paniszelka
03.02.17, 09:41
Wygląda to tak : moj ojciec emerytowany policjany,ktory siedzi w mieszkaniu na emeryturze od 15 lat i nic nie robi,caly dzien oglada tv.To bardzo zlosliwy i podly czlowiek, ktory ciagle wszystkim robi na zlosc i cieszy sie z tego.
Rodzice wybudowali dom (jeszcze jak mama żyla) i zostanie on przekazany mojemu najmlodszemu bratu,ktory bierze slub za 2,5 roku.
Mieszkanie,w ktorym teraz mieszkam ja i ojciec zostanie przekazane drugiemu bratu,ktory ma juz rodzinę(mieszka u zony i tesciow).Mieszkanie trzeba wyremontować całkowicie.Ojciec twierdzi,ze to mieszkanie kupil w czasach jego kawalerstwa ale mnie sie wydaje,ze raczej po ślubie.Rachunki są na ojca,mieszkanie też.
Żyję od lat z ojcem jak pies z kotem.Nienawidzę go,zniszczyl mi najpiekniejsze lata mojego zycia,byłam bita,wyrzucana z domu,wyśmiewana,poniżana,robi mi ciągle na zlosc np.wyrzuca moje pranie z pralki (gdy mnie nie ma w domu)wracam wieczorem a to pranie kisi sie i cuchnie bo leży w wiadrze,cuchnie pozniej stęchlizną.Nigdy rodzicom nie sprawialam klopotow,bylam dobra uczennicą.Nie moge nikogo zaprosic do tego mieszkania bo ojciec nie lubi ludzi choc innym ludziom całuje rączki,kwiaty zanosi np.mojej babci,ktora nazywa go swoim najlepszym zięciem (szkoda,ze nie wie albo do niej nie dociera jak zniszczył psychicznie i fizycznie moją matkę).Jest totalnym leniem do pracy,do wszystkiego,nic nie umie,nic mu sie nie chce.Ojciec ma 64 lata.
Mam stała pracę,8 minut od tego mieszkania,tu wychowalam sie,tu mam przyjaciól od 30 lat.
Czy mnie sie nic nie należy po rodzicach?
Moze mnie ot tak,ojciec wyrzucić?
Ktoś wie,ktos pomoże (złosliwcom dziękuje za rady)?