Szukam inspiracji, muszę sobie poukładać wszystkie "za" i "przeciw".
Młodsza 6 lat kończy latem, może zostać w zerówce w swoim przedszkolu albo iść do I klasy (opcję z zerówką w szkole wykluczam).
W szkole na dniu otwartym jej się podobało, szkoła gwarantuje jednozmianowość, jest normalna stołówka (gotują, nie catering), istnieje duże prawdopodobieństwo, że szkoła będzie się starać bardziej, bo oddziały otwierają w budynku wygaszanego gimnazjum. Intelektualnie by sobie dała radę, zaczyna czytać, pisze drukowanymi literami, liczy b. sprawnie, lubi kolorować, co ma znaczenie w obecnym modelu edukacji zintegrowanej.
Zsocjalizowana jest - typ zadaniowej grzecznej dziewczynki, która bez problemu wytrzyma w ławce.
Przeciw - to szkoła, nie za bardzo jest się do czego spieszyć.

Nie wiem czy córka nie jest zbyt dziecinna, przejmuje się, przeżywa i jest wybiórczo nieśmiała - ignoruje obcych dorosłych z którymi nie chce rozmawiać. Z dziećmi nawiązuje kontakt szybko.
Szkoła nie jest pod domem, ale zakładamy, że i tak do końca tej III klasy córka będzie odwożona i przywożona.
Wstępnie zaklepałam miejsce w zerówce, bo do szkoły mogę dziecko zapisać i pod koniec czerwca i przyjmą z pocałowaniem ręki więc mam jeszcze chwilę do namysłu. Opinie z otoczenia są mniej więcej 50/50.