kudlatek22
30.09.04, 11:10
lem?
Nigdy wczesniej nie piłam tyle co będąc z nim. Praktycznie kazde spotkanie
nasze to było piwko, winko, jakieś drinki itp.Co tydzień mega imprezy u
znajomych i do upadłego !
Po kilku takich imprezach typu urwany film i ogólnie złym samopoczuciu
powiedziałam dość! I zaczęłam unikać imprez, zaczełam prosić go by do obiadu
nie kupował browarów codziennie.
Generalnie facet pije z radości, ze smutku, ze złosci, z nudów.
Przy gotowaniu pije, po pracy ( po nocy pije) bo „nie może zasnąć”. Zawsze sa
tylko tylko 2 piwka niby, ale ja wiem że każdy alkoholik się tak tłumaczy.
Podam dla przykladu kilka sytuacji:
1. Siedzimy w domu. Ja już kombinuje jak tu się wykrecic z wieczornej imprezy
i mówię.
„Nie idzmy dzis do X, zle się czuje, nie chce pic”
On „dlaczego? Przeciez się już umowilismy! Co ja teraz powiem?”
Nie wiem w czym problem, przeciez każdy ma prawo cos odwołac, poza tym widzi
tych X znajomych co drugi dzien. A obraził się jak nie wiem co.
Wiec ja mowie „ A co? Nie możesz ze mna spedzic wieczoru sam?”
A on „ Mogę ale mam ochote się napić!!!”
2. Sytuacja. Lezymy sobie. Czuje od niego alkohol. Pytam „piłeś?”
„Nie, nie piłem”, pytam jeszcze raz „ Piłeś?” On :” Nie no co Ty”.
Mówię mu „Czuję” A on „NIE PIŁEM” . Ponaciskałam troche i o dziwo !
Przypomniał sobie że pil. Ludzie, jak można zapomnieć?
3. Robie zakupy z sklepie. Pisze mi sms”Kup 2 browary” A ja na to „ nie
kupie, bo przeciez wczoraj byliśmy na imprezie, starczy”.
A on przychodzi i sam sobie kupil. Zaczelam się kłocić a on zrobił dziwną
minę jakbym się nie wiem czego czepiala. Przeciez to tylko jedno piwo!!!
4. Nawet jego matka mi mówila – uważaj bo on lubi... no ludzie!
Generalnie zawsze mu mało, musze go wyciagac z imprez. Kolegów ma samych
takich którzy mają „ciągi” i boje się życia z alkoholikiem, bo mialam dziadka
alkoholika i wiem jak to wygląda.
Poza tym on się mnie wcale nie słucha jak go proszę....
Wiem że facet ma problem, ale czy jest sens trwać przy takim?
Co z tego że jest we mnie zakochany, jak mnie nie słucha?