L4 u Grażynki

    • sasanka4321 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:33
      Najzabawniej to tutaj jest, jak powstaje jakis watek o niani i jej prawach. Czy niania powinna dostac platne wolne na wlasne chore dzieci? A skad! Nie powinna w ogole miec malych dzieci, albo juz odchowane, albo zadnych. Czy emama chetnie zaplaci niani zeby ta niania wykurowala sobie swoj katarek w domu? A skad! Niania nie powinna chorowac. A jesli juz musi, to krotko, i za darmo. Czy niania dostanie platny urlop kiedy zechce? A skad! W najlepszym razie dostanie wolne dokladnie wtedy, kiedy emama wyjedzie na urlop.
      Coz, to jest emama w roli pracodawcy. Zmienia wtedy twarz. I retoryke.

      A przeciez to sie da latwo i po ludzku rozwiazac, prawda? Podpowiem: wystarczyloby zatrudnic 2 nianie. Albo 1,5 niani. Jedna na caly etat i jedna na polowke. Ta na pol etatu bylaby taka zapasowa. Tak by sie troche pokrecila wokol dzieci i pierwszej niani, ale w razie czego moglaby obowiazki niani pierwszej przejac.

      Nie musicie dziekowac za ten pomysl.
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:38
        Nie, wystarczy że mama zmieni nianie gdy ta jest chora (ewentualnie ojciec jeśli jest). Sprawdzone, przetestowane. A szef nie taki zawsze wredny jak się o nim mówi , czasami po prostu wystarczy pogadać
      • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:53
        1000/100
      • damajah Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:57
        Nie wiem co wcześniej ktoś pisał ale jak ja zatrudniałam nianię to miała i urlop płatny i chorobowe płatne (i to 100% bo nie bawiłam się w wyliczanie 80%) i miesiąc wypowiedzenia umówiony (a daliśmy jej znać już 3 mies. przed końcem pracy i pomogliśmy znaleźć zatrudnienie dalej) Z tym że mieliśmy dobre relacje i umówiliśmy się że nie będzie nadużywać np. chorobowego i obie strony były uczciwe.
        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:00
          W kodeksie pracy nie ma opcji „bez nadużyć i uczciwie”
      • szorstkawelna Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:32
        Genialne podsumowanie big_grin
      • aqua48 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:14
        sasanka4321 napisała:

        > A przeciez to sie da latwo i po ludzku rozwiazac, prawda? Podpowiem: wystarczyl
        > oby zatrudnic 2 nianie. Albo 1,5 niani.

        Ja tak zatrudniałam - dwie nianie na zmianę. W porywach do trzech. Moja Mama zajmowała się ciężko chorym ojcem, teściowie jak tylko słyszeli, że dzieci są chore to szybciutko mówili, o to my nie przyjdziemy, bo nie chcemy się od nich zarazić. A generalnie na każdą prośbę o przyjście choć na godzinę do dzieci kiedy była taka konieczność, odpowiadali, że nie mogą bo mają swoje ważniejsze sprawy.
        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:20
          Opłacałaś dwa, trzy etaty, ze wszystkimi kosztami, żeby w razie W mieć kogoś do dyspozycji? Czy miałas telefony do trzech niań i jak była potrzebna, to dzwoniłaś i na czarno płaciłas za przepracowane godziny?
          • szorstkawelna Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 11:47
            Jestem bardzo ciekawa odpowiedzi wink Może Aqua nam powie jak nie być grażyną biznesu.

            BTW jestem pracownikiem, nie pracodawcą, ale pracując w niewielkiej firmie i mając wgląd w finanse, doskonale rozumiem stres pracodawców. Oczywiście, żalenie się pracownikom, że trzeba płacić ZUS i podatki jest słabe, żeby nie powiedzieć żałosne, ale chyba każdy kto umie liczyć ma pojęcie jak może wyglądać prowadzenie małej firmy.
    • hanusinamama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:43
      Tez mam swoją firmę i powiem tak. Nikt ani mnie ani ciebie do tego nie zmuszał. Ja 2 dni po porodzie w szpitalu na kompie pracowałam. Ale...przeciez i ty i ja mozemy isc na etat. Bedziesz miała L4 i urlop po porodzie. Tez pracaowałam całe 2 ciąze (mimo ze musiałam brac zastrzyki i ciaze były zagrozne). Ale powtazam- to moj wybór ze mam firmę. Dodam jak to wygląda z punktu widzenia meza na etacie. U niego jest polityka taka, ze jak ktos kichnie to idzie do domu. Raz ze moga z domu pracować (mało kto na L4 idzie, zazwyczaj pracuje w domu), dwa ze sie nie zarazaja od siebie. A teraz z punktu widzenia mojego taty, tez ma małą firme. Gorący okres i okres grypowy.Ostatnie grypy paskudne. Przeziebiony pracownik pracuje...bo tyle pracy jest. Po 2 dniach juz 4 kichało. Po tygodniu połowa fimy na zwolnieniu, jeden w szpitalu, jeden co rpawda w domu ale nadal nie wrócił (zapalenie płuc). To jest jednak krótkowzroczne- zarazjacy sie pracownicy. I jeszcze jedno- to są ludzie. Maja prawo chorowac w domu, w łozku ( a nie szprycować sie antybiotykami i dawaj do pracy).
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:52
        Ok, masz rację, ja tego nie neguję. Grypa to grypa nie ma o czym mówić z grypą się z łóżka nie zwlecze. Ale czy jeśli pracownik za przeproszeniem "smarka i kicha" i nie ma kto go zastąpić a jeśli to musi to zrobić kosztem własnej rodziny to jest powód żeby od razu brać L4 ? - ale to też przyznaję że zależnie od branży o której mówimy
    • misoune Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:52
      Jestem wychowana na korpo, prywatnych, choć dużych firmach i nie wiem, co to zwolnienia.
      Ba! Urlop był zawsze wyproszony, wyblagany i mnóstwo zaległego...
      Teraz pracuję w budżetówce i jestem w szoku, ludzie kichną i idą na 2 tygodnie zwolnienia.
      Młode baby, nie rodzące dorychczas, panny, zdrowe jak konie, wiecznie na zwolnieniu.
      Bo ją przewiało...
      Jak 30-latke może przewiac we wrześniu i ona 3 tygodnie siedzi na zwolnieniu ....

      Jestem jedyna, która nie korzysta zezwolnień, nie mam potrzeby, nie chcę, nie umiem...
      I jestem przerażona tym, że na nasz koszt, wszystkich podatników, ludzie leżą i seriale oglądają
      • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:36
        Tak trafiłaś. Ja też budżetówka - zwolnienie jedno na anginę w pierwszym roku pracy czyli 20 lat temu. Potem w ciąży, ale nie od 2 kresek tylko jak była konieczność. I w zeszłym roku mnie trafiło - nagła operacja i dwa miesiące. Jak na 20 lat pracy to chyba nie są nadużycia?
    • zosia_1 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:39
      Ja jako pracownik w obydwu ciążach pracowałam do ostatniego dnia, na macierzyńskim też jako pracownik przechodziłam czasem do pracy, bo mnie potrzebowali. Jako pracodawca już rozumiem jedno: z racji prowadzenia działalności do mnie należy ryzyko, ale w zamian mam zarobki wyższe niż moi pracownicy.
    • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:55
      Dziewczyny dzięki za wszystkie wypowiedzi (również te negatywne) idę spać bo jedno z moich dzieci jest chore (przeziębienie) dlatego dzisiaj miałam więcej czasu żeby popisać bo robiłam za nianie a wiem że pewnie zaraz wstanie bo ma gorączkę. Pozdrawian
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 23:36
        To jeszcze na koniec bo się zagotowałam odnośnie podejścia do pracy pracowników. Pan pracuje u mnie 7 lat. Informuje mnie że ma mieć planowaną operację. Informuje mnie ze będzie na L4 2-3 tygodnie, potem to przeciąga, oki, poczeka, w końcu tyle lat u mnie przepracował, nie zwolnię przecież z pracy w takiej sytuacji, jesteśmy w stałym kontakcie, co miesiąc płacę ratę za sprzęt na którym pracuje . Z 2-3 tygodni robi się 6 miesięcy, po czym Pan idzie na należną emeryturę. 6 miesięcy już płacę za sprzęt który stoi po przecież pracownika po tylu latach nie wywalę z roboty tylko dlatego że miał operację. Pan wraca po 6 miesiącach, prosi o przyjęcie do pracy, przyjmuję jako emeryta (bo może pracować i ma uprawnienie). Po miesiącu Pan się zwalnia i śle na mnie donosy do wszystkich instytucji jakie są w tym kraju. Po raz kolejny nauczył mnie - NIDY NIE BĄDŹ DLA NIKOGO DOBRA BO OBRÓCI SIĘ TO PRZECIWKO TOBIE. Dobranoc
        • basiastel Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 07:51
          Chcesz kogoś przekonać, że te donosy to on tak bez powodu śle?
          • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:35
            Też o tym właśnie pomyślałam. Starszy pan bez przyczyny żądny krwi świetnej pracodawczyni.
            • szorstkawelna Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 12:05
              Różni są ludzie, ale wydaje mi się, że donos to ostateczność dla większości pracowników. Musiał Cię mocno nienawidzić, jeżeli po 7 latach pracy zrobił coś takiego.
              Ja trafiłam kiedyś na prawdziwego złodzieja w Twojej branży, wyjątkowego chama i sqrwysyna. Wytrzymałam tam niecałe dwa miesiące i do dziś mnie trzęsie kiedy go sobie przypomnę. Robił ludziom takie akcje, że donoszono na niego chyba dość regularnie w ramach zemsty. Poza tym, otrzymywał ciągle telefony z pogróżkami od okradzionych firm transportowych. No i miał parę spraw w prokuraturze. Mam nadzieję, że ręka sprawiedliwości go dosięgnęła.
              W myślach sama wymierzałam mu sprawiedliwość samurajskim mieczem, a w realu trochę mnie fascynowało to, że jest takim strasznym ch. a ma tyle miłości i czułości dla swojego syna. Kiedy z nim rozmawiał, zmieniał się nie do poznania. Podobno sam pochodził z mocno patologicznej rodziny i może postanowił, że dziecku zapewni wszystko chociażby miał okraść i podpalić cały świat.
              • szorstkawelna Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 12:20
                Przypomniało mi się, jak kiedyś zaryglował się w biurze, bo przyjechali jacyś ludzie żeby odzyskać swoje pieniądze. Innym razem dzwonił z płaczem facet, że stoi w Szwecji i nie ma jak jechać dalej, bo nie ma na paliwo. Dosłownie szlochał mi w słuchawkę...
                Kiedyś podmienił kierowcę za granicą na innego i tego, którego się pozbył zostawił bez kasy i transportu do domu w Hiszpanii.
        • madzioreck Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 17:03
          vendea0 napisała:

          co miesiąc płacę ratę za sprzęt na którym pracuj
          > e .

          Co to ma do rzeczy?

          Po miesiącu Pan się zwalnia i śle na mnie donosy do wszystkich instyt
          > ucji jakie są w tym kraju. Po raz kolejny nauczył mnie - NIDY NIE BĄDŹ DLA NIKO
          > GO DOBRA BO OBRÓCI SIĘ TO PRZECIWKO TOBIE. Dobranoc

          Znaczy, za darmo te donosy śle?
          • basiastel Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 21:38
            Znaczy, za darmo te donosy śle?
            ------------------------------------------
            za dobroć przecież hehe
    • lodomeria Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 23:59
      Już po kilku postach widać, że Cię te żony pracowników gniotą. Najbardziej te, co po pensje wydzwaniają, gdy tymczasem ich mężowie to wyrozumiałe miśki. No i ta hetera, co męża na 14 dni opieki nad noworodkiem urobiła.
      Świat byłby taki piękny, gdyby pracownicy (starannie wyselekcjonowani sami faceci) żon nie mieli.
    • bablara Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 00:23
      Masz własną firmę. I niestety to ,że Cię ktoś nie może zastąpić to niestety Twoja wina. Nie ma osób niezastąpionych . Są tylko takie którym się tak wydaje. Albo którym szkoda jest pieniędzy na zatrudnienie kogoś np. księgowej?
      • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 07:46
        Gdyby klienci chcieli płacić więcej za towary i usługi byliby pozatrudniani dodatkowi pracownicy. A Polscy klienci wolą tanie produkty z Chin, gdzie nie trzeba dublować pracowników, bo nie ma płatnych zwolnień i świadczone na czarno, ale tańsze, usługi.
        • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:37
          Jesteś pewna, że je w o l ą?
          • dziennik-niecodziennik Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 14:10
            Nie wiadomo czy wola, ale kupuja. Rynkiem polskim rzadzi cena, taka prawda. Jakos jest daleeeeeko w tyle za cena
    • sylwadomowa Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 07:47
      A czy Grażynka docenia i jakoś preferuje lojalnych pracowników, którzy za często nie korzystają ze zwolnień? Bo na ogół Grażynki wychwalają pracowników za jakiś spektakularny wyczyn, albo premiują swoich przybocznych, a chętnie sobie pojadą po cichym wyrobniku i nie wspominają nawet, ze to fajnie, że nie korzysta ze zwolnień. Tego nie zauważają.
      Ja nie chodziłam na zwolnienia, ale odkąd zauważyłam, że nikt tego nie docenia i i tak w rankingu pracowniczej wspaniałości wygrywają najwięksi efekciarze, a nie osoby solidne - biorę zwolnienie, gdy jestem chora. Na jedno wychodzi, bo z niechodzenia na zwolnienia i tak nic nie miałam, żadnego docenienia czy premii.
      • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:35
        Może wynagrodzenie powinno być, tam gdzie się da, dzielone na pół. Druga połowa to premia za frekwencję, jeśli pracownika nie ma trafiająca na konto osoby go zastępującej. Wydaje mi się, ze to uczciwe wobec wszystkich rozwiązanie.
        • sylwadomowa Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 11:37
          Opiszę jeszcze mechanizm, w jaki cwani a leniwi pracownicy manipulują pracodawcami, by uchodzić w ich oczach za pracusiów.
          Otóż u mnie niektórzy współpracownicy bardzo dużo chodzą na zwolnienia, ale od czasu do czasu urządzają pokazówkę - bez sensu ciągną jakieś zebranie do późna, zostają po godzinach by robić raporty (demonizują ciężar tej pracy), oczywiście trąbiąc na całą firmę, jak to się poświęcają i latając w tym czasie z tysiącem spraw do szefa, żeby widział, że oni po godzinach, a tak pracują!
          Dzięki temu pracodawca ma następujący ciąg skojarzeń: Józek B - straszne raporty - zarzynanie się po godzinach - dobry pracownik. Trza mu dać premię i chwalić.
          A taki Marek C., który nie chodzi na zwolnienia i nadąża ze swoją robotą w godzinach pracy, i nie chce bez sensu zostawać po godzinach na sztucznie ciągniętych przez "aktywistów - pokazowców" zebraniach, wychodzi na durnia. Kojarzy się on szefowi tak: Marek C. - co on właściwie robi? - przychodzi i wychodzi, po godzinach zostać się krzywi... - mierny pracownik. Trza go opierniczyć.
          Szefowie, bądźcie sprawiedliwi, nie sądźcie ludzi po pozorach, tylko wedle faktów, a wasz biznes będzie działał sprawniej.
          • vasaria Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 12:32
            jestem pracodawcą i pracownikiem. mam dg i etat. mam spojrzenie z obu stron.
            i zgadzam się, nigdy nie mogłam tego zrozumieć, jak można cenić pracownika, który musi zostawać po godzinach, żeby zrobić swoją robotę. opcje są dwie: albo jest doopa a nie pracownik, albo nie da się tego zrobić w godzinach pracy - co znaczy, że trzeba kogoś do pomocy zatrudnić.
    • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:54
      Prawda jest taka, że taplamy się wszyscy razem w tym polskim bagienku - kraju, który bogaty nie jest (tak, wiem, odnoszę się do Zachodu tongue_out), ale aspiruje do stylu życia państw bogatych. Pracownicy mają niskie zarobki i często skandaliczne warunki pracy (płace w części pod stołem, l4=zwolnienie z pracy, itd), a pracodawcom też łatwo nie jest, bo koszty zatrudnienia są jakie są.

      Ale każdy ma wybór, po której stronie chce się znaleźć.

      A tym, czego brakuje jest przede wszystkim brak zrozumienia, jakiejś normalności w stosunkach międzyludzkich. Jak zawsze - każda ze stron okopuje się w swoim grajdołku i wiesza psy na "przeciwnikach". Jakbyśmy nie jechali wszyscy na tym samym wózku.
      Takie mam wrażenie po tych dyskusjach.
      • martishia7 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:54
        Divida et impera.
      • wielki_uscisk Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 21:19
        butch_cassidy napisała:

        > A tym, czego brakuje jest przede wszystkim brak
        > zrozumienia, jakiejś normalności w stosunkach
        > międzyludzkich. Jak zawsze - każda ze stron okopuje
        > się w swoim grajdołku i wiesza psy na "przeciwnikach"
        > (...) Takie mam wrażenie po tych dyskusjach.

        I przecież tylko tego potrzeba, żeby dyskusja była interesująca, kulturalna i stymulująca.
        Dziwi mnie, że ludzie tak lubią gonić myślących inaczej, a wzajemnie poklepywać się po plecach za podobne poglądy. Ale niektórzy lubią przynależeć.
        Tyle, że cierpi na tym różnorodność i wartości poznawcze dyskusji.

        Moim zdaniem przeświadczenie, że własne poglądy są najlepsze, najsłuszniejsze jest butą - a gromadne potakiwanie i szczucie "odmieńców" jest jak picie w samotności do wielu luster.
        Lubię słuchać innych opinii, nie obraża mnie to, bo lepiej widzieć czy słyszeć w stereo, poznać drugą stronę medalu.
        "Co dwie głowy to nie jedna".
    • madami Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 14:05
      Ja cię doskonale rozumiem
    • mum2004 Re: L4 u Grażynki 08.03.18, 18:14
      Dlatego ani nie jestem Grażynką ani nigdy u Grażynki nie będę pracować.
Pełna wersja