Wyliczacie pomoc?

    • nangaparbat3 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 18:57
      Zupelnie nie rozumiem. Dla mnie jedynym problemem i kosztem bylaby świadomość, że uczestniczę w oszustwie. Skoro Ty tego nie czujesz, to szwindel z bonem nic Cie nie kosztuje - więc co wyliczasz????
      • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:44
        Hi hi, to chyba kiedyś ichie tak fajnie napisała, że nie bierze teraz leków i popełnia na forum rozkminy z doopy wink. Ten wątek jest z podobnej kategorii. Myślę, że z połowie forum takie leki by się zresztą przydały (ja poproszę podwójną dawkę swoją drogą big_grin).
        • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:53
          Coś w tym jest...
          • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:55
            Jak będziesz tu bywać częściej, świeży nicku, to niejeden raz szczęka Ci opadnie big_grin.
        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:05
          Ja programowo odmawiam leków... Pisanie wątków z d... ku uciesze/irytacji forum - praca jak każda inna!
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:06
        Z całego tego wątku najbardziej zdumiewa mnie jedno - czyżby Polacy byli bardziej uczciwsi niż mi się zdawało? Czy to tylko ematki?
        Pytam serio.
        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:07
          Bo ja miewałam w przeszłości skrajnie legalistyczną postawę i, nie powiem, spotykałam się z tego powodu z niechęcią np. współpracowników (a pilnowałam kasy...).
      • ida_listopadowa Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:52
        Bardzo ciekawy wątek.
        Najpierw konkrety: przestrzegam przed takim napisaniem punktów za bon. To jest faktycznie przestępstwo wyłudzenia z Art 286. Nie ma dolnej wartości, ale przy już małej kwocie można za to pójść siedzieć na 2 lata lub zapłacić grzywnę! W życiu bym na coś takiego nie poszła. Pomaganie polegające na popełnieniu przestępstwa? No ktoś tu raczy żartować!

        A druga strona - gdzie leży granica? Ile można wymagać? Moim zdaniem niewiele, a na pewno nie można żądać. Przykład z pietruszką jest idealny. Zamiast podziękowań obraza za nie taka pietruszkę?... Ludzie! Niestety mnie się też takiego trafiło. Koleżanka zwichnela nogę, więc zapytałam czy może jej zrobię zakupy. I tu nagle były jakieś jaja - chleb z piekarni na zadupiu, kapusta bigosowa z jakiegoś warzywniaka... I marudzenie ze to nie takie a tamto inne. No nie, przyjmujesz pomoc jaka jest lub nie. Wymagania z duszy możesz mieć TYLKO do siebie.
        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 00:17
          Masz rację. Ignorantia iuris nocet. Teraz spokojnie mogę robić zakupy, mam podkładkę. To straszne, że mi jej trzeba.

          Jak niewiele można oczekiwać? Jakie granice może stawiać proszący?

          Dlatego uważam, że rozwiązanie z knajpą było genialne. Miałam do wyboru kilka, bliżej niż warzywniak. Wybrałam taką, że trudno było mi się odzwyczaić, ale, kurczę, padła... To żadna radość być zależną. Dla mnie tamten okres był zrealizowaniem się mojego największego lęku od czasu, gdy zostałam sama z dzieckiem: a co, jeśli będę miała wypadek, nie będę mogła chodzić - i co wtedy, ze mną, z dzieckiem?
        • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 08:24
          No akurat pieczywo dobrze mieć z wypróbowanej piekarni. To produkt podstawowy, warto nie kupować byle czego.
        • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:48
          big_grin Wyłudzenie punktów, boskie. Ciekawe czy policja już rozpracowała mafię wyłudzająca pluszowe warzywa smile Co tam milionowe przekręty, jak ktoś dostal pluszową rzodkiewkę za punkty opłacone przez sąsiada. To dopiero jest afera.
          • ichi51e Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 13:54
            Regulamin raczej jasno pisze kto za co dostaje znizke finanse.wp.pl/martykul.html?wid=15405671&kat=1033691
            Aktywny senior jesli zaczepi dziennie 3 osoby z koszykiem 300+ zarabia na czysto 90zeta. Co oczywiscie nikogo nie kosztuje
            • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 14:00
              I gdzie tu masz napisane, że senior musi osobiście zapłacić za zakupy z własne emerytury? Jak pójdę na zakupy z babcią, zapłacę i dostaniemy bon to będzie oszustwo? Jaką różnicę stanowi z punktu widzenia sklepu pochodzenie pieniędzy na zakupy? Zresztą doprawdy wzruszająca jest Twoja troska o sieć handlową, która biedna taka stratna jest, bo na pewno nie przekalkulowala promocji i nie ma tak obliczonej marży, żeby to się kalkulowało. ot tak, z dobrego serduszka postanowili zrobić seniorom prezent, a ci wredni seniorzy ich okradają. Absolutnei to sieci nie przynosi zysku, mowy nie ma, przecież to działalność charytatywna. Pewnie jak Ci napiszą na opakowaniu, że 10 proc. jest gratis to też w to wierzysz i odczuwasz głęboką wdzięczność, że dostalaś prezent.
              Takie samo oszustwo jak przekazanie swoich naklejek świeżakowych komuś, kto je zbiera.
              • ichi51e Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 14:14
                tak jakbys nie naginala rzeczywistosci to jest oszustwo
                • vaikiria Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 20:19
                  A zatem przestępstwo. Czy sądzisz, że można być za to skazanym?
          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 15:38
            Trzeba to zgłosić i odebrać pluszaki oszustom.
    • cosmetic.wipes Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 19:49
      Jedyne osoby, wobec których nie uruchamiam kalkulatora w głowie to moje dzieci i mąż. Z tym że mąż na kredyt, bo jak mu odwali, to dostanie rachunek tongue_out
    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 21:37
      Wczoraj robiłam zakupy w pewnej sieci handlowej oferującej rabat emerytom. Już w przeszłości zdarzało się, że jacyś ludzie prosili o poświadczenie, że to ich zakupy. No więc kupowałam, pchałam wózek, a oni przy kasie z uśmiechem skanowali kartę, odbierali bon i pa pa.

      Czekaj, weź wyjaśnij jakoś dokładniej, bo właściwie nie wiem, w czym problem.
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:03
        Wiesz, teraz to już problem jest dużo większy niż był na początku:
        - myślałam, że robię dobry uczynek, nie będę psem ogrodnika,
        - a to jednak był zły uczynek, pan senior mógł być bogatszy niż właściciele sieci,
        - plus co najmniej współudział w wyłudzeniu,
        - nie zapewniłam dziecku batonika, ani kiedyś, ani teraz,
        - chciałam przeszkolić pana z podejmowania ryzyka w życiu, ale pan się nie chciał szkolić.

        Przypomniała mi się ta sprawa tego człowieka, który oddawał chleb, a nie odprowadzał VATu, więc musiał wyrzucać...

        Zgubiłam się! Chyba chodziło mi o to czy po prostu pomagać, nie licząc, karma wróci, nie wróci, kot ją ganiał czy jednak liczyć na wzajemność. Chyba przychylę się do (nie)jednej z forumek: pomagać, nie liczyć i nie gadać o tym (a już zwłaszcza tusmile !).
        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:13
          danaide napisała:

          > Wiesz, teraz to już problem jest dużo większy niż był na początku (...)

          Ale to są twoje odczucia czy to ci forumki powypisywały?
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:29
            Wpisy, odczucia, groch z kapustą. Północ się zbliża, wrzucam na luz...
            • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:36
              danaide napisała:

              > Wpisy, odczucia, groch z kapustą.

              A to szkoda, wolałabym precyzyjniej.
    • taki-sobie-nick To niech społeczeństwo 26.04.17, 21:41
      łaskawie sformułuje, czego sobie życzy w zamian (np. 40 godzin wolontariatu), odwalisz i będziecie kwita.
    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:05
      No i dziadek stracił. tongue_out

      A naliczenie zakupów 300-złotowych na jego kartę co by mu dało?
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:08
        Bon na 30 zł.
        • iziula1 Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:13
          danaide napisała:

          > Bon na 30 zł.

          Ktory musi wydać w tym sklepie a jak wiadomo zawsze kupuje się powyżej wartości bonu,przywiązuje się klienta do sklepu bo jak ma Bin to nie pójdzie do innego. A sklep takie zakupy wrzuci w koszty.
          Taka akcja marketingowa przynosi naprawdę spore zyski . A emeryt też korzystanie bo ma coś "gratis" choć odzyskuje tylko 10% narzuty na towarze przy np. 30-45% w normalnym obrocie.
        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:15
          danaide napisała:

          > Bon na 30 zł.

          A dziadek zakładał, że zrobisz zakupy za 100 zł, ergo on zyska 10, a batonika kupić nie chciał... Cwaniak!

          W ogóle mnie zadziwiało, że seniorzy na to lecą, ale oni chytrzejsi niż myślałam. tongue_out Dziesięciu klientów obskoczą i następne zakupy mają darmo. tongue_out
          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:27
            Mylisz się, chyba tylko jeden koszyk dziennie w jednym dniu w tygodniu mogą nabić. Trzeba się dobrze naszukać, żeby dobry wózek ustrzelić... i człowieka przekonać... a tu a nuż inny lepszy się okaże?
            • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:39
              danaide napisała:

              > Mylisz się, chyba tylko jeden koszyk dziennie w jednym dniu w tygodniu mogą nab
              > ić.

              Swoją drogą, jakieś dziwne te twoje stosunki z koleżanką.

              Naprawdę kupiła nie ten lek?
              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 26.04.17, 23:54
                Nie ona. Dawno temu mąż koleżanki, dla mojego dziecka. Tak naprawdę lek był ok, ale wcześniej miałam krople i myślałam, że muszę mieć je nadal. Chłopak wrócił do apteki, dowiedział się, że dziecko roczne może pić syrop, a krople są na receptę. Potem wrócił do mnie z info i było ok. Tyle że jego żona po dłuższym czasie wypomniała mi, że "dziwnie patrzyłam". Kurczę, matki małych dzieci są psychiczne, to przecież - jak to było - fakt autentyczny! Znaliśmy się kiedyś naprawdę nieźle, wiedzieli jaka jestem... Mieli dziecko po mnie, więc może po czasie zrozumieli jak to działa.
                • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 08:15
                  Nie, to tak nie działa. Matki małych dzieci nie są psychiczne - skończ uderzać w te tony.
                • zosia_1 Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 10:26
                  "fakt autentyczny" - fakty zawsze są autentyczne smile
                • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 20:54
                  Tak naprawdę lek był ok,
                  > ale wcześniej miałam krople i myślałam, że muszę mieć je nadal.

                  Ach, ty myślałaś. A zauważyłaś, że te krople są na receptę i że chłopak tej recepty nie ma?

                  Chłopak wrócił
                  > do apteki, dowiedział się, że dziecko roczne może pić syrop, a krople są na re
                  > ceptę. Potem wrócił do mnie z info i było ok.

                  No to w zasadzie w czym problem?

                  Kurczę, matki małych dzieci są psych
                  > iczne

                  Aha, czyli jako matka małego dziecka miałaś prawo do dowolnych zachowań, tak?

                  , to przecież - jak to było - fakt autentyczny!

                  Aha, to znaczy straszna wina polega na tym, że facet bez recepty na krople nie kupił owych kropli, tylko syrop, tudzież na tym, że jego żona imputowała ci, że "dziwnie patrzyłaś". No straszne.
    • fomica Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 12:26
      Nie. W sumie to nigdy nie wpadłam na taki pomysł. Albo cos daję i jest to jednostronne, albo po prostu nie daję, skoro to wywołuje dyskomfort i poczucie poświęcenia.
    • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 27.04.17, 15:35
      Ile kosztuje w Warszawie wynajem?
    • antoninanana Takie mam podsumowanie 27.04.17, 20:10
      Niby jakoś tam wiesz, że masz ogromne dysfunkcje, ale jednak nie przyjmujesz do wiadomości swoich wad i uparcie próbujesz przypisać je innym.
      Traktujesz ludzi źle, po czym czujesz się przez nich ... pokrzywdzona.
      Upierasz się maniakalnie, że twoje błędne, niesprawiedliwie i krzywdzące interpretowanie zachowań ludzkich powinno zostać przyjęte przez tzw. ogół.
      A wiesz co by się stało, gdyby ogół przyjął twój tok myślenia? My wszyscy też byśmy żyli w koszmarnym świecie, jaki stwarzasz.
      Bo nie wiem, czy zauważyłaś- wszyscy żyją w lepszym świecie niż ty.
      Ty żyjesz w piekle, które sama sobie organizujesz. Ty i mała dziewczynka, która nie jest niczemu winna. I w którą zapewne wrzucasz te swoje chore żale, korzystając z tego, że ona jedna nie może od ciebie odejść i nie ma się jak przed tobą chronić.
      Rozliczaj innych dalej z niedoskonałych pietruszek.
      Obarczaj cudzych mężów winą za to, że nie zadbałaś o lek przeciwgorączkowy, mając w domu małe dziecko.
      Nie będziesz miała przy sobie życzliwych, pomocnych, rozumiejących ludzi - bo sama taka nie jesteś.
      Ludzie wrednie i maniakalnie rozpamiętujący wyimaginowane winy innych nie miewają przyjaciół. Po prostu.
      Koniec spektaklu
      • princess_yo_yo Re: Takie mam podsumowanie 27.04.17, 21:27
        no tak to wlasnie wyglada. co mnie najbardziej w tym wszystkim przeraza to jak z uporem maniaka probujesz swojemu dziecku zafundowac przemoc emocjonalna ktorej sama doswiadczylas tylko w troche zmodyfikowanej formie. moja matka byla dokladnie taka osoba tylko nawet nie probowala terapi ale to byly inne czasy wiec nie musiala sie krygowac ze jak najbardziej probuje chociaz robi wszystko zeby jej nie wyszlo.
        serio, zastanow sie nad prawdziwa praca z terapeuta i farmakologicznym leczeniu stanow depresyjnych bo te w niczym nie pomagaja w tak powaznym przypadku jak twoj.
    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 04:14
      Zrobię małe podsumowanie.

      Dziękuję sirelli, pade, joa. Również kaz i taki-sobie-nick - oraz antoninanana za ostatni wpis. Znalazłam tam wiele cennych uwag. Dzięki nim udało mi się dziś nie stracić kolejnej znajomości - wróciłam i podziękowałam koleżance za to, że została z moją córeczką i nie krytykowałam tego, co zrobiła po swojemu, a co było nie po myśli mojego dziecka, o czym moje dziecko mnie poinformowało. Rozumiem, że wszystkim żal mojej córki i zobaczę które z porad mogą mieć zastosowanie także do niej. Rozumiem, że mogę jej np. powiedzieć, że nie wszystko w życiu będzie dokładnie takie jak chce (jak jej wyjazdy do ojca czy dzisiejszy wieczór), ale że trzeba się cieszyć tym, co się dostało, bo dobre i to. Czy dobrze wnioskuję?
      Ciekawe co dziecko na takie dictum...wink

      Wiele osób stwierdziło, że koleżanka pani D, poddając w wątpliwość to, czy jej pomogę, powiedziała mi, że jestem nie fair. Powiem Wam coś jako osoba z deficytami - to, że jest to czytelne dla Was nie oznacza, że jest to czytelne dla mnie (dziennik zapytała mnie w jednym wątku czy jestem autystyczna...). Jeśli ktoś poddaje w wątpliwość moją pomoc, to jest to dla mnie dokładnie tym i reaguję jak zareagowałam. Jeśli mówi mi, że jestem nie fair, to jest to właśnie tym i reaguję inaczej. Zapewne pytaniem dlaczego tak uważa. Jeśli ktoś mówi, że odczuwa ból, bo się starał, a się nie udało, to ja reaguję jeszcze inaczej. Przynajmniej chciałabym w to wierzyć. I obawiam się, że nie przechodzę płynnie z jednego rozumowania do drugiego, wybierając jak najstosowniejszą reakcję. Może częściej udaje mi się to przy dziecku, bo jego reakcje znam lepiej i rozumiem, że jak mówi coś odrzucającego, to nie jest to odrzucenie mnie jako matki tylko zakomunikowanie jakiegoś bólu. Nie jestem pewna czy z równą łatwością przychodzi mi to w przypadku innych ludzi. Jak widać w przedstawionym przykładzie - niekoniecznie.

      Przepraszam koleżankę pani D za to, że skrytykowałam ją za zakupy, zrobiłam jej przykrość, nie okazałam jej wdzięczności i założyłam wątek w tej formie - nie chciałam manipulować.
      Ale cieszę się, że założyłam, bo coś przeczytałam i coś zrozumiałam.

      Oczywistą oczywistością jest, że jako osoba po doświadczeniu przemocy wszelkie rady i porady w formie naruszającej moje granice odrzucam en bloc. Za formę (odczytywaną przeze mnie np. jako agresywna itp.), nie za zawartość merytoryczną. Podejrzewam jakiś mechanizm obronny.

      Co do insynuacji koleżanki pani D, o które pytała (znów czujnie) pade - właściwie byłam o krok od napisania jak jest. Ale jest tak, że dotyczy to tzw. danych wrażliwych, które podlegają szczególnej ochronie prawnej.

      To powiedziawszy dodam - jeśli myślicie, że ja mam skrzywione spojrzenie, bo świat wokół mnie piękny, to cóż. Prawda jest taka, że świat wokół mnie jest po prostu różny - podobne przyciąga podobne, podobne pochodzi z podobnego, ale każda szanująca się zasada cierpi na jakiś wyjątek.

      Czytając/pisząc ten wątek otworzyły mi się oczy zarówno na sposób pomagania (teraz np. dwa razy pomyślę, co oddać, a co jednak wyrzucić, tak, by nie ranić ludzi), jak i euntanazji (nie ukrywam, że na dzień dzisiejszy wołałabym żyć w kraju, w którym jest ona prawnie dopuszczalna. A o tym co będzie jutro, pomyślę jutrosmile ).
      • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 05:17
        Wiesz, wszystko jest kwestią granic i we wdzięczności też można popaść w przesadę wink. Jeśli dziecko pilnowane przez kogoś czuje się z nim źle - jak dla mnie nie powinno już z nim zostawać. Co nie znaczy, że nie musisz doceniać tego, że ktoś poświęcił swój czas, bo przecież zrobił to dla Was. Czyli możesz i jednocześnie być wdzięczna /zadowolona, że masz pomocną koleżankę i mieć powody, żeby więcej z tej pomocy od niej nie korzystać wink. Jak dla mnie, strasznie nakręcasz się każdą sytuacją, ale pewnie to widzisz po napisaniu iluś postów i poczytaniu na spokojnie całego wątku. Forum pomaga, nawet poprzez takie wnioski, które podnoszą nam ciśnienie, bo daje materiał do przemyśleń wink. Nikt nie lubi agresywnej formy, a ona niestety w wielu wypowiedziach dominuje i człowiek skupia się na tym, nie co mu powiedzieli, ale jak (ale to chyba naturalne, jak się czyta niektóre nicki, przez litość nie napiszę, które).
      • triss_merigold6 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 06:20
        Rozumiem, że mogę jej np. powiedzieć, że nie wszystko w życiu będzie dokładnie takie jak chce (jak jej wyjazdy do ojca czy dzisiejszy wieczór), ale że trzeba się cieszyć tym, co się dostało, bo dobre i to. Czy dobrze wnioskuję?.

        Niedobrze. W ogóle nie musisz jej mówić, że powinna/trzeba się cieszyć. Nie trzeba się cieszyć, ale i nie ma sensu dramatyzować. Wystarczy przyjąć do wiadomości. "Zostajesz dziecko z X, bo tylko X może dziś z tobą zostać i bez dyskusji".
        • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 08:39
          Tu bym się nie zgodziła. Osoby, które poświęcają taką ilość czasu na żal o pietruszkę, nie potrafią jednocześnie postawić granic przy prawdziwej krzywdzie. Mnie niepokoi sprawa kontaktów tej dziewczynki z ojcem, no ale mam danych, by swój niepokój wynikający z kilku wpisów na forum uznać za uzasadniony. Z drugiej strony, skoro danaide ma pretensje nawet o pietruszkę, być może dziecko przesiąka jej sposobem widzenia ludzi i też ich "nie lubi" za pietruszki? Nie wiem, nie sposób ocenić.
          Jednocześnie chcę powiedzieć, że ja tak mówię: nie wszystko w życiu będzie jak ty chcesz czy jak ja chcę. Trzeba się umieć cieszyć tym, co się dostało, co jest fajne. Ale - i to ważne- nie można tego powiedzieć dziecku, które przeżywa u ojca traumę. Jeśli ją przeżywa. To jest zdanie, które można a nawet należy powiedzieć w sprawie o pietruszkę.
          Czyli znowu rzecz się sprowadza do tego, że trzeba wiedzieć, kiedy jak się zachować i co powiedzieć. Kierować się rozumem, rozsądkiem, logiką. A nie starymi emocjami z dzieciństwa.
        • berdebul Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 09:06
          Triss, to zadziała tylko przy dziecku, które jest dzieckiem. Tutaj jakieś role są zaburzone, stad też opisywane spazmy u ojca, bo nie drapie po pleckach i ma inne mydło.

          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 15:59
            A jak jest norma wylanych łez dla dziecka, które tęskni?
            No dobra, więcej nie piszę!
          • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 16:56
            Wystarczy, że ojciec jest zimny, sztywny, a z matką dziecko czuje się swobodnie i bezpiecznie. A regularnie jest wyrywane z domu do obcego kraju i obcych w sumie ludzi mówiących trudnym językiem. Osobiście na głowie bym stanęła, żeby nie skazywać 6-latki na takie wakacje z obcymi, w domu, w którym odmienność zasad wynika też z odmienności kulturowej. Polski, zwłaszcza dość wyluzowany w kwestiach wychowania rodzic różni się zdecydowanie od francuskiego.
            • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 17:02
              Czyli co - odcinamy od ojca? Ojciec niepotrzebny? O odmiennej kulturze człowiek nie wiedział przed zapłodnieniem?
              • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 17:06
                Jeżeli to faktycznie muzułmanin ja bym zrobiła wszystko by odciąć, zwłaszcza córkę od tej "kultury".
                • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 17:09
                  Finansowo też?
                  • kaz_nodzieja [...] 28.04.17, 17:17
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 17:25
                    Załóż osobny wątek, jeśli tak Cię te kwestie, bynajmniej nie mające z Tobą nic wspólnego, fascynują. Ten wątek tego nie dotyczy.

                    Spekulacje ucinam, Belg belgijski, o ile dobrze pamiętam był nawet jakiś praprzodek Polak, bo to region górniczy.
                    Czy z kraju i kultury w miejscu zapłodnienia też mam się spowiadać, bo może to jakoś przenika? Tu: emotka facepalm.

                    Kurczę, thank_you, naprawdę mam inne wyobrażenie o szczęśliwych ludziach. Np. takie, że nie kopią innych. Nie piszę, że leżących, bo przecież wiadomo, że nie leżę, tylko siedzę za Twoje. Wiem, pewnie jakiś błąd w założeniach.

                    Czy mogę prosić o wygaszenie wątku i spekulacji, chyba że ktoś chce się podzielić jeszcze konstruktywnymi i przydatnymi dla wszystkich radami co do lęku/terapii/trudnej sztuki proszenia i trudniejszej - otrzymywania pomocy itp.
                    • kaz_nodzieja [...] 28.04.17, 17:29
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:00
                      Ja to napisałam złośliwie do kaznodziei, bo co go obchodzi czy ojciec muzułmanin czy nie? Ty faktycznie masz wielki problem z odczytywaniem ludzkich intencji i bodajże kilka godzin temu pisałaś, że nie będziesz przypisywała innym czegoś, co ci się wydaje. A tu o - pięknie wyszło.
                      • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:06
                        Czemu złośliwie?
                        • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:13
                          Bo w każdym wątku musisz pisać o muzułmanach, przeczytałeś: odmienna kultura i zaraz byłeś gotów do rozpoczęcia krucjaty antyuchodźczej. Weź, gazeta, wymyśl sobie nowy temat do trolowania, bo od tego flaki zaczynają wywracać się na drugą stronę.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 20:41
                        "O odmiennej kulturze człowiek nie wiedział przed zapłodnieniem?"

                        Zareagowałam emocjonalnie na Twój dobór słów. Poczęcie dziecka vs. zapłodnienie (kobiety, jak rozumiem, bo takich jałówek odmienność kultur chyba nie obejmuje). Czujesz różnicę, prawda?
                        • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:20
                          Może fertilisatio nie wywołałoby w tobie oburzenia? Tak, zapłodnienie odnosi się także do kobiet. I do ciebie i do mnie, o czym tu dyskutować?
                        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:47
                          Poczęcie dziecka vs. zapłodnienie

                          Zgłaszam, że ja nie czuję. Zapłodnienie to termin medyczny.
                    • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:02
                      Siedzisz za moje? A co mnie obchodzi za czyje ty siedzisz? Siedź sobie jak ci tak wygodnie, w tych okopach. To nie moje życie przecieka przez palce, tylko twoje. Dzień za dniem.
                      • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:07
                        A Ty co takiego ważnego robisz? Lekarzem jesteś? Czy biurewną śnieżką zastępowalną w 5 minut w razie czego?
                        • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:14
                          Firmę prowadzę i guzik ci do tego.
                          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 19:10
                            Dopóki nie osądzasz innych co oni robią zawodowo. DG z Koziej Trąbki.
                            • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 19:13
                              Wskaż mi miejsce, w którym osądzam. Czekam.
            • kaz_nodzieja [...] 28.04.17, 17:05
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • berdebul Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:46
              A ja bym stanęła na głowie, żeby dziecko miało kontakt z językiem ojca i samym ojcem. O tym, czy odmienność kulturowa jest do zaakceptowania myśli się zanim pojawi się dziecko.
              • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 19:02
                Dużo osób z doświadczeniem wcześniejszego tłamszenia w domu rodzinnym i zaniżonym poczuciem wartości wybiera byle kogo i czasem z byle kim ma dzieci. W najlepszym wypadku - osobę kompletnie niepasującą, w zachwycie, że oto ktoś cię jednak chce i akceptuje. Gdybym o tym wszystkim wiedziała to, co wiem teraz, moje dziecko miałoby zdecydowanie innego ojca.
                • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 19:13
                  Ja jestem z takiego domu i zawsze odnośnie mężczyzn i tzw. życia raczej miałam za wysokie wymagania wobec mężczyzn.
                  Teraz w sędziwym wieku też wink
                  • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 19:20
                    Dlatego napisałam "dużo" i "czasem", a nie wszystkie i zawsze wink.
              • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:53
                Kontakt na wakacje i ferie, tylko w kraju ojca, to jak kontakt z odległym, niespecjalnie lubianym wujkiem, a nie ojcem. To pozór kontaktów. Rodzice nie powinni być tylko od święta, powinni być na co dzień, inaczej ta wieź zawsze będzie słaba, choćby matka nauczyła małą zjadać paskudztwa bez grymaszenia i nienagannie posługiwać się subjonctivem.
      • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 08:58
        Coś ci powiem, danaide. Ty masz wybór. Możesz albo tkwić w swoim zaklętym kole, nie rozumiejąc matriksu, który ci funduje własny mózg, albo ruszyć z kopyta z terapią. To zależy tylko od ciebie. Terapeuci, dobrzy czy źli, nie są cudotwórcami. Mogą tyle, ile im pozwoli osoba terapeutyzowana. Być może masz złego terapeutę. Być może do niego po prostu nie chodzisz. Być może nie współpracujesz i cały wysiłek terapeutyczny idzie na utrzymanie cię w terapii.
        Terapia to proces, którego nikt nie zrobi za ciebie. Terapeuta go nie zrobi za ciebie. Musisz mieć bardzo silną motywację. Możesz tam wyrzucić z siebie żale. Ale nie w tym sedno. Sedno jest nieprzyjemne- musisz zobaczyć, jak złym wzorem jesteś zapisana, porzucić wreszcie swoje żale i zacząć naprawiać sama siebie. Bardzo trudna sprawa- zamiast krzyczeć: ach jak mnie skrzywdzili, rozwalasz ciągle siebie na elementy i analizujesz, jak bardzo jesteś wadliwa. No ale to niestety jedyna droga, by pożegnać stare krzywdy, przestać się nimi kierować i naprawić w sobie to, co te krzywdy zepsuły. Na tyle, na ile się da. W twoich pretensjach do ludzi jasno widać, że przerzucasz na innych odpowiedzialność za swoje życie, czyny, decyzje, własne zaniedbania itp. Nie uznajesz, że ponosisz skutki własnych decyzji lub ich braku. Że pewne sprawy zależą nie od innych, jak byś to chciała widzieć- a od ciebie. Na innych łatwiej jest być złym.
        Myślę, że ważne jest, byś uzyskała zdolność widzenia ciągów przyczynowo-skutkowych i logicznego myślenia. Jeśli ma się tę bazę, łatwiej jest uczyć się relacji. Tobie zasłania całkowicie oczy własna stara krzywda. Niestety, musisz ją pożegnać.
        Myślę, że twoje stanie w miejscu krzywdzi twoje dziecko. Skupiając się na krzywdzie własnej z kiedyś, robisz krzywdę teraz.
        Niepokoi mnie twój niepokój, że jeśli powiesz prawdę, dziecko zostanie ci zabrane. Co takiego je spotyka, że się o to martwisz? Czuję tu poważny problem, który być może również blokuje twoją terapię. Być może niepokój nieuzasadniony.
        Bez terapii będziesz dalej czepiała się o pietruszkę, próbowała nieudolnie manipulować ludźmi, np. próbując ich zaszachować emocjonalnie tekstami o eutanazji. Ludzie mają swoją inteligencję emocjonalną i widzą cię jak na dłoni. Nie warto.
        Warto zadbać o siebie i dziecko. Popracować na waszą dobrą teraźniejszość i przyszłość.
        Takie jest moje zdanie.
        • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 10:29
          Wystarczy, że dziewczyna naczytała się o odbieraniu dzieci rodzinom bez dochodów, że nie chce np. spowiadać się w jakimś ośrodku interwencji kryzysowej, za co się utrzymuje, bo zaraz to gdzieś zostanie odnotowane. A na płatną, pewnie bardziej skuteczną terapię jej nie stać i jest, jak jest. Nie znam się na psychiatrii, kiedyś dostałam antydepresant w ciężkiej sytuacji życiowej - lekarz był darmowy, ale w ramach fundacji Dominikanów, a nie jakiejś przychodni. Bardzo miło wspominam kontakt z nim. Ale jeśli wizyta u psychiatry czy terapeuty na nfz przypomina inne wizyty u specjalistów"państwowo", to mnie nie dziwi, że efekty mizerne, a pacjent może naprawdę zwariować z samego czekania na terminy.
        • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 11:47
          Jeszcze napiszę, bo właśnie dziecko w tym jest...więc dobrze żeby jakiś przełom nastąpił.
          Z terapią jest tak, że niektóre zaburzenia z pogranicza i np. narcyzm słabo poddają się terapii, są mizerne efekty i zwykła terapia DDA/DDA może niewiele dać. Wiem że terapeuci nie zawsze się podejmą albo pacjent ucieknie przy pierwszej próbie
          zdejmowania warstwy cebuli. Znani terapeuci kosztują..
          Ja wcześniej sugerowałam w bezpośredniej rozmowie i dalej uważam że najlepiej by było zgłosić się na oddział dzienny do profesjonalnej placówki typu szpital i podjąć terapię dzienną systemową w jakim szerszym wymiarze dopasowane do tego
          co Danaide nie napisała a ja też nie napiszę.
          Autorka ma czas w ciągu dnia. Czas leci niewiele się zmienia albo pogarsza a siedzenie na forach i w domu w izolacji niewiele zmieni. Trzeba ratować siebie i dziecko a nie roztrząsać moją marchewkę. Jeden terapeuta na NFZ nie pomógł przez kilka lat to już nie pomoże
          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 12:14
            Ale w sumie ratować przed czym? Autorka nie ma nałogów, dba o dziecko, nie ma myśli samobójczych, nie pisze też nic o wybuchach agresji itp.
            Że jest niezadowolona życia? Jak znaczna część społeczeństwa, najwyżej z powodów faktycznie jakiś zaburzeń mniej to ukrywa niż inni, dlatego jej się obrywa.
          • zarin Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:56
            kolezanka_pani_d napisał(a):

            > Jeszcze napiszę, bo właśnie dziecko w tym jest...więc dobrze żeby jakiś przełom
            > nastąpił.
            > Z terapią jest tak, że niektóre zaburzenia z pogranicza i np. narcyzm słabo pod
            > dają się terapii, są mizerne efekty i zwykła terapia DDA/DDA może niewiele dać.

            Właściwie chciałam napisać coś podobnego, przeczuwam, że nie chodzi o żadne skopane dzieciństwo (bo kto takiego nie miał), a o wrodzone zaburzenia empatii. Utwierdzam się w tym widząc to całe kręcenie się w punkcie wyjścia pomimo tłumu mądrych osób tłumaczących, w czym jest problem. Może jakieś kosmetyczne zmiany są możliwe, ale na poważnie do zaburzonej osoby się nie trafi, bo to nie na jej moce poznawcze. Nie ma takiej terapii, która przeprogramuje komuś mózg. Nie jestem profesjonalistą, ale widzę takie sytuacje x razy i zawsze jest tak samo.

            Masa ludzi miała naprawdę okropne dzieciństwo, przemoc, molestowanie, a jednak funkcjonują inaczej jako dorośli, są samodzielni, odpowiedzialni, nietoksyczni.
            • princess_yo_yo Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 19:25
              >Masa ludzi miała naprawdę okropne dzieciństwo, przemoc, molestowanie, a jednak funkcjonują inaczej jako dorośli, są samodzielni, odpowiedzialni, nietoksyczni<

              takie porownania sa bardzo niebezpieczne I niczego nie wnosza. to ze ktos mial lepsze albo gorsze dziecinstwo pod jakims wzgledem nie oznacza ze inne doswiadczenia albo obecnosc czy brak jednej osoby ktora zapewniala bezpieczenstwo I dawala racjonalny / emocjonalnie stabilny oglad na swiat nie zrobilo wielkiej roznicy. plus to jaki mialo sie szanse wyksztalcic mindset I jakich ludzi spotkalo pozniej.
              • zarin Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 19:47
                Masz rację. To co chciałam powiedzieć, że czasami to nie traumy z dzieciństwa, a nie tak sformatowany mózg od urodzenia.

                Inna sprawa, że nieraz naprawdę człowiek nie ma nikogo, kto mu daje to poczucie bezpieczeństwa, a mimo to w końcu się ogarnia, chociaż nie twierdzę, że z marszu w dniu osiemnastych urodzin.

                Poza tym, danaide ma z domu kapitał kulturowy, bezpieczeństwo finansowe od zawsze no i jest do tego inteligentna. Jest więc do przodu jeśli chodzi o szanse zrobienia czegoś z sobą w stosunku do całej masy ludzi z toksycznych rodzin.
                • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 19:58
                  Taki kapitał, że ojciec ją k.wą z bękartem nazywa?
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 20:51
                    Prawda jest taka, że kapitał kulturowy i sądzę, że również bezpieczeństwo finansowe zawdzięczam głównie matce. Gdyby nie moja matka, mój ojciec może też by chodził i prosił o nabicie mu punktów na kartę seniora, a gdzie ja bym była - strach pomyśleć.
                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:55
                      No widzisz. A co ma powiedzieć osoba, która nie ma takiej matki jak Ty, ale ojca ma podobnego, czyli zero kapitału i zero bezpieczeństwa? I jeszcze zdrowego partnera nie ma? Nic, tylko eutanazja, co Danaide?wink
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:53
                        Wiele o tym myślałam. Przynajmniej możesz się normalnie zbuntować. Może z tego buntu coś się dobrego urodzi? Ta otoczka kultury i zadbania materialnego pudruje problem. Niby wiesz, że coś nie gra, ale przecież masz dobry dom. Więc o co chodzi?
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:09
                          Ale kombinujesz.
                          A jeśli ten człowiek nie może się zbuntować, bo np. czcij ojca swego i matkę swoją jest świętsze?
                          Wiem, im bardziej będziemy Ci udowadniać, że nie jest tak źle, tym bardziej będziesz się przy tym upierać. Ok, było bardzo źle, jest bardzo źle. Od Ciebie zależy jak będzie dalej.
                          • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:16
                            pade napisała:

                            > Ale kombinujesz.
                            > A jeśli ten człowiek nie może się zbuntować, bo np. czcij ojca swego i matkę sw
                            > oją jest świętsze?
                            > Wiem, im bardziej będziemy Ci udowadniać, że nie jest tak źle, tym bardziej będ
                            > ziesz się przy tym upierać. Ok, było bardzo źle, jest bardzo źle. Od Ciebie zal
                            > eży jak będzie dalej.

                            Ale tylko w pewnym stopniu. Nie wiem, jakim, ale nie 100%.

                            No i ja bym radziła nie iść do terapeuty, bo to rutyniarscy tępole, tylko do psychiatry, takiego, z którym można pogadać niezależnie od tego, czy ma uprawnienia psychoterapeuty.

                            Optymalni są psychiatrzy z uprawnieniami, ale to rzadkość.
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:32
                              Oczywiście, że nie w 100%.
                              Z resztą Twojej opinii się nie zgadzam.
                              • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:44
                                pade napisała:

                                > Oczywiście, że nie w 100%.
                                > Z resztą Twojej opinii się nie zgadzam.
                                >
                                Ale ja niestety piszę z własnego doświadczenia.
                                • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:47
                                  Może masz zbyt wysokie wymagania.
                                  • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:50
                                    pade napisała:

                                    > Może masz zbyt wysokie wymagania.
                                    >
                                    No, na przykład takie, żeby psycholog dorównywał mi inteligencją i traktował indywidualnie, a nie rąbał w łeb po raz pięćsetny tym samym schematem, mimo iż widzimy się po raz DRUGI w życiu.
                                    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:52
                                      taki-sobie-nick napisała:

                                      > pade napisała:
                                      >
                                      > > Może masz zbyt wysokie wymagania.

                                      Albo żeby potrafił zrozumieć, że zawiódł mnie głęboko ten członek rodziny, który, o zgrozo, nie jest matką (matka jest z definicji wszystkiemu winna).
                                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:53
                                      I wszyscy tacy?smile
                                      • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:55
                                        pade napisała:

                                        > I wszyscy tacy?smile

                                        Nie, niektórzy jeszcze głupsi.
                                        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:56
                                          taki-sobie-nick napisała:

                                          > pade napisała:
                                          >
                                          > > I wszyscy tacy?smile

                                          Nie wiem, gdzie mieszkasz, bo na przykład podobno w Krakowie podchodzi się do chorego indywidualnie... ale do nas pod Pałac Kultury jeszcze ten pomysł nie dotarł.
                                          • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:09
                                            Z Wrocławiasmile
                                            Może Ty też przeczytaj to, co wczoraj zalinkowałam Danaide? (o relacji m.in)
                                            • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 19:31
                                              pade napisała:

                                              > Z Wrocławiasmile
                                              > Może Ty też przeczytaj to, co wczoraj zalinkowałam Danaide? (o relacji m.in)
                                              >
                                              Co, że mam niewłaściwe podejście do terapeutów? Ależ ja miałam bardzo dobre, ZANIM ich poznałam.
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:22
                            Fakt. Zapomniałam o religii...

                            Nie jest tak źle, ale jak mówią Francuzi, fakty pozostają upartesmile Było jak było. Teraz to kwestia granic, które poznałam, także metodą prób i błędów. Akurat moja matka szanuje moje granice. Mamy relacje rzadkie, nie za blisko, na pewno ktoś uznałby za nienormalne, ale tylko w tak ustalonych ramach możemy w miarę poprawnie funkcjonować. Dla mnie ok. Spytam przy okazji czy ona też tak uważa.

                            Ojciec nie szanuje moich granic, więc się odcięłam. I też to jest dla mnie ok.
                    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:52
                      danaide napisała:

                      > Prawda jest taka, że kapitał kulturowy i sądzę, że również bezpieczeństwo finan
                      > sowe zawdzięczam głównie matce.

                      No i ciesz się, że trafiła ci się odpowiednia matka.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:58
                        Moja matka wyszła z cholernie przemocowego domu i nie przerobiła tego. Załatwiła sobie niebicie przez męża - jej słowa. Dzieciom nie. Stosowała podwójne wiązanie.
                        Ale mam być wdzięczna za to co dała.
                        Pietruszka się kłania...
                        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:02
                          danaide napisała:

                          > Moja matka wyszła z cholernie przemocowego domu i nie przerobiła tego. Załatwił
                          > a sobie niebicie przez męża - jej słowa. Dzieciom nie. Stosowała podwójne wiąza
                          > nie.
                          > Ale mam być wdzięczna za to co dała.
                          > Pietruszka się kłania...

                          A zejdźże ty raz z tej pietruszki!
                          • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:07


                            > A zejdźże ty raz z tej pietruszki!

                            Koleżanka nabywająca pietruszkę (według niej to była marchewka) jakoś celowo cię krzywdziła?

                            Złośliwie nabyła marchewkę ze zwiędłą natką?

                            Do czegoś ci była niezbędna natka od marchewki?

                            Co byś zyskała, mając marchewkę ze świeżą natką?
                            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:26
                              Znów spać nie możesz?
                              tongue_out
                              Pyt 1-2 nie do mnie.
                              Pyt 3-4 miałabym wrażenie, że wszystko ok? Pisałam, zakupy odzwierciedlały charakter przybytku. I na chwilę o tym zapomniałam, pojechałam w emocje w sytuacji stresowej i było pozamiatane.
                              • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:52
                                I na chwilę o tym zapomniałam, pojechałam w emocje w sytuacji
                                > stresowej i było pozamiatane.

                                Oj na długą chwilę. Na tak długą, że założyłaś o tym cały wątek, obecnie liczący sobie ponad 570 wpisów, i analizujesz każde kichnięcie koleżanki.
                              • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 19:40
                                danaide napisała:

                                > Znów spać nie możesz?

                                A co to za wycieczki osobiste?

                                Czy uważasz, że koleżanka nabywająca pietruszkę (według niej to była marchewka) jakoś celowo cię krzywdziła?

                                Czy uważasz, że złośliwie nabyła marchewkę ze zwiędłą natką?

                                Do czegoś ci była niezbędna natka od marchewki? Poproszę o konkretną odpowiedź.

                                Co byś zyskała, mając marchewkę ze świeżą natką? Poproszę o konkretną odpowiedź.
                          • kaz_nodzieja Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:20
                            Może miała jakieś plany co do pietruszki, ale ta okazała się zbyt... Mała sad
                            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:27
                              Ty też spać nie możesz? Piątkowe plany runęły więc sobie chociaż pofantazjujesz w zaciszu Smoczej Jamy?
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:14
                          Nikt Cię do tego nie zmusza. Do tej wdzięczności. Każdy Ci tylko palcem pokazuje: zauważ to. Tak, zauważ, a nie padaj na kolana z wdzięczności. Koniec, kropka.
                          Co do reszty...
                          Weź to wreszcie z siebie porządnie, przepraszam, wyrzygaj. Rób to tak długo, aż nie będzie czym.
                          Zrób miejsce na nowe. Bo na razie kisisz w sobie te treści, mdli Cię, ale dzielnie zaciskasz zęby i trzymasz to w sobie. PO CO?
              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 20:59
                Myślę, że to czy człowiek wyszedł z okropnego dzieciństwa i przemocy w dużej mierze zależy od tego, kogo spotkał po drodze. Np. w jednej z książek Papużanki była postać takiej dziewczyny, która na studiach poznała porządnego faceta, wyszła za niego za mąż i mogła wyjść na prostą (choć właściwie potulną pozostała, bo taka była jej rola i współuzależnienia się nie pozbyła). I chyba często to jest kwestia odpowiednio wcześnie poznanego partnera, który wprowadził taką osobę w zdrowe środowisko. Ponieważ zaraz ktoś mi zarzuci: tak, a Ty samych złych spotkałaś, odpowiem - dziś wiem, że spotykałam wartościowych ludzi, ale miałam takie wzorce i blokady, że ich odrzucałam.
                • zarin Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:05
                  Problem w tym, że nadal odstraszasz realnie życzliwych ludzi.
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:12
                    Co mam Ci powiedzieć? To nie jest poplamiona sukienka, zmienię i jest ok. Ja nie wiem co to jest. To jest niezależne od mojej woli.
                    Może to jest choroba.
                    • zarin Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:25
                      Przecież nawet tutaj gromada ludzi tłumaczy najprościej jak się da, co Ci jest i co możesz z tym zrobić. Problem w tym, że nie chcesz nic widzieć i działać oraz nie chcesz tracić profitów, które z okopywania się w obecnej sytuacji ciągniesz (renta, brak poczucia odpowiedzialności za to, co robisz dziecku etc).

                      Jestem dziwnie pewna, że za 5 lat będziesz pisać dokładnie to samo.
                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:46
                        To nieprawda, że nie chce.
                        Po co to piszesz? W jakim celu.
                        Przecież czyta, odpisuje. Na pewno do tego wróci, przeanalizuje.
                        Nie da się wyjść z przemocowego dzieciństwa za pstryknięciem palca. Trzeba dłuugiej terapii i dużej pracy własnej, żeby pozbyć się wadliwych wzorców.
                        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:53
                          pade napisała:

                          > To nieprawda, że nie chce.
                          > Po co to piszesz? W jakim celu.
                          > Przecież czyta, odpisuje. Na pewno do tego wróci, przeanalizuje.
                          > Nie da się wyjść z przemocowego dzieciństwa za pstryknięciem palca. Trzeba dłuu
                          > giej terapii i dużej pracy własnej, żeby pozbyć się wadliwych wzorców.
                          >
                          I dobrego terapeuty, a dobry terapeuta to trochę jak Yeti.
                • princess_yo_yo Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:28
                  a jak nie spotkal jako dziecko albo nastolatek to potem do konca zycia jada wyuczonymi dysfunkcyjnymi schematami? rozumiem ze bardzo ci pasuje taka narracja ale glowna roznica miedzy toba a reszta o ktorej piszesz wyzej polega na tym ze oni wykonali bardzo nieprzyjemna i trudna prace zeby sie uzdrowic.
                  bez wysilku nie ma nagrody, tak jest to truizm bo w tym wypadku jest to po prostu prosta i dla wielu trudna do przyjecia i wprowadzenia w zycie prawda.
                  • triss_merigold6 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:33
                    Istnieje coś takiego jak socjalizacja wtórna czyli samodzielne budowanie systemu wartości, zachowań, postaw pod wpływem doświadczeń, otoczenia społecznego etc. Zaczyna się koło 13. roku życia i w zasadzie trwa do końca życia.
                    Nie istnieje determinizm wychowawczy, aczkolwiek wielu osobom wygodniej wierzyć w rodzinne skrypty dane raz na zawsze.
                    Rzetelna terapia jest wyjątkowo nieprzyjemna, konfrontowanie się z prawdami i mitami na własny temat również nie jest fajne, ale efektem jest funkcjonowanie w zgodzie ze sobą i właśnie adekwatna umiejętność stawiania i obrony swoich granic.
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:40
                    Jak wykonasz wysiłek przeczytania całości to znajdziesz na czym polegał mój wysiłek. A nie wyliczyłam wszystkiego.

                    Piszecie do mnie jak do kobiety, która pierwszy raz weszła na forum, bo po raz enty zlał ją mąż, ale tym razem zobaczyły to dzieci. Więc próbujecie mną potrząsnąć. A ja wiem jaką drogę już przeszłam. Ale też wiem, że działanie w pustce jest trudne. A pustka bierze się także z tego, że ja jestem świadoma moich deficytów i tym bardziej wychodzenie do ludzi jest trudne. Błędne koło.
                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:49
                      Zależy czy chcesz w nim tkwić. Błędne koło jest wtedy, gdy będąc świadoma nic z nimi (deficytami) nie robisz.
                      Na przykładzie tego wątku: dostałaś ochrzan za pietruszkę, więc nie "opieprzyłaś" koleżanki, która została z dzieckiem. Uczysz się, krok po kroku. Tak to działa.
                      Czytaj, drukuj, ucz się na pamięć, w końcu zinternalizujesz.
                      Jeśli czekasz na "przebudzenie" jakiś cud, który Cię uzdrowi to zapomnij.
                      Będziesz popełniała stare błędy, w stresie się zregresujesz, ale z czasem będzie coraz lepiej.
                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:56
                        A tak poza to czytałaś te artykuły, które Ci linkowałam?
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:30
                          To jeszcze to przeczytaj, ale może nie dzisiaj:
                          www.psychologia.edu.pl/czytelnia/59-niebieska-linia/405-o-poczuciu-krzywdy-osobistej.html
                    • princess_yo_yo Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:56
                      nie, nie z tego wynika pustka i dowodzisz tego kazdym swoim kolejnym postem. to nie jest kwestia wyliczania ani udowadniania komukolwiek tutaj ile wysilku myslisz ze wkladasz. skoro nie osiagasz zadnej trwalej zmiany to znaczy ze musisz wlozyc wiecej. jestes swiadoma deficytow ktore ci pasuja i mozesz je sobie zracjonalizowac, kompletnie ignorujesz reszte problemu - to jest jak najbardziej bledne kolo. wyjasniono ci wyzej ze musisz sie nauczyc separowac siebie i swoje potrzeby od otoczenia (ta nieszczesna pietruszka), wyrobic mniej czarno bialy stosunek do swiata, wyrobic emcjonalnie stabilna rzeczywistosc i byc w stanie ta rzeczywistosc ksztaltowac tak zeby byla za razem realistyczna i akceptowalna dla ciebie. nikt ci tego nie da, musisz sie pogodzic z tym ze jedyna osoba ktora moze ci pomoc jestes ty sama i bedzie to bardzo bolesne doswiadczenie. bez tego, zgadzam sie, nie ma ucieczki z twojego blednego kola.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:38
                        Od 10 minut patrzę na Twój post (słuchając jednym uchem audycji o Kosmosie dla dziewczynek) i zapadam się coraz bardziej...

                        Zdanie: musisz sie pogodzic z tym ze jedyna osoba ktora moze ci pomoc jestes ty sama - jest dla mnie nie do przejścia. Jako zdanie i jako zadanie.
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:06
                          danaide napisała:

                          >
                          > Zdanie: musisz sie pogodzic z tym ze jedyna osoba ktora moze ci pomoc jestes ty
                          > sama - jest dla mnie nie do przejścia. Jako zdanie i jako zadanie.

                          Ty sama, ale z pomocą terapeuty, z którym utworzysz relację. Ty sama, ale z pomocą ludzi, którym może niekoniecznie się zwierzysz i wypłaczesz, ale którzy potrzymają Cię za rękę gdy powiesz, że tego potrzebujesz.
                          Chciałam dopisać coś więcej, ale jednego nie rozumiem: nie chcesz nikomu nic zawdzięczać, nie chcesz być zależna, a jednocześnie nie chcesz SAMA sobie pomóc. Czy chcesz, ale boisz się, że to będzie trudne?
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:27
                            Ależ ja jestem sama, pomagam sobie sama (plus ten nieszczęsny psycholog...), większość robię sama - i od ok. półtora roku czuję, że zaczynam się obsuwać, przesypiać coraz więcej czasu. Trafiłam na "Melancholię" Kępińskiego, zaczęłam czytać.

                            Temat zawdzięczania, niezależności - to są dla mnie jakieś nowe kwestie jeśli chodzi o ujęcie psychologiczne. Mam kilka wspomnień-kluczy, może gdzieś się dogrzebię o co w tym chodzi. Tak jak dziewczynom się mówi (mówi?): "znajdź męża, urodź dzieci", tak mi mówiono: "bądź samodzielna i niezależna". Nieważne jak, nieważne za jaką cenę. Wdzięczność? Przecież to co robiłam, to że robiłam było oczywiste, to się należało rodzinie.

                            Przepraszam, bardzo wolno piszę.
                            • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:32
                              danaide napisała:

                              > Ależ ja jestem sama, pomagam sobie sama (plus ten nieszczęsny psycholog...), wi
                              > ększość robię sama - i od ok. półtora roku czuję, że zaczynam się obsuwać, prze
                              > sypiać coraz więcej czasu. Trafiłam na "Melancholię" Kępińskiego, zaczęłam czyt
                              > ać.
                              >
                              Nie masz, przepraszam, co robić? Zostaw.
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:35
                                Żartujesz? Dwie strony, zdanie w zdanie o mnie.
                                • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:40
                                  danaide napisała:

                                  > Żartujesz? Dwie strony, zdanie w zdanie o mnie.

                                  Tak, tak. Przypadki diagnozowania sobie wszystkiego na podstawie dowolnej książki o zaburzeniach psychicznych to częsty przypadek. Dlatego polecam jednak wizytę u lekarza.
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:38
                              Mnie mówiono: umiesz liczyć, licz na siebie. (Co przetłumaczyłam sobie: rób wszystko sama i nigdy nie proś o pomoc). Rozumiem.
                              Może wypłacz się teraz i idź spać?
                              A jak się wyśpisz to przeczytaj linki, jak będziesz miała jakieś wątpliwości to napisz na priv.
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:42
                                Nie dzięki, nie chce mi się płakać smile Tylko łeb mi pęka.
                            • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:41
                              O matko, ale lekturę sobie wybrałaś do stanu, w którym się znajdujesz.
                              • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:49
                                Ciężka?
                            • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 02:58
                              Nie czytaj Kępińskiego wink.
                            • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 07:02
                              Trafiłam na "Melancholię" Kępińskiego, zaczęłam czyt
                              > ać.
                              Każdy znany mi człowiek czytający Melancholię był przekonany, ze to o nimsmile WIęc się tym za bardzo nie sugeruj.
                              • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 08:35
                                Ja byłam kiedyś przekonana, że Schizofrenia jest o mnie, więc jestem level wyżej big_grin.
                              • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 09:50
                                No bez przesady - nie odnalazłam nawet 1% siebie w Melancholii, czytałam ją w okresie fascynacji seryjnymi mordercami i łyknęłam wtedy wszystkie pozycje Kępińskiego. Swoją drogą jego Psychopatie to obowiązkowa lektura u osób szkolonych w służbach specj.
                                Ale te książki to nie jest dobry materiał na rozrywkę dla osób zaburzonych.
                              • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 19:33
                                antoninanana napisała:

                                > Trafiłam na "Melancholię" Kępińskiego, zaczęłam czyt
                                > > ać.
                                > Każdy znany mi człowiek czytający Melancholię był przekonany, ze to o nimsmile

                                Jak wiadomo, dać zaburzonemu książkę o zaburzeniach psychicznych, a odnajdzie sobie wszystko, może z wyjątkiem katatonii.
                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:00
                      Ta pustka to się, moim zdaniem, z czego innego bierze Danaide. Możesz jeszcze długo uciekać, pytanie jak długo dasz radę i po co.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:30
                        Z czego wg Ciebie?
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:16
                          Z oporu.
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:29
                            To muszę skopiować Twoje linkismile
          • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:50

            > Z terapią jest tak, że niektóre zaburzenia z pogranicza

            ... Coś takiego właśnie przyszło mi do głowy.
      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 11:20
        Danaide, ja się tylko odniosę do tego "nie będzie tak jak chcę ja czy moja córka".
        No, nie będzie. Nie będzie dlatego, że druga strona nie jest robotem, nie da się jej zaprogramować by działała zgodnie z Twoim schematem. Owszem, można poprosić, żeby pewne czynności wykonała w taki a nie inny sposób, albo żeby czegoś nie zrobiła, ale jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że się zamyśli, zapomni, albo nawykowo postąpi zgodnie ze swoim schematem. To nie oznacza, że Cię lekceważy i lepiej wie, czego potrzebujesz Ty czy córka (takie osoby to inny przypadek), tylko, że działała automatycznie. Albo uznała, że coś jest drobiazgiem i nie ma znaczenia w jaki sposób będzie to zrobione, liczy się efekt.
        Ty masz konkretne oczekiwania, córka przyzwyczajenia. Twoje oczekiwania mogą przybierać formę takiej myśli: "powinna to zrobić w taki sposób, jak ja chcę". Gdy nie zrobi i widzisz "efekt niesubordynacji" możesz pomyśleć: "znowu mnie zlekceważono, nie można robić tego w taki sposób, dlaczego mnie nie posłuchała". Takie myśli automatycznie wywołują emocje żalu, złości, poczucie krzywdy, poczucie bycia zlekceważoną. A druga osoba jest niczego nieświadoma bo jest przekonana, że zrobiła wszystko najlepiej jak mogła, a to czego nie zrobiła czy zrobiła inaczej nie wynikało ze złej woli.
        Masz prawo czuć to, co czujesz, czy to jest złość, że nie jest po Twojemu, rozczarowanie czy też ulgę, że jestes już w domu i wszystko wróciło na swoje miejsce. Masz prawo czuć, ale nie ma obowiązku okazywania tego a czasem wręcz nie warto tego robić. Można na szybko ocenić, czy straty są z kategorii wybaczalnych i ich nie komentować, czy też doszło do przekroczenia granic i je wyraźnie okreslić.
        Tylko, żeby wiedzieć czy granice są w optymalnym miejscu, trzeba odróżnić przeszłość od teraźniejszości.
        Sądzę, że Ty dokładnie wiesz gdzie są Twoje granice i jakiej są wysokości. Rzecz w tym, że gdy są zbyt blisko mogą powodować ograniczenie ruchów a to nie służy ani Tobie ani Twojej córce.
    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 15:56
      W zasadzie miałam wyjść z wątku po angielsku, ale jeszcze jeden post.

      Doczytałam z uwagą Wasze nowe wpisy.
      Dziękuję też złejbabie, która na ostatnią listę podziękowań się nie załapała, bo się zgapiłam (ja, ja się zgapiłam, nie dziecko mi przerwało!wink )
      Uwaga tris o akceptowaniu zamiast trzeba/muszę/powinnam, cenna.

      Odniosę się tylko do kwestii granic. Jestem neofitką. W przeszłości - tej przedforumowej, przed urodzeniem dziecka - bardzo dużo brałam na siebie. Dziś wiem, że wyzbyłam się praktycznie wszelkich granic, a może nigdy nie nabyłam umiejętności ich zakreślania, nie podejrzewałam ich istnienia i ciągle się wkurzałam, bo wiedziałam, że coś jest źle, a nie wiedziałam co. O istnieniu granic dowiedziałam się, gdy zaczęłam czytać książki dotyczące wychowywania dzieci - nieoceniony Jesper Juul, którego z neofickim żarem polecałam każdemu, u kogo podejrzewałam podobne do mnie przypadłości. Budowania i poszanowania granic uczyłam się w relacjach z dzieckiem i w relacjach - dużo mniej częstszych, ale zawsze - z ludźmi.

      Ale są sytuacje, w których się sypię. Pierwsze - agresja/przemoc. Moje dziecko agresywne, na szczęście, nie jest. Dotyczy to raczej kontaktów z ludźmi, czasem przypadkowymi, czasem bliskimi (na czele z moim ojcem). Ojciec mojego dziecka też nie jest właściwie agresywny. Raczej pasuje mi słowo: małostkowy. Jego ulubiony chwyt to wyliczanka pod tytułem uderzę-tam-gdzie-boli: "Pracę znalazłaś? Jak tam życie miłosne? Jak relacje z rodzicami?".

      Druga - i to leży pies pogrzebany całego wątku - to połączenie elementów: zależność+choroba=bezradność. Zależność bez choroby - dam radę, uniezależnię się na tyle na ile się da - czy mogłabym lepiej, przyjrzę się temu. Choroba bez zależności (coś się zbliża wielkimi krokami, więc zabezpieczam prowiant i leki i siedzimy w chałupie) - dam radę.

      Ale zależność+choroba=bezradność rozwalają mnie na kawałki i wtedy nad emocjami nie panuję, logika i ciągi przyczynowo-skutkowe idą się ganiać, porozumienie bez przemocy i stawianie granic staje się czystą teorią. Uczenia proszenia o pomoc uczyłam się równocześnie ze stawianiem granic. Czyli znów, neofitce w sytuacjach skrajnego stresu słabo to idzie - w dodatku każdy przypadek osoby, którą się prosi jest odmienny. Przytoczone tu sytuacje (mój wypadek - fakt, chodziłam o kulach, z nogą w gipsie, ale każdy upadek mógł się skończyć ponownym zerwaniem ścięgna, no i tężyzna fizyczna nie ta co dawniej; malutkie dziecko z gorączką w nocy czy, niecytowane tu, ale również powodujące moje wyłożenie: starsze dziecko chlustające wymiocinami - zawsze musi być ten pierwszy raz, gdy zobaczysz jelitówkę na własne oczy...) właśnie tego dotyczą i tak naprawdę wokół tej kombinacji koncentrują się moje najgorsze lęki. i znów - nie chcę szantażować emocjonalnie forum eutanazją - ja po prostu w obecnym stanie psychiczno-rodzinnym postrzegam to jako normalne rozwiązanie dla ludzi takich jak ja. Na szczęście na razie nie stoję przed takim wyborem i mogę próbować przepracować ten lęk. Co nie zmienia faktu, że opcja wyjścia, nawet radykalnego, działa uspokajająco.
      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 17:35
        Lęku się nie przepracowuje. Nie wypiera się go, nie tłumi. Lepiej siąść z nim twarzą w twarz, zaakceptować, że przyszedł, poobserwować, poczuć, przeoddychać. Tylko tyle i aż tyle.
        I Danaide, wiem, że to słabe pocieszenie, ale wszyscy ludzie czują lęk. Tylko część słabszy, mniej destrukcyjny, a część paniczny, duszący.
        Bezsilność to moja pięta Achillesowasmile Wolałabym jej nie czuć, robiłam wszystko by jej nie czuć. Dopiero kiedy się poddałam, poczułam ją tak do głębi (brrr), zobaczyłam, że nie jest taka straszna jak mi się wydawało.
        To, czego się obawiasz jest koszmarne bo takie masz doświadczenia, dodatkowo obrazy są wzmocnione i podsycane przez czas i stłumione emocje. Czyli zależność + choroba = koniec świata. Tak to sobie możesz wyobrażać, ale jak będzie nie wiesz, więc nie nakręcaj się, nie karm się strachem.
      • joa66 Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 18:11
        zależność+choroba=bezradność

        a jesteś pewna, że to równanie nie wygląda tak:

        bezradność+choroba=zależność

        ?
        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 20:48
          A co to zmienia?
          Napisałam tak, bo uważam, że wyjście zdrowego człowieka z zależności jest dużo prostsze, a i choroba bez zależności jest do przejścia (co wyżej uzasadniłam). Równie dobrze można to przedstawić w triadzie Z/Ch/B. Kwestia słów kluczy.
          Co nie zmienia faktu, że Twoje twierdzenie też jest prawdziwe.
          • princess_yo_yo Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:38
            a co to zmienia ze sa ludzie dla ktorych to co tobie przychodzi z trudem jest latwiejsze? co to zmienia w twoim konkretnym przypadku i tej dyskusji? wzrost i postep jesli chodzi o umiejetnosci zyciowe i zdrowie psychiczne jest zawsze twoj wlasny i kazdy krok w przod sie liczy. w twoim przypadku jak napisala pade kazdy krok w jakimkolwiek kierunku z tego co sobie fundujesz teraz ma ogromna wartosc.
            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:58
              Yo_yo, pisałam do joa, nie do pade - chodziło o wzorzec na równanie. Będziemy teraz rozbudowywać gałązkę na temat logiki praktycznej?
              • princess_yo_yo Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:05
                nic nie napisalam o twoim rownaniu. ale mozesz jak najbardziej udawac ze to o to mi chodzilo.
                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:25
                  Ok yo_yo - Twój sposób pisania jest dla mnie nieczytelny. Tak jest. Nic nie poradzę.
                  Dla Ciebie to udawanie, racjonalizowanie. Dla mnie to nierozumienie.
                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:27
                    Ale to co pisze pade rozumiem, to o krokach naprzód też.
      • berdebul Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 19:02
        Poczytaj o budowaniu poczucia bezpieczeństwa u dzieci. I o wiosce, której potrzeba żeby wychować dziecko. Z Twojej wioski ludzie uciekają, bo pietruszka/nie takie kropelki czy syropek. Padł przykład Camela, który zbudował taką wioskę dla swojego syna, mimo że system wychowawczy im się trochę rozjeżdżał, dzieciak zyskał dziadków. Oczywiście, można było zrobic awanturę, tylko czy to byłoby fair?
        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:03
          Próbowałam budować. Jednak większość osób, która w ogóle jest zainteresowana kontaktami ze mną to również osoby z deficytami. Już mnie to zmęczyło.
          • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:50
            Bo generalnie większość ludzi jakieś deficyty ma. Nie dramatyzuj. Bierz życie takim jakie jest.
            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 21:56
              A mitingi? Tam jest sporo ludzi z deficytami, ale wszyscy jak cebule Shrekawink
              • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:02
                Ty też masz warstwy, odkryj je wreszciesmile
                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:29
                  Co do linków - nie czytałam jeszcze. Boli mnie głowa, czyli idziemy w dobrym kierunkuwink
                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:18
                    Zdarzało Ci się chorować?
                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:31
                      Znów dane wrażliwe?
                      smile
                      W sensie?
                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:42
                        Na pewnych etapach terapii, bardzo trudnych, zdarza się, że organizm choruje. Najczęściej po wyrzuceniu bardzo bolesnych treści.
                        O co Ty mnie podejrzewasz?
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:43
                          Właściwie to przepraszam, że zapytałam. Zapomniałam, że piszemy my dwie/trzy a czyta dużo więcej.
                        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:52
                          Nie podejrzewam, przecież wrzuciłam emotkę. Natomiast tak, tu się już zaczyna walka podjazdowa. Myślałam, że pytasz też o jakieś objawy czysto somatyczne, które mogą być skojarzone ze stanem psychicznym. Ból głowy mogę ujawnić, przecież to niemal warunek sine qua non leczenia psychiki!
                          • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:53
                            danaide napisała:

                            > Nie podejrzewam, przecież wrzuciłam emotkę. Natomiast tak, tu się już zaczyna w
                            > alka podjazdowa. Myślałam, że pytasz też o jakieś objawy czysto somatyczne, któ
                            > re mogą być skojarzone ze stanem psychicznym.

                            A są jakieś objawy somatyczne, które NIE MOGĄ być skojarzone ze stanem psychicznym? No chyba że kogoś swędzi wrzód na d...e.
                            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:55
                              A nie słyszałaś o takiej książce, kosztuje ze dwie stówy, jest w niej opisane każde schorzenie i jego powiązanie z przyczyną psychiczną? Grube tomiszcze. Nie znam autora, ale widziałam raz u koleżanki, pożyczyła od kogoś.
                              • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:57
                                danaide napisała:

                                > A nie słyszałaś o takiej książce, kosztuje ze dwie stówy, jest w niej opisane k
                                > ażde schorzenie i jego powiązanie z przyczyną psychiczną?

                                Tak, i autor Z PEWNOŚCIĄ ma rację. Ja już ujawniłam, że mam jaskrę, na pewno forum popędziło grzebać w tomiszczu.
                                • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:00
                                  Czego nie chcesz widzieć?smile
                                  • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:12
                                    pade napisała:

                                    > Czego nie chcesz widzieć?smile

                                    I co, jak zanalizuję czego, to mi jaskra minie? A figę.
                                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:12
                                    Tu jesteście, szukałam gałęzi, na której siedzicie. Ja odpadam, dobranoc.
                                    A, dostałam linka z wątkiem, nie z postem. Pogrzebię chwilę, ale co za dużo to niezdrowo.
                                    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:16
                                      danaide napisała:

                                      > Tu jesteście, szukałam gałęzi, na której siedzicie.

                                      https://st3.depositphotos.com/9277104/13669/i/1600/depositphotos_136699650-stock-photo-sparrows-on-a-branch-of.jpg

                                      Ja odpadam, dobranoc.
                                      > A, dostałam linka z wątkiem, nie z postem.

                                      O, biedactwo. Nic tylko się wykręcasz. To jest link DO POSTA. Kliknij, a przekonasz się.
                                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:29
                                        Kliknęłam, ale znalazłam na piechotę łażąc po Twojej jarzębince, masz odpowiedź, zatem dobranoc.
                                        • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:54
                                          danaide napisała:

                                          > Kliknęłam, ale znalazłam na piechotę

                                          Coś musiałaś zatem pokręcić, wychodzi cały wątek, ale na wysokości LINKOWANEGO POSTA.
                      • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:43
                        danaide napisała:

                        > Znów dane wrażliwe?
                        > smile
                        > W sensie?

                        A jak spytam, czy zdarzyło ci się mieć rozstrój żołądka, też to uznasz za dane wrażliwe?

                        No i czekam na odpowiedź na mój post poświęcony natce marchewki.
                        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:45
                          Choroby popularne i niestygmatyzujące społecznie typu "ale impra była, cały ranek haftowałem" to inna para kaloszy.
                          • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:49
                            danaide napisała:

                            > Choroby popularne i niestygmatyzujące społecznie typu "ale impra była, cały ran
                            > ek haftowałem" to inna para kaloszy.

                            Z wypowiedzi Pade wynika, że pytała cię właśnie o takie choroby, tzn. niekoniecznie o pawia po imprezie, ale o choroby SOMATYCZNE.
                        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:54
                          Nie mogę znaleźć to odpowiem tak: uwierz kpD, ona ma pamięć jak słoń, ja żyję trochę jak w śnie, w którym jak chmurki na niebie płyną sobie moje różne emocje.
                          Odpowiedziałam?
                          • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:59
                            danaide napisała:

                            > Nie mogę znaleźć to odpowiem tak: uwierz kpD, ona ma pamięć jak słoń...

                            ... ale pytania były nie o to. Masz linka

                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,163812311,163812311,Wyliczacie_pomoc_.html?p=163829129
                          • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:02
                            No tak zamiana niechcący marchew na pietruszke.Przypadek nie sądzę? Jasne teraz można zasłaniać się niepamięcią. Zwiędła nać prawdziwej marchwi nie wywołałaby takiego oddźwięku, coś zamienić, coś zataić, coś ważnego w układance to dana wrażliwa i heja, wytłumaczenie się znajdzie ale nie dla innych. Braku poczucia winy i empatii nie leczy się od tak jeśli wogóle można.
                            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:08
                              Nie wiem co się włączyło pade. Wiem, że Tobie wyłączył się ratownik, a co włączyło w jego miejsce to już sama umiesz ustalić. Przecież, że nie ofiara. Nie rozumiałam istoty trójkąta dramatycznego. Nie zrozumiałam, że to wszystko dzieje się w emocjach jednej osoby. Myślałam, że to relacje między różnymi.
                              Naprawdę, ciekawe.

                              Ale pisz, pisz. Ludziom trzeba pozwolić mówić. Im więcej napiszesz tym czytelniejsze stanie się to, co zaszło, a czego nie napisała żadna z nas.
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:10
                                KpD - postaram się z Tobą rozmawiać. Bo mam nadzieję, że kontakty między nami też uważasz za zamknięte. Nie "FOCH" jak pisałaś. To nie kwestia fochów. To granica i ochrona.
                                • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:13
                                  To gran
                                  > ica i ochrona.

                                  A juści! [sarkastycznie].

                                  To wracając do naszej marchewki...

                                  Koleżanka nabywająca pietruszkę (według niej to była marchewka) jakoś celowo cię krzywdziła?

                                  Złośliwie nabyła marchewkę ze zwiędłą natką?

                                  Do czegoś ci była niezbędna natka od marchewki?

                                  Co byś zyskała, mając marchewkę ze świeżą natką?
                                  • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:30
                                    Znajdź sobie wyżej.
                              • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:12
                                Ten tryb rozkazujący. Nie potrzebuję pozwolenia
                                • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:13
                                  To machnięcie ręką.
                                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:16
                                    Naprawdę potrzebujecie widowni?
                                    • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:37
                                      Nie.
                                      Przeprosiłam, przyznałam do niepanowania nad emocjami w trudnych chwilach. Co mam jeszcze zrobić?
                                      Pade, jeśli masz coś jeszcze napisz proszę na priva, wtedy ten wątek po prostu zdechnie.

                                      Poczytam linki jutro, w miarę możliwości. Czy to jest bycie ofiarą albo cierpiętnictwo jak mówię, że dla mnie majówka to przede wszystkim 5 dni z dzieckiem od rana do wieczora i też mi trudniej się skupić i znaleźć spokój na poczytanie?
                                      • antoninanana Ale to nie jest niepanowanie nad emocjami 29.04.17, 07:43
                                        w trudnych chwilach. Przecież ta marchewka była dawno temu! A wątek teraz. I upieranie się, że to koleżanka się źle zachowała- teraz. I manipulowanie zdarzeniem- teraz. I żywe poczucie krzywdy, bo koleżanka ach jaka niedobra- teraz! I zamiana twojego zachowania nie fair na jej zachowanie nie fair- też teraz.
                                        To, że jesteś z kimś w konflikcie, nie znaczy, że nie mówi on do ciebie prawdy, na którą należy zwrócić uwagę.
                                        Brak poczucia winy i empatii jest dokładnie tym, co bardzo rzuca się w oczy. Ty żądasz od ludzi empatii, ale sama masz w tym obszarze poważne deficyty. Właśnie brak empatii i poczucia winy za własne niewłaściwe zachowania powodują brak pomocy od ludzi- o co masz tak wielką pretensję do świata.
                                        Za to fundujesz nadmiary empatii samej sobie.
                                        Dodajemy do tego poczucie pustki i całkowity "zanik" świadomości ciągów przyczynowo-skutkowych w pewnych określonych okolicznościach, by móc upierać się, że to otoczenie jest winne... Pomijanie własnego nieprzyjemnego zachowania, stwarzanie z reakcji osobnego zdarzenia. Manipulowanie cudzą reakcją na własne zachowanie, izolowanie jej, "zamiana" owej reakcji na własną, niekorzystną i niesprawiedliwą interpretację. By przykryć fakt o własnym złym zachowaniu. Oczernić innego, gdy samemu zachowało się źle.
                                        No i przypisywanie innym odpowiedzialności za własne decyzje lub ich brak i ich skutki... Obciążanie innych winą i odpowiedzialnością za własne zaniedbania... Całkowity brak refleksji: zawaliłam, zaniedbałam. W to miejsce żal i pretensja, że obcy człowiek nie chce zadbać o coś, co jest moim obowiązkiem. Umniejszanie cudzego wysiłku, wyolbrzymianie w kosmos własnego.
                                        To nieustające taplanie się w krzywdzie w przeszłości, która ma budzić współczucie, uzasadniać i usprawiedliwiać... I wskazywać jasno: inni tacy źli a ja taka skrzywdzona! By ukryć prawdziwego krzywdziciela...
                                        Nie rozpoznałam od razu, ale po tylu postach nagle mnie olśniło. Mam do czynienia z bliźniaczką pewnej bliskiej mi niegdyś osoby...
                                        Pogranicze jest tajemniczym miejscem... Żeby wyjść z błędnego koła, trzeba spojrzeć w lustrze na siebie, a nie stawiać krzywe zwierciadła przed innymi. To ci się nie opłaca, bo błędne koło ci służy. Trzeba innych oczerniać, by samemu wydać się do zniesienia. Pogarszanie ludzi jest używane- by móc uzasadnić i znieść samego siebie.
                                        Będziesz więc żyła otoczona ludźmi wadliwymi. Sama im dorobisz wianuszek wad. To ci jest potrzebne. I tylko czasem ta tęsknota za ludźmi bez dysfunkcji...
                                        Kłopoty z określeniem granic wobec ludzi i rozszerzanie granic odpowiedzialności za własne czyny na innych ludzi- to są tylko dwie strony tego samego.
                                        • antoninanana Re: Ale to nie jest niepanowanie nad emocjami 29.04.17, 07:54
                                          Ps. Zauważyłaś, że koleżanka znalazła się w roli ratownika i wg ciebie wpadła w następny kąt trójkąta dramatycznego.
                                          Teraz spójrz na siebie i zobacz, że to twoje pragnienie, by wepchnąć ludzi w rolę ratownika. Tego właśnie od ludzi oczekujesz! Potem w reakcji na pomoc sprzedajesz kopa i tadam! idzie do ciebie następna persona. Co jest skutkiem a co przyczyną?
                                          Nie chcesz skutków, zwiń transparent z wołaniem: ja skrzywdzona ofiara wzywam ratowników do pomocy.
                                          • danaide Re: Ale to nie jest niepanowanie nad emocjami 29.04.17, 10:01
                                            Pisałam na forum - wątek jest teraz, bo kilka dni temu miałyśmy korespondencję na ten temat, więc wszystko miałam znów na świeżo. A miałyśmy, bo napisała do mnie z kolejną ciekawostką. Ale to nie ciekawostka. To wg mnie kolejny problem, w którym mam ją wesprzeć.

                                            Nie ja jedna kręcę się w tym trójkącie.

                                            Zatem - nie pomagajcie. Pamiętajcie tylko, że pomagałam wcześniej i pomagałam później - ale już kwestionując zasadę. Daję ile mogę, ale gdy mnie ktoś zawiedzie - nie pamiętając o tym, że sam po pomoc przychodzi, a nie dlatego, że zupa była za słona - to co ja mam czuć? Acha, pomoc w zakupach to jest duża pomoc, wysłuchanie, nie jest. Zapewne też byłam wysłuchana, więc to się zdążyło zużyć. A może to jest to właśnie wyolbrzymianie własnych zasług?

                                            Kim jesteś antoninanana, by oceniać innych, których nie znasz? A tak, znałaś kogoś podobnego...
                                            • antoninanana Re: Ale to nie jest niepanowanie nad emocjami 29.04.17, 12:41
                                              Widzę wzór zachowania i myślenia.
                                              Nie oceniałam twojego pomagania lub nie. Odpisujesz chyba nie na moje słowa.
                                              Nie chcesz, ignoruj albo wygaś.
                                            • taki-sobie-nick Re: Ale to nie jest niepanowanie nad emocjami 29.04.17, 20:11
                                              nie dlatego, że zupa by
                                              > ła za słona - to co ja mam czuć? Acha, pomoc w zakupach to jest duża pomoc, wys
                                              > łuchanie nie jest.

                                              A niby dlaczego nie jest?



                                              Zapewne też byłam wysłuchana, więc to się zdążyło zużyć.

                                              Aha, czyli jeśli wysłucha cię następna osoba, to jej pomoc się nie liczy?
                                        • zarin Re: Ale to nie jest niepanowanie nad emocjami 29.04.17, 09:18
                                          Mogę się całkowicie pod Tobą podpisać. Pod bliźniaczką niestety też. Lepiej bym tego nie ujęła.
                              • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:14
                                Ludziom trzeba pozwolić mówić. Im więcej napiszesz tym czytelni
                                > ejsze stanie się to, co zaszło, a czego nie napisała żadna z nas.

                                Co ty bredzisz?
                              • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 00:16
                                Oczywiście prokurator mi się włączył, widzisz inne miejsce? Miejsce ofiary już zajęte. Więc wyskakuję z tego trójkąta. Zmykam, bawcie się dobrze
            • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 22:58
              pade napisała:

              > Bo generalnie większość ludzi jakieś deficyty ma.

              Jej chodzi o deficyty zdiagnozowane, choroby, a nie to, że "Jasio łatwo się denerwuje".
              • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:18
                A mnie chodzi o deficyty w sensie braków.
                • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:20
                  pade napisała:

                  > A mnie chodzi o deficyty w sensie braków.

                  No właśnie widzę, a wrzucanie do jednego worka deficytów-braków i deficytów-chorób jest mylące. Tak czy owak, Danaide jest chora i mówić komuś takiemu, że każdy ma braki, to jak mówić facetowi bez nogi, że każdy się może skaleczyć.
                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:26
                    Skąd mam wiedzieć, że jest chora?
                    Wiem, że Ty coś rozpoznajesz, coś co jest Ci znajome ale ja tego nie widzę. Mam prawo.
                    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:30
                      pade napisała:

                      > Skąd mam wiedzieć, że jest chora?

                      Pisała.
                      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:34
                        Pisałam, bo koleżanka pani D zaczęła o tym pisać. A nie ma do tego prawa. Danaide to Danaide. Nikt nie ma prawa ujawniać danych wrażliwych o osobach piszących z określonych IP, chyba że te osoby same o tym napiszą.

                        Tak naprawdę potrzebuję potwierdzenia z niezależnych źródeł. Mój psy nie potwierdził. Ale mój psy to się powoli anegdotyczny staje.
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:45
                          Nie masz obowiązku się tłumaczyć.
                    • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:38
                      Pade ratownik Ci się włączył. Ratujesz matkę albo siebie...
                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:44
                        Odróżniam ratowanie od pomagania. Seriosmile
                        • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 28.04.17, 23:46
                          smile
                      • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 07:57
                        Ja też czuję ratownika.
                        Pade, ratownik nie ratuje.
                        Taki sobie nick ma rację, że poleciałaś w pocieszaniu. Ona nie ma skaleczenia i wady jak inni. Ona ma poważne zaburzenie. WIdzisz wierzchołek góry lodowej.
                        • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 08:38
                          Uwielbiam forumowe diagnozy na odległość wink. Nawet dobry psychiatra nie rozpoznałby tak szybko zaburzeń borderline, bo są dość skomplikowane.
                          • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 09:46
                            Forum niczego nie zdiagnozowało. Forum podjęło to, co napisała kolezanka pani D. A napisała bo wie. Ode mnie.

                            Ujawniając te informacje naruszyła moje dobra osobiste. Doradzono mi zgłosić to na Policję, Bo na forum mam prawo napisać o sobie tyle ile mi się podoba. Czy to jest manipulacja? Może. Podobnie jak każda kreacja tu, na forum. Każdy pisze o sobie tyle ile chce i z pozycji swojej kreacji, avatara, nicka, udziela porad, wypowiada się.
                            Manipulacja czy nie?

                            Nie podawałam jej personaliów, żadnych informacji pozwalających na jej zidentyfikowanie. Zaczęła robić to sama. Mam też zacząć to robić? Opowiadać o tych wszystkich razach, gdy przychodziła do mnie pogadać, a opowiadała o problemach z eksem, dzieckiem, rodziną, szukała porady? Wiedząc kim jestem, oczywiście. Opowiadać o tym, że pomagałam jej przygotować się do postępowania w sądzie, ale jej wdzięczność polegała na tym, że odpowiedziała, że ona przecież miała prawnika, a ja chyba nie traktuję każdej rozmowy jako pomoc? Każdej nie. Ale ponad godzinnych, związanych z analizowaniem dokumentacji procesowej to chyba mogę?

                            Napisałam dwa zdania na krzyż pisząc o swoim odczuciu. Chciałam wiedzieć, czy takie odczucia są właściwe.
                            • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 09:48
                              Zaczęłam rozumieć czemu ludzie z zasady nie przyjaźnią się z samotnymi matkami. Każdej coś jest.
                              • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:22
                                Mow za siebie, tam wyżej udajesz, ze zrozumiałaś, a za chwile strzelasz tekst jak ten. Nie, samodzielne matki to nie są kobiety z deficytami, nie rozciągaj swoich problemów na cała grupę społeczna. To ty masz problem, a nie wszystkie samodzielne matki. Ze mna "przyjaźnią" sie i kobiety i mężczyźni, nawet mężowie koleżanek. Tyle osób ile poznałam w związku z macierzyństwem, to przeszło moje ludzkie pojęcie.
                                Nigdy nie byłam samotna, nawet jak byłam sama. Ale to był moj wybór.
                                • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:40
                                  Ale tekst o zaburzeniach ze strony tej koleżanki był bardzo, bardzo poniżej pasa... Co innego, jeśli forumka na podstawie tego, co i jak ktoś pisze, stwierdzi: Jesteś taka i siaka. A czym innym jest ujawnienie czegoś, co wiemy o kimś w realu. To było zdecydowanie większe świństwo niż zamiana marchewki na pietruszkę i kiedy to czytałam, bardzo mnie to uderzyło, już wtedy.
                                  • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:46
                                    Co ujawniła? Wg mnie nic nie ujawniła, podała PRZYKŁADY.
                                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:58
                                      To wystarczy.
                                  • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:47
                                    Zlababa - miałam ci to napisać już wcześniej - bardzo się zmieniłaś, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Szacun. smile))
                                    • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:10
                                      smile
                                  • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:11
                                    Nie ujawniłam podałam przykład zaburzeń opornych..naprawdę to jest ujawnienie? Kupę ludzi pomaga jak może na forum i poddani są inteligentnej manipulacji więc powiedziałam że dużo przypadków trudno terapeutyzować. Nie miałam takiego zamiaru i nic nie ujawniłam...napisałam po to żebyście nie dały się wciągnąć w pewne maniupulaje a nie było to żadne uderzenie poniżej pasa. Jeszcze czego że miałam być potepiona? Starałam się pomóc z marchewką, czuję się jakby ktoś nasrał mi na glowę i teraz kręci forum w tą i w drugą stronę.
                                    • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:19
                                      Te Twoje aluzje/sugestie to też manipulacja w takim razie.
                                      • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:47
                                        Żadna manipulacja, ja dokładnie tak to zrozumiałam, to wy tak zinterpretowałyście wypowiedź koleżanki.
                                    • lusitania2 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:20
                                      kolezanka_pani_d napisał(a):

                                      > Nie ujawniłam podałam przykład zaburzeń opornych..naprawdę to jest ujawnienie?

                                      nie, to nie jest ujawnienie.
                              • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:51
                                Mówisz o sobie nie przenoś na innych jakiś ougólnień.
                                Ja się pakuję i mam ciekawsze rzeczy do zrobienienia. Jadę z przyjaciółmi na długi weekend do Wrocławia. Pade I'm coming.
                                Mimo wszystko życzę powodzenia w dalszych poszukiwaniach i już naprawdę nie będę komentować. Każdy ma swoją drogę
                                ja idę swoją, znajomosc skończona, więc już nie pisz o mnie a o sobie.
                                Jestem pod wrażeniem postów antoniny i jej wiedzy psychologicznej, myślę że byłabyś świetnym psy. Gratuluję podejścia analitycznego oraz przenikliwości taki_sabie_nick i thank_you. Zła baba rozumiem Cie tez byłam w różnych sytuacjach sama. Pozdrawiam Was dziewczyny, chętnie bym poszła na kawę.
                                • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:57
                                  Hm, kawa w składzie tego forum to byłby odważny gest wink.
                            • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 20:14
                              danaide napisała:

                              > Forum niczego nie zdiagnozowało. Forum podjęło to, co napisała kolezanka pani D

                              Zgadza się, tylko co z tego?

                              > . A napisała bo wie. Ode mnie.
                              >

                              > Manipulacja czy nie?
                              >
                              > Nie podawałam jej personaliów, żadnych informacji pozwalających na jej zidentyf
                              > ikowanie.

                              Fioła masz. Fakt, że prawdopodobnie jesteś chora na coś (a nie piszę, na co) nie pozwala na żadną weryfikację.
                        • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:17
                          Przepraszam, ale guzik wiesz co robię. Nie masz wszystkich danych.
                          To raz, a dwa, nie widzę w Twoich wypowiedziach potępienia dla koleżanki pani D. Tak, potępienia. Ujawnianie takich informacji, użycie ich jako argument jest obrzydliwe.
                          • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:23
                            Ona nic nie ujawniła.
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:26
                              Nie? Danaide sama to napisała?
                              • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:28
                                Zacytuj koleżankę danaide i sprawdź, czy to co napisała, to ujawnienie choroby danaide. wink
                                • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:45
                                  Na razie znalazłam aluzję. I swoje pytanie do tej aluzji.
                                  Mnie to brzydzi.
                                  Cały ten dialog między nimi mnie brzydzi.
                                  • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:48
                                    Mnie też brzydzą takie paskudne manipulacje. smile
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:42
                                Pade, dziękuję Ci bardzo, zostaw to, szkoda Twoich nerwów. Wątek jest dostępny, zgłosiłam te wpisy, ale są nadal, można sobie znaleźć i przeczytać. Postaram się nie nakręcać wątku, nie pisać więcej. Mogę pisać na priv, na razie gazetowy nie działa, ale nie będę tego nadużywać. Znalazłam coś rano, brzmi sensownie, postaram się pójść w tym kierunku i to będzie moje "więcej". Dziękuję za wsparcie.
                                • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:46
                                  Ja się w ogóle nie denerwuję Danaidesmile
                                • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 11:15
                                  Otóż to. Weź sobie do serca sensowne rady, zdystansuj się od złośliwości, ochłoń sobie na luzie i za jakiś czas pomyśl o tym wszystkim na spokojnie. Powinno działać smile.
                            • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 11:10
                              Wystarczająco dużo i jednoznaczni zasugerowała. A Ty teraz nie jesteś sprawiedliwa.
                          • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:41
                            > Przepraszam, ale guzik wiesz co robię. Nie masz wszystkich danych.
                            > To raz, a dwa, nie widzę w Twoich wypowiedziach potępienia dla koleżanki pani D
                            > . Tak, potępienia. Ujawnianie takich informacji, użycie ich jako argument jest
                            > obrzydliwe.
                            Ja też nie zauważyłam, żebyś wcześniej ją potępiała, może mi umknęło. Ale owszem, nie należało tego robić bez zgody zainteresowanej.
                            Inna rzecz, że danaide co i rusz sugerowała, że jest coś jeszcze, że wrażliwe dane osobowe itd. Część forumek zrozumiała, że sugeruje niepełnosprawność. Ja miałam wrażenie, i podejrzewam, że nie byłam odosobniona, że sugeruje własną chorobę psychiczną.
                            • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:52
                              No właśnie - sugeruje. Bawi się tym. smile)) Jeśli ma diagnozę, to po co ten cały wątek, skoro clou sprawy jest zatajone? Ma do tego prawo, nic ujawniać nie musi, ale wtedy wątek jest albo wynikiem choroby albo ordynarnej manipulacji.
                              • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:44
                                Gdyby na wstępie zaznaczyła, że jest chora to wątek nie byłby o pomaganiu, wyliczaniu, tylko o chorobie. Poza tym ma prawo nie ujawniać tej informacji. Nikt na forum nie ujawnia, a nie wierzę, że tu sami zdrowi pisząsmile
                                • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:04
                                  O tym piszę - ordynarna manipulacja, nic więcej.
                                  • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:35
                                    Nie, to jest wołanie o pomoc pod płaszczykiem mało istotnej rozkminy z doopy.
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:52
                              "Inna rzecz, że danaide co i rusz sugerowała, że jest coś jeszcze, że wrażliwe dane osobowe itd. Część forumek zrozumiała, że sugeruje niepełnosprawność. Ja miałam wrażenie, i podejrzewam, że nie byłam odosobniona, że sugeruje własną chorobę psychiczną."
                              Trudno mi ogarnąć taki długi wątek i nie siedzę tu non stop, więc nie zauważyłam. Poza tym staram się "nie czytać" takich aluzji. Mierzi mnie to.
                              • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 11:02
                                To czego nie piszę jest związane przede wszystkim z okolicznościami uzyskania diagnozy. O okolicznościach nie piszę. Mój psycholog ani psychiatra diagnozy wprost nie potwierdzili. A ponieważ nie potwierdzili, to od kilku lat nie robię z tym nic, poza normalną terapią. Która, jaki widać w tym wypadku, zwyczajnie nie może pomóc.
                                • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 11:10
                                  Diagnoza nie leczy. Leczy dobrze dobrana terapia. I leki jeśli jest taka konieczność.
                                • princess_yo_yo Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 11:51
                                  a teraz sie zastanow dlaczego tak wygodna jest dla ciebie obsesja diagnozy ktorej pewnie nigdy nie dostaniesz, a juz z pewnoscia nie taka jakiej oczekujesz. przeciez to oznaczaloby ze pilka jest po twojej stronie kortu. normalna terapia moze pomoc a jeszcze lepsza bywa terapia razem farmakologia bo wtedy bedzie wymagala mniej wysilku na walke z wlasnym mozgiem, skoro nie jestes w stanie sobie sama dac wiecej serotoniny i dopaminy kiedy tego potrzebujesz i nie chcesz wypracowac technik ktore cie tego naucza to jakie jest inne wyjscie? poza najbardziej wygodnym tkwienia w swoim piekle gdzie wszystko jest poza twoja kontrola i caly swiat jest winny twojej sytuacji.
                                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:32
                                    Czekaj Princess, jaka obsesja?
                                    • princess_yo_yo Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:49
                                      na pewno nie w sensie klinicznym ale uczepienie sie idei diagnozy i jej pewnosci zlwaszcza wiedzac ze sie jej raczej nie dostanie i przypisywanie zbyt duzego znaczenia temu fragmentowi rzeczywistosci i zawieszenie sie na sugestiach (ta nie potwierdzona diagnoza to moze byc rownie dobrze fantazja watkodajki bo terapia zazwyczaj skupia sie na osiaganiu celow) - jak bys to nazwala?
                                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:54
                                        Nie widzę tego uczepienia się, serio. Widzę: nie potwierdzona, więc nic z nią nie robię. Jakby jej nie było.
                          • kolezanka_pani_d Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:24
                            Ojej pade naprawdę ujawniłam? Umiesz czytać. Podałam przykłady mój eks był narcyzem, czytałam o tym, znam osoby nie poddające się terapii i z pogranicza..coś jeszcze?Pogranicze to takie okreslenie w psychologii jak warzywa w systematyce. Jak powiem warzywo to wiesz o co chodzi? Szukasz kozła ofiarnego? Lubisz to? Zawsze mozna odwrócic uwagę od swoich problemów i bić niemca.
                            • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:29
                              eee, że co?big_grin
                            • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:32
                              No właśnie, dokładnie tak to zrozumiałam, ale cóż, jak widać jako jedyna. A danaide może dalej grać, że to o niej i że doradzano jej udanie się na policję w związku z ujawnieniem danych wrażliwych (a podobno diagnozy nie ma...). Oj dziewczyny, dziewczyny...
                              • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:35
                                A po co koleżanka to zrobiła? Po co podała te przykłady? Żeby ostrzec forum? Bo tu gupie ludzie siedzą i jeszcze nie daj boże dadzą się nabrać?
                                • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:45
                                  Koleżanka może pisać co chce, podawać różne przykłady, to już waszą nadinterpretacją było przypisanie tych zaburzeń danaide, zresztą ona też je wykorzystała...po czasie.
                                  Zobacz jak przedstawiła historię, tylko prawda okazała się taka, jak w dowcipie poniżej:

                                  Czy to prawda, że w Moskwie na placu Czerwonym rozdają Samochody? Tak, to prawda, tylko że nie w Moskwie, lecz w Leningradzie, i nie na placu Czerwonym, a na placu Rewolucji, i nie Samochody, a rowery, i nie rozdają, a kradną

                                  Szkoda waszego czasu, dziewczyny.
                                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:49
                                    A komu mieliśmy przypisać to, co napisała "koleżanka pani D"?
                                    Weź, teraz TY manipulujeszsmile
                                    • thank_you Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:01
                                      Naprawdę nie przyszło wam do głowy, że jest to hasło rzucone w "eter"? Luźna uwaga nie dot. danaide?

                                      Wiesz, pade, ja jestem prostolinijną dziewczyną, często czytam dokładnie to, co jest napisane. Już wcześniej na forum zauważyłam różne sugestie, że ktoś zazdrości, że to, że tamto. Nie, czasami trzeba czytać dosłownie, bez dorabiania gęby postom.
                                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:03
                                        Luźna uwaga napisana przez osobę oskarżoną o kupienie zwiędłej pietruszki/marchewki.
                                        Weź, nawet ja nie jestem tak naiwnabig_grin
                                        • rosapulchra-0 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:55
                                          Pade, błagam. Kiedyś popełniłam wątek na temat niepełnosprawnych dzieci i aborcji. Po prostu temat mnie zafrapował i nikogo konkretnego nie miałam na myśli. Jedna forumka mi naubliżała i obrażała co post w moim wątku, bo była pewna, że to o niej piszę. Ba! Nawet mnie o to oskarżyła. A ja nawet nie pamiętałam, że ona ma chore dziecko, chciałam teoretycznej, ale merytorycznej dyskusji, a wyszła jatka.
                                • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 12:52
                                  Wiesz, pade, danaide pisze tu o sobie bardzo dużo i od lat. Miałam uczucie deja vu, skorzystałam z wyszukiwarki i... tak! Już te wątki były! Już jej pisano, że jest egoistyczna, narcystyczna, roszczeniowa, czepialska. Że wymaga od ludzi, a nie od siebie i mnóstwo innych rzeczy. Od lat dostaje zwrotną: idź do psychologa, psychiatry. Zerknęłam na jej wątki. To są często prowokacje. I manipulacje. Jak nie sugeruje jednego, to drugie (rezonans, ach mam pisać o śmierci?)
                                  A to rozważa, czy oddać dziecko, a to pisze, że na nią krzyczy, a to zamiast jej pomóc odwraca się i ucieka.
                                  Sama pisała o sobie w kontekście border. I zapewne obie z panią d to wiedzą, skoro jedna drugą nakierowała na forum...
                                  • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:01
                                    Jeśli masz jakąś wiedzę o borderze to wiesz, że "manipulacja", celowo dałam cudzysłów, jest jej częścią. Nikt zdalnie nikogo nie zdiagnozuje ani nie wyleczy. Może tłumaczyć, pokazywać, pytać, doradzić i to wszystko. Ja też jestem wśród tych, którzy uważają, że przede wszystkim dobra terapia może pomóc, ale to nie oznacza, że nie mogę czegoś pokazać czy wytłumaczyć.
                                    ps. Ja się nie czuję zmanipulowana.
                                    • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:30
                                      > Jeśli masz jakąś wiedzę o borderze to wiesz, że "manipulacja", celowo dałam cud
                                      > zysłów, jest jej częścią.
                                      No jest... Ja się czuję manipulowana i na to reaguję. A że mam swoje doświadczenia, to i mam "uczulenie" na hasła o śmierci, eutanazji, rezonansie i wszelkie sugerowanie o ja biedna nawet nie wiecie jak bo jeszcze wszystkiego nie zdradziłam...
                                      Powiem ci szczerze, że mam wątpliwości, czy terapia może pomóc akurat na to. Oprócz bliskiej osoby z przeszłości, której bliźniaczką bywa danaide, mam kumpelę z zaburzeniami pogranicza. Daje radę pracować (skokowo, bo po okresie pracowitym jest okres pretensji do wszystkich za jej wysiłek). Miewa grupy przyjaciół (zawsze je niszczy). Spotykam się z nią rzadko, bo prędzej czy później dochodzi do momentu w stylu marchewka. Ale znam ja wiele lat, rozmawiamy otwarcie o wielu sprawach, znam historię.
                                      Była na wszelkich możliwych terapiach. To trwa już całe lata. Zyskała pewną samoświadomość, więc nie zaczyna swojej jazdy typu marchewka w 1 minucie spotkania, tylko pod koniec. Ale jej konstrukcja... jest taka sama. Oczywiście historia jednej osoby nie musi być powtórzona przez inną... Ale moja kumpela była bardzo zdeterminowana, by sobie pomóc. A danaide - jak się wydaje- przeciwnie...
                                      Największe wrażenie zrobiła na mnie reakcja danaide na wpis: nikt ci nie będzie w stanie pomóc, jeśli ty sama sobie nie pomożesz. A ona- że to dla niej nie do przejścia: sama? Chce cudzego pomocnego ramienia. Tupie nóżką: ktoś musi się mną zająć. Jak to ja sama? Jakby miała 3 latka.
                                      • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:33
                                        Ja wiem, co może pomóc, to jest takie proste i chłopskie rozwiązanie, że aż dziwne, że nikt z otoczenia osób, które męczą same siebie i męczą innych pozując na bardzo nieszczęśliwe, na to nie wpadnie big_grin. Tyle, że wymaga konsekwencji...
                                      • pade Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:45
                                        Reagujesz bo masz podobne doświadczenie, masz odpowiednie przyciski, które Danaide w Tobie naciska.
                                        Ja ich nie mam, więc nie czuję się tak, jak Ty.
                                        Co do ostatniego akapitu: kiedy człowiek sobie dobitnie uświadomi, że jest tak naprawdę samotny, pomimo ludzi wokół, pomimo bliskich, że z cierpieniem, bólem musi zmierzyć się sam, bo nawet najbardziej kochająca osoba za niego tego nie przeżyje, to jest to trudne doświadczenie. Nie porównywałabym tego do fochów trzylatki. Nieadekwatne.
                                        • antoninanana Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 15:28
                                          > Reagujesz bo masz podobne doświadczenie, masz odpowiednie przyciski, które Dana
                                          > ide w Tobie naciska.
                                          Chyba nie tylko ja, sądząc po wątku. Nie trzeba mieć przycisków...
                                          kiedy człowiek sobie dobitnie uświadomi, że jest tak
                                          > naprawdę samotny, pomimo ludzi wokół, pomimo bliskich, że z cierpieniem, bólem
                                          > musi zmierzyć się sam, bo nawet najbardziej kochająca osoba za niego tego nie
                                          > przeżyje, to jest to trudne doświadczenie. Nie porównywałabym tego do fochów tr
                                          > zylatki. Nieadekwatne.
                                          Mnie się wydawało, że każdy dorosły człowiek to sobie uświadamia... Dorosłość to stanie na własnych nogach. I akceptacja, że tak jest. Stąd moje skojarzenie z dzieckiem.
                                          • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 30.04.17, 20:07

                                            > Mnie się wydawało

                                            Ci się wydawało. Mnie to też przeraża, mimo iż uświadomiłam sobie, że w jakimś stopniu to potrafię (dzięki pomocy bliskich). Może to dlatego, że jestem neurotyczna, ale neurotycy też ludzie.


                                            A co do manipulacji - border spotkałam tylko jednego i miałam z nim bardzo luźne kontakty, natomiast manipulacji nie znoszę zapewne z powodu przeżyć osobistych. I nie interesuje mnie, czy jest efektem choroby, czy wrednego charakteru - z manipulującymi nie zadaję się.
                                  • zarin Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 14:02
                                    Przede wszystkim danaide sama wielokrotnie pisze między słowami, że ma rentę psychiatryczną, więc jaka znowu demaskacja i wrażliwe dane?
                                    Raczej tysięczne podejście do robienia z siebie ofiary.
                    • taki-sobie-nick Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 19:36
                      pade napisała:

                      > Skąd mam wiedzieć, że jest chora?
                      > Wiem, że Ty coś rozpoznajesz, coś co jest Ci znajome

                      Taka dobra nie jestem, rozpoznaję tylko niektóre jednostki chorobowe i raczej w realu, Zasugerowałam się raczej aluzjami koleżanki pani D.
    • wapaha Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 09:26
      Mam zakodowane chyba w naturze mocne nastawienie na innych, to część mojego ja, część mojego każdego dnia, która przejawia sie na różne sposoby. To odruch taki jak jak podniesienie monety, która w sklepie upadła osobie przede mną ( i tak teraz myślę, że dla mnie to taki oczywisty przykład ale może ludzie wcale tego nie robią ? ) No jakoś tak mam , że podnosze te monety, mówię jak widzę że kobieta w autobusie ma rozpiętą torebkę, pomagam szukać cukierków kamczyków ( wczoraj w sklepie ), odczytuję cenę lub skład jak ktoś nie widzi, dzielę się jedzeniem, daję rzeczy i przedmioty których nie potrzebuję, oddaję bilet w autobusie gdy już wysiadam a wiem że ktoś nie ma itp. To oczywista oczywistość dla mnie- a dla innych nie ?
      Wspieranie fundacji, pomoc zwierzakom i dzieciakom, branie udziału w różnych akcjach to inna para kaloszy ale równie oczywista.
      Odpowiadając-nie wyliczam. Bo..zapominam. tongue_out Bo dla mnie to coś tak zwyczajnego jak zjedzenie banana ( codziennie jem nawet kilka , nie myśląc za wiele nad tym )
      Yhmm..Ale w sumie nie wiem czy jakoś ci odpowiedziałam na pytanie i pomogłam
      • danaide Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:05
        Mi pomogłaś. Ponieważ robię podobnie mogę wierzyć, że mam w sobie jakieś okruchy empatii.
        Ale forum uważa inaczej. Forum!

        Różnica jest taka, że ja pamiętam co dobrego dla ludzi zrobiłam. Może to jest właśnie chore.
        • wapaha Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:12
          Zaraz tam chore.
          Ile ludzi, tyle zachowań. Tyle zachowań ile charakterów.
          Pamiętasz, bo być może z racji swojego charakteru masz fenomenalną pamięć
          Pamiętasz, bo być może z racji swoich doświadczeń w dzieciństwie ( bo zawsze jak coś wydaje się nam być zrypane w życiu dorosłym to wynika z dzieciństwa tongue_out ) niejako "zbierasz i kolekcjonujesz" takie sytuacje
          Pamiętasz, bo może ( jak wyżej ) czujesz, że to społeczeństwo wymaga bycia takim a nie innym i za przeproszeniem s..r...a się z każdym przejawiem empatii,
          Pamiętasz, bo może wiesz, że masz jakieś deficyty na tym polu i uczysz się zachowywać poprawnie ( w świetlne ogólnych norm społecznych )

          Nie rozkminiaj
          Żyj wink
          • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 01.05.17, 00:43
            nie, ona pamięta, bo skrupulatnie nalicza dług i lecące odsetki. i jest to silniejsze od niej. na początku wątku myślałam, ze to po prostu jakaś socjopatka, a teraz myślę, że jest to dużo bardziej skomplikowany przypadek. i jest w nim jakiś tragizm.
          • claudel6 Re: Wyliczacie pomoc? 01.05.17, 00:43
            nie, ona pamięta, bo skrupulatnie nalicza dług i lecące odsetki. i jest to silniejsze od niej. na początku wątku myślałam, ze to po prostu jakaś socjopatka, a teraz myślę, że jest to dużo bardziej skomplikowany przypadek. i jest w nim jakiś tragizm.
      • rosapulchra-0 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 10:20
        Wapaha, znajdź sobie godzinkę i przeczytaj cały wątek, dużo się dzieje, konflikt między dwiema znającymi się w realu forumkami, dziwne, pokrętne, manipulacyjne tłumaczenia autorki wątku. Dla mnie kosmos. I do tego wiele opinii od czapy, jak zwykle zresztą, ale i sporo mądrych rad. W każdym razie napięcie rośnie wink
        • wapaha Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:50
          Czytałam i się nie udzielam. Odpowiedziałam na pytanie z pierwszego postu
      • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 11:24
        Kurczę, tak się podepnę, bo chyba robię podobnie i wydaje mi się, że to minimum życzliwości, takie odruchy grzeczności, jeśli komuś coś się dzieje albo można usłużyć jakimś drobiazgiem. Nie rozliczam. Ale doskonale pamiętam, jak całkiem bliskie i to najbliższe otoczenie udawało, że nie widzi, że trzeba mi w czymś pomóc, kiedy miałam malutkie dziecko. Albo dostawałam nieproszone tzw. dobre rady, które mi były przydatne o kant du... do rozbicia. Albo w odpowiedzi na wyartykułowaną prośbę niechęć i zbywanie. Wypominanie jakichś gestów. Czuję się rozczarowana, o niczyją pomoc ni zabiegam, w poważniejszych sprawach też"nie widzę" potrzeb danych osób. Amen.
        Drobne gesty empatii czy dokarmianie zwierząt (ja się w tej chwili zaangażowałam w działania znajomej kociej fundacji) niekoniecznie przystają do "prawdziwych" problemów z dawaniem i udzielaniem pomocy.
        • wapaha Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:52
          To jest właśnie kwestia charakteru-osobowości-przeżyć-podejścia do życia. Mi pewnie ktoś też tam nie pomógł i może powinnam nawet żywić urazę ale..to nie w moim stylu. Patrzę w przód a nie w tył wink
          • zlababa35 Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:57
            Tu nawet nie idzie o urazę. Ale o to, że skoro ktoś bliski był obojętny, to i ja mam prawo być obojętna wobec tej akurat osoby i zajmować się swoimi sprawami.
            • wapaha Re: Wyliczacie pomoc? 29.04.17, 13:59
              Oczywiście, że masz prawo być obojętna. Przecież nikt niczego nie narzuca, obowiązków żadnych nie masz.
Pełna wersja