Dodaj do ulubionych

nieoddawanie pożyczonych rzeczy

11.10.17, 11:28
synowa pożycza teściowej walizkę i plecak. Teściowa po powrocie z wyjazdu przez dobry tydzień nie oddaje rzeczy, synowa przychodzi po walizkę, o plecaku zapomniała.
Plecak okazuje się potrzebny, synowa znów udaje się do teściowej pytając, czy ta może go oddać. Teściowa ze zdziwieniem, tak tak, już oddaję, wyjmuje go z szafy i podaje synowej. W synowej się lekko gotuje, ale mówi z uśmiechem, że wolałaby, aby jednak pożyczane rzeczy do niej wracały. Teściowa, z jeszcze większym zdziwieniem - no ale przecież był bezpiecznie schowany, ok zapamiętam, żeby oddawać (WTF?!). Dodam, że mieszkają w jednym bloku.
I co myślicie, synowa kłótliwa i nieużyta, w końcu były te rzeczy u mamusi, w rodzinie, nic się nie stało, czy teściowej się poprzestawiały klepki? Bo ja się skłaniam ku tej drugiej opcji. Ja nawet rodzicom zawsze oddaję asap to co pożyczyłam, nie chowam po szafach i nie udaję, że przez zasiedzenie stało się moim.
Obserwuj wątek
    • gaskama Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 11:32
      Mnie to zawsze dziwi, że ludzie potrafią sobie zatruwać życie i podnosić ciśnienie takimi duperelami. Trzeba w życiu naprawdę nie mieć poważnych problemów. A ... i nie wyobrażam sobie mieszkać z teściową w jednym bloku.
        • gaskama Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 11:39
          Ale takich ludzi już nie zmienisz. Tu chodzi o TEŚCIOWĄ!!! Ma dwie opcje: albo nie pożyczać i ryzykować awantury rodzinne, albo pożyczać i przypominać o oddaniu zaraz po terminie, do którego coś zostało wypożyczone. I olać sprawę. Ja mam teściową, przy której wszystkie tu opisywane na forum panie bledną. Trudno, nie zmienię jej. Postanowiłam zlewać. Szkoda mi tylko męża, któremu matka podnosi ciśnienie jak nikt.
        • gaskama Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 11:42
          Rozumiem, że chodzi o Twoją teściową. Ale plecak oddała. Mogę ci pożyczyć, pod warunkiem, że oddasz, jak ci przypomnę. Problem tkwi w tym (też), że zawsze wstydzimy się przypominać. Np. kolegom w pracy, którym pożyczyło się kasę. Też tak masz? Ja się nauczyłam, mimo że kosztowało mnie to wiele nerwów i emocji na początku. Bo jak to tak, wyjdę na sucz, która nie ma cierpliwości. Ale domagam się zwrotu w określnym, ustalonym, umówionym terminie. Nie czekam aż samo wróci, bo wiem, że są ludzie i ludziska. Przypominam, tu chodzi o teściową!
    • lauren6 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 11:41
      Tak, synowa jest kłótliwa. Wystarczyło się przypomnieć.

      Kiedyś zeracała wszystko w terminie, ale teraz mam tyle spraw na głowie, że zdarza mi się o czymś zapomnieć. Nie mam absolutnie pretensji jeśli ktoś mi przypomni o zwrocie, a wręcz jestem wdzięczna za taką przypominajkę, bo nie lubię zostawiać takich niedokończonych spraw i cudze rzeczy mi ciażą. Na pewno wkurzylabym się gdyby ktoś zasugerował, że znów zapomniałam czegoś oddać z powodu złej woli.
      • koronka2012 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 18:02
        Oczywiście, że mogła przypomnieć - chodzi o to, że nie powinna MUSIEĆ przypominać. Motyw postępowania (zła pamięć/intencje) jest najdoskonalej obojętny pożyczającemu, liczy się efekt.

        Niby drobiazg, ale dla kogoś kłopotliwy. Pożyczyłaś, ktoś nie oddał, tobie się zapomniało że rzecz poza domem a jak sama potrzebujesz - to szukasz... miałam tak z nadmuchiwaną poduszką do samolotu, której nie używam zbyt często - i o której pożyczeniu przypomniałam sobie w noc przed wylotem, przetrząsnąwszy wszystkie zakamarki mieszkania, przypomniałam sobie w końcu, że jest u X, i nie zdążę jej odebrać, a przede mną parenaście godzin w samolocie. Można się wkurzyć?

        Nie jechałabym może specjalnie oddać do osoby, z którą często się widuję, ale przy najbliższej okazji - np. wiedząc, że synowa przyjeżdża postawiłabym walizkę i plecak pod drzwiami żeby nie zapomnieć. Jeśli mieszkają w tym samym bloku to dla teściowej nie było problemem zanieść pożyczone rzeczy zamiast wsadzać je do szafy. Ona pożycza - ona powinna dopilnować szybkiego zwrotu.
        • lauren6 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 13.10.17, 08:49
          > Ona pożycza - ona powinna dopilnować szybkiego zwrotu.

          Ale teściowa zapomniała. Co z tym zrobisz? Nic. Oh wait, zawsze można zrobic teściowej awanturę z powodu walizki i popsuć sobie rodzinne stosunki na lata. Bo walizka stała w szafie big_grin
    • allut5 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 11:54
      Chcesz powiedzieć, że mieszkasz w jednym bloku z teściową z którą masz regularne kontakty i robisz jej awanturę o to, że jakaś tam twoja rzecz leży u niej w szafie a nie w twojej?
      To tym samym myśleniem ja znajomej której pożyczyłam pół roku temu książkę i książka czeka u niej "aż się zdarzy sytuacja do wymiany" powinnam mordobicie urządzić..

      Chyba, że teściową odwiedzasz tylko i wyłącznie z racji odbierania swoich rzeczy, a poza tym kontaktów nie utrzymujecie - to fakt, masz prawo się denerwować, że ci rzeczy nie oddała natychmiast.
      Ps. Jakim cudem odbierając walizkę ZAPOMNIAŁAŚ o plecaku? Czy teściowa nie powinna ci policzyć opłat za przechowywanie twojego plecaka w jej szafie? Wszak pożyczyłaś plecek i walizkę a przyszłaś zabrać tylko walizkę..



        • allut5 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 12:27
          A skąd ty wiesz co u kogo jest używane częściej? Książkę mogłam już 20 innym znajomym pożyczyć w tym czasie, albo dać na prezent, albo ją sobie jeszcze kilka razy poczytać bo fajna. Duży plecak od 7 lat mi leży nieużywany. Na bieżące potrzeby wystarcza dużo mniejszy. Duża walizka góra dwa razy do roku, poza tym zagraca mieszkanie. Więc co ty wiesz o częstotliwości używania rzeczy u kogoś innego?

          I tak bardzo często były te rzeczy potrzebne , ze aż synowa zapomniała przy odbieraniu walizki że tam jeszcze plecak był? Chciała rzeczy z powrotem to mogła je zabrać a nie rozkładać zabieranie na raty byle mieć pretekst do nakręcania sobie piany wściekłości przeciw teściowej "która się nie domyśliła czego synowa oczekuje!" .
          Tu teściowa mieszka w jednym bloku, więc realnie tak, jakby mieszkała na drugim piętrze tego samego dużego domu. I taka straszna tragedia że duże zagracające mieszkanie rzeczy są u niej w mieszkaniu skąd w każdym momencie synowa może je zabrać?

          Widać, że synowa prowadzi jakieś gierki z teściową i prowadzi je niestety po gów.iarsku, niedojrzale, na zasadzie podkręcania konfliktu i "obsikiwania swojego terenu".
          • sanrio Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 12:32
            >Tu teściowa mieszka w jednym bloku, więc realnie tak, jakby mieszkała na drugim piętrze tego samego dużego domu. I taka straszna tragedia że duże zagracające mieszkanie rzeczy są u niej w mieszkaniu skąd w każdym momencie synowa może je zabrać?

            przypuszczam, że to nie była jednorazowa akcja. Raczej na zasadzie "pożyczania" z zamiarem nieoddania
        • aankaa Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 23:40
          mallard napisał:

          > allut5 napisała:
          >
          > > Chcesz powiedzieć, że mieszkasz w jednym bloku z teściową
          >
          > Sallut, ale wątkotwórczyni nie pisała w pierwszej osobie mam wrażenie.
          >

          w takich przypadkach wątkodawczynie zwykle piszą "koleżanka mojej koleżanki"/"znajoma szwagra ciotki" itp big_grin
      • miedzymorze Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 15:04
        >Ps. Jakim cudem odbierając walizkę ZAPOMNIAŁAŚ o plecaku? Czy teściowa nie powinna ci policzyć opłat za >przechowywanie twojego plecaka w jej szafie? Wszak pożyczyłaś plecek i walizkę a przyszłaś zabrać tylko walizkę..

        chwila moment, to teściowa powinna pamiętac oddając walizkę, że ma tez plecak i oddać go przy okazji zwrotu walizki.
        To nie jest tak, że właściciel rzeczy ma chodzić za jaśnie pożyczającą...
        pozdr,
        mi
    • fomica Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 11:55
      A ja znam takich, co to specjalnie u mamusi trzymają rzeczy rożne graty, bo teściowie maja więcej miejsca w szafach i w piwnicy smile Może teściowa uznała że nawet wyświadcza przysługę, bo przechowuje coś co jest rzadko używane, no i jeśli nawet w tym samym bloku to już w ogóle luksus. I nie sądze żeby uznała że przez zasiedzenie rzecz stała się jej (serio, tak to interpretujesz??)
      Synowa trochę kłótliwa. Owszem, co do zasady należy oddawać rzeczy, ale akurat w tym przypadku nie uważam żeby to był wielki problem.
    • maggi9 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 12:17
      Myślę, że nie ma co się kłócić - jak mieszkają w jednym bloku to zawsze można podejść i wziąć ten plecak. Ostatecznie to nie drugi koniec miasta.
      Gorzej jakby teściowa ukrywała, że z plecakiem coś się stało albo pożyczała kolezance bez wiedzy synowej. A tak? Teściowej klepki się nie poprzestawiały imho, synowa po prostu lubi mieć swoje u siebie i jak powiedziała bez awantury to maim zdaniem spoko.
    • chicarica Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 12:36
      Ja z takiego powodu przestałam pożyczać książki.
      Konkretnie po tym jak:1
      1. Teść moją książkę otrzymaną od mamy na urodziny (a zatem wartość pamiątkowa, tak już mam że pamiętam od kogo dostałam) pożyczył bez pytania mnie o zdanie jakiejś swojej znajomej, książka oczywiście do mnie nigdy nie wróciła, a szkoda bo już nie do kupienia, a był to sentymentalny przewodnik po moim ukochanym mieście.
      2. Pożyczyłam książkę koleżance. Upomniałam się, twierdziła że nie ma i że na pewno oddawała. Jakiś rok czy dwa później poprosiła mnie o karmienie rybek pod nieobecność i przy okazji widziałam, że książka stoi u niej na półce, bardzo rzucała się w oczy bo była dosłownie na samym wierzchu. Głupia jestem, trzeba było wziąć i nic nie mówić koleżance. Tak czy siak, kontaktu już nie mamy, niech się udławi tą durną książką.
      Od tamtej pory nie pożyczam, wymieniamy się książkami z mamą i z nikim innym. Zresztą od paru lat kupuję prawie wyłącznie ebooki. Z mamą się dzielę, a reszta niech sobie kupi.
      • arwena_11 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 13:33
        U nas stoi książka, którą moja mama pożyczyła od koleżanki jak miały po ok 14-15 lat. Zanim moja mama ją przeczytała, rodzina wyniosła się z Polski. Były umówione ( za zgodą rodziców ), że jak koleżanka będzie znała nowy adres - to przyśle go mojej mamie i ta odeśle książkę. Nigdy niestety moja mama nie dostała tego adresu. Koleżanka wyjechała w 68 roku.
        Jak się pojawiła Nasza Klasa, a potem FB - moja mama liczyła, że może tamta się odnajdzie? Niestety nikt od 68 roku nie miał z nią kontaktu.
        Książka stoi na półce i czeka. Mija już prawie 50 lat.
        • lauren6 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 13.10.17, 08:54
          Właśnie sobie uświadomiłam, że jeszcze w liceum wymieniłyśmy się z koleżanką seriami książek: ja pożyczyłam od niej 3 książki, ona ode mnie 5 i tak już zostało. Jej książki trzymam do dzisiaj. W sumie jestem stratna 2 książki na tej wymianie.

          Zgodnie z jemateczkowymi standardami powinnam strzelić focha i śmiertelnie się obrazić. Tyle, że nie utrzymujemy ze sobą kontaktu od jakiś 15 lat. I co tu robić drogie brawo?
    • sanrio Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 12:42
      no jestem zdzwiona tym, jakie jesteście tolerancyjne dla pozbywania się swoich rzeczy.
      A jakby nie chodziło o teściową, tylko koleżankę, która przez miesiąc, mimo regularnych spotkań, nie jest w stanie oddać pożyczonych rzeczy, to byłoby ok?
      Dla mnie ani jeden ani drugi przypadek nie jest w porządku. I serio pożyczający musi się do us.ania upominać o swoją własność? Grzecznie prosić i czekać? No bez jaj.
      Chociaż w sumie, utwierdza mnie to tylko w przekonaniu, że dobrze robię, nie pożyczając niczego innym ludziom. Musiałabym brać pod uwagę, że skoro ktoś nie oddaje, to pewnie w dobrej intencji, chcąc mi zaoszczędzić miejsca w szafach, że ma zbyt dużo na głowie, aby pamiętać o oddaniu, że oczekuje ode mnie, że się upomnę, ale kilka razy...
      • araceli Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 12:49
        sanrio napisała:
        > A jakby nie chodziło o teściową, tylko koleżankę, która przez miesiąc, mimo reg
        > ularnych spotkań, nie jest w stanie oddać pożyczonych rzeczy, to byłoby ok?

        Dla mnie tak o ile przedmiotu nie potrzebuję a jeżeli będę potrzebować to pożyczający natychmiast (i w wygodny dla mnie sposób) odda. Jedni znajomi w ten sposób posiadali nasz nieprzemakalny worek używany na spływach kajakowych dobre 5 lat tongue_out
      • maggi9 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 12:52
        Chyba trochę przesadzasz. Zaznaczę, że ja zawsze oddaję pożyczone i to jak najszybciej bo nie lubię miec pożyczonych rzeczy. To raz, żeby nie było, że się lubuję w pożyczaniu na wieczne nieoddanie.
        Synowa z teściową mieszkają w jednym bloku - jest blisko. Sytuacja się powtarza cyklicznie czy to był jeden, jedyny raz? Bo jak teściowa lubi pożyczać i nie oddawać to spoko, rozumiem wku...enie. Ale jak raz - może najzwyczajniej w świecie zapomniała? Wystarczy powiedzieć, że lubisz mieć swoje rzeczy u siebie i prosisz o ich zwrot. Normalnie, bez awantury. Nie uważam, żeby ktoś tu przesadzał (o ile synowa nie nakrzyczała na teściowa i nie zrobiła jej awantury).
        Zwykłe nieporozumienie, ktoś zapomniał, ktoś przypomniał. O rany. Moim zdaniem nie ma się co denerwować, chyba, że teściowa znowu coś pożyczy i znowu zapomni to wtedy bym już jej nic nie pożyczyła. A tak zwykłe nieporozumienie i tyle. I nie widzę tutaj upominania się do us*anej śmierci. Raz synowa sama zapomniała a teściowa może jeszcze się nie rozpakowała dlatego nie oddała, za drugim razem oddała bez żadnego ale.
        • sanrio Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 13:10
          z tego, co mi mówiła siostra to regularne zwyczaje. Albo mają rodzinne święta, jakieś naczynia zostają u teściowej wypełnione jeszcze jedzeniem, potem ona musi się tygodniami upominać, żeby oddała jej półmisek czy nawet łyżki, widelce. Albo zostawi jakiś ciuch dziecka u teściowej, dajmay na to skarpetki. Potem widzi to na nogach drugiego wnuczęcia. Dla mnie to dziwaczne
          • maggi9 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 13:13
            Aha no to rozjaśnia nieco sytuację i wkurw.
            Bo z pierwszego postu wynika tylko ten jeden, nieszczęsny plecak i tyle. Więc nie ma się co dziwić, że większość osób w wątku machnęła po prostu ręką. Ale jak teściowa taka jest to nieco bardziej rozumiem synową.
            • sanrio Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 13:23
              w sumie racja, powinnam doprecyzować.
              Albo numer ostatnich dni: teściowa wyjęła z piwnicy zimowe ubrania po siostry starszym dziecku (mają dostęp do obu piwnic), zaczęła je segregować i odkładać na kupkę dla dzieci jej córki (czyli szwagierki mojej siostry wink ). Problem w tym, że moja siostra ma młodsze dziecko, które mogłoby te ubrania nosić. Tak jakby ona uważała, że to co należy do rodziny syna, należy również do niej.
              • maggi9 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 13:29
                A nie no takie zachowanie to już chamstwo i coraz bardziej jestem po stronie synowej.
                A wystarczy przecież zapytać - "X czy mogę przejrzeć ciuchy z piwnicy bo Y chciała dla córki". Odpowiedź - tak weź ja już nie potrzebuję/nie, najpierw sama przejrzę bo chce dla swojego dziecka. I spoko. Ludzie to czasami mają problem z najprostszą komunikacją bo zakładają, że inni myślą jak oni sami ewentualnie, że wiedzą co inni myślą.
                  • allut5 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 14:57
                    No to niech się synowa z mężem rozmówi a nie wiesza psy na teściowej.
                    A na przyszłość jak jej nie odpowiada, że jej rzeczy zostają u teściowej - to niech ich do niej nie zanosi, imprezy świąteczne niech wyprawia sama u siebie, a do teściowej łyżek nie nosi i wspólnych z nią piwnic nie prowadzi, bo oczekiwanie że teściowa się będzie domyślać która łyżka jej a która synowej i po imprezie będzie biegać do synowej je oddawać (o ile dobrze trafi i rozpozna ) to jakiś cyrk na kółkach.
                    • koronka2012 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 18:14
                      allut5 napisała:

                      > No to niech się synowa z mężem rozmówi a nie wiesza psy na teściowej.

                      No sorry, ale to, że teściowa ma klucze nie upoważnia jej jeszcze do rządzenia się cudzymi rzeczami jak własnymi! masa ludzi zostawia zapasowe klucze u rodziny na wypadek awarii, ale to się nie rozciąga na pełnomocnictwo do swobodnego dysponowania ich majątkiem!
                      • iwles Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 12.10.17, 11:26

                        sanrio, ale wyobraź sobie, że sałatki w swoich salaterkach i ze swoimi łyżeczkami przyniasą trzy osoby - i już robi się mętlik.
                        Na miejscu teściowej też nie zaprzątałabym sobie głowy pamiętaniem, które naczynie jest czyje. Umyłabym, włożyła do szafki i czekała, az właściciel się zgłosi.
          • gaskama Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 14:42
            Eee, ale teraz dodajesz dodatkowe informacje. W opisanej na starcie sytuacji zdecydowanie przesadziła siostra. Jednak trafiłam z tym, że chodzi o bliską osobę i NIE jesteś obiektywna w ocenie, serio. Nie mam powodu, by chcieć ci dogryźć, czy trzymać strony teściowej. Nie mam w tym interesu.
          • allut5 Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 14:53
            To synowa nie umie zwyczajnie po imprezie pozbierać rzeczy po sobie? Co za problem powiedzieć: daj jakieś naczynia to poprzekładam jedzenie i swoje gary zabiorę i umyję we własnym zakresie? Albo jak bardziej leniwa to poczekać kilka dni aż teściowa zje co zostawione i gary umyje i wtedy będąc u teściowej w odwiedzinach powiedzieć : zostawiłam tu x y i z, widzę że już puste więc zabieram z powrotem. Zostawia wszystko do posprzątania teściowej a później ma pretensje, że teściowa nie obsłuży jej u siebie w domu i jeszcze pod drzwi czystych naczyń nie odniesie?

            Co do skarpetek - a dlaczego twoja siostra taka fleja, że porzuca skarpetki dziecka byle gdzie po obcych domach? Nie umie się ogarnąć i pilnować że jak jest u kogoś w gości to się gratów ani śmieci nie zostawia tylko zbiera swoje rzeczy i trzyma u siebie? A jak zauważyła że znowu się zagapiła i zostawiła gdzieś i kogoś to co za problem przeprosić za własne gapiostwo i pozbierać rzeczy po sobie? Może niech każdą skarpetkę podpisze swoim imieniem nazwiskiem i adresem bo jak widać ma jakiś wybitny problem z organizacją swojej rzeczywistości.

          • aankaa Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 12.10.17, 14:37
            sanrio napisała:

            > mają rodzinne święta,
            > jakieś naczynia zostają u teściowej wypełnione jeszcze jedzeniem, potem ona mus
            > i się tygodniami upominać, żeby oddała jej półmisek czy nawet łyżki, widelce.

            jak u teściowej zostają półmiski/sztućce to znaczy, że przyniosła je tam synowa. To niech ona idzie po nie
    • kropkacom Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 12:54
      Machnęłabym ręką, bo teściowa, bo jeden blok i tak dalej. Generalnie ludzie powinni zwracać pożyczone rzeczy sami i w terminie. Bez upominania się. Z dwa razy w życiu obdarowano mnie czymś (nie bezpośrednio) co potem okazało się pożyczką i wiadomo... Ja poczułam się głupio i ten ktoś kto pożyczył na pewno też czuł się fatalnie. Poza tym, wychodzę z założenia, że z oddawaniem rzeczy jest jak ze spóźnianiem. Są ludzie którzy zawsze się spójnią a cała reszta najwyżej okazjonalnie.
    • jeziorowa Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 13:04
      Dużo zależy od tego jakiego typu to rodzina. Znam małżeństwa mieszkające niemal pod tym samym dachem z rodzicami, czyli: w tym samym bloku/ w sąsiadujących połówkach bliźniaka/ na dwóch poziomach jednego domu z oddzielnymi wejściami. Relacje między „młodymi” a „starymi” są różne począwszy od całkowitej autonomii aż do „jedno gospodarstwo na dwa domy”. W drugim przypadku przedmioty wędrują między domami, dzieci niemal żyją na dwa domy, posiłki często gotowane są w większej ilości aby część oddać do drugiej kuchni itd. Jeśli układ chociaż trochę przypomina „symbiozę” to teściowa zrobiła przysługę traktując swój dom jako czasowy magazyn, jeśli układ jest w zasadzie jak z obcymi sąsiadami to popełniła gafę nie rozliczając się jak najszybciej z pożyczki. Jednak nawet tutaj jeszcze daleka droga do posądzeń o próbę przywłaszczenia sobie cudzego bagażu.
    • joanna_poz Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 14:09
      akurat w ten konkretnej sytuacji wkurzenie synowej bez sensu.
      co innego jakby ta tesciowa mieszkała daleko, a nie w tym samym bloku.
      co innego jakby plecak był potrzebny, a tesciowa w sanatorium, albo nie daj boze pozyczyła - bez wiedzy właściciela - dalej.
      ok. powinna oddac bez upominania się, ale w tej sytuacji też nie widziałabym problemu.
        • zona_glusia Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 19:07
          Obie panie są roztargnione. Synowa też zapomina. A to skarpetek dziecka, albo naczyń lub przychodzi po plecak i walizkę, a wychodzi z samą walizką.
          Rozumiem wkurzenie synowej. Nic nas tak nie denerwuje jak własne wady widziane u innych.
        • aamarzena Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 20:27
          No ale co zapomina? Ten nieszczęsny plecak przetrzymać przez tydzień a nie dwa lata, nie puściła go też dalej w obieg. Naczynia po świętach czy większych imprezach rodzinnych odbieram od razu (sałatkę czy ciasto przekłada do naczyń gospodarzy, względnie zabieram cześć spowrotem), a czasem zostają. Bywa, że moja mama czy teść po pół roku sobie przypominaja i wyciągają jakąś miskę ze spiżarka z pytaniem czy to nie moja. Zresztą po większych składkowych imprezach czasem ciężko namierzyć właściciela jakiegoś naczynia, jeśli sam sobie tego nie przypilnuje.
          Jak mi czegoś potrzeba będzie szybko, a pożyczam komuś to zastrzegam, żeby zaraz po użyciu zwrocil. Inne rzeczy odbieram "przy okazji", ale często odebrać zapominam.
          Sama oddaje szybko po użyciu, szczególnie duże rzeczy jak walizka czy jakiś wielki gar, bo nie mam gdzie tego trzymac. Ale już małe pojemniki, w których przywoze kawałek ciasta czy inna walowke, albo książki zazwyczaj leżą w szafkach i czekają na oddanie przy okazji. Chyba, że ktoś zastrzega termin oddania. Ale zazwyczaj rodzina i bliscy znajomi mają podejście podobne jak ja.
          • aamarzena Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 20:30
            A co do skarpetek, spinek i innych dupereli to wychodzę z założenia, że skoro sama mam czasem problem z tym, które skarpety są którego mojego dziecka, to babci widząc dzieci rzadziej niż ja tym bardziej mają prawo nie ogarniać tematu.
    • bei Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 14:36
      Książki już przebolałam, co do rzeczy, które pozostały u pożyczających i niepoddających to doszłam do wniosku, ze skoro tyle lat obywam się bez, to trudno, niech sobie trzymają.
      Na miejscu synowej nie robiłabym przytyków, skoro do teściowej ma blisko to nie,był duży kłopot odebrać. Może (synowa) miała zły dzień?. Na miejscu teściowej byłoby mi głupio. Sama staram się, by pożyczane zaraz oddać, ale nie wiem, co będzie za jakiś czas. Mogę mieć problemy z pamięcią. Każdemu może zdarzyć się zapomnieć...
    • baltycki Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 15:20
      sanrio napisała:

      > I co myślicie, synowa kłótliwa i nieużyta, w końcu były te rzeczy u mamusi, w r
      > odzinie, nic się nie stało, czy teściowej się poprzestawiały klepki?
      Sam opis wystarczy, by poznac Twoje zdanie.

      > Bo ja się skłaniam ku tej drugiej opcji.
      A to niespodzianka big_grin.

      > Ja nawet rodzicom zawsze oddaję asap to co pożyczyłam,
      Tesciowa nawet synowej oddala.

      > nie chowam po szafach
      A ja dbam o pozyczone, chowam.

      > nie udaję, że przez zasiedzenie stało się moim.
      Zasiedzenie w tydzien? W tydzien, to kura jaja nie wysiedzi, a tesciowa plecak zasiedzi?
    • lady-z-gaga Re: nieoddawanie pożyczonych rzeczy 11.10.17, 15:59
      Mogłaby z tego wyjść dramatyczna i przekonująca opowieść o tym, jak w dniu wyjazdu, albo w przeddzień odkryłas brak plecaka. Jak spadł Ci na głowę dodatkowy nieprzewidziany kłopot w postaci wizyty u teściowej, ile czasu na to straciłaś, jak bardzo skomplikowało to przygotowania....
      Gdyby nie jedno zdanie: teściowa mieszka w tym samym bloku... big_grin

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka