Dodaj do ulubionych

Reemigranci lubelskich szkołach

13.06.17, 10:04
Pod tym adresem.
Obserwuj wątek
      • iwoniaw Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 10:25
        to chyb
        > a kolega Piotr nie był przygotowany, a nie szkoła.


        Właśnie cudnie się wpisałaś w sposób myślenia, który kilka dni temu w innym wątku skrytykowałaś - tyle, że wtedy chodziło o Twoje dziecko i oczekiwanie szkoły, że to rodzic będzie z nim pracował w domu, aby "było przygotowane" i sprostało wymaganiom - bo wszak to uczeń jest dla szkoły, a nie odwrotnie big_grin

        Oczywiście zakładając, że szkoła to taka instytucja, której celem jest skontrolowanie poziomu akademickiego ucznia i nic ponadto, to rzeczywiście, masz rację. Jednak niektórzy oczekują, że będzie ona także _uczyć_, takie cuda big_grin
        • triss_merigold6 Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 10:33
          Widzę różnicę między oczekiwaniami wobec rodziców dzieci z klas I-III, które zaczynają szkołę i ta pragnie realizowania programu przy ich wydatnej pomocy w domu. Dzieci na wstępie nie mają braków, to szkoła się nie wyrabia.
          Kolega Piotr zwyczajnie ma braki z iluś lat, bo do systemu wszedł w liceum.

          Btw, spalony oznacza upalony, ujarany. Nie wierzę, że nikt w GW nie rozumie co oznacza "spalić blanta".
          • iwoniaw Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 10:40
            Zwróć uwagę na to, jak te same dzieciaki wchodziły do systemów zachodnich - np. francuskiego czy irlandzkiego - TEŻ mając braki, w tym często w ogóle (!) nie znając języka. Jakoś tamtejsze szkoły, zamiast uznać, że to uczeń jest nieprzystosowany, potrafiły go w czasie niespełna roku doprowadzić do poziomu, na którym mógł normalnie funkcjonować na lekcjach.

            Btw, spalony oznacza upalony, ujarany.

            No zgadza się. Naprawdę sądzisz, że dostrzeganie w J.H. jedynie tej cechy i pogardliwe wyrażanie się o - najwyraźniej - idolu kolegi ze szkoły jest o.k., kulturalne i miłe? I trzeba taką opinię wyrażać, choć nikt o to nie pyta? Wyśmiewanie innych elementów odzieży i wyglądu i umniejszanie innych zainteresowań też jest w porządku?
            • joa66 Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 10:44
              potrafiły go w czasie niespełna roku doprowadzić do poziomu, na którym mógł normalnie funkcjonować na lekcjach.


              No właśnie...roku.


              "Wyśmiewan
              > ie innych elementów odzieży i wyglądu i umniejszanie innych zainteresowań też j
              > est w porządku?


              Nie. Tylko co to ma wspólnego z polską szkołą? Nie wierzę, że mieszkając 12 lat w Anglii nie spotkał się z tym.
              • krecik Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 13:45
                >> "Wyśmiewan
                >> ie innych elementów odzieży i wyglądu i umniejszanie innych zainteresowań też j
                > > est w porządku?
                >
                >Nie. Tylko co to ma wspólnego z polską szkołą? Nie wierzę, że mieszkając 12 lat w Anglii nie spotkał się z tym.

                Powszechnosc oraz uznawanie tego za norme. Ukryty, wpojony rasizm i brak toleracji przekazywany osmotycznie podczas rozmow o brudasach, czarnuchach, innych-od-nas i to, ze nie spotyka sie to z konsekwentna, ostra reakcja doroslych. Co nie jest zabronione, jest dozwolone oraz "hehehe, nie mozna zgwalcic prostytutki", tego typu tam drobiazgi.

                Szok kulturowy po prostu. "Spotykanie sie" z czyms nie oznacza spolecznego przyzwolenia na to. I na tym wlasnie polegaja roznice, o ktych pisza ci nastolatkowie.

                Ag
              • dzikka Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 14:24
                No i tu się możesz zdziwić joa66. Moje dziecko chodziło do angielskiej szkoły tylko 3 lata. NIGDY nie była wyśmiewana. Doskonale pamiętam, jak z powodu alergii dostała potwornej, brzydkiej wysypki na policzku. Do szkoły tylko dostarczyłam opinie lekarza, ze dziecko pod kontrolka i nie zakaża. Byłam przerażona jak ja odprowadzałam do szkoły, pomna jak to wygląda w pl. Koleżanki się tylko z troska zapytały czy ja to boli. Koniec. Nikt jej nie wyśmiewał ani nie odtrącał. Niestety inaczej było na placu zabaw, gdzie spotykała się z polskimi dziećmi, latały za nią krzycząc: klaun, klaun.
                • joa66 Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 14:30
                  Ale zdajesz sobie sprawę, że to jest TWOJA historia i w PL też jest mnóstwo dzieci, z których nikt się nie wysmiewa?
                  Podobnie jak w UK jest sporo dzieci, z ktorych rowiesnicy się wyśmiewają.
                • c2h6 Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 15:15
                  dzikka napisała:

                  > No i tu się możesz zdziwić joa66. Moje dziecko chodziło do angielskiej szkoły t
                  > ylko 3 lata. NIGDY nie była wyśmiewana. Doskonale pamiętam, jak z powodu alergi
                  > i dostała potwornej, brzydkiej wysypki na policzku. Do szkoły tylko dostarczyła
                  > m opinie lekarza, ze dziecko pod kontrolka i nie zakaża. Byłam przerażona jak j
                  > a odprowadzałam do szkoły, pomna jak to wygląda w pl. Koleżanki się tylko z tro
                  > ska zapytały czy ja to boli. Koniec. Nikt jej nie wyśmiewał ani nie odtrącał. N

                  No to bardzo dobrze to świadczy o Anglikach, że nie odstają poziomem od normalnych polskich dzieci w przeciętnej polskiej szkole.

                  > iestety inaczej było na placu zabaw, gdzie spotykała się z polskimi dziećmi, la
                  > tały za nią krzycząc: klaun, klaun.

                  Polskimi na emigracji? Cóż, wyjechała sól ziemi.
              • zlababa35 Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 16:59
                Joa, zapewne reakcje szkoły były inne. U nas z reguły umniejsza się problem ofiary, a jak rodzice postawią sprawę na ostrzu noża, to zamiata się rzecz pod dywan.
                Oczywiście, że sprzeciw, wyraźne potępienie i nawet ostre sankcje nie oznaczają, że prześladowca zmieni się w aniołka - ale przynajmniej dostaje wyraźny sygnał, że jego postępowanie pociągnie za sobą określone konsekwencje. To w brytyjskich szkołach chyba jest możliwość zawieszenia ucznia?
                • joa66 Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 17:36
                  Zjadlo mi post.

                  Zlababa – “mam” kilkadziesiąt dzieci w róznych systemach (glownie wyspiaraskich, ale nie tylko), w różnym wieku, na różnych etapach edukacji, z historia migracyjna lub bez, w szkołach panstwowych i prywatnych. I wszędzie najbardziej lubią ucznia bezproblemowego. To jak radzą sobie z uczniami „z problemem” zależy od szkoły i nauczyciela, a nie od kraju. Jest naprawde wiele smutnych historii, będących efektem przemocy/bezradnosci/olewania ze strony samego nauczyciela. Wśród moich znajomych są praktykujący nauczucielie z UK, Irlandii i Francji, ktorzy też sa rodzicami. Większość moich prywatnych znajomych to „lewaki” i w mniejszym lub większym stopniu spolecznicy. Po historiach, o których słyszałam lub których byłam świadkiem , wiem jedno – gdziekolwiek bym się przeprowadzała, wybierałabym szkołę bardzo uważnie, w żadnym z państw nie posłałabym dzieciaka do szkoly w ciemno , bo „ w Timbuktu szkoły są wspaniałe, a nauczyciele przyjaźni”
          • milamala Re: Triss, nie żartuj :-D 13.06.17, 13:26
            Triss to szkola musi byc przygotowana do przyjecia ucznia z brakami. Co ma zrobic uczen z brakami edukacyjnymi? Nie zapisywac sie do szkoly? Zostac w domu? To po co jest szkola? Chyba zeby uczyc a nie sprawdzac jedynie na jakim poziomie jest uczen i jesli na nie wystarczajaco dobrym to odsylac do domu - a niech sie sam nauczy.
      • olena.s Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 12:25
        Iii tam. Różnice programowe występują zawsze, pytanie, czy, po co, jak i w jakim terminie muszą byc uzupełniane.
        Podawałam te oba przykłady już parokrotnie,, bo wydają mi się jasno pokazywać pewne ważne różnice.
        Podstawówka: szkoła mojego dziecka nie wymagała dużej biegłości w liczeniu w pamięci, dość wczesnie pozwalała na używanie kalkulatorów. ALE masę czasu spędzała na nauce rozumienia i stosowania w matematyce dominanty, mediany, średniej. Które były potrzebne między innymi do pisania raportów z badań naukowych prowadzonych przez dzieci.
        Albo: początki nauki historii(polskiej) i global studies. Lekcja o źródłach historycznych.
        Wersja polska: są źródła materialne i niematerialne (przykłady). Sa źródła ustne i pisemne (Kadłubek, Anonim). Kronika. Legenda.
        Wersja USA: mając do czynienia ze źródłem badacz musi przede wszystkim ustalić wiarygodność tego źródła. Czy było ono wrogiem/apologetą? Czy było uzależnione od opisywanych ośrodków władzy? Czy podaje wiadomości z pierwszej reki? Na ile było odległe w czasie i miejscu od opisywanych wydarzeń? Kiedy możemy uznać, że dane źródło mówi prawdę?
        Jak widzisz nawet uczeń bardzo dobry w jednym systemie miałby solidne 'luki' w drugim. Nawet nie wdając się w dysputę, który program/system nauczania wydaje się lepszy czy gorszy - samego faktu luk nie ma co kwestionować. Jako też i faktu, że nie sa one bynajmniej oczywiste do wyłapania i ewentualnego nadrobienia.
    • lady-z-gaga Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 10:32
      Szkoła się nie spisała. Natomiast sam młodzieniec i jego rodzice - bardzo interesujący smile Polacy bez kontaktu z krajem, znajomymi, rodziną i bez internetu smile
      "Przeżyłem szok, kiedy dowiedziałem się, że w Polsce z każdego przedmiotu trzeba mieć ocenę na koniec roku" pisze 17latek. Widocznie decyzja o powrocie byłą podjęta w wielkim pośpiechu, nawet porozmawiać nie zdążyli o tym co ich czeka na miejscu.
      • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:03
        lady-z-gaga napisała:

        > Szkoła się nie spisała. Natomiast sam młodzieniec i jego rodzice - bardzo inter
        > esujący smile Polacy bez kontaktu z krajem, znajomymi, rodziną i bez internetu smile
        > "Przeżyłem szok, kiedy dowiedziałem się, że w Polsce z każdego przedmiotu trzeb
        > a mieć ocenę na koniec roku" pisze 17latek. Widocznie decyzja o powrocie byłą p
        > odjęta w wielkim pośpiechu, nawet porozmawiać nie zdążyli o tym co ich czeka na
        > miejscu.

        To w ogóle w dużym stopniu są jakieś bajki z d*py, podobnie jak o tym zbezczeszczonym Murzynie w autobusie. Rozumiem pewne niezgranie z realiami, ale żeby nigdy od rodziców nawet nie słyszał o ocenach szkolnych? To się po prostu kupy nie trzyma.
        • lauren6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:09
          Kolejny przykład dobrego dziennikarstwa w wykonaniu wyborczej.

          Chyba, że po prostu wzorem Faktu i SE postawili sobie za cel docieranie do różnych cudaków i ludzi oderwanych od rzeczywistości, żeby przeprowadzić z nimi wywiad. Nic tak nie sprzedaje się w mediach jak cudza głupota.
            • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 15:19
              araceli napisała:

              > lauren6 napisała:
              > > docieranie do różn
              > > ych cudaków i ludzi oderwanych od rzeczywistości, żeby przeprowadzić z ni
              > mi wyw
              > > iad. Nic tak nie sprzedaje się w mediach jak cudza głupota.
              >
              > Przemysł pogardy w pełni...

              I cywilizacja śmierci. Nie zapominajmy o cywilizacji śmierci.
    • joa66 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 10:34
      olena, a masz jakies dane na temat reemigrantów (nie migrantów) w innych krajach? wink

      Poza tym - informacje są dosyc oczywiste - każda powazna zmiana systemu szkolnego szokuje. Nasza forumowa koleżanka rosa pisała, że jej 3 córki przez rok się nie odzywały w angielskiej szkole i ciągle trzymały się razem.
      • olena.s Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:01
        To nie jest artykuł. To są wypowiedzi 6 uczniów, w różnym wieku, przywiezionych z różnych krajów, uczących się w różnych lubelskich szkołach.
        Mnie uderza u chyba wszystkich (?) powtarzająca się kwestia mniejszej akceptacji inności dostrzeganej przez młodzież po powrocie.
        • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:08
          olena.s napisała:

          > To nie jest artykuł. To są wypowiedzi 6 uczniów, w różnym wieku, przywiezionych
          > z różnych krajów, uczących się w różnych lubelskich szkołach.
          > Mnie uderza u chyba wszystkich (?) powtarzająca się kwestia mniejszej akceptacj
          > i inności dostrzeganej przez młodzież po powrocie.

          I to są właśnie największe brednie w tej propagandówce. W klasach moich dzieci są i takie, które przyjechały z zagranicy i nic im się nie dzieje. Normalnie się zintegrowały z innymi. W różne rzeczy mogę uwierzyć, ale nie w to, że w jakiejkolwiek polskiej szkole, w warunkach zglobalizowanej kultury, przy jakiej-takiej znajomości angielskiego u każdego już praktycznie - jakieś normalne dziecko jest omijane "bo on jest z zagranicy, nie możemy się dogadać i boimy się go".
          • iwoniaw Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:18
            W różne rzeczy mogę uwierzyć, ale nie w to, że w jakie
            > jkolwiek polskiej szkole, w warunkach zglobalizowanej kultury, przy jakiej-taki
            > ej znajomości angielskiego u każdego już praktycznie - jakieś normalne dziecko
            > jest omijane "bo on jest z zagranicy, nie możemy się dogadać i boimy się go".


            I z tym się zgodzę w 100%. No bez jaj.

            Natomiast bez problemu uwierzę w to, że takiemu powracającemu uczniowi polska szkoła nie proponuje żadnego programu adaptacyjnego, często pewnie nawet czasu na samodzielne "przystosowanie się" i traktuje z buta wszelkie jego niedociągnięcia. Oczywiście tutejsi uczniowie do wielu z nich są przyzwyczajeni do tego stopnia, że nie traktują tego nawet jako specjalnej szykany - ale to już inna kwestia. Rzeczywistość zaś jest taka, że polska szkoła do przyjmowania uczniów z innych systemów nie jest przygotowana - nie żeby to była jej jedyna wada, czy nawet taka, która mnie, jako matkę dzieci "tutejszych", specjalnie dotyka, ale fakt jest faktem i ludzie, którzy wyjechali i mają dzieci gdzieś w świecie zdecydowanie lepiej zrobią, jeśli tam zostaną przynajmniej do czasu zakończenia przez dziecko obowiązkowego etapu edukacji, a najlepiej - jego usamodzielnienia się. Powrót z dzieckiem szkolnym w tutejszy system to kiepski pomysł, niestety.
                • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 15:20
                  milamala napisała:

                  > c2h6 napisała:
                  >
                  > >
                  > > No tak to jest, jak się ze słabszych warunków przechodzi do lepszych i ba
                  > rdziej
                  > > wymagających.
                  >
                  > Nie tyle, ze slabszych co po prostu z innych.

                  Gdyby był "po prostu z innych", to by nie był zapóźniony w nauce.
                  • olena.s Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 15:35
                    > Gdyby był "po prostu z innych", to by nie był zapóźniony w nauce.

                    Ulegasz złudzeniu, że jest pewien zamknięty pakiet wiedzy szkolnej, i jeżeli ktos gdzieś ma "mniej" to znaczy że jest "zapóźniony".
                    Nie chce mi się drugi raz, więc przekleję:


                    Podawałam te oba przykłady już parokrotnie, bo wydają mi się jasno pokazywać pewne ważne różnice.
                    Podstawówka: szkoła mojego dziecka nie wymagała dużej biegłości w liczeniu w pamięci, dość wczesnie pozwalała na używanie kalkulatorów. ALE masę czasu spędzała na nauce rozumienia i stosowania w matematyce dominanty, mediany, średniej. Które były potrzebne między innymi do pisania raportów z badań naukowych prowadzonych przez dzieci.
                    Albo: początki nauki historii(polskiej) i global studies. Lekcja o źródłach historycznych.
                    Wersja polska: są źródła materialne i niematerialne (przykłady). Sa źródła ustne i pisemne (Kadłubek, Anonim). Kronika. Legenda.
                    Wersja USA: mając do czynienia ze źródłem badacz musi przede wszystkim ustalić wiarygodność tego źródła. Czy było ono wrogiem/apologetą? Czy było uzależnione od opisywanych ośrodków władzy? Czy podaje wiadomości z pierwszej reki? Na ile było odległe w czasie i miejscu od opisywanych wydarzeń? Kiedy możemy uznać, że dane źródło mówi prawdę?
                    Jak widzisz nawet uczeń bardzo dobry w jednym systemie miałby solidne 'luki' w drugim. Nawet nie wdając się w dysputę, który program/system nauczania wydaje się lepszy czy gorszy - samego faktu luk nie ma co kwestionować. Jako też i faktu, że nie sa one bynajmniej oczywiste do wyłapania i ewentualnego nadrobienia.
                    • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 15:44
                      olena.s napisała:

                      > > Gdyby był "po prostu z innych", to by nie był zapóźniony w nauce.
                      >
                      > Ulegasz złudzeniu, że jest pewien zamknięty pakiet wiedzy szkolnej, i jeżeli kt
                      > os gdzieś ma "mniej" to znaczy że jest "zapóźniony".

                      Tak, jest pewien pakiet wiedzy szkolnej w ramach każdego systemu. I skoro koleś nie posiadał tego pakietu na poziomie odpowiadającym swojemu wiekowi w warunkach polskich, to powinien był wylądować parę klas niżej, a nie stękać, że go nie wyciągali za uszy.

                      Zauważmy, że oni tam nie podają przykładów typu "byłem za*ebisty w tym i owym i dostawałem nawet szóstki", tylko jęczą, że nauczyciel nie dostrzegał w nich osoby ludzkiej, kiedy dukali pod tablicą jakieś podstawowe podstawy. Czyli nie było najwyraźniej tak, że niedobory na jednym polu równoważyli na drugim, tylko po prostu mieli tyły.

                      • olena.s Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 16:01
                        No to istotnie ulegasz złudzeniu. Bo te pakiety wiedzy rożnią się między sobą znacznie. Nawet w przedmiotach przyrodniczych i ścisłych. I wcale nie muszą się spiąć w 100 procentach w roku maturalnym - uczeń w jednym systemie będzie zawsze lepszy z genetyki niż uczeń szkoły w drugim, za to ten ostatni będzie lepiej znał jakiś inny dział biologii.
                        >>y. Czyli nie było najwyraźniej tak, że niedobory na jednym polu równoważyli na drugim, tylko po prostu mieli tyły.
                        Wróć do moich przykładów i zastanów się, jakim cudem uczeń miałby zaprezentować tę swoją inna, szóstkową wiedzę? Moje dziecko na przykład przeprowadzało zmyślne eksperymenty naukowe (których celem nie było powiedzmy zilustrowanie teorii grawitacji). Wprowadzało badane zmienne, stawiało hipotezę, prowadziło obserwacje, opracowywało statystyczne wyniki, wyciągało wioski i tworzyło raport. Niby jak miałoby to zaprocentować szóstkami w polskiej szkole?

                        A czy powinien wyladować niżej czy nie, i kto powinien diagnozowac i łatac dziury - to jest odrebna kwestia. O ile wiem zasadniczo szkoły anglosaskie niechętnie puszczają uczniow poza ich rocznikiem, wychodząc z założenia, że różnice są do nadrobienia. W polskim systemie z tradcją zostawiania najsłabszych na drugi rok może istotnie szkoła powinna zaproponować uczniowi przeniesienie nizej?
                        • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 16:07
                          olena.s napisała:

                          > No to istotnie ulegasz złudzeniu. Bo te pakiety wiedzy rożnią się między sobą z
                          > nacznie. Nawet w przedmiotach przyrodniczych i ścisłych. I wcale nie muszą się

                          To jest cały czas problem niedouczonego Polakoanglika, który oczekuje, że polska szkoła obniży dla niego swoje wymagania, bo on jest tolerancyjny. Idź z wykształceniem biologicznym zatrudnić się jako inżynier i powiedz, że masz bardzo fajną wiedzę, tylko z troszeczkę różniącego się pakietu. Powodzenia.

                          > spiąć w 100 procentach w roku maturalnym - uczeń w jednym systemie będzie zawsz
                          > e lepszy z genetyki niż uczeń szkoły w drugim, za to ten ostatni będzie lepiej
                          > znał jakiś inny dział biologii.
                          > >>y. Czyli nie było najwyraźniej tak, że niedobory na jednym polu równo
                          > ważyli na drugim, tylko po prostu mieli tyły.
                          > Wróć do moich przykładów i zastanów się, jakim cudem uczeń miałby zaprezentować
                          > tę swoją inna, szóstkową wiedzę? Moje dziecko na przykład przeprowadzało zmyśl

                          Ponoć te lepsiejsze, zachodnie, oświecone szkoły tak stawiają na myślenie i autoprezentację. I co, ani razu nie dał rady olśnić swoją wiedzą zaściankowych, goniących za średnią Polaczków? To słabo coś z tą autoprezentacją.

                          • olena.s Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 16:15
                            Wiesz, ja mam swoje obserwacje, bo parę osób wrociło do PL ze znanych mi szkół systemu brytyjskiego czy amerykańskiego. I tak zestawiając z tymi obserwcjami twoje wypowiedzi, myślę sobie, że twoje podejście jest bardzo ładnie skorelowane z dość charakterystycznym dla naszej krajowej szkoły podejściem do ucznia.
                            • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 16:23
                              olena.s napisała:

                              > Wiesz, ja mam swoje obserwacje, bo parę osób wrociło do PL ze znanych mi szkół
                              > systemu brytyjskiego czy amerykańskiego. I tak zestawiając z tymi obserwcjami
                              > twoje wypowiedzi, myślę sobie, że twoje podejście jest bardzo ładnie skorelowa
                              > ne z dość charakterystycznym dla naszej krajowej szkoły podejściem do ucznia.

                              No to całe szczęście, bo byłoby bardzo głupio, gdyby moje podejście było takie, jak angielskie - produkujące uczniów nie nadających się intelektualnie do polskich szkół.
                              • olena.s Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 16:27
                                Cóż, ja znam ucznia, który się słabo nadawał do polskiej szkoły co mu zresztą mocno dano odczuć, po roku męczarni udało sie go reeksportować na ostatnie dwa lata liceum, a potem całkiem niźle nadał sie do Ivy League...
                                • joa66 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 16:45
                                  Wiesz olena, czésto Ty jesteś dla mnie twarzą słabosci naszej edukacji i niektorych postaw rodzicielskich.

                                  Nauczyciel - "Kowalski jestes beznadziejny, zawaliłeś sprawdzian"
                                  Kowalski - " Ale przecież ja napisałem tak samo jak reszta klasy"
                                  Nauczyciel- "Zamknij się zajmij się sobą"

                                  xxx

                                  rodzic - " Synku dlaczego znowu trója?!!!!!"
                                  Syn - "mamo/tato, ale to najlepszy stopień w klasie!"
                                  rodzic - "a co mnie to obchodzi, masz mieć same szóstki, bo na Ciebie mam wpływ'
                                • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 17:14
                                  olena.s napisała:

                                  > Cóż, ja znam ucznia, który się słabo nadawał do polskiej szkoły co mu zresztą m
                                  > ocno dano odczuć, po roku męczarni udało sie go reeksportować na ostatnie dwa l
                                  > ata liceum, a potem całkiem niźle nadał sie do Ivy League...

                                  Cokolwiek by to tak naprawdę nie oznaczało. Faktem jest, że geniusz z przygotowującego do życia systemu szkolnego wymiękł w zwykłej szkole, którą kończą bez problemów miliony polskich dzieci.
              • zlababa35 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 17:09
                Pisała tu kiedyś forumka, przegoniona stąd zresztą przez parę jadowitych pań (chyba w końcu wróciła), która przywiozła ze sobą dziecko z wymagającego systemu rosyjskiego, gdzie w dodatku nauka w SP była skojarzona ze szkołą muzyczną. Dziecko się niespecjalnie odnajdowało, bardzo spadły oceny, były spore problemy z aklimatyzacją w grupie, z tego, co pamiętam.
            • volta2 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:26
              proponuje, proponuje, np. kilka godzin extra na koszt gminy przez rok, na wyrównanie różnic programowych.

              nie wiem, czy dotyczy to liceów, bo podstawówek i gimnazjów na pewno, lo nie jest obowiązkowe to może i nie? ale do 18 rż trzeba się uczyć...

              inna sprawa, że może być to różnie wykorzystane przez nauczycieli, u nas np. szkoła 2 m-ce zwlekała z przyznaniem godzin, bo"nie było na piśmie" a jednocześnie nawet nie pisnęła, że ma być.
          • olena.s Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 12:01
            Ani propagandówka, ani brednie. To jest kilka głosów z kilku lubelskich szkół, nie pretenduje do jakiegoś pełnego opisu.

            Natomiast dla mnie bardzo ciekawa byłaby refleksja uczniów związna z czymś innym: moim zdaniem polska szkoła, gdzie sklad klasy jest niezmienny, a uczniowie ewentualnie rozdzielają się na języki, i gdzie panuje nadal dość tradycyjny model funkcjonowania i egzekwowania nierzadko buduje sytuację "my przeciwko nim", w sensie uczniowie kontra nauczyciele.
            Ciekawa jestem, jak to postrzegają i oceniają uczniowie przybywający z systemów, gdzie to zjawisko jest mniej nasilone, czy wręcz nie wystepuje. Jako zaletę? Bo grupa bardziej związana? Czy jako wadę? Bo uczniowie są niejako defaultowo ustawieni w roli niechętnej opozycji?
            • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 15:22
              olena.s napisała:

              > Ani propagandówka, ani brednie. To jest kilka głosów z kilku lubelskich szkół,
              > nie pretenduje do jakiegoś pełnego opisu.

              Przypadkiem jednogłośnie rozpaczliwych głosów. No tak jakoś wyszło.

              (TSD kolejna pierdoła z tych "wywiadów" mi się przypomniała: klasa 40-osobowa)
                • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 15:46
                  olena.s napisała:

                  > To, że będzie generalnie negatywnie to dość oczywiste (reverse cultural schock)
                  > . Natoamist to, w czym konkretnie uczniowie upatrują mankamentów jest interesuj
                  > ące.

                  Nie dla mnie. Byłoby interesujące, jakbym miał kompleksy i bolesne parcie na to, żeby być kubek w kubek jak Anglik. A nie mam.
            • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 17:22
              nangaparbat3 napisała:

              > >> W klasach moich dzieci są i takie, które przyjechały z zagranicy i n
              > ic im się nie dzieje. Normalnie się zintegrowały z innymi.
              >
              > Ale to jest punkt widzenia Twoich dzieci, prawda?

              Jasne, oczywiście, te dzieci tak naprawdę płaczą po kątach przez cały czas pobytu w szkole, co moje dzieci interpretują jako objaw zintegrowania. Ja zresztą też, rozmawiając z tymi dziećmi, kiedy bawią się z moimi, zauważam przerażenie w ich niewinnych oczętach i strach przed nietolerancją, co jest dla mnie dowodem, że zasymilowały się ze środowiskiem.

    • mama.nygusa Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 10:42
      Znam dziewczyne, ktora cale swoje kilkanascie lat zycia spedzila w de. Jej rodzice to polacy, swietnie mowila po polsku, pisala, robila tylko bledy orto.Ale gdy wrocili do Polski to moglaby isc ze swoim rocznikiem do 1 klasy gim. ale nie poszla zaczela polska edukacje na 6klasie, zeby oswoisc sie z polskim szkolnictwem.
    • mozambique Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:16
      " To dlatego, że w Polsce nie mówi się biliony, tylko miliardy i po prostu się pogubiłem"

      wzruszyłam sie ty jełopem , który nawet pojedyńczych słów po polsku nie rozumie

      dziwnym trafem jak POlak zaczyna uczyc sie angielskiego to oczywiste dla niego jest ze trzeba wkuwac słówka, nawet te biliony , miliony i zadnej taryfy ulgowej jako obcokrajowiec nie ma
      • wioskowy_glupek Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:30
        Zgadza się, z artykułu jasno wynika, że te zagraniczne szkoły były super, bo nic nie trzeba było w nich robić, niczego nie nauczyły. No ale były lepsze bo była w nich tolerancja... LOL

        Jasne, że one lepiej przygotowują do życia, no ale niestety jak się wraca do kraju i Polskiej szkoły, to trzeba się dostosować i nadrobić braki.
        • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:32
          wioskowy_glupek napisała:

          > Zgadza się, z artykułu jasno wynika, że te zagraniczne szkoły były super, bo ni
          > c nie trzeba było w nich robić, niczego nie nauczyły. No ale były lepsze bo był
          > a w nich tolerancja... LOL
          >
          > Jasne, że one lepiej przygotowują do życia, no ale niestety jak się wraca do kr

          Jakoś słabo do tego życia przygotowały, jak widać.
                • olena.s Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 13:03
                  Nie, nie wpado im do glowy, że trzeba cos weryfikowac. A doznawszy wczesniej szerokiej pomocy szkoły przy nauce języka wykładowego obcego, nie postało im w gowach, ze nie doświadczą podobnej pomocy szkoły w sytuacji odwrotnej.
                    • iwoniaw Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 13:43
                      No o tym właśnie mówię - znowu winni rodzice, nie przygotowali dziecka odpowiednio do bycia dobrze ocenionym w szkole big_grin

                      Tak, polska szkoła niestety taka jest - zadziwiające, że widzisz to i oburza cię to w przypadku 7-latka, a w przypadku 14-latka już nie.

                      Pytanie, po cholerę wydajemy (jako państwo) tyle kasy na taki system, skoro różnic nie wyrównuje (wbrew założeniom), jeśli dziecko ma mieć efekty, to potrzebuje i tak solidnego wsparcia rodziców (bezpośrednio sobie radzących z nauczaniem lub kupującym korepetycje) - taniej byłoby poprzestać na systemie egzaminów, a przynajmniej byłoby wszystko jasne i nikt nie miałby złudzeń, że szkoła jest dla nauczenia czegoś dzieci - tak, takich dzieci nieumiejących, które nie wyssały z mlekiem matki ani nie mają smykałki do wszystkiego, niewybitnych, którym trzeba najpierw pokazać i wytłumaczyć, zanim będzie cokolwiek do oceny...
                      • araceli Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 13:49
                        iwoniaw napisała:
                        > Pytanie, po cholerę wydajemy (jako państwo) tyle kasy na taki system, skoro róż
                        > nic nie wyrównuje (wbrew założeniom), jeśli dziecko ma mieć efekty, to potrzebu
                        > je i tak solidnego wsparcia rodziców (bezpośrednio sobie radzących z nauczaniem
                        > lub kupującym korepetycje) - taniej byłoby poprzestać na systemie egzaminów, a
                        > przynajmniej byłoby wszystko jasne i nikt nie miałby złudzeń, że szkoła jest d
                        > la nauczenia czegoś dzieci - tak, takich dzieci nieumiejących, które nie wyssał
                        > y z mlekiem matki ani nie mają smykałki do wszystkiego, niewybitnych, którym tr
                        > zeba najpierw pokazać i wytłumaczyć, zanim będzie cokolwiek do oceny...


                        Taki był przekaz Lauren6 z wątku o matce zadowolonej z niemieckiej szkoły - polska szkoła jest super tylko rodzice idioci nie pomyśleli o zatrudnieniu korepetytora big_grin
                      • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 15:30
                        iwoniaw napisała:

                        > No o tym właśnie mówię - znowu winni rodzice, nie przygotowali dziecka odpowied
                        > nio do bycia dobrze ocenionym w szkole big_grin

                        Tak, dokładnie tak jest. Z tą drobną różnicą, że nie do "bycia dobrze ocenianym", tylko w ogóle do radzenia sobie.
                        Specjalny program integracyjny to ja z moich podatków mogę zafundować nastoletniemu imigrantowi z Libii, a nie obywatelowi polskiemu, który wysiedział się z mamusią i tatusiem gdzieś na brytyjskich zad*piach i teraz przyjeżdża do "ojczyzny", a nie potrafi nawet liczyć po polsku, ale żąda, żeby mu wszystko podać na tacy.

                        Spróbuj się nająć do pracy, a potem powiedzieć, że nie masz co prawda niezbędnych kwalifikacji, ale żądasz, żeby wdrożyli dla Ciebie specjalny program zintegrowania, bo Ci się należy. Zobaczymy, jak Ci pójdzie.
                        • iwoniaw Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 15:34
                          Heloł, gdzie najmowanie się do pracy, a bycie uczniem w szkole (notabene w ramach OBOWIĄZKU szkolnego)?

                          I ty możesz uważać, że nastoletni imigrant z Libii bardziej zasługuje na twoje podatki, natomiast rodzice - obywatele RP wracający z dzieckiem - także obywatelem RP - do kraju, mogą uważać, że ich podatki powinny być przeznaczone raczej na stworzenie temuż dziecku warunków umożliwiających adaptację w powszechnej i obowiązkowej szkole.
                          • c2h6 Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 15:48
                            iwoniaw napisała:

                            > Heloł, gdzie najmowanie się do pracy, a bycie uczniem w szkole (notabene w rama
                            > ch OBOWIĄZKU szkolnego)?

                            Mniej-więcej w tym samym miejscu. Też trzeba mieć kwalifikacje, żeby się dostać na konkretny poziom.

                            > I ty możesz uważać, że nastoletni imigrant z Libii bardziej zasługuje na twoje
                            > podatki, natomiast rodzice - obywatele RP wracający z dzieckiem - także obywat
                            > elem RP - do kraju, mogą uważać, że ich podatki powinny być przeznaczone raczej
                            > na stworzenie temuż dziecku warunków umożliwiających adaptację w powszechnej i
                            > obowiązkowej szkole.

                            No to mają pecha, skoro pasywnie oczekują, że państwo wszystko za nich zrobi. Zwłaszcza że to moje podatki, a nie ich. Oni płacili w myśl zasady "gdzie zmywak twój, tam podatki twoje". Niech sobie wymagają od pani May.
                    • olena.s Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 14:17
                      Triss,nie za mądrze mówisz.
                      a) sądzę, że rodzice tych dzieciaków nie planowali powrotu,
                      b) zapewniam cie, że nauczenie zaawansowanej polszczyzny szkolnej dziecka, które wyjechało z Polski przed szkołą, wręcz jako analfabeta, jest ciężką pracą, która wymaga bardzo dużo samozaparcia, i nikt bez koniecznej potrzeby nie będzie się w to ładował,
                      c) ktoś, kto nie jest tak ukierunkowany w myśleniu o szkole jak ematka i mając obserwacje tego, jak dziecko doskonale radzi sobie w szkole wykładającej w języku obcym zwyczajnie może nie wpaść na pomysł, ze w drugą stronę pójdzie o wiele gorzej.
            • stacie_o Re: Reemigranci lubelskich szkołach 13.06.17, 11:59
              Nie pamiętam dokładnie, a nie chce mi się wczytać, ale mignęło mi:
              -podział dla tępaków, średniaków, wybitnych, niby nieoficjalny, a każdy wie, o co chodzi
              -ciekawość granicząca z wścibstwem, na co ta chusta, po co tu chusta, co z chustą, o chusto
              - brak ocen, rodzic dowiaduje się dopiero na koniec roku, co z potomstwem
              - uczeń sam decyduje czy chce zdać (?)
              - tak wspaniale, cudownie, wszyscy tolerancyjni, wow wow, szkoły takie dobre bardzo, aż chce się zapytać, gdzie w tej bajce smok


              Gdzie byli rodzice? Nic swoim dzieciom nie powiedzieli, nie rozmawiali o szkole, o tym jak wygląda edukacja w Polsce? Jaki był sens zabierać dziewczynę, u progu matury, który chciała studiować w UK i przenosić na 2 lata do Polski?