Nie mogę już tego znieść :((((((

01.10.04, 02:03
Raz płaczę i popadam w dziką rozpacz, a za innym razem warczę i przeklinam,
przekonuje sama siebie, że „jeszcze im to oddam”, „jeszcze im pokaże”
lub „przyjdą kiedyś do mnie”. O kim mowa, o moich teściach, a raczej o moim
teściu, bo teściowa wykrzyczała mi w twarz, że moją teściową nie jest.

Smutne to. Jestem pierwszą oficjalną żoną, ale nie oficjalną kobietą. Myślę,
że dlatego jest tak jak jest. Mój Piotrek, był wcześniej z kobietą, wiele lat
mieszkali razem z jego rodzicami. Wiem, że między nimi raz było gorzej, raz
lepiej, aż pewnego dnia ona się wyprowadziła. To miała być jakaś próba
miłości, cóż nie udało się. Piotr poznał mnie. To co powiem, zabrzmi pewnie
zabawnie, ale to nie ja przypieczętowałam rozpad ich związku. Dopiero po
jakimś czasie, gdy emocje upadły zaczęliśmy się spotykać. Teściowie od
początku byli bardzo negatywnie do mnie nastawieni. Teściowa wyzwała mnie od
kurew. Przebolałam to. Było mi bardzo ciężko, ale po jakimś czasie, około
roku, gdy nadarzyła się możliwość ratowania jakiś relacji, podjęłam tę próbę.
Wydawało mi się, że wszystko jest dobrze, że świetnie rozumiem się z Piotra
mamą. Zamieszkaliśmy z teściami (tak dokładnie! zamieszkałam z nim u jego
rodziców, tak jak kiedyś on mieszkał z ex.) Zrobiłam to dlatego, że byłam
przekonana, że przyszli teście mnie zaakceptowali. Bardzo się myliłam. Z
czasem zaplanowaliśmy ślub. Przed samym ślubem wyszły niezłe kwiatki. Nie
będę tego opisywała, bo nie mam już siły na wspominanie. W każdym bądź razie
na kilka dni przed ślubem zostałam wyzwana przez teścia od kurew, suk,
puszczalskich, dupodajek.... bla bla.... a teściowa powiedziała przy mnie, do
mojego Piotrka, coś w stylu „jeszcze masz szanse, rzuć tą głupią gęś i próbuj
wrócić do Urszuli, bo ta gówniara nigdy jej nie dorówna”. Jak się łatwo
domyślacie Urszula, to ta wspaniała ex. Zabolało mnie to mocno, ogromnie.
Teście ślub zbojkotowali, cała rodzina Piotra nie przeszła. Swój ślub
wspominam jako jeden wielki smutek. Choć udawałam, że jestem szczęśliwa, w
głębi serca nie umiałam się z tym pogodzić. Piotr zresztą tak samo. Po ślubie
było jeszcze wiele wyzwisk, kłamstw na mój temat, próby skłócenia nas jako
pary oraz oczywiście wyliczanie Urszuli dobrych cech nad moją mizerną osobą.
Tak więc teściowa powiedziała, że moją teściową nie jest. W czym tkwi cały
problem? W mojej głowie. Strasznie mnie boli to co się stało, to, że tak źle
przyjęto mnie w Piotra rodzinie, że nie jestem akceptowana, nie mówiąc już
wcale o lubieniu. Nie umiem sobie z tym poradzić. Nie tak to sobie
wyobrażałam. Chciałam się tym postem trochę pożalić. Zawsze najwspanialsza
jest ex dziewczyna Piotra, jest ideałem, a ze mnie się tylko wciąż śmieje.
Zaczęłam teraz popadać w kompleksy, bo jak na to wszystko patrzę, to,
rzeczywiście wygląda na to, że jestem od niej gorsza. Nie umiem się pogodzić
z uczuciem wyobcowania, nie tolerowania, ignorowania mnie przez Piotra
rodzinę. Czy któraś z was zmagała się z taką sytuacją, z takim uczuciami
osamotnienia? Dodam tylko, że przeprowadziłam się do miejscowości Piotra. Nie
mam żadnych przyjaciół, pracy itd. Siedzę cały dzień w domu i popadam w
jakieś skrajne myśli, nie mam siły na nic, bo czuje, że już nic nie mogę
zrobić, że przecież muszę mieć swoją godność, ale z drugiej strony teście
uważają, że mają racje i że to ja powinnam ich przeprosić. Doradźcie coś,
bardzo proszę.

Pozdrawiam Was, Dorotka.

Ps. Czy któraś z was musiała walczyć z mitem ex. Lub ex. żony? Jak sobie
poradzić z tym, że był ktoś inny i to w ogóle ktoś kto był kochany, lubiany
przez rodzinę waszego partnera i nawet jak wy już byłyście, to ta rodzina
nadal wychwalała ex. lub też nadal utrzymywała kontakt z byłymi.
    • penelina Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 02:22
      Jejku.Nawet nie wiem,jak zacząć pisać posta do Ciebie.Nie mam takiej
      sytuacji,więc muszę ją sobie wyobrazić,żeby móc cokolwiek Ci poradzić.
      Ale myślę tak-ponieważ sytuacja jest taka,jaka jest-nie walcz z tym,nie próbuj
      zmieniać.Niczego nie osiągniesz-w głowach Twoich teściów zawsze będziesz
      gorsza,tylko dlatego,że nie jesteś Urszulą.Więc nie popadaj w paranoję-zostań
      sobą-dla siebie i dla Twojego męża.Absolutnie nie pozwól,żeby dopadła Cię
      paskudna myśl,że ex była w czymkolwiek lepsza od Ciebie;nie była
      najwyraźniej,skoro Ty jesteś żoną Piotra,nie ona.
      Z Twojego postu wynika również,że tworzycie zgrane i dobre małżeństwo-tego się
      trzymaj,tym się ciesz.Pamiętaj,że to nie Twoi teściowie żyją z Piotrem,tylko
      Ty.I najwyraźniej On sobie to chwali.
      Wyobrażam sobie,jak Ci ciężko żyć z tym,że teściowie Cię nie akceptują-ale
      niech to nie stanie się sensem i obsesją Twojego życia.Myślę,że nie warto się
      spalać i zadręczać,trzeba o tym przestać myśleć.Lepiej energię przeznaczyć na
      pielęgnowanie uczuć w małżeństwie.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę optymizmu.
    • iwles Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 07:51
      A ja zastanawiam się, co na to wszystko twój mąż ?
      Bardzo ważna jest akurat w tym przypadku jego postawa. To on powinien
      powiedzieć coś dobitnie swoim rodzicom, a szczególnie matce. Może sprostować te
      niby "superlatywy" ex, bo skoro się rozstali to raczej nie była ona dla niego
      taka wspaniała jak matce się wydaje.
      Ja myślę, że mąż powienien jakoś zareagować...
      Pozdrawiam.
      Życzę wytrwałości i siły.
      Iwona
    • ruda_kasia Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 08:13
      Daj sobie spokój z akceptacją bądź nie swoich teściów. Jeśli tylko mąż Cię
      kocha, akceptuje i nie porównuje doswojej ex.
      Moi teściowie nie mają mnie do czego porównywać, a i tak od początku, jak się
      zorientowali, że to poważna sprawa, a w szczególności, że jestem w ciąży to
      zaczęli kampanię, że jestem stara (3 lata starsza), brzydka, biedna, nie
      sprzątam i nie gotuję u nich (jak ówczesna dziewczyna drugiego syna) etc...
      Potem jak już nie mogli dalej swojego syna zniechęcać - odpuścili - dystans
      między nami pozostanie na zawsze. Choć z mojej strony czasem z irytacją, ale
      bez żalu. Bo mój mąż kocha mnie i świata za mną nie widzi i zdanie rodziców co
      najwyżej go bawi, kiedy po raz kolejny mu współczują, że musi sobie sam
      uprasować koszulę, że sprząta mieszkanie albo myje gary. I nidgy nie dotrą do
      nich argumenty, że jakby chciał gosposię, toby sobie wynajął, ja mu jestem do
      czegoś innego potrzebna. Teściowa czasem stara się byc miła poza chwilami,
      kiedy nie może się pogodzić, że nie kontroluję jej synka, czy się ogolił i
      wyprasował (jeśli już tego nie robię). Teść mnie wyrażnie nie znosi i ignoruje
      jak może. Czasem nie może, bo jestem ptrawnikiem wyżej wykwalifikowanym od jego
      syna wink I nie przychodzi mi do głowy przejmowac się brakiem akceptacji lub o
      nią walczyć. Kura pozostanie nielotem a ja nigdy nie będę służącą męża
      zgadzającą się z każdym facetem i nie mającą własnego zdania, więc dla mojego
      teścia zawsze będę porażką. Poza przypadkami, kiedyprzy ludziach można
      powiedzieć - że synowa zdała egzamin, którego nie zdało 100 innych osób. Co nie
      znaczy, że w ogóle mnie cenią. Szkoda życia na walkę o akceptację lub miłość
      ludzi, ktorzy takimi epitetami Cię obdarzają. Nie są Ci do życia potrzebni i
      niepotrzebnie się zamartwiasz.
      Pozdrowienia
      kasia
    • koleandra Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 08:19
      Nooo, to ja coś o tym wiem....
      Z moim exem nie mieszkaliśmy razem ale dużo ze sobą przebywaliśmy, on u mnie,
      ja u niego... No i tak któregos razu jego matka pod nieobecnośc T podeszła do
      mnie z albumem... z jego albumem. Były tam zdjęcia jego i jego byłej
      dziewczyny. Matka T zaczęła mi o niej opowiadać, pokazywała zdjęcia, wychwalała
      pod niebiosa, jaka ona piękna, jaka mądra, jaka fajna, jaka porządna... itd.
      Wprawdzie nie wyzywała mnie i nie mówiła jaka to jestem gorsza ale możesz sobie
      wyobrazić niesmak tej całej sytuacji.
      W jej oczach to ja nie umiałam gotować, nie umiałam sprzątać, byłam tępym
      leniem po prostu... Przychodziła do mnie do mieszkania sprawdzać czy jest
      posprzątane, normalnie podchodziła i dotykała palcami czy jest kurz. W ten
      sposób sprawdzała czy będę w przyszłosci dobrą żoną dla jej syna.

      Widzisz... Twoja sytuacja jest o wiele gorsza. A nie możesz porozmawiac o tym
      ze swoim męzem? poskarżyc się? Co on na to? Nie reaguje? Czy oni nie wyzywają
      Cię w jego obecności?
      Jakoś mi tak przychodzi od razu na myśl, że on jest na pewno jedynakiem....
      Słuchaj, a moze się wyprowadźcie? Bo to co robią teściowie może bardzo szybko i
      skutecznie zniszczyć Wasz związek.
      • katse Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 11:05
        moja tesciowa jest ok
        ale tez ma wstawki o dziewczynach bylych....

        ale zawsze m mnie wspieral i ja opieprzal
    • olaj10 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 08:37
      Jesteś dorosła wink Nic nie musisz i koniec.
      Skoro ich nie lubisz, oni Ciebie tym bardziej, to co za problem? Po diabła się
      zadręczać! Oni uważają Ciebie za obcą babę, która omotała ich kochanego syna i
      rozbiła super idealny związek! (Nie szanuję TAKICH ludzi).
      Ja teściów nie widziałam prawie rok, a mieszkają 700 metrów od nas.
      I wcale nie cierpię (już) z powodu tego, że kobita myśli i mówi o mnie źle.
      Ktoś ją kiedyś z tego rozliczy (hihihihi, mnie też, bo czasami lubię sobie
      ulżyć wink.

      Naprawdę życzę Ci, abyś nabrała dystansu i odpuściła sobie TEŚCIÓW (oczywiście
      zdaję sobie sprawę z tego, że łatwo mnie mówić, ale wszystko do zrobienia).

      Pozdrawiam
      Ola
      • olaj10 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 08:39
        źle sie wyraziłam, nie szanuję podejscia ludzi, którzy w ten sposób oceniają,
        czyli w tej sytuacji Twoich teściów wink
      • neospasmina Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 08:41
        Hej, no dobrze Ci dziewczyny radza, odpuść i wyluzuj.
        Ty jesteś w porządku, oni nie bardzo. Właściwie - nie ten poziom.
        Kochaj męża, niech on Ciebie kocha, rodziców juz tak naprawde nie potrzebujecie
        (tzn. miło by było, ale skoro nie, mówi się trudno i żyje sie dalej).
        Nie wiem, ile jesteście po slubie, czy pracujesz, masz dzieci, ale na pewno
        wkrótce poznasz nowych ludzi, znajda sie nowe problemy i życei się ułoży.
        Nie zadręczaj się tym, po przecież swoje poczucie wartości masz - skoro wybrał
        Cię na żonę ICH syn...
        Pozdrawiam gorąco!
        • ewa2233 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 09:13
          Czegoś tu nie rozumiem ...

          Czy Twojemu mężowi odpowiada takie traktowanie Ciebie przez rodziców?
          Gdyby sam się nie domyślił co ma im powiedzieć
          (np. NIE ŻYCZĘ SOBIE takich tekstów w stosunku do mojej ŻONY! i NIE ŻYCZĘ SOBIE
          wspominania URSZULI! Tamto skończone a żonę kocham. KONIEC KROPKA!)
          - zażądałabym od niego, by stanął w mojej obronie.
          Nawet jeśli teksty nie są wygłaszane przy nim - niech powie, że mu powtórzyłaś,
          i nie ma powodu, by Ci nie wierzył (gdyby rodzice się wypierali).
          Nie wyobrażam sobie, by mąż nie stanął po stronie żony w takiej sytuacji!
          Trzymaj się!
    • joanna35 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 09:51
      Może sie mylę, w każdym razie chciałabym, ale gdyby mąż Dorosik stanął na
      wysokości zadania i "wziął" stronę żony to nie byłoby tego postu. Ja z tym
      problemem zmagam sie od lat - moi teściowie nie szanują mnie bo nie szanuje
      mnie mój mąż, a oni to widzą i mają świadomość tego, że mogą mnie bezkarnie
      obrażać, bo i tak ich kochany synalek nie ujmie się za żoną. W każdym razie z
      własnego doswiadczenia wiem jedno, że postępowanie teściów nie boli aż tak
      bardzo kiedy mąż w sposób jawny i zdecydowany potrafi opowiedzieć się za żoną.
    • neospasmina Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 09:54
      No dobrze, a jak nie potrafi to co? załamać się, rozwieść, pobić męża?
      niektóre typy tak mają (ale mają np. duzo innych zalet) i już.
      Dziewczyna pyta raczej o to, jak ma sobie sama pomóc. Może zacząć
      powoli "wychowywać" męża?
      • joanna35 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 10:00
        neospasmina napisała:

        > No dobrze, a jak nie potrafi to co? załamać się, rozwieść, pobić męża?
        > niektóre typy tak mają (ale mają np. duzo innych zalet) i już.
        > Dziewczyna pyta raczej o to, jak ma sobie sama pomóc. Może zacząć
        > powoli "wychowywać" męża?

        Uwielbiam takie rady. Kiedy Wy wreszcie zrozumiecie, że dorosłego człowieka nie
        da sie wychować, jeżeli sam nie będzie tego chciał. Nie wiem ile on ma lat, ale
        przez minimum klikanaście był poddany indokrynacji w wykonaniu swoich rodziców
        a Dorosik ma go zmienić w ciągu pięciu minut? A wracając do wychowywania męża -
        wychodzimy za dorosłych i wydawałoby się dojrzałych mężczyzn, więc nie rozumiem
        skąd te ciągoty do traktowania ich jak półgłówków.
        • neospasmina Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 10:10
          Nie napisałam przecież, że wciągu pięciu minut. Napisałam wręcz, że POWOLI,
          czyli że kumam, że przemiany nie nastapią szybko ani w takim zakresie, jakim
          sobie życzymy.
          Poza tym dlaczego od razu półgłowek - może mniej wrażliwy, może zapatrzony w
          rodziców, może jakoś niedoiformowany...
          Uważam, że warto POPRACOWAĆ nad mężem, a niekoniecznie zwalać na niego cały
          problem i czynić to punktem zapalnym małżeństwa. Ja np. nie odpowiadam za
          postawe moich rodziców wobec mojego męża (tez średnia), ale nie zrywam
          kontaktów, nie targam szat, tylko zwyczajnie obie strony ograniczają kontakty i
          tyle. Szczęśliwi może nie są, ale żyć się da.
          Pozdrawiam!
          • joanna35 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 10:23
            Czekałam na Twoją odpowiedź i cieszę się, że jest ona utrzymana w "niezapalnym"
            tonie. Dzięki. Neospasmina poczekajmy aż Dorosik napisze coś wiecej o swoich
            relacjach z mężem w kontekście tej sprawy. Z własnego doświadczenia wiem, że
            nic tak nie boli jak brak lojalności ze strony męża - a to jest brak lojalności
            i zwykłe tchórzostwo (przyjmowanie postawy neutralnej). Pisząc o półgłówkach
            nie miałam na myśli męża Dorosik, było to stwierdzenie ogólne. Moja matka też
            próbowała przy mnie, za plecami mojego męża wyśmiewać się z niego, krytykować
            go i powiedziałam wprost, że sobie tego nie życzę. I co? skończyło się,
            przynajmniej przy mnie. Pozdrawiam cieplutko.
            • laskosia Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 10:29
              dorosik napisała-

              "Dodam tylko, że przeprowadziłam się do miejscowości Piotra. Nie
              mam żadnych przyjaciół, pracy itd. Siedzę cały dzień w domu i popadam w
              jakieś skrajne myśli, nie mam siły na nic, bo czuje, że już nic nie mogę
              zrobić, że przecież muszę mieć swoją godność, ale z drugiej strony teście
              uważają, że mają racje i że to ja powinnam ich przeprosić. Doradźcie coś,
              bardzo proszę. "
              Kochana jak dla mnie po pierwsze - wyjdź z domu, jeszcze trochę tak posiedzisz
              i oszalejesz… też jestem synową, która sprowadziła się do domu rodzinnego
              mojego męża,rodzina daleko, mąż jest handlowcem i praktycznie cały tydzień nie
              ma go w domu, też miałam ciężkie chwile, bardzo ciężkie …. Ale postanowiłam, że
              nie zrezygnuję z siebie, nie pozwolę by mnie obrażano (nie było wyzwisk -
              przynajmniej ich nie słyszałam, chodziło trochę inne rzeczy) - dałam radę,
              wytrzymałam, udało się
              Nie wiem dlaczego nie pracujesz- nie masz ochoty, masz problemy zdrowotne,
              jesteś w ciąży, masz małe dziecko, nie możesz znaleźć pracy- nie wiem, ale
              jeśli masz możliwość i trochę chęci wyjdź z domu, znajdź sobie zajęcie- już
              będzie Ci ciut łatwiej…
              Mieszkacie z teściami - to mieszkanie czy może dom ? jeśli dom, to może mogli
              byście się postarać o osobne pomieszczenia - wtedy kontakt z teściami nie
              będzie tak częsty- to też jakiś krok do przodu, a może udało by się coś wynająć
              i wyprowadzić… nie wiem jak wygląda Wasza sytuacja … ale wiem, że musisz coś
              zrobić - na pewno powinnaś przeprowadzić szczerą i otwartą rozmowę z mężem -
              wyjdźcie z domu i w neutralnym miejscu porozmawiajcie spokojnie - jesteście
              małżeństwem, kochacie się a to najważniejsze , jeśli zawsze będziecie razem ,
              będziecie się wspierać to WSZYSTKO SIĘ UDA! I to nie żadne puste słowa , uwierz
              uda się - mi się udało smile
              Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę odwagi i wiary w siebie i kochaj męża, a on
              niech kocha Ciebie - będzie dobrze
              Kasia

              P.s.
              Tylko nie zniżaj się do poziomu teściów- mów krótko i nie wdawaj się w dyskusję-
              jeśli o czymś chcecie im powiedzieć to naprawdę bardzo króciutko- ustaliliśmy,
              że …. i kropka im mniej słów tym lepiej, mniej emocji
              • laskosia Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 10:37
                zapomniałam dodać- nie obciążała bym tu męża Dorosik - czasem na prawdę
                dorosłemu mężczyźnie ciężko wyrazić swoje zdanie bo np. matka nie pozwala sobie
                nic powiedzieć- bardzo podobną sytuację mieli moi kuzyni - oboje sie bardzo
                kochali ale kuzyn nie powiedział nic matce, która bez ogródek obrażała jego
                żonę - dziewczyna dopadła w depresję - było bardzo źle - ale skoro został do
                tego zmuszony wybrał żonę - nie utrzymują kontaktów z teściami mimo tego, że
                mieszkają prawie na tym samym podwórku
                Kasia
                P.s.
                Jak się kocha syna, córkę to nie wprowadza się takiego zamętu w ich związki,
                chyba, że niektórzy rodzice bardziej kochają siebie a im ich dzieci potrzebne
                bez dodatków w postaci synowych czy zięciów- ile z takiej chorej miłości potem
                problemów- łez, nerwów a nawet tragedii …. Nie życzę nikomu takich rodziców czy
                teściów
                • joanna35 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 12:00
                  laskosia napisała:

                  > zapomniałam dodać- nie obciążała bym tu męża Dorosik - czasem na prawdę
                  > dorosłemu mężczyźnie ciężko wyrazić swoje zdanie bo np. matka nie pozwala
                  sobie
                  >
                  > nic powiedzieć- bardzo podobną sytuację mieli moi kuzyni - oboje sie bardzo
                  > kochali ale kuzyn nie powiedział nic matce, która bez ogródek obrażała jego
                  > żonę - dziewczyna dopadła w depresję - było bardzo źle - ale skoro został do
                  > tego zmuszony wybrał żonę - nie utrzymują kontaktów z teściami mimo tego, że
                  > mieszkają prawie na tym samym podwórku
                  > Kasia
                  > P.s.
                  > Jak się kocha syna, córkę to nie wprowadza się takiego zamętu w ich związki,
                  > chyba, że niektórzy rodzice bardziej kochają siebie a im ich dzieci potrzebne
                  > bez dodatków w postaci synowych czy zięciów- ile z takiej chorej miłości
                  potem
                  > problemów- łez, nerwów a nawet tragedii …. Nie życzę nikomu takich rodzic
                  > ów czy
                  > teściów
                  Laskosiu to, że matka nie pozwoli nic sobie powiedzieć - wie lepiej, to nie
                  znaczy, że on nie ma głośno i dobitnie powiedzieć, że sobie nie życzy, żeby
                  obrażano jego żonę. On jedynie nie ma wpływu na zmianę zachowania swoich
                  rodziców. Gdyby twój kuzyn zareagował szybciej to jego żona nie miałaby
                  depresji. Natomiast co do reszty rad - gdyby Dorosik umiała sie obronić czy
                  zdystansować do problemu to nie byłoby tego wątku. Te rady nie są złe, macie
                  dużo racji tylko napiszcie jak ona ma to zrobić, jak ma sobie poradzić z ich
                  nienawiscia, chamstwem i...ze swoimi uczuciami. Pozdrawiam
                  • laskosia Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( do joanna35 01.10.04, 12:29
                    zgadzam się z Tobą - ale jak pisałaś wcześniej, dorosłego człowieka nie można
                    zmienić od już - jeśli ten kuzyn przez całe 27 letnie życie miał wmawiane, że
                    tylko mama ma rację - w ich domu mimo, że tradycyjny - ojciec matka i dzieci
                    zawsze ostatnie słowo (często jedyne) należało do matki - więc taki dorosły
                    dojrzewał ok 2 lat zanim głośno powiedział tego, że sobie nie życzy i nie
                    pozwala by tak mówić o jego żonie - efekt - skoro ona dla ciebie ważniejsza to
                    fora, ze dwora , nie jesteś już moim synem....
                    to bardzo trudne, wiem, że nasze rady mogą być dla Dorosik w tym momencie jak
                    rozmowa sytego z głodnym-
                    joanna35 napisała:
                    "jak ona ma to zrobić, jak ma sobie poradzić z ich
                    > nienawiscia, chamstwem i...ze swoimi uczuciami" jeśli jej nie akceptują, nie
                    lubią nie znaczy, że nie muszą ją szanować jako żony swego syna, jako
                    człowieka - to z pewnością Dorosik się należy, a godzenie się i przyjmowanie
                    obelg prowadzi do jeszcze gorszej sytuacji - jak to mówią "na pochyłe drzewo
                    nawet kozy skaczą"
                    lepiej będzie dla Dorosik jak zacznie budować wspólnie z mężem swój świat(jak
                    już pisałam zaczynając od szczerej, otwartej rozmowy), świat w którym na
                    pierwszym miejscu będzie Ona i mąż a teściowie to dalekie tło, które nie
                    rujnuje tego świata, nie przesłania wszystkiego ...
                    takie moje zdanie, życzę wszystkiego dobrego

                    Mam w pamięci słowa- jeśli sam się człowieku nie poszanujesz inni też cię nie
                    będą szanowali...
                    • joanna35 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( do joanna35 01.10.04, 15:12
                      Zgadzam się z Tobą Laskosiu, a co do kuzyna to i tak szybko dojrzał. My
                      jesteśmy 8 lat po ślubie i w tym względzie nie spodziewam się niczego dobrego
                      po moim mężu. Pozdrawiam cieplutko
                      • laskosia Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( do joanna35 01.10.04, 15:32
                        może jednak miło Cię kiedyś zaskoczy smile
                        tego Ci życzę smile)
                        trzymaj się, dzielna kobieta jesteś smile)
                        Kasia
            • neospasmina Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 10:32
              smile
    • iwcia75 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 10:43
      czy dałas tesciom jakkolwiek powod,ze tak Cie wyzywali?? znamy tylko Twoja
      wersje. dlatgeo pytam
      • aleksandrynka Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 11:43
        nie wiem, jaki można znaleźć powód, żeby kogoś wyzywać od kurew. No na
        prawdę... Tym bardziej, że rani sie też pośrednio własne dziecko, ale to akurat
        częste, że teściowe tego nie widzą...

        Gdzie jest teraz ta wspaniała eks-narzeczona męża?
        Bo przecież nie przy nim? Może teściowa się z nią zwiąże? smile

        Dziewczyno, przychylam się do powyższych odpowiedzi i dodam jeszcze jedno - nie
        pozwalaj się obrażać: głośno, dobitnie i stanowczo: nie życzę sobie, żebyś tak
        o mnie mówiła. Proszę natychmiast przestać mnie wyzywać. Nie będę tego znosić!
        Nie nie i jeszcze raz nie!
        Jakiekolwiek ta babka ma powody nie ma prawa Cię obrażać i tego pilnuj!
        A co do Twojego samopoczucia - doskonale rozumiem, że nie jest najlepsze, kto
        by był zadowolony z takiego traktowania? Ucinaj wszelkie rozmowy, dyskusje,
        pretensje, nie musisz tego słuchać, masz prawo protestować i w każdym momencie
        po prostu wyjść. Mam nadzieję, że Twoj mąż jest przy Tobie cały czas, wspiera
        Cię i broni. To on i Ty jesteście tu najważniejsi, a nie chore wyobrażenia i
        pretensje teściów - od nich z daleka!
        A co do tego, że jesteś sama - czy siedzisz w domu z dzieckiem? Jeśli tak, to
        poszukaj w okolicy innych mam, poczujesz się lepiej w miłym towarzystwie i nie
        będziesz musiała przesiadywać w domu. Nie wiem, dlaczego nie pracujesz, może
        studiujesz, może nie... W każdym razie znajdź kogoś, do kogo można "gębę
        otworzyć", to świetna odkocznia. No i oczywiście są jeszcze babeczki w necie!wink
        Pozdrawiam!
        • iwcia75 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 11:50
          aleksandrynka, faktem jest,ze zaden powod nie powinien nikogo sklonic do
          wyzwisk. jednak niektorym wystarczy niewiele. a pytam, poniewaz nie wyobrazam
          sobie wyzywania kogos zupelnie bez powodu, chocby najmniejszego. moje pytanie
          wiec brzmi- co skłania bezposrednio tesciow do wyzwisk? co nimi powoduje w
          danym momencie?
    • lika_26 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 10:43
      Za bardzo przejmujesz się swoimi tesciami i ich stosunkiem do ciebie.
      Odpusć dziewczyno,zacznij traktować ich jak powietrze.Oni widza ze tobie zalezy
      na tym zeby cie lubili i dlatego dają upust swoim negatywnym emocjom.
      Juz dawno powinnaś powiedzieć stop,mam tego dosyć!wykrzycz im w twarz,ze są
      podli i koniec.Zerwij kontakty,przestań pamiętać o imieninach,urodzinach...i
      zobaczysz może tesciowie pójdą po rozum do głowy,i zaczną zauważać ze
      przesadzili.
      Moja tesciowa nie należy niestety do grona "fajnych tesciowych",ale ja umiem
      sobie z nią radzić.Dziewczyny dziwią się,ze twój mąż nie reaguje na przykrosći
      które cię spotykają,ale ja to rozumiem,ponieważ mój mąż też woli się nie
      wtrącać w relacje moje i tesciowej.Wynika to po prostu z jego spokojnego
      usposobienia i wiedzy,ze dwie kłócące się baby lepiej omijać z daleka wink
      Nie dajmy się zwariować.Nie dajmy sobie wchodzić na głowę!
      Zyczę ci wytrwałości i pomyślnego zakończenia całej tej afery.
      pozdrawiam
      lika(mamaJulkiiNatalki)
      • iwcia75 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 11:37
        lika, nie zgadzam sie, uwazam,ze maz powinien stanac po stronie zony - gdy
        tesciowa zobaczy,ze on ja chroni i szanuje, sama z czasem zacznie ja szanowac.
        bardzo duzo zalezy od meza
    • triss_merigold6 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 11:16
      Dorosik współczuję ale przeczytaj jeszcze raz swój post:
      "teściowa wyzwała mnie od kurew, przebolałam to" - nie zreagowałaś?! Jesteś
      dorosłą kobietą, założyłaś rodzinę i nie potrafisz powiedzieć jasno i
      głośno "NIE ŻYCZĘ SOBIE ŻEBY PAN/PANI TAK DO MNIE MÓWILI! PROSZĘ MNIE
      PRZEPROSIĆ". Ty sama, nie Twój mąż.
      Raz położyłaś uszy po sobie żeby nie zaogniać sytuacji i robisz to ciągle
      płacząc po cichutku.
      Lubić Cię nie muszą. Akceptować też nie. Ale do jasnej cholery jest coś takiego
      jak Twoja godność i minimum szacunku jakiego powinnaś oczekiwać. Przynajmniej
      minimum kultury w kontaktach z teściami.
      W kestii ex też powiedz jasno "NIE JESTEM ZAINTERESOWANA SŁUCHANIEM INFO NA
      TEMAT TEJ PANI". Koniec. Mówią dalej - Ty wychodzisz.

      Czegoś generalnie nie rozumiem...
      - jak można do obcej i dorosłej osoby z punktu wyjeżdżać z jakimikolwiek
      osobistymi uwagam
      - jak można pozwalać sobie na ewidentnie uwłaczające teksty
      - jak można do tego stopnia nie mieć siły żeby zareagować stanowczo w d.. mając
      co sobie inni pomyślą
      Aha, nie siedź cały dzień w domu bo skończysz z myślami samobójczymi.
    • aneczkakaka Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 11:31
      Znam to uczucie. Co prawda za złe stosunki między mną a moimi teściami
      odpowiada siostra mego męża, która ich ciągle "buntuje" przeciwko mnie, ale
      myślę, że to jest duża różnica. Gdy kończyłam studia moi teściowie nie
      przyjechali na absolutorium, mimo że wcześniej osobiście wręczyłam im pisemne
      zaproszenie. Przecież nie mogli, bo siostra mego męża nie ma wyższego
      wykształcenia i byłoby jej przykro, że świętują mój dyplom.Zabawne, ale tak
      jest. Wg nich nie umiem sprzątać, gotować, opiekować się wnukiem, dbać o ich
      synka, a w ogóle to przyszłam bez niczego (nadmienię że mieszkamy z teściami,
      ponieważ mąż tak chciał, a teraz trudno jest to odkręcić -względy zawodowe)Ale
      że synowa ma dyplom uniwersytecki i dobrą pracę to potrafią ludziom opowiadać.
      Wkurza mnie ten układ strasznie, czasami dochodzi to ostrych awantur i mam
      potem strasznego "doła". Awantury wybuchają zawsze między mną, a siostrą mego
      męża, ale teściowie zawsze stają po jej stronie - nawet jak się na mnie rzuciła
      z "łapami" - drzemią w niej niesporzyte pokłady agresji to też ja byłam winna.
      Czasami mam ochcotę to wszystko walnąć i uciec na koniec świata. Dla nich
      zawsze będę obca, zła i przede wszystkim zabrałam im synusia i braciszka.
      Nadmienię że siostra mego męża to samotna 30-sto latka. Kiedyś bardzo się
      starałam i przejmowałam każdym słowem krytyki, ale widzę że z biegiem czasu
      coraz mniej mnie to obchodzi. Kocham męża jest wspaniałym, ciepłym, dobrym
      mężczyzną i nikt nie popsuje tego co nas łączy. Radzę Ci, żebyś "olała" swoich
      teściów. Wiem, że nie jest to proste, sama ciągle się tego uczę, ale jest to
      jedyne rozwiązanie. Oni nigdy Cię nie zaakceptują, choćbyś na głowie stanęła.
      Nie ma sensu zabiegać o ich akceptację i tak będziesz gorsza. Wiem to z
      własnego doświadczenia. Zwyczajnie żyjcie swoim życiem i kochajcie się, a na
      teściów nie zwracaj uwagi. Podaj maila możemy sobie trochę o tym popisać.
    • a_gawronska Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 11:50
      Jeżeli twój mąż nie reaguje (przez duże R) na wyzwiska swojej mamusi wobec
      własnej żony to jest duuuuuuuuuuuuuuuuuuupkiem!!!!!!!!
      Jestem w szoku po twojej spowiedzi!!
      • joanna35 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 11:54
        wreszcie ktoś nazwał rzecz po imieniu
      • iwcia75 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 11:54
        osobiscie rowniez dziwie sie brakowi reakcji ze strony meza i nie przyjmuje
        tlumaczen,ze ma on zdanie,ze pomiedzy dwie klocace sie baby nie ma sensu
        wkraczac. uwazam,ze jest,bo obie sa najblizszymi mu kobietami. podobnie
        powinien reagowac maz, gdyby to zona wyzywala tesciowa-tez sie zdarza.
        zona natomiast powinna bronic meza. moi rodzice nie do konca akceptuja mojego
        meza, czesto go krytykuja,ale ja zawsze ich przekonuje,ze jest lepszy niz go
        oceniaja.
    • i.r NIE DAWAJ SIĘ 01.10.04, 11:59
      Matka mojego narzeczonego, z którym mam już dziecko, tez ma wieczne wąty do
      mnie. Nigdy jednak nie miala odwagi powiedzieć mi niczego prosto w twarz, choć
      ja czekam na konfrontację. Poza tym jest humorzasta - raz ma dobry okres a raz
      zly. Mój mężczyzna trzyma jednak moja stronę, bo wie, że ona po prostu...
      pier... glupoty i jest żenująca. Ja tylko mam nadzieję, że bedzie dobra
      babcią... choć jak na razie nie za barzdo jej to wychodzi.Przecież nie musimy
      się w ogóle lubić!Zresztą, przez te kilka lat zorientowalam się, że jej nikt
      nie lubi... jest tolerowana, nawe przez wlasną rodzinę. My mamy o tyle lepiej,
      że mieszkamy sami.Rodzice mojego narzeczonego mieszkają 10 min od nas, widuję
      ich bardzo rzadko, choć jak mówię - ze wzgledu na dziecko jestem w stanie
      przezyć z nią każdy niedzielny obiad. Tato natomiast jest ok, choć też nie jest
      wylewny.
      Podejrzewam, że jestes zbyt bierna. Sory, ale gdybym zostala wyzwana od
      najgorszych strzelilabym na odlew, bez namyslu. Zbluzgalabym, postawila na
      jedna kartę, na pewno wpadlabym w szal i NIKT by mnie nie opanowal. Szanuj się,
      bo nikt Cię nie będzie szanowal. DO BOJU. Walcz o swoje terytorium, związek,
      godność. Bo inaczej zacznie na Ciebie pluć, albo nie wiem co. Pisz, jak Ci
      idzie. Możesz na maila. Jeśli potrzebujesz ostrych rad, możesz na mnie liczyć.
      papa
    • dorosik Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 12:30
      Cześć. Przeczytałam wszystkie wasze odpowiedzi. Bardzo wam dziękuje, że
      poświęciłyście mi swój czas. Dziękuje za wasze rady. Postaram się przetłumaczyć
      je sobie jakoś i iść dalej w życiu.

      Ta pierwsza kurwa, która poleciała na mnie, to była sytuacja, kiedy jeszcze nie
      mąż zaprosił mnie do siebie, czyli do domu rodzinnego na weekend. Matka się
      zgodziła, ale od początku dziwnie się zachowywała, aż któregoś wieczoru zeszła
      do pokoju P. i krzyknęła na głos „co ta kurwa robi jeszcze w moim domu?”. Nie
      zareagowałam w żaden sposób. Nigdy mi się nie zdarzyła taka sytuacja, więc nie
      wiedziałam jak postąpić. Wstałam z miejsca. Obeszłam jego matkę. Zabrałam
      rzeczy i wyszłam. Minęło sporo czasu od tej sytuacji. My już z Piotrem byliśmy
      zaręczeni. Mieszkaliśmy razem. On od czasu do czasu odwiedzał rodziców, ale
      beze mnie. Po kilku miesiącach jego mama zadzwoniła i poprosiła, żebyśmy
      przyszli razem. Była jakaś taka rozmowa, padło słowo przepraszam. Zaczęło się
      jakoś układać. Cieszyłam się, bo należę do ludzi, którzy uwielbiają rodzinną
      atmosferę. Myślałam, że jest dobrze, ale bardzo się myliłam i szłam dalej z tym
      błędnym założeniem. Sprowadziliśmy się do teściów, coś wyczułam, ale nie
      wiedziałam jeszcze co to jest. Potem parę razy słyszałam jak teściowa mówiła do
      swojej siostry, czy jakieś koleżanki, że Dorota to nie umie gotować, że Piotr
      jest zaniedbany, że pochodzę z jakieś patologicznej rodziny, że Urszulka była
      taka wspaniała itd. Któregoś podniosłam słuchawkę, żeby zadzwonić, a tam trwała
      rozmowa, chciałam odłożyć, ale usłyszałam jak moja niedoszła teściowa mówi do
      kogoś, że chciała mnie tylko obłaskawiać, żebyśmy się wprowadzili do ich domu,
      teraz ma plan mnie wykończyć, żebym sama uciekła, a Piotrek przekonał się jaka
      ze mnie suka. Powiedziałam o tym Piotrowi. Na początku mi nie wierzył,
      tłumaczył rodziców, więc byłam z tym sama. Teściowa cały czas nas kontrolowała,
      mówiła gdzie mamy jechać, na jak długo i że jak się nie dostosujemy, to nie
      dostaniemy więcej samochodu. Nie chciałam robić afery, było przed ślubem.
      Liczyłam, że jak się pożenimy temat Uli zniknie raz na zawsze. Dzień przed
      ślubem wyszła afera. Pokłóciłam się z teściową. Nerwy nie wytrzymały i
      zapytałam się jej dlaczego mnie od roku oszukuje, że nie utrzymują z Ulą
      żadnych kontaktów, skoro wszyscy na mieście mówią, że Ula bywa w domu raz na
      dwa tygodnie. Teściowa wyskoczyła do mnie, wpadł mój Piotr była ostra afera, on
      jej wykrzyczał, że sobie nie życzy. Potem teść dorzucił parę wyzwisk. Na drugi
      dzień był ślub i oni nie przyszli. Potem było jeszcze wiele awantur, mąż mnie
      wspierał, kłócił się z matką, ale to nic nie dawało im on bardziej chciał, żeby
      się uspokoili, tym oni więcej mnie atakowali, obgadywali, zniechęcali do mnie
      ludzi na około w naszym miasteczku. I tak zostało do dzisiaj. Tylko tyle, że w
      tej chwili nie ma już wyzwisk, ale chłód, obojętność, ignorowanie mnie przez
      teściów, przez rodzinę Piotra, która nawet nie odpowiada mi dzień dobry na
      ulicy. Jestem załamana, a do tego dochodzi to wieczne wypominanie Uli, jej
      wychwalanie, jej karteczki na święta zostawione tak abym je widziała. Bardzo
      mnie to boli. Staramy się o dziecko, ale w takiej sytuacji, boje się skazywać
      je na napiętnowanie ze strony rodziny Piotra. Żyć mi się nie chce, nie umiem
      się w tym odnaleźć, nie umiem uporządkować swoich uczuć. Co chwile jakieś
      załamanie, a potem euforia, że mam ich w dupie i sobie i tak poradzę, a potem
      nachodzą mnie myśli, że życie nam zmarnują, a potem na starość i tak my
      będziemy musieli się nimi zająć. Smutne to wszystko.

      Dorotka
      • triss_merigold6 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 12:35
        Shit ale klimat. Rozumiem, że nie bardzo macie możliwość samodzielnego
        mieszkania..
        Na starość nie musicie (Ty nie musisz) zajmować się teściami. O ile mają jakieś
        dochody (emerytura, renta) to nie ma obowiązku alimentacyjnego.
        Może jdnak spróbujesz jakoś wyrwać się do ludzi, pracować, wyprowadzić?
      • iwcia75 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 12:45
        dorosik, pomiedzy wierszami doczytalam,ze tesciowie sa lepiej sytuaowani od
        Twojej rodziny i byc moze jestes czesciowo uzalezniona od meza finansow,czy tez
        od ich czy to pieniedzy czy samochodu, mozliwe,ze oni to maja ci za
        zle,ze "niewiele wnioslas",z pochodzisz z "gorszej rodziny". oj ludzie potrafia
        byc okrutni.jesli taki jest powod,to zle o nich swiadczy,a ty niewiele mozesz
        zrobic. mzoesz jedynie pokazac,ze jestes pracowita,ze nie jestes zdana na ich
        łaske itp,ze chcesz pracowac, dbac o rodzine itp
        • triss_merigold6 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 12:50
          Ależ proponujesz postawę "wkupić się w łaski/zasłużyć". To lekki absurd.
          Podkreślam: nie muszą Dorosik lubić ale ona ma pełne prawo wymagać żeby
          traktowano ją przyzwoicie i kulturalnie tj. bez wycieczek osobistych i bez
          złośliwości.
          • iwcia75 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 12:58
            dziewczyna ma do wyboru- albo wkupic sie w łaski albo zrezygnoac ze wszelkich
            dobrodziejstw ze strony tesciow(ktore i tak sa z łaski)i wtedy odciac sie od
            nich. a co innego proponujesz, triss. znam te sytuacje z wlasnego zycia-
            podobnie jest traktowany moj maz,choc nie az tak.
            • triss_merigold6 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 13:01
              Nie wiem, naprawdę nie wiem. Wyprowadzkę? Nawet kosztem pogorszenia warunków
              mieszkaniowych i oszczędzania.
              Strasznie ciężkie macie sytuacje, ja w relacjach z poprzednimi i aktualnymi
              teściami przyjmowałam opcję "dystans" i założenie "to rodzina męża nie moja,
              jestem dorosła i nie mają prawa mi zwracać uwagi".
              • iwcia75 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 13:10
                moj maz po czesci wkupil sie w łaski-ale to ze wzgledu na mnie,zebym ja nie
                miala zle i dziecko-ale po czesci tez pokazuje,ze on nie pozwoli soba
                pomiatac,bo nie jest byle kim.

                tesciowie powinni zobaczyc,ze dorota(autorka watku-zapomnialam nicksmilenie jest
                smieciem,ze nie potrezbuje ich łaski,jest wartosciowym czlowiekiem i sie szanuje
                • iwcia75 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 13:14
                  sa tacy synowie lub zieciowie, ktorzy uwazaja,ze wszystko im sie od tesciow
                  nalezy,ze trzeba ich wyzyskac,brac garsciami,a sami nie garna sie do zadnej
                  pracy, nic nie wnosza-w sensie duchowym. a tesciwoe tez czegos tam oczekuja.
                  niestety,ale taka postawa jest zła(choc i nawet taka postawa czyjas nie jest
                  powodem do wyzwisk,ale to inna sprawa).
        • dorosik Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 15:07
          To nie tak. Źle mnie zrozumiałyście. Korzystaliśmy z samochodu teściów na
          początku po przeprowadzce. Teść powiedział róbcie sobie co chcecie, tylko
          odstawiajcie go na czas, żebym do pracy zdążył. Na początku było fajnie i miło.
          Potem jak chcieliśmy pojechać do supermarketu, to teściowa mówiła „a po co
          możecie jechać do Biedronki”, albo jak chciałam, żebyśmy jechali z mężem do
          moich rodziców, to teściowa go namawiała, że nie ma jechać, że to daleko, że on
          jest zmęczony, a jak kiedyś wyszłam do łazienki, to teściowa powiedziała do
          Piotra, że „jak ona chce jechać do rodziców, to niech sobie sama jedzie, ty
          masz matkę tutaj”. Było mi strasznie przykro, ponieważ myślałam, że jak wyjdę
          za mąż to będziemy wszyscy jedną rodziną, a nie każdy ma swoją. Piotr mi
          wszystko powtórzył, zawsze powtarzał. Więc podjęliśmy decyzję, że nie będziemy
          korzystać z samochodu teściów, bo teściowa wiecznie się wtrąca i żąda
          meldowania, kontroluje nas przez to. Zresztą z czasem zrezygnowaliśmy z
          każdej „pomocy” teściowej, nic nie dostawaliśmy z serca, tylko wszystko w
          zamian, że np. Piotr będzie gdzieś tam z nią jeździł, choć mieliśmy inne plany,
          nie będzie jeździł do mojej rodziny itp. Od wyzwisk i od ślubu, który został
          zbojkotowany nic nie przyjęliśmy od nich, żadnego upustu w rachunkach, nic.
          Mieszkamy z nimi, oczywiście ze względów finansowych. Czuje się jak u kogoś,
          bez żadnych praw, ale cóż mogę zrobić? Mąż bierze drogi leki, gdyby nie to, że
          nie płacimy teściom czynszu zginęlibyśmy na jakimś wynajmie. Taka jest prawda.
          Moi Rodzice nie są gorszymi ludźmi, zaryzykowałabym nawet stwierdzeniem, że są
          lepsi od moich teściów, szlachetniejsi. Cóż z tego, jak są tak daleko i nie mam
          jak do nich jechać, też ze względu finansowych. Rodzice są wykształceni,
          porządni, cały czas nam pomagają na ile mogą, a teściowie robią wszystko,
          żebyśmy z długów nigdy nie wyszli. Dodatkowo teściowa przez swoje knucie
          utwierdza wszystkich na około, że jestem z rodziny patologicznej, a to jest nie
          prawda. Kłamie na mój temat, komu się da, stawia mnie w złym świetle, a potem
          ludzie na mnie dziwnie patrzą na ulicy, a ja się zastanawiam, czy wiedzą co
          teściowa im nagadała, czy po prostu jestem brudna na twarzy. Coraz gorzej się w
          tym czuje, unikam ludzi, siedzę w domu i płaczę. Zastanawiam się co ja takiego
          zrobiłam, żeby zasłużyć na to wszystko. Mąż cierpi, jest po mojej stronie, ale
          wiem, że go boli ta sytuacja. A Ula się cieszy, że jest ukochaną „synową”. Od
          początku się wtrącała w naszą relacje, buntowała przeciwko mnie znajomych,
          teraz żyje sobie gdzieś, a ja mam to wszystko na głowie i nie mam siły już z
          tym walczyć. Tak mi źle.

          Dorota
          • iwcia75 Dorosik 01.10.04, 18:11
            nawet gdybys była z rodziny patologicznej, to i tak nikt nie ma prawa Cie z
            tego powodu ponizac!
      • olaj10 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 14:10
        Wybacz, ale ja w tym domu, z tymi ludźmi nie mogłabym mieszkać, żyć,
        funkcjonować.
        Wolałabym mieszkać w wynajętym pokoju z materacem na podłodze o chlebie i
        wodzie! A już dziecka na pewno w takie bagno nie pakowałabym.
        Takie mam zdanie.
        Ola
      • maja312 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 15:11
        Jezu kochany-jestem przerażsona, w jaką rodzinę Ty się biedna kobieto
        wrodziłaś ?Toż to jakieś niedorozwinięte umysłowo potwory.Moja rada jest taka:
        Mówisz meżowi ,że nie mozesz zyć w takiej chorej atmosferze i jeśli Cie kocha
        to ządasz, żebyście zamieszkali osobno( w innym przypadku nie widzę szans dla
        waszego małżenstwa bo myślę , że negatywne nastawienie teściów do Ciebie się
        nie zmieni).Mozetakie radykalne posunięcie skloni tych psychopatów -Twoich
        tesciów do jakiejś głebszej refleksji na temat tego, że syn jest dorosłym
        facetem i zwyczajnie nie mają prawa sterować jegożyciem. Albo Ty , albo
        mamusia. Jeśli wybierze mamusię to znaczy że to niedojrzały gówniarz i nie
        warto tracić czasu i nerwów tkwiąc w tym związku. Szanuj siebie to i Ciebie
        poszanują.Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • iwles Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 13:12
      Jedyne, co przychodzi mi do głowy - to natychmiastowa wyprowadzka !
      Żeby przede wszystkim, wytrącić teściowej z ręki argument, że żyjecie na jej
      łasce. Bo, nie wiem czy tak mówi, ale pewnie tak myśli.
      To chora psychicznie kobieta.... jak najdalej od niej...

      A co dalej - mozesz poszukać nowych znajomych, rozejrzec się za jakims zajęciem
      i mieć teściów i to co gadają głęboko w d*...

      I nigdy nie pokazać im wnuka (jak juz będzie) !!!
      Po prostu bojkotować a na pewno NIE próbować się zbliżyć.

      Stara baba, która za cel w życiu postawiła sobie zniszczenie życia młodej
      dziewczynie a tym samym - szczęście swojego syna !!!!!!! To ma byc
      matka ?!?!?!?!?

      nie........... ja bym się wyniosła z mężem jak najszybciej a w dniu wyprowadzki
      powiedziała kilka słów na pożegnania..........
      • iwcia75 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 13:16
        iwles, z tym wnukiem bym nie przesadzala smile po co wojna? wystarczy dystans i
        pokazanie,ze "nie musze byc na Waszej łasce", własna godnosc.
        • i.r Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 14:32
          Nikt nie ma prawa pozbawiać dziecka dziadków. Ja bym bardzo chciala, żeby
          rodzice mojego narzeczonego mieli chęć na częstsze kontakty z wnukiem, pal
          licho ze mną. Aczkolwiek wiem, że nie pozwolilabym na to, żeby źle mówili
          dziecku o mnie itp, albo np. karmili go tym, na co nie pozwalam itp.Jeśli
          jednak nie stosowaliby sie do moich próśb - w koncu to moje dziecko - no to do
          widzenia.
          Dorota, proszę Cię, nie dawaj się. Między wierszami można zauważyć, zagubioną,
          zakompleksioną dziewczynę - z powodu czego? Czuję, że wlasnych rodziców. A
          dlaczego? Czy Ty ich sobie wybralaś???? Jeśli bylo źle, rozwiedli się, któreś
          pilo, zdradzalo, cokolwiek - czy jesteś temu winna? Gorsza przez to? Jesli nie
          przez to, to co? Bo masz mniej kasy? A może za to więcej w glowie? Jeśli oni
          mają jej więcej, to jak do niej doszli?? Ja np.dowiedzialam się, że
          moja "teściowa" za dawnych czasów nie kryla się z kradzieżą kosmetyków za
          zachodnia granicą. HA! I to jeden z wielu asów, jakie mam w rekawie - w razie
          czego. Naprawdę, nie ma co się trząść. Twoja, jak i moja sa kompletnie
          pozbawione klasy, mają slomę w butach, są niedojrzale emocjonalnie,
          zakompleksione i też niepewne siebie, więc atakują. Tylko nie można sobie na to
          pozwolić. Dam Ci rady, to u mnie poskutkowalo - jak tylko coś bylo nie tak,
          bylam arogancka, ignorowalam, patrzylam prosto w oczy zaczepnie albo jak na
          idiotkę, pytalam "bo co?" odpowiednim tonem i generalnie okazywalam jej
          pogardę. NIGDY nie podkulilam ogona. I ona wie, że jej nie szanuję i mam
          spokój, bo nie wie, jak mnie ugryźć.A ja wiem, że to ją BOLI.
          papa
        • iwles Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 02.10.04, 21:50
          Wiesz, ja własnie boję się, że ta "kobieta" mogłaby tak samo zachowywac się
          nawet w stosunku do małego dziecka (wyzwiska itp. Nie traktowac go jako wnuka -
          dziecko syna, ale jako dziecko tej *....) A tego - ja, jako matka - nie
          zdzierżyłabym !!!
          Nie chodzi mi o zemste, ale o ochrone dziecka przed atakami tej baby....
    • olamad Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 01.10.04, 16:16
      Ja też myślałam, ze uda mi się zaprzyjaźnic z moją teściowa. Niestety, nic z
      tego nie wyszło. Mój M to facet "z odzysku". Jego matka nienawidziła jego
      pierwszej zony całym sercem - mówiła o niej właśnie takie rzeczy, jak piszecie
      powyzej: ze nie gotuje, nie sprząta, leniwa, bo nie pracuje itd. Gdy w życiu M
      pojawiłam się ja, teściowa była wniebowzięta. Jaka pracowita, dba o synusia i
      co najważniejsze, chce mieć dzieci (bo eksia nie chciała). I co z tego wyszło?
      Jedna wielka kupa. Na początku było super: obiadki, spotkania, wspólne wyjazdy,
      codzienne telefony "żeby sobie pogadac". A co najśmieszniejsze, M zawsze mnie
      przekonywał, ze nie powinnam sie z nia za bardzo zaprzyjaźniać, bo potem będę
      tego żałowac. I niestety miał rację. Bez zadnych szczególnych działań z mojej
      strony zostałam tą najgorszą. Wg mojej teściowej: daję M i jego bratu narkotyki
      (bo to niemożliwe, zeby dorosli faceci byli pod takim wpływem jednej kobiety),
      sypiam z obydwoma (to jest najlepsze), a Ula to niewiadomo czy w ogóle jego.
      Rozbiłam szczęśliwe małżeństwo i całą rodzinę (mój szwagier kilka m-cy temu
      wyprowadził sie z domu i nie chce mieć z rodzicami nic wspólnego). Istny Dr
      Mengelesmile). Ta kobieta całe swoje zycie przeżyje w poczuciu dobrze spełnionego
      obowiązku, "ona moze krzyżem w kościele leżeć, bo to nie jej wina". Oczywiście,
      zdaję sobie sprawe, że każdy kij ma dwa końce, i część winy leży także po
      naszej stronie, ale wyszło jak wyszło, bo nie daliśmy po sobie skakać. Moja Ula
      nie widziała babci od wielu miesiecy, i jest mi jej z tego powodu żal. Moja
      mama nie zyje juz od wielu lat, a jakaś babcia by jej się przydała. Niestety,
      nic z tego nie wyjdzie, bo cokolwiek bym nie zrobiła, to zawsze będzie źle i
      już nawet nie chce mi się próbowac. I tak zawsze wyjdę na potwora. Moja
      teściowa nigdy sobie nie uzmysłowi, ze wszystko co robiłam słuzyło właśnie
      scaleniu tej rodziny. Jako ze ja swojej już prawie nie posiadam, chciałam mieć
      chociaż tę ze strony M. Niestety nie udało się, ale juz sie do tego
      przyzwyczaiłam. Swego czasu byliśmy bardzo od teściów uzależnieni, jednak
      stanęliśmy na nogi i jest nam teraz o niebo lepiej. Moim zdaniem, najważniejsze
      w takiej sytuacji jest bycie razem, posiadanie tego samego zdania i ustalenie
      jasnych zasad postępowania. Efekt oczywiście moze być taki jak u nas (nie
      widujemy się w ogóle), ale czyż nie jest teraz lepiej?
      Pozdrawiam,
      • neja Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 03.10.04, 10:32
        ameczkaka podaj mi e-maila, to co przeczytałam o starszej siostrze Twojego męża
        to jak żywcem opisane obrazki o siostrze mojego męża ( też samotna 30stka )
        Też jestem zła i niedobra ona też nie ma skończonych studiów, ja mam +
        podyplomowe, też mam dobrą pracę, ona "pracuje" u rodziców. I w ogóle teściowa
        rządzi domem. Udajemy że jest ok ale klimat jest okropny. Czekam z
        nierpliwością na dodatkowe info ( może uda mie się dzięki Tobie coś więcej
        zdziałać, zrozumieć zrozumieć ?? )
    • danik1 Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 03.10.04, 14:36
      Hej Dorota!!!
      Przeczytalam Twoj list i wszystkie odpowiedzi bardzo uwaznie, a to dlatego, ze
      sama mam problemy z tesciowa. Nie sa one jednak tak wyrazne jak u Ciebie i to
      jest moim problemem, bo gdybym miala czarno na bialym tak jak Ty to sprawa
      bylaby jasna.
      Po pierwsze maz musi opowiedziec sie wyraznie po jednej ze stron, nie moze stac
      pomiedzy i biernie sie przygladac!!! Jezeli tak jest to zastanow sie czy
      potrzebny jest Ci taki facet bez "jaj"?!?!
      Po drugie, jezeli maz opowie sie po Twojej stronie to musicie byc konsekwentni
      i odciac pepowine jaka Was laczy z tesciami! Sama napisalas, ze chcesz, aby w
      przyszlosci oni byli z Ciebie dumni, wiec zacznij cos robic w tym kierunku!!!
      Wyprowadzcie sie i zyjcie na wlasny rachunek!!!
      Po trzecie powinniscie zerwac calkowicie kontakty z ta rodzina do momentu kiedy
      Cie/Was nie przeprosza za swoje zachowanie! Moze to wyda sie zbyt drastyczne,
      ale ja nie wyobrazam sobie pic wspolnie kawke z kims kto wczesniej zwymyslal
      mnie od najrozniejszych. Takim zachowaniem dajesz przyzwolenie do tego, aby Cie
      dalej obrazano. Ktos tu juz wczesniej napisal, ze jezeli Ty sama nie bedziesz
      sie szanowala to inni tez Cie nie poszanuja, ani maz, ani tesciowie, ani
      pozniej jeszcze dzieci, itd. A ja jeszcze dodam tylko, ze jezeli ktos Ci pluje
      w twarz, to nie mow, ze deszcz pada!!!

      Poukladaj swoje zycie! Zrob sobie hierarchie wartosci na szczycie ktorej
      powinnas stac Ty, bo jezeli Ty bedziesz zadowolona to wszyscy dookola Ciebie
      tez beda dobrze sie czuli!!! Juz pierwszy krok zrobilas, napisalas tutaj, wiec
      teraz przeczytaj to co napisalas, bo jest w tym jakis porzadek i wprowadz
      konsekwentne zmiany w swoim zyciu!!! Trzymam za Ciebie kciuki!!! Pamietaj, ze
      to abysmy mogli byc szczesliwi zalezy tylko i wylacznie od nas!!!
      Pozdrawiam!!!
    • zsz Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 03.10.04, 16:36
      Przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać.
      Masz tę sytuację na własne życzenie.
      Chyba odpowiada Ci bycie ofiarą i umartwianie się.
      Jedyne wytłumaczenie dla te sytuacji byłoby
      gdyby Twój mąż był ciężko chory i wymagał opieki,
      a Ty np pracowałabyś itd...
      W innej zwiałabym gdzie pieprz rośnie.
      Nie chciałabym mieszkać z rodzicami lub teściami
      nawet gdyby stosunki były poprawne.
      Do supermarketu nie możesz jeździć autobusem?
      Albo do Twoich rodziców nie jeżdżą autobusy
      czy pociągi?
      Wiem, że wiele dziewczyn zaraz powie, że łatwo mówić...
      Żeby poprawić swoją sytuację przeprowadziliśmy się
      do innego miasta, z malutkim dzieckiem, znaleźlismy
      pracę dla siebie, mieszkanie, żłobek dla dziecka
      i dało sie...Choć płacilismy za wynajęcie mieszkania
      prawie 1000 złotych, nigdy mi przez myśl nawet
      nie przeszło żeby się wprowadzić do rodziców...
      Jak było ciężko, po prostu starałam się podnieść
      swoje kwalifikacje i znaleźć lepszą pracę i tyle...
      Nie obraź się ale sama robisz ze swojego życia
      piekło. Chyba, że naprawdę nie możesz inaczej
      (tak jak pisałam, choroba...), to sorry.
    • kingaolsz Re: Nie mogę już tego znieść :(((((( 03.10.04, 17:47
      Od razu uprzedzam, ze nie mialam czasu przeczytac wszystkich komentarzy.

      Jeden z komentarzy jaki mi sie cisnie, to zeby tesciu sie z Urszulka zwiazal,
      tesciowa powinna byc wniebowzieta wink))))))
      A na serio to wspolczuje. Choc z drugiej strony, jakbym byla w takiej sytuacji
      to za wszelka cene znalazlabym prace i staralabym sie wyprowadzic na swoje.
      Na pewno nie dalabym sie tak pomiatac, bo dajesz im wolna reke i nieme
      przyzwolenie, niestety.
      Moze tematu bezposrednio nie przerabialam , ale doskonale znam czesc uczuc
      jakie sa w tej "drugiej" kobiecie JEGO zycia, bo moj maz mial przede mna
      baardzo wazny i dlugi zwiazek i pomimo, ze nie ma na ten temat rozmowy ja czuje
      to widmo poprzedniej na plecach... to jest ciezka sytuacja, juz bez wyzwisk i
      klotni a z tymi dodatkowymi "atrakcjami" musi byc koszmarna.

      Oj , zycze Ci duzo sily, zeby stanac i z podniesiona glowa powiedziec "STOP".
      Trzymam za Ciebie ( za Was) kciuki.

      Kinga
Pełna wersja