Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat...

04.10.04, 10:04
Byłam w sobotę na przyjęciu, na którym gościły głównie mamy z ~15-20 letnim
stażem i ja z dzieckiem w wieku rok+8 miesięcy. Wszystko było fajne i
sympatyczne do czasu az nie usłyszałam od jednej z dojrzałych mamuś, że
popełniłam ogromny błąd,że nie nauczyłam dziecka w wieku 6 miesięcy sadzać na
nocnik, bo teraz to juz do 3 lat będzie mi robił w pampersy. Przyjełam uwagę
i nie mówie nic, tylko bąknęłam na koniec,że dzis dzieci coraz później
siadaja na nocnik, bo maja pampersy itd. No i tym wywołałam lawinę ataków na
mnie. Dowiedziałam się między innymi,że dzisiejsze matki to porąbane
histeryczki(panie opowiadały o swoich synowych) mleka nie dawaj, słodyczy nie
dawaj, chleba nie dawaj, sterylizatory kupują idiotki, jakieś czujniki
oddechu, elektryczne nianie itp,itd.
Poczułam sie jak gówniara, choć trzydziechę juz mam na karku, bo kazdy mój
argument był wysmiewany przez te panie.
Dlaczego tak trudno im zrozumieć,że to nie mamy sie zmieniły, ale same czasy
są inne. Postep cywilizacji,wywołujący alergie i coraz to nowsze choroby,nowe
wyniki przeprowadzanych badań, coraz nowszy sprzęt- dlaczego mamy z tego nie
korzystać, tylko wracać do epoki kamienia łupanego. Dlaczego dzisiejsze matki
sa uznawane za głupie? Skoro moje dziecko nie chce nawet słyszec o nocniku,
skoro stać mnie na wygodne zmienianie pieluch jednorazowych, to dlaczego mam
uchodzic za głupią matkę? Czasy się zmieniły i trzeba sie do nich
dostosować, czy tak cięzko to zrozumieć? mamy wrócic do pieluch tetrowych,
aby dziecko szybciej na nocnik siusiało?
    • mamaszyma Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 04.10.04, 10:27
      Kubusalo, nie przejmuj sie nimi. Ile matek tyle recept na wychowanie dziecka. A
      konfikty pokoleń matek tez były chyba zawsze. Ja sie ostatnio dowiedziałam, że
      powinnam iść z dzieckiem do lekarza bo jest nienormalne!!! A chodziło o to, że
      pewnej Pani koło 60 nie spodobało sie że mój synek, który miał wtedy rok i dwa
      tygodnie nie chodzi sam, tylko za rekę! Lepeij sie nie wdawac w takie dyskusje,
      chociaz wiem , ze to może byc trudne!
      • wrokk Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 04.10.04, 13:56
        mamaszyma napisała:

        > Kubusalo, nie przejmuj sie nimi. Ile matek tyle recept na wychowanie dziecka.

        Otóż to, a w dodatku każda z nas chciałaby wygrać konkurs na Matkę Stulecia
        smile)))
        Dlatego każda mama (oczywiście ja też wink) uważa że JEJ metody wychowawcze są najlepsze - i bardzo dobrze, niech sobie uważa, tylko niech nie uszczęśliwia na siłę receptami innych mam. I to tyle.
        Pozdrawiam
        uczestniczka konkursu na Matkę Stulecia wink
        • milarka Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 04.10.04, 15:04
          wrokk napisała:

          > mamaszyma napisała:
          >
          > > Kubusalo, nie przejmuj sie nimi. Ile matek tyle recept na wychowanie dzie
          > cka.
          >
          > Otóż to, a w dodatku każda z nas chciałaby wygrać konkurs na Matkę Stulecia
          > smile)))
          > Dlatego każda mama (oczywiście ja też wink) uważa że JEJ metody wychowawcze są
          n
          > ajlepsze -

          Tak naprawdę to moje metody są najlepsze wink)))))
          • wana Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 05.10.04, 09:10
            A nie, bo moje wink)))))
            wana
    • inez21 Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 04.10.04, 10:53
      Faktycznie lepiej nie wdawac się w dyskusje i poprostu udawać ze się nie słyszy
      tych uwag.No jakoś zupełnie nie wyobrażam sobie sadzania 6miesiecznego dziecka
      na nocnik, przecież niektóre sześciomiesięczniaki nawet jeszcze nie siedzą
      same.Tak naprawde to nie jest to chyba nawet kwestia pampersów tylko tego,że
      dziecko dopiero ok 2-go roku życia jest gotowe do tzw.treningu czystości.A ja
      czasem słuchając komentarzy starszego pokolenia mam wrażenie że one poprostu nam
      zazdroszczą i nie moga pogodzić się z tym ze my nie mamy jeszcze gorzej niż
      one.Dlatego radzę wogóle ni reagować na takie zaczepki.Pozdrawiam!
      • lucasa Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 04.10.04, 12:57
        " No i tym wywołałam lawinę ataków na
        mnie. Dowiedziałam się między innymi,że dzisiejsze matki to porąbane
        histeryczki(panie opowiadały o swoich synowych) mleka nie dawaj, słodyczy nie
        dawaj, chleba nie dawaj, sterylizatory kupują idiotki, jakieś czujniki
        oddechu, elektryczne nianie itp,itd.
        Poczułam sie jak gówniara, choć trzydziechę juz mam na karku, bo kazdy mój
        argument był wysmiewany przez te panie."

        a nie wydaje Ci sie, ze niekiedy "panie" maja racje? bo ja czasmi uwazam, ze
        dzisiejsze matki przeginaja. jakos wydaje mi sie, ze kiedys dziecko, tym
        bardziej, gdy mialo wiecej rodzenstwa, to byl "normalny" czlonek rodziny. a
        obecnie to srodek nie tylko swiata ale i wszechswiata. i wychuchany. az za
        bardzo niekiedy...

        a my myslisz, ze jestesmy inne? zamiesc post, ze karmisz malucha mlekiem
        krowim, czy ze kladziesz na brzuchu, czy ze nie sterelizujesz butelek...
        zobaczysz jaki bedzie atak! i ile sie nasluchasz. kazdy chce miec monopol na
        jedynie-najlepsze-metody wychowywania...

        pozdrawiam,
        Agnieszka
        • lucasa Re: ps 04.10.04, 12:58
          mam znajoma, ktorej coreczka od 9 miesiecy robi na nocnik (jest sadzana, ale
          daje tez znaki, ze potrzebuje)... i co? nic.
          A
          • milarka Re: ps 04.10.04, 15:00
            lucasa napisała:

            > mam znajoma, ktorej coreczka od 9 miesiecy robi na nocnik (jest sadzana, ale
            > daje tez znaki, ze potrzebuje)... i co? nic.
            > A

            A mój synek nie robi na nocnik, i co?? i też nic
            więc o co chodzi?
            Wolę uczyć synka, jak już będzie wiedział o co chodzi, niż wywoływać u niego
            odruchy tak jak u zwierzątek.
            • lucasa Re: ps 04.10.04, 15:26
              moja coreczka tez nie robi. i tez nic smile)))
              tyle, ze Twoj komentarz ze zwierzatkiem niepotrzebny
              narzekamy na rozne sasiadki/tesciowe czy "panie" ktore daja dobre rady badz
              komentuja a same robimy to samo
              np. powyzsze, np.: na forum niemowle mozna sie dowiedziec, ze dzieci ktore pija
              krowie mleko a nie modyfikowane to cielaczki... np. itd, itp

              i tak w kazdym wieku sa rozne "ekspertki" i mnie osobiscie bardziej wkurzaja
              rady typu ja-wiem-najlepiej-co-jest-najlepsze-i-jak-powinno-byc od moich
              rowiesniczek,
              niz takie dawane od roznych "pan" w srednim wieku spotkanych na spacerze czy
              imprezie

              pozdrawiam
              Agnieszka
              • milarka Re: ps 04.10.04, 15:44
                lucasa napisała:

                > moja coreczka tez nie robi. i tez nic smile)))
                > tyle, ze Twoj komentarz ze zwierzatkiem niepotrzebny

                no a ja właśnie słyszałam taką argumentację kiedyś, że pieski można nauczyć
                robić na dworze to niemowlaki też, stąd te zwierzątka (a słyszałam to z ust
                mamy, która właśnie zaczęła sadzać na nocniku swoje 8-miesięczne bliźniaczki)


                > i tak w kazdym wieku sa rozne "ekspertki" i mnie osobiscie bardziej wkurzaja
                > rady typu ja-wiem-najlepiej-co-jest-najlepsze-i-jak-powinno-byc od moich
                > rowiesniczek,
                > niz takie dawane od roznych "pan" w srednim wieku spotkanych na spacerze czy
                > imprezie

                no a u mnie na odwrót - bardziej wkurzają mnie rady od pań w średnim wieku

                > pozdrawiam
                > Agnieszka

                ja również pozdrawiam
        • kubusala Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 04.10.04, 13:27
          lucasa napisała:


          >
          > a my myslisz, ze jestesmy inne? zamiesc post, ze karmisz malucha mlekiem
          > krowim, czy ze kladziesz na brzuchu, czy ze nie sterelizujesz butelek...
          > zobaczysz jaki bedzie atak! i ile sie nasluchasz. kazdy chce miec monopol na
          > jedynie-najlepsze-metody wychowywania...
          >
          > pozdrawiam,
          > Agnieszka
          Słuchaj z czegoś to wynika, dziewczyny same sobie nie wymysliły tezy,że mleko
          matki jest najlepsze,że nie powinno sie noworodka kłaśc na brzuchu itp.
          Uwazam,ze powinno sie pozwolic młodym matkom tak wychowywac dzieci i według
          takiej teorii jaką same uznają za słuszną.
    • devil1981 Re: A ja sądzę że dzisiejsze mamy są nieco 04.10.04, 14:48
      przewrażliwone
      • verdana Re: A ja sądzę że dzisiejsze mamy są nieco 04.10.04, 16:28
        Te matki sprzed 15-20 lat albo były złosliwe, albo miały sklerozę. Ja
        wychowywałam dziec 21 i 18 lat temi u zaręczam, ze nikomu się juz wtedy nie
        śniło wysadzać półroczne dziecko! Przeciwnie, lekarze odradzali, matki też.
        Pewnie chcą się pochwalić.
        • sakada Re: A ja sądzę że dzisiejsze mamy są nieco 04.10.04, 21:53
          Już sobie układałam w myślach baaaardzo mądry post, ale niestety - Mały zaczął
          płakać. Musisz się Kubusalko zadowolić pozdrowieniamismile))
    • praktycznyprzewodnik Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 04.10.04, 22:26
      25 lat temu nie było pampersów i mało kto miał pralke automatyczna. Pranie
      pieluch to była codzinna katorga do odwalenia; zacieranie mydełkie sladów po
      kupce, pranie, gotowanie, płukanie, rozwieszanie, składanie, a nawet prasowanie.
      Prad, gaz i wodę nie liczyło sie bo był najczesciej ryczałt.

      Kazda matka stawała na głowie, zeby tego prania było jak najmniej.
      A szczegolnie prania po kupie.
      Stad pokusa sadzania na nocnik jak najwczesniej. Niektórym matkom rzeczywiscie
      udawało sie, dzieci kojarzyły nocnik z eee i posadzone oddawały stolec do
      nocniczka.
      lekarze tego absolutnie nie zalecali. Tym bardziej, ze nie było plastikowych
      nocników z szerokim rantem, ale nocniki metalowe albo porcelanowe
      (wygodniejsze) o duzym otworze. Latwo było przesolic z tym wysadzaniem,
      dziecku nie zawze wychodziło to na zdrowie.

      Podobnie z sisianiem, presja wywierana na dziecko była bardzo silna, kazda
      matka marzyła, zeby skonczyły sie stosy pieluch i smierdzacych spiochów.
      Były dzieci, które posadzone na nocnik szybko kojarzyły i były takie, które z
      pielucha nosiły się do trzech lat. Ta presja czesto była stanowczo za silna,
      pokusa wlania dziecku czy skrzyczenia go, bo juz wołało a nagle przestało i
      leje w majty była bardzo silna.

      W tamtych czasach ruszyc sie z dzieckiem poza miejsce zamieszkania było
      własciwie nieprawdopodobienstwem. Starsze dzieci uzywały dodatkowo ceratek
      (lekarze nie zalecali z wiadomych wzgledów) ale młodsze były na spacerze
      krótko, bo szybko przemiekały i mogły sie po prostu przeziebic.
      Podróz oznaczala zabieranie ze soba stosów pieluch i zapasowej odziezy i
      perspektywe "fabryki" co wieczór w goscinie. Wyjazd z dzieckiem do lekarza
      oznaczał wożenie ze soba cały dzien tych mokrych pieluch, czesto z
      powazniejsza zawartoscia.I mokrych spiochów, rajstopek i majteczek.

      Gdybym miała dzis dziecko i srodki na kupowanie pampersów uzywałabym ich i nie
      zawracała sobie głowy wyscigiem nocnikowych szczurów tak długo, jak długo
      byłoby mi wygodnie.Jesli tylko miałabym pewnosc, ze dziecku nie szkodze. A
      pielucha ( w dodatku niedokładnie wypłukana)z ceratka tez zaszkodzic mozna.

      Nie dawałabym dzisiaj dziecku wody z kranu a z butelki, kupowałabym najlepsza i
      czysta zywnosc, na jaka tylko byłoby mnie stac.
      I nie ma z tym zadnego zwiazku fakt, ze 25 lat temu chleb kupowało sie luzem i
      woziło po sklepie i przerazajaco brudnych wózkach, kuraki sprzedawano na tych
      samych stoiskach co wedliny, a wedliny "gołe" niezabezpieczone folią. Produkty
      sypkie tez sprzedawano na wagę, a mleko z kanki nalewano chochla albo w
      butelkach szklanych na wymianę, smierdzacych płynem do odkazania.

      Czy to znaczy, ze dzisiejsze gospodynie sa głupie, bo nie pozwoliłyby na cos
      takiego ? Przeciwnie, nie kupiłabym w sklepie, gdzie sprzedawanoby zywnosc a
      la póxny Gierek, boje sie zatrucia. Wtedy tez sie bałam, ale nie miałam wyboru.

      W czasach, gdy słodycze czy cytrusy były luksusem na kartki decyzja by ich
      dziecku nie dawac, albo dawac tylko w niedziele komentowana byłaby jako
      dziwactwo. A zapewniam Cie, ze lekarze w latach siedemdziesiatych i
      osiemdziesiatych tak samo jak dzis byli przeciwni słodyczom i to nie tylko u
      małych dzieci. Tylko nikt ich nie słuchał. Porady dotyczace ograniczenia
      spozycia tłuszczu czy miesa tez traktowane były jako polityczne.

      Jak i porady zalecajace karmienie piersia ! Matki to komentowały "nie ma mleka
      w proszku w sklepach, to każą karmic dzieci piersią, a jak mleko było, to
      mówili, zeby piersia za długo nie karmic, propaganda, nic innego".




      • ewaand Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 05.10.04, 09:46
        mi również bardzo podoba się twój post, zwłaszcza w kontekście wątku na forum
        dziecko, w którym mamy prześcigają sie w tym, która mniej sterylnie i "na
        luzie" wychowuje swoje dziecko.
        pozdrawiam
        Ewa
      • kubusala Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 05.10.04, 09:53
        Dziękuję Ci za ten post, chyba go sobie wydrukuję i będę nosić przy sobie, a
        jak zjawi się jakaś "mądra" Pani to tylko wręczę Jej kserosmile)))
        Co do nadmiernie przewrażliwionych mam, to takie są i były i zawsze będą.Sama
        pamietam jak byłam mała( a było to dobrych kilkanasciesmile)))))lat temu) to do
        piaskownicy przychodziła mama z synkiem i w woreczku miała mokrą ścierkę,
        wycierała mu nia raczki prawie po kazdym dotknięciu przez niego piaskusmile)

        Pozdrawiam wszystkie mamy dzisiejsze i te sprzed lat i proszę dajcie żyć,
        pozwólcie nam popełniać błędy,pozwólcie samym podejmowac decyzje jak i czym
        mamy karmić nasze dziecko, kiedy wysadzać na nocnik, a kiedy nie. Nie
        strofujcie wiecznie swoich synowych i córek, bo to ani nam nie p0maga a tylko
        pogarsza nasze kontakty.Postarajecie się oddzielic dobre rady od pouczania, te
        pierwsze chętnie przyjmesmile
      • triss_merigold6 Sprostowanie 05.10.04, 09:54
        Nie opowiadaj bzdur o metalowych nocnikach. Mam 30 lat, nie mam amnezji i
        pamiętam z dzieciństwa wożony wszędzie PLASTIKOWY nocnik. Gwoli dokumentacji
        został uwieczniony na zdjęciach. Mleko roznosił mleczarz, były dwa rodzaje: z
        żółtym i srebrnym kapslem (z kanki przedzecone przez gazę to nalewano na wsi).
      • triss_merigold6 Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 05.10.04, 09:56
        Automatyczną pralkę to może mało kto miał ale były popularne pralki "Franie".
        Lepsze to niż pranie w rękach.
      • grazbed Do Praktycznyprzewodnik 05.10.04, 09:59
        Sama słuszność w Twoim poście.
    • wioleta4 Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 05.10.04, 09:28
      Bardzo mi sie twoj post podobal!
      • praktycznyprzewodnik Re: Dzisiejsze mamy kontra mamy sprzed lat... 05.10.04, 15:41
        Ja mam lat ponad piecdziesiat i nocniki metalowe pamietam ze złobka, którego
        kierowniczka była moja Mama.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja