antyideal Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 27.04.17, 20:53 Zadzwoniłam na policję przy pierwszej próbie przejścia od agresji słownej do fizycznej, choć nie było to jeszcze uderzenie, ale mocne chwycenie za ramię, w złości, wściekłości, poczułam się zagrożona. Wcześniej była przemoc psychiczna, na początku oczywiście trudna do wychwycenia, właściwie szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, ze ktoś mi to uświadomił. Na szczęście jestem przeczulona na punkcie dbałości o swoje fizyczne granice i próba ich naruszenia wywołala właściwą reakcję. Po pewnym czasie, niedlugim, podobna sytuacja, nie uderzenie, ale...., również zadzwoniłam, panowie przyjechali ponownie. Dzięki temu przemoc fizyczna nie poszła dalej, próby zakończyły się. Potem był długi proces wychodzenia z tego toksycznego związku, niebieska karta i tym podobne przyjemności. Ale da się Odpowiedz Link Zgłoś
semihora Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 27.04.17, 21:08 Oczywiście, że w pięknej teorii odchodzę i to koniec związku. Ale wiem też, że w praktyce bywa się mocnym tylko w gębie i tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 27.04.17, 21:46 Pierwsza moja myśl, oddałabym. Lecz później przez głowę przychodzi mi sytuacja mojej znajomej i jej przemocowy związek. Kiedy jej mąż się wkurzył jego oczy robiły się tak straszne, a twarz wykrzywiała w dziwny sposób (zakładam, że w towarzystwie i tak się hamował i przy nas nigdy jej nie uderzył, ale wiem, że robił to w domu), że chyba zwinęłabym się w kącie w kłębek i przeczekała aż mu przejdzie, a później spakowała się i odeszła na zawsze. Panicznie boję się nieobliczalnych osób. Ale powyższy przykład to klasyczny związek z przemocowcem, który nim był i zapewne na zawsze pozostanie. Z drugiej strony zastanawiam się co mogłoby pchnąć do uderzenia mnie faceta, który do tej pory był spokojny, nie był przemocowcem, który nigdy nie wybuchał krzykiem, nigdy się nie awanturował, z którym przeżyłam w spokoju 15-20 lat?! Stres, problemy z którymi nie potrafi sobie radzić, to, że może ciągle ktoś się go czepia i ciągle czegoś oczekuje, wiem że są też kobiety, które potrafią suszyć głowę facetowi o każdy pierd? Z drugiej strony to uderzenie. Teraz powiedziałabym, że odeszłabym, ale tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono. Na pewno po tym wszystkim nie byłoby już jak dawniej. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 27.04.17, 22:02 Najpierw bym na długo zbaraniała, a potem nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 27.04.17, 22:19 Zeby mnie maz lutnął, to nie wiem co bym musiala zrobic. Jakas straszna krzywde, cos bardzo wrednego i okrutnego. Ale nawet nie wyobrazam sobie co. Chyba tylko wlasnorecznie i z premedytacja skrzywdzic nasza corke. Za nic innego moj maz - chodzacy spokoj i szacunek - nie bylby w stanie podniesc na mnie reki. A co bym zrobila? Pierwsze co bym zrobila to pewnie bym stracila przytomnosc. Chlop jednak troche pary w rekach ma. Gdybym ustała na nogach, to jest opcja ze bym mu oddala. Potem pewnie bysmy sie poryczeli oboje. A potem to juz trzeba by sie bylo rozstac, bo pal szesc uderzenie, ale to co sie przed nim wydarzylo - oznaczaloby koniec miedzy nami. Odpowiedz Link Zgłoś
tryggia Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 27.04.17, 22:44 Jeśli w domu - natychmast dzwonię po brata/ojca, żeby byli przy tym jak się wyprowadzam lub wyprowadzili go na tyle, żebym mogła zmienić zamki. Gdziekolwiek indziej, w sumie, podobnie. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby mnie zdradził, zdefraudował jakąś kasę itd, ale tego akurat jestem pewna. Kolejne spotkanie byłoby już z adwokatem. Odpowiedz Link Zgłoś
perspektywa13 Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 07:24 Chyba buzię z wrażenia bym rozdziawiła i usiadła ze zdziwienia. Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 07:50 Zdarzyła mi się taka sytuacja dokładnie 13 lat temu z własnym mężem. Smarkula wtedy byłam 25 lat, mąż ode mnie starszy, dziecko roczne na stanie. Oddałam i zapowiedziałam, że jeszcze raz tak zrobi to się z nim rozwiodę. Chyba poskutkowało, ja właściwie nie mam pojęcia jak to się wydarzyło, bo mój mąż to uosobienie spokoju. Od trgo czasu wkurzałam go zdecydowanie bardziej i nigdy nie podniósł na mnie ręki ani nie użył przemocy słownej czynpsychicznej. Nie wiem co go wtedy opętało Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 12:27 A za co to było? Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 12:49 kaz_nodzieja napisała: > A za co to było? > A wiesz co, nawet nie pamiętam, pewnie jakaś normalna kłótnia, naprawdę się dziwię bo zareagował niewspółmiernie. On miał wtedy jakieś chwilowe problemy w pracy, pewnie go to nie usprawiedliwia, ale być może przez to mu się ulało W każdym razie sprawę uważam za zamkniętą, został rozgrzeszony, nie jest recydywistą, choć oczywiście kłócimy się nadal o pierdoły. Odpowiedz Link Zgłoś
lusitania2 Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 09:59 mam wpojone przekonanie, że trzeba mieć mocno nierówno pod kopułą, żeby podnieść rękę na kogoś, a jednocześnie pewnie nie kocham mojego męża tak mocno, jak niektóre nicki powyżej, żeby po uderzeniu mnie zastanawiać się co to za choroba go zaatakowała, albo co sama zrobiłam nie tak. Więc: policji pewnie bym nie wezwała (zaufanie do nich mam mniej, niż nikłe), natomiast następnego dnia wysłałabym do sądu pozew o separację. W sam raz, jak dojdzie do rozpatrzenia go będziemy w odpowiednio żadnych ew. złych stosunkach. A jako że dom jest mój, a mąż sam ma odpowiednie zaplecze finansowe nie sądzę, żeby, dla swojego własnego bezpieczeństwa zresztą, jakkolwiek oponował przeciwko natychmiastowej wyprowadzce z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 10:24 lusitania2 napisał: > mam wpojone przekonanie, że trzeba mieć mocno nierówno pod kopułą, żeby podnieś > ć rękę na kogoś, To zależy, równie dobrze można napisać, że można mieć nierówno pod kopułą, żeby podnosić rękę na własne dzieci, osobiście znam małżeństwo, które uważa, że trzeba mieć nasrane, żeby się ze sobą kłócić... a jednocześnie pewnie nie kocham mojego męża tak mocno, jak ni > ektóre nicki powyżej, żeby po uderzeniu mnie zastanawiać się co to za choroba g > o zaatakowała, albo co sama zrobiłam nie tak. Wiesz, ja jestem z natury choleryczką, nie jestem święta. Tak naprawdę to agresja słowna/psychiczna jest tak samo destrukcyjna jak ta fizyczna. Właściwie nie bardzo rozumiem, dlaczego w wątku mowa wyłącznie o uderzeniu, jakby to był wyłącznie przejaw znęcania się. Jakby zreasumować, to w tym całym związku niestety, a może na szczęście, chyba ja jestem większym agresorem, nie jestem z tego dumna, ale z wiekiem chyba jednak łagodnieję.... Nie wiem natomiast gdzie leży granica. kobiety często wybierają mniejsze zło, często są zależne finansowo, często uwazają, że w pełnej rodzinie dzieci będą się lepiej wychowywać, często są zastraszane, niedowartościowane i zwyczajnie boją się odejść od mężów. Fakt, ze w większości wypadków pierwsza agresja rodzi kolejną, jednak nie jest to reguła, być może one wierzą, że facet może się zmienić na lepsze, bywa i tak. Ludzie się jednak zmieniają....l > > > Odpowiedz Link Zgłoś
lusitania2 Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 10:46 saszanasza napisała: > To zależy, równie dobrze można napisać, że można mieć nierówno pod kopułą, żeby > podnosić rękę na własne dzieci, a NIE? >osobiście znam małżeństwo, które uważa, że trzeba mieć nasrane, żeby się ze sobą kłócić... no a czemu nie? Tak się dobrali, jak im ze sobą dobrze, to dobrze! Tak, jak ty zostałaś z mężem, choć cię uderzył, a ja - nie zostałabym. > Tak naprawdę to agresja słowna/psychiczna jest tak samo destrukcyjna jak ta fizyczna. i w związku z tym co, przepraszam? Ktoś neguje, że przemoc psychiczna to nie przemoc czy jak? Jeśli (ja nie) tolerujemy przemoc psychiczną, to mamy też tolerować tę fizyczną? Czy o co ci chodzi? > Jakby zreasumować, to w tym całym związku niestety, a może na szczęście, chyba > ja jestem większym agresorem, gratuluję samoświadomości, to ponoć pierwszy krok do rozwiązania problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 10:59 Przede wszystkim ty teoretyzujesz, ja piszę w oparciu o własne doświadczenie. Mozesz więc teoretycznie pisać co chcesz, nie jesteś w stanie przewidzieć jak zachowałabyś się w praktyce. Ja swojego wyboru nie żałuję. Tak, jestem z facetem ktory 13 lat temu miał czelność mnie raz uderzyć, od tego czasu jest uosobieniem spokoju i pantoflarzem, który absolutnie jest w stanie zrobić dla mnie wszystko, uważam, że w ciągu tych 13 lat winę swoją odkupił. Ty za to tkwisz w matriksie i przekonaniu o własnej niezależności, przy czym gratuluję samoświadomości - dobrze, że zdajesz sobie sprawę, że niewystarczająco kochasz męża, by bez skrupułów go zostawić. Ty w ogóle masz dzieci, czy tak sobie tu rownież teoretyzujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
lusitania2 Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 11:09 tkwię w matrixie, bo uderzenie mnie nie mieści mi się w granicach dozwolenia? Cóż, nieś swój krzyż dalej, agresorko. Aha, dzieci mamy troje. Na żadne nigdy nie podniosłam ręki. Mąż też nie. No nie leży nam w to charakterach, to naprawdę to takie dziwne? Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 11:17 lusitania2 napisał: > tkwię w matrixie, bo uderzenie mnie nie mieści mi się w granicach dozwolenia? > Cóż, nieś swój krzyż dalej, agresorko. > Widzę, ze tozpoczynamy ataki ad personam, ty NiE AGRESORKO > Aha, dzieci mamy troje. > Na żadne nigdy nie podniosłam ręki. Mąż też nie. No nie leży nam w to charakter > ach, to naprawdę to takie dziwne? > Dziwne, widząc z jaką lekkością przychodzi ci ubliżanie mi. > > Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 12:30 13 lat temu jak dobrze pamiętam można było jeszcze legalnie dać klapsa własnemu dziecku. Dziwna ustawa zabaraniająca karać własne dzieci klapsem weszła w życie chyba z 7 lat temu. Tak wychowywana była moja siostrzenica, była upartym dzieckiem. Jak miała dwa lata to nawet ułożyła piosenkę -wierszyk o tym jak jest bita Ja też tam byłam, bo zdarzało się, że była pod moją opieką, a ja niegrzecznych dzieci nie lubię Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 12:41 Ale jednak potwierdzasz, że bicie nie przynosi żadnego efektu, bo sam/a piszesz, że dziecko karano biciem, a mimo to wciąż robiło swoje Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 13:00 A nie, po klapsie zaprzestawało Teraz jest dobrze wychowaną, fajną nastolatką. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 13:13 Większość nastolatkow wyrasta z zachowan typowych dla dwulatkow Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 13:24 Tak, ale część z nich nadal jest rozwydrzona i niewychowana, choć oczywiście brak wychowania w tym wieku objawia się czym innym niż u przedszkolaka. Odpowiedz Link Zgłoś
onewoman Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 11:42 Niestety mam tak samo Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 12:36 Nie mam męża. Ale gdyby mnie konkubent uderzył to na początek pewnie nic bym nie zrobiła. Odwróciła się i wyszła z pomieszczenia. Po pierwsze tkwiłabym w szoku a po drugie jakoś tak mam że w sytuacjach mega stresowych włącza mi się zimny spokój. Który potem przechodzi w zimną furię. A to oznacza że pewnie na drugi dzień przystąpiłabym do chłodnego kalkulowania jak go wywalić z domu i przy okazji maksymalnie zadbać o swoje i dzieci dobro. A jako że chłop mieszka u mnie to wywalenie z domu pewnie odbyłoby się jakoś po kilku dniach jak już bym wszystko zaplanowała i zadbała o skuteczność. Normalnie jestem bardzo wyrozumiała i trudno mnie doprowadzić do takiego stanu. Ale jak w nim jestem (3 razy w życiu mi się zdarzyło) to nie biorę jeńców. Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: Jeszcze o przemocy - a gdyby to wasz maz ... 28.04.17, 13:37 To zalezy. Gdyby stracil cierpliwosc, bo ja bym pierwsza zastosowala przemoc wobec niego, to bym nie dzwonila. Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Been there, seen that 28.04.17, 15:24 Zdarzylo mi sie zostac uderzona przez faceta, w poczatkach zwiazku, w sumie 3 razy. Raz zamknal na mnie drzwi, z impetem, wiedzac ze mnie uderza; raz uderzyl mnie w twarz na ulicy po parudziesieciu minutach klotni i obustronnego machania rekami; trzecim razem chcial uderzyc sciane ale nie wyszlo. To byly pierwsze lata naszego zwiazku, scieralismy sie bardzo, zacietrzewialismy bardzo. Nie bylam bezbronna i niewinna ofiara: konflikt byl obustronny, slowa padaly brutalne, wiercilismy w sobie dziury az do upadlego. Klotnie byly takie, ze ze zlosci tupalam noga, walilam piescia w stol i czasem wrecz skakalam w miejscu bo tak bylam wsciekla. Za kazdym razem przemoc oddawalam, mimo 30cm roznicy wzrostu i 40kg roznicy wagi. Oddawalam bezmyslnie i instynktownie, podworkowo: walac po twarzy, drapiac po oczach i kopiac w piszczele i krocze. Zawsze odbieralam to jako obustronna wina, obustonna nieumiejetnosc rozwiazania problemow, obustronna porazke. Nie przyszloby mi do glowy wzywanie policji. Byly to sytuacje patologiczne i idiotyczne, mlodziencze i zywiolowe, nocne i pod wplywem uzywek. Glupie. Jednoczesnie: po przebrnieciu przez fazy konfliktow, ustaleniu oczekiwan, mozliwosci i granic, przestalismy sie awanturowac. Minelo ponad 5 lat - nie krzyczymy, nie bijemy. Wierze, ze moga byc sytuacje w ktorych osoby nieprzemocowe posuwaja sie do rekoczynow, bo sa popchniete do granicy wlasnej wytrzymalosci. Dodam, ze bedac swiadkiem dalekiego znajomego dyscyplinujacego dziewczyne w czasie imprezy szybkim wychowawczym strzalem w twarz, tez podeszlam i go uderzylam. Przypuszczam, ze to moze swiadczyc zle o mojej kulturze lub agresywnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
hallbera.jarlakappi Re: Been there, seen that 29.04.17, 11:17 >dalekiego znajomego dyscyplinujacego dziewczyne w czasie imprezy szybkim wychowawczym strzalem w twarz wtf ? Odpowiedz Link Zgłoś