Forumowe wątki o opiece nad starymi ludźmi

    • kaszub-ska Re: Forumowe wątki o opiece nad starymi ludźmi 07.03.18, 22:38
      Mnie się udało stosunkowo szybko, ale moi rodzice nie są typami stawiającymi się i chociaż twierdzili, że im pomoc nie potrzebna, po co wydawać pieniądze, jednocześnie zdawali sobie sprawę, że ich sprawność wraz z pojawiającymi się chorobami znacznie się zmniejszyła. No i przejęłam sprawy w swoje ręce i tak naprawdę sama zdecydowałam, co jest potrzebne i załatwiłam to, w sumie stawiając rodziców przed faktem dokonanym.
      Kiedyś sama założyłam wątek o rodzicach. Można odszukaćsmile
      Poszłam i powiedziałam mamie, że mają już swoje lata (wtedy 77 lat), nie są w stanie sami ogarniać wszystkiego w domu. Powiedziałam, że siostry nie mogą w każdą sobotę przyjeżdżać i robić wszystkiego, bo mają swoje domy i same też już nie mają 30 lat, a ja weekendy spędzam z dziećmi i trzeba to jakoś inaczej rozwiązać, bo to jest zupełnie normalne, że w tym wieku nie ogarną się sami. Że w domu będzie brudno i tak mieszkać nie mogą. Że musi ktoś jej pomóc prać i rozwieszać, bo w śmierdzących ubraniach chodzić nie mogą ani spać w brudnej pościeli. Że nie ma siły gotować obiadów a muszą jeść zdrowo.
      Powiedziałam, że najlepiej będzie zatrudnić panią do sprzątania, która raz w tygodniu przyjdzie i doprowadzi do czystości całe mieszkanie. Że ja znajdę i z panią porozmawiam, pokaże i wszystko ustalę. Powiedziałam, że są firmy cateringowe, które przygotowują różnorodne obiady domowe do szkół i przedszkoli i można u nich wykupić abonament i dowiozą do domu. Że to nie jest aż takie drogie, ja znajdę coś z normalnym jedzeniem i dogadam wszystko. Tak było na początek.

      Mama oczywiście twierdziła, że po co pieniądze marnować, że jak to obca osoba ma ich brudy oglądaćwink Że jak to będzie, sprzątaczka będzie się uwijać z ich brudami a oni będą sobie siedzieć? Że jak to ona cały dzień jest w domu, a obiadu nie może ugotować? Wszystkie wątpliwości rozwiewałam, wszystko tłumaczyłam. Firmę od obiadów znalazłam, sprzątaczkę też.

      Później, wraz z pogarszającym się stanem zdrowia, przekonałam mamę o pomocy opiekunki z MOPS. Tutaj był już duży opór i przekonanie zajęło mi dobrych kilka rozmów, ale udało się, choć przejście formalności - wywiad kosztował rodziców dużo stresu, bo oni są typami zamkniętymi w sobie. Wszystko im tłumaczyłam, uspokajałam, mówiłam, o co będą ich pytać, przygotowałam wszystkie dokumenty, info od lekarzy, listy leków itd. No i co najbardziej istotne, rozwiewałam wątpliwości spowodowane wstydem, że zwracają się o pomoc do opieki społecznej, tłumaczeniem, że jest to jak najbardziej normalna i przez państwo właśnie w celu pomocy takim osobom jak oni wymyślona forma wsparcia. Opiekunka przychodzi codziennie, ale na krótko. Ogarnia sprzątanie, pranie i idzie z rodzicami na zakupy. Za to pani do sprzątania przychodzi raz w miesiącu i zajmuje się grubszymi sprawami i dokładnymi porządkami, czyli myciem okien, szafek, lodówką, praniem pościeli, zmienieniem firan i zasłon.

      Rodzice są bardzo zadowoleni. Tata twierdzi, że w domu nigdy nie było tak czysto, nawet gdy w domu były dwie kobietywink Za wszystko płacą sami. Zawsze mówiłam konkretnie, że pieniądze macie, do grobu ich nie weźmiecie, oszczędzać nie musicie, bo wszystko macie, no i ja niestety nie mam, bo mi nie starcza na wszystko dla swoich dzieci.

      Natomiast na mnie i tak spadają inne obowiązki związane z umawianiem rodziców do lekarzy, wszelkimi sprawami, bankowymi, tam gdzie trzeba gdzieś zadzwonić, coś przeczytać i podpisać, zdecydować, ale do tego jestem przyzwyczajona, bo robię to już od 10 lat. Wizyty regularne rodziców u lekarzy w większości ogarniają siostry, te bardziej znaczące i podczas pobytów w szpitalu zwykle ja.

      Porady żadnej nie udzielę, bo z każdym człowiekiem inaczej idzie się dogadać. Moi rodzice, myślę, że nie są trudnymi ludźmi. Mama doskonale zdaje sobie sprawę, że tata ma demencję i nie myśli racjonalnie, więc nie można jego zdania brać na poważnie, a ona potrafi bardziej realistycznie spojrzeć na swoje zdrowie i sprawność i ceni sobie moje zdanie.

      Współczuję Ci i w sumie sobie w pewnym sensie też. Bo patrząc na moje przyjaciółki, w tym samym wieku, co ja, które do tej pory nie mają żadnych obowiązków wobec swoim mam (samotnych) i ojców (żonatych), zazdroszczę tego luzu, kiedy nie musisz działać, myśleć i żyć za kogoś, kto tego już nie potrafi.
Pełna wersja