galaretka_z_awokado
07.04.18, 00:16
Od razu przejdę do rzeczy. MAm syna, lat 11. Nie chcę zrobić z niego dzióbdziusia. Widzę jednak, że mam ku temu odruchowe skłonności (wychowywała mnie nadopiekuńcza matka). Walczę ile wlezie, ale czasem w ogóle nie umiem rozróżnić, czy aktualnie nie jestem nadopiekuńcza, czy już "olewam" swoje dziecko. Napiszę może punkty wątpliwe - w których wydaje mi się, że jestem nadopiekuńcza, a nie powinnam być - a wy napiszcie proszę, czy to robicie chłopcom 11-12 letnim, czy nie:
- wchodzenie w nocy do pokoju w celu skontrolowania zamknięcia okna, zgaszenia światła itd, skontrolowania kołdry
- ostatnie buziaki i rozmowy przed jego snem
- dbanie o to, aby jak najwięćej czasu po pracy poświęcić dziecku
Czego jeszcze nie wolno robić, żeby nie wyrósł maminsynuś, ale żeby jednocześnie nie poczuł się odtrącony?