Dodaj do ulubionych

Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł

10.05.18, 08:02
Bardzo poważne pytanie: jak przekonać kogoś, żeby zaprzestał nawet okazjonalnego prowadzenia samochodu? Nie wolno mu jeździć ze względu na stan zdrowia, to wielokrotnie powtarzane zalecenie neurologa. Racjonalnych argumentów nie przyjmuje, na emocjonalne reaguje ciężką obrazą majestatu i ogólnym fochem.
Od tekstów, że pojechał bliziutko, że prosta droga do dużego spożywczaka, że tylko po osiedlu etc. robi mi się biało przed oczami, bo wypadków z udziałem dzieci było w okolicy dostatecznie dużo.
Nie, nie mogę wejść do cudzego domu i skonfiskować cudzych kluczyków do cudzego samochodu.
Na policji była pytać, nic nie mogą zrobić prewencyjnie dopóki nie spowoduje wypadku/kolizji, można najwyżej złożyć wniosek do Wydziału Komunikacji o skierowanie kierowcy na badania lekarskie.
Domyślam się, że nie tylko u nas występuje/występował problem ze starym kierowcą zbyt optymistycznie oceniającym własne możliwości, dlatego liczę na podpowiedzi ematek.
Obserwuj wątek
    • lady-z-gaga Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 08:04
      > Nie wolno mu jeździć ze względu na stan zdrowia, to wielokrotnie powtarzane zalecenie neurologa.
      >nie mogę wejść do cudzego domu i skonfiskować cudzych kluczyków do cudzego samochodu.

      Chodzi o Twojego ojca? wolno, a nawet powinnaś. Foch kontra opinia lekarza -wybór może być tylko jeden.
    • ida_listopadowa Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 08:09
      obawiam sie, ze nawet wypadek nie poradzi. Na przejsciu dla pieszych potracil mnie 80 latek i zwial, zaraz za nim jechala policja, zatrzymali go i na miejscu odebrali prawo jazdy... a potem mu oddali, bo zlozyl podanie ze musi jezdzic do szpitala.
      Mozna zapytac w wydziale komunikacji czy da sie go wyslac na dodatkowe badania lekarskie.
      Chyba jedyny sposob to upic, posadzic za kierownica i wolac policjesad (zart taki, ironia, nie brac powaznie)
    • drinkit Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 08:21
      Ciezka sprawa. U mnie w rodzinie 80 letni wuj byl w swoim mniemaniu krolem szos, argumentow nie przyjmowal. Corki przerazone poszly na policje, dogadaly sie, auto sprzedaly, upozorowaly kradziez z garazu, policja "przyjela" zgloszenie staruszka i byl spokoj. Dzialo sie to w bardzo malym miescie, wszyscy sie znali.
        • rosapulchra-0 Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 11.05.18, 09:48
          Moja matka z moją teściową sprzedały nasze auto w czasie, gdy byliśmy w UK (początki emigracji). O tym, że auta już nie mamy dowiedzieliśmy się już po jakimś czasie i przez przypadek, a w dodatku pieniądze sobie wzięły "na utrzymanie dzieci", bo wtedy na krótki czas dzieci zostały w PL, mimo że co tydzień wysyłaliśmy pieniądze na życie. A rok po sprzedaży dowiedziałam się, że dodatkowo nas okłamały, bo powiedziały nam, że sprzedały za kwotę X, a w rzeczywistości zrobiły to za kwotę 2X. Można? Ano można. Wystarczy chcieć.

          --
          Wszyscy idący ze swoimi laskami, nieraz mam ochotę takiego huknąć, co się palancie lipisz, masz laskę, to nie wykręcaj głowy za mną. by Alpepe
      • thea19 Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 10:33
        to chyba nie dziala. moj maz po wypadku mial ciezki stopien niepelnosprawnosci, rehabilitacja trwala latami i nikt sie nie zajaknal nt prawa jazdy. jak sie w miare ogarnal zdrowotnie, to sami go wyslalismy na badania dla kierowcow i na kurs pj dla osob po urazach, zeby sprawdzic czy sie w ogole nadaje do siadania za kierownice.
        moj wujek jest prawie niewidomy i ma prawo jazdy. sam zrezygnowal z kierowania bardzo dawno temu jak mu wzrok zaczal siadac.
    • joxanna1 Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 08:35
      Chyba najlepiej byłoby uszkodzić samochód, albo doprowadzić do sprzedaży.
      Z tego, co obserwuję kupienie nowego samochodu przechodzi możliwości finansowe, logistyczne itp i wtedy szuka się innych możliwości poruszania się. ale dopóki samochód jeździ w przód i w tył bardzo trudno dyskutować.
    • iwoniaw Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 09:34
      No więc jak zapewne sama wiesz, możesz co najwyżej założyć wątek, w którym sobie upuścisz pary, bo jeśli ktoś jest nieubezwłasnowolniony, to może robić, co mu się podoba, przynajmniej dopóki nie spowoduje jakiegoś wypadku. Niestety. Uważam, że badania okresowe kierowców powinny być obowiązkowe (może nie co roku, ale raz na 5 albo chociaż 10 lat to na pewno), stan techniczny auta trzeba co roku podstemplować, a prawa jazdy nie (choć do jego otrzymania trzeba przed egzaminem się badać, więc to brak logiki jest...) - ale nie będą, bo za duży procent kierowców geriatrycznych wśród władzy ustawodawczej.

      Poczekaj, aż mu ten kolega namawiający na sprzedaż przemówi do rozumu. Ciebie jako córki nie posłucha na 100%, nie ten typ.


      --
      "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
    • aerra Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 10:33
      Mieliśmy w rodzinie taką sytuację, ale z oporami, bo z oporami, tym niemniej dziadek dał się przekonać. Auto (stare) zostało sprzedane za symboliczną kwotę jakiemuś kuzynowi, który zrobił prawko, żeby dziadka nie kusiło i nie miał możliwości.
      Teraz sobie chwali komunikację miejską i to, że dla 80-latków jest darmowa wink
    • szeera Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 10:35
      A nie przerzuciłby się na Ubera, jeśli nie byłoby problemu z pieniędzmi i obsługą apki? Może wtedy nie potraktowałby jako zabieranie czegoś na starość - tylko po prostu - jak się mało jeździ, niezależnie od wieku, to można samochód sprzedać, miejsce parkingowe wynająć i jeździć uberem. Wygodniej, taniej i tak robią młodzi.
    • jatojagodnik Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 12:20
      Mój osobisty dziadek dał sobie odebrać kierownice dopiero gdy potracił dziecko na pasach. Na szczęście lekko, podobno nic się nie stało. To było w dawnych czasach - dzieciak wstał, otrzepał się i poszedł do domu - taraz obowiązkowo była by policja i karetka. Dziadkowi świadkowie zrobili awanturę i wreszcie zrozumiał, że jest niebezpieczny na ulicy.
      Zróbcie ustawkę na parkingu. Gdy dziadek wolno wyjeżdża. Walicie czymś w karoserię, zanim dziadek wysiądzie sprawdzić co to, to pozorant poda pod zderzakiem i jęczy głośno. Trzeba dograć kilka szczegółów, ale jeżeli ma to uchronić czyjeś zdrowie lub życie - to chyba warto ...
        • jatojagodnik Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 13:06
          Jeżeli sytuacja jest tak groźna jak piszesz, to nie widzę problemu w umówieniu się z ojcem na pobliskim bazarku, parkingu pod marketem lub w przychodni. Skoro jest groźny, to chyba wyjeżdża z tego strzeżonego podziemnego parkingu i porusza się samochodem po okolicy.
          Zgadzam się, że wymaga to nieco planowania i logistycznie może być trudne, ale skoro opcja legalna policja/straż miejska/wydział komunikacji/lekarz/donos nie jest wystarczająca do skutecznego odebrania kierownicy to musisz zmontować akcję niestandardową. Za 3-5 dych każdy nastolatek z radością odegra rolę niegroźnie trafionego na parkingu.
            • milka_milka Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 15:16
              Wiesz, Triss, ja to Ci się dziwię. Wiesz, że człowiek jest groźny dla innych i nic nie robisz. Zabierasz dowód rejestracyjny i kluczyki, możesz też prawo jazdy i albo udajesz, że nic nie wiesz, no zgubiło się, albo wprost mówisz, że jest chory, stwarza zagrożenie i jeździć nie będzie. I olewasz focha i afery. Poawanturuje się, trudno, może lekarz mu przemówi do rozsądku dodatkowo.
              Czy nie tak radziłabyś innym? A teraz okazuje się, że na własnym podwórku trudniej...

              --
              Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
              • volta2 Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 22:40
                albo zabije

                u nas na pasach 80 latek rozjechał ojca i syna, syn przeżył, ojciec 50latek w sile wieku poszedł do piachu.

                ale dylematy rozumiem, sama bym też nie za bardzo umiała zadziałać, choć ustawka byłaby chyba najlepsza, bo bez papierologii, szybko i być może skutecznie.
            • ololla Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 11.05.18, 06:35
              Porozmawiaj z jego lekarzem. Lekarz kieruje wniosek do wydzialu komunikacji o potrzebie przeprowadzeniq badan kierowcy. Wydzial komunikacji skieruje go na psychotesty we wskazanych przez nich osrodkach (brak mozliwosci "zalatwienia po znajomosci")
              Na jednych dziala sama koniecznosc przejscia psychotestow a na innych niestety dopiero tragedia.
    • a.va Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 15:13
      Zatrudnić kierowcę jak w Wożąc panią Daisy?
      Ja bym na niego napuściła kogoś, kto ma na niego wpływ, może twoja córka? Niech popłacze na temat: dziadziusiu, ja się tak o ciebie boję, obiecaj, że nie będziesz jeździć.
      Jak patrzę po znajomych moich rodziców, to ludzie na ogół sami rezygnują, jak widzą, że już to nie jest bezpieczne, może macie kogoś z rodziny, kto też przestał jeździć i pogada z ojcem na temat: zobacz, stary, ja już nie jeżdżę, nie wygłupiaj się.
      • triss_merigold6 Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 15:21
        Nie. Moja córka nie ma na niego żadnego wpływu i nie ma wobec niego żadnych szczególnie ciepłych uczuć, zresztą wkręcanie w coś takiego 7-latki też uważam za żenujące. Sama jestem organicznie niezdolna do egzaltowanie czułostkowych klimatów, autentycznie się brzydzę się.
        W bliskiej rodzinie kuzynka ze swoim ojcem walczy dokładnie o to samo, tzn. żeby mocno starszy pan dał sobie siana z jeżdżeniem. Największy realnie wpływ może mieć ten znajomy rówieśnik, który namawia ojca do sprzedania auta i przestawienia się na taksówki.
    • andaba Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 16:56
      Nic nie zrobisz.
      Niech się ubezpieczy i módl się, żeby w razie czego uszkodził tylko siebie.

      Moja mama też jeździ i na samą myśl robi mi się słabo, problemów neurologicznych nie ma, ale blokują jej się kolana, słabo widzi i jest marnym kierowcą. Tyle że dość ostrożnie jeździ.
      • verdana Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 17:49
        Jedyne rozwiązanie, absolutnie paskudne, jakie widze to szantaż. Powiedzenie ojcu prosto w oczy, ze z jego dolegliwościami jest w najlepszym wypadku potencjalnym samobójcą, a w gorszym potencjalnym mordercą. I że Ty nie jesteś w stanie psychicznie znosić tego, że każdego dnia zastanawiasz sie, czy zabił siebie czy kogoś innego. I ma oddać kluczyki, albo skoro jest sprawny i zdrowy jak rydz radzić sobie absolutnie sam.
    • fragile_f Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 19:58
      Wylicz mu dokładnie ile wydaje miesięcznie na auto: benzyna, ubezpieczenie, wymiana oleju i filtrów, opony, myjnia, przeglądy, parking i usterki. Następnie policz ile razy w miesiącu mogłby jechać taksówką - pewnie kosztuje go to co najmniej ładnych parę stówek. Następnie wylicz, że za tyle mogłby X razy pojechać taksówką a przy okazji znika problem szukania miejsc parkingowych, dochodzenia od nich do lekarza, ODŚNIEŻANIE!, sprzątanie, mycie wink itp.

      Może argument finansowo-logistyczny go przekona? Możesz też dodać, że gdzies tam slyszalas rozmowe dwoch emerytow na ten sam temat i że bardzo sobie takie rozwiazanie chwalili, a Ty sie o niego martwisz jak te opony ma przerzucac ze mu cos w krzyzu strzeli albo ze to odsniezanie to meczace strasznie i spac po nocach nie mozesz, bo myslisz ze wywinie orła/dostanie zapalenia płuc.

      --
      Fragile
      • triss_merigold6 Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 20:13
        Jakie odśnieżanie, ludzie czy wy nie znacie instytucji garażu podziemnego pod budynkiem, takiego garażu do którego zjeżdża się bez wychodzenia na dwór? Miejsce parkingowe przypisane do mieszkania, kupione razem z mieszkaniem.

        Niczego mu nie będę wyliczać, nie czuję się upoważniona do takiej formy zarządzania cudzą kasą i sama byłabym bardzo poirytowana, gdyby ktoś próbował dawać mi takie rady finansowe.
        argument finansowy jest o tyle nietrafiony, że ojca po prostu stać i na utrzymywanie praktycznie bezużytecznego samochodu i na okazjonalne korzystanie z taksówek.
    • capa_negra Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 21:44
      Mój tato ma 80 lat i jeździ samochodem - słabo, ale ma na tyle rozumu, że jeździ nim głownie na działkę - pierwsza w prawo od jego domu to droga na działkę więc nie zapuszcza się w miasto, a te 5 km przez łąki spokojnie dojedzie i parę razy do roku do mnie, też obrzeżami i 10 km przez las. Nic nie mówię bo jest po zabiegu na tętniaku i nie może dźwigać, a działka to całe jego życie. Nigdzie dalej się nie zapuszcza, najczęściej podjeżdża gdzieś MKS, większe wyjazdy czy zakupy obstawiamy my, przyjeżdżamy do niego i jedziemy. Wkurza mnie tylko, ze nie chce korzystać z mojej pomocy gdy jedzie na kontrolę - uważa, że nie będzie zawracał mi głowy i jedzie 60 km autobusem ufff.

      --
      A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
    • anagat1 Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 21:51
      Hmm w Irlandii lekarz gp moze skierowac na driving assessment. Po nim specjalista okresla 1-calkowita niezdolnosc do jazdy/ czesciowa czyli mozna jezdzic na lokalnych drogach lub pelna. Jesli ocena jest na nie, to jezdzenie jest nielegalne i w razie W zaden ubezpieczyciel nie wyplaci kasy.
    • myelegans Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 22:24
      NIe robilabym dokladnie NIC. niech jezdzi, seniorzy sa duzo mniej niebezpieczni na drogach niz 20-30 latkowie. popatrz na statystyke wypadkow. Niech jezdzi.
      Gdyby moje dziecko probowalo mi taki numer wyciac to bym wydziedziczyla. Wolny kraj, wolni ludzie, prawa nie lamie, nieubezwlasnowolniony.
      Zdrowy rozsadek? Kto go posiada?
          • koronka2012 Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 12.05.18, 14:29
            myelegans napisała:

            > Czy ma wazne prawo jazdy? Czy sa wymagane ustawowo testy uprawniajace do jazdy
            > samochodem po 80tce? czy trzeba przedstawiac zaswiadczenie od lekarza w celu od
            > nowienie prawa jazdy? od jakiego wieku??

            Większość z tego pokolenia załapało się na bezterminowe prawo jazdy.

            Nie ma żadnych ustawowych testów "odświeżających" uprawnienia - więc dziadki jeżdżą bezrefleksyjnie nie oglądając się na stan zdrowia- po zawałach, z nadciśnieniem, cukrzycą, niedowidzący itd.

            W mojej rodzinie jest to samo - paru dziadków, z moim ojcem włącznie jeździło parę lat z zaćmą, jeden wujek ma coś w rodzaju parkinsona, ledwo chodzi - ale jeździ. Nie tylko po Warszawie, ale też dalej.

            Być może lekarz wystawiłby kwit - problem w tym, że zgodnie z prawem o taki kwit może wystąpić wyłącznie pacjent, a nie rodzina.
    • 3-mamuska Re: Jak przekonać kogoś, żeby nie jeździł 10.05.18, 22:30
      triss_merigold6 napisała:

      > Bardzo poważne pytanie: jak przekonać kogoś, żeby zaprzestał nawet okazjonalneg
      > o prowadzenia samochodu? Nie wolno mu jeździć ze względu na stan zdrowia, to wi
      > elokrotnie powtarzane zalecenie neurologa. Racjonalnych argumentów nie przyjmuj
      > e, na emocjonalne reaguje ciężką obrazą majestatu i ogólnym fochem.
      > Od tekstów, że pojechał bliziutko, że prosta droga do dużego spożywczaka, że ty
      > lko po osiedlu etc. robi mi się biało przed oczami, bo wypadków z udziałem dzie
      > ci było w okolicy dostatecznie dużo.
      > Nie, nie mogę wejść do cudzego domu i skonfiskować cudzych kluczyków do cudzego
      > samochodu.
      > Na policji była pytać, nic nie mogą zrobić prewencyjnie dopóki nie spowoduje wy
      > padku/kolizji, można najwyżej złożyć wniosek do Wydziału Komunikacji o skierowa
      > nie kierowcy na badania lekarskie.
      > Domyślam się, że nie tylko u nas występuje/występował problem ze starym kierowc
      > ą zbyt optymistycznie oceniającym własne możliwości, dlatego liczę na podpowied
      > zi ematek.



      Nie trzymałabym kogoś takiego w gronie znajomych.
      🤪😉😆😜
      --
      -----------------
      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka