angeika89 Re: Życie za miastem 02.04.17, 23:15 Mieszkam na wsi, 6 km od miasta i jestem bardzo zadowolona. Dojeżdża tu autobus szkolny i zabiera dzieci. Nastoletnie dzieciaki czasem w lato jeżdżą sobie rowerami do szkoły, czy kolegów w mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
eowina123 Re: Życie za miastem 02.04.17, 23:15 O kurde większość odpowiedzi na "nie"... Szczerze mówiąc, liczyłam że mnie trochę podniesiecie na dachu, że nie warto życia dla dziecka poświęcać itp odpowiedzi na parę pytań: - córka ma niecałe 2 lata, ja mam 30. Czekanie do 18 raczej odpada. - to nie jest do końca takie absolutne zadupie. To jest generalnie kolejna sypialnia Łodzi. Jedlicze / Grotniki jeśli ktoś kojarzy. 90% całorocznych domów, jakieś dzieci pewnie też tam mieszkają... Jest podstawówka i gimnazjum lokalne też 2,5 km od działki, jeżdżą autobusy szkolne 800m od działki. Gorzej właśnie z liceum, albo jeśli córka jednak by chodziła do szkoły do Łodzi. Do skraju Łodzi jest stamtąd jakieś 10km, do mojej pracy 14km, bo pracuję na północy miasta. Tam też mieszka babcia jakby co, gdyby np córka chodziła do szkoły w tamtym rejonie. Jest też prawo jazdy kat. B1 jakby co... - już z mężem ustaliliśmy, że jesteśmy gotowi ja wozić nawet po pijaku o 3 nad ranem, żeby tyko nie była taka strasznie pokrzywdzona. Ale może teraz tylko tak sobie obiecujemy? - jakby co, liczymy właśnie na noclegi u dość liberalnej babci. Mieszkanie po babci też jest przeznaczone dla córki w przyszłości. Cholera, po tych komentarzach naprawdę rozważam jednak rezygnację z tego marzenia, ale muszę się jeszcze z tym przespać parę razy Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 02.04.17, 23:33 Masz przynajmniej szczere wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 02.04.17, 23:39 Nie będzie zaskoczona jak jej nastolatka kiedyś wygarnie. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 02.04.17, 23:50 No , teoretycznie, jak córka ma dopiero dwa latka to można się zabawić w ten dom, bo jeszcze tak z 10 lat problemu wielkiego nie będzie. Potem ten dom można by -uwaga herezja! - tfu tfu tfu sprzedać i kupić coś w mieście. Oczywiście, nie mam złudzeń, że autorka wątku byłaby w stanie mentalnie zdobyć się na taką akcję i rozstać się z wymarzonym domem. Jednak czysto biznesowo to nie byłoby głupie pociągnięcie - 10-letni dom trzyma jeszcze cenę i uchodzi za względnie nowy. Odpowiedz Link Zgłoś
najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Życie za miastem 03.04.17, 00:22 riki_i napisał: > Potem ten dom można b > y -uwaga herezja! - tfu tfu tfu sprzedać i kupić coś w mieście. Słyszałeś żeby w Polsce ktoś kupował dom!??!!? Wszyscy się budują... Za dużo amerykańskich filmów.... Xsionnc Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 00:33 Wszyscy są głupi. O ile działka nie jest za darmo (spadek, darowizna po rodzinie), dużo taniej jest kupić dom, niż go budować. Dodatkowo, na b. drogich domach traci się majątek. Rynek jest płytki, powyżej 3 mln zł są to obiekty prawie niesprzedawalne. Widziałem już oferty desperatów, gdzie samo wyposażenie było warte co najmniej 50% ceny wyjściowej. No, ale podobno się bogacimy jako społeczeństwo, że ho ho ho! Tak przynajmniej wmawia obecna propaganda sukcesu. Więc załóż sobie optymistycznie, że rynek wtórny na domy wybije jak gejzer hahaha Odpowiedz Link Zgłoś
najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Życie za miastem 03.04.17, 00:39 riki_i napisał: > Wszyscy są głupi. O ile działka nie jest za darmo (spadek, darowizna po rodzini > e), dużo taniej jest kupić dom, niż go budować. Ja nie komentuję decyzji, ja tylko mówię jak wygląda rynek. Może to obciach kupować dom!? Może prawdziwy dom to tylko ze śwagrem, metodą gospodarczą, w 15 lat? A z rynkiem nie wygrasz. 10-12 letnie auto ma mieć najwyżej 170 kkm i co zrobisz? > Więc załóż sobie optymistycznie, że rynek wtó > rny na domy wybije jak gejzer hahaha Załóżmy, że jak gejzer Xsionnc Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 00:44 najstarszy_syn_ksiedza_biskupa napisał(a): > Może to obciach kupować dom!? Może prawdziwy dom to tylko ze śwagrem, metodą > gospodarczą, w 15 lat ? Zapewne tak jest. Świadczyć o tym może kompletnie nieracjonalna wycena działek budowlanych. Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:31 I to jest dla mnie zagadka. Przeszacowane ceny dzialek budowlanych kontra cena dzialki z gotowym domem. od jakiegos czasu wnikliwie obserwuje ceny domow i dzialek w interesujacym nas regionie i to sie w ogole kupy nie trzyma!!! Widze, oferty domow wiszace miesiacami na sprzedaz z pikujacymi w dol cenami, dzialek budowlanych ceny trzymaja sie na tym samym poziomie. Zdecydowanie, oplaca sie w tej chwili kupowac dom zbudowany ( nawet jesli trzeba zrywac "piekne" kafelki w lazienkach i rzezbic od nowa) niz przeplacac za dzialke budowlana, przechodzic cala ten papierowa biurokracje, placic za projekt i ruszac z budowa wymarzonego domu wg naszego projektu... strata kasy, czasu i energii... A jednak Polacy kombinuja inaczej. mhm... Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:39 Zdecydowanie, oplaca sie w tej chwili kupowac dom zb > udowany ( nawet jesli trzeba zrywac "piekne" kafelki w lazienkach i rzezbic od > nowa) niz przeplacac za dzialke budowlana, przechodzic cala ten papierowa biuro > kracje, placic za projekt i ruszac z budowa wymarzonego domu wg naszego projekt > u... strata kasy, czasu i energii Nie, nie zdecydowanie. Monitorujemy sytuację z różnych względów. Dom z działką plus totalny remont nie jest tanszy niż działka i wybudowanie domu od podstaw. To może miec sens tylko wtedy jeżeli dom Wam się podoba, przynajmniej "jako tako". Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:52 Na jakiej podstawie tak twierdzisz???? Podaj przyklady, bo ja widze cos zupelnie innego. Potrafie takze uzywac kalkulatora i porownywac ceny. Znam koszty budowlane i ceny surowcow. I nie pisze o ruderach, ktore trzeba remontowac gruntownie ani o zabytkowych dworkach z ochrona konserwatorska. Te dwa przypadki sa drozsze, rzecz jasna. Z reguly placisz wtedy za swietna lokalizacje, starodrzew w parku/ogrodzie itd. Domy wybudowane w nowych technologiach 10letnie np, sa zdecydowanie tansze, niz wybudowanie od podstaw nowego. Jakie generalne remonty sie przeprowadza w 5 letnich albo nawet 10 letnich domach, he? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:57 Np rozwala sciany, bo nie odpowiada Ci układ pomieszczeń. Nie odpowiadają Ci okna. Podłoga. Masz inny pomysł na ogrzewanie. Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:52 Zwyczajnie, takiego domu pod uwage ewentualnego zakupu nie biore. Mamy scisle okreslone kryteria i tego sie trzymamy. Jeden z domow, ktory nam odpowiadal w wybranej lokalizacji jest w tej chwili juz tanszy o 30% w stosunku do ceny startowej sprzed 3 lat. Cisnienie na sprzedaz widac rosnie z kazdym miesiacem. Jeszcze chwile poczekamy. Ofert domow na sprzedaz jest bez liku.. I caly czas buduja sie nastepne. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:59 Ja na razie nic nie kupujé, ale priorytetem byłaby dla mnie lokalizacja. I gdybym w ramach lokalizacji miała do wyboru działkę i dom, wybrałabym działkę. Może dlatego, że z doswiadczenia wiem, że bardzo mało jest domów spełniających nasze kryteria (ordynarnie praktyczny dom). Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:55 Bzdura, bzdura, bzdura. Oglądałem kiedyś namiętnie domy na sprzedaż w Warszawie i w okolicach. Wybór jest taki, że można sobie znaleźć absolutnie wszystko. Nie rozumiem dlaczego część ludzi musi się koniecznie w życiu upie...r...d..o...lić po pachy, w imię tego, żeby to było "moje-najmojsze-wymarzone-dopieszczone" zamiast przyjść na gotowe. Widziałem piękne domy np. w Izabelinie, oferowane za ułamek ceny, którą wsadzono w ich wybudowanie. I ja bardzo przepraszam, ale co może nie odpowiadać w układzie pomieszczeń, oknach, ogrzewaniu czy podłodze NOWEGO domu o powierzchni ponad 200 metrów, w który ktoś wpakował 2-3 mln złotych? O jakich domach my w ogóle mówimy? O ruderach z końca PRL-u, stanach surowych zamkniętych z pustaków postawionych ze szwagrem, "zabytkach" w stanie agonalnym? Domy wybudowane w ostatnich 10 latach , przynajmniej w Warszawie i bliskich okolicach, trzymają jakość i nic w nich nie trzeba robić. A nawet jeśli ktoś chce sobie zmienić oczojebne kafelki w łazience, to sorry, ale to jest pryszcz w porównaniu do stawiania nowego domu od podstaw. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:56 To oczywiście było do joa66, a nie do niebieskiego.oka Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:43 Dzieki riki. Otoz, to! Zwlaszcza, ze wybudowany, wymarzony dom, ten moj najpiekniejszy dom, ktorego nikt nie ma ( z roznych wzgledow zyciowych) trafia na rynek wtorny..... Wlasciciele zderzaja sie z brutalna rzeczywistoscia. Nie tylko rynek warszawski jest wypelniony po brzegi domami na sprzedaz. Nawet sa do kupienia ordynarnie praktyczne domy takze. Mozna przebierac i wybrzydzac do woli. I jeszcze sprzedajacy jest gotowy na znaczne negocjacje cenowe. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:56 Nawet sa do kupienia ordynarnie praktyczne domy takze. Mozna przebierac i wybrzydzac do woli. Tia....w dowolnej lokazlizacji i dowolnej wielkosci. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:06 Wiesz co? Widac, ze sama nie wiesz czego chcesz i czego szukasz na rynku nieruchomosci.... Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:09 Problem polega na tym, że dokladnie wiem P.S. Nie szukam, bo decyzję podjełam dawno- mieszkanie w miescie. Rynek obserwuję z powodu ewentualnych ruchów mieszkaniowych w rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:06 Ale w sumie chętnie poproszę o oferty domów o rozkładzie parteru (około 120-130 m): 3 sypialnie 2 lazienki z oknami pralnia z oknem salon + gabinet (przedzielony drzwiami , mozna regulować wielkosc salonu poprzez otwarcie go na gabinet) kuchnia oddzielna przedpokój schody piętro 3 pokoje 1 lub 2 łazienki Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:29 Nieprecyzyjne, jak dla mnie, wymagania. Caly dom ma miec powierzchnie 120-130m czy tylko parter? Dom w jakiej technologii? Jaka powierzchnia ogrodu? Lokalizacja? System ogrzewania? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:46 Tylko parter Piętro- poddasze niesitotne. Znajdx mi taki rozkład w dowolnej technologii , dowolnym systemem ogrzewania, ogrodem, Itd. Jak widzisz rozszerzam Co pole manewru - znajdx mi tylko rozkład (lokalizacja - pracuję w Warszawie więc mam się tu wygodnie i sparwnie dostac codziennie, najlepiej lewa strona Wisły). Może byc kilkaset ofert. nie musi być kilka tysięcy Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:46 niebieskie.oko napisała: > Nieprecyzyjne, jak dla mnie, wymagania. Caly dom ma miec powierzchnie 120-130m > czy tylko parter? > Dom w jakiej technologii? Jaka powierzchnia ogrodu? Lokalizacja? System ogrzewa > nia? Może technologia, powierzchnia ogrodu, lokalizacja i system ogrzewania są dla niej na tyle nieistotne, że szuka po ww parametrach układu pomieszczeń.? Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 16:31 joa66 napisała: > Ale w sumie chętnie poproszę o oferty domów o rozkładzie parteru (około 120-130 > m): > > 3 sypialnie > 2 lazienki z oknami > pralnia z oknem > salon + gabinet (przedzielony drzwiami , mozna regulować wielkosc salonu poprze > z otwarcie go na gabinet) > kuchnia oddzielna > przedpokój > schody Zaraz, zaraz - jak Ty chcesz zmieścić na 120-130 metrach tyle pomieszczeń? 3 sypialnie, 2 łazienki z oknami, pralnia z oknem, salon z gabinetem i oddzielna kuchnia? Przecież to wychodzi 8 izb, a jeszcze chcesz tam wcisnąć przedpokój i schody! No Kochana, jak Ty szukasz fantastyki naukowej to możesz sobie szukać do usranej śmierci. Albo napisz do Dowborowej z Polszmatu, żeby Ci wyrychtowała takie cóś z jakiejś rozpadłej chałupiny. W życiu nie mierzyłaś metrów kwadratowych w żadnym realnie istniejącym domu i masz kiełbie we łbie na podstawie mniemanologii stosowanej (przekładanie powierzchni mieszkalnej w bloku wprost na powierzchnie w domu - szkolny błąd ludzi z blokowisk). Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 16:37 riki_i napisał: > Zaraz, zaraz - jak Ty chcesz zmieścić na 120-130 metrach tyle pomieszczeń? 3 sy > pialnie, 2 łazienki z oknami, pralnia z oknem, salon z gabinetem i oddzielna ku > chnia? Przecież to wychodzi 8 izb, a jeszcze chcesz tam wcisnąć przedpokój i sc > hody! > > No Kochana, jak Ty szukasz fantastyki naukowej to możesz sobie szukać do usrane > j śmierci. Albo napisz do Dowborowej z Polszmatu, żeby Ci wyrychtowała takie có > ś z jakiejś rozpadłej chałupiny. Tak mi się wydawało, żeby było tyle okien to trzeba by to na planie ośmiokąta zbudować! Albo rotundy Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 16:46 Prostokąt O to też architect był zły, bo "nudno" Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:08 I podsumowujac - większośc (nie twierdzę, że wszyscy) ludzi potrafi jako tako liczyć. I jeżeli wybiera działkę a nie dom, to zwykle ma ku temu dobry powód. Porównywanie cen działek i domów na ślepo, bez żadnego kontekstu nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:19 joa66 napisała: > I podsumowujac - większośc (nie twierdzę, że wszyscy) ludzi potrafi jako tako l > iczyć. A to akurat nie jest prawda. Nie dość, że nie potrafią liczyć to jeszcze wiara przesłania im liczby. Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:54 Ale jaki brak kontekstu masz na mysli? No przeciez jest kontekst. Piszesz, ze najwazniejsza dla Ciebie ( i dla mnie tez) jest lokalizacja, prawda czy nie? To juz jest kontekst. Jesli masz w tej lokalizacji dzialke po dziadkach za darmoszke- to robisz projekt i bawisz sie w budowanie. Jesli musisz kupic dzialke to okreslasz swoje potrzeby ( racjonalne nie z d... y wziete) i porownujesz ceny wolnych dzialek i domow do sprzedania w interesujacej Cie lokalizacji. Jesli jest duzo domow do sprzedania. Tym lepiej dla Ciebie- masz wiecej opcji do przemyslenia i dopasowania domu do swoich potrzeb i mozliwosci finansowych. Cala filozofia. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 16:44 Nie, mam projekt w szufladzie Szczegółow nie pamiétam - sypialnie po okolo 14 metrów, łazienki po około 5m , pralnia 3 m, kuchnia okolo 10 i gabinet/biblioteka okolo 10 m, zostaje 45 m na tzw salon i komunikację. Głupiś,, riki, głupiś. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:08 Powiedzieć, że ciasno, to nic nie powiedzieć Wizje masz straszne, dziwię się że architekt w ogóle chciał to przelewać na papier. Dom wiąże się z komfortem, a Ty zaprojektowalas sen mieszkaniowy tow. Wiesława. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:25 No więc własnie, rysiek. Nam odpowiada taki comfort Żadne pomieszczenie nie bylo dla nas za małe Dlatego jeden 'salon kąpielowy" na 40 osób a la rysiek nam nie odpowiadał Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:37 Ale to nie jest komfort! To nawet nie stało obok komfortu! Łazienki po 5 m kw? Pokoiki po 12 metrów? Pralnia z oknem na 3 m kw? To ile ma to okno? Dom to nie domek dla krasnoludków Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:44 Nie , ryśku. Pokoiki po 14 metrów A okno jest w murze i nie zajmuje miejsca. Zgadzam się, że łazienka 5 m nie jest najwieksza na świecie, ale tu mówimy raczej o osobistych łazienkach. Teraz mam takową w mieszkaniu, ma własnie około 5 m i nie jest za mała. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:46 p.s. Dla mnie komfortem jest prywatność . I wolę kilka małych łazienek niż jedna wielką. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:50 I znowu się powtórzę - ludzie mają różne potrzeby - jedni wolą na kupie w "salonach" , inni wolą mieć swoje prywatne przestrzenie. Z ciekawosci, które pomieszczenie jest za małe? Usłyszałam o pralni - mnie taka wystarczy. Łazienka 5 m2? Jako osobista - jak najbardziej Co jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:03 Z ciekawosci, które pomieszczenie jest za małe? Każde. Zwłaszcza 10 metrowa kuchnia i takaż biblioteka mnie ubawiły setnie Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:04 Wszystkie pomieszczenia są za małe, począwszy od tych mikro łazienek poprzez mikro sypialnie a kończąc na zbyt małym salonie ( po odjęciu przedpokoju i schodów też wyjdzie mikroskopijny). Każdemu według jego potrzeb! można sobie zaprojektować pomieszczenia nawet i po półtora metra kwadratowego, ale dom to jest przede wszystkim przestrzeń i komfort. Jaki jest sens przenosić się do domu pod miastem i fundować tam sobie powtórkę z najgorszego gomułkowskiego bloku? 😨 Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:08 Dla mojej 3 osobowej rodziny salon 30 m z możliwoscią powiększenia do 40 wydawał się jak w sam raz . O ile kojarzę gomułkowskie mieszkania to raczej mało było sypialni 14 metrówych . Ile m2 łazienki potrzebujesz tylko dla siebie, rysiek? Bez głupich podwójnych umywalek, pralek itd? Wolisz dzielić dużą łazienkę z kimś czy miec mniejszą swoją? Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:14 Potrzebuje dużą wannę, osobny prysznic, dwie umywalki albo jedna duża, szafki. Nie uważam tego za żaden specjalny zbytek. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:17 Ja mam osobny prysznic i drugą umywalkę w drugiej łazience Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:26 >Potrzebuje dużą wannę No to ta wanna powieksza Ci lazienke. Dla mnie na przyklad jest to zupelnie zbedna rzecz. Nie cierpie wanien, nie widze sensu. A teraz pomysl, ile miejsca potrzebujesz na kabine prysznicowa, umwywalke i szafki? Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:22 >Wszystkie pomieszczenia są za małe, począwszy od tych mikro łazienek poprzez mikro sypialnie a kończąc na zbyt małym salonie ( po odjęciu przedpokoju i schodów też wyjdzie mikroskopijny). A ja akurat nie widze sensu innego rozwiazania dla sypialni niz maly pokoik z duzym lozkiem, duza szafa i malutka lazienka en-suite. I tyle - nic tam wiecej nie jest potrzebne. I tez nie wiem, jakim cudem salon o powierzchni 40m2 jest bardziej komfortowy od salonu o powierzchni 20m2. Ten komfort zalezy od ustawienia mebli, od wygody sofy... Chyba ze jest sie rodzina wielodzietna, ale to chyba nie przypadek joa? Roznica jakosciowa miedzy domem a blokiem to brak sasiadow i wlasny ogrod. Powierzchnia domu jest potrzebna taka, jaka jest potrzebna. Reszta jest zbedna powierzchnia. Moja tesciowa ma 8 pokoi. I co? Powinna w kazdym spedzac godzine dziennie? Zeby sie nie marnowaly? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:27 sasanka - na moim projekcie salon ma około 30 m (plus 10 w razie potrzeby) Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:39 Roznica jakosciowa miedzy domem a blokiem to brak sasiadow i wlasny ogrod Podstawowa różnica to cena - mieszkania są droższe niż domy. Sąsiedzi mi nie przeszkadzają - ani w mieszkaniu ani na działce (około 100 m we wszytskie strony) Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:25 >Powiedzieć, że ciasno, to nic nie powiedzieć smile Wizje masz straszne, dziwię się że architekt w ogóle chciał to przelewać na papier. Dom wiąże się z komfortem, a Ty zaprojektowalas sen mieszkaniowy tow. Wiesława. Projekt dostosowuje sie do wlasnego zycia, a nie do zycia rikiego. Jesli buduja sie ludzie, ktorzy maja dzieci w wieku studenckim do buduja sobie dom na dwoje ludzi. Dwojgu starszym ludzi wystarczy sredniej wielkosci salon, kuchnia, sypialnia, lazienka, dwie toalety, pomieszczenie gospodarcze. A jako ze wiekszosc chcialaby miec jak najczestszy kontakt z dziecmi i rodzina to dorzuca sie do tego kilka malutkich sypialni z lazienkami z przeznaczeniem na noclegi przyszlych wnukow w wakacje, dzieci w swieta, cioci Zuzi, wujka Staska a moze i wziecie do siebie wlasnych rodzicow, jesli to sie okaze konieczne, ewentualnie jakiejs Ukrainki, jesli sami beda kiedys potrzebowali opieki. I juz masz uzasadnienie innego rozkladu, niz Ty bys chcial dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:35 Błagam - jak rzadko zgodzę się z Ryśkiem: toż te metraże to większe są w mieszkaniach w bloku (i nie, nie mam na myśli apartamentów, tylko budownictwo rodem z PRL-u). 3-metrowa "pralnia"? Toż większa szafa na ubrania zajmuje taką powierzchnię. Do takiej wnęki (bo trudno to nazwać pomieszczeniem) to już nie będzie gdzie kosza na brudy wstawić, jeśli się tam wcześniej ustawi pralkę i suszarkę... Reszta "wizji" jest podobnie "komfortowa". Oczywiście, każdy ma prawo sobie wymarzyć dowolny dom, ale budować dom, w którym nawet minimum mebli się nie zmieści to zaiste, ekhem, oryginalny pomysł... Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:39 Które pomieszczenie jest Twoim zdaniem za małe? p.s. pralnia 'ma zabudowę" pralka, suszarka, kosz na brudne. Fakt , mieściła sie w niej wygodnie jedna osoba, więcej nie przewidywalismy. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:59 pralnia 'ma zabudowę" pralka, suszarka, kosz na brudne. Fakt , mieściła si > e w niej wygodnie jedna osoba, więcej nie przewidywalismy. Wygodnie się mieściła? Ile centymetrów kwadratowych jej na tę wygodę pozostało po wstawieniu na 3 metry pralki, suszarki i kosza? Ja tam decydując się na pralnię w domu uznałabym jednak, że miejsce na detergenty, stację parową czy deskę do prasowania to nie są jakieś ekstrawagancje. Po co w ogóle mieć dom, skoro komfort w nim jest niższy niż w kawalerce z wielkiej płyty? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:04 To, że było miejsce na detergenty uznałam za oczywiste. A teraz uwaga. Nie wiem co to jest stacja parowa , wnioskuję, że nie jest mi potrzebna. I naprawdę uważasz, że 3 osoby równie "niewygodnie" mieszkałby w kawalerce z wielkiej płyty? Dla uzmysłowienia tego co oferuje rynek w kategorii gotowce: pracownia-projekty.dom.pl/hp_san_francisco_c_ce.htm pracownia-projekty.dom.pl/dom_przy_slonecznej_3_ce.htm W ogóle nie ma pralni Ale czekam na lepsze propozycje zagospodarowania 120-130 m dla 3 osób (plus góra, ale góra była nam raczej obojetna, bo to była rezerwa - u nas były 2 małe sypialenie i jedna duża i jedna duża łazienka) Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:05 Kolejny project pracownia-projekty.dom.pl/dom_przy_slonecznej_5_ce.htm Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% większa 03.04.17, 18:13 niż w twoim pomyśle przedstawianym wyżej. A oba mają jeszcze mini-spiżarnię. Łazienki też większe - i żadna nie jest "salonem kąpielowym, obie akurat takie, żeby się sowbodnie obrócić między umywalką a wanną. Mam wrażenie, że wyobraźnia przestrzenna i ocena odległości to nie są twoje mocne strony, delikatnie mówiąc Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 18:19 Nie, ja mam projekt iwonia Która łazienka jest większa? Tam gdzie jest tylko jedna? Bo tam gdzie są dwiej jedna ma cos powyzej 5 a druga powyżej 3 m. I bez pralni czyli gdzieś tam pewnie stoi prala. Rozumiem, że to nie sa klitki ? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 18:21 Łazienki sa dokładnie takie: A 10. Łazienka 3.80 m2 11. Kotłownia 5.20 m2 Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 18:23 Errata: Dom A Łazienka 6.80 m2 10. Łazienka 3.80 m2 RAZEM 10. 6 - w porównaniu do mojego 10. Bez pralni Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 18:24 Dom B toaleta - 2,78m² 7. łazienka - 5,76m² Razem niewiele ponad 8 m, i tak naprawdę jedna łazienka Bez pralni Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 18:26 Dom C Łazienka 6.70 m2 Łazienka 3.60 m2 Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 18:29 Podsumowując iwonia, "Mam wrażenie, że wyobraźnia przestrzenna i ocena odległości to nie są twoje mocne strony, delikatnie mówiąc" Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 18:40 No, jeśli dla kogoś ponad 8 i ponad 6 m to mniejsze pomieszczenia niż 5 m to nie mamy o czym dyskutować. Trzeba było podać jakieś lepsze przykłady, bo sama się podłożyłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 18:47 Iwonia, nie przekrécaj - wkleilam rozmiary lazienek z zalinkowanych domów? Sklamalam? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 18:53 Co tu jest do przekręcania? Najpierw sama piszesz o 5-metrowych łazienkach w projekcie własnego pomysłu, potem linkujesz projekty domów z 6-8 metrowymi łazienkami, a następnie się upierasz, że te "twoje" większe - no daj spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 19:18 iwonka, nie klam - w tych domach była jedna większa łazienka około 5-7 m i druga mniejsza około3-4 m. W czym jest gorszy układ 1 łazienka 5m2 , 2 łazienka 5 m2 pralnia 3m2 od układu: toaleta - 2,78m² łazienka - 5,76m², bez pralni? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 19:25 Kolejne przykłady łazienek z pralkami, których wielkośc całkowita nie przekracza "moich" www.extradom.pl/projekt-domu-na-parkowej-WAH1692 www.extradom.pl/projekt-domu-ariel-BSA1929 Wygląda na to, że uczepiliście się łazienek, a ich powierzchnia całkowita jest podobna do "moich". Jeżeli jedna z linkwanych ma np 7 m, to znaczy, ze druga ma 3 m , czyli na jedno wychodzi. I miedzy innymi dlatego kupuje sie własny project, bo dla wielu 7+3 to jest o 50% więcej niż 5+5 Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 19:28 I kolejny projekt, gdzie prawie wszytsko jest mniejsze niż u mnie I jest tylko jedna łazienka www.extradom.pl/projekt-domu-hary-i-BBG1030 Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 19:33 BTW w licznych rozważaniach licznych opcji nieruchomosciowych przez sekundę rozważalismy budowę wiekszego domu (pomysł upadł, bo tak naprawdę jest bez sensu), Przeglądałam gotowe projekty i na dziesiątki tylko jeden miał sensowny rozkład pomieszczen (obrzydliwy z zewnatrz, ale to inna sprawa) Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 19:42 Najcudaczniejsze jest to, ze nikogo nie dziwi, ze malzenstwo z dzieckiem mieszka w 50-metrowym mieszkaniu. Bywa, ze i w mniejszych mieszkaja. Natomiast malzenstwo z dzieckiem mieszkajace w 130-metrowym domu z ogrodem dziwi bardzo - jak to w takiej ciasnocie? Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 19:47 sasanka4321 napisała: > Najcudaczniejsze jest to, ze nikogo nie dziwi, ze malzenstwo z dzieckiem mieszk > a w 50-metrowym mieszkaniu. (...) Natomiast malzen > stwo z dzieckiem mieszkajace w 130-metrowym domu z ogrodem dziwi bardzo Tak, to jest piękne Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 20:13 Ja myślę, że to tylko dowód na to, że ludzie mają różne wyobrażenia na temat domu. Jak dom, to biblioteka jak w zamku angielskim, bo po co komuś 10 metrowy pokój na sciany zabudowane półkami - toż to śmiech na sali. W sumie lepsze są domy gdzie w ogóle nie ma miejsca na bibilotekę (nie twierdzę, że taka jest niezbędna, nie zgadzam sie jedynie z tezą, że mała to jak gomułkowska kawalerka). Jak łazienka to jedna wielka, bo lepiej, żeby dwoje ludzi naraz mogło z niej korzystać niż dwie mniejsze, gdzie kazdy może korzystać oddzielnie. Jak pisałam, zdecydowałam się na mieszkanie i to też w stanie surowym, z możliwością własnej aranżacji ścian. Kosztem 'królewskiego" przedpokoju zamieniłam wc na drugą łazienkę. I była to najlepsze decyzja jaką mogliśmy podjąć. Sąsiedzi wyżej zostawili proponowany przez developera uklad. Owszem , mogą długo się żegnac z wieloma gośćmi w przedpokoju, ale rano ustawiają się w"kolejce" do łazienki. Co kto lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 20:34 Dajesz jeszcze raz dowod, ze nie masz bladego pojecia wyobrazenia przestrzeni. Ta 10 metrowa klitka, zwana przez Ciebie gabinetem-biblioteka, ktora chcesz zabudowac regalami bibliotecznymi. Do tego jeszcze jakies biurko, a i jeszcze drzwi przesuwane do salonu, aby "zwiekszyc powierzchnie" jak bedzie potrzeba. Czy zdajesz sobie sprawe ile zostaje Ci tej "wolnej powierzchni"? Sypialnia 14 metrowa? tak? Z wygodnym lozkiem dwuosobowym do ktorego jest dojscie z dwoch stron? Do tego szafa? Czy garderoba? Jak chcesz to wcisnac? Jak wygodnie zyc ze wszystkimi niezbednymi sprzetami we wzglednym komforcie? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 20:43 Wiesz, teraz nie mam biblioteki i te sam ksiązki ozdabiają sciany tzw salonu (głownie). Tak, 10 m dodatkowy pokój, w którym są "sciany" pólkowe bardzo by mi się przydał, żeby uwolnic 'salon" Tak, 14 m na podwójne łożko i szafę dla jednej osoby jak najbardziej wystarczy Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 20:45 Pozwolę sobie dodać - te wymiary nie odbiegają od standardowych w gotowych projektach. Nie bardzo rozumiem dlaczego akurat "mój" jest jak kawalerka gomułkowska Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 20:49 O proszę stadard - sypialnie po 11 m www.archipelag.pl/projekty-domow/liv-3-g2?AreaMax=655&AreaMin=126&List=Size3&SearchForm=1&Type=1 Albo 12 www.archipelag.pl/projekty-domow/liv-3-g2?AreaMax=655&AreaMin=126&List=Size3&SearchForm=1&Type=1 Powtórzę pytanie - dlaczego niektórym tak bardzo zależy na wmówieniu, że te wymiary są dziwne i nietypowe skoro sa standardowe? Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 21:10 W sypialni o powierzchni 14m2 spokojnie zmiesci sie lozko 1,80x2m z dostepem z obu stron, 2 stoliki nocne, wygodny fotel i duza szafa (ja mam nawet taka na cala sciane z przesuwnymi drzwiami). Coz jeszcze mialoby tam byc? Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 21:22 Dla tych, ktorych wyobraznia zawodzi, przykladowe zdjecie z netu 14-metrowej sypialni lh3.googleusercontent.com/-FFKNRR-TXlg/VTkSOwH6-UI/AAAAAAAAACk/KI6Lbr0KhVg/w1520-h1080/3.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 21:34 To ja wrzucę zdjęcia małych bibliotek/gabinetów (luźny przykład, ja bym urządziła inaczej) Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 21:41 Niestety nie stać mnie na taką Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 21:48 To jakis zart chyba . Na biblioteke powinnas wykorzystac cale prawe skrzydlo swojej posiadlosci. I wybudowac taki przesuwajacy sie pas podlogi, jak na lotniskach, zebys nie musiala tyle chodzic po domu. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 22:03 przesuwajacy sie pas podlogi To jest to! Jak już w końcu zdecyduję się na budowę Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 22:03 Oj, ludzie nie rznijcie głupa , że 14 metrowa sypialnia to klitka! Nagle wychodzi że wszyscy się wychowali w 5000 metrowych palacach, że 100 metrowym wychodkiem. Jak zyc z taką sypialnia? Gdzie macie na świecie te przestronne ogromne domy i pokoje? Na wygodne łóżko , fotele i szafę wystarczy 10m. Kwestia rozplanowania, nie tylko mebli ale i okien i drzwi. Odpowiedz Link Zgłoś
eowina123 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 03.04.17, 23:59 Ej... My aktualnie mamy w pokoju 9,5m2: - łóżko dwuosobowe 1,4x2 - łóżeczko młodej 1,2x0.6 - przewijak z szafką - dwie komody Billy. I jeszcze córka spokojnie tańczy w tym pokoju. 14m2 na sypialnie brzmi dla mnie jak hangar a 10m2 na bibliotekę? Jeszcze salę balową może tam zrobić Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Na obu tych projektach kuchnia jest o 50% wię 04.04.17, 08:18 Sądząc po projektach standardowa sypialnia ma 12-15 m. Są oczywiście większe i mniejsze. Sadząc po wizytach w róznych domach europejskich , jest to w ogóle przeciętna powierzchnia. Dlatego ze zdumieniem czytałam wypowiedzi "fachowców" o klitkach i biednym architekcie zmuszonym do tychże klitek projektowania. Nie doczekałam się także przykładów domów na sprzedaż o podobnym układzie - co mnie specjalnie nie dziwi. Większośc architektów mając do dyspozycji piętro tam lokuje sypialnie albo przynajmniej większośc z nich - po to, żeby salon miał 50 m a nie 30 itd. I w porządku, tylko po co awantury, że w nowych domach wszystko "ma się podobać" i nie ma nic do większego remontu, więc tylko głupcy kupują działki? Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:35 sasanka4321 napisała: > A jako ze wiekszosc c > hcialaby miec jak najczestszy kontakt z dziecmi i rodzina to dorzuca sie do teg > o kilka malutkich sypialni z lazienkami z przeznaczeniem na noclegi przyszlych > wnukow w wakacje, dzieci w swieta, cioci Zuzi, wujka Staska a moze i wziecie do > siebie wlasnych rodzicow, jesli to sie okaze konieczne, ewentualnie jakiejs Uk > rainki, jesli sami beda kiedys potrzebowali opieki. Powiem Ci, że tak zaprojektowałaś, że aż mnie ciary przeszły po plecach z przerażenia na myśl o spełnieniu się tych wizji. Ale potem pomyśłałem, że to taka sama wizja jak: "A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu!" i mi trochę ulżyło.... Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:43 >Powiem Ci, że tak zaprojektowałaś, że aż mnie ciary przeszły po plecach z przerażenia na myśl o spełnieniu się tych wizji. Realnie zaprojektowalam Mam rzad znajomych (w Stanach, ale to na jedno wychodzi), okolo 50-tki, ktorzy wlasnie sie przeprowadzaja, buduja/kupuja. I nie jest to z zamiarem "Bedziemy sie przeprowadzac co 5 lat, wiec to tylko na chwile ten dom". Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:36 Nie, to był dom dla trzyosobowej rodziny (w tym małe dziecko) Uznalismy, że 14 m2 sypialni na łebka to nie jest mało Uznaliśmy, że na 3 osoby chcemy 2 łazienki ( pomijam pietro). I pralnię. Uznaliśmy, że salon ok 30 m z możliwoscią powiększenia do 40 m do codziennego życia też nam wystarczy. Uznaliśmy, ze wygodnie będzie nam mieszkac na jednym poziomie, więc piętro miało być gościnno-awaryjne (dodatkowy salon np dla młodziezy itp). Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:30 Oszzz kurna... i to wszystko na 130m2??? Niezla jestes. Masz ten projekt w szufladzie? Pokazuj! Ciekawam jak Twoj architekt z Twoich wymagan wybrnal.... Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:35 Oszczędzając na tzw komunikacji. Mały tzw przedpokój (większy niż "blokowe" ale jednak) Jak to rozplanował (wymiary) napisałam. Projektu Ci nie wkleję - po piewrsze mam go na rzeczonej działce, po drugie, nawet gdybym miała w domu to nie mam skanera (projekt mam w folderze). A co wydaje Ci się nierealne przy podanej wielkosci pomieszczeń? Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 19:12 Architekt sie dopasowal do wymagan zleceniodawcy, ale swoje pomyslal. Wolnostojacy dom projektuje sie inaczej niz mieszkania w blokach. I rzecz nie w wielkosci pokoi ale w tzw nadbudowie technicznej, ktorej nie masz w bloku. Dlatego Ci sie pytalam w jakim systemie ogrzewania chcesz z rodzina funkcjonowac. Gazowym? Tradycyjnym? Jesli w ostatnim, to trzeba przewidziec oddzielne pomieszczenie zwane kotlownia. Chcesz miec maly ogrod? Czy duzy? Gdzie bedziesz przechowywala meble ogrodowe zima? Gdzie sprzet sportowy? Chcesz w przyszlosci miec pokoje na pietrze, jak Ci zaprojektowano schody na to pietro? To sa wszystko metry powierzchniowe, ktore w projekcie trzeba uwzglednic. Lazienki male. Pralnia mala. Gdzie bedziesz sluszyc bielizne? Na sznurkach w lazience, tak jak w blokach? Korytarz z wiatrolapem malutki, pewnie blokowy, tak, ze tylko dwie osoby sie zmieszcza i bez szafy na ubrania wierzchnie. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 19:15 Kotłowania w piwnicy (dom czésciowo podpiwniczony) . Podobnie sprzét ogrodowy. Schody "lamane". Bielizna suszona w suszarce. Łazienki nie odbiegają rozmiarem od standardowych w domach (we wklejonych projektach są nawet mniejsze). G Odpowiedz Link Zgłoś
anamatopeja Re: Życie za miastem 03.04.17, 20:47 Zaraz, zaraz - jak Ty chcesz zmieścić na 120-130 metrach tyle pomieszczeń? 3 sypialnie, 2 łazienki z oknami, pralnia z oknem, salon z gabinetem i oddzielna kuchnia? Przecież to wychodzi 8 izb, a jeszcze chcesz tam wcisnąć przedpokój i schody! haha, tu masz rację Znajomi mają dom w takim metrażu i dokładnie z taką ilością pomieszczeń (tylko zamiast pralni jest kotłownia) i wszystkie te pomieszczenia to maleńkie klitki gdzie ledwo się obrócić można. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 20:50 Nie , to są standardowe rozmiary wg załączonych wzorów p.s. okna nie zajmują miejsca Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 20:58 Spojrzałam się na kuchnie - też większośc ma około 10m Skoro ja nie mam takiej wyobraxni i nie potrafię liczyć to proszę mi wytłumaczyć dlaczego łazienki, kuchnie, sypialnie w standardowych projektach mają podobną powierzchnię i są ok, a w moim przypadku architekt uległ głupiej babie, która bedzie miała klitki? Odpowiedz Link Zgłoś
anamatopeja Re: Życie za miastem 03.04.17, 20:57 Czytam o tych planach domów i nie widzę, żeby ktoś uwzględnił kotłownię I nie ma co porównywać z blokiem, gdzie kotłowni się nie ma w obrębie mieszkania, ani nie ma potrzeby posiadania sporej części gospodarczej bo nie potrzebuje się mnóstwa narzędzi i urządzeń zupełnie zbędnych w bloku a potzrebnych w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 20:59 Pisałam - "moja kotłownia" zaplanowana jest/była w piwnicy Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 21:00 Ale ja nie porównuję mojego "domu" do mieszkania tylko do innych domów i jak byk wychodzi, że "moje" pomieszczenia są przecietne. Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Życie za miastem 03.04.17, 20:04 Bez przesady, nie wszędzie są domy na sprzedaż w dobrych cenach. Ja szukałam w Aninie, ceny powalały, udało mi się znaleźć po półtora roku. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:02 Nie bzdura, rysiu. Jeżeli jeszcze tego nie wiesz, to Ci powiem - ludzie mają różne oczekiwania "bardzo przepraszam, ale co może nie odpowiadać w układzie pomieszczeń, oknach, ogrzewaniu czy podłodze NOWEGO domu o powierzchni ponad 200 metrów" Wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:23 Tak, mów do mnie jeszcze.... Z kilku tysięcy dostępnych domów ŻADEN, ale to absolutnie ŻADEN Ci nie odpowiada , tak? Bo Ty chcesz jakiś tam mój-najmojszy "ordynarnie praktyczny" (zapewne sama nie jesteś w stanie zdefiniować o co Ci konkretnie chodzi). Imho taką przypadłość się leczy na kozetce. Domy to nie jest wiedza tajemna. Z mojego doświadczenia, "problemy z układem pomieszczeń, z oknami, z ogrzewaniem czy z podłogą" przynależą głównie do określonego zbioru domów z czasów PRL-u. Wtedy to nie było dostępnych materiałów, budowało się metodami gospodarczymi, obowiązywały kretyńskie normy budowlane (limit 149 m kw)... no i ludzie kombinowali jak koń pod górkę z wysokością pomieszczeń , z rozkładem pokoi itp. Takie domy faktycznie wymagają b. często wybebeszenia do gołych murów i robienia od nowa wszystkich instalacji, okien , zmiany układu pomieszczeń, ocieplenia elewacji etc. Do tego dochodzą błędy architektoniczne, często trudne do naprawienia (moje ulubione kretyństwo to garaże-kichy ze stromym zjazdem do przyziemia, które namiętnie budowano w peerelowskich segmentach). Ale domy budowane od połowy lat dwutysięcznych to jest zupełnie inna bajka! Nikt Ci nie każe kupować rudery do remontu. Różnice w cenach naprawdę nie są przepastne. W Warszawie w okolicach Puławskiej (za Wyścigami) oglądałem wiele domów, które wszystkie trzymały już normalne standardy cywilizacji białego człowieka. Nic w nich nie trzeba było robić. Także halo ziemia! Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:31 riki, wybacz, ale sądząc po Twoich dotychczasowych postach mamy różne oczekiwania od zycia, ludzi, a więc zapewne tez i domów. I zapewniam Cię, że w zadnej WYBRANEJ lokalizacji nie ma kilku tysięcy ofert na domy okreslonej wielkosci, o reszcie nie wspominając (bo rozumiem, że dla Ciebie rozkład pomieszczen jest bez znaczenia). Podejrzewam, że większośc tych domów budowały takie ryśki i stąd różnica naszych poglądów w tej sprawie Krótko mówiąc - nie chcę domu po ryśku. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:35 joa66 napisała: > Podejrzewam, że większośc tych domó > w budowały takie ryśki i stąd różnica naszych poglądów w tej sprawie Krótko > mówiąc - nie chcę domu po ryśku. Daj pokój! Całe wielkie "budowanie się" w Polsce to jest 15 projektów na krzyż, wziętych gotowych z katalogu żeby było taniej. Jaka aranżacja? Jaka oryginalność? Co do meritum muszę zgodzić się z Ryśkiem! Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:45 No więc o tym mówię. Nie odpowiada mi te 15 projektów na krzyż ! A sądząc po innych dyskusjach - wielu odpowiada (własnie dlatego, że są popularne). I często sa stawiane na dzialkach kupionych okazyjnie albo "od rodziców". Ale jest też wiele osób mające wyobrażenie tego jak chcą mieszkać i niekoniecznie pokrywa się to typowym standardem. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:48 joa66 napisała: > No więc o tym mówię. Nie odpowiada mi te 15 projektów na krzyż ! Cichopek miała coś oryginalnego na sprzedaż w takim razie. I lokalizacja też wcale nie najgorsza. Miałabyś podwójnie oryginalny budynek! Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 07:42 Szczerze? Gdybym ja się zdecydowała mieszkać w domu to wybrałabym własny projekt. Gotowy dom tylko w atrakcyjnym miejscu gdzie nie ma już wolnych działek. Wcale nie jest to droższa opcja biorąc pod uwagę, że usunięcie obrzydliwych kafelków 'za milion" po poprzednich włascicielach itd, też kosztuje. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 08:34 Mały off top - my doszlismy do etapu zamówienia projektu. I pamiętam kłotnie z naszym architektem - twierdził, że "nikt tak nie robi" (jak my chcemy). Nie padły żadne techniczne argumenty, poza tym, że inni/większośc/wszyscy chcą inaczej. Naszą wina było pragnienie domu do bólu praktycznego (chodzi o rozkład pomieszczen) a nie ozdobnego. Odpowiedz Link Zgłoś
isa1001 Re: Życie za miastem 03.04.17, 08:41 I kto kupi dom na totalnym zadupiu, 2,5 km od stacji? Trudno będzie znaleźć takiego drugiego głupiego. Odpowiedz Link Zgłoś
niebieskie.oko Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:18 Jedlicze/ Grotniki to nie jest takie totalne zadupie. Wiosna i lato jest tam cudowne. Lasy sosnowe wookol i dobroczynny mikroklimat. Jezdzilam tam w dziecinstwie na dzialke do znajomych rodzicow i wspominam bardzo milo. Niestety, nie wiem jak tam sie zyje w buro-nijakim okresie jesienno-zimowym, jaka jest infrastruktura do normalnego, a nie wakacyjnego trybu zycia. Podzielam poglad, ze jesli ten styl zycia przy dorastajacej corce okaze sie zbyt meczacy- pomyslicie o powrocie do Lodzi. Wybierzcie, tylko racjonalny ( niezbyt wielki) i funkcjonalny projekt domu, aby latwiej mozna go bylo potem sprzedac, jakby co... Odpowiedz Link Zgłoś
peonka Re: Życie za miastem 03.04.17, 18:10 My taki dom wybudowalismy. Do najbliższego autobusu PKS z 6 km. Innego połączenia brak. Przez kilka lat mieliśmy już kilka propozycji odkupienia domu za duże pieniadze, ale my nie sprzedajemy... Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: Życie za miastem 02.04.17, 23:36 już z mężem ustaliliśmy, że jesteśmy gotowi ja wozić nawet po pijaku o 3 nad ranem, żeby tyko nie była taka strasznie pokrzywdzona. Ale może teraz tylko tak sobie obiecujemy? My wozimy Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 06:43 My też sobie to obiecujemy Tyle, że my mieszkamy już 6 lat i śmiemy być zadowoleni - wg emamy, jak pamiętam z innych podobnych wątków, po góra dwóch powinniśmy wracać w te pędy do miasta Czyli córka miała 2 jak się wprowadziliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 06:54 I jeszcze może dodam, że tak jak przypuszczasz, u mnie są inne dzieci, a u Ciebie tym bardziej będzie ich sporo. W sumie to chyba tylko wg emamy świat tuż za rogatkami zmienia się w postnuklearne pustkowie A... na zajęcia dodatkowe córka chodzi na konie - do stadniny ma pół km. Angielski codziennie w szkole (raz na tydzień z nativem), drugi hiszpański raz na tydzień 1,5 h, i tamże masa różnych kółek. Bo to przecież kolejny nierozwiązywalny problem - gdzie na zajęcia dodatkowe i jak to ogarnąć... Ech... W przedszkolu zaś chodziła lokalnie na taniec nowoczesny (świetna prowadząca) i basen (teraz ma w szkole i właśnie w zeszłym tygodniu, jak po nią byłam, to usłyszałam, że jest b.db i zdecydowanie wyróżnia się na tle grupy). Wy byście mieli basen w Aleksandrowie najbliżej chyba. A w Zgierzu za to jest rewelacyjny dom kultury dla dzieci (nie pamiętam jak się nazywa, sprawdzisz sobie w necie), ale oferta jest bardzo fajna, część nieodpłatna zresztą. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate-cakes Re: Życie za miastem 03.04.17, 08:41 My też jesteśmy bardzo zadowoleni z życia pod miastem. Z tym że po prawie 10 latach obserwacji widzimy że życie z nastolatkami było i jest trochę utrudnione. Nie jakoś bardzo ale minusy są. Syn ma teraz 20 lat i studiuje. Na uczelnię jeździ swoim samochodem. Samochody mamy trzy. Nie ma bardzo daleko, bo w końcu 15 km to nie jest tak źle, nie ma w tamtą stronę korków, ale to wszystko kosztuje. Córka nie łazi po imprezach. Taki typ. Syn gdzieś tam chodził i wracał taksówką, znowu większy koszt, albo gdzieś tam spał. Z tym że nasze miejsce zamieszkania to nie jest totalne zadupie. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 08:43 Właśnie przypuszczam, że u nas będzie podobnie, ale czy się nie mylę, to tylko czas pokaże. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 09:02 Biedny chłopak nawet do pubu nie może wyskoczyć po zajęciach, bo jest uwiązany do samochodu. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate-cakes Re: Życie za miastem 03.04.17, 09:15 Ależ wyskakuje Wtedy po prostu jedzie autobusem i nocuje u dziewczyny w Gdańsku albo u znajomych i jest bardzo zadowolony Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate-cakes Re: Życie za miastem 03.04.17, 09:27 Zresztą mamy kawalerkę w mieście. Dziewczyna syna ma też mieszkanie po dziadkach i pewnie niedługo się wyniosą Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:57 >Biedny chłopak nawet do pubu nie może wyskoczyć po zajęciach, bo jest uwiązany do samochodu. No tragedia poprostu! Jak zyc??? Jak Twoj konkubent sobie radzi bez alkoholu, Trriss, jak to takie badziewne zycie? Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:40 Prawda ? Dowiedzieliśmy się już z tego wątku m.in., że: - lepiej mieszkać na blokowisku niż w domu pod lasem - lepiej sobie wyobrażać, że się zrealizowało marzenia, niż faktycznie je realizować - lepiej nie mieć samochodu, bo można wtedy pić do woli - w wieku lat 16-17 niemożność spędzania dowolnie czasu nocą na dowolnej imprezie w mieście, przekreśla szanse na rozwój Tak, ironizuję, ale - ludzie! - każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy, to jest raczej nie do przeskoczenia. A swoją drogą uważam, że dyskusja byłaby bardziej owocna, gdyby ograniczyć ją do osób, które faktycznie w takim domu mieszkały, czy mieszkają. Wtedy uniknęłoby się wielu mniej lub bardziej sensownych racjonalizacji. Owszem trochę takich głosów się pojawiło, wiem. Nie wiem za to czy teoretyczne rozważanie takich tematów ma sens. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:42 Ściślej rzecz biorąc, lepiej móc z zajęć, pubu czy klubu w nocy wrócić komunikacją miejską i nie być uzależnionym od samochodu. Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:58 >Ściślej rzecz biorąc, lepiej móc z zajęć, pubu czy klubu w nocy wrócić komunikacją miejską i nie być uzależnionym od samochodu. Smieszne wydaje mi sie w tym kontekscie ciagle mowienie o studentach. Jesli skupiamy sie na studentach, to moze nie mowmy o domu pod lasem, ale o wszystkich rodzicach, ktorzy robia takie swinstwo dzieciom, ze mieszkaja w malych albo srednich miastach, albo duzych ale takich w ktorych akurat nie ma uczelni, na jakiej dziecko chcialoby studiowac Zostawmy moze tych studentow w spokoju - oni sobie dadza rade. Dla wiekszosci tak czy inaczej najwiekszym marzeniem jest wyprowadzka od rodzicow i zamieszkanie w akademiku, na stancji, w mieszkaniu po babci... gdziekolwiek, byle zaczac zyc samodzielnie, uprawiac seks na wlasnej kanapie a nie sprzatac pokoj bo mama kazala. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:47 Jak nie mają wyjścia to mieszkają (albo mieszkali tak zanim pojawiły się dzieci), tu autorka ma dopiero w planach wybudowanie domu z daleka od jakiegokolwiek zbiorkomu. Studenci sobie poradzą, gorzej z nastolatkami, dla których głupie wyjście do kina albo korzystanie 2x w tygodniu z zajęć dodatkowych staje się wyprawą. Nawet jeśli te zajęcia odbywają się w pobliskiej wsi, to i tak ma te 2,5 km jakąś badziewną drogą przez błoto. Po ciemku jesienią koszmar. Jeśli ktoś mieszka w odległości mniejszej niż (nie pamietam 30 czy 50 km) od uczelni to akademik mu nie przysługuje. W takiej sytuacji musi inwestować w wynajem lub kupno mieszkania, a nie musiałby gdyby nie przyszedł mu do głowy pomysł zwalenia dzieciakowi młodości. Odpowiedz Link Zgłoś
mail-na-gazecie Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:45 Ja się zbytnio nie wypowiadam, bo nie chcę przykładać się do rezygnacji z marzeń. Uważam,że to piękna rzecz. Moje czy mojej rodziny doświadczenia to jedno, a tymczasem wiele ludzi nie wyobraża sobie życia w mieście i są gotowi na wiele poświęceń. Każdy musi znaleźć swoje miejsce na ziemi Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:53 To czego dowiedzieliśmy się z watku, to przekonanie, że każde "pod lasem" jest takie same niczym się od siebie nie różni Podobnie jak sytuacja zawodowa właścicieli. Ja wypowiadam się w tym wątku bo sama rozważałam podobne rozwiązanie (co prawda nie "pod lasem", ale dojazd podobny), aż do etapu zamówienia projektu u architekta (mamy w szufladzie). Działkę cały czas mamy, korzystamy w weekend i dni powszednie. I wiem jak wygląda dojazd samochodem z miejscowości o "30 min pociągiem" (pomijam dojście do stacji). Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:55 butch_cassidy napisała: > Prawda ? > Dowiedzieliśmy się już z tego wątku m.in., że: > - lepiej mieszkać na blokowisku niż w domu pod lasem Wyobraź sobie, że życie nie składa się tylko z obserwowania sarenki, która wychynęła z lasu. Przynajmniej nie dla wszystkich... Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: Życie za miastem 03.04.17, 23:47 Też po pijaku?? Jak wam prawko zabiorą, to kto będzie woził?? Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 06:40 Grotniki to nie jest żadne zadupie. Na zadupiu to mieszkam ja A poza tym sytuację mamy taką samą. Nie pozwoliłabym, żeby opinie obcych osób odwiodły mnie od realizacji takiego marzenia. Ale to ja I ten temat zawsze tu powoduje długie dyskusje, tak że trafiłaś w jeden z ulubionych emamy... Odpowiedz Link Zgłoś
bramstenga Re: Życie za miastem 03.04.17, 08:22 Ależ to JEST kompletne zadupie - funkcjonujące w sezonie jako letnisto, poza sezonem komunikacyjno-bytowa masakra. Problem będzie choćby z podstawowym zaopatrzeniem. Jako weekendowa działka OK, ale na stałe koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 08:42 >Ależ to JEST kompletne zadupie Kwestia punktu odniesienia Dla mnie osobiście, to tam jest zbyt tłoczno i za duży ruch Fakt, zaopatrzenie się robi inaczej niż w centrum - rzadziej, a więcej, w jakimś markecie, ale dla mnie to nie stanowi żadnego problemu. Tyle, że lodówkę musiałam wymienić na maksymalnie dużą Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 09:09 jeśli dziecko jest małe, to pomysł ma ręce i nogi. bo wszystkie znajomości, przedszkolne, i szkolne oraz "podwórkowe" buduje lokalnie. i Ty przy okazji też, bo szkoła jest naprawdę centrum integracyjnym w takiej małej miejscowości. więc do czasu, kiedy Twoje dziecko skończy podstawówkę, masz fajnie. wozisz tylko na zajęcia dodatkowe, jeśli są jakieś oryginalne, u nas do tego roku wszystkie zajęcia były lokalnie - w szkole. do szkoły i ze szkoły o ile nie podwozisz, dziecko jedzie autobusem szkolnym lub rowerem. kiedy dziecko kończy podstawówkę, zaczynają się dojazdy. ale w mieście też, bo mało kto wybiera liceum przy domu, ja mieszkałam w mieście i dojeżdżałam 45 min w jedną stronę do liceum i godzinę na uczelnię, teraz pociąg z mojej wsi jedzie pół godziny do centrum. do tego dziecko wyrusza do liceum z gronem znajomych z podstawówki, więc dojazdy można zorganizować w większej grupie, albo wręcz zabierać się z którymś z rodziców pracujących w mieście. co do imprez, to rzeczywiście wiejskie życie nie sprzyja miejskiemu imprezowaniu i ogranicza życie kulturalne. tu przydają się dziadkowie mieszkający w mieście reasumując, moje dzieci deklarują, że nigdy nie chcą mieszkać nigdzie indziej niż na naszej wsi. ja w sumie też jeśli jednak dziewczyny Cię wystraszyły i chcesz zrezygnować, rozważ choćby letnisko. połowa naszych sąsiadów tak zaczynała, teraz już nawet nie myślą o powrocie do miasta Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 09:19 aha, zajęcia dodatkowe lokalnie: angielski, francuski, sekcja judo, sekcja kajakowa, piłka nożna, taniec, laboratorium fizykochemiczne, kółka plastyczne i teatralne do wyboru, pianino, gitara, jazda konna. z dowozem (ale blisko, około 10 min jazdy, nie w mieście): basen, lodowisko, balet, drużyna harcerska, zespół pieśni i tańca, skrzypce, śpiew. Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:57 eowina123 napisał(a): > O kurde większość odpowiedzi na "nie"... Szczerze mówiąc, liczyłam że mnie troc > hę podniesiecie na dachu, że nie warto życia dla dziecka poświęcać itp odpow > iedzi na parę pytań: > - córka ma niecałe 2 lata, ja mam 30. Czekanie do 18 raczej odpada. > - to nie jest do końca takie absolutne zadupie. To jest generalnie kolejna sypi > alnia Łodzi. Jedlicze / Grotniki jeśli ktoś kojarzy. 90% całorocznych domów, j > akieś dzieci pewnie też tam mieszkają... Jest podstawówka i gimnazjum lokalne t > eż 2,5 km od działki, jeżdżą autobusy szkolne 800m od działki. Weź pod uwagę, że autobus szkolny nie jeździ w rozkładzie jak miejski, czyli dziecko wracając szkolnym musi czekać aż skończą się późne lekcje, nawet jak samo wcześniej kończy. Sypialnia - z moich doświadczeń i rozmów z ludźmi wynika, że w takich sypialniach większość życia mieszkańców toczy się w domach i ogródkach, niewiele jest życia wspólnotowego. Pamiętam taki obrazek z przedpołudnia na tym "moim" zadupiu, już miałam dziecko, byliśmy na lokalnym placu zabaw - sami - obok przejeżdżały jeden za drugim samochody jadące "do miasta". Zero lokalnego życia. Gorzej właśnie z > liceum, albo jeśli córka jednak by chodziła do szkoły do Łodzi. Do skraju Łodz > i jest stamtąd jakieś 10km, do mojej pracy 14km, bo pracuję na północy miasta. > Tam też mieszka babcia jakby co, gdyby np córka chodziła do szkoły w tamtym rej > onie. Jest też prawo jazdy kat. B1 jakby co... > - już z mężem ustaliliśmy, że jesteśmy gotowi ja wozić nawet po pijaku o 3 nad > ranem, żeby tyko nie była taka strasznie pokrzywdzona. Ale może teraz tylko tak > sobie obiecujemy? To się po pierwsze - tak wydaje, że "zawsze" jesteście gotowi wozić. Ale to się nie uda. Będziecie czasem chorzy, będziecie mieć własne potrzeby/obowiązki, delegacje z pracy, chore babcie, cokolwiek. Umówisz się z córką na 23, a tu impreza się zacznie dopiero rozkręcać. Albo wręcz przeciwnie, umówisz się na 2, a impreza skiśnie wcześniej i będzie chciała wracać. Albo coś w samochodzie skiśnie. To nie jest takie gdybanie, to są wszystko moje własne doświadczenia - nastolatki mieszkającej na zadupiu, uzależnionej od rodziców. A w ogóle to najlepsze życie towarzyskie jest spontaniczne - nastolatka z zadupia jest z tego wykluczona. > - jakby co, liczymy właśnie na noclegi u dość liberalnej babci. Mieszkanie po > babci też jest przeznaczone dla córki w przyszłości. Jak córka ma teraz 2 lata to czy za 15 lat babcia nadal będzie liberalna i chętna (oraz zdolna) przyjmowac nastolatkę w dziwnych momentach? Czy może raczej będziecie kursować między wymagającą pomocy babcią a nastolatką? > > Cholera, po tych komentarzach naprawdę rozważam jednak rezygnację z tego marzen > ia, ale muszę się jeszcze z tym przespać parę razy Ktoś tu zasugerował, aby wybudować dom "letni" na tyle solidny, aby mógł służyć przez cały rok. I to chyba jest ten kierunek wg mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:09 jehanette napisała: > . To nie jest takie gdybanie, to są wszystko moje własne doświadczenia - nastol > atki mieszkającej na zadupiu, uzależnionej od rodziców. A w ogóle to najlepsze > życie towarzyskie jest spontaniczne - nastolatka z zadupia jest z tego wykluczo > na. Oj tam dramatyzujesz zawsze będzie sobie mogła do lasu pójść ptaszki pooglądać. Ja bardzo lubię! Jak dobry las to ptaszki są całą dobę - sowy czy jakieś lelki-, więc nawet po szkole zdąży. Tylko trzeba jej porządną lornetkę kupić! Koszt w sumie niewielki!! > > - jakby co, liczymy właśnie na noclegi u dość liberalnej babci. Mieszkan > ie po > > babci też jest przeznaczone dla córki w przyszłości. > > Jak córka ma teraz 2 lata to czy za 15 lat babcia nadal będzie liberalna i chęt > na (oraz zdolna) przyjmowac nastolatkę w dziwnych momentach? Ludzie, którzy wychowanie swojego potomstwa opierają na permanentnym wykorzystywaniu babć nie mogą być traktowani poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
panterarei Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:59 jesteś nauczycielką, a mąż ma wolny zawód/ własną działalność? to spokojnie budujcie, bo w innej sytuacji może być różnie. Do której pracujesz, a do której jest świetlica w miejscowej szkole?? bo bywa, że do 16 albo krócej i pozostaje juz od 1 klasy podstawówki wozić dziecię do miasta, bo nie wyrobisz nijak. Oczywiście można zapisać córke do szkoły te 15 km, i niech babcia odbiera i będzie siedzieć u babci po południu, a do domu wracacie na tą 19, znam takie rodziny.. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:06 Ja znam jeszcze takie, w których wyprowadzając się dorośli pracowali w mieście, a potem dopiero zmieniali pracę na bardziej pasującą do sytuacji życiowej. Też można. Tym, których znam udało się to bez większego problemu. Naprawdę to jest kwestia wyboru i nie jest tak, że jeden jest a priori cudowny, a drugi do luftu. Tyle że każdy ma określone konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
iliri Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:25 Tak jakos od początku pomyślałam, ze piszesz o Grotnikach🙂. Mój brat przeniósł się do Grotnik. Jak jestem u niego, to mam ochotę zrobić to samo, a możliwości są, ale... On nie ma dzieci, a moja córka juz chodzi do szkoły- zdążyla się przyzwyczaić, ma blisko koleżanki, zaprzyjaźnieni rodzice po sąsiedzku, którzy w razie czego odbiorą ze szkoły. Sprawdzona niania dla młodszej tez nie będzie dojeżdżać itd. Największym minusem jest jednak to, ze dom jest daleko od centrum Grotnik, do szkoły byłoby ze 3 km przez teren częściowo dość odludny- głównie działki. I w twoim przypadku widzę ten sam problem. Gdyby nie to, to w Grotnikach masz przedszkole, szkole, podobno dobra, córka miałaby koleżanki na miejscu. Dopiero w liceum zrobiłby się większy problem. A może coś bliżej centrum byś znalazła? Jeszcze dodam, ze moja mama jest z Grotnik i dojazdy były dla niej utrudnieniem( a mieszkała przy stacji). Ale dla jej siostry juz nie🙂 Odpowiedz Link Zgłoś
eowina123 Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:16 O kurde, jak się wątek rozrósł, ja dopiero teraz nadganiam w skrócie odpowiedzi i jakaś konkluzja: -budujemy, a nie kupujemy, bo mamy tylko jakieś 60-70% kasy na budowę i może uda się bez kredytu. Przy kupnie trzeba mieć kasę od ręki, więc kredyt koniecznie. Poza tym planujemy budowę małego domku 80-90m2. Ciężko takie znaleźć w odpowiedniej lokalizacji i nie starsze niż 10 lat. - mamy dwa auta. W planach dojazd autami. O pociągach pisałam właśnie bardziej awaryjnie, albo dla córki za te pewnie paręnaście lat... - aktualnie pracuję na 3/4 etatu i mam godziny pracy jakie sobie wybiorę. Do tego jakby co mogę część robić w domu, więc wizja dziecka samego na świetlicy do 18--19 raczej się nie sprawdzi. - mieszkając w blokach dojeżdżałam do liceum ok 50 minut + dojścia. Na polibudę ponad godzinę. Nie uważam tego za jakiś rewelacyjny dojazd. Do liceum chodziłam koło dworca. Pół klasy miałam dojeżdżających że wsi. Rzadko kiedy opuszczali jakieś imprezy z powodu dojazdu. Zresztą mieli też dużo swoich znajomych z podstawówki na miejscu. A konkluzja: jednak nie rezygnujemy z marzeń. Ja też jako nastolatka wolałam iść do lasu niż na zakupy. Wiem, że córka nie musi, ale jesteśmy z mężem w stanie to wziąć na klatę. Jak pisałam wcześniej - podstawówka i gimnazjum są na miejscu, wiele zajęć pozalekcyjnych też. Jak będzie chciała inne, będziemy wozić. Problem zacznie się w liceum i później, czyli za jakieś 15 lat. Wtedy albo jakoś sobie radzimy, albo przeprowadzamy się z powrotem na 45m2, które prawdopodobnie zostaną, jeśli uda się ten dom zbudować bez kredytu. No i są jeszcze obie babcie w mieście, już jedna obiecała, że będzie kryła nawaloną wnuczkę no i tak sobie myślę, przecież do cholery ktoś mieszka w tej miejscowości. To chyba nie są tylko emeryci i bezpłodni... Jakieś place zabaw stoją przy tych domach, więc chyba dla dzieci, nie? Ale stracha i tak mi napędziliście boję się jeszcze bardziej, ale i tak nie zrezygnuję. Najwyżej wpiszę się za te 15 lat "no miałyście rację, córka nie ma jak dojechać do fryzjera, wracamy do bloków!" Odpowiedz Link Zgłoś
anamatopeja Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:31 Jak już wiesz co najgorszego cię czeka, to masz z górki Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:31 Fajnie, ze zachowalas rozsadek, bo emamy dostaly w tym watku jakiegos zupelnego odlotu . Zapewniam Cie, masa ludzi w tym kraju zyje na wsiach, pod lasami, nad jeziorami, w malutkich miejscowosciach. Fajnie zyja. Zycie towarzyskie mozecie miec tam bardziej rozudowane niz w miescie. I Wy i corka. Poznacie miejscowych ludzi. Od znajomych i rodziny w weekendy nie bedziecie mogli sie opedzic. Halasowac wolno Wam bedzie do rana. Grilowac do oporu. Fryzjer to dla nastolatki zaden problem - one wszystkie nosza proste dlugie wlosy, bez zadnej fryzury Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:39 na 45m2, które prawdopodobnie zostaną, jeśli uda się ten dom zbudować bez kredytu. Moim zdaniem warto iśc w tym kierunku (wynajęcie mieszkania mogłoby Wam pomóc spłacić ewentualny kredyt) Odpowiedz Link Zgłoś
eowina123 Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:51 Różne są wersje póki co zbudujemy tyle ile się da za to, co mamy, a później będziemy myśleć co zrobić z aktualnym mieszkaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:50 >Poza tym planujemy budowę małego domku 80-90m2. 90m2 to chyba absolutne minimum, zeby sie dalo tam fajnie zyc. Znam jeden domek 70-metrowy, sliczny. Salonik z otwarta kuchnia i dwie malutkie sypialnie. Ale korytarzyk strasznie waski, przedpokoj mikroskopijny, butow zupelnie nie ma gdzie postawic... Odpowiedz Link Zgłoś
eowina123 Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:53 No właśnie w planach mały salon, mała kuchnia, małe wszystko + małe dwie sypialnie Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 04.04.17, 07:38 eowina123 napisał(a): > > A konkluzja: jednak nie rezygnujemy z marzeń. Super Odpowiedz Link Zgłoś
kaka-llina Re: Życie za miastem 04.04.17, 14:07 A tak z ciekawości, gdzie chodziłaś do liceum? bo mi to "koło dworca" z XXVI sie kojarzy.. sama nie chodziłam, ale tam mieszkałam i w podstawówce (164) duzo ludzi z Lublinka dojeżdżało.... Co do samego watku, ja bym sie przeprowadzała... Dziecko małe , jak was do miasta na imprezy nie ciagnie, nie lubicie niespodziewanych wizyt to wam bedzie dobrze..... Ja w Uk mieszkam w domku (jak wiekszość) ma z 90m , spory ogród (sa i drzewka i warzywniak i zielnik, trampolina) ale wszystko pod nosem i zdecydowanie nie las (chociaz duży park po drugiej stronie ulicy)... to mi odpowiada bardzo... Jak masz dwulatke tylko to bedzie dobrze... Ja sie przeprowadziłam z okolic dworca kaliskiego na koniec (wtedy 1997) Janowa w czasie zdawania matury, to były te nowe apartamenty.... 10 minut do krańcówki i 45, zeby dojechać na uniwersytet.... ciagłe sprawdzanie nocnych autobusów, zeby wrócic do domu i nikt mnie nie odwiedzał bo za daleko... szczerze tego miejsca nienawidziłam, ale moja siostra miała tylko kilka miesiecy jak sie tam wprowadziliśmy i bardzo to miejsce kochała... Dla niej te dojazdy do miasta były absolutnie normalne... Ja miałam inna perspektywę, bo wczesniej z Piotrkowskiej mogłam wrócic pieszo i nic mnie nie obchodziło.... Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: Życie za miastem 03.04.17, 07:44 Z własnego doświadczenia jako nastolatka mieszkająca na obrzeżach miasta: to kanał. Do przystanku miałam z 5 minut, autobusy co 30 minut (o ile jeździły zgodnie z rozkładem), wszędzie trzeba było jechać. Do dentysty, do lekarza, do fryzjera, wszelkie dodatkowe zajęcia pozaszkolne, wszędzie daleko. Okolica z jednej strony piękna, las, bajorko niewiele skażone ręką człowieka (była tam tylko tratwa dla wędkarzy a tak to chaszcze), świetne miejsce na weekendowy wypad ale dla nastolatki, fatalne do życia na co dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:48 Ja chyba żyję w innym świecie. Co to za dziwne obrzeża, bez żadnej infrastruktury? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:38 Normalnie, działki budowlane powydzielane z pól graniczących z lasem, zero drogi utwardzonej, rzadka zabudowa, bo to nie są stare wsie jednoulicówki. Odpowiedz Link Zgłoś
marianna1960 Re: Życie za miastem 03.04.17, 07:53 Nawet jakby ktoś mi dopłacił nie zamieszkałabym w domu jednorodzinnym na za..piu. Mam uraz do wszelkich prac ogrodniczych, grzebania w ziemi Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 09:16 I właśnie sobie uświadomiłam, że ja np. Już jako nastolatka marzylam o domu na pustkowiu, zawsze mi się podobały. W liceum na wagary jeździłam do lasu, to była wyprawa 2 autobusami... W weekendy owszem wieczorem impreza, ale w dzień rowerem jechałam nA wieś... Czyli i nastolatki są różne... Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 09:22 ja wagarowałam w ogrodzie botanicznym i zawsze chciałam mieszkać poza miastem, spacery, wycieczki, najchętniej do lasu. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:12 mój mąż wagarował w łazienkach jako licealista my całą klasą poszliśmy na wagary na konwalie ale to czasy gdy galerii handlowych nie bylo, las był taką dżungla w której dało się schować, dziś dzieci chowają się w CH. Odpowiedz Link Zgłoś
paloma_blauwinder Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:44 Ja też. Myślę, że miało to ścisły związek z mieszkaniem w wielkomiejskim blokowisku z karaluchami przez pierwsze 20 lat życia. Nawet kupiliśmy kiedyś kawałek lasu początkowo w celu mieszkalnym (dawno tam nie byłam i, kurde, boję się, że może być w trocinach). Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 09:29 eowina123 napisał(a): > Kupiliśmy z mężem działkę przy lesie, chcemy się budować. To od zawsze było dla > mnie ogromne marzenie. Wynajmij sobie taki dom na zadoopiu na półtora -dwa lata. Jeżeli po tym okresie to nadal będzie Twoje marzenia to buduj. Taki eksperyment - może nawet kosztowny - pozwoli ci zaoszczędzić sumarycznie kupę kasy i masę rozczarowań. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 10:39 Wynajmij sobie taki dom na zadoopiu na półtora -dwa lata. Jeżeli po tym okresie to nadal będzie Twoje marzenia to buduj. Taki eksperyment - może nawet kosztowny - pozwoli ci zaoszczędzić sumarycznie kupę kasy i masę rozczarowań. I to jest bardzo dobry pomysł. Odpowiedz Link Zgłoś
eowina123 Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:45 Zeszłe lato mieszkaliśmy na działce u brata. Typowa działka z lat 80. Zimna woda w kraniku 10m za domkiem, bez kibla, tylko sławojka 20m za domkiem. Z rocznym dzieckiem. Myliśmy się w miskach. Typowy sklep wiejski ok. 3km, większy market jakieś 10km. Oboje bardzo nie chcieliśmy wracać do bloków... No ale tu mnie macie: ja jeszcze wtedy nie pracowałam. Tylko mąż dojeżdżał. Wiem, to cholernie dużo zmienia, ale wtedy już na 100% sobie uświadomiłam, że moje miejsce jest w lesie Odpowiedz Link Zgłoś
peonka Re: Życie za miastem 03.04.17, 23:01 Ja Cie rozumiem. Moje miejsce też jest w lesie. Daleko od ludzi. ALE: lato w lesie to jedno. A zimą to całkiem co innego.. I wakacje to też zupełnie co innego, niż proza życia i dojazdy do pracy. Mimo wszystko moje miejsce jest dalej w lesie Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 23:13 > ALE: lato w lesie to jedno. A zimą to całkiem co innego.. To tylko 4 miesiace sa troche trudniejsze: listopad-luty. Wtedy na wsi wlacza sie inny tryb - czyta ksiazki, oglada filmy, pali w kominku, dokarmia ptaki za oknem, robi balwana na tarasie. A gdzies tak od marca znowu zaczyna sie bajkowe zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
eowina123 Re: Życie za miastem 03.04.17, 23:27 Akurat droga dojazdowa jest gminna, odświeżają normalnie poza tym w planach mamy suva, wiec jakoś damy radę Odpowiedz Link Zgłoś
peonka Re: Życie za miastem 04.04.17, 07:39 No tak. Wszystko można, tylko trzeba być przygotowanym i mieć tego suva. U nas gmina nie odśnieżala, trzeba było dzwonić i prosić, więc łatwiej nam było odświeżyć samym. Ale to dodatkowe pół godziny rano... Ja nie chcę nikogo zniechęcić, jestem absolutnie człowiekiem z lasu, tyle że mówienie "mieszkaliśmy latem i było fajnie" moze skończyć się wielkim rozczarowaniem zima... Moze, nie musi oczywiście Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Życie za miastem 04.04.17, 09:27 konread.blox.pl/2008/03/Z-pamietnika-Bieszczadnika.html Klasyka 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 23:27 Przedawkowałaś "Konopielkę"? Odpowiedz Link Zgłoś
eowina123 Re: Życie za miastem 04.04.17, 00:02 A powinnam wybrać bloki jak Panbuk przykazał? Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 04.04.17, 00:13 >Przedawkowałaś "Konopielkę"? Skad! To tylko trauma po tym, co mi rodzice zafundowali w dziecinstwie . Zamiast wychowac mnie w M-3 w bloku jak Pan Bog przykazal... Jedyny plus tego jest taki, ze na skrzypcach umiem grac, bo nie bylo sasiadow, ktorzy by sie skarzyli, ze spac nie moga, ani filmu obejrzec, kiedy gram... Odpowiedz Link Zgłoś
anamatopeja Re: Życie za miastem 04.04.17, 00:27 Ja miałam gorzej. Nie dość że nie mieszkałam w M3 to na skrzypcach mogłam grać tylko w szkole kłamiąc nauczycielowi jak to pilnie w domu ćwiczę, bo rodzeństwo (okrutni rodzice nie zapytali czy ja chce mieć rodzeństwo!) gdy zaczynałam tylko gamy ćwiczyć od razu się darło żebym nie "skrzypiała".. kariera i rozwój zrujnowany, bo rodzice przed narodzeniem nie zapytali jak ja chcę żyć! Odpowiedz Link Zgłoś
eowina123 Re: Życie za miastem 03.04.17, 23:25 Masz rację, to porównanie trochę bez sensu... Ale i tak chcę spróbować. Pierwszy raz w życiu moje marzenie jest tak osiągalne. Nigdy bym sobie nie darowała gdybym zrezygnowała, bo córka może mieć problem z powrotem z imprezy za 15 lat. Widzę te problemy, ale nadal wg mnie to nie są problemy nie do przeskoczenia. Pytanie jest tylko jak bardzo mi zależy. A bardzo jakby co zawsze możemy wrócić. Wszytko jest dla ludzi, przeprowadzki też a jeśli stracimy na tym kasę, to trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
ilonka001988 Re: Życie za miastem 03.04.17, 10:05 Błagam, zaczekaj aż córka będzie dorosła. Domek pod miastem dla mnie miał sens dopiero, kiedy ja z siostra poszłyśmy na studia do miasta a rodzice się cieszą z odwiedzin na weekend. Liceum spędzone na dojazdach wspominam koszmarnie. Ja po prostu spałam na stojąco. Zajęcia dodatkowe skutkowały tym że spałam na stojąco podwójnie, ponieważ jak z domu wychodziłam o szóstej rano, tak wracałam o 21. Pał za szybkie kartkówki i braki w zadaniach domowych nie zliczę - uczyć się jak miałam tylko w weekend. Oczywiście, świetnie zdałam maturę i dostałam się na oblegany kierunek. Matematykę ciągnęłam dobrze bo była priorytetowa, ale moje świadectwa są pełne trój za inne przedmioty, bo fizycznie wręcz nie było jak i kiedy. Bo gdzie porównać naukę w dwa dni weekendu kiedy nadrabiało się wszystko do kogoś kto wracał po południu do domu normalnym miejskim autobusem i miał cały wieczór dla siebie przez cały tydzień. Lektury szkolne czytałam w wakacje, bo raz mi mama zrobiła awanturę że jak tak dalej pójdzie to matury nie zdam z polskiego. Dwie imprezy - półmetek i studniówka. W normalnym roku szkolnym zero wyjść i imprez, chyba że w wolne dni, jakieś ferie czy coś - z obcykanym noclegiem u koleżanki. Jaką przyjemnością jest zwykła kawa na mieście z koleżanką w tygodniu! Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 10:19 ilonka001988 napisała: > Błagam, zaczekaj aż córka będzie dorosła. Domek pod miastem dla mnie miał sens > dopiero, kiedy ja z siostra poszłyśmy na studia do miasta a rodzice się cieszą > z odwiedzin na weekend. > Liceum spędzone na dojazdach wspominam koszmarnie. Ja po prostu spałam na stoją > co. Zajęcia dodatkowe skutkowały tym że spałam na stojąco podwójnie, ponieważ j > ak z domu wychodziłam o szóstej rano, tak wracałam o 21. O i to jest celny argument. W pracy spędzamy te 8-9 godzin, dojazd liczmy optymistycznie godzinka, ale trzeba dzieciarnię rano rozwieść to dodatkowe pół godzinki. Wychodzimy o 7:00, dzieciarnia w szkole na 8:00 my w pracy 8:30, 8-9h robi się 16:30-17:30, wracając odbieramy dzieciarnię i jakieś podstawowe zakupy w centrum handlowym, kolejna strata czasu na parkowanie i duże odległości. W domu jesteśmy o 19:00-20:00. Akurat żeby poenjoyować słynną kawę na tarasie pomiędzy 21:00 a 22:00. I spać, bo rano trzeba wstawać! Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:21 wyjazd 7:00, powrót do domu 16:00, dzieci rano zawożę do szkoły (tak wolą), wracają szkolnym. zakupy robię w dni kiedy mają zajęcia dodatkowe do 16:30. wtedy w domu jesteśmy dopiero o 17:00. jeszcze się zdążysz kawy napić. a co do dojazdów - ile Wam w mieście zajmuje dojazd do pracy/z pracy, albo dziecku do liceum? Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:22 kanga_roo napisała: > wyjazd 7:00, powrót do domu 16:00, pracujesz na pół etatu? Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:37 nie, 7:30 do 15:30 to jest 8 godzin. dojazd do małego miasta w pół godziny spokojnie. do granic dużego miasta dojadę w tym samym czasie, znajoma tak dojeżdża. korki zaczynają się w mieście, więc jeśli pracujesz w centrum lub po drugiej stronie to pewnie z godzinka zejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:48 korki zaczynają się w mieście To pewnie zalezy gdzie. "U mnie" te duże zaczynają się na dojazdówkach. Poza tym o czym my mówimy - do małego "miasteczka" też dojechałabym szybciej, ale tam nie ma ani pracy ani dobrej szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:30 Wychodzę z domu ok 7:10, odstawiam młodszą do przedszkola, kartę na zakładzie odbijam tuż przed 8. i o 16. wychodzę (jeśli nie wypadnie dyżur). Mam bdb. dojazd, nie wybieram fabryk do których trzeba jechać półtorej godziny przez całe miasto. Z przedszkola po 16 dziecko odbiera tatuś. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:45 Mój mąż wychodzi o 7.45, dziecko w szkole jest na 8.30. O 16 odbiera dziecko, przed 17 są w domu. Czy to jest rozkład dnia tak bardzo różny od Twojego? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:52 Ty nie pracujesz albo pracujesz w domu, w każdym razie nie dojeżdżasz codziennie. A jak dziecko nie zechce być odebrane o 16? Może chcieć się umówić po szkole; zapisac na zajęcia dodatkowe, które zaczynają się po 17 a kończą o 20, iść gdzieś w kilka osób po południu. Mój syn po szkole wraca do domu 5 minut, ma czas, żeby przed treningiem odrobić lekcje, odpocząć i zjeść obiad. Jak ma rajd o 9 w sobotę to wystarczy, że mu przypomnę o spakowaniu plecaka i dam kasę, na miejsce zbiórki dojdzie w 10 minut, zamiast ciągnąć rodzica samochodem. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:56 Moje dzieci to samo, a nie mieszkamy w mieście tylko w otulinie parku narodowego Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:59 Przerabialiśmy zajęcia dodatkowe w innym miejscu w mieście, to owszem było męczące, ale dziecku tak bardzo zależało, że się zgodziliśmy. W te dni rzeczywiście wracali o 19. szczęśliwie jej zapał minął. A że będę wozić w razie potrzeby, to wiem, to moja decyzja, taki minus, za wszystkie te plusy, które są dla mnie bardzo ważne. Normalna konsekwencja takiego a nie innego wyboru. Tyle że nie demonizuję tych dojazdów. W szkole z resztą ma dzieci z całego miasta i spod miasta z różnych stron, więc spontanicznego życia towarzyskiego i tak nie ma. W liceum ja też nie miałam życia towarzyskiego z kolegami z klasy, tylko z tymi z moich okolic, wyjąwszy pojedyncze osoby, ale one akurat mieszkały daleko. Tak też może się ułożyć. Moim zdaniem nie ma sensu martwić się o takie rzeczy na zapas. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:15 butch_cassidy napisała: > W te dni rzeczywiście > wracali o 19. szczęśliwie jej zapał minął. Właśnie dowiedzieliśmy się z wątku jakie to szczęście mieć mimozę, która całe życie spędza na kanapie przed telewizorem.... Pamiętajcie, jak wasze dziecko chwyci jakaś pasja, jakiś zapał, jakiś ambitny pomysł to pomódlcie się do Matki Boskiej Smoleńskiej aby szybko mu przeszło! Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:21 dyzurny_troll_forum Odwal się. Dziecko ma 8 lat i wiele zainteresowań, uczy się 2 języków, świetnie pływa, uwielbia czytać, jeździ konno, itd. itd. Nie ma gorzej niż dzieci miejskie. Nie oceniaj innych swoją miarą! A chodziło o szkołę baletową, która to aktywność moim zdaniem jest w ogóle trudna do przyjęcia. Chcieliśmy, żeby sama zrezygnowała, a nie żeby potem całe życie myślała, co by było gdyby. Nie wiesz, a się mądrzysz. Widać poza zaleganiem przed kompem nie masz nic do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:25 butch_cassidy napisała: > Odwal się. Dziecko ma 8 lat i wiele zainteresowań, uczy się 2 języków, świetnie > pływa, uwielbia czytać, jeździ konno, itd. itd. Nie ma gorzej niż dzieci miejs > kie. I oto chyba mamy najlepsze podsumowanie całego wątku! Esencja!!! Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:27 Faktycznie esencja: córka ma znacznie lepiej, niż gdyby mieszkała w mieście Ale ta odpowiedź jest wyłącznie dla Ciebie. Możesz czuć się wyjątkowo potraktowany Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:32 butch_cassidy napisała: > Faktycznie esencja: córka ma znacznie lepiej, niż gdyby mieszkała w mieście To jest wersja dla prasy. Wersja prawdziwa, była w poście poprzednim, ciągłe porównywanie, ciągła walka, żeby nie miała gorzej niż "dzieci miejskie", a to dopiero 8 latka, będzie tylko gorzej.... I te wyrzuty czy naprawdę sama zdecydowała to porzucić czy widziała jak rodzice cierpią i chciała im ulżyć w cierpieniu - 8 latka jednak już wiele rozumie... To jest w porządku, że się okłamujesz i przekonujesz do swoich, jedynych racji! Ale nie wkręcaj innych ludzi, bo to po prostu lekko nieuczciwe.... Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:56 trollu: moje dziecko ośmioletnie też wiele rozumie, między innymi i to, że w czasie jej zajęć z gimnastyki artystycznej pod salą kolektywnie czekają rodzice i miejskich i wiejskich koleżanek. a nawet więcej: że tak jest również w czasie zajęć starszej grupy. nikt normalny nie puści samego dziecka czy młodszej nastolatki wieczorem do centrum miasta. gdybym mieszkała w mieście, czekałabym tak samo. tak teraz myślę, że z zajęciami syna lat 12 jest podobnie, zajęcia w sezonie na odludziu, zimą w nie najlepszej dzielnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 16:04 kanga_roo napisała: > trollu: moje dziecko ośmioletnie też wiele rozumie, A czemu to do mnie adresowane? To ja porównuję szanse rozwojowe mojego dziecka z "dziećmi miejskimi"? To ja odetchnąłem z ulgą, że moje dziecko sobie odpuściło rozwój w imię marzeń rodziców? Tak więc zaadresuj sobie tę wypowiedź właściwie! Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 16:10 > To ja odetchnąłem z ulgą, że moje dziecko sobie odpuściło rozwój w imię marzeń rodziców? Jedno jest pewne - dzieci nie masz. Tak sobie teoretyzujesz... Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 16:32 sasanka4321 napisała: > Jedno jest pewne - dzieci nie masz. Jeszcze jakieś ciekawostki? Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:45 A jak dziecko miejskie marzy o jeździe konnej i musi zrezygnować w imię marzeń rodziców? Bo w mieście nie ma stajni, a rodzice akurat upierają się, żeby mieszkać w mieście? A jak dziecko marzy o uprawianiu skoków narciarski, a rodzice jak na złość nie chcą się przenieść w Tatry? Odpowiedz Link Zgłoś
anamatopeja Re: Życie za miastem 03.04.17, 21:30 Rodzice nie mają prawa do marzeń póki mają dziecko Swoje marzenia mogli realizować jak sami byli dziećmi, a jeśli ich rodzice im się nie podporządkowali no to trudno, muszą się pogodzić z losem, że dopiero na emeryturze mogą marzyć, o ile nikt im wnuków z marzeniami nie podrzuci Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 21:45 > Swoje marzenia mogli realizować jak sami byli dziećmi, a jeśli ich rodzice im się nie podporządkowali no to trudno, Rodzice emam to nawet na urlop jezdzili bez zapytania najpierw malej emamy dokad sobie zyczy pojechac, tak ze nie sadze, zeby konsultowali z mala emama, gdzie maja wybudowac dom . Stracone pokolenie...dziecinstwo do kitu, doroslosc do kitu... Odpowiedz Link Zgłoś
anamatopeja Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:06 Ba! nie zapytali nawet czy chce być poczęta! Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:18 >Ba! nie zapytali nawet czy chce być poczęta! Jeszcze ze jej o nia sama nie zapytali daloby sie przelknac. Ale ze nie zapytali, czy zyczy sobie miec rodzenstwo, to masakra jakas! Emama nie produkuje dziecku rodzenstwa bez zgody tego dziecka, bo jak wiemy z wielu watkow, zabiera to dziecku czas rodzicow i majatek. Odpowiedz Link Zgłoś
anamatopeja Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:30 Tak, nie zapytać pierworodnego dziecka jeszcze w kołysce czy zechce z kimś dzielić potencjalny spadek po mamusi i tatusiu, to niewybaczalne jest i trauma wykrzywiająca na resztę życia wrażliwe dzieciątko. Tylko zapewnienie mieszkania tuż przy całonocnym sklepie i pubie może to latorośli jakoś wynagrodzić. Ale i tak nie w pełni. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:33 Ale serio, to pytanie na ile chodzi o dzieci, na ile nas samych. Pewnie większość z nas, jakby było trzeba, to by woziła dzieci na mandarynski do Trzebini przez Małkinię , ale ze wzgledu na własną wygodę (zasłużoną ! ) wolimy, żeby dziecko było w miarę samodzielne i niezależne od nas. p.s. poza tym, w razie nagłej potrzeby, nocna taksówka w granicach miasta jest do przeżycia, do innej miejscowości (druga strefa) trochę gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 04.04.17, 08:13 agni71 napisała: > A jak dziecko miejskie marzy o jeździe konnej i musi zrezygnować w imię marzeń > rodziców? Dziecko miejsce może z konikami spędzać każdą sobotę, każdą niedzielę, nawet każdy cały weekend. Nie trzeba mieszkać na wsi, żeby pojeździć na koniku. W drugą stronę - czyli mieć życie mieszkając na wsi - jest trochę trudniej. Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 04.04.17, 11:48 >W drugą stronę - czyli mieć życie mieszkając na wsi - jest trochę trudniej. No ja mam tez mieszkanie w miescie, w ktorym ze wzgledu na prace czasami bywam, i przy okazji obserwuje to "zycie" w miescie. Cos co przypomina zycie, maja ci w conajmiej 100-metrowych mieszkaniach z duza loggia i rozsadnym ukladem pomieszczen. Iluz takich jest? Garstka. A pozostali? Masa ludzi na kupie w klatkach... eh... blokach. Sasiadow to chyba tylko ja znam - reszta siedzi pozamykana szczelnie. Ze sluchawkami na uszach bo z gory tupia dzieci sasiadow (i jeszcze lata beda tupac, bo wiadomo, dzieci ematki, "jak Ci sie nie podoba to wyprowadz sie do lasu"). Sasiedzi z dolu wala w kaloryfery, bo nasze dzieci im nad glowa tupia. Jak ktos nie wlaczyl pralki do 19.00 to pierze recznie. Jesli nie zdazyl umyc wlosow do 21.00 to pojdzie do pracy z brudnymi (chyba, ze ma krotkie wlosy i nie musi uzywac suszarki). Dziecko, jak chce sie z kims pobawic (i ma farta, ze je ktos zaprosil) zostaje przemieszczone do samochodu, troche stoi w korkach, ale jakos tam sie porusza do przodu, i zostaje w koncu wysadzone pod blokiem kolegi i zaprowadzone do innego mieszkania w bloku. O umowionej godzinie, dziecko zostaje ponownie zapakowane do samochodu i w jeszcze wiekszych korkach przebywa droge do swojego bloku. Czasem dziecku wolno zaprosic tez kogos do siebie, ale to rzadko, bo wiadomo ze emama nienawidzi gosci. Nienawidzi bo intymnosc i prywatnosc w tych blokowych mieszkaniach jest bliska zeru jesli pojawi sie tam ktos obcy. Za to od czasu do czasu dziecko zostaje zaprowadzone na plac zabaw. Pod czujnym okiem mamy wolno mu pogrzebac w piasku albo sie pohustac. I powrot do domu, bo mama nie ma czasu. Raz na dwa tygodnie wsadzamy dziecko w samochod i jedziemy do lasu. W lesie dziecko doznaje niestety szoku tlenowego, bo nie jest przyzwyczajone do oddychania swiezym powietrzem. Na szczescie przechodzi to szybko - wystarczy kilka glebokich wdechow smogu po powrocie. I tak to sie toczy to blokowe zycie. Ogolnie to mi coraz bardziej potwierdza teoria, ze im wiecej takiego zycia, tym wiecej agresji w czlowieku. Na emamie tez to widac - tu znakomita wiekszosc mieszka w miescie w bloku Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 04.04.17, 11:53 Piękno leży w oku patrzącego Brzydota też. Odpowiedz Link Zgłoś
panterarei Re: Życie za miastem 04.04.17, 12:44 Ty masz jakieś zaburzenia psychiczne? fobie? Ja sąsiadów znam, podobnie jak pół osiedla, no ale drzwi zamykam, może dziwna jestem..nikt mi nie tupie nad głową.. Dziecko do dwóch koleżanek ma 2 minuty na nogach, do trzeciej dalej, ale spotykają się na placu zabaw. Na placach zabaw szaleją bandy znajomych z przedszkola, a rodzice gadają, albo siedzą na ławkach z komórka mając potomstwo w odległości wzroku. Dzieci bawią się świetnie, No o 16 książki na ławce nie poczytasz, ale można iść dalej.. nad Wisłę mam 10 minut na nogach (krk), do rynku 4 przystanki tramwajem, mogę w nocy wracać choćby na czworakach i tyłem ale wygodna się zrobiłam i biorę taryfę, bo co to jest te 12-14 zł. W łazience nie słyszę cudzych pralek, ani pryszniców. Fakt po nocy nie piorę, ale myje się, kiedy mam ochotę. Jasne, że chciałabym mieć taras w wypielęgnowanym ogrodem i popijać kawkę na tarasie, ale nie chciałby mi się, ani grzebać w ogrodzie, ani myć tarasu, ani 10 okien, nawet karcherem, ani dojeżdzać 20 km, ani tym bardziej odbierać dziecka o 17 z przedszkola, bo o 17.45 ma basen. Dziecko w domu o 4, coś zje, przebierze się i odsapnie. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Życie za miastem 04.04.17, 23:23 dyzurny_troll_forum napisała: > agni71 napisała: > > > A jak dziecko miejskie marzy o jeździe konnej i musi zrezygnować w imię m > arzeń > > rodziców? > Dziecko miejsce może z konikami spędzać każdą sobotę, każdą niedzielę, nawet ka > żdy cały weekend. Nie trzeba mieszkać na wsi, żeby pojeździć na koniku. > > W drugą stronę - czyli mieć życie mieszkając na wsi - jest trochę trudniej. W drugą stronę jest dłuższa droga? Poza tym, nie do końca zrozumiałaś, co miałam na myśli. A na myśli miałam to, że my dorosłi, podejmując różne decyzje życiowe, w jakims stopniu programujemy życie dzieci. Niestety, nie sposób żyć tak, by umożliwić WSZYSTKO. Do pewnego stopnia, i do pewnego wieku, życie dziecka będzie zdeterminowane decyzjami rodzicielskimi, równiez tymi dotyczącymi miejsca zamieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 15:31 No rzeczywiscie - corka butch zyje tak samo fajnie jak jej rowiesnicy w miescie a buch z mezem zyja tak jak zawsze chcieli, w duzym domu za miastem i po wyprowadzce corki spedza sobie reszte lat w szczesciu i radosci. Nikt dla nikogo nie musial sie poswiecac - wszyscy sa zadowoleni. Nawet Tobie udalo sie to zrozumiec! Gratulacje! Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy OT 03.04.17, 15:26 Tu taki mały OT... Kim są trolle i co ich popycha do dowalania innym www.theguardian.com/world/ng-interactive/2017/mar/10/the-internet-warriors-meet-the-trolls-in-their-own-homes-video Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate-cakes Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:14 Ja też wychodzę o 7.10. Wracam o 15.15.Albo 16.00. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate-cakes Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:14 Albo wychodzę o 9.25. Wracam o 16.35. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:32 co do dojazdów - ile Wam w mieście zajmuje dojazd do pracy/z pracy, albo dziecku do liceum? Tak jak pisałam - u mnie mieszkanie pod miastem oznaczaloby DODATKOWO 1,5 h dziennie, minimum, przy 'zwykłych" korkach. Przy założeniu trasy praca/szkoła-dom. Pomijam zakupy, dowożenie na zajęcia, imprezy itd. Działka okooło pól godziny od centrum pociągiem. Stacja około 1,5 km, w tym kilkaset metrów prywatnej drogi, której nikt nie odśniezy jeżeli sami tego nie zrobimy. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:42 ale jeśli się mieszka pod miastem to załatwianie wszystkiego w mieście jest nieracjonalne. wszystko, co się da załatwiam lokalnie. jeśli takich osób jak ja jest dużo, lokalnie można załatwić coraz więcej, i tak się to kręci. pytałam o czas z punktu a do punktu b (dom-praca), bo mnie dojazdy w mieście zajmowały więcej czasu, niż teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
bramstenga Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:13 Miejscowość, gdzie zamierza osiedlić się autorka, to typowe letnisko, gdzie są jedynie nieliczne sklepy spożywcze - akurat żeby zaopatrzyć się w lody, kiełbasę na grilla i popitkę. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:25 nasza tez kiedyś była letniskiem. dobrą tego stroną jest, że tak powiem, zróżnicowany skład osobowy, inaczej ujmując, rolników kilku też u nas mieszka Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:27 Ale tu nie chodzi o Twoja 'wieś" tylko taką opisaną przez autorkę. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:50 Tam kilka kilometrów dalej jest miasteczko z całą infrastrukturą. I nie stoi się w korkach. Od siebie jadę do miasteczka 5-15 min, zależy do jakiego. A do dużego CH w Łodzi - 20, prawie cały czas obwodnicą. Bez korków. Mąż do pracy w godzinach szczytu trochę ponad godzinę, bo jeszcze wozi dziecko. Jak mieszkałam w mieście to w korkach zdarzał mi się jechać tyle samo lub dłużej do innego miejsca po prostu. Na wsiach, nie ma skrzyżowań ze światłami, jeździ się płynnie i przyjemnie, bo widoki ładne. A pieszo to chyba i tak najwyżej po lody czy kiełbasę, także wmieście. Nie wyobrażam sobie dźwigać normalnych zakupów w rękach Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:56 Kilka kilometrów. Ja mam ogrodzony i zielony duży wewnętrzny plac zabaw pod oknem, a całą infrastrukturę w zasięgu 5 minut na piechotę (albo 30 sekund jeśli liczyć najbliższe sklepy). Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:00 No ja właśnie wolałam tego uniknąć Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:17 triss_merigold6 napisała: > (albo 30 sekund jeśli liczyć najbliższe sklepy). Widzę, że obie strony ponosi dziś fantazja. Dłużej to się windą jedzie.... wiem, bo mam piekarnię w budynku na dole! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:29 Mieszkam na I piętrze, podejście do budynku obok zajmuje dosłownie chwilę. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:30 triss_merigold6 napisała: > Mieszkam na I piętrze, Ohh raz mieszkałem na drugim. I już nigdy więcej.... Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:46 Oj tak. Jak przeprowadziłam się do miasta to poczułam, że odpoczywam. I jaki luz psychiczny rano, gdy wiem że nawet jak zaśpię albo coś się wykrzaczy, to nie jestem zależna od linii kolejowej tylko mam do wyboru do koloru tramwaje, autobusy a jak będzie bardzo kryzysowo to i taksówkę mogę wezwać. Masakra, jak ja mogłam żyć całe LO, studia i jeszcze kawałek pracy, mieszkając "w pięknym domu pod lasem"... Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:48 No naprawde, fascynujaca dyskusja Nie chce mi sie czytac watku do konca a nie wiem, czy ktos emamom zdradzil te tajemnice, wiec sie wypowiem, otoz NA WSI TEZ SA DZIECI Mieszkancy wsi maja dzieci. Czesto maja ich nawet wiecej, niz mieszkancy miast. Te dzieci spotykaja sie, przyjaznia sie, bawia sie miedzy soba. Smiem twierdzic, ze to dzieciece i nastolatkowe zycie towarzyskie na wsi, jest zazwyczaj bardziej intensywne, niz zycie towarzyskie dzieci zamknietych w miejskich blokowiskach. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:50 Ale tu chodzi o dom "pod lasem" a nie na wsi. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:53 P.s. Po prostu zwykle łatwiej żyć jezeli mieszkamy i pracujemy w tej samej miejscowości. Nie chodzi o to, że życie "na wsi" jest złe, bo to kwestia gustu. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:00 50% mieszkańców mojej wsi ma domy pod lasem. część też nad jeziorem. fajnie, co? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:09 Jeżeli tam też pracują to bardzo fajnie A serio, przecież to o dojeżdzanie chodzi i to, że forumka A dojeżdża w 5 minut nie ma żadnego znaczenia dla osoby, która wyraxnie napisała, że pociągiem 30 min (czyli samochodem raczej dłużej), a do pociągu jest 2,5 km. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:29 a ja po raz ochnasty piszę, że w mieście mieszkając latami dojeżdżałam do szkół i do pracy. w tym samym mieście. na ogół zajmowało mi to godzinę w jedną stronę, komunikacją publiczną. samochodem pół godziny. to już wolałabym dojeżdżać z mojej wsi. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:32 To może autorka sprzeda swoja dzialkę i kupi koło Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:40 Wybrałaś sobie szkołę czy pracę daleko to dojeżdżałaś, proste. Mogłaś wybrać bliżej. Na tym podłódzkim zadupiu biedne dziecko autorki nie będzie miało wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:06 nooo taaak, bo szkołę średnią czy uczelnię wybiera się pod kątem miejsca zamieszkania Odpowiedz Link Zgłoś
anamatopeja Re: Życie za miastem 03.04.17, 21:23 Tak jest teraz mam pod nosem komunikację miejską i do pracy niedaleko, ale bywało, że mieszkając w tym samym mieście do pracy miałam z 17 km, godzina żeby dotrzeć, do przystanku też nieblisko, na szczęście dało się dojechać bez przesiadek jeśli się zdążyło na odpowiedni tramwaj. Tak samo długo by mi zajął dojazd z obecnego domu na wsi gdybym tam mieszkała na stałe. Ale z mojej wsi do przystanku mam 30metrów szutru + 100m asfaltu i autobusy co pół godziny.. Nie odpowiadałaby mi ta szutrowa droga jeśli całe 2,5 km jest nieutwardzone. Bo to jednak kawał drogi żeby iśc na piechotę, i zużycie auta, a w razie niepogody kalosze do plecaka.. To już dla pasjonatów przyrody. Chyba że ta ustronnośc pod lasem nie jest aż tak ustronna i niezamieszkała jak sobie wyobrażam, a są domy, sąsiedzi, sklep, przedszkole, podstawówka.. Niemniej dużo ludzi tak żyje i nie narzeka, nie każdy musi mieszkać w mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
iliri Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:33 Akurat w tym wypadku samochodem nie będzie dłużej, dojazd do miasta jest dobry, a autorka nie będzie jeździć do centrum Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:02 >Ale tu chodzi o dom "pod lasem" a nie na wsi. smile To "pod lasem" oznacza samotny dom, obok las, i kilka tysiecy hektarow pol uprawnych wokol? Bo zazwyczaj sa to jakies wsie ktore maja w poblizu las. Wies jak wies, jest rozciagnieta. Czesc domow przy ulicy, czesc domow przy lesie. I do ulubionego sasiada trzeba czesto przejsc kilometr szutrowa droga. Jakos nigdy nie uwazalam tego za problem. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:11 Aurotka wyraxnie napisała - 2,5 km do stacji kolejowej. Zakładam, że skoro to napisała to planuje korzystać. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:54 Cóż, to ja mam do busika 1 km, ale jeździ on 2x dziennie, ostatni o 15. a potem się trzeba przesiadać jeszcze. Do tramwaju - 8 km, jeździ raz na godzinę. No i dalej śmiem być zadowolona Mało tego, rodzina twierdzi, że też jest... No chyba że kłamią ;P Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:01 Mąż owszem, a ja tak 2-3 razy w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
stara-a-naiwna Re: Życie za miastem 04.04.17, 21:35 dom pod lasem jest w jendnej z sypialni Łodzi - miejscowośc ma autobus szkolny a szkołę podstawową i gimnazjum oddalene o 2,5km tez uważam, ze na wsi są dzieci i bardziej intensywne życie społeczne tychże właśnie >Ale tu chodzi o dom "pod lasem" a nie na wsi Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: Życie za miastem 03.04.17, 11:59 Wieś a sypialnia większego miasta to zupełnie inne światy. I zupełnie inaczej funkcjonuje na tej wsi ktoś, kto tam na miejscu, albo w lokalnym bliskim otoczeniu żyje i pracuje, a zupełnie inaczej ktoś, kto tylko ma dom a pracuje w mieście. Lokalne kontakty nawiązują się wtedy znacznie, znacznie gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
bramstenga Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:12 Ale autorka pisze o typowym letnisku, gdzie stałych mieszkańców jest niewiele (jest za to nieopodal ośrodek dla uchodźców). Odpowiedz Link Zgłoś
iliri Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:52 Ale bez przesady. Jej okolica to owszem, głównie letnisko, ale od ośrodka dla uchodźców bliżej ma centrum Grotnik. Ze szkoła, przedszkolem, ośrodkiem zdrowia, placem zabaw i duża liczba stałych mieszkańców. Dla mnie problemem byłaby właśnie odległość do centrum. A ośrodkiem dla uchodźców tez nie ma co straszyć-działa juz od wielu lat i nic się nie dzieje🙂 Odpowiedz Link Zgłoś
vodyanoi Re: Życie za miastem 03.04.17, 14:59 Z ciekawosci - wyguglowałam sobie "osrodek grotniki problemy" i w zeszlym roku mieszkancy wystosowali petycje o likwidacje osrodka. Ciekawe po co... Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:50 I nawet place zabaw są Takie kuriozum Odpowiedz Link Zgłoś
stara-a-naiwna Re: Życie za miastem 03.04.17, 12:58 a ile ma lat teraz twoja córka? do skzoły podstawowej chyba fgdzieś będzie chodzić? zazwyczaj do wiejskich szkół jest dojazd i wszystkie dzieci z okolicy się znają o odwiedzaj Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:15 zazwyczaj miastowe nie oddają dzieci do zwykłej najbliższej podstawówki tylko wożą do miasta w okolice babci, słoiki w okolice pracy. i to sie nazywa spędzanie czasu z dzieckiem w drodze do pracy/przeszkola/szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
stara-a-naiwna Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:47 ja jestem miastowa mieszkam na wsi i moje dziecko pójdzie do wiejskiej szkoły chociażby po to, zeby nie tracić czasu na dojazdy, żeby po 3 klasie mogło samo wrócić do domu i mieć swoje życie towarzysko-społeczne Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 04.04.17, 08:05 u nas na wsi dzieci chodzące do szkoły innej niż rejonowa to pojedyncze przypadki. i najczęściej są to szkoły artystyczne. tak, że tak. Odpowiedz Link Zgłoś
conena Re: Życie za miastem 03.04.17, 13:50 ja mieszkam na przedmieściach, na totalne zadoopie bym się nie pisała. mamy 10 minut spacerkiem do autobusu, który jeździ co 15 minut w dni robocze, gorzej w weekendy. ale za to autobus 15-20 minut jedzie do jednego z głównych punktów przesiadkowych w Poznaniu, więc spoko. plus mam zabezpieczenie dla dzieciaków w postaci dwóch kawalerek, jak będą w stanie studiować i dorobić trochę, to będą mogli mieszkać w blokach, dobrze skomunikowanych, ale też nie w centrum. w życiu bym nie chciała do bloków wrócić. wyprowadziłam się z bloków na studiach, fakt, że od zawsze jeżdżę samochodem, ale jak studiowałam w centrum to wolałam autobusem jeździć niż za strefę płacić. fakt, że mam spokojne sąsiedztwo, nie mam hałasów od szybkich ulic, lubię nasz dom, to wszystko sprawia, że z przyjemnością wracam do siebie z hałaśliwego centrum. za moich czasów licealno-studenckich w imprezowym gronie zawsze był ktoś dojeżdżający, po imprezie nocował u przyjaciół i luz. na zajęcia zawsze się wyrabiali, nikt nigdy nie narzekał, nikogo mamusia ani tatuś nie wozili. Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:22 Właśnie wracam zza miasta do miasta. Poddałam się po czterech latach bycia taksówkarzem syna. Z małym dzieckiem spoko, wczesny nastolatek uziemiony, jeśli nie ma na miejscu szkoły i kolegów, a mi się już nie chce (a jemu nie wystarcza) bycie towarzyszem w łapaniu pokemonów, jeżdżeniu na deskorolce/rolkach/rowerze. Las szczerze znienawidził. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Życie za miastem 03.04.17, 17:24 mondovi napisała: > Las szczerze znienawidził. Nie lubi ptaszków poobserwować? Może złą lornetkę mu kupiłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Życie za miastem 04.04.17, 00:11 dyzurny_troll_forum napisała: > mondovi napisała: > > > Las szczerze znienawidził. > > Może złą lornetkę mu kupiłaś? Na ptaki dobra lornetka to podstawa! Duże pole widzenia - żeby łatwo trackować w ruchu obiekta, duża jasność i stosunkowo niewielki zoom - góra 8 czy 10 razy. Xsionnc Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: Życie za miastem 04.04.17, 09:52 Nastolatki masowo pasjonują się ornitologią. Tylko z mojego syna takie dziwadło. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 04.04.17, 08:10 ale dlaczego nie ma na miejscu szkoły i kolegów? Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: Życie za miastem 04.04.17, 09:49 Chodzi do szkoły profilowanej, w mieście. Poza tym, o ile małych dzieci jest sporo, o tyle chłopiec w jego wieku jest w okolicy jeden. Kiedyś razem się bawili, potem jakoś drogi im się rozeszły i spotykają się od wielkiego dzwonu. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Życie za miastem 04.04.17, 12:11 no to faktycznie słabo. chociaż niezależnie od miejsca zamieszkana wiele zależy od samego dziecka. mój starszak zainteresował się życiem towarzyskim dopiero wtedy, kiedy młodsza zaczęła wybywać z domu do kolegów i koleżanek Odpowiedz Link Zgłoś
vinca Re: Życie za miastem 03.04.17, 22:01 Dla mnie kluczowa jest bliskosc jakichkolwiek srodkow komunikacji (poza samochodem). 2,5km do przystanku to stanowczo za duzo. Do 25 roku życia mieszkałam w podwarszawskiej miejscowości - dojazd do liceum zajmował mi około 50 minut. Ale do przystanku autobusu linii podmiejskiej mialam doslownie parę minut. Owszem, im byłam starsza tym uciążliwsze były dla mnie powroty - zwłaszcza po nocach, ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Z radoscia sie stamtad wyprowadzalam, a teraz po 12 latach... wracam Wybudowalismy a teraz wykanczamy dom (tego akurat nie polecam, koszmar). Mieszkajac przez 12 lat w bloku wiem po prostu, ze ja sie na kilkudziesięciu metrach męczę. Zresztą nie tylko ja - widzę jak na dzialce i w nowym domu zachowuje sie moje dziecko - nie ma nawet czego porownywac. Mieszkajac w domu o wiele wiecej czasu spedza sie na dworze, czlowiek wiecej sie rusza (wieksze przestrzenie jest to po prostu zdrowsze. Szukajac dzialki wiedzialam, ze nie chce mieszkac w szczerym polu, ze chce miec sasiadow i blisko do przystanku i taka dzialke znalazlam. Co do dodatkowych zajec: moje dziecko jest małe, i choc mieszkamy w Warszawie, to na zajecia typu basen czy gimnastyka i tak dowozimy ją samochodem, wiec te 20 dodatowych km nie zrobi wielkiej roznicy. Odpowiedz Link Zgłoś
18lipcowa3 Re: Życie za miastem 06.04.17, 21:15 w zyciu bym na to nie poszla, masakra jakas Odpowiedz Link Zgłoś