Dodaj do ulubionych

Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy

26.09.16, 13:41
Na początek napisze ze nie jestem trollem, choć to nie mój staly nick, pisze tutaj żeby się wyzalic, bo za bardzo nie mam komu innemu, w sytacji w jakiej się znalazłam jestem z własnej winy, bo wszyscy bliscy odradzali mi ten związek. A zanim przyjmą mnie na forum macochy to chyba zwariuje.

Moja sytuacja wygląda tak, jestem od siedmiu lat zona naprawdę wspaniałego człowieka, mamy 6letniego synka, planujemy (planowaliśmy?) w najbliższej przyszłości kolejne dziecko, w sumie czas najwyższy, ja mam 32 lata, maz 40.
Wlasciwie przez caly czas trwania naszego związku był jeden problem, corka mojego meza, obecnie 20 lata. Nie znosze tej dziewczyny od początku; jest leniwa, rozpuszczona, egoistyczna, a odpowiedzialność za cokolwiek ma na poziomie 5latki.
Teraz to dziewczę zaszlo w ciaze (4 miesiąc), w weekend awanura z jej rodzicami, po której panna chwilowo wyladowala u nas. Wszystko niestety rozbija się o to jak będzie wygladala jej przyszlosc z dzieciem, kto jej pomoze.
Jej mama odmowia, jest po ciężkim wypadku, fizycznie po prostu nie da rady.
Mój maz wpadl na genialny pomysl aby pomieszkala u nas do czasu az obroni prace licencjacka, a my mielibysmy pomoc jej przy dziecku, odsuwając tym samym nasze plany dotyczącego drugiego dziecka o co najmniej rok.
My, znaczyłoby ze ja, gdyż to ja pracuje w domu, wobec czego zresztą postawiłam zdecydowane veto. Prawde mowiac nie wyobrażam soebie tez jego zaangażowania w pomoc nawet gdyby pasierbica mieszkala z mama.
Po prostu, ja i dziecko (dzieci) potrzebujemy go w naszym domu, naszej rodzinie.
Wczoraj po krótkiej awanturze kazałam dziewczynie wynosic się do domu, mieszkamy w moim mieszkaniu, a mezowi zapowiedzilam ze jeśli zamierza przesuwać palny dotyczącego naszego dziecka i/lub bawic się w dziadka roku, to będzie to koniec naszego malzenstwa...

Co byscie zrobily w mojej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • beataj1 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 13:48
      Cóż, ja bym pewnie (ale tu gdybam) wykazała cień dobrej woli. I to wcale nie z powodu pasierbicy czy męża ale z czysto egoistycznych powodów - by się sama ze sobą dobrze czuć że jestem taka dobra.
      Przez cień rozumiem - propozycje że panienka zamieszkuje z nami ale z określonym terminem i pod warunkiem że wykonuje ruchy majęce na celu ogarnięcie swojej sytuacji życiowej.
      Plus - fakt zamieszkania panienki u was nie może mieć wpływu na wasze plany prokreacyjne. Czyli panienka jest poinformowana - dostajesz przystań ale nie na zawsze, masz X czasu na decyzje i plna co robić. Twoje dziecko jest twoim problemem. Ja swoich planów nie zmieniam i to ty się musisz do nich dopasować. A mężowi zapowiedzieć - teraz laska dostaje szansę - nie skorzysta- wylatuje.
      Jak znam życie i takie panienki to plan jej się nie spodoba i szybciutko laska sobie zorganizuje jakieś wyjście awaryjne.

      Ale to tak jak mówię ma robić tobie dobrze nie jej. Jeśli ma to cię za dużo kosztować to nie ma co się szarpać.
      • caalanthe Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 13:55
        Panienka ma pol mieszkania 3pokojowego, maz jej zapisal po rozwodzie, plus jej mama jest gotowa przyjąć do ich domu jej chłopaka aby się razem ogarniali.
        Dobra wole wykazałam jak jej mama miała wypadek, panna mieszkala u nas ponad pol roku, wtedy wyciagalam ja i jej stopnie niemal za uszy, kosztem czasu dla własnego rocznego dziecka. Mam dość.
        Poza tym ja pracuje, maz tez, syn chodzi do szkoły, nie zamierzam zarywać nocy przez placz obcego dziecka.
        • beataj1 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 14:02
          No to sprawa jest prosta. Trzeba sprawę tak wysterować by panienka została u matki (w końcu matka to matka a nie macocha). Niech się ogarnia z chłopakiem. Fakt że jej matka nie będzie mogła pomóc działa tylko na plus. Się dziewczę będzie musiało ogarnąć i nie będzie w stanie przerzucać obowiązków na innych.
          Możesz użyć do męża argumentów opartych o sprawy kobiece- że dziewczynie po porodzie będzie łatwiej i lepiej być z matka niż obcą babą. Że to jednak specjalny czas wymagający obecności bliskich kobiet a nie macochy. Itd.
          Nie zapomnij parę razy użyć słowa macica, jajniki, krwawienie itd - duża część facetów zamiera, ucieka i godzi się na wszystko jak tylko je usłyszy (tym bardziej jeśli będzie chodzić o macice córki) - nie wiem dlaczego ale działa.
          W ogóle nie widzę powodów do wstrzymywania planów prokreacyjnych.
        • mikams75 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 14:11
          no to jak jej mama jest gotowa przyjac ich pod dach to juz maja gdzie mieszkac. I niech sie ogarnaja. Ten chlopak co robi? Ma jakis dochod? Co na to jego rodzice?

          Pomoglabym np. dajac jakies rzeczy po wlasnym dziecku, czy pilnowaniem dziecka od czasu do czasu, z okazji egzaminow, nie imprez. Nie oczekuj jednak, ze twoj maz wypnie sie na corke i wnuka.
          • beataj1 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 14:18
            No więc własnie. Sama od jakiegoś czasu obserwuje szarpaninę całej rodziny z jedną manipulującą i roszczeniową panną. Fakt, laska nie jest w ciąży (jeszcze) ale i tak po paru latach udało jej się doprowadzić rodzinę do rozpadu, skłócić wszystkich i tak wymanewrować własną rodzoną młodszą siostrę że nie dosyć że nie ma nic to jeszcze jest obdarzona długami starszej. I mówimy tu o dziewczynach 20 i 19 letnich.
            Dlatego ja bym bardzo uważała z dawaniem nieograniczonej pomocy - skończy się tak że cała energia całej rodziny pójdzie w pomoc panience a i tak będzie za mało.
            Rozumiem problem ojca ale sorry macosze się to po prostu życiowo nie opłaca.
    • ichi51e Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 13:50
      Coz... pomyslalabym co bym chciala gdyby pasierbica byla moim dzieckiem.
      Niania (maz moze oplacac jesli ma taka potrzeba) zlobek.. 20lat to nie 15 niech sie wezmie w garsc. Matka chyba mimo ze chora ma jakis dom wiec dziewczyna nie jest bezdomna? Tatus w pakiecie? Tesciowa?
      A na miejscu twojego meza zastanowilabym sie czy chce miec z toba wiecej dzieci.
      • misterni Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 22:42
        ichi51e napisała:

        A na miejscu twojego meza zastanowilabym sie czy chce miec z toba wiecej dzieci

        W punkt. Zastanawiam się, gdzie chłop miał rozum, gdy sobie brał babę, która od początku nie znosiła jego córki. Też kiedyś byłam rozwódką z dzieckiem, i przy wyborze kandydata na nowego partnera, priorytetem było jego nastawienie do mojej córki.
        • 3-mamuska Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 22:48
          misterni napisała:

          > ichi51e napisała:
          >
          > A na miejscu twojego meza zastanowilabym sie czy chce miec z toba wiecej dzi
          > eci

          >
          > W punkt. Zastanawiam się, gdzie chłop miał rozum, gdy sobie brał babę, która o
          > d początku nie znosiła jego córki. Też kiedyś byłam rozwódką z dzieckiem, i prz
          > y wyborze kandydata na nowego partnera, priorytetem było jego nastawienie do mo
          > jej córki.
          >
          >
          >
          Partner matki z ktora mieszkają dzieci to co innego niz macocha dochodzącego ojca.
          Gdyby tak wszyscy czekali az dzieci/macochy zaakceptują siebie wzajemnie ,to nie byłoby drugich związków.
          Zwłaszcza jest matka nie lubi macochy.

          Dzieci za chwile idą w świat wyjeżdżają i maja z rodzicami sporadyczny kontakt, a rodzic zostaje sam.
          • misterni Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 27.09.16, 00:42
            Sytuacja może się zmienić i co wtedy?
            Co by było, gdyby matka dziewczyny zginęła w tym wypadku? Z postu wynika, że pasierbica miała wtedy 15 lat. Macoszka oczekiwałaby, żeby ojciec oddał córkę do bidula?
            Nie, według mnie podstawa, to CO NAJMNIEJ akceptacja dzieci z poprzednich związków. W innym przypadku, w razie kryzysu zamiast wsparcia, są awantury.
    • iwoniaw Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 13:52
      Nie pakowałabym się w związek z facetem mającym nastoletnią córkę, której szczerze i od początku nie znoszę, to tak po pierwsze.
      A gdybym się wpakowała tak jak ty, to nie wiem - tobie zdaje się nie przeszkadzałoby, gdyby mąż wywalił z domu córkę w ciąży, mnie by przeszkadzało. Jakim byłby człowiekiem, gdyby zrobił coś takiego? Ja bym z takim nie chciała być, a tym bardziej dalej się rozmnażać. Jakby nie spojrzeć, twoje małżeństwo to porażka już od zarania, a teraz możesz tylko na różne sposoby pogorszyć sytuację. Nie zazdroszczę. uncertain
        • misterni Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 27.09.16, 00:55
          W momencie gdy rodził się ich wspólny syn, jego córka miała nie więcej niż 14 lat. To jeszcze dziecko. Nawet gdy zmajstrowali dzieciaka na pierwszej randce, a pewnie nie, skoro wszyscy odradzali jej ten związek, to musieli się poznać co najmniej 9 miesięcy przed porodem. Czyli wiązała się z ojcem dziewczynki, której jeszcze bardzo daleko było do dorosłości i powinna była rozumieć, że różne sytuacje mogą z tego wyniknąć.
          • kaz_nodzieja Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 27.09.16, 09:12
            Na szczęście czas leci i panna jest już dorosła.
            Przerzucanie odpowiedzialności za spłodzone dziecko na dziadków i to dziadków ze strony oczywiście matki ubieracie kolejną cegiełkę z muru równouprawnienia zbudowanego przez lata i wieki przez prawdziwe feministki.
            Za spłodzone przez dorosłych dziecko odpowiedzialni są jego rodzice rozumiani jako kobieta (matka) i mężczyzna (ojciec). A nie dziadkowie od strony matki. Jak zwykle o płodzicielu nic, ale pretensje do macochy, znowu kobiety. Płodziciel i jego rodzice zaś śpią spokojnie, nie nękani rodzinnymi kłótniami i przeprowadzkami. Jak dobrze nadal być mężczyzną. Nawet jak coś spłodzi odpowiedzialność nadal spoczywa na matce i jej części rodziny ewentualnie.
            • beata985 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 27.09.16, 09:21
              ale nadal nie wiemy dlaczego ojca przyszłego dziecka nie ma...być może-zakładając, że to co autorka napisała o pasierbicy jest prawdą-panna wygodna, nie chce aby ojciec się angażował, gdyż to oznaczałoby również dla niej obowiązek opieki nad dzieckiem...o ileż prościej scedowac to na kogoś innego...
    • mynia_pynia Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 13:55
      Ja jak zwyklę wchodzę w rolę dziecka. Chyba bym się zabiła, nie dość, że wpadka w wieku 20 lat to jeszcze oboje rodziców chcą mnie wywalić na zbity pysk. Myślę że nie twoja rola być babcią dla dziecka, ale twój mąż powinien być przedewszystkim ojcem dla córki i dziadkiem dla wnuczki. Nawet suki z młodymi się nie wywala. Ty nie zmieniaj planów jeśli chcecie mieć swoje dziecko a pasierbicy należy pomóc. Pamiętaj, że twój mąż też został ojcem w wieku 20 lat, jak potraktowali ich rodzice? Też nikt im nie chciał pomóc?
      • martishia7 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 14:05
        Nie wydaje mi się, że matka chce ją wywalić, zwłaszcza że nie może, bo laska jest właścicielką połowy mieszkania. Głód też nie zagląda w oczy, bo jak słusznie pisze Triss ma w perspektywie 1500, co z własnym kątem nie jest wizją nędzy. Poza tym ktoś ją do tej chwili utrzymywał, więc i pewnie będzie to robił dalej, skoro się uczy. Jest ogarnięty ojciec dziecka. Tu chodzi o to, że matka fizycznie nie będzie w sanie jej pomagać. Tu nie chodzi o danie kąta i strawy bezdomnej, tylko o to, kto będzie bujał bobo. I nie dziwię się autorce, że stawia veto. Okazjonalna pomoc, jak akurat pannie i ojcu dziecka nie złoży się grafik - spoko.
          • jolunia01 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 01.10.16, 23:44
            milva24 napisała:

            > Ale stawiać granice można naprawdę bardziej kulturalnie, bez bluzgania jadem i
            > wywalania ciężarnej po awanturze.

            Wywala ciężarną jej matka, a nie macocha - autorka wątku.
            BTW - zupełnie nie dziwię się autorce, że nie chce mieć na głowie roszczeniowej obcej sobie pannicy z przychówkiem, którym w dodatku miałaby się zajmować.
        • mynia_pynia Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 14:13
          No przecież dziecko ma matkę, jeśli już o jakąś pomoc chodzi to za pewne co kilka dni przypilnować przez chwilę. Przecież dziewczyna może wystąpić o indywidualny tok nauczania, może odpuścić na rok naukę, później żłobek. Nie mówimy o 16 latce tylko o 20 latce która studiuje a nie kończy szkołę średnią. Nie wiem skąd czarny scenariusz, i steach że zostawi niemowlę i pójdzie w siną dal.
      • caalanthe Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 14:08
        W przypadku mojego meza to była wpadka, od początku nieudane malzenstwo, dostali kase na mieszkanie, ale sami sobie radzili, dziadkowie, pracujący, pomagali od wielkiego dzwonu, studiowali zaocznie, maz pracowal.
        Ona ma gdzie mieszkac, mama jej z domu nie wyrzuca, tym bardziej ze to jej wlasnosc w polowie, problem w tym ze ona nie będzie umiala, chciała zajac się dzieckiem, to typ egocentryczny do szpiku kosci. W ciągu trzech lat miała chomika, kota i psa, chomik przeniosl się za teczowy most, kot do sasiadow, a pies do nas, po tym jak siedzaca caly dzień w domu dorosla panna byal zbyt zajecta spaniem i netem aby biedaka choć raz dziennie wyprowadzić na spacer. Teraz jak nas odwiedza to pies znika z pola widzenia na czas jej wizyty. Ona nie będzie chciała zajac się dzieciekm, jest na to zbyt leniwa, dlatego mama stwierdzila ze ona nie pomoze, bo znaczyłoby ze odpowiedzialność za to dziecko wyladowalby na jej barkach. U nas byłoby tak samo.
        Ona myslac o tym dziecku planuje dla niego wyprawke jak z blogow celebrytek, tak za ok. 20 tys. Rodzic planuje w szpitalu medicover, za kilka tys, bo jak pozna na porodówce jakas celebrytke albo aktorke to ja gdzies wkręci w tamten swiat, prace załatwi, to ten typ dziewczyny, ten rodzaj myslenia...
          • afro.ninja Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 15:43
            Dokładnie, dlaczego tak sie obawiacie, ze jednak znowu jej ulegniecie i bedziecie robic wszystko to co ona wam kaze?
            Psa mogliscie nie brac, tylko oddac do schroniska.
            Poza tym, dziecko ma jeszcze ojca, moze to ona przejmie nad nim opieke i co w tym zlego. Tak naprawde to nie wasza sprawa, bo chodzi tu o dorosla kobiete. Jak ja cala rodzina nianczy i wyrecza, to ona mysli kategoriami dziecka.
        • mikams75 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 14:17
          nie wiesz jak bedzie, trzeba jednak dac jej szanse. Dziecko to nie chomik i jak jej hormony uderza do glowy to jest duza szansa, ze sie zaopiekuje dzieckiem nalezycie. Poza tym dziecko glosno sie dopomni o swoje. Nie znam zadnej matki, ktora by calkowicie olala wlasne dziecko. Mowie o normalnych osobach a nie o nietrzezwiejacej patologii. Ona jest niedojrzala i buja w oblokach ale za pare miesiecy zejdzie na ziemie i pewnie nie raz ja rzeczywistosc bedzie przerastac, ale trudno, jest szansa, ze wydorosleje. 20letnia matka to zadna tragedia i juz wiele takich bylo. Jej ojciec tez mlodo zaczal.
          • beata985 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 21:44
            mikams75 napisała:

            > nie wiesz jak bedzie, trzeba jednak dac jej szanse. Dziecko to nie chomik i jak
            > jej hormony uderza do glowy to jest duza szansa, ze sie zaopiekuje dzieckiem n
            > alezycie. Poza tym dziecko glosno sie dopomni o swoje. Nie znam zadnej matki, k
            > tora by calkowicie olala wlasne dziecko. Mowie o normalnych osobach a nie o nie
            > trzezwiejacej patologii. Ona jest niedojrzala i buja w oblokach ale za pare mie
            > siecy zejdzie na ziemie i pewnie nie raz ja rzeczywistosc bedzie przerastac, al
            > e trudno, jest szansa, ze wydorosleje. 20letnia matka to zadna tragedia i juz w
            > iele takich bylo. Jej ojciec tez mlodo zaczal.

            dasz sobie głowę uciąć, że tak będzie a nie odwrotnie???
            a jak matka całkowicie oleje dziecko, to bedzie płakało całymi dniami to jak myslisz, kto się nim zajmie???
            sytuacja nie jest beznadziejna, dziewczyna ma gdzie mieszkać, jest pełnoletnia, można jej pomóc w trudnych chwilach ale nie wyręczać....
            oj, gdzie ten wątek o niuniusiach, którzy wpadli ze swoją dziewczyną?? ładnie można by tu zestawic te dwa.
              • 3-mamuska Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 23:08
                ichi51e napisała:

                > Ja znam tylko przypadki ze babcie tylko przebieraly nogami zeby sie zajmowac dz
                > ieckiem a matka byla mloda i coz wszyscy znajomi pracowali/balowali wiec czemu
                > nie oddac troche babci? W dwoch przypadkach babcia skutecznie matke wygryzla
                >

                W ja znam taka matkę ktora wlasnie przerzuciła cała opieke na babcie ( matkę meza) i nie robiła nic przy dziecku, ani w domu.
                Pozniej jak sie wyprowadzili na swoje i dorobili jeszcze 2, to sie kobieta nie odnalazła i porzuciła małe dzieci i poszla w sina dał.
                Moze gdyby musiała zając sie pierwszym to nie byłoby kolejnych, a moze by po prostu wcześniej uciekła. I facet nie zostałby sam z 3 dzieci nie chodzących do szkoły czyli maluchy.
                Sam je wychował nie chciał pomocy bo czuł ze to z litości ( głupi) i nie dopuścił sióstr ani matki.
                Mysle ze kazdy musi poniesc konsekwencje swoich czynów.
                Ja przyjęłabym opieke nad dzieckiem , gdy ona nie bedzie sobie radzić, ale sądownie i prawnie. ( oczywiście nie mowie tu o nowrodku ale miałbym rękę na pulsie)
                Skoro nie potrafiła zając sie zwierzakami.
        • przystanek_tramwajowy Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 14:21
          Łzawa klasyka z forów internetowych. Eksia, której obecny mąż nigdy nie kochał i z którą miał dziecko z wpadki (na pewno go wrobiła podła kobieta). Dziecko wyrasta na wredną, leniwą dziewchę, która na dodatek nie kocha zwierzątek. I ty, piękna i mądra, z którą stworzył szczęśliwą rodzinę. Może wysil się trochę, bo z nudów pozasypiamy. I tylko triss się będzie podniecać wątkiem.
        • kowalka33 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 15:05
          Coz ktoś to dziecko wychował ......urodziła się taka czy może rodzice oboje !!! Zajęci byli swoimi sprawami. Jak sobie twój maz dziecko wychował tak ma.....dziewczynie trzeba pomóc ale.mądrze
          . Ma 20 lat i chłopaka , dadzą radę. Może trzeba im coś taniego wynająć może akademik jak panna studiuje. Na pewno dzieckiem powinna zajmować się sama z ojcem dziecka. A wy zacznijcie zachowywać się babcia i dziadek. Możecie pomóc materialnie czy przy dziecku i tyle. I dobrze byłoby się wyleczyć z nienawiści do dziewczyny , szkoda życia na gniew

        • mynia_pynia Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 17:50
          smile jeśli to prawda to mops na karku będzie miała. A może będzie fajną mamą. Ja tam byłam poukładana, do pomocy wiele rąk, po porodzie nic od nikogo nie chciałam, zostałam sama ze sobą i z dzieckiem - mąż przez miesiąc był ze mną, więcej dzieci nie chcę. Teraz syn ma 5-lat i jest oki.
        • kotradykcja Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 29.09.16, 11:46
          Przepraszam, ale to już broszka Twojego męża żeby dziewczynce przedstawić opcję REALNĄ.
          Ona sobie marzyć może, nikt nie broni. Jeśli jej partner sfinansuje - LUZ.
          Ale ojciec od tego jest ojcem (między innymi) żeby stawiać granice. I najzwyczajniej w świecie może powiedzieć córce:
          jestem w stanie dać to i to, o reszcie zapomnij, bo nie mam/nie dam
          To cholernie proste.
          • caalanthe Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 29.09.16, 12:05
            Opcja realna przedstwiona dziewczynie do zastanowienia się to: oddanie dziecka do adopcji, rekomendowane zwłaszcza przez eks, która najlepiej wie jak taka wczesna ciaza wpływa na zycie matki albo dziecko dostaje opiekunke (oplacana przez mojego meza) do końca następnego semestru, potem przez wakacje zajmuje się nim matka, na następny semestr już kilkmiesieczny maluch idzie do zlobka, chyba ze znajdzie się ojciec dziecka który będzie partycypowal w kosztach opiekunki. W tym przypadku J. konczy studia w trybie dziennym. Może tez przejść na zaoczne, w tygodniu zajmować się dzieckiem, a w weekendy mieć opiekunke.
            Generalnie wszystkim chodzi o to aby J. zalapala ze to JEJ dziecko i JEJ obowiązek, kiedy będzie plakalo, miało pelna pieluchę, będzie glodna to ONA będzie się musiala tym zajac, nie wyręczy się mama, tata, mna. Nie ucieknie sie wyspac do ojca, zostawiając dziecko matce. Skonczy się dla niej czas spotkan z koleżankami, spontanicznych wyjazdow na weekend, imprez etc.
            Była rozmowa z rodzicami, J. ma trochę czasu na zastanowienie się i podjecie decyzji, naszym zdaniem, moim i jej rodzicow, najlepsza opcja da wszystkich bylaby adopcja, ale jeśli J. zdecyduje się zatrzymać dziecko to musi się liczyc z tym ze nie ma opcji podrzucania malucha nam albo matce na zyczenie. Eks może się dzieckiem zaopiekować przez krotki czas, mój maz 2-3 razy w miesiącu na godzine lub dwie (wspólnie doszlimy do wniosku ze nasza rodzina i nasz związek sa najważniejsze), a jeśli urodze drugie, to i to nie...
            • karrioka Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 30.09.16, 08:49
              O, boginie! Kolejne dziecko, które urodzi się jako kara.
              "o ONA będzie się musiala tym zajac, nie wyręczy się mama, tata, mna. Nie ucieknie sie wyspac do ojca, zostawiając dziecko matce. Skonczy się dla niej czas spotkan z koleżankami, spontanicznych wyjazdow na weekend, imprez etc."

              Nie wiem dlaczego ktoś łączy zachowanie nastolatki wobec chomika z hipotetycznym zachowaniem dorosłej kobiety wobec dziecka.
              Skąd w ogóle już ustalone scenariusze jak młoda kobieta będzie zachowywać się za pół roku wobec realnego niemowlaka?

              Dlaczego ktoś poważył się dziewczynie proponować oddanie dziecka do adopcji, jeżeli, jak można wywnioskować z wątku, nie była zainteresowana pozbyciem się ciązy czyli mieć to dziecko chce?
              W ogóle nie rozumiem jak mozna być tak okrutnym, żeby TYLKO z powodu wieku i sytuacji matrymonialnej matki sugerować, że powinna oddać dziecko(rany, gdyby nie chciała dziecka chyba umiałaby poprosić o kasę na terminację?) , że nie powinna nigdy odpoczywać i że nikt jej nie pomoże?

              To jakieś lata 30 czy co? Porządna z obrączką ma prawo być umęczona karmieniem, połogiem, niedospaniem i egzekwować od rodziny współudział, a puszczalska panna niechże zna koszta? Dziecko, nawet jeśli wypnie się na nie biologiczny ojciec będzie mieć przynajmniej jedną babcię, przynajmniej jednego dziadka i cóż, małoletniego wuja.
              Po co robić 6 letniemu dziecku mindfuck włączając je w jakieś dziwaczne debaty i dyskusje zamiast skupić się na świetnej okazji przerabiania "wstępu do rodzeństwa". Bo przecież taki mały siostrzeniec/siostrzenica, wnuczę własnego ojca, jego obecność w sytuacjach i celebrach rodzinnych, konieczność dzielenia się uwagą dorosłych, etc to doskonały warsztat przed własnym rodzeństwem (które na koniec męczącego wieczoru nie wróci z matką do własnego domu, i z którym nie tylko ojcem trzeba się dzielić tongue_out)
            • arwena_11 Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 30.09.16, 09:05
              Do tej pory cię rozumiałam. Opiekę nad dzieckiem powinna przejąć matka. Dziadkowie są do pomocy.
              No ale właśnie do pomocy. Czasami zabrać dziecko na weekend, żeby matka mogła się wyspać, odpocząć, nabrać sił. Matka to nie cyborg. Ona nie będzie miała męża do pomocy.
              Nawet pójście na imprezę raz na 2-3 miesiące, do ludzi dorosłych nie jest straszne i można pomóc wtedy w opiece.

              My mieliśmy po 25 lat jak się syn urodził. Był męczącym dzieckiem, które miało kolki, prawie nie spał. Pierwsze 3 tygodnie opiekowaliśmy się nim razem. Spaliśmy na zmianę prawie. Potem mąż wrócił do pracy, a ja byłam z dzieckiem sama. Było ciężko.
              Kiedy moi rodzice zaproponowali opiekę nad wnukiem w sylwestra ( syn miał 1,5 miesiąca ), planowaliśmy romantyczną kolację, spędzenie czasu razem. Skończyło się na spaniu prawie 20h tongue_out. Do dziś uważamy, że to był najlepszy prezent smile. Wyspać się, nie wstawać, nie karmić. Po prostu spaćsmile.
              Dlatego uważam, że rodzicom małych dzieci trzeba pomóc. Nie wyręczać ale pomóc, aby naładowali akumulatory.
    • miss_fahrenheit Re: Z cyklu pomozcie... pasierbica w ciazy 26.09.16, 14:01
      Oczywiście nie musisz angażować się w pomoc pasierbicy, choć byłoby to ludzkim odruchem. Niemniej - nie mają prawa wymagać od ciebie pomocy, ani też wymuszać wprowadzenia się do twojego mieszkania.

      Z drugiej strony napisałaś: "Prawde mowiac nie wyobrażam soebie tez jego zaangażowania w pomoc nawet gdyby pasierbica mieszkala z mama." i "Po prostu, ja i dziecko (dzieci) potrzebujemy go w naszym domu, naszej rodzinie." - jesteś z mężem od siedmiu lat i jeszcze nie dotarło do ciebie, że twój mąż ma córkę? Twój mąż ma nie tylko prawo, ale i obowiązek pomóc własnemu dziecku, to jest jego rodzina w tym samym stopniu co ty i wasz syn.