miriam38
26.10.16, 15:54
Jestem od 3 tygodni na L4 z powodu przeziębienia, a w konsekwencji omdlenia. Byłam nawet przez 5 dni w szpitalu gdzie badano mi cukier, serce itp. Mam zlecone badania na cukrzycę ciążową, które mam zrobić w przyszłym tyfodniu. (20tc)
Lekarz w związku z omdleniem odradzał mi jeżdzenie autem - 2 godziny mam do pracy i z powrotem. Oprócz tego budze się w nocy o 4 i nie śpię do 6. Zasypiam o 9-11.
Wszystkie koleżanki radzą mi zostanie w domu. Rozczarowała mnie jednak postawa męża, który jak powiedziałam, że chyba bedę na L4 do końca ciąży - zareagował lękiem-
"Jakbyś pracowałam tam gdzie Karolina to by Cię już zwolnili"
"To co Ty zamierzasz być 5 miesięcy na L4"
"W mojej firmie do 8 miesiaca kobiety pracują"
Sytuacja wygląda tak, że ostatnie 10 lat pracowałam, w ostatnich 4 dorabiałam w domu też. Mąż od 4 lat miał problemy z pracą - tracił, był na L4 przez rok, pracował za 1400 albo wpłacał na wspólny rachunek kwotę 700zł z zasiłku lub oszczędności.
Spłata kredytu , zakupy były na mojej głowie,. Mam dobrą pozycję w firmię i dość pewną pracę.
Mąż w końcu wyjechał za granice w poszukiwaniu pracy w swoim zawodzie, po pracach w magazynach , znalazł w swoim zawodzie, ale pracuje dopiero od 14 dni.
Strasznie mnie dotkneły te jego pytania i ten lęk w głosie że mogłabym nie wrócić do pracy...albo że ON musiałby nas utrzymywać.
Na koniec rozmowy powiedziałam, że "może teraz trochę bardziej na Tobie skupiłoby się utrzymanie" a on odłożył słuchawkę.
Zastanawiam się czy ja go przyzwyczaiłam, że dobrze sobie radzę i on może sobie 4 lata skakać po pracach, chorować przez rok, szukać, wyjeżdżać, wracać itp a ja mam pewną pracę.
Temat dziecka to osobny temat - ja go bardziej chciałam, on zwodził mnie 10 lat, zawsze coś stało na przeszkodzie - głownie jego praca, aż w końcu przycisnełam go że niedługo skończę 40 i nie będę już mogła. POwiedziałam, że ja daje z siebie 100% w tym małżeństwie i też chciałabym aby moje potrzeby były spełniane czyli wymarzone dziecko (raz poroniłam i obiecał mi że będziemy się starać, ale od tego czasu 6 lat mnie zwodził)
Nie wiem czy dobrze skróciłam moje 11 letnie małżeństwo ....napisałam w totalnym skrócie.
Pytanie do Was: Co zrobiłybyście na moim miejscu - wrócić do pracy i znów zapewnić męża że liczy się dla mnie praca i może na mnie liczyć finansowo dbam o to.
Czy zadbać o zdrowie jak radzą lekarze, odopoczywać w domu, myśleć o maluszku, możliwe że jak wróce do pracy po 18 miesiacach to będę mieć najniższe wynagrodzenie bez premii i gorsze stanowisko i nie wiem co tak naprawdę.