joa66 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 09:58 Bardziej niż "jedzenie i picie na koszt gościa" irytują mnie rozkminy na ten temat. Albo chce nam się jechac albo nie chce i tyle , a pogadanki w stylu "łolaboga, posadzili gienka obok ziuty i kto za co płaci w związku z tym" sprawiają, że mam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie. Odpowiedz Link Zgłoś
black.sally Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 10:39 no wiec własnie...Pytanie było w sumie chyba "czy wypada" babce takie sobie urodziny organizowac, a tutaj juz że 70ludzia, że trza pojecvhać itp...Nie chcesz, nie pasuje ci, nie jedź!Proste Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 11:46 ach, ale co zrobić jak się jechać chce, ale do pierwszego nie starcza a tu 2 stówki za bilecik i nocleg wychodzi?(a gdzie dryneczek i przekąska żeby po pierwszym nie odlecieć?) to nie jest kwestia poczekania na autobus na który ma się miesięczny i powrót nocnym. więc czasem chcenie nie ma nic do rzeczy i jednak trzeba porozkminiać. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 11:49 I co , od rozkiminania cudzej imprezy przybedzie pieniędzy? Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 12:14 a od nierozkminiania chęci ubędzie? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 13:33 To zależy komu. Wiem, że sa ludzie, dla których dyskusje " a u Franków była tylko zimna płyta, gienkowa zamowila catering zamiast sama gotować, a czesiek nie zaprosil na obiad" to ogromna przyjemność. p.s. przepiekny termin "zimna płyta" poznałam na tym forum Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 19:10 nikt tu rozkmin w twoim rozumieniu nie rozpatruje więc sobie daruj, co ty tam wiesz o ludziach. i gdzie tu jeszcze wcisnęłaś zimną płytę? ktoś wspominał oprócz ciebie? no rzeczywiście - są ludzie co tak lubią i ty chyba jesteś jedną z nich Odpowiedz Link Zgłoś
yamilca197 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 16:22 volta2 napisała: > ach, ale co zrobić jak się jechać chce, ale do pierwszego nie starcza a tu 2 st > ówki za bilecik i nocleg wychodzi?(a gdzie dryneczek i przekąska żeby po pierws > zym nie odlecieć?) I tak trzeba wybrac na podroz (no chyba ze to tez jubilat 'powinien' fundowac) i odpowiedni prezent bo jakby nie patrzec z byle drobiazgiem absolutnie isc nie wypada bo w koncu jedzenie, picie I nocleg na koszt jubilata. Tak wiec jesli sie ochote ma a kasy brak to nie da sie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 19:08 a widzisz różnicę w cenie podróży + cała reszta na własny koszt a cena podróży i nocleg u gospodarza, obiad/kolacja - skoro zaprasza to też? no a skoro moja obecność ma być prezetem - to voila - przybywam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
yamilca197 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 20:46 Za bardzo to zagmatwalas. Czyli rozumiem ze jubilat placI tez za podroz? No to trzeba sie z presentem postarac,zeby sie jubilatowi oplacilo,bo takie naciaganie na podroz, zarcie,popijawe, nocleg to jednak dziadowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 10.05.17, 00:48 ach, czyli jubilatowi musi się opłacać i dziadować może natomiast gość ma pokornie nie dziadować (bo wyjdzie że szuka darmowej łapówki w postaci chleba i soli, wtf?) i jemu opłacać nic się nie może? a jeśli mój wpis uważasz za zagmatwany, to cóż... widać że musiałaś wyjechać, skoro z najprostszym liczeniem masz problem? ps. podpowiem nie, jubilat nigdzie tam nie występuje w opcji płacącego za podróż ani nawet za hotel, zakładamy że jubilat dysponuje czymś więcej niż kawalerka i skrawek podłogi jest w stanie udostępnić tym, których "zaprasza" a którzy na hotel wydać nie mogą? Odpowiedz Link Zgłoś
yamilca197 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 10.05.17, 07:47 volta2 napisała: > > natomiast gość ma pokornie nie dziadować (bo wyjdzie że szuka darmowej łapówki > w postaci chleba i soli, wtf?) i jemu opłacać nic się nie może? No coz na to wyglada ze szuka darmowego zarcia I picia, I to nie byle jakiego bo za nachos z sosem i jalapeño na stole doope obroniona napewno. Wychodzi ma to ze kazdy ciagnie w swoja strona czyli gosciowi musi sie oplacac ale jubilatowi tez I w zamian oczekuje porzadnych czyta nie tanich precedentow. To kolejny watek z ktorego taka wlasnie postawa wylazi. > Zakładamy że jubilat dysponuje czymś więcej niż kawalerka i skrawek podłogi jest w stanie udostępnić tym, których "zaprasza" a którzy > na hotel wydać nie mogą? To masz problem z rozumieniem tekstu bo wyraznie jest napisane ze jubilatka ma male mieszkanie. Powinnas tez zmienic zalozenia zeby zminimalizowac ryzyko bledu bo wielu ludzi ma male mieszkania wiec nocleg na podlodze nie wchodzi w gre. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 10.05.17, 11:51 problem polega na tym, że to darmowe jedzenie i picie w najbardziej wypasionej wersji gość będzie miał wtedy, gdy zostanie w domku. dlatego - jeśli jubilat chce mieć gości na swojej imprezie - mógłby się trochę wysilić, jeśli tego nie zrobi, to tacy mężowie jak autorki posta pozostaną w domu. do pozostania w domu namówią swoje żony i z 70 gości nie wyjdzie więcej niż połowa, czyli głównie miejscowi, bo skoro ten co zaprasza się nie wysila, to po co miałby wysilać się ktokolwiek? (nie mam problemu ze zrozumieniem tekstu, w wątku było o małym mieszkaniu, ja zakładam że gdyby mnie ktoś zaprosił to ten skrawek by miał - no cóż, moi znajomi dysponują raczej stosownymi powierzchniami, pomijam już że nie widziałam mieszkania w kórym nie byłoby miejsca na rozłożenie karimaty a nawet kilku, tu nie uk) Odpowiedz Link Zgłoś
yamilca197 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 10.05.17, 12:14 No tak trzeba sie oczywiscie postarac,mocno wysilic i zostawic, musi byc na bogato I koniecznie trzeba poczuc po kieszeni, zeby szanownemu gosciowi OPLACALO sie ruszyc szanowny tylek. O zabawe we wspolnym gronie przeciez bez darmowego zarcie nie chodzi. Nie oplaca sie. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 10.05.17, 12:27 Tak, jak sie spedza ( ze nie powiem "sprasza") gosci z polowy kraju, to trzeba sie postarac i mocno wysilic. Bo tracic czas (i pieniadze tez) na sped ca 70 osob, ktorych w wiekszosci nie znamy to nie taka znowu atrakcja. Bo szanowny gosc moze wolec zostawic tylek we wlasnym domu zamiast tluc sie kilkaset kilometrow. Albo odwiedzic kolezanke mieszkajaca blizej i bardziej goscinna i pomyslowa. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Komunikat pozawerbalny 10.05.17, 13:07 > to trzeba sie postarac i mocno wysilic To jest też kwestia komunikatu pozawerbalnego. Jeżeli ktoś mnie zaprasza i czyni jakieś wysiłki, żeby mi realizację tego zaproszenia ułatwić/umożliwić/umilić to rozumiem, że mu na mnie/na mojej wizycie zależy. W tym przypadku jubilatka oczekuje naprawdę dużego wysiłku od swoich gości, samej kompletnie żadnego wysiłku nie podejmując. Dla mnie to jest jednoznaczny komunikat, że ma tych gości w dudzie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 10.05.17, 13:19 mówisz że zaproszeń nie praktykujesz, bo cię uderzają po kieszeni i nawet na nachosy dla gości się nie wysypiesz? bardzo prawidłowo czynisz. jak cię nie stać, to się nie spinasz, tylko co najwyżej proponujesz spotkanie. gdzie każdy płaci za siebie. i wtedy nachoskami się możesz bezkarnie poobżerać Odpowiedz Link Zgłoś
fornitta69 Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 10:48 Jeszcze dla tych,ktorzy uwazaja,ze "w Polsce sie tak nie robi". Dwa razy bylam na takich urodzinach (spotykamy sie w lokalu, kazdy placi za siebie,prezentow sie nie daje) tutaj w kraju. (Krakow i Wroclaw jesli to ma jakies znaczenie ) Tyle,ze gosci z daleka faktycznie nie bylo,prawie sami miejscowi- tylko ja i jedna kolezanka przyjechalysmy specjalnego na impreze z Zakopca do Kr (ok 100 km). Wiec "robi sie" i "wypada" a jak komus taka forma nie pasuje to niech nie przychodzi,ale niech tez nie rozdziera szat Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 12:12 itka-julitka napisał(a): Co o tym sądzicie ? Że masz spoko chłopa Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 15:28 Mąż ma rację. Koleżanka zachowała się mocno niestosownie i roszczeniowo. Jak się nie ma miedzi to się zaprasza tyle osób na ile kogoś stać podjąć choćby zwykłym jednodaniowym posiłkiem plus coś słodkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
regina-phalange Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 09.05.17, 19:38 Na taką imprezę poszłabym, ale raczej nie pojechałabym do innego miasta. Chyba, że organizowałaby ją jakaś dobra znajoma lub taka niewidziana latami, a ja chciałabym się spotkać. Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_z_polnocy Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 10.05.17, 14:55 Jakies pomieszanie konwencji. Taka forma jest do przyjecia tylko i wylacznie dla miejscowych. W obecnym ukladzie wielu gosci jest obciazonych znacznie wiekszym wysilkiem (nie tylko finansowym) niz gospodyni. Zreszta, o jakiej gospodyni tu moze byc mowa, raczej o organizatorce, jesli juz. Ale zasadnicze pytanie jest takie, czy w takiej samej sytuacji rzeczona kolezanka bylaby sklonna przejechac te kilkaset km jako gosc. Tak czy nie? PS. Ja bym nie pojechala i sam pomysl wysmiala. No chyba ze mialabym lat 25, zero dzieci, a impreza mialaby sie odbyc w jakims fajnym miejscu, ktore zwiedzilabym przy okazji. Odpowiedz Link Zgłoś
aj_riszka Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 10.05.17, 17:11 itka-julitka napisał(a): > Mój mąż jest jednak zniesmaczony tym pomysłem. Twierdzi, że albo nie robi się i > mprezy na tyle osób w ogóle, albo wyprawia się normalne urodziny z jedzeniem i > piciem. Nocleg jest w stanie zrozumieć i tutaj nie oczekuje,ze koleżanka nam za > sponsoruje hotel, no ale oczekiwałby chociażby jedzenia i picia. Co o tym sądzi > cie ? A ja zgadzam sie z Twoim mezem. Odpowiedz Link Zgłoś
ulla_cebulla Re: urodziny - jedzenie i picie na koszt gościa. 10.05.17, 20:33 O jeżu, dawno mnie żaden wątek na ematce nie zaskoczył, tak jak ten. W moim środowisku taki sposób spędzania urodzin to absolutna norma. Ludzie zamiast prezentów i celebry życzą sobie spędzić urodziny z przyjaciółmi i ogłaszają tylko, gdzie i kiedy. Formuły są różne, np. płacą za ileś tam butelek szampana, a resztę zamawia każdy sobie, albo zostwiają w barze pewną sumę i napoje są free aż do wyczerpania, albo stawiają tylko koktajl powitalny, czasem są jakieś tam przegryzki, czasem nie. Chodzi o to, żeby spotkać się z ludzmi których się lubi, zarówno dla solanizanta jak i gości. Urodziny to poprostu miły pretekst. W życiu bam nie wpadła na to, że to wpędzanie nie w koszty itp. Nie ma żadnego obowiązku przyjmowania zaproszenia. Pamiętam, że pierwszy raz nie zaprosiłam dwóch przjaciółek, które mieszkały w innych miastach, bo akurat nie miałam warunków, żeby ich nocować i się na mnie obraziły, bo to w końcu ich decyzja, czy chcą poświęcić czas i pieniędze, żeby się ze mną zobaczyć. Sama też kilka razy pojechałam na taką imprezę gdzieś dalej, bo to była również przyjemność DLA MNIE Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś