Dodaj do ulubionych

tygodniowe menu - dobre rady :)

14.11.16, 13:50
wdrazam program oszczednosciowy - czasu i pieniedzy smile
wstepnie chcialabym ograniczyc liczbe zakupow i myslenia o tym, co dzis na obiad
jakbym tak sobie zaplanowala - w poniedzialek wszystko kupila i chociaz do piatku miala spokoj wink
da sie tak?
podzielcie sie swoimi planami obiadowymi
Obserwuj wątek
      • kouda Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 14:02
        niekoniecznie, ja wole dobre rady ematek - na f. oszczdzanie sie gubie wink
        mnie nie chodzi o oszczednosc na samych posilkach - mam troje dzieci, musza jesc porzadnie
        ale juz sam fakt ze wejde mniej ray do sklepu sprawi ze o sporo mniej wydam
        bo nie robie zakupow z lista niestety
        • anika772 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 14:19
          Próbowałam tego planowania obiadów na cały tydzień, ale jednak nie... Mimo, że ogólnie to ma drugie imię mam "plan"wink
          Duże zakupy robię raz w tygodniu, poza tym, to w lokalnym sklepie drobiazgi- pieczywo, i coś, czego zabraknie (rzadko się zdarza). Mam porządnie zaopatrzony zamrażalnik- porcje na zupy, pokrojone piersi indycze, udka, schab, kawałki wołowiny, mielone, filety rybne, mrożone warzywa, nawet autorskie mieszanki pokrojonych owoców na smoothie. W szafkach ryże, makarony, kasze, w lodówce warzywa i owoce, i jakoś się te obiady komponuje z dnia na dzień.
    • eve-lynn Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 13:59
      Da się, ja tak robię, ale korzystam z aplikacji na tel. To apka jednego z supermarketow: jest tam olbrzymia baza przepisów, wybieram i przeciągam do kalendarza a on mi z tego robi potem listę zakupów. Potem tylko odchaczam co mam. Mogę też wyszukać przepisy wedle tego co już mam, żeby nie marnować jedzenia. Fajna sprawa. Sama bym nie potrafiła. Tzn potrafiłabym, ale zajęłoby mi to więcej czasu i by mi się nie chciało. Nazwa apki ci nic nie da, bo to norweska. Polskich nie znam, ale pewno też takie są.

      I zawsze planuję przynajmniej dwie zupy (robię trochę wiecej i mrożę na wypadek, gdyby nagle mi się odechciało gotować) smile
    • sayyida Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 14:05
      Usiłuję tak robić, ale u mnie przy okazji marnuje się mnóstwo jedzenia. Nie jestem jakoś super konsekwentna, i np. któregoś dnia tak strasznie mi się nie chce, że zamawiamy pizzę (a brokuł na zupę w tym czasie zakwita), innego dnia sąsiadka zaprosi na gołąbki, bo jej się za dużo zrobiło, albo dziecko ma wenę kulinarną i gotuje wg własnego pomysłu, a nie tego, co jest w lodówce. Optymalnym rozwiązaniem dla mnie są zakupy w poniedziałek i czwartek - hehe, od razu załapuję się na promocje w Lidlu - wtedy robię zakupy na 2-3 obiady.
    • kropkacom Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 14:09
      Jakie obiady jecie? Jednodaniowe? Z tego co pamiętam to jesteś przeciw odgrzewaniu czyli dwudniowe obiady odpadają. Napisz coś więcej. Zakupy da się zrobić na zapas, ale wtedy na przykład niektóre rzeczy trzeba mrozić. Na przykład mięso. Chyba, że mięso chcesz kupować na bieżąco.
      • kouda Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 14:16
        nie jestem przeciwna, ale bez przesady - siedem zyc kurczaka czyli potrawka z wygotowanego w rosole kurczaka niekoniecznie, ale barszcz ukrainski czy kapusniak czy zur to jak najbardziej zupy ktorych gotuje duzo wiecej i na drugi dzien sa jeszcze smaczniejsze
        na trzeci nawet jakbym chciala, to nie zostanie
        mam czterech chlopow w domu w tym nastolatek i jest komu jesc zaprawde - czesto zaplanowane na dwa dni golabki nie doczekuja dnia drugiego smile
        natomiast przetwarzanie w rodzaju dzis ziemniaki, to gotuje wiecej i jutro kluski slaskie - jak najbardziej smile
        mrozic nie chce
        mam pojemniki prozniowe, zawsze dluzej postoi a piatki z zasady mam bezmiesne raczej
        zreszta po niewielkie zakupy typu porcja miesa moge wskoczyc do rzeznika - inaczej niz do marketu zawsze smile
        • kropkacom Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 14:32
          Widocznie za mało robisz gołąbków. Obiad na pięć osób to już spore ilości. Kurczak nie musi mieć siedem żyć. Jednak nawet jak chcesz coś zrobić z kurczaka na drugi dzień to nadal musi go być więcej. U ciebie jest jeszcze problem, że najmłodszy syn jest jeszcze bardzo mały. Nie zazdroszczę.

          Ja teraz częściej niż kiedyś robię dania dwudaniowe. Tak, tak big_grin Tylko, ze wtedy na bank zostanie i jedno, i drugie na drugi dzień. Zup nie robię na rosole. Czasami posiłkuję się mrożonymi warzywami. Lubimy kuchnię włoską lub meksykańską. Obie do trudnych i pracochłonnych nie należą. Do ulubionych zup należy zupa pomidorowa i z czerwonej ciecierzycy. Mąż robi często kaczkę ostatnio...
          • kouda Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 15:56
            Moze za malo, robie w najwiekszej brytfance jaka mam, wieksza sie do pieca nie zmiesci smile robie niestety bardzo smaczne i to jest problem. Nie musze gotowac na dwa dni, moge codziennie, ale plan plus gotowe zakupy ulatwi mi troche smile ilosci mam dopracowane, wiem ile czego zeby nie wyrzucac i zeby sie najadali, chodzi o pomysly plus planowanie. Z tej kuchni meksykanskiej co polecasz na szybkie obiady?
              • kouda Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 11:30
                mhm, to nie przepadamy smile musze szukac dalej
                torille kupuje bardzo rzadko, ze wzgledu na paskudny sklad i konserwanty, a jak juz to raczej z kurczakiem, na styl shoarmy
                z meksykanskiej kuchni znam, lubie i robie chili con carne, faszerowane warzywa (chociaz to w sumie w roznych kuchniach jest), salsy, guacamole i empanadas (na forum sie nauczylam wink)
    • mikams75 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 14:23
      logistycznie to najlepiej przez pierwsze 3 dni zjadac swieze mieso/ryby czy co tam jadacie a na pozostale dni cos z mrozonego. Podobnie z warzywami - te szybko psujace sie zjadacie w pierwszej polowie tygodnia a na druga polowe masz te trwalsze badz mrozone.
      Kupujac np. nabial zwracaj uwage na daty przydatnosci, jak sie tak nauczylam kupowac mleko, duzo u nas schodzi, kupuje swieze z lodowki (nie uht) a one tez maja rozne daty i wg tych dat ukladam w lodowce.
      Musisz pisac liste zakupow i uswiadomic rodzine, ze jak maja zachcianki, to niech dopisuja do listy, bo kolejne zakupy w piatek i do tego czasu jedza co jest. U nas to byl temat drugiego sniadania - jestem z corka w sklepie to wydziwia, ze tego nie chce, tego tez nie itd. A pozniej jak trzeba cos wziac do szkoly to wymysla co by chciala. Musialam oduczyc, albo sie decyduje w odpowiednim czasie albo nie ma. I nauczyla sie nawet mi pisac na kartce co by chciala wziac do szkoly za 3 dni.
    • solejrolia Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 15:53
      Oczywiście, że się da. Zakupy robisz rzadziej za to większe.
      Bazujesz na kaszach, makaronach, ryż, czy inne dodatki, które szybko można na świeżo przyrządzić, a mięso, typu gulasz, można zrobić w większej ilości i mieć na 2 dni a trzecią porcję zamrozić.
      I ogólnie wszystko co się da- jak już gotujesz to zawsze więcej, na dwa dni, a w wekend przyrządzasz potrawy te bardziej pracochłonne.
      (Np. pizza- w tygodniu to mogę co najwyżej odgrzać gotowca, swojego lub z marketu. ale w wekend piekę dwie wielkie blachy i jakaś część zawsze idzie do zamrażarki.tak samo dania jednogarnkowe typu fasolka po bretońsku. gotuję w wekend, bo mam czas i mogę doglądać, a takie danie świetnie daje się przechować i mrozić)

      Teraz mam więcej czasu i chodzę na zakupy dwa razy w tygodniu,a jak czasu nie mam to robię zakupy hurtowe (na 7-10dni) i naprawdę to jest tylko kwestia przyzwyczajenia.

      Jak myślę o zakupach, to jakaś część zakupów jest zawsze taka sama (i już listy robić nie muszę) , część to żywność paczkowana, no i ze 2-3 mrożonki typu warzywa na patelnię.
      i na liście zawsze znajdują się składniki które dłuzej można przechować a przede wszystkim łatwo/szybko można je przyrządzić na 100sposobów (np.pieczarki, brokuł/i lub kalafior).
      Ale też koniecznie paczka/tacka włoszczyzny, jakieś mięso (np mięso mielone, kawałek kurczaka i np wieprzowina od łopatki), jakaś ryba zamrożona. Poza tym sery żółte, twarogi, wędlina, te koniecznie paczkowane, jakiś nabiał typu maślanka, kefir, jogurty, śmietana do zupy, jajka.
      i uzupełnienie suchego i tego co się kończy w domu (cukier,kasze -makarony, ziemniaki, etc).
      Owoce- naturalnie jabłka, gruszki, czy cytrusy, można kupić na kilka dni do przodu, warzywa część daje się przechować w lodówce, a banany czy pomidory trzymam na parapecie, bo lubię jak dojrzeją do miękkości.

      Planów obiadowych takich konkretnych co kiedy ugotuję, to nie rozpisuję na kartce, ale schemat u nas jest prosty i się sprawdza- wygląda to mniej więcej tak: 1x lub 2x w tygodniu zupa, 1x obiad z ziemniakami, 1x nalesniki/knedle/leniwe/makaron z serem- cokolwiek byle na słodko, reszta to makaron,ryż czy kasza z czymś. (mogą być z warzywami, albo z mięsem).

      Jeszcze taka zasada, jesli nie chcesz marnować jedzenia
      (bo to jest zawsze główny zarzut, ze jak się kupuję rzadziej,a więcej, to się więcej marnuje)
      musisz zawsze spokojnie zajrzeć do lodówki i zastanowić się co tam jest i co się z tego da zrobić. Bo już dawno temu zauwazyłam, że nawet jak lodówka świeci światłem to i tak nigdy nie jest aż tak pusta, by nie dało się czegoś ugotować, i nie aż tak pusta, by tzreba było rzcać wszystko i pędzić do sklepuwink

      np. Dziś zrobiłam solidny przegląd i żeby nie iść do sklepu (bo mi się nie chce!) to zrobię obiad z tego co upoluję: makaron kolanka z brokułem i sosem śmeitanowo serowym
      (pół paczki makaronu, różyczki brokuła, pół cebuli, duży ząbek czosnku, łyżeczka mąki, łycha śmietany i 2łyżki tartego sera żółtego, sól, pieprz. z takiej ilości składników wyszedł wielki półmisek potrawy, że w trójkę nie przejemy) .Co mam jeszcze w lodówce- kilka jajek, jeszcze został kawałek sera zołtego, pół kostki drożdży, papryka czerwona, pół pudełka pieczarek, trochę włoszczyzny, 4 kiełbaski śląskie, i jakieś pierdoły typu ciasto francuskie w paczce, powidła, majonez, musztarda, i naprawdę widać światło, no pusta ta lodówka a mimo to ...jak się przyjrzałam tym składnikom, to spokojnie jeszcze ze 2 obiady uszykuję. np zupę pieczarkową (albo krem albo z ziemniakami), albo spagetti carbonara, albo makaron lub kasza z warzywami, a jeśli nie kasza, i nie makaron, to ryż z warzywami, i jak trzeba będzie dosmażę kurczaka , pamiętam, ze jakas pierś jest w zamarażarce.

    • mamaemmy Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 16:20
      Ja Ci napisze nasze menu z ostatniego tygodnia

      poniedziałek :pomidorowa (na wczorajszym rosole ) ,pałki z kurczaka,pieczone ziemniaczki,warzywa na patelnie
      wtorek : spaghetti po bolońsku
      środa : ogórkowa,ziemniaki ,buraczki ,kotlety schabowe
      środa : makaron z sosem szpikanakow pleśniowym ( makaron wstązeczki,smietana 30%,kurczak,lazur błękitny i szpinak )
      czwartek: placki ziemniaczane z gulaszem
      piątek :barszcz czerwony z uszkami,naleśniki z serkiem danio
      sobota :pizza
      niedziela:rosół ,kluski śląskie,rolada,czerwona kapusta

      pewnie niezbyt zdrowo,ale za to dobre i niedrogie smile No może z wyjatkiem rolady i makaronu z serem plesniowym-reszta tania jak barszcz ,np poniedziałek to koszt przecieru pomidorowego 1,5zł,woreczek ryżu (1zł) łyzka smietany (30 groszy ) 6 pałek z kurczaka -6zł ,warzywa na patelnie 4zł,ziemniaki 2zł -masz obiad za ok 15zł .
      Spaghetti po bolońsku to 2zł makaron,2zł passata,mielone 7zł -obiad za 11zł
      itd ..mam nadzieję,że ciut zainsirowałam smile
    • e_on Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 16:25
      Pewnie, że się da.

      1.Na 2 dni zupa, taka z mnóstwem warzyw, może być curry, może być pomidorowa czy barszcz, co kto lubi.
      2.Potem jeden dzień włoskie kluchy (carbonara, bolognese tanio wychodzą) plus sałatka na bazie sałaty lodowej (jak ma być tanio).
      3.Następnie wypas wink czyli łosoś z dodatkami (ziemniaki/ryż...) i surówkami
      4. Pierś z indyka grillowana plus surówki (taniej samemu trzeć czy siekać)
      5. ryż z jabłkami / kluski z serem / pampuchy
      6. wypad do niezbyt drogiej knajpki (np. w sobotę)
      7. jak nie obiad u mamy to może jakiś gotowiec, czy prawie gotowiec, typu paella, czy pizza? ewentualnie przeciwnie, wszystko samodzielnie wg przepisu, zapiekanka z warzyw, fasolka po bretońsku, co tam przyjdzie do głowy i finanse pozwolą.

      To tak przykładowo.
      Ale przecież można mnożyć takie przykłady.
      Mnie się zdarzało nawet planować na 4 tyg, do przodu i też dawałam radę wink
      • verdana Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 16:33
        Da się, pod warunkiem, ze jecie nie to, na co macie ochotę, a to, co zaplanowaliście kilka dni wcześniej. U mnie oszczędności były zerowe, bo po prostu żarcie sie marnowało - można w piątek kompletnie nie mieć ochoty na zaplanowany w poniedziałek obiad. Oczywiście, można przyjąć, że je sie to co jest, a nie to, co się chce, ale czy to jest dobre rozwiązanie? Moim zdaniem nie. Poza tym często jest tak, ze coś z obiadu zostaje, kogoś nie ma , a zakupy już zrobione. Więc znowu coś się marnuje, albo jest zjadane "przymusowo".
        • rafalzalu Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 18:46
          Ja robię plan tygodniowy, ale nie co w konkretnym dniu tylko wymyślam 7 obiadów i robię to na co akurat z tych wymyślonych w danym dniu mamy ochotę. Wiadomo ze jak kupię świeżą rybę to będzie od razu ale większość jest bez znaczenia czy będzie w poniedziałek czy czwartek. I zawsze jest 2x mięso, 2x ryba/owoce morza i 3 razy wegetariańskie. Staram się w miarę sezonowo gotować ale bez przesady. Wiadomo że czasem zamawiamy/wychodsimy ale zawsze w planie jest jakiś obiad robiony praktycznie w całości z rzeczy trwałych więc wtedy ten wypada z listy/jest w następnym tygodniu
          • kouda Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 15.11.16, 16:20
            to fajny plan, tak bede robic
            zaplanuje kilka obiadow, zeby wykorzystac wszystkie skladniki a termin dowolny w tygodniu. To, co mowi verdana tez mnie przekonuje, dlatego do dzisiaj nie mialam takiego systemu planowania, tylko wlasnie ""co by sie tu zjadlo" smile
            ale to pochlania czas no i wiecej kasy
            lepiej sie wraca na luzie do domu, wiedzac ze juz wiesz co na obiad wink
        • memphis90 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 15.11.16, 17:51
          Verdano, o ile nie prowadzisz 4 czy 5 kuchni jednocześnie, to tak czy inaczej większość rodziny je to, co wjedzie na stół, a nie to, co sobie każdy indywidualnie umyśli za pięć dwunasta... Nie wyobrażam sobie, żeby mi cała rodzina w piątek kręciła nosem, bo każdy by zjadł coś innego - i żeby cały piątkowy obiad wylądował w śmieciach. Kosmos...
        • lola211 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 15.11.16, 20:39
          W pełni sie zgadzam.
          U mnie tygodniowe zakupy oznaczały marnotrawstwo.A juz pomysł,zeby mrozic i jesc mrozonki zamiast swiezo kupionego -kuriozalny.
          W ramach oszczedzania lepiej zdaloby egzamin posiadania w porfelu okreslonej z góry gotówki.Nie mam,nie wydam.
          Osobiscie planuje na bieżąco-w zaleznosci od tego co akurat w sklepie znajde.
          Bo jak akurat nie trafie raz w tygodniu na mule to sie okaze, ze bede miec szanse jesc je raz w roku?
            • lola211 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 10:01
              Wracam z pracy, podjezdzam pod sklep i po kwadransie mam załatwione.
              Swieze, wybrane pod aktualne - na co dzis mam smaka.
              Marnotrawstwo polega na tym, ze wyrzucam- bo lezy od 5 dni, a nie mam akurat na to ochoty.Albo wymysle sobie gołabki, a tu sie okaze, ze jednak nie znajde czasu na ich gotowanie, bo w pracy wydarza sie wiecej niz przewidywalam.I kapusta idzie na kompostownik.

              I bardzo nie lubie załadowanej lodówki
              • yamilca197 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 18:17
                lola211 napisała:

                > Marnotrawstwo polega na tym, ze wyrzucam- bo lezy od 5 dni, a nie mam akurat na
                > to ochoty.Albo wymysle sobie gołabki, a tu sie okaze, ze jednak nie znajde cza
                > su na ich gotowanie, bo w pracy wydarza sie wiecej niz przewidywalam.I kapusta
                > idzie na kompostownik.
                >
                > I bardzo nie lubie załadowanej lodówki
                >

                Jesli sie nie planuje a improwizuje to owszem,dojdzie do takiej sytuacji.
                Natomiast codzienne zakupy dla mnie to strata czasu i pieniedzy.
                • lola211 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 19:36
                  Planowac to sobie mozna jak sie sztywno pracuje od do.Oraz jak sie ma podejscie- zjem co zaplanowalam tydzien temu, a nie to co faktycznie bym dzis chciala.Wiec robie te nieszczesne gołabki to taki był plan, mimo ze wolalabym zjesc rybe.No ale nie, ryba była przedwczoraj, to sobie tydzien musze poczekac.
                  • yamilca197 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 19:57
                    lola211 napisała:

                    > Planowac to sobie mozna jak sie sztywno pracuje od do.Oraz jak sie ma podejsci
                    > e- zjem co zaplanowalam tydzien temu, a nie to co faktycznie bym dzis chciala.W
                    > iec robie te nieszczesne gołabki to taki był plan, mimo ze wolalabym zjesc rybe
                    > .No ale nie, ryba była przedwczoraj, to sobie tydzien musze poczekac.
                    >
                    Nie trzeba robic we wtorek dokladnie tego co sie na wtorek zaplanowalo, mozna zamienic np z czwartkiem. A poza tym nie trzeba robic galabkow,bo z mielonego mozna zrobic inne szybkie danie a kapusta polezy dluzej, nie zepsuje sie w ciagu tygodnia.
                    Gdybym miala improwizowac to tracilabym i czas i pieniadze.
                    • klamkas Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 20:04
                      Co do czasu - pełna zgoda, ale co ma improwizacja do utraty pieniędzy? Jak mam ochotę na mielone, to kupuję 0,5 kg mięsa mielonego i tyle. Płacę za nie dokładnie tyle samo, ile zapłaciłabym robiąc menu tygodniowe czy miesięczne.
                      • yamilca197 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 20:12
                        klamkas napisała:

                        Jak mam ochotę na mielone, to kupuję 0,5 kg mięsa mielonego i tyle. Płacę za nie dokład
                        > nie tyle samo, ile zapłaciłabym robiąc menu tygodniowe czy miesięczne.

                        Niby tak,pod warunkiem ze sie ma wystarczajaco samodyscypliny zeby juz nic dodatkowo nie kupic, albo odliczona gotowke (nie uzywam praktycznie). A mieso swietnie nadaje sie do mrozenia, wiec mam zazwyczaj z kazdego rodzaju np 0.5 kg mielonej wolowiny, wieprzowiny, kurczaka,indyka plus inne, wiec wyjmuje i odmrazam zamiast jechac do sklepu. Lubie planowac posilki, jedzenie sie nie marnuje, oszcsedzam czas i pieniadze bo nie robie zakupow czesciej niz raz w tygodniu a i te z lista, zeby nie kupowac niepotrzebnych rzeczy i niezapomniec potrzebnych.
                        • klamkas Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 20:17
                          Dla mnie dużo więcej samodyscypliny wymaga takie planowanie zakupów na x dni do przodu wink. Jak wchodzę do sklepu, to po konkrety, nie jestem typem snującym się między półkami.

                          Ja zakupów codziennie nie robię, ale planowanie posiłków na tydzień do przodu - poległam z kretesem x razy wink.
                          • yamilca197 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 20:32
                            klamkas napisała:

                            > Dla mnie dużo więcej samodyscypliny wymaga takie planowanie zakupów na x dni do
                            > przodu wink.

                            X dni dla mnie to zazwyczaj 6.

                            Jak wchodzę do sklepu, to po konkrety, nie jestem typem snującym się między półkami.

                            Ja tez nie,mam listevw tefonie, uzupelniam w ciagu tygodnia np skonczyla sie pasta chipotle albo majonez dodaje do listy, plus to co normalnie kupuje (pamietam). Kupuje wiec na tydzie, planuje obiady w glowie, uzupelniam zapasy spizarkowo-zamrazalnikowe i tyle. Nie zajmuja mi zakupy dluzej niz 1-1.20h.

                            > Ja zakupów codziennie nie robię, ale planowanie posiłków na tydzień do przodu -
                            > poległam z kretesem x razy wink.

                            A co bylo tego przyczyna?
                            • klamkas Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 20:58
                              Co było przyczyną? Chęci (w sensie zachcianek gastronomicznych) i możliwości czasowych. Głównie moich, bo to ja jestem najbardziej zachciankowa (może dlatego, że ja gotuję big_grin). Co z tego, że kupię pstrągi, jak nie mam kiedy ich usmażyć/upiec, bo mnie nie ma (a rodzina sama tego nie zrobi). A wcześniej nie wiem czy będę mieć czas czy nie. Opracowałam system optymalny - mam w domu bazę (w tym mrożonki, również mięso, bo to kupuję hurtowo od znajomych), mam sporo warzywnych przetworów. Ale obiadów nie planuję, no maksymalnie na 2-3 dni do przodu. Jak mam ochotę na krem z dyni, to idę i kupuję dynię, a nie planuję, że będę miała na nią ochotę w środę ;p.
                              • yamilca197 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 21:23
                                klamkas napisała:

                                Jak mam ochotę na krem z dyni, to idę i kupuję dynię, a nie planuję, że będę miała na nią ochotę w środę ;p.

                                Moim zdaniem spelnianie zachcianek to wlasnie duzo czasu na gotowanie. Ja mam tydzien plus sobote do poludnia zaplanowana w tym okreslony czas na gotowanie (maz i dzieci tez sa w to wlaczone). Nie mamy tez zachcianek zbyt czesto a bardziej skomplikowane potrawy robie gdy mam ochote i czas czyli dni wolne/wakacje.
      • default Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 08:59
        >>>włoskie kluchy (carbonara, bolognese tanio wychodzą) plus sałatka na bazie sałaty lodowej

        Hmm, kolejny raz czytam na forum o podawaniu sałaty do makaronu. To jakiś dziwaczny zwyczaj. Do zup też podajecie sałatki ???
    • yamilca197 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 16:33
      Oczyiscie ze tak,robie tak od lat. A ty nie planujesz tylko robisz zakupy codziennie?
      Ja robie zakupy co sobote, a wiec w sobote na obiad mielismy hamburgery z halloumi, baklazanem, hummusem i relish, we niedziele lunch cos lekkiego czyli kanapki na cieplo a na obiad ryba i frytki,w ponie czyli dzis jest pieczony kurczak,placki z ziemniakow purre i dodatki z warzyw,jutro carbonara, pojutrze chilli z pieczonym duzym ziemniakiem ze skora,we czwartek male klopsy zapiekane ze smietana i serek oraz kalafiorem (moze byc baklazan albo brukselka) dla mnie paneer curry, w piatek hot dogi z frytkami albo ryz z warzywami (zobacze). W tygodniowych zakupach jest jedzenie na obiady, to co zabieramu do szkoly/pracy, uzupelnienie tego co sie skonczylo w spizarni czy szafach, pieczywo i chemia.
      • kouda Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 17:16
        joa66 napisała:

        > Podstawowe pytanie pracujesz zawodowo i masz mało czasu czy pracujesz w domu i
        > możesz się poswiecic gotowaniu nawet w dni powszednie?

        pracuje i glównie to woze big_grin
        rano rozwoze trojke dzieci po ich miejscach - kazde gdzie indziej
        a pozniej po pracy zwoze - kazde o innej porze konczy
        pozniej mam czasu troche domowego, a potem znow rozwoze (6 treningow tygodniowo) i zwoze - zachcialo sie domu pod lasem big_grin
        w tzw miedzyczasie wpadam na szybkie zakupy - gdzie zawsze kupie wiecej niz bym chciala
        no i gotuje - zazwyczaj na pozniejsza obiadokolacje - dzieci jedza w szkolach okolo poludnia
    • mamaemmy Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 14.11.16, 16:42
      W biedronce jest taka gazetka Nasze smaki -i tam dają tygodniowe przepisy z listą zakupów na każdy dzień i tam jest tydzien za 100zł (ceny biedronkowe ) mozna też sie zainspiroiwać,no i kupić wszystko w jednym sklepie smile
    • ana119 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 15.11.16, 16:40
      1 dzien makaron
      2, 3 mięsa duszone gulasz bitki curry cos z kuchni azjatyckiej itp
      4, 5 smażone z patelni ale wcześniej na noc zamarynowane np kurczaki, karkowka, polędwiczki z kaparami, mielone na modlę balkanska, nagetsy, itp
      6 i 7 dzień to weekend poza domem albo to co lubimy i jest bardziej czasochłonne

      Do takiego gotowania dobry jest wołowar albo szybkowar


      • ana119 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 15.11.16, 17:04
        Oczywiście uzgadnianiam z rodziną dania a ma kartce zapisuję menu a obok listę braków np nie ma w domu śmietany 30% która będzie potrzebna do makaronu z krewetkami, mielone mieszane do czewapcziczi, cebulę szalotkę itp
        Aha zupa jest 2 razy w tyg. Staram się też 1 porcję wekowac na następny tyg wtedy mam więcej spokoju ze wracam późno a obiad nie gotowy
    • black_halo Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 15.11.16, 17:15
      Rada podstawowa - robisz wieksze ilosci i mrozisz. Dobre do mrozenia sa wszelakie gulasze, sos bolonski w roznych wariantach, sos slodko-kwasny, baza jarzynowa do zup. Wszystko co zrobisz w domu jest zdrowsze niz to co kupisz.

      Ja robie duze ilosci sosu bolonskiego - mielona wolowina, cebula, marchewka, cukinia, seler korzeniowy i przeciez pomidorowy. Nie jest to oryginalny przepis, kazdy ma swoja wersje ale jasne jest o co chodzi. Przyprawy wedle uznania. Z tego sosu da sie zrobic nastepujace dania:

      - zwykle spaghetti - wyciagasz sos z zamrazarki, wrzucasz do garnka z pol szklanki wody, nastawiasz wode na makaron i w 20 minut masz gotowy obiad.

      - zapiekanke z kasza i feta. - sos rozmrazasz, na koniec dodajesz smietane i pol kostki fety. W drugim garnku gotujesz kasze np. bulgur ale peczak czy gryczana tez jest niezla, kiepsko wychodzi z quinoa. Jak kasza jest gotowa to dodajesz do sosu, przekladasz do naczynia, na wierzch kruszysz druga polowe sera feta i na 20 minut do piekarnika. W wersji weekendowej jak masz czas to kroisz baklazana na plastry, solisz, odciskasz nadmiar wody, smazysz i ukladasz warstwami.

      - klasyczna lazania - tez dobre ale trzeba zrobic sos beszamelowy czyli pobrudzic dodatkowy garnek a nastepnie przekladac platy makaronu co jest czasochlonne. Ale jesli masz juz sos to jest latwiej.

      Baza jarzynowa do zup: cebula, marchewka, cukinia, por, seler naciowy i korzeniowy - wszystko w kostke. Zacznasz od podsmazenia cebuli na masle, nastepnie dodajesz reszte warzyw, zalewasz woda i gotujesz do miekkosci. Z tego mozesz zrobic nastepujace dania:

      - gentse waterzooi - moja ulubiona belgijska potrwa zmodyfikowana pod moje potrzeby. W oryginalnym przepisie nie ma cukinii i selera korzeniowego ale ja lubie. Dokrajasz ziemniaki w gruba kostke i wrzucasz kawalki kurczaka - ja preferuje cycki ale niektorzy jedza z udkami i skrzydelkami, mozna tez dodac smietane ale wiadomo - kalorie. Zupe wg. mnie nie trzeba solic ani pieprzyc, ma delikatny, slodki smak.

      - miksujesz na gladko - masz dobry krem jarzynowy.

      - dodajesz inne warzywo np. marchewke - masz krem marchewkowy itd.

      Gulasz - wszelkie strogonowy, wegierskie itd. Patrzysz jakie mieso jest w promocji, kupujesz warzywa i gotujesz gulasz. W kryzysowej chwili wyciagasz, dogotowujesz ziemniaki czy kasze, do tego kapusta kiszona i masz zdrowy i pozywny obiad.
        • black_halo Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 08:50
          Ale to jest kompromis. Ja przychodze do domu po 18 a wychodze przed 7. Jak chce szybko to niestety tylko mrozonka. Zadne jednogarnkowe nie robi sie w 20 minut a jestem naprawde wprawiona w gotowaniu bo rok pracowalam w restauracji na kuchni.

          Nie jadam mrozonek codziennie, w weekend zawsze jest swieze jedzenie. Ale w tygodniu jak wyciagne sos do spaghetti z zamrazarki to on i tak jest zdrowszy niz pizza na wynos. Jak jest czas to sie gotuje na swiezo.

          Aha, jedna wazna rada - warto gotowac zupy. Oszczednosc polega na tym, ze czlowiek jak zje zupe to zje mniej drugiego dania. Zupa jest tansza niz drugie i latwo ugotowac garnek na 2-3 dni. Do tego oszczedza sie kalorie (no chyba, ze zupa na jakims bardzo tlustym miesie i z duza iloscia dodatkow typu makaron, ryz czy ziemniaki). Jak sie pozno przychodzi to mieske zupy mozna podgrzac w kilka minut i zaspokoic pierwszy glod a potem mozna sie spokojnie zajac czym konkretniejszym.
            • black_halo Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 10:52
              Naprawde? Sorry, jestem naprawde wprawna kucharka ale jak chce miec w sosie duzo warzyw to zajmuje to znacznie wiecej czasu. Nastaw kiedys sobie stoper i zobaczysz, ze dobrego sosu w kwadrans nie zrobisz. Rozpisze Ci:
              1. Obierasz i siekasz cebule (zakladam, ze masz juz jakies mielone mieso)
              2. Na patelni podgrzewasz oliwe, wrzucasz cebule. Jesli jestes sama jedna to wiadomo, wystarczy jedna mala cebulka i 100g miesa, jesli masz rodzinie to musisz pokroic 2 srednie cebule i powiedzmy uzyc pol kilo miesa - wydluza sie czas smazenia
              3. W tym czasie stawiasz na drugim palniku garnek z woda
              4. Obierasz marchewke, kroisz czy tarkujesz, oraz inne warzywa. W zaleznosci od ilosci zajmie ci to od 5 do 45 minut.
              5. W miedzyczasie do wrzacej wody wrzucasz makaron. Spaghetti gotuje sie 7-10 minut, zaleznie od grubosci.
              6. Zalewasz mieso i warzywa przecierem z pomidorow i czekasz az wszystko sie podgrzeje i generalnie ugotuje ale nawet jesli pominiesz inne warzywa to w zaden sposob nie da sie tego zrobic w 15 minut.

              W 15 minut robi sie sos pomidorowy z sama cebula, czosnkiem i bazylia. I ja takowy robie ale nie jestem wegetarianka i wole jednak sos miesny.

              W tortille jeszcze moge uwierzyc ale tez slabo. Naprawde, nastaw sobie minutnik i zobaczysz.
              • default Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 11:01
                _halo napisała:

                > dobrego sosu w kwadrans nie zrobisz.

                Zgadzam się, że bolognese w żaden sposób nie da się zrobić w 15 minut. Sos bolognese wymaga długiego duszenia, żeby był naprawdę dobry, takie pośpiesznie zagotowane mięso z przecierem/cebulą to jakieś bebły, a nie porządny sos. Mięso niedosmażone, przecier nieodparowany, zioła nie zdążą oddać pełni aromatu, a smaki nie połączone ze sobą jak należy. U mnie bolognese dusi się z godzinę albo lepiej, wolniutko, najpierw przykryte, potem odkryte, żeby zgęstniało. A odgrzewane jeszcze lepsze.
                  • black_halo Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 11:29
                    No wiadomo, ze sa szybsze sosy ale z wiloma sosami jest ten problem, ze nie zamrozisz, np. tych na smietanie. Zreszta watek jest o tym jak oszczedzic i pieniadze i czas. A oszczedza sie wlasnie tak. Czy zrobisz jedna porcje sosu bolonskiego czy piec to juz nie ma az takiej duzej roznicy w weekend. Roznica jest w tygodniu, kiedys przychodzisz glodna z pracy i pizza na telefon zwyczajnie kusi. A za cene jednej duzej pizzy mozna zrobic sosu na 2-3 obiady dla 4osobowej rodziny.

                    U mnie bolognese tez dusi sie dlugo, zreszta czasem szaleje i robie z siekanej a nie mielonej wolowiny i dusze w czerwonym winie. Podobno powinno sie dusic 8 godzin, podlewajac winem co jakis czas. No ale to juz za dlugo.

                    W grucie rzeczy warto tez zwracac uwage na sezonowe warzywa. Np. teraz dynia, z ktorej mozna zrobic doskonala zupe, pieczona dynia przelozyc lazanie, zrobic dore smarowidlo do chleba itd.
                    • kropkacom Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 11:43
                      Raczej autorka nie zamierza mrozić. Ja widzę problem w tym, ze szybkie nie zawsze spełnia wszystkie warunki takie jak: maksymalnie zdrowe, naturalne czy klasyczne. Trzeba się zdecydować o co nam samym dokładnie chodzi.

                      Dynie bardzo lubię, ale nie cierpię jej obierać. Bardzo lubię też bataty. Wdzięczna zupa krem z nich wychodzi. I jest szybka...
                      • kouda Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 11:49
                        na samo gotowanie czas moge znalezc, zwlaszcza jak wyeliminuje lazenie po sklepach w tygodniu i wymyslanie posilkow z dnia na dzien
                        moge robic normalne dania, nie musi byc ekspres
                        wczoraj nagotowalam garnek bograczu, na dzis jest tez, dla synka po treningu kluski slaskie z boczkiem, bo lubi
                        w poniedzialek makaron z kurczakiem w warzywach
                        na jutro moze barszcz ukrainski z pampuchami - mysle
                        niestety z planu nici, wyszedl mi papier toaletowy i kakao, musialam na zakupy
                        i znow to samo - miod do pierniczkow, bo w dobrej cenie, sledzie, bo w promocji itd wink
                        • black_halo Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 12:18
                          Skoro nie chcesz mrozic to oszczedzanie musi sie odbywac inaczej. Ale IMHO naprawde warto miec te awaryjna porcje gulaszu, sosu do makaronu czy zupy w zamrazarce. Chyba, ze zamrazarki nie masz, to co innego.

                          Wszystko zalezy tez od tego ile czasu chcesz poswiecic na gotowanie i jaki masz budzet. Jedno z moich ulubionych, dosc szykich dan: ziemniaki gotowane razem z brukselka. I teraz jak masz mlode w mundurkach to dodajesz lyzke masla i gotowe, jak zwykle to tluszczesz na tak awany stammpot (holendersko-belgijski wynalazek) czyli takie puree. Bardzo dobre i brudzisz tylko jeden garnek. Na patelnie wrzucasz jakies mieso - pokrojone w ciensze kawalki (szybciej sie smazy) i masz obiad. Mozesz jeszcze dorzucic kapuste kiszona czy inna surowke.

                          Jesli Ci zostanie troche tego puree to mozesz zrobic dobre placki. Wbijasz jajko i mozesz smazyc. Stammpot robi sie z roznych warzyw: marchewka, seler korzeniowy, brokul, dynia, zielona kapusta + cebula.

                          Nawet jak zostanie malo to warto sobie usmazyc takie placuszki, nawet te 2-3 sztuki - dobry dodatek do sniadania zamiast chleba albo mozna zabrac do pracy i zjesc do salatki.

                          Posilki musisz planowac z wyprzedzeniem, najlepiej na caly miesiac. Ustal sobie ile i czego ci potrzeba, usiadz z rodzina i zapytaj co oni najbardziej lubia jesc. Przez jakis czas zapisuja na kartce ile i czego zuzywasz. W przyszlosci bedziesz wiedziala mniej wiecej jakie zakupy musisz robic na bierzaco. Zrob przeglad szafek - co masz, i staraj sie zuzyc.

                          Przegladnij gazetki i zobacz co jest w promocji - czasem sie naprawde oplaca.
                          • agni71 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 14:27
                            Nie lubię mrożonych gotowych dań, no nie smakują jak powinny i już. Sposobem na sos jest zrobienie go w słoikach. Zawsze robię trochę słoików przepysznego sosu pomidorowego (robienie, niestety, JEST, praco-i czasochłonne, ale za to później makaron nawet a'la bolognese (bo prawdziwego bolognese nie robię, nie lubię wołowiny) trwa naprawdę dużo krócej. Jest tez oczywiście mnóstwo makaronów z sosami, które faktycznie robi się tyle czasu ile trwa zagotowanie wody w duzym garze i ugotowanie makaronu. Np. makarony z brokułami, szpinakiem (jesli weźmie się mrożony, albo świeży juz umyty - nie wiem, czy jest taki w sprzedazy, bo ja uzywam własnego z ogrodu, ale myslę, że tak).
                            • yamilca197 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 18:44
                              Ja tez nie lubie mrozonek,a nadmiaru czasu nie mam jak wszyscy. Jednak na to tez jest sposob, bo mozna kupowac prpdukty juz pokrojone/zmielone/poszatkowane, pewnie wyjda nieco drozej ale oszczedza czas. Nastepnie przygotowywac dania w jednym garnku np gulasz/curry/chilli itp w weekend,w lodowce nic im sie nie stanie przez kilka dni, czesto zyskuja smakowo i po powprocie z pracy przygotowac dodatki, mozna tez wieczorem przygotowac np klopsy mielone i zostawic w lodowce a nastepnego dnia tylko usmazyc/zgrillowac/upiec, pokroic kurczaka i zamarynowac przez noc a nasteonego dnia usmazyc i wlozyc w tortille - kurczak fajitas gotowe itp. Oprocz tego bardzo przydatne sa wolnowary i szybkowary.
                              Z tym ze clue jest co sie chce i ile ma sie czasu, jesli bardzo malo to trzeba sie wspomoc krojonymi warzywami. Szybko,tanio i smacznie moze byc problemem.
                • black_halo Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 17.11.16, 09:08
                  No ale jak chcesz bolognese to w 15 minut nie zrobisz a nie kazdy ma ochote jesc po wegetariansku.

                  Ja sadze, ze jesli ktos nie chce mrozic to moze wlasnie w niedziele nagotowac wielki gar zupy, gulaszu, jakiegos curry i po prostu jesc dwa dni to samo, na trzeci dzien ugotowac cos innego.
                  Problem jest w tym, ze trzeba albo stac cala niedziele w kuchni na co wiekszosc ludzi nie ma ochoty albo gotowac w tygodniu - na co zwykle nie ma czasu. Dlatego ja w sobote robie albo sos bolonski, albo gulasz, albo wspomniana baze do zupy. Zwykle mroze 3-4 dodatkowe porcje i wychodzi mi, ze przez kilka tygodni 1-2 razy na tydzien moge wyciagnac cos z zamrazarki. Najczesciej cos tam jednak gotuje ale jak mi sie nie chce to wyciagam mrozonke.
    • memphis90 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 15.11.16, 17:39
      Robię zakupy internetowo raz na tydzień: planuję obiady (staram się gotować na dwa dni), zamawiam serki, jogurty, wędliny, śniadania dla dzieci do szkoły. Mięso zamawiam i mrożę. W połowie tygodnia dokupujemy dodatki do kanapek, co drugi dzień kupujemy pieczywo. W takim trybie wydaję znacznie mniej pieniędzy, niż chodząc między półkami i wrzucając do kosza wszystko, co wpadnie mi w oko.
    • memphis90 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 15.11.16, 17:45
      Aaaa, plany obiadowe, przykładowo:
      nd/pn - rosół, pieczony kurczak, warzywa albo np pieczona polędwiczka, pyzy, buraczki albo kurczak curry z kuskusem
      wt/śr- spaghetti bolońskie lub np. chilli con carne we wrapach
      w czwartki gotuję tylko dla siebie, więc wymyślam coś, co ja lubię- leczo, kaszę z grzybami
      pt - pizza, hot-dogi, placki ziemniaczane, potrawka z kurczaka, spaghetti szpinakowe
      sb - jemy coś z piątku, wychodzimy na obiad, jemy u rodziców albo gotuję coś na cały weekend (dla dzieci obowiązkowo rosół)
    • run_away83 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 15.11.16, 18:34
      Ja menu planuję na tydzień z góry, zakupy robię online, raz w tygodniu zamawiam dwie osobne dostawy (zazwyczaj zamawiam w piątek/sobotę, z jedną dostawą na poniedziałek a drugą na środę/czwartek).

      Przykładowe menu obiadowe, z tego tygodnia:

      poniedziałek: filet z indyka grillowany z warzywami (różyczki brokuła i kalafiora, marchewka) bagietka z masłem czosnkowym

      wtorek: tagliatelle z szynką, pieczarkami, zielonym groszkiem i sosem serowym

      środa: pieczona ryba, frytki z rusztu, puree z zielonego groszku

      czwartek: paella z krewetkami i warzywami

      piątek: curry z ciecierzycy z warzywami

      W weekendy nie gotuję, jemy poza domem.
    • truscaveczka Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 08:43
      1. Cupboard shopping - idź najpierw na zakupy do szafek i zamrażarki. Zużyj co się da, żeby się nic nie zmarnowało.
      2. Planowanie, ja planuję obiady na miesiąc (i nie dramatyzuję, jak plan się rozjedzie), śniadania i kolacje każdy je inne, takie życie (z alergikami).
      3. Zakupy nieco większe, gdy jest znacząca promocja na dany produkt.
      4. Koszyk w lodówce, gdzie wkłada się rzeczy do szybkiego zjedzenia i wyciąga go na stół szykując posiłki.

      A zamiast apki w telefonie - pepperplate.com/
    • nanuk24 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 15:50
      A propos mrożenia. Próbowałam mrozić porcje dań wg rad gospodyń i tego się jeść nie da. Muszę powiedzieć, że mrożony gulasz, wg mięso już przyrządzone i zamrożone jest niezjadliwe. Już chyba lepsza kanapka z masłem i z cukrem tongue_out Jedynie sos bolognese mrożę i on nie traci na smaku, i oczywiście pierogi i podobne. Co nie oznacza, że nie mrożę nic.
      Kupuję duże puszki przecierów/koncentratów pomidorowych. Wiadomo, że koncentratu nie zużyje calej wielkiej puszki na raz, więc resztę przekładam do pojemnika do lodu, mrożę i zamrożone kostki przekładam do woreczka i przechowuję w zamrażalniku, wyciągam po kostce, kiedy potrzebuję. Mroże także drożdże. Kupuję wielką kostkę, dzielę po 50g, zawijam każdą porcję osobno w folię, wkładam do woreczka i trzymam w zamrażalniku. Zawsze w zamrażalniku mam zamrożoną cytrynę i pomarańczę - świetnie się ściera skórka z takich zamrożonych cytrusów. Mam wielki blok masła w zamrażalniku podzielony na porcje, gotuję wielki gar rosołu i przelewam do pojemników jednoporcjowych, chleb pokrojony na kromki mam zawsze w zamrażalniku - mrożę kiedy jeszcze jest świeży i chrupiący, bo taki jest też po odmrożeniu. Mrożę grzyby, pomidory obrane ze skóry i pokrojone w kostkę, wszelkie warzywa i owoce z lata (warzywa tj. kalafior, brokuły, cukinia, etc należy blanszować przed mrożeniem.
      Nawet mam zamrożony aloes, kozie mleko, mleko kokosowe, pureee owocowe i warzywne (np. marchewka) - tyle, że to mrożę do innych celów, więc nie wiem, czy jadalne to jest wink
        • pesteczka5 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 21:34
          Czytam takie wątki z lubością i podziwem. Ale już nie próbuję planować, przekonałam się, że to nie dla mnie. Pełna lodówka albo duże zakupy to u nas zapowiedź wyrzucania.
          Bo ja po prostu lubię małe zakupy. Mam świetny, lokalny sklep kilka kroków od domu. I fajny targ niewiele dalej. I Lidla z łososiem i świeżym makaronem, i almę gdzie tłuką kotlety.
          W tym ulubionym sklepie w sąsiedztwie nie ma tłoku, zawsze pustawo, sami znajomi, więc wszystko świeże bo wciąż ci sami klienci. Ryba w piątek, wołowina we środę. Pyszne jabłka. Jak śnieg, to łopaty stoją przy kasie, jak sezon na bratki, to ziemia do kwiatków. Chałka we czwartek, domowe bezy co dwa tygodnie. Lubię tam zaglądać i ten kwadrans po pracy to chwila resetu i odprężenia między pracą a domem. Kupuję takie mięso, jakie jest ładne i mi się spodoba, i takie warzywa i owoce. Mam obczajony lokalny żurek, przepyszny, i chrzan, kapustę kiszoną i ogórki, jak wyżremy domowe.
          Nie nauczyłam się mrożenia. Gotowych dań nie mrożę, a jak zamrożę bo pozazdroszczę na forum, to wyrzucam po kilku miesiącach. Bo... lubię świeże. I u nas wszyscy gotują. Ja, mąż, dzieci.
          Jak mam chęć, to lepię pierogi, kontempluję nad nimi jak z różańcem, jeden za drugim, napawam się rosołem, duszę wołowinę. Jak nie - paruję łososia z ryżem (albo raczej mąż) albo gotuję makaron i miksuję resztki natek, twardego sera, oleju kujawskiego i naszych orzechów na pesto. Jak nic w domu nie ma, to zawsze można zrobić pomidorową z tego co w spiżarce albo zdjąć dynię sprzed drzwi na zupę dyniową. Często kisimy buraki w dużym szklanym słoju na oknie, od razu z selerem i marchewką, wystarczy zagotować i doprawić i jest barszcz, jemy z uszkami, krokietami albo czysty z ziemniakami - jadłam kiedyś u przyjaciółki i polubiliśmy.
          Super szybkie danie to makaron z sosem bolońskim, wg ultraszybkiego patentu z pomidorami z kartonika i mieszanką domową ziół kuchni włoskiej, albo makaron z kurczakiem smażonym z tymiankiem, czosnkiem, zielonym groszkiem z mrożonki i mascarpone na koniec. Często robię duszone z cebulą bitki ze schabu albo indyka, do tego ziemniaki tłuczone z brokułami albo kasza gryczana, lubimy też klopsiki mielone w sosie koperkowym z pęczakiem albo jaglanką, albo kotleciki z mielonych udek kurzych (wyluzowane bez skóry z Lidla) zapiekane ze śmietaną w piecu wg Neli Rubinstein. W sezonie kurki z tymiankiem, podgrzybki z czosnkiem, pieczone z oliwą warzywa korzeniowe albo papryki, bakłażany, cukinie pokropione po pieczeniu balsamico. Robię zwykłe surówki tarte w maszynce albo termomiksie.
          Razem z zakupami, jedzeniem i deserem obiad zajmuje mi około czterdziestu minut do godziny. Lubię ten czas, cieszę się na niego. Często towarzyszą mi chłopcy, działamy, siedzimy i gadamy co w szkole, dwa razy w tygodniu to jest mój czas między jedną pracą a drugą, gotowanie mnie resetuje i idę do drugiej pracy świeża i niemal wypoczętasmile
          Uczciwie dodam, że kiedy gotowałam sama, raz lub dwa w tygodniu dzieci jadły u dziadków, a teraz odciąża mnie mąż. Niemniej przy jedzeniu dzieją się różne sprawy i u nas nie ma bata, żeby to mrozić, planować i minimalizować.
          • ana119 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 17.11.16, 06:40
            Ja tez zarażona jestem stylem Neli☺ i kupowaniem lokalnie. Odstresowuje!
            Mrozenia tez nie nadużywam, stosuje rzadko bo smak jest inny niz dan swiezych, raczej tak jak pisze autorka bloga Zorganizowany dom czyli marnuje kurczaki żeby później mieć gotowe do pieczenia. Wypracowałam kompromis pomiędzy gotowaniem codziennym a odgrzewaniem dań w nieskończoność. Podstawą to planowanie dań do przodu żeby był czas na przygotowanie półproduktów a wtedy gotowanie zajmuje ok godziny czy jednego dnia przygotować meso na mielone a drugiego formować i smażyć. Ziemniaki obrać rano przed praca. Takie małe kroki a dużo ułatwia. A jak się wszystko posypie to można przygotować jedno z szybkich dań które mam zapisane na liście w kalendarzu. Bo mam tam podział na ulubione zupy, dwie dania i dania expresowe np makaron z pomidorowym sosem i ziolami. Jak coś nam bardzo smakuje z nowości to zapisuje i mogę wrócić za pewien czas a nie zastanawiam się skąd przepis i jak się go robilo
    • wapaha Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 21:30
      1. Dobry plan z wykorzystaniem składników, które przydadzą się na więcej niż jeden obiad.
      ( przykład - w niedzielę robiłam kurczaka zapiekanego z ziemniakami + surówki -jedno pieczenie i dużo kurczaka - zostało mi, więc dolałam wody do "sosu" który się zrobił i na drugi dzień był kurczak , bulgur ( 10 min), surówka. W sobotę teściowa dała mi pierogi ruskie więc zaplanowałam je na wtorek. Teściowa po obiedzie u niej dała też rosół - mięso z niego wykorzystałam do krokietów ( miałam swoje grzyby, a kapusta kiszona została z surówki w niedzielę ) Jutro będzie makaron spaghetti z sosem serowym ( pieczarki też kupione wcześniej jako dodatek do kanapek bardzo się przydały, kupiłam brokuł i śmietanę, miałam kupiony wcześniej boczek z Lidla w kostkę ( uwielbiam) . Jedno jego opakowanie zamroziłam więc mam na następny taki obiad lub gdy/jeśli będę chciałą zrobić fasolkę po bretnońsku. W piątek zrobię zupę krem z cukini. Bo mam ochotę wink
      2. W sobotę lub niedzielę będę robić zakupy obiadowe i na pewno przydadzą mi się ziemniaki ( w sobotę placki ziemniaczane a jak trochę zostanie to już będzie jakaś część innego obiadu ), kupię twaróg z myślą o tym, że w niedzielę zrobię naleśniki ( które zostaną jeszcze na poniedziałek ). Kupię przecier pomidorowy i mięso mielone( z myślą o np. wtorku - mam spagheti makaron więc zrobię , trochę mięsa mielonego od razu zamrożę )np. ) W srodę może też makaron-a co !- ale na słodko z twarogiem i bułką tartą i cukrem ? W czwartek będzie kurczak w sosie, kasza gryczana, surówka/ogórek a w piątek może pomidorowa ( bo przecieru kupiłam wiecej i dokupię tylko pomidory w puszce )
      3. No i znowu mamy sobotę i kolejny tydzień wink - a w nim może krupnik, tak żeby został na drugi dzień gdy ktoś zgłodnieje lub zmarznie ( świetnie rozgrzewa), fasolka po bretońsku ( mam boczuś w zamrażarce więc dokupię fasolę, paprykę i może cukinię ?), W niedzielę filet z kurczaka -sporo-by został jeszcze na poniedziałek ..itd itp..
      wink
    • erin7 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 16.11.16, 22:39
      U mnie z tygodniowym menu średnio wychodzi choć też mam plan na drugie imię wink ale za to świetnie się sprawdza metoda: jednego d ia gotuje zupę ale tak żeby była na 2 dni, a następnego dnia drugie danie na dwa dni. (Np. Niedziela- rosół wiec w poniedzialek tez jemy rosół plus robie np. Kotlety z indyka ale tak żeby starczyło na wtorek. Wtorek jemy te kotlety i gotuje np. Żurek, środa żurek plus np. Spaghetti itd).staram się mieć zapas mięsa i warzyw w lodówce. Mnie to mega ułatwia a mam pewność że zwłaszcza córka zje dwa dania. Najorzej jest jak coś wypadnie albo zachcianki uncertain
    • sylwiam_m Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 17.11.16, 13:21
      Ja zamawiam raz na 10 dni dostawę z e-sklepu, a w tyg.kupuję drobiazgi i owoce w naszym wiejskim sklepiku. Ja nie planuję konkretnych potraw ale trzymam się zasady, że jemy dwa razy mięso, dwa razy rybę, dwa razy gęstą zupę i w niedzielę jest różnie. Pracuję więc gotuję szybko, a mam jeszcze ograniczenia dietowe. Mięso piekę w piekarniku wieczorem, jak przychodzę z pracy dogotowuję kaszę, mam swoje buraczki, ogórki kiszone, sałatki i to podaję do obiadu. Ryby też nie smażę tylko zapiekam w piekarniku z warzywami, do tego ryż albo makaron sojowy i też jest obiad. Zupy gęste czyli dania jednogarnkowe to gulaszowa, soczewicowa na kiełbasie, krupnik albo kapuśniak na wędzonce. Jak jest sama zupa to czasami robię na deser jabłka zapiekane albo budyń. Bezmięsne to wszelkie lecza, gulasze z dyni, krokiety z nadzieniem ruskim, szpinakiem, pieczarkami, kluski z sosem pieczarkowym i kapusta kiszona, zapiekane warzywa z serem itp. W niedzielę często wychodzimy, a jak jemy w domu to zawsze są ziemniaki bo jemy tylko świeże i jakieś mięso albo ryba z patelni i sałata bo w tyg.zleżała sałata nam nie smakuje. Jak robię zakupy to patrzę jakie mięso jest ładne czy ewentualnie w promocji, jakie ryby są w dobrych cenach i kupuję warzywa sezonowo.
    • rosapulchra-0 Re: tygodniowe menu - dobre rady :) 17.11.16, 22:57
      Nie robię tygodniowych menu. Teraz to w ogóle robię gotowce - wstawiam do piekarnika na 40 minut i jem połowę (gdy mam dobry dzień), czasem jedną trzecią. Resztę oddaję mężowi, a dziewczyny muszą gotować sobie same. Tak po prostu.
      Pamiętam, gdy robiłam wielkie zakupy w supermarkecie, to większość żarcia szła do kosza. Już od kilku lat nie planuję, nie robię dużych zakupów, czasem robię listę mężowi na co mam ochotę i nic ponad to. Wiem, że masz małe dziecko, ale i tak możesz maluchowi gotować zawsze coś innego na codzień. Starsze dzieci stołują się w szkole?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka