Dodaj do ulubionych

Zaraz mnie coś strzeli...

24.04.18, 20:05
Muszę się wyżalić, a forum na którym byłam od początku ciąży umarło śmiercią naturalną kilka miesięcy temu. Mam w domu niemowlaka-alergika. Ma bardzo silną alergię na jajka i nabiał (4-6 grupa w testach z krwi). Przy pierwszym spróbowaniu jajka po minucie pokrzywka i duszności, i oczywiście szpital. Po nabiale to samo. W tej chwili jest stale na lekach, bo rozszerzamy ciągle dietę. O alergii wiedzą wszyscy w rodzinie. Ostatnio wpada w odwiedziny ciocia z "pysznymi biszkopcikami maślanymi, specjalnie dla małego, on alergik, niech nie je sklepowego syfu". Podziękowałam, ale stwierdziłam, że zje mąż, bo nie dość, że masło, to jeszcze jajka. Wracam do salonu z kawą, a dziecko siedzi z biszkoptem w ręce, bo "mam nie przesadzać, jeden mu krzywdy nie zrobi". I teraz ciotka obrażona, bo w nerwach powiedziałam jej, co o niej myślę i co ma zrobić z resztą biszkoptów, a mnie czeka druga noc na fotelu z dzieckiem na rękach, które poplakuje z bólu nawet przez sen.
Obserwuj wątek
    • blablanie Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 20:17
      Współczuję i przytulam... ludzie są zwyczajnie głupi i nie potrafią przewidzieć skutków swoich czynów...dobrze jej powiedziałaś, nie martw się tym.najwazniejsze zdrowie dziecka a nie opinia nawiedzonego członka rodziny. Mam dwójkę alergików, też jajko, do tego soja, indyk, ryż, kukurydza i inne...ale na razie dość łagodnie, bez duszności znaczy się, bo to mnie najbardziej przeraża...wysypka, bóle brzucha i refluks... Uważaj na swoje, ona często uczula, a lecytyne sojowa wciskają niemal wszędzie... Powodzenia. Aha, mam nadzieję, że mąż cię wspiera?
    • lodomeria Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 20:33
      Ale ciotka ogólnie głupia czy tylko z tymi biszkpotami się tak popisała?

      Jeśli rokuje, to bym ją postraszyła, że w szpitalu czy u lekarza się skończyło (autorytet białego fartucha). Znam przypadek, w którym z takiej ciotki najlepsza babysitterka się zrobiła, bo się przejęła, doedukowała no i poczuwała.

      A jak ogólnie ciotka Ciebie nie szanuje, to nie ma co żałować urwanego kontaku.
      • noalle Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 21:59
        Ja rozumiem, że można zapomnieć i zrobić ten biszkopt. Alergolog mi też kazał odstawić nabiał i mleko i na początku się zapominałam, nie przeczytałam etykiety w sklepie i dopiero w domu się orientowałam, że to coś, czego nie mogę zjeść. Tylko jak się już zorientowałam to nie jadłam, a ona się zachowała jakby ta alergia była jej na złość albo wymyślona.
        • lodomeria Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:43
          No więc mówię, autorytet białego fartucha.

          Myślisz, że ciotka nie ma koleżanek, z którymi to sobie podśmiechujki urządzają, że traz to młode matki to i tamto, że jak to można dzieciom słodyczy skąpić albo frytek, że one jadły to i tamto i żyją, że wychowujemy mięczaków, że od czasu do czasu klaps się należy itp.?

          Dla takich osób często ostrzeżenia o alergiach to są nasze fanaberie, nie biorą poważnie, uważają, że wyolbrzymiamy. No i to fakt, że nie miały z alergiami (otyłością, cukrzycą) wśród dzieci takiej styczności jak nasze pokolenie.

          Dlatego piszę: jeśli ciotka rokuje, jeśli wierzyłabym, że ona na serio nie zdawała sobie sprawy z tego, co to dziecko z alergią, ale ogólnie dobry człowiek, to bym próbowała powalczyć o jej 'nawrócenie'. Bez certolenia się, żeby dobrze zapamiętała, jak bardzo mogła skrzywdzić dziecko, mnie, rodzinę, ale wolałabym mieć w rodzinie jedną więcej osobę, która na serio przejmie się tym, że biszkopcik może mi dziecko zabić, a przynajmniej do szpitala wysłać.



    • ania-z-lasu Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 20:34
      Ostatnio we Francji zmarł sześciolatek z alergia na nabiał, bo mu nauczycielka w szkole zaproponowała naleśnika, a on nie odmówił...
      W Anglii bodajże też mały chłopczyk z tą samą alergią wylądował na IC w szpitalu, bo w Pizza Hut podali mu pizzę "wegańską". Dwa dni walczył o życie.
      Ludzie na wieść, że masz alergię na jajka albo mleko myślą, że wydziwiasz...
      Pod adresem twojej ciotki ciśnie mi się parę brzydkich słów na klawiaturę.
      • noalle Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:15
        Słyszałam o tym chłopcu, który zjadł pizzę "wegańską". Po takich historiach nie wyobrażam sobie, że mogłabym się z dzieckiem wybrać gdzieś do restauracji, szczególnie, że dla sporej grupy ludzi weganizm to fanaberia, sosik to nie mięso, a rosołek jest wegetariański, jeśli wyciągnie się z niego kurczaka (wszystkie trzy słyszałam).
    • aguar Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 20:35
      Jak jest niemowlęciem czyli w pierwszym roku życia, to może być głównie na piersi, nie musisz za bardzo jeszcze szaleć z rozszerzaniem diety. A zamiast biszkopta może chrypki ryżowe albo kukurydziane. Natomiast ciotka - to niestety klasyka, chociaż przodują w takich akcjach babcie, musisz, niestety, pilnować.
      • noalle Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:22
        Nie wydaje mi się, żebym teraz szalała. Na początku może tak. Przeczytałam wytyczne who, w rodzinie żadnych alergii, więc nawet nie podejrzewałam, że coś może być nie tak. Teraz dostaje 1-2 nowe produkty tygodniowo. Póki co boję się podać selera, tym bardziej, że ma alergię na marchew, mocnych przypraw ( wysypało go po tym, jak zjadłam cynamon i curry), ale inne warzywa i owoce powoli próbujemy
        • mamtrzykoty Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:45
          Selera absolutnie nie dawaj. Marchew, pietruszka, seler, koper, lubczyk, kolendra, pasternak to ta sama spółka.
          Do tego, jak uczulony na marchew, to i jabłka pewnie uczulają i wszystkie różowate rośliny i pyłki drzew brzozowatych i orzechy laskowe oraz kiwi.
          Batat, cukina, dynie, buraki, szpinak, fasolka szparagowa, groszek, kukurydza, arbuz, borówki amerykańskie, czarne jagody - to spróbuj wprowadzić.
          A w testach co wyszło oprócz mleka i jajka?
    • mamtrzykoty Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 20:40
      Wyślij jej smsa, że właśnie, przez jej biszkopcika, jesteście w szpitalu z dzieckiem, bo ma duszności.
      Może jak ją dobrze postraszysz, to do niej dotrze? Bo jak nie to znowu ci taki numer wywinie, jak nie będziesz widziała, bo przecież nic się nie stało, a ty przesadzasz.

      Moja teściowa też taka głupia była. Można było mówić i prosić, i tłumaczyć, a ona i tak swoje, że w organizmie wszystko musi być.
    • ginger.ale Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 21:25
      I dobrze, że ciotka obrażona, masz na jakiś czas z głowy jej wizyty. Tylko szkoda, że kosztem dziecka.
      Pamiętam taką sprawę z Polski, że zmarła 9-letnia dziewczynka, bo zjadła zakazane dla niej słodycze, które znalazła w domu. Wydrukowałabym taki artykuł i dała cioci przy następnym spotkaniu, żeby uświadomiła sobie powagę sprawy.
      • aqua48 Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 21:31
        Uwaga - alergikom nie rozszerza się diety tak jak zdrowym dzieciom, bo to może być dla nich wręcz śmiertelnym doświadczeniem. Niemowlę nie potrzebuje żadnych biszkopcików ani ciocinych ani innych. Znajdź sobie dobrego lekarza i kieruj się jego wskazówkami.
        • noalle Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:41
          Alergię kazał się nie bać i na spokojnie rozszerzać. Mamy wytyczne jak to robić. Tych najbardziej alergizujących póki co unikam, spróbowaliśmy z nich tylko ryby, chociaż czekałam z podaniem, aż miną największe korki na ulicach na wypadek, gdyby jakaś reakcja się pojawiła.
    • kk345 Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:12
      Wyłamię się z ogólnych deklaracji o chęciach zamordowania cioteczki- zakładam, ze ciocia jednak nie jest morderczynią bez serca i zabić dzieciaka nie chciała, a cała sytuacja świadczy dla mnie o tym, ze może i o alergii wie cała rodzina, ale niekoniecznie zdaje sobie sprawę ze skali zagrożenia. Gdyby faktycznie wszyscy wiedzieli, ze zjedzenie alergenu powoduje, ze twoje dziecko sie dusi, to nikt nie próbowałby go karmić rzeczami zakazanym, jak ciocia. Dla bezpieczeństwa własnego dziecka dobitnie i jasno zakomunikowałabym zagrożenia wszystkim członkom rodziny, by nie ignorowali ryzyka z czystej niewiedzy.
    • muchy_w_nosie Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:16
      Koleżanka pozbyla się problemu jak po takim poczestunku dziecko karetka do szpitala odwiozła ... tylko później nikt z rodziny, nawet tej najbliższej, nie chciał z dzieckiem sam zostawać. Dopiero jestescie na poczatku drogi przez mękę, kilka wizyt rodzinnych na sor i będziesz mieć spokój.
      • pani_libusza Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:34
        muchy_w_nosie napisał(a):

        > Koleżanka pozbyla się problemu jak po takim poczestunku dziecko karetka do szpi
        > tala odwiozła ... tylko później nikt z rodziny, nawet tej najbliższej, nie chci
        > ał z dzieckiem sam zostawać. Dopiero jestescie na poczatku drogi przez mękę, ki
        > lka wizyt rodzinnych na sor i będziesz mieć spokój.
        To chyba częste zjawisko, z moim dzieckiem babcia (mająca z dzueckiem codzienny kontakt, zakochana po uszy we wnuczku) odważyła się zostać sam na sam tj z dziadkiem w ramach wsparcie, dopiero gdy mały miał około roku. A karmić małego w sensie łyżeczka lub dawać mu jedzenie do raczki zaczęli duuuzo późniejuncertain
        • noalle Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:45
          Byliśmy na weekend u moich rodziców i moja mama przed każdym obiadem się konsultowała kilka razy, czy aby na pewno możemy jeść to, co przygotowała. A potem kilka razy powtarzała, że obiad jest np. bez jajka, więc widać, że ją też to mocno stresowało.
    • aga_sama Re: Zaraz mnie coś strzeli... 24.04.18, 22:30
      U mnie trzeba było wzywać karetkę. Jak tylko wyszliśmy dziecko dostało danonka i jogurcik. Myślałam że zagryze. Poskutkowały groźby ratownika, że w takich przypadkach to się zgłasza na policję narażenie małoletniego na utratę zdrowia lub życia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka