Watek dla siedzacych w domu

    • kkalipso Re: Watek dla siedzacych w domu 18.01.17, 19:47
      Malować się nie muszę mam piękną cerę, oczy, twarz, koleżanki zawsze mi mówiły że bez makijażu wyglądam ładniej niż z nim...Kiedy już ogarnę dziecko to idę się pindrzyć, czyli myję zęby, oczyszczam twarz tonikiem i wklepuję krem. Ubieram się, bo w piżamach nie lubię ogarniać domowych spraw...zakładam dresy albo dżinsy nie ma znaczenia oby ładne i czyste były...
    • asia06 Re: Watek dla siedzacych w domu 18.01.17, 19:47
      Ja zawsze ubieram się tak samo. Jestem nauczycielką i zawsze chodzę w jeansach i bluzce koszulowej. W domu chodzę w jeansach i koszulce z krótkim rękawem. Nigdy i nigdzie się nie stroję i nie maluję.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Watek dla siedzacych w domu 18.01.17, 20:06
      Dopóki odprowadzałam starszego do szkoły - na jakąś tam godzinę musiałam się ubrać i wyjść z chaty. W tej chwili zdarza mi się wyjść z psem o 16 w piżamie i kurtce...bywa. Nie robię z tego problemu. Czasem tylko mój mąż jak wraca z pracy to jest zdziwiony, że ja nadal w piżamie. Robię to co mi się podoba i tyle.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Watek dla siedzacych w domu 18.01.17, 20:09
        Ale ja jestem piękna au naturel i nie muszę się stroić/malować żeby wyglądać wspaniale smile
    • znowu.to.samo Re: Watek dla siedzacych w domu 18.01.17, 20:54
      Ja zawsze sie maluje, układam fryzurę, wkładam dżinsy i sweterek- żadnych znoszonych, powyciąganych poplamionych ciuchów. A to wszystko po to by podobać się przede wszystkim SOBIE, żeby widzieć w lustrze fajną dziewczyne a nie zaniedbanego kocmołucha.
    • milamala Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 01:16
      Ja "siedze w domu", ale to nigdy nie jest tak, ze siedze w domu calkowicie. Wiec jak z domu wychodze to wskakuje zwykle w inne spodnie niz w te w ktorych po domu chadzam.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Watek dla siedzacych w domu 20.01.17, 12:30
        No ja siedzę w domu jak dzieci są na weekendzie u dziadków. Wtedy to można nazwać siedzeniem w domu. smile Cały dzień w piżamie itp. ale w normalne dni to ja nie wiem co to "siedzenie w domu".
    • bei Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 08:59
      Nie sypiam w pizamach czy koszulach, gdy wstaje szykowac sniadanie dla rodziny to zakladam na siebie szlafrok.
      Po prysznicu zakladam jeansy i koszulke, lub bluzke koszulowa.
      Gdy jest lato to lubie rankiem wyjsc w szlaforku do ogrodu, czasem w takim stroju pije herbate na tarasie. W weekendy wstajemy pozniej i zdarza sie , ze jem sniadanie z rodzina jeszcze w szlaforku.
      Gdy pracowalam poza domem rzadko zdejmowalam dzien.
      Zazwyczaj nosze tylko wygodne ubrania.
      Zawsze po sprzataniu, mimo, ze nie widac na garderobie widocznych zabrudzen to zakladam swieze ubranie, przed tym kapie sie.
      Najwiecej zakladania i zrucania ubran do prania jest latem w piatki.
      Wstaje, po kapieli zakladam , ide kosic ogrod, po zakonczeniu koszenia kapiel i zakladam swieze rzeczy, zaczynam sprzatac, po sprzataniu kapiel i zmiana garderoby, wieczorem szykuje sie do kina lub na wyjscie do knajpki i znowu kapiel i zmiana garderoby.
    • tol8 Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 09:12
      W piżamie wypuszczam psa na dwór, w centrum miasta. Potem net plus śniadanie, myję się, ubieram, maluję i idę do sklepu/załatwiam coś na mieście/ jadę do koleżanek. Po powrocie do domu ubieram legginsy i tunikę i tak śmigam do wieczora
      • skyler-white Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 13:52
        Zakładam a nie ubieram 😉
        • kondolyza Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 13:55
          ubieram się
          zakładam legginsy
    • kaka-llina Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 09:12
      kiedy muszę odprowadzic dzieci albo z jakiegokolwiek innego powodu wyjśc z domu (czyli praktycznie codziennie)to sie czeszę, maluje, ubieram... Jak nigdzie nie idę, siedzę w pizamie... Dresów nie posiadam.
    • fifiriffi Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 14:10
      jak siedziałam w domu w ciązy, czy po ciąży, to były dnie,że nic mi sie nie chciało. Nic nie musiałam robić, spałam razem z dzieciakiem i były dni(bardziej w ciąży) że przeleżałam w łóżku caaaałe dnie wink
      Mąż przychodził do domu i nie było nawet obiadu,a mnie sie nawet nie chciało zadzwonic i powiedzieć "zjedz coś na miescie" tongue_out
      Ale takie były tylko zimy, wiosna, gdzie zaczynało być ciepło, to sie jednak ubierałam i malowałam.

      Dzisiaj jak mam wolen raczej sie przebieram i maluję. Aleeeeee bywa że łażę w pidżamie do południa, ubieram sie przed przyjściem starszego ze szkoły big_grin
      Paznokcie mam zrobione, więc tu looz, makijaż mam zawsze, taki lekki w sumie.Jak ide biegac to też w makijażu , jak idę na zumbe to też.Nie jestem typową ematką musze mieć make up wink znaczy sie u mnie make up to pomalowane oczy .Reszta to ino krem.
      Ale bywa,że polece w pidżamie do sklepu i bez makijażu.
    • angry_mommy Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 14:34
      Od kilku tygodni jestem na zwolnieniu lek. i tak pewnie zostanie do końca ciąży. Początkowo chodziłam cały dzień w przymałym dresie lub donaszałam stare ubrania, ale zauważyłam, że bardzo źle się wtedy czuję. Teraz zaczynam dzień od prysznica i układania fryzury. Kupiłam 2 komplety ubrań domowych, są wygodne i schludne, mogę w nich śmiało przyjąć niespodziewanego gościa, listonosza lub wyjść z psem. Gdy wychodzę "na miasto" to ubieram się staranniej i robię delikatny makijaż.
    • ina_nova Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 15:42
      >>Stroicie sie dla siebie czy caly dzien w loungewear?

      Pracuję w domu. W to to na "l" to nie wiem czy się stroję, bo nie wiem co to, ale ubieram się normalnie...sukienka, spódnica, albo dżinsy, koszula, bluzka, rzecz jasna nie wszystko na raz...Dresów nie mam na stanie. Oczywiście do tego makijaż Nie nazwałabym tego strojeniem się. Po prostu dobrze się czuję gdy ładnie wyglądam.
    • andaba Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 16:18
      W piżamie (a raczej koszuli) to ja przemykam rano do łazienki (wstaję przeważnie pierwsza) i wieczorem z łazienki. Nigdy, ale to nigdy nie spędzam dnia w stroju nocnym, nawet jak jestem chora (rzadko) ubieram się i poleguję pod kocem.

      Ale stroić się nie stroję, wkładam spódnicę i bluzkę - latem koszulkę typu t-shirt, zimą sweter lub polar, na to często fartuch. Jak nie mam w planach "brudnej roboty" to jet to strój w którym wychodzę też na zakupy (po to fartuch), jak planuję plewienie, lepienie pierogów czy skubanie kury to oczywiście wkładam inny strój niż do sklepu.
      Włosy w warkocz lub kucyk i tyle.
      Tyle że mój strój domowy od stroju wyjściowego się nie różni właściwie wcale, co najwyżej po domu wkładam rzeczy bardziej zużyte i wygodniejsze, choć ja raczej chodzę wyłącznie w wygodnych.
    • drinkit Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 17:06
      Jestem na macierzyńskim, chociaż "siedzenia w domu" nie ma aż tak wiele, bo staram się być bardzo mobilna. Niemniej mam część garderoby, którą roboczo nazywam homewear - legginsy, tuniki, długie swetry, takie przyjemnie wyglądające i wygodne rzeczy. W tym chodzę po domu (nie przepadam łazić np w spodniach, tez zawsze zrzucam po przyjściu, ale już spódnice czy sukienki niekoniecznie). Maluję się zawsze i obowiązkowo - to mój nawyk w wersji minimum (puder, cień, tusz).
      "Zrzucanie stanika", tak popularne we wspomnianym wątku to dla mnie jakiś kosmos, nie wiem o co chodzi, może ktoś ma źle dobrany?
    • thank_you Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 17:34
      Nie wiem co to jest dreso- piżama, nie mam piżamy, śpię albo nago albo w bieliźnie, rano przemykam do łazienki pod prysznic i zawinięta w ręcznik (od wielkiego dzwonu użyję szlafroka) wybieram ubranie.
      Nie wiem ichi czym jest dla Ciebie strojenie, ja nie mam ubrań "niewyjściowych", "domowych", podobnie ma mój syn - nie ma lepszych czy gorszych, wszystkie są dobrego gatunku, czyste, uprasowane, gotowe do założenia, bez przeżywania dramatów, że zostaną zniszczone; nie mam też dylematów czy usiąść w kaszmirowym płaszczu na huśtawce. wink Bywają dni, gdy w ogóle się nie maluję, bo mi się nie chce (ale mam pozostałości ślicznych włosów i ciemną oprawę oczu, więc ten makijaż wcale nie jest taki konieczny, choć uważam, że w delikatnym to każda wygląda lepiej) albo maluję się lekko lub mocniej. Hybrydę u rąk zmieniam co 10-14 dni, u stóp maluję co miesiąc, często mam zagęszczone i lekko przedłużone rzęsy. Nie ma jakiejś wielkiej różnicy w moim wyglądzie w syt. dom/spotkania na mieście.
      • kondolyza Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 21:09
        thank_you napisała:

        > Hybrydę u rąk zmieniam co 10-14 dni,

        moze warto zmienic manicurzystkę skoro hybryda trzyma Ci się tylko 10 dni
        • thank_you Re: Watek dla siedzacych w domu 19.01.17, 21:13
          Jeśli lubisz chodzić z odrostami, to kto ci broni? Ja nie lubię, więc zmieniam częściej - bynajmniej nie z powodu kiepskiego wykonania. smile
          • kondolyza Re: Watek dla siedzacych w domu 20.01.17, 12:26
            mam aktualnie hybryde zalozoną 9 dni temu i mimo ciemnego koloru odrosty nie są widoczne bo jest dobrze zrobiona: czyli skorki byly odepchnięte prawidlowo a lakierem umie podjechac pod same skorki.

            po prostu zadugerowalam ze to nie jest typowe aby hybryde zmieniac co 10 dni.
            nawrt jesli komus niezwykle szybko rosną paznokcie to odrost nie powinien byc widoczny wczesniej niz po 2 tygodniach i nie jest od razu szpecący,wiec zalecenia kosmetycznych zmuenia die dobrze polozoną hybryde srednio co 3 tygodnie choc sa panie ktore zmieniaja co 4.
            po prostu zasugerowalam Ci ze moze warto zmienic fachowca,bo tez nie wiedzialam czy nue chodzi o odpryski. dobra kosmetyczka tez powinna tego pilnowac bo zbyt czeste zmienianie hybrydy jednak nadwyreza plytke nawet jesli naklada Ci podklad wzmacniacz i nie spilowuje i zdejmuje drewnianym patyczkiem itp... sam aceton niszczy... to tylko dobra rada,nic osobistego.
            po prostu wiem ze w dzisiejszych czasach z wiekszoscia uslug jest tak ze duzo jest na rynku tałatajstwa a takich naprawde dobrych sie szuka czasem dlugo i nie ma co sie godzic na bylejakosc i przyzwyczajac bo sympatyczna,warto zmienic bo w koncu to nasze pieniadze i nasze cialo
            • lilly_about Re: Watek dla siedzacych w domu 20.01.17, 12:34
              Hybrydę zmieniam co 14-16 dni. Po tym czasie widać już odrost.
              • thank_you Re: Watek dla siedzacych w domu 20.01.17, 12:47
                Lilly, standardy akceptacji odrostów są różne i to doskonale widać po dłoniach kobiet. wink
            • thank_you Re: Watek dla siedzacych w domu 20.01.17, 12:45
              Kondolyza, fajny wykład, może przyda się komuś, kto ma słabą kosmetyczkę - moja taka nie jest. Dba o skórki i przed malowaniem mocno odsuwa wał paznokcia, który potem nachodzi na lakier (dzięki czemu odrost faktycznie jest mniejszy), maluje tak, że nie widać przerwy między skórką a lakierem, kładzie tak cienką warstwę lakieru, jakiej nie widziałam jeszcze u nikogo, ale... ja nie lubię nawet 1,5 mm odrostów i mam nadzieję, że mam do tego prawo?

              Hybryda na pewno nie osłabiła mi paznokci, są twarde jak nigdy dotąd, myślę że najbardziej osłabia matowienie płytki przed położeniem bazy... Moja kosmetyczka ma na to swój sposób. wink))
              • kondolyza Re: Watek dla siedzacych w domu 20.01.17, 13:19
                dziewczyny, rozumiem odrost, każdy ma inną skalę tolerancji,
                Wasza sprawa jak często moczycie płytkę w acetonie, matowicie itp...,
                tylko nie wpisujcie się potem w wątkach o łamliwych paznokciach, grzybicy, odzywkach itp..
                • thank_you Re: Watek dla siedzacych w domu 20.01.17, 13:25
                  No i nie wpisuję się - noszę hybrydy od tylu lat, a paznokcie w stanie lepszym niż wcześniej. Jak już pisałam - moja kosmetyczka ma banalny patent na matowienie i nie zdziera mi płytki. Ale każdy ma swoją. wink
    • goodnightmoon Re: Watek dla siedzacych w domu 20.01.17, 08:00
      Staram się chociażby w okolicy południa przebrać się z piżamy w strój domowy smile
      W domu zakładam coś wygodnego, typu legginsy lub dresy. Kwiecistych spódnic do kostki nie posiadam.
    • magic.marker Re: Watek dla siedzacych w domu 20.01.17, 13:08
      >>Stroicie sie dla siebie czy caly dzien w loungewear?
      Strojenie się równa się dla mnie strój śliczny/elegancki/efektowny acz mało wygodny.
      A ja cierpię okrutnie jak wygodnie nie jest.
      Zatem loungewear it is. Albo po prostu wygodne spodnie i koszulka z kołnierzykiem czy bluzka (pasjami kupuję z hasłami różnorakimi), tank top i surferskie szorty latem wink A jak na dworze mróz trzaskający to wyciągam łanpisy i kigurumi.
      W piżamie to śpię. I kotom śniadanie wydaję. Oraz kolację. A jak kurier jest przed ósmą to paczki odbieram...
Pełna wersja