Dodaj do ulubionych

A na takim weselu byłyście?

23.09.17, 17:59
Sala przepiękna, stały 8 osobowe, drink bar, gołębie po kościele, sztuczne ognie, możliwość skorzystania z basenu hotelowego, zabytkowe auta z piękną i szczęśliwą parą młodą. Gdzie zagadka? A no : zaczęło się od podania pierwszego dania, dwie zupy przyniesione przez kelnerów w dużych wazach. Goście z braku miejsca na stołach ( wazony z kwiatami, lampiony, zastawa) miejsca trzymali je na swoich kolanach. Na stole przystawki: śledzik, sałatki 2, tortille, wędlina, sałaty to wszystko na talerzach deserowych. I teraz: kolejne ciepłe danie było po 3 godz ( dwa małe półmiski z ziemiankami i surówkami włącznie). Przystawek nie donoszono. Doszło do tego, że goście podkradali sobie to co zostało na innych stołach, zwłaszcza my młodzi co zakąsić weselną wódeczkę muszą, a toasty były za ciocie, babcie, przyszłe dzieci....Młodzi w umowie ustalili gramaturę, miało zostać żarcia, a nie było. Goście byli zwyczajnie głodni ( nawet poszły wszystkie ciasta ze słodkiego stołu). Rodzice młodych są mego w...i, czują się oszukani. Czegoś tam się domagają. Mniejsza o to, już po ptakach. Wesele fajne, ale głodne.
Obserwuj wątek
      • mama.nygusa Re: A na takim weselu byłyście? 23.09.17, 21:54
        Osobiscie nie, ale byla szwagierka, tylko, ze na tym weselu raczej nie byli oszukani tylko tak wlansie mialo byc, menu degustacyjne.Ona sama je bardzo malo wiec miala tylko ubaw, ale obok niej siedzial kuzyn slusznej postury i o dobrym apetycie, zamowil kebaba na dowoz, jak sie okazalo nie byl jedyny.Jak cos zostalo postawione na stole to zaraz masa rak chetna na zagarniecie smile
    • lati7 Re: A na takim weselu byłyście? 23.09.17, 19:56
      Z 10 lat temu byłam na podobnym weselu w dobrych znajomych. Nie przypuszczam, aby zrobili to specjalnie, bo to bardzo fajni, szczerzy ludzie.. Po prostu nie wyszło, przerosło ich, nikt nie doradził, a i koleżanka z tych co jedzą mało i w zasadzie tylko sałatki.... Wesele odbyło się w bardzo znanym pięknym miejscu, wynajęcie musiało kosztować majątek. Były pokazy tańca towarzyskiego, oraz profesjonalny barman robiący sztuczki i drinki itp. Znany DJ oraz chyba 15-20 min pokaz sztucznych ogni , który można było obejrzeć z wielkiego tarasu.
      Pierwszy zgrzyt już był przy usadzaniu gości.... Ale to nie wina młodych. Okazało się, że należało zorganizować dodatkowe stoły dla dzieci. Mądrzy inaczej rodzice ot tak zabrali swoje pociechy o czym poinformował minie zrozpaczony pan młody biegając i organizując dodatkowe miejscówki sad Naszych dzieci nie wzięliśmy , ale inni uznali że mogą ?! Po raz pierwszy żałowałam że usiadłam na końcu długiieggooo stołu wink Niestety do obiadu został na półmisku tylko jeden kawałek jakiegoś mięsa i zimne ziemniaki w półmisku. Mięskiem podzieliłam się z mężem zgarniając ostatnie dwie łyżeczki surówki.
      Po posprzątaniu przez kelnerów na stołach nie zostało dosłownie NIC. Ale, ale okazuje się, że gdzieś w środkowym sektorze są termosy z kawą i można zrobić sobie herbatkę oraz poczęstować się ciastem smile Trudna sprawa dostać się tam w szpilkach niosąc kawę i ciasto do stołu.... Po 24 w tym samym miejscu dostawiono stół z termosami zupą gulaszową i flakami i znowu wypici panowie i panie tryp tryp po schodkach i i śliskiej jak cholera podłodze z gorącymi bulionówkami do UWAGA! Już nie pustego stołu bo postawiono trzy malusieńkie salaterki sałatki jarzynowej ! I tak smutnawo przy wódce (szybko się skończyła) siedziano przy pustych stołach. W oddali słychać , że rzucono DZIKA ! Większość wygłodniałych pomknęła w kolejkę. Kucharz który kroił, myślał tylko aby jak najwięcej zostało dla kuchni. Każdy dostał na mikrusieńskim talerzyku po jednym włóknie dzika, na co wspomniałam kucharzowi, że aż tak się nie oszczędzam smile
      Tort był przepyszny, naturalny, owocowe smaki poziomek i malin. Niestety .... Kawałki takie przezroczyste że całą salę i gości widać było przez nie smile I nie przesadzam... naprawdę nie jemy dużo, ale po raz pierwszy byłam na takim weselu i żałowałam że w domu nie zjedliśmy smile Głodni zmyliśmy się po 2.30 , bo na następny dzień mieliśmy pilny wyjazd.
    • jeziorowa Re: A na takim weselu byłyście? 23.09.17, 19:57
      Byłam na "głodnym" weselu w super ekskluzywnej restauracji. Gdy goście weszli na salę na stołach stały dekoracje i napoje. Usiedliśmy. Ku naszemu zdziwieniu kelnerzy w smokingach i białych rękawiczkach zaczęli roznosić espresso. Okazało się, że to nie mini kawa, tylko... zupa😀😀😀. 3 godziny później było drugie: na olbrzymim talerzu liść pora, 2 plasterki marchewki i mięso (może 3-4 dkg). Potem pojechaliśmy całą paczką na zapiekanki pod pałac i podobno przegapiliśmy mini ciasteczko😜 Pamiętam to wesele do dziś chociaż było ponad 20 lat temu.
    • heca7 Re: A na takim weselu byłyście? 23.09.17, 20:05
      Byłam na weselu gdzie jeść nie było co. I nie chodzi o to że pojechaliśmy się nazrec wink po prostu ludzi było zbyt wiele w stosunku do tego co podawano. Było bardzo ciasno. Wesele w remizie strazackiej. I kelnerki podawaly polmiski z jednej strony stołu. Do nas do dochodzily prawie puste ,z jednym ziemniakiem itd. Jak mąż zapytał kelnerki czy mogłaby raz podać inaczej to powiedziała że mają za mało zastawy. Na stołach przez całe wesele nie było szklanek! Tylko kieliszki do wódki. Na początku przy wejściu każdy z tacy wziął coś co udawało szampan. I jeśli nieopatrznie odstawil na tace po wypiciu to cole, sok itd musiał pić z kieliszka do wódki. Szwagierka poszła prosić o szklankę dla dziecka do kuchni! Myśmy zwineli 4 stojące na cały 20 osobowy stół kieliszki do wina i w nich pilismy napoje. Na stolach były może trzy przystawki z czego jednej nikt nie ruszył. Na innych stołach też. To było coś jak surówka z kiszonej kapusty polana keczupem.
      Jak to określiła teściowa -bo to była jej bliska rodzina wesele typowo dochodowe big_grin zbieranie na wózki itd. Rodzice Pana młodego byli wściekli że dali się namówić na coś takiego żeby tylko jak najtaniej a luda chyba cała wieś i okolica. Żeby wstać od stołu trzeba było prosić gościa z tyłu żeby się do swojego podsunal.
      Pół roku później wydawali córkę za mąż i już było normalnie. Bez zastaw się a postaw się ale na stołach było normalne jedzenie.
    • martishia7 Re: A na takim weselu byłyście? 23.09.17, 20:21
      Znam tylko z opowieści przyjaciółki - była u znajomej na weselu. Wesele w Kazimierzu, czy gdzieś w okolicy, w dość ekskluzywnej miejscówce. Menu konsultowane przez samego Wojciecha Modesta Amaro. Ok. 11 goście jechali na stację benzynową jeść hot-dogi.
    • wiosennaburza1 Re: A na takim weselu byłyście? 23.09.17, 20:38
      kiedyś o mało co sama takiej imprezy nie urządziłam. lokal "ojejkujaktuekskluzywnie" . szef kuchni w mundurku przyszedł konsultować menu. otóż przystawki to takie a takie, dania gorące takie a takie a sałatki to już nawet nie takie a takie a jaktowymówićtakieeleganckie. cena też taka a taka. impreza miała się odbyć w ogrodzie zimowym i ten ogród mnie tam przyciągnął. wszystko pięknie, cenę za osobę przegryzłam ( z bólem) i na koniec zapytałam ( o dzięki za natchnienie) czy jeśli zabraknie na stołach to co wtedy. szef kuchni się nadął. tu już żarówka w głowie zaświeciła mi jaśniej. zapytałam o "ilość np. wędlin na osobę" .
      10 dekagramów. na 8 godzin . na jeden pysk.
      mięsko w drugim daniu nie prezentowało się już tak okazale. szef kuchni, ciągle nadęty i już obrażony, tłumaczył mi dlaczego mięska w drugim będzie cienki plasterek.
      zapytałam jeszcze o ilość ciasta na osobę i wyszłam.
      nie dziwcie się, że ktoś dał się zmanipulować. tak dała się wrobić moja znajoma. jak później wyznała, wstydziłą się spytać o gramaturę dań. i nie przypuszczała...
      byłam też kiedyś na weselu gdzie rodzice młodych sprosili wszystkich możliwych. po 23-ciej ludzi czaili się na surowe ogórki ( taka surówka, jeden ogórek pokrojony w plasterki i ułożony mocno ażurowo na talerzu). a żeby wstać nie trzeba było prosić sąsiada o przejście. trzeba było prosić sąsiada, sąsiada sąsiada, sąsiada sąsiada sąsiada oraz adekwatnie z rzędu z tyłu. pierwszy raz doskonale rozumiałam, czemu niektórzy szybko znaleźli się pod stołem. przynajmniej nie walczyli o ogórka i nie siedzieli kołkiem, bo jak tu się ruszyć. normalnie , zazdrościłam.
    • nastjaa Re: A na takim weselu byłyście? 23.09.17, 22:30
      Bylam na takim ponad 10 lat temu - te mini potrawki mialy podkreślić ekskluzywność wesela, ludzie byli głodni. Ale nie to było najgorsze- młodzi wymyślili sobie, że mój jeszcze wtedy niemąż, z powodu sprawowania funkcji świadka będzie siedział z nimi przy stole, a ja (osoba towarzysząca ) będę siedziala przy stole z rodzicami, ciotkami i dziadkami nie mojej rodziny. Mąż sie postawił i powiedział, ze będzie siedzieć ze mną przy tym stole ze "starszymi" - niestety był to straszny problem dla młodych, zrobili mu awanturę, trochę po dobroci kazali mu nie odp.....ć. na szczęście sie uparł i mnie nie zostawił z obcymi.
    • ga-ti Re: A na takim weselu byłyście? 24.09.17, 00:01
      Byłam na podobnym, nie było opcji z basenem. Pierwszy ciepły posiłek podano bardzo późno, bo przejazd z kościoła, toasty, zdjęcia grupowe, rozlokowanie gości, powitania, przemówienia... a później był pokaz kelnerów, jak to pięknie wnoszą na srebrnych tacach obiad dla stolika młodych i rodziców, cud miód, a później długo długo nic i wreszcie kolejne stoliki dostawały obiad. Ostatni stolik powitał kelnera oklaskami tongue_out
      Poza tym, że głodno, to fajnie było smile
      • ga-ti Re: A na takim weselu byłyście? 24.09.17, 00:16
        A, dodam jeszcze, że organizatorzy wesel takich normalnych, nie och-ach-i-ę-ą, nie schodzą z menu poniżej określonej ilości, nawet jeśli młodzi chcą zaoszczędzić, to nie mogą, bo np. muszą wybrać określoną ilość przystawek, nie mniej niż..., podobnie z ciepłymi posiłkami, również nie mniej niż... Jak motywował jeden z właścicieli, bo później goście tyłek mu obrobią, że skąpi i nie warto u niego wesel organizować, bo jedzenia mało daje.
        • muchy_w_nosie Re: A na takim weselu byłyście? 24.09.17, 02:12
          Dokładnie tak jest, w dobrej restauracji nie możesz zrezygnować z przystawki czy zupki, jak robisz wesele przez pół nocy. U mnie było menu rozpisane na pozycje i wybieralam sobie z rodzaju potraw, mogłam coś wywalić ale to raczej z deserów, co uczyniłam zastępując lody tortem weselnym.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka