Urodziny, urodziny i....koreczki na stole.

18.02.17, 19:38
18 tka chrześniaka. Mojego. Generalnie moja rola jako matki chrzestnej ograniczała się do kasy. Nigdy nie zaproszono mnie na urodziny może dlatego, że dzieli nas 300 km i bliskości towarzyskiej jako takowej nigdy nie było. Zostałam chrzestną bo... nie wiem. Mniejsza o to. No ale na 18tkę zaproszono. Miałam po drodze zabrać dziadków chrześniaka. Ok. Dojechaliśmy. Ja z prezentem godnym okazji i spełniającym oczekiwania chłopaka, z którym o dziwo mam dobry kontakt ( głównie fb). Na miejscu jak filmie. Niestety Kogiel Mogiel: paluszki, koreczki i kanapeczki. 20 ludzi, w tym ja z dziadkami z podróży. Głodni. Miejsce akcji w domu, zeszła niedziela. Chrześniak urwał się z imprezy dość szybko. Meritum: został mi tylko jego ślub. Chłopak bystry, lubię go. Rodzicim zaś brak realizmu - kurde choćby miska rosołu. Dodam, że babcia była wq....a.
    • yamilca197 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 19:43
      Mozna sie najesc miska rosolu?
      • jak_matrioszka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 19:51
        Ja bym sie najadla, ale ja rosol koniecznie z makaronem.
      • lauren6 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 19:51
        A nie?
        • yamilca197 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 19:54
          Nie. Wywar z miesa i warzyw 😨
          • lauren6 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:55
            Kto je rosół bez wkładki typu makaron? Ja po jednym talerzu jestem najedzona.
            • yamilca197 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 10:58
              A kto wogole je wywar w warzyw i miesa? Chory mi na mysl przychodzi.
              • ginger.ale Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 11:58
                Marceli Szpak dziwi się światu. Informuję - dużo osób je rosół i inne zupy, bo lubią. Dużo osób lubi jeść oo innego niż Ty, tak po prostu. Mam nadzieję, że pomogłam.
                • yamilca197 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 12:02
                  Nie przypominam sobie zebym cie ginger.ale prosila o pomoc w jakiejkolwiek sprawie 😂
                  • ginger.ale Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 12:46
                    Zadałaś pytanie na forum publicznym. Odpowiedzieć może każdy jego uczestnik. smile
                    • yamilca197 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:04
                      Nie pytalam cie o rade,a pytanie zdalam innej forumowiczki,zreszta sama sobie poniekad od odpowiedzialam. Naprawde nie ma potrzeby zebys wyskakiwala ze swoimi rada mi o ktore nikt cie nie pytalas i ktore nawet nie sa na temat.
                      • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 15:19
                        A nie nie, zapytałaś "kto lubi". To i dostałaś odpowiedź wink. Żebyś miała lepszy ogląd, napiszę Ci, że też lubię. Rosół i wszystkie zupy na wywarze mięsnym. Mniam.
                        • ginger.ale Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 15:33
                          No widzisz, Ty jesz, ja jem, ale ona musi lauren spytać dla pewności kto je i czy aby nie chory.
                          Takze Ty tez nie udzielaj jej "rady". smile
                        • yamilca197 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 16:39
                          zlababa35 napisał(a):

                          > A nie nie, zapytałaś "kto lubi". To i dostałaś odpowiedź wink.

                          Nie pytalam o rade, a pytanie kto lubi bylo retoryczne,myslalam ze to jasne.
                          Widac jednak ze micha wywaru miesno-warzywnego to jakis obowiazkowy i niezwykle syty obiad dla ematki 😂


                          Żebyś miała lepszy
                          > ogląd, napiszę Ci, że też lubię. Rosół i wszystkie zupy na wywarze mięsnym. Mn
                          > iam.
                          • yamilca197 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 16:45


                            > zlababa35 napisał(a):
                            >
                            > Żebyś miała lepszy ogląd, napiszę Ci, że też lubię. Rosół i wszystkie zupy na wywarze mięsn
                            > ym. Mn
                            > > iam.

                            Naprawde myslisz ze mnie obchodzi co ty lubisz?
                            Ja wolalabym kanapki niz rosol albo jakakolwiek inna zupe (zwlaszcza typowa polska) i nie tknelabym gdyby mi to za proponowanie, zwlaszcza jako gosciowi na przyjeciu urodzinowym - to tak zebys miala lepszy ogladam ze jednak nie wszyscy zadowola sie i lubia wywar z warzyw i miecha (albo kosci) ani inne zupy.

                            >
                            • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 16:53
                              Ale jesteś w stanie pojąć, że inni mogą mieć inaczej? big_grin big_grin big_grin
                              • wtop.ek Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:31
                                naści, ryba i frytki, czyli żarcie dla niższych emigranckich klas, bydzie światowo big_grin
                                • hipinka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:06
                                  ewentualnie ohydne tosty ze sztucznym dżemem big_grin
                                  ale za to jakie angielskie wink
                                • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 11:04
                                  Koniecznie w gazecie wink
                          • ginger.ale Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 19:04
                            Odpowiedź na pytanie, stwierdzenie, że coś się lubi to nie "rada". A po drugie pytanie kierowane do innej forumki, jak to sama ujęłaś, to nie pytanie retoryczne. Zresztą z odpowiedzią na to retoryczne coś Ci nie wyszło, bo jakoś nikt się nie zgadza z Twoją tezą. smile
    • mamma_2012 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 19:47
      Trzeba było sobie pizzę zamówićwink
    • anagat1 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 19:47
      Cos ostatnie watki swiadcza o tym, ze slynna polska goscinnosc to juz slynna byc przestaje😢. Dla mnie nie do pomyslenia.Nie dziwie sie , ze dziadkowie wk..ni. Ja bym popytala gosci i zrobila wioche gospodarzom zamawiajac zarcie. Ale pewnie i tak by sie nie przejeli?
      • pitahaya1 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 13:31
        Tu jest przegięcie w jedną stronę.
        Dla mnie zaś przegięciem jest taki opis urodzin (czytałam, żeby nie było): kilka rodzajów mięs, jakaś ryba, ziemniaki, ryż, dodatki, coś bezmięsnego, kilka sałatek, ciasta, tort, deska serów, jakieś przystawki...
        I wszystko z podpisem "taki tam obiad bez wysiłku, 2 h pracy".
    • e-kasia27 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 19:49
      Trzeba se było pizzę zmówić i dla dziadków też, skoro nie było nic do jedzenia.
    • pulcino3 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:11
      Niedziela bez rosołu?
      Co do gospodarzy mam to samo zdanie jak ty. Tyle, że po nurcie myślowym w konkurencyjnym wątku- jesteśmy odosobnione.
      Według co niektórych:
      1. Powinnaś przyjechać ze słoikami swojego rosołu,
      2. Powinnaś, tu uwaga słowo wytrych "zakomunikować", że chcesz rosołu, bo ktoś nie musi się domyślić, że w lutym po 300 km przyjeżdżając na proszoną wizytę/ imprezę będziecie zmarznięci i głodni.
      3. Zjedz konkretne śniadanie, które będzie cię trzymać do wieczoru ewentualnie następnego dnia, bo gospodarze obiad jadają o 19:00 i wcale nie muszą się do ciebie dostosowywać, a w ogóle to zamiast obiadu to oni jadają kanapki, więc wiesz..
      4. Zanim do nich dojedziesz, to po drodze nie zapomnij wstąpić do jakiejś jadłodajni i się nafutrować, bo to jak najbardziej zrozumiałe.
      5. To, że JEDNA kobieta, matka solenizanta miałaby dla 4 czy 3 osób ugotować rosół jest grubą przesadą, jesteś chamką i prostaczką.
      6. Powinnaś stać zabrać dziadków i powiedzieć , że idziesz na spacer ( kuźwa jakby te 300km w aucie było mało marznięcia !big_grin), wiesz zwiedzasz okolicę, takie tam i idziesz zjeść rosół w najbliższej knajpie.
      I widzisz jakby ci się pięknie wizyta udała, tylko ty nic nie rozumiesz i stwarzasz sama problemy suspicious
      • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:18
        A zaproszenie było na urodziny czy na obiad?
        Oczy przecieram ze zdumienia jak to wiele osób każde zaproszenie traktuje jak zwalenie się do kogoś na 3/4 dnia oczekując pełnego obiadu (koniecznie w porze odpowiadającej gościom, przypadkiem nie gospodarzowi) i możliwości najedzenia się po uszy.
        A spotkania towarzyskie i pogawędki BEZ uginającego się stołu nie wchodzą w grę? Przeżyły się? Udana impreza zależy wyłącznie od tego czy goście napchali sobie kałdun rosołem? Bo jak nie to foch i obraza? Kosmos!
        • pulcino3 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:19
          O zaczyna się...
        • default Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:33
          Jak się zaprasza kogoś kto przyjeżdża z daleka, to obiad jednak powinien być, nie uważasz ? Jeśli nie dla wszystkich (bo np. miejscowi przyszli po obiedzie na te koreczki tylko), to przyjezdnym wypada chyba jakieś konkretne jedzenie podać ?
          • memphis90 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:34
            Kanapki przecież były...
            • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:40
              Kanapki na 18-stce, ale wypas!
        • wiosennaburza1 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:37
          jasne, goście jadący 300km powinni wyjechać godzinkę wcześniej i tuż przed imprezą zjeść w knajpie obiadek. jacieniemoge.
          aqua, a taka sytuacja, bo ciekawa jestem: małżeństwo z trzylatkiem są na dlugim spacerze. w międzyczasie dzwoni brat męża i zaprasza do siebie na chwilę ( sprawy pracowe panów). jadą, siedzą 40 min ( bo zostańcie, bo kawka, bo dawno się nie widzieliśmy). budzi się dziecko gospodarzy, też trzyletnie. dostaje ogromną michę nomen omen - rosołku. dziecko gość zaczyna sie slinić i mówi że jest głodne. gospodarze "nie słyszą". goście zmywają się szybko do najbliższego maca na frytki. kto zachował się źle? ktokolwiek? nikt? nienażarty bachor który zgłodniał na widok równolatka nad michą, źli rodzice że nie wstąpili przedtem gdzieś na jedzonko? gospodyni, która nawet nie spytała czy mały nie zjadłby zupy?
          nie, dziecko z głodu nie padło bez tego rosołu. ale wstrętni, roszczeniowi rodzice byli mocno zdegustowani.
        • panterarei Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:52
          Coś jest z Twoją kindersztuba nie tak. Przyjęcie w gronie rodzinnym, do tego 18 to nie wernisaż w MOCAKu. Jeden ciepły posiłek w tej sytuacji wypadałoby podać.
        • lauren6 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:00
          aqua, jeśli kilka osób z forum od rana ci tłumaczy, że bronisz chamskiego i burackiego zachowania to może warto przemyśleć swoje stanowisko, zamiast dalej brnąć w rolę adwokata diabła?
        • vaikiria Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:09
          Zasada jest taka, że zaproszenie w porze obiadowej jest zaproszeniem na obiad. Nie wypada zapraszać gości np. od 15 do 18 i podać im tylko herbatę.
        • gama2003 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:11
          Masz rację.
          Powiem więcej - goście drapią parkiety, piją, bynajmniej smile, kawę, czy herbatę. A co ? W domu nie mają ?
          majjpraktyczniej byłoby podać numer konta ewentualnym zaproszonym. Nie byłoby złudzeń.
        • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:20
          I na urodziny też podajesz tylko kanapeczki, koreczki, pierdółeczki, krakersy ?
          Tak to można w jakimś studenckim gospodarstwie...
        • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:28
          Aqua, gdyby przyjechali do Ciebie starsi ludzie, z daleka, nie podałabyś im obiadu? Serio? Nie mogę uwierzyć w to, co czytam.
          • black-cat Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 16:09
            Do niej nikt nie wpada w porze obiadu nie proszony. Gdyby starsi ludzie zostali zaproszeni "na kawę" i przyjechali, nie daj Boże, o 12tej (aqua o 12 tej nie jest głodna więc inni też niesmile to dostaliby wyłącznie to, na co byli zaproszeni, czyli kawęsmile
            • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:13
              black-cat napisała:

              >Gdyby starsi ludzie zostali zaproszeni "na kawę" i przyjechali, nie daj Boże, o 12tej (aqua o 12 tej nie jest głodna więc inni też niesmile to dostaliby wyłącznie to, na co byli zaproszeni
              > , czyli kawęsmile

              O 12.00 tak, mogliby liczyć u mnie na kawę i ciastko - dla mnie to pora kawowa. To takie dziwne, że nie gotuję obiadów na 12.00 bo nikt u mnie w domu (jeśli w ogóle o tej porze jest obecny) tak wcześnie nie jest głodny?
              • black-cat Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:27
                A jak już po kilkugodzinnej podróży wypiją u Ciebie kawę i zjedzą ciastko to: a) mają się zbierać z powrotem,
                b) wskażesz im adresy knajp w których będą mogli coś zjeść przed podróżą z powrotem,
                c) skoro jechali z daleka to oczywiste, że zostaną dłużej i obiad zjedzą u Ciebie
                d) inne
                • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:47
                  black-cat napisała:

                  > A jak już po kilkugodzinnej podróży wypiją u Ciebie kawę i zjedzą ciastko to:

                  To zależy jak wspólnie ustalimy. Każda opcja jest dobra jeśli nie stanowi dla gospodarza zaskoczenia i kłopotu i jest dla gości wygodna. Ja muszę być uprzedzona wcześniej jeśli mam kogoś podjąć domowym obiadem z trzech dań, bo my jemy mało i nie trzymam zawekowanych ani zamrożonych zapasów, natomiast spontanicznie mogę zawsze zamówić pizzę, lub wybrać się z gośćmi do lokalu jeśli mam czas. No, albo wypuścić gość bez obiadu i z fochem jeśli liczyli na solidny domowy posiłek ale nie ustalili tego ze mną wcześniej smile lub zapowiedzieli się na kawę, a mają zamiar siedzieć do wieczora kiedy ja na przykład zupełnie nie mam na to czasu.
                  • black-cat Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 19:02
                    W opisywanym przypadku goście byli spodziewani i zaproszeni na urodziny. Czy zapraszając na urodziny omawiasz z jadącymi do Ciebie 300 km gośćmi menu, czy jednak częstujesz ich czymś więcej niż kawą i paluszkami. Goście mają za sobą 4 godziny jazdy.
                    • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 14:54
                      black-cat napisała:

                      > W opisywanym przypadku goście byli spodziewani i zaproszeni na urodziny. Czy za
                      > praszając na urodziny omawiasz z jadącymi do Ciebie 300 km gośćmi menu

                      Oczywiście, że omawiam. Zapraszając pytam czy będą chcieli pełny obiad z zupą, czy jakiś eintopf, czy wolą jednak tylko zimne przystawki i sałatki. Co w takim pytaniu dziwnego? Mogą wyjechać o takiej porze, że czas na obiad będzie dla nich akurat po drodze i zechcą gdzieś wstąpić, po co miałabym w takiej sytuacji podawać drugi obiad, którego by nie chcieli? Ja po długiej podróży na przykład nie miałabym ochoty na nic zapychającego ani ciężkostrawnego, zwłaszcza jeszcze na wieczór. Kuzynka jak do niej przyjeżdżam wieczorem, też nic na ciepło nie podaje, pierwszy ciepły posiłek to dopiero normalny obiad na drugi dzień.
                      • agni71 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 15:20
                        Takie pytanie ze strony zapraszającego odebrałabym jako sugestię, żeby przypadkiem nie przyszło mi do głowy chcieć u nich zjeść obiad. Moim zdaniem nie wypada tak pytać, tylko trzeba założyć, że skoro ktos jedzie z daleka i dociera na imprezę w porze obiadowej (szeroko rozumianej, powiedzmy mdzy 13 a 17), to trzeba podac obiad.
                        • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 16:06
                          Uffsmile
                  • mildenhurst Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 19:41
                    O ja p...ę. Robisz 18 dla syna, zapraszasz dziadków i chrzestną i rozkminiasz czy jesteś wizytą tych gości zaskoczona?
                    • yuka12 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 22:06
                      No przeciez byly paluszki, koreczki i kanapki. Znaczy sie gospodyni sie przygotowala i narobila. A Wy byliscie po prostu niewdzieczni smile.
        • ginger.ale Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 12:07
          aqua48 napisała:

          > Udana impreza zależy wyłącznie od tego czy goście napchali sobi
          > e kałdun rosołem? Bo jak nie to foch i obraza? Kosmos!

          Kosmos to jest to co piszesz. Serio zaprosilabyś dziadków i innych gości, jadących specjalnie do Ciebie 300km (!) i uważała, że powinni być zaszczyceni audiencj, a podanie czegoś ciepłego (nawet tego rosołu), to zbyteczne i prostackie wymaganie chcacych napachac sobie kałdun??? Jeszcze chamy nie zrozumiały, że jak młody zmył się po otrzymaniu kopert, to był znak-sygnał, że wypad.
          "Współczuję Twoim gością".
          • ginger.ale Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 12:08
            *audiencją
        • black-cat Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 12:31
          Fakt, goście po kilkugodzinnej podróży powinni wręczyć młodemu prezent, wypić herbatę i szybko zmykać do domu (przypomnę-300 km), żeby gospodarzy swoją obecnością za bardzo nie zmęczyć.
        • vi_san Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 12:31
          Aqua - jeśli zapraszam gości ze świadomością, że mają 300 km do przejechania - to, cholera, dziwne, że zakładam iż MOGĄ być głodni? 300 kilometrów to nie kwadrans tramwajem, u licha! Zapraszając kogoś z drugiego końca Polski - uważam, że moim jako gospodarza obowiązkiem jest zapewnić mu zarówno możliwość rozgrzania się jak i zjedzenia czegoś ciepłego, konkretnego! I nie chodzi o żadne uginające się stoły - ale po prostu podanie osobom, które pół dnia spędziły w samochodzie, żeby mnie zobaczyć zwykłego, smacznego obiadu - to oczekiwanie z kosmosu?
          • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:13
            vi_san napisała:

            > Aqua - jeśli zapraszam gości ze świadomością, że mają 300 km do przejechania -
            > to, cholera, dziwne, że zakładam iż MOGĄ być głodni? podanie osobom, które pół dnia spędziły w samochodzie, żeby mnie zobaczyć zwykłego, smacznego obiadu - to oczekiwanie z kosmosu?

            Odpowiem zbiorczo - tak, dla mnie kosmos. Dlatego, że jeśli zapraszam na obiad to podaję obiad, jeśli zapraszam na urodziny, albo imprezę typu: wpadnijcie i posiedźcie, to podaję coś na zimno na ogół. I nie interesuję się czy normalni, dorośli ludzie jedli tego dnia śniadanie, obiad, czy poszczą od dwóch dni z nadzieją na wyżerkę u mnie.. Dodam jeszcze, gwoli wyjaśnienia że ode mnie zapowiedziany gość nie wyszedł jeszcze nigdy głodny mimo braku w mojej lodowce rosołu, bigosu i tony gołąbków na każde zawołanie. Przypadkowy gość być może, bo nie prowadzę wyszynku, nie lubię marnotrawstwa i przygotowuję tyle porcji ilu mam zapowiedzianych stołowników. A jak zapraszam na kawę to daje kawę i ciasto a nie drugie danie.
            I podobnie - nawet jeśli lecę przez pół Europy to nie spodziewam się obiadu jeśli na ten obiad NIE BYŁAM ZAPROSZONA. Lokale gastronomiczne są teraz wszędzie, co za problem samodzielnie pójść sobie gdzieś na obiad w drodze, przed, albo ewentualnie skrócić wizytę i wybrać się na wystarczająco obfitą kolację po niej jeśli ktoś czuje taką potrzebę?
            Należałoby zatem moim zdaniem NAJPIERW doprecyzować zaproszenie zamiast strzelać focha, że ktoś był głodny bo go nie ugościli odpowiednio. A dopiero potem zastanawiać się czy komuś w ogóle warto telepać się 300 km na taką imprezę na jaką został zaproszony. A jeśli warto bo lubi tego do kogo jedzie i chce się z nim spotkać, to czy nie opłacałoby się zamiast siedzieć głodnym i złym po prostu zjeść porządny posiłek gdzie indziej. I tyle.
            • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:17
              Jak doprecyzować?
              Zadzwonić do gospodarzy i zapytać o szczegółowe menu???
              • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:24
                Moim zdaniem, jeżeli ktoś przyjeżdża z daleka i zazwyczaj zostaje na noc, ma prawo oczekiwać wszystkich posiłków jakie zjada się danego dnia. Zapraszanie kogoś do siebie i oczekiwanie, ze zje poza moim domem jest szczytem chamstwa.
                Czym innym jest 2-3 godzinna wizyta "na kawę", "na winko", "urodziny dziecka", a czym innym przyjazd gości z daleka, na cały dzień. Czym innym jest wizyta sąsiadki czy znajomej w ciągu dnia a czym innym zaproszenie gości ze szczególnej okazji. Warto to odróżniać, a nie upierać się "nie zaprosiłam na obiad, tylko na podwieczorek, więc niech się wypchają", "skoro przyjechali za wcześnie, niech siedzą głodni".
                • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:39
                  pade napisała:

                  > Moim zdaniem, jeżeli ktoś przyjeżdża z daleka i zazwyczaj zostaje na noc, ma pr
                  > awo oczekiwać wszystkich posiłków jakie zjada się danego dnia.

                  To prawda, ale tu w poście początkowym nie było wzmianki, że to wizyta całodniowa z nocowaniem u zapraszających.
                  • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:48
                    Ale to jest logiczne. Starsi ludzie jadą 300 km by uhonorować urodziny wnuka i nie dostają nic na ciepło tylko paluszki i koreczki!
                    Ja swoją teściową goszczę obiadem nawet gdy wpada na 2-3 godziny a ma do mnie duuużo bliżej. Po prostu, wiem, ze nie jadła, bo wyjechała rano, żeby sprawy pozałatwiać, a potem przyjechała do nas. Nigdy by mi do głowy nie przyszła myśl, że mogła zjeść po drodze, zanim do nas wpadła.
                    • memphis90 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 11:36
                      Autorka jechała 300km. Dziadków wzięła "po drodze", więc nie wiemy jak długo jechali i o której dotarli. Jak np. późnym popołudniem, a gospodyni zaplanowała jako posiłek/kolację rozmaite kanapki, koreczki, przekąski - to czy stosowne jest kłócenie się o brak rosołu?
              • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:37
                pade napisała:

                > Jak doprecyzować?
                > Zadzwonić do gospodarzy i zapytać o szczegółowe menu???

                Zapytać po prostu czy zaproszenie jest na obiad czy jedynie na kawę/herbatę.

                • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:42
                  Tak, tylko nie zauważyłaś, że w obu przypadkach opisanych na forum goście jechali z daleka, jedni spędzić kilka DNI u gospodarzy, żeby Ci mieli możliwość nacieszenia się wnukami, a drudzy na uroczystość ze szczególnej okazji. Podawanie koreczków na 18-stce jest tak rzadko spotykane, że trudno było się tego spodziewać i najeść się na zapas po drodze.
                  • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:44
                    I teraz, mam do Ciebie Aqua pytanie: gdyby Twój syn mieszkał daleko od Ciebie i przyjechał Cię odwiedzić wraz z dziećmi, na kilka dni, nie podałabyś mu obiadu i jego dzieciom, bo go na obiad nie zaprosiłaś? Albo kazałabyś własnym wnukom czekać kilka godzin na jedzenie, bo o niewłaściwej godzinie przyjechali?
                    Czy na 18-stkę Twojego syna podałaś koreczki i kanapki?
                    • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 14:20
                      pade napisała:

                      > mam do Ciebie Aqua pytanie: gdyby Twój syn mieszkał daleko od Ciebie i
                      > przyjechał Cię odwiedzić wraz z dziećmi, na kilka dni, nie podałabyś mu obiadu
                      > i jego dzieciom, bo go na obiad nie zaprosiłaś? Albo kazałabyś własnym wnukom
                      > czekać kilka godzin na jedzenie, bo o niewłaściwej godzinie przyjechali?
                      > Czy na 18-stkę Twojego syna podałaś koreczki i kanapki?

                      Pade mnie chodzi głównie o UZGODNIENIE oczekiwań z możliwościami z obu stron, to zawsze można uczynić, zamiast mieć wzajemnie pretensję, prawda? I tak gdyby syn przyjechał znienacka z czteroosobową rodziną to pewnie nie byłoby dlań niczego na obiad, bo ja nie gotuję na zapas. W tej sytuacji zamawia się pizzę i wyskakuje po ciastka, albo pojawia się najedzonym i dostaje herbatę. Gdyby pojawił się o 12.00 to nie dostałby obiadu z pewnością, bo u mnie obiad jest po prostu później, nie ma szans na 12.00. Dostałby napoje, ewentualnie coś do przegryzienia gdyby POWIEDZIAŁ że jest już głodny. Jeśli zapraszam NA OBIAD to mówię jasno i wyraźnie na którą godzinę dam radę go przygotować. A my głodni o 12.00 po prostu nigdy nie jesteśmy, więc pewnie nawet nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś inny jest.
                      Moi synowie na 18 urodziny zaprosili kilkoro swoich najbliższych przyjaciół do pubu na piwo. W domu z tej okazji były sałatki, wędliny, tort, kawa, herbata, kieliszek wina dla absolutnie najbliższej rodziny - tylko parę osób, bo tak sobie życzyli jubilaci. Nie było ani obiadu ani ciepłej kolacji. Kanapek nie lubię robić, koreczków nigdy nie podaję smile

                      • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:45
                        Tamten syn nie wpadł do matki ZNIENACKA. Autorka wyraźnie pisze, że zawsze uprzedzają o wizycie.
                        Aqua, nie lepiej napisać: ja nie lubię gotować dla gości, karmić ich, zamiast dorabiać ideologię, że należałoby uzgodnić, etc. Nigdy bym do nikogo zadzwoniła pytając czy będzie obiad czy kanapki, bo byłoby mi po prostu głupio, jakbym jechała się najeść, albo sprawdzała czy gospodyni odpowiednio mnie ugości. Nie wypada po prostu.
                        • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:56
                          I z drugiej strony, gdybym dostała telefon od gospodyni z informacją co poda na stół i o której godzinie, pewnie by mi szczęka do kolan opadła.
                          • black-cat Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:01
                            Moim zdaniem aqua to troll albo autystka, która nie uczęszczała na terapięsmile
                            • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:04
                              Żaden troll, bardzo rozsądna osoba. Tylko to podejście do gości z daleka mnie dziwi. Jakieś mało polskiesmile
                            • wielki_uscisk Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 22:30
                              black-cat napisała:

                              > Moim zdaniem aqua to troll albo autystka, która nie uczęszczała na terapięsmile

                              Teściowa, która się dowiedziała od synka o sprawie (że żona jest obrażona i sprawę na emamie opisała) smile
                        • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 15:04
                          pade napisała:

                          > Aqua, nie lepiej napisać: ja nie lubię gotować dla gości, karmić ich, zamiast d
                          > orabiać ideologię, że należałoby uzgodnić

                          Ależ ja lubię gotować dla gości, nie lubię tylko nastać się przy garach kiedy wszyscy już jedli i nie mają ochoty np na drugi obiad, nie lubię również gotować na zapas i trzymać zamrożonego jedzenia na wszelki wypadek, bo u mnie to nie schodzi. Lubię natomiast szczerą rozmowę i ustalanie - przyjeżdżamy na 14.00 na obiad. Ok. Wpadniemy na chwilę na kawkę. Ok. Będziemy po południu i bez jedzenia - przygotuj proszę coś ciepłego. Też ok. tak samo jak nie wiadomo dokładnie kiedy się zjawimy ale nie martw się, będziemy najedzeni. Wszystko to można przekazać. Ustnie i dopasować się. Na przykład powiedzieć - przyjedźcie, ale jest mi trudno zrobić i podać obiad na tyle osób, więc będą tylko kanapki. Nie rozumiem natomiast kompletnie kiedy jedna strona oczekuje czegoś, ale nie mówi, druga nie jest jasnowidzem i nie zgaduje w myślach, a zamiast uczciwie postawić sprawę - jest foch i obraza na dwa pokolenia z zerwaniem kontaktów bo ktoś zgłodniał na wizycie...no ludzie..Jedzenia akurat wszędzie wokół dostatek.
                          • viridiana73 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 16:13
                            Zgadzam się z Aquą w 100%. Nas wizytuje czasem mój brat mieszkający na stałe za granicą. Ponieważ zawsze będąc w Polsce ma napięty harmonogram, to wpada do nas o b. dziwnych porach. Zawsze ustalam z nim przez telefon, czy będzie sam, czy z narzeczoną, czy na drugim śniadaniu, czy zostanie ma obiad
                            • viridiana73 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 16:17
                              Urwało mi post.
                              ...czy zostanie na obiad, czy też zwiną się po godzinie. Kiedyś zapowiedział się na 8.30, więc zaytałam, czy czekać ze śniadaniem, czy nie- skorzystał z chęcią. Nie rozumiem, jaki problem się dogadać?
                            • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 16:23
                              Czym innym jest "wpadnięcie" na kolację czy kawę, a czym innym przyjazd gości na cały dzień lub kilka dni.
                              Cały wątek jest o tym.
                              Aqua też pomija fakt, że wizyta była zapowiedziana i nie trwała 2-3 godziny.
                          • agni71 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 15:26
                            Ale zrozum, mnie jako gościowi nie wypada (tak się przyjęło w Polsce) upewniac się, czy i co mi podadzą do jedzenia. W Polsce przyjeło się za to, że zaproszenie na imprezę, która rozpoczyna się w porze obiadowej oznacza zaproszenie na obiad. Nikt normalny nie zakłada, że goście zaproszeni na 14.00 będą po obiedzie.
                    • memphis90 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 11:39
                      >Czy na 18-stkę Twojego syna podałaś koreczki i kanapki?
                      Na mojej osiemnastce był tort, a potem zimne- sałatki, patery z wędliną i serem, garmażerka. U mnie w rodzinie nie robiło się mega imprez, to były spokojne rodzinne spotkania.
            • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:56
              " A jeśli warto bo lubi tego do kogo jedzie i chce się z nim spotkać, to czy nie opłacałoby się zamiast siedzieć głodnym i złym po prostu zjeść porządny posiłek gdzie indziej. I tyle."
              Czyli Ci starsi państwo powinni wyjść "na spacer", wstąpić do restauracji, zjeść posiłek i wrócić na koreczki?
            • vi_san Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 14:10
              A dla mnie kosmos to jest to co ty piszesz. I chwała Bogu, że nie ma cię ani w rodzinie ani w znajomych... big_grin
              Po prostu: owszem, jak zapraszam na kawę i ciacho to na kawę i ciacho, a jak na obiad to na obiad. Ale NA LOGIKĘ: nie wystosowałabym np. zaproszenia do mojej siostry mieszkającej w Irlandii "Wiesz, przyjedź, urodziny mam" - po czym zaserwować jej koreczki, paluszki, kawkę i wypad. Bo wiem, że przyjechała prosto z lotniska, że aby dotrzeć musiała raniutko wystartować... I nie wyobrażam sobie oczekiwać, że ona przed przyjściem do mnie będzie latać po knajpach! I o ile owszem, nie serwuję obiadu zapraszając okoliczne psiapsiółki na kawę - bo i nie widzę po temu powodów, o tyle zapraszając kogoś z daleka lub na dłuższy pobyt nie wyobrażam sobie, żeby moi goście mięli latać po jadłodajniach, bo im pożywienia skąpię!
              I jeszcze jedno - nie znoszę marnotrawstwa i nie prowadzę żywienia zbiorowego - ale nie zdarzyło się jeszcze, żeby nawet i przypadkowy gość w porze obiadowej obiadu u mnie nie dostał! Zawsze można podzielić porcje tak, żeby starczyło!
              I, sorry, ale dla mnie [i jednak poza tobą dla niemal wszystkich!] są to oczywistości, więc jadąc 300 kilometrów nie trzeba się dopytywać, czy gospocha się poświęci i coś do żarcia przyszykuje... No, chyba, że się jedzie z wizytą do Aquy - wówczas lepiej zapytać, czy łaskawie poda cokolwiek, czy lepiej McDonalda zaliczyć przed wizytą...
              • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 14:36
                vi_san napisała:

                > A dla mnie kosmos to jest to co ty piszesz. I chwała Bogu, że nie ma cię ani w
                > rodzinie ani w znajomych... big_grin

                Tak bardzo obraża Cię to, że ja funkcjonuję inaczej?

                > zapraszając kogoś z daleka lub na dłuższy pobyt nie
                > wyobrażam sobie, żeby moi goście mięli latać po jadłodajniach, bo im pożywieni
                > a skąpię!

                Nie chodzi o skąpienie pożywienia tylko o rozminięcie się oczekiwań i brak uzgodnienia. I czytaj wyraźnie napisałam, że nie chodzi mi o goszczenie kogoś przez kilka dni bo to oczywiste. Jednak, sorry, nie odebrałam zaproszenia na "urodziny" jako kilkudniowego goszczenia z noclegiem.

                > ale nie zdarzyło się jeszcze, żeby nawet i przypadkowy gość w porze obiadowej
                > obiadu u mnie nie dostał! Zawsze można podzielić porcje

                Podziwiam, że zawsze jesteś w stanie podzielić porcje tak aby czteroosobową rodzinę ugościć pełnym obiadem. No cóż ja tak nie gotuję, ani nie widzę takiej potrzeby skoro lokali serwujących obiady pełno wszędzie, ani również nie zwalałabym się nawet najbliższej rodzinie znienacka na głowę żądając posiłku dla siebie i całej mojej rodziny.
                • vi_san Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 16:25
                  I dlatego właśnie chwała Bogu, że w realu nie znam ani nie utrzymuję kontaktów z osobami takimi jak ty. Nijak mnie nie obraża, że funkcjonujesz inaczej. Tak jak i nie obraża mnie że ktoś jest wegetarianinem, feministką czy nałogowym alkoholikiem. Po prostu osób mających takie podejście jak ty - nie lubię i nie życzę sobie mieć wśród bliskich, proste? Tak jak bez zbytnich skrupułów pozbywam się z towarzystwa nachalnie nawracających wegetarian, walczących feministek, czy alkoholików usiłujących się u mnie i na mój koszt urzynać regularnie.
                  Jeśli wiem, że ktoś pokonuje pół Polski to z góry zakładam, że może przyjechać głodny. Po prostu. I nie oczekuję, że goście przed wizytą u mnie będą szukać knajpy - bo zastaną paluszki i herbatę na stole i nic innego. Jeśli ktoś pokonuje wiele kilometrów i wiele godzin spędza w podróży - to moim, jako gospodyni obowiązkiem jest zapewnić mu właściwe przyjęcie. Jak mówię - nie zapraszam osób z drugiego końca Polski [czy wręcz świata] na kawę. A jest dla mnie [i dla prawie wszystkich poza tobą!] oczywiste, że skoro zapraszam osoby z daleka - to podam coś więcej. I w tym momencie mniejsze znaczenie ma to, że zaproszenie jest "na urodziny", a większe fakt, że zaproszeni BLISCY tłukli się wiele godzin po drodze. No, ale dla ciebie jest wszak jasne, że skoro zapraszasz NA URODZINY, to dziadkowie powinni po przybyciu do twego miasta zacząć od szukania knajpy i zjedzenia posiłku, bo wszak u ciebie paluszki może do kawy dostaną, a jeśliby oczekiwali czegoś więcej to chamy są i żłoby niewychowane...
                  • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:23
                    vi_san napisała:

                    > A jest dla mnie [i dla prawie
                    > wszystkich poza tobą!] oczywiste, że skoro zapraszam osoby z daleka

                    Do mnie nie przyjeżdżają osoby z daleka. Ale jeśliby przyjeżdżały to wcześniej po prostu uzgodniłabym z nimi jakie są ich oczekiwania i na jakiego rodzaju imprezę czy posiłek i o której mogą liczyć u mnie.

                    >dla ciebie jest wszak jasne, że skoro zapraszasz NA URODZINY, to d
                    > ziadkowie powinni po przybyciu do twego miasta zacząć od szukania knajpy i zjed
                    > zenia posiłku, bo wszak u ciebie paluszki może do kawy dostaną, a jeśliby oczek
                    > iwali czegoś więcej to chamy są i żłoby niewychowane...

                    Jak widać kompletnie nie masz pojęcia co dla mnie jest jasne, bo nic podobnego nie napisałam. Nie kłam tak obrzydliwie i z łaski swojej nie przypisuj mi autorstwa swoich słów.
                    • vi_san Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:30
                      No i fajnie, że nie masz bliskich, którzy mieszkaliby daleko. Z tym, że tu wątkodawczyni zaznaczyła, że droga była długa. Tak trudno ci zrozumieć, że ktoś po podróży nie marzy o szukaniu knajpy? No, ale wszak u ciebie nie mowy, że posiłek dostanie, jeśli wcześniej nie napisze podania z czterema zdjęciami... tongue_out
                      Słowo "przerysowanie" tez jest ci obce, biedulko? No to ok, wycofuję się z tego co tak cię oburzyło. big_grin
                      • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:43
                        vi_san napisała:

                        > Tak trudno ci zrozumieć, że ktoś po
                        > podróży nie marzy o szukaniu knajpy? No, ale wszak u ciebie nie mowy, że posiłe
                        > k dostanie, jeśli wcześniej nie napisze podania z czterema zdjęciami... tongue_out
                        > Słowo "przerysowanie" tez jest ci obce, biedulko? No to ok, wycofuję się z tego
                        > co tak cię oburzyło. big_grin

                        Obce jest dla mnie kpienie z kogoś kto prezentuje inne wartości lub inną postawę życiową albo po prostu ma inne zwyczaje. Poza tym uznaję normalną rozmowę jako lepszy środek komunikacji niż hejt, foch i obrażanie innych. A gdybym sama jechała daleko do kogoś "na urodziny" to z pewnością już po otrzymaniu zaproszenia (a już zwłaszcza do bliskich) po prostu dopytałabym się czy będę mogła u zapraszającego liczyć również na obiad, czy mam go nie kłopotać i zjeść coś w drodze. Bardzo mnie dziwi, że takie najprostsze rozwiązanie nie wchodzi w grę...

                        • mildenhurst Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:53
                          Dlaczego zapraszający nie poinformuj, że będą koreczki a nie schabowy. Dlaczego gość ma się wszystkiego domyślać, kombinować, dopytać? Dla mnie to kuriozalne. Taka uroczystość, prezenty kopertowe, a ba stole paluszki. ja bym się wstydziła.
                          • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:27
                            mildenhurst napisała:

                            > Dlaczego zapraszający nie poinformuj, że będą koreczki a nie schabowy. Dla mnie to kuriozalne.

                            Dla mnie "urodziny" to nie schabowy, tylko raczej coś lżejszego, choćby te nieszczęsne kanapki i tort. No ale właśnie o tę informację się wszystko rozbija. Żadna strona nie doprecyzuje, nie dopyta - jest domyśl się, a potem foch bo się źle domyślili co autor miał na myśli.
                            Jak ja zapraszam to mówię moim gościom na co konkretnie zapraszam - albo wpadnijcie na kawę, albo na przyjdźcie na imieniny, albo na obiad. Kawa to kawa i ciacho, impreza to wędliny i sałatki plus ciasta i torty, obiad to proszony obiad - zupa, drugie danie i solidny deser. Przed dwiema pierwszymi imprezami zakładam, że moi goście jedzą gdzieś normalne posiłki - czyli śniadanie i obiad, a nie że przychodzą wygłodniali od poprzedniego dnia. I jak piszę - nikt zaproszony czy zapowiedziany głodny ode mnie jeszcze nie wyszedł. Natomiast na co dzień jemy niewiele, z czubkiem nie gotuję i zapasów nie posiadam.
                            • mildenhurst Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 19:44
                              To był skrót. Obudź się.
                            • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 16:25
                              No właśnie, wg Ciebie impreza to wędliny, sałatki, ciasta i torty.
                              A tu są koreczki i kanapki.
                              Nie zgrzyta Ci to?
                              • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 16:39
                                pade napisała:

                                > No właśnie, wg Ciebie impreza to wędliny, sałatki, ciasta i torty.
                                > A tu są koreczki i kanapki.
                                > Nie zgrzyta Ci to?

                                Ale co miałoby mi zgrzytać. Nie idę na imprezę najeść się za wszystkie czasy, nie poszczę wcześniej pół dnia, idę złożyć życzenia, wręczyć prezent i spędzić miło czas z ludźmi. A co podadzą do jedzenia oraz ile to sprawa drugo, albo nawet trzeciorzędna. O to aby nie czuć głodu potrafię zadbać sama. Tak samo jak o o to aby się ubrać stosownie do pogody.

                • komorka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 13:20
                  aqua napisała:
                  " ja tak nie gotuję, ani nie widzę takiej potrzeby skoro lokali serwujących obiady pełno wszędzie, ani również nie zwalałabym się nawet najbliższej rodzinie znienacka na głowę żądając posiłku dla siebie i całej mojej rodziny."

                  Zwróć uwagę, że autorka postu startowego nie "zwaliła się znienacka" na głowę komukolwiek, tylko ZOSTAŁA ZAPROSZONA wraz z dziadkami jubilata. Przybyła pokonując 300 km, co zajęło jej kilka godzin. Każda logicznie MYŚLĄCA osoba ZAPRASZAJĄCA gości z tak daleka podałaby im konkretny posiłek.
        • wielki_uscisk Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 22:24
          aqua48 napisała:

          > Kosmos!

          Wystarczy, że wycieraczkę ci niszczą i na wykałaczki musiałaś się wykosztować!

          Zapraszasz na urodziny podyskutować o poezji? Pić wódę bez popitki i zakąski?
          W Rosji to chleb wąchają - czy za dużo chleba zeszłoby? smile


          Ja piedrolę, co za ludzie... smile
          Nie chciałbym się z Tobą poznać - pewnie w gości każdy członek mojej rodziny musiałby z wekowanym słoiczkiem, i tzw. "niezbędnikiem" (kompletem turystycznych sztućców) przyjść... plastikowe by się połamały.
        • bubba_13 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 17:31
          zwłaszcza jak się jedzie 300 km w jedna stronę..
      • mildenhurst Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:25
        Chyba w punkt. Nawet na bank.
      • vaikiria Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:20
        A dlaczego do cholery matka?
      • buuenos Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:34
        pulcino3 napisała:

        > Niedziela bez rosołu?
        > Co do gospodarzy mam to samo zdanie jak ty. Tyle, że po nurcie myślowym w konku
        > rencyjnym wątku- jesteśmy odosobnione.
        > Według co niektórych:
        > 1. Powinnaś przyjechać ze słoikami swojego rosołu,
        > 2. Powinnaś, tu uwaga słowo wytrych "zakomunikować", że chcesz rosołu, bo ktoś
        > nie musi się domyślić, że w lutym po 300 km przyjeżdżając na proszoną wizytę/ i
        > mprezę będziecie zmarznięci i głodni.
        > 3. Zjedz konkretne śniadanie, które będzie cię trzymać do wieczoru ewentualnie
        > następnego dnia, bo gospodarze obiad jadają o 19:00 i wcale nie muszą się do ci
        > ebie dostosowywać, a w ogóle to zamiast obiadu to oni jadają kanapki, więc wies
        > z..
        > 4. Zanim do nich dojedziesz, to po drodze nie zapomnij wstąpić do jakiejś jadło
        > dajni i się nafutrować, bo to jak najbardziej zrozumiałe.
        >
        >
        Brawa dla tej panismile Owacje i micha rosolu. W punkt!
      • juuuu7 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:46
        Troche z innej beczki-jakim autem jezdzisz, ze w nim marzniesz?
      • thea19 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:20
        a po co marznac 300km w aucie? ogrzewania nie macie czy co? kabrioletami zima jezdzicie? doopa czy plecy potrafia zdretwiec jak sie ma wujowe fotele ale marzniecia nie rozumiem.
      • memphis90 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:33
        A to ona pieszo te 300km szła, że przybyła zziębnięta...?
        • przystanek_tramwajowy Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 10:54
          memphis90 napisała:

          > A to ona pieszo te 300km szła, że przybyła zziębnięta...?
          >

          Zośka! Nie bądź złośliwa!

          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • memphis90 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 11:14
            Masz rację, gdyby szła pieszo, to by jej cieplo było!
        • mildenhurst Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:57
          Ja jak ja. Wiozłam 60 latków. Tylko z jedną przerwą bo powrót tego samego dnia. W aucie nie jest zimno ale też nie na tyle komfortowo podczas prawie 4 godzin jazdy.
      • rysiowa85 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:33
        7. goście powinni przed wizytą wstąpić do Macdonalda i tam się najeść(takie propozycje padały względem 2 i 8 latki w innym wątku)

        Wniosek autorka i dziadkowie skąpi i nieasertywni wink
        • gama2003 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:58
          Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdyby babcia z dziadkiem, albo chociaż jedno z nich, chciało sobie nogi rozprostować przed nasiadówką przy paluszkach. I położyć się na chwilkę.
          Koniec świata smile
    • peonka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:16
      Chrześniak jednak też nie taki bystry, no wybacz. Nastolatki w wieku licealnym doskonale potrafią zaplanować i przygotować jedzenie na imprezę. Jeśli chrzesniak nie zainteresował się, co JEGO goście będą jeść, tylko skasował prezenty i sie zmyl, to nie za dobrze to o nim świadczy.
      • anagat1 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:11
        Mam rodzenstwo , co to niedawno ( 3 lata temu )18 ke konczylo. Zawsze ustalaja z mama, co robi do jedzenia. Siostra pomaga. Brat ma dwie lewe. Ale o ugoszczenie by sie zatroszczyli. No i na pewno nie zmyli z wlasnych urodzin..Dziwne zwyczaje.
      • lauren6 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:05
        Burak, że nie wyjął z portfela 2000 zł i nie zamówił cateringu na 40 osób. Jeśli nie uzbierał tyle z kieszonkowego to zawsze mógł rano wywalić rodzoną matkę z kuchnii i ugotować kilka garów rosołu z domowym makatonem big_grin
        • komorka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 13:25
          Wystarczyłoby, żeby ugotował dla gości, którzy przyjadą Z DALEKA po 2 ziemniaki i zrobił jajko sadzone oraz ewentualnie dołożył ogórka kiszonego. To chyba go nie przerasta. Ani jego chamskiej mamusi. Jak kuzynka Basia podjechała 3 przystanki tramwajem, to jej wystarczą koreczki.
      • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:33
        Faktycznie, młodzieniec ma własną kasę i umiejętności, żeby zrobić dwudaniowy obiad z przystawkami na dwudziestu luda big_grin.
        Chyba, że miałaś na myśli zakup chipsów, chrupków, napojów i ewentualne zamówienie pizzy wink.
        • kornelia_sowa Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 11:12
          Nie. Wystarczylo powiedziec Mamo a moze cos na cieplo, ciitka jedzie 300 km.
          Moze nie chciała mama ale w takim razie chłopak totalny sęp i bez kultury.
          Zebrac prezenty i wyjsc kiedy goscie przyjechali do niego? Slabo, zero kultury,m zero myslenia. Autorka twierdzi ze sie lubią. Cooooż.
        • peonka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:13
          "W moich czasach" czyli dawno temu, w liceum organizowalismy imprezy we własnym gronie, i nie bój się, chłopaki też doskonale umiały przewidzieć, że przez cały wieczór jeść się chce, i nawet z tej okazji przynosili sałatki i ciasta smile Nikt nie mówi, że chłopak ma sam jeden wszystko robić, ale rozgrzeszanie go, bo on taki biedny, malutki, i w dodatku chłopak... dziwne jest.
          No i ile lat by nie miał, wyjście z własnego przyjęcia też jest niekulturalne.
          Ciekawe, że zapraszani rodzice, a prezenty zgarnął on. Jak pięciolatek.
          • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 16:57
            Cóż, rodzice skąpi, nieokrzesani i bez wyobraźni, syn najwyraźniej też burak. Bo o ile przy menu na moją osiemnastkę rodzinną nic nie miałam do gadania, to nie wyobrażam sobie wyjścia z imprezy, na której jestem główną postacią i bohaterką całego tego wydarzenia.
          • vi_san Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:18
            Któraś miała kiedyś w sygnaturce, oczywiście nie cytat to, ale treść mniej - więcej: "Jak za posiadanie penisa zaczną przyznawać rentę, to zacznę honorować usprawiedliwienie "Bo to przecież facet..."" big_grin
            • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 19:01
              Nie o to chodzi. Ja na swojej osiemnastce dla rodziny raczej nie miałam głosu decyzyjnego, jeśli chodzi o menu czy czas podawania potraw wink. Nie byłam gospodynią przyjęcia w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale z własnej imprezy bym się nie zmyła, o nie.
              • vi_san Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 19:08
                Ale padały głosy, że "no co chcesz, to przecież facet...". No to sorry, ale fakt posiadania penisa zmienia jakoś kulturę osobistą? Osiemnastolatek, na Bogów, to człowiek, który będzie w wyborach decydował o tym kto zostanie prezydentem, a jeszcze go mamunia i tatunio nie nauczyli, że jak się gości zaprasza na JEGO urodziny to powinien siedzieć na zadku w domu i bawić ciocię i dziadków konwersacją? I, oczywiste jest, że głosy decyzyjnego taki w sumie nawet pełnoletni ale smarkacz nie ma. Więc o ile jestem w stanie zrozumieć, że nie miał nic do powiedzenia w kwestii menu, o tyle sorry, ale zerwanie się po jakimś czasie [i zebraniu prezentów]...
                • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 19:55
                  Mój kuzyn miał taki zwyczaj, nieco starszym będąc. A z urodzin matki zwijał się jeszcze szybciej. Tak, nieprzyjemne to było.
                  • vi_san Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:01
                    Zmycie z urodzin matki jeszcze słabo bo słabo ale można zrozumieć - nie dlatego że "to facet", a dlatego, że jednak na urodzinach matki z założenia towarzystwo zapewne o pokolenie starsze i po prostu małolat się nudził. Niezależnie od płci. Acz nadal grzecznym to nie jest!
                    Natomiast wyjście z WŁASNYCH urodzin, po zgarnięciu prezentów - to sorry, ale szczyt chamstwa, którego nie tłumaczy nic. Ani młody wiek [18 to DOROSŁY choć ciągle młody człowiek!], ani płeć... Po prostu nic.
                    Na miejscu gości - po wyjściu solenizanta zadzwoniłabym po pizzę [dla siebie i seniorów , WYŁĄCZNIE!], a po zjedzeniu tejże powiedziała gospodarzom, że ponieważ mam ochotę zjeść normalną kolację a chrześniak dobitnie pokazał gdzie mnie ma - to spadam. I cześć. Zabierając ewentualną resztę pizzy w pudełku, choćbym ją miała wywalić do pierwszego z brzegu śmietnika!
                    • wielki_uscisk Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 22:37
                      vi_san napisała:

                      > (...)

                      Dobrze napisała. Brawo.
                      +1
    • rosapulchra-0 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:34
      Chrześniak ubezwłasnowolniony? Nie miał nic do powiedzenia w kwestii swoich urodzin?
      • mildenhurst Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:57
        Miał i dostał co chciał.
    • oqoq74 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:39
      Byłam kiedyś na chrzcinach, na których w porze obiadu podano miskę truskawek i kilka kawałków ciasta drożdżowego. I na tym koniecsmile
      Więc nic mnie nie dziwismile
      • juuuu7 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:48
        Ktos chcial zaoszczedzic albo gotowac nie umie😀
        • oqoq74 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:57
          Biorąc pod uwagę, że chrzest był na mszy i była to długa uroczysta msza i dużo dzieci, rodzin, trwało to wszystko długo. Coś jak uroczystość komunijna, to po powrocie do domu wszyscy byli głodni. U mnie w rodzinie chrzciny to spora impreza. A tutaj był zonk. Ewakuowaliśmy się prosto do knajpy na obiad.
          • arkanna Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:30
            eee,moja bratowa była chrzesną na komuni i po mszy wszyscy goście ( około 18 osób) zostali zaproszeni do domu i zaproponowano kawę/ herbatę. Stól pusty i co 2/3 min podawano 4 szt sandwich ( czytaj połówki). Gospodyni miała 1 sandwich i tak stała w kuchni i robiła.
            Po godzinie brat wstał , zabrał rodzinę i pojechał na obiad.
    • tt-tka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 20:59
      Coz, w swietle tego drugiego watku nasuwa sie przypuszczenie, ze chrzestna jest nielubiana i wlasnie jej to okazano. Nie wiadomo, czy dziadkowie tez, czy oberwali rykoszetem...
      • mildenhurst Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:33
        Chrzestnąla, dziadkowie i reszta też lubiani na miarę koreczków.
    • peonka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:14
      Milden, ty umiesz normalnie rozmawiać? Czemu tak agresywnie?
      Dla mnie to, że rodzice zapraszają gości na 18. urodziny syna, tez jest dziwne. To nie jest małe dziecko a chłopak rozpoczynający dorosle życie.
      • stara-a-naiwna Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 19:45
        zalezy
        w niektórych rodzinach sie praktykuje - tak jak roczek i ogólnie urodziny, a 18 to zazwyczaj wystawnie

        tutaj ktoś sie zachował nieładnie - tego typu imprezy (szczególnie dla gości przyjezdnych) obligują do ugoszczenia - podania obiadu, chyba, ze w zaproszeniu jest wyraźnie zaznaczone "na ciasto"
        • kornelia_sowa Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:21
          IMO nie wypada zaprosic gosci mieszkajacych 300 km dalej tylko na ciasto i kawe.
          Kurka, no to jednak spira fatyga. Kilka godzin jazdy. Glupio by mi bylo nie ugoscic jak należy.
    • panirogalik Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:18
      A ja kiedyś byłam na weselu na którym było za mało jedzenia i alkoholu. I ja się serio poczułam urażona, biorę wolne z roboty, zasuwam 500 km w jedną stronę, w kopertę konkretnie a tu impreza na głodnego i na prawie trzeźwo big_grin.
      • pulcino3 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:21
        wygrywasz!
      • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:45
        tez bylam kiedys na podobnym weselu. jedzenie nie stalo na stolach, tylko trzeba bylo sie ustawic z talerzem w kolejce do czegos w rodzaju bufetu, w ktorym kelnerzy nakladali ci na talerz, co tam sobie zyczylas. wybor jedzenia byl spory, ale zdecydowalismy sie z mezem na cos tam i stwierdzilismy, ze pozniej sprobujemy czegos innego. nie zdazylismy, bo jak poszlismy potanczyc, to bufet zwineli. po dluzszej chwili wjechal wielki tort, ktory panstwo mlodzi ukroili w jednym miejscu i tort zwinieto. za jakis czas pojawil sie bufet ze slodkosciami i m.in. tym tortem ale juz pokrojonym na porcje. poszlismy z mezem i tym razem od razu wzielismy sobie wszystko, co chcielismy posmakowac. czesc zjedlismy od razu, czesc zostawilismy sobie na stoliku z zamiarem zjedzenia pozniej. kiedy poszlismy potanczyc stol nam posprzatano do czysta, zostal tylko obrus. ok. 22 goscie zaczeli tlumnie opuszczac impreze, a pan mlody nam wytlumaczyl, ze goscie juz ida, bo maja do obskoczenia jeszcze inne imprezy. mniej wiecej w tym samym czasie obsluga zaczela sprzatac wszystko, wlacznie ze stolami. my i jeszcze kilkoro osob bylismy goscmi przyjezdnymi, wiec zostawalismy. ojciec panny mlodej chcial nas zabawic, przyniosl wino, kieliszki, akordeon i rozkrecilismy wlasna imprezke. jednak obsluga nadal sprzatala i w pewnym momencie sprzatneli nam nawet to wino i nasze kieliszki big_grin

        o polnocy szlismy spac glodni i trzezwi. nigdy wczesniej i nigdy pozniej nie bylam na takim weselu big_grin acha, dodam jeszcze, ze wesele odbywalo sie w ogrodzie rodzicow panny mlodej i wszystkie dekoracje, stoly oraz jedzenie byly dowozone.
        • juuuu7 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:51
          Widocznie nie wynajeli tego wszystkiego na cala noc tylko do polnocy😂
          • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 10:36
            tez tak mysle, bo gospodarze nie byli sytuacja w ogole zazenowani, wiec chyba od poczatku taki byl plan, ze tak powiem. ogolnie nie byloby zle, gdyby przynajmniej kieliszki/talerze zostawione przez nas na naszym stoliku nie byly sprzatane zanim zdazylismy zjesc lub wypic.
        • panirogalik Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:07
          Wow, jak w ogrodzie to pewnie nie w Polsce? A to moje wyglądało tak, ze kelner roznosił jedzenie na talerzach. Była obiadokolacja, jakieś ciasto i tyle. Nic więcej do przekąszenia tak przy tańcach. No i tort jeszcze oczywiście. Wino stało na osobnym stole, wystawiane po jednej butelce (na jakieś 60 osób) i jak ktoś chciał się napić to wstawał z kieliszkiem i szedł przez salę sobie nalać. A jak się skończyło to dopiero po pewnym czasie ktoś dokładał nową butelkę, zdarzyły więc się kursy, że się wróciło do stolika z pustym kieliszkiem i trzeba było iść jeszcze raz. I my z mężem, moją matką i koleżanką matki młodego czatowaliśmy kiedy dołożą nową butelkę i wtedy szybko szybko, po wino do stolika. Śmialiśmy się z całej tej sytuacji ale kurde, trochę wkurzeni jednak byliśmy. No jak na zabawę do rana to mało raczej. Wiem, powinnam była sobie wziąć kanapki z domu i wypić gdzieś wino przed przyjściem big_grin.
          • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 10:45
            albo wyjsc do restauracji pod pretekstem spaceru big_grin

            tak, masz racje, nie w polsce to bylo, tylko w brazylii. w ogole czulam sie jak przeniesiona do serialu "panna dziedziczka", bo rodzice panny mlodej mieli wielkie ranczo, z ogromnym ogrodem, basenem, a cala obsluga byla czarnoskora. w barze przy basenie przez caly dzien stal czarnoskory kelner i serwowal nam drinki. oczywiscie juz nie niewolnicy, tylko pracownicy, ale skojarzenie samo sie nasuwalo. cala sytuacje z weselem ratowal zas fakt, ze zostalismy do tej brazylii zaproszeni na caly tydzien, wiec wycieczka ogolnie i tak byla fajna. zobaczylam na wlasne oczy zupelnie inny swiat, jak zywcem wyjety z brazylijskiego serialu i faktycznie czulam sie momentami dosc dziwnie. dodatkowo ze swoimi jasnoblond wlosami i blada cera bylam niemal atrakcja turystyczna i wszedzie ludzie mnie zaczepiali, pytajac skad jestem. jak poszlam kupowac buty na to wesele, to wszystkie ekspedientki w sklepie przyszly mnie "obsluzyc" big_grin
      • arwena_11 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:37
        Byłam na weselu, gdzie w sali na 50 osób było 100. Krzesła z oparciami ( co za kretyn to wymyślił ), jak jedna osoba chciała wstać i odejść od stołu - musiał to zrobić cały rząd. Jak dali obiad, to dostałam ja z mężem a nasi przyjaciele siedzący obok nie dostali, więc mąż oddał swój talerz koleżance i my zjadłyśmy. Jakbyśmy czekały aż panowie dostaną obiad, nasze były by zimne. Dostali jakieś pół godziny później. Kelnerzy ruszali się jak muchy w smole. Ale nikt nie zareagował i nie pogonił obsługi.
        Na kawę ok 23 poszliśmy do pobliskiego McDonalda - Tuż po północy się zwinęliśmy do domu.
      • annajustyna Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 14:51
        Kolezanka z kolega kiedys pojechali na wesele 800 km, musieli sobie za nocleg zaplacic, a na weselu zaserwowano ciasto i kawe...
      • iwoniaw Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 19:35
        A ja kiedyś byłam na weselu na którym było za mało jedzenia i alkoholu.

        Też na takim byłam i był to w mym długim życiu prawdziwy ewenement weselny - do dziś się z tego śmiejemy. big_grin Nigdy wcześniej ani później z żadnej imprezy o dowolnej randze nie wyszłam tak głodna i zadziwiona big_grin
      • nanuk24 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:34
        Też mialam takie wesele. Zaproszenie było na 18 (już wesele), a pierwszy i właściwie ostatni posiłek podano przed 21:40.
    • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 21:49
      eeee tam, przynajmniej postawili na stol koreczki. ja kiedys bylam na urodzinach kolegi meza. zaprosil swoich najblizszych kolegow z zonami. wszyscy sie znalismy, bo to byla mala firma i panowal taki troche rodzinny klimat. poszlismy na te urodziny, a na stole tez tylko jakies paluszki i wiecej nic. po jakims czasie zona jubilata zapytala "kto chce parowki?" i jak ktos powiedzial, ze chce, to musial powiedziec tez ile. ona wyliczyla sztuki i tyle zagrzala. potem spytala jeszcze, kto chce ketchup, a kto musztarde i nie postawila ich na stol, tylko kazdy dostal porcje tego, co sobie zyczyl na talerz big_grin
      • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:27
        nie cierpię takich ludzi
        to jest tak obrzydliwe skąpstwo i buractwo, że żadna zaleta tego nie zrównoważy
        • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 10:48
          masz racje, nie da sie z takimi. ten kolega meza byl fajny, ale jego zony nie dalo sie strawic. ostatecznie od kilku juz lat nie mamy z nimi kontaktu, bo na poczatku sie z tego smialismy, ale potem zwyczajnie nie mielismy ochoty na takie "gosciny".
      • peonka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:47
        Ale chyba i wesele, i urodziny to gdzieś za granicą?
        Powiem Wam, że wątki o skąpcach należą do moich ulubionych big_grin
        • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 10:49
          tak, wesele bylo w brazylii, a urodziny w szwajcarii. z tym, ze jubilat byl wegrem, a jego zona rumunka. ja tez lubie czytac takie watki, bo smieszne sa smile
          • peonka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:17
            A to dziwne. Generalnie i na Węgrzech, i w Rumunii ludzie są bardzo gościnni, i chętnie karmią gości. Na Wegrzech mieszkałam prawie 5 lat i baaardzo często bylam zapraszana na domowe jedzenie do wypęku - kiełbasy, pączki, obiady, ogniska, ciasta! No ale jasne, zawsze znajdą się wyjątki... Straszne i śmieszne po czasie smile
            • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:31
              a nie nie, to nie specyfika zadnego z tych narodow. to jest specyficzna osoba po prostu. maz pracowal wtedy z jeszcze jednym rumunem i u nich juz bylo normalnie, czyli goscinnosc, serdecznosc i goscie bardzo mile widziani. o tej pani od parowek mam wiecej tego typu anegdotek, bo zaslynela dzieki takim swoim akcjom.
            • nenia1 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:15
              peonka napisała:

              > Na Wegrzech mieszkałam prawie 5 lat i baaardzo często by
              > lam zapraszana na domowe jedzenie do wypęku - kiełbasy, pączki, obiady, ogniska
              > , ciasta!

              O tak, a do tego palinka domowej roboty, najlepsza z moreli i brzoskwiń smile
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 22:49
        AHahaha, nie no wydzielanie keczupu i musztardy przebija wszystko big_grin
        • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 10:50
          hehe, ja tez nigdy wczesniej ani nigdy pozniej nie spotkalam sie z wydzielaniem keczupu i musztardy big_grin
          • rosapulchra-0 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:16
            Ta Rumunka pewnie się z jakiejś biedy wywodzi i stąd ta jej "oszczędność" na wszystkim. Rumunia to biedny kraj, ludzie naprawdę mało zarabiają, a i z pracą ciężko. Wielu Rumunów obecnie przebywających w UK, żeby tu przyjechać, brali kredyty w bankach, cała rodzina się składała na wyjazd jednej osoby i większość z nich jechało w ciemno. Tu pracują w zawodach takich, których nawet Polacy nie chcą.
            • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:27
              raczej nie, bo poznala swojego meza na studiach, na ktore wyjechala na wegry, wiec raczej nie byla to rodzina klepiaca biede. poza tym jej siostra ma prywatny gabinet dentystyczny, a jej maz jest programista, wiec pieniedzy im nie brakowalo.
          • iwoniaw Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:37
            To na pewno była Rumunka, a nie Holenderka? wink
            • arwena_11 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:38
              A może Niemka?
      • leanne_paul_piper Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 23:05
        > e zona jubilata zapytala "kto chce parowki?" i jak ktos powiedzial, ze chce, to
        > musial powiedziec tez ile. ona wyliczyla sztuki i tyle zagrzala.

        Hehe, pamiętam 18te urodziny mojego ówczesnego chłopaka. Jego matka, zamiast postawić tort na stole pytała każdego po kolei, czy zje kawałek tortu. Okazało się, że jako jedyna zgłosiłam chęć zjedzenia - cóż, byłam zapytania jako jedna z pierwszych. Oczywiście musiałam wycofać swoją chęć zjedzenia tortu, coby nie wyjść na obżartucha. I w ten sposób cały tort ocalał, to się nazywa oszczędność!
        • leanne_paul_piper Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 18.02.17, 23:06
          Ps. W sumie to nikt z obecnych nie zobaczył tego tortu na oczy, więc nie wiadomo w ogóle, czy istniał.
          • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 10:53
            hehe, tez niezle. na tych urodzinach z parowkami tort tez byl, ale rowniez nie zostal postawiony na stol. zona jubilata poprosila gosci do kuchni, gdzie na stole stal tort nawet nie rozpakowany z pudelka, w ktorym przyniosla go z cukierni. jubilat zdmuchna swieczke, zona ukroila tyle kawalkow, ilu chetnych do jedzenia tortu sie zglosilo, po czym skrzetnie zamknela pudelko big_grin
            • memphis90 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 11:16
              Pewnie drugiego dnia przychodziła rodzina na "poprawiny". Nie będą przecież drugiego tortu kupować!
              • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 11:24
                rodzina raczej nie, bo za daleko byla, ale wcale bym sie nie zdziwila, gdyby ten tort byl kupiony z mysla o 2 imprezach big_grin
                • mebloscianka_dziadka_franka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 11:55
                  Na drugiej zastosowała tę samą sztuczkę, i tym sposobem mogli pożreć cały tort sami suspicious

                  Kurde, no ale nie wyobrażam sobie krojenia tortu w kuchni, tak żeby goście nie mogli go zobaczyć big_grin Przecież o to w tym cieście chodzi, żeby go uroczyście wnieść i żeby go wszyscy podziwiali smile Tort ma się też "jeść" oczami, bo to nie byle jaki sernik, czy inny murzynek ;P
                  • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 12:30
                    dla mnie tort, to tez jest specjalne ciasto i musi wygladac i robic wrazenie, wiec takie podanie nie wchodzi w gre, ale jak widac, niektorzy tak wola wink.

                    zzeranie tortu po kryjomu raczej odpada. po tej pani predzej spodziewalabym sie, ze reszte tortu odniosa do cukierni i powiedziala, ze byl niedobry, wiec maja jej oddac kase big_grin
        • arwena_11 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 13:48
          Lata świetlne temu, byłam z rodzicami na sylwestra w Niemczech. Byliśmy razem z siostrą mojej mamy i jej rodziną u znajomych ciotki. Znaczy my wynajęliśmy dom od znajomego, bo on wyjeżdżał.
          No i jak szliśmy w odwiedziny do tych znajomych to zawsze słyszeliśmy od pani domu "Ojej zapomniałam rozmrozić makowiec". Tego makowca nie rozmroziła do końca wyjazdu. Do dziś się śmiejemy, że pewnie nadal ma go w zamrażarce.
          O takim drobiazgu, że zabrali po sylwestrze ( który urządzaliśmy my ) zrobione przez nas jedzenie - nawet nie wspomnę.
          Kiedy przyjechali do Polski - moi rodzice nie mieli ochoty się z nimi nawet spotkać
          • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:34
            tego typu zdarzenia bardzo ladnie weryfikuja znajomosci. z ta parka od parowek tez juz nie mamy kontaktu. gdyby nie to, ze ten kolega byl fajny, pewnie urwalo by sie duzo wczesniej. niestety, byl tak pod pantoflem swojej zony, ze nie dalo sie utrzymywac znajomosci tylko z nim, wiec dalismy sobie spokoj.
    • kornelia_sowa Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 11:08
      Nieładnie sie odzywasz.
      Też mialam 18 tke dla rodziny (dla rówieśników później-wszystkich gości zaprosilam sama chociaz wiadomo-bylam niepracujaca wiec za jedzenie placili rodzice.
      Razem z mama ustalalam menu, robilam salatki. Do glowy by mi nie przyszlo zeby sie zmyc dopóki sa goscie. Tym bardziej ze starsi ode mnie i jechali 300 km na MOJA impreze.
      Peonka napisala prawde i sorry ale myslenie w wieku 18 lat to nie jest dziwactwo. Mozna wymagac zeby bylo, wszak dorosly juz mlodzian jest.

      Moj 9 latek babci z wlasnej inicjatywy herbate robi jak wpadnie.
    • yuka12 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 11:48
      Moja znajoma byla na takim przyjeciu weselnym. Studenckim ale w domu rodzicow panny mlodej. Ale tam byly tylko paluszki i ogorki kiszone, lepsze jedzenie bylo w kuchni dla zaprzyjaznionych i wtajemniczonych uczestnikow przyjecia. Reszta siedziala, patrzyla na te paluszki i ogorki i nie wiedziala, jak sie zachowac w tej sytuacji smile.
      • azja001 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 14:23
        Wg mnie takie przyjęcie gości to po prostu brak kultury osobistej.
      • pulcino3 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 14:58
        U mnie w pracy: przełożona żmijka "wyprawia" urodziny. Każdy złożył się na prezent i kwiaty, nadeszła ta wiekopomna chwila wręczenia prezentu, kwiatów, sto lat i takie tam. Żmijka zaprosiła na słodki poczęstunek, siadamy przy kilku stolikach jest kawa i pokrojone niewielkie kawałki ciasta, przy każdym stoliku o 1, 2 kawałki mniej niż nakryć smile Każdy się wpatrywał w to ciasto i nikt nie miał odwagi się poczęstować, bo komuś innemu by po prostu brakło. Tym sposobem prawie całe talerze z ciastem pozostały i chytra żmijka zabrała je do domu smile , każdy napił się jedynie kawy i miał na zewnątrz polewkę z całej sytuacji smile Widzicie jaka spryciula? To się nazywa zjeść ciastko i mieć ciastko! smile
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 15:17
          Trzeba było wziąć nóż i te kawałki podzielić na mniejsze i tym sposobem sprawiedliwie podzielić tak, żeby wszystkie ciastka zostały skonsumowane na oczach żmijki suspicious
          • pulcino3 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 15:24
            Nie było noża, a atmosfera przy tej pani, zawsze robiła się wyjątkowo sztywna.
            • memphis90 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 11:46
              Trzeba było wziąć talerz z drugiego stolika "o, nie jecie? fajnie, bo u nas brakuje" big_grin
    • mildenhurst Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:24
      Wyjaśniam :
      - Zajechalismy na 3 godziny nią na kilka dni
      - Nie byliśmy jedynymi gośćmi, ani że specjalnymi wymaganiami żywieniowych
      - Chrześniak z młodymi zawinęli się w domu zostali starsi z samej rodziny.
      Brawo dla tej pani, która zdziwiona jest, że ja nie uzgodnilam, że będę głodna. Herbata była bez ograniczeń więc kubek herbaty na jednego koreczki i po 5 był już ok.
      • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:40
        niektorzy jak widac goscmi sie specjalnie nie przejmuja. a ja glupia jak wyprawiam urodziny chlopakom, to i 3 dni w kuchni stoje i gotuje, a na koniec sie jeszcze zastanawiam, czy mi aby napewno niczego nie zabraknie. chyba bym sie ze wstydu spalila, gdyby goscie ode mnie glodni wychodzili. czasem zdarza sie, ze siedzimy przy herbacie i tych przyslowiowych paluszkach, ale to jak np. kolezanka wpadnie do mnie niezapowiedziana.
        • arwena_11 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:48
          Mam to samo. Jak robiłam dzieciakom urodziny - to sałatki, kanapki, deska serów, ciasta i tort. Zapraszaliśmy na 16, wiec już po obiedzie. Zawsze zostawało nam sporo jedzenia, bo oczywiście robiłam za dużo. Ale bałam się, że zabraknie.
          Nam się parę razy zdarzyło, pójść na jakąś imprezę i wyjść głodnym - bo jedzenie ze stołu zniknęło ( ilości symboliczne ), a dołożenia nikt nie przewidywał. No i jak dziecko zgłosiło, że jest głodne - to się zwijaliśmy.

          • eliszka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:58
            co prawda z taka sytuacja spotykam sie raczej bardzo sporadycznie, ale zawsze wtedy zastanawia mnie, ze gospodarzy to nie rusza. dzieci przychodza i marudza, ze glodne, a oni nic. no w zyciu bym tak nie mogla. tez sie zwijamy, jesli dzieciaki zaczynaja marudzic, ze glodne, a jedzenia ani widu ani slychu.
            • arwena_11 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:03
              No dla mnie to też był szok, zwłaszcza że znam domy z których wyszli - tam zawsze jedzenia fura.

              Ja bym się ze wstydu spaliła. Co lepsze zawsze mam zapas, żeby dorobić. Przyjaciółka moja się śmieje, że jak idą do nas - to w domu sie nie jedzą, żeby mieć miejsce - bo jej żal, że tyle na stole a ona nie głodna wink
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:25
            Jak to po obiedzie?! Przecież jak się okazuje, o 16 to dopiero zaczyna się o obiedzie myśleć tongue_out
            • rysiowa85 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:41
              ha ha wink
            • arwena_11 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:41
              Jak dzieci były małe - to obiad jadało się ok 12-13, bo one wcześniej wstawały. Teraz u nas obiad ok 17 - bo dzieciaki w weeekendy wstają ok 12, więc śniadanie zjadają i obiad na ok 17.

              Ale i tak zawsze było coś na ciepło, pizza własnej roboty, spaghetti, lazania.
    • loola_kr Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 17:58
      Dla mnie to zdumiewające. Ale ludzie są różni. Jak zapraszam gosci, niezależnie czy z daleka czy z bliska, zawsze mam przystawkę albo kilka, cos na ciepło i deser. Jak idziemy do znajomych to jest tak samo. Nawet jak impreza sie zorganizuje przez przypadek to zawsze cos sie da wykombinować a co dopiero kiedy sie kogoś zaprasza na konkretny dzień. Nie przyszłoby mi do głowy mówić: zapraszam na obiad czy zapraszam na kawę. Zapraszam do domu wiec zawsze jest i ciepłe, i słodkie, i alkohol.
      • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:37
        loola_kr napisała:

        > Dla mnie to zdumiewające. Nie przyszłoby mi do głowy mówić: zapraszam n
        > a obiad czy zapraszam na kawę. Zapraszam do domu wiec zawsze jest i ciepłe, i s
        > łodkie, i alkohol.

        No, a ja gotuję ciepłe potrawy tylko kiedy zapraszam na obiad. Jak jeszcze chodziliśmy w goscinę do teściów to też zawsze ustalaliśmy czy przychodzimy konkretnie na obiad czy na kawkę poobiednią. Brak takiego ustalenia to zamieszanie, robienie gospodarzom kłopotu i pretensje dlaczego nie zjadł - no nie zjadł, bo nie był głodny, bo obiad jadł przed wyjściem w domu. Na dodatek u teściów obiad był zawsze wcześniej, my przyzwyczajeni do późniejszej pory i staraliśmy się krakowskim targiem umówić na godzinę która by wszystkim odpowiadała, tak, żeby nikt nie był głodny, ani nie czekał za długo, a wszyscy mieli jeszcze czas na inne zajęcia. Da się ustalić, jeśli są chęci z obu stron i rozmowa.
        • loola_kr Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 18:54
          Ja dla gości mam zawsze coś na ciepło i na zimno, dla dzieci zwykle osobne menu. A na urodziny to specjalnie się staram, to nie zwykła wizyta tylko impreza raz w roku.
        • black-cat Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:21
          Nie możesz być prawdziwa albo masz autyzm i nie uczęszczałaś na terapię. Ciepłe potrawy tylko na obiad (o stałej godzinie, odstępstwa są niemożliwe), na 18 urodziny tort i kanapki, bo takie masz skojarzenia, dosłowne rozumienie komunikatów (skoro nie było zaproszenia na obiad to ciepłego posiłku nie będzie), brak rozumienia sytuacji społecznych, nieumiejętność radzenia sobie w nieschematycznych sytuacjach.
          • evolventa Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:25
            bardzo dobre podsumowanie..... nie jestem jakąś wielką fanką karmienia ludzi, ale do głowy by mi nie wpadło, że jak zapraszam gości, którzy jadą do mnie 300 km i to jeszcze na imprezę, to nie daję im nic ciepłego do jedzenia.
        • yuka12 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:26
          Ale jaki problem dla gosci zamowic pizze, usmazyc nalezniki czy ugotowac ziemniaki (ryz, kasze) i do tego podac jajko sadzone (przysmazone mieso, martadele, cukinie) i dowolne warzywo/ salatke/surowke? Ani to drogie ani czasochlonne, za to szanuje sie zdrowie gosci i zwykla ludzka przyzwoitosc. Tu nie chodzi o kumpla, ktory o 2 po poludniu wysyla esemesa, ze wpadnie wieczorem, tu chodzi o wyjatkowa uroczystosc, na ktora zaprawsza sie ludzi z daleka. I jak nie lubie gotowac (choc umiem) i nie zawsze mam pelna lodowke, to opcje cieplego posilku bym na pewno w takich okolicznosciach miala. Poza kanapkami i koreczkami.
        • anerka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:38
          Nie często piszę, ale nie wytrzymam. Życie społeczne opiera się nie tylko na ustaleniach. Opiera się również na zwyczajach. W kulturze polskiej przyjęło się za pewnik, że impreza typu chrzciny, komunia, wesele, czy owa 18 -nastka odbywają się w towarzyszeniu przyjęcia. W tej samej kulturze przyjęcie to: przystawki: koteczka, sałatki, wędliny...itp, danie - częściej dania ciepłe/objad, oraz słodkości. Bywa, ( poza chrzciny i kominiami)że alkohole, nawet dużo i różne. Jakieś ustalenie, dopytywanie, domawianie powyższego świadczy jedynie o sporym braku w sferze społecznej- a potocznie: koreczki i paluszki na rodzinnej, proszonej imprezie to zwykle buractwo.
          • anerka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:39
            * koreczki
          • vi_san Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 20:48
            Nie ma "kciuk w górę"? Dałabym 'lajka"! Dokładnie. Aqua prezentuje kompletną nieznajomość kodów towarzyskich, uzusu, obyczaju przyjętego. Pewnie, nikt za to łba nie urywa ani na tortury nie wysyła, ale z obyciem to to nie ma wiele wspólnego...
            • yuka12 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 21:18
              Zeby tylko ona jedna, vi-san, byloby dobrze. Ale poznalam, nie tylko na tym forum, kilka roznych rodzin/ osob, dla ktorych goscinosc, nawet w stosunku do osob zaproszonych i starszych, to herbata i te paluszki. I nie wynika to z biedy czy braku wyksztalcenia.
              Zreszta mieszkam teraz w spoleczenstwie z innym kodem kulturowym i poniekad rozumiem, skad, poza mozliwym skapstwem, wziely sie owe postawy
    • nanuk24 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 19.02.17, 21:18
      Dla mnie to niewyobrażalne, ale ja lubię ludzi karmić. Nigdy mi się nie zdarzyło organizować jakicholwiek urodzin bez gorących dań, nawet jeżeli to były urodziny dwulatka i to dla lokalnych. Gościom z takiej odległości nie tylko zaproponowałabym porządny obiad ale i nocleg ze śniadaniem.
    • kanga_roo Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 09:52
      ja nie należę do osób, u których na imprezach uginają się stoły. lubię zapraszać na kawę i ciasto i finito. albo - na kolację. ale jeśli ktoś przyjeżdża z daleka, to inna sprawa smile
      a swoją drogą...byłam ostatnio na dwóch imprezach urodzinowych: w knajpie (było piwo i paluszki słone), i w klubie z kręglami i bilardem (były napoje do wyboru). w klubie sporo czasu zajęło mi pacyfikowanie dzieci, które coraz głośniej domagały się posiłku... i nie, żeby w w/w lokalach nie podawano jedzenia, podawano, owszem, tyle, że nasi gospodarze nie przewidzieli, a ja nie planowałam karmić wszystkich gości, a źle bym się czuła, zamawiając jedzenie tylko dla nas. mam nauczkę na przyszłość: zabierać zawsze do torebki przynajmniej czekoladę i jakieś orzeszki ;-D
    • porzadkoodporna Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 12:45
      Kolejny raz podobny temat, a ja nadal dziwię się światu. Fajnie czasem poczytać takie tematy z przeciwnego bieguna, żeby sobie uświadomić jak różni są ludzie wink Gości do siebie prawie nie zapraszam, więc w tę stronę się nie wypowiem. Natomiast jak ja jestem zapraszana, szczególnie na dużą odległość, to po drodze zawsze jadę na obiad, żebym dojechała najedzona, w dobrym humorze i żeby gospodarzowi/gospodyni kłopotu nie robić. Wyjątek stanowi jedna koleżanka, która mi pięć razy przypomina, żebym nic nie jadła po drodze bo ona "od dwóch dni gotuje" i jeszcze zawsze daje mi opcje wyboru co ma przygotować, bo bardzo lubi gotować, a tak na codzień to nie bardzo ma dla kogo.
      Jakoś tak jestem nauczona od rodziców, że się na głodniaka w gości nie idzie, bo ludzie często nie mają czasu na gotowanie, albo zwyczajnie żeby ich na wydatki niepotrzebne nie narażać, bo to zawsze koszty, a ludzie mają różną sytuację finansową.
      Jakoś do głowy mi nigdy nie przyszło, że inni ludzie mogą nie jeść po drodze smile Myślałam, że to normalne, że się w gości idzie najedzonym, chyba że gospodarz wyraźnie komunikuje, że zaprasza na obiad.
      Jak o tym teraz myślę, to nawet na śniadanie wielkanocne chodzimy już po śniadaniu w domu i jak tak czytam te wszystkie komentarze, to zaczynam się zastanawiać nad tym, że to chyba jednak ja jestem jakaś dzwina i mam nietypowe przyzwyczajenia big_grin
      • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 15:21
        porzadkoodporna napisał(a):

        > Kolejny raz podobny temat, a ja nadal dziwię się światu. Nat
        > omiast jak ja jestem zapraszana, szczególnie na dużą odległość, to po drodze za
        > wsze jadę na obiad, żebym dojechała najedzona, w dobrym humorze i żeby gospodar
        > zowi/gospodyni kłopotu nie robić.
        > Jakoś tak jestem nauczona od rodziców, że się na głodniaka w gości nie idzie,
        > Jakoś do głowy mi nigdy nie przyszło, że inni ludzie mogą nie jeść po drodze smile
        > Myślałam, że to normalne, że się w gości idzie najedzonym, chyba że gospodarz
        > wyraźnie komunikuje, że zaprasza na obiad.
        > Jak o tym teraz myślę, to nawet na śniadanie wielkanocne chodzimy już po śniada
        > niu w domu

        No dokładnie ja też jestem z tej samej parafii i podobnie wychowywana, że na przyjęcie idzie się po zjedzeniu czegoś w domu, bo napychanie się u kogoś jest w złym tonie smile smile
        Ale już się tu dowiedziałam, że jestem autystką, mam źle w głowie i coś tam jeszcze z kodem kulturowym..Oraz, ze na pewno żałuję gościom wszystkiego smile Bo w "dobrym tonię" jest gotować przez trzy dni hektolitry rosołów, bigosów i innych schabowych, i skarmianie tą wysokowartościową paszą przybyłych, żeby przypadkiem goście nie wyszli od Ciebie głodni, jak na kawkę zaprosisz..
        Przestałam się dziwić skąd się biorą te polskie babcie latające za wnukami i pasące je przez cały dzionek - a kotlecik zjesz, a bananka, a ciasteczko, a może zupki zjedz, babcia nagotowałam jak kochasz babcię to zjesz. Miłość, wsparcie i troska w rodzinie sprowadzona do napychania żołądków, najlepiej tak żeby się nosem wylewało. A jak przypadkiem teściowa z zupą nie zdąży na 12.00 to znaczy, że na pewno nie szanuje, ma w nosie i w ogóle jest burakiem i jędzą. Kosmos!
        • porzadkoodporna Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 16:11
          Z tym sprowadzaniem do napychania żołądków to bym w takie skrajności nie popadała. Wydaje mi się, że to bardziej chęć sprawdzenia się w roli gospodarza, albo tak jak w wypadku mojej koleżanki - uwielbienie gotowania i dobra okazja, żeby "zaszaleć" z jakimś ciekawszym daniem. Nie jestem obiektywna, bo strasznie nie lubię jak przychodzę do kogoś pogadać, bo się pół roku nie widziałyśmy, a gospodyni zamiast siąść przy kawie i poplotkować to tylko kursuje między pokojem a kuchnią. Hitem są moje babcie, które uparcie zapraszają na różne okazje "bo tak rzadko nas widują". Przychodzimy, a babcia umyka do kuchni i pojawia się tylko na wymianę talerzy...
          • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 16:48
            porzadkoodporna napisał(a):

            > Wydaje mi się, że to bardziej chęć sprawdzenia się w roli gospodarza, albo
            > tak jak w wypadku mojej koleżanki - uwielbienie gotowania i dobra okazja, żeby
            > "zaszaleć" z jakimś ciekawszym daniem. strasznie nie
            > lubię jak przychodzę do kogoś pogadać, bo się pół roku nie widziałyśmy, a gospo
            > dyni zamiast siąść przy kawie i poplotkować to tylko kursuje między pokojem a k
            > uchnią.

            Ciekawsze danie można zrobić i domownikom. W zapraszaniu na imprezy wszelakie chodzi o pobycie z kimś, porozmawianie, wspólne spędzenie czasu, a nie od wejścia zasiadanie przy uginającym się stole i jedzenie, jedzenie, jedzenie. Sorry, jedzenia mam wystarczająco w domu, i mogę sobie przygotować to co lubię i w takiej ilości jak chcę. Idę do kogoś nie po to aby cały czas coś wciągać. Zwykłe imieniny czy urodziny, czy jakaś impreza towarzyska to nie całonocne wesele z tańcami.
            • yuka12 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 21:41
              Nikt nie pisze o uginajacych sie stolach ale po prostu o cieplym posilku. W zimie. Dla zaproszonych z wyprzedzeniem gosci na wyjatkowej uroczystkosci. Ktorzy w tym celu przejechali 300 km i drugie tyle mieli wracac. Przeciez rosol mozna zamrozic. Tak jak kotlety i wiele innych potraw. Zapraszajac kogos na rzadkie wydarzenie wypadaloby sie do tego przygotowac (ja sie np. tak przygotowalam do Wigilii z zaproszonymi goscmi). Tak jak przygotowali sie goscie. Nawet traktujac wszystko w ramach wymiany swiadczen razi nierownosc. Ktos Ci daje kupe kasy w prezencie czy wypasiony podarunek po przejechaniu szmata drogi, a ty mu sie odwdzieczasz paluszkami? Chcialabys tez tak byc potraktowana? Od rodziny swojego wnuka?
              Po drugie - ty nigdy nie rozmawiasz przy jedzeniu? Ciekawe wec dlaczego rodzinne obiady sa propagowane jako swietna mozliwosc wzajemnej komunikacji smile.
              Poza tym istnieje cos takiego jak szwedzki stol, gdzie po prostu stoi kilka roznych potraw (rowniez na cieplo) i kazdy je ile i co chce. Polecam na przyszlosc. I wtedy mozna sobie spokojnie pogadac niekoniecznie przy uginajacych sie stolach.
              • anerka Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 10:23
                Teraz ja się podpisuję pod ww. przecież nie chodzi o trzydniowe gotowanie i stoły uginające się od nadmiaru, tylko właśnie o godny stosunek do przybyłych na uroczystość 18-sytych urodzin gości. Do niektórych "gospodyń" w ciągu dalszym nie dociera.
            • fifiriffi Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 15:39
              w zyciu nie pomyslałabym,że idąc na wesele, 18tkę czy imprezę rodzinną powinnam najeść sie w domu.I gdyby do mnie gościie przyszli najedzeni i "dziubneli "by raptem cos tam to albo pomyślałabym,że źle gotuję, albo że nie wiem co big_grin
              • porzadkoodporna Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 19:06
                Na wigilie chadzam głodna. Przed weselami coś tam zjadam bo zanim ślub, życzenia, przejazd na salę itp, to już zdąże zgłodnieć. Na chyba wszystkie inne uroczystości rodzinne chodzimy zawsze po obiedzie. U nas się nie robi imprez z ciepłym jedzeniem tylko właśnie sałatki, koreczki, jajka w majonezie itp. Wyjątkiem jest teściowa, która często zaprasza na obiad ale wtedy zaproszenie nie jest "na imieniny" tylko "na obiad imieninowy", więc absolutnie nie ma wątpliwości czy będzie jedzenie smile
                • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 21:34
                  Dlaczego na wigilię chodzisz głodna?
                  • porzadkoodporna Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 08:03
                    Jak jestem zapraszana do babci na Wigilię to idę głodna, bo takie mam "polecenie" od babci. Ale tylko na pierwszą, bo na dwie kolejne już siłą rzeczy jestem najedzona po tej pierwszej wink
                  • thea19 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 12:56
                    Bo wigilia sluzy napchaniu sie pod korek na 2 dni? W koncu jest 12 potraw. Raz w zyciu wrocilam glodna od mojej tesciowej bo byl praktycznie sam karp na tysiac sposobow a ja karpia nie jadam.
                    • pade Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 13:25
                      Serio temu służy wigilia?
              • wielki_uscisk Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 20:01
                fifiriffi napisał:

                > w zyciu nie pomyslałabym,że idąc na wesele, 18tkę czy imprezę rodzinną powinnam
                > najeść sie w domu.I gdyby do mnie gościie przyszli najedzeni i "dziubneli "by
                > raptem cos tam to albo pomyślałabym,że źle gotuję, albo że nie wiem co big_grin

                No ale te 'ekonomiczne' tutaj siadły i sobie plecki drapią, w dawno wygasłym wątku grzejąc się przy wzajemnej adoracji.
                'Dobrym wychowaniem' to nazywają - i umyślnie umniejszają poważne imprezy czy urodziny do jakiejś 'kawy z wuzetką'.

                Ziew - nie moja cyrkodzina, nie moje małżpiatki.
            • komorka25 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 13:50
              Autorka wątku zapewne w domu zjadła coś, co lubi i w ilości, jaką chciała. Później jednakowoż przebyła 300 km, co zajęło jakieś 4 godziny. Tyle samo miała przed sobą. To istotna róznica. A przy tym, to nie były "zwykłe" urodziny, tylko "18" - symboliczne wejście w dorosłość. W tym przypadku okazało się jednak tylko wejściem w pełnoletność, bo do dorosłości wiele zabrakło zarówno jubilatowi, jak i jego rodzicom.
      • yuka12 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 20.02.17, 21:26
        Moi rodzice wyznaja podobna zasade, ALE bardzo by se zdziwili i mysle, ze bardzo oburzyli, gdyby na powiedzmy 18 mojego syna po przejechaniu 250 km dostaliby kanapki, koreczki i paluszki. Zaloze sie, ze jakies jedzenie by przywiezli z soba, ale mimo to oczekiwaliby jakiegos rosolu czy ziemniakow z miesem i surowka po przyjezdzie zwlaszcza, ze przed nimi bylaby dalsza droga. Wydaje sie mi to po prostu takie ludzko zwyczajne nakarmic (zaproszonego na wyjatkowa uroczystosc!) goscia w dodatku w zimowy dzien.
        Ale nie zamierzam nikogo oceniac, bo mieszkam od jakiegos czasu w spoleczenstwie, gdzie urodziny sie odprawia ze skladek uczestnikow smile.
        • porzadkoodporna Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 08:45
          No to moi by się niesamowicie zdziwili jakbym ich ugościła obiadem i zapewne nie zjedliby wcale lub tylko odrobinę z grzeczności, bo byliby zapewne już po własnym obiedzie. Nie mówię oczywiście o sytuacjach takich, kiedy się umawiamy wcześniej, że będzie obiad lub gorąca kolacja (np. Wigilia).
          • agni71 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 15:29
            Nawet gdybys ich zaprosiła na 14.00, a oni mieliby do przejechania kilkaset kilometrów? Serio byliby po obiedzie?
            • porzadkoodporna Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 18:55
              Serio, serio. Jeżeli nie zapowiedziałabym im wcześniej "nie jedzcie po drodze, bo będzie obiad" to byliby najedzeni. Tak u mnie jest i już. Jak ja jadę do kogoś 300km to też zawsze po drodze wstępuje na jakieś jedzenie. Autentycznie zdziwiłam się, że ludzie tak nie robią i że to coś nietypowego.
              • agni71 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 20:08
                To teraz już wiesz smile
              • aqua48 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 21.02.17, 20:30
                U mnie jest podobnie.
                • motyllica Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 14:42
                  u mnie też, ale jeśli ktoś zaprasza na 12 - 13 to oczekuję jednak obiadu albo upewniam się.
                  jak później np. 16 to zrozumiałe jest - PO OBIEDZIE.

                  mieli 20 osób i nie chcieli robić dla wszystkich obiadu po prostu
                  robienie z igły widły
              • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 14:35
                No widzisz, a dla mnie np. oczywiste by było, że skoro gościowi chce się do mnie zaiwaniać te 300 km i jeszcze prawdopodobnie tego samego dnia wracać do domu, to ugościłabym go solidnie, a nie koreczkami. Urodziny to przyjęcie, bądź co bądź, a nie studenckie spotkanko z kanapkami, chipsami i morzem niedrogiego wina wink. Nie mówię, że stoły mają się uginać, a gospodyni kursować z rozwianym włosem między kuchnią a gośćmi, zawsze można wymyślić coś, co daje pewną swobodę i co przygotowuje się szybko. Ale i pozwala trochę razem pobiesiadować ludziom, którzy ileś km przejechali, żeby uczestniczyć w uroczystości. Zwłaszcza, że to była uroczystość sporej rangi i niepowtarzalna (tak jak np. I Komunia).
                • motyllica Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 14:43
                  no jednak do komunii to bym nie porównywała
                  • zlababa35 Re: Urodziny, urodziny i....koreczki na stole. 22.02.17, 14:46
                    Zależy.
                    Dla mnie zarówno rodzinne spotkanie komunijne, jak i 18-te urodziny dziecka są wydarzeniami wysokiej rangi, to są kolejne istotne etapy życia (życia w wierze, a tutaj życia jako takiego).
                    Jeżeli zapraszam rodzinę, to chcę ją starannie w obu przypadkach ugościć, uwzględniając moje możliwości, umiejętności, logistykę spotkania itp.
Pełna wersja