Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom?

    • nena20 Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 02.05.17, 13:20
      Syn ma 7 lat ale mieszkanie chcemy zostawić dla niego. Jeszcze nie wiem na jakiej zasadzie ale już teraz myślę aby ułatwić start dziecku. Oczywiście mogłabym sprzedać i pożyć np. zaliczyć kilka podróży egzotycznych ale nie mogłabym myśleć tylko o sobie. Znam sporo ludzi którzy wolą kolejne podróże, nowe samochody albo jeszcze inne rzeczy niż pomoc dzieciom. Z reguły te osoby twierdzą że nic od nikogo nie dostały.
      • bi_scotti Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 02.05.17, 13:35
        Jestem zdania, ze pomoglismy bardzo (!) w wejsciu w dorosle zycia calej trojki zapewniajac im wyksztalcenie na poziomie bachelor bez koniecznosci brania przez ktorekolwiek z nich kredytow na studia. Kazde z nich pracowalo i czesc nauki sobie oplacili sami (Najstarsza przeszla cala eduakcje post-secondary bazujac na scholarships za wyniki w nauce ale ona jest "supr special" wink) ale za tzw. cala reszte czyli mieszkanie, jedzenie, transport, ksiazki (bo jeszcze oni sa z pokolenia, ktore podreczniki musialo kupowac, nie mogli download) etc. zaplacilismy calej trojce. I uwazam, ze jak na pare imigrantow, ktorzy zaczynali od dokladnego, bolesnego zera to zachowalismy sie bardzo przyzwoicie, zdecydowanie bardziej generous niz wielu ludzi, o ktorych wiem, ze podobne wsparcie przyszloby im duzo latwiej. No ale tak sobie wymyslilismy, ze high school to jest za malo zeby wejsc madrze w dorosle zycie, wiec wsparlismy pozyskanie wyksztalcenia po high school. To byl duzy wysilek. Nie taki jaki podjeli nasi relatives za poludniowa granica, bo tam po prostu koszty uni sa nieporownywalnie wyzsze niz u nas, ale wciaz duzy. Szczegolnie, ze ofiarowalismy to calej trojce, z ktorej to i Najstarsza, i Najmlodszy studiowali poza domem, do tego daleko (przeloty u nas nie sa tanie). Z roznych okazji wciaz dajemy im "generous" prezenty choc staramy sie zeby to nie byla gotowka, czasem jednak nic innego nie przychodzi nam do tych naszych malo-kretywnych glow, eh wink Cheers.
    • rosapulchra-0 Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 02.05.17, 13:24
      Nie. Wychodzimy z założenia, że lepiej dać im wędkę niż złowione ryby.
    • evee1 Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 02.05.17, 14:09
      Nasze dzieci narazie studiują i pracują tylko dorywczo. Mieszkają w domu (studia w naszym mieście), my im zapewniamy wikt i opierunek. Mogą korzystać ze starego samochodu, którego nie sprzedaliśmy kupując nowy. Jak organizuję wyjazd na narty czy na wakacje latem, to jeżeli mają chęć z nami jechać to finansujemy wyjazd dla całej rodziny ciesząc się, że mają jeszcze chęć z nami jeździć i spędzać czas. Czasem sfinansuję im jakąś sztukę ubrania czy buty. Inne wydatki, wyjścia, wyjazdy, komunikacje miejska, jedzenie na mieście opłacają ze swoich zarobków.
      Prawdopodobnie spłacimy na chwilę kredyt studencki, ale dopiero jak skończą studia. Niestety nie ma u nas studiów za darmo.
      Mieszkania ani domu im nie kupimy, bo musimy najpierw zapewnić sobie jakieś utrzymanie na starość, gdybyśmy przypadkiem nie zeszli za szybko z tego padołu wink. My nie dostaliśmy żadnych mieszkań ani samochodów od rodziców, tylko pewną sumę, która przydała się jak braliśmy pierwszy kredyt. Do reszty doszliśmy sami. Dziecion jak narazie zapewniamy dobra edukację finansową smile i zapewne dostaną podobna pomoc na start jaka i my dostaliśmy, chociaż jej jak narazie nie oczekują.
    • chocolate-cakes Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 02.05.17, 14:10
      Słuchajcie, a jaka jest różnica w sumie, czy rodzice komuś dołożą sto tysięcy do mieszkania za jednym razem czy będą to wpłacać przez lata, tą samą sumę?

      Nie dostaję co prawda od rodziców 1000 zł na urlop ale w zasadzie wcale mnie to nie dziwi. Raz w roku to bardzo miły prezent i jeśli rodziców stać to w czym problem? To nie jest jakaś wielka suma. Moi rodzice dają coś od czasu do czasu moim dzieciom, na pewno rocznie więcej niż ten tysiąc. Ja znowu jako osoba, która nie dostała mieszkania czy działki, nie potrafię sobie wyobrazić tego, że rodzice ciężko pracują, nigdzie nie wyjeżdżają, kupują drugie mieszkanie i dają je dziecku, zamiast sobie zrobić remont i odpocząć na stare lata. Nie mówię o tych rodzicach, którzy odziedziczyli dwa mieszkania po swoich przodkach ani o tych, którzy po prostu bardzo dużo zarabiają i dla nich takie mieszkanie to jakieś tam małe wyrzeczenie a nie dorobek życia i odejmowanie sobie od ust.
      • rosapulchra-0 Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 02.05.17, 14:24
        Dla tych pań to widać nie lada problem. Prawdopodobnie mają zaburzone relacje ze swoimi rodzicami i nie dociera do nich, że ktoś może mieć lepsze niż one, więc sama widzisz, jakie bagno tu wykonały..
      • bi_scotti Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 02.05.17, 15:29
        Eh, no taka natura forum, ze dostajesz tylko jakies okruchy czyjegos zycia. Z tych okruchow niektorzy wyciagaja (najczesciej zbyt!) daleko idace wnioski wink
        Moi rodzice zajmowali sie moimi dziecmi przez iles tam kolejnych wakacji, w ktore to wakacje moje dzieci ladowaly w PL i byly pod opieka babc i dziadkow z obu stron. Byla to ogromna pomoc logistyczno-wychowawcza dana z miloscia i czuloscia, nieprzeliczalna na pieniadze ale value tej pomocy wciaz w moich dzieciach jest i bedzie forever. Jak u Mlynarskiego "dziadziu, babubiu, tesciowo, tesciu - badzcie blogoslawieni!" smile Zapewne moznaby podliczyc ile pieniedzy wtedy zostalo wydanych przez moich rodzicow i tesciow na moje dzieci ale jestem 100% pewna, ze oni sami by sie oburzyli na takie wyliczanie. Ile kosztuje milosc? A bywa i tak, ze samo dawanie, mozliwosc dawania chocby i doroslym juz dzieciom to po prostu czysta frajda dla rodzicow czy dziadkow, wiec daja ... bo maja fun w dawaniu. I widze, ze taki fun jest zarazliwy: moje dzieci tez lubia nam dawac prezenty nawet wtedy gdy czasem srednio je na nie stac. Ale sama mozliwosc pomyslenia, wymyslenia, przygotowania, kupienia, zapakowania i ... surprise ... jest czysta radoscia smile Ja jestem jak najbardziej za tym zeby ludzie (rowniez dorosli ludzie roznych pokolen!) sie wzajemnie obdarowywali z okazji i bez okazji. I to wcale nie wymaga wielkich funduszy. Oczywiscie, nie mam tu na mysli domow czy samochodow ale wspominane gdzies wyzej okazjonalnych kilka stow (jakiejkolwiek currency) od mamy czy taty na "kup sobie cos fajnego", trudno chyba traktowac jako "stala pomoc finansowa", eh. Cheers.
      • vaikiria Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 02.05.17, 23:10
        I to jest najzabawniejsze. W wątku wypowiadała się forumka, która dostała od rodziców mieszkanie i samochód, inna kasę na wesele i kilka tysięcy bezzwrotnej pożyczki. I jakoś pod ich wpisami paniusie się nie produkowały o siedzeniu w kieszeni rodziców, o naciąganiu starszych ludzi, życiu na cudzy koszt i tym, że jak się nie ma kasy to się rodziny nie zakłada. Za to Za to jakieś 2000 rocznie wywołały taką burzę i urosły do rangi bycia na utrzymaniu rodziców. Przezabawny jest brak logiki u tych frustratek.
      • evee1 Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 03.05.17, 03:48
        Tez nie rozumiem takich komentarzy. Napewno ktos kto dostal mieszkanie i jakies tam wyposazenie na start inaczej bedzie to ocenial, niz ktos kto sam sie musial w pocie czola dorabiac sie wlasnego lokum przez lat kilkanascie. Ja naleze do tej drugiej grupy i nie uwazam, ze mam obowiazek zapewnic dzieciom mieszkanie. Wole wlasnie na starosc sobie odpoczac i zabawic smile.
        PS. Chociaz zamierzam dzieciom finansowo pomoc, to uwazam, ze jest to raczej moja dobra wola niz obowiazek.
    • issa-a Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 02.05.17, 14:53
      owszem pomagam ale moje dorosłe dzieci dopiero urządzają się w zyciu, właściwie zaczynają dopiero. Żadne nie ma własnego samochodu więc tu nie chodzi o wymiane fury na lepszą a zwykłe codzienne samodzielne funkcjonowanie.
      Gdyby zarobki w Polsce były na tyle wysokie, że za pierwsze pensje młodzi ludzie byliby w stanie się utrzymać, to rodzice "nie musieliby" dokladać.
      Podobnie zresztą jak pomagałam matce-emerytce bo znowu ... gdyby emerytury w Polsce były na tyle wysokie, ze pozwoliłyby na zaspokojenie podstawowych potrzeb emerytów, to dzieci nie musiałyby im pomagac.
      Z tego wychodzi, że nie dośc, iz zarabiam na siebie to przez całe swoje dorosłe życie wyręczam nieudolne państwo, w ich obowiazkach.
      • victo.ria7 Re: Pomagacie finansowo dorosłym dzieciom? 03.05.17, 10:41
        Mieszkaliśmy przez kilka lat "na kupie" u moich rodziców, płacąc jedynie za jedzenie. Dzięki temu i pracowitości i oszczędności mojej i męża mogliśmy kupić duże mieszkanie, samochód itp. To była realna pomoc moich rodziców, na więcej nie mogli sobie pozwolić. Od teściów mąż nie dostał nic. Wręcz przeciwnie od wielu lat /pisałam o tym w sąsiednim wątku/po śmierci teścia, pomagaliśmy teściowej. Tak więc właściwie sami sobie zawdzięczamy wszystko, dorabiając się od przysłowiowego widelca.Może dlatego żyjemy wspólnie już 30 lat i zajęci życiem codziennym nie w głowie były głupoty rodzaju rozwodu z byle powoduwink? Dorosłej córce kupiliśmy mieszkanie, samochód i mimo, że dosyć nieźle zarabia, dokładamy czasem do wyjazdów, kupuję Jej drobiazgi itp. Wesele oczywiście wyprawimy, jeśli będzie tego chciała, i jako prezent ślubny kupimy wycieczkę. Mieszkanie jest na nas i tak kiedyś będzie miała wszystko po nas /jest jedynaczką/ i myślę, że tak zostanie. Oczywiście jest to zabezpieczenie przed ewentualnym rozwodem, bo zgadzam się z arweną, że nie chcielibyśmy, aby dorobek naszego życia, trud włożony, poszedł w obce ręce. Natomiast jeśli miałabym jeszcze syna i doszłoby do rozstania, nigdy nie przekazywałabym pieniędzy "na schronisko"/to dopiero obce ręce!/ tylko należną część spadku przepisała na wnuka.
Pełna wersja