adopcje

    • mae224 Re: adopcje 25.09.17, 21:52
      Tak, kilka.
      W rodzinie: adopcja ze wskazaniem, wiele lat temu, noworodek adoptowany zaraz po urodzeniu od bardzo młodej matki, ale żadna patologia. Zdrowe relacje, teraz już własna rodzina.
      Kolejny przypadek mniej znanego mi małżeństwa, dziewczynka adoptowana, bez większych problemów, skończyła studia (kilka prób), wyszła za mąż, mieszka poza Polską.
      W rodzinie: adoptowano dziecko (w ramach rodziny) innej patologicznej matki jako podstawówkowe. Jako nastolatek powtarza schematy matczyne: choroby umysłowe, narkotyki, ośrodki. Sporo problemów.
      Znam jeszcze kilka, ale trudno ocenić, bo adopcji dokonano kilka lat temu zaledwie.
      • taki-sobie-nick Re: adopcje 25.09.17, 22:20
        Jako nastolatek powtarza schematy matczyne: choroby umysłowe, narkotyki, ośrodki.

        Tak, zwłaszcza choroby psychiczne (jakieś liczne?) stanowią powtarzanie schematów.
        • mae224 Re: adopcje 27.09.17, 21:38
          Nie jestem psychiatrą, ale są to dziedziczne skłonności, 'schemat' dotyczy powielania drogi świadomie obranej, bądź niestety wymuszonej przez 'choroby', napisałam 'choroby, bo diagnozy były różne, następujące po sobie w obu przypadkach.
          • taki-sobie-nick Re: adopcje 28.09.17, 01:55
            Ja też nie jestem, ale "powielanie" odbieram jako coś świadomego. Jeśli rodzic ma astygmatyzm i ja mam astygmatyzm, to nie "powielam schematu", tylko po prostu choruję.
    • klamkas Re: adopcje 25.09.17, 22:06
      Znam trzy rodziny adopcyjne i każda jest inna.

      Pierwsza - małżeństwo wydawało się ok, normalni, ciepli ludzie, do szczęścia brakowało im tylko dziecka. Adoptowali chłopca, miał 4 lata. Chłopiec był problematyczny (i nie ma się co dziwić - czterolatek ma prawo mieć problemy jeśli przeżył dwa lata w patologicznej rodzinie i kolejne dwa w domu dziecka) i to szybko obnażyło wady obojga małżonków i słabość ich małżeństwa. Historia zakończyła się tragicznie i przez nią jestem wielką zwolenniczką jak najściślejszej kontroli psychologicznej potencjalnych rodziców - bo ta adopcja zmarnowała życie tych trzech osób; w tym przypadku mogę napisać, że może chłopcu byłoby lepiej w domu dziecka (wiem, że to brzmi okropnie, ale naprawdę tak myślę, bo zafundowali mu koszmar).

      Druga - rodzina przygarnęła chłopca, miał 3-4 lata. Początki świetne, jako nastolatek dał czadu (ale to raczej efekt rozpieszczania przez rodziców i sporo starsze rodzeństwo, różnica wieku między nim, a najmłodszym z biologicznych dzieci to 14 lat i wybitnie komfortową sytuację finansową), do tego miał lekkie objawy FAS, które wyrównali ciężką pracą, teraz radzi sobie świetnie.

      Trzecia - adopcja trójki rodzeństwa w wieku 3-7 lat; było trochę problemów zdrowotnych, rodzina korzystała z pomocy psychologa (bo dzieci, szczególnie starsze, pamiętały rodziców i dom, bardzo tęskniły i słabo zaadoptowały się i w DD i w nowej rodzinie), ale wyrastają na fajnych ludzi.

    • kornelia_sowa Re: adopcje 25.09.17, 22:09
      Ja znam jedną rodzinę współcześnie, ze się tak wyrażę. Moi znajomi maja dwóch adoptowanych synów. Dostali ich malutkich- 3-4 miesięcznych. Sa problemy- z mową, obaj prawie już na pewno z diagnozą aADHD, agresywni w pkolu. Ten deseń.

      Wg mojej wiedzy, to do adopcji prędzej oddaja dzieci osoby z rodzin patologicznych, biedni ale porządni rzadziej.
      Ktoś z bliskiej rodziny stara się o adopcję. Oni widzą to na różowo. Nie biorą pod uwage, ze może być ciezko.
    • joanekjoanek Re: adopcje 26.09.17, 08:53
      Ja znam bliżej tylko jedną rodzinę, z trójką adoptowanego rodzeństwa, które przysposobili, gdy dzieci miały 5-10 lat (w tym przedziale wiekowym). Teraz dwa najstarsze są już prawie dorosłe. Orka na ugorze to mało powiedziane. Koleżanka, która je ma, jest moim guru, przed którym jestem skłonna bić pokłony 5 razy dziennie i intonować hymny pochwalne. Zresztą jej mąż oczywiście też, ale jego mało znam. Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo to jest trudne. Ale tu akurat efekty są spektakularne, bo oni te dzieci najwyraźniej wyprowadzili na ludzi. Jeszcze życie pokaże, co będzie, jak się wyniosą z domu "na swoje", ale na razie moim skromnym zdaniem rodzice dokonali cudu. Włożyli w to jednak przeogromną pracę, dla mnie niewyobrażalną, a mam troje własnych dzieci.
    • husmus Re: adopcje 26.09.17, 09:04
      Jestem mamą adopcyjną 2 dzieci. Oboje adoptowani, jako maluszki (3 mc-e, 20 m-cy).
      Syn obecnie ma 13 lat, jest dzieckiem tak idealnym, że nie mogłoby być lepiej. Świetnie się uczy, jest bardzo samodzielny, nauczyciele i całe otoczenie stawia go za wzór. Jest super chłopakiem i jesteśmy z niego bardzo dumni.
      Córka - 5 - latka, jak na razie żadnych problemów, wygląda na to, że też będzie wszystko dobrze. Super rozwinięta, inteligentna i bardzo radosna.
      Daliśmy i dajemy dzieciom dużo miłości i zainteresowania. Nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy mieć inne życie, niż mamy.
      Nie bez znaczenia - moim zdaniem - jest fakt, ze dzieci od początku wiedziały, ze są adoptowane. Mamy też grupę znajomych z dziećmi adoptowanymi, więc ten fakt również dzieciom pomógł się odnaleźć.
      Zaznaczam: nasze dzieci były zdrowe, z zadbanych ciąż, oboje przebywali w super rodzinach zastępczych, gdzie miały normalne warunki do rozwoju od samego początku.
      • kochamruskieileniwe Re: adopcje 26.09.17, 09:10
        To ostatnie zdanie - to jest jeden z kluczy...
        Świetnie, że tak trafiło Wam się. Bo ja, po opisywanych przeze mnie wyżej przypadkach - trochę podłamałam się.
        • husmus Re: adopcje 26.09.17, 09:14
          Dokładnie tak.
          Kiedy przechodziliśmy drugą procedurę, w OA powiedziano nam, żebyśmy nie liczyli po raz drugi na tak idealne dziecko.
          Cuda ponoć dwa razy się nie zdarzają.
          Jak na razie, mogę powiedzieć, ze się zdarzają.
    • margotka28 Re: adopcje 26.09.17, 09:27
      Ja znam osobę, która była adoptowana w wieku 10 lat. Aktualnie ma lat 46. Normalna sympatyczna kobieta. Nie ma swoich dzieci. Bardzo kochała swoich rodziców. Niestety już nie żyją.
    • areyoubetter Re: adopcje 26.09.17, 10:11
      Znam kilka przypadków, z dziećmi nie ma szczególnych problemów,więc o nic nie będę mówić, ale dwoje dzieci (różne rodziny) szczęśliwie już dorosły. Jeden jest strażakiem i co dziwne - jest BARDZO fizycznie podobny do adoptowanej mamy, druga dziewczyna ma uzdolnienia muzyczne, coś tam było ze śpiewem operowym, nie znam szczegółów. Oboje bardzo ok.
    • magia Re: adopcje 26.09.17, 20:15
      Mam w rodzinie takie małżeństwo. Adoptowali rodzeństwo 6 i 12 lat, po przejściach, z rodziny alkoholików, starsze dziecko jest 2 lata niżej w klasie niż powinna z powodu zaniedbań rodziny biologicznej.
      Adopcja była /jest trudna.
      Z młodszym dzieckiem nie było żadnych problemów. Że starszym mnóstwo - higieniczne, emocjonalne, szkolne: demolka domu, bicie rówieśników itd.
      Udało im się wyjść na prostą po kilku latach naprawdę ciężkiej pracy.
Pełna wersja