Mąż więził żonę

19.06.17, 08:46
Ma ktoś dostęp, bo chciałabym przeczytać.
www.wykop.pl/ramka/3791497/maz-wiezil-ewe-w-piwnicy-bil-gwalcil-i-glodzil-takze-ich-dzieci/
    • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 08:50
      Ojp
    • joa66 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 08:52
      Dostępu nie mam, ale nic już mnie nie zdziwi po artykule/wywiadzie z chirurgiem plastycznym na gazecie. Mąż wstrzykujący zonie olej słonecznikowy do piersi.
    • lauren6 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 08:55
      Na wykopie masz treść w komentarzach. Posortuj po najlepszych.
      • stacie_o Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 08:56
        Thx.
    • stacie_o Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:06
      Przeczytałam. Masakra. Biedna kobieta i biedne dzieci.
      A nazwiska tych "jestę prawnikię" co sprawy umarzali powinni na jakiejś ścianie wstydu umieścić.
      • suchawloszkana3 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:59
        www.google.pl/search?q=ma%C5%82gorzata+koprowska+adwokat&client=ms-android-sonymobile&prmd=inmv&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwje_feIuMnUAhUmQJoKHQf6DxUQ_AUICSgB&biw=360&bih=512#imgrc=mja7evU47V44KM:
      • suchawloszkana3 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 10:17
        www.adwokatkoprowska.pl/pl/zespolProsz...
        • claudel6 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 15:49
          napisałam do tej pani.
        • kaz_nodzieja Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 16:01
          Ale lalunia.
      • suchawloszkana3 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 10:29
        Jest i druga pani:
        www.radca-moska.pl/#home
        • memphis90 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 19:53
          Z Torunia...
          • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 23:12
            Jej pochodzenie akurat nie ma nic do rzeczy.
    • antyideal Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:10
      Nie jestem w stanie tego przeczytaćuncertain tzn. treść znalazłam, ale... uncertain
      • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 15:14
        Koszmar tez idpadlam zaraz na etapie poczatkow uncertain nie ma wlasciwej kary dla takich ludzi
    • ruscello Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:20
      Słabo mi się zrobiło. Świetne sądy mamy uncertain
      • claudel6 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 15:50
        to nie sądy. to akurat prokuratorzy.
    • lauren6 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:21
      Ojp, przeczytałam choć łzy same cisnęly sie do oczu.

      Pal licho męża psychopatę, sprawiedliwość w końcu go dosiegnie. Tu powinny zapaść kary więzienia dla prokuratorów, ktorzy 2 razy umorzyli sprawę. Przez to to bydle dalej chodziło na wolnosci: zgotowało horror kolejnej kobiecie, zmuszalo do seksu kolejne dziecko. Tak samo lekarz, ktory nie odnotował pobicia mlodej matki. Przecież ten psychol mógł zatłuc noworodka. Jak ktoś taki może sobie spojrzeć co rano w twarz w lustrze?

      Kiedy w końcu osoby, których zasr%=#nym obowiązkiem jest łapanie przestepców, zaczna odpowiadać za takie zaniedbania?
      • stacie_o Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:34
        Pani, która umorzyła zajmuje się teraz uwaga uwaga kodeksem rodzinnym. Właściwy człowiek na właściwym miejscu, kuffa.
      • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 13:40
        Ale jaka sprawiedliwość? 15 lat mu grozi, dostanie może siedem, wyjdzie po maks czterech. I to jest sprawiedliwość?
        • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 15:16
          W sumie bardziej by sie takiej maltretowanej oplacilo zabic goscia i potem przedstawiac okolicznosci lagodzace. O ile w wiezieniu (tez by pewnie z 10lat dostala i wyszla po 5) moze byc gorzej?
          • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 16:11
            A co z dziećmi?
            • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:18
              Jej rodzice zyja - i sprawiaja wrazenie bardziej wiarygodnych niz jego rodzina (ktora juz ma kuratora)
              • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:55
                Wolałabyś pójść do więzienia na kilka lat, a swoje dziecko widzieć raz w miesiącu, na widzeniu?
                • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 18:52
                  Niz byc wieziona w piwnicy na oczach dzieci? Niz miec swiadomosc ze moje dziecko gwalci?Milion razy.
                  • panterarei Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:14
                    W tym kraju kary dla żon zabijajacych maltretujacych mężów bywają wysokie. Był kiedyś reportaż o tym. Sąd mógł orzec i 15 lat.
    • morgen_stern Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:22
      Najgorsze zaczęło się latem 2010. W piwnicy było ciemno, Ewa usłyszała kroki. Nie wiedziała, że mąż zaprosił kolegów. Zanim zeszli na dół, wypili kilka piw. Potem założyli Ewie worek na głowę, ręce i nogi przywiązali do haków. Mirek: "I tak nikt ci nie uwierzy! ". Miał rację.

      Nie byłoby tego tekstu, gdyby 9-letnia córka Ewy nie zaczęła pisać pamiętnika.

      Styczeń 2016: „Jestem Alicja. Ten zły tata Mirosław zamykał mamę w piwnicy. Mama tam piła i jadła jak pies. Kupę i siku robiła gdzie popadnie, a ja uderzałam mamę pałką w głowę, tak jak tata kazał. My z tatą Mirosławem chcieliśmy zabić mamę, żeby była nowa mama”.

      Alicja o złym tacie Mirosławie opowiedziała prokuratorowi już pięć lat wcześniej. Nie uwierzył. Jej matce, która w piwnicy spędziła dwa lata, również nie. – I to dwukrotnie. Teraz boję się, że nie uwierzą mi po raz trzeci – mówi Ewa.

      Sąsiad, obywatel, mąż, potwór. Josef Fritzl przez 8516 dni trzymał w piwnicy swoją córkę Elisabeth
      Miły elegancik

      Lato 2005. Ewa ma 24 lata, Mirek jest od niej o 12 lat starszy. Ona pracuje w sklepie spożywczym na Półwyspie Helskim, on jest murarzem na budowie. Wyróżnia się, bo jako jedyny zakłada po pracy modną dżinsową koszulę.

      – Miły elegancik – tak go zapamiętuje Ewa.

      Matka Ewy ma inne zdanie: uważa, że Mirek jest kłótliwy. Ale Ewa nie słucha i w sylwestra wprowadza się do jego nieukończonego domu na kaszubskiej wsi. Wodę trzeba brać ze studni, toaleta na podwórku, ogrzewanie zastępuje kuchnia na węgiel. Ale Mirek obiecuje, że do lata dom będzie gotowy. Nie będzie.

      W połowie stycznia odwiedza ich matka Ewy. Jest jej tak zimno, że nie zdejmuje kurtki. Przyszły zięć podaje gorącą herbatę i zapewnia, że kocha Ewę. Gdy matka pyta, czy może poznać jego mieszkającą po drugiej stronie podwórka rodzinę, Mirek odmawia i poucza teściową, że jeśli ma z tym problem, może już jechać. Matka Ewy nie dowiaduje się więc, że Mirek ma ośmioro rodzeństwa i jest najmłodszym, „ukochanym synkiem mamusi”, która alkohol piła nawet w ciąży. Ojciec zmarł w wypadku. Razem z matką mieszka dorosły bratanek Mirka i trzech braci, w tym jeden z żoną i dziesięciorgiem dzieci. Wszystkie są upośledzone. Reszta rodzeństwa nie utrzymuje z nimi kontaktu. Rodzina żyje z gospodarstwa i pracy dorywczej.

      Gdy wkrótce Mirek i Ewa biorą ślub, zaproszeni zostają tylko świadkowie i rodzina Mirka. A Ewa prosi mamę, której nie podoba się wybór córki, żeby się zapowiadała przed każdym przyjazdem. Ojciec odwiedzi Ewę tylko raz.

      10 osób opiekowało się patologiczną rodziną, a ci pili i zabili dziecko
      Bije w piersi? To się zdarza

      – Pierwszy raz uderzył tydzień po ślubie. Bo chciałam jechać do matki – powiedziała prokuratorowi Ewa. – Gdy ochłonął, przeprosił i zapewnił, że to ostatni raz. Ale to nigdy nie był ostatni raz.

      Najchętniej bił ręką po głowie, bo – jak tłumaczył – wtedy nie ma śladów. Gdy Ewa zaszła w pierwszą ciążę, podbił jej oko. I szybko pouczył: – Powiesz komuś, źle skończysz. Rozumiesz?

      Zrozumiała. Gdy zapytała ją matka, odpowiedziała, że potknęła się i uderzyła o szafę. – Byłam pewna, że jak urodzę dziecko, wszystko wróci do normy – powie mi potem. – Alicja urodziła się dziewięć miesięcy po ślubie. Mirek nawet nie odwiedził mnie w szpitalu.

      Po narodzinach córki mąż Ewy pracuje już głównie wtedy, kiedy brakuje mu na piwo i papierosy. Najczęściej upija się z braćmi oraz matką, czasem zaprasza kolegów. Wraca i tłucze żonę. Ewa szybko się uczy: jeżeli nie ma go przez godzinę, już w progu zacznie oskarżać ją o zdradę. I jeszcze: jeśli nie broni się, bicie trwa krócej.

      Gdy mąż uderza ją przy dziecku, buntuje się i pakuje rzeczy. Mirek nie chce oddać córki, więc Ewa wzywa policję. Funkcjonariusze pomagają jej opuścić dom, radzą, żeby złożyła zeznania, i patrzą, jak odjeżdża. A Mirek dzwoni, przeprasza, błaga. I obiecuje, że jej więcej nie uderzy. Ewa wraca, bo wciąż go kocha, a u matki są tylko dwa pokoje i rodzeństwo.

      Mąż dotrzymuje słowa do wiosny 2007 roku, kiedy Ewa zachodzi w drugą ciążę. Gdy się o tym dowiaduje, pyta: – Nie mówiłem, że nie chcę więcej dzieci?

      – Przecież ciągle zmuszasz mnie do seksu... – szepnęła, a mnie doda: – Nawet w połogu.

      Mirek bije ją wtedy tak, że Ewa przez kilka dni nie może siadać na krześle. Potem wielokrotnie będzie celował w brzuch, ale Ewie za każdym razem uda się zasłonić rękoma. Wkrótce zabiera jej telefon. Ewa może z niego korzystać, jeśli mąż wyrazi zgodę.

      Gdy w lutym 2008 roku rodzi drugą córkę, Wiktorię, bije ją pięścią w piersi. Ewa jedzie z matką do przychodni. Mówi lekarzowi, że mąż ją uderzył, a piersi są teraz opuchnięte i bolą. Mężczyzna ze wzrokiem utkwionym w pliczek z receptami odpowiada, że tak się zdarza. Przepisuje zastrzyki i zaleca karmienie butelką. Nie odnotowuje w karcie choroby, że pacjentka została pobita.

      Gdy Wiktoria kończy rok, mąż zabrania Ewie jeść.
    • morgen_stern Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:23
      To jest teraz twój pokój

      Zasada jest prosta: Ewa gotuje, podaje dzieciom oraz mężowi i wychodzi do drugiego pokoju. Podjada wieczorami, kiedy mąż pije z matką. Po miesiącu nie wytrzymuje i pyta podniesionym głosem, dlaczego nie może zjeść ze wszystkimi. Mirek zrywa się, chwyta ją za włosy i rzuca na podłogę. Co było dalej, możemy sobie tylko wyobrażać, bo Ewa odzyskuje przytomność w ciemnej, zamkniętej na kłódkę piwnicy. Krzyczy i płacze. Prosi, żeby ją wypuścił. A on: – To jest teraz twój pokój. Masz to, na co zasłużyłaś.

      Pierwsze noce śpi na stole, przykryta starymi kurtkami. Potem kładzie na betonie kartony i stare szmaty. Załatwia się do wiadra lub bezpośrednio na ziemię. Pomieszczenie nie ma okien, jedynie mały świetlik pod sufitem. Żarówkę Mirek wykręcił. Panuje półmrok lub zupełna ciemność.

      Ciemność jest najgorsza, bo to znak, że Mirek zaraz zejdzie. Przyniesie metalową miskę z chlebem nasączonym wodą, popatrzy, jak je, a potem ją zgwałci. Gdy Ewa dowie się po latach, że do jedzenia dodawał spermę, zwymiotuje. Z czasem zacznie jej wiązać ręce sznurkiem i każe jeść na kolanach. Będzie na to patrzeć jej trzyletnia wówczas córka Alicja, której ojciec da do ręki kawałek drewna i pokaże, jak bić matkę po głowie lub kopać w brzuch. Mała Wiktoria będzie wtedy leżeć związana na podłodze swojego pokoiku. Żeby nie krzyczała, ojciec usta zaklei jej czarną taśmą. Nikogo nie zastanowi, skąd czarne ślady wokół ust dziecka, które tak trudno zmyć.

      Ewa modli się i rozmawia ze szczurem, któremu daje na imię Fo. – Najpierw się go bałam, potem cieszyłam, że zjada myszy. Leżąc w nocy lub dzień, bo z czasem straciłam rachubę, zadawałam mu pytanie: „Dlaczego tu jestem?” – opowie potem Ewa. – Dziś uważam, że uwolniłam się dzięki Bogu. Że mnie wysłuchał. Wszyscy inni się ode mnie odwrócili.

      Mąż wypuszcza Ewę tylko wtedy, gdy ktoś ma ich odwiedzić lub gdy trzeba przypilnować dzieci. Za każdym razem przypomina: „Piśniesz, głupia ku..., słówko, zabiję cię i zakopię za domem. Nikt cię nie kocha, nikt nie będzie ciebie szukał”. Ewa robi więc, co on każe – myje się w zimnej wodzie ze studni, bo grzać wodę Mirek zabrania, przebiera w czyste rzeczy i – jeżeli otrzyma zgodę – je odpady dla psa Pinia, którego Mirek zagłodzi potem na śmierć. Starsza córka Alicja też słucha ojca i donosi, kiedy matka pod jego nieobecność ukroi sobie kawałek kiełbasy lub zrobi kawę. Młodsza lgnie do matki i wciąż pyta, gdzie była.

      Ewa blednie i słabnie, jej skóra zaczyna przypominać pomarszczony balon. Na koniec będzie ważyć 39 kilogramów.

      Zanim to się wydarzy, pojadą na pogrzeb wujka Ewy. Przez całą stypę nie będzie mogła tknąć ani kęsa, ale rodzina nie zwróci na to uwagi. Latem mąż wyśle ją do pracy sezonowej. Po całodziennym zbieraniu borówek będzie tak słaba, że wpadnie do rowu. Innym razem przewróci się na prostej drodze. Rower będzie w stanie tylko prowadzić. Nikt nic nie powie, ona nie ucieknie.

      – Był zły, że urodziłam drugie dziecko – wytłumaczy mi Ewa. – Uważałam, że jeżeli będę blisko, nic Wiktorii nie zrobi. A jeśli ucieknę, zabije ją, żeby mnie ukarać. Nie miałam pieniędzy, byłam przekonana, że sobie nie poradzę. Ciągły głód spowodował, że wszystko stało się obojętne. A on wciąż powtarzał, że jak pójdę na policję, nikt mi nie uwierzy. Ale też wstydziłam się mówić.

      Przemoc domowa w dobrym domu. Mąż do żony: "I tak cię zabiję!". Jego ojciec rozpowiada, że skatowana kobieta symuluje
      Po 20 złotych

      Najgorsze zaczyna się latem 2010. W piwnicy jest ciemno, Ewa słyszy kroki. Nie wie jeszcze, że Mirek zaprosił kolegów.

      Zanim zejdą na dół, wypiją kilka piw, napiją się wódki. Potem założą Ewie worek na głowę i przywiążą ręce oraz nogi do haków wystających z bocznych ścian. Ewa na kilka lat wyrzuci to z pamięci. Przypomni sobie dopiero, kiedy Alicja, którą ojciec zabierał ze sobą do piwnicy nawet wtedy, narysuje na terapii Jezusa na krzyżu i powie, że to mama.

      Będą ją gwałcić po kolei i wielokrotnie. Mirek od każdego weźmie po 20 złotych, Ewa po dziesiątym razie przestanie liczyć. Ciało zacznie ją ignorować, przez całą noc nie będzie mogła zmusić się do ruchu. A oni jeszcze wrócą.
      Potrzebuję tych dzieci!

      Ucieka po niemal dwóch latach spędzonych w piwnicy, 28 grudnia 2010 roku, pod pretekstem konieczności stawienia się w urzędzie pracy. Mirek wie, że inaczej żona nie dostanie zasiłku. Zgadza się, żeby poprosiła matkę o podwiezienie samochodem. Ewa, wykorzystując chwilę jego nieuwagi, szepcze: – Mamusiu, jeśli mnie kochasz, zabierz mnie. Wszystko opowiem, tylko przyjedź. A mnie wyjaśnia: – Już nie byłam w stanie stać na nogach. Dotarło do mnie, że albo się wyrwę, albo tam umrę.

      Matka przyjeżdża z dwoma braćmi Ewy. Mirek nie chce żony puścić. Cuchnie od niej kałem, a on przekonuje, że „takie jest życie”. Ewa łapie dziewczynki za rączki i wychodzi. Mirek rzuca się jeszcze na maskę samochodu i krzyczy: „Potrzebuję tych dzieci! Zostaw mi je! I tak nikt ci nie uwierzy!”. Potem zamawia taksówkę, jedzie za nimi 60 kilometrów. Wali pięściami w drzwi domu. Matka Ewy wzywa policję. Ale po kilku godzinach Mirek opuszcza komisariat, a wszystko, co wydarzy się potem, przebiegnie dokładnie tak, jak przewidział: Ewie nikt nie wierzy.

      Większość kobiet nie zgłasza gwałtu na policji. Ze strachu przed gwałcicielem, z lęku przed napiętnowaniem
      Mam nie pisać?

      Wiem, że trzykrotnie się przeprowadzała, zanim znalazła miejsce, o którym nie dowie się mąż. Gdy pukam pierwszy raz do jej drzwi i proszę o 15 minut rozmowy, odmawia. Już ma rękę na klamce, ale odwraca się i pyta: – Dlaczego chce pani o tym pisać?

      – Bo nie potrafię pogodzić się z tym, że pani nie uwierzono.

      – Nie uwierzono mi dwa razy. Niech pani zejdzie na dół i chwilę poczeka.

      Rozmawiamy w samochodzie. Kolejne spotkanie przełoży z powodu choroby i nie będzie odbierać telefonu. W trakcie trzeciej wizyty poprosi, bym przyjechała za tydzień, i nie otworzy mi drzwi. Czuję, że jest po drugiej stronie, przysuwam twarz i cicho pytam: – Mam nie pisać? Czy pisać, ale nie chce już pani o tym rozmawiać?

      Nie odpowiada. Zostawiam list. Po godzinie sprawdzam, czy tkwi wciśnięty we framugę. Nie, czyli przeczytała. Wie, że czekałam, ma mój numer telefonu, odjeżdżam. W połowie drogi zawracam i piszę drugi list. A w nim proszę, by wybaczyła mi moją determinację, ale ten tekst musi powstać. „Nie chcę jednak pisać go bez pani” – zaznaczam.

      Po dwóch dniach oddzwania: – Boję się, że nie uwierzą mi po raz trzeci. Spotkajmy się.

      Karolina Piasecka: Bił mnie tylko w nocy
      Nago

      Gdy 28 grudnia 2010 roku Mirka zabiera radiowóz, Ewa jedzie na obdukcję, która potwierdzi, że w ciągu ostatnich dni była bita – ma siniaka na głowie i stłuczone kolana. Pierwsze przesłuchanie w komisariacie policji trwa kilka godzin. Gdy zaczyna opowiadać, że mąż zakładał jej worek, trzęsie się i dusi. Psycholog obecny przy przesłuchaniu powie potem, że takiej reakcji nie można udawać.

      Przez kolejne trzy miesiące Ewa nie wyjdzie z domu. Na śniadanie będzie jej wystarczać ćwierć kromki chleba. Jeżeli zje więcej, zwróci wszystko. W nocy boi się zasypiać, a jeśli ma zamknąć oczy, to wyłącznie na podłodze. Ludzi i ciasnych pomieszczeń unika do dziś. Ale tydzień po ucieczce ponownie jedzie na policję. – Jak już dzieci zostały od tego pana, bo tak dziś o nim mówię, odseparowane, zaczęły się dziać dziwne rzeczy – opowiada. – Najpierw zastałam Alicję leżącą nago na Wiktorii. Dwa dni później Alicja ściągnęła Wiktorii rajstopki. Zapytałam, co robi. A ona, że to, co tata. Bo tata „tam mi robił”. I pokazała krocze.

      Alicja ma dopiero cztery lata, ale w trakcie przesłuchania podaje sporo szczegółów: że „tata grzebał między nogami i bolało”, „robił dużo i Wiktorii też”. Mamę bił i zamykał w piwnicy, a im spalił wszystkie zabawki. Opowiedziała też, że dwuletnia Wiktoria leżała w pokoju związana, a sznurek „tata wiązał tak ciasno, że widać było krew”. Obie bił laczkiem po twarzy i pupie, aż zostały siniaki, a „mama była w piwnicy długo, też w nocy, bo nie przyszedł jej rozwiązać”.

      Według biegłego psycholog
    • morgen_stern Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:24
      Prokuratura: bo nie ma świadków bicia

      Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Pucku. Dostaje je asesor, czyli osoba dopiero uczącą się zawodu prokuratora. Małgorzata Koprowska po pięciu miesiącach, 30 maja 2011 roku, śledztwo umarza, bo „występują dwie sprzeczne wersje”. Jej decyzję akceptują zwierzchnicy.

      „Matka Mirosława M. zeznała, że małżeństwo syna jest normalne, nie zauważyła nic niepokojącego. Nigdy nie była świadkiem, by jej syn groził żonie lub ją bił. Z synem i synową widywała się prawie codziennie, a syn rzadko się upijał”. Ewa: – Teściowa przychodziła do piwnicy, zostawiała tarkę oraz suchy chleb i kazała mi trzeć. Śmiała się, że nie dostanę nic do jedzenia. Wielokrotnie widziała moje potłuczone uda. Kilka razy prosiłam ją o pomoc. Odpowiadała, że siniaki z ud znikną.

      „Mieszkający obok bratanek zeznał, że nigdy nie widział, by Mirosław M. kłócił się z żoną albo uderzył dzieci”. Ewa: – Kłamie. Dzień przed ucieczką dzwoniłam do niego, żeby uspokoił swojego wujka. Nie zasmakował mu obiad. Roztrzaskał talerz o podłogę, wyprosił dzieci do drugiego pokoju, szarpnął mnie za włosy i walił głową o ścianę. Po kilku minutach wyszedł i pojechał do sklepu po wódkę. Wtedy wzięłam telefon, który zostawił na łóżku, i zadzwoniłam do bratanka, który mieszkał naprzeciwko.

      Pracownica socjalna? Nic nie zauważyła, Ewa się nie skarżyła. Pierwszy raz zrobiła to dopiero trzy tygodnie przed ucieczką, na początku grudnia 2010. Poradzono jej, żeby założyła mężowi Niebieską Kartę.

      Najbliższy sąsiad: „Mirosław M. to spokojny i pracowity człowiek. Nigdy nie zauważyłem, żeby nadużywał alkoholu lub źle traktował żonę”. Więcej osób nie przesłuchano. Zeznania matki Ewy i jej brata pucka prokuratura uznała za mało wiarygodne: widzieli u Ewy siniaki, zauważyli, że chudnie, ale nie byli świadkami bicia.

      Mirosław M. nie został poddany żadnemu badaniu przez biegłych psychologów. Wystarczyła informacja, że nie był wcześniej karany.

      Ile razy kobieta ma dostać w twarz, nim powie "dość"? O przemocy domowej
      Mirek: krzyczałem, jak nie chciała seksu

      Ewy nie stać na prawnika. Zażalenie na decyzję o umorzeniu pisze 1 czerwca 2011 roku niebieskim długopisem na kartce w kratkę. „Mój mąż dopuścił się wielokrotnego bicia mnie, swojej żony. Izolował i groził, że mnie zabije, a także wyzywał od różnych. Mąż po prostu kłamie, ponieważ pracował niewiele, a zarobione pieniądze przepijał. Bardzo często wracał do domu nietrzeźwy, jego matka codziennie piła alkohol, a mąż razem z nią i braćmi. (...). Bratanek zeznaje na korzyść swojego wujka, a pani z opieki nigdy nie było u nas w domu na wywiadzie środowiskowym. Panie przyjeżdżały, ale do szwagierki i jej dzieci (...) Mąż zrobił coś Wiktorii, bo płacze na widok taśmy klejącej i ciągle powtarza, że tata ją wiązał i dotykał krocze. Wierzę również w zeznania starszej córki Alicji. Ona mówi o tacie tylko: złodziej”.

      Na koniec Ewa punktuje prokuraturę, bo w postanowieniu o umorzeniu śledztwa nie ma zeznań jej matki, nie zgadza się także data zeznań złożonych przez nią samą. Ale nie pisze o gwałtach i przetrzymywaniu w piwnicy. Pytam dlaczego.

      – Brzydziłam się siebie.

      Mirosław M. w trakcie przesłuchania: „Uderzyłem żonę tylko raz w twarz, zaraz po ślubie. No i czasem krzyczałem, jak nie chciała seksu uprawiać”.

      Nie tylko radny Piasecki: przemoc domowa to bardzo demokratyczne zjawisko. W Polsce cierpi milion kobiet
      Prokurator rejonowy: umorzyć

      Pucka prokuratura już pięć dni później odrzuca zażalenie Ewy, ale Sąd Rejonowy w Wejherowie we wrześniu 2011 nakazuje śledczym wyjaśnić wątpliwości. I wskazuje, że oparli swoją decyzję na zeznaniach matki i bratanka Mirosława M., czyli osób mu najbliższych. Poleca też przesłuchać lekarza, który zrobił Ewie obdukcję, i sprawdzić billingi bratanka – to dowody, które mogą uwiarygodnić relację Ewy. Zwraca też uwagę, że zeznania 4-letniej Alicji są zbieżne z relacją matki.

      Młoda asesor odchodzi z prokuratury i zostaje adwokatem. Śledztwo kontynuuje Bartłomiej Konkel, zastępca prokuratora rejonowego w Pucku. 30 listopada 2011 roku znów je umarza, powtarzając za asesor: „słowa Ewy M. nie znajdują odzwierciedlenia w zeznaniach teściowej, siostrzeńca męża, najbliższego sąsiada i pracownicy socjalnej”, a „zebrany materiał dowodowy nie potwierdza wersji zdarzeń, nie licząc zeznań matki oraz brata, którzy ich treść oparli na relacji zasłyszanej od Ewy M.”. Akta sprawy są tajne, ale udaje mi się ustalić, że prokurator Konkel podjął decyzję, nie wykonując zaleceń sądu: nie przesłuchał lekarza, nie zawnioskował o billingi.

      – A na tym etapie Mirosław M. powinien już siedzieć w areszcie – mówi mi śledczy znający sprawę. – Zeznania matki i jej córki były wystarczające. W tej sprawie popełniono kardynalne błędy, które przyczyniły się do skrzywdzenia kolejnych osób.

      Zanim prokuratura wniesie w końcu o billingi, miną ponad dwa lata. Operatorzy dane o połączeniach przetrzymują tylko przez rok.

      Prokuratura nie zajmuje się też sprawą molestowania seksualnego Alicji i Wiktorii. Dziewczynki – na wniosek śledczych – są pod opieką kuratora sądowego, czyli jedynej osoby uprawnionej do interweniowania w ich sprawie. Zostaje nim asystentka sędziego, która w postępowanie się nie włącza. Dzwonię i pytam, dlaczego zlekceważyła to, co mówiła jej mała podopieczna. – Po przeanalizowaniu sprawy doszłam do przekonania, że nie było podstaw do wniesienia skutecznego środka zaskarżenia – odpowiada Karolina Moskat-Nikrant, dziś radca prawny.

      Ewa: – Byłam zupełnie sama. Nikt mi nawet nie zaproponował opieki prawnej.

      Dzieci zaczynają opowiadać o przemocy w rodzinie, a cała wieś zamyka oczy. "Wygląda na to, że wszyscy są w zmowie"
      Ewa: dla nich byłam śmieciem

      Grudzień 2011. Ewa pisze do prokuratora Konkela. Jej drugie zażalenie na umorzenie śledztwa liczy półtorej strony A4. Wystukane drobnym maczkiem na maszynie do pisania: „(...) W tej okropnej, ciemnej piwnicy zamykał mnie na kłódkę. W nocy otwierał, związywał ręce, nogi i wtedy gwałcił. Po wszystkim bił mnie po głowie. Przez ten czas moja mama mogła przyjeżdżać tylko na telefon. Przywoziła ciasta i słodycze, a ja z tego nie mogłam nic jeść, bo mąż mi zabraniał. Nawet spałam w tej piwnicy związana i czekałam, aż mnie rano rozwiąże. Wtedy wychodziłam, robiłam dzieciom śniadanie i obiad, którego nie mogłam zjeść. Z głodu byłam zmuszona jeść z wiaderka naszego psa Pinia. Były dni, że musiałam spać w lesie (...). Zawsze brakowało pieniędzy na jedzenie i środki czystości. Dzięki temu, że przez trzy miesiące zbierałam te borówki amerykańskie, mieliśmy za co kupić żywność. A on nawet nie pilnował dzieci ani nie sprzątał, tylko pił ze swoją matką oraz braćmi wódkę i duże piwa 1,5 l Staropolskie Mocne. Za moje pieniądze kupował te duże piwa i papierosy, a dzieci były brudne, głodne i obsrane. A jak wracałam z tych borówek, to musiałam prać ręcznie ubranie, posprzątać pokoje, odkurzyć i ugotować dzieciom coś do jedzenia. Pozwany chodził nietrzeźwy nawet cały tydzień. Przez ten czas źle się czułam, to znaczy słabo z głodu i upałów. A za to, że pracowałam, codziennie byłam bita po głowie i kopana po nogach”.

      Ewa: – Odrzucili moje zażalenie, nikogo nie przesłuchując. Z lekarzem, który potwierdził, że zostałam pobita, rozmawiali dzień później. Poczułam, że jestem dla nich tym, czym byłam dla niego: śmieciem.

      Znów jednak nie napisała całej prawdy: wstydziła się przyznać, że była gwałcona zbiorowo.

      – Nie miałam odwagi, widząc, że w nic nam nie wierzą.
    • morgen_stern Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:26
      Prokuratura: brak interesu społecznego

      Trzy razy się przeprowadza, żeby mąż nie nachodził dzieci. Bierze rozwód. Sąd rodzinny po wysłuchaniu Ewy odbiera Mirosławowi M. prawa rodzicielskie. W lutym 2013 roku prokuratura wznawia śledztwo i przesłuchuje kolejnych świadków.

      Wychowawczyni klasy, do której chodziła Alicja, powie, że wie od dzieci o wiązaniu i zaklejaniu buzi taśmą. Koleżanka Ewy przyzna: „Mówiła mi o tym, że Mirosław M. ją bił, gwałcił i zamykał w piwnicy”. Psycholog potwierdzi, że Alicja i Wiktoria oraz ich matka nie zmyślają.

      Jednak Prokuratura Rejonowa w Pucku 23 marca 2013 roku definitywnie zakończy śledztwo słowami: „Brak jakichkolwiek obiektywnych dowodów wskazujących na uzasadnione podejrzenie popełnienia występku, o którym pokrzywdzona zeznaje. (...) Fakt, że do zdarzenia miało dojść w trakcie kłótni małżeńskiej w prywatnym domu – nie zaś w miejscu publicznym – a także rodzaj i rozmiar ujemnych następstw tego zdarzenia, należy stwierdzić, że brak jest przesłanek, które wskazywałyby na to, że interes społeczny przemawia za kontynuowaniem ścigania z urzędu. Zebrane dowody nie wskazują, żeby Ewa M. była osobą nieporadną ze względu na wiek, chorobę czy kalectwo i nie mogła skierować do sądu prywatnego aktu oskarżenia”.

      – Płakałam całą noc. A on mi się zaśmiał w twarz, że przecież mówił, że nikt mi nie uwierzy. Od tej pory panicznie bałam się, że po mnie któregoś dnia przyjedzie i znów zamknie w piwnicy.

      15 lat - wyrok dla polskiego Fritzla. Gwałcił córkę przez 30 lat
      Matka: tu się nie dzwoni na policję

      Odszukuję dom, w którym Mirosław M. więził żonę. Kaszubska wieś, 30 domów, najbliższy sąsiad po drugiej stronie drogi. Jak mówi mi lokalny ksiądz: w co trzeciej rodzinie problem z alkoholem. O moim przybyciu alarmują psy. Patrzę na piętrowy budynek. – Tam teraz nikt nie mieszka – z domu naprzeciwko wychodzi 77-letnia Barbara M., matka Mirosława.

      Jedno podwórko, oba domy dzieli 30 kroków. Zastanawiam się, jak można nie zauważyć, że syn więzi żonę.

      – Dlaczego nikt tu już nie mieszka? – pytam.

      – A po co? Musiałabym pilnować, czy znów się ktoś nie kłóci. Sama jestem, znaczy ja i syn na rencie, reszta się wyprowadziła.

      Barbara M. powtórzy mi to, co zeznała na policji: że synowa nigdy nie skarżyła się na męża. Że małżeństwo dobrze opiekowało się dziećmi, a jeśli się kłócili, to z powodu pieniędzy, których brakowało. – Codziennie chodzilim do piwnicy i nikogo tam nie było. A ona nic nie mówiła. Dopiero jak się wyprowadziła, dowiedzieliśmy się, że miała pretensje – przekonuje, stojąc w progu.

      – Prosiła panią o pomoc.

      – Nie prosiła.

      – Czemu się pani od niej odwróciła?

      – Gdyby pracowała, byłoby inaczej. A ona nic nie robiła, nie pomagała nam, to się kłócili.

      – Jak mogła pani bezczynnie patrzeć, jak koledzy syna przychodzili gwałcić Ewę?

      – Tu nikt nie przychodził. O, widzi pani? To moje pieski. Cztery, żaden nie jest głodzony. Mirosław też był dobry dla psów.

      – Jednego zagłodził.

      – Miruś?

      – Dlaczego nie zadzwoniła pani na policję?

      Odpowiada po chwili: – Tu się nie dzwoni na policję. Co w domu, to w domu. A ja nic nie widziała. Mirek to był mój najlepszy chłopak. Jak im powiem, żeby go wypuścili, to go wypuszczą?

      Znęcał się nad żoną w ciąży, a na koniec wypchnął ją z balkonu
    • morgen_stern Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:26
      Pamiętniki

      Nie wypuszczą. W niedzielę 21 lutego 2016 roku o godzinie 6.05 policjanci wyciągnęli Mirosława M. z łóżka i wepchnęli do radiowozu. Gdy usłyszał, dlaczego został zatrzymany, odpowiedział: „Niech ona dupę zamknie, już raz chciała mnie wrobić. Siedziałem wtedy przez nią na posterunku, a policjant śmiał się, co ta kobita wymyśla. U nas było dobrze, tylko jej matka mieszała. Czego one ode mnie chcą? Gorzej niż człowiek byłby mordercą”.

      Do aresztu trafił 25 dni po tym, gdy babcia Alicji i Wiktorii przyniosła do szkoły pamiętniki dzieci. Gdy wnuczki zaczęły w końcu opowiadać, co robił im ojciec, dała im zeszyty i kazała pisać.

      „Jestem Wiktoria. Tata Mirosław robił mi dużo krzywdy. On mnie kleił buzię, wiązał ręce od tyłu i nogi. Jedzenie okruchy od siostry Alicji dawał ten zły tata. Alicja lizała tacie między nogami to coś w spodniach. Siostra Alicja mi to mówiła, ale ja nigdy nie mogłam mówić prawdy, bo Alicja zabraniała, straszyła, bo ci coś zrobię. Śmiała się ze mnie, kiedy byłam związana, że leżałam zesikana i z kupą. Mama była zamknięta w piwnicy i jadła jak pies. Bałam się wtedy mówić i teraz też się boję. Ja byłam mała”.

      „Jestem Alicja. Jak ktoś przyjeżdżał to wypuszczaliśmy mamę, a gdy goście poszli, to z powrotem zaprowadzaliśmy mamę do piwnicy. Tata zakładał mamie na głowę worek i wtedy wchodzili panowie i robili mamie źle. Tata brał za to pieniądze. Kupował wódkę i piwo i mnie częstował, jak mnie wziął na opa. Ten zły tata kleił buzię i wiązał mojej siostrze ręce i nogi. A ja pomagałam wiązać, bo Wiktoria krzyczała za mamą”.

      Pamiętniki trafiły do prokurator Anny Szczepaniuk-Milewskiej. Od tego momentu już nikt więcej nie podważał zeznań Ewy oraz jej córek. W trakcie śledztwa okaże się jeszcze, że Mirosław M. bił także i gwałcił konkubinę, z którą związał się po odejściu żony, oraz znęcał się nad jej 8-letnim synem. Prawdopodobnie molestował także jego. – Nie chcę komentować działań prokuratury sprzed pięciu lat – mówi mi Anna Szczepaniuk-Milewska. – Mogę jedynie powiedzieć, że widziałam dużo, ale z tak wstrząsającym okrucieństwem nie spotkałam się nigdy.

      Gwałty, pedofilia, kazirodztwo. Jak to wybaczyć? Rozmowa z Tomaszem Michałowskim, który pracuje z ofiarami
      Szef prokuratury: nie pamiętam sprawy

      Asesor Małgorzata Koprowska, która jako pierwsza umorzyła śledztwo, dziś jest adwokatem i specjalizuje się w prawie rodzinnym. Gdy przekazałam jej, o jakim śledztwie chcę rozmawiać, przestała odbierać telefon i odpowiadać na SMS-y.

      Bartłomiej Konkel, ówczesny zastępca prokuratora rejonowego w Pucku, który zignorował oczywiste dowody i w marcu 2013 po raz drugi umorzył śledztwo w sprawie Mirosława M., trzy miesiące później został zdymisjonowany. Powodem była głośna sprawa rodziny zastępczej z Pucka, w której zginął 3-latek. Konkel dał sprawę asesorowi, a ten uznał, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Tymczasem z protokołu oględzin wynikało, że dziecko mogło otrzymać silny cios pięścią lub nogą. Dwa miesiące później zmarła siostra chłopca. W 2015 roku ich matka zastępcza została skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo 5-letniej Klaudii oraz pobicie ze skutkiem śmiertelnym 3-letniego Kacpra.

      Bartłomiej Konkel, dziś w stanie spoczynku, nie odpowiada na moje prośby o kontakt.

      Szefem Prokuratury Rejonowej w Pucku w latach 2008-2015 był Piotr Styczewski. To on nadzorował śledztwa i pracę prokuratorów. W kwietniu 2016 roku awansował do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Twierdzi, że śledztwa nie pamięta, i odmawia komentarza.

      – Jak można nie pamiętać takiej sprawy? – pytam.

      – Można – stwierdza Styczewski. – Nie będę udzielał żadnego wywiadu.

      Robienie aniołków. Dlaczego zginęła dwójka małych dzieci z rodziny zastępczej w Pucku
      Wciąż wraca do mnie jeden sen

      Mirosław M. 2 listopada 2016 roku został oskarżony o znęcanie się nad rodziną, pozbawienie wolności, wielokrotne gwałty ze szczególnym okrucieństwem, umożliwienie zgwałceń nieustalonym osobom, molestowanie nieletnich i zagłodzenie psa. Pytany przez sąd, czy rozumie stawiane mu zarzuty, wzruszył ramionami i nie przyznał się do winy. Grozi mu 15 lat więzienia.

      Ewa M. chodzi z dziećmi na terapię i do kościoła. Robi prawo jazdy. Marzy o krótkich wycieczkach nad morze i boi się, że tym razem nie uwierzy jej sędzia.

      – Wciąż wraca do mnie sen, w którym budzę się związana w piwnicy, jest przeraźliwie ciemno i już wiem, że on zaraz do mnie zejdzie.

      Wyrok w środę 21 czerwca.
    • suchawloszkana3 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 09:39
      Ja jestem ciekawa jak szanowni panstwo: Karolina Moskat- Nikrant, Bartłomiej Konkel, Małgorzata Koprowska i reszta osób, które tak potraktowały tę sprawę, może sobie dziś spojrzec w twarz.
      Szczerze mam nadzieję, ze karma wraca i sa tak beznadziejnymi prawnikami, ze kot z kulawą nogą nie przyjdzie do ich kancelarii.
      • stacie_o Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 10:01
        Niestety, ale podejrzewam, że śpią dobrze i z zadowoleniem oglądają się w lustrze.
        • joanekjoanek Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 10:16
          Na pewno, bo to tylko ludzie.
          Problem tak naprawdę nie leży w ludziach, moim zdaniem, tylko w braku procedur.
          Ci ludzie nie mają sprawnego, całościowego systemu, w którego obrębie po prostu musieliby się poruszać, bo takie mieliby obowiązki służbowe. Że jak wpada do systemu zgłoszenie od takiej kobiety, to od tego momentu system przejmuje nad nią opiekę i prowadzi ją za rękę do momentu, gdy wszystko nie zostanie wyjaśnione i dopóki nie będzie bezpieczna. Asesor z Pucka ani reszta "jestę prawnikię" nie powinna MÓC zamknąć takiej sprawy, nie powinna mieć takich kompetencji. Sprawę zamykać powinno się na kilku poziomach i z ostateczną decyzją tej skrzywdzonej kobiety.
          Taka reorganizacja systemu pomocy to nie są wielkie koszty. Może nawet w ostatecznym rozrachunku wcale to nie byłoby kosztowne. No ale po co.

          Śmiem twierdzić, że to dotyka większość ofiar przemocy w Polsce, wszystko jedno, czy tak skrajnej, czy łagodniejszej. Instytucje nie pomagają, bo nie mają tego wyraźnie rozpisanego w obowiązkach służbowych. Ludzie są ludźmi, w niesprawnym systemie będą bezradni, bezsensowni, leniwi, czasem złośliwi, bezmyślni. Bo każdy orze jak może. Ci sami ludzie wsadzeni za biurko w sprawnym systemie mogą się okazać przydatni i pomocni. Nie wiem, czy ma sens jechanie tu po jakichś konkretnych asesorach z Pucka czy Piździny Dolnej. Nie są niewinni oczywiście, ale nie musiałoby do tego dojść, gdyby ktoś wyżej się zainteresował i przemyślał pewne kwestie.
          • panterarei Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 10:27
            system, ku... jest. Masz sądową kontrole decyzji prokuratury, masz procedure niebieskiej karty. Wszystko juest, tylko trzeba egzekwować i zmienić mentalność. Zawiedli ludzie.
            • joanekjoanek Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 10:47
              Zgodziłabym się, gdyby nie było tak, że większość ofiar przemocy nie otrzymuje potrzebnej pomocy od instytucji.
              Bo co to znaczy, że wszyscy ludzie w systemie, sędziowie, prokuratorzy, policjanci, urzędnicy są akurat, tak się składa, bezmyślnymi psychopatami? No sorry, chyba niekoniecznie. Chyba jednak ten system, ku..., jest fikcją.
              • claudel6 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 15:58
                nie psychopatami. ale są leniwi i bezmyślni, do zawodu idą trzepać kasę, nie czynić świat choc trochę lepszym, w rezultacie na posadach państwowych wykonują swoje obowiązki po linii najmniejszego oporu.
          • claudel6 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 15:57
            niw zgadzam się. wszystko zależy od ludzi. każdy system można zdegenerować. w każdym systemie zgodnie z procedurami można nie zareagować na jawną przemoc i bestialstwo, bo brak dowodów.
            może należałoby spytać, dlaczego nasze uczelnie kształcą prawników bez uwzględnienia jakiejkolwiek etyki?
      • panterarei Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 10:26
        na to wygląda, bo żadna z tych osób kariery w prokuraturze nie zrobiła. Asesorzy często dostają znęty, ale im decyzje akceptuje bezpośredni przełożony.. Dlatego powinna działać procedura Niebieskiej Karty i każdy lekarz, nauczyciel i policjant, który takiej nie założy powinien odpowiadać karnie. Niestety myślę, że ten lekarz pobitych kobiet widuje tygodniowo dziesiątki , podobnie organy ścigania i to całe towarzystwo ma już znieczulice
    • spanish_fly Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 10:14
      Ale po co w Polsce konwencja antyprzemocowa, trzeba ją natychmiast wypowiedzieć, bo przecież obecne prawo znakomicie chroni kobiety. sad
      • tiszantul Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:29
        spanish_fly napisała:

        > Ale po co w Polsce konwencja antyprzemocowa, trzeba ją natychmiast wypowiedzieć
        > , bo przecież obecne prawo znakomicie chroni kobiety. sad

        pamietacie, jak w odpowiedzi na zamachy terrorystyczne europosel Platformy Michal Boni obiecal przygotowac "ostra dyrektywe antyterrorystyczna"? skutecznosc "konwencji antyprzemocowej" bedzie dokladnie taka sama jak "ostrej dyrektywy antyterrorystycznej" Boniego.
    • semihora Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 10:51
      Nie dałam rady przeczytać do końca. To tak koszmarne, tak potworne...
      • black_magic_women Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 11:21
        semihora napisała:

        > Nie dałam rady przeczytać do końca. To tak koszmarne, tak potworne...

        Ja żałuję, że zaczęłam czytać...

        >
        • milva24 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 11:58
          Ja też...i zastanawiam się jakim cudem ta jej matka nie zauważyła w trakcie wizyt, że córka wygląda jak z Oświęcimia, że dzieci brudne i wychudzone. Co zrobić, żeby moje dzieci nie dały się uwikłać w takie piekło. Chyba dobrze, że ta kobieta wierzy, że bóg jej pomógł bo mnie takie informacje raczej utwierdzają w przekonaniu, że żadnego boga nie ma.
          • lauren6 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 12:03
            Temat był już wałkowany na forum: nie da się pomóc komuś, kto tej pomocy nie oczekuje. Córka po pierwszym pobiciu wróciła do męża. Co w takim razie może zrobić rodzina? Czekać aż przejrzy na oczy i poprosi o pomoc. W końcu taki telefon nastąpił i rodzina kobiety zabrała ja z córkami od męża przemocowca.
            • stacie_o Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 12:19
              Współczuje biednej żonie, ale wracając tam skazała nie tylko siebie, ale także dwie dziewczynki na gehennę.
              • milva24 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 12:23
                Dokładnie, w grę wchodziło też dobro tych dziewczynek. W takich sytuacjach mam zawsze mieszane uczucia bo kobiety mi szkoda ale jeszcze bardziej szkoda mi tych dzieci.
                • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 13:46
                  Przypomnij sobie powody, o których mówiła pani Piasecka, gdy 11 lat przy nim trwała.
                  • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 13:46
                    W sensie przy swoim mężu - sadyście.
            • claudel6 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 16:01
              ależ oczywiście, że da się pomóc, np. pokazując opcje i pomagając zerwać z uzależnieniem od przemocowego męża.
              • black.sally Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 16:40
                pierwszy raz tak autentyczne sie poryczałam. Że tez ludzie to takie ...Nie mogę napisać.
                Dlaczego nikt tej dziewczynie nie uwierzył?
                dlaczego takie sk-two chodzi i nikt sie za to nie weźmie? Bo im sie nie chce? nie opłaca? nóż sie w kieszeni otwiera.Grubszych słów nie moge użyć, a szkoda.
                • znowu.to.samo Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:14
                  Wiecie co mnie sie nasuwa tylko jedno logiczne wytłumaczenie: ofiary po prostu nie umią o siebie walczyć, nie umią krzyczeć głośno o pomoc. Może ta kobieta zahukana, cicha i skulona - tak sobie ją wyobrażam- nie była przekonująca, może mówiła cicho i niewyraźnie..sama nie wiem. Prubóje sobie wytłumaczyć dlaczego w XXI w wieku w środku europy nikt nie chciał tej dziewczynie pomóc...
                  • astrum-on-line Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:58
                    Ale ona nie ma o siebie walczyć. Nie na posterunku policji. Tam mają jej pomóc i to jest ich zakichany obowiązek chronić ofiarę. Ona nie ma tam dobrze wypaść w rozmowie z policjantem.
                    Już przed małżeństwem była prawdopodobnie osobą z niewielką siłą przebicia a lata dręczenia wykończyły ją. O takich problemach nie da się mówić normalnie.
                    • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:31
                      No wlasnie - jak o tym opowiadac? Jakicj slow uzyc? Jak kogos przekonac ze cos takiego faktycznie ktos ci zrobil? Do tego mowimy o wiejskim posterunku wszyscy sie znali kto wie kto ja gwalcil - moze i w policji mial kumpli...
                • gama2003 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:45
                  Nie dało się tego czytać spokojnie.
                  Czułam autentyczny lęk, choć ten artykuł to tylko garstka z tego co się działo.
                  Nie rozumiem jak tak wielu świadków, prawników, osób z rodziny , miało w d...e i nic latami nie zrobiło. Nie do wiary.
            • konsta-is-me Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:33
              No , skoro po PIERWSZYM pobiciu wróciła i to na wsi, gdzie jest to nagminne, to logiczne, że rodzina otrzepała ręce, i nawet jak ja gwałcili w piwnicy "nie mogli nic zrobić "...
              Sama jest sobie winna.
              • sumire Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:53
                To może jej to powiedz, hm?
                • konsta-is-me Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:00
                  sumire napisała:

                  > To może jej to powiedz, hm?
                  To do mnie?
                  Bo się juz pogubiłam w drzewku.
                  Odpowiadałam lauren.
                  Na wszelki wypadek podpowiem-to była ironia.
                  • sumire Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 23:39
                    A nie, to u mnie w telefonie drzewo pogłupiało - scusa ☺
              • lauren6 Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 07:57
                Myślisz, że jej rodzina wiedziała o tych gwałtach w piwnicy?
                W artykule wyraźnie jest napisane, że pani wstydzila się tego, że jest ofiarą przemocy i nic nie mówiła. Jej rodzina zachowała się jak najbardziej prawidłowo po tym, gdy pani zadzwonila by przyjechali po nią i dziewczynki. Przyjechała matka z obstawą braci, ewakuacja się udała.
                To byli zwyli ludzie. Nie psychologowie, policjanci, prawnicy. Mieli prawo nie wiedzieć jak się postępuje w przypadku bitej kobiety, ktora wraca do męża i nie chce pomocy innych. Nie zamierzam wieszać psów na tych ludziach.

                Co innego lekarz, który imo powinien był zgłosić służbom spolecznym pobicie młodej matki przez męża.
      • nathasha Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:47
        Tez nie bylam w stanie. Na mysl o tym ze system wolal bronic oprawce jest mi niedobrze
        • tiszantul Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:52
          nathasha napisała:

          > Tez nie bylam w stanie. Na mysl o tym ze system wolal bronic oprawce jest mi ni
          > edobrze

          czy to przypadkiem nie Ty niedawno uwazalas, ze ten system jest okej i skakalas na spedach kodu w jego obronie?
          • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 00:34
            Tym bardziej, że oprawca był siebie bardzo pewny.
          • ichi51e Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 08:20
            Przeciez nikt nie pisze o sytuavji politycznej tylko spolecznej bardziej - sa przypadki pokazujace ze taka sytuacja ciagnie sie pokoleniami i cala wies cicho siedzi bo sie przyzwyczaila brudy nalezy prac u siebie etc. Nie tylko maz tu jedt patusem - jakim to podludziem trzeba byc zeby skoczyc na piwko do kolegi i przyokazji za pare zloty zgwalcic mu zone za kase? Takich powinni w dyby zakuwac zeby kazdy te morde mogl zobaczyc moze jak zadna nie tknie patykiem to chociaz genow nie beda powielac. Szkoda ze kara boska nie istnieje w takich sytuacjach.
            • rulsanka Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 10:03
              Dlatego jako agnostyczka wybieram opcję wiary, tzn. liczę na to, że istnieje jakiś sprawiedliwy bóg lub jakaś forma kosmicznej sprawiedliwości.
          • nathasha Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 08:52
            Ty bys zbyszka bronil nawet gdyby byl mirkiem. To jest wlasnie chore.
    • kaz_nodzieja Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 16:06
      Cóż, kolejny przykład, że najczęściej coś jest nie tak już na początku, ale ślepe kobiety nie chcą tego widzieć. Panią przed Mirkiem przestrzegała matka.

      "Ale Ewa nie słucha i w sylwestra wprowadza się do jego nieukończonego domu na kaszubskiej wsi. Wodę trzeba brać ze studni, toaleta na podwórku, ogrzewanie zastępuje kuchnia na węgiel."

      Kobieta miała małe wymagania już na starcie tego "związku".
      • barbibarbi Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:17
        Małe wymagania? To są żadne wymagania. Nie przeczytałam do końca, bo nie mogę, ale zadziwia mnie brak jakichkolwiek instynktów samozachowawczych na początku związku. Przecież tam wszystko krzyczało wręcz NIE, i ten facet i jego patologiczna rodzina, picie z matką i upośledzonymi braćmi i ukrywanie swojej rodzinki przed matką dziewczyny. Ja bym spieprzała po pierwszym dniu. Nie do wiary, że ktoś może się złapać na taki "miód".
        • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:20
          Nie jest o tym napisane ale... matka ostrzegala (i tyle) ojciec RAZ corke odwiedzil i juz go pogonili/ obrazil sie/ wuj wie co. Jej rodzina tez pewnie nie wzorcowa
          • barbibarbi Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:44
            Było w tekście:

            "W połowie stycznia odwiedza ich matka Ewy. Jest jej tak zimno, że nie zdejmuje kurtki. Przyszły zięć podaje gorącą herbatę i zapewnia, że kocha Ewę. Gdy matka pyta, czy może poznać jego mieszkającą po drugiej stronie podwórka rodzinę, Mirek odmawia i poucza teściową, że jeśli ma z tym problem, może już jechać. Matka Ewy nie dowiaduje się więc, że Mirek ma ośmioro rodzeństwa i jest najmłodszym, „ukochanym synkiem mamusi”, która alkohol piła nawet w ciąży. Ojciec zmarł w wypadku. Razem z matką mieszka dorosły bratanek Mirka i trzech braci, w tym jeden z żoną i dziesięciorgiem dzieci. Wszystkie są upośledzone. Reszta rodzeństwa nie utrzymuje z nimi kontaktu. Rodzina żyje z gospodarstwa i pracy dorywczej."

            Nosz kuźwa, która by chciała takiego "narzeczonego"? No która?! Przecież ja bym wolała walnąć baranka w ścianę wielokrotnie, niż tknąć takie wsiowe cudo z zapitej rodziny. To tak jakby pójść do meliny pijaków, przesiedzieć tam rok czasu i być zdziwioną, że bluzgi, przekleństwa, narzygane, że gwałty, bijatyki, darcie mordy i znęcanie się nad dziećmi.

            Ja rozumiem (poniekąd), że potem taka osoba jest uzależniona od oprawcy, otumaniona głodem, ale miała dziesiątki okazji aby uciec. Wyjazdy na pogrzeb, zrywała 3 miesiące borówki amerykańskie, czyli wygląda na to że chodziła do roboty, widziała ludzi, czemu nic nie zrobiła, tylko przynosiła pijakowi ciężko zapracowane pieniądze? Ile można sobie przemyśleć w takiej piwnicy, ile planów zrobić, można zaplanować ucieczkę tysiąc razy. Przecież to nie był przebiegły przestępca, który zamyka ofiarę na szyfrowany zamek, tylko zwykły opijus, prostak, opryszek najczęściej zapity, wiejski przygłupek z przygłupowatej rodziny. Tak trudno się domyśleć, że skoro gwałci matkę, to co może robić z córkami? Nie ogarniam tego umysłem.
            • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:57
              Bez dzieci?
              • barbibarbi Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 18:12
                Z dziećmi.
                Przeczytałam prawie do końca. W końcu to zrobiła i to z dziećmi, dało się, ale dopiero wtedy jak prawie umarła z głodu, czyli dałoby się kilka lat wcześniej.
                Ja bym sobie dzieci nie dała zrobić w takich warunkach ani z takim wiejskim pijakiem, noga moja by na takich posiadłościach nie stanęła. Ale nie każdy jest taki sam, dobra, dała się zwabić na wsiowego kawalera z patologii, ale były możliwości aby się wycofać. Dziecko związaną matkę drągiem po głowie biło na polecenie tatusia, matko święta, czego jeszcze trzeba było aby uciekać? Uciekła z dziećmi po latach, jak już prawie nie mogła chodzić z wycieńczenia. To jest tak potworne, że aż nie do uwierzenia, jak można tak traktować człowieka i jak można z drugiej strony, dać się tak traktować?
                • obrus_w_paski Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 19:16
                  Jak możesz być tak okrutna? Jestem dziwnie pewna zd gdyby ktoś ciebie prał gwalcil glodzil i psychicznie maltretował przez nawet 30 dni to byś nawet nie wiedziała jak się nazywasz a mnie kombinowała ucieczkę niczym jason bourne
                  • barbibarbi Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 19:46
                    Bo wyrażam swoje zdanie i głos rozsądku, że od samego początku były bardzo mocne sygnały, że trzeba zwiewać to jestem okrutna? A jak będę zdziwiona, że ktoś przelazł na czerwonym świetle i został potrącony, to też okrucieństwo? A jak komuś przyjdzie do głowy przechodzić na czerwonym świetle i ciągnąć za sobą małe dzieci, to też mam się użalać nad niesprawiedliwym losem?
                    Nie usprawiedliwiam tego zwyrodnialca, powinni mu jajca odciąć. Wyrażam jedynie zdziwienie, że tak długo można dać się maltretować. Ta biedna kobieta nie była zamknięta 24/24 pod kluczem za stalowymi drzwiami. Żal mi jej, ale uważam, że tam coś było nie tak i on wykorzystał, albo miała depresję, albo jakiś defekt psychiczny, albo jakieś zaburzenia osobowości, nawet bez oprawcy mogła dążyć do autodestrukcji.
                    • obrus_w_paski Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 19:53
                      Przeczytaj sobie uważnie, nawet jeśli miałby to być kolejny raz:
                      1) wywiad z prezesem stowarzyszenia "niebieska linia"
                      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,21883860,dr-jekyll-i-mr-hyde-sprawca-przemocy-domowej-ma-czesto-dwie.html
                      2) wywiad z piasecka
                      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,21756759,karolina-piasecka-bil-mnie-tylko-w-nocy.html

                      I może zrozumiesz ze przemoc domowa i przemoc psychiczna jest o wiele bardziej skomplikowana od reakcji na to, ze ktoś na ulicy ci strzela z pieści w twarz.

                      Skoro nawet inteligentne, wykształcone kobiety sobie z tym nie radzą, to tym bardziej okrucieństwem jest spodziewać się reakcji po kimś np gorzej wykształconej, z jakiejś wsi



                    • memphis90 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 20:25
                      Tak, jasne, sama dążyła do autodestrukcji i psychopata nie był jej potrzebny uncertain Jak można bezrefleksyjnie takie pierdy opowiadać i to z szeroko rozdziawionym że zdumienia dziobkiem...?
                      • sumire Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 20:58
                        Można. Zobacz, jak często padają tu teksty o tym, że nie ma ofiar... I niestety, tak długo, jak nie wybijemy tendencji do przerzucania winy na ofiarę - bo tak, on zły, ale ona mogła odejść, blabla - to problem z przemocą u nas będzie pięknie kwitł.
                    • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 20:37
                      To po prostu jest bardziej skomplikowany uklad niz myslisz
                    • araceli Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 20:49
                      barbibarbi napisała:
                      > Bo wyrażam swoje zdanie i głos rozsądku, że od samego początku były bardzo
                      > mocne sygnały, że trzeba zwiewać to jestem okrutna? A jak będę zdziwiona, że
                      > ktoś przelazł na czerwonym świetle i został potrącony, to też okrucieństwo?

                      Opierasz swoje zdanie na perspektywie osoby, która nie miała styczności z patologicznym domem. Tak - gdyby wychuchana panienka z dobrego domu związała się z takim człowiekiem to bym się dziwiła ale ona z duży prawdopodobieństwem nie miała takiego domu jak Ty. Pewnie nie miała tak źle jak z tym człowiekiem ale dla niej jego zachowanie nie było syreną alarmową - było ciemniejszą plamą w morzu szarości. Dla większości jego otoczenia również. Przecież WIDZIELI ale nie zrobili NIC, żeby jej pomóc.

                      Dlatego to co piszesz JEST okrutne.
                      • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 20:59
                        No wlasnie - przeciez wysterczy sobie wyobrazic ze babka ma tak zryta psyche ze jest w sumie przekonana ze na nic lepszego nie zasluguje. Przeciez to jest pranie mozgu dokonane na podatnym materiale. Przeciez to typowe gadanie - mogla przeciez uciec bo po ulicy chodzila... no ludzie nie mogla bo ona byla paychicznie zajechana i dopiero potrzebowala doswiadczenia dna i bezposredniego strachu o zycie zeby sie zwinac
                        A syndrom sztokholmski moze dotknac kazdego.
                      • barbibarbi Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:08
                        Nie masz pojęcia z jakiego domu ja jestem i jaka to niby jestem wychuchana. Nie bronię oprawcy. Nie oskarżam kobiety. Sama się popisujesz okrucieństwem dopisując mi jakąś wyimaginowaną przeszłość panienki z dobrego domu. Nie trzeba być wychuchaną, aby się dziwić absurdalnym zachowaniom.
                        Pani Piasecka była maltretowana fizycznie i przede wszystkim psychicznie przez psychopatycznego, przebiegłego męża manipulatora, można dać się uwikłać i nie mieć siły na sprzeciw, ja to rozumiem, złamał ją psychicznie. Powyższy przypadek pokazuje jednak pijaka prymitywa, który od początku się zbytnio nie krył trzymając narzeczoną w budynku bez ogrzewania, nie sądzę aby taki prymityw mógł złamać kogoś psychicznie. Po prostu nie miała instynktu samozachowawczego od samego początku, z jakichś powodów trwała w tym piekle i trwały niewinne dzieci.
                        • sumire Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:16
                          "Nie oskarżam kobiety", ale "nie miała instynktu samozachowawczego".
                          Tja. Nie winisz, tylko widać coś nie tak z nią było. Pfff.

                          Zamiast "dziwić się absurdalnym zachowaniom", poczytaj sobie trochę o przemocy i o tym, co robi z ofiarami.
                          • barbibarbi Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:28
                            No dobrze, niech będzie, przyznaję się. To nie mąż oprawca-prymityw jest winien okrucieństwa, tylko jakaś obca forumka z ematki, czyli ja jestem winna, jestem okrutna, bo mnie zadziwia absurdalna postawa ludzka. Co ja poradzę, społeczeństwo zawiodło, rodzina mnie tak ukształtowała na takiego freaka, że ja w takiej sytuacji bym zwiała w podskokach na początku. I tyle tylko z tego dobrego, że moje dziecko nigdy nie zobaczy jak mamusię tatuś gwałci albo wiąże. Moje spaczone geny pójdą w świat i mam nadzieję, że moja córka, tak jak ja, będzie dziwiła się, że można skopać koleżankę a inni stoją i nie reagują, że można spalić jeża i się tym chwalić, albo jak można popełnić samobójstwo, bo przecież życie jest takie wartościowe i piękne.
                            • panterarei Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:33
                              Jesteś zwyczajnie ograniczona, trudno, zdarza się. Zdziwienie jak można kogoś bijąc i gwalcac złamać psychicznie jest tego dowodem najlepszym.
                              • barbibarbi Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:45
                                Tylko w takiej sytuacji, to ja mimo zdziwienia pierwsza wyciągam rękę aby pomóc. Ja bym nie stała bezczynnie tak jak ta matka, czy sąsiedzi. Działam jak ktoś chce mi zrobić krzywdę i działam jak widzę, że krzywdzą innych. No taka jestem zwyczajnie ograniczona, nic nie poradzę.
                                • araceli Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:49
                                  barbibarbi napisała:
                                  > Tylko w takiej sytuacji, to ja mimo zdziwienia pierwsza wyciągam rękę aby pomóc
                                  > . Ja bym nie stała bezczynnie tak jak ta matka, czy sąsiedzi.

                                  Wokół nie nie znalazł się NIKT kto by rękę wyciągnął. Pomyśl o tym.
                                  • astrum-on-line Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:06
                                    araceli napisała:

                                    > barbibarbi napisała:
                                    > > Tylko w takiej sytuacji, to ja mimo zdziwienia pierwsza wyciągam rękę aby
                                    > pomóc
                                    > > . Ja bym nie stała bezczynnie tak jak ta matka, czy sąsiedzi.
                                    >
                                    > Wokół nie nie znalazł się NIKT kto by rękę wyciągnął. Pomyśl o tym.
                                    >


                                    I to jest najbardziej przerażające. A potem jeszcze jej problemy z wymiarem sprawiedliwości (tfu...). W jaki sposób ma ofiara szukać pomocy, jeżeli zdaje sobie sprawę z tego, że będzie mieć przeciwko sobie prawie wszystkich. Jeszcze całe szczeście, że miała oparcie w matce.
                                • black.emma Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:07
                                  Taaa... i co zdziałałaś?
                            • sumire Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:38
                              Po pierwsze, to się fajnie mówi, co to ZROBIŁOBY się, GDYBY było się w ekstremalnie trudnej sytuacji, do której nigdy się nawet nie zbliżyło.
                              Po drugie, odnośnie ostatniego kuriozalnego zdania - nie dla wszystkich życie jest wartościowe i piękne. Zamiast się dziwować, spróbuj zrozumieć.
                            • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:56
                              No to super ze was to nie spotka. Przynajmniej mamy 2 osoby ktore mozemy odhaczyc... ciekawe czy todzice Natashy Kampush tez mysleli ze ich corce tez to sie nie przydarzy? On tez ja czasem wypuszczal z tego co pamietam
                              • barbibarbi Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:09
                                Ale ona była porwana z ulicy jako 10 letnie dziecko. Uciekła przy pierwszej nadarzającej się okazji. Nie można tego tak wprost porównywać.
                                • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:27
                                  Co nie zmienia faktu ze dalej pomieszkuje w tym domu nosi ze soba jego zdjecie itd
                                • antyideal Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:28
                                  Miała, teoretycznie,wiele okazji, ale nie zrobiła tego

                                  Cyt.:
                                  NEWSWEEK: Z czasem pozwalał pani wychodzić z piwnicy. Najpierw do mieszkania, później na zewnątrz. Raz nawet byliście na nartach. Wielu ludzi nie może tego pojąć.
                                  NATASCHA KAMPUSCH: Tak, trudno to sobie wyobrazić. Chciał koniecznie narzucić mi swoją idyllę. A jej częścią były wspólne wyprawy na narty, jakie znał z młodości. Chciał mi pokazać, że lepiej mi u niego niż u mojej rodziny i nie mam powodu, by uciekać. Dla mnie to była tortura.

                                  NEWSWEEK: Podczas takich wyjść miała pani kilka okazji do ucieczki, których pani nie wykorzystała.
                                  NATASCHA KAMPUSCH: To przez strach, również o innych. Porywacz najpierw groził, że zabije mnie, jeśli podejmę próbę ucieczki. Powiedziałam: „Na to ryzyko się godzę, wolę być martwa”. Wtedy zaczął mówić, że zabije innych. Kiedy i w to powątpiewałam, groził, że zabije siebie. Ostrzegał, że jeśli spróbuję uciec, nigdy więcej nie pozwoli mi wyjść z piwnicy na górę, że będzie mnie wiązać albo podawać mi narkotyki.
                            • memphis90 Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 18:39
                              Przeczytaj sobie dokładnie artykuł. Pan wmawiał pani, że nikt jej nie kocha, nikt się nią nie interesuje, nikt nie zauważy jej zniknięcia. Kazał jej jeśc z miski jak psu. Kazał dzieciom bić ja po twarzy. Tak, robił to pijus prymityw. To nie było "pranie mózgu"? To co wg Ciebie nim jest?
                        • ichi51e Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:17
                          No ale to nie jest jej wina ze nie miala instynktu samozachowawczego... wlasnie po to spolecznosc istnieje zeby bronic takie osoby. No i ta spolecznosc ja zawiodla na wielu roznych plaszczyznach
                        • araceli Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:48
                          barbibarbi napisała:
                          > Nie masz pojęcia z jakiego domu ja jestem i jaka to niby jestem wychuchana.

                          Nie o Tobie to pisałam big_grin

                          > Powyższy przypadek pokazuje jednak pijaka prymitywa,

                          Który z dużym prawdopodobieństwem z pozoru nie odbiegał od jej świata. Chodziła pobita i jakoś nikomu to nie wydawało się dziwne - 'takie życie'. A że do kompletu był psychopatą tego już mogła początkowo nie dostrzec. Tak - psychopaci bywają również prymitywni.
                    • panterarei Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:29
                      Jesteś równie bystra, co te pożal się Boże gwiazdy palestry.kobieta została psychicznie zlamana, a ty uważasz, że sama sobie winna. Jezu. Jakie procedury pomogą takim kobietom, skoro inni nimi gardzą. Nie byłaś w takiej sytuacji a się mądrzysz
            • lauren6 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 20:47
              Też nie jestem tego w stanie pojąć. Gdyby to była samotna pato matka pod 40-stkę, szukająca jakiegokolwiek dachu nad głową, mogłabym to jeszcze jakoś tłumaczyć bieda czy wyuczoną bezradnoscią. Ale to była normalna młoda kobieta: miała pracę, zero zobowiązań, całe życie przed sobą. Po co uczepiła się tego wsiowego patusa jak rzep psiego ogona? Miłość miłoscią, tak ją trafiło, że doszczętnie odłączyło jej rozum?

              Może była wychowywana na grzeczną dziewczynkę, która nie kocha za coś tylko wbrew czemuś. Ta zimna kurza chatka czy rodzina pijusów tylko nakręcała ją w jej romantycznym odczytywaniu alarmujących sygnałów.
              • claudel6 Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 00:03
                no ale ta historia pokazuje, że to nie była normalna kobieta. oni tam wszyscy byli patolo. jakoś jej matkę nic nie zaniepokoiło, nic nie zauważyła. przecież te jej wnuczki musiały być skrajnie zaniedbane i straumatyzowane.
                • lauren6 Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 08:01
                  To babka zaniosła pamiętnik wnuczki do szkoly i tym samym doprowadziła do zatrzymania psychola. Nie wiemy jak często widywała wnuczki. Bywają rodziny skłócone, w których kontakty ograniczają się do wizyt raz na kilka lat. Zanim matka z córkami uciekly z domu babcia mogła nie zdawać sobie sprawy ze skali problemu.
              • 71tosia Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 00:24
                tak przemoc wylacza rozum, i jak pokazuja znane ekperymety psychologiczne nie tak trudno stac sie ofiara (katem rowniez) w sprzyjajacych warunkach, nawet osobie calkiem 'normalnej'. W Polsce dochodzi jeszcze problem ze nawet gdy ofiara pokona strach i zwroci sie o pomocy to czesto jej nie dostaje. Nie istnieja procedury jak dzialac w przypadku ofiar przemocy, wiec to czy pomoc ofiara otrzyma zalezy od wrazliwosci ososb pracujacych w instytucjach takich jak policja czy MOPs, a z tym bywa roznie.
                ps sorry ale twoje wpisy w tej dyskucji swiadcza ze niekrorym rozum sie wylacza bardzo latwo.
              • kaz_nodzieja Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 10:26
                Możliwe też, że była upośledzona umysłowo w stopniu lekkim (niekoniecznie to musi być zdiagnozowane) albo na skraju upośledzenia umysłowego.
                • 71tosia Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 18:44
                  chyba ty również pisząc cos takiego
        • kaz_nodzieja Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 10:18
          >cież tam wszystko krzyczało wręcz NIE, i ten facet i jego patologiczna rodzina, picie z matką i upośledzonymi braćmi i ukrywanie swojej rodzinki przed matką dziewczyny. Ja bym spieprzała po pierwszym dniu. Nie do wiary, że ktoś może się złapać na taki "miód.

          Dokładnie.
          To nie była sytuacja gdy sympatyczny, czuły Misio zmienił się dopiero po ślubie.
          • memphis90 Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 18:43
            Bicie zaczęło się po ślubie.
            • kaz_nodzieja Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 19:36
              Ale grożenie matce przed ślubem. I rodzinkę Pani poznała przed ślubem. Nic jej brzydko nie pachniało?
    • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 16:15
      Osobiście uważam, że oprócz oprawcy tej kobiety i ich dzieci, powinni ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną i karną wszyscy prawnicy, którzy tę sprawę oddalali i zlekceważyli cierpienia tej kobiety.
    • madi138 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:06
      Nie dałam rady przeczytać do końca.... Ten s..... powinien dostać dożywocie.
      • milva24 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:10
        On powinien dostać bezbolesny zastrzyk po którym przestanie marnować tlen a skończy się na 4 latach jak to ktoś wyżej wyliczył.
        • memphis90 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 20:26
          Bezbolesny? Szlachetna jesteś.
          • milva24 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 23:11
            Nie jestem krwiożercza, kiedyś byłam przeciwniczką kary śmierci. Nie chodzi mi o zemstę tylko o wyeliminowanie niebezpiecznych jednostek ze społeczeństwa.
      • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 17:58
        Tym bardziej, że w podobny sposób traktował swoją konkubinę i jej ośmioletniego syna..
        • hermenegilda_zenia Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 18:10
          A swoją droga przy okazji dyskusji o wypowiedzeniu konwencji antyprzemocowej z argumentem o dyskryminacji facetów, bo oni tez są ofiarami przemocy to nie znam przypadku żadnej kobiety, która będąc totalna psycholka wpadłaby na pomysł skrzykniecia koleżanek i gwałcenia małżonka przykutego do haków w piwnicy.
          • znowu.to.samo Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 19:03
            Nie ma sprawiedliwości na tym świecie! Jedyna nadzieja że współwięźniowie odpowiednio sie nim zajmą....
      • whitney85 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 20:23
        No właśnie a nie grozi mu do 15 lat więzienia, to żart jakiś ponury.
    • znowu.to.samo Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 18:14
      Że też takie ścierwa chodzą po ziemi!!
      Dlatego ja zawsze będe powtarzać mojej córce że cokolwiek by sie nie działo, ona zawsze może na mnie liczyć. Zwłaszcza gdy wyjdzie za mąż
      Odnosze wrażenie że ta kobieta nie miała oparcia w rodzinie, albi coś złego ją spotkało w dzieciństwie skoro wyszła za takie coś i pozwoliła krzywdzić siebie i dzieci sad
      • milva24 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 18:18
        Też mam takie wrażenie, że w jej domu rodzinnym nie wszystko grało.
      • eliksir_czarodziejski Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:41
        Też tak mi się wydaje. Wyprowadziła się od matki do nieogrzewanego domu na wsi bez bieżącej wody, do męża którego za długo nie znała. "Za płotem" ewidentnie patologiczna rodzina męża. Bardzo tu widać, że jej zależało na wyprowadzce z domu rodzinnego...
        • znowu.to.samo Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 23:56
          Musiała czuć że nie może na nich liczyć, może wiedziała że usłyszy; chciałaś to masz, widziały gały co brały albo: nieś swój krzyż. czy coś w ten deseń.
          • ichi51e Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 08:21
            Moze po prostu strasznie sie wstydzila?
        • ichi51e Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 08:26
          Kurcze przeviez to mogla byc dobra nauwna dziewczyna z pozytywistycznym nastawieniem wychuchana ktorej nigdy zlo nie spotkalo ale rodzice np duzy nacisk kladli na "zawsze sobie poradzisz" "jestesmy dumni z naszej Jozi". Do tego jest napisane ze ze sytuacja mieszkaniowa u niej w domu tez byla slaba - czyli musialaby calej rodzinie opowiedziec co sie stalo na poczatku nie bylo tak zle a potem juz bylo tak zle ze jej przez gardlo nie przechodzilo. Wlasnie tutaj zabraklo instytucji zewnetrznej ktora by zaufala i wsparla.
          • eliksir_czarodziejski Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 13:41
            Wiesz co, wydaje mi się, że jednak coś tam było nie halo, bo jednak nawet dobra, naiwna dziewczyna z pozytywistycznym nastawieniem itd wiałaby od męża, który ją, będącą w ciąży bił specjalnie celując w brzuch...
            • kamire12 Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 14:18
              www.tvn24.pl/pomorze,42/prokuratura-krajowa-sprawdzi-prokuratorow-z-pucka,750307.html
              • znowu.to.samo Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 16:50
                Przeczytałam. Jeśli Ziobro wyciągnie konsekwencje za tak karygodne zaniechania, to pomimo że nie jestem zwolennikiem pisu to zyska uznanie w moich oczach. Może następni wezmą sie do roboty i zaczną robić co do nich należy???
                • araceli Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 17:03
                  znowu.to.samo napisała:
                  > Przeczytałam. Jeśli Ziobro wyciągnie konsekwencje

                  Taaa... Zbyszek będzie dzielnie 'wyciągał konsekwencje' we wszystkich sprawach, które gruchną w mediach uncertain
                  • triss_merigold6 Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 17:06
                    Złosliwie powiem, że lepiej późno (stosować nadzór) niż wcale. Instrumenty (w zakresie nadzoru) istniały również przed 2015 r.
    • miniulowa Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 19:44
      Mam nadzieję, że ktoś uczynny poinformuje aktualnych kolegów pana Mirka o tym, że siedzi także za gwałty na dzieciach.
      Sam skończy ze sobą jak mu chłopaki zrobią z dupy tartak.
      • rosapulchra-0 Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 00:09
        Pana? shock
    • woman_in_love i co? stalkujecie adwokacinów koprowsich 19.06.17, 21:25
      z zastrzeżonych numerów czy nie? big_grin
    • ananiasza Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 21:36
      Powiedzcie mi, co się dzieje w glowie takiej kobiety. Ja nie wytrzymała bym połowy tego cierpienia. Mówią że ofiary są słabe i nie umieją odejść. Dla mnie one są wręcz za silne, bo są w stanie to przeżyć! !!! Ja jakbym nie mogła uciec z takiego piekła, to wolałabym się zabić. Co poszło nie tak, w jej wychowaniu, że pozwoliła sobie na takie coś? Sama mam córkę i nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby ją tak krzywdzić sad
      • kaz_nodzieja Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 10:12
        Ta Pani pochodziła pewnie z określonego środowiska.
        • 71tosia Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 18:46
          a ty z jakiś środowisk pochodzisz ze wypisujesz takiego głupoty?
      • moadek Re: Mąż więził żonę 21.06.17, 12:10
        ona bała się, że jak ucieknie, z zemsty na niej zabije jej córkę, tę drugą, której nigdy nie chciał. (www.tvn24.pl)
    • inguszetia_2006 Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 22:18
      Witam
      Trzeba zmienić tak prawo karne, żeby prokuratura nie mogła budować kupy z kamieni;-P Teraz mogą i robią to. Tyle spraw jest umarzanych, a powinny być kierowane do sądu, że słabo się robi. Począwszy od takich kwiatków, skończywszy na fałszowaniu podpisów. W Polsce można fałszować podpisy w zasadzie bezkarniewink I tak będzie niska szkodliwość, nie ważne, na jakim dokumencie ktoś sfałszował podpis. Rozkoszne, czyż nie?
      Pzdr.
      Ing
      • 71tosia Re: Mąż więził żonę 19.06.17, 23:36
        Ofiara jest ofiara BO NIE UMIE SOBIE POMOC a nie dlatego ze chce byc ofiara. Ta sprawa jak w soczewce pokazuje slabosc instytucji, ktorych obowiazkiem jest pomagac ofiarom, bo nie ma procedur zobowiazujacych wiec to czy dana instytucja zadzialania zaleza od dobrej woli i wrazliwosci ososb w niej pracujacyc, gdy ich brakuje ofiara pzemocy jest pozostawiona samej sobie i jeszcze sie ja obwinia ze 'sobie nie pomogla'.
        • hermenegilda_zenia Re: Mąż więził żonę 20.06.17, 01:12
          Przede wszystkim te instytucje zupełnie ze sobą nie współpracują, w momencie zgłoszenia przemocy poprzez Niebieska Kartę od razu rodzina i dzieci powinna być objęta kuratela dzielnicowego, pracowników RODK itp. Tymczasem to wszystko działa zupełnie chaotycznie, asystemowo a przede wszystkim opiera sie na niechęci osób typu policja, asesorzy, prokuratorzy do ruszenia bagna, bo kosztuje więcej wysiłku i zaangażowania niż olanie i np. umorzenie. Dlatego tez uważam za skrajnie demoralizujące przepisy umożliwiające przechodzenie na emeryturę takim indolentnym sędziom, prokuratorom i innym przedstawicielom temidy przy jednoczesnym inkasowaniu niemoralnie wysokiej emerytury i zerowej odpowiedzialności za swoje zawodowe decyzje.
    • morgen_stern Re: Mąż więził żonę 21.06.17, 10:40
      Dostał 25 lat:

      www.tvn24.pl/gdansk-wyrok-w-sprawie-mariusz-sz-trzymal-zone-w-piwnicy,750091,s.html

      • konsta-is-me Re: Mąż więził żonę 21.06.17, 10:57
        Chociaż tyle.
        Należałoby się się dożywocie bez wcześniejszego zwolnienia, ale i tak mam ochotę otworzyć szampana.
        Ciekawe ile by dostał bez nagłośnienia sprawy...
      • martishia7 Re: Mąż więził żonę 21.06.17, 11:28
        Właśnie chciałam to wkleić. Lepiej niż 15. Co prawda wyrok jeszcze nieprawomocny, ale zawsze coś.
      • iwoniaw Przeklejone: autor - konwalka 21.06.17, 15:03
        jest wyrok

        konwalka
        21.06.17, 14:29
        oczywiscie bedzie tez apelacja suspicious
        trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,21987432,25-lat-wiezienia-dla-polskiego-fritzla-dzialal-ze-szczegolnym.html#BoxLokKrajImg
Pełna wersja