ichi51e 30.05.17, 21:36 Wstrzasnelo mna - w sumie straszne. To juz moze terapeutyczna rola forum lepsza? wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21866392,psycholog-tomasz-witkowski-jak-odroznic-dobrego-psychoterapeute.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
butch_cassidy Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 07:51 A jak odczytać cały artykuł? Bo mnie się jakoś dziwnie wyświetla - właściwie tylko linki, a w nich kolejne linki... Temat zaś brzmi interesująco, nawet poruszająco. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 08:08 Trafiłam od "Przytulam panią wirtualnie" wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21863420,przytulam-pania-wirtualnie-co-wolno-podczas-psychoterapii.html Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 08:31 Wklejam niecały ale większość żeby nie było ' SPRAWA SYLWII Cztery i pół tysiąca maili Nie umiała budować przyjaźni, nie radziła sobie z kolegami. Mając 11 lat, chodziła do biblioteki czytać podręczniki do psychiatrii, żeby siebie zrozumieć. Potem studiowała psychologię kliniczną. W końcu zdiagnozowano u niej zaburzenia osobowości typu borderline (m.in. chwiejność emocjonalna, lęk przed odrzuceniem, autoagresja). Sylwia: – Jest rok 2010, nie mogę spać, mam koszmary, trafiam na terapię grupową w Stowarzyszeniu Psychologów Chrześcijańskich na Bednarskiej w Warszawie. Mam 27 lat. Kwalifikacja do grupy polega na pytaniu o plany życiowe, nikt mnie nie diagnozuje. Na grupie od razu mam zjazd: rani mnie każde słowo, jestem jak bez skóry. Ale Marek, mój terapeuta, powtarza, że jeśli czuję się gorzej, znaczy, że terapia działa. Tnę się, po sesjach kilka dni nie wstaję z łóżka. On nie reaguje. Aż gdy w złości pluję podczas sesji na podłogę, każe mi wyjść i nie wracać. Ale potem przyznaje, że grupa nie była dla mnie dobra. Proponuje, że za 100 złotych mogę chodzić na sesje indywidualne. Sesje są czasem raz w tygodniu po 50 minut, czasem codziennie po kilkanaście. Jak rozpoznać psychoterapeutę [ROZMOWA ARCHIWALNA] Nie ustalamy celu terapii, nie wiadomo, dokąd ona prowadzi. Za to z inicjatywy psychoterapeuty piszemy maile. Po czterech latach mam ich 4,5 tysiąca, z czego prawie połowę wysłał on. Do tego niezliczone SMS-y i rozmowy telefoniczne. Linki piosenek, obrazki przyrody, przytulania, zachęty do dzwonienia. A przecież kodeks etyki SPCh mówi jasno: „Podczas psychoterapii psychoterapeuta nie wchodzi w inne niż zawodowe relacje z pacjentem”. Sylwia pokazuje mi SMS-y. Powtarza się: „Puszczę ci sygnał, to zadzwoń”. Poza tym: „Jestem chory”, „Lubię cię”, „Mam zaraz wejść do kościoła”, „Weź się przytul”, „Dobranoc”, „Deszcz na zewnątrz, deszcz wewnątrz”. Do tego zdjęcia lasu, roweru, wózków w sklepie. Sylwia: – W jednym mailu Marek pisze, że ma tendencję do „zamrożenia emocjonalnego” i strachu. „Będę nad sobą pracował” – dodaje. Czasami wyrzuca mnie z terapii, mówiąc, że się mnie boi. Wtedy bierze mnie inna terapeutka. Potem okazuje się, że oboje nie mają certyfikatów, a Marek dopiero studiował psychologię. Za wszystko płacę. Pracowałam w firmie z branży technicznej, było mnie stać. Łącznie za cztery lata mam na paragonach 25 tysięcy złotych. Ale jest coraz gorzej. Po jakimś czasie nie mogę już pracować, kończą mi się pieniądze, sprzedaję kamerę, telewizor, co się da. Aż Marek pisze w mailu, że kontakt między nami już mu nie odpowiada, chce z niego zrezygnować. Załamuję się, bo cztery lata żyliśmy w symbiotycznym związku. Idę na Bednarską prosić, by mnie nie zostawiał, ale nie chce rozmawiać. Jestem tam pięć razy. Wzywają policję. To ich teren i mają prawo mnie wyrzucić. Wiem, że nie tak powinien wyglądać koniec terapii. Chodziłam do innego terapeuty, po półtora roku zakończył terapię zgodnie z etyką zawodu. Na ostatnich sesjach pozwolił mi przepracować trudne emocje z tym związane. Rozstaliśmy się w zgodzie. Informuję władze ośrodka. Odmawiają mi pomocy, grożą sądem za naruszenie miru domowego. Piszę do Zarządu Głównego Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich. Odpisuje ksiądz Stanisław Szlassa, przewodniczący: „Zarząd główny SPCh nie podejmuje interwencji, ponieważ nie leży to w kompetencji zarządu głównego”. Terapia czy ściema? Mistrz Manuel Rufino leczy z żądzy pieniądza Proszę o pomoc stowarzyszenie Stop Manipulacji, które zajmuje się nadużyciami psychoterapeutów i biegłych sądowych. Dopiero wtedy moja skarga zostaje przyjęta. Ale odpowiedź – zamiast po dwóch miesiącach – dostaję po roku: „Nie są w stanie” odnieść się do mojej skargi. Idę z przedstawicielem Stop Manipulacji na spotkanie z komisją etyki SPCh. Za zgodą komisji nagrywam spotkanie. Przewodnicząca Ewa Macocha przyznaje: „Ta terapia nie powinna się odbyć. Pani Sylwia słusznie czuje się pokrzywdzona. Nie powinno być kontaktu esemesowego, mailowego ani telefonicznego między terapeutą a pacjentką. To stało się życiem, nie terapią”. Parę miesięcy potem dostaję oficjalną odpowiedź od przewodniczącej, że komisja etyki nie czuje się uprawniona do oceny moralnej pracy swych terapeutów. Proszę o udostępnienie dokumentacji z leczenia, ośrodek odpowiada, że nie ma tego w zwyczaju. Zgłaszam się do Rzecznika Praw Pacjenta, który stwierdza, że nic nie może zrobić, bo leczenie nie było objęte refundacją NFZ. Odsyła do Rzecznika Praw Konsumenta. Ten odsyła mnie z powrotem. Idę do Urzędu Ochrony Konsumenta i Konkurencji, mówią, że zajmują się interesami większych grup, nie jednostek. Idę do prokuratury. Słyszę: „Nie każde faktyczne doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem stanowi oszustwo w rozumieniu prawa karnego”. A przez drzwi: „Można jej współczuć, ale nic nie da się zrobić”. Zaczynam się starać o rentę – po roku orzekają u mnie drugi stopień niepełnosprawności z powodu pogarszającego się stanu zdrowia. Alkoholik terapeutą? Liżę go po rękach Jest rok 2014. Jestem w kiepskim stanie, wpisuję w Google „borderline Warszawa”. Piotr przyjmuje w prywatnym gabinecie. Nie dopytuję o certyfikat, bo budzi moje zaufanie zrozumieniem dla problematyki borderline. Mówię, co się stało u jego poprzednika, że boję się, że on też sobie ze mną nie poradzi. Odpowiada: „Lubię wyzwania”. Czasem przychodzę do niego między sesjami. Jeśli nie ma pacjenta, wychodzi, siadamy na trawniku. Kiedyś przychodzę zupełnie załamana, on uderza mnie w twarz, po czym proponuje przejście na „ty” i kontakt telefoniczny na stałe. Mówię, że się boję takiego kontaktu, bo poprzedni terapeuta mnie po nim zostawił. On powtarza, że da radę. Wymieniamy dziesiątki SMS-ów dziennie. Na początku pisze: „Przytulam panią wirtualnie”, potem przytulamy się na sesjach. To moja propozycja. On ma wątpliwości, ale z czasem to staje się normą. Pisze SMS-a: „Czasem się zastanawiam, co by koledzy po fachu powiedzieli”, dodając, że trochę go ta sytuacja bawi, ale w sumie mu się podoba. Liżę go po rękach, szyi. Gdy mówię, że mnie nie lubi, pokazuje mi swoje genitalia. Potem ma pretensje, że chcę go więcej i więcej. A po 1,5 roku słyszę, że koniec, że żonie musiał się tłumaczyć. Żądam, by nie zrywał kontaktu, jak poprzednik. Mówię, że łamie etykę, że obiecał dać radę. Odpowiada: „Trudno”. Mam się do niego nie zbliżać, grozi policją. Wzywa do gabinetu pogotowie. Zgadzam się jechać na psychiatrię. Ale ordynatorka szpitala psychiatrycznego wypisuje mnie: „Do terapii ambulatoryjnej, nie szpitalnej”. W grudniu 2015 roku idę do Ośrodka Psychoterapii „Rasztów”, bo w internecie Piotr sugeruje, że ma ich certyfikat. Dowiaduję się, że certyfikatu nie ma, jest w trakcie kursu. Mogę złożyć na niego skargę. Komisja etyczna Rasztowa odpisuje: „Odpowiedź niezwłocznie zostanie Pani udzielona”. Cztery miesiące leżę w łóżku. Myślę, że może cisza mnie wyleczy. W lipcu 2016 roku komisja etyki Rasztowa pisze, że oddala skargę po zapoznaniu się z SMS-ami terapeuty. Pytam, dlaczego nikt nie chce zapoznać się z SMS-ami, które ja mam w telefonie. Stowarzyszenie nie odpowiada. A terapeuta proponuje mi prywatną znajomość SMS-ową, „o ile go psychicznie nie zjem”. Wydaję proste polecenia: wpuścić oddech do brzucha, w ramiona. Cud terapia za 130 zł? SPCh: terapeuta chciał dobrze Tyle opowiedziała mi Sylwia. Mijają trzy lata od złożenia przez nią skargi i 1,5 roku od jej oddalenia. W lutym 2017 roku pytam Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich, dlaczego skargę oddalono. Po kilku dniach odpowiada mi prezes ks. dr Stanisław Tokarski, że komisja etyczna rozpatrzy sprawę ponownie. Zgadza się, że dotychczasowe działania były niewystarczające. Po kilku tygodniach komisja odpowiada: terapeuta, prowadząc terapię Sylwii, nie miał jeszcze certyfikatu i był początkujący. Za trudne do rozstrzygnięcia uznają zarzuty Sylwii o braku kontraktu, braku ustalonych zasad odnośnie dni i godzin terapii, niewłaściwym zamknięciu terapii i utrzymywaniu kontaktu prywatnego. Uw Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:24 "Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich" Czy coś jeszcze trzeba dodawać? Odpowiedz Link Zgłoś
naplaze Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 08:21 Ten wywiad w Witkowskim jest komentarzem do reportażu z DF: wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21863420,przytulam-pania-wirtualnie-co-wolno-podczas-psychoterapii.html (Jeśli ktoś byłby w stanie przekleić - bo mnie się nie otwiera...) Jest jeszcze drugi wywiad, z profesorem de Barbaro: wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21866712,prof-bogdan-de-barbaro-w-zawodzie-psychoterapeuty-nie-ma.html ******************* Psycholog Tomasz Witkowski: Jak odróżnić dobrego psychoterapeutę od złego? Za ofiarę psychoterapii uznaję osobę, której funkcjonowanie, relacje społeczne, pozycja zawodowa i samopoczucie są po terapii gorsze niż przed. Rozmowa z psychologiem Tomaszem Witkowskim. Ewa Kaleta: Czym właściwie jest psychoterapia? Dr Tomasz Witkowski: Psychoterapią nazywamy dziś niemal wszystko. Pacjentem jest ktoś, kto idzie na terapię, bo ma jakieś niepokoje, drobne lęki albo chce się rozwijać. Pacjentem jest też ktoś, kto ma ciężką psychozę lub zaburzenia osobowości. Psychoterapia to dziś też biznes, gałąź usług. W konsekwencji przekaz rynkowy ogranicza się do pozytywów i nie informuje o problemach psychoterapii. Nikt nie informuje pacjentów, że podczas terapii może ulec zmianie ich system wartości. Nie przedstawia się ewentualnych negatywnych skutków, które zresztą bardzo rzadko się bada. Jaka jest różnica między niezadowoleniem z terapii a byciem jej ofiarą? – Zadowolenie w ogóle nie powinno być wskaźnikiem skuteczności terapii. Bo terapeuta, który manipuluje pacjentem, jest w stanie doprowadzić go do zadowolenia, a nawet uwielbienia. Sekty religijne pełne są zachwyconych i jednocześnie wykorzystywanych wyznawców. Z drugiej strony niezadowolenie jest wskaźnikiem. Bo jeśli czujemy się mocno niezadowoleni i mówmy o tym terapeucie, on powinien na to zareagować, zmienić coś w procesie terapeutycznym, zmodyfikować metodę, ponownie uzgodnić cele terapii. Jeśli mijają miesiące, nawet lata, a my czekamy na katharsis, podczas gdy terapeuta ignoruje nasze złe samopoczucie, może to być niepokojący znak. Stwierdzenie: „Jeśli pacjent czuje się gorzej, to znaczy, że terapia działa”, może czasami być prawdą, bo terapia bywa bolesna, ale dużo częściej jest wyłącznie intelektualnym oszustwem. Za ofiary psychoterapii uznaję osoby, których funkcjonowanie, relacje społeczne, pozycja zawodowa i samopoczucie są po terapii gorsze niż przed. Jak odróżnić dobrego psychoterapeutę od złego? – Należy pytać. Na początek pacjent powinien zobaczyć certyfikat terapeuty i sprawdzić, czy jest psychologiem lub lekarzem. Jeśli takiego wykształcenia nie ma, istnieje obawa, że może nie znać funkcjonowania układu nerwowego, mechanizmów pamięci, emocji itd. Oddawanie się w ręce terapeuty bez dobrego wykształcenia to trochę jak zgoda na operację wykonywaną przez kogoś, kto nigdy nie uczył się anatomii i fizjologii. Warto zorientować się, czy stowarzyszenie, do którego należy z racji certyfikacji terapeuta, ma rzecznika praw pacjenta, czy jest tam sąd koleżeński i system odwoływania się do komisji etycznej. Czy terapeuta jest ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej (jak każdy przedsiębiorca); w jakiej modalności (czyli jaką metodą) pracuje i czy ta modalność ma skuteczność udowodnioną w badaniach. Warto też dowiedzieć się, czy jego terapia jest superwizowana. Można poprosić o możliwość nagrywania sesji terapeutycznych. Już sama reakcja na te pytania powie wiele o terapeucie. Rzetelny terapeuta nie będzie się obrażał, a taki, któremu takie pytania zagrażają, będzie nerwowy i jego usługi bym odradzał. Jakie są najczęstsze nadużycia, z jakimi się pan spotkał? – Przez 10 lat, odkąd prowadzę swój blog „W obronie rozumu”, poznałem kilkadziesiąt historii nadużyć terapeutycznych. Ofiary psychoterapii mówią często, że w konsekwencji terapii i sugestii terapeuty rozpadły się ich rodziny, zerwały bliskie relacje. Tak się dzieje niemal zawsze, gdy pod wpływem terapeuty dzieci zaczynają o wszystko obwiniać rodziców. Częsta jest zwykła nierzetelność, np. nieustalenie celów terapii, czasu jej trwania, zasad, brak diagnozy, zwłaszcza różnicowej – umożliwiającej wykluczenie innych chorób i zaburzeń dających bardzo zbliżone objawy. A także łamanie zasad etycznych, jak uzależnienie pacjenta od terapii, ingerencja w system wartości pacjenta, podejmowanie nieakceptowanych przez kodeks etyczny kontaktów pozaterapeutycznych z pacjentem. Zdarza się molestowanie seksualne. Chyba jednak najbardziej powszechne i najbardziej szkodliwe są terapie niepotrzebne, przeciągane w nieskończoność mimo rozwiązanego problemu. Jaka jest odpowiedzialność terapeuty za prowadzoną terapię? – Odpowiedzialność zawodowa? Żadna. Między innym dlatego stowarzyszenia zrzeszające i certyfikujące terapeutów nie przejmują się skargami niezadowolonych pacjentów. Działają jak korporacje, sprzedają usługę i mogą sobie pozwolić na ignorowanie skarg. Historie ofiar rzadko przedostają się do mediów. Terapeuci w stowarzyszeniach wiedzą, że pacjent niewiele może. Nie wiadomo nawet, ilu jest w Polsce terapeutów. Od 10 lat szukam takich danych bez skutku. Wielu nie należy do żadnych stowarzyszeń. Choć jestem zwolennikiem wolnego rynku, uważam, że psychoterapia i jakiekolwiek leczenie nie powinny być regulowane jego prawami, bo to zwiększa ryzyko nadużyć. Gdyby została wprowadzona w życie ustawa regulująca zawód psychologa i psychoterapeuty, skrzywdzony pacjent mógłby dochodzić swoich praw. Ale teraz? Żeby być terapeutą, wystarczy założyć działalność gospodarczą i w urzędzie statystycznym wpisać: „Usługi w zakresie opieki medycznej”. Dzisiaj spór terapeuty i pokrzywdzonego pacjenta to walka na słowa, której – z tego, co mi wiadomo – żaden pacjent jeszcze nigdy w Polsce nie wygrał. Dr Tomasz Witkowski, psycholog, krytyk psychoterapii, autor kilkunastu książek, m.in. „Zakazanej psychologii” Odpowiedz Link Zgłoś
zona_glusia Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 14:11 > Jaka jest odpowiedzialność terapeuty za prowadzoną terapię? > – Odpowiedzialność zawodowa? Żadna. Między innym dlatego stowarzyszenia zrzesza > jące i certyfikujące terapeutów nie przejmują się skargami niezadowolonych pacj > entów. Działają jak korporacje, sprzedają usługę i mogą sobie pozwolić na ignor > owanie skarg. Zawsze można powiedzieć, że pacjent za mało się starał. Swoich praw możne dochodzić tylko na drodze cywilnej. A ustawy o terapeutach nie można uchwalić już 10 lat z przyczyn niewiadomych. Odpowiedz Link Zgłoś
naplaze Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 14:29 Więcej, niż od dziesięciu. Nie można uchwalić m.in. dlatego, że aby stworzyć tekst ustawy należałoby najpierw ustalić, co psychoterapią jest, a co nie jest. Zatem jedne modalności wkluczyć, inne wykluczyć. Nikt nie chce być wykluczony, za to niejeden chciałby wykluczyć konkurencję. Pojawiają się spory środowiskowe, po czym wszyscy dochodzą do przekonania, że ostatecznie najkorzystniej będzie, jeśli ta ustawa po prostu nie powstanie. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_glusia Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 20:19 Po pogrzebaniu w sieci znalazłam artykuł, który mówi, że ustawa jednak jest tylko nie działa: www.prawo.egospodarka.pl/132142,Martwe-przepisy-czyli-ustawa-o-zawodzie-psychologa,1,92,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 10:45 Ogólnie - wstrząsające. Naszła mnie taka myśl jednak w związku z tym, że może to być dobra opcja dla osób, które mają brak seksu w małżeństwie. Psychoteriapia to nie zdrada, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 13:45 Zdziwiłabym się gdyby było inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 14:45 No bo właśnie tak jest. Psycholog/psychoterapeuta z zasady rzeczy ZAWSZE ma rację -takie jest przekonanie społeczne. Cokolwiek powie lub zrobi jest słuszne i zasadne, tak "należy" itd. Pacjent z kolei praktycznie zawsze się myli, bo jest głupi (jakby był mądry, to by nie potrzebował terapeuty, czyż nie?) Albo sam jest sobie winien , bo widocznie nie zrobił tego co terapeuta kazał, albo nie zrozumiał i w ogole-sam jest sobie winien. Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 14:49 Nie mam dostepu do artykulu ale widzialam, w jakim stanie znajoma wychodzila z "terapii". Na szczescie zmienila terapeutke i wyszla z dola, w ktorego wpedzila ja poprzednia. Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 31.05.17, 14:50 O, widze, ze tresc jest wyzej. Zatem doczytuje. Odpowiedz Link Zgłoś
tryggia Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 09:48 Artykuły sporo mówią o terapeutkach niewykształconych, bez "papierów". Ale nawet ci, którzy pokonczyli szkoły nie są automatycznie wolni od nieetycznych zachowań. Trochę siedzę w środowisku i wiem o przypadkach, gdzie pacjent pilnował terapeucie dziecka, terapeuta chodził do pacjenta do fryzjera, sex z pacjentami to bardzo częste zdarzenie, jeszcze częstsze - przyjaznienie się po terapii. Norma to prezenty, typu kawa, słodycze, kwiaty. Temat rzeka. Oczywiście, źle to wpływa na osoby potrzebujące pomocy, demotywująco bardzo. Ale nie slyszalam o wyrokach dla psychologów, psychoterapetow, a szkoda, bo warto "wyciąć chwasty". Niestety, pacjenci niemal zawsze są na przegranej pozycji, bo najpierw muszą przełamać swą barierę lęku i wstydu przed ujawnieniem, a potem i tak można im i opinii wmowic, że to zaburzenie, a nie błąd terapeuty. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:10 "jeszcze częstsze - przyjaznienie się po terapii." Nie można się przyjaźnić po terapii? Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:11 1matka-polka napisała: > "jeszcze częstsze - przyjaznienie się po terapii." > Nie można się przyjaźnić po terapii? > Jest to nieetyczne. Czyli na poziomie terapii zostały przekroczone granice pacjenta i terapeuty. Skoro doprowadziły do "przyjaźni" ... Zresztą co to za przyjaźń skoro jest w niej zależność? To raczej uwikłanie,albo pacjenta albo terapeuty albo ich wzajemne. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:15 A jak się po skończonej terapii zakolegują i potem to koleżeństwo się rozwinie w przyjaźń, to chyba już może być? Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:26 1matka-polka napisała: > A jak się po skończonej terapii zakolegują i potem to koleżeństwo się rozwinie > w przyjaźń, to chyba już może być? > Trudno w tym temacie teoryzować. Czy pół roku po terapii jest ok czy nie? A może dwa lata? Byłaś na terapii? Ja tak. Miałam świetną terapeutę. Kobietę. Lubiłam ją. Czy chciałabym kontynuować kontakt po? Nie. Widziała mnie "bez skóry". Bezbronna. To zawsze daje pewna władzę nade mną. Nawet jeśli by tego nigdy nie wykorzystała ja czulabym się niekomfortowo. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:32 Byłam, tez miałam świetną terapeutkę. A jeżeli chodzi o kontakty z ludźmi, to ja nie przepadam, tylko kiedy muszę Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:41 1matka-polka napisała: >. A jeżeli chodzi o kontakty z ludźmi, to j > a nie przepadam, tylko kiedy muszę > Mam to samo. Lubię ludzi ale z daleka. Nie lubię zbyt czestych i intensywnych interakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:49 W dzisiejszym świecie to ciężkie zaburzenie. Dzisiaj każdy musi być ekstrawertykiem, uśmiechniętym od ucha do ucha, cieszącym się z byle pierdoły. Odpowiedz Link Zgłoś
manon.lescaut4 Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:01 No ale emama zawsze i w każdej sytuacji zawsze poradzi: do terapeuty! Trzeba to "przepracować". Kiedyś w wątku "co byście zrobiły gdyby mąż was uderzył" wszystkie zgodnym chórem pobieglyby z mężami bokserami na terapię! Jasne, terapeuta to magik, który zajrzy nam w głąb duszy i znajdzie cudowne remedium na każdy problem Prawda- jak w każdym zawodowo- medycznym przypadku- w większości partacz i konowal który chce zarobić i się nie narobić. A moda, jak mniemam, z opóźnieniem przyszła z USA... Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:28 Toć jest parę takich na tym forum (w tym jedna z wyksztalceniem psychologicznym) które uważają, ze nawet depresje, leki itp. to tylko i wyłącznie do terapeuty, bo leki to tylko maskuja problem, a terapeuta-magik wyleczy nawet nieprawidlowa prace mózgu na poziomie neuroprzekaznikow... Mam kolegę psychoterapeutę. Jest również psychiatra i jedna rzecz mi powiedział kiedyś - omijać lukiem terapeutów bez wyksztalcenia, a tanich jest mnóstwo. Tak jak pełno dietetyków bez wyksztalcenia itp. Bo każdy może to robić. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:43 Czy niedobór serotoniny i dopaminy może być spowodowany czynnikami zewnętrznymi? Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:34 1matka-polka napisała: > Czy niedobór serotoniny i dopaminy może być spowodowany czynnikami zewnętrznymi > ? > A nie może być ?? Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:50 No ja się właśnie pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 14:56 No to według mnie może być spowodawany czynnikami zewnętrznymi. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:19 A tam według ciebie, czekam na wypowiedź ekspert od neurobiologii, pani d.o.s.i. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 13:14 Istnieje coś takiego, jak kliniczna depresja, która rozwinęła się w następstwie traumatycznych wydarzeń. Np. jeśli ktoś nie przejdzie normalnie wszystkich faz żałoby, włącznie z pogodzeniem się ze stratą i powrotem do normalnego życia, tylko "utknie" na którymś etapie. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 13:28 Chyba coś pomieszałaś. "Depresja endogenna (inaczej: depresja właściwa, depresja kliniczna, depresja ciężka) nie ma przyczyny zewnętrznej, uważa się, że nie jest następstwem żadnego konkretnego wydarzenia życiowego..." www.depresja.net.pl/rodzajedepresji.php Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:43 >>>> Czy niedobór serotoniny i dopaminy może być spowodowany czynnikami zewnętrznymi? Na to pytanie ci nikt nie odpowie, bo nie ma bezpośrednich metod zbadania poziomu serotoniny i dopaminy w przestrzeniach miedzysynaptycznych. Można mierzyć metabolity przemiany tychze, co nie jest metoda niezawodna, bo po pierwsze jest jak każde badanie laboratoryjne obarczone bledem, a po drugie nie mierzy w sposób bezpośredni tych monoamin, które znajdują sie w przestrzeniach miedzysynaptycznych. A np. serotonina w 90% pochodzi z jelit, a nie mózgu. Po drugie, nikt nie udowodnil, ze serotonina i dopamina, czy noradrenalina, graja główne skrzypce w depresji. Teoria monoaminowa ma ze sto lat i jest wciąż teoria. To, ze monoaminy biorą udział w depresji możemy tylko wywodzic logicznie z tego, ze niektórym ludziom pomagają leki, które zmieniają dostępność monoamin w przestrzeniach synaptycznych. A to jest dowód niebezpośredni. W dodatku, leki nie działają u każdego, oraz czesc leków podwyzsza poziom, a czesc ten poziom obniza i... tez działają. Odpowiadając wiec na Twoje pytanie. Nie mamy narzędzi żeby udowodnić, ze czynniki zewnętrzne powodują niedobor monoamin. Wiemy, ze mogą powodować objawy depresji, ale czy to wpływa na poziom monoamin? Again, u czesci ludzi działają w takiej sytuacji leki antydepresyjne z rodzaju inhibitorów re-uptaku serotoniny lub noradrenaliny - wiec w jakiś sposób jest to dowód niebezpośredni, ze czynniki zewnętrzne powodują zmiany w monoaminach. Czy to odpowiada na Twoje pytanie? Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:47 d.o.s.i.a napisała: > Na to pytanie ci nikt nie odpowie, bo nie ma bezpośrednich metod zbadania pozio > mu serotoniny i dopaminy w przestrzeniach miedzysynaptycznych. Taką Dośkę lubię Ta druga z wątku obok mi nie odpowiada . Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:53 Czyli ogólnie mało wiemy. Nic nowego. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:58 >>> Czyli ogólnie mało wiemy. Nic nowego. Coz, mozg to dosc skomplikowany organ... Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_uscisk Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 03.06.17, 04:09 1matka-polka napisała: > Czy niedobór serotoniny i dopaminy może być spowodowany czynnikami > zewnętrznymi? Uważam, że - jeśli jest nawet 0.01% szansy, że to przez obcych, że oni zwiększają nawet nieznacznie ryzyko - to ja tych obcych uchodźców do Polski nie wpuszczałbym! Odpowiedz Link Zgłoś
manon.lescaut4 Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:44 Dokladnie! Czym innym lekarz specjalista psychiatra, do którego idziemy z problemami ze zdrowiem psychicznym, a terapeuta szarlatan. Ja tez mogłabym w sumie takim zostać- potrafię się dość dobrze wczuć w czyjąś sytuację, zrozumieć motywy, itd. Nikt nie broni chodzic do takich doradców, ale oczekiwanie z ich strony rozwiązania życiowych problemów jest śmieszne i naiwne. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:48 "Ja tez mogłabym w sumie takim zostać- potrafię się dość dobrze wczuć w czyjąś sytuację, zrozumieć motywy" I co dalej? "ale oczekiwanie z ich strony rozwiązania życiowych problemów jest śmieszne i naiwne." Ktoś, kto tego oczekuje, nie ma pojęcia o terapii Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:36 A co ma dać terapia? To że "my sami" dzięki temu rozwiążemy? A dlaczego nie mielibyśmy tego zrobić sami wobec tego? Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:41 A to nie ty tu byłaś z tragicznym wątkiem o terrorze ojca alkoholika? Czemu "sama nie wpadłaś na rozwiązanie" tylko -ze swoim zasobem wiedzy i emocji - brnęłaś jak głupia w patologię wzmacniając ją swoimi zachowaniami? Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:46 To ona, ciągle brnie, zero refleksji. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:04 1matka-polka napisała: > To ona, ciągle brnie, zero refleksji. > Wiesz, mam wrażenie że to ty nie posiadasz cienia refleksji i nienawidzisz ludzi z jakiegoś powodu. Nie masz pojęcia czy w cos brnę. Może jakaś terapia na to ? Pomyśl o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:13 Mnie już nic nie pomoże Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:02 I co, myślisz że jakikolwiek psycholog/terapeuta miał coś SENSOWNEGO do powiedzenia ? Oprócz "odetnij się"-co sama wiedziałam? Albo "uciekaj"-skad, z własnego domu, stawiając się jeszcze bardziej z pozycji ofiary ?? To są według ciebie sensowne porady ? Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:14 Terapeuta nie jest od porad, nie wiesz na czym polega prawdziwa terapia, więc najpierw na nią idź. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 10:32 a od czego jest terapeuta?- bo juz wiemy ze NIE JEST od : porad, od mowienia, od nakierowania, od analizowania, od pocieszania, od krytykowania, od zachęcania, od zniechecenia, od sugerowania czegokolwiek ani wykluczania czegokoleiek , nawet nie jest od rozumienia problemu chetenie sie dowiem od czego wlasciwie jest terapeuta w cenie circa about 150zł /godz Odpowiedz Link Zgłoś
zle_emocje Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 11:07 Odbiłaś się właśnie od żargonu psychoterapeutycznego (cały czas czekam, aż jakiś językoznawca przeprowadzi jego naukową analizę): tutaj psychoterapeuta nie doradza, choć rozmowy z nim wpływają na twoje decyzje; samodzielnie dochodzisz do nowych postanowień, choć samodzielnie znaczyłoby: bez udziału psychoterapeuty (zauważyła to już gdzieś tu konsta); nie oceniasz ludzi, tylko ich zachowania (bo, jak wiadomo, zachowania są całkowicie niezależne od ludzi, same się zachowują). I musisz w końcu przyznać, że ktoś tu cygani, ktoś tobą manipuluje za pomocą języka. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:25 Porady sa moze i sensowne tyle ze ciagna za soba pytania - jak? Dokad? Itp a tu juz nie jest tak latwo Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 19:49 Sorry, ale to nie jest praca terapeutyczna, tylko poradnictwo. Terapeuta nie radzi, a bada z pacjentem, dlaczego pewne rzeczy maja miejsce, bo przeciez wszystko odbywa sie w relacji. Takie przegadywanie daje Ci szersza perspektywe, a z nia juz cos mozna zrobic. W kazdym, jednostkowym przyoadku cos innego, ale dajacego efekt. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:10 mapt napisała: > A to nie ty tu byłaś z tragicznym wątkiem o terrorze ojca alkoholika? Czemu "sa > ma nie wpadłaś na rozwiązanie" tylko -ze swoim zasobem wiedzy i emocji - brnęł > aś jak głupia w patologię wzmacniając ją swoimi zachowaniami? > Wiesz, używanie tego typu argumentów w tej dyskusji jest wstrętne . Już ci lepiej? Zrobiłaś sobie dobrze? No to fajnie . Idź zakryj lustra Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:24 No wlasnie - i jak potem ten pacjent ma sie bronic w sumie? Co by nie powiedzial jest wielbladem. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 15:30 Tak samo jak uczeń może bronić się przed nauczycielem, zatrzymany przed policją, a pacjent przed lekarzem. W życiu nie ma lekko. Odpowiedz Link Zgłoś
zle_emocje Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 11:15 Pacjent może się przed lekarzem bronić choćby dzięki istnieniu badań obrazowych, ponadto prawo uwzględnia tzw. błąd w sztuce, błąd lekarski. Istnieją izby lekarskie (naczelna, okręgowe), rzecznik praw pacjenta - instytucje, do których poszkodowany może się odwołać. W psychoterapii nie ma niczego takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 19:56 Nic o tym nie wiem, żeby mi pensja spływała na konto za bycie terapeutą na forum Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 20:08 Konkretnie co jest wstrętnego w przypomnieniu pani, która tu krzyczy, że wszyscy terapeuci są figę warci i lepiej samemu sobie radzić a ich o nic nie pytać - bo się we własnym temacie jest mądrzejszym niż oni - że jakoś z tymi własnymi problemami i własną oceną swojej sytuacji można się doskonale zapędzić w bagno po szyję. Terapeuta cudownie nie wyrwie z tego, bo to samemu trzeba chcieć a nie czekać "ty mi to zrób", ale jak najbardziej może sobie uświadomić że jej niechęć do zmian jest zbyt duża i lepiej się będzie czuć zostając w znanym bagienku niż próbując żyć oddzielnie. Kwestia samopoczucia i samoświadomości "dlaczego nie odchodzę". Bo całe życie można przy kimś patologicznym tkwić, byle mieć na kogo narzekać i mieć powód do mielenia złych emocji w sobie i przeżywania stanu ciągłej agresji. To daje haj. Warto sobie uświadomić "swój wybór", w jakim celu się idzie na terapię, a w trakcie zakasać rękawy do pracy nad sobą. Bo jeśli po to, zeby odfajkować i sobie udowodnić, że wszyscy terapeuci są do kitu a "mnie to już nic nie pomoże bo mam ciężej niż inni" to pewnie się i z takim wnioskiem terapię zakończy i będzie twierdzić, że terapie sa nic nie warte. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 22:39 No widzisz jak ładnie podsumowałas -terapeuta zawsze ma rację, pacjent zawsze winny Jak ślicznie ujawnilas "motywacje"-"na pewno" każdy przychodzi do terapeuty i czeka na cud, oczywiście nie wykonując pracy własnej. "Na pewno" tak mu wygodnie tak jak jest i "na pewno" nie chce nic zmienić , bo "na pewno" sobie nie uświadamia itd, itp. Ty po prostu to "wiesz" ,bo wyprodukowalas tekścik i możesz westchnąć z zadowoleniem z siebie, bo teraz świat jest prosty i łatwy, a ty możesz spojrzeć z wyższością na całą (tkwiąca w ciemnościach umysłowych) resztę Każdy "na pewno" przychodzi z góry ustalona teza i wymówka, bo "z góry wiadomo ze"... Zupełnie- nie tak jak ty teraz...nieprawdaz ? Odpowiedz Link Zgłoś
zle_emocje Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 00:04 Przeczytaj sobie jeszcze to: tomwitkow.wordpress.com/2017/04/17/pamietaj-kontakt-z-terapeuta-moze-zostac-uzyty-przeciwko-tobie/ Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 10:13 "Gra w ofiarę Gra w ofiarę jest grą rodzinną, uczymy się jej jako dzieci i nieświadomi tego co ze sobą niesie powielamy w dorosłym życiu. Diane Zimberhoff w swojej książce opisuje historie ludzi którym pomogła się wyzwolić z tego destrukcyjnego schematu jako terapeuta – historie często bardzo trudne. Jednak ten sam schemat, choć w mniej drastycznych formach można dostrzec w wielu rodzinach, a także w kontaktach w pracy, w gronie znajomych. Schemat w którym brak miłości i akceptacji, zaprzeczanie faktom i szukanie winnych powoduje że wchodzimy w rolę ofiary – czujemy bezsilność którą próbujemy zagłuszyć różnymi sposobami – najczęściej pogłębiając jeszcze w ten sposób problemy których nie umiemy rozwiązać. Pierwszym krokiem do wyzwolenia się z tej pulapki jest zrozumienia na czym ona polega – i zidentyfikowania czy i w jakich obaszarach naszego życia jesteśmy uwikłani w jej schemat. Programowanie postawy ofiary Gra w ofiarę jest grą rodzinną, której uczy się dzieci na trzy sposoby. Pierwszy z nich to bezpośredni przykład, gdyż w rodzinach, gdzie toczy się ta gra zwykle przynajmniej jedno z rodziców jest ofiarą. Drugi sposób to programowanie dziecka przez rodzica by stało się ofiarą. Trzeci – to wzmacnianie przez rodzica postawy ofiary w dziecku do momentu, aż stanie się ona trwałą częścią jego tożsamości. Dziecko podąża przez życie zbierając kolejne doświadczenia w których czuje się jak ofiara i każde z nich umacnia w nim coraz bardziej postawę ofiary. Programowanie postawy ofiary jest podstawą większości współczesnych problemów, zarówno w rodzinach jak i w firmach. 3 klucze do zmiany programu Ta gra jest szczególnie zdradliwa, gdyż uczymy się jej w rodzinie. Jeśli w rodzinie jest czworo dzieci, te dzieci gdy dorosną prawdopodobnie poślubią inne ofiary i stworzą następne cztery rodziny ofiar. W ten sposób ich liczba stale się zwielokrotnia. W dodatku ten schemat staje się tak powszechny, że nie dostrzegamy go póki nie przybiera patologicznych form. Gra w ofiarę może zostać zatrzymana i zmieniona, ale to wymaga; 1) pragnienia dokonania zmiany; 2) świadomości; i 3) intensywnej terapii by zmienić program podświadomości. Zamierzeniem książki Diane Zimberoff jest rozpoznanie osobowości ofiary, opisanie w jaki sposób kształtuje się taką postawę. Może pomóc czytelnikowi w zorientowaniu się, czy jego także dotyczy ten problem oraz przybliża kilka skutecznych technik terapeutycznych. Jeśli w kontaktach z ludźmi ze swojego otoczenia czujecie się czasem bezsilni – to może być sygnał że jesteście uwikłani w trójkąt winy. Warto podjąć wysiłek by go przerwać – dla dobra swojego i swoich bliskich. Dysfunkcjonalna rodzina Przed omówieniem trójkąta winy potrzebujemy najpierw zrozumieć istotę dysfunkcjonalnej rodziny i zachodzące w niej współzależności. W dysfunkcjonalnej rodzinie występuje zawsze osoba o specjalnych potrzebach, „ofiara”. Taką osobą może być alkoholik lub osoba uzależniona od narkotyków. Osobą o specjalnych potrzebach może być opóźniony w rozwoju umysłowym członek rodziny, chory umysłowo, lub ktoś ze szczególnym problemem wymagający wiele uwagi. To może być stara i chora babcia, która jest zmuszona zamieszkać z rodziną. To może być ktokolwiek w jakiejś szczególnej sytuacji, która wymaga specjalnej uwagi. W takiej rodzinie osoba o specjalnych potrzebach zabiera wiele czasu i energii, tak że nie wystarcza ich na uwzględnienie potrzeb innych domowników. Dzieci dorastające w dysfunkcjonalnych rodzinach są tak zaabsorbowane opieką nad chorą osobą, alkoholikiem, narkomanem, że nie myślą o zaspokajaniu własnych potrzeb. Zaczynają stawiać się na drugim czy trzecim miejscu zakładając, że ich potrzeby i tak nie zostaną uwzględnione. Te dzieci dorastają nawet nie zdając sobie sprawy z własnych potrzeb, tak są nastawione na opiekę nad rodziną i inną osobą. W ten sposób stają się wybawcami. Inną postawą charakterystyczną dla dysfunkcjonalnej rodziny jest „obchodzenie się z kimś jak z jajkiem”. Wszyscy bardzo uważają, by czymś nie zdenerwować ofiary. Przykładowo osobą o specjalnych potrzebach lub ofiarą może być ojciec, który ma bardzo wybuchowy charakter. Jeśli ktoś go sprowokuje, może wpaść w furię i wszyscy znajdą się w tarapatach. Podobnie jest z alkoholikiem; nie można go drażnić, bo wyjdzie i się upije. Rodzina nie chce takżę denerwować osoby chorej umysłowo, bo może to doprowadzić do jej załamania nerwowego i pobytu w szpitalu. Innym powszechnym zjawiskiem w dysfunkcjonalnej rodzinie jest uzależnienie członków rodziny od chaosu. Ponieważ osoba o specjalnych potrzebach może pójść się upić lub stracić panowanie nad sobą – rodzina musi się nauczyć jak sobie radzić w takich kryzysowych sytuacjach. Uzależnienie od chaosu Jeśli wychowywałeś się w takim typie dysfunkcjonalnej rodziny możesz zauważyć, że wchodzisz w związki, w których nie są zaspokajane twoje potrzeby. Możesz także angażować się w relacje, w których w ciągle zdarzają się jakieś kryzysy, a ty czujesz się odpowiedzialny za to, by wszystko naprawiać. Wydaje się, że ludzie mają skłonności do odtwarzania wzorców, które miały miejsce we wczesnej fazie ich życia. Uzależnienie od chaosu jest jednym z takich rodzinnych wzorów. Gdy życie toczy się łagodnie i spokojnie, czujesz się znudzony i nie na swoim miejscu. Gdy naprawdę czujesz spokój i wyciszenie, jest to jak czekanie na następne uderzenie. Każda minuta tego cudownego spokoju może być przerwana jakimś strasznym wydarzeniem. Tak więc zawsze kręcisz się z niepokojem, szczególnie gdy wszystko dobrze się układa. Ludzie pochodzący z dysfunkcjonalnych rodzin nie potrafią cieszyć się nawet wtedy, gdy wszystko idzie dobrze, ponieważ wciąż czują ucisk w żołądku wynikający z oczekiwania na najgorsze. Strach przed bliskością Kolejną charakterystyczną cechą obserwowaną w dysfunkcjonalnych rodzinach jest strach przed intymnością. Większość ludzi wychowywanych w takich rodzinach nie zdaje sobie sprawy z tego, czym jest intymna bliskość. W rzeczywistości intymność często oznacza dla nich walkę .Jedynym sposobem jaki znają, by wyrazić i odczuć intensywne zaangażowanie w relacjach sam na sam jest walka. Gdy tak się nie dzieje, osoba o specjalnych potrzebach upija się, wpada w załamanie nerwowe lub tworzy inną sytuację w której staje się ofiarą. Wszyscy wokół sprzątają bałagan (ratują), ale tak naprawdę nikt nie doświadcza rzeczywistej bliskości czy prawdziwej intymności. W ten sposób ci ludzie dorastają przyciągając do swojego życia inne osoby, które także nie znają innego sposobu na stworzenie intymnych więzi poza walką i chaosem. Intymność zaczyna być odczuwana jako ból. Nieprzewidywalność W dysfunkcjonalnych rodzinach występuje także często atmosfera nieprzewidywalności. Nigdy nie wiesz, co może się wydarzyć. W takich warunkach dziecko obawia się przyprowadzić do domu przyjaciół, ponieważ ojciec może leżeć pijany na podłodze, lub może wrócić wściekły i robiąc awanturę wprawi je w zakłopotanie. Może także się zdarzyć, że po powrocie do domu zastanie matkę z głową w piekarniku, usiłującą popełnić samobójstwo na skutek głębokiej depresji. Ta nieprzewidywalność powoduje wielki niepokój i poczucie braku bezpieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 10:14 Reguły W dysfunkcjonalnej rodzinie jest wiele reguł. Problem polega na tym, że często nie mówi się o nich wprost. Najpowszechniejszą niewypowiadaną regułą w dysfunkcjonalnej rodzinie jest : „Nie odzywaj się”. Reguła głosi, że dziecko ma być widziane, ale nie powinno być słyszane. „Bądź cicho. Idź do swojego pokoju. Nie odszczekuj się.” To są typowe komunikaty w takiej rodzinie. Dziecko wcześnie i często otrzymuje przekaz, że nie jest w porządku bycie sobą, mówienie o swojej prawdzie. Inną regułą jest: „Nie ufaj ! Nie ufaj obcym, nie ufaj sąsiadom, a szczególnie nie ufaj swemu nauczycielowi. Nie będziemy prać publicznie swoich brudów.” Ten typ prania mózgu przekazuje wiadomość, że ludzie z zewnątrz w jakiś sposób chcą nas skrzywdzić, więc musimy zachować ostrożność w kontaktach z nimi. To jest paranoja, która przenika dysfunkcjonalne rodziny. Konsekwencje Najbardziej niszczącą konsekwencją takiego uwarunkowania jest to, że dzieci w dysfunkcjonalnych rodzinach uczą się, by nie ufać sobie. Uczą się nie wierzyć własnej intuicji, ponieważ ilekroć mówią o tym, co czują, natychmiast są upominane: „Zamknij się”, „Jesteś głupi” lub „Nie okazujesz szacunku”. Tak więc nie mogą zaufać nawet swoim własnym spostrzeżeniom dotyczącym tego, co się wokół nich dzieje. Nierozwiązywane konflikty Jeszcze innym popularnym zjawiskiem w dysfunkcjonalnych rodzinach są nierozwiązywane konflikty. Nocą rodzice kłócą się, a może nawet biją się wzajemnie. Następnego ranka „wszystko jest w porządku”, a oni udają, że nic się nie wydarzyło. Gdy dziecko pyta o to co się dzieje, słyszy, że wszystko jest tak jak trzeba. Rodzice idą do lóżka walcząc a wstają z uśmiechem i nic na ten temat nigdy się nie mówi. W ten sposób dziecko otrzymuje sprzeczne komunikaty; uczy się nie ufać własnemu postrzeganiu rzeczywistości. Komunikaty Dziecko ciągle otrzymuje przekazy mówiące: „Nie ufaj innym ludziom. Nie odzywaj się. Nie pokazuj co czujesz. Masz być grzeczny.” Bycie grzecznym jest równoznaczne z byciem „małym robotem”, który chodzi wokół i udaje, z uśmiechem na twarzy. Udawanie, odgrywanie roli i tłumienie wewnątrz wszystkich swoich uczuć pochłania wiele energii dziecka. Tłumienie uczuć Dzieci z dysfunkcjonalnych rodzin stają się bardo zagubione, i to jest początkiem ich uzależnień. To właśnie jest prawdziwe źródło uzależniających zachowań, ponieważ dzieci uczą się jak tłumić własne uczucia obserwując, jak robią to dorośli. Przyglądają się rodzicom używającym do tego alkoholu, papierosów czy jedzenia. Spychanie w głąb uczuć przy pomocy jedzenia jest jednym z najpowszechniejszych uzależniających zachowań. Dziecko może to robić chwytając garść ciastek i zaszywając się w swoim pokoju by je zjeść, gdy czuje się smutne, zdenerwowane lub przestraszone. W ten sposób wpada w odrętwienie i odseparowuje się od swoich emocji. To jest podłoże uzależniających zachowań – odcinanie się od własnych emocji i wpadanie w stan odrętwienia. Dwie twarze Kolejną rodzinną regułą jest: „Nie bądź sobą”. W dysfunkcjonalnej rodzinie istnieje prywatna osobowość i publiczna osobowość. Publiczna osobowość ma na celu stworzenie wizerunku, roli w której pokazujemy na zewnątrz uśmiechniętą, szczęśliwą twarz. To jest to, co rodzina chce, aby dziecko pokazywało zewnętrznemu światu. Prywatna osobowość zawiera wszystkie obawy, frustracje i najskrytsze wewnętrzne sekrety. Te dwie osobowości są zwykle bardzo od siebie oddalone. Aby utrzymać prywatną osobowość w ukryciu a zewnętrzny wizerunek nienaruszony, konieczne stają się coraz większe ilości narkotyków czy papierosów, lub też alkoholu czy seksu bądź jedzenia. Ciągłe tłumienie uczuć, obaw i emocji, jakie niesie życie wyzwala wiele uzależniających zachowań. Wstyd Jednym z powodów, dla których prywatny wizerunek jest tak skrzętnie ukrywany jest wstyd, ponieważ dysfunkcjonalne rodziny opierają się na wstydzie. Rodzice mówią: „Wstydź się. Powinieneś się za siebie wstydzić. Zobacz co zrobiłeś. Przynosisz mi wstyd przed moimi przyjaciółmi. Co krewni pomyślą?” Te przesłania są zaprojektowane by kontrolować i manipulować dzieckiem, więc zaczyna się ono wstydzić tego kim jest, samej istoty swego istnienia. Dziecko przyjmuje na siebie wstyd „rodzinnego sekretu”, wstyd, że ojciec jest alkoholikiem lub że matka jest chora psychicznie, albo że brat lub siostra jest opóźniony w rozwoju, czy też że siostra była molestowana przez wujka. Skądkolwiek przychodzi ten wstyd, dziecko przyjmuje go tak, jakby samo zrobiło coś złego. Publiczna osobowość i prywatne ja oddalają się coraz bardziej, w miarę jak dziecko uczy się ukrywać prywatną osobowość, w której zawiera się wstyd, i próbuje odgrywać swoją rolę by bronić wizerunku rodziny. Dziecko praktycznie istnieje po to, by grać swą rolę i podtrzymywać zewnętrzny wizerunek rodziny. Trójkąt winy – ofiara Trójkąt winy opiera się na współzależnościach panujących w dysfunkcjonalnych rodzinach. Na szczycie trójkąta jest umiejscowiona ofiara. Ofiara to osoba, która czuje się bezradna i użala się nad sobą. Obwinia innych ludzi za swoje problemy. „Gdybym nie zrobił (a) tego dla Ciebie, mógłbym (mogłabym) być szczęśliwy (a). Gdyby nie rząd, mógłbym być bogaty.” Taka osoba, poprzez ciągłe szukanie winnych pozbawia się władzy nad własnym życiem. Właśnie takie postępowanie powoduje podtrzymywanie uczucia bezradności i bezsilności. Trójkąt winy mówi o braku wewnętrznej siły. W głębi duszy także wybawca czuje się ofiarą. Wybawca jest osobą, która troszczy się o wszystkich wokół. To będzie np. dziecko, które dorastało w dysfunkcjonalnej rodzinie, i które myśli, że to na nim spoczywa odpowiedzialność za rozwiązanie problemów rodziny czy za opiekowanie się ojcem alkoholikiem. Pracowałam z ludźmi, którzy podczas hipnozy przeżywali ponownie sytuacje, gdy jako 5-letnie dzieci prali ubrania, zmywali naczynia i przygotowywali posiłki dla pozostałych dzieci, bo ich rodzice nie byli w stanie lub nie mieli ochoty zająć się swoim potomstwem. Pięciolatki opiekowały się rodziną ! Wybawca – ofiara – współzależność Pod powierzchnią „pomocnej powierzchowności” wybawcy ukrywają to, że sami czują się ofiarami. By powstrzymać te uczucia próbują ratować inną ofiarę. Znajdują kogoś, kto jest odrobinę słabszy niż oni, nieco bardziej w potrzebie. I tu zaczyna pojawiać się współzależność. Każda osoba/rola staje się zależna od drugiej w zaspokajaniu emocjonalnych potrzeb. Wybawca jest zależny od tego, by ofiara pozostawała bezradna. Ofiara jest uzależniona od pomocy wybawcy. Te zależności mogą być niewidoczne dla niewprawnych oczu. Na zewnątrz ci ludzie mogą wyglądać na spełnionych i szczęśliwych. Tak się dzieje na różnych społeczno – ekonomicznych poziomach. Wiedzą, jak ukrywać osobowość ofiary, gdyż wywodzą się z dysfunkcjonalnych rodzin, gdzie nauczono ich jak tworzyć „dobrze wyglądający” publiczny wizerunek. Ofiara i wybawca zaczynają być od siebie coraz bardziej zależni. Wybawca wciąż próbuje „naprawić” ofiarę. To powoduje, że ofiara czuje się jeszcze bardziej bezradna i w konsekwencji pełna pretensji. Te pretensje są przyczyną zwrotu i zmiany ofiary w prześladowcę. W głębi duszy prześladowca nadal czuje się ofiarą. Trójkąt winy – prześladowca Prześladowanie może przybierać bardzo różne formy. Może to być znęcanie się fizyczne, emocjonalne, jak również seksualne. Można prześladować innych poprzez pozbawienie miłości, finansowego bezpieczeństwa czy odmowę zaspokojenia seksualnych potrzeb. Przykładem prześladowcy może być ojciec /mąż który wraca do domu, siada i chowa się za gazetę. Ktoś pyta „Co się stało?” – pada odpowiedź „Nic”. On nic nie mówi o swoich uczuciach, choć każdy w domu wyczuwa jego złość. Ukrywanie złości czy pasywna agresja jest także rodzajem prześladowania. Jeszcze innym rodzajem prześladowania jest wpędzanie innych w poczucie winy, by zapewnić sobie nad nimi kontrolę i manipulować nimi. Jest wiele różnych sposobów prześladowania, jedne bardziej wyrafinowane od innych. Prześladowca atakuje wybawcę. Wtedy wybawca zaczyna czuć Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 10:15 Prześladowca atakuje wybawcę. Wtedy wybawca zaczyna czuć się ofiarą. Prześladowcy robi się żal ofiary i zaczyna ją ratować. W ofierze narasta poczucie bezradności, gdy jest ratowana i zaczyna prześladować wybawcę. Poruszają się ciągle w kółko w zaklętym kręgu trójkąta winy, zamieniając się pozycjami. Niejasne granice Tak się dzieje tam, gdzie niejasne są osobiste granice. Niejasne granice personalne są charakterystyczne dla dysfunkcjonalnych rodzin; ludzie nie wiedzą kim są i w konsekwencji ich osobowość miesza się z innymi. Rozpraszają swoje granice poprzez ciągłe przeskakiwanie w tę i z powrotem z jednej pozycji w trójkącie winy na inną. W niektórych rodzinach zamieniają się tylko rolami ofiary i wybawcy. W innych są na przemian ofiarą i prześladowcą, tocząc ze sobą ciągłą walkę. W tych rodzinach także dzieci przyjmują rolę wybawcy, próbując naprawić sytuację. Często można usłyszeć dziecko skarżące się z pozycji ofiary: „Nikt mnie nie lubi w szkole, wszyscy mnie nienawidzą, naśmiewają się ze mnie.” Tego rodzaju stwierdzenia zapoczątkowują postępujący trening ofiary. Także gdy dziecko zaczyna zachowywać się jak chuligan, możesz się domyślać że w głębi duszy czuje się bezradne, jak ofiara, i używa przemocy by uniknąć odczuwania bólu. Czy grasz sam ze sobą ? Można poruszać się wewnątrz tego trójkąta ról samodzielnie, bez angażowania innych graczy. Dla przykładu załóżmy, że nie panujesz nad swoimi nawykami żywieniowymi – jak bezradna ofiara. Postanawiasz ratować się przez stosowanie diety. Gdy to nie działa, stajesz się zły. Zaczynasz prześladować się poczuciem winy i „dołowaniem się”. Gdy już wystarczając się udręczysz, wracasz do pozycji ofiary, czując się bardziej bezradny i pozbawiony kontroli niż kiedykolwiek. Tak więc możesz poruszać się wewnątrz tego koła sam, i nawet nie potrzebujesz nikogo więcej by grać w tę grę. Siła przyciągania Trójkąt winy sam w sobie jest uzależniający. Ludzie, którzy są ofiarami zawsze będą przyciągać do siebie wybawców i prześladowców. Jeśli nie masz nikogo, kto grałby z tobą w tę grę, wkrótce znajdziesz kogoś kto się w nią włączy. Gdy poszukujesz partnera, przyjaciela czy sąsiada, możesz być pewien, że znajdziesz kogoś, kto będzie idealnym partnerem do gry. To, że działamy jak magnesy jest wprost niewiarygodne. Gdy przechodzisz przez zatłoczony pokój, jeśli jesteś ofiarą nagle pojawi się wybawca a ty prawie natychmiast znajdziesz się pod jego „magnetycznym wpływem.” To nigdy nie zawodzi. Możesz sprawdzić, co dzieje się w Twojej podświadomości , przyglądając się ludziom których przyciągasz do swego życia. Jeśli jest w nim wiele ofiar, możesz mieć pewność, że jesteś wybawcą. Różnica między pomaganiem a ratowaniem Gdy po raz pierwszy zaczęłam prowadzić terapię i udzielać porad, zdecydowanie byłam typem wybawcy. Pochodzę z rodziny, w której moją rolą było troszczenie się o innych. Każdego wieczoru po pracy czułam się potwornie zestresowana, ponieważ brałam na siebie problemy innych. Całe noce zamartwiałam się o to, jak mogę im pomóc. Po kilku latach potrzebowałam długiego urlopu okolicznościowego, tak byłam zestresowana. Pojechałam w podróż dookoła świata i wylądowałam w Indiach. Po kilku latach medytacji i studiowania wyższej świadomości odkryłam, że to nie do mnie należy rozwiązanie cudzych problemów. Potrzebowałam wyzwolić się z roli wybawcy i stać się po prostu czynnikiem ułatwiającym innym ich własny ozdrowieńczy proces Gdy zdałam sobie sprawę z różnicy pomiędzy pomaganiem a ratowaniem, mogłam prowadzić terapię bez stawania się wybawcą. Dzielę się z innymi narzędziami, które mam. Jestem przy nich, gdy przechodzą własną kurację, ale odpowiedzialność za ich rozwój spoczywa na nich, nie na mnie. Źródła uzależnień Większość wybawców właściwie zachęca ofiary do pozostawania w zależności od nich. To jest wzajemnie zależna relacja oparta na roli ofiary. Ta współzależność jest podstawą dysfunkcjonalnych rodzin i toksycznych związków. Tego typu współzależność prawie zawsze prowadzi do nałogowych zachowań. Uczuciem, którego najczęściej doświadcza ofiara jest poczucie braku kontroli lub bezsilności. Im większa bezradność i poczucie braku kontroli, tym większa skłonność do wykorzystywania narkotyków, jedzenia czy alkoholu do zagłuszenia bólu. Gdy czujesz, że nie masz kontroli nad własnym życiem, przestajesz kontrolować swoje zwyczaje. Zaczynasz tracić panowanie nad tym, ile jesz. Brak kontroli nad jedzeniem, narkotykami czy alkoholem jest przejawem poczucia braku kontroli wewnętrznej. Uzależnienia Prawie każdy, kto uczestniczył w programie zrzucania nadwagi TRIM – LIFE, który rozwinęłam, wywodził się z dysfunkcjonalnej rodziny. Podczas pierwszej sesji pytałam uczestników: „Jak wielu z was czuje, że nie panuje nad swoimi nawykami żywieniowymi ?” Praktycznie wszyscy podnieśli ręce. „Jak wielu z was czuje, że w waszym życiu występują uzależnienia lub nałogowe zachowania?” Prawie wszyscy odpowiedzieli twierdząco. Prawie każdy od dawna krążył wokół trójkąta winy i nauczył się, że sposobem na tłumienie emocji i odcinanie się od nich może być używanie różnych substancji. Teraz wyjaśnijmy niektóre z uzależnień. Jest wiele różnych typów zachowań uzależnieniowo – nałogowych. O niektórych, jak uzależnienie od papierosów, alkoholu, jedzenia już wspominałam. Innym rodzajem uzależnienia jest nałogowe robienie zakupów. Wiele osób odczuwa przymus kupowania. Hazard jest często spotykanym uzależnieniem. Można też uzależnić się od seksu. Pewnie jesteś ciekaw, czym jest uzależnienie od seksu ? Uzależnienie od seksu jest tym samym, czym jest uzależnienie od narkotyków, tj. używaniem pewnych substancji lub specyficznych zachowań do ukrycia uczuć, do ucieczki od emocji, do odcinania się od bólu. Przytoczę definicję nałogowego zachowania zaczerpniętą od Johna Bradshaw, autora książki „Healing the Shame that Binds You”: „Zmieniające nastrój wydarzenie, przeżycie, związek lub substancja, które początkowo wprawia Cię w euforię, by później pozostawić po sobie uczucie uzależnienia, braku kontroli i bezradności.” Tym właśnie jest uzależnienie. Seksualność z pewnością tak jest odbierana przez wielu ludzi. Jeszcze innym rodzajem uzależnienia jest hipochondria. Tacy ludzie uzależnili się od bycia chorymi. Oni dopiero testują odporność innych na nie wchodzenie w rolę obrońcy. Bycie pracoholikiem z pewnością może być także uzależnieniem. Niezdrowe relacje Jednym z najpowszechniejszych rodzajów uzależnień jest tworzenie niezdrowych relacji. Ludzie uzależniają się od współzależnych relacji i trójkąta winy. Ktoś może mówić: „Naprawdę chcę rzucić tego faceta” i zrywa z nim 25 razy, by 25 razy wrócić. To jest jak próba rzucenia kokainy. Podobnie jest z alkoholikiem, który dobrze sobie radził przez kilka miesięcy, po czym znów zaczyna pić. Tak samo niektórzy ludzie dobrze sobie radzą bez siebie, ale znów wracają do starych związków by walczyć, ranić się i dręczyć wzajemnie zastanawiając się, dlaczego tak się dzieje. Ciągle jednak odtwarzają chore relacje. Dzieje się tak z powodu trójkąta winy; oni przywykli do tej zależności. Oto czym jest w istocie nałogowe zachowanie – zależnością. Osobowość ofiary Ofiary to ludzie, którzy użalają się nad sobą. Jeśli zaliczasz się do ofiar często używasz stwierdzeń stylu: „Dlaczego to zawsze przytrafia się mnie” lub „O ja biedny, nic mi nigdy nie wychodzi”. Często masz wrażenie, że wszyscy są przeciwko Tobie, lub że pewni ludzie są nastawieni źle do Ciebie. Czujesz się bezradny i pozbawiony kontroli nad własnym życiem. Jesteś świadom, że w głębi duszy czujesz się gorszy i tak naprawdę sam siebie nie cenisz. Możesz odkryć że stawiasz sobie bardzo małe cele i nawet wtedy nie oczekujesz że je osiągniesz. Możesz też zauważyć wiele samodestrukcyjnych zachowań. Przyjrzyjmy się, na czym polega takie zachowanie. Typowe jest przerywanie czegoś przed osiągnięciem celu, jak porzucanie szkoły przed końcowymi egzaminami lub upicie się w nocy przed rozmową w sprawie pracy. Inną formą samodestruk Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 10:16 Przyjrzyjmy się, na czym polega takie zachowanie. Typowe jest przerywanie czegoś przed osiągnięciem celu, jak porzucanie szkoły przed końcowymi egzaminami lub upicie się w nocy przed rozmową w sprawie pracy. Inną formą samodestrukcyjnego zachowania może być choroba. Znałam pewną młodą kobietę, która zawsze miała migrenowe bóle głowy tuż przed końcowymi egzaminami. Dawały jej świetną wymówkę dlaczego nie poszło jej dobrze. Inny młody człowiek miał alergie, które zawsze zdawały się stawać na drodze jego sukcesu. Wymówki Wydaje się, że psychika jest zdolna kreować wiele dolegliwości, które osobowość ofiary wykorzystuje jako wygodną wymówkę. Słowo „wymówka” jest kluczem do zrozumienia osobowości ofiary. Jeśli masz takie skłonności znajdziesz cały zestaw wymówek pasujących do każdej sytuacji. Można Cię nawet pochwalić za niewiarygodną pomysłowość i wyobraźnię których używasz by usprawiedliwić swój niepowodzenie. Powodem tych wymówek jest to, że nie dopuszczasz do świadomości, iż chcesz odnieść porażkę. Podświadomie zostałeś zaprogramowany na porażki i byłeś ciągle trenowany w używaniu wymówek do usprawiedliwiania każdego niepowodzenia tak, byś nie musiał ponosić odpowiedzialności za swoje zaniedbania. Wcale nie jest łatwo to zauważyć we własnym życiu – nie tylko innych próbujemy przekonać, ale także siebie i często wierzymy w sens swoich usprawiedliwień, nie dostrzegając że sami ustawiamy przeszkody o które się potykamy. Przypadek Toma Tom jest kolejnym przykładem syndromu „dziurawej łodzi”. Tom, podobnie jak wiele ofiar, jest bardzo kreatywną i utalentowaną osobą. Potrafi śpiewać, pisze piękną muzykę, potrafi zagrać na każdym instrumencie który weźmie do rąk i rozumie techniczne aspekty muzyki. Tom został zaprogramowany przez swoją rodzinę by grać rolę ofiary i wypełniać oczekiwania rodziny. Jako dziecko dorastał obserwując jak ojciec gnębi matkę stosując zarówno przemoc fizyczną, jak również upokarzając ją i ciągle poniżając. Potem sam stał się celem krytyki ojca a w końcu bicia. Usprawiedliwieniem dla ojca było to, że chciał by syn był doskonały. Obwinianie Kolejnym krokiem po wymówkach jest „obwinianie”. Może zauważyłeś, że zwykle obwiniasz innych za swoje pomyłki, problemy czy niepowodzenia. Niektóre ofiary obwiniają innych za całe swoje życie które jest katastrofą. Najpowszechniejszą grą używaną tutaj jest „Gdybym nie poświęcił się dla Ciebie byłbym szczęśliwszy !” lub „odniósłbym sukces” lub coś w tym stylu. Obwinianie powoduje, że ofiara czuje się wyjątkowo bezradna, gdyż zawsze przypisuje władzę komuś innemu. Oddawanie innym władzy nad swoim życiem zwalnia z odpowiedzialności za nie. Łatwiej jest poszukać winnych, niż zastanowić się co można zrobić by zmienić sytuację w której nie czujemy się dobrze." Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 10:17 Czyli w skrócie - opanuj abecadło. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:45 Terapia to przyspieszona socjalizacja - czyli resocjalizacja. Nie zrobimy tego sami, bo jeżeli człowiek na wczesnym etapie przyswoi i zinternalizuje błędne przekonania, na temat świata i ludzi, to sam się ich już nie pozbędzie. Bo to tak, jak gdyby sam się miał za uszy wyciągnąć z bagna. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 20:28 manon.lescaut4 napisał(a): > Dokladnie! Czym innym lekarz specjalista psychiatra, do którego idziemy z probl > emami ze zdrowiem psychicznym, a terapeuta szarlatan. Ja tez mogłabym w sumie t > akim zostać- potrafię się dość dobrze wczuć w czyjąś sytuację, zrozumieć motywy > , itd. Nie musisz się wczuwać, wystarczy, że będziesz powtarzać, że wszystkiemu winna jest mamusia pacjenta lub frustracja seksualna tegoż. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick To znaczy jakich? 01.06.17, 19:42 Chcesz powiedzieć, że istnieją terapeuci, którzy nie mają nawet UPRAWNIEŃ? Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:13 Tak, terapeuci to tylko ludzie - podobnie, jak lekarze, nauczyciele, czy policjanci. Jednak nikt rozsądny nie postuluje zlikwidowania tych zawodów. Superwizja, superwizja, superwizja, dla wszystkich których wymieniłam. I odpowiednie uregulowania prawne. Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:30 Lekarzom/pielęgniarkom też by się superwizja przydała. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:33 Napisałam, że superwizja dla wszystkich, dla lekarzy, policjantów i nauczycieli i dla wszystkich innych zawodów, gdzie można łatwo zrobić dużą krzywdę. Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:44 a, faktycznie, przeoczyłam lekarzy. akurat zawody medyczne mi się nasunęły bo tam bardzo łatwo o wypalenie zawodowe przy pracy z chorymi pacjentami. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 13:46 Taaa jak zwykle winny pacjent... Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 20:11 konkretnie gdzie to przeczytałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 20:28 skończę myśl bo wychodzę: afro chyba jesteś w stanie jakiejś paranoi "zawsze pacjent winny!" że ze słów o tym, ze zawody medyczne powinny mieć też superwizje vel "odtrucie" wnioskować o winie pacjenta.. Pielęgniarki i lekarze powinni mieć co jakiś czas terapię oczyszczające psychikę i emocje bo nader często w szpitalach się spotyka sfrustrowane przemęczone wyżywające się na pacjentach osoby, a tak być nie powinno. Nie każda pielęgniarka umie sama się ogarnąć po latch cięzkiej pracy z jęczącymi ludźmi by dla pacjentów ciut życzliwości zostawić. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 21:49 mapt napisała: > skończę myśl bo wychodzę: afro chyba jesteś w stanie jakiejś paranoi "zawsze p > acjent winny!" że ze słów o tym, ze zawody medyczne powinny mieć też superwizj > e vel "odtrucie" Chwileczkę, superwizję czy terapię, bo to nie to samo? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Wiem, jak wygląda superwizja 01.06.17, 19:44 bo mi mój lekarz powiedział. Praktycznie tak, jak terapia - superwizjonowany przedstawia świat tak, jak go widzi. Jeżeli więc wydaje mu się, że jest świetnym terapeutą, to to właśnie powie podczas superwizji. Niestety, do oceny terapeuty niezbędny jest jeszcze jego pacjent. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Wiem, jak wygląda superwizja 01.06.17, 19:54 A co, jak przewidując jakie odpowiedzi będą prawidłowe, powie "to co należy" w czasie owej superwizji ? Czy nie wiadomo "co należy". A skoro nie wiadomo, to kto to ocenia i na jakiej podstawie? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Wiem, jak wygląda superwizja 01.06.17, 19:58 konsta-is-me napisała: > A co, jak przewidując jakie odpowiedzi będą prawidłowe, powie "to co należy" w > czasie owej superwizji ? Ja w ogóle nie wiem, czy on jest pytany o coś, czy tylko gada. Ale jeżeli jest pytany, to masz rację, i na końcu wychodzi, że winien jest zawsze pacjent. Wychodzi na to, że wprowadzenie opinii pacjentów do procesu superwizji jest niezbędne. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: Wiem, jak wygląda superwizja 02.06.17, 15:16 taki-sobie-nick napisała: > Wychodzi na to, że wprowadzenie opinii pacjentów do procesu superwizji jest nie > zbędne. Powiem szczerze, ze bylby to naprawde dobry pomysl. Oczywiscie nie jako standard ale w sytuacji gdy cos idzie nie tak, gdy pacjent ma zastrzezenia powinien miec mozliwosc rozmowy z superwizorem. Choc oczywiscie tu musi byc zastrzezenie, ze ten superwizor musialby z zalozenia dbac bardziej o interes pacjenta jako slabszego w tej relacji a nie o interes i dobre imie terapeuty. Bo wiadomym jest, ze pacjent nie znajacy zargonu psychoterapeutycznego, nie znajacy teorii, ktore stoja za roznymi szkolami i ogolnie nie bedacy w najlepszej kondycji psychicznej- moze zostac w 5 minut zmieciony intelektualnie i uznany za kompletnie zaburzonego, nierokujacego i roszczeniowego swira. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Wiem, jak wygląda superwizja 02.06.17, 20:07 differentview napisała: > taki-sobie-nick napisała: > > > Wychodzi na to, że wprowadzenie opinii pacjentów do procesu superwizji je > st nie > > zbędne. > > Powiem szczerze, ze bylby to naprawde dobry pomysl. Oczywiscie nie jako standar > d ale w sytuacji gdy cos idzie nie tak, gdy pacjent ma zastrzezenia powinien mi > ec mozliwosc rozmowy z superwizorem. Choc oczywiscie tu musi byc zastrzezenie, > ze ten superwizor musialby z zalozenia dbac bardziej o interes pacjenta jako sl > abszego w tej relacji a nie o interes i dobre imie terapeuty. Bo wiadomym jest, > ze pacjent nie znajacy zargonu psychoterapeutycznego (...) W dziesiątkę! Mówisz jako pacjent, jako terapeuta czy niezależnie? ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Wiem, jak wygląda superwizja 02.06.17, 20:08 Choc oczywiscie tu musi byc zastrzezenie, > ze ten superwizor musialby z zalozenia dbac bardziej o interes pacjenta ... przede wszystkim dlatego, że to PACJENT jest niejako konsumentem terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: Wiem, jak wygląda superwizja 02.06.17, 22:04 taki-sobie-nick napisała: > W dziesiątkę! Mówisz jako pacjent, jako terapeuta czy niezależnie? ;-P Jesli juz to jako pacjent ale naprawde zle i traumatyczne doswiadczenia z terapia miala bliska mi osoba z rodziny. Terapeutka bardzo zaostrzyla stan depresyjny, oskarzyla pacjenta, ze skoro mu nie pomaga to dlatego, ze on nie chce by mu pomoglo a na koncu powiedziala, ze jak sie nie podoba to do widzenia. Ktos kto nie byl w terapii moze nie zrozumiec, ze to bardzo intensywne emocjonalnie doswiadczenie i kiedy dotyka sie bolesnych miejsc drugiego czlowieka, ktory jest wtedy pozbawiony obronnych warstw to naprawde trzeba wielkiego wyczucia i empatii zeby nie wpedzic kogos w jeszcze gorszy stan psychiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: Wiem, jak wygląda superwizja 02.06.17, 04:23 Uczestniczylas w superwizji? Uczestnicze w wielu, grupowych. I powiem szczerze, ze jeszcze nie zdarzyla sie taka, ktora nie ukazywalaby bledow czy potkniec terapeuty. Przeciez po to tam sie chodzi. Uwierz, ze nie kazdy terapeuta ma manie wielkosci i poczucie omnipotencji. Sa szkoly ktore bardzo stawiaja na etyke pracy i tlocza ja do glowy kilka lat. A co do bledow, wystarczy poczytac kilku swiatowej slawy psychoterapeutow, ktorzy maja swoj wklad w rozwoj teorii i przekonac sie, ze oni ucza sie na swoich bledach i mowia o nich glosno. A w calym kontekscie tego tekstu, to w dobie internetu opinia dot.konkretnego terapeuty, powinna nam dawac o nim obraz. Jezeli ktos uwaza, ze zostal naduzyty, to powinien to zglaszac i pisac opinie. To jest jedyny sposob na pozbywanie sie z rynku czarnych owiec. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Wiem, jak wygląda superwizja 02.06.17, 20:10 phantomka napisała: > Uczestniczylas w superwizji? Uczestnicze w wielu, grupowych. I powiem szczerze, > ze jeszcze nie zdarzyla sie taka, ktora nie ukazywalaby bledow czy potkniec te > rapeuty. Przeciez po to tam sie chodzi. Uwierz, ze nie kazdy terapeuta ma manie > wielkosci i poczucie omnipotencji. Sa szkoly ktore bardzo stawiaja na etyke pr > acy i tlocza ja do glowy kilka lat. > A co do bledow, wystarczy poczytac kilku swiatowej slawy psychoterapeutow, ktor > zy maja swoj wklad w rozwoj teorii i przekonac sie, ze oni ucza sie na swoich b > ledach i mowia o nich glosno. > A w calym kontekscie tego tekstu, to w dobie internetu opinia dot.konkretnego t > erapeuty, powinna nam dawac o nim obraz. Jezeli ktos uwaza, ze zostal naduzyty, > to powinien to zglaszac i pisac opinie. To jest jedyny sposob na pozbywanie si > e z rynku czarnych owiec. Gdzie? W necie? To, że są fajni terapeuci to dobrze. Chodzi mi o to, by pacjent ZAWSZE MIAŁ MOŻLIWOŚĆ DZIAŁANIA w przypadku bycia źle potraktowanym. Odpowiedz Link Zgłoś
tryggia Re: Wiem, jak wygląda superwizja 01.06.17, 22:45 Na superwizji normą są nagrania z sesji (za zgodą pacjenta). Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:33 Taa, czekałam.na argument o superwizji . To jest DOGMAT wrecz-psycho(cokolwiek) zawsze ma rację i już. Kropka. Nie można z tym dyskutować. A jakby nie miał, to przecież jest tylko człowiekiem...-wiedzialam że to też padnie ZADEN inny zawód nie jest otoczony taka aura nieomylności -lekarz, strażak, nauczyciel czasem się myli. Psycholog nie myli się nigdy Coś jak ksiadz-kieruje nim nieomylna siła i na pewno ma rację, tylko co najwyżej ty nie jesteś w stanie tego pojąć. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:34 Czytaj ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_glusia Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 11:12 Jak psycholog nie chce superwizji to mu nic nie można zrobić, nie ma kwalifikacji też mu nic nie można zrobić, działa na szkodę pacjenta podobnie, terapia jest nieskuteczna tak samo. Wolna amerykanka, nawet izb psychologicznych na wzór lekarskich, które w jakimś stopniu kontrolowałyby psychologów i pozbawiały prawa wykonywania zawodu czarne owce nie ma, bo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 20:01 konsta-is-me napisała: > Taa, czekałam.na argument o superwizji . > To jest DOGMAT wrecz-psycho(cokolwiek) zawsze ma rację i już. > Kropka. > Nie można z tym dyskutować. Do niedawna, dodam, było przekonanie, że psychocośtam może TYLKO pomóc. Nie może zaszkodzić, bo nie. Obecnie jest już inaczej. Źródło wiedzy: znów mój lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 02.06.17, 11:19 ty tak na serio odbierasz swiat? ale widzisz problem z taka interpretacja rzeczywistosci czy niekoniecznie? czy tez dobrze ci z tym? jak jest dobrze I nie masz problemu ze swoimi wyborami zyciowymi, reakcjami a raczej decyzjami jak zareagowac to nie potrzebujesz ani terapi ani zadnej innej interwencji w zakresie zdrowia mentalnego... ale wtedy tez raczej nie wypisywalabys jak to wszyscy, wszedzie myla sie albo o braku dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
mebloscianka_dziadka_franka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:32 Myślałam, że to będzie w nawiązaniu do tego wydarzenia: www.radiowroclaw.pl/articles/view/67058/Uczen-podstawowki-z-Obornik-Slaskich-zabil-w-szkole-myszoskoczki-ktorymi-zajmowala-sie-klasa Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 10:40 Zacytuję jeden z komentarzy: "Ano standard - szkoła (jako instytucja, całościowo) w ogóle nie potrafi reagować, nie robi nic z kolejnymi psycholami, którzy niszczą psychiczny stan innych uczniów, nie ma opracowanych procedur karania i zapobiegania dalszym, innym, podobnym zdarzeniom, szkoła uważa, że jak wsadzi głowę w piasek to nic się nie stało, jakoś przebrzmi i będzie po problemie!... Szkoła to hodowla patologii. " Od siebie dodam, że szkoła jest tylko odzwierciedleniem naszego społeczeństwa. A gdzie można to zacząć naprawiać? Chyba tylko w swoich głowach, żadna instytucja nie zrobi tego za nas. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick A Witkowski to sobie pisze, 01.06.17, 19:45 ale poza tym nic nie robi, bo to i jego środowisko. Może by tak ruszył dupsko i powalczył np. o egzekwowanie kodeksu etycznego psychologa? Odpowiedz Link Zgłoś
muchy_w_nosie Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 19:59 A ja proponowałabym jednak usłyszeć drugą stronę. Wariaci to wariaci, tak pięknie opowadają i z takim przekonaniem, mam akurat z czynienia z wariatką, ktorej jak się słucha to ma 100% rację, tylko że nagle okazuje się że to wszystko jest obrócone o 180 st., a tak ładnie się trzęsie, przeżywa, aż człowiek fizycznie czuje krzywdę. Dla mnie człowiek napastujący innego na wszelkie możliwe sposoby to jednak wariat i przypadek kliniczny. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 20:03 muchy_w_nosie napisał(a): > A ja proponowałabym jednak usłyszeć drugą stronę. Wariaci to wariaci Mówisz, że schizofrenik, neurotyk i inny borderline to wszystko to samo, i w dodatku zawsze łże? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 20:03 muchy_w_nosie napisał(a): > A ja proponowałabym jednak usłyszeć drugą stronę. Jesteś psychologiem? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 20:25 muchy_w_nosie napisał(a): > Geodetą To faktycznie masz spore pojęcie o wariatach. Jak mniemam, na podstawie tej jednej osoby? Odpowiedz Link Zgłoś
muchy_w_nosie Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 21:23 Przecytuje jeszcze raz moje pierwsze zdanie: "A ja proponowałabym jednak usłyszeć drugą stronę" Czy was nie niepokoi opis sytuacji w artykule (pomijając kwestie finansowe) jedna ze stron powiedziała koniec a druga wystaje pod domem, domaga się, przychodzi, pisze, dzwoni, odwołuje się do szefów, pisze wyżej i wyżej i jeszcze wyżej i nikt się nie dopatrzył rażącego naruszenia przepisów. A jak i to i tamto nie pomogło to zostaje prasa i obsmarowywanie jednej stony .... śmierdzi, capi i wali na kilometr .... bagno i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 21:47 muchy_w_nosie napisał(a): > Przecytuje jeszcze raz moje pierwsze zdanie: > "A ja proponowałabym jednak usłyszeć drugą stronę" To Rzymianie mówili. "Audiatur et altera pars", czyli "Należy wysłuchać także i drugiej strony". > Czy was nie niepokoi opis sytuacji w artykule (pomijając kwestie finansowe) jed > na ze stron powiedziała koniec a druga wystaje pod domem, domaga się, przychodz > i, pisze, dzwoni, odwołuje się do szefów, pisze wyżej i wyżej i jeszcze wyżej i > nikt się nie dopatrzył rażącego naruszenia przepisów. Nie, to nas nie niepokoi, bo znamy psychologów, a osoby korzystające z pomocy psychospeców WCIĄŻ nie są u nas traktowane poważnie. En masse. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 01.06.17, 21:50 muchy_w_nosie napisał(a): > Przecytuje jeszcze raz moje pierwsze zdanie: Przeczytałam i odpowiedziałam. To teraz ty moje oba zdania, a właściwie drugie: czy o wariatach jako takich wnioskujesz na podstawie tej jednej osoby? Odpowiedz Link Zgłoś
piepe Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 03.06.17, 01:16 Czyli nie wiadomo, bo terapie w/g ematki to rozwiązanie wszystkich problemów, a tutaj widzimy, że jak nie znajdziesz swiętego graala, czyli "dobrego" terapeuty, to będziesz w jeszcze czarniejszym tyłku, niż byłeś. To samo usłyszałam od psychologa szkolnego - proszę pani, to nie może być pierwszy lepszy, ja polecam Pani.... Powoli, jako kobiety, zbliżamy się do tego, co sądzą o psychologach/psychoterapeutach faceci, z którymi żyjemy, lub słyszałyśmy, co sądzą o nich osobnicy rodzaju męskiego, z którymi nie zyjemy i nie zamierzamy. Idź do psychoterapeuty - oczywiście mąż/parter się nie zgodzi, bo uważa psychologów za rodzaj banksterów. Ale idź, dla siebie samej, bo zmieniasz siebie, a nie jego. 120 zł tygodniowo, 480 miesięcznie. Odpowiedz Link Zgłoś
poszkodowaniwpsychoterapii Re: Odpowiedzialnosc terapeuty? Zadna. 13.06.17, 21:03 Proszę o kontakt na naduzycia.psychoterapii(małpa)gmail.com lub przez stronę Stowarzyszenia Na Rzecz Poszkodowanych W Psychoterapii wszystkie osoby w których psychoterapii było coś 'nie tak'. W szczególności proszę też osoby podejrzewające, że w ich przypadku chodzi o psychoterapeutów opisanych w omawianym tu artykule. Gdyby tak, to zapraszam do dołączenia do pozwu przeciwko tym ludziom. W stosunku do jednego z opisywanych 'specjalistów' toczy się postępowanie w prokuraturze z wielu artykułów- m.in o narażenie zdrowia pacjenta, groźby karalne, łamanie tajemnicy zawodowej, drugi z nich ma wytoczony proces cywilny w sądzie na dużą kwotę tytułem zwrotu kosztów za niewłaściwe wykonywanie psychoterapii oraz doprowadzenie do rozstroju zdrowia pacjenta ( psychoterapia jest umową cywilnoprawną i obowiązuje należyta staranność przy jej wykonywaniu. Nawet w sytuacji gdy nie mamy ustawy). Obydwaj mają sprawy dyscyplinarne w toku w komisjach Rasztów i Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich. Proszę niniejszym o pomoc i współpracę wszystkich, których obchodzi by bezkarności wreszcie powiedzieć STOP. W sytuacji gdy przepisy nie chronią ani niczyja dobra wola na sprawiedliwość trzeba pracować samemu. Czasem razem by skutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś