Dodaj do ulubionych

Wojna o drogę-kto ma rację

30.04.17, 17:28
Ludzie kiedyś dawno (kilkanaście lat temu) kupili działki i pobudowali domy. Cztery po jednej stronie drogi, jeden po drugiej stronie. Droga gruntowa, zakończona ścieżką wchodzącą w las. Po jakimś czasie zgłosiła się do nich pani, która wróciła po latach emigracji na ojcowiznę i oznajmiła, że początkowy odcinek tej drogi (nie ten, przy którym stoją domy, ale ten który wiedzie od głównej drogi do granicy pierwszej działki) przebiega przez jej grunt. Przez kilka lat pani (poza okresowym odgrażaniem się i przypominaniem o swoim prawie do tej ziemi) nic nie robiła. Sama wybudowała dom, na innej części swojej ziemi. Gdzie poza tym był syf, malaria, śmietnisko, zgraja na pół zdziczałych psów oraz zabiedzonych kóz.
Po wielu, wielu bezowocnych interwencjach (m.in. mieszkańców tych domów) w końcu pani zabrano zarówno psy, jak i kozy. Wtedy pani zeźliła się i w odwecie zagrodziła drogę. Najpierw taśmami, potem zamówiła kilka bloków betonowych, którymi zastawiono przejazd całkowicie. Dodatkowo założyła sprawy o wtargnięcie na jej teren przeciwko kilku osobom z tamtych domów.
Mieszkańcy na razie dojeżdżają od drugiej strony, używając wąskiej leśnej ścieżki, osobowy samochód od biedy przejedzie, ale już np. śmieciarka czy szambiarka nie. Poza tym ta ścieżka też nie jest "niczyja", przebiega w granicy czyjejś działki, na razie leżącej odłogiem, nieużywanej (las tam rośnie).
Władze gminy podobno są za mieszkańcami (ba, w końcu ktoś wydał pozwolenia na budowę tych domów, prawda ?), ale pani jest w prawie. Jak tylko kogoś tam widzi, wzywa policję. Dobrze, że nie obowiązuje jeszcze prawo do obrony swojej ziemi smile bo być może pani już by parę osób trupem położyła....
Po czyjej stronie byłybyście w takim sporze ?
Obserwuj wątek
    • kfugktru23 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:32
      Pani. No sorry ale jak kupuje się nieruchomość to ogląda się ją 10 razy z każdej strony i zatrudnia prawnika by wszystko zbadał. Oczywiście pani postąpiła samolubnie ale jej prawo, trzeba było kupić tą działkę od niej wcześniej.
      • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:56
        Kiedy te działki były kupowane i domy budowane, to tej pani nie było w kraju, nikt jej nie znał i nikt o niej nie słyszał. Tereny do niej należące miały zaniedbany stan prawny (nieuregulowane sprawy spadkowe itp.), ona dopiero po powrocie to wyprostowała i uzyskała na papierze tytuł własności.
        • vi_san Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 19:21
          Wina właścicieli działek zabudowanych, że nie upewnili się wcześniej co do własności możliwości dojazdu. Skoro już - należało WCZEŚNIEJ w urzędzie gminy czy jakimś uzyskać prawo służebności działki tejże [użytkowania drogi]. Na papierze, z wpisem do ksiąg. Skoro się nowym właścicielom nie chciało - to pani odzyskawszy swoją własność jest "w prawie".

          --
          Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
          • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 19:33
            To że oni nie sprawdzili to jedno, ale mnie zastanawia w jaki sposób dostali pozwolenie na budowę - dzielnica dysponuje przecież planami geodezyjnymi, czemu tego nie sprawdzono ?
            Podobno do tych działek w planach jest wyznaczone miejsce na drogę, ale w innym miejscu i tam obecnie rośnie las. A ta droga sobie po prostu istniała fizycznie (wydeptana, wyjeżdżona), to sobie nikt zgodnością z planem głowy nie zawracał.
            • vi_san Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 19:51
              Def, ale tu nie ma "to jedno". Ja jakoś nie rozumiem jak można kupić działkę bez upewnienia się co do jej stanu prawnego, możliwości dojazdowych, okolicznej infrastruktury, planów rozbudowy itp. No, ale ja widać głupia jestem, bo planując wydatek tej miary jednak wole wiedzieć, a nie "jakoś to będzie". Może po tym jak się sparzyła kumpela - kupiła piękną działkę w atrakcyjnej lokalizacji i w dość atrakcyjnej cenie, bo teren zaniedbany, "właściciel" kasę wziął i wyjechał, koleżanka z mężem zainwestowali w karczowanie lasu [pierw w załatwianie pozwoleń na wycinkę samosiejki] i tak dalej... A kiedy już grunt był oczyszczony i mieli zamiar zacząć się budować - to się okazało, że "właściciel" nie był właścicielem według prawa, bo sprawa spadkowa jakaś i jakiś tam procent należy się jego siostrze. Cóż, koleżanka przełknęła bardzo gorzka pigułkę, bo w dniu wyceny działki [kiedy ustalano kwotę spłaty] teren był zadbany i uporządkowany, a więc i cena wyższa - wiem, że musiała tej siostrze zapłacić niemal tyle, co za zakup terenu. W efekcie ani to nie wyszło okazyjnie ani tanio - w tej samej cenie mogli mieć teren pod zabudowę bez konieczności załatwiania, karczowani i nerwów.
              A ad rem: Skoro jest wyznaczone miejsce na drogę - to właściciele tych działek "odciętych" przez ową panią - powinni zamiast się z nią szamotać i użerać po prostu wystąpić do gminy o wypełnienie obowiązku zapewnienia dojazdu. Koniec kropka. Nawet i w piątkę zrzucić się na prawnika. I wówczas to problem gminy, czy ustali obowiązkową służebność na drodze przez działkę pani, czy szarpnie się i w końcu zrobi drogę według planów.

              --
              Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
              • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:17
                No ja też tego nie rozumiem, nie rozumiem także tego, że jak już się dowiedzieli, że tej drogi "nie ma", to dalej przez tyle lat nic nie zrobili z tych rzeczy, o których piszesz.
                Tu były dawniej tereny wiejskie, dużo było takich dróg "zwyczajowych" - bo rolnikowi było bliżej do pola, to tak wyjeździł, za zgodą sąsiada, czy tak po prostu, bo nieużytek, bo tak wygodniej.
                Tyle że kupując działkę patrzy się na wyrys geodezyjny całej okolicy, a nie na wydeptane ścieżki. Na terenie, gdzie my mamy działkę, też przechodziła taka droga - śladu po niej nie ma, bo wg planu droga była wyznaczona zupełnie inaczej.
                Ale jak widać tamci cały czas liczyli na... No nie wiem na co, że właścicielka "da spokój" ?
                • vi_san Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:45
                  Nie mam pojęcia na co "liczyli" użytkownicy drogi - zwłaszcza, już PO pojawieniu się prawnej właścicielki, która to przez te "naście" lat nie reagowała. Skoro WIEDZIELI, że grunt nie jest gminny tylko prywatnego właściciela należało czym prędzej zażądać od gminy wytyczenia i wybudowania innej drogi dojazdowej lub ustanowienia służebności gruntu teju pani - z wpisem do ksiąg wieczystych. Skoro mięli to w zadkach - to teraz, sorry, Winnetou - pani ma 100% racji zagradzając dojazd i utrudniając im bezprawne korzystanie ze swojej posesji.

                  --
                  Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                  • asia-loi Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:51
                    vi_san napisała:

                    > Nie mam pojęcia na co "liczyli" użytkownicy drogi - zwłaszcza, już PO pojawieni
                    > u się prawnej właścicielki, która to przez te "naście" lat nie reagowała. ....


                    Bo gdyby chodziło tylko o jeden dom, to może by poszli do urzędów. A z tego co pisze autorka wątku domów jest kilka, więc pewnie jeden na drugiego się oglądał. Nie było tego, co zrzuciłby hasło, że trzeba coś zrobić.

                    --
                    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
                    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
                    • vi_san Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 08:29
                      Asiu, ja zapewne dziwna jestem, bo w takiej sytuacji mając głęboko i szeroko pozostałych sąsiadów SAMA dla własnego spokoju, egoistycznie ruszyłabym zadek! Pierw do gminy po wiadomości i papiery na potwierdzenie tychże a potem do prawnika. Albo też do gminy po wiadomości i papiery na potwierdzenie a potem w kurs po sąsiadach, na zasadzie "Słuchajcie, jest tak i tak, jeśli zrobimy tak i tak to..., a jeśli siak i siak to ... . Ja wolałabym to...". Uzgodnić, zrobić zrzutkę na prawnika i załatwić. I zupełnie serio - nie mam pojęcia co myśleli WSZYSCY mieszkańcy tych domów? Że pani będzie ich głaskać po główkach do uśmiechniętej śmierci? Tym bardziej, że Def pisała, że "uroczy sąsiedzi" na panią nasyłali straż miejską i inne takie milusie atrakcje jej zapewnili? Że będą sobie jeździć po jej działce do kiedy będą chcieli? Ciekawe czy któryś z tych państwa zgodziłby się, żeby jemu pod domem sąsiedzi jeździli w te i w wte? Powątpiewam... Zaś w konflikcie jestem zdecydowanie po stronie pani - głównie dlatego, że durnie i lenie nie zasługują na poparcie.

                      --
                      Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                      • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 20:38
                        vi_san napisała:

                        >>Ciekawe czy któryś z tych państwa zgodził
                        > by się, żeby jemu pod domem sąsiedzi jeździli w te i w wte?

                        No,to niezupełnie tak się odbywa - pani mieszka na innej posesji, w pewnej odległości od tej spornej drogi. Ta droga przebiega przez skraj innej działki, odrębnej i niezabudowanej.
                        Ale tak czy owak stanowiącej jej własność.
                        • vi_san Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 21:11
                          No ok, ale czy któryś z tych państwa tak ot, wyraziłby zgodę, żeby po JEGO działce jeżdżono? Bo tak? Bez niczego? Wątpię. I nie jest to kwestia czy mieszka czy nie. Trudno, jaśnie wielmożni będą się musieli pofatygować do gminy i rzecz załatwić zgodnie z prawem, zamiast jak dotąd uprawiać samowolkę. I jakoś mi ich wcale a wcale nie żal!

                          --
                          Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                        • kamelia29 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 09.05.17, 10:59
                          Problem w tym, że wszyscy mieszkańcy mieli dojazd od drogi publicznej przez DROGE,, która była w momencie zakupu ich działek drogą we władaniu m.st. Waraszawy. A Pani nie jest właścicielką gdyż sąd nie wyraził zgody na jej uwłaszczenie min. na działce stanowiącej fragment ich drogi dojazdowej i na fragmencie ulicy Orneckiej (dz. 28/2 i 1/2). Ale Pani nie przyjmuje tego do wiadomości. A Ilości pism z prośbą o uregulowanie wysłane przez nich do gminy liczymy w dziesiątkach.
              • sibeliuss Re: Wojna o drogę-kto ma rację 09.05.17, 08:27
                Byłem takim złym właścicielem, odzyskałem działkę po dziadkach, część działki bezprawnie zajęto pod jezdnię. Stroną w sporze było miasto, które usiłowało nas wywłaścić. Długo trwało udowadnianie, że my nie mogliśmy wydać zgody, bo nikt nas o nią nie pytał. Nie intersowała nas kasa, bo była śmieszna, chcieliśmy otrzymać rzetelną wycenę i nieruchomość zamienną (ulica była przecież nie do rozebrania). Udowodniliśmy, że miasto działało w złej intencji, sprzedali ziemię deweloperowi, gdzie jedyny dojazd był przez naszą działkę. Sami byśmy nic nie zrobili, znaleźliśmy kupca, który dał prawnika. Zamiast śmiesznych groszy udało nam się otrzymać faktyczne pieniądze za teren w tej lokalizacji. Co ciekawe, kupiec grożąc miastu wymusił wytyczenie dojazdu przez działkę obok, która jakimś cudem okazała się państwowa. Zatem nie osądzajcie Państwo ludzi zbyt łatwo, każdy człowiek ma prawo do swojej własności, a kobieta widocznie poczuła się zdesperowana. To jej działka i skoro prośby nie dały skutku to zaczęła działać. Ile można czekać?

                --
                W życiu wszystko jest pożyczone
    • foringee Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:34
      A co robili ci co domy wybudowali, żeby zrekompensować pani używanie jej działki? Zaproponowali wykup terenu? Dzierżawę? odpłatne użytkowanie? Czy tak chcą jej po prostu ukraść majątek i zawłaszczyć?

      --
      <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
      • foringee Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:36
        O, Proponuję, żeby jeden z tych co wybudowali domy odkupił działkę od pani. A później ją oddał za darmo by sobie reszta po niej jeździła tongue_out

        --
        <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
      • kaz_nodzieja Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:05
        Pewnie nawet czekolady Pani nie kupili w ramach podziękowania, że mogli darmowo użytkować tyle czasu.

        --
        Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
    • milka_milka Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:39
      A dojazd konieczny? Nie znam się, ale kiedyś czytałan, że jest obowiązek udostępnienia przejazdu przez swoją działkę, jeśli nie ma innej możliwości dostania się do kolejnej działki.

      --
      Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
      • foringee Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:46
        I do tego jaka perfidia- zagarnęli cudzy grunt i z niego korzystają za darmo i mimo pani uwag nic z tym nie robią
        a widzą, że pani sobie nie radzi ze zwierzętami to na nią ślą skargi by to ją "przywołać do porządku".
        Szkoda, że siebie nie przywołali wcześniej jak cudzy teren zawłaszczali. Może gdyby nie ich chęć żerowania na cudzym za darmo to sytuacja dawno by była uregulowana a pani by miała dość kasy za odpłatną służebnośc żeby kozy i psy nakarmić do syta.

        --
        <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
          • kaz_nodzieja Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:09
            chyba.ze napisała:

            > Mało tego- "właścicielka przez kilkanaście lat poza odgrażaniem się nic z tym n
            > ie robiła"- mogła przecież wybrukować i porządnie zdrenować coby się terenówki
            > burakom nie ubłociły big_grin

            Słusznie. I ponawiam pytanie czy choćby przysłowiowy kosz słodyczy z butelką akoholu dostała w zamian za dotychczasowe użytkowanie w podzięce?
            Czy tylko donos?


            --
            Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
        • agrypina6 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:56
          I do tego jaka perfidia- zagarnęli cudzy grunt i z niego korzystają za darmo i
          > mimo pani uwag nic z tym nie robią
          > a widzą, że pani sobie nie radzi ze zwierzętami to na nią ślą skargi by to ją
          > "przywołać do porządku".
          > Szkoda, że siebie nie przywołali wcześniej jak cudzy teren zawłaszczali. Może
          > gdyby nie ich chęć żerowania na cudzym za darmo to sytuacja dawno by była uregu
          > lowana a pani by miała dość kasy za odpłatną służebnośc żeby kozy i psy nakarmi
          > ć do syta.
          No właśnie. Co za perfidia.
        • 3-mamuska Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 19:14
          foringee napisał:

          > I do tego jaka perfidia- zagarnęli cudzy grunt i z niego korzystają za darmo i
          > mimo pani uwag nic z tym nie robią
          > a widzą, że pani sobie nie radzi ze zwierzętami to na nią ślą skargi by to ją
          > "przywołać do porządku".
          > Szkoda, że siebie nie przywołali wcześniej jak cudzy teren zawłaszczali. Może
          > gdyby nie ich chęć żerowania na cudzym za darmo to sytuacja dawno by była uregu
          > lowana a pani by miała dość kasy za odpłatną służebnośc żeby kozy i psy nakarmi
          > ć do syta.
          >

          Gloopia jestes? Chyba cierpiące zwierzęta to co innego niz droga,powinni jej po prostu płacic.
          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • iziula1 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:43
      Pytanie co jest w KW w dziale III. Czy macie zapis o ustanowieniu drogi koniecznej? Służebność?
      Jeśli tak egzekwujcie swoje prawo.
      Jeśli nie należy złożyć do sądu wniosek o ustanowienie drogi koniecznej,zapłacić Pani za służebność i ponosić bieżące koszty utrzymania drogi.
      Tylko tyle i aż tyle.



      --
      I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
      A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
      • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 18:09
        No takich szczegółów to ja nie znam, obserwuję całą sytuację z boku.
        Osobiście korzystałam z tej drogi chodząc z psami do lasu, już nie chodzę (chociaż pieszo można przejść mimo blokad).
        Ona jest trudna, z nami lata temu też miała na pieńku (nie o drogę, całkiem inna historia, zresztą teraz to może nawet nas lubi, zwłaszcza mojego męża, który nieraz jej psy dokarmiał), ale teraz mimo wszystko uważam, że ma poniekąd rację. Gdyby była bardziej "normalna", to może by i się zgodziła na jakąś ugodę, dzierżawę czy sprzedaż, ale ona myśli trochę inaczej. To jest JEJ ZIEMIA i ona nie popuści. Choćby dla zasady.
        • sasanka4321 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 18:14
          No wlasciciele domow nie przychodza do niej grzecznie po prosbie z oplacalna dla niej propozycja, ale ze skargami, interwencjami i postawa, ze im sie nalezy ta droga jak psu zupa, skoro pani nie oprotestowala budowy domow. Naprawde trudno przy takim ich podejsciu oczekiwac od pani usmiechu na twarzy i checi pomocy.
          • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 18:30
            sasanka4321 napisała:

            > No wlasciciele domow nie przychodza do niej grzecznie po prosbie z oplacalna dl
            > a niej propozycja, ale ze skargami, interwencjami i postawa, ze im sie nalezy t
            > a droga jak psu zupa,

            Czy i jakie rozmowy z nią prowadzili, to tak do końca nie wiem, natomiast faktem jest, że przez ponad 10 lat mieszkali sobie ze świadomością, że nie mają prawa do tego kawałka drogi i NIC z tym nie zrobili, licząc zapewne, że pani, uważana za miejscową wariatkę i niespełna rozumu, nie będzie w stanie niczego im zrobić. A kiedy pani zaczęła silniej naciskać, oni nasilili interwencje Straży Miejskiej. No i się doigrali, pani może i jest trochę niezrównoważona, ale całkiem inteligentna smile I mimo wyglądu ostatniej zapijaczonej menelki i mieszkania w niewykończonym domu bez mediów, ma środki na adwokata oraz zakup, transport i ustawienie kilkutonowych bloków betonowych.
            Sama się nieraz zżymałam na ten jej zwierzyniec, ale teraz to mi jej szkoda. I tych psów też, trafiły do schroniska, na pewno są w szoku. Jeden zdołał uciec, wrócił do niej. Ciągle przerażony, biedaczysko.
            • foringee Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:18
              Cwaniaki myśleli że skorzystają z okazji że pani zaburzona umysłowo i ją bezkarnie okradną wykorzystując jej stan .
              Czy ty się zadajesz z tą pobudowaną cwaniakowatą patologią?

              --
              <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
              • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:53
                Nie, ja ich znam tylko z widzenia, bo często tą sporną drogą chodziłam do lasu. Czasem jakieś "dzień dobry" najwyżej. Sprawę znam, bo mojemu mężowi opowiadała o tym sąsiadka (dalsza), której siostra czy kuzynka tam mieszka.
                No i od samej "wariatki", bo ona mojego męża chyba lubi, mimo że kiedyś też mieliśmy z nią zatargi. Ale teraz jest "sztama" smile , więc gdy go spotka, to mu się skarży.
              • rosapulchra-0 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 23:03
                To synonimy.

                niespełna rozumu: « np. jako obraźliwe określenie osoby niemądrej »
                bezmózgowiec, bezrozumny, ciećwierz, ciemniak, ciemny, człowiek głupi, czub, czubek, ćwok, debil, durnowaty, durny, fajtłapa, głupawy, głupek, głupi, głupi jak but z lewej nogi, głupkowaty, głupol, idiota, imbecyl, kretyn, mądry inaczej, melepeta, mugol, niedouczony, nieinteligentny, nielotny, niemądry, nienormalny, nieoświecony, nierozgarnięty, nierozsądny, nierozumny, niezdara, ograniczony, oszołom, pajacowaty, pomyleniec, pomylony, półwariat, prymitywny, przygłup, przygłupek, psychiczny, psychol, sowizdrzalski, szajbus, świr, świrus, tępy, tępy jak noga stołowa, trzpiotowaty, wariat, wariatuńcio, zacofany, zakuty,

                --
                Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
      • sibeliuss Re: Wojna o drogę-kto ma rację 09.05.17, 08:32
        iziula1 napisała:

        > Pytanie co jest w KW w dziale III. Czy macie zapis o ustanowieniu drogi koniecz
        > nej? Służebność?
        > Jeśli tak egzekwujcie swoje prawo.
        > Jeśli nie należy złożyć do sądu wniosek o ustanowienie drogi koniecznej,zapłaci
        > ć Pani za służebność i ponosić bieżące koszty utrzymania drogi.
        > Tylko tyle i aż tyle.
        >
        >
        >
        Tu nie zachodzi ustanowienie drogi koniecznej, bo dojazd mozna wytyczyć w każdy inny sposób - tylko za to trzeba by zapłacić.

        --
        W życiu wszystko jest pożyczone
    • milka_milka Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:44
      www.rp.pl/artykul/640012-Czy-mozna-zagrodzic-sasiadowi-dojazd-do-jego-dzialki.html#ap-1
      Takie coś znalazłam.

      --
      Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
    • thea19 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 17:44
      zeby wydzielic dzialke i wybudowac na niej nawet kurnik to musi byc droga dojazdowa (szer. 4m o ile mnie pamiec nie myli), musza byc stosowne mapy zrobione przez geodete itd. gdzie ta droga byla pierwotnie bo musiala byc? nie mozna sobie przywlaszczac cudzej dzialki na dojazd bo komus tak jest wygodniej. moja mama sama sobie musiala kiedys sluzebnosc ustanowic u notariusza.
    • alba27 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 19:46
      Skoro w okolicach ziemia kosztuje 400-500 za metr to z jakiej racji Pani ma kawałek ziemi na drogę oddać. Jeśli jest inna droga to może sąd się nie zgodzi na ustanowienie drogi koniecznej a jeśli taką zgodę wyrazi to zapewne na odpłatną służebność.
      • iziula1 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:09
        alba27 napisała:

        > Skoro w okolicach ziemia kosztuje 400-500 za metr to z jakiej racji Pani ma kaw
        > ałek ziemi na drogę oddać.

        Dodatkowo każda służebność to utrata na wartości nieruchomości. Niby jej działka a nic nie może bo w KW ma wpisane ograniczenie na korzyść innych wlascicieli.

        Jeśli jest inna droga to może sąd się nie zgodzi na
        > ustanowienie drogi koniecznej a jeśli taką zgodę wyrazi to zapewne na odpłatną
        > służebność.

        Oczywiście,i tak to będzie wyglądało.

        --
        Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
        Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
        Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
        które bije coraz prędzej, goręcej...
    • lady-z-gaga Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:07
      Jesli budowali i nie interesowali się, czy jest służebność tej drogi, to mają kłopot. Teraz muszą to załatwić sądownie. Służebność pewnie zostanie orzeczona (jesli do posesji nie ma innego dojazdu), ale nie za darmo.
    • jdylag75 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:23
      Skoro dojazd zostal wyznaczony w innym miejscu, tak jak pisałaś wyżej, to jaki problem? Trzeba drogę w wyznaczonym miejscu wykonać, wczesniej zrobic zrzute i zapomniec o pani. Juz nie wymagam rekompensaty dla właścicielki drogi bo to chyba nierealne.
    • muchy_w_nosie Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:37
      Pewnie do pozwolenia na budowę był wskazany dojazd od "dupy strony", a faktycznie wszyscy jeździli jak szybciej. Pewnie w mpzp droga idzie po pani polu ale jest nie wydzielona. Pisać do gminy żeby umiżliwiła dojazd po drogach gminnych, może być tak że faktyczna droga jest kawałek dalej a po polu babki jest wyjeżdżone bo było łatwiej. Tu babka nie jest winna, pisać do gminy, spr. na geoportalu jak leci droga albo w lokalnym serwiscie z danymi katastralnymi i wymagać od gminy umożliwienia przejazdu.
      mapy.geoportal.gov.pl/imap/?gpmap=gp0
      • kamelia29 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 09.05.17, 13:36
        No właśnie wojna idzie o to że Ci ludzie dostali pozwolenia na budowę z dostępem do drogi publicznej przez działkę drogową będącą we władaniu m. st. Warszawy. A dopiero chyba w 2006 r. Pani wniosła sprawę do sądu. Sąd nie uwłaszczył jej na tej części działki drogowej. Niestety ta Pani mimo to robi tym 6 rodzinom problemy. Stąd oni dochodzą swego.
    • wiosennaburza1 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:39
      rację ma właścicielka ziemi. posiadacze owych domków powinni iść do niej z naręczem kwiatów oraz czekoladkami i podziękować za udostępnianie drogi od razu, kiedy pani wróciła z emigracji. podziękować, położyć uszy po sobie i szukać pokojowych rozwiązań. bo ziemia jest tej pani i wara od niej.
      postawiałam się w miejscu tej pani. wracam z zagramanicy , a tu po mojej ojcowiźnie obcy jeżdżą. jeżdżą, chcą kupić. ja jestem na nie. nasyłają na mnie różne służby.
      takiego bym udostępniła.
      ludzie to jednak cwani są. korzystają z cudzego, a jak im się ukróci - drą japy.
      • vi_san Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 09:24
        Zasadniczo to nawet nie wiemy czy "chcą kupić". Bo autorka wątku o propozycji odkupienia gruntu nie mówiła - to była jedna z porad od kogoś w dyskusji... Wiemy tylko, że "oni" chcą, żeby wszystko zostało jak było przez ostatnie naście lat - czyli pani sobie tą ziemię ma, ale oni jeżdżą jak i kiedy chcą.

        --
        Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
    • lidek0 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 20:44
      "Gdzie poza tym był syf, malaria, śmietnisko, zgraja na pół zdziczałych psów oraz zabiedzonych kóz." z co to ma do rzeczy? Teraz skoro kupujący dali "ciała" powinni skonsultować to z prawnikiem. Nie bardzo też rozumiem co ma do tego pozwolenie na budowę? Kogo w urzędzie obchodzi jak będziesz dojeżdżać do własnego domu? Może helikopterem. Wg mnie pani ma rację i tyle a towarzystwo przespało trochę czasu.

      --
      Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
      Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
      zapraszam na forum Dla starających się
        • foringee Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 21:03
          Ależ dojazd pewnie był. Tylko gdzie indziej a właściciele nie zadbali by tamtego dojazdu krzaki nie zarosły a zawłaszczyli sobie ziemię pani bo mieli bliżej po cudzym.

          --
          <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
          • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 21:54
            Dojazdu nie było, tzn. w sensie fizycznym (bo być może w planach jest wyznaczony teren pod drogę), bo tam naokoło jest las, nie taki, że "krzaki zarosły", tylko normalny las, wysokie sosny i pomiędzy nimi masa innych mniejszych liściastych drzew. Więc zrobienie teraz drogi gdzie indziej to nie takie hop-siup.
            Tam, gdzie my kupiliśmy działkę, było pole, więc przynajmniej nie trzeba było niczego karczować smile Ale i tak gmina ręki nie przyłożyła do tej drogi, to że teraz jest w miarę utwardzona, a nie tylko wyjeżdżona, to wyłącznie nasza (mieszkańców) zasługa i nasze koszty - mimo że formalnie droga należy do gminy.
      • iziula1 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 21:24
        lidek0 napisała:

        Nie bardzo też rozumiem co ma do tego pozw
        > olenie na budowę? Kogo w urzędzie obchodzi jak będziesz dojeżdżać do własnego d
        > omu? Może helikopterem. Wg mnie pani ma rację i tyle a towarzystwo przespało tr
        > ochę czasu.
        >
        Lidek bo takie jest prawo. Nie dostaniesz pozwolenia na budowę o ile działka nie ma dojazdu do drogi publicznej. I dobrze ,ze tak jest bo ludzie inaczej by się pozabijali tongue_out
        Znając życie to projektant zaczyna od tego czy nieruchomość ma dojazd , potem uzbrojenie i stan prawny działki, plan zagospodarowania, warunki zabudowy.
        Nie wierzę,że 5 właścicieli tych nieruchomości nie miało tej wiedzy. Z jednego wpisu tu wnioskuję,że w KW jest wpis o drodze dojazdowej ale nie z tej strony co by "państwo" chcieli.
        I jeździli po działce sąsiadki a teraz czują się "w prawie " do obarczania jej odpowiedzialnością za swoje działania.
        Nie wiem co w ludzi wstępuje od kiedy podpiszą akt własności gruntu ? Jakby jakiś gen szlachcica na zagrodzie wink co jak Kmicic, co palił, grabił i gwałcił bo on u siebie jest i kto mu tego zabroni wink


        --
        "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
        by Sheldon Cooper
        • foringee Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 21:28

          gorzej, że ci "szlachcice" psiamać, chcieli wykorzystać fakt, że pani ma zaburzenia psychiczne i może da się ją okraść bez konsekwencji . Gnojki.

          --
          <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
          • iziula1 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 21:42
            foringee napisał:

            >
            > gorzej, że ci "szlachcice" psiamać, chcieli wykorzystać fakt, że pani ma zaburz
            > enia psychiczne i może da się ją okraść bez konsekwencji . Gnojki.
            >

            Niekoniecznie jest to fakt. Bardzo często aby zdyskredytować przeciwnika , szczególnie gdy jest nim kobieta używa się argumenty "zaburzona", "wariatka", "histeryczka".
            a w tej historii kobieta ośmieliła się hodować kozy, jakby nie mogła żyć "po bożemu" z chłopem i potulnie znosić fochy sąsiadów.tongue_out


            --
            I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
            A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
            • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 22:11
              Pani jest faktycznie "specyficzna" i żyje po swojemu, o te kozy to i myśmy z nią kiedyś walczyli, bo chodziły całym stadem samopas po całej okolicy i niszczyły wszystko na swojej drodze, jak to kozy smile No, ale potem się ogrodziła i kozy już nie wychodziły.
              Największy zatarg z mieszkańcami naszej ulicy był o ... dziecko. Pani, zanim się wybudowała, mieszkała w jakimś koszmarnym baraku, czy raczej takiej trochę większej psiej budzie. Z kilkoma psami i facetem. No i tam pewnej zimy urodziła dziecko...nawet nie w tej budzie, tylko na zewnątrz - moja sąsiadka zobaczyła ją, jak kuca i wypycha z siebie noworodka prosto na śnieg. Sąsiadka przytomnie zgarnęła z domu jakieś prześcieradła, przeskoczyła przez płot i udzieliła pomocy i jej i dziecku, wezwała pogotowie. Zabrali kobietę i dziecko. Ona wróciła po dwóch dniach, dziecko nie. Nie wiem, co z nim zrobiła, może się zrzekła, może nie, podobno było w domu dziecka, w każdym razie nikt go nigdy nie widział, ale pani do nas wszystkich (zbiorowo, nie tylko do tej co jej pomagała) miała kilka lat wielką pretensję, że zabraliśmy jej dziecko. Oraz szczenięta, w tym czasie jej suki miały małe i one też zostały zabrane w czasie jej nieobecności. Pretensja przejawiała się tym, że darła się na nas, jak tylko kogoś zobaczyła, najgorszymi wyzwiskami, groźbami ( w tym karalnymi) i życzeniami wszystkiego jak najgorszego.
              Tak więc pani jest "nietypowa" smile
                • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 23:02
                  Zadna, wyjasnialam iziuli dlaczego pani ma w okolicy opinie "wariatki". Tak to juz jest, ze ludzie zyjacy nieco inaczej, spotykaja sie z taka ocena. Wg mnie ona nie jest "wariatka", chociaz niewatpliwie jest dosc ... oryginalna smile
                  • iziula1 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 23:05
                    default napisała:

                    > Zadna, wyjasnialam iziuli dlaczego pani ma w okolicy opinie "wariatki". Tak to
                    > juz jest, ze ludzie zyjacy nieco inaczej, spotykaja sie z taka ocena. Wg mnie o
                    > na nie jest "wariatka", chociaz niewatpliwie jest dosc ... oryginalna smile

                    Default ale wiesz,że ten emotikon tongue_out nie był do ciebie, tylko do sposobu postępowania sąsiadów których opisałaś, prawda?
                    --
                    <*>
                    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
                    By Julian
                • vi_san Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 09:30
                  Na prawo własności - żadna. ale już na możliwość dogadania się racjonalnego - i owszem, te informacje wpływ mieć mogą. I z tego punktu widzenia uważam, że stan psychiczny i emocjonalny pani ma znaczenie w całej historii - bo BYĆ MOŻE gdyby nie jej "specyficzność" łatwiej byłoby się z nią dogadać na zasadzie "Sąsiadko, my już załatwiliśmy, gmina buduje nam drogę, o, tu są dokumenty, ale to potrwa... Może sąsiadka chociaż do czasu aż gmina drogę skończy umożliwi służbom [śmieciarka, szambo itp] przejazd?"... Z tym, że to i tak by wymagało ruszenia własnego dupska do urzędu i pozałatwiania a nie tylko jędolenia i złorzeczenia oraz nasyłania na sąsiadkę służb mundurowych...

                  --
                  Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                  • nathasha Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 20:25
                    na prawo wlasnosci - jako takie nie, ale na mozliwosc negocjowania ma jak najbardziej - bo jesli pani jest niepoczytalna, nie ma praw cywilnych wiec rozporzadzac jej wlasnoscia bedzie kurator, a on np moze sie dogadac jesli by uznal ze to jest w jej interesie.
                    • mysiaapysia Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 22:46
                      Jasne, jak ktoś się nie chce podporządkować większości, to najlepiej zrobić z niego wariata...
                      Radzę nie szafować tak wizją ubezwłasnowolnienia. Przede wszystkim ubezwłasnowolnienie jest możliwe jedynie wówczas, gdy dana osoba nie jest w stanie samodzielnie pokierować swoim postępowaniem z uwagi na chorobę psychiczną, niedorozwój umysłowy lub innego rodzaju zaburzenia psychiczne. Oznacza to, że ubezwłasnowolnienie nie dotyczy osoby świadomej swoich działań i zdolna do podejmowania racjonalnych decyzji wobec swojej osoby i majątku. Skoro tutaj pani zadziałała, jak widać skutecznie, to sorry, ale jest świadoma swoich działań.
                      No i jeszcze bardzo wąski jest krąg osób, które w ogóle mogłyby złożyć wniosek o ubezwłasnowolnienie - tylko małżonek, krewni w linii prostej (rodzice, dziadkowie, dzieci) oraz rodzeństwo, ewentualnie prokurator.Na pewno nie sąsiedzi.
                      Wreszcie - nawet gdyby hipotetycznie udało się ubezwłasnowolnić, to dlaczego kurator miałby uznać, że dobrowolne ustanowienie służebności drogi koniecznej w sytuacji, gdy nie ma do tego podstaw ustawowych, a tym samym znaczne zmniejszenie wartości nieruchomości miałoby być korzystne dla tej pani? To jakiś absurd.
              • iziula1 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 23:03
                default napisała:

                > Pani jest faktycznie "specyficzna" i żyje po swojemu, .....
                > Tak więc pani jest "nietypowa" smile

                Default, jesteś osobą która lubię i lubię twoje wpisy. trudno mi natomiast zrozumieć po co nam szczegóły z życia tej pani? Mamy pewną sytuacje prawna a wątek zmierza na poziom magla.
                Jesteś narratorem tej sprawy czy jej uczestnikiem? Bo trudno mi zrozumieć cel tych negatywnych wpisów o sąsiadce.
                --
                <*>
                "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
                By Julian
                • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 23:55
                  No fakt, za bardzo sie rozgadalam.... Zbyt szerokie tlo sprawy, choc to jaka osoba jest ta pani ma znaczenie w tej sprawie, np. rady z watku typu : ponegocjowac, zaproponowac kupno itp. sa w tej sytuacji absurdalne i niewykonalne.
                  Ale rzeczywiscie gawedziarstwo mnie ponioslo nieco za daleko..... :sad (kajam sie)
                  (a ja do pani obecnie nic nie mam, a nawet jej kibicuje w tym starciu - glownie dlatego ze nie fair bylo to ciagle nasylanie na nia SM i zabranie zwierzat).
                  • foringee Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 13:29
                    No ale to o pani powiedziałaś dużo złego a o sąsiadach ani ani. Myślisz, że oni w rodzinach nie mają patologi? że się któraś pani z którymś panem nie puszcza, nie oszukuje albo nie miała po cichu skrobanki? Chamsko zawłaszczyli cudzy teren licząc, że grupą zdominują i stłamszą słabszą pojedynczą osobę.
                    Mogli sami zacząć pani placić jakieś niewielkie pieniądze od razu gdy zgłosiła swoje prawa, albo zaproponować pomoc przy pasch i karmę. To sąsiedzi okazali się gorszymi gnojkami, natomiast od pierwszego wpisu mam wrażenie ty też potępiasz kobietę "bo to wariatka".

                    --
                    <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
                    • iziula1 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 13:49
                      foringee napisał:

                      , albo zaproponować pomoc przy pasch i karmę. To sąsiedzi okazali
                      > się gorszymi gnojkami, natomiast od pierwszego wpisu mam wrażenie ty też potęp
                      > iasz kobietę "bo to wariatka".
                      >

                      Deufult, raczej "przejeła" niechęć niż ją rzeczywiście czuję. I choć w watkach daje się wyczuć "niechęć" do tej kobiety nie podejrzewam Deufult o złą wolę, jest na forum nie od dziś i oceniam ją z perspektywy innych wątków i to pozytywnie.

                      Pomysł z pomocą przy zwierzętach był super. Z pewnością otworzył by pole do nawiązania porozumienia z sąsiadką, przełamał by opory. Jeśli pani kochała swoje kozy to trzeba było użyć tej miłości do nawiązania kontaktu z panią. Nasyłanie SM zamknęło drogę do porozumienia. Pani straciła zwierzęta, nie sądzę by o tym zapomniała.
                      --
                      <*>
                      "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
                      By Julian
                      • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 20:14
                        To nie jest osoba, która przyjęłaby jakąkolwiek pomoc. To, że od nas przyjmuje czasem jedzenie dla psów, to efekt wielu, wielu lat prób porozumienia. Poniekąd "oswoiliśmy" ją. Natomiast generalnie jest bardzo nieufna i podstawowym tekstem, jaki słyszy każda osoba usiłująca z nią porozmawiać (w tym osoby urzędowe) jest "wypie..j, k..wo/chu..." smile Łatwo nie jest - ale da się. Do niej po prostu należy przykładać nieco inną miarę, a wtedy okazuje się, że mimo porywczości i barwnego języka, to całkiem ogarnięta osoba.
                    • default Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 22:07
                      O pani napisalam duzo, bo znam ja od wielu lat i wiele sie napatrzylam i nasluchalam. I ja i moi sasiedzi. Teraz to juz sie do niej przyzwyczailismy i potrafimy ja akceptowac taka, jaka jest. Choc naprawde trudno o niej powiedziec cos milego smile A tamtych ludzi nie znam w ogole, wiem tylko ze maja z nia konflikt o droge i ze to z ich inicjatywy SM wraz z fundacja jakas (Viva ?) w koncu odebrali jej zwierzeta.
      • asia-loi Re: Wojna o drogę-kto ma rację 30.04.17, 22:47
        culebre napisał:

        > Ja jestem po tej stronie, że klikam twój post do usunięcia. Bo propagowanie ust
        > roju komunistycznego i wszelkie inne "hate speech" są w Polsce zabronione.


        A ja poprosiłam moderację o bana dla Ciebie. Za chamstwo i wulgaryzmy. suspicious

        --
        Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
        Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
        • zona_mi asia-loi 30.04.17, 23:45
          Nie cytuj, proszę, całych wypowiedzi poprzedników, jedynie fragmenty, do których się odnosisz.
          I bez treści, które zgłaszasz do usunięcia, bo wtedy także Twoje wpisy muszą być usuwane.
          • asia-loi Re: asia-loi 01.05.17, 09:07
            zona_mi napisała:

            > Nie cytuj, proszę, całych wypowiedzi poprzedników, jedynie fragmenty, do których się odnosisz.
            > I bez treści, które zgłaszasz do usunięcia, bo wtedy także Twoje wpisy muszą być usuwane
            .

            Ok, przyjęłam do wiadomości.
            Późno weszłam do tego wątku dzisiaj, a wcześniej założyłam wątek, że mam przeczytać Nietykietę, nie wiedziałam o co chodzi, teraz już wiem i proszę o usunięcie tamtego (mojego) wątku. smile

            --
            Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
            Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
            • zona_mi Re: asia-loi 01.05.17, 09:51
              W takich przypadkach bezpieczniej jest tylko klikać w kosz (tak było też w przypadku wpisów c.), albo zgłosić mailem do moderacji.
              Dyskusje z kimś łamiącym zasady nie mają sensu, a dodatkowo samemu można przy okazji załapać się na przykład na automatyczna blokadę, jeśli ileś tam postów w jakimś czasie zostanie usuniętych tylko jako odpowiedzi do niego.
              System nie różnicuje powodów usunięcia, tylko działa według jakiegoś tam algorytmu. Usuwane - więc poucza komunikatem o netykiecie, a potem blokuje.
      • memphis90 Re: Wojna o drogę-kto ma rację 08.05.17, 21:21
        Ha, u mnie trzeba było pożaru (straż pozarna nie była w stanie dojechać), żeby gmina raczyla wreszcie drogę zrobić... A ja przez 2,5 roku wieszczylam, że jak coś się stanie, to karetka/ straż nie dojedzie. I wyszło na moje, niestety...

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • vi_san Re: Wojna o drogę-kto ma rację 01.05.17, 14:24
        Służebność konieczna nie wchodzi w grę - bo droga jest wytyczona. Tylko nie zrobiona - bo ta już była, tą było wygodniej, nie trzeba było inwestować... Jaśniepaństwo z domków powinni byli od razu po "objawieniu się" właścicielki części drogi dojazdowej zebrać się do kupy i cisnąć gminę o uregulowanie tej kwestii - czyli albo o ustanowienie służebności na dotychczasowej drodze [z wpisem do ksiąg wieczystych!] albo tez o umożliwienie innego dojazdu poprzez zrobienie innej drogi, leżącej wyłącznie na gruntach gminnych. No ale po co? Wszak paniskom było tak wygodniej... Więc i nie zrobili nic kompletnie, a teraz, gdy pani w pełni praw egzekwuje nienaruszalność SWOJEJ ziemi - to wielkie larum? Ciekawe, czy któryś z nich byłby taki chętny, żeby to przez jego teren wszyscy sąsiedzi sobie jeździli, bo tak im fajniej? W dodatku ci sami sasiedzi, którzy nasyłają straż miejską i inne miłe atrakcje uskuteczniają...

        --
        Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
    • bialeem Re: Wojna o drogę-kto ma rację 08.05.17, 10:46
      No proszę. Nawet GW o tym piszesmile
      warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21777224,bialoleka-sasiedzi-zablokowali-betonowymi-blokami-dojazd-do.html

      --
      Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka