Wyliczacie pomoc?

26.04.17, 10:03
Ostatnio wyszło mi to kilkakrotnie. W różnych sytuacjach. Nie wiem, czy to pokłosie bycia ofiarą, traumy z pierwszych lat samotnego macierzyństwa. Może tego, że słabo czuję się częścią społeczeństwa? tongue_out No tak, w kontekście mojego wołania o sprawiedliwość społeczną w innym wątku w ogóle się nie powinnam przyznawać, że mam problem z dawaniem, bo przecież COŚ dostałam i jestem WINNA społeczeństwu. Ale ja lubię się przyznawać. Ktoś mnie zjedzie, a ja z tego zjechania wyciągam swój problem i przynajmniej mam nad czym pracować.

Ostatnio wyszło mi, że wyliczam pomoc koleżance po tym jak zawiodła mnie w trudnej dla mnie sytuacji - wprost zastanawiając się czy ja jej pomogę, jak będzie w analogicznej sytuacji (pooperacyjne ograniczenie mobilności).

Wczoraj robiłam zakupy w pewnej sieci handlowej oferującej rabat emerytom. Już w przeszłości zdarzało się, że jacyś ludzie prosili o poświadczenie, że to ich zakupy. No więc kupowałam, pchałam wózek, a oni przy kasie z uśmiechem skanowali kartę, odbierali bon i pa pa. Zastanawiam się czy rzeczywiście poprosiłam jakiegoś żwawego seniora, by pchał mój wózek czy tylko tak to sobie imaginowałam. Nie pamiętam. Ale pamiętam sytuację z wczoraj.

Pan poprosił mnie o przeskanowanie karty i oddanie mu bonu. A ja rozpoczęłam z nim konwersację o tym, czy powinnam czy nie pomagać, bo byłam na świeżo po wątku o niepracujących ematkach, w którym forumka dawała mi do zrozumienia jakim to wrzodem na duszy społeczeństwa jestem, więc ochoczo weszłam w rolę. Ale przypomniało mi się, że w innym wątku propagowałam pomoc innym przy minimalnym wkładzie ze strony tych innych. I mówię: dobrze, zakupy będą na pana kartę, a pan kupi dla mojego dziecka batonik, mniej niż 2 zł. I tu pan zaczął się zastanawiać, przeliczać, stwierdził, że może jednak mój koszyk za 100 zł to się nie opłaca. Ostatecznie moja propozycja - nie, nie pomocy, ale wyliczonej propozycji wymiany - została odrzucona. Dokupiłam to i owo, bo akurat wiele rzeczy wyszło, a ceny przyjemne jak na zawołanie, natłukłam 300 zł, poszłam po domu.

Pamiętam jakie gromy dostała jedna forumka za to, że chciała żeby jej ubrania trafiły do naprawdę potrzebujących. Ale cóż, raz kozie forum, na pewno się tutejsze specjalistki od spraw wszelkich uruchomią i mi wyjaśnią czy to część bycia ofiarą czy jeszcze coś gorszego.
    • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:06
      Nie.
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:12
        Tak, do Ciebie to pasuje smile
        • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:14
          I po co te ciągłe oceny innych? Definiujesz siebie w ten sposób?
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:22
            W części na pewno. Zawsze ktoś mnie oceniał. Ja też oceniam innych, choćby po to by zminimalizować ryzyko powstania konfliktu. Jak ocenię negatywnie to unikam. Proste.

            Źle, że powiedziałam Ci komplement? Cofam.
            • iziula1 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 20:41
              danaide napisała:

              > W części na pewno. Zawsze ktoś mnie oceniał. Ja też oceniam innych, choćby po t
              > o by zminimalizować ryzyko powstania konfliktu. Jak ocenię negatywnie to unikam
              > . Proste.


              już, za pierwszym negatywnym razem czy potrzebujesz więcej czasu? Bo wiesz, ludzie to jednak jak cebule - wg twierdzeń Shreka.

              >
              > Źle, że powiedziałam Ci komplement? Cofam.

              Powiem ci szczerze,że nie odebrałam tego jak komplement, może zabrakło emotikona. jednak tekst pisany bez mimiki jest trudniejszy w odbiorze.

              Muszę przyznać,że jesteś dość skomplikowaną osobą, trochę taką pogmatwaną,jak włosy w warkoczu dobieranym który lekko się rozpada smile, skupioną wewnętrznie. Trochę mnie ciekawisz. smile
              Ciekawe jak wyglądałyby moje relacje z tobą w realu. Przyznam ,że nie jesteś zwyczajna smile
              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:40
                Dzięki iziula, widzisz, ja bez emotikonu te włosy w warkoczu dobieranym, który lekko się rozpada uważałabym za komplement i to za jeden z najpiękniejszych w życiu, dzięki kiss

                Z tym komplementem dla joa - cóż, po prostu akurat po niej spodziewam się, że nie wylicza, bo widzę jak bardzo próbuje mi pomóc tu, na tym forum. Nawet stawiając mi problematyczne pytania - głaskanie po główce nie daje tyle ile dobrze postawione pytanie.

                Real odradzam!!! Vide down!
                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:43
                  Ale o co chodzi Shrekowi? W swoim autyzmie nawet tego nie rozumiem. To dobrze, że mają warstwy? Może któraś okaże się... inna? Nie okaże?
                  Pamiętam, że pierwsze wrażenie jakie wywarła na mnie moja najbliższa koleżanka było negatywne. Z wzajemnością!
                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:45
                    Oczywiście, że mająsmile
                  • iziula1 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:51
                    danaide napisała:

                    > Ale o co chodzi Shrekowi? W swoim autyzmie nawet tego nie rozumiem. To dobrze,
                    > że mają warstwy? Może któraś okaże się... inna? Nie okaże?

                    Dokładnie o to chodzi,że cebula ma warstwy i człowiek tak samo. Człowiek nie jest jednolity, jednowymiarowy. Pod ciekawą powłoką może być pustka a pod zimnym spojrzeniem interesująca fascynująca osobowość smile
                    Dlatego czasem warto odkrywać ludzi, poznawać ich historię.
                    Tu na forum jest to możliwe, bo wbrew zewnętrznej nieciekawe otoczce w środku kryją się skarby. Wartościowe osoby, opinie , uwagi tylko trzeba przedrzeć się przez kilka warstw smile

                    > Pamiętam, że pierwsze wrażenie jakie wywarła na mnie moja najbliższa koleżanka
                    > było negatywne. Z wzajemnością!

                    czasem to pierwsze wrażenie bywa mylne. wystrczy zapach perfum które kojarza sie nam z kimś nielubianym i przenosimy wrażenie na inną osobę.
              • madzioreck Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 16:26
                iziula1 napisała:

                > Powiem ci szczerze,że nie odebrałam tego jak komplement, może zabrakło emotikon
                > a. jednak tekst pisany bez mimiki jest trudniejszy w odbiorze.

                Ale przecież była emotka... uśmiechnięta w dodatku.
    • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:10
      Osobiście nie lubię natrętów, którzy ode mnie oczekują świadczenia jakichś dziwnych uprzejmości. Tych z bonami bym krótko sprawiała. Ale zdarza mi się oddać samej z siebie jakiś bonus, np. karty ze zwierzakami w biedronce jakiemuś dziecku, bo mam na to ochotę i już. Koleżance, która mnie zawiodła, a miała możliwość coś dla mnie zrobić, też bym nic nie robiła. BTW unikam korzystania z czyjejś pomocy, bo każda pomoc ma niestety swoją cenę... A ja mogę nie mieć czasu się zrewanżować i wyjdę na niewdzięcznicę wink.
      • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:16
        Z takim bonem to akurat jest rodzaj pomocy, ktory nicv mnie nie kosztuje, więc mogę pomóc bez zbędnego zastanawiania się.
        • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:03
          A mnie strasznie, strasznie irytuje nachalność, która czasami wiąże się z tymi bonami, nabiciem punktów na czyjąś kartę czy co tam jeszcze. Przeżyłam parę tego typu sytuacji, nie zrobiłam tego, czego wręcz ode mnie ŻĄDANO - na złość.
          • sirella Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:13
            Ja też nie cierpię takiego czegoś, nie wiem dokładnie o jakie bony chodzi Danaide, jeżeli ktoś naciska żeby moje zakupy nabijać jemu na kartę żeby on skorzystał z jakiejś promocji - to niech spada. Mogę oddać jakieś naklejki lub inne jeśli sama chcę, ale nabijanie zakupów mi bruździ w systemie praworządności. Za to zawsze pomogę, jeśli ktoś ma np bony płatnicze do danego sklepu (często z okazji świąt BN) i prosi by je wymienić na gotówkę bo nie jest w stanie w tym sklepie tylu pieniędzy wydać a ja mam pokrycie w koszyku.
            • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:15
              Ototo!
            • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:07
              Rozumiem, jeśli ktoś jest nieuprzejmy. Ale tak dla zasady? Przecież nic na tym nie tracisz.
              • dziennik-niecodziennik Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:05
                Ale to jednak nieuczciwe. Warunkiem otrzymania bonusu jest zrobienie zakupow na jakas kwote. Zaklada sie ze to beda zakupy konkretnej osoby. A wykorzystywanie do tego zakupow rodziny, znajomych i nieznajomych to srednio uczciwe.
                Aczkolwiek ja bym pewnie pomogla...
                • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:31
                  Warunkiem jest okazanie karty przy zakupie, a nie to, z czyjego portfela idą pieniądze.co za różnica, czy zakupy w kwocie 300 zl zostana w całości opłacone przez jedną osobę, czy przez dwie?
                  • ladyjane Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 17:39
                    Karty zwykle można rozdać kilku osobom.
              • minor.revisions Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 03:38
                no ale sklep traci. A skoro sklep traci to sobie to (już pomijając moralny wymiar takich wałków) musi wkalkulować w ceny, podwyższając je, czyli ona też traci.
          • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:05
            Nie spotkałam się z nachalnością. To były sytuacje w rodzauj: kasjerka pyta, czy mam karte do zbierania punktów, mówię, żen ie, na co osoba za mną pyta; Czy mogłabym nabić na swoją? Zwykłe uprzejme pytanie, żadna nachalność.
            • rosapulchra-0 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:25
              No dokładnie. Trzeba być nie lada dziwakiem, żeby tak źle o innych ludziach myśleć.
              • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:37
                Dobra, jestem dziwakiem i sępienie z cudzych kart jest dla mnie z deka irytujące big_grin.
            • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:40
              vaikiria napisał(a):

              > Nie spotkałam się z nachalnością. To były sytuacje w rodzauj: kasjerka pyta, cz
              > y mam karte do zbierania punktów, mówię, żen ie, na co osoba za mną pyta; Czy m
              > ogłabym nabić na swoją?

              Tak, mogłaby, pod warunkiem, że za moje zakupy zapłaci. Punkty się ma za to, co się kupiło.
              • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:50
                Ja nie mam problemu, żeby w takiej sytuacji ktoś przejął moje punkty.
                Ostatnio dwie osoby (rodzice i koleżanka) pomogli mi zebrać punkty na kartę, dzięki czemu będę miała zniżkę na rzeczy do remontu mieszkania. FOni i tak nie planowali na tyle dużych zakupów, zeby im to było potrzebne, a mnie się przydało.
                • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:55
                  vaikiria napisał(a):

                  > Ja nie mam problemu, żeby w takiej sytuacji ktoś przejął moje punkty.
                  > Ostatnio dwie osoby (rodzice i koleżanka) pomogli mi zebrać punkty na kartę, dz
                  > ięki czemu będę miała zniżkę na rzeczy do remontu mieszkania.

                  A, bliscy. A nie jest to obcy chłop, który w dodatku w sposób widoczny się obraża za nienabicie mu cennych punktów, które dają pół procenta zniżki (sklep T...o, przy zakupach za 100 zł jest to 5 punktów, czyli 5 groszy).
                  • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:04
                    Ja bym się nie obrażała, to jakiś absurd. ale naprawdę nie mam żadnego problemu, żeby w tym sklepie na T. ktoś sobie przeskanowal swoją kartę, bo mnie się od dawna nie chce zbierać - za rzadko tam robię zakupy.
                    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:08
                      vaikiria napisał(a):

                      > Ja bym się nie obrażała, to jakiś absurd.

                      No nie wiem, może niezadowolony był, nie znałam go i nie znam jego dokładnych uczuć. tongue_out

                      W każdym razie najwyraźniej z góry liczył na cudze punkty.
                  • iwoniaw Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:09
                    No i co z tego, że obcy? Nie ma obowiązku oddawania swoich niewykorzystanych punktów nawet najbliższej osobie, nie ma też zakazu przekazania ich całkiem obcej. Obsługa w kasach marketowych często wręcz zachęca do takiego działania, wielokrotnie to widziałam na własne oczy.
                    • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:36
                      Otóż to, ani to obowiązek ani oszustwo.
              • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 08:36
                Ze swoją własnością możesz robić co chcesz, możesz dać obcej osobie i nikomu nic do tego. Punkty były Twoją własnością, nie były Cu potrzebne i miałaś taką wolę - dałaś innej klientce. Nikomu nic do tego.
          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:30
            A która to sieć?
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:19
        Kwestie pomocy są jakoś silnie powiązane z oczekiwaniami, poświęceniami, wdzięcznościami i niewystarczalnościami. Czasem jest to u mnie odruch. Pamiętam jaka zdziwiona była kiedyś w sklepie dziewczyna, której zabrakło kilku złotych - ok. 5 - do zakupu spodni, prosiła ekspedientkę o obniżenie ceny, odłożenie, cuda na kiju, nic nie działa. Położyłam 5 zł na ladzie i do roboty, co tu rozkminiać. I czemu ona tak mi dziękuje? Na garażowce obok mnie była kiedyś dziewczyna, widać było że potrzebuje ubranek dla dziecka, bo chwilę rozmawiałyśmy, nic nie udawało się jej sprzedać. Jak się pakowałam to jakąś partię swojego dziecka jej oddałam. Może po prostu mam wrażenie, że jakaś niematerialna część karmy do mnie nie wróciła, a pieniądze to nie wszystko?
        • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:31
          Karma wraca tylko kotu.
    • echtom Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:12
      Trudno mi się połapać w Twoich skomplikowanych wyliczeniach wink ale co do meritum, nie, nie mam problemu z pomaganiem. Może dlatego, że nigdy nie miałam syndromu ofiary. Przeciwnie, świadomość, że będąc samotną matką wielodzietną mogę jeszcze komuś pomóc, zawsze dodawała mi siły i pewności siebie.
      • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:16
        Trudno mi się połapać w Twoich skomplikowanych wyliczeniach

        też nie zrozumiałam, ale odniosłam się do głownego pytania.
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:32
        Czyli jednak ofiarasmile

        Dla mnie pomagania komuś stało się formą kontaktu społecznego. Ale boję się, że nie bez oczekiwania zwrotu w jakiejś formie. Choćby karmicznej, bo tak, wraca ciągle coś wraca.
        Ale czemu liczę?
        Miałam takie epizody, że bardzo wiele z siebie dałam. Za wiele. Jakieś związki. Praca.
        Ofiara? Definicja mi się rozszerzawink
        • echtom Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:44
          > Ale boję się, że nie bez oczekiwania zwrotu w jakiejś formie.

          A co w tym złego? Altruizm jest przereklamowany, w normalnych relacjach międzyludzkich każdy coś daje i coś bierze, nie mówiąc już o dodatkowych bonusach, jak poczucie bycia lepszym człowiekiem i wiara w dobrą karmę wink W zasadzie chodzi o mentalne przestawienie się z dawania zawężonego na rozszerzone - pomagając Kowalskiej, nie zakładasz, że ona zrewanżuje się w podobny sposób, tylko wrzucasz tę pomoc do społecznej puli dobra z założeniem, że kiedyś to sobie wyjmiesz, może za pośrednictwem innej osoby.
          • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:48
            W zasadzie chodzi o mentalne przestawienie się z dawania zawężonego na rozszerzone - pomagając Kowalskiej, nie zakładasz, że ona zrewanżuje się w podobny sposób, tylko wrzucasz tę pomoc do społecznej puli dobra z założeniem, że kiedyś to sobie wyjmiesz, może za pośrednictwem innej osoby.


            Zgadzam się. Bo to nie chodzi do końca o pomoc Kowalskiej tylko budowanie świata w jakim chcielibyśmy żyć.
        • sirella Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:53
          No tak, z ratownika zmieniasz się w prześladowcę później będziesz robić za ofiarę aż znowu złapiesz kogoś kogo możesz ratować i kręcic kółeczkiem emocjonalnych toksyntongue_out

          Kiedyś znajoma dostała darmowe bilety do teatru z pracy, zaproponowała mi pójście, zgodziłam się wiedząc z góry, że po spektaklu zaproszę ją na drinka w rewanżu bo dla mnie naturalne jest odwdzięczenie się jeśli coś od kogoś biorę. Dyskomfort poczułam przy wejściu na salę kiedy koleżanka pierwsza zażyczyła sobie że w zamian za bilet pójdziemy na piwko i ja mam zapłacić za nią. Po pierwsze nie musiała tego mówić bo i tak bym tak zrobiła, po drugie jeśli to miała być transakcja to powinna warunki wymienić przy propozycji biletu a nie gdy już jesteśmy w środku. Dodatkowo znajoma po spektaklu i jeszcze przy innych towarzyskich okazjach podnosiła "to dzięki mnie byłaś/ widziałaś /rozwijasz się". Cóż... przestałam "korzystać" z uprzejmości koleżanki, która to teoretyczna uprzejmość była praktycznie transakcją i okazją do podnoszenia jej ego cudzym kosztem, swoimi problemami niech się zajmuje sama.
          Moja najlepsza przyjaciółka to osoba która za usługi się odwdzięcza zawsze jasno i adekwatnie do zaangażowania. Nie rzuca się by ratować i zasypać kogoś swoimi usługami, ani nie akceptuje sytuacji gdzie ktoś coś dla niej robi a ona tylko by miała brać i nie być wdzięczną. Dzięki temu m.in. ma wielu znajomych którzy ją szanują i chcą znajomości utrzymywać.
          Znam też osoby które nie mają żadnego problemu z przyjmowaniem czegoś i nieodwdzięczaniem się, na zasadzie "dajesz mi to super, biorę, jak coś jeszcze masz to też wezmę", z nimi trzeba uważać bo oni nie postawią granicy twojemu destrukcyjnemu dawaniu a za chwilę będziesz miała pretensje że liczyłaś na rewanż a jego nie ma.
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:04
            Próbuję odnaleźć się w pierwszym zdaniu, które jest cudne - ale nie wiem co do czego przypiąć.

            Ok, czyli mając nogę w gipsie i pustki w lodówce mogłam się poczuć jak Ty, wchodząc na spektakl. Tyle rozumiem.

            Moje doświadczenie podpowiada mi, że są takie sytuacje, w których raczej możemy pomagać i takie, w których raczej potrzebujemy pomocy. Ilość znajomych gwałtowanie kurczy się przy tych drugich. Choć może to kwestia formy proszenia o pomoc?
          • viridiana73 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:49
            Wiesz Sirella, mam w swoim otoczeniu kogoś, kto zachowuje się tak, jak Twoja znajoma. Daje mi coś "w prezencie", a po 10 minutach mówi, w jaki sposób mam się jej zrewanżować. Pamiętam... zapłaciła za mnie kiedyś 10zł, powiedziała: "nie oddawaj mi, potraktuj to jakbym cię zapraszała", po czym... zażądała w kawiarni uregulowania przeze mnie rachunku za dwie kawy (jej oraz jej koleżanki).
            Przyznaję, že to dla mnie kosmos! Ja w ogóle jestem prostym człowiekiem, jeśli chcę coś komuś dać, to daję i mówię: wystarczy mi szczere "dziękuję!". A jeśli interesuje mnie barter, czy sprzedaż, to też to jasno artykułuję.
            Sorry, może nie do końca w temacie wątku, ale Sirella mnie natchnęła i chciałam się wyżalić.
        • asia_i_p Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:01
          To jest OK podejście, jeśli jest dla ciebie wygodne. W momencie, kiedy zacznie ci przysparzać więcej problemów niż korzyści, przestanie być OK.
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:05
            Czy wyliczanie jest zatem formą stawiania granic w udzielaniu pomocy innym?
            • asia_i_p Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:11
              Tak, ale moim zdaniem nie najlepszą, bo nie bierze pod uwagę uczuć tego, kto udziela pomocy. Mam takich ludzi, którym pomagam z radością, choć wiem, że raczej nie będzie okazji, żeby pomogli mnie, mam takich, z którymi mogłabym się "wymieniać pomocą", a jakoś mnie do tego nie ciągnie.

              Najlepszą granicą byłoby, gdybyś umiała powiedzieć tej osobie chcę pomóc, a tej nie chcę, bez żadnych wyrzutów sumienia.
              • sirella Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:15
                "Jak można to zrobić?

                Zamiast roli Wybawcy – wyręczania, zgody dla świętego spokoju, narzucania się z pomocą, przyznawania racji, litowania się możesz działać empatycznie, z poszanowaniem obustronnych granic i podsuwać rozwiązania, współpracować, słuchać, wyrażać troskę i współczucie, mądrze wymagać.

                Zamiast roli Ofiary – narzekania, obwiniania się, demonstracyjnego cierpienia, poświęcenia, bezwolnego poddania możesz otwarcie i stanowczo wyrażać swoje potrzeby, emocje, opinie, zastrzeżenia, stawiać granice, troszczyć się o siebie.

                Zamiast roli Prześladowcy – oskarżania, piętnowania, obrażania, stosowania języka „ty” możesz stanowczo i z szacunkiem komunikować opinie, oceny, wymagania, zastrzeżenia, ostrzeżenia."
                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:23
                  Już przy przerabianiu komunikacji bez przemocy miałam ten problem - co z tego, że nauczysz się nowego języka, jak ludzie wokół Ciebie mówią starym? Na szczęście z córką razem się uczyłyśmy, byleby tego nie popsuć naleciałościami ze starego...

                  Ale dobre, dzięki, przekopiuję to sobiewink
                  • sirella Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:37
                    Mnie się wydaje, że baaaardzo ważną umiejętnością jest nauczyć się mówić NIE (odmawiania)bez poczucia winy i nauczenia się brania bez poczucia "muszę oddać z nawiązką".

                    Jeśli swoje znajomości i kontakty opierasz zazwyczaj na "byciu komuś potrzebnym" (lepią się do ciebie różne sępy, a ty się najlepiej czujesz jak możesz komuś coś dać zaś cierpisz jak odmawiasz)
                    to znaczy , że masz bardzo zaburzone poczucie własnej wartości i w sytuacjach pomaganiowo-roszczeniowych będziesz się gubić i nadmiarowo pomagać albo tkwić w poczuciu winy że odmówiłaś.
                    www.dojrzewalnia.pl/endorfina/rozwijaj_sie/zwiazki_i_wiezi/jak_z_bohatera_mozna_stac_sie_ofiara.html
                    itd i cała teoria Trójkąta.
                    oraz Analiza transakcyjna i teoria wymiany w relacjach międzyludzkich.

                    To które emocje dla ciebie są pozytywne i dają faktyczny pozytywny DLA CIEBIE efekt sama sobie ustal,
                    Nie chcesz komuś pomóc bo uważasz że żąda za wiele - po prostu powiedz nie, nie musisz udowadniać że masz do tego prawo, to poczucie musisz mieć w swoim środku, ten drugi człowiek nie musi ci dawać prawa do tego.
                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:45
                      Berne'a czytałam. Mam wrażenie, że pomagam na tyle na ile mogę, a ponieważ wiele nie mogę to daję radę. I że asertywna jestem, nie boję się też być wredna i powiedzieć NIEEEE.
                      Ale dobija mnie to zewnętrzne (tak, poczucie wartości mam niskie) ocenianie: nie dość pomagam, nie dość pracuję, nie dość do wspólnego koszyczka.

                      Chyba najlepiej zrobiłoby mi odcięcie się od Internetu. Jak nie ocenia się mnie i mojego macierzyństwa to od razu czuję się dużo lepszym człowiekiem i matką. I takim się stajęwink
                      • sirella Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:58
                        Tylko, że ten świat który cię dobija chyba tworzą twoje nakręcające się myśli i nieadekwatny do rzeczywistości obraz świata. Zawsze będą ludzie którym się nie będziemy podobać, którzy nas skrytykują, którzy inaczej myślą i mają inne zasady moralne. Ważne jest jak sama siebie oceniasz a nie to co jacyś ludzie o tobie gadają.
                        Jeśli sama w sobie uważasz , że "nie jesteś wystarczająco dobra i musisz bardziej i więcej" to choćby gadali superlatywy to będziesz się czuć jak g.... przylepione na progu i nieadekwatne.

                        A jeżeli jak mówisz masz huśtawki- że na zewnątrz jesteś asertywna, wręcz walcząca awanturująca - a w środku miotasz się w poczuciu winy ze odmówiłaś, że cię nie lubią, że relacje dziwne, itd -
                        no to może jednak trzeba pigułki albo terapię i rozprawić się solidniej z swoim własnym katoagresorem.
                        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:48
                          Aż takiej huśtawki chyba nie mam...
        • zosia_1 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:58
          Danaide, a czy to nie jest tak, że wiele pomagałaś, bo poprzez pomoc budowałaś swoją ważność? Ja " jako ofiara" mam/ miałam podobnie. Stąd później poczucie skrzywdzenia i to wyliczenia pomocy
    • ichi51e Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:22
      Przeciez to jestjakies oszustwo. W zyciu bym nie brala udzialu.
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:38
        W czym? Operacja z bonami w supermarkecie? W sensie, że nie wydał Pan, tylko ja?
        No, ale ktoś korporacji dał zarobić, a jak dał zarobić, to niech chociaż część odda. Swoje ugra, bez obawy. Tu akurat jestem zasmile
        Kurczę, nie pomyślałam o tym aspekcie, alterglobalistyczna część mojej osobowości akurat spała.
        • ichi51e Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:42
          To ze ciebie to nic nie kosztuje nie znaczy ze nikt za to nie zaplacil. To jest oszustwo.
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:49
            Nie wiem. Postrzegam to raczej jako uszczuplenie marży sieci handlowej czyli pomniejszenie jej zysku. Ale może czegoś z ekonomii nie łapię.
            • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:51
              Po prostu grasz w tę samą grę , tylko na innej pozycji smile
              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:52
                Mam ochotę zapytać: ale to dobrze czy źle? big_grin
                • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:59
                  To zależy co uważasz za skuteczniejsze w walce z "systemem" - własne świadectwo czy kopanie po kostkach.
            • araceli Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:59
              danaide napisała:
              > Nie wiem. Postrzegam to raczej jako uszczuplenie marży sieci handlowej czyli po
              > mniejszenie jej zysku.

              Czyli - oszustwo, którego ofiarą jest sieć. Brawo!
              • ichi51e Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:04
                No ale wiadomo moloch=wyszysk. Dla mnie to na poziomie "oddajmy opakowania do lidla" - nikt nie traci wszyscy zyskuja. A potem ludzie sie dziwia dlaczego pracownicy sieci sa ru...i.
                • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:10
                  Oni będą ru... i tak, naprawdę wierzysz, że większy zysk sieci = większe wynagrodzenia pracowników?
                  • araceli Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:12
                    zlababa35 napisała:
                    > Oni będą ru... i tak, naprawdę wierzysz, że większy zysk sieci = większe wynagr
                    > odzenia pracowników?

                    Porównaj sobie poziom wynagrodzeń w Biedronce/Lidlu a osiedlowym sklepiku.
                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:20
                      Panie mi się nie zwierzają, zwłaszcza że mało kupuję: ceny wysokie, jakość słaba, ileś razy kupiłam zepsute od środka i się zraziłam.
                    • zosia_1 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:07
                      Wynagrodzenie z Lidia 2700 zł netto / m-c średnia z całego roku. Widziałam ostatnio na put
                      • zosia_1 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:07
                        Na pit
                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:16
                  Dlaczego zatem pracownicy sieci pozwalają na to? Nikt tego sam sobie nie nabije, tylko kasjerka, która widzi klienta i posiadacza karty. Czemu nie odmawia? Kilka takich akcji i seniorzy pojęli by, że to źródełko wyschło. Tak pytam, bo jakbym pracowała w takiej sieci i wiedziała, że mnie lub moich kolegów ten proceder krzywdzi to sama bym z nim walczyła.

                  Przepraszam, że przerzucam piłeczkę do ogródka kasjerek, ale mnie wkurza bierność ludzi w wielu sytuacjach.

                  Tak naprawdę normy moralne, społeczne i prawne się przenikają i wszystkie definiują system w jakim żyjemy.
                  • sirella Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:25
                    Pracownicy zapewne mają dbać o propagowanie sprzedaży nabijanej na karty - dla centrali wynik obrotów na kartach jest istotniejszy od tego kto indywidualnie zrobił zakupy . Więc jak pracownicy zrobią raban to kierownictwo im zrobi raban i tylko problemy będą mieli że się wychylili. Pracownicy mają swoją strategię przetrwania, kierownik sklepu swoją, aż do samej góry, ... a plebs się bije o karchera...
                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:41
                      Tego mam prawo nie wiedzieć, prawda?

                      Jakoś tak czuję, że nawet gdybym dostała pracę w supermarkecie to i tak wylaliby mnie za wichrzycielstwo.
                      • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:57
                        danaide napisała:

                        > Tego mam prawo nie wiedzieć, prawda?

                        Wiesz, w T...o naliczali moje zakupy klientowi (nie seniorowi) bez pytania, a kiedy się upomniałam, zapytali "Czy ma pani z tym jakiś problem"? One też mają prikaz nabijać punkty jak największej ilości klientów.
      • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:10
        Jakie oszustwo? To jest na zasadzie: przykładowo klient, ktory ma kartę za każde wydane 100 zl dostaje bon na 5 zł. Robię zakupy za 200 zł, osoba stojąca w kolejce za mną podaje swoją kartę, dostaje bon na 10 zł. Kto zostal oszukany?
        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:58
          vaikiria napisał(a):

          > Jakie oszustwo? To jest na zasadzie: przykładowo klient, ktory ma kartę za każd
          > e wydane 100 zl dostaje bon na 5 zł. Robię zakupy za 200 zł, osoba stojąca w ko
          > lejce za mną podaje swoją kartę, dostaje bon na 10 zł. Kto zostal oszukany?

          Ty, bo ta osoba nie zapłaciła za twoje zakupy.
          • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:33
            BNyłabym oszukana, gdybym podała moją kartę, a kasjerka zeskanowałaby cudzą. Jeśli komuś coś dobrowolnie oddaję to nie mogę być ofiarą oszustwa.
      • nangaparbat3 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:52
        O własnie. Tez mysle, że to oszustwo, tak jakby żebrak namawiał mnie do pomocy w kradzieży. Łatwiej byłoby mi dac parę złotych żebrzacemu.
        • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:59
          To nie jest kradzież.
    • iwoniaw Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:23
      Ostatnio wyszło mi, że wyliczam pomoc koleżance po tym jak zawiodła mnie w trud
      > nej dla mnie sytuacji - wprost zastanawiając się czy ja jej pomogę, jak będzie
      > w analogicznej sytuacji


      No to akurat w ogóle nie jest dziwne - osobniki wyłamujące się z zasady wzajemności postępują wbrew intuicyjnemu dla większości "stosownemu" zachowaniu i odruch "ukarania" ich jest wręcz atawistyczny - w tej sytuacji oczekiwanie przez koleżankę pomocy od Ciebie przez większość naturalnie zostałaby odebrana jako niestosowna czy "bezczelna", tym bardziej nie dziwi, że sama uznajesz to za ewentualny akt dużej przysługi (a na pewno większej niż byś postrzegała, gdyby koleżanka cię wcześniej nie zawiodła).

      Pan poprosił mnie o przeskanowanie karty i oddanie mu bonu.

      W takich sytuacjach nie mam, że tak to ujmę, stałej procedury postępowania i przyznam, że zachowałabym się całkowicie spontanicznie - w zależności od mojego chwilowego humoru, wrażenia, jakie wywarł na mnie pan, tego, czy wpadłaby mi do głowy jakaś rzecz, która mogłaby być "rekompensatą" za uprzejmość. W większości wypadków nie odmawiam ludziom przysług, które nic mnie nie kosztują (a tu by tak właśnie było, zakładając, że nie mam do zeskanowania własnej karty), ale czasem się to zdarza (gdy mnie czymś zirytują np.)
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:45
        Pierwszy akapit Twojej wypowiedzi nie jest dla mnie do końca czytelny, ale podejrzewam że moja reakcja chyba była poprawna. (Wyszłam z podwójnego wiązania - czarne nie zawsze jest dla mnie czarne, a białe to w ogóle jakieś szare jest - dlatego pytam.)

        >, tym bardziej nie dziwi, że sama uznajesz to za ewentualny akt dużej przysługi (a na pewno większej niż byś postrzegała, gdyby koleżanka cię wcześniej nie zawiodła).

        Jednak nie rozumiem. Tak naprawdę chodziło o pomoc w zakupach, nie wiem czy to duże czy nieduże, w danej chwili na pewno ważne i nie żeby było to niemożliwe do odrobienia, nawet z nawiązką w postaci wyrzuconych śmiecismile gdy będzie ku temu sposobność (znów liczę...). Forma mnie jednak zszokowała. Coś jak szantaż - owszem, ale przysięgnij...
    • tol8 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:23
      Uwielbiam pomagać, nie lubię tylko jak ktokolwiek zaczyna mnie publicznie chwalić za to.
    • nowi-jka Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:45
      Przyznam, że połowy nie zrozumiałam, z tego co napisałaś.
    • stacie_o Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:48
      Mam jakiś kiepski dzień, albo co, bo nic nie rozumiem.
      I to nie pierwszy wątek danaide, z którym mam tak:
      https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/bd/eb/d7/bdebd7ca5654025d1efef013a2e857a9.jpg
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:51
        No właśnie, myślałam, że pewna pula forumek po prostu już mnie wykasowała i się im nie wyświetlamwink
        Ale i tak jestem czytelniejsza niż Twoja sygnaturka, z tego co pamiętam kiedyś była czytelniejsza.
        • stacie_o Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:55
          Serio, chciałabym zrozumieć, o co ci chodzi, ale nie jestem w stanie.
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:58
            O to czy wyliczasz innym pomoc. Czy sprawdzasz ile dasz, czy to się opłaca, czy coś dostaniesz, od niego, od innych. Podane dwa przykłady. Jeden - wyliczania koleżance po tym jak wyliczyła mi. Drugi - wyliczania emerytom w supermarkecie.

            Musiałabym napisać od nowa, ale nie wiem czy potrafię inaczejsad
            • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:07
              A to wredota, co Cię wyliczyła! Też weź i wylicz ją, święte Twoje prawo! big_grin
              Serio serio, byłabym zła na nią.
            • aj_riszka Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:09
              danaide napisała:

              > Musiałabym napisać od nowa, ale nie wiem czy potrafię inaczejsad

              smile
            • iziula1 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:21
              danaide napisała:

              > O to czy wyliczasz innym pomoc. Czy sprawdzasz ile dasz, czy to się opłaca, czy
              > coś dostaniesz, od niego, od innych.

              Nie. Daje , zapominam.

              >>Podane dwa przykłady. Jeden - wyliczania
              > koleżance po tym jak wyliczyła mi.

              A chcesz tego? pasuje to do twojej osobowości? Z czym się czujesz lepiej jako dająca czy wolisz równowagę w dawaniu?
              To zależy od tego czego ty chcesz. Gdybym pomogła przyjaciółce w domu gdy jest unieruchomiona czułabym satysfakcję. Gdyby ona w podobnej sytuacji mi odmówiła logiczne że poczułabym się źle. Z pewnością zapytałabym dlaczego i czy mogłaby mi pomóc w innej formie skoro mam nóż na gardle itp.

              Drugi - wyliczania emerytom w supermarkecie.
              >
              Mi pomysł z batonikiem za 2 zł się spodobał. Pokazuje pewną równowagę - niby skasowanie twoich zakupów nic cię nie kosztuję, nie tracisz ale forma podziękowania batonikiem dla córki jest sympatyczna. To,że emeryt odmówił nie bierz do siebie. Miał prawo tak jak ty do propozycji wymiany transakcji smile
          • aj_riszka Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:07
            stacie_o napisała:

            > Serio, chciałabym zrozumieć, o co ci chodzi, ale nie jestem w stanie.
            >
            Chodzi o to, co w tytule watku i kropka.
    • miss_fahrenheit Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:52
      Twoja wypowiedź, obawiam się, jest mało czytelna, więc odniosę się tylko do tytułu - jeśli pomagam, to nie, nie wyliczam. Gdybym czuła potrzebę wyliczania, nie pomagałabym.
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:56
        Przykro mi, skoro jesteś trzecia, która mi to mówi to znaczy, że coś jest na rzeczy jeśli chodzi o formułowanie przeze mnie problemu tudzież styl i składnię.

        Widać inaczej na razie nie potrafię. Może rzeczywiście powinnam na początek nie używać zdań złożonych?
        • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:01
          Może rzeczywiście powinnam na początek nie używać zdań złożonych?

          Jeżeli nie potrafisz, to faktycznie wink
        • agni71 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:04
          Nie chodzi o zdania złożone, tylko o to, by wyrażac sie precyzyjniej. Może, jak ktos wie, o co chodzi z tym poświadczaniem zakupów (?), to zrozumie, o co ci chodzi. Dla mnie, przyznaję, taki np. fragment jest niezrozumiały : "Już w przeszłości zdarzało się, że jacyś ludzie prosili o poświadczenie, że to ich zakupy. No więc kupowałam, pchałam wózek, a oni przy kasie z uśmiechem skanowali kartę, odbierali bon i pa pa. Zastanawiam się czy rzeczywiście poprosiłam jakiegoś żwawego seniora, by pchał mój wózek czy tylko tak to sobie imaginowałam. Nie pamiętam. "

          Kto w końcu komu pchał wózek i kto co komu poświadczał?
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:30
            Przepraszam, myślałam, że ematki w procedurach supermarketowych to silne są. Ale fakt, to nie forum "Oszczędzamy".

            W pewnej sieci w określone dni za zakupy na dowolną kwotę 10% wraca do okaziciela karty seniora w postaci bonu na kolejne zakupy. Kończy się to tym, że seniorzy chodzą po sklepie i patrzą kto większym (ergo droższym) wózkiem jedzie i proszą go, by przy kasie okazał ich kartę tak, by mogli pobrać bon. Twój zysk jest taki, że włożyłaś dobro do wspólnego koszyczka pod nazwą "Dobre uczynki". Twoja strata jest taka, że uczestniczyłaś w procedurze wyłudzenia bonu od sieci handlowej.
            • sirella Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:41
              Ale jaki to dobry uczynek? Wiesz jak wysoką emeryturę ma ten senior? Może dużo wyższą niż twoje dochody i ten system to sposób na okradanie "kapitalisty" a nie żaden dobry uczynek.
            • agni71 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 15:00
              Dzięki za objaśnienie. Teraz zastanawiam się, co sądzę o tym "procederze" , ale chyba jednak nie miałabym nic przeciwko, o ile ktos grzecznie poprosi, a nie wymusza. Bo ja na tym nie tracę (jesli komuś nie nabiję, to sama też przeciez nie skorzystam), a dla kogoś te 5-10 zł może mieć znaczenie.
            • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:34
              Seniorzy nie mają lekko. Często są schorowani, nie są w stanie dorobić do emerytury, a emerytury jak wiadomo wysokie nie są.
              Ja bym akurat seniorom nie odmawiała, oczywiście jeśli to uprzejma prośba, a nie bezczelne żądanie.
            • majenkir Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:48
              danaide napisała:
              > W pewnej sieci w określone dni za zakupy na dowolną kwotę 10% wraca do okazicie
              > la karty seniora w postaci bonu na kolejne zakupy. Kończy się to tym, że senior
              > zy chodzą po sklepie i patrzą kto większym (ergo droższym) wózkiem jedzie i pro
              > szą go, by przy kasie okazał ich kartę tak, by mogli pobrać bon.


              Czyli w sumie zapracowali na te swoje 10% wink
        • miss_fahrenheit Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:09
          danaide napisała:

          > Widać inaczej na razie nie potrafię. Może rzeczywiście powinnam na początek nie używać zdań złożonych?

          Nie same zdania złożone są problemem, tylko forma wypowiedzi w postaci zbyt swobodnego strumienia świadomości.
          • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:24
            Odnoszę wrażenie, że dla Danaide forum to psychoterapia, a ten wątek to kolejna sesja.
            Ad rem, Danaide, kiedy czułam duże braki, czułam a nie miałam, podkreślę, analizowałam każdą przysługę, gest czy to poczyniony przeze mnie czy otrzymany. Taka postawa nie była dla mnie korzystna bo zwiększała frustrację/brak a nie zmniejszała.
            Obecnie moje podejście jest takie, że doceniam czyjąś przysługę, pamiętam o niej i staram się odwdzięczyć, niekoniecznie w identyczny sposób, czasem otrzymam coś materialnego a mogę zaoferować ramię do wypłakania albo wykonać coś za kogoś. Natomiast w drugą stronę działa to tak, że niczego nie oczekuję w zamian. Jeśli miałabym wykonać dla kogoś jakąś usługę to ustaliłabym "stawkę", jeśli miałabym popilnować dziecka to pilnowałabym jedynie, by nie stać się nianią na pół etatu, bo to jednak byłoby obciążające.
            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:38
              Może nie psychoterapia, ale środek uzupełniający. Ale przecież są ludzie, którzy to lubią, dajcie tylko im historię!!!

              Więc taka forma pomocy na zasadach wzajemnościwink

              Fakt, ja jestem dość asertywna. Lubię dać nie oczekując nic w zamian, bawiąc się raczej uśmiechem losu - o, tu oddałam komuś reklamówkę ubrań, a za chwilę tanio coś fajnego do ubrania dla dziecka kupiłam. Tym niemniej nie lubię:
              - roszczeniowości - panu w supermarkecie zaproponowałam kupno batonika za bon. Nie przeszło. Jednego ulicznemu naciągaczowi zaproponowałam umycie mojego samochodu. Spytałam o stawkę. Powiedział 100 zł. Obśmiałam się jak norka.
              - asekuranctwa - koleżanka, która najpierw, słysząc o wypadku deklaruje pomoc, a potem zaczyna się asekurować, zabezpieczać... Przecież mogłam powiedzieć: no jasne, ZAWSZE Ci pomogę we WSZYSTKIM - a potem ją olać. Ale w moim stylu jest raczej myślenie widoczne w tym wątku. Wiem kim jestem, wiem, że potrafię dawać. Także nie licząc. Dlatego brak zaufania mnie rani.
              • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:45
                Więc taka forma pomocy na zasadach wzajemności

                Wiemy, bo Ty na nikogo nie możesz liczyć, a jak ktos coś zrobi dla Ciebie " to widocznie chciał" itd. wink
                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:49
                  Nie. Ja daję historię, pożywkę, bo chcę odpowiedzi. Ty dajesz odpowiedź, bo lubisz odpowiadać (Berne'owskie "Ja tylko próbuję Ci pomóc").
                  • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:59
                    Akurat nie to miałam na mysli, ale Twoje komentarze z innego wątku (na nikogo nie mogę liczyć versus rodzicom wszystko jedno kto mieszka w ich mieszkaniu).

                    I w kwestii pomocy - daleka jestem od twierdzenia, że za każdą otrzymana pomoc trzeba się tarzać z wdzięczności na wycieraczce pomagacza. Jednak glośne i uporczywe manifestowanie "nikt mi nie pomógł" jest nie fair.
                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:10
                      Jest nie fair wobec innych i toksyczne wobec osoby, która to robi. Bo za głośnym manifestowaniem idzie cała postawa: myśli, zachowanie, mowa niewerbalna. I działa jak samospełniająca się przepowiednia.
                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:03
                    No, powiedzmy.
                    Ty nie dajesz historii tylko odkrywasz część siebie bo potrzebujesz. Czego, to już sama wiesz.
              • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:45
                Zaufania? Nie rozumiem.
                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:50
                  Zaufanie do drugiego człowieka, że jak się samemu znajdzie w podobnej sytuacji to ten człowiek Ci pomoże. Ja jestem lojalna wobec ludzi. A brak zaufania jest dla mnie zwolnieniem z lojalności.
                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:59
                    Czyli w skrócie: koleżanka, która obiecała Ci pomoc, zawiodła kiedy ta pomoc byłą potrzebna tak? I zastanawiasz się czy jesteś zobowiązana do tego, czy pomóc jej w analogicznej sytuacji?
                    W OGÓLE nie jest jesteś zobowiązana do żadnej pomocy. MOŻESZ pomóc, jeśli CHCESZ.
                    Najwyraźniej nie chcesz.
                    Mnie bardziej interesuje kwestia, jak to między Wami było. Ty po wypadku, leżąca, dzwonisz do niej, prosisz o zrobienie zakupów a ona co? Nie zrobię Ci zakupów bo nie mam czasu?
                    Jak to naprawdę wyglądało Danaide?
                  • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 22:44
                    danaide napisała:

                    > Zaufanie do drugiego człowieka, że jak się samemu znajdzie w podobnej sytuacji
                    > to ten człowiek Ci pomoże. Ja jestem lojalna wobec ludzi.

                    Oczywiście. Z wątku wynika, że w ogóle SWOJE zachowania i reakcje uważasz za wzorzec z Sevres, do którego wszyscy się powinni dostosować.

                    Koleżanka zareagowała źle, bo NIE ZAREAGOWAŁA TAK JAK TY REAGUJESZ W TAKICH SYTUACJACH - no straszne!
                • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:52
                  Zastanawiam się czy problem nie tkwi w tym, że osoby "wybrakowane" są bardzo czytelne. Że bardzo widać i czuć, że są potrzebujące. Nie wiem jak to opisać, bo każdy jest czasem potrzebujący. Ale te osoby są bardziej. Potrzebują wiele uwagi, zrozumienia, współczucia, pomocy, takiego zaopiekowania się. Jakby miały na czole napisane "Daj". Czasem są wręcz nachalne, zachłanne, głośne a czasem przeciwnie, siedzą cichutko w kąciku i jak zapytasz co się dzieje to tylko spojrzą z wyrzutem w oczach i bólem na twarzy.
                  Od takich osób zazwyczaj się ucieka, a jeśli już pomaga to z obowiązku.
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:58
                    A ja wczoraj spotkałam dziewczynę, która na pewno była bardziej potrzebująca ode mnie i która twierdziła, że naprawdę dużo dostała. Więc chyba nie tylko kto potrzebuje, ale i na kogo trafi.
                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:04
                      Czyli nie była tą z mojego opisusmile
                      Te osoby nie dostrzegają tego, co już dostały. Zawsze im mało.
                    • sirella Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:10
                      Zaraz, ale to też kwestia charakteru. Jeden dostanie mało i opowiada jak bardzo jest wdzięczny, drugi dostanie dużo i ma pretensje bo chciał więcej. Sposób widzenia świata: życie i kontakty jako łaska i szansa, czy jako ciężar zło i wykorzystywanie. Czy umiemy dziękować czy raczej mamy pretensje.

                      Bo może ciąży ci podświadomie, że sporo dostałaś (np materialnego) ale od ludzi którzy wcześniej ci mocno dali w kość (np rodzina-emocjonalnie)
                      i tkwisz uwikłana w dysonans, że niby powinnaś być wdzięczna ale nie czujesz wdzięczności bo dar ma być rekompensatą za dawne krzywdy więc nie otworzysz się wdzięcznością na oprawców i czujesz się winna sytuacji kto komu co jest winny bardziej.
                      • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:15
                        Bo może ciąży ci podświadomie, że sporo dostałaś (np materialnego) ale od ludzi którzy wcześniej ci mocno dali w kość (np rodzina-emocjonalnie)
                        i tkwisz uwikłana w dysonans, że niby powinnaś być wdzięczna ale nie czujesz wdzięczności bo dar ma być rekompensatą za dawne krzywdy więc nie otworzysz się wdzięcznością na oprawców i czujesz się winna sytuacji kto komu co jest winny bardziej


                        Brzmi prawdopodobnie.
                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:17
                        Ten dysonans jest typowy w takich sytuacjach ale i do rozwiązania. Gdy zaakceptuje się fakt, że można czuć jednocześnie dwa (lub więcej) całkiem różne uczucia do jakiejś osoby, że jest to naturalne choć trudne, to wtedy przestają się one wykluczać (te uczucia). Czyli można być wdzięcznym za życie, mieszkanie i jednocześnie czuć żal i gniew za takie a nie inne traktowanie.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:57
                        Sirella, jesteś genialna. W tym miejscu dziękuję jeszcze raz.
                        A może z innej beczki: ile godzina terapii i czy przyjmujesz w Wawie?smile

                        Tak właśnie mam. Wszystko jest rekompensatą za krzywdę. Nawet to, co mi lusitania tak ochoczo wypomina.
                        Czasami jest we mnie poczucie: zabierzecie sobie te pieniądze - ale zabierzcie też tę krzywdę. Nie da się - to choć płaćcie.
                        Ale nie czuję się z tym lepiej.

                        Dawno temu w polityce był wywiad z filozofem a propos krzywdy i sposobów zadośćuczynienia. Byłam wtedy w oku cyklonu więc wycięłam i gdzieś schowałam. Wynikało z niego, że żaden sposób nie jest do końca udany. Rozważałam co by było gdyby zastosować wszystkie naraz. Najgorsze jest jednak to, że nie wiem jak... wybaczyć, otrząsnąć się, zapomnieć, pójść dalej... Tak po prostu, jak pies wyciągnięty z balii. Otrząsa się i znów jest psem.
        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:19

          > Widać inaczej na razie nie potrafię. Może rzeczywiście powinnam na początek nie
          > używać zdań złożonych?

          MNIEJ złożonych.
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:24
            Joycem nie będę, nie ma dwóch zdań...
    • araceli Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:59
      Rozkminia nad pomocą w oszustwie jako 'solidarnością społeczną'. Jesteś boska!
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:58
        Wiem.
        To nie jest komplement...
        Szkoda crying
      • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:35
        Boskie jest dopatrywanie się oszustwaa tam, gdzie go nie ma.
        • ichi51e Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:49
          Tak tak wiemy ze forum ma moralnosc kalego i ze jak "nikt nie traci" to sie nie liczy. Vide watek z zabawka jezdzaca za 2 zlote
          • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:55
            Forum jako takie nie ma żadnej moralności.
    • asia_i_p Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 10:59
      Nie do końca rozumiem - chodzi ci o wypominanie pomocy (jak tej przyjaciółce) czy o rodzaj handlu wymiennego pomocą?

      Tak czy siak tego nie robię, bo wydaje mi się to traceniem czasu i sił psychicznych, nie chce mi się.
    • an.16 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:00
      Jaka pomoc? Zwykłe oszustwo. jeżeli ktoś "pomaga" to sieć handlowa, tyle, ze zupełnie nieświadomie bo wbrew regulaminowi. I co batonik dla dzieciaka za pomoc w szwindlu?
      • asia_i_p Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:04
        Ale jaki szwindel? Zapewne TESCO, liczba punktów przypisana do sumy zakupów, jeśli jeden klient nie korzysta, a korzysta inny, dla sklepu nic to nie zmienia. Tam nawet wprost w regulaminie zachęcają do rozdania miniatur kart członkom rodziny, to nie karta bankomatowa, że w regulaminie stoi, że używać ma tylko właściciel.
        • araceli Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:07
          asia_i_p napisała:
          > Ale jaki szwindel? Zapewne TESCO, liczba punktów przypisana do sumy zakupów, je
          > śli jeden klient nie korzysta, a korzysta inny,

          Carreforur i bony na kartę seniorów. Autorka wątku by go nie dostała.
          • asia_i_p Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:11
            A, to rzeczywiście co innego.
          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:37
            Francuski kapitalista, wyzyskujący niegdyś (może i nadal) personel do granic przyzwoitości.
        • ichi51e Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:09
          Ale ten konkretny bon nie jest przypisany do karty jak rozumiem inaczej by to nie dzialalo.
          Bierzesz emeryta - wybierasz czlowieka z duzym koszem - dziekuje ale czy mozemy w stoisku obslugi powiedziec ze to sa moje zakupy a dostane bon na sume x (procent) idziesz z wozkiem pan mowi ze to jego zakupy odbiera bon i znika.
      • aj_riszka Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:04
        an.16 napisała:

        > I co batonik dla dzieciaka za pomoc
        > w szwindlu?

        Hmm... ale jednak jest to: pomoc. smile
    • aj_riszka Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:02
      Nie, nie wyliczam.
      Albo pomagam - albo nie pomagam.
      Chociaz znam osoby 'wyliczajace', co (uwazam) jest malo eleganckie.
    • lady-z-gaga Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:04
      Powiem tak -skomplikowane wyliczenia i analizy, takie jak Twoje, napsułyby mi więcej krwi, niż potencjalna świadomosc, że jestem jeleniem. Piszę "potencjalna" świadomość, bo te mysli w ogole nie goszczą w mojej głowie, a jesli zagoszczą, to je z łatwością odrzucam, bądź ignoruję. Natomiast nie ma jak zignorować rozkminek pt "jestem wykorzystywana i co powinnam zrobić, żeby wyrównać rachunki". To wymaga zaangażowania psychicznego w coś, co nic dobrego nie przyniesie.
      Gdyby chodziło o jakiś wielki życiowy bilans wzajemnych relacji w rodzinie lub wśrod znajomych, o sprawy częste i wielkiej wagi.. ale takie pierdoły? nazwałabym to obsesją smile
    • stacie_o Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:05
      Kiedyś przeczytałam, że pomagamy nie dla "innych", ale w zasadzie dla siebie, upewniając się w ten sposób, że jak my sami znajdziemy się w potrzebie, to znajdzie się ktoś, kto nam pomoże.
      Może dlatego tak postępujesz, bo nie jesteś pewna, czy ktoś ci z pomocą pospieszy..
      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:27
        "Może dlatego tak postępujesz, bo nie jesteś pewna, czy ktoś ci z pomocą pospieszy.."
        Otóż to.
        Takie myślenie zmniejsza poczucie bezpieczeństwa a nie zwiększa.
        • aqua48 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:38
          Nie wpadłabym w ogóle na pomysł aby jakoś pomoc wyliczać. Chcę pomóc - pomagam, nie chcę - nie pomagam, ale nie oczekuję niczego w zamian bo wówczas to handel nie pomoc. Pomoc jest bezinteresowna. Ktoś zbiera bony, ja nie, to czemu mam mu nie dać, (jeśli poprosi nie zażąda, bo na cudze żądania to mam alergię) skoro mnie to nie kosztuje nic bo i tak bym nie wzięła, albo nie zużytkowała?
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:54
        To bardzo możliwe. I wiem, że koleżanka z tej samej półki była.
      • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 15:04
        Może wie z doświadczenia, że do pomocy niewielu będzie wink. Mam tak samo. Bardzo chętnie pomagam zwierzętom, dokarmiam koty, łapałam z panią z toz poranionego kocura ostatnio itp. itd. Jakoś wolę tym zwierzakom pomagać, uważam, że jestem nawet całkiem pożyteczna...
        • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:38
          I co potem robiłaś z tym kocurem?
          • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:43
            Zawiozłyśmy go do weterynarza toż, został wykastrowany, odrobaczony, dostał antybiotyki i wrócił do miejsca bytowania. Teraz dostaje preparat na kleszcze i świerzb.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:34
      Nie, nie wyliczam.
      Też byłam samodzielną matką przez kilka lat.
    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 11:59
      Jesssuuuu, 12 a robota w polu!
      • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:17
        danaide napisała:

        > Jesssuuuu, 12 a robota w polu!

        O rany, wyobraziłam sobie coś w rodzaju "Chłopów" Reymonta.
        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:23
          Blisko, chłopka musiała polecieć do miasta na targ...
    • obrus_w_paski Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:02
      Jeśli czuje się kantowana to owszem wyliczam, nie lubię robić za łosia.

      Akcji z bonami w ogóle nie rozumiem, nigdy mi się to nie zdarzyło i gdyby mi ktoś to zaproponował pewnie myślałabym, ze to jakieś oszustwo i bym się nie zgodziłabig_grin

      Raz natomiast sam wywołałam niezręczna sytuacje- byliśmy na urlopie w tym samym czasie co dalsi znajomi- chciałam im kupić jakiś drobiazg, ale mąż zaoponował. Po urlopie spotykamy się z tymi znajomymi i zonk, bo oni przywieźli dla mnie naprawdę śliczny prezent z wakacji. Wściekła byłam na męża i z następnego urlopu (jechaliśmy tydzień później) byłam tak zdeterminowana na przywiezienie i podarowanie im prezentu, ze straciło to cały sens, a oni najprawdopodobniej pomyśleli, ze traktuje ich wcześniejszy prezent jako transakcje zamiast zwykła życzliwość- głupio mi było przy dawaniu go, bo czułam ze jakoś niezręcznie wyszło- chcieli zupełnie bezinteresownie być dla mnie mili, a ja jakoś nerwowo musiałam im się odwdzięczyć. Nie wiem czy dobrze to wyjaśniłamwink
      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:06
        ja zrozumiałamsmile
      • szalona-matematyczka Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:18
        Nie wiem o jaki program bonusowy tu chodzi ale z tego co zrozumialam to 1) dotyczy on seniorow, ktorzy SOBIE cos tam kupuja 2) seniorzy owi maja z tego jakis tam zysk. Osobiscie uwazam, ze jesli senior podjezdza cudzym koszykiem pod kase i mowi "To MOJE zakupy" i kasuje za to te bonusy -to jest to nieuczciwosc, bo to nie sa jego zakupy. Wiec danaide nie musi brac udzialu w takiej nieuczciwosci. Z drugiej strony parrzac: senior ma jakies tam finansowe korzysci jak nabije sobie te bonusy, wiec nie rozumiem dlaczego traki senior sepi na batonika dla dziecka danaidy, ktory kosztuje mniej niz 2 zl. P.S. Nawet obcy ludzie chetnie robia prezenty dzieciom. Np.surprisedstatnio bylam z dziecmi na kucykach i dostalysmy od zupelnie obcego rodzica taki talon na przejazdzke, dzieki czemu moglysmy jezdzic za darmo prawie caly dzien. Po prostu corka tego rodzica juz nie chciala jezdzic (wlasciciel kucykow oczywiscie widzial to i nie mial nic przeciwko temu). Zima zatrzymala mnie na ulicy jakas starsza pani i podarowala dla dzieci grajacego misia itd. itp. Przykladow moge mnozyc. A tu sepia na batonika wartego mniej niz 2 zl. Danaide, dobrze zrobilas: oni chcieli od ciebie jakas przysluge, to mogli przynajmniej odwdzieczyc sie i dac batonika (mniej niz 2 zl!) twojemu dziecku.
    • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:11
      Znowu część posta jest dla mnie niezrozumiała.
      Wciąż nie wiadomo, o jaką sprawiedliwość społeczną Ci chodzi i dlaczego powinniśmy się solidaryzować z paniami unikającymi pracy.
      W odpowiedzi na tytuł: nie wyliczam. Okropne zachowanie. Pomaganie zawiera w sobie nagrodę w postaci poczucia, że zrobiło się coś dobrego. Wyliczanie resetuje pomoc.
      • szalona-matematyczka Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:19
        Nie wiem o jaki program bonusowy tu chodzi ale z tego co zrozumialam to 1) dotyczy on seniorow, ktorzy SOBIE cos tam kupuja 2) seniorzy owi maja z tego jakis tam zysk. Osobiscie uwazam, ze jesli senior podjezdza cudzym koszykiem pod kase i mowi "To MOJE zakupy" i kasuje za to te bonusy -to jest to nieuczciwosc, bo to nie sa jego zakupy. Wiec danaide nie musi brac udzialu w takiej nieuczciwosci. Z drugiej strony parrzac: senior ma jakies tam finansowe korzysci jak nabije sobie te bonusy, wiec nie rozumiem dlaczego traki senior sepi na batonika dla dziecka danaidy, ktory kosztuje mniej niz 2 zl. P.S. Nawet obcy ludzie chetnie robia prezenty dzieciom. Np.surprisedstatnio bylam z dziecmi na kucykach i dostalysmy od zupelnie obcego rodzica taki talon na przejazdzke, dzieki czemu moglysmy jezdzic za darmo prawie caly dzien. Po prostu corka tego rodzica juz nie chciala jezdzic (wlasciciel kucykow oczywiscie widzial to i nie mial nic przeciwko temu). Zima zatrzymala mnie na ulicy jakas starsza pani i podarowala dla dzieci grajacego misia itd. itp. Przykladow moge mnozyc. A tu sepia na batonika wartego mniej niz 2 zl. Danaide, dobrze zrobilas: oni chcieli od ciebie jakas przysluge, to mogli przynajmniej odwdzieczyc sie i dac batonika (mniej niz 2 zl!) twojemu dziecku.
      • lusitania2 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:41
        antoninanana napisała:

        > Wciąż nie wiadomo, o jaką sprawiedliwość społeczną Ci chodzi i dlaczego powinni
        > śmy się solidaryzować z paniami unikającymi pracy.

        jak to, o jaką?
        O taką właśnie, że jako pracujące powinnyśmy prze-prze-szczęśliwe, że nasze podatki idą (pośrednio i bezpośrednio) na takie danaide, a nie (tylko) na wojny!
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:24
        Pani unikająca pracy czy pani niepracująca? Czy to jedno i to samo? Pierwsze jest ewidentnie nacechowane negatywnie, drugie niekoniecznie.

        Powiem tak - de facto nie jestem oblatana w kwestiach pomocy społecznej. Nie wiem co się komu należy. Robiłam jak pisałam - jak miałam pracę najważniejsze było to, że ją mam, niż to, co się dzieje z podatkami. Oddane, stracone. Fakt, poziom świadomości miałam niewielki. Może taki odruch obronny. Tak, wolę jak pieniądze wrócą do ludzi. O 500+ pisałam co myślę - system z Belgii uważam za bardziej sprawiedliwy, mniej a wszystkim do pewnej kwoty dochodu, nie 500 na każde dziecko, a odpowiednio mniej na kolejne. Samej idei wsparcia rodzin nie uważam za złą. Kupowanie głosów - owszem. Niemniej - czemu PO na to nie wpadło? Czemu?

        Natomiast wiem, że człowiek wycięty z obiegu zmienia się. Te panie, które po latach chowania nastolatków nie wracają do pracy - a do czego mają wrócić? Nie wiem czy to tylko lenistwo. To również wiek, zmiany psychiczne. Tak jak z tym człowiekiem w supermarkecie - miał do zainwestowania 2 zł, a do wygrania bon wartości na pewno wyższej. Min. 10 zł, max... wyszło 30. Ale on już nie umiał zaryzykować. Może liczyć też nie? To również brak systemowej pomocy powrotu. To również systemowa pomoc, która funkcjonuje gdy pomaga, więc musi pomóc na tyle nieskutecznie by nie podciąć gałęzi, na której siedzi. To nieistniejące pełne zatrudnienie - pracy nie ma i nie będzie dla wszystkich. Praca nie jest obowiązkiem. Jest przywilejem.
        Cieszcie się nim.
        • lusitania2 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 07:23
          danaide napisała:

          > Natomiast wiem, że człowiek wycięty z obiegu zmienia się. Te panie, które po la
          > tach chowania nastolatków nie wracają do pracy - a do czego mają wrócić? Nie wi
          > em czy to tylko lenistwo. To również wiek, zmiany psychiczne. Tak jak z tym czł
          > owiekiem w supermarkecie - miał do zainwestowania 2 zł, a do wygrania bon warto
          > ści na pewno wyższej. Min. 10 zł, max... wyszło 30. Ale on już nie umiał zaryzy
          > kować. Może liczyć też nie? To również brak systemowej pomocy powrotu. To równi
          > eż systemowa pomoc, która funkcjonuje gdy pomaga, więc musi pomóc na tyle niesk
          > utecznie by nie podciąć gałęzi, na której siedzi. To nieistniejące pełne zatrud
          > nienie - pracy nie ma i nie będzie dla wszystkich. Praca nie jest obowiązkiem.
          > Jest przywilejem.
          > Cieszcie się nim.

          i znowu: brak pomocy systemowej, zły świat, brak pełnego zatrudnienia (a gdzie na świecie jest?), wiek... - a może wreszcie coś o swojej własnej odpowiedzialności za siebie i własne decyzje, co, danaide. Zamiast zrzucania winy i odpowiedzialności na innych.
          Nie chcesz pracować - nie pracuj. Tylko nie wypisuj koszałków opałków o tym, jak to się nie da, bo tobie nawet się uczciwie spróbować sprawdzić tego nie chce. "Sprawiedliwością społeczną" tym badziej się nie zasłaniaj, bo pojęcie o niej masz żadne.
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 08:56
            Uczciwie to ja NIE próbuję. Bo ja znajdę pracę, jakąś na pewno - i co wtedy? Dziecko chore - brać L4, lewe L4, zwykłe zwolnienie, prosić o zastępstwo, wysłuchiwać, że nie biorę pieniędzy za siedzenie w domu z dzieckiem, tym razem od pracodawcy, unikać, migać, kłamać, dziecko ciągać do pracy, a może po prostu zostawić w domu na te parę godzin z głupim katarem, kaszlem czy taką malutką gorączką... siedmiolatka da sobie już radę, legalne to? Weź pierwszy z brzegu wątek o tym jak wygląda rodzicielska gimnastyka w przypadku choroby, raz jeden rodzic, raz drugi, może kogoś opłacić, może ktoś z rodziny... Od samego myślenia JAK to zrobić mnie odrzuca. Wakacje - 26 dni na etacie. Podobno rodzice jeżdżą już na zmianę. Rodzina też pomaga. Można kupić kolonie itp. Znów, z moich wyliczeń wychodzi, że taniej, prościej, bez proszenia i akceptowania wszystkiego, bo się przecież jest proszącym będzie zrobić samemu. Życie codzienne - no weź, ematki dają radę. Dlaczego ja miałabym mieć lepiej? Dlaczego ja miałabym pójść do kina czy na kawę? Z ich krwawicy?

            Mam tylko jedną koleżankę, która ma podobną sytuację, ojciec dziecka za granicą, jego rodzina gdzieś w Polsce, jej - pomoc minimalna. Od lat łapie jakieś drobne fuchy, zaopiekuje się dzieckiem, coś sprzeda z domu, czasem jakieś zlecenie. Etat? Dla niej niewyobrażalne. Dla nas obu. Jak to pogodzić?
            Jakieś rady? Konkret proszę, ale bez "weź się w garść", "weź za siebie odpowiedzialność". Jestem od 6 lat kompletnie sama z dzieckiem i odpowiedzialności mam tyle, że starczy.

            Tak wiem. Własna DG. Zmuś mnie.

            Sirelle wyjaśniła mi jaki mechanizm zadziałał. Jak wiesz o czym mówię, daj znać.
            I, śmieszna rzecz. Ja nie kupuję torebek, biżuterii, kosmetyków niewiele, nie chodzę do spa, nie imprezuję, choć pewnie dobrze by mi to i owo zrobiło. To daje oszczędności. Dzięki temu to co w życiu zarobiłam, pracując - podkreślam zarobiłam, pracując - jeszcze nie wyparowało.

            To jest moje życie.
            • sasanka4321 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:43
              Bedziesz wypisywac kompletne kocopaly, zeby tylko nie pojsc do pracy. Mieszkanie udostepnione przez mame i pape. Alimenty w wysokosci, jaka niewiele matek w Polsce dostaje. Dziecko w wieku szkolnym. Jakies zdrowsze byloby Twoje zycie, gdybys powiedziala poprostu: "Nie bede pracowac, bo mi sie niechce, a inni pomagaja mi na tyle, ze nie musze".
              • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:07
                Kto zostanie z dzieckiem jak ona pójdzie do pracy? A to, że alimenty w Polsce są żałośnie niskie to świadczy wyłącznie o jakości tzw. mężczyzn.
                Moim zdaniem 1000 zł to minimalna kwota alimentów na zdrowe dziecko w sytuacji gdy ojca praktycznie nie ma i nie pomaga w ogóle w wychowaniu. Minimalna.
              • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:08
                Z ciekawością czekam na Twoją radę jak samotny rodzic z niespecjalnie porywającym wynagrodzeniem i zerowym zapleczem rodzinnym w razie chorób, koniecznych wizyt u lekarza itp. ma pogodzić pracę zawodową od do u kogoś, w siedzibie firmy, z koniecznymi absencjami, zwolnieniami itp. Wynagrodzenie na tyle nie porywające, że niania dorywcza będzie istotnym uszczerbkiem w budżecie. Serio pytam. Dziecko choruje więcej niż sezonowo, ma różne alergie, szybko łapie infekcje.
                • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:13
                  A, dodam, że w moim przypadku dziecko w sytuacjach krytycznych zostawione z moją matką śle mi już po półgodzinnym wspólnym ich pobycie rozpaczliwe esemesy typu: babcia krzyczy, babcia na wszystko narzeka. Matka ma rozkoszny zwyczaj ten wyładowywania swoich życiowych frustracji na słabszym dyskutancie, znam to niestety z dzieciństwa. Po tygodniu choroby i opieki ze strony babci dzieciak nadawałby się do psychiatry i to pilnie.
                • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:13
                  Odwrócę pytanie - jak samotna matka dziecka w wieku szkolnym może sobie poradzić bez pracy, żyjąc z dochodu 1600 pln w Warszawie (o takim mówiła danaide, łącznie z alimentami) plus bliżej nieokreslone oszczędnosci.
                  • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:21
                    Hm, nie ma kredytów, może niskie opłaty, powolne sięganie do oszczędności. Znam osoby żyjące za niewiele więcej, oszczędzające na różnych bzdetach i zapewniające sobie i dzieciom to, co potrzebne i nawet ekstrasy. Fakt, w mniejszej miejscowości, ale u mnie dużo rzeczy jest drogich, np. owoce, mięso, przejazdy komunikacją miejską itp., przynajmniej w stosunku do możliwych zarobków "na etacie". BTW ja namawiałam danaide na jakieś zlecenia z domu, żeby miała poczucie, że coś od niej zależy, że ma jakąś dziedzinę, w której się rozwija.
                    A może oprócz odwracania odpowiesz mi na pytanie? Sugestie mile widziane smile.
                    • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:27
                      Trudno mi odpowiedziec dokładnie, bo to zależy od zasobów (nie tylko materialnych) danej osoby.

                      Jeżeli ktoś nie pracując, żyje z oszczędnosci, to nie lepiej te oszczędnosci przeznaczyć na opiekę dla dziecka w razie nagłych wypadków (jeżeli pensja jest faktycznie taka sobie)?
                      • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:30
                        Z takich beradziej praktycznych rad - rozejrzeć się blisko za emerytką. Emerytka ma tę zaletę, że może być zainteresowana dodatkowym dochodem z doskoku, a niekoniecznie chce się zobowiązywać do stałej codziennej opieki przez 8-10 godzin.
                      • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:09
                        Ciężko znaleźć kogoś dorywczo. Już kiedyś była dyskusja na ten temat. Jak sobie wyobrażasz, że ktoś godzi się na to, że w jednym miesiącu zarobi 500 zł bo akurat córka sporo chorowała, a w następnym nic bo akurat wszystko było dobrze? Kto normalny zgodzi się na takie warunki pracy? Taka osoba nie byłaby w stanie nic sobie zaplanować (np. drugą podobną fuchę, nie mówiąc już o innej pracy) bo nigdy by nie wiedziała czy np. w pierwszym tygodniu kwietnia by była choć raz potrzebna czy dopiero od maja na kilka dni, a potem dopiero na 3 dni czerwca bo choroba?
                  • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:24
                    To jest sedno manipulacji, najważniejsze fakty zostały pominięte, bo a nóż by wyszło że zrzucasz się solidarnie a wtedy nie można by było pisać że jest brak solidarności w społeczeństwie.
                    • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:25
                      Szach pani D.
                  • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:58
                    Mieszkanie nie wynajęte z opłatami może mieścić się z opłatami rzędu 400 zł. Zatem pozostałe 1200 zł na dwie osoby.
                    Wyżywienie "z głową" i nie w delikatesach to 700 zł. Zostaje 500 zł na pozostałe - chemia, podstawowe kosmetyki, środki do szkoły. Spokojnie da radę.
                    • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:03
                      To jak wróci do pracy spokojnie ja będzie stac na opiekunkę z doskoku (piszę, bo danaide nie wie JAK to zorganizować)
                      • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:10
                        Ciekawi mnie fenomen "opiekunki z doskoku". Jak to wygląda? W ogóle są odpowiedzialne i poważne osoby, które godzą się być pogotowiem i zarabiać w kratkę, w dodatku bez żadnego wcześniejszego planu bo nigdy nie wiadomo kiedy dziecko zachoruje?
                        • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:14
                          Tak, najlatwiej o taką wśród blisko mieszkających emerytek. Wiele sobie chwali, bo nie musi pracować na cały "etat" , bo na to nie ma już siły i ochoty, ale ceni dodatkowe pieniądze od czasu do czasu.
                          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:15
                            Ile faktycznie pracuje w takim systemie i nie nawala?
                            • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:22
                              Z włansego bloku znam dwie. Jedna pracowała wczesniej dla tej rodziny full time, a jak dziecko poszlo do przedszkola, a potem do szkoły, jest dorywczo (i to sobie chwali) - nie mam pojęcia jak często ją wzywają. Druga od początku pracuje dorywczo i też sobie chwali, bo pare groszy wpadnie "na prezenty dla wnuków", ale ma też czas dla siebie. Tez nie wiem jak często ją proszą o przyjscie.
                              • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:31
                                W moim bloku mam dwóch prawników - ergo, każdy powinien mieć w bloku zaprzyjaźnionego prawnika, a jak nie - to jego wina, z nim jest coś nie tak.
                    • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 01:45
                      o tak. zero wakacji, prezentów, rozrywek typu kino, teatr, knajpa, sala zabaw. dziecko wychowane w takim minimalizmie, wrzucone w środek duzego miasta, a nie na skraj bezludnej wsi, niestety nie zracjonalizuje sobie tego jak mamuśka, tylko będzie czuło się czarnym ludem, tym zawsze gorszym, a z takich emocji to i ciężkie zbrodnie się zdarzały.
              • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:16
                I jeszcze jedno, jak autorka napisała tu, że nie musi pracować, to piewczynie roboty jako głównego wyznacznika wartości człowieka niemal ją zżarły wink.
                • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:36
                  Na Tym forum tylko pedofil traktowany jest gorzej niż nie pracująca zawodowo kobieta. Wobec tych ostatnich na Tym forum od dawna panuje atmosfera "pseudotroski" oraz festiwal nienawiści i pogardy.
                  • iwoniaw Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:40
                    No - na przykład ty wczoraj pisałeś, jak to w korpo się przecież "nie zapieprza" tylko "siedzi" przy komputerze. Sam ten festwal nienawiści i pogardy nakręcasz (tyle że ty dla odmiany nie wobec jednej grupy, ale wobec wszystkich), więc nie lej krokodylich łez, kaz.
                    • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:18
                      Bzdura. To było w odniesiu do konieczności L4 w ciąży przy pracach biurowych. I tak, w korporacjach fizycznie się nie zapieprza choćbyś się skichała. To jest krytyka, że dana praca nie jest fizyczna, naprawdę?
                      A nawet jeśli to pikuś przy tym jak określa się tu niepracujące - służące, pasożyty społeczne, głupki, które dziczeją w domu, nierozwojowe, co one w ogóle w tym domu robią, uwsteczniają się, a co będzie jak mąż kopnie w kalendarz, mężowie nie szanują takich żon, gadający mop. To tylko tak z niektórych wypowiedzi.
                      • iwoniaw Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:51
                        Nie łżyj, pisałeś o "zapieprzaniu" a nie o tym, czy jest to praca fizyczna.
                        Nie mówiąc już o tym, co pisałeś o niepracujących "żerujących" na całym społeczeństwie - nie raz i nie dwa, toteż nie masz co cytować innych, skoro sam masz za uszami nie mniej od nich w tej kwestii. Więc żadne "nawet jeśli", bo owszem, tak - jak napisałam wyżej, co z tego, że inni hejtują jedną czy drugą grupę na forum, skoro ty hejtujesz wszystkich jak leci? Zwracając komukolwiek uwagę na dowolny temat jesteś po prostu komiczny.
            • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:02
              Nikomu nie musisz się tłumaczyć.
              Na Twoim miejscu tylko pocisnęłabym ojca dziecka o większe alimenty np. 2000 zł. Za granicą jest, dobrze zarabia, stać go.
        • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 07:32
          Uniki, zasłanianie się rozwadniającymi pytaniami.
          Omijanie niewygodnych prawd.
          Odpowiadanie na wycięty fragment rzeczywistości (vide biedne matki nastolatków, którym pewnie jakiś straszny potwór zabraniał ruszyć d... do pracy wcześniej) i niepojęta niezdolność zobaczenia przed wysłaniem, że przykład jest nie do obronny.
          Ale to, co najbardziej mnie uderza, to "niezdolność" do logicznego myślenia. Oraz przeogromne JA, które w każdej sytuacji każe myśleć o sobie, a nie o innych. Które interpretuje rzeczywistość na niekorzyść otoczenia, gdy to na swój temat należałoby wyciągnąć trudną refleksję.
          Nie dziwię się dziewczyno, że jesteś samotna. To nie świat się powinien zmienić, zrozumieć, poprawić. To Ty musisz zmienić siebie, jeśli chcesz mieć szczęśliwsze życie. Bo sama je sobie psujesz.
          Ps. koleżanka miała bardzo zdrową reakcję w kwestii narzekań na zakupy, które ci przyniosła.
          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 08:20
            Akurat w dzisiejszym świecie całkiem fajne i sensowne babeczki są samotne. Pewnie nie uwierzysz, ale niektóre nawet z wyboru. Dzisiaj kobieta nie musi mieć spodni w domu jak nie chce.
            • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:23
              Weź się gazetko ode mnie ... Ja nie piszę o jakichś tobie znanych fajnych i sensownych babeczkach.
              Ani o samotności w sensie życie bez faceta!
              Ostatnio wskakujesz w wątki nie wiedząc, o czym toczy się rozmowa. Wersja męska była bardziej skoncentrowana na życiu forumwink
          • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:40
            W tej dyskusji weźcie pod uwagę to że piszą na forum również osoby już zdiagnozowane i manipulujące, z zaburzeniem osi osobowości.
            Czasem można wychwycić ogólny brak spójności. Dlatego w internecie trzeba uważać i być świadomym pewnego swobodnego doboru faktów i tego że nie wiemy kto jest po drugiej stronie.
            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:12
              Co insynuujesz w pierwszym zdaniu?
    • baltycki Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:22
      Zdarza sie, ze pomagam "wymiennie".
      Cyganowi siedzacemu z akordeonem pod "Rossmannem" wrzucam 1€ tylko wtedy, gdy gra "Siekiera, motyka..." lub "Tango Milonga".
    • larrisa Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 12:30
      Nie wyliczam pomocy, ale nie daję się też wykorzystywać, pomagam kiedy mam ochotę i kiedy sama chcę, na pewno nie z poczucia winy, czy z chęci uzyskania czegoś, albo dlatego, że ktoś na mnie wywiera nacisk a ja niechętnie ulegam. Ja robisz coś bo sama chcesz, nie musisz potem rozkminiać czy pomogałam komuś o 3 zł., więcej, albo o 1 centymetr dłużej.
      Pomoc ma wynikać z wewnętrznej potrzeby, z życzliwości a nie z matematycznej buchalterii.
    • kondolyza Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 15:07
      czytając Twoją wypowiedz nachodzi mnie refleksa-jakie to jest wazne zeby wychowac dziecko i za mlodu speawic tak aby robilo w zyciu to co czuje i uwaza za sluszne i aby mialo pewnosc siebie w postepowaniu bo jesli ktos nie ma tej pewnosci to jest chyba nieszczesliwy i ma takie rozkminki jak Ty. ja nie mam z takimi sytuacjami problemu-pomagam gdy mogę,gdy chcę i gdy uwazam za sluszne. jesli ktos nie jest wart pomocy - nie pomagam. i raczej nie pomagam obcym co do ktorych nie wiem jak pomoc spozytkują.
    • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 17:26
      Jako znajoma pani Danaide przedstawie swoją wersję. Nigdy nie byłam przyjaciółką. Gdy była w trudnej sytuacji sama
      powiedziałam że mogę coś pomóc.Koleżanka miała nogę w gipsie. Zostałam poproszona o przyniesie paczki z paczkomatu z książkami po pracy więc przyniosłam. Innym razem zaoferowałam się z zakupami. Byłam po pracy zazwyczaj biegnę do dziecka ale było na obozie. miałam chwilę wolnego. Jestem samotna pracującą matką.
      Poszłam do koleżanki dostałam listę zakupów i wyznaczony sklep z warzywami. Starałam się jak mogłam ale okazało się, że wszystko nie tak i ogólnie Danaide była niezadowolona z zakupów i
      poczułam się mocno niekomfortowo że nie sprostałam wymaganiom. Wycofałam się rakiem i podrzuciłam pomysł, że można zrobić zakupy internetowo i dowiozą do domu ale odpowiedź była że może nie być jakość nie taka jak trzeba. Ja jako samotna matka wielokrotnie robiłam zakupy przez inernet żywności w Auchan. To są fakty jak było.

      Wycofałam się z kontaktów i poniekąd z pomocy uważajac że te kontaktu są niemiłe, obwiniające i roszczeniowe.
      Teraz czuje się obsmarowana, że nie pomogłam. Nie wiem dlaczego to co zrbiłam zostało zdewaluowane do zawiodła.
      To jak jest pomogłam czy nie pomogłam? Czemu pani D nie pisze prawdy?
      Rozumiem że wobec jej osobistych oczekiwań niewypowiedzianych może uwazać ze ich nie spełniłam. Nie wiem jakie to były oczekiwania.
      Może powinnam stawiać się na zakupy co tydzień mimo zjebki mnie po pierwszych zakupach czy co? Uważam że należy chronić siebie i jak kontakt jest zagrażający obwiniający to mam prawo wycofać się z takiej znajomości. to tyle.
      Być ofiarą to nie to samo co robić z siebie ofiarę
      Nie należy wierzyć co inni wypisują w necie do końca.
      • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:13
        Hi hi, dobry trolling nie jest zły big_grin.
        • miss_fahrenheit Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:20
          Pozostaje pytanie - kto trolluje smile
          • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:40
            Strach się bać wink.
        • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:23
          Założyłam specjalnego nicka ale to nie znaczy że jestem trollem. Pani D moze potwierdzic. Achilles zerwany nad morzem.
          Nie mam czasu na trollowanie bo pracuje na cały etat i mój czas jest cenny, jestem koro robotnicą. Nie wiem jak mam się uwiarygodnić
          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:32
            Ja Ci wierzę.
          • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:35
            Miało być korpo robotnicą w sensie nie mam czasu za dużo na czytanie ematki ale jakby masa krytyczna została przekroczona i postanowiłam sprostować albo pokazać moją wersję
            • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:39
              A skąd wiesz, że to akurat Twoja znajoma pisze? Trzeba by niebywałego przypadku, żeby ktoś z zewnątrz tu trafił i w dodatku znalazł wątek na swój temat...
              • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:46
                Ja rozpoznałam jedną krajankę z Krakowa. Ona nie wie, że wiem o niej "wszystko". Z tych w miarę normalnych, niezbyt konfliktowych.
                • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:51
                  Założę się, że mamaemmy tongue_out.
                  • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:54
                    Nie trafiłaś, choć ją też znam. Jak zwykle rzeczywistość skrzeczy wink Forumowa niegroźna bajkopisarka.
              • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:49
                Sama pani D zaproponowałam żeby pisała na samodzielenych matkach i na życiu rodzinnym bo tam jest expert psycholog...stąd wiem jaki nick hę?
                • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:53
                  Jak to mówią, słowo na forum wylatuje wróblem, a wraca wołem wink.
                  • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:55
                    O to to...czyli uważaj co piszesz bo wbrew pozorom nie jesteś anonimowy
                • isleen_a Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:11
                  kolezanka_pani_d napisał(a):

                  > Sama pani D zaproponowałam żeby pisała na samodzielenych matkach i na życiu rod
                  > zinnym bo tam jest expert psycholog...stąd wiem jaki nick hę?
                  Zaraz, to danaide powiedziala Tobie jaki ma nick ?
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:27
                    Jasne. Znamy się i nicki. W czym problem?
                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:43
                      Czyli wiedziałaś, że koleżanka to przeczyta. Nie lepiej było porozmawiać wprost o swoim rozczarowaniu?
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:43
                        Jak napiszę, że sama miałam jej wysłać esa, że założyłam wątek, to co to zmieni? Inaczej: liczyłam się z tym i godziłam. Miałyśmy korespondencję na ten temat. Temat wyliczania. Dla mnie to... duża sprawa, tylko tyle mogę powiedzieć.
                        • obrus_w_paski Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:45
                          Jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi kiedyś do głowy ze może zbyt poważne traktuje jakieś fora to przypomnę sobie ten wątek i pewnie mi się zrobi lepiej
                          • aj_riszka Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:00
                            obrus_w_paski napisała:

                            > Jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi kiedyś do głowy ze może zbyt poważne traktuje
                            > jakieś fora to przypomnę sobie ten wątek i pewnie mi się zrobi lepiej

                            smile))
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:10
                            No i czemu się kwestionuje nieprzydatność niepracujących kobiet? Nie rozumiem...
                            • aj_riszka Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:46
                              Ej, jakich niepracujacych wink - robota w polu byla wink
                      • asia_i_p Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:20
                        Przypomniał mi się dialog z "Zakupów" - "Kupiłaś tę kurtkę? A możesz mi podać dokładne wymiary?", "Siostra, a nie możesz po prostu do mnie zadzwonić?".
                        • foringee Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:49
                          Jak tu rozmawiać bez forumbig_grin nie da się, no nie da się i już big_grin
      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:25
        Ja zapytałam jak było i nie dostałam odpowiedzi.
        Więc niby to pisanie na forum to transakcja wymienna, ale jak widać nie do końca.
      • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:44
        To nieładnie. Ja nawet gdybym była niezadowolona z zakupów to bym nic nie powiedziała, ewentualnie za drugim razem uczuliłabym, że np. banany zwykłe, nie z przeceny, a ziemniaków w miarę możliwości duże.
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:23
        Ja potwierdzam. Koleżanka_pani_D jest/była? moją koleżanką.
        Potwierdzam - nie przyjaciółką. Ale przecież tak nie twierdziłam.
        Potwierdzam - nie jest trollem. Ma inny nick, pod którym pisze od dawna. Wiem jaki, forum nie musi.
        Potwierdzam - wiem, że czyta forum, że czyta ematkę. Same sobie czasem polecałyśmy wątki.
        Dobrze, że tu jest. Posty sirelli uważam za nadzwyczaj cenne dla nas obu. Sirella, dzięki.

        Przepraszam pade, że poczułaś się oszukana, że nie dostałaś od razu odpowiedzi. Napisałam o 12, że robota w polu i poleciałam. Prawo forum.

        Przede wszystkim - o czym pisałam? Czy o braku jakiejkolwiek pomocy? Potwierdzam przyniesienie powyższego. Dorzucę syrop klonowy z lidla i coś z rossmana. Ale pisałam o czymś innym: "zawiodła mnie w trudnej dla mnie sytuacji - wprost zastanawiając się czy ja jej pomogę, jak będzie w analogicznej sytuacji".

        Tak więc zabolało mnie najbardziej nie to, że dostałam zwiędniętą pietruszkę, ale to, że będąc w trudnej sytuacji poczułam się przyparta do muru. Że poddało się w wątpliwość czy mogę się przydać jakby co. Czy na pewno warto we mnie inwestować swój cenny czas - no przecież, czas pracującej samotnej matki jest cenny, niepracującej a contrario taki nie jest. Że się mi nie ufa, że się we mnie nie wierzy. Że może nie jestem dobrą inwestycją.

        Żeby doprecyzować:
        - "chwila wolnego" z powodu obozu. Miesiąc, o ile pamiętam. Wpadałaś, bo lubiłaś pogadać, przecież nie li tylko charytatywnie. A może jednak?...
        - "wyznaczony sklep z warzywami" - przyznaję, wszyscy wysłani padli na pierwszym zadaniu. Fakt, niedawno kupiłam pietruszkę wielkości rzeżuchy. Specyficzne miejsce.
        - "Starałam się jak mogłam ale okazało się, że wszystko nie tak" - no, masakra wyszła, brakowało rzeczy, a pietruszka z kolekcji eksportowej Korei Północnej. Właściwie to jest ciekawy problem psychologiczny - dlaczego im bardziej się staramy tym gorzej nam wychodzi? I dlaczego tak trudno powiedzieć - nie kupiłam nic, sam syf był, gdzieś ty mnie wysłała?
        - "ogólnie Danaide była niezadowolona z zakupów" i dalej "zjebki mnie po pierwszych zakupach" - hmm. Jak to było? "To są fakty jak było." Fakty czy oceny? I dlaczego sprzeczne? To zjebka czy niezadowolenie - bo, wbrew pozorom, ma to teraz znaczenie...
        - "poczułam się mocno niekomfortowo że nie sprostałam wymaganiom" - Ty czy pietruszka nie sprostała?
        - "podrzuciłam pomysł" - to prawda, dziękuję, nie skorzystałam, mam swoje powody, komfort zabija kreatywność, odkryłam chodzenie do knajp i okazało się to być najfajniejszą częścią choroby.
        - "Wycofałam się z kontaktów i poniekąd z pomocy uważajac że te kontaktu są niemiłe, obwiniające i roszczeniowe." Aha. A te późniejsze Twoje maile i telefony dotyczące wiadomej Ci sprawy to chyba z Twoim alter ego były. Do pubu też wyszłam z jakąś ektoplazmą koleżanki. Taaa...
        - "Nie wiem dlaczego to co zrbiłam zostało zdewaluowane do zawiodła.
        To jak jest pomogłam czy nie pomogłam?" - pomogłaś, na ile mogłaś, a jeśli nie rozumiesz czemu zawiodłaś to mam nadzieję, że wyjaśniłam powyżej.
        - "Nie wiem jakie to były oczekiwania." - wiesz już?
        - "Nie należy wierzyć co inni wypisują w necie do końca." - a już zupełnie w to czego nie napisali.

        Kismet.
        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:33
          Nie poczułam się oszukana.
          Odniosę się tylko jednej kwestii wymienionej wyżej. Gdybym mnie ktoś poprosił o zakupy a potem był niezadowolony, to pewnie na następne bym nie poszła.
          • pade Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:35
            i jeszcze jedno, mogłaby któraś z Was wyjaśnić mi jak to wyglądało w realu: "zawiodła mnie w trudnej dla mnie sytuacji - wprost zastanawiając się czy ja jej pomogę, jak będzie w analogicznej sytuacji (pooperacyjne ograniczenie mobilności)"?
            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:45
              Rozmowa. Pytania i wątpliwości zgłoszone w rozmowie.
              Tak to pamiętam.
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:41
            I to jest właśnie taktyka facetówsmile

            Kilka razy w życiu miałam ten problem i zawsze to samo pytanie - czy dlatego, że jest się w potrzebie trzeba się godzić na wszystko? Czy nie mam prawa powiedzieć: nie, to nie ten lek, nie, to warzywo jest zepsute? Przyznam, ze najfajniej było z moim eks - on robił zakupy, a jak coś mi się nie podobało, to mogłam mu nie oddawać kasy. Fair enough. I nie, nie nadużywałam swego przywilejusmile
        • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:45
          Przebrnęłam z trudem i dziwię się: wiesz, że koleżanka czyta forum, zna twój nick i piszesz, że cię zawiodła?
          W dodatku z waszej korespondencji wynika, że cię wcale nie zawiodła, że właśnie pomogła!
          Że wątpiła, czy może liczyć na pomoc zwrotną to jest rzecz inna. Pytanie: czemu wątpiła? Czy miała powody?
          I czemu jej piszesz via forum, że zawiodła gdy pomogła?
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:53
            Ale ja pojmuję zawód inaczej niż Ty i ona.
            Nie pytaj jak, napisałam w odpowiedzi, przez którą przebrnęłaś z trudem.

            Wiesz czemu wątpiła? Przeczytaj wpisy sirelli z tego wątku. Tam masz odpowiedź.
            • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 07:24
              Przeczytałam poniżej: wątpiła, czy w analogicznej sytuacji ganiałabyś po pietruszkę i wysłuchiwała czy zwiędła. To nie jest zawód. To Twoja niesprawiedliwa interpretacja próby powiedzenia Ci, że zachowujesz się wobec osoby pomagającej nie fair.
              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:27
                A kupowanie komuś byle czego za jego pieniądze i uważanie tego za pomoc jest fair? Czy tak trudno powiedzieć - nie kupiłam, nie było, same jakieś zwiędłe resztki. Chodź, pokażę Ci jak ja robiłam zakupy przez net.

                Tak, trudno. Jak się ktoś boi to trudno.
                • miss_fahrenheit Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:33
                  Za dużo wymagasz od innych, za mało od siebie. Tak przynajmniej wynika z twoich wpisów.
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:38
                    Kiedyś dużo wymagałam od siebie. Za dużo.
                    Co do wymagania od innych - poczytaj wątek o robieniu zakupów przez mężczyzn.
                    • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:53
                      > Kiedyś dużo wymagałam od siebie. Za dużo.
                      Nie wygląda na to. Piszesz tu od lat, ciągle o tym samym. Wymagasz od siebie bardzo niewiele, a ciągle wołasz o docenienie, jak wiele. A nikt tego nie doceni, bo... Patrz wyżej. I nagle poczucie niesprawiedliwości. Jak to, nikt nie chce docenić straszliwego wysiłku danaide? No nie, bo wszyscy wysilamy się bardziej i nie krzyczymy o docenianie...
                      Czepiasz się świata, a naprawdę, uwierz, zacznij od naprawiania siebie. Bardzo masz popsuty mechanizm komunikacji. Jego upośledzenie idzie od niewłaściwej interpretacji zachowań cudzych i własnych. Zachowujesz się wobec kogoś źle, masz pretensje, po czym z premedytacją wadliwie opisujesz zdarzenie. Ale druga strona odezwała się. No nie udało się.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:02
                        Bo wtedy nie pisałam, a o tym czego nie mogę napisać i tak nie napiszę.

                        Nie żądam uznania, że wiele. Ale między "wiele" a "nic" jak twierdzą niektórzy jest chyba jeszcze jakieś pole manewru?

                        Jak już to ujęłam poniżej - możesz uznać, że ta interpretacja jest niewłaściwa, zła. Możesz sobie ją ocenić. Co do "z premedytacją" - pisałam, by komuś zaszkodzić? Podałam personalia? Nie. Ja piszę, bo tak odczuwam świat. Dlaczego - to inna sprawa. Dlatego założyłam wątek. Czy coś ze mną nie tak. Z koleżanką miałam wymianę esemesów parę dni temu, dlatego sprawa była dla mnie znów świeża.
                        • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:10
                          > Nie żądam uznania, że wiele. Ale między "wiele" a "nic" jak twierdzą niektórzy
                          > jest chyba jeszcze jakieś pole manewru?
                          W komunikacji międzyludzkiej bardzo często nic oznacza: za mało. I tyle. Nad czym tu płakać?
                          Co do "z premedytacją" - pisałam, by komuś zaszko
                          > dzić?
                          Nie, z premedytacją chciałaś dostać poparcie w sprawie, w której zachowałaś się źle. Przedstawiłaś więc sprawę pod hasłem: zawiodłam się, co spowodowało, że czytające cię osoby myślały, że koleżanka odmówiła. Tylko pade czujnie zapytała: "jak to naprawdę było, danaide"?
                          Wiesz, że koleżanka czyta forum, więc w odpowiedzi na sms miała dostać wątasek, w którym forumki z oburzeniem piszą o jej postawie.
                          Jeśli traktujesz ludzi w swoim otoczeniu roszczeniowo i niesprawiedliwe, opuszczają cię.
                          Potem okazuje się, że jesteś samotna i nie masz nikogo, kto by ci mógł pomóc. Taki jest twój mechanizm.
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:32
                            Wychodzi na to, że jestem mistrzynią manipulacji.
                            Co mam Ci powiedzieć.
                            Że

                            Dla mnie proszenie też jest trudne. Jak ktoś zaczyna zastrzegać, stawiać warunki, to się wycofuję. I też się wycofałam w tym wypadku z proszenia. Jak siedzisz 6 tygodni z dzieckiem w domu to brak zwłaszcza świeżych owoców, warzyw. A przyniesienie czegoś co wyrzucę - jak to sklasyfikować? Oczekiwać niekupowania nienadającego się do spożycia - to jest tak wiele, za dużo? Nie łapię. Przepraszam, że nie umiem kupować w necie jedzenia. Ale pal sześć jedzenie, mnie zabolało coś innego. Miało prawo.
                            • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:41
                              > Dla mnie proszenie też jest trudne.
                              Znowu manipulujesz. Tym razem metoda na biednego kotka.
                              Proszenie trudne, ale krytykowanie cudzej pomocy już łatwe, co?
                              Przyjmij za zasadę, że jeśli ktoś ci przynosi zakupy, nie robisz fochów, bo masz jakieś swoje wymagania, które powinny być wg ciebie oczywiste dla ludzi, którzy nie są tobą. Jest takie powiedzenie: darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Napisz to sobie na lodówce, może następnym razem nie stracisz koleżanki.
                              Przepraszam,
                              > że nie umiem kupować w necie jedzenia.
                              Cóż, wystarczyło koleżankę zapytać, gdy to proponowała. Ty masz jednak pretensję, że proponowała. Bo przecież powinna wiedzieć, że danaide proponuje się rozwiązanie inaczej. Błagam...
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:48
                                1. Cokolwiek powiem to jest manipulacja. Poddaję się.
                                2. Nie. Po prostu nie lubię warzyw i owoców z supermarketu. I nie będę teraz manipulować dalej próbując przypomnieć sobie jaka była forma tej propozycji.
                                • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:31
                                  Masz prawo nie lubić.
                                  Ale masz też prawo wytłumaczyć sobie, że jak przez 6 tygodni będziesz jadła owoce z supermarketu to Ci się nic nie stanie. Jak również, że jak przez 6 tygodni w ogóle nie będziesz jadła owoców, też Ci się nic nie stanie.
                                  Poza tym, mogłaś poszukać innego rozwiązania. Np. napisać na forum wątek pt. Skąd wziąć świeże owoce przez net?
                                  Może jakaś ematka zrobiłaby Ci zakupy, może ktoś by Ci poradził, żeby zadzwoniła do jakiegoś warzywniaka, wyjaśniła sytuację i poprosiła o płatną dostawę, może ktoś, np. ja, napisałby Ci, że owoce z Tesco w dostawie, nie tylko owoce, mięso i wędliny też, są bardzo świeże. Trzeba szukać rozwiązań, a nie widzieć tylko jedno, w czyjejś osobie, która może nie stanąć na wysokości zadania i do której potem można mieć "uzasadnione" pretensje. Kolejna "krzywda" do kolekcji.
                                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:03
                                    To nie jest krzywda. Nie było mnie wtedy na ematce, właściwie dopiero zaczynałam. Weszłam po powrocie córki od ojca, więc wtedy, jak już obczaiłam knajpy.
                                    • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:07
                                      jak już obczaiłam knajpy.

                                      Ale na opiekunkę zabraknie wink
                                      • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:11
                                        Czyli dała radę wyjść z domu... a podobno była tak uziemiona.
                                        • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:12
                                          Gdybym nie miała nogi w gipsie od pachwiny do kostki przez kilka tygodni, to bym uwierzyła, że faktycznie nie można chodzić... A właśnie chodzić trzeba, a i ruch na świeżym powietrzu pomaga w dojściu do siebie.
                                      • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:14
                                        W barach mlecznych jedzenie nie jest drogie.
                                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:14
                                        Opiekunki nie są jadalnesmile
                                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:29
                                      Ale byłaś na ŻR.
                                    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:23
                                      danaide napisała:

                                      > To nie jest krzywda. Nie było mnie wtedy na ematce, właściwie dopiero zaczynała
                                      > m. Weszłam po powrocie córki od ojca, więc wtedy, jak już obczaiłam knajpy.

                                      A przypadkiem sklepy eko nie wysyłają do domu, hę? tongue_out
                                      • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 02:06
                                        oczywiście, że wysyłają. tylko trzeba chcieć to wiedzieć.
                            • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:43
                              Może to był sklep w którym sprzedawczyni nakłada jarzyny do reklamówek i pakuje i dopiero w domu obydwie odkryłyście nieuczciwość sprzedającej?
                              Co innego gdyby sama nakładała.
                              Uważam, że skoro ktoś ma pomagać źle to lepiej żeby w ogóle nie pomagał. Ja jak kupuję dla kogoś to nawet bardziej sprawdzam i przebieram niż dla siebie.
                              To w końcu nie dziecko, tylko dorosła osoba. Dla siebie i swojej rodziny też wybiera zgniłę jarzyny i owoce?
                              • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:47
                                Gazetko skąd wiesz, że zgniłe? Przeczytaj niżej, że danaide ma bardzo wysokie wymagania co do pietruszki i sama nie potrafiła znaleźć właściwej pod Halą Mirowską. Co dla niej niejadalne dla innych może być jadalne, weź pod uwagę.
                                • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:49
                                  A czemu zmieniłaś nicka? Ktoś Cię napastował?
                                  • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:59
                                    Niesmile Nie jestem z frakcji zmiana nicka jest przestępstwem. Nie siedzę tu stale.
                                    Zresztą, co za różnica. Nie opisuję tu nigdy swoich prywatnych spraw. Omawiam je z bytami mniej wirtualnymiwink
                                    Powiesz, gdzie dawny gazeciarz?wink
                                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:58
                                  Ok, wysłałam koleżankę do kooperatywy. Kupowanie tam nie jest łatwe. Czasem coś rzucą i jest świeże. Czasem leży. Czasem leżą resztki. Czasem nie ma. Dziś przyjdzie to. Jutro tamto. Parę tygodni temu była cała partia spleśniałej marchewki. Eko sreko, z piękną pleśnią. Przyznałam wyżej, że to trudny sklep. Koleżanka wybrała coś z resztek, czegoś nie było, coś było ok. Jak to z kooperatywy. Dla siebie i kogoś innego pewnie resztek bym nie wzięła. Wiem, że nie zrobiła tego z chęci wkurzenia mnie, podejrzewam, że raczej chciała za dobrze.

                                  Problemem jest to, że utożsamia krytykę złych zakupów z krytyką samego siebie. Połowa ludzi daje mi do zrozumienia, że skoro dostaję pomoc, to nieważne jaką, mam przyjąć i dziękować.
                                  Tak pomagacie?

                                  Nie prosiłam jej o więcej, może jak wpadła raz na pogaduszki to prosiłam, żeby przyniosła czekoladę.
                                  • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:09
                                    Problemem jest znowu koleżanka... Spójrz wreszcie na siebie.
                                    Zauważ, że problemem jest również to, że
                                    a. krytykowałaś pomoc, choć wyznaczyłaś trudne zadanie
                                    b. gdy koleżanka odparowała czymś w stylu (jeśli dobrze rozumiem): ciekawe czy ty byś na moim miejscu przynosiła zakupy i wysłuchiwała fochów- ty zamiast powiedzieć "przepraszam", zinterpretowałaś to jako "zawodzenie cię", brak zaufania czy co tam jeszcze.
                                    Z twoich wypowiedzi o wymaganiach dotyczących pietruszki wnoszę, że niewiele osób podołałoby zadaniu.
                                    Czytałaś o prowokowaniu odrzucenia?
                                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:08
                                      Wzorzec odrzucenia to podstawa mojego działania, skoro pytasz.

                                      Jeszcze raz - utożsamianie się ze wszystkim co mamy, jemy, kupujemy, robimy blokuje jakąkolwiek krytykę. Nie dziwota, że potem pełno wątków na forum czy mówić czy nie mówić, czy krytykować czy milczeć.
                                      Rozumiem teraz: darowanemu koniu (przepraszam, kupionemu za twoje i przyniesionemu) koniu nie patrzy się w zęby.
                                      Mam przeprosić, jak koleżanka m grozi? Nie chciałam jej sprawić przykrości, ale mnie krytyka zakupów tak nie dotyka.
                                      • rosapulchra-0 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:38
                                        danaide napisała:

                                        > Wzorzec odrzucenia to podstawa mojego działania, skoro pytasz.
                                        >
                                        > Jeszcze raz - utożsamianie się ze wszystkim co mamy, jemy, kupujemy, robimy blo
                                        > kuje jakąkolwiek krytykę. Nie dziwota, że potem pełno wątków na forum czy mówić
                                        > czy nie mówić, czy krytykować czy milczeć.
                                        Twoje zachowanie było po prostu chamskie. Inaczej się tego nie da określić. Jesteś leniwą egoistką z przerostem ego i nie szanujesz innych, szczególnie ludzi, którzy ci pomogli.

                                        > Rozumiem teraz: darowanemu koniu (przepraszam, kupionemu za twoje i przyniesion
                                        > emu) koniu nie patrzy się w zęby.
                                        Koniowi, jeśli już.

                                        > Mam przeprosić, jak koleżanka m grozi? Nie chciałam jej sprawić przykrości, ale
                                        > mnie krytyka zakupów tak nie dotyka.
                                        A czym ci koleżanka groziła? Pobiciem? Śmiercią? Teraz to już bredzisz.
                                  • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:10
                                    Nie ma normalnych warzywniaków w okolicy? Ja nie mieszkam w stolicy, a w najbliższym w zasadzie warzywniaku nie ma takich cyrków.
                                    A jak jednorazowo się zdarzyło, że podałam sklepowej pietruszkę u której nie zauważyłam pleśni sama mi zwróciła na to uwagę i prosiła o wymianę.
                                    Owoce i warzywa "drugiego sortu" są w osobnej, wyraźnie oznakowanej skrzyni z obniżoną ceną.
                                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:24
                                    "Problemem jest to, że utożsamia krytykę złych zakupów z krytyką samego siebie. Połowa ludzi daje mi do zrozumienia, że skoro dostaję pomoc, to nieważne jaką, mam przyjąć i dziękować. "
                                    Przeczytaj pierwsze zdanie kilka razy i weź je do siebie.
                                    Skoro wiesz, że chciała za dobrze, po co pretensje?
                                    Ty byś nie kupiła, koleżanka kupiła. Cóż, ocenianie ludzi przez własny pryzmat wiedzie czasem na manowce.
                                    Stało się, zostałaś bez pietruszki, po cholerę to rozkminiać tyle czasu?
                                    Może bardziej Cię boli, że w Ciebie zwątpiła?
                                    Jeśli tak, to zastanów się dlaczego zwątpiła, przemyśl to, zamiast poprzestać na urazie.
                                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:10
                                      No przecież pisałam, że tak, Tobie pisałam. Zwątpiła, bo ma podstawy do wątpienia w ludzi, teraz może mnie też dorzucić do tej grupy. Bo ja też mam podstawy do wątpienia i zwątpiłam w nią.
                                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:27
                                        danaide napisała:

                                        > No przecież pisałam, że tak, Tobie pisałam. Zwątpiła, bo ma podstawy do wątpien
                                        > ia w ludzi, teraz może mnie też dorzucić do tej grupy. Bo ja też mam podstawy d
                                        > o wątpienia i zwątpiłam w nią.

                                        A ja Ci odpisałam, że możesz się tylko domyślać.
                                      • rosapulchra-0 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:41
                                        danaide napisała:

                                        > No przecież pisałam, że tak, Tobie pisałam. Zwątpiła, bo ma podstawy do wątpien
                                        > ia w ludzi, teraz może mnie też dorzucić do tej grupy. Bo ja też mam podstawy d
                                        > o wątpienia i zwątpiłam w nią.

                                        I to wszystko z powodu zwiędłej pietruszki?! shock OMG!
                                        • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 02:11
                                          ojp, facepalm
                                  • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:29
                                    Sorki, ale jakbyś mnie posłała do jakiegoś dziwacznego eko-sreko zrzeszenia po włoszczyznę i pietruchę, to chyba na starcie bym się wycofała z zadania wink. Generalnie uwielbiam warzywa i owoce z ryneczków, mam ulubione stoiska. Ale jak nie mam czasu, to kupuję w biedrze obok szkoły big_grin. I nie posłałabym pracującej osoby, też samotnej mamy, żeby szukała i grymasiła. Tak, pracujący u kogoś mają zdecydowanie mniej czasu niż Ty czy ja, to chyba logiczne.
                                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:12
                                      No i to jest zdrowa podstawa - nie, do eko sreko nie idę.
                                      OK.
                                      Ale nie było nie.
                                      Dziecka chwilowo nie było, szła do mnie pogadać. A może nie szła?
                                      Zapytaj jej, jest tu.
                                      • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:17
                                        Pomyśl o tym, że większość ludzi robi to, co Ty i jeszcze ogarnia życie zawodowe. Ktoś może być zmęczony, mieć ciężki dzień w pracy i naprawdę nie będzie wydziwiać nad warzywami, bo i dla siebie nie wydziwia. Sama piszesz, że w tym sklepie trzeba nieźle się naprzebierać, żeby kupić coś dobrego. Jeśli korzystasz z pomocy, nie obciążaj ludzi nadmiernie, bo będziesz niezadowolona z efektów.
                                        • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:33
                                          Ja mam czas, ale darowałabym sobie sklep w którym notorycznie trzeba przebierać żeby znaleźć dobre warzywo czy owoc.
                                  • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:14
                                    Może zamiast skupić się na tym jak my pomagamy, to zastanów się jak ty pomagasz?

                                    Albo zapytaj jak przyjmujemy pomoc.
                                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:13
                                      Wiem jak pomagam. Ty nie musisz.

                                      Nie jestem Tobą.
                                  • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:25
                                    danaide napisała:

                                    > Ok, wysłałam koleżankę do kooperatywy. Kupowanie tam nie jest łatwe. Czasem coś
                                    > rzucą i jest świeże. Czasem leży. Czasem leżą resztki. Czasem nie ma. Dziś prz
                                    > yjdzie to. Jutro tamto. Parę tygodni temu była cała partia spleśniałej marchewk
                                    > i. Eko sreko, z piękną pleśnią. Przyznałam wyżej, że to trudny sklep. Koleżanka
                                    > wybrała coś z resztek, czegoś nie było, coś było ok. Jak to z kooperatywy. Dla
                                    > siebie i kogoś innego pewnie resztek bym nie wzięła. Wiem, że nie zrobiła tego
                                    > z chęci wkurzenia mnie, podejrzewam, że raczej chciała za dobrze.

                                    No to dlaczego ją skrytykowałaś? Chcesz kooperatywę, masz kooperatywę. Kooperatywa też be?
                                    • triss_merigold6 OJP 27.04.17, 21:39
                                      OJP jaki kosmos. A sądziłam, że to ja jestem roszczeniowa i egocentryczna.

                                      Danaide, mogę powtórzyć to, co napisałam w wątku o spędzaniu czasu przez matki z dziećmi:
                                      - idź się q...a leczyć skutecznie, bo teraz masz jakiś syf, a nie terapię
                                      - idź do roboty, bo dostajesz na głowę w chałupie
                                      - jak będziesz się leczyć i zajmiesz robotą to przestaniesz rozkminiać urojone krzywdy i swoje stany niezrozumienia
                                      • kaz_nodzieja Re: OJP 28.04.17, 12:11
                                        Kto ją zatrudni?
                                    • triss_merigold6 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:41
                                      Dokładnie. Chcesz eko ryzyko, masz eko ryzyko. Gdyby koleżanka poszła do innego sklepu to byś miała problem, że nie kupiła tam, gdzie prosiłaś. Znaczy Danaide by miała problem.
                                  • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 02:08
                                    ojp, wysłałas koleżankę po zakupy do "trudnej" kooperatywy, nie do zwykłego warzywniaka? jesteś jakimś psychopatą?
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:59
                                Dzięki kaznodzieja.
                                Nawet pomimo tego, że pewnie robisz to, żeby natłuc postówbig_grin
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:44
                              "Oczekiwać niekupowania nienadającego się do spożycia - to jest tak wiele, za dużo? "
                              tak, w Twoim przypadku za dużo
                              masz kosmiczne wymagania
                              jak nie zmniejszysz oczekiwań w stosunku do innych ludzi, będziesz sama jak palec
                              btw, skoro jesz tylko "eko-sreko", żywność z marketu jest dla Ciebie niejadalna to poszukaj osób, które mają te same upodobania co Ty, to chyba logiczne, że ktoś, kto nie ogląda pietruszki z każdej strony i nie zastanawia się nad jej pochodzeniem, nie zrobi TAKICH zakupów, jakie Tobie są potrzebne
                              chyba, że Twoją zasadą jest: jeśli chcę uderzyć psa, kij się zawsze znajdzie
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:16
                                Wiesz co, pade. W jednej z prac zawodowo kupowałam rzeczy, pierdoły, od papieru toaletowego po samochody i generator prądu. Fakt, generator trochę kiepsko mi wyszedł. Pierwsze koty za płoty. Ale papier całkiem nieźle. Kraj był taki, że żeby znaleźć, trzeba się było nachodzić. Taka praca, nie narzekałam.

                                Przepraszam, nie wiedziałam, że to takie wymagania - pokazujesz sklep, dajesz listę.

                                Poproszę o nominację w kategorii wątek roku.
                                • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:25
                                  Uprzedziłaś koleżankę co ma zrobić gdyby produktu nie było, albo był nieświeży?
                                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:59
                                    Dostanę odpowiedź?
                                    Wiedziałaś, ze z towarem bywa u nich różnie, uprzedziłaś ją co ma zrobić gdyby był nieświezy?
                                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:05
                                      Danaide?
                                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:09
                                        Byłam na dole strony!
                                        Nie uprzedziłam. Dla mnie kontakt w razie problemów to jakaś oczywista oczywistość.
                                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:21
                                          To zapamiętaj, że dla Ciebie to jest oczywistość, dla innych widać nie jest. Taka lekcja na przyszłość : uprzedzać, podać szczegółowe wskazówki, docenić, że ktoś chce spełnić wymagania i przygotować siebie na sytuację, w której oczekiwania nie zostaną spełnione.
                                • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:15
                                  danaide napisała:

                                  > Wiesz co, pade. W jednej z prac zawodowo kupowałam rzeczy, pierdoły, od papieru
                                  > toaletowego po samochody i generator prądu. Fakt, generator trochę kiepsko mi
                                  > wyszedł. Pierwsze koty za płoty. Ale papier całkiem nieźle. Kraj był taki, że ż
                                  > eby znaleźć, trzeba się było nachodzić.

                                  Ale wiesz - za to ci płacili.
                                • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 02:15
                                  masz jak w banku. trafiłam tu późno, ale szczękę zbieram z podłogi.
                    • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:19
                      Wymaganie, żebyś podjęła terapię i leczenie nie jest zbyt dużym wymaganiem. Jeżeli sama terapia nie pomaga, to są tabletki, a odmowa ich przyjmowania "bo nie" ( i żadnego planu co zamiast) nie jest dobre, przede wszytskim nie jest dobre dla Twojego dziecka.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:39
                        Jestem na terapii (NFZ) od 2012 roku, tj. od momentu gdy moje dziecko poszło do przedszkola. Byłam na kursach asertywności, komunikacji bez przemocy, dwóch cudnych szkoleniach/terapiach (po kilka dni) dla kobiet po doświadczeniu przemocy. Miałam wsparcie w MOPS - takie pogadanki z fajną psy, też samotną matką, ale spanikowałam, bo to było w ośrodku pomocy specjalnej, który zajmuje się też adopcjami i rodzinami zastępczymi i bałam się, że się podłożę i zabiorą mi dziecko. Od pół roku tłumaczę mojemu psychologowi, że mam wątpliwości, że coś nie działa, że się kręcę w kółko. A on się upiera, żebym chodziła nadal, do niego i że to coś co obrazuje mój problem z ludźmi. O co kaman?

                        Przykro mi, tabletki są dla mnie słabo negocjowalne. Tabletki są na coś. Jak będę miała na papierze wynik "za mało serotoniny" to wezmę coś na więcej serotoniny. Tabletka na uśmiech? Na chęć życia? Na dospanie nocy, bo pójście na rozmowę kwalifikacyjną poprzedza nieprzespana noc?
                        W latach 2005-2008 w USA wzrosło spożycia środków antydepresyjnych o 400%. Dlaczego?
                        • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:46
                          Nie ma badań określających poziomu serotoniny niestety. Dlatego między innymi tak ciężko dobrać jest odpowiednik lek "na depresję".
                        • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:32
                          Tak, życie samotnej matki bywa na tyle dołujące i męczące, że czasem warto wspomóc się dorywczo tabletkami. Ja mam za sobą doświadczenie długotrwałej przemocy psychicznej. Gdyby nie antydepresant, nie odważyłabym się pewnie do dziś wystąpić o sądowe uregulowanie alimentów
                          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:23
                            Jak się nazywał ten lek?
                            • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:33
                              Fevarin. Pamiętaj, że to lekarz dobiera jednak takie leki do pacjenta, a nie odwrotnie tongue_out.
                              • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:34
                                Dzięki.
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:34
                          Może nie kręcisz się w kółko, tylko czujesz opór. Ale to tylko moje przypuszczenie. Jeśli nie ma miedzy Tobą a terapeutą (nie psychologiem!) relacji, to zmień terapeutę.
                        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:18

                          > ła, że się kręcę w kółko. A on się upiera, żebym chodziła nadal, do niego i że
                          > to coś co obrazuje mój problem z ludźmi. O co kaman.
                          >
                          > Przykro mi, tabletki są dla mnie słabo negocjowalne. Tabletki są na coś. Jak bę
                          > dę miała na papierze wynik "za mało serotoniny" to wezmę coś na więcej serotoni
                          > ny. Tabletka na uśmiech? Na chęć życia? Na dospanie nocy, bo pójście na rozmowę
                          > kwalifikacyjną poprzedza nieprzespana noc?

                          Bezsenność jak najbardziej jest problemem psychiki, tylko się na mnie nie rzuć.


                        • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 02:18
                          W latach 2005-2008 w USA wzrosło spożycia środków antydepresyjnych o 400%. Dlaczego?

                          bo te tabletki działają. mi uratowały życie, a jak było już dobrze, odstawilam je z dnia na dzień bez żadnych ubocznych efektów. czego nigdy się nie dowiesz z takim podejściem.
                • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:50
                  Naprawde trzeba Ci polazywac jak sie robi zakupy przez net?
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:43
                    Hmm... weszłam potem na stronę takiej jednej firmy zakończonej na ...co. Widziałaś Captain Fantastic? Jest taka scena gdy bohater chodzi wśród półek sklepowych supermarketu z pustym koszykiem i nic nie wkłada. Bo dla niego to nie jedzenie.
                    Ostatnio poszłam pod Halę Mirowską. Pietruszka rules. Szukam, szukam. Wszystkie wyglądały tak samo: jak rzepy. Mówią, że to wymagania unijne. Serio? Tak teraz w całej Polsce wygląda pietruszka?

                    To chyba inny problem niż nieumiejętność kupowania przez net.
                    • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:54
                      Nic Ci nie odpowiada. Spoko. Szanuje. Tylko w jaki sposob kolezanka mialaby Ci pomoc w tej kwestii i wlasciwie dlaczego?
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:04
                        Wydawało mi się, że chciała mi pomóc (dlatego), więc jak chciała przyjść na pogaduszki to poprosiłam o zakupy w kooperatywie niedaleko mnie (jak). Pisałam up/down - trochę hardkorowe warunki... Więcej o pomoc tego rodzaju nie prosiłam. Nie pamiętam czy prosiłam później o inną.
                        • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:19
                          Przestań! Znasz moje intencje? Dewaluujesz wszystko, żeby było że jesteś ofiarą, Napisz prawdę co masz w papierach. Ostrzegam Cię była koleżanko, jeszcze jedna nadinterpretacja.
                          • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:39
                            Pisałam o tym przy okazji jej wypowiedzi o pogotowiu - wtedy się wypstrykała z tego, co jej siedzi za skórą. To koleżanka była winna, że nie przywiozła leku przeciwgorączkowego dla córki danaide; danaide postanowiła próbować spędzić noc z "gorączkującym" dzieckiem bez leków (pożyczyła jeden czopek od sąsiadki); zadzwoniła na pogotowie i dyspozytor odmówił wysłania karetki. I kto był winny? System, wiadomo...

                            Danaide nie umie zrobić zakupów przez internet (za to swobodnie radzi sobie na forum); nie umie zlecić taksówkarzowi kupienia podstawowych leków. A przecież właśnie nie pracuje po to, aby radzić sobie w razie "W".
                            • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:41
                              Szokująca postawa, biorąc pod uwagę, że ma dziecko - to podwójnie. Robienie z siebie ofiary na każdym kroku, to nie może pozostać bez wpływu na prawidłowy rozwój dziecka.
                            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:51
                              To nie ta koleżanka, nie konfabuluj.
                              • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:56
                                A wiesz co? Poświęcę się i odnajdę fragment tej wypowiedzi, chwilunia.
                                • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:59
                                  Cytat z ciebie"

                                  Co do gorączki. Byłam sama z dzieckiem rocznym w domu. Dziecko miało gorączkę. "Przyjaciółce" nie chciało się tracić godziny w korku na wyjazd po leki. Wieczorem dałam córeczce na gorączkę czopki od sąsiadki. W nocy gorączka podskoczyła, a ja nie miałam NIC innego. Zadzwoniłam na pogotowie, do szpitala. Nikt do dziecka z gorączką się nie pofatygował. Rozebrałam je do koszulki (bo coś mi się pomerdało wcześniej) i przykładałam kompres zimny na czoło. Gorączka spadła.
                                  Kto tu powinien dostać kuratora? Ja czy ratownictwo medyczne?


                                  P.S. Nigdzie nie napisałam, że to była ta koleżanka. Po prostu, jedna z tych koleżanek, które cię zawiodły... Kolejna. I kolejny raz system.
                                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:18
                                    A to mnie jedną zawiedli ludzie?
                                    Czy też to, że mnie zawiodły co najmniej dwie osoby oznacza, że to moja wina?
                                    • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:31
                                      Ona ci pisze, że to ty zawiodłaś w sytuacji z gorączką.
                                    • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:32
                                      Pisałaś, że nie pracujesz, bo nie możesz sobie pozwolić na różne sytuacje typu: co zrobić z chorym dzieckiem. Skoro nie pracujesz, to masz zdecydowanie więcej czasu na ogarnięcie rzeczywistości, średnio 8 h więcej od osoby pracującej. I nadal nie ogarniasz? A gdy ktoś pracujący odmawia ci pomocy w tej sytuacji, to ty odbierasz to jako zawód. Może powinnaś to odebrać jako cenną lekcję, która powinna była nauczyć cię dbania o swój tyłek samodzielnie? Wybranie numeru do korporacji taxi nie jest trudne, uwierz, spróbuj następnym razem.
                                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:36
                                        Piszesz o sytuacji, w której moja córka miała rok, a ja byłam sama z nią od kilku miesięcy. Tak, zawiodłam. Potem jeszcze wiele razy zawiodłam. Choć pewnie już nie w kwestii leków. Jak się jest samej to prostu to się zdarza. Musisz przyjąć, że nie będzie tip top.

                                        Ale Ty jesteś tip top. I nie pojmujesz, że można czuć ból i ciężar odpowiedzialności, który zaczyna przytłaczać: nie mogę zawieść dziecka, bo jeśli ja zawiodę to nie ma nikogo innego.
                                        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:37
                                          I zawsze zastanawiam się co oznacza Twoja sygnaturka. Od wielu miesięcy wytykasz mi tamten błąd w różnych wątkach. Co z Twoim szczęściem nie tak?
                                          • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:44
                                            Wytykam od wielu miesięcy? Wytknęłam ci raz i teraz drugi, bo manipulujesz faktami, tyle.
                                          • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:47
                                            Z moim szczęściem jest ok - mamy najwidoczniej zupełnie inny charakter, bo ja swoje niepowodzenia życiowe traktuję jako cenną naukę i wyciągam wnioski i właśnie dlatego, że mam dziecko pod swoją opieką, to staram się zrobić wszystko, aby było mi jak najłatwiej.

                                            Twoje dziecko nie ma ojca i dziadków? Nie ma nikogo innego? Dostaje alimenty od ojca, widywało/widuje się z ojcem; z babcią od strony ojca; mieszkasz w mieszkaniu rodziców - serio nie ma nikogo innego?
                                        • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:53
                                          danaide - czy Ty myslisz, że każda z nas miała idealnych rodziców i idealne dzieciństwo? Że nasi rodzice nie popełniali błędów i byli świeci? Ile dorosła kobieta może tłumaczyć rodzicami każdy, najmniejszy aspekt swojego życia?
                                          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:56
                                            Dzieciństwo rzutuje na całe życie.
                                            Stąd potem np. DDA czy DDR czy inne syndrom.
                                            • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:58
                                              Oczywiście. Ale mamy wybór czy chcemy się z tym zmierzyć czy nie.
                                              • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:04
                                                Nie zawsze. Poza tym samo chcenie i nawet wysiłek w tym kierunku nie zawsze pomoże.
                                                • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:05
                                                  ale od chcenia i wysiłku trzeba zacząć.
                                                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:07
                                                    Wszyscy piszą o dzieciństwie. Wiesz, nie urodziłam dziecka jako dziecko. Urodziłam jako dorosła kobieta. I słyszałam od ojca że jestem ku..., a dziecko bękartem. Że albo wracam do domu rodzinnego albo wszystko mi zabierze, moje, nie moje... Spotkanie z ojcem w domu z małym dzieckiem? Wyszłam do kawiarni, tam czekałam. Wulgarne esemesy, fajnie, że akurat stalking wszedł do kodeksu karnego, odpisałam, zagroziłam, urwało się. Ostatni esemes od ojca zaniosłam psychologowi. Niech otworzy i sprawdzi czy to coś ważnego czy od razu wykasować.

                                                    Co przepracować? Jak przepracować? To nie jest przeszłość, dzieciństwo. To trwa, to ciągle trwa.
                                      • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 02:22
                                        nie 8, 9-10 h. 8 to sie spędza w pracy. trzeba jeszcze dojechać.
                                  • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:32
                                    Kurator, jesli to zdecydowanie dla mamusi. Po pierwsze jak sie jest samotna matka to ma sie leki. Po drugie - mozna wyslac taksowke do apteki. Po trzecie - mizna pojechac taksowka z dzieckiem do pomocy doraznej. Naprawde oczekiwalas, ze karetka przyjedzie do goraczkujacego dziecka??? Z takiego powodu, ze matka nie ma lekow? Ty masz oczekiwania istotnie z kosmosu.
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:58
                                To była inna - stwierdziła, że jej mąż już wrócił do domu i musiałby godzinę w korkach spędzić.
                                To jest to. Pomoc - owszem. Lekka, łatwa i przyjemna...
                                • iwoniaw Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:02
                                  stwierdziła, że jej mąż już wrócił do domu i musiałby godzinę w
                                  > korkach spędzić.
                                  > To jest to. Pomoc - owszem. Lekka, łatwa i przyjemna


                                  Kobieto, zrozumże wreszcie, że pomoc nie jest nieważna/nieistotna dlatego, że dla kogoś coś nie jest problemem. Jeśli dla ciebie coś jest trudne/niemożliwe, to powinnaś docenić, że komuś się chce to zrobić - choćby go to NIC nie kosztowało. I owszem, nawet człowiek pomocny i życzliwy ludziom NIE MUSI się POŚWIĘCAĆ w tym celu - i nie przestaje przez to być pomocny, jeśli pomaga tam, gdzie go to nie obciąża nad miarę.
                                  Egocentryczka z ciebie że ho ho - ciekawa jestem szczerze, na jakiej podstawie uznałaś, że koleżanka wówczas powinna przedłożyć twoją wygodę i dobrostan nad wygodę i dobrostan własnego męża?
                                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:07
                                    pomoc nie jest nieważna/nieistotna dlatego, że dla kogoś coś nie jest problemem. Jeśli dla ciebie coś jest trudne/niemożliwe, to powinnaś docenić, że komuś się chce to zrobić - choćby go to NIC nie kosztowało. I owszem, nawet człowiek pomocny i życzliwy ludziom NIE MUSI się POŚWIĘCAĆ w tym celu - i nie przestaje przez to być pomocny, jeśli pomaga tam, gdzie go to nie obciąża nad miarę.

                                    Do wydrukowania.
                                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:41
                                      Ale co mi po warzywach do wyrzucenia?
                                      Co ja mam zrobić z tą pomocą?

                                      Mogę podziękować, fakt.
                                      Mogę się zamknąć i nic już nie mówić, fakt.

                                      Ale i tak jestem w punkcie wyjścia.

                                      Ponad miarę... Poświęcać... Pietruszka...
                                      Z zachowaniem wszelkich proporcji - śmiać się czy płakać?
                                      • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:52
                                        No to nie zauwazyla i kupila przywiedla. No i nawet jak jej nie zjesz tylko wyrzucisz to sie wielkiego stalo? ( zalozywszy, ze istotnie byla do wyrzucenia w co powatpiewam). Babka polazla gdzie chcialas, kupila, przyniosla i , rany boskie, pietruszka przywiednieta. Nie masz poczucia, ze strasznie przeginasz? Dziewczyna sie obrazila za wypominanie i miala calkowita slusznosc. I nie zadne - watpila w Twoja pomoc, tylko pewnie jak uslyszala wyrzuty to powiedziala cos w stylu - Ty bys nawet tego nie przyniosla czy cos w ten desen. Bo poczula sie slusznie dotnieta. A kazdy reaguje jak tam ma zakodowanewink ja bym sie pewnie na miejscu kolezanki postukala w glowe i unikala zyczliwych gestow na przyszlosc skoro ich interpretacja jest tak dziwna.
                                        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:59
                                          Jak wyrzucę i nie zjem? No nic, fakt. Dziecko zje makaron, ja zjem kaszę, z głodu nikt nie padnie.

                                          Jej wolno reagować jak miała zakodowane? A mi nie wolno?
                                          Ano nie wolno. Bo ja jestem w potrzebie.

                                          Genialny wątek dla wszystkich instytucji pomocowych...
                                          • black.emma Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:38
                                            Wysłałaś koleżankę do sklepu, o którym wiesz, że porządne warzywa tylko BYWAJĄ, a potem masz pretensje. Spełniła twoją zachciankę (nie, nie potrzebę, bo mnóstwo ludzi jada warzywa z normalnego sklepu i żyją, ty też byś przeżyła) a ty kręcisz nosem... Nie dziw się, że nie będziesz miała wokół siebie życzliwych ludzi i nawet jak będziesz w sytuacji, że zjadłabyś nawet tę zwiędłą pietruszkę, to nikt ci jej nie dostarczy. Proste. Twój wybór. Tylko potem nie jęcz, że jesteś skazana na samą siebie.
                                          • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:42
                                            Alez zle zupelnie interpretujesz. Ona zaeagowala W AFEKCIE na absurdalne i niesluszne pretensje w sytuacji gdy nalezalo sie jej dziekuje i usmiech. "Zakodowane" w sensie, ze jeden sie puknie w czolo, drugi ryknie smiechem, trzeci zmilczy a czwarty da Ci kopa. Ona akurat ( calkiem dojrzale) starala sie odwrocic Wasze role.
                                            • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:46
                                              Chodzilo mi, zupelnie nipotrzebnie przezywasz, ze "ona nie ma zaufania, ona uwaza, ze nie moglaby na Ciebie liczyc". Kolezance trzeba bylo po ochlonieciu powiedziec, sorry przegielam z ta pietruszka i tyle.
                                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:55
                                        Danaide, tylko DZIECKO może oczekiwać, że druga osoba odczyta jego potrzeby, że je zaspokoi, że będzie na nie uważna, że będzie dla niej widoczne; że ON/ONA zrozumie i okaże to zrozumienie, że empatycznie odczyta emocje i pokaże jak się z nimi obchodzić bez lęku. Że wszystko co robi dla niego jest naturalne, oczywiste. Że nie jest to dla niej poświęcenie/dar/ofiara. Bo wywodzi się z bezgranicznej miłości.
                                        To jest bezwarunkowa miłość matki/ojca do dziecka.
                                        Jeśli tego zabraknie, oczekiwanie przenosi się na inne osoby i przeciąga się w czasie.
                                        Między dorosłymi nie ma bezwarunkowej miłości. Ktoś bliski wcale nie musi być wiecznie uważny. Ale wg osoby, która nie dostała tego, co potrzebowała w dzieciństwie, powinien.
                                        To jest podświadome oczekiwanie, że świat uzupełni, odda mi to, czego nie dostałam.
                                        I nad tym się pracuje w terapii.
                                        • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 02:26
                                          aamen.
                                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:22
                                    Nie uznałam. Powiedziałam ok. Poszłam do sąsiadki. Dziecko dostało czopek. A w nocy gorączkę.

                                    Tylko zostało to we mnie.

                                    Ta bezsilność, bezradność, poczucie samotności. Pal sześć ja. Ale w tych wszystkich historiach jest w tle dziecko.

                                    Dziwcie się dalej Piaseckiej, że nie odeszła od męża. Skoro tak trudno pomóc w pierdołach, co dopiero pomóc kobietom w takich sprawach.
                                    (To manipulacja? Nie wiem.)
                                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:43
                                      Danaide, te same uczucia ogarniają pewnie czasem żony marynarzy, żony mężów na kontaktach i tych wracających do domu na weekend. Te uczucia nie są zależne od stanu cywilnego, od posiadania partnera.
                                      Nie skupiaj się na "co jeśli zachoruję/będę unieruchomiona" czyli nie koncentruj się na lęku tylko opracuj kilka planów awaryjnych z uwzględnieniem niczyjej pomocy, pomocy bliskiej osoby, pomocy instytucji, a potem skup się na tym co jest dzisiaj.
                                      Przeszłość przepracowuje się na terapii, w teraźniejszości warto się skupić na chwili obecnej, być świadomym skąd się bierze taki a nie inny odbiór sytuacji, skąd takie a nie inne odczucia, warto też się skupić na pozbywaniu się "balastu" dzień po dniu, minuta po minucie i spróbować patrzeć na innych bez kalk, bez uprzedzeń.
                                    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:32
                                      danaide napisała:

                                      > Nie uznałam. Powiedziałam ok. Poszłam do sąsiadki.

                                      Skoro już dokądś poszłaś, to może należało raczej do apteki?
                                • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:12
                                  Każdy pomaga na tyle, na ile może i ma czad, uwzględniając też własne zobowiązania. Jak ktoś tu już napisał, po to nie pracujesz, żebyś sytuacje awaryjne i problemowe na luzie ogarniała. Mogę Ci coś poradzić, do dzisiaj mam zapas środków przeciwgorączkowych, na ból gardła, witaminy c i rozmaitych mrożonek, jakby młoda mi się znienacka rozłożyła, chociaż apteka i sklep pod domem. Ale w nocy nie kupię tam żadnego paracetamolu, więc wolę się pilnować, bo nie poślę do nocnej apteki matki, która nie ma samochodu itp. itd.
                                  • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:17
                                    Jak jej to napisałam kiedyś to wiesz co mi napisała? "A gdzie w tym wszystkim ojciec? Czemu nie ma pretensji do ojca?"

                                    Ona nie rozumie, że posiadając w domu leki przeciwgorączkowe pomaga przede wszystkim sobie.
                                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:25
                                    Złababa - ale to właśnie takie sytuacje doprowadziły do tego, że dziś jestem tu gdzie jestem. Bez pracy, ze świadomością, że nie bardzo mam kogo prosić o pomoc - to znaczy, kurczę, panta rei, ciągle ktoś odchodzi, ktoś przychodzi - i z dwoma pudełkami pełnymi niezbędnych leków.
                                    • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:37
                                      No i? Umiesz liczyć, licz na siebie, jak to mówią. Przewiduj pospolite kłopoty, o pomoc proś w naprawdę poważnych sprawach. Tak, to Ty musisz mieć zapas podstawowych leków dla swojego dziecka, a nie ciągać męża koleżanki.
                                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:43
                                        Ile moje dziecko chorowało na przestrzeni 7 lat?
                                        Ile ciągałam męża koleżanki?
                                        I kiedy?
                                        • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:49
                                          Nie chorowało, tak? A jednocześnie piszesz, że to właśnie z powodu ewentualnych chorób (których - wnosząc z postu powyżej - nie ma), nie pracujesz. A jak już dziecko dostaje gorączki, to jednak jesteś nieprzygotowana.

                                          Więc z kim jest coś nie tak?!
                                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:53
                                            Owszem. Chorowało jak miało 4 m-ce. Potem cisza - do roku, gdy nie miałam leków.
                                            A potem chorowało, jak reszta.

                                            Z Twoim hormonem szczęścia jest coś nie tak.
                                            • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:06
                                              Ekstra. A teraz odpowiedz sobie na pytanie, co z tobą - moja droga - jest nie tak. big_grin Bylebyś tak nie pudłowała, jak ze mną...
                                        • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 02:31
                                          jezu. masz małe dziecko. zapas leków OTC jest podstawą. ja ciagam zapas leków nawet jak wyjeżdżam na dwa dni. mam je w domu zawsze. a mam męża, gotowych do pomocy rodziców w tym samym mieście, jakbym się uparła, to bym zaprzęgła do latania po nocnych aptekach cała grupę przyjaciół. ale jestem dorosła, to jest jakieś minimum dorosłego rodzicielstwa - posiadanie podstawowych leków zawsze na kwadracie.
                                • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:29
                                  danaide napisała:

                                  > To była inna - stwierdziła, że jej mąż już wrócił do domu i musiałby godzinę w
                                  > korkach spędzić.

                                  Masz windę?

                                  Jak daleko masz najbliższą aptekę?
                              • iwoniaw Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:59
                                Chcesz powiedzieć, że traktujesz w ten sposób wszystkich ludzi w otoczeniu, którzy są skłonni ci pomóc? W takim razie dziwić się raczej należy, że ktoś w ogóle jeszcze chce utrzymywać z tobą stosunki po takich akcjach.
                                Jesteś strasznie roszczeniową i egocentryczną osobą, w dodatku mającą ewidentne problemy z komunikacją (nie rozumiesz wielu postów nawet w tym wątku - postów, które nie budzą wątpliwości kilkudziesięciu innych dyskutantek, sama motasz każdą opisywaną historię i obrażasz się, gdy ktoś dopytuje o szczegóły wprost i/lub sam się ich nie domyśla) - im dłużej ten wątek czytam, tym bardziej mnie przeraża, że w tym wszystkim tkwi jakieś dziecko, które ma takie wzorce.
                                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:26
                                  To pomóż temu dziecku. Obok wątek triss, zapraszam do dyskusji.
                            • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:21
                              Może się mylę, ale obstawiam, że ona jest pod pewnym względem lekko niepełnosprawna i naprawdę może mieć problem z takimi rzeczami mimo, że na forum radzi sobie dobrze i pisze składnie. Takim osobom należy się pomoc, a nie agresja.
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:55
                            Czyli nie chciałaś mi pomóc? Nie chciałaś pogadać?
                            To czego chciałaś?

                            Ostrzegaj.
                            • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:14
                              Chciałam pomóc i widzisz a Ty wątpisz. Toja teraz strzelam focha i zakładam wątek o tym jak mnie zawiodłaś że podważyłaś moja chęć niesienia pomocy a na pewno czegoś chciałam. FOCH. Nie wkręcaj mnie w swoje pytania i rozkminki bo juz nie odpowiadam więcej mam robotę
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:28
                                Jeśli chciałaś pomóc, bo wiem i pisałam, że deklarowałaś i chciałaś - to po co wtręty "A co jak ja...?"
                                Nie musisz odpowiadać. Pade wyjaśniła to w tym wątku. Polecam też wpisy sirelli.
                                • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:34
                                  Rany kobieto wtręty padały w odpowiedzi na twoje fochy i krytykę pomocy!
                                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:48
                                    Polecam wątek o zakupach robionych przez mężczyzn.
                                    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:30
                                      danaide napisała:

                                      > Polecam wątek o zakupach robionych przez mężczyzn.

                                      To trzeba było zadzwonić po znajomego płci męskiej.
                        • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:40
                          Zmieniasz temat i nie rozumiem o czym piszesz. Napisalas ze kolezanka mogla Ci zaproponowac pomoc w zakupach przez net, zapytalam czy rzeczywiscie trzeba Ci w tym pomagac, Ty odpowiedzialas, ze nie problem w tym, ze nie potrafisz kupic przez net , tylko ze nic Ci nie odpowiada. Ponawiam pytanie - jak i przede wszystkim DLACZEGO kolezanka mialaby Ci pomagac w takiej kwestii, ze nic Ci nie odpowiada?
                          ( przy okazji zglaszam sie jako kolejna osoba, ktora nie rozumie Twoich postow - piszrsz jakimis malo zrozumialymi aluzjami, niedomowieniami i niekonkretnie).
                          • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:47
                            Uff, pisałam o tym kilka lat temu na Życiu rodzinnym, że nie rozumiem, że to jest dla mnie nieczytelne, zagmatwane.
                            Nie lubię takich zgadywanek. Nie lubię być zmuszana do czytania między wierszami. Z własnej woli, chętniesmile
                          • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:48
                            Ponadto majac tak wysrubowane wymagania, nie zlecasz komus zakupow - albo jednak zlecasz i wtedy wymagania obnizasz do ogolnoludzkiej normywink
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:02
                            To była luźna uwaga o necie, nie propozycja pomocy.

                            Bo jestem na przesłuchaniusmile i jeszcze koleżanka zaczyna mnie "ostrzegać".
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:12
                              Nie jesteś na przesłuchaniu.
                              Nikt nie będzie z chęcią odnosił się do luźnej fabuły, albo czytał między wierszami, bo niby z jakiej racji?
                              Dopytywanie się o szczegóły służy temu, żeby w miarę trafnie i rzeczowo odnieść się do problemu, a nie żeby sobie poużywać czy konfabulować.
                              Zadaj sobie pytanie: dlaczego nie mówię wprost? dlaczego nie piszę wprost?
                              Można mówić i pisać wprost pomijając pewne aspekty, które są intymne, których nie chce się ujawniać, tylko wtedy trzeba mieć na uwadze, że osoby, które będą chciały się odnieść zostaną pozbawione części albo całości kontekstu.
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:32
                                Nie piszę wprost bo:
                                - tak mówiono u mnie w domu?
                                - nie o wszystkim chcę mówić - pytanie czy to manipulacja czy dla mnie istotniejszy był aspekt wymiany świadczeń, a nie samych świadczeń, czy one były czy nie były i na jakim poziomie wykonania
                                - nie o wszystkim mogę mówić. I tak mi zostało.
                                • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:40
                                  A mozesz odpisac czemu uwazasz, ze kolezanka powinna zaradzic temu, ze malo z oferowanych w sprzedazy produktow Ci odpowiada, czy to nalezy do puli zagadnien, o ktorych nie chcesz mowic?wink
                                  • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:41
                                    Aha, juz odpisalas. To skad w takim razie Twoja uwaga, ze kolezanka powinna Ci zaproponowac pomoc w zakupach przez siec?
                                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:57
                                      Nie uważam, że powinna.
                                      Padło hasło. Ok. Jest to jakaś opcja. Jak będę naprawdę unieruchomiona, a nie jeszcze zdolna dojść o kulach do najbliższej placówki zbiorowego żywienia, to rozważę.
                                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:08
                                        To DLA MNIE jest bardzo istotna opcja. Dla CIEBIE mniej. Czasem, żeby coś dostać, trzeba z czegoś zrezygnować. Np. z oczekiwań, że ktoś spełni wszystkie wymagania, nawet te nie do końca wypowiedziane.
                                      • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:34
                                        danaide napisała:

                                        > Nie uważam, że powinna.
                                        > Padło hasło. Ok. Jest to jakaś opcja. Jak będę naprawdę unieruchomiona...

                                        O, to nie byłaś naprawdę?
                                • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:05
                                  1. Mówiono - czas przeszły
                                  2. Fakt JAKIE to jest świadczenie jest bardzo istotny
                                  3. Zostało i zostanie? To Twój wybór.
                    • berdebul Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:00
                      Jeżeli mówisz o korzeniu pietruszki, to niestety prawie wszędzie znajdziesz pasternak. uncertain Też mnie to irytuje.
                • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:20
                  danaide napisała:

                  > A kupowanie komuś byle czego za jego pieniądze i uważanie tego za pomoc jest fa
                  > ir? Czy tak trudno powiedzieć - nie kupiłam, nie było, same jakieś zwiędłe resz
                  > tki. Chodź, pokażę Ci jak ja robiłam zakupy przez net.

                  Zakupy przez net też ci proponowała, jak twierdzi.
        • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 22:13
          Nie bede wiecej tutaj dyskutować na ten temat. Zaprzeczam ze domagałam się rewanżu za przysługi. Jakos głośno zwątpiłam czy w analogicznej sytuacji byś ganiała po pietruszkę i wysłuchiwała ze zwiędła. Kazdy ma swoją prawdę. Latanie po forach pół roku po sytuacji wydaje mi się jakoś nie na miejscu więc nie będę kontynuować, brak Ci szacunku trochę do innych, przeboleje wieszanie psów na mnie. Inni następni znajomi może
          cię nie zawiodą.
        • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 08:26
          No az sie wpisze. Przepraszam ale porabalo Cie dokumentnie? Nudzi Ci sie tak potwornie? W zyciu bym, nie tylko wiecej nie pomogla takiej osobie, ale unikalabym jej starannie. Jestes chwilowo unieruchomiona w domu to robisz zakupy via net a jesli ktos jest tak mily, ze chce Ci cos przyniesc to ja bym w ogole powiedziala niech kupi cokolwiek, jakies podstawowe rzeczy, gdzie mu wygodnie i bylabym wdzieczna, ze mu sie chcialo. A nie dywagowala miesiacami, ze nie taka pietruszke kupil i robila z tego wielki problem moralny. Zajmij sie czyms w zyciu procz rozkmin i zakupow albo idz na terapie bo albo jestes smiertelnie znudzona albo masz spory problem.
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:21
            Tak, porąbało.
            • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:38
              No tak, danaide, bo w opisanej sytuacji Ty zachowałaś się nie fair a koleżanka próbowała ci to uzmysłowić. Tymczasem przedstawiasz na forum nieprawdziwą interpretację zdarzenia. Zobacz, ile osób odebrało twój post tak, że koleżanka ci nie pomogła.
              Ona pomogła, ty kwasiłaś o pietruszkę, ona ci uzmysławiała, że może by ci było nie fajnie na jej miejscu a ty: och jak mnie zawiodła!!!
              OJP
              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 09:54
                Moja droga - wszystko podlega interpretacji. Ja miałam własną. Ktoś miał inną.
                Nigdzie nie skłamałam co do faktów.

                Możemy się spierać, co do tego czy to była pomoc, dobra pomoc, zła pomoc, wystarczająca, nie wystarczająca, pomoc na odlew itp. To jest ocenne.

                Ale nie możemy się spierać co do tego, że w moim odczuciu przeżyłam zawód. Nie z powodu poziomu pomocy - tylko z powodu braku zaufania co do mnie. Bo to jest odczucie i możesz znów, spierać się czy miałam do niego prawo czy nie miałam - ale nie zakwestionujesz tego, co i jak ja odczuwam.
                • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:01
                  Nie jestem twoja droga, ale ok. Możesz się upierać, że w epicentrum świata są twoje wadliwe odczucia lub przeanalizować sobie swój matrix i zastanowić się, dlaczego psuje ci komunikację i relacje z osobami, które wyciągają do ciebie rękę. Albo możesz pisać kolejne ileś lat na forum o tym, jak bardzo jesteś samotna, jak nie da się zmienić twojej sytuacji itd i nie przyjmować do siebie nic. Dostałaś na forum wiele mądrych rad. Na każdą miałaś odpowiedź, dlaczego rada nie zostanie wprowadzona w życie.
                  Problemem jest tylko twoje dziecko, które zostanie obarczone tym garbem. Bez dziecka, możesz sobie dziwaczeć w siatce swoich krzywych interpretacji. Ale z dzieckiem... Należałoby jednak coś zobaczyć, coś z tym zrobić, prawda? Ja mam wrażenie, że twoje posty są wołaniem o pomoc. No ale pomoc też inaczej pojmujesz. Ona przychodzi, ale nie taka. Okazuje się, że pomoc to propozycja wysiłku, zmiany siebie. Aaaa no to nie, to dziękujemy.
                  I od nowa: ludzie to są...
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:18
                    Spytałam jak osoba taka jak ja, całkowicie zdana na siebie z małym dzieckiem, ma rozwiązać w praktyce problem nieobecności w pracy, wakacji, codzienności, niepadania na pysk non stop kolor i nieposiadania chwili dla siebie - na te pytania nie dałaś odpowiedzi, a przecież z lusitanią najbardziej na mnie naciskasz - odpowiedz, proszę.

                    Wątek przeczytam. Dla mnie najcenniejsze są odpowiedzi sirelle (nie wiem czy nie przekręcam nicka). Reszta... powiem, że trudno wyciągać mi wnioski z ogólników typu "weź odpowiedzialność za siebie", "coś zobaczyć, coś z tym zrobić", "propozycja wysiłku, zmiany siebie". To są po prostu komunikaty nieczytelne. Ogólniki bez konkretów, to był sposób w jaki mnie wychowywano. Czytelny komunikat to np. "pisz zdania mniej złożone"wink I sirelle.

                    Pomoc dla ofiar w wątku triss opisałam tak - wciągać w bieżący nurt życiawink Idź do psychologa, popraw komunikację - mało... Życie weryfikuje. Mam iść do pracy, będę miała pole do weryfikacji. Jasne.

                    Co do wyciągania ręki - pamiętaj, że to idzie w obie strony. To nie jest tak, że byłam tylko ta od brania. Widać dawałam jakieś korzyści skoro kilka lat utrzymywała się ta znajomość.

                    Co do dziecka... Co mam powiedzieć? Z pustego i Salomon nie naleje?
                    • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:22
                      Widać dawałam jakieś korzyści skoro kilka lat utrzymywała się ta znajomość.


                      Koleżanka też dawała (oprócz namacalnej pomocy) skoro wpuszczałas do domu i odpowiadałaś na maile i smsy.
                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:56
                        "Widać dawałam jakieś korzyści skoro kilka lat utrzymywała się ta znajomość."
                        A wcześniej było o wymianie korzyści na forum, w społeczeństwie, ect.
                        Ktoś, kto uważa, że dostał bardzo mało, że wiele zostało mu zabrane, będzie kalkulował każdy gest, każdy uczynek, bo go to "okrada". Będzie pilnował i bacznie się przyglądał, czy to co dał do niego wróci. Bo przecież ma tak mało, ledwo na dnie, nie można tego roztrwonić.
                        Będzie próbował "naładować zbiornik", ale tak, żeby nikt się nie spostrzegł, żeby nie zażyczył sobie "zwrotu".
                        To wymaga czujności.
                        I musi być potwornie męczące.
                    • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:31
                      Wybacz, ale nie przejrzę wszystkich twoich wątków i wszystkich rad, które ci dano. Zwłaszcza, że wysiłek byłby bezcelowy- rady są wg ciebie niewłaściwe.
                      Chcesz sobie pomóc, sama je przejrzyj. Może za którymś razem coś się czytelne stanie.
                      Teraz w odpowiedzi zmieniasz całkowicie temat i wykonujesz skręt. Moja rada: zauważ swój unik. Skup się na temacie, który jest poruszany. Nie uciekaj w inny temat, w którym wydaje ci się że wygrasz. Na temat, który teraz proponujesz, załóż oddzielny wątek. Przekonasz się wówczas, ile jest na forum samodzielnych mam, które pracują, mają opiekunki, przyjaciółki, sąsiadki - i sobie radzą. Może się odezwie z forum małe dziecko samodzielny tata, który mieszkał w Niemczech zupełnie sam. Choć watpię, czy skorzystasz z cudzego doświadczenia- bo nie raz się nim z tobą dzielono.
                      Tymczasem jednak wróć do tematu. Popatrz na siebie, nie na innych. Ja widzę znowu unikanie, kołowanie i kicanie- byle nie musieć zobaczyć, jak się rzeczy mają.
                      "Spytałam jak osoba taka jak ja, całkowicie zdana na siebie z małym dzieckiem, ma rozwiązać w praktyce problem nieobecności w pracy, wakacji,"
                      Nie w tym poście i nie na to odpowiadałam. Próbujesz manipulować, co jest, uwierz, czytelne. Nikt nie będzie za tobą kicał, bo nagle własny wątek stał się niewygodny.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:28
                        Unik, nie unik, piszesz do mnie z kilku miejsc, więc nie powtarzam tego co napisałam Tobie gdzieś indziej albo komuś innemu.

                        Nie chciałam manipulować. Mówiłam o odczuciu. Dla mnie potem kwestia pomocy ze strony tej osoby stała się bezprzedmiotowa. Zachowałam się nie fair, bo skrytykowałam zakupy, bo nie okazałam należytej wdzięczności za nienależyte wykonanie czy dlatego, że napisałam tylko o swoich odczuciach? Bo nie wiem już pod co się podpięłaś.

                        Nie piszę, że rady są niewłaściwe. Może i właściwe. Ale nie zawsze konkretne. Zatem - nieużyteczne.

                        Samodzielny tata z forum małe dziecko - chyba kojarzę. Pamiętam, że miał sąsiadów uwielbiających jego dziecko, zatem coś jak nową rodzinę na miejscu dla dziecka. Ale wiem. To moja wina, mojej roszczeniowości, że w mojej kamienicy nie ma takich ludzi. Nie wiem czemu. Powinni być w każdej. Państwo powinno to zapewnić!

                        Co do pracy: to nie manipulacja, przepraszam, to lusitania, przeskoczyła z innego wątku, o niepracujących mamach, dopadła mnie tu i ona kica. Zatem poczekam co ona odpowie. Ty się nie kłopocz.
                        • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:39
                          Zachowałam się nie fair, bo skrytykowałam zakupy, bo nie okazałam należytej wdzięczności za nienależyte wykonanie czy dlatego, że napisałam tylko o swoich odczuciach?

                          Na marginesie - nie chodzi o wdzięczność, chodzi o docenienie wysiłku, takt , empatie i dobre maniery. Czy jak dostajesz present, ktory Ciebie rozczarowywuje to też mówisz o swoich odczuciach? Kiedy ktoś poda Ci zupę, która Ci nie smakuje mówisz "błeeee"?
                          • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:45
                            I jeszcze jedna refleksja. Zastanawiam się czy Ty z założenia (nawet podswiadomie) nie jesteś zadowolona z niczego, bo musiałabyś komuś coś zawdzięczać. A tak to koleżanka przyniosła zgniłą pietruszkę, a w ogóle przyszła bo widocznie lubi i coś z tego ma skoro przychodzi. Rodzice dali mieszkanie, ale nie pomagają, tylko "im wszytsko jedno kto tam mieszka".
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:49
                              W punkt.
                            • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:08
                              Najpierw pani D pisała o zwiędłej następnie przeszła do zgniłej żeby podnieść rangę przestępstwa...Niestety przemocowość wychodzi, każdy pretekst jest dobry żeby
                              uderzyć...nie czuć winy zdewaluować i oskarżyć jak to w trójkącie dramatycznym. Danaide oskarżyciel i jedyny możliwy sędzia
                              • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:09
                                Odpowiadam to była marchewka i miała zwiędłą nać.
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:34
                                Skończ z tą pani D.
                                Pisałam o zwiędłej, pisałam o resztkach. Nie pamiętam, bym pisała o zgniłej, ale szukać nie mam siły. Za to co piszą inni nie odpowiadam.
                                Ale też nie ja "niezadowolenie" zamieniłam w "zjebkę".

                                Wszystko co napisano w tym wątku mi, polecam też Twojej uwadze.
                                Nie ma przymusu znajomości ze mną.
                                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:37
                                  Czemu ja mam się czuć winna, że dostałam coś do wyrzucenia - tego nie pojmę. Mogę udawać wdzięczność za wysiłek i takie tam - ale to cały czas jest udawanie.

                                  Czy zatem relacje ludzkie sprowadzają się do jakiegoś kabaretu, gry w udawanie: ja udaję że pomagam, ty udajesz, że mi dziękujesz, dalej udajemy, że jesteśmy znajomymi?

                                  Przecież to jakiś absurd.
                                  • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:39
                                    A nie czułaś wdzięczności, takiej zwykłej .udzkiej bez czołobistnoąści, że ktoś podreptał Ci po tą pietruszkę? Musiałabys to udawać?
                                    • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:41
                                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:48
                                      Hmm... a co robić, jeśli pierwsza reakcja jest negatywna? Bo coś nie pasuje? Gumką myszką nie wymażesz.
                                      Być może często mam pierwszą reakcję negatywną. Jest instynktowna, jest widoczna, jest w mojej mowie ciała, jest szybsza od słów. Mogę to przykryć potem słowami, mogę próbować potem załagodzić, ale, jak widać po historii z mężem koleżanki, to "dziwnie spojrzała" wygrało.
                                      Dzięki, dopisuję do zagadnień do przerobienia. Choć słabo to widzę. Kojarzy mi się z podwójnym wiązaniem. Czyli znów jestem w domu...

                                      A nie mówiłam, zjadą mnie, ale na pewno czegoś się dowiem?
                                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:56
                                        Dla mnie to nie jest podwójne wiązanie. To jest nieświadome "znowu nie dostałam tego, co powinnam była dostać" i reakcja na to, reakcja skrzywdzenia.
                                        Szerzej opisałam to w poście o miłości bezwarunkowej.
                                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:00
                                          Btw, ja też miewam czasem takie reakcje, ale pracuję nad tym, ukrywam je mocno i panuję nad mową ciała, wzrokiem, miną, bo doskonale wiem, że jeśli mi się to zdarza to jest to mój brak, a nie czyjaś wina.
                                          Chyba, że czyjeś działanie jest celowo złośliwe, albo zapomniał/ zrobił coś bezmyślnie. Zdarza się.
                                      • zarin Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 20:37
                                        Widocznie nie byłaś nigdy realnie potrzebująca i uziemiona, skoro najpierw ganiasz pracującą koleżankę po osiedlu za eko-pietruszką, a potem jeszcze miesiącami krytykujesz.

                                        Stężenie narcyzmu tutaj to jest jakiś kosmos. Gdyby nie to, że znam podobną osobę, to aż bym nie uwierzyła.
                                  • zona_glusia Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:30
                                    danaide napisała:

                                    > Czemu ja mam się czuć winna, że dostałam coś do wyrzucenia - tego nie pojmę. Mo
                                    > gę udawać wdzięczność za wysiłek i takie tam - ale to cały czas jest udawanie.
                                    Dlaczego masz udawać wdzięczność? Nie musisz. Nie musisz też jej czuć. Chodzi tylko o proste zauważenie czyjegoś wysiłku i tylko tyle.
                                  • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 02:44
                                    wdzięczność powinnaś czuć, a nie udawać. że komuś z wlasną rodzina chciało się ganiać po Twoją p..oną eko-pietruszkę. w tym wszystkim chodzi o człowieka, nie o rzecz.o koleżankę, nie o jakość korzenia. jak tego nie czujesz, to Ty masz problem i zmień terapeutę.
                          • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:48
                            joa66 - podziwiam. wink Przecież ona nie widzi ciągu przyczynowo - skutkowego. Tacie z innego forum sąsiedzi zapewne sami się narzucali, wcale nie dbał o podtrzymanie stosunków sąsiedzkich, tak tylko zostało mu to zrzucone z nieba... niestety biedną danaide to ominęło; podobnie bez powodów odchodzą z jej otoczenia przyjaźnie do tej pory nastawieni ludzie.
                            Gdyby koleżanka wyskoczyła do mnie, że przywiozłam jej zwiędniętą pietruszkę i że ją k... zawiodłam swym haniebnym występkiem, to wsadziłabym jej to mięciutkie warzywo w leniwą, roszczeniową d...
                            • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:56
                              Ja tez!
                            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:39
                              Ciekawa fantazja, thank you, może rozwiniesz...
                            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:42
                              PS. Mam jednych fajnych sąsiadów. Nie wiem czemu, deklarowali pomoc, ale ja korzystałam raczej z pomocy osób pojedynczych...
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:05
                            Ktoś mi zupę? Był wątek o restauracjach, tam odpowiedziałam. Moja córka mówi bleee... A ja ją uczę, że nie mówi się bleee tylko należy się zastanowić czego zupie brakuje, żeby była mniej bleee. Coś dolewamy, dosypujemy, eksperymentujemy.
                            Nie wiem, dobry kod, zły kod. Tak mam.

                            Prezenty... zmora. Wolę nie dostawać. Całe dzieciństwo uczyłam się nie okazywać rozczarowania. A za komuny to były prezenty: np. lusterko w ramce z białoszarego plastiku stylizowane na Ludwika XVI i stosowny grzebień...
                            A w wątkach prezentowych co piszą?

                            Tak wiem. Coś się wynosi z domu, w jakimś otoczeniu potem się przebywa.
                            Albo nie.
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:17
                              Często pytasz albo wyrażasz wątpliwość czy coś jest dobre czy złe. Na to pytanie tylko Ty sama możesz sobie dać odpowiedź. Tak samo, jak TYLKO Ty sama możesz sobie wynagrodzić brak otrzymywania fajnych prezentów w dzieciństwie. Jeśli tego nie zrobisz, żaden "prezent" otrzymany od kogokolwiek nie będzie trafiony w punkt.

                              ps. Danaide, bardzo proszę napisz mi, jak nie chcesz tu, to na priv, dlaczego nie chcesz zmienić tego psychologa/terapeuty? Dziwnie o tym piszesz. Jesli ktoś chodzi na terapię to wie, że chodzi na terapię a nie spotkania i wie, jakie wykształcenie i uprawnienia ma osoba, która to prowadzi.
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:27
                                Odpisałam
                        • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:26
                          Ja zła.
                          Samodzielny tata złym przykładem, bo obok mieszkali dobrzy sąsiedzi. Tak trafił, to, że obcy ludzie zostali kochającymi dziadkami jego dziecka na peeeewno nie było powiązane z tym, że był miłym i fajnym facetem...
                          Po stu konkretach dalej "nie wiesz" co jest nie fair w twoim zachowaniu wobec koleżanki.
                          Rady rzekomo niekonkretne, zatem nieużyteczne.
                          Lusitania kica nie ty.
                          Wszyscy: źli, niepomocni, niewłaściwi, niekonkretni, nieużyteczni.
                          Ty: ofiara ludzi i sytuacji.
                          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:27
                            Wystarczy, że w bloku nie ma emerytów, a głównie są studenci wynajmujący mieszkania czy młode, zapracowane osoby. Ja ze swojego bloku kojarzę może dwóch emerytów na całą klatkę, w tym jedna Pani mocno zaawansowana wiekiem.
                            • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:39
                              Ale to nie musi być ten sam blok smile
                              • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:43
                                smile
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:10
                            Nie okazałam wdzięczności za wysiłek?
                            Skrytykowałam owoc wysiłku a może i samą osobę?
                            Poczułam się urażona mierzeniem mnie własną miarą?

                            Nie wszyscy. Sirelle, pade, joa, złababa...
                            O dziwo, kaznodzieja mnie wspiera!...
                            To musi być ta przyjaźniejsza zmianabig_grin
                            • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:41

                              > O dziwo, kaznodzieja mnie wspiera!...

                              Jasne. Stary troll i prowokator.
                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:49
                      Danaide, Tobie nie jest potrzebny psycholog, tylko terapeuta. Dobry terapeuta, z którym nawiążesz relację. Ta relacja jest bardzo istotna. Bo to ona leczy.
                      Nie wiem na co właściwie czekasz.
                      Tu, na forum możesz dostać wskazówki, wyjaśnienia mechanizmów, którymi się kierujesz, ale to Ci niewiele da, bo sama się nie "wyleczysz".
                      Co do pomagania, sama wielokrotnie pisałam o tym, że jesli ktoś ma chce mi pomóc, to w taki sposób, jak tego oczekuję, a nie po swojemu. Nie wiem jak wyglądała rozmowa między Tobą a koleżanką, ale ja na Twoim miejscu najpierw zapytałabym, czy byłaby taka możliwość, żeby kupiła to w tym miejscu a to w drugim (jeśli prosiłabym o zakupy wymagające latania od sklepu do sklepu), zaznaczyłabym, że bardzo mi zależy, żeby były świeże i spytałabym, czy to byłby dla niej duży kłopot. Jeśli miałabym świadomość, że owszem, poprosiłabym o wskazówki dotyczące korzystania ze sklepów internetowych i podziękowałabym serdecznie.
                      Jeśli koleżanka wyraziłaby przy mnie wątpliwość czy ja jej pomogę, od razu zapytałabym skąd to zwątpienie? Nie zwracałabym uwagi, chwilowo przynajmniej jak się czuję z jej zwątpieniem, tylko czekałabym na wyjaśnienie, bo zawsze jakieś jest. Pamiętaj, że w relacji z drugim człowiekiem oboje macie jakąś zadrę, czuły punkt, większy lub mniejszy, więcej lub mniej. Warto to zauważyć i przyjąć.
                      Danaide, kierowanie się odczuciami, emocjami jest złudne, czasem prowadzi na manowce.
                      Owszem, emocje nas o czymś informują, ale zdarza się, że informują nie o tym, co dzieje się teraz, a o tym, co zadziało się kiedyś. I te z kiedyś są dużo silniejsze, są nadmiarowe w stosunku do tego, co odczuwałabyś, gdyby tego kiedyś nie było.
                      Nie odróżniając tego, nie widząc, że czujesz nieadekwatnie, reagujesz nadmiarowo. Widzisz, myślisz i czujesz przez filtr. Wszystko Ci się kojarzy, choć pewnie nie jesteś tego świadoma.
                      Moim zdaniem wcale nie musisz wybaczyć i zapomnieć, żeby "wyzdrowieć". Przydałaby Ci się bardziej nauka zauważania, kiedy myślisz i czujesz nadmiarowo, rozróżniania jak dana sytuacja wygląda widziana przez Twój filtr i bez niego. Po prostu zmiana sposobu myślenia.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:50
                        Ale ja chyba wiem skąd jej zwątpienie. Wiele o tym rozmawiałyśmy. Nie w kontekście tej sprawy, ale wcześniej, znałam jej historię. Ty i sirella bardzo ładnie napisałyście to wyżej.

                        To co piszesz o emocjach jest bardzo cenne. Prawda jest taka, że nie jestem pewna czy umiem patrzeć bez filtru. Mam w sobie złamanie, czuję je każdego dnia gdy tylko otworzę oczy.

                        Joa i Ty próbujecie mi przypomnieć, że wiele dostałam. Ale ja to wiem. W punkt jednak trafiła sirella, ja niektóre dary, na pewno te mające wymiar finansowy, traktuję jak odszkodowanie za krzywdę. To jest wielki temat, tylko z kim ja mam o tym mówić? Mój psy chyba jest terapeutą, nie pamiętam. Ale ta terapia nie działa. I tak dobrze, że rozmawiam, że się nie obrażam, że Was nie wyzywam - tylko próbuję się porozumieć. To że mi się zarzuca manipulację - cóż, szkolenia z manipulacji niestety nie przeszłam, choć mam ciekawą książkę na półce.
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:59
                          danaide napisała:

                          > Ale ja chyba wiem skąd jej zwątpienie. Wiele o tym rozmawiałyśmy. Nie w kontekś
                          > cie tej sprawy, ale wcześniej, znałam jej historię. Ty i sirella bardzo ładnie
                          > napisałyście to wyżej.

                          Danaide, nie wiesz, możesz się domyślać, ale nie wiesz. Trzeba zapytać. Ludzie są jak cebula. Może właśnie w tym momencie nie zadziałało coś z kiedyś, tylko coś zupełnie innego? Nie wiesz przecież. Może to było po jej stronie, a może po Twojej?
                          >
                          > To co piszesz o emocjach jest bardzo cenne. Prawda jest taka, że nie jestem pew
                          > na czy umiem patrzeć bez filtru. Mam w sobie złamanie, czuję je każdego dnia gd
                          > y tylko otworzę oczy.

                          To trzeba to złamanie opatrywać, leczyć, leczyć dobrą relacją. To się samo nie zrobi, to wymaga chęci pracy nad sobą i dobrego terapeuty.
                          >
                          > Joa i Ty próbujecie mi przypomnieć, że wiele dostałam. Ale ja to wiem. W punkt
                          > jednak trafiła sirella, ja niektóre dary, na pewno te mające wymiar finansowy,
                          > traktuję jak odszkodowanie za krzywdę. To jest wielki temat, tylko z kim ja mam
                          > o tym mówić? Mój psy chyba jest terapeutą, nie pamiętam. Ale ta terapia nie dz
                          > iała. I tak dobrze, że rozmawiam, że się nie obrażam, że Was nie wyzywam - tylk
                          > o próbuję się porozumieć. To że mi się zarzuca manipulację - cóż, szkolenia z m
                          > anipulacji niestety nie przeszłam, choć mam ciekawą książkę na półce.

                          Jeśli nie możesz przyjść na sesję (na pewno nie możesz?) i powiedzieć: mam taki problem, wszystko, co dostaję od kogoś, każdy gest, a zwłaszcza materialny, traktuję jako rekompensatę; jeśli nie możesz tego powiedzieć, jeśli temat jest Ci narzucany albo pomijane są Twoje wątpliwości to natychmiast zmień terapeutę.
                          Pisałyśmy o tym jakiś czas temu, widać nic się nie zmieniło. Może zadaj sobie pytanie: dlaczego nie chcę zmienić terapeuty? Dlaczego chcę pozostać w tym miejscu, w którym jestem? Dlaczego wolę kręcić się w kółko, niż zrobić krok, choćby do tyłu?
                          Nie musisz mieć żadnego szkolenia z manipulacji. Każdy człowiek, częściej lub rzadziej manipuluje. To coś w rodzaju mechanizmu obronnego. Albo wyuczonego i zintegrowanego schematu służącego do uzyskania czegoś.
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:18
                            Przyjść i powiedzieć mogę. Tyle że generalnie tak wygląda moja terapia. Ja krążę, potykam się, robię błędy, przychodzę, mówię i... nie wiem. Nic się nie zmienia. Doczytuję, przychodzę, mówię, znalazłam taką książkę, to mi pasuje, to do mnie przemawia. Ale nic się nie zmienia.
                            Albo prawie nic.

                            Myślę, że to kwestia określonych mechanizmów. Ja mogę się wyuczyć. Że na komplement mówi się "dziękuję", a na krytykę mówi się "A mnie się podoba". Że się nie pokazuje jak bardzo jest się rozczarowanym. Ale nigdy nie będę native speakerem. To widać zwłaszcza w sytuacjach stresowych. Zazwyczaj wraca stare.
                            • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:25
                              Tak się dzieje z ludźmi z niefajnych, obrażalskich, toksycznych rodzin. Nie znasz języka życzliwości po prostu. Wyuczyłaś się mieć pretensje za to, że dostajesz coś, czego sobie akurat nie wymarzyłaś. O mamo, jak ja to znam i jak strasznie lubię być samowystarczalna w związku z tym wink. Ale mam poczucie, że nie wdeptuję w toksyczne układy i to jest źródłem zadowolenia dla mnie. Jeśli nie chcesz zmieniać swojej sytuacji, to zastanów się, co Ci w niej się podoba i zacznij z tego czerpać zadowolenie, do jasnej Anielki wink.
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:33
                              Skoro od kilku lat nic się nie zmienia to są dwa wyjścia: Ty stawiasz opór albo terapeuta nie jest dla Ciebie.
                              www.swiatproblemow.pl/opor-dobry-znak-czy-zlo-konieczne/
                              www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=150
                    • iskierka3 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 11:52
                      Ja mam konkretna rade - nie zagladaj w zeby darowanej pietruszcewink
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:28
                        Nie zaglądaj w liście darowanej pietruszce big_grin
      • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 21:12

        > Rozumiem że wobec jej osobistych oczekiwań niewypowiedzianych może uwazać ze ic
        > h nie spełniłam. Nie wiem jakie to były oczekiwania.

        To znaczy Danaide nie powiedziała "pietruszka ma być taka i owaka"?
    • rosapulchra-0 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:22
      Nigdy nikomu nic nie wyliczam i nie wypominam. Jeśli daję, to po prostu daję i nie obchodzi mnie co dana osoba z darowaną rzeczą zrobi.
Pełna wersja