thea19
05.09.16, 20:02
dwa razy jednego dnia. Zgloszenie walnela takie, ze przyjechal dzielnicowy plus 3 policjantow. Po wysluchaniu babci i reszty towarzystwa (bylo pare osob z rodziny), dzielnicowy pouczyl babcie, ze on takich rzeczy nie zalatwia i pojechal. Nie minela godzina a babcia znowu zadzwonila. Dzielnicowy przyjechal, zagrozil babci mandatem jak sie nie uspokoi i nie przestanie mu gitary zawracac. Babci to nie wzruszylo, byly spazmy i grozby samobojcze. Poza dzielnicowym zadzwonila do swojej corki oraz siostry mowiac, ze burzymy jej dom i niszczymy rzeczy (wtf???). Corka nie uwierzyla a siostra owszem, kazala dzwonic do prokuratury, zeby mnie natychmiast zamkneli jesli policja nie pomoze.
Babcia zdrowa na umysle jest (choc czasem sie mocno nad tym zastanawiam), uwielbia byc w centrum uwagi i wszystko ma byc po jej mysli. Argument jest taki: bo ja tak chce! Osoba mocno toksyczna, sklocona z cala rodzina. Uznaje tylko jednego wnuka. Ogolnie nie bede pisac co wyczyniala i opowiadala bo to smieszne jest ale glebiej sie zastanawiajac to smutne.
Co zrobic z babcia? Zadne konwersacje nie wchodza w gre bo to dla niej swietny pretekst do awantury. Nawet jak sie z nia nikt nie kloci, to ona sama wrzeszczy jak opetana.