Dodaj do ulubionych

Mityczne chorowanie w przedszkolu

28.08.17, 20:36
Witajcie dziewczyny ; pisałam jakiś czas temu że syn zaczyna przedszkole- 3latek, byliśmy na dniu próbnym i było bardzo obiecująco, młody wszedł nawet się nie obejrzał ; no ale po 3 dniach zaczął się katar ( dziecko do tej pory nie chorujące w ogóle, ale nie izolowane od sklepów, placów zabaw, bawilandii itp); i teraz może ktoś doradzi albo ma jakieś ciekawe spostrzeżenia - jak unikać infekcji? PS - na ospy, świnki, rota itp itd zaszczepiony
Obserwuj wątek
        • zabka141 Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 28.08.17, 21:00
          1. Duzo czasu na dworze, tzn. po przedszkolu na plac zabaw i tak do wieczora spedzamy tam czas. Duzo ruchu, czyli do przedzskola niech jedzie na rowerze czy hulajnodze, chodzcie raz w tygodniu na jakies zajecia dodatakowe w stylu sport lub taniec, w weekendy spedzajcie cala rodzina czas aktywnie i na zewnatrz, plywajac, chodzac po lesie, itp.

          2. Nie przezywaj kazdego kataru, nie wymyslaj kropelek, syropkow, po prostu katar sam mija i nie trzeba z nim biegac po aptekach i lekarzach. Jesli jest goraczka (czyli cos w okolicy powyzej 38 stopni) zostawiamy dziecko w domu. Jesli dziecko zle sie czuje tez. Ale w pozostalych przypadkach moze z katarem, kaszlem, itd. chodzic do przedszkola. Nawet jesli dziecko chore, ale widzisz mniej wiecej co mu jest, nie smigaj po lekarzach tylko posiedzcie dzien lub dwa w domu.



            • beataj1 Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 28.08.17, 21:44
              Ja nie wiem. To chyba tylko pocieszanie się z tą dietą i świeżym powietrzem.
              Dziecko jest żywione normalnie - nie mam absolutnie hopla na punkcie zdrowej diety. Świeżego powietrza ma też bez nadmiaru (przynajmniej w porównaniu z deklaracjami jakie czasem tu czytuje) i dziecko mi podczas pierwszych 2 lat chorowało może ze 3 razy. I przez chorobę mam też na myśli katar.
              Nic specjalnego nie robię a córka nie choruje, katarków też nie ma.
              Koleżanka eco sreko , hartuje, spaceruje i inne takie a dziecko do przedszkola chodzi w kratkę...
              • kornelia_sowa Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 29.08.17, 09:47
                Też mam takie spostrzeżenia.
                Można sobie czarować, robić wszystko co tam zalecają a efekt i tak średnio od nas zależy.
                Ja syna karmiłam piersią, moja koleżanka ma dziecko w tym samym wieku- karmić nie zamierzała nigdy i nie spróbowała nawet raz.
                Mój się wychorował za wszytskie czasy, tamtem przez całe pkole raz miał katar.

                Mój całe popołudnie w ogrodzie, tamten w bloku mieszkał i wychodził czasem (jak się mamie chciało, a nie chciało się) na plac zabaw.

                Mój miał jedzenie eko- bo ciocia dawała mi warzywa z działki dla niego. Kolezanka na śniadanie dawała czekoladowe chrupki- jak nie chciał mleka to bez mleka wink. Generalnie pasła słodyczami.

                Teraz pkole zaczyna córka. Nastawiam się ze choroby będa- jak się miło rozczaruję, to świetnie
        • kondolyza Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 20:22
          moni_kaw napisał(a):

          > No ale jedno dziecko odchoruje a drugie nie; wiem ze dużo zależy od wrodzonej o
          > dporności ale może są jakieś czynniki ze tak powiem sprzyjające smile

          jest inaczej. jedne chorujà i są grzane w domu jak pomidory w szklarni po 3 tygodnie a inne chodzą z katarem jakies 70% czasu, jedzą ogorki kiszone,nie jedzą slodyczy,mleka itp i trzymają się na tym "tylko katarze".
              • fomica Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 28.08.17, 21:26
                Ale też infekcja się szybko rozwija u dziecka, rano może być zupełnie dobrze, a w południe pogorszenie. Zarażanie zaczyna się nawet przed wystąpieniem głównych objawów, więc zanim się chorego delikwenta wyłapie, to już zdążył rozsiać.
              • melancho_lia Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 28.08.17, 21:35
                Potwierdzam, takich egzemplarzy sporo się trafia. Dzieciak ledwie zipie ale rodzic wstawia go do sali mówiąc że to tylko katarek.
                Inna sprawa że w wieku i przedszkolno żlobkowym większość dzieci na stale żyje z katarem. Póki nie ma innych objawów a dziecko tryska energią i humorem to sam katar chorobą nie jest.
            • antychreza Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 11:12
              moni_kaw napisał(a):

              > Sugerujesz ze obsługa kłamała ze przedszkole przyjmują wyłącznie dzieci zdrowe
              > bez objawów choroby?? smile
              No przecież Ci radzą mądre żeby dziecka z "katarkiem" w domu nie zostawiać big_grin To pewnie w przedszkolu tłumaczą, że to taki tylko alergiczny "katarek" i dziecko całkiem zdrowe jest przecież.
              Jestem matką dziecka, któremu przez pierwszy rok żłobka z praktycznie każdego "katarku" rozwijało się zapalenie oskrzeli, a czasem zapalenie płuc. I to mimo tego że z każdym "katarkiem" dymałam do lekarza, a nie do żłobka. W związku z tym o rodzicach posyłających do placówek z "katarkiem" myślę jak najgorzej.
                • antychreza Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 11:24
                  Różnica byłaby taka, że zamiast rozpocząć leczenie od pierwszych objawów, zaczynałabym kiedy mały byłby w dużo gorszym stanie. W sumie pobyt na oddziale pediatrycznym to sam mniót jest, im więcej dzieciak się nasiedzi, tym lepiej dla niego...
                  Nie twierdzę, że nie ma dzieci, które chodzą do placówek z "katarkiem" i ten "katarek" sam im przechodzi. Tylko w życiu takiego nie spotkałam, każde ze znanych mi dzieci posyłane z "katarkiem" najpóźniej po tygodniu lądowało w domu ze stanem zapalnym tego lub owego.
                  • sinusoidaa Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 13:01
                    Gdzieś poniżej w tym wątku opisałam dwójkę moich dzieci. Starsze, któremu podobnie jak Twojemu, każdy katar przeradzał się w zapalenie oskrzeli lub płuc, co kończyło się szpitalem. Po kilku miesiącach walki z wiatrakami w przedszkolu, zabrałam córkę z placówki. Wróciła dopiero po półtora roku, choroby skończyły się.
                    Pisałam również o synu, który nie jest chorowitym dzieckiem. I który 2 lata do przedszkola chodził z katarem. I nie był to alergiczny katar. Zaczynał się w okolicach listopada i trwał do maja. Przewlekły nieżyt nosa - miałam zaświadczenie od lekarza, że syn do przedszkola może chodzić, lekarz zdziwiony prośbą o takie zaświadczenie. Bez gorączki z samopoczuciem bardzo dobrym. Tak, bardzo dobrym. Gdyby jego stan, czy samopoczucie uległoby pogorszeniu, miałam z kim dziecko zostawić w domu, wiec posyłanie dziecka do placówki nie było dla mnie koniecznością. Ale mając dwoje różnych pod względem zdrowotnym dzieci uznałam, ze obniżona odporność starszego jest tylko moim problemem, a nie grupy dzieci, które zakatarzone, łącznie z wychowawczynią, prawie każdego dnia pojawiały się w przedszkolu. I tak samo uważałam przy młodszym: obniżona odporność dzieci, którym katar rozwija się w poważniejsze schorzenie, to problem do rozwiązania dla ich rodziców i na tym powinni skupiać siły, a nie na nierealnych próbach eliminacji drobnoustrojów z otoczenia.
                  • leyre1 Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 17:05
                    No widzisz, nie znasz moich dzieci, bo kazde chodzilo z tzw katarkiem, kaszelkiem, czerwonym gardelkiem itp i nigdy jakos nie ladowaly w domu z ciezka choroba, w szpitalu tym bardziej. Zadne nie mialo zapalenia pluc. Zaczynaly pobyty w placowkach od kiedy byly niemowletami i frekwencja zawsze ponad 90%. Wiecej, ja znam mnostwo takich dzieci jak moje.
                          • sinusoidaa Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 20:16
                            Celowo przejaskrawilam. Zaświadczenie od lekarza, które zaniosłam profilaktycznie do przedszkola dotyczyło niezagrazaniu statystycznemu rówieśnikowi. Dziecko z obniżoną odpornością (podkreślam, że takie, jak moja starsza córka w pewnym okresie - nie jest to więc punkt widzenia uzależniony od punktu siedzenia) nie stanowi odniesienia. I rodzice takiego dziecka nie mogą wymagać, aby do niego dostosowywala się zdecydowana większość grupy. Nie wymagałam tego, zabrałam córkę z przedszkola, ale konsekwentnie nie będę trzymała syna przez większość roku z dala od przedszkola dlatego, że ma katar. To jest taki sam problem dla innych rodziców, jaki ja miałam z córka. I trzeba szukać rozwiązania i pomocy dla własnego dziecka, indywidualnie, nie terroryzujac otoczenia, obarczając odpowiedzialnością wszystkich dookoła.
                              • sinusoidaa Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 20:33
                                Trzymalam w domu córkę, był o to uzasadnione, trzymanie syna jest nieuzasadnione. Potwierdzone autorytetem lekarza. Podwazasz?
                                Btw, w przedszkolu syna nie odnotowano masowych zachorowań. Absencja była porównywalna we wszystkich grupach.
                                  • sinusoidaa Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 21:40
                                    Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Napisałam, że zaświadczenie zawiodłam PROFILAKTYCZNIE. Znaczy to tyle, że zawiodłam sama, na wszelki wypadek, gdyby trafiła się rozhisteryzowana mamuska. Ale się nie trafiła. To przywróciło mi wiarę w rozsądek. Ale czytając niektóre wypowiedzi, tracę tę wiarę.
                                    • moni_kaw Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 21:44
                                      Oczywiście, nikt cię nie prosił ale sama wpadłas na wszelki wypadek na pomysł żeby iść do lekarza i poprosić o zaświadczenie, o którym nawet lekarz nie miał pojęcia ( jak sama napisałaś dziwił się) ; PS - skoro córka jest młodsza i i tak siedziałas z nią w domu nie można było się nad synem ulitowac i zająć również nim?
                                      • sinusoidaa Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 30.08.17, 21:53
                                        Córka jest starsza, przedszkole ma już dawno za sobą. Syn do przedszkola chodzi teraz. Nie ma tu mowy o litości, nie czytaj czegos, czego nie ma, bo, jak wcześniej napisałam, syn cały czas czuł się świetnie i karą dla niego byłoby pozostawienie to w domu.
                                        Jeśli chodzi o zaświadczenie, po lekturze forum na przestrzeni lat, wolałam uprzedzić ewentualne roszczenia, których, jak się okazało, nie było. Lekarz był zdziwiony, gdyż, tak jak ja, nie uważa, że katar jest zabójczy.
                                              • leyre1 Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 31.08.17, 10:54
                                                moni_kaw napisał(a):

                                                > Rozmawiamy o odpowiedzialności; ale to trzeba widzieć dalej niż końcówka własne
                                                > go nosa ;

                                                Czyli co postulujesz, ze rodzic ma izolowac dziecko ktore ma cieknacy nos, czerwone gardlo albo kaszel ale nie ma goraczki i ogolnie czuje sie ok?
                                                  • sinusoidaa Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 31.08.17, 14:54
                                                    Jeśli leży Ci na sercu dobro swojego dziecka, które ma obniżoną/niewykszałconą odpornosć. które łapie każdą infekcję, spowodowaną najpopularniejszymi szczepami wirusów, Twoim zadaniem jest zadbanie, aby infekcji unikać. Nie wymagaj, aby 95% dzieci z przedszkolnej grupy siedziało w domu, żeby Twoje mogło do przedszkola chodzić. I uważaj, bo skoro katar wg Ciebie jest takim zagrożeniem, żeby Twoje dziecko, nie daj Boże, nie złapało groźniejszego patogena, którego nosiciel możne być nieświadomy własnego nosicielstwa. Bo dopiero wtedy zacznie się prawdziwy dramat. Czego oczywiście nie życzę. Ale powinnaś to rozważyć.
                                                    Dlatego uważam, że powinnaś chronić swoje dziecko przed kontaktem z drobnoustrojami chorobotwórczymi, ale poprzez odizolowanie swojego dziecka. Nikt nie będzie ograniczał swoich dzieci, żeby zapewnić komfort Twojemu. Zapewnienie komfortu jest Twoją rolą, ale nie kosztem innych dzieci, których, zapewniam Cię, jest jednak większość. Może i brutalne to jest, ale takie jest życie. Mniejszość musi się dostosować do większości.
                                                    Na marginesie, czy z panią wychowawczynią również walczysz, kiedy jest zakatarzona? Bo, zapewniam Cię, panie zwolnień na katar zazwyczaj nie biorą.
                                                  • sinusoidaa Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 31.08.17, 16:26
                                                    Powtórzę po raz kolejny: katar nie jest chorobą. I nie jest to moja teoria, tylko lekarza pediatry. Skoro uznał, że mój syn do przedszkola powinien uczęszczać, to wybacz, ale będę jego słuchała, bo jest dla mnie autorytetem, a nie wirtualnych osób z forum.
                                                    I jeśli jest tu ktoś, kto nie patrzy dalej, niż czubek własnego nosa, to taką osobą jesteś Ty. Ja potrafiłam zabrać córkę z przedszkola, bo leżało mi na sercu jej dobro, jej zdrowie. Nie mogłabym narażać jej na kolejne choroby, zdawałam sobie sprawę, ze problem leży w organizmie córki, a nie w otaczających ją zasmarkanych dzieciach. Drżałam tylko, żeby nie złapała czegoś poważniejszego od bogu ducha winnej osoby. Ale do głowy mi nie przyszło, żeby mieć pretensję i terroryzować rodziców innych dzieci za choroby mojej córki.
                                                    I tego się trzymam obecnie, mając syna w przedszkolu. Lekarz uznał, ze syn nie jest zagrożeniem dla przeciętnego przedszkolaka, a o nieprzeciętnego, chorowitego niech zatroszczą się jego rodzice, w jaki sposób wyeliminować przyczynę, podnieść odporność, albo pomóc jej się wykształcić.
                                                  • ela.dzi Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 01.09.17, 09:06
                                                    Zastanawiam się czy chodzimy do tego samego lekarza smile Też miałam już zabierać dziecko z placówki, bo strasznie chorowało, ale na szczęście w końcu było lepiej. Śmieszy mnie ta histeria wokół kataru, choć chyba nie powinna skoro to moje dzieci obrywały rykoszetem od innych zasmarkanych dzieci. Ale mieć pretensję do innych, że samemu ma się gorszą odporność ? Na szczęście trafiałam na normalne panie w żłobku i przedszkolu.
                                                • moni_kaw Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 31.08.17, 11:20
                                                  A jeżeli histeryzuje bo ma powód? Bo jego dziecko zarażone od twojego nie śpi w nocy bo katar mu uniemożliwia a ten ktoś rano staje za stołem operacyjnym, albo wsiada za kierownicę autobusu? Jak widać trudno ci to zrozumieć, masz pełne wolnego czasu skoro trwonisz go na forum ale własne dziecko z infekcją jak widać na niego nie zasługuje
                                                  • leyre1 Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 31.08.17, 11:25
                                                    moni_kaw napisał(a):

                                                    > A jeżeli histeryzuje bo ma powód? Bo jego dziecko zarażone od twojego nie śpi
                                                    > w nocy bo katar mu uniemożliwia a ten ktoś rano staje za stołem operacyjnym, a
                                                    > lbo wsiada za kierownicę autobusu? Jak widać trudno ci to zrozumieć, masz pełn
                                                    > e wolnego czasu skoro trwonisz go na forum ale własne dziecko z infekcją jak wi
                                                    > dać na niego nie zasługuje


                                                    No coz ti moze sobie wynajac opiekunke i trzymac ja i dziecko w sterylnym pomieszczeniu, a moze tez zrezygnowac z pracy albo nie decydowac sie na dzieci skoro nie wie ze we wczesnym okresie zycia infekcje sa czyms normalnym i moga sprawia nieco niedogodnosci.
                                                    Radze takim rodzicom nawiazac kontakt z reality.
                                                  • leyre1 Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 31.08.17, 11:40
                                                    moni_kaw napisał(a):

                                                    > Wszyscy będę opiekunki opłacać bo ty jedna wolisz klepac głupoty w klawiaturę n
                                                    > iż zająć się dzieckiem z infekcją

                                                    Alez ja sie zajmuje dzieckiem z infekcja, napisalam ci z jakimi objawami dzieci nie sa posylane. Takie infkecje zdarzaja sie rzadko, a kiedy dzieci chodzily do zlobla/przedszkola tez nie byly czeste, wiekszosc nie byla z goraczka ani innymi objawami dla ktorych dzieci musialby zostac w domu. Natomiast smarki, kaszel itp w sezonie zimowym byly czesto, tak samo jak u reszty dzieci i frekwencja w grupie byla zazwyczaj 98-100%.
                                                    Roszice cyrkow nie urzadzali
                      • leyre1 Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 31.08.17, 10:48
                        moni_kaw napisał(a):

                        > Ciekawe czy te dzieci, które zarazily się od twoich miało też tak dużo szczęśc
                        > ia

                        Nie badz smieszna, dzieci sie zarazaja wszedzie, moje tez od kogos zlapaly. Spora ilosc infekcji w okresie przedszkolnym jest czyms normalnym, zupelnie, bo w tym czasie uklady odpornosciowy sie ksztaltuje, poznaje patogeny i uczy walczyc z nimi. Pomaga mu sie szczepiac co chronic przede wszystkim przed powiklaniami i ich skutkami.
                        Wiekszosc tzw przeziebien nie jest powodem do izolacji dzieci.
              • alin9 Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 08.06.18, 16:14
                Ja mając dziecko w przedszkolu też z każdym katarem leciałam do lekarza(czy to jeszcze alergiczny jest)Charczenie jak to u alergika (astma dziecięca).Potem odwoziłam dziecko do przedszkola.Przy tekście to katar alergiczny przez takich bagatelizujących patrzyli na mnie dziwnie.
        • zona_mi Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 28.08.17, 21:22
          Moje dziecko bardzo chorowało w pierwszym roku przedszkola i to za każdym razem było co innego, nie, że niedoleczona choroba itp.
          Lubił dzieci, opiekunki, w ogóle przedszkole, ale 2-3 dni - i tydzień-dwa chorowania.
          Po pół roku sugerowano, żebym go wypisała, ale ja wróciłam do pracy i nie chciałam tego zmieniać, skoro nie było to niezbędne. Pracowałam na pół etatu i zaczęłam go zabierać po obiedzie - jak ręką odjął. Doszłyśmy z dyrektorką przedszkola do wniosku, że fajnie, fajnie, ale trudno mu było tam zbyt długo w ciągu dnia, a odkąd zabierałam go wcześniej, przestał chorować.
      • hugo43 Re: Mityczne chorowanie w przedszkolu 28.08.17, 20:50
        U nas wiecej bylo jelitowek niz przeziebien.zdarzalo sie,ze i 8 tygodni ciurkiem chodzila.nic nie da sie zrobic.sa w grupie dzieci ,ktore wiecej chorowaly,niż chodzily do przedszkola.z ciekawych chorob corka zaliczyla wirus bostonski i przeniosl sie na starszego syna,a pozniej to juz pol tureckiego miasteczka polozyl😣