Dodaj do ulubionych

Pomoc w rodzinie

29.10.16, 09:26
Jak wg was powinna wygladac pomoc rodzicowi?
Mam na mysli sytuacje, gdy samotny rodzic zachoruje- przeziebienie, zapalenie zatok itp.Nie zapalenie płuc, nie zawał ani grypa jelitowa.
W tym czasie pracujecie do poznego wieczora, macie w domu dzieci.Urlop na żadanie nie wchodzi w gre.
Rodzic dzwoni, ze potrzebuje leków oraz jedzenia, bo ma pusto w lodówce.

Co robicie?
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:29
      Zamawiamy żarcie i zakupy z dostawą do domu-leki podrzucamy wieczorem, ewentualnie jak nie mamy czasu zamawiamy osobę która leki wykupi, no ale i moi rodzice i meża dzwoniliby w sytuacji gdy pomoc byłaby konieczna.
    • aperol.spritz Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:30
      To chyba oczywiste - jadę po pracy, robię zakupy, ewentualnie zamawiam zakupy z dostawą do domu rodzica.
    • yamilca197 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:33
      A ile ten rodzic ma lat? Jak sprawny jest? Jakie leki potrzebuje na przeziebienie? Jesli potrzebuje wizyty u lekarza to moze podjechac taxi, leki wziac z apteki obok przychodni. A jesli nie ma nic w lodowce to moge mu zrobic zakupu online i mu dowiaza. To w przypadku gdy nie moge tego zrobic sama. Moge tez poprosic rodzenstwo o pomoc.
      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:14
        65 lat,sprawny.Leki podstawowe, bez recepty.U lekarza nie byla, bo trudno sie zarejestrowac, trzeba pod przychodnia stac od 6.
        Sugerowalam brata- nie chciala.
        • yamilca197 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:45
          Leki podstawowe czyli rownie dobrze mozna nie brac nic. Nie chiala brata - trudno.
    • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:35
      Dziwne pytanie. Pakuje co potrzeba, robię zakupy, gotuję coś szybkiego (albo wyciągam awaryjny słoik z zupą czy golabkami) i zawoze. Jeśli nie mogę wcześniej wyjść z pracy (co nie wchodzi w grę bo zawsze wychodzilam w naglych przypadkach) to dzwonię do dziecka - skoro jest na tyle duze zeby samemu zostać na tyle godzin to potrafi kupic pare rzeczy i zawieźć do dziadków. Ew pojedzie taksówką. Mogę też zadzwonić do zaprzyjaźnionej sąsiadki rodziców i poprosić o pomoc, do mojej przyjaciółki z prośbą, do dalszej rodziny. Sytuacja prosta jak drut, możliwości wiele.
      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:41
        Nie masz w domu nic co rodzic je,wiec nic nie zapakujesz.W pracy jestes od 9-21.Na pełnych obrotach.Dziecko jest male, wiec nie zostaje samo w domu.Osoba z ktora dziecko zostaje nie pojedzie.Nie mozesz z pracy wyjsc.
        Sasiadke sam rodzic moglby poprosic, wiec widocznie nie pomoze.
        Rodzic domaga sie osobistego stawiennictwa dziecka.
        • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:52
          Skoro to moi rodzice to jakieś wzorce z kuchni rodzinnej wynioslam. Więc jest kilka potraw, które jem ja i moi rodzice. Zawsze mam różnorodność w lodówce. Ale jak ma być wymyslanie to wymyslajmy. Dzwonię po prywatną pomoc z ogłoszenia, zakupy zlecam taksowkarzowi, a rodzicowi mówię, że przyjadę po pracy. Mogę też zadzwonić do Nm, on wszystko załatwi, nawet przypuszczam ze moi rodzice wiedząc, że jestem w pracy zadzwoniliby do Nm bo on ma wieksze możliwości podjechania w czasie pracy.
        • princy-mincy Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:54
          jestes samotna matka? Przed praca nie mozesz podjechać skoro pracujesz codziennie 9-21 i nie mozesz jednego dnia wyjsć te 2h wczesniej by choc raz do matki pojechać?
          • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:02
            Pewnie może ale nie chce. Watek ma na celu przedstawienie matki w złym świetle.
            • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:46
              A Wy z kolei chcecie Lolę koniecznie przedstawić w złym świetle, stąd wysyp kompletnie nierealnych porad typu "na pewno możesz wyjść z pracy, ale nie chcesz" albo "jedź po pracy (czyli o 22) i rób zakupy mamie".
              • princy-mincy Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:03
                ze ja? Nie wiem kto to Lola i jakie ma stosunki z matka, nie chce nikogo przedstawiać w złym świetle.
                Dla mnie po prostu załatwienie jedzenia dla rodzica czy leków to naprawde nie jest logistyka level master, ot zwykła pomoc.
                Dzis, w dobie internetu zakupy to naprawde zerowy problem, mozna zamówić z dostawa do domu, nie trzeba nawet taksówkarza.
                • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:21
                  Tu nie chodzi o te zakupy, bo zostalam poproszona o zakup 1 nogi kurczaka, 1 pietruszki i sera bezlaktozowego.Oraz lekarstwa.Oraz dowiezienia baniek i ich postawienia.Taksówkarz ani dostawca tesco tej usługi raczej nie wykona.
                  Proponowalam ,ze wysle jej to wszystko kurierem rowerowym,a ona niech znajdzie kogos do tych baniek,skoro chce na cito.Nie pasował jej ten pomysl.
                  • princy-mincy Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:31
                    wiesz, to juz widac, ze nie o pomoc tu chodzi.
                    Ja bym sobie sama załatwiła te zakupy,modnym wiedziała, ze corka tak cieżko pracuje.
                    Co do baniek- tez umiałabym załatwić sobie pielęgniarkę, ktora przyjdzie i je postawi.

                    Widocznie nie z choroba ma problem Twoja mama tylko z kontaktami z Toba.
                • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:21
                  Ciekawe, że wymyślacie różne sposoby, jak Lola pracujaca akurat w tych dniach po 12 godzin, ma pomoc swojej lekko chorej mamie. A gdzie alternatywne propozycje dla mamy? czy telefon do córki naprawdę jest jedyną opcją?
                  • princy-mincy Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:29
                    matka nie założyła tego wątku, tylko corka
                    Jesli matka koniecznie za wszelka cenę chce sciągnąć akurat te konkretna corke to znaczy, ze nie w chorobie ani w pomocy jest problem.
              • anika772 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:06
                Ale przyznasz, że Lola kolejny raz gra w "tak, ale..." No nie da się podrzucić tych zakupów i leków, nawet po 21, nie da się i koniec.
                • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:24
                  Zapewne sie da.Po czym wrócic do domu po 23 i rano na 9.Zanaczam, ze praca mocno intensywna w tym czasie.Nie ma nawet kiedy zjesc posilku- czyli nie tylko mama jest na przymusowej głodówce.
                  • 1234wxyz Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:28
                    Nie wiem co się przyczepiłąś podjechania PO pracy. Ja bym podjechała przed. Pracujesz na 9, więc zakłądam że przed pracą dałoby się to ogarnąć.
                    • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 15:23
                      Bo przed praca odpada.
                      Wstac o 6.00 i po wizycie 12 godz. pracowac.Ponadto w srode wieczorem po pracy (czyli po 21) szukac sklepu z drobiem i apteki.Nie,to w ogole nie wchodzi w gre.
              • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:07
                Daj spokój czy to naprawdę nie lada wyczyn podjechać do WŁASNEJ MATKI po pracy (lub przed) i zawieźć zakupy czy leki? Nierealna rada? Nierealne to by było jakby sklepy były otwarte tylko między 9 a 21.
                • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:18
                  A czy to jest naprawdę nie lada wyczyn wyjść do sklepu, kiedy człowiek jest przeziębiony? Ty w takiej sytuacji walisz się do łoża i oczekujesz obsługi? a kiedy nie ma nikogo w domu, co robisz? mąż bierze opiekę na żonę z chorymi zatokami? wzywasz pogotowie?
                  • anika772 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:22
                    Pewnie nie jest to wielki wyczyn, ale na prośbę matki pojechałabym jednak. Fakt, moja własna matka nie za zupełnie skłonności do histerii i gdyby poprosiła o pomoc, to rzuciłabym wszystko, bo wiedziałabym, że jest poważnie. Być może matka Loli jest inna.
                  • princy-mincy Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:23
                    przeziebienie przeziębieniu nierówne- ja czasami po prostu leżę w łożku z gorączka i nie zauważam co sie dzieje wokół mnie- taki letarg, ani sen ani jawa.
                    Jak w dodatku deszcz i silny wiatr za oknem, to serio wolałabym glodna siedzieć w domu (i tak marna szansa, ze przy tak silnym przeziębieniu bedzie mi sie chciało jeść) niz iść po zakupy.
                    Jak mam chore zatoki, to maz ogarnia cała chatę, łącznie z gotowaniem obiadu- na początku choroby nie mam wcale apetytu ani sił by chociaż sobie to podgrzać.
                    Na szczescie rzadko mnie tak ścina z nog.

                    A tu w tm wątku, jak doczytalam poniżej, wcale nie chodzi o pomoc matce tylko o to, ze matka i corka maja poważny problem we wzajemnych relacjach.
                  • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:24
                    Tak, dla mnie to wyczyn bo wówczas bardzo źle się czuję. Kładę się do łóżka i kuruję, między innymi po to aby po tygodniu nie zalec w łóżku na dłużej z czymś powazniejszym. Nie łażę po dworzu i nie zarazam innych. I tak, wtedy mój Nm ogarnia wszystko - zakupy, obiad, dzieci. Opieki na mnie nie bierze bo nie jestem jego żoną. Pogotowia nie muszę wzywać, przy zapaleniu zatok lekarka z przychodni do mnie może przyjechać bez problemu.
                    • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:01
                      A gdybys mieszkala sama to nie przyszloby ci do głowy zabezpieczyc sie na taka ewentualnosc? Leki w apteczce, zywnosc w zamrazarce? Odpuscic bańki, skoro nie ma nikogo by je postawic?
                      • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:04
                        Chyba próbowałabym wymusić na matce posiadania "zapasów" w domu, w tym apteczki.
                        • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:06
                          A jak zmusic dorosla osobe?
                          • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:11
                            nie wiem czy nie posunęłabym się do szantażu....albo przyjmuje dobrze zaopatrzoną apteczkę i sensowne zapasy albo odmawiasz współpracy.

                            Teraz to była tylko praca i mogłaś zorganizować zakupy nawet przez interent. Ale przecież może się zdarzyć, że jej prośba zastanie Ciebie w szpitalu, kiedy np twoje dziecko operują na wyrostek. Musi przyjąć do wiadomości, że mimo najlepszych chęci nie jesteś zawsze w stanie pomóc jej natychmiast.
                            • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:16
                              Wierz mi,ze miala to juz tłumaczone.
                              Kiedys miala pretensje, ze umiera z głodu, bo nikt jej nie pomoze majac informacje ze lezymy powaleni grypa.To dla niej nie był zaden argument.Mam przeciez samochód, moge wsiąsc i podjechac.
                              • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:20
                                Nie chodzi o tłumaczenie. Chodzi o brutalny szantaż. Pamiętaj, że to naprawdę dla jej dobra - jej naprawdę grozi to, że będzie po prostu głodna i z gorączką, bez możliwości otrzymania natychmiastowej pomocy.
                                • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:22
                                  A na hasła "inne dzieci pomagają" powiedziałabym "inni rodzice nie odmawiają zaopatrzenia w zapasy"
                                  • srebrnarybka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:11
                                    znam ten ból. Moja Mama robi WSZYSTKO, by utrudnić udzielanie jej pomocy. Pomocy oczywiście potrzebuje, ma 88 lat, ale robi wszystko, by mi to utrudnić. A brutalny szantaż ze względu na wiek nie wchodzi w grę. Mama mieszka w innym mieście, ma zorganizowaną panią, która robi jej zakupy. W l. 2013-2015 miałam jeden wykład w niedzielę co dwa tygodnie na UKSW w Lasku Bielańskim. Kończyłam o 13.00 i idąc przez lasek do tramwaju telefonowałam do Mamy. Zawsze był płacz, że ona nie ma co jeść, bo zjadłaby coś słodkiego. Tak zawodziła, że obiecywałam jej, że wsiądę w pociąg (no tak ok. 15.00) i dojadę do Łodzi oraz do niej do centrum (Łódź jest aktualnie pozbawiona dworca kolejowego, dojeżdża się na przedmieście na Widzew), czyli będę u niej tak koło 18-19, żeby zejść do Zabki w sąsiednim domu i kupić jej cukierki. Przy czym ona mogła zlecić kupienie tych cukierków opiekunce. Ale nie, to za inteligentne dla opiekunki, bo to prosta dziewczyna, to nie będzie umiała kupić cukierków smile . Nigdy ostatecznie do wyjazdu nie doszło, ale stale się z tym liczę. Od czasu śmiertelnej choroby mojego Ojca (maj 2012) i śmierci (listopad 2012) śpię w butach, licząc się z tym, że w każdej chwili mogę być wezwana do Łodzi i to czasem dla takiego kaprysu.
                      • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:21
                        Bańki postawilaby mi pediatra moich dzieci.
                        Ale tak, staralabym się zawsze mieć coś w zapasie, teraz mam nawyk uzupelniania zapasów, zawsze mam coś w zamrażarce, w szafce obowiazkowo makarony, pomidory w puszce, suszone pomidory w zalewie, ryż, rozne kasze, mam też zawsze jakieś nadwyzki obiadowe w sloikach więc z takimi przyzwyczajeniami pewnie się zestarzeje.
                  • eliszka25 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:23
                    mialas kiedys powazne zapalenie zatok? zdarzylo mi sie raz i tak, maz wzial wtedy wolne przedpoludnie, zeby zawiezc mnie do lekarza, bo jedyne, co moglam zrobic ja, to lezec z glowa pod kocem i jeczec z bolu. tabletki przeciwbolowe nie dzialaly, a swiatlo, dzwieki i kazdy moj ruch powodowaly taki bol, ze mialam ochote sama sobie odgryzc glowe. lezalam pod tym kocem jeszcze 2 dni, az antybiotyk zaczal dzialac na tyle, zebym mogla jakos funkcjonowac. w tym czasie wyjscie do sklepu bylo dla mnie kompletnie awykonalne. maz pracowal z domu, ogarnial mnie, zakupy, dzieci, a ja lezalam z glowa pod kocem i balam sie poruszyc nawet powiekami.

                    inna kwestia, ze skoro matka loli nie ma zamiaru isc do lekarza, to ja watpie, ze ma faktycznie powazne zapalenie zatok, bo takiego nie da sie zbagatelizowac.
                    • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:20
                      Gdyby to był taki stan to prede wszystkim treba by bylo organizowac lekarza.
                      A tu po prostu chodzilo o sinupret, bo ona podejrzewa ze to moze zatoki sa.
                      • eliszka25 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:46
                        totez dlatego napisalam takie a nie inne ostatnie zdanie. gdyby twoja matka miala faktycznie zapalenie zatok, to nie wysylalaby cie do apteki po leki bez recepty, tylko blagala o wizyte u lekarza natychmiast.
                • srebrnarybka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:02
                  zależy, gdzie Lola mieszka.
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:42
            Jak napisalam- w tym akurat konkretnym czasie praca jest w godz 9-21 i nie ma opcji, by wyjsc wczesniej/przyjsc pozniej.
            • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:44
              To jedź przed pracą albo po pracy. W czym problem?
              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:28
                Moze w tym, ze aby jechac przez praca musialabym wstac o 6, a po pracy ledwo zywa zapitalac i wracac o 23?
                Oraz w tym,ze nie chodzi o naprawde powazna chorobe, tylko przeziebienie od kilku dni?
                Oraz o calkowite lekcewazenie mojej sytuacji? Niewazna praca- najwazniejsze bym przyjechala.Bez wzgledu na moje obowiazki.
                Typowy emocjonalny szantaż.
                • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:30
                  To po kij zakładasz taki wątek? Trzeba było od razu wysmarować temat o emocjonalnej szantazystce i padajacej na pysk zapracowanej Loli.
                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:44
                    Po to, by sie dowiedziec co robicie w takiej sytuacji.
                    • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:58
                      Nie chodzi o to, co my robimy. Chodzi o to, że Ty chcesz potwierzenia, że nie musisz pomagać matce, że Twoje zmęczenie jest ważniejsze niż jej przeziębienie, oczekujesz rozgrzeszenia swojego egoizmu i patrzenia nie dalej niż na czubek własnego nosa. Masz 18-letnią córkę. Ona też jest zajęta od 8 do 21.00 i nie może pomóc babci? Zrobić zakupów i ugotować obiadu? Twój mąż nie może podrzucić Twojej matce zakupów?
                      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:03
                        Wszystkie odpowiedzi na Twoje pytania sa w tym wątku.
                        A jak juz przeczytasz uwaznie to napisz cos z sensem.
                        • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:06
                          Doczytałam. I nadal uważam, że Ty nie chcesz, a nie nie możesz. I oczekujesz potwierdzenia swoich racji, a nie rozwiązania problemu.
                          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 17:56
                            Czyli wg ciebie po prostu po pracy padajac na nos jade do matki, do domu wracam 23.I to jest ok.
                            • 1234wxyz Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:31
                              PRZED. Przed pracą. Nikt jeszcze nie umarł od tego że raz musi wstać o 6, no na litość boską. Dramat rzeczywiście, tysiące ludzi wstają o 5, 6 albo i wcześniej, a Ty absolutnie nie możesz wstać raz o 6 rano, bo jesteś zmęczona. Masakra.
                              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:40
                                Tak, jestem zmeczona po kilku dniach pracy po 12 godz.I nie bede sie zrywac o 6,gdy przede mna cały dzien na wysokich obrotach.
                                • 1234wxyz Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 08:43
                                  No i to zamyka temat i do tego powinien się sprowadzać ten wątek. Mogłabyś, ale nie będziesz i tyle. Tylko po co rozkminianie i rozkładanie tego na czynniki pierwsze? Nie to nie i po sprawie. Ja bym się zerwała, Ty się nie zerwiesz, każdy robi po swojemu i tyle.
                      • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:07
                        Nie może. Nikt nie może pomóc tej kobiecie przez dwa dni. Szantażystce jednej.
                        Ja z jednej strony Lolę rozumiem, są osoby, którym dasz palec, wezmą rękę i jeszcze więcej. Lola pracuje, na rozkaz się nie stawi. Z drugiej strony rozumiem matkę, która chce mieć poczucie, że ma rodzinę, że w razie W nie jest sama. Można po prostu spróbować się dogadać, tylko trzeba umieć i chcieć.
                        • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:19
                          Ja też znam. Miałam takiego dziadka, oczekiwał, że już, zaraz, natychmiast. Więc zorganizowałam opiekę tak, żeby był dopatrzony, jednocześnie nie musząc stawiać się na gwizdek. I nie interesowało mnie, czy mu się takie rozwiązanie podoba. Po prostu postawiłam przed faktem, okazało się że było dobrze. Ale to tdzeba włożyć w to trochę wysiłku i trzeba chcieć.
                          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:10
                            A konkretnie to jak to zorganizowalas? Podpowiedz.
                            • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:16
                              Zorganizowałam opiekę na codzień, gotowanie, drobne zakupy, sprzątanie itp. Duże zakupy zamawiałam przez internet. A sama zajmowałam się lekarzami, sprawami urzędowo-formalnymi i gaszeniem pożarów. Plus odwiedzałam dziadka i babcię 2 - 3 razy w tygodniu.
                              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:23
                                Swietnie.
                                Tylko ze moja matka to 65 letnia sprawna kobieta - to o jakiej codziennej opiece w ogole mowa?? A co do odwiedzin- super.Tylko musialabym w takim razie zrezygnowac z pracy i pojsc na jakies pol etatu lub oddac dziecko do sierocinca.
                                • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:41
                                  Ale....

                                  Ty nie chcesz rad ani pomocy, tylko zapewnienia, że robisz dobrze. Nie to nie.
                                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:38
                                    Bo dobra rada to taka, która jest dopasowana do okolicznosci.
                                    U Twoich dziadkow mialo to sens- tu nie ma zadnego.
                                    • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 08:51
                                      Ja nie dawałam rad Tobie, tylko napisałam, co ja zrobiłam.
                                      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 15:26
                                        Ale twierdzisz, ze ja nie chce pomóc.
                                        Bo przeciez sie da.
                                        No to udziel rady JAK.
                        • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 17:26
                          Z drugiej strony rozumiem matkę, która chce mieć poczucie, że ma rodzinę, że w razie W nie jest sama.

                          Tylko chyba nie o to chodzi. Ona odmówiła pomocy ze strony swojego syna. Odmawia posiadania zapasów. Naprawdę wątpię , że chodzi tu o pomoc i lęk (przynajmniej nie w takim stopniu) . Raczej o stosunki loli i jej mamy. I niekoniecznie jest w tym wina loli.
                        • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:01
                          Bardzo słusznie.
                          Zaproponowalam dostarczenie co trzeba kurierem, byla tylko kwestia znalezienia kogos do baniek.Pomysl nie zostal zaakceptowany.
          • k1234561 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:00
            princy-mincy napisała:

            > jestes samotna matka? Przed praca nie mozesz podjechać skoro pracujesz codzienn
            > ie 9-21 i nie mozesz jednego dnia wyjsć te 2h wczesniej by choc raz do matki po
            > jechać?

            A gdzie Ty pracujesz ąż 12 godzin?Chyba,ze masz system pracy 12/24 to rozumiem.
            Ale jesli nie, to rano do 8;30 ogarniasz zakupy i aptekę i po kłopocie.NIe widzę tu żadnej trudności.W kolejnych dniach możesz po przyjściu z pracy upichcić cokolwiek co rodzic lubi a co nie wymaga 4 godzin stania przy kuchni i podrzucić rano.
            • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:05
              W srode wieczorem otrzymuje info, w czwartek rano robie zakupy.A zawoze kiedy? W czwartek o 22? Czy w piatek jak zrobilam i to bylo juz za pozno?
              I nie da sie upichcic cokolwiek dla osoby, ktora twierdzi ze po wszystkim boli ja brzuch.I czego bys nie zaproponowala, to ona nie moze.
            • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:09
              Mam wlasna dg,wiec mnie system 12/24 nie obowiazuje.
          • panterarei Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:22
            Też mi się rzuciło w oczy. Niewolnictwo, a nie praca. To podjedziesz następnego dnia rano. A brat niech Zrobi szybkie zakupy
        • wuika Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:58
          Skoro rodzic się domaga osobistego stawiennictwa, to znaczy że ani nie o leki, ani o śmierć głodową nie chodzi suspicious
        • ophelia78 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:08
          Masz male dziecko siedzące z niania i codziennie pracujesz 9-21? To za naście lat Twoje dziecko będzie zakladalo takie wątki...
          • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:47
            Za to za 20- 30 lat ematki będą terroryzować swoje dorosłe dzieci i żądać przyjazdu do każdego katarku tongue_out
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:57
            Dziecko przebywa z drugim rodzicem- zdarza sie kilka dni w miesiacu,gdy trzeba pracowac cały dzien, to nie etat, wiec za chwile bedzie luz i dziecko naprzebywa sie z matka wystarczajaco.
            • aamarzena Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:19
              A ten drugi rodzic nie może zapakować dziecka w samochód, taksówkę, autobus, zrobić zakupów po drodze, wziąć dwie chochelki zupy do słoika z domu i podrzucić babci? Musi być to tylko i wyłącznie ta osoba, która ma właśnie młyn w pracy?
              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:33
                Tak, nie moze to byc ta osoba.
                I nie ma zupy w domu akurat.
                • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:39
                  Rany, mąż gotuje zupę, kupuje leki, córka zawozi i prosi sąsiadkę o postawienie baniek, albo załatwia pielęgniarkę środowiskową z przychodni. A TY mówisz mamie, że teraz nie możesz bo pracujesz, ale Twoja rodzina chętnie się nią zaopiekuje. Wpadniesz w weekend, czy tam kiedyś, jak będziesz miała wolne.
                  W czym jest problem?
                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:47
                    Prawda jakie to prostewink?
                    A w zyciu jest tak: mąz nie pojedzie (ma swoje powody), a córka ma jelitówke.Sasiadka jest jedna i na slowo banki wytrzeszcza oczy- nie umie i sie nie podejmie.
                    • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:04
                      To jedzie brat, a bańki stawia pielęgniarka z przychodni.
                      Mama nie chce brata, trudno, nikt inny nie mógł. Chyba mu nie zamknie drzwi przed nosem?
                      Zostawienie matki na dwa dni bez niczego jest trochę nieładne.
                      ps. mąż ma powody, córka nie może... Twoja mama jest nie do zniesienia dla wszystkich czy biorą z Ciebie przykład?
                      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:13
                        A pielegniarka z przychodni przychodzi ot tak jak zadzwonisz, czy najpierw musisz miec skierowanie od lekarza? Ktore musisz wystac od 6 rano? Co oznacza,ze spokojnie ogarniesz po wizycie i jedzenie i leki.Zatem i brat niepotrzebny.
                        Przyjmij do wiadomosci, ze mąż nie moze, córka równiez,bez roztrzasania dlaczego.
                        • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:21
                          Lola, pielęgniarka z przychodni w sensie, żeby nie szukać z ogłoszenia. Nie trzeba skierowania tylko 25-30zł.
                          Ja nic nie muszę przyjmować do wiadomości. To Ty masz Lola problem i w niego brniesz niestety. Chciałaś pokazać mamie, że nie jesteś na każde zawołanie to pokazałaś. Masz teraz wyrzuty sumienia?
                          Ja też bym miała.
                          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:28
                            To skoro jest taka usługa, mogla zadzwonic i zamówic.Widac te banki nie były jej az tak potrzebne.
                            Absolutnie nie mam zadnych wyrzutów sumienia, wrecz przeciwnie.
                            Mam juz pełne przekonanie,ze mam do czynienia z emocjonalna szantazystką, egocentryczka skupiona wyłacznie na sobie.Po wczorajszej akcji bedzie mi duzo łatwiej odmówic jej przysługi.
                            • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:45
                              Jaka mać, taka nać.
                              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:17
                                O tak, bo ja akurat nic nie robie tylko innych obarczam obowiazkami i mam do nich pretensje.
                                My jestesmy calkowicie rózne.
                                • klamkas Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:28
                                  Nie, ty tylko masz pretensje o to, że inni nie robią dokładnie tak jak ty chcesz wink.
                                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:38
                                    Dlatego wole sama.Znalazłam rozwiazanie, w dodatku innym wyszlo na plus, bo mniej musza robic.
                            • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:46
                              Po co utrzymujesz kontakty z matką? Powiedz jej po prostu, że nie chcesz mieć z nią nic wspólnego i żeby więcej się z Tobą nie kontaktowala. Będziesz miała problem z głowy i święty spokój.
                              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:21
                                A niby czemu mam nie utrzymywac? Bo ona ma ze soba problem?
                                To jest tylko kwestia sposobu postepowania z takimi jednostkami.
                                • gaga-sie Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:23
                                  Nie zdziw się, jak to "ta jednostka" nie zechce utrzymywać z tobą kontaktu po takim sposobie postępowania
                                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:13
                                    Ale co chcesz ode mnie?
                                    Chcialam pomoc? Chcialam.Pojechalam? Pojechalam.
                                    Fakt- uznalam ze praca wazniejsza niz przeziebienie matki.Jak mogłam.
                            • wapaha Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 17:51
                              jaka mać, taka nać
                    • anagat1 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:39
                      Lola.. moi rodzice z tych co D. nie zawracaja o byle co. Na przeziebienie bez goraczki spacer jest dobry. Banki??? One maja zerowa skutecznosc. Nie pojechalabym w takiej sytuacji.. ale jak pisze, nie wyobrazam sobie rodzicow dzwoniacych do mnie z takim zadaniem.

                      Jak bedziesz miala wolne, umow matke do gastroenterologa, skoro brzuch ja od wszystkiego boli, moze to cos powaznego?
                      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:58
                        Przebadana jest kazdej strony.Nic jej nie jest.
                    • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:59
                      No to zagłodzisz matkę i już nie będzie problemu.
                      • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 16:38
                        Bez wątpienia umrze z głodu i z powodu braku baniek. Na tę samą chorobę (przeziębienie, katar) ktora w przypadku małych dzieci pozwala chodzić do przedszkola bez problemu. Dorośli też niekoniecznie dostają zwolnienie, jeśli nie mają temperatury (zresztą trzeba w tym celu wyjść z domu i pojśc do przychodni, a nie leżec jako obłożnie chora osoba).
                        • kota_marcowa Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:41
                          O tak, przecież według ematek przeziębienie to nie choroba i małe dziecko spokojnie może iść do przedszkola, czy szkoły, a tu nagle dorosła samodzielna kobieta umrze z głodu i chłodu, pacz panie, co za podwójne standardy.
                          • manala Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:57
                            Brawo kota !
              • pierwszykot Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:02
                No tak do chorej babci z malym dzieckiem.... super rada...

                amarzena napisała:

                > A ten drugi rodzic nie może zapakować dziecka w samochód, taksówkę, autobus, zr
                > obić zakupów po drodze, wziąć dwie chochelki zupy do słoika z domu i podrzucić
                > babci? Musi być to tylko i wyłącznie ta osoba, która ma właśnie młyn w pracy?
        • kaz_nodzieja Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:15
          A dopiero co pisałaś jaką masz fajną pracę w elastycznych godzinach, dzięki czemu masz czas na snucie się po galeriach handlowych za ubraniami przedpołudniami gdy nie ma dużo osób. Było to w wątku o wyższości zakupów stacjonarnych (chodziło o ubrania) nad przez internet.
          Czyli jak matka zdrowa to masz czas na powolne "snucie" się po galerii by w spokoju poprzymierzać ciuszki, a jak chora nagle jesteś roboczym wołem pracującym prawie po 12 godzin na dobę. Co wątek to odmiana.
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:19
            Jak to trudno wyciągnąc prawidlowe wnioski..
            Spojrz w kalendarz- jest koniec miesiaca.
            Dla mnie to najgoretszy okres w pracy.I akurat teraz wlasnie mam full roboty.
            Za to w pozostale 3 tygodnie mam tego czasu wystarczajaco, mam wolne dni, przedpoludnia.
            Pech chcial,ze mama zachorowała akurat teraz.
        • attiya Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:41
          pracujesz od 9 do 21 mając małe dziecko?
          i kto się nim zajmuje?
          bo idąc tą drogą, skoro sądząc po godzinach pracy nie masz zapewne czasu dla własnego dziecka, to tym bardziej dla jakiejś własnej matki....Sam fakt, że zadajesz pytanie co zrobić w takiej sytuacji, gdy trzeba pomóc matce, jest zdecydowanie głupi. Bo normalny człowiek zawsze dla własnej matki znajdzie czas. No, oprócz ciebie...
          • nenia1 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:53
            attiya napisała:

            > pracujesz od 9 do 21 mając małe dziecko?
            > i kto się nim zajmuje?

            Ojciec?

            > Bo normalny człowiek zawsze dla własnej matki znajdzie czas. No, opr
            > ócz ciebie...

            Dla normalnej matki, możliwe. Tu o takiej mowy raczej nie ma.
    • princy-mincy Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:40
      zrobilabym zakupy i wykupiła leki, starałabym sie wpaść co drugi dzien, zeby ugotować obiad (ja jak mam zapalenie zatok to nie funkcjonuje wcale, obiady wtedy robi maz, ja ledwo sniadanie ogarnę)
      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:34
        Co drugi dzien wpasc ugotowac obiad- pracujac 9-21??
        • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:40
          Sama musisz ocenić czy postawa matki to próba kontroli/władzy nad Tobą czy faktycznie choroba to jedyna szansa, żeby Ciebie zobaczyć.
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:47
            Widzialysmy sie 2 tygodnie temu.
        • princy-mincy Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:41
          odpowiadalam na post startowy, tam słowa nie ma o godzinach w jakich Ty pracujesz.
          Zapytałaś, jak powinna wyglądać pomoc, napisałam co JA bym zrobila w takiej sytuacji, bo jednak większość ludzi nie pracuj w godzinach 9-21 codziennie.
    • kropkacom Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:46
      Jeśli nie mam czasu to proszę partnera, rodzeństwo, dalszą rodzinę, przyjaciólkę o pomoc.
    • swiezynka77 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:54
      jeśli sama nie mogę to staram się zorganizować pomoc przez kogoś innego.
    • wuika Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 09:57
      Organizujemy zakupy nie swoimi rękami. Chyba, że człowiek sam jak palec (poza dzieckiem, przy piersi niemalże ofkors) a rodzic mieszka pińcset km dalej.
    • echtom Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:02
      Piszesz o sobie? Jeżeli tak, to domyślam się, że nie chodzi o rozwiązanie problemu, bo jest proste, tylko o wykazanie, że nie masz absolutnie ani minuty dla tej koszmarnej roszczeniowej matki.
      • anika772 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:44
        Oj, Echtomsmile
        Dawno Cię nie było, tak przy okazji, dobrze że wróciłaś!
        • echtom Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:32
          Ja zawsze wracam smile
      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:08
        Alez znalazłam czas- wczoraj po pracy.Info o chorobie otrzymalam wieczorem w srode.
        Zaproponowalam, ze przyjade w piątek przed praca,bo wedlug tego co mialam ja zaczac o 11.Ale w piatek o 9.00 okazalo sie, ze musze na cito jechac w 2 miejsca, potem do 18 byc w pracy.Pojechalam po pracy na zakupy, do apteki, u matki bylam o 19.30- i na wejsciu zostalam poczestowana awantura, ze teraz to juz sobie moge te leki zabrac,bo sama poszla do apteki.I pretensje ze mialam byc rano.
        Zostawilam jej to wszystko i wyszlam bez slowa.
        • princy-mincy Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:16
          zatem nie pomoc w rodzinie jest tu problemem a stosunki z matka.
          Cały wątek jest wiec bez sensu.
        • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:17
          Ale w piatek o 9.00 okazalo sie, ze musze na cito jechac w 2 miejsca, potem do 18 byc w pracy

          Ale uprzedziłaś ją, że nie możesz przyjechać rano tak jak obiecałaś i będziesz wieczorem?
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:35
            Oczywiscie.
            • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:41
              No, ja bym leków i zupy po dwóch dniach też nie chciała. Nie mogłaś córki wysłać?
              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:52
                To skoro miala info ode mnie ,ze sie pojawie nie wczesniej niz w piatek, mogla zorganizowac sobie jakos inaczej i leki i jedzenie.Banki dostarczylabym kurierem.

                Corka w czwartek byla długo w szkole i musiala sie na piątek uczyc do sprawdzianu, a zbiorkomem podróz tam i z powrotem to jakies 3 godz.W piatek dopadla ja jelitówka.
                • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:00
                  Nie musiała jechać zbiorkomem. Nie macie w rodzinie samochodu? Twój mąż/partner nie ma prawa jazdy?
                  Gdyby moja mama uparła się, że to ja mam przyjechać, a ja bym nie mogła/nie chciała to zorganizowałabym dla siebie zastępstwo. Mąż, brat, córka, ktokolwiek.
                  Teraz dałaś matce broń do rękismile
                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:24
                    Alez mamy.Jeden zabieram ja,a drugi stoi w warsztacie.
                    Co do organizacji zastepstwa- napisalam ci,ze maz nie pojedzie,a córka nie moze.Brata nie chciala matka.To kogo mam obarczac?
                    • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:27
                      Już wszystko napisałam. W "tak, ale" nie gram.
                      Cokolwiek nie napiszę znajdziesz argument za tym, że postąpiłaś słusznie.
                      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:34
                        Oczywiscie, ze postapilam słusznie.Zrobilam co mogłam w takiej a nie innej sytuacji Zaproponowalam rozwiazanie, nie pasowalo.Nie olałam sprawy.
                • sasanka4321 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:18
                  Caly czas pomijasz pytanie, czy powiedzialas jej w piatek rano, ze cos Ci sie pozmienialo i przyjedziesz dopiero wieczorem.
                  Twoja niechec do matki az bije z monitora. I to w kazdym watku, w jakim o niej wspominasz.
                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:24
                    Odpowiedzialam na to pytanie juz dawno, tylko Ty nie doczytałas.
                    Trudno pisac inaczej jak odstawia takie hece.
        • anika772 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:23
          No i dobrze zrobiłaś. I z zakupami, i z wyjściem bez słowa.
    • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:32
      Moja mama (78) jest takim samotnym rodzicem. Tak prowadzi dom, aby zawsze miec coś do jedzenia, bo wie, że w każdej chwili może źle się poczuć (nagły ból kolana, kręgosłupa, skoki ciśnienia i 10 innych dolegliwości). W zamrażarce trzyma różne rzeczy na takie okazje - jakieś dania, ktorych "ugotowało się za dużo", mrożonki warzywne, mięso, nawet chleb.
      W przypadku cięższych chorób, ktore zwalają z nóg i ktorym towarzyszy gorączka oczywiście dzwoni, bo bywa, że nie ma w domu odpowiednich leków, albo skończyło się mleko, pieczywo itp. I ja wtedy rzucam wszystko i jadę, bo wiem, że ona nie przesadza i nie lubi alarmowac bez potrzeby. W odwodzie jest jeszcze sąsiadka, z którą nie sa w codziennych zażyłych stosunkach, ale wyświadczają sobie drobne przysługi w razie potrzeby.
      Szczerze mowiąc, nie rozumiem, jak można miec pustki w lodowce, kiedy nie ma innych domownikow.
      Nie mowiąc o tym, że przeziębienie nie pojawia się tak nagle, aby nie można było przy pierwszych oznakach pojść do sklepu i do apteki i przygotowac się do kilkudniowej choroby.
      Jeżeli Twoja mama mieszka na wsi i ma daleko do sklepow, to oczywiście powyższy wywód jest bez sensu smile
      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:11
        Wlasnie ja tez tego nie rozumiem.
        Przy okazji wczesniejszych takich sytuacji sugerowalam, by miala zawsze zaopatrzenie na czarna godzine.Zamrazarka jest pusta.Nie- ta rada jej nie pasuje.Bo ona tak nie kupuje, ona tak nie robi i w ogole co to za pomysl.
        Ma 65 lat i nic powaznego jej nie dolega.
        • paloma_blauwinder Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:52
          > ona tak nie robi i w ogole co to za pomysl
          A ty tak nie robisz, że zostawiasz małe dzieci/pracę i jedziesz niańczyć zaziębioną niestarą matkę. No chyba że tak właśnie robisz - ale to wtedy pretensje do siebie.
    • drinkit Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:34
      Jade po leki i jedzenie, dzieci pilnuje maz, tesc lub biore je ze soba. Ale ja mam rodzicow w moim miescie, wiec to nie problem.
      • paniusia.aniusia Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:46
        Sobie chyba też jakieś zakupy robisz ? To może jednocześnie dla rodziców?
        Gdybym absolutnie nie miała możliwości podjechania sama to zamowilabym zakupy przez Internet, poprosiła sąsiadów rodziców, koleżankę, męża,teściów (swoich). Zawsze znajdzie się ktoś,kto pomoże.
        Moi rodzice,kiedy bardzo tego potrzebowałam potrafili "rzucić wszystko" i przyjechać na pomoc. Nie wyobrażam sobie,ze ich zostawiam samych sobie bez jakiejkolwiek pomocy.

        Czuję tu próbę znalezienia usprawiedliwienia dla siebie ale wątpię by takie usprawiedliwienie się znalazło.
      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:40
        My mieszkamy tez w tym samym miescie w odleglosci ok 10 km- potrzeba 2 godzin by zrobic zakupy, podjechac, postawic bańki, wrócic.
    • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 10:48
      Dostawę jedzenia i leków naprawdę można zorganizować, np przez osoby trzecie, w tym sklepy, które dostarczają zakupy do domu. Nie wierzę, że ktoś nie wie jak to zorganizować.

      Jeżeli problemem jest wymagane osobiste stawiennictwo - rozważamy wizytę u psychologa.
    • paloma_blauwinder Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:10
      Osoba, której się włącza bezradność już przy przeziębieniu raczej słabo rokuje na przyszłość. Byłabym bardzo zaniepokojona i starała się jak najdłużej przyzwyczajać do samodzielności.
      Poza tym warto zadbać o zapasy żywności pozalodówkowej.
    • nenia1 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:48
      Lola, ale chyba się domyślasz, że zakupy to problem zastępczy? Przecież to nie pierwsza taka historia. Matka gra w grę "kto jest w tej rodzinie najbardziej nieszczęśliwy" i choćbyś na głowie stanęła nie uczynisz matki szczęśliwej. Tym bardziej, że czynienie rodzica szczęśliwym nie jest rolą dziecka.
      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:58
        Tak, ja to juz wiem od dawna.
        Od dawna tez słysze, ze inne dzieci rodzicom pomagaja.Czytaj- tylko ja taka niepomocna.Bo skoro inni pomagaja, to ja tez nie powinnam miec z tym problemu.Rzucam prace i jade stawiac bańki.

        Ona wg mnie boi sie starosci i sytuacji, ze obloznie chora zostanie sama jak palec i umrze smiercia głodowa.
        Nie ma zadnego planu awaryjnego typu choroba.
        Moze to z tego strachu wynika?
        • vaikiria Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:05
          Al to sama musisz ocenić, czy matka manipuluje, czy zwyczajnie potrzebuje pomocy i sama chętni Ci pomaga, jak potrzebujesz.
        • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:17
          Twoja mama boi się tego już od kilku lat. Taką ma psychikę.
          Co nie oznacza, że od dziś zaczynasz ją niańczyć, ale też nie oznacza, że olewasz i zostawiasz samą, żeby się wzięła w garść. Bo się nie weźmie.
          Może porozmawiaj z nią o tym otwarcie? Nawet jak będzie zaprzeczać? Tylko nie buntuj się jak nastolatka i nie ulegaj własnej złości na nią. Raczej okaż jej zrozumienie, zapytaj czego się boi, czy może chciałaby mieć jakieś zajęcie, może chce się czuć potrzebna, a może potrzebuje kilku rozmów z psychologiem, żeby zobaczyć swoją sytuację z jaśniejszej strony.
          Może trzeba jej okazać zrozumienie i pomóc zaakceptować sytuację, ale z drugiej strony umieć postawić granicę kiedy zrobi się nadmiernie roszczeniowa? Bez fochów, bez radź sobie sama bo ja nie mam czasu?
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:36
            Malo to romów było? Wszystko jest na nie.A spróbuj tylko o psychologu wspomniec.
            I gdzie ty widzisz to radz sobie sama?
            Stracilam 2 godziny na to, by jej załatwic co trzeba,bo sie poczuwalam do pomocy.
            • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:49
              Rany boskie!!!big_grin
              Lola, spytaj mamę czego ONA by chciała, jakie ona ma wyobrażenia, a nie narzucaj własne propozycje. A potem je zweryfikujcie, po wysłuchaniu, zrozumieniu a nie od razu.
              Nie musisz się matce podporządkowywać, ale dlaczego ona ma się podporządkowywać Tobie i robić to, co jest Twoim zdaniem słuszne?
              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:01
                No jak czego by chciala? Tego,ze jak zadzwoni, to ja zaraz przyjade.
                Kady inny pomysł jest nie taki.
                Naprawde nie musi robic nic pod moje dyktando.
                • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:10
                  Uhm, już widzę jak mówisz do matki: mamuś, ale tak nie mogę, wiesz, ze pracuję, masz jakieś inne propozycje?
                  "Każdy inny pomysł jest nie taki."
                  Twój pomysł oczywiście. I nadal nie widzisz jaka jesteś do mamy podobna?
                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:17
                    Mówie, ze nie moge ,bo pracuje do pozna.Pytam czy ma jakas alternatywe.Nie ma.Nikogo nie ma.To podrzucam pomysl z kurierem.Nie, nie pasuje.
              • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:08
                Jak to? Bo to LOLA, a ona ma monopol na słuszność i rację i jedynie to, co ona postanowi, wymyśli i zrobi, jest dobre i właściwe.
        • echtom Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:25
          Obie dramatyzujecie. Matka - wiadomo, ten typ tak ma, ale Ty też przesadzasz. Ile razy ona potrzebuje pomocy, u was zawsze wszyscy zapracowani od świtu do nocy i/lub chorzy, a dojazd z jednej dzielni Wrocka do drugiej zajmuje więcej czasu niż do Warszawy. Wiem, że są rodzice, z którymi nie ma się ochoty utrzymywać kontaktu, ale czasem trzeba zacisnąć zęby i coś dla nich zrobić, bo rodzic to jednak rodzic.
          • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:32
            Dokładnie Echtom.
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:31
            Jak mam mozliwosc to pomagam, ale nie relacjonuje za kazdym razem na forum, wiec odnosisz mylne wrazenie ze ja to nigdy.
            Natomiast jak nie mam mozliwosci to jest foch i obraza.
            To nie jest normalne.
            Gdybym nie musiala byc w pracy to bym przyjechala.
            Ale ona po prostu nie przyjmuje, ze mozna odmówic, przełozyc.Nastawia sie, ze jak o cos poprosi , to ma byc spełnione.Bez wzgledu na okolicznosci.
            • echtom Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:26
              > Ale ona po prostu nie przyjmuje, ze mozna odmówic, przełozyc.Nastawia sie, ze jak o cos poprosi , to ma byc spełnione.Bez wzgledu na okolicznosci.

              No i to jest problem, który wymaga innego sformułowania (np. "jak stawiacie granice rodzicom") niż "poradźcie, jak rozwiązać prosty problem logistyczny", bo nikt się nie nabierze, że inteligentna i dobrze zorganizowana 40-latka tego nie potrafi. A mnożenie trudności w trakcie wątku nie dodaje mu wiarygodności.
              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:17
                Bardziej chodzi mi i to czy rzucacie wszystko i jedziecie.
                Czy oczekujecie, ze chory rodzic poradzi sobie jednak sam, bo nie dzieje sie nic bardzo powaznego.
        • aurinko Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:28
          Mając taką córkę też bym się tego obawiała.
        • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:02
          Przy takiej córce nie dziwię się jej obawom.
    • vaikiria Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 11:54
      Na szczęście nie ma takiej opcji, że i ja, i mój parter pracujemy od rana do nocy, więc ktoś podjedzie. W ostateczności wyśle się dzieci. Ale nas dzieli jakieś 15 minut tramwajem, więc nie jest to specjalny problem.
    • rozwiane_marzenie Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:13
      Organizuję pomoc dla rodzica. Zawsze jest jakieś wyjście. Jeśli ja nie mogę to znajduję osobę (firmę za opłatą), która zapewni rodzicowi jedzenie i leki.
    • klamkas Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:40
      Post startowy powinien brzmieć "nie lubię mojej matki, powiedzcie, że słusznie ją olałam" ;p
      • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 12:50
        Najśmieszniejsze jest to, że Lola jest DOKŁADNIE taka sama jak matka (zero elastyczności, wszystko musi być po lolowemu bo tak jest najsłuszniej) i tego nie widzibig_grin
        • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:33
          Ale ja nikogo nie obarczam, nastawiona jestem na rozwiązywanie swoich problemów, a nie ich produkowanie.Nic we mnie z cierpietnicy.
          • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:44
            Nie o to chodzi.
            Brakuje Ci elastyczności. Problemy rozwiązujesz PO SWOJEMU, tylko i wyłącznie, nie szukasz rozwiązań kompromisowych. Nie przychodzi Ci do głowy, że Twoje rozwiązania mogą komuś nie odpowiadać, albo po prostu nie być właściwe.
            Ma być tak, jak TY chcesz i kropka.
            A cierpiętnicą jesteś, bo kontynuujesz relację z matką w taki a nie inny sposób, czujesz się przez nią wykorzystywana. Nie ulegasz jej, więc sądzisz, że jesteś wygrana, że ją "wychowasz", ale to jest nieprawda i dobrze o tym wiesz.
            Zresztą, po co ja to piszę, zdolności do autorefleksji to Ty nie posiadasz.
            • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:54
              Kompromis to przegrana dwóch stron, nikt nie jest do konca zadowolony.To zadne wyjscie.
              Ma byc tak jak ja chce- oczywiscie.Tylko ze sama sie tym zajme i nikomu głowy nie suszę.
              Problem z matka przetrawilam- gdybym zerwala kontakt, czulabym sie podle.A tak- nie mam sobie nic do zarzucenia, czyli moje samopoczucie ma sie swietnie.A o to przeciez chodzi.Wiec gdzie mi do cierpietnicy.
              • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:59
                Jeśli komuś pomagasz to w taki sposób jak tego ta osoba oczekuje. Nie możesz - odmawiasz.
                To tak, jak z prezentem. Nie dajesz komuś tego, co Tobie się podoba, tylko to, co podoba się obdarowanemu.
                • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:07
                  Tak przeciez zrobilam.Nie moglam przyjechac natychmiast,wiec odmówilam, proponując piątek.
                  Załatwilo to wg ciebie sprawe?
                  • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:13
                    Nie załatwiło, bo mama potrzebowała pomocy w czwartek rano zdaje się, a nie w piątek wieczorem. Dwa dni obsuwy to dość sporo.
                    Poza tym, Ty nie odmówiłaś, tylko wyznaczyłaś inny termin.
                    • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:21
                      Odmówilam przyjazdu w czwartek jak wymagała.Zaproponowalam pierwszy mozliwy termin.Plus poddałam pomysł załatwienia sprawy bez mojej obecnosci.
                      Cos zle?
                      • aqua48 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:32
                        lola211 napisała:

                        > Odmówilam przyjazdu w czwartek jak wymagała. Zaproponowalam pierwszy mozliwy ter
                        > min.Plus poddałam pomysł załatwienia sprawy bez mojej obecnosci.

                        No to zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy. Czym się przejmujesz? Że jesteś nie dość dobrą córką? No to jesteś, da się z tym żyć. Matka która robi awanturę, widząc za drzwiami córkę z siatką lekarstw i zakupami, bo ta nie przyszła NATYCHMIAST, tylko w pierwszej wolnej chwili też nie jest dość dobrą matką.
                        Na przyszłość zorganizuj opiekę nieco lepiej (zapasy w lodówce i zamrażalniku, uprzedzona sąsiadka itp), ale pamiętaj o tym, że matka jest dorosła i nie może wymagać w przypadku kataru abyś rzucała wszystko.

                  • aqua48 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:14
                    lola211 napisała:

                    > Tak przeciez zrobilam.Nie moglam przyjechac natychmiast,wiec odmówilam, proponu
                    > jąc piątek.
                    > Załatwilo to wg ciebie sprawe?

                    Skoro mama sobie w jakiś sposób zorganizowała swoje sprawy bez Ciebie to tak, załatwiło.

              • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:59
                BTW: CBDUsmile
          • echtom Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:06
            Weź pod uwagę, że jesteś od mamy o 21 lat młodsza. Przy takim braku elastyczności już w tym wieku, za 20 lat możesz się stać taką samą straszną babunią terroryzującą najbliższych smile
            • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 15:33
              Mam gdzies co bedzie za 20 lat,moge tego nie dozyc.
              Dla mnie jest wazne tu i teraz.
        • aqua48 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:37
          Problem w komunikacji i sprzecznych potrzebach matki i córki. Warto na spokojnie (po wyleczonym przeziębieniu) usiąść z matka i zaproponować parę rozwiązań na przyszłość. Typu - raz w tygodniu robię ci zakupy i przywożę najpotrzebniejsze rzeczy z których w razie czego możesz ugotować sobie prosty posiłek. Zapasy trzymasz w zamrażalniku. Wizytę składamy ci wraz z córką w soboty/niedzielę/środy czy jaki tam dzień jeszcze nam odpowiada co tydzień. Przywozimy ze sobą ciasto/ciasteczka żebyś nie musiała niczego piec ani kupować. Dzwonię do ciebie co drugi dzień rano przed pracą, kontrolnie żebyś czuła się bezpiecznie. Rozmawiamy z sąsiadką /daję jej mój nr telefonu i 50 zł/ aby do ciebie zaglądała co parę dni i ewentualnie wyskoczyła po potrzebne leki, czy coś czego potrzebujesz na cito. Mama najwyraźniej czuje się samotna i niezaopiekowana. A to można łatwo i sprawnie rozwiązać, nawet przy jej początkowym sprzeciwie i braku zrozumienia, że córka nie może w każdej chwili urwać się z pracy.
          • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:46
            Tak, ale....
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:47
            Tak to ja sie moge opiekowac 80 letnia staruszka,a nie sprawna kobieta lat 65 ktorej sie nudzi w domu.
            • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 14:56
              Twoja matka chce mieć poczucie, że w razie gdyby źle się poczuła, nie wiem, serce, wylew cokolwiek, to ktoś zareaguje. Że nie będzie leżała na podłodze kilka dni zanim ktoś się zorientuje, że nie odbiera telefonów.
              Mieszka sama, ja się jej nie dziwię.
              Moja mama, gdy tato wyjechał, strasznie się przejęła śmiercią Haliny Skoczyńskiej. Codziennie do kogoś dzwoniła, bo czuła się samotna i zwyczajnie się bała.
              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:12
                No i co ja mam z tym zrobic?
                Zmieniala miejsce zamieszkania, mogla przeprowadzic sie blisko.Nie chciala.Ba, w ogole miala pomysł,by wyprowadzic sie za miasto, kupic domek.
                Ja mam duzo obowiazkow i nie ma szans, bym była na kazdy telefon.
                Musi sobie tak poukladac,by było bezpiecznie,a nie ocekiwac ze ktos za nia to zrobi.
                • pade Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:17
                  Gdybyś miała inne podejście do matki znalazłoby się rozwiązanie.
                  Obie jesteście po jednych pieniądzach, obie uparte jak muły, obie widzicie tylko własny czubek nosa, i jeszcze Cię dziwi, ze nie możesz się z nią dogadać?
                  Baw się dalej w to przeciąganie liny, na zdrowie.
                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:43
                    Rozwiazanie by sie znalazło gdyby ona miala inne podejscie.
                    Odebralaby wszystko od kuriera, zostaloby szukanie kogos do tych baniek.
                    Co ma do tego moje podejscie do niej? To raczej chodzi o jej podejscie do zycia.
                    • 1234wxyz Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:36
                      Jakie jej? Po prostu chce żebyś to TY jej załatwiłą te sprawy, moze po prostu potrzebuje poczuć że poświęcasz jej te parę minut. Nie chodzi o wyprawę na księżyc tylko o zakupy, które spokojnie mogłabyś załatwić przed pracą gdybyś chciała. Nie chcesz- i ok, Twoja sprawa, ale wszelkie dalsze rozkminy że absolutnie, zupełnie się nie da, no po prostu rzecz niewykonalna - są śmieszne.
                      • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:39
                        Lola potrzebuje usprawiedliwienia, że się zachowała odpowiednio asertywnie i dała matce nauczkę, że ma sama o siebie zadbać.
                      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:53
                        Takie stawianie sprawy powoduje, ze absolutnie nie powinno sie pomagac.Egocentryk powinien zrozumiec,ze wlasny interes jest najwazniejszy.
                        • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:56
                          Czyli Twój?
                      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 15:39
                        Moze lepiej zastanów sie, czy jest własciwym wymagac od zapracowanych osób poswiecania ich uwagi w najmniej sprzyjającym momencie? Kto się tak zachowuje?
                        • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 15:46
                          Czyli jeśli zachoruje któreś z Twoich dzieci, a mąż w tym samym czasie wyjedzie na delegację, to zajmiesz się nimi pojutrze z poczuci
                          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 20:08
                            Osobiscie- byc moze pojutrze.
                            A na jutro szukam kogos do opieki.Kogos, kto ma mozliwosc.A dziecko nie bedzie mi marudzic, ze nie pasuje, bo musze byc ja.
                            • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 20:29
                              Małe też?
                              • zuleyka.z.talgaru Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 20:37
                                15 m-czne to wiadomo, że będzie non stop "mamamamamamamamammama" do porzygu... smile ale Lola ma starsze dzieci.
                              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 20:49
                                Moj czterolatek jest przyzwyczajony do obecnosci innych,wiec nie byloby z tym problemu.
            • aqua48 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:08
              lola211 napisała:

              > Tak to ja sie moge opiekowac 80 letnia staruszka,a nie sprawna kobieta lat 65 k
              > torej sie nudzi w domu.

              No to się nie opiekuj. Olej mamę, zwłaszcza, że wyraźnie widać z wątku, że jej nie lubisz a jej problemy Cię denerwują. Odbije się to na Tobie i Twojej córce za jakieś 40 lat.
              A tak nawiasem mówiąc sprawność w wieku 65 lat bywa już wątpliwa. A na nudę też można coś zaradzić, ale do tego musiałybyście być w dobrych stosunkach, a nie w takich w jakich jesteście.

              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:13
                Nie zamierzam olewac.
                Natomiast stawiam granice.
                • aqua48 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 15:19
                  lola211 napisała:

                  > Nie zamierzam olewac.
                  > Natomiast stawiam granice.

                  No to ustal z nią na spokojnie na co na pewno może u Ciebie liczyć a na co absolutnie nie (masz brata to wtedy niech do niego uderza z prośba), przedstaw jej swoje możliwości i zaproponuj inne rozwiązania takie jak podpowiedziałam wyżej - choćby ta sąsiadka w razie nagłej potrzeby wyskoczenia do apteki i trzymaj się tego. Powiedz jej jakie masz emocje kiedy stawia Cię przed nierealnymi wymaganiami i wysłuchaj jej potrzeb.
                  Teraz obie macie do siebie wzajemnie pretensje i żal, a to nie jest dobry czas na ustalanie czegokolwiek. A kompromis to nie jest przegrana, tylko dostosowanie marzeń do możliwości. W życiu bardzo się przydaje.

                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:45
                    To w przypadku emocjonalnego szantazysty nie działa.Naprawde.
    • wapaha Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 17:49
      a to nie Ty w innych wątkach pisałaś, że wychodzisz późno do pracy i pracujesz kilka godzin, bo jesteś taka zaeeybista matka, że spędzasz z dzieckiem tyle czasu. I że Twoja córka jest prawie dorosła i zajmuje się sobą sama ? Może skoro tak dobrze wychowana mądra odpowiedzialna córka to niech ona babci pomoże ?
      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:56
        Napisalam dlaczego córka nie mogla.
        I tak,spedzam z dzieckiem duzo czasu-na ogól.
        • gaga-sie Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:36
          Właśnie na tym polega cały problem- wszystko jest ważniejsze, niż twoja mama.
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:23
            Wszystko czyli praca, szkola,nauka. No faktycznie, wygodnickie z nas.
    • koronka2012 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:29
      Nic nie robię, bowiem mojej matce nie przyszłoby do głowy zawracać mi gitarę takimi sprawami. Przeziębienie to nie jest ciężka choroba, wymagająca szczególnej atencji u relatywnie niestarej osoby.

      Jeśli do czegoś takiego by mimo wszystko doszło - to pytam co konkretnie potrzebuje po czym załatwiam zakupy przez internet - i dopiero wtedy informuję matkę, że za godzinę będzie kurier. Inaczej zaczęłaby blokować zakupy, bo tego typu usługi traktuje jak wyuzdaną fanaberię tongue_out
      Będąc w takiej sytuacji jak Lola na pewno nie stawałabym na uszach.
      • klamkas Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:40
        >Przeziębienie to nie jest ciężka choroba, wymagająca szczególnej atencji u relatywnie niestarej osoby.

        Taaa... we wrześniu byłam przeziębiona (diagnoza potwierdzona przez lekarza, do którego poszłam po nieprzespanej z powodu kaszlu nocy). Zdychałam tydzień, drugi dochodziłam do siebie, a potem jeszcze kolejny kaszlałam.

        Ja widzę problem w czymś innym - mama loli czuje się przez córkę zaniedbana i próbuje na siebie zwrócić jej uwagę. Czy to wina mamy, czy loli - trudno rozstrzygnąć, bo w wątków loli wynika, że obie są siebie warte ;p.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:17
          No to wina tej matki, że wychowała córkę na 100% swoje podobieństwo big_grin
          • echtom Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:02
            Albo wina genów smile
            • zuleyka.z.talgaru Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:08
              Na jedno wychodzi smile
        • koronka2012 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:33
          Można się czuć fatalnie, ale nie przesadzajmy - większość osób chodzi normalnie do pracy, i ogarnia podstawowe sprawy wokół siebie, nieprawdaż?

          Matka może się czuć zaniedbana, a może - co bardziej prawdopodobne - być po prostu toksyczna.
          Dlaczego bardziej prawdopodobne? bo osoby, którym faktycznie doskwiera samotność i potrzebują życzliwości rzadko się upominają "o swoje", raczej znajdują milion wyjaśnień dlaczego dzieci nie mają dla nich czasu.
    • stoijedna Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 18:44
      Nie rozumiem czemu matka nie chciała brata (swojego brata czy twojego brata a jej syna?) i wolała czekać na ciebie dwa dni.
      Jeśli sama nie mogę a ktoś bliski chory, to bym się nie przejmowała że nie chce brata, tylko załatwiła z bratem (lub sąsiadami chorego/koleżanką) żeby kupił leki i zakupy (obiad) i zawiózł od razu do chorego. W ten sposób ma się czyste sumienie, że zadziałało się od razu, a kolejne fochy chorego by wymusić osobiste stawiennictwo przestają być usprawiedliwione, oczywiście telefonicznie wyrażam troskę i zainteresowanie stanem. Jeśli narzeka, że do lekarza sie nie dostanie to od razu proponuję że zamówię jej wizytę domową lekarza. Itd.

      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:08
        A nie widzisz zagrozenia,ze kazdy katar bedzie pretekstem do angazowania wielu osób w ten proceder?
        Czy aby nie powinno byc tak, ze nalezaloby sie mieszkajac samemu zabezpieczyc na wypadek awarii?
        Cy to nie jest najrozsadniejsze rozwiazanie?
        • klamkas Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:12
          A nie wydaje ci się, że mama nieudolnie próbuje cię do siebie ściągnąć, bo ma potrzebę kontaktu z tobą? Może gdybyś poświęciła jej więcej czasu/zaangażowała ją w wasza życie, nie upierałaby się, że to właśnie ty musisz wysmarkać jej nos?
          • zuleyka.z.talgaru Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:18
            No ale chyba 65 letnia kobieta nie ma na tyle zrytej bani, żeby wiedzieć, że skoro ktoś pracuje to nie przyjedzie...
          • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:18
            Może gdybyś poświęciła jej więcej czasu/zaangażowała ją w wasza życie, nie upierałaby się, że to właśnie ty musisz wysmarkać jej nos?

            Pytanie na ile oczekiwania matki są realne.

            • joa66 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:23
              p.s. niedawno byłam świadkiem pewnej sytuacji - od strony matki. Widziałam, że nie jest niezbędny natychmiastowy przyjazd dziecka, matka jednak oczekiwała, że syn zwolni się z pracy, żeby do niej przyjechać. Po pracy było "za późno".

              Potem skomentowała do mnie: 'nie wiem ile jeszcze pożyję, więc muszę teraz oczekiwać od syna wdzięczności za 24 lata, które mu poświęciłam"
            • klamkas Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:23
              Pytanie na ile lola się angażuje - dla mnie kosmosem jest widywanie rodziców mieszkających w tym samym mieście raz na dwa tygodnie. Moi mieszkają 200 km ode mnie i widujemy się co 2-3 tygodnie (raz my/ja u nich, raz oni u nas).

              Zakładam, że zaopiekowany emocjonalnie rodzic nie robi halo z powodu kataru. A ten niezaopiekowany zrobi halo z "spadło mi ciśnienie w kranach".
              • zapalka.na.zakrecie Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:49
                to trochę pytanie, co było pierwsze jajko czy kura. czy matka jest natarczywa, bo Lola mało się interesuje nią, czy może Lola się dystansuje, bo matka zalewała, bardzo ingerowała w jej życie. zapewne to są wzajemne sprzężenia zwrotne..
              • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 15:55
                Ona nie przyjedzie do mnie, tylko wymaga przyjazdów do niej -na obiad.W soboty lub w tygodniu, bo niedziele rezerwuje na kosciol(cały dzien???).Mnie taki sposób spedzania akurat soboty nie odpowiada.
                Cale lato mozemy spotykac sie weekendami na dzialce.Po to ja kupilam,by spedzac czas na łonie przyrody.
                Proponowałam wspolny wyjazd nad morze.
                Wszystko na nie.
                Ja powinnam sie dostosowac, moje potrzeby nie sa istotne.
              • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 17:41
                >dla mnie kosmosem jest widywanie rodziców mieszkających w tym samym mieście raz na dwa tygodnie.

                A dla mnie jest to najzupełniej normalne. W małżeństwie są dwie pary rodzicow. Poza tym ludzie mają jeszcze znajomych przyjaciół, z ktorymi chcieliby się spotkać. Ze względu na siebie albo na dzieci.

                >Zakładam, że zaopiekowany emocjonalnie rodzic nie robi halo z powodu kataru. A ten niezaopiekowany zrobi halo z "spadło mi ciśnienie w kranach".

                A ja zakładam, że zdrowy psychicznie dojrzały człowiek nie potrzebuje poczucia "zaopiekowania" przez swoje dorosłe dzieci. To przychodzi wraz ze starością, u jednych trochę wcześniej, u innych później, ale średnio ok 75 roku zycia. Jeśli kogoś dopada taki syndrom bez żadnego powodu po 50tce albo po 60tce, to są to zaburzenia charakteru i kwalifikują się do leczenia.
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:32
            No jakos na wszelkie propozycje pojedz z nami, wyjedziemy gdzies, przyjedz w plener, bo spedzamy tam week odpowiada niezmiennie- nie.Do nas nie przyjezdza, na wszystko ma wymówke.No to sorry, ja nie mam tak duzo wolnego czasu, by osobno spotykac sie z matka.
        • stoijedna Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:37
          Matka chce wymusić byś TY się nią bardziej interesowała. Nie wiem czemu grasz w tę samą grę co ona, a dodatkowo zwielokrotniasz pole rażenia tej zabawy, bo prowokujesz rozwój sytuacji właśnie tak, żeby matka poczuła się niechciana i olewane jeszcze bardziej. To już lepiej, jakbyś jej powiedziała od razu "masz coś do pisania? to weź kartkę i zapisz nr xxx xxx xxx, i drugi yyy yyy yyy, to jest do zamawiania zakupów i na taksi gdzie możesz poprosić by ci przywieźli leki z apteki,
          bo sorry, ale ja i moja rodzina jesteśmy tak zajęci, że nie będziemy w stanie do ciebie dotrzeć, musisz sobie poradzić sama".
          Po co z nią prowadzisz tę toksyczną pełną przemocy emocjonalnej i nienawiści grę?
          Uważaj, córka patrzy i się uczy.

          Realnie matka jęczy ci, że jest chora i ma pustą lodówkę? To wysyłasz tam kogokolwiek z lekami i zakupami. Jeśli zaś uważasz, że "figa się dzieje tej wrednej babie może sobie to sama załatwić" - to postępuj adekwatnie i miej odwagę jej to powiedzieć wprost, biorąc na klatę ten fakt i postępując adekwatnie do prawdziwych uczuć.
          Albo rybki albo pipki.
          Bo jak na razie to robisz to samo co ona.
          Dobrze ci radzę - jak czegoś nie chcesz robić, to tego nie rób. Bo zatrucie relacji jadem "nie chcę tego robić a muszę przez ciebie!" ma potężną i nienawistną siłę rażenia, jednym słowem "zarażasz złem".
          • zuleyka.z.talgaru Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 19:41
            No ale lola brata chciala wysłać. Ale synuś widocznie do wyższych zadań wg mamusi stworzony i jego pomocy nie chciała.

            Normalna matka, która nie ma zrytej bani to by zadzwonila najpierw do jednego dziecka a potem do drugiego - jakby to pierwsze nie mogło.
            • stoijedna Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:03
              Jasne, ale nie mamy tu przykładu emocjonalnie zdrowej matki. Więc pretensje że "ona powinna sama.." zaraz po tym jak się samemu jednak podjęło jej grę i robiło tak samo "niezdrowo" to też do siebie trzeba mieć.
              Matka zgłasza, że potrzebuje laków i zakupów. No to się załatwia osobę, która może je dostarczyć, brat mógł- więc problem z głowy. Bez przejmowania się matki fochami, że od niego laków i zakupów nie chce. I koniec emocjonowania się tematem. Matka przeżywa że to nie lola? no to niech przeżywa. Jak bardzo jej to przeszkadza to niech poprosi lekarza o dodatkowe leki przeciwpsuychotyczne.
              A tu lola podjęła grę matki, zupełnie absurdalnie obiecując przywieźć jej leki dopiero za hohoho... , a później jeszcze opóźniając o cały dzień... Czyli jednak lola nie zamierzała załatwić zgłoszonego wprost problemu (brak leków i zakupów) tylko uznała sama, że najważniejsza jest jej obecność, a nie te leki...
              Więc czy lola się różni od swojej matki?
              Tak samo obie kłamią. Co innego myślą co innego robią.
              Jeśli uważam, że matka chora to posyłam leki kimkolwiek ale od razu. A jak uważam, że matka wydziwia i nic jej się nie stanie bez leków to lepiej naprawdę od razu powiedzieć "nie mam czasu ani ochoty, nie przyjadę" niż zgadzać się na to co żąda matka a później się pieklić że znowu matka nie była wystarczająco wdzięczna że lola jednak zechciała..
              • zapalka.na.zakrecie Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:30
                dla mnie to cos na rzeczy ze wzajemnym zrozumieniem. Jak matka oczekuje zrozumienia dla swego stanu, to i Lola chciałby tego zrozumienia. Ja nie myślę, ze Lola kłamała- mówiąc ze przywiezie leki rano chyba naprawdę myślała, że to zrobi. Czasem zdarzaj się sytuacje, których nie da się przewidzieć..
                Lola, ja Cię rozumiem. Też mam taka rodzicielkę, lat 64. Owszem, schorowana. I jej dzisiejszy tekst, kiedy na moja propozycję załatwienia jakiejś sprawy nieosobiście, a przy pomocy sąsiadów usłyszałam: - "Nie! Od czego ma się dzieci..."
                jasne, dzieci mają być w gotowości i bezkrytycznie spełniać oczekiwania rodziców. Bo od tego są...
                • stoijedna Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:01
                  Nie w tym sensie mówię, że "kłamią". Raczej w tym, że co innego czują/myślą a co innego robią. Nie są wobec siebie samych szczere i to zawsze wyjdzie. Taki rodzaj uzależnienia, gdy udajemy, że nie jesteśmy uzależnieni a chodzimy na sznurku nałogu.
                  Albo uznajemy, że mama faktycznie chora i głodna , wtedy leki i zakupy za 2 dni to nie jest żadne rozwiązanie, albo uznajemy, że nic specjalnego się jej nie dzieje więc i nie ma potrzeby jechać na siłę z okazji tego przeziębienia jak jesteśmy zajęci i zapowiadamy się dopiero na niedzielę, a leczenie zostawiamy mamie, bratu, itd.
                  Matka nie chciała aż tak tych leków, ale chciała żeby córka do niej szybko przyjechała, żeby pokazała że się nią interesuje, czuła się samotna i chciała jej obecności. A córka przyjechała dużo później, co dodatkowo tylko utwierdziło matkę w depresji, że córka ją olewa, nie dba, i to nawet jak ona ciężko chora, tylko spotęgowało jej samotność i poczucie krzywdy. I nie lepiej było wysłać te leki od razu bratem?

                  Zdarza się, że rodzic nie umiejący się komunikować z dzieckiem specjalnie wymyśla jakieś problemy by dziecko do siebie ściągnąć.
                  Jeśli mieszkają w tym samym mieście i się nie widują bo lola nie lubi z matką przebywać, to matka może specjalnie szukać takich okazji do spotkań jak "choroba".

                  I ja rozumiem całą otoczkę dziejącą się wobec roszczeniowych/szantażujących rodziców, ale też wtedy jesteśmy prawdziwie dorośli jak przecinamy tę pępowinę i właśnie "robimy swoje" a nie dajemy się wodzić na sznurku tym szantażom, tylko patrząc realnie czy jest problem do załatwienia czy nie.
                  Rodziców traktujących dzieci a szczególnie córki "użytkowo" jako służbę jest wielu, ale dzieci nie muszą w tę rolę wchodzić, uodpornienie się na fochy i roszczenia jest możliwe. W dużej części wystarczy zacząć im gadać prosto z mostu co się myśli wink W twoim przypadku z miejsca spokojnie i ironicznie mów "aaa...to mamusiu po to mnie urodziłaś? żeby mieć służbę do obsługi?" .

                  A dla zainteresowanych polecam hasło "parentyfikacja" i trochę poczytania około tematusmile
                  • zapalka.na.zakrecie Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:29
                    np. lubimyczytac.pl/ksiazka/233559/dorosle-dzieci-psychologiczna-problematyka-odwrocenia-rol-w-rodzinie
                  • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:26
                    Masz duzo racji.
                    Ja w zasadzie to nie mialam czasu i głowy na rozkminy, załatwianie, wydzwanianie, organizowanie.
                    Uznalam,ze nie jest na tyle chora, by nie załatwic sprawy inaczej niz przeze mnie.Z drugiej strony - kto by nie zadzwonił w takiej sprawie- staralabym sie pomóc- uprzedzajac,ze bede miala czas dopiero pojutrze.I jesli dostaje sygnal, ze pojutrze nie odpada,to jade.Nie widze tu wodzenia po sznurku tylko normalna reakcje.
                    Brata wysłac nie moglam, bo to ona z nim osobiscie rozmawiala i jej decyzja była na nie.Powodu nie znam.
                    • klamkas Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:30
                      Z ciekawości - jak często twoja mama spotyka się z twoim bratem?
                      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:35
                        Nie wiem, podejrzewam ze 2-3 razy w miesiacu.
                    • stoijedna Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 23:06
                      www.youtube.com/watch?v=qY8avHbu-PA

                      moze cos powiedzą o tym, nie odsłuchałam więc wklejam po tytule
      • koronka2012 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:43
        stoijedna napisała:

        > Jeśli sama nie mogę a ktoś bliski chory, to bym się nie przejmowała że nie chce
        > brata, tylko załatwiła z bratem (lub sąsiadami chorego/koleżanką) żeby kupił
        > leki i zakupy (obiad) i zawiózł od razu do chorego.

        Jedyny powód protestu matki wobec obarczenia zakupami brata jest moim zdaniem taki, że
        nie chce robić kłopotu ukochanemu synkowi oraz - wytrąciłoby to jej z ręki oręż, dzięki któremu może sobie umiejętnie budować poczucie winy u Loli i zatruwać jej życie wyrzutami.

        A druga sprawa - naprawdę obarczałabyś obcych ludzi tego typu przysługami? bo mi do głowy by nie przyszło oczekiwać, że ktoś będzie poświęcał swój czas z powodu czyjegoś widzimisię (zakupy można było zrobić przez internet, ale nie bo nie). Dzwoniłabyś do koleżanek z prośbą o dostarczenie zakupów, bo matka ma katar? przyznam, że gdyby ktoś do mnie zadzwonił z czymś takim, to by mnie by z lekka zatkało i postukałabym się w głowę.

        Co innego gdyby chodziło o poważniejszą chorobę, ale przeziębienie? litości.
        • sasanka4321 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:48
          >Co innego gdyby chodziło o poważniejszą chorobę, ale przeziębienie? litości.<

          Nikt nie wie, jaka to byla choroba. Lola mowi, ze moze zatoki, moze przeziebienie... a moze co innego. I w sumie malo interesuje sie tym, co matce dolega. Zeby dostac sie do lekarza, jak wspomniala, trzeba od 6 rano ustawic sie w kolejce pod rejestracja, na co matka nie czuje sie na silach.
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:34
            I ja to rozumiem.
            Natomiast nic a nic to nie zmieni jesli chodzi o moja dyspozycyjnosc.
            • gryzelda71 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 09:07
              Lola powinnaś nalegac na zamianę lekarza pierwszego kontaktu. Za chwilę to ty będziesz stać o tej 6 zeby matkę zapisać, bo takie będą jej wymagania.
    • julita165 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 20:14
      Ja wierzę ze nawet stosunkowo młody i zdrowy człowiek może się w gruncie rzeczy byle czym tak zarazić ze ani ręką ani nogą i trzeba pomóc. Moja mama od mojego synka zaeazila się czymś jak rotawirus. Jemu prawie nic bo szxzepiony a ona była blada jak śmierć i tak słaba że nie wiem czy dałabym radę herbatę sobie zrobić albo taksowkarzowi furtkę otworzyć. jak ja zobaczyłam po jednej nocy i pół dnia tej choroby to się normalnie przestraszylam.
      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:30
        Jelitówka rozklada czlowieka na łopatki, przeziebienie przechodzi sie jednak inaczej.
        • klamkas Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:41
          Może to kwestia definicji przeziębienia. Bo ja taką diagnozę dostałam ostatnio (plus 7 dni zwolnienia). Przechodziłam to przeziębienie wyjątkowo paskudnie.
    • rysiowa85 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:28
      Przestań pisać posty to bedziesz miała więcej czasu

      od 9-19 godziny napisałaś w sumie 60 postów

      11-12 napisałaś 15 postów
      12-13 napisałaś 10 postów
      14-15 napisałaś 10 postów



      Ile czasu na to poświęciłaś?
      rzeczywiście taki gorący okres że nawet nie masz kiedy sama zjeść? (tak twierdzisz)

      Ja siedze na emamie bo jestem na macierzyńskim (moge produkować posty w dowolnej ilości), ale ty twierdzisz że nawet nie masz czasu sama zjeść

      rzuć emame bo ci szkodzi



      • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:37
        Dzis w koncu ODPOCZYWAM.I naprodukuje tych postów jeszcze dziesiątki.
        Tobie jak widac macierzynski nie słuzy, bo nie myslisz logicznie- jesc nie mam czasu w dni robocze.
        • rysiowa85 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 21:52
          w jaki sposób miałam sie domyślić że ty dziś masz dzień wolny i z tego powodu produkujesz 60 postów ?
          "Logiczne myślenie oznacza myśleć na podstawie zgromadzonej wiedzy, czyli tego co wiemy, oraz na podstawie faktów, które potrafimy udowodnić"


          Aż mnie dziwi że ktoś sie dopomina o spotkanie z tobą.
          Mało to wszystko wiarygodne
          • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:33
            Po pierwsze dzis sobota, wiec moglo cos zaswitac.Po drugie- na tej samej zasadzie na jakiej uznalas, ze pisze zamiast jakoby pracowac- czyli na podstawie domyslów.
            • rysiowa85 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:58
              masz dg, wiec to możliwe, że pracujesz w soboty. W dodatku jest koniec miesiąca, ktory jest u ciebie pracowity itp.

              Powtórzę, że aż mnie dziwi że ktoś sie dopomina o spotkanie z tobą (jesteś bardzo pasywnie agresywna)
              Mało to wszystko wiarygodne, w kontekście jaką się jawisz osobą



              • stoijedna Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 23:26
                ha, mam znajomego do którego matka często wydzwania gdy ten wyjeżdża do pracy
                i bardzo chce z nim kontaktu, wiedzy co on robi i jego zainteresowania sobą,
                uwierzysz, że gdy on wraca do domu pomieszkać, to nie robi nic, nie pomaga jej w domu, zalega na kanapie albo przed kompem i całymi dniami się do niej nie odzywa, jawnie okazując olewactwo
                a ona i tak za nim wydzwania jak tylko wyjeżdża.. smile
                a on i tak wraca do niej pomieszkać..smile
                toksyczne układy są najsilniejsze
                • rysiowa85 Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 23:35
                  jakaś prawda w tym jest

                  drapie, niszczy tapicerke, zjeżdża pazurami po firance, miauczy o 3 rano ze chce wyjść, a ty i tak kochasz sierściucha
                  • stoijedna Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 23:38
                    big_grinbig_grinbig_grin
                    ale jak zamruczy i na kolanka wskoczy!
                    tylko że "nie zadzwoni..nie napisze.."

                    ciekawe audycje, właśnie wertuję www.youtube.com/watch?v=1SVHWjdkSVc
    • biotonne Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 22:30
      Przeczytalam caly watek i wszystkie odpowiedzi.
      Fakt jest taki, ze matka mogla przyjac pomoc brata a nie naciskac na Lole, ktora ma kolomyje w pracy.
      Szantaz emocjonalny - proste.
      Nie przejmuj sie. Moglas jej zaproponowac odwiedziny po pracy/przed praca w bardziej dogodnym dniu i pomoc brata. To wystarczy.
      Sorki ,dla mie praca tez jest wazna - najwazniejsza, bo zapewnia byt. Matka nie umiera tylko ma katar.
      • manala Re: Pomoc w rodzinie 29.10.16, 23:11
        Zgadzam się z biotonne.

    • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 10:49
      Ten wątek to prawdziwe kuriozum. Czytam go ze zdumieniem, nawet tak rozsądne osoby jak Pade piszą rzeczy, od ktorych opada mi szczęka. Rozumiem, że Lola i jej poglądy mogą wkurzać, ale to nie powinno wpływać tak mocno na opinie o tej konkretnej sytuacji.
      No wiec drogie Panie, uświadomcie sobie jeden kluczowy fakt: matka Loli ma 65 lat. Ja mam wielu znajomych w tym wieku, mam też kuzynki i pociotki z tego pokolenia, bo to jest moje pokolenie, chociaz mam parę lat mniej. I w tym wieku LUDZIE OPIEKUJĄ SWOIMI STARYMI RODZICAMI. Tak, mając 65 lat ma się na głowie rodzicielkę (najczęsciej, bo mężczyźni żyja krocej) w wieku lat 85-90 i więcej. To ona wymaga opieki, to do niej trzeba jeździć, towarzyszyć do lekarza, posprzątać ugotować. A jesli kogoś nie stać na wynajęcie płatnej pomocy na stałe, to musi to robić codziennie. Również z katarem tongue_out Wśrod dobrze znanych mi osob jedna ma 65 (mężczyzna), druga 67 - obie codziennie muszą jeździć do matki. Mogą to robić, bo nie pracują do późna i nie mają małych dzieci.
      Lola jest atakowana za to, że nie ma chęci pędzić na zawołanie w sytuacji, ktora nie jest ekstremalna, ktorą mozna rozwiązac na wiele innych sposobów, a która spowodowana jest potrzeba matki, aby być w centrum uwagi córki. Chyba Wam na mózgi padło, skoro uważacie taki szantaż emocjonalny za uzasadniony. To nie staruszka, ktora przeżywa swoje ostatnie tygodnie/miesiące i ktorej trzeba wszystko wybaczać i okazywać jedynie miłośc i cierpliwość.
      Rozumiem, że czasem ma się ochote po kimś pojechać, ale na boga, wypada zadbać o minimum logiki. W Waszych jazdach tej logiki nie widać.
      • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 11:04
        Wiesz, mój dziadek umarł rok temu. Miał 96 lat, moja mama ma 66. I tak, jeździła, opiekowała się, choć główny ciężar brałam na siebie, bo ona nie e dawała rady. Ale to nie zmienia faktu, że moja mama ma prawo być chora, słabsza i potrzebować ode mnie pomocy i opieki. I jie zmienia faktu, że cholernie egoistyczne z mojej strony byłoby, gdybym na prośbę o pomoc, gdy źle się czuje, odpowiedziała, że owszem, ale za dwa dni.
        • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 11:08
          Doskonale wiesz, co wyłania się z wątku Loli : że nie chodzi o potrzebę pomocy i chorobę, ale o postawienie na swoim i terroryzowanie córki. Osoba prawdziwie chora nie grymasi i nie odrzuca pomocy jednego dziecka, bo koniecznie chce, aby pomogło drugie.
          • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 15:37
            Wiem. Ale uważam, że tu nie chodzi o pomoc tylko o uwagę. To jest matki krzyk "zauważ mnie!", "zapytaj, co słychać, jak się czuję".
            • lola211 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 16:02
              Zacznij ksiązki pisac, masz telent- w dramatyzowaniu jestes bezblednabig_grin.
              Widziałysmy sie 2 tygodnie temu, gadałysmy w miedzyczasie przez telefon kilka razy-to jakiż kurna krzyk ??
              • milka_milka Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 16:50
                Wiedziałam, że nie zrozumiesz.
            • koronka2012 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 17:17
              milka_milka napisała:

              > Wiem. Ale uważam, że tu nie chodzi o pomoc tylko o uwagę. To jest matki krzyk "
              > zauważ mnie!", "zapytaj, co słychać, jak się czuję".

              Dla mnie to też jest krzyk, tyle że raczej w stylu "mam w nosie twoje sprawy, ja chcę TERAZ i guzik mnie obchodzi jak to zrobisz"
            • lady-z-gaga Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 17:30
              >To jest matki krzyk "zauważ mnie!", "zapytaj, co słychać, jak się czuję".

              Może powinna zacząć szyby wybijać na swoim osiedlu. Albo ukraść coś w sklepie. Podobno tak bywa u nastolatków.
        • iskierka3 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 12:09
          A gdyby matka z powodu kataru czuła dręczącą niemoc, wykluczającą wyjście do sklepu, Ty nie miałabyś możliwości ale miałby brat/siostra a matka oznajmiłaby - o nie, żaden brat, TYLKO TY, to co byś pomyślała?
      • iskierka3 Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 12:06
        Alleluja. Właśnie miałam napisać coś podobnego. I jeszcze córka ma organizować sąsiadkę do pomocy. MATKI sąsiadkę. Ta matka to niemowa jest czy upośledzona? Bo że egocentryczna egoistka to pewne.
      • pade Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 12:43
        Lady, ja mam pogląd na sprawę taki jak Stoijedna.
      • biotonne Re: Pomoc w rodzinie 30.10.16, 21:01
        Tez mnie zdziwila wypowiedz Pade...i wielu innych babeczek.
        Loli chodzilo o sytuacje w ktorej matka jest przeziebiona a nie o ocene calej relacji z matka.
        W sytuacji kiedy matka ma katar a Lola kolomyje w pracy wystarczy rozmowa telefoniczna z matka + brat (ktorego matka nie chce - ergo nie jest az tak bardzo chora)
      • claudel6 Re: Pomoc w rodzinie 02.11.16, 00:56
        no dokładnie. 65 lat! mój ojciec, w mniej więcej tym wieku, pracuje i dzieli opiekę 24/h na zmianę z siostrą i opiekunką swoja uneiruchomioną w łóżku 90-letnią matką. moja mama i ojczym w tym wieku tez pracują, mają własny biznes. 65 lat to w normalnych krajach jest wiek w którym ludzie jeszcze normalnie pracują (nie mają prawa do emerytury) i wymaga sie od nich tej pracy tak jak od 40-latków. ergo społeczeństwo zakłada, że skoro są jeszcze w stanie pracować, to zapewne tez zadbać o siebie. oczywiscie czasami dopada cie choroba i jestes sam, i fajnie byłoby gdyby ktos się tobą zaopiekował, ale nie zachowujesz się jak rozkapryszone dziecko, gdy ktoś, kto pracuje i ma full-time rodzinę, oferuje ci pomoc wg swoich mozliwości, a nie twego już-i-teraz. matka ma zupełnie inny problem niż przeziębienie. i zupełnie inny problem z matką ma lola. nie do rozwiązania w taki sposób, jak lola rozwiązuje go dotychczas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka