sowa_hu_hu
06.10.04, 10:28
no właśnie - siedze dwa dni temu u koleżanki (o której już wcześniej pisałam -
wyrzuciła swojego psychopatycznego faceta z domu) i nagle ktoś puka - ona
otwiera drzwi a tu ten ...... - epitetów nie będe uzywać! zaczął sie na nią
wydzierać ze jest bezmózgowcem itp. - ja byłam w szoku - siedziałam na tym
krzesle jak odrętwiała - nagle gośc podchodzi , kieruje w moja strone palec i
mówi - "a ty ku..a sie nie wtrącaj , przestań ją buntować przeciwko mnie bo
już dosyć gnoju narobiłas - a jak nie to spotkamy sie w ciemnej uliczce!"
- sparaliżowało mnie! jak mój chłop sie dowiedział to go potrzepało - od razu
chciał do tamtego dzwonić ale na szczeście go uspokoiłam! mnie tez pierwsze
co przyszło na mysl to zgłosic groźbe na policji - ale przeciez to sensu by
nie miało! koleżanka juz mu sprawe załozyła o pobicie itp. - po co ja mam sie
w to mieszać - tego człowieka naprawde sie można bać!!! ale wtedy co ja
przezyłam - jak on wyszedł to ja sie trzsłam cała! w ogóle w trakcie tego co
on gadał ta moja koleżanka podbiegła do niego i zaczeła pyskowac w mojej
obronie - jedyne co powiedziałam zeby przestała - bardzo stanowczo to
powiedziałam - i sie na szczescie uspokoiła - bo cholerka wie co by sie tak
mogło podziać! oberwało mi sie tylko od mojego że nie powinnam sie w to
wcinać ale przeciez ja nic nie zrobiłam - siedziałam tylko na kawie...
ech