Dodaj do ulubionych

No dobra, to teraz realnie :)

    • mamma_2012 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 19:07
      Ja już pisałam, garden party z grillem na ok. 60 osób (to już z dziećmi). W piątek trochę rzeczy sobie naszykowałam, w sobotę resztę. Zakupy w większości zrobił partner, córka pomogła z zawijaniem ziemniaczków w folię.
      Takie imprezy na 40 (już z dziećmi) osób robię 2-3 razy w roku, obiady dla rodziny na 20-30, ze cztery razy w roku.
      Tak, wiem nie da sięsmile
    • solejrolia Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 20:32
      c.a. 25
      impreza w ogrodzie, grill, szaszłyki gotowe, a tort zrobiony przez znajomą. mąż rozpalił grilla, a całą resztę przygotowałam sama osobiście (tylko mama łaziła i mi przeszkadzała, rozpraszała) generalnie przyszykowałam wszystko w pół dnia łącznie z zakupami.
      m.in. 3różne sałatki, dipy do przekąsek słonych/na zimno, przekąski typu herbatniczki pieguski domowe, ciasto
      Jedzenie musiałam tyle, tak zaplanować i przygotować, żeby było jeszcze na kolejny dzień, bo część osób została na nocowanie i musiałam podać śniadanie, i coś przed obiadem, dopiero potem wszyscy porozjeżdżali się. (a na obiad nie miałam już sił, tylko poszłam spać...taka byłam zmęczona całym przedsięwzięciem.)
    • dzika41 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 20:45
      40 osób, chrzciny syna
      Obiad: zupa groszkowo-porowa, faszerowane mielone, puree z ziemniaków, 2 surówki.
      Tort, szarlotka
      Później grill: przeróżne mięsa, warzywa, pieczarki faszeroeane, bsgietki zapiekane, krupnioki z kaszanki
      3 sałatki do mięs grilowanych.
      Łącznie ok 24 h pracy ale rozłożone na 3 dni.
      Pomagała mama i Ślubny.
    • karola1008 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 21:08
      42 osoby-tylko najbliżsi przyjaciele i najbliższa rodzina big_grin, na ciepło: dwa dania mięsne (jednogarnkowe), zapiekanka rybna oraz makaron ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i sosem serowym. Na zimno: ze 4 sałatki, 3 pasty do chleba i chyba jakaś deska wędlin albo serów. Gotowałam ja i mój syn (wtedy lat 13, obecnie 14), który umie i bardzo lubi gotować. Naprawdę, wystarczy mu ogólnie powiedzieć mniej więcej co ma przygotować i nie trzeba go pilnować. Zrobi, co trzeba smile. Staliśmy przy garach ze 4 godziny smile. Mam dwa podgrzewacze, kolejne dwa pożyczyłam od siostry z restauracji, więc potem nie nikt nie musiał co chwila ganiać i podgrzewać dań ciepłych. Pieczywa ktoś zawsze dokroił, zaparzył świeżej herbaty, czy zrobił kawę. Fajnie byłosmile. Mam dużo kuzynów, z którymi utrzymuję bardzo bliskie kontakty, więc na imprezach z reguły ok. 20-30 osób mam smile. U moich kuzynów jest tak samo. Bardzo to lubię. Odwiedzamy się też bez okazji, np. ktoś wraca do domu i przejeżdża przez moją miejscowość, więc dzwoni i pyta czy może wpaść na chwilę. Może, może. Coś do jedzenia też zawsze dostanie big_grin.
        • karme-lowa Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 21:32
          Najwiecej to miałam ok 20 osób. Ale rodzina z tych tradycyjnych, więc menu proste☺.
          Gar grochówki (uwaga chwalę się: robię pyszną), bogracz z kluseczkami, rolady, kluski, modra kapusta, naleśniki nadziewane (to już bardziej na kolację), sałatki.
          Torty i ciasta uwielbiam piec więc to dla mnie przyjemność.
          Mieszkam w fajnym miejscu. Uprzedziłam o dużej imprezie, problemu nie było. Grochówka i bogracz stały w lodówkach sąsiadek☺.
    • marminia Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 21:31
      30 osób - sama przygotowywałam (to znaczy gotowałam i piekłam, bo mąż robił dekoracje i przestawiał meble), dwa dni pracy. Mam wprawę, bo od ponad 20 lat przygotowuję sama wigilie na 10-16 osób, co dwa lata śniadania wielkanocne na taką samą liczbę, zrobiłam komunię na 26 osób. Jednej rzeczy tylko nie przewidziałam - przygotowane wcześniej jedzenie trzeba było gdzieś przechować. Gdyby nie to, że to była zima i mogłam trzymać na werandzie - nie byłoby szans.
    • tryggia Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 21:39
      To nie ja bilam rekord, a nasze ówczesne mieszkanko.
      Chrzcino-urodziny.
      Metraż 28 m(w tym łazienka i przedpokój) i ponad 20 osób. W kuchni podzieliliśmy się z mamą, ale był obiad, zupa,surówki i deser.
      Wszyscy siedzieli w kupie, było głośno, wesoło i do dziś goście pamiętają, że było fajnie.
      • asia_i_p Re: No dobra, to teraz realnie :) 22.09.17, 08:35
        Podziwiam.
        Kiedy sobie przypominam ze swojego dzieciństwa, to normą było, że rodzice nie mając innego stołu niż jamnik bez problemu przyjmowali 10-15 osób w 40-metrowym mieszkaniu. Mój mąż ze swojego pamięta wesele swojej ciotki w mieszkaniu 50-metrowym, na trzydzieści-czterdzieści osób (stół zajmował dwa pokoje i przechodził przez drzwi), w tym tańce.

        A ja 15 osób na urodziny dzieci rozkładam na dwie transze i kombinuje dania dające się jeść bez pełnego stołu (fingerfood, domowy fast food, kociołki), bo się nie mieszczę. U ojca owszem, i brałam udział i przygotowywałam imprezę na 30+ (brałam udział we własnych poprawinach, przygotowywałam chrzest swojego dziecka), ale tam jest domek, duży pokój dzienny, dopożyczyło się krzeseł i nakryć od rodziny i sąsiadów i się mieściło. A u siebie nie potrafię obejść poczucia, że gość musi mieć miejsce, żeby zjeść pełen obiad. Za dużo e-matki. wink
      • obrus_w_paski Re: No dobra, to teraz realnie :) 22.09.17, 13:45
        O, ja kiedyś byłam na parapetówkie w kawalerce O takim metrażu. Na parapetówkę przyszło chyba pol roku (Ok, to był bardO mały fakultet), w szczycie było 30 osob. Było super, chociaż jeden facet przyszedł poważnie przeziębiony i większość z imprezy się zaraziła
        tryggia napisała:

        > To nie ja bilam rekord, a nasze ówczesne mieszkanko.
        > Chrzcino-urodziny.
        > Metraż 28 m(w tym łazienka i przedpokój) i ponad 20 osób. W kuchni podzieliliśm
        > y się z mamą, ale był obiad, zupa,surówki i deser.
        > Wszyscy siedzieli w kupie, było głośno, wesoło i do dziś goście pamiętają, że
        > było fajnie.
        >
    • noemi29 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 21:42
      14 osób w domu, ja i mąż, gotowałam w piątek i sobotę.
      W lokalu na 50 osób, składkowa impreza w stylu PRL. Razem z 4 koleżankami ogarniałyśmy dekoracje, zaproszenia, listę potraw, zastawę. Mąż z kolegą sprzęt i muzykę. Na drugi dzień były "poprawiny", przyszło z 20 osób i razem sprzątaliśmy.
      Może jestem nieudacznikiem, ale nie dałabym rady sama przygotować jedzenia dla tylu osób, samo mycie naczyń...ile kompletów pomieści się w zmywarce?
    • aagnes Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 22:13
      Wigilia na 12 osób, przygotowanie kilka dni przed, dochodzenie do siebie ze 3 dni potetongue_out. ale ja jestem bardzo kiepska w takich sytuacjach, denerwuje sie wszystkim zupelnie niepotrzebnie i to odbiera mi rozum, w zwiazku z tym prace nie ida tak jak powinny. Kilka urodzin corki na kilkanascie osób - samo zrobienie tortu doprowadzilo mnie na skraj zalamania nerwowego.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka