Twardy orzech do zgryzienia.

01.01.17, 04:48
Ponieważ już mi się przydarzyło że na ematce mi doradzono i podpowiedziano po długim namyśle postanowiłam napisać o moim problemie.Gryzie mnie blisko dwa tygodnie , starałam sie w Święta i na koniec roku o nim nie myśleć ale jednak mnie dręczy.
Trudno tak w skrócie ale spróbuję.
Kilka lat temu poznałam w pracy A. Ja raczej nie szukam nowych znajomości w moim wieku ale ona mnie sobie wybrała , zakolegowałyśmy się.Pracowałysmy w jednym miejscu , potem ja zmieniłam pracę i pomogłam jej dostać pracę razem ze mną.Sama by sobie dała radę ale jej pewne rzeczy podpowiedziałam , jest mi do dzis wdzięczna za wsparcie.
Ma trudny charakter i traumatyczne przejścia za sobą , mama jej umarła kiedy miała trzy lata , ojciec zajmował się nia średnio , dzieci nie ma , pierwsze małżeństwo nieudane , drugie z rozsądku, to tak na duże skróty.
Nie spotykamy się poza pracą ale często rozmawiamy przez telefon , duzo mi doradziła i pomogła , jest bystra i inteligentna zarazem dominującą jej cecha jest egoizm.
Kilka lat temu nieświadomie podłożyłam jej średniego kalibru świnię w pracy , nie złośliwie , nie miało to w sumie większych konsekwencji.Przez trzy tygodnie mnie mobowala , zachowywała sie wrednie , nie chciała ze mna rozmawiać.Przeszlo jej ale całkiem niedawno powróciła do tematu , twierdzi że niczego nie zapomina i zadra jej została.Ona ma ciemne strony które niekiedy zauważam , lubię ja ale z dystansem.
Dwa tygodnie temu gadałyśmy jak zwykle przez telefon , trochę ostro zareagowałam na tematy polityczne na ktore z reguły sie dogadujemy mimo różnicy poglądów.Przeprosiłam i rozmawiałyśmy normalnie .
Dwa dni później spotkałyśmy sie pracy , traktuje mnie jak powietrze , nie odpowiada na powitanie, jest niemiła jak chodzi o sprawy zawodowe.
Nie mam pojęcia o co chodzi , na razie widziałyśmy sie tylko na raportach , nie pracowałyśmy razem.Jednak wiem że moźemy mieć niebawem razem dyżury i będziemy pracować we dwie kilka godzin.Ja przez te lata znajomości nabyłam dystansu ale po pierwsze nie wiem jak mam pracować z taka osobą a po drugie wiem że potrafi być mściwa i i intrygować. Ja mam dobrą opinię w pracy , jestem lubiana , szefowa jest ok. Ale boję się napięć , kwasów , nie mam siły na konfrontację i kompletnie nie wiem jak to ugryźć.


    • albertynaa Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 07:40
      Porozmawiaj szczerze z koleżanką- nie ma innego wyjścia.
      Ps. Uważam, że pomoc w zatrudnieniu osoby znajomej w tym samym zakładzie pracy nie kończy się często dobrze dla pomagającego.
    • anika772 Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:04
      Przestałabym się starać o podtrzymywanie znajomości prywatnej, to pewne. Żadnych pogaduszek telefonicznych, traktować ją uprzejmie, obojętnie a kontakty w pracy- tylko te niezbędne.
      Jeśli zacznie intrygować przeciwko Tobie, iść do szefowej i powiedzieć o tym.
      • yamilca197 Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:06
        Tez tak uwazam. Kolezanka jakas lekko niezrownowazona wiec lepiej sobie dac spokoj.
    • xcv12 Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:06
      jan.kran napisała:


      > Kilka lat temu nieświadomie podłożyłam jej średniego kalibru świnię w pracy ,
      > nie złośliwie , nie miało to w sumie większych konsekwencji.

      Nie bardzo rozumiem, dla mnie to się wzajemnie wyklucza. Świnię podkłada się celowo, oczywiście niechcący można komuś narobić kłopotów w pracy, ale nie jest to podkładaniem świni, bo nie ma w tym premedytacji.
      A moja rada: znajomość ograniczyć do relacji czysto zawodowej, aczkolwiek uprzejmej i życzliwej, nie dzwonić, nie kontaktować się poza pracą.
      • jan.kran Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:24
        Szczerze powiedziawszy miałam wczoraj okropnego doła jaka pisałam ten post bo widziałam znajomą drugi raz od kiedy sie obraziła i zachowywała sie nieprzyjemnie na raporcie , nie tylko do mnie , na samą myśl że mogę z nią pracować kilka godzin oko w oko mnie zmroziło.Ale dziś juz sie uspokoiłam.Nie dzwonię , ignoruję i poczekam.Ale jest mi przykro bo moje dzieci ją lubią , sporo mi doradziła i pomogła i jest generalnie ciekawą osobą.Ma zpewnością problemy ze sobą, jest dość konfliktowa w pracy ale najbardziej niepokoi mnie jej mściwość i zawziętość.Przez lata znajomosci przestałam być zależna emocjonalnie od niej i tak bezkrytyczn jaka byłam wcześniej.
        Co do świnismile to nie było z premedytacja , po prostu niepotrzebnie kłapnęłam dziobem do kogoś o kim wtedy nie wiedziałam że jest wredny i donosi i nie wiedziałam że mogę A. zrobić kłopot.W międzyczasie donosicielka odeszła i szefowa która nas mobowala też.Nowa szefowa jest ok ale nie mam ochoty żeby mi ktoś robił w pracy problemy a po A.mogę sie tego spodziewać.
        • jan.kran Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:32
          Kouda, nieświadoma świnia była podłożona kilka lat temu smile Aktualnie A. jest obrażona od czasu naszej ostatniej rozmowy telefonicznej dwa tygodnie temu.Na pewno nie poszło opolitykę tylko ewentualnie o mój ton ale jeżeli tak to jest bardzej powalona niź sądziłam.Możliwość numer dwa że ktoś w pracy coś powiedział na moj temat np. że obgadywałam A. zaplecami.O ile kilka lat temu zachowałam się źle choć nieświadomie teraz mam sumienie czyste jak łza.I zgadzam się , nie będę się przejmowała czyimś schizami, musze to po prostu przegryżć i odloźyć ad acta.
        • kouda Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:32
          no to jak sie da z nia pogadac, to zwyczajnie przepros i pracuj nad swoim kłapaniem, to skutecznie komplikuje wiele spraw
          w pracy jedna z najbardziej pozadanych cech to dyskrecja i powsciagliwosc smile
    • kouda Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:17
      latwiej bedzie jak napisze o jakie rodzaju swinie chodzi smile

      poki nie wiem radze nie robic nic, poki ona sie focha
      jak sie odfocha porozmawiac szczerze i wyjasnic, ze nie chcialas jej specjalnie zaszkodzic i jakie mialas intencje
      na wspolnych dyzurach skupic sie na pracy i bron boze nie gadac o drazliwych tematach jak polityka
      gadanie o polityce jest w zlym tonie smile
      smal talk i profesjonalizm, a raczej odwrotna kolejnosc
      szczerze kolezanek z trudnym charakterem nie zamierzam ani rozumiec, ani uglaskiwac
      mam dosc na łbie, zeby sie przejmowac czyimis schizami
      • baltycki Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:24
        > latwiej bedzie jak napisze o jakie rodzaju swinie chodzi smile
        A gazeta zanotuje i za 5 lat przypomni big_grin.
        • kaz_nodzieja Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:48
          Mam dobrą pamięć do drobiazgów, co w sumie często nawet dla mnie bywa irytujące. Na nikogo nie szukam haków w odróżnieniu od Ciebie. Kojarzę sprawy najczęściej udzielających się nicków. Jak coś mi w danej opowieści nie pasuje czasem z ciekawości wpiszę w wyszukiwarkę i w minutę mam obraz sytuacji.
          • baltycki Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 14:16
            > Mam dobrą pamięć do drobiazgów, co w sumie często nawet dla mnie bywa irytujące...
            big_grin
    • ga-ti Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 11:49
      Jeju, nie rozumiem, poznałaś babkę, jest lekko niezrównoważona, nie odpowiada Ci jej charakter, jej druga natura, to co wychodzi co jakiś czas i dzwonicie do siebie, gadacie sobie jak kumpele, dyskutujecie na kontrowersyjne tematy... noż kurcze, ogranicz kontakty do koniecznych i już. Grzecznie, kulturalnie, acz rozmowy poza pracowe ogranicz do tych o pogodzie. Po co się męczyć? Wystarczy stresów w pracy, po co jeszcze po godzinach?
      • jan.kran Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 12:06
        Znamy się 13 lat i oprócz tego jednego konfliktu kilka temu nie było problemów. Ja jestem wrażliwa , lekko histeryczna i czasem brakuje mi pewności siebie i taka osoba jak A. mi pasowała i przez jakiś czas imponowała.Nie jest moja przyjaciółką ale kimś specjalnym w moim życiu, moi znajomi i przyjaciele sa zupełnie inni.Nie mam w zasadzie znajomych w Oslo i nie szukam , A. się nawinęła , jest Polką w podobnym wieku , wieloletnia emigrantka tak jak ja.Osoba z kompletnie innym doświadczeniem życiowym. Lubię ją i dużo mi pomogła , cztery lata mobbingu przeżyłyśmy wspólnie się wspierając i udało nam się ( razem z dwojgiem innych kolegów) pozbyć sie szefowej. Nie moge zupełnie znaleźć przyczyny jej zachowania , ok , może sie obrażać ale jeżeli przychodzę do pracy i na moje: Hi A. nie reaguje to jest przegięcie.
        • kaz_nodzieja Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 15:06
          Cztery lata bezkarnego mobbingu cudzoziemców w tolerancyjnej i słynącej z prawa Skandynawii?? Wierzyć mi się nie chce...
        • triss_merigold6 Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 15:14
          To przestań być histeryczna, najwyższy czas, biorąc pod uwagę wiek.
          • danaide Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 15:31
            Co wiek ma do rzeczy? Taki rys osobowości. Żeby tak wszystkich dało się sformatować...
            • kaz_nodzieja Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 16:47
              Oj, znam takie osoby i to w wieku 80 plus. To cecha wrodzona.
    • lady-z-gaga Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 12:33
      >kompletnie nie wiem jak to ugryźć.

      Zacznij najprościej, czyli sama wróć do tamtej sytuacji, ktora Was poróżniła, zapytaj, czy nadal ma żal i jeszcze raz przeproś. Może koleżanka doszła do wniosku, że tamte przeprosiny to za mało i potrzebuje, abys się pokajała ponownie wink Ja nie wnikam, co jest słuszne, a co nie, probuję jedynie domyslac się, co się dzieje się w głowie osoby mało zrównoważonej psychicznie i zawziętej smile
      Ty zresztą też nie jestes zbyt zrównowazona, skoro doszło do wybuchu, ktorego żałujesz. Powinnas wiedzieć, że nie dyskutuje się na tematy nieuchronnie prowadzące do wzajemnej urazy - jesli zalezy Ci na dalszych kontaktach.
      Tak czy inaczej, inicjatywa powinna być po Twojej stronie - albo dowiesz się, że chodziło o tamtą sytuację, albo dowiesz się, że podpadłas nieświadomie czyms całkiem innym, albo koleżanka w ogóle nie będzie chciała z Tobą gadać, a wtedy weź to na klatę, pogódź się zakończeniem przyjacielskiej relacji i nie żałuj jej.
      Ja nie byłabym w stanie utrzymywać bliskich kontaktow z kimś zawziętym i pamiętliwym, dla mnie te cechy dyskwalifikują człowieka.
    • ichi51e Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 15:03
      Ale po co ty sie z nia chcesz zakolegowac? Z opisu raczej nieciekawa osoba sie wylania
    • danaide Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 15:28
      Trochę mnie argument o tym, że jest mściwa i potrafi intrygować powstrzymuje, ale i tak napiszę. Na jakiej podstawie to twierdzisz - zaszkodziłaś jej, ona Ci również? Owszem, zapamiętała. Ale czy rzeczywiście przez te wszystkie lata jakoś Ci zaszkodziła czy też Cię oszczędziła? Czy zaszkodziła innym?

      Ematki jak jeden mąż powtórzą, jest niezrównoważona. Sama piszesz, że jest straumatyzowana. Trauma nakłada na ludzi filtr, z których jeden z poważniejszych polega na tym, że wszelkie działania potrafią potraktować jako atak na swoją osobę. Piszesz, że Twoja średnia świnia nie miała w sumie większych konsekwencji. Dla Ciebie i dla niej w Twoim postrzeganiu spraw. W jej postrzeganiu Twoja średnia świnia była rodzajem ataku personalnego, może zdrady, zawiedzenia zaufania, wybierz co chcesz. Nie wiem czy wystarczy "przepraszam". Czy kiedykolwiek powiedziałaś, jej, że to nie było nic przeciwko niej, że to Twoja bezmyślność, łatwowierność, w skrócie: byłam głupią c... Nie chciałam Cię zranić, skrzywdzić itp. Czy w jakiś sposób próbowałaś odbudować zaufanie jakie nadwyrężyłaś czy też klasyczne: no, to wszystko już dobrze między nami, pogadałyśmy sobie tak od serca?

      Możesz oczywiście próbować metodami ą-ę-bułkę-przez-bibułkę, ale powiem Ci jako osoba niezrównoważona w kategoriach ematkowych: dla mnie takie komunikaty są nieczytelne, nie wiem na czym stoję. Dla Twojej znajomej też mogą być nieczytelne. Powiedz jej wprost, tego chcesz, tego nie chcesz, za to przepraszasz, no dupy dałam.

      Temat polityki omijajcie, powiedz jej, że polityka niewarta jest stawiania na szali tej znajomości - no chyba, że ona uważa inaczej.
    • mynia_pynia Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 15:58
      A po co się klegować z osobą typu "granat"? Proponuje jakoś załagodzić sytuację a później pozostać na poziomie: cześć w pracy i wymianie zdań przy firmowej kawie.
    • chlorella_zielona Re: Twardy orzech do zgryzienia. 01.01.17, 17:27
      Kiedyś dziewczyny tutaj na forum bardzo ładnie uświadomiły mi toksyczność znajomości, którą ciągnęłam. Podsumowując tamte wnioski powiem Ci tak - sam fakt, że zakładasz, że koleżanka MOŻE potencjalnie narobić Ci kłopotów, świadczy o niej źle i wyklucza ją jako potencjalną prywatną znajomą. Ogranicz kontakty wyłącznie do zawodowych, poprawnych i zdystansowanych, a z prywatnego życia wyklucz ją jednym cięciem. To, że kiedyś było ok, że dzieciaki ją lubią itd - nie ma na dany moment żadnego znaczenia. Ludzie się zmieniają, a czasu prywatnego szkoda marnować.
Pełna wersja