Życie za granicą

21.06.18, 13:06
Witam, w związku z rozmową ze znajomymi mam pytanie do mam mieszkających w Niemczech. Czy za 2000€ utrzyma się czteroosobowa rodzina? Rodzice, niemowle i dziecko w wieku przedszkolnym. Mnie się to wydaję niemożliwe...
Pozdrawiam
    • princesswhitewolf Re: Życie za granicą 21.06.18, 13:41
      Wszystko zalezy od okolicznosci zyciowych: nie kazdy czlowiek jest emigrantem ktory wynajmujac mieszkanie sklada na depozyt by wziac kredyt na mieszkanie itd.
      Sa ludzie ktorzy nie maja kredytu bo maja mieszkanie/domk wlasny i wtedy tak jak najbardziej jest to mozliwe by 4 osobowa rodzina sie utrzymala, bo wydaje na rachunki, zywnosc, troche ubran
      • princesswhitewolf Re: Życie za granicą 21.06.18, 13:42
        dodam, jedna rodzina bedzie miala 1 samochod, inna 2, a inna wcale wiec wiesz... tych zmiennych jest duzo wiecej. Nie jest wiec latwo okreslic kto i za co sie utrzyma bez informacji czy to emigrant i czy mieszkac beda u cioci na pietrze czy tez tubylec z wlasnym domem i ogrodem
        • violett9 Re: Życie za granicą 21.06.18, 14:17
          Mieszkanie na wynajmie, jeden samochód. Mała miejscowość.
          • annajustyna Re: Życie za granicą 21.06.18, 14:21
            A w ktorej czesci Niemiec? Jak Bawaria, to glod i nedza...
    • piernicola Re: Życie za granicą 21.06.18, 14:21
      Jeśli to jest na wszystko, łącznie z komercyjnym wynajmowaniem mieszkania w mieście to nie wystarczy. Jeśli mieszkanie mają w jakiś sposób załatwione, np. przez pracodawcę tylko za opłaty, dostępny akademik albo kątem u kogoś aż nie staną na nogi - to powinni dać radę.
      • violett9 Re: Życie za granicą 21.06.18, 14:30
        Dziękuję za odpowiedź
      • violett9 Re: Życie za granicą 21.06.18, 14:54
        Nic załatwionego, po prostu wynajęte. Nie wiem czy do tego dochodzą jakieś zasoby socjalne.
        • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 15:54
          Jesli miejscowosc mala to spokojnie. Chociaz czynsze i w malych miastach moga byc spore. Ale zalozmy ze jakies 500 euro kalt plus oplaty. 700 wiec. Telefon, przedszkole i co jeszcze, auto?
          Niech zostanie 1000 euro na reszte, to da sie zyc. Jedzenie nie jest bardzo drogie jesli sie kupuje w discountach. Ciezko bedzie z tego cos odlozyc, nie mowiac o extra wydatkach jak urlop...no ale sie przezyje wink
          Te 2000 to liczone juz z Kindergeld czy bez?
          • violett9 Re: Życie za granicą 21.06.18, 15:58
            Bez. Lidl i Kaufland to raczej najczęściej odwiedzane sklepy
            • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 16:09
              Jak bez to nie jest zle, KG na dwojke to prawie 400 euro. Mozna odkladac na urlop😉
          • turzyca Re: Życie za granicą 21.06.18, 16:09
            Zależy gdzie i zależy, czy stosują polskie czy niemieckie standardy metrażu. Tzn. czy dla czteroosobowej rodziny wystarczą im dwa, trzy pokoje rzędu 60 m2 czy raczej 120 m2.
            Niemcy uważają, że dla 4 osób 90 metrów to zasadna ale raczej skromna wielkość mieszkania.

            No i czy np mają uprawnienia do mieszkań preferencyjnych.
            • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 16:12
              Wieksza wage kladzie sie na to aby dzieci mialy swoje pokoje. Dla rodziny 2+2 optymalnie byloby miec 4 pokoje, ale ja znam sporo rodzin w 3 pokojowym i sie nikt nie czepia. Zreszta nikt nie moze ci nakazac wynajac wiekszego mieszlania, jesli jest poza pulapem finansowym. A takie 90 czy 120 metrow moze kosztowac wiecej niz maja na miesiac do dyspozycji.
              Autorko watku, a o jaki land chodzi?
              • violett9 Re: Życie za granicą 21.06.18, 16:44
                Badenia. Dzieci są różnej płci. Okolice Ulmu. Myślę, że trzy pokoje.
                • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 16:52
                  Mieszkalam w Badenii ( w Heidelbergu) ,jeden z drozszych landow. Ale skoro nie samo Ulm to spokojnie znajdziecie mieszkanie 3 pokojowe do 700 euro.
                • snakelilith Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:15
                  Okolice Ulmu nie są najtańszym regionem w Niemczech. Poniżej 70-80m2 raczej nikt wam na czteroosobową rodzinę nie wynajmie, mniejsze mieszkania wynajmują osoby samotne, albo bezdzietne pary na dorobku i takie będą preferowane. I nie ilość pokoi gra rolę, a metraż na osobę, w Niemczech wynosi on średnio 30-40m2 na osobę dorosłą. Za 80m2 w Ulm zapłacisz jakieś 700-800 euro Kaltmiete, czyli czynsz bez ogrzewania, prądu i mediów. Realnie musisz więc liczyć się z tysiakiem miesięcznie tylko na mieszkanie, może wyjść też 1200, wszystko zależy jak ciężko w danej okolicy o mieszkanie. Jeżeli samochód nie będzie wam potrzebny, bo do pracy zbiorkomem nie będzie aż tak daleko, to będzie ciut łatwiej finansowo, ale mimo wszystko dzieci dużo kosztują, a wydatki na jedzenie są w tym wszystkim najniższe. Jeżli oczywiście potrafisz gospodarzyć i planować posiłki ze świeżych produktów, a nie wrzucasz do koszyka co ci wpadnie akurat w oko. Moim zdaniem życie rodziny z dwoma małymi dziećmi za 2 tys euro nie jest niemożliwe, ale bardzo ciężkie, może być, że ledwo będziecie wiązać koniec z końcem. Raczej nie da się z tego nic zaoszczędzić. No i to 2000 euro to na pewno netto? Bo podatki w Niemczech są bardzo wysokie.
                  • snakelilith Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:18
                    Miało być, że wydatki na jedzenie nie są w tym najwyższe. Jedzenie jest w Niemczech stosunkowo tanie, ciuchy też moża dostać tanio, ale to wiele nie daje, bo mieszkanie, energia, ubezpieczenia (np. za samochód) są za to wysokie.
                    • violett9 Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:57
                      Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.nie osobiście wydaję się że to 2000 na rodzinę już na czysto może być za Mało. Jedna osoba pracująca. Dzieci rosną zwłaszcza ibniemowlaka wymiana garderoby praktycznie co chwilę
                      • asmarabis Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:01
                        A ty ile masz na zycie?
                        • violett9 Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:05
                          My mieszkam obecnie w Polsce. Zastanawiam się bo możliwość wyjazdu jest i właśnie za taką kwotę obiecują nam Eldorado😁
                          • snakelilith Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:59
                            Eldorado to nie jest. Ale może warto poszukać lepiej płatnej pracy? Co to za zawód i kto na tym zarabia, bo może być, że polski pośrednik, albo pracodawca na tym zarabia, a płace na miejscu są realnie wyższe i istnieje szansa, że można się uniezależnić.
                            • bistian Re: Życie za granicą 21.06.18, 19:20
                              snakelilith napisała:

                              > Eldorado to nie jest. Ale może warto poszukać lepiej płatnej pracy?

                              Ciężko będzie, jeśli to zarobek od jednej osoby, a nawet bardzo ciężko znaleźć coś lepszego.
                            • violett9 Re: Życie za granicą 21.06.18, 19:44
                              Szansa na zmianę pracy by była i to dużo lepszą ale niestety na to trzeba czasu.
                              • zabka141 Re: Życie za granicą 21.06.18, 22:39
                                A dlaczego tylko jedna osoba ma pracowac? Da sie fajnie zyc jak i mama (bo domyslam sie ze do pracy pojdzie facet) cos sobie znajdzie. To moze byc na poczatek nawet sprzatanie mieszkan na wlasny rachunek (wiec kontrolowana ilosc godzin jesli np. jest male dziecko), ale juz jest inaczej. Mozna sie przy tym uczyc jezyka i starac o nowa prace.

                                Tak troche stereotypem pojechalam, nie wiem jaka jest wasza sytuacja. Ale Niemcy sa ok, tyle ze wiadomo - jak w kazdym kraju - lepiej gdy 2 doroslych pracuje.
                                • violett9 Re: Życie za granicą 22.06.18, 05:56
                                  Oczywiście mama chętnie rozpoczęłaby pracy jednak dziecko malutkie- trzy miesiące obecnie i jest macierzyński płatny tu w kraju więc nie wiemy jak miałoby to wyglądać. Zwłaszcza na początku.
                                  • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 08:27
                                    Ktos ci zabierze ten macierzynski jak wyjedziesz?
                                    Dziewzyno to najlepszy moment na wyjazd bo placa ci tak czy tak, i jak cos to masz gdzie wrocic.
                                    Ale widze ze jestes za malo odwazna i obrotna na emigrantke
                                    • violett9 Re: Życie za granicą 22.06.18, 08:48
                                      Nie napisałam, że ktoś mi coś zabierzę. Może i masz rację. Uważam że nie po to się wyjeżdża żeby pogorszyć sytuację tylko polepszyć.
                                      • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 08:58
                                        Widze ze nie chcesz wyjechac i juz, tak czy tak znajdziesz milion wymowek
                                        • violett9 Re: Życie za granicą 22.06.18, 09:26
                                          Dzięki za zainteresowanie tematem zwłaszcza że nie mieszkasz w Niemczech😉
                                          • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 09:43
                                            Zwabilas mnie tutaj tytulem, nie zaznaczylas ze moga pisac tylko te osoby ktore aktualnie mieszkaja w niemczech smile
                                            • violett9 Re: Życie za granicą 22.06.18, 10:47
                                              oczywiście, że nie tylko osoby tam mieszkające, ale mam wrażenie, że z góry oponie na mój temat wyrobilaś, która nie do końca jest zgodna z rzeczywistością. Możliwości za granicą są, tylko żeby to wszystko rozkręcić potrzeba czasu i ten początek mnie przeraża ze wzgledu na dzieci.
                                              • astrum-on-line Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:17
                                                Akurat dla dzieci to jest chyba najlepszy moment. Nauczą się języka w piaskownicy i pójdą do szkoły już trajkocząc po niemiecku lepiej niż po polsku. Od razu wejdą w tutejszy system nauki, bez przestawiania się.
                                      • zabka141 Re: Życie za granicą 22.06.18, 09:24
                                        Masz racje, trzeba cos zmieniac na lepsze, a nie na gorsze. I trzeba wziac pod uwage np. fakt - nie masz tam znajomych, nie wiem czy znasz jezyk, na poczatku moze byc trudno byc na tym macierzynskim samej. Choc z drugiej strony, ja bylam nowa w okolicy w ktorej mieszkam teraz i tyle tu kawiarni dla dzieci, zajec platnych i bezplatnych - ze udalo mi sie fajnie zintegrowac i do tego douczyc jezyka. POtem jak przychodzi przedszkole to jest jeszcze lepiej bo masz kontakty z mami tez stamtad.

                                        Napisz wiecej czego sie tak naprawe boisz. Czy jesli chodzi o kase wychodzi wam mniej? Czy masz widoki na prace? Jaki rodzaj pracy bedzie mial maz? Czy on mowi po niemiecku? Co na to starsze dziecko?
                                  • zabka141 Re: Życie za granicą 22.06.18, 09:21
                                    Dla mam bezrobotnych w Niemczech jest tez macierzynski, o ile sie nie myle 300 EUR. Jak ktos pracowal to jest to czesc zarobkow, wiec wyzsza kwota. Nie wiem, moze ten macierzynski z Polski mozesz normalnie brac w Niemczech. Mysle ze tak, bo w sumie jest to obojetne gdzie jestes na macierzynskim. Do tego Kindergeld na 2 dzieci.

                                    A czy masz jakies widoki na prace w Niemczech po macierzynskim? Mysle ze od tego zalezalaby moja decyzja.
                                  • turzyca Re: Życie za granicą 22.06.18, 10:40
                                    A ja bym powiedziała, że to akurat idealny moment na wyjazd. Przez następne 9 miesięcy masz dochód, bo ZUS płaci, mieszkać możesz gdziekolwiek.
                                    Nie ma lepszego środowiska na zawieranie znajomości niż plac zabaw. Pójdziesz jeszcze do jakichś grup dla mam z dziećmi typu Krabbelgruppe i szybko zakotwisz się w nowym otoczeniu. Łatwiej tak niż gdy się pracuje.
                                    Zgłaszasz dziecko do żłobka, dostaniesz miejsce najpóźniej od 13 m.ż., Ty na super intensywny kurs językowy i ew. jakieś przekwalifikowania. Sensowny plan.
                                    • violett9 Re: Życie za granicą 22.06.18, 10:44
                                      Tak, to jest dobry plan. Dziękuję za tą wypowiedź😊
                                      • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:37
                                        No to bierz sie za realizacje tego planu, jedz i pisz nam jak ci idzie...
                                      • turzyca Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:59
                                        Więcej, asekurancko możesz pójść na wychowawczy. Jakbyście po np. roku stwierdzili, że emigracja to nie dla Was, to masz do czego wracać.
                                    • astrum-on-line Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:26
                                      turzyca napisała:

                                      > Zgłaszasz dziecko do żłobka, dostaniesz miejsce najpóźniej od 13 m.ż., Ty na su
                                      > per intensywny kurs językowy i ew. jakieś przekwalifikowania. Sensowny plan.
                                      >

                                      Jeżeli rodzina nie jest na socjalu to intensywny kurs językowy kosztuje około 350 euro miesięcznie. Przekwalifikowanie się też nie jest bezpłatne.
                                  • turzyca Re: Życie za granicą 22.06.18, 10:40
                                    A ja bym powiedziała, że to akurat idealny moment na wyjazd. Przez następne 9 miesięcy masz dochód, bo ZUS płaci, mieszkać możesz gdziekolwiek.
                                    Nie ma lepszego środowiska na zawieranie znajomości niż plac zabaw. Pójdziesz jeszcze do jakichś grup dla mam z dziećmi typu Krabbelgruppe i szybko zakotwisz się w nowym otoczeniu. Łatwiej tak niż gdy się pracuje.
                                    Zgłaszasz dziecko do żłobka, dostaniesz miejsce najpóźniej od 13 m.ż., Ty na super intensywny kurs językowy i ew. jakieś przekwalifikowania. Sensowny plan.
                  • lilyrush Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:21
                    Podatki w Niemczech przy takim dochodzie wysokie nie są. Obie osoby pracują? Bo jeśli tylko jedna to już w ogóle małe
                    • snakelilith Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:36
                      Tak, masz rację, ale weź pod uwagę, że przy 2 tys brutto, osobie ze klasą podatkową 3 i dwoma dziećmi zosatnie netto około 1600 euro. To łatwo obliczyć, w internecie są przeliczniki brutto-netto. A te 400 euro robią już sporą różnicę. I nawet jak dostaną Kindergleld to zostaną poniżej 2 tys. euro dochodu.
                      • lilyrush Re: Życie za granicą 29.06.18, 09:32
                        ale skoro jest małżeństwo z niepracującą matką to nie sa klasa 3....
                  • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:32
                    Mhh. Znam bardzo duzo rodzin wynajmujacych mieszkanie, w roznych regionach Niemiec. Nie slyszalam o problemach zeby nie chcieli wynajac bo metraz sie nie zgadza...sami do 2007 wynajmowalismy mieszkania, w roznych miastach. W Heidelbergu mielismy 3 pokojowe mieszkanie, wprawdzie mielismy tylko jedno dziecko, ale w tym mieszkaniu bylo zameldowanych 6 osob😉Nikt o nic nie pytal i sie nie czepial. I najlepiej mieszkanie ze spoldzielni a nie prywatne.
                    Tak z ciekawosci popatrzylam teraz na mieszkania w Ulm- spokojnie sie wynajmie za 800 euro warm ( 3 pokoje)
                    Podobnie jak Ty snake mieszkam w D. Juz ponad 20 lat. Ale czasem mam wrazenie ze mieszkamy w roznych krajach wink
                    • asmarabis Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:37
                      Oj nie wiesz, Snake jeszcze mentalnie zyje w bogatym i dumnym panstwie do ktorego dawno temu wyeligrowala, i nie potrafi dopuscic do siebie mysli ze to panstwo blyskawicznie zamienia sie w kalifat bardziej poziomem przypominajacy Afryke niz Europe
                      • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:49
                        Nie przesadzaj. Najwiecej bzdur gadaja wlasnie ci ktorzy w danym kraju nie mieszkaja. Do Afryki to D. bardzo daleko
                        • asmarabis Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:57
                          nie trzeba caly czas mieszkac ale bywac tam na przestrzeni lat kiludziesieciu lat i widac ten proces zmian ktory jest przerazajacy w negatywna strone, wiec ja rozumiem co musi czuc Snake…..
                        • rosapulchra-0 Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:53
                          Astomi, asmarabis to troll. Jak tylko znajdzie okazję, to będzie prowokować i judzić. Zdecydowana rada - nie karmić trolla, całkowicie olewać, a nie będzie mieć okazji do chamskich i głupich prowokacji.
                    • snakelilith Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:53
                      Może i znaleźć za 500 euro, ale w regionach gdzie trudno o przyzwoite mieszkanie czynsze są bardzo wysokie. I wybacz, ale mieszkanie 3 pokojowe, w którym zameldowanych jest 6 osób nie może być wysokiej jakości. Masz niski czynsz i włacicielowi jest obojętne kto tam mieszka, ale dopłacasz i to zdrowo za ogrzewanie, bo masz nieszczelne okna, albo zagrzybioną łazienkę. I do tego mieszkasz przy głównej, ruchliwej ulicy. Ok, by się zahaczyć, to na początek tak można, na dłuższą metę jest to raczej nie dla rodziny z dwoma małymi dziećmi. Mieszkania ze spódzielni nie dostaje się też łatwo, bo na takie są listy ochotników i często trzeba wpłacić coś jako wpisowe. Ale nie chcę zniechęcać autorki wątku, jak chcą zostać w DE na dłużej, to mają spore szanse by się ogarnąć. Pracę męża można zmienić na lepiej płatną, ona sama może pójść kiedy do pracy, szanse na lepsze życie niż w Polsce na pewno są, ale lepiej niech się nie łudzi, że mieszkanie dostanie tanio. Mietspiegel podaje bowiem, że aktualnie metr kwadratowy wynajmowanego mieszkania w Ulm kosztuje od wielkości 60m2 (mniejsze są droższe) jakieś 10 euro (10,02- 10,42) i to kalt, a to jest powyżej niemieckiej średniej (7,61 - 9,01).
                      • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:07
                        Nasze mieszkanie bylo bardzo porzadne. Z duzym balkonem, 3 pokoje, chociaz metraz taki sobie ( o ile pamietam cos 60 mkw)
                        Wynajmowalismy z Wohngesellschaft. Po jakims zameldowalismy u nas moja przyjaciolke z facetem, a od poczatku byl u nas zameldowa moj brat. Nikt,nigdy i o nic sie nas nie pytal i nie przeliczal metrow na glowe.
                        Za 700 warm autorka miec luksusow nie bedzie, ale znajdzie spokojnie 3 pokoje 60 metrow i zadna ruina. Zreszta popatrz sobie na ogloszenia w necie to znajdziesz. Zadnych luksusow typu dostep do ogrodka czy wielki taras, moze nawet na 5 pietrze bez windy ale nie wymyslaj ze zaraz bedzie to zagrzybiona buda!
                        Na poczatek starczy.
                        Na ludzi o niskich dochodach istnieje jeszcze tzw Wohngeld, moze autorka by sie lapala?
                        To nie jest jakas super kasa, ale na skromne zycie wystarczy.
                        Moja byla sasiadka wlasnie z Heidelbergu miala ca tyle na zycie. Jej maz pracowal w jakies fabryce na wozku widlowym, zarabial cos 1500. Ona na pol etatu w Rossmannie miala jakies 700 , nie pamietam juz. Ciekawe jak im sie teraz widzie..w kazdym razie tez mieli 2 dzieci i spokojnie dawali rade. Na urlopy w cieple kraje nie jezdzili ale nie glodowali i zyli spokojnie.
                        • snakelilith Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:54
                          astomi25 napisała:

                          > Nasze mieszkanie bylo bardzo porzadne. Z duzym balkonem, 3 pokoje, chociaz metr
                          > az taki sobie ( o ile pamietam cos 60 mkw)

                          Ja nie mówię, że szans nie ma, ale na pewno nie będzie łatwo. O trzy pokojowe mieszkanie w mniejszym matrażu wcale nie jest tak łatwo (ja też mam trzy, ale na prawie 90m2), to zresztą mieszkania starsze, budowowane zaraz po wojnie i kamienice mogą być zaniedbane, słabo ocieplone i tani czynsz okaże się niewypałem, jak na koniec roku przyjdzie ci słono dopłacić za zużyte ciepło. Przy małych dzieciach może wyjść całkiem sporo nadpłaty do tzw. Warmmiete.
                          Ogłoszeniom w necie nie do końca ufam, to często gęsto podpucha biur maklerskich, zgłaszasz się na ogłoszenie, a mieszakania już nie ma, ale oczywiście znajdzie się coś w wyższej cenie.
                          A Wohngled to nie są aż takie duże sumy. Dostaje się go tylko do czynszu wynoszącego niecałe 700 euro kalt i przy dochodach 2tys euro na 4- osobową rodzinę wychodzi wtedy niecałe 40 euro. I nie pisałam, że suma 2 tys. nie wystarczy na życie. Starczy, bo to więcej niż Hartz IV, ale to bardzo skromne życie. No i życie w Ulm jest faktycznie droższe od Berlina, Zagłębia Ruhry, czy wschodnich Landów. W tych ostatnich mieszkania są nawet tanie jak barszcz, tylko z pracą tam trudniej.
                          • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 19:10
                            Czy ja wiem czy takie takie jak barszcz?
                            Mieszkam we wschodnim landzie, mieszkania tansze niz na zachodzie. Ale 600 euro przecietnie trzeba liczyc.
                            Tanie jak barszcz to by byly za 300😉
                            • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 19:11
                              Za 2-3 pokoje.
                              • snakelilith Re: Życie za granicą 21.06.18, 19:25
                                Mnie tam takie rzeczy jak 2-3 pokoje nic nie mówią, bo to może być kamienica z lat 50-tych i mieszkanie ma metraż 60m2, może być dom z lat 80-tych i chodzi wtedy 80m2-100m2, a może być nowoczesnny loft, albo willa z XIX wieku i wtedy masz 3 pokoje na 120m2. Ceny za takie mieszkania są wtedy inne. Faktem jest jednak, że rodziny z większymi finansowymi możliwościami biorą mieszkania większe, w Niemczech mieszka się z zasady na większym metrażu, więc 2-3 pokoje na 60m2 to mieszkanie w socjalnie słabszym budynku, więc masz za ścianą biedniejszych sąsiadów. Często gesto takich żyjących z zasiłków, co nie musi przeszkadzać, ale może. Oprócz może w Monachium, tam za byle klitkę wymagają kokosów.
                                • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 19:33
                                  Mowie o normalnych blokach, tzw Neubau. Zadne kamienice. Takich jakich pelno w kazdym miescie. Zadne ruiny do rozbiorki i zadne luksusy. Wynajmowane od miasta. Tak przynajmniej jest tu gdzie mieszkam. I tez nie mozna powiedziec, ze mieszkaja tu tylko sozialschwach. Normalni ludzie ktorzy pracuja ale na dom ich nie stac albo nie chca. Mogliby i moze mieszkac w lepszych blokach, ale to tez kwestia priorytetow.
                                  • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 00:39
                                    astomi25 napisała:

                                    > Mowie o normalnych blokach, tzw Neubau. Zadne kamienice. Takich jakich pelno w
                                    > kazdym miescie. Zadne ruiny do rozbiorki i zadne luksusy. Wynajmowane od miasta
                                    > . Tak przynajmniej jest tu gdzie mieszkam. I tez nie mozna powiedziec, ze miesz
                                    > kaja tu tylko sozialschwach. Normalni ludzie ktorzy pracuja ale na dom ich ni
                                    > e stac albo nie chca. Mogliby i moze mieszkac w lepszych blokach, ale to tez kw
                                    > estia priorytetow.
                                    >

                                    Większość domów w moim mieście to domy/kamienice wybudowane w latach 30-70-tych, takie typowe robotnicze mieszkania, jak zadbane i wyremontowane, to nawet fajne, zwłaszcza te historyczne z lat 30-40tych, ale wiele z tych powojennych zbudowanych na chybcika i zwykle bez polotu podupada i mieszkania są w nich jak na aktualne warunki ciasno skrojone. Typowe blokowiska znajdują się tylko w dwóch dzielnicach i w żadnej z nich nie chciałabym mieszkać i nikomu bym nie radziła. Jedno jest opanowane przez ruską mafię, a drugie przez neonazistów. A Neubau to są u mnie luksusowe mieszkania, nowoczesne, bardzo drogie, do kupienia, nie do wynajęcia, wybudowane w ostatnich kilku latach. Cieszące się wielkiem popytem, bo w dużych miastach nie ma zbyt wiele wolno stojących domów, do tego takich na sprzedaż, a jak ktoś chce już sprzedawać, to takie domy kosztują od miliona do nawet sześciu milionów euro. Ja mieszkam w domu wybudowanym w latach 80-tych, wszystkie mieszkania są własnościowe, większe metraże od 80m2, niektórzy właściciele wynajmują prywatnie na lokatorów.
                            • lemasakr Re: Życie za granicą 23.06.18, 07:55
                              600 eur to wlasciwie tak jak w Polsce w wiekszym miescie.
                    • alpepe Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:00
                      Astomi, w 2010 o mało co nie przeprowadziliśmy się do Nadrenii Północnej - Westfalii, a powodem była praktycznie niemożność wynajęcia mieszkania dla czterech osób, bo wynajmujący/ pośrednicy z biur nieruchomości mówili to, co snakelilith. Na dobre nam wyszło, kupiłam mieszkanie tu, 3 pokoje, faktycznie mniejsze i dzieci dzieliły pokój przez kilka lat, dopóki nie kupiłam większego mieszkania.
                      • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:18
                        Moze zalezne od landu. Znam realia w Nadrenii Palatynacie, Badenii i Brandeburgii- z autopsji. Rodziny najwiecej mamy w Palatynacie i Berlinie a troche w Mecklemburgii - wiec troche sie slyszy i wie. Nikt i nigdy nie mial przeliczanych metrow. Jedyne przypadki o ktorych mi wiadomo, to problemy z JA (wspolpracuje z JA wiec wiem z 1 reki) , ktoremu sie nie podoba np jak dzieci sa roznej plci w jednym pokoju...To nagminne jest zlwaszcza wsrod cudzoziemcow, chca tansze mieszkanie, mniej pokoi bo przeciez w Polsce/Roski/ Czechach/Czeczenii tez tak mieszkali i bylo dobrze. A tu sie urzad czepia.
                        Akurat to uwazam za ok, skoro maja taka mozliwosc to niech biora jeden pokoj wiecej i nastoletnie dzieci niech sa osobno. Sa urzedy dofinansowujajce mieszkania dla ludzi o niskich dochodach przeciez.
                    • bistian Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:03
                      astomi25 napisała:

                      > Nie slyszalam o problemach zeby nie chcieli wynajac bo metraz sie nie zgad
                      > za...sami do 2007 wynajmowalismy mieszkania, w roznych miastach. W Heidelbergu
                      > mielismy 3 pokojowe mieszkanie, wprawdzie mielismy tylko jedno dziecko, ale w t
                      > ym mieszkaniu bylo zameldowanych 6 osob😉

                      Znam takie sytuacje. Wynajmujący uważają, że za duża liczba osób w mieszkaniu niszczy to mieszkanie, dlatego metraż powinien być odpowiedni. Co do meldunku, są pragmatyczni i rozumieją sytuację, byle te osoby tam faktycznie nie mieszkały.
                      Ktoś podał kwotę 700-800 euro za mieszkanie z 3 pokojami, tak może być. Do tego prąd, wodę, opłata za śmieci, obowiązkowa opłata za telewizor. Wyjdzie ponad 1000 euro. W centrum Monachium za 2000 euro nie znajdzie się mieszkania, to będzie bliżej 2500.
                      • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:11
                        Monachium to juz zupelnie inna liga wink
                        Corka chce tam na studia, ale raczej nas stac nie bedzie tongue_out
                        • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 08:36
                          Jak to nie stac, a jakies stypendia?
                          W dawnych Niemczech o ktorych pisze Snake byly grube stypendia dla kazdego w formie kredytu ktorego takiego ktorego tylko czesc sie splacalo. Mozna bylo zyc za to jak krol.
                          Czyzby w Niemczech 21 wieku juz nie bylo takich opcji ?
                          • astomi25 Re: Życie za granicą 23.06.18, 09:30
                            To zalezne od zarobkow bylo. Chyba ze cos sie zmienilo?
                            Studiowac mozna wszedzie, dlaczego musi to akurat byc Monachium?
    • alpepe Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:54
      Znajomi mieszkają w wynajętym mieszkaniu w Berlinie, 3 pokoje, czynsz z opłatami coś prawie 700 euro, a to nie jest jakaś ą ę dzielnica w Mitte, aczkolwiek w miarę biała. Dwoje dzieci to kindergeld na dwie osoby to plus 388 euro co miesiąc. Do tego wyżywienie, jak dla mnie to cena z wyjątkiem droższych warzyw i owoców porównywalna. Koszty prądu jeśli oszczędzasz to ok. 40 euro, przy ogrzewaniu centralnym, koszty gazu u mnie to było jakieś 13 euro miesięcznie. Koszt łącza internetowego z jednym numerem stacjonarnym i flat na stacjonarne w Niemczech to 19,90, tak mam obecnie w vodafonie. Dochodzi do tego abonament rtv coś ok. 50 euro na kwartał, nie chce mi się sprawdzać. Kokosów nie ma, ale już leki wszystkie dzieci dostają a darmo, z przedszkolami jest różnie. W Berlinie jeszcze mieszkania są ponoć dość tanie.
      • asmarabis Re: Życie za granicą 21.06.18, 17:59
        No telefon stacjonarny to akurat nikomu do szczescia nie jest potrzebny oprocz muzeow wiec naprawde nie musza na niego wydawac smile
        • alpepe Re: Życie za granicą 21.06.18, 18:03
          Asma, a skąd masz internet i w jakiej cenie? Ja do mieszkania lokatorów podciągnęłam internet z telefonem, oni nie wiedzą o telefonie, mają tylko modem, bo samego internetu nie kupisz, przynajmniej tu w mojej okolicy. Stałe łącze jest albo z kablówką albo ze stacjonarny tutaj.
          • snakelilith Re: Życie za granicą 21.06.18, 19:12
            Ja mam też internet z telefonem stacjonarnym w jednym pakiecie (flate rate), w DE to standard. Nie słuchaj asmarabis, bo to nie ma o życiu w Niemczech pojęcia. Piszesz jednak o gazie. U mnie nie ma gazu, energia jest na prąd i to jest standard w Niemczech Zachodnich. Nie znam nikogo kto ma w domu gaz. Także ciepła woda jest na prąd (Durchlauferhitzer), więc warto zwracać na taki drobiazgi przy wynajmowaniu uwagę, bo te koszty dochodzą do czynszu. Ja płacę za prąd 100 euro na miesiąc, za światło na 90m2, gotowanie, pranie i kąpiel w ciepłej wodzie na dwie osoby. Wiem, że to dosyć dużo, ale ja sporo gotuję, używam piekarnika i nie liczę czasu przy codziennym prysznicu, do tego mam zmywarkę i suszarkę do bielizny, która często chodzi, ciepła woda zużywa jednak najwięcej. I wiem, że rodzina pod nami (z jednym dzieckiem) płaci nawet więcej od nas.
            • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 21:00
              Co znaczy ze energia jest na prad?
              • alpepe Re: Życie za granicą 21.06.18, 21:33
                jej chodzi pewnie o ogrzewanie i gotowanie. Ja w mieszkaniu z lokatorami mam gaz, a w tym, w którym obecnie mieszkam, licznik gazowy był wymontowany przez byłych lokatorów i tak zostało, gdybym chciała, musiałabym dać sobie zamontować licznik i wykonać instalację w mieszkaniu, więc mam indukcję.
                • astomi25 Re: Życie za granicą 21.06.18, 21:46
                  Ja mam ogrzewanie na gaz ziemny, ale do gotowania tez indukcja smile Gaz tani nie jest tutaj niestety, ale budujac dom tak wybralismy i zrobilismy przylacze na gaz ( w poprzednim domu mielismy ogrzewanie olejowe).
                • snakelilith Re: Życie za granicą 21.06.18, 22:19
                  To znaczy, że kuchenka jest elektryczna i ciepłą wodę też wytwarzasz sobie elektrycznie. Nie ma gazu w domu i nie ma ciepłej wody z centralnej rury. Tylko centralne ogrzewanie jest dla całego budynku na gaz.
            • astrum-on-line Re: Życie za granicą 21.06.18, 23:49
              My mieszkamy we dwójkę, za prąd płacimy 60 euro miesięcznie. Wszystkie żarówki są energooszczędne, sprzęty też AAAA (dla mojego męża to była misja życiowa - wybór najbardziej energooszczędnych sprzętów). Nie wiem jakim cudem rodzina 2+2 może płacić 40 euro. Gazu nie mamy wcale, woda leci od razu ciepła z kranu.
              • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 00:10
                No ja też tego nie wiem, ale może jak gotujesz na gazie i ciepła woda jest od razu z kranu, a nie jak u mnie leci przez Durchlauferhitzer, to za energię płaci się mniej. Tylko wtedy za ciepłą wodę płaci się inaczej, jest wliczona w inny rachunek, albo w końcowy czynsz, który robi się przez to automatycznie wyższy, za darmo ciepłej wody się nie ma. W niektórych mieszkaniach mogą być też jeszcze elektryczne kaloryfery.
              • alpepe Re: Życie za granicą 22.06.18, 00:19
                Ja obsesyjnie odłączam wtyczki, poza tym wyłączałam na noc internet. Mam łazienkę z oknem, a za oknem latarnię, więc nocą nawet nie ma co świecić światła, o ile się nie depiluję, bo jest tam jasno, do tego telewizor u mnie chodzi raz na ruski rok. Vattenfall mi zawsze przysyła faktury, z których wynika, że zużywamy prądu jak gospodarstwo jednoosobowe.
                • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 00:50
                  alpepe napisała:

                  > Ja obsesyjnie odłączam wtyczki, poza tym wyłączałam na noc internet. Mam łazien
                  > kę z oknem, a za oknem latarnię, więc nocą nawet nie ma co świecić światła, o i
                  > le się nie depiluję, bo jest tam jasno, do tego telewizor u mnie chodzi raz na
                  > ruski rok. Vattenfall mi zawsze przysyła faktury, z których wynika, że zużywamy
                  > prądu jak gospodarstwo jednoosobowe.
                  >

                  No ale nie wszycy tak robią i mogą robić, choćby dlatego, że nie mają latarni pod oknem i oglądają codziennie telewizję. wink Dlatego podawać należy realistyczne sumy. Statystyki podają, że trzyosobowa rodzina wydaje miesięcznie 80-90 euro na prąd. My na dwie osoby płacimy 100 euro, czyli więcej. Ale ja mam nawet jeszcze elektryczną szczoteczkę do zębów i codziennie używam suszarki. Dwa razy, bo mój mąż też co rany włosy suszy. Przy małych dzieciach, gdzie pralka chodzi non stop, leje się stale ciepła woda, ciągle coś się gotuje, podgrzewa, a nie ma gazu, prasuje, masz może suszarkę do bielizny, bo w wilogotnym klimacie jak u mnie przez większość roku nic nie schnie, to szybko możesz zapłacić jeszcze więcej.
                  • alpepe Re: Życie za granicą 22.06.18, 08:47
                    Ależ ja podaję realistyczne sumy z faktur, do tego pracuję w domu, na okrągło chodzi u mnie laptop, moja córka chodzi do klasy medialnej, jak przychodzi ze szkoły, chodzi drugi laptop.
                    • astrum-on-line Re: Życie za granicą 22.06.18, 09:17
                      No to jesteś niesamowicie oszczędna i ciesz się z tego.
          • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 08:33
            No pisalam ze nie mieszkam w Niemczech, trudno mi sobie wyobrazic ze wszystkie firmy tak na sile wciskaja telefon stacjonarny, przeciez ludzie juz nawet nie maja takich aparatow zeby z tego skorzystac
            • alpepe Re: Życie za granicą 22.06.18, 08:48
              No to co się słonko wcinasz? Niemcy to sto lat za Senegalem w kwestii telefonii, internetu i banków, dziadostwo jak nie wiem.
              • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 08:56
                No widze ze oferta telekomunikacji z obowiazkowym telefonem stacjonarnym jest dla Senegalczykow bo oni przez telefon to rozmawiaja 24 godziny na dobe a skype nie uznaja.
                Szkoda ze tak jak piszesz nie ma zadnych ofert dla Europejczykow
                • astrum-on-line Re: Życie za granicą 22.06.18, 09:10
                  I po co to wyzłośliwianie się? Telefon nie jest obowiązkowy, po prostu numer dostaje się razem z internetem. Taki gratis, można skorzystać, można nie. Aparat można kupić w każdym sklepie z elektroniką. I bardzo wielu ludzi tego używa. Mnie się na przykład przydaje do rozmów z rodziną w Polsce.
                  • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 09:45
                    No nie mozna sie zdziwic, naprawde nie znam nikogo kto uzywa takich telefonow w dobie kiedy rozmowa komorkow kosztuje 0,000001 cent i jest messenger i skype, za to wiem ze robia to przybysze z Afryki.
                    Jakie to wyzlosliwiania sie?
                    • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:07
                      asmarabis napisała:

                      > No nie mozna sie zdziwic, naprawde nie znam nikogo kto uzywa takich telefonow w
                      > dobie kiedy rozmowa komorkow kosztuje 0,000001 cent i jest messenger i skype,
                      > za to wiem ze robia to przybysze z Afryki.

                      A Niemcy używają komórek ORAZ telefonów stacjonarnych. Kto bogatemu zabroni?
                      • zabka141 Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:15
                        Szczerze to wiekszosc uzywa tylko komorki, a stacjonarny stoi. Moj nawet jest podlaczony, ale nie naladowany od tygodni. Ale np. moja tesciowa uzywa stacjonarnego i komorki.
                        • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:48
                          Ja używam często stacjonarnego, bo znam mnóstwo osob, którzy stacjonarnym się posługują, albo przynajmniej mają jeszcze w domu. Możliwe, że jestem bardzo konserwatywna, ale ja wszechobecności komórki i możliwości rozmawiania z każdym i wszędzie, nie uważam za aż tak postępowe, a bardzo często nawet za obciachowe. Czasy szpanowania komórką skończyły się w latach 90-tych, dziś można sobie jej praktyczne funkcje wybrać, a te osobiście mniej potrzebne odrzucić. Ja sama komórkę często wyłączam, bo nie lubię z nikim rozmawiać na ulicy, albo w tramwaju i kiedy chcę z kim porozmawiać, to też wolę, by był w swoich czterech prywatnych ścianach, a nie akurat przy kasie w Lidlu, dlatego dzwonię na stacjonarny. Rozmawia mi się w ten sposób bardziej komfortowo, a i połączenie jest zwykle lepsze, nie ma problemów z siecią, czy przejeżdżającymi karetkami. Ze stacjonarnego dzwonię zawsze do wszelkich urzędów, firm, lekarzy, czy innych "oficjalnych ludzi", tym nie podaję nawet mojej komórki, jak coś ode mnie chcą, to niech dzwonią na stacjonarny, nie muszę być ciągle dla nich osiągalna. Nie muszę na okrągło zaśmiecać się wiadomościami z pierdyliona kierunków i nie muszę natychmiast na wszystko reagować. W Niemczech Entschleunigung się to nazywa, trend coraz bardziej popularny.
                          • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:10
                            Czyli mozna znalezc jakies pozytywy w rozwoju niemiec..
                      • astrum-on-line Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:28
                        snakelilith napisała:

                        > asmarabis napisała:
                        >
                        > > No nie mozna sie zdziwic, naprawde nie znam nikogo kto uzywa takich telef
                        > onow w
                        > > dobie kiedy rozmowa komorkow kosztuje 0,000001 cent i jest messenger i s
                        > kype,
                        > > za to wiem ze robia to przybysze z Afryki.
                        >
                        > A Niemcy używają komórek ORAZ telefonów stacjonarnych. Kto bogatemu zabroni?
                        >
                        >

                        Skype też używają, nie będą sobie żałować.
                  • rosapulchra-0 Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:58
                    Asma się nie wyzłośliwia tylko po chamsku i trollowsku prowokuje. Najlepiej ją całkowicie ignorować, większość osób na tym forum to robi, bo wychodzi z założenia, że trolla nie ma po co karmić. Jej prowokacje są zbyt prymitywne, żeby tracić czas na odpowiadanie jej.
                • astrum-on-line Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:32
                  asmarabis napisała:

                  > No widze ze oferta telekomunikacji z obowiazkowym telefonem stacjonarnym jest d
                  > la Senegalczykow bo oni przez telefon to rozmawiaja 24 godziny na dobe a skype
                  > nie uznaja.
                  > Szkoda ze tak jak piszesz nie ma zadnych ofert dla Europejczykow
                  >
                  >

                  Masz jakiś problem z tym Senegalem i w ogóle Afryką? Aż takie kompleksy?
                  • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:41
                    Akurat Senegaczycy nie sa najwiekszym problemem Niemiec….
                    • jan.kran Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:51
                      Asma ,iczytaj ze zrozumieniem.Ja mieszkam w Oslo i moje wydatki i dochody maja sie nijak do DE.Pisze o corce.Znam niemeickie realia i jezeli jest to gole dwa tysiace to mozna bardzo skromnie przezyc ale podstawowa jest wiedza ile kosztuje mieszkanie.Poza w DE trzeba miec depozyt i z reguly nie ma wyposazenia kuchni ,to tez spory wydatek..A Ty tak do kazdego watku musisz sie dolozyc nawet jak nie masz nic do powiedzenia na temat?
                      • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:09
                        Jan.kran tak samo znasz te realia jak ja wiec 1 do 1. I nie siej tu defetyzmu bo twoja corka obejrzala jakies mieszkanie bez kuchni.
                        Tak w niemczech duzo osob wynajmuje mieszkania i kazdy z nich przenosi na plecach swoja kuchnie jesli sie przeprowadza smile
                        Czy lazieki wedlug ciebie sa wyposazone czy trzeba miec na stanie wlasna wanne?

                        No prosze cie, jak juz trollujesz to zachowaj jakas przyzwoitosc
                        • jan.kran Re: Życie za granicą 22.06.18, 19:44
                          asmarabis napisała:

                          > Jan.kran tak samo znasz te realia jak ja wiec 1 do 1. I nie siej tu defetyzmu b
                          > o twoja corka obejrzala jakies mieszkanie bez kuchni.
                          > Tak w niemczech duzo osob wynajmuje mieszkania i kazdy z nich przenosi na pleca
                          > ch swoja kuchnie jesli sie przeprowadza smile
                          > Czy lazieki wedlug ciebie sa wyposazone czy trzeba miec na stanie wlasna wanne?
                          >
                          > No prosze cie, jak juz trollujesz to zachowaj jakas przyzwoitosc



                          ————->Asma,spadaj.Ja mieszkałam 12 lat w DE i wynajmowałem w tym czasie pięć mieszkań.Moja córka mieszka w DE od 2005 roku.Jak nie masz pojęcia jak wyglądają niemieckie realia to nie kłap tym swoim durnym dziobem.
                          • jan.kran Re: Życie za granicą 22.06.18, 19:59
                            Snake, o wschodnich landach i Berlinie to masz pojęcie raczej z widzenia jak typowy Wessi którym ja byłam mieszkając wDE.Kochalam Monachium i Bawarię dopóki nie zobaczyłam Belina.Berlin to o wiele więcej niź Marzhan a moja na wskroś bawarska córka w życiu by nie zamieniła obecnie bogatego i nudnego Monachium na tętniący życiem Berlin i jego luźnych i sympatycznych mieszkańców.A jej przyjaciele od lat związani z Monachium gdzie mają dobre posadki przenoszą się do Jeny.We wschodnich landach coś się dzieje i jest fajnie .Nie wszędzie bobywają też porażki ale na zachodzie teź nie zawsze jest raj.I wyrosło pokolenie dla ktorych podziały coraz mniej istnieją.Moj syn ma 28 lat a jest rówieśnikiem upadku Muru ,urodził się dzień przed.
                            • snakelilith Re: Życie za granicą 23.06.18, 00:07
                              jan.kran napisała:

                              > Snake, o wschodnich landach i Berlinie to masz pojęcie raczej z widzenia jak t
                              > ypowy Wessi którym ja byłam mieszkając wDE.Kochalam Monachium i Bawarię dopó
                              > ki nie zobaczyłam Belina.Berlin to o wiele więcej niź Marzhan a moja na wskroś
                              > bawarska córka w życiu by nie zamieniła obecnie bogatego i nudnego Monachiu
                              > m na tętniący życiem Berlin i jego luźnych i sympatycznych mieszkańców.

                              Gdyby dawano mi do wyboru Monachium albo Berlin to bym się pochlastała, bo ani jedno, ani drugie mnie przekonuje. A Berlin nawet całkiem dobrze znam. I to dobrze, że ludzie są różni i w różnych miejscach czują się dobrze, ja czuję się świetnie w Zagłębiu Ruhry, życie tu też tętni. wink A gdybym miała się przeprowadzać to tylko do Hamburga, albo jeszcze lepiej do nieco mniejszego miasta jak Kiel, albo Flensburg. Albo od razu do Aabenraa w Danii, ale to już inna bajka.
                          • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 20:48

                            Od czasów helmuta kohla ktore reprezentujesz w Niemczech naprawdę duzo sie zmieniło , ja w przeciwieństwie do ciebie tam bywam smile
                            • jan.kran Re: Życie za granicą 23.06.18, 09:58
                              asmarabis napisała:

                              >
                              > Od czasów helmuta kohla ktore reprezentujesz w Niemczech naprawdę duzo sie zmie
                              > niło , ja w przeciwieństwie do ciebie tam bywam smile
                              ————>
                              Prestań się licytować i podskakiwać i pieprzyć głupoty .Skąd wiesz jak często jestem w DE? Ok, bywam dwa,trzy razy do roku od lat, mam tam córkę, przyjaciół , mówię po niemiecku jak po polsku i używam tego języka na codzień w Oslo.Znam obecne niemieckie realia.Poszukaj sobie innej dziedziny na której się nie znasz i się popisuj bo na tym wątku to za duźo nie masz do powiedzenia.
                              • asmarabis Re: Życie za granicą 23.06.18, 10:08
                                Jankran sama podskakujesz. Jak nigdy musze sie tu zgodzic z tym co pisze Snake, a jak ciebie czytam to umieram ze smiechu.
                                Nowe landy rozwijaja sie?
                                A wez sobie pojedz do takiego glupiego Frankfurtu nad Odra- za czasow Helmut Kohla kwitnacy i tetniacy zyciem, teraz miasto widmo gdzie chodniki sa porosniete trawa i wszystko mruszeje. Bylam w szoku jak tam sie zmienilo i jak Slubice sie wybily na prowadzenie.

                                My nie jestesmy twoja corka ktorej musisz prawic motywacyjne kazania w jakim to raju bradnenburskim mieszka, wiec wyluzuj wink
                              • jan.kran Re: Życie za granicą 23.06.18, 10:10
                                Snake, świetnie że znalazłaś swoje miejsce i tam się dobrze czujesz.Jednak DE to nie tylko Twoja Ruhra.Ciągle piszesz jak tam jest super a reszta Niemiec jest kiepska.Niestety nie każdy może mieszkać w Ruhrzesmile Nie wypowiadaj się o Monachium i Berlinie bo co innego być tam turystą a co innego żyć na codzień.I nie podbijaj sobie bębenka deprecjonując inne miejsca.Ja Twoich okolic nie znam i się nie wybieram więc się nie wypowiadam.Podobnie jak nie namawiam nikogo do zamieszkania w Berlinie.Zaakceptuj że dla kilku milionów ludzi to jest super miasto , nie musi być dla Ciebie i tak już tam powoli za ciasno smile

                                • jan.kran Re: Życie za granicą 23.06.18, 10:37
                                  Asma ,ja piszę o Berlinie.Nie mam ochoty na dyskusję z osobą o inteligencji pantofelka,jesteś drugą osobą którą wygaszam ,pierwsza też jest z ematki.Jesteś beznadziejnie głupia a do tego pewna siebie,nie trawię tej kombinacji,donwidzenia.
                                • asmarabis Re: Życie za granicą 23.06.18, 10:42

                                  Nie wypowiadaj się o Mon
                                  > achium i Berlinie bo co innego być tam turystą a co innego żyć na codzień.


                                  hahahhaaaa
                                  to wolno tylko jan. kran ktora jest turysta a kreuje sie na mieszkanca
                                • snakelilith Re: Życie za granicą 23.06.18, 15:28
                                  jan.kran napisała:

                                  > Snake, świetnie że znalazłaś swoje miejsce i tam się dobrze czujesz.Jednak DE
                                  > to nie tylko Twoja Ruhra.Ciągle piszesz jak tam jest super a reszta Niemiec jes
                                  > t kiepska.

                                  Nieprawda. Nie wymyślaj. Nigdzie nie napisałam, że reszta Niemiec jest kiepska, ja napisałam tylko gdzie mnie osobiście się najbardziej podoba. I zauważ zresztą, że cała ta dyskuja zaczęła się od tego, że napisłam o ULM jako nie najgorszym regionem w Niemczech. Osoby znające niemiecki powinny wiedzieć, że wyrażenie "nicht das schlechteste" oznacza całkiem dobre, pozytywne, w sensie, można gorzej trafić. I tak jest, bo południe Niemiec jest gospodarczo najlepiej ustawione i najłatwiej tam o dobrą pracę. Więc nie wypisuj bzdur, że zachwalam tylko i wyłącznie "Moją Ruhrę". Ale zaraz wywiązały się z tego jakieś lokalno-patriotyczne popychanki, jedna wylatuje z Brandeburgią, teraz ty z tym Berlinem. Czujesz się w obowiązku potwierdzać wybory twojej córki, to jest ok, ale nie zmienisz mojego zdania na temat Berlina. Ja uważam to miasto za chaotyczne, niepozbierane, nabzdyczone swoim hipstersko-multi-kulti charakterem, a że jest biedne, zadłużone i ma żałosny samorząd nie jest tajemnicą od dawna. To już wolę ten dom pod lasem w Bradenburgii. Albo pocztówkowy Ulm. Albo moje Zagłębie Ruhry, które jest przynajmniej autentyczne i nie stara się robić wrażenia, że jest czymś innym niż jest. Zagłębie Ruhry przypomina mi bowiem Śląsk, tu żyją podobni ludzie, z podobną mentalnością, pragmatyczni, z sercem na dłoni, tacy, którzy walną ci zawsze prawdę w oczy, ale których niczym nie zadziwisz, bo heterogenność jest taka, że "Es gibt nichts, was es nicht gibt". Ale Berliner Weisse jest w porządku, z zielonym syropem z Waldmeistra. I w tym sensie - Prost i Glück auf!
                                  • jan.kran Re: Życie za granicą 23.06.18, 15:38
                                    Snake,ok rozumiem.Dla Ciebie hipstersko multi - kulti charakter to minus ,dla mnie i dla wielu ludzi którzy się zakochani w Berlinie jego największy urok.I nie ,nie czuję się w obowiązku potwierdzać wyborow mojej córki tylko jestem szczęśliwa widząc jak bardzo dobrze się tam czuje.Zobaczymy co dalej na razie mieszka w Berlinie ponad dwa lata a Monachium zaczęło ją uwierać po kilku latach ale też nigdy nie była zachwycona Monachium tak jak Berlinem.Będę zawsze akceptować jej wybory ,cokolwiek zadecyduje ,jest dorosła .
                                    • snakelilith Re: Życie za granicą 23.06.18, 15:43
                                      jan.kran napisała:

                                      > Snake,ok rozumiem.Dla Ciebie hipstersko multi - kulti charakter to minus ,dla m
                                      > nie i dla wielu ludzi którzy się zakochani w Berlinie jego największy urok.

                                      Słwo klucz - zakochani. A jak wiemy miłość jest ślepa i nie wiadomo kogo połączy i dlaczego.
                                  • astomi25 Re: Życie za granicą 23.06.18, 15:43
                                    No ale ty pisalas po polsku a nie niemiecku!
                        • lilyrush Re: Życie za granicą 29.06.18, 09:52
                          Wybacz, ale Ty nie do końca wiesz co mówisz. Mieszkania w Niemczech do wynajęcia, kiedy sa pierwszy raz wypuszczane na rynek są najczęściej bez gotowej kuchni i pierwszy wynajmujący musi tą kuchnie zrobić. Potem jak sie wyprowadza to tą kuchnię "odsprzedaje" kolejnemu najemcy. Czasami żądając absurdalnej kwoty. To jest ogólnie niemiecki problem, są nawet o tym programy w TV ....
                          Gotową kuchnię masz czasami w mieszkaniu, kiedy wynajmujesz bezpośrednio od właściciela (który nie jest firmą), ale takie mieszkania sa droższe i trudno je znaleźć. Miałam z tym duży kłopot, a ja nie miałam ograniczenie cenowego jak autorka postu.
                          Ostatnio przy przeprowadzce musieliśmy odkupić kuchnie od poprzednich wynajmujących, bo inaczej nie dostalibyśmy mieszania. Kuchnia fatalnie zaaranżowana i kiepskiej jakości kosztowała 1500EUR. Zrobiłabym za to nowa funkcjonalną....
                      • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:19
                        jan.kran napisała:

                        Poza w DE trzeba miec depozyt i z reguly nie ma wyposazenia kuch
                        > ni ,to tez spory wydatek..A Ty tak do kazdego watku musisz sie dolozyc nawet ja
                        > k nie masz nic do powiedzenia na temat?

                        Depozyt to zwykle 2-3 czynsze, jak ma się ciut oszczędności, to nie jest to problemem. I mieszkanie w De faktycznie wynajmuje się zwykle gołe, znaczy bez mebeli i bez kuchni, choć coraz częściej można, zwłaszcza w mniejszych mieszkaniach, znaleźć i kuchnię. Związane jest to z tym, że wynajmowanie mieszkania to nie jest przejściowe wyjście na drodze do własnych ścian, a często sposób na całe życie. Lokator urządza sobie wtedy mieszkanie po swojemu, ze swoimi tapetami, dywanami i meblami. Ale kuchnię można sobie przywieźć nawet z Polski, albo odkupić od poprzedniego lokatora, jak nie chce się wydawać forsy na nowe.
            • zabka141 Re: Życie za granicą 22.06.18, 09:26
              To jak nie mieszakasz, to nie wiesz. Tak, jest trudno o internet, jest wciskany z telefonem, do tego generalnie w niektorych czesciach Niemiec (np. Brandenburgia), internetu nie ma, lub jest zbyt wolny, ludzie maja z tym problemy by dostac. Banki tez sa jakby z innej epoki - w porownaniu do UK czy chocby Polski - naprawde.
              • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 09:42

                eneralnie w niektorych czesciach Niemiec (np. Brandenbur
                > gia), internetu nie ma,

                No w Senegalu tez pewnie nie ma wiec o co drzec szaty
                • zabka141 Re: Życie za granicą 22.06.18, 10:19
                  O co ci chodzi? Masz jakas konkretna rade czy cos do wniesienia do tej dyskusji?
                  • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 10:27
                    Ale co to za dyskusja?
                    Autorka za nic w swiecie nie chce wyjechac- pewnie maz sie rozochocil nowymi mozliwosciami i ja namawia- i nie wyjedzie, wiec nie ekscytuj sie ….
                    • violett9 Re: Życie za granicą 22.06.18, 10:42
                      Akurat się mylisz. Mąż na nic mnie nie namawia, nie naciska bo tu ma dobrą pracę. Żyjemy na normalnym poziomie. Nie opływamy w luksusy, ale na wakacje czy inne drobne przyjemności nas stać. Bidetu nie mam więc forumowa patologia😉 Dostał propozycję, bez nas nie pojedzie. Zaznaczam że te pieniądze tylko na początek potem może być więcej, ale ile będzie trwał ten "początek" ciężko przewidzieć. Mając dzieci i stałą, nie najgorszą pracę tu ciężko podjąć decyzję i rzucić wszystko.
                      • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:19
                        Ja bym jechała. To naprawdę najlepszy czas, akurat teraz kiedy dzieci są małe. Okolice Ulm nie są najgorszym co was może spotkać, ładny region, całkiem przyzwoity gospodarczo, tam jest praca, więc jak jesteście w miarę ogarnięci to szybko otwporzą się przed wami lepsze możliwości. Podstawa, to szybko nauczyć się języka, a pracownicy są w Niemczech potrzebni i często właśnie najbardziej ci, którzy nie wykonują akademickiego zawodu (co wnioskuję ze spodziewnej sumy), a mają konkretny fach w ręku. Życie w Niemczech pomimo sporych wydatków na mieszkanie i opłaty jest łatwiejsze niż w Polsce, a jak raz nauczysz się oszczędnie gospodarzyć, co na początku może być konieczne, to przyda ci się to na całe życie. A małe dzieci aż tak wiele jeszcze nie kosztują, w przeciwieństwie do starszych, więc to jest najlepszy czas przeprowadzki moim zdaniem.
                        • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:15
                          Piekny tekst " okolice Ulm nie sa najgorszym co was moze spotkac" ...czyli co? np taka Brandenburgia to gorsze niz tyfus i cholera na raz? big_grin
                          Standart zycia zalezy przeciez od tylu czynnikow ze glowa mala.
                          Ponad 6 lat mieszkalam na zachodzie Niemiec i bym tam nie wrocila. Teraz mieszkamy w Brandenburgii ( w przeslicznej pagorkowej okolicy gdzie pelno lasow i jezior) i jestesmy szczesliwi. Oboje mamy prace w ÖD, starcza na wygodne zycie w palcem w nosie. Stac nas na dom w koncu i nie musimy wynajmowac. W Badenii pewnie tez bysmy wybudowali ale nie chcielismy kredytu na 30 lat wink
                          Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Serio serio zachodnie Niemcy to nie jest raj tylko dlatego ze to zachodnie Niemcy big_grin
                          • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:29
                            astomi25 napisała:

                            > Piekny tekst " okolice Ulm nie sa najgorszym co was moze spotkac" ...czyli co?
                            > np taka Brandenburgia to gorsze niz tyfus i cholera na raz? big_grin

                            Nie do końca. Ale do Brandenburgii bym nie jechała, bo tam w razie czego trudniej o pracę. Nie ma co zaklinać rzeczywistości, najlepsze możliwości rozwoju i doskonały rynek pracy istnieją dziś w południowych Niemczech. A reszta to jest sprawa osobistych upodobań. Ja wschodnie landy omijam szerokim łukiem, nie te klimaty, nie ci ludzie. Za południem też nie przepadam, niech sobie tam wszystko ozłocą, nie ciągnie mnie. Lasy i jeziora mam też u siebie w NRW. Własnościowe mieszkanie w mieście już dawno spłacone, domu nie chcę i nigdy nie chciałam, zostanę więc pewnie jeszcze trochę tutaj na miejscu, chyba, że otworzy się jakaś możliwość na samej północy, bo wiatr od morza mnie kusi, do Brandenburgii mnie wołami nie zaciągną. wink
                            • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:41
                              Ale ktos ci kaze czy jak?
                              My najwyzszy standart zyciao siagnelismy wlasnie tutaj.
                              Mieszkalismy w Nadrenii i Badenii. Kilka miesiecy tez w Hesji. No nie i juz. I milion razy wole mentalnosc ludzi ze wschodu, u nich byöo podobnie jak w Polsce, dziecinstwo meza niewiele sie roznilo od mojego. Ci z zachodu to inna bajka.
                              Najwiecej nieprzyjemnosci spotkalo mnie na zachodzie, w tym jedna sprawa oparla sie nawer o sad.
                              A co do przyrody...mhhh policz sobie chociazby zageszczenie na metr kwadratowy. Jak tutaj ide z psami do lasu , a chodze codziennie to moge i 20 km isc i nilogo nie spotkac. W Badenii nawet sie nie odzwazylam spuscic psa ze smyczy w lesie, tyle ich tam spacerowalo.
                              Poza tym cenie sobie bliskosc Polski, bliskosc morza. Do takich Erzgebirge czy Harzgebirge blisko, a tereny niesamowicie piekne.
                              Nie pisze zeby cie do czegokolwiek przekonywac,niech kazdy zyje wedlug uznania i tam gdzie chce. Chamskim natomiast jest pisac ze rejony X to kila i mogila, syf z gilem i brak pracy. Jak sie ma wykszalcenie to sie znajdzie prace wszedzie. Ty sobie siedzisz w NRw i sobie siedz. Dla mnie akurat to jeden z najbardziej brzydkich landow, ze zbyt duza iloscia cudzoziemcow i ludzi ogolnie. Ale chamstwem byloby pisac, ze nie ma gorszych rzeczy od NRW tongue_out
                              • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:53
                                No ale Snake uwaza sie za niemke wiec mowi to co slyszy wokol. Po tym mozna poznac ze naprawde sie zintegrowala.
                                A prawda jest ze niemcy z zachodu pogardzaja tymi ze wschodu, minal prawie wiek od zjednoczenia a te podzialy ciagle sa, i zadna strona nic pozytywnego o przeciwnej nie powie tak jak wy tutaj .
                                • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:59
                                  Od moich wschodnioniemieckich przyjaciol nie slysze nadawania na zachod. Za to na zachodzie slyszalam to nagminnie, co mnie wkuropatwialo strasznie, zwazywszy na to, ze 99% tych ludzi prawde o wschodzie zna ze slyszenia😉
                                  • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 13:29
                                    astomi25 napisała:

                                    > Od moich wschodnioniemieckich przyjaciol nie slysze nadawania na zachod. Za to
                                    > na zachodzie slyszalam to nagminnie, co mnie wkuropatwialo strasznie, zwazywszy
                                    > na to, ze 99% tych ludzi prawde o wschodzie zna ze slyszenia😉
                                    >

                                    A dziwisz się? O czymś takim jak Solidarpakt fsłyszałaś? Z zachodniej części kraju płynęła w stronę wschodnią cała masa forsy. Podczas gdy całe regiony na przykład w niektórych częściach NRW podupadały i stawały się coraz biedniejsze, bo zmieniała się struktura na rynku pracy, to w nowych lanadach remontowano na błysk miateczka i wioski, w których mieszkają dziś często już tylko emeryci, bo młodzi powyjeżdżali za pracą, często tam, gdzie było "brzydziej". Dlatego masz wrażenie, że u ciebie jest ładniej, u mnie istnieją faktycznie miasta, które są wyjątkowo brzydkie, z dziurawymi drogami i zadłużone po uszy, bo muszą utrzymywać się same i ciągle płacą na "biedny wschód". Plan Kohla jednak nie wypalił, rozwój gospodarczy wschodu nie jest taki, jak chciano, bo gospodarki nie zmusisz do inwestowania tam, gdzie się nie opłaca. I ja osobiście nie mam nic przeciwko Brandenburgii, ale nie uważam tego regionu dla siebie za atrakcyjny. I ja przejeżdżałam przez Brandenburg na początku lat 90-tych i to był wtedy syf, kiła i mogiła, wstrętne blokowiska i szarzyzna, wierzę ci jednak, że dziś ci się tam podoba.
                                    • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 13:35
                                      90 lata to zamierzchle czasy. Polska tez rozkwitla, to czym zyjesz nazywa sie stereotypami.
                                      Co niektorzy z zachodu mysla ze Polska lezy za Rosja i ze chodza tam po ulicy biale niedzwiedzie. Oto dlaczego gadanie ludzi o czyms gdzie nigdy nie byli, mozna sobie w buty wsadzic i splunac.

                                      Ps. Jakis rok temu byl u nas znajomy z Saarland i bedac w Szczecie mial caly czas rozdziawione usta. Nie dlatego ze Szczecin jakis piekny, ale dlatego ze ma ladne fontanny, tramwaje zadbane, ze ludzie kolorowo ubrani,ze sa bogate galerie. Szok nie?
                                      Na samo wspomnienie tego zdziwienia, mna telepie.
                                      • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 14:43
                                        astomi25 napisała:

                                        > 90 lata to zamierzchle czasy. Polska tez rozkwitla, to czym zyjesz nazywa sie s
                                        > tereotypami.

                                        Znowu nadinterpretujesz. Uparłaś się, by mnie źle zrozumieć? Nie napisałam, że Brandeburgia ciągle tak wygląda, a że tak kiedyś wyglądała, zanim ty się tam wprowadziłaś. To, że dziś wygląda inaczej nie jest jednak zasługą kwitnącej gospodarki, a głównie dzięki tranferowi forsy z zachdonich landów, co mnie osobiście lata, ale rozumiem, że wielu mieszkańców mniej zamożnych landów zachodnich może odczuwać to jako niesprawiedliwość. Dziwne, żyjesz już 20 lat w tym kraju i konfikt Ossi - Wessi jest dla ciebie zagadką.
                                        I porównanie prywatnych konkretów może wyjść inaczej niż ocena speców od gospodarki. Ja w zeszłym tygodniu byłam u znajomych w południowych Niemczech, region o wiele bogatszy od mojego, znajomi kupili pieruńsko drogie mieszkanie na przedmieściach, by być niby bliżej natury. I wiesz co, uznałam ich za wariatów, bo mają wprawdzie niedaleko las, ale za to za lasem zaraz autostradę, więc jest tam głośniej niż u mnie w centrum miasta. Z jednego okna mają widok na wybetonowane garaże, z drugiego na wyciągnięcie ręki okna sąsiadów, podczas gdy ja mam w podwórku olbrzymie choiny, z drugiej strony spokojną ulicę z leszczynami i dwa kroki do następnego parku. Mieszkam bardziej w zielonym niż oni. Oni potrzebują samochodu, bo autobus jeździ tam jeden i do tego do centrum muszą przesiąść się do S-bahny, ja jestem w 5 minut wszędzie, wybór środków komunikacyjnych mam ogromny. I do tego w 15 minut zbiorkomem jestem nad Rurą, albo w 25 minut nad Renem, terenów rekreacyjnych zatrzęsienie, oni jak chcą zobaczyć coś innego niż ten swój las, który jest tak naprawdę fabryką drzewa z kleszczami, to muszą jechać samochodem co najmniej pół godziny. I oni też robili oczy odwiedzając mnie, bo byli zaskoczeni, że Zagłębie Ruhry nie jest czarnym, brudnym regionem ze zmęczonymi malochą ludźmi. A o Polsce to w ogóle nie rozmawiamy, nie bardzo wiem, po co te więc te wtręty.
                              • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 13:09
                                astomi25 napisała:

                                > Ale ktos ci kaze czy jak?
                                > My najwyzszy standart zyciao siagnelismy wlasnie tutaj.

                                Jezus Maryja. Naprawdę chcesz rozpocząć ze mną jałową dyskusję o tym, która część Niemiecj jest najfajniejsza? Mieszkasz sobie w tej Brandenburgii i tam ci się ułożyło, to super. Ja napisałam tylko, że okolice Ulm nie są najgorszym regionem Niemiec, w sensie, że jest tam lepszy rynek pracy niż w Brandenburgii i lepszy też niż u mnie w Zagłębiu Ruhry, więc jest to nawet dodatkowym plusem, dla kogoś, kto w najbliższej przyszłość będzie szukał pracy. Ale to nie znaczy, że gdzie indziej niczego nie znajdzie. Tu chodzi tylko o prawdopodbieństwo i aktualną gospodarczą sytaucję.
                                I mnie takie rzeczy jak bliskość do Polski w ogóle nie interesują. Psów nie mam i dla mnie mogłby nie istnieć. Do morze mam blisko i u siebie, do tego do morza Północnego, które osobiście wolę od Bałtyku. Wolę tutejszy łagodniejszy klimat, wszechobecną zieleń nawet zimą i to, że mam bezpośredni pociąg do Paryża, gdzie jestem w pięc godzin, niedaleko do Holadnii, Danii i mam Ruhrę, Ren i lotnisko Düsseldorf pod nosem. Ulm za to jest pięknym zabytkowym miastem nad Dunajem, niedaleko w Alpy, mają dobry klimat, za miedzą do Bawarii, w Ulm urodził się Albert Einstein i mają fajny uniwersytet. I Brandenburgia też coś tam fajnego ma, na pewno ma wyższe bezrobcie niż Badenia-Wirtembergia, ale to, że "regiony X to kila i mogila, syf z gilem"- to sobie wyciągnęłaś z tyłka, ja nigdzie nic takiego nie napisałam. A już na pewno nie pisałam, że u mnie w NRW jest najpiękniej. Ochłoń trochę. I spójrz raczej na statystyki, ze nowych landów cała masa ludzi wyemigrowała w ostatnich latach do tych starych, zwłaszcza tych na południu, na pewno nie dlatego, by sobie pogorszyć. Twój dom też wyszedł cię tam taniej niż w Badenii nie dlatego, że Brandenburgia jest takim mocnym gospodarczo landem.
                                • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 13:16
                                  To nastepnym razem dobieraj lepiej slowa.
                                  Bo czasem strasznie cie jest czytac🤐
                                  • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 13:30
                                    Następnym raze nie konfabuj i nie wciskaj mi w usta słów, których nie napisałam.
                                    • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 14:05
                                      Taaa. To przeczytaj jeszcze raz swoj post.
                        • violett9 Re: Życie za granicą 22.06.18, 13:48
                          Cenne uwagi, dziękuję. A okolice Stuttgartu? Ulm czy Stuttgart jak to wygląda z Twojej perspektywy?
              • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:31
                A gdzies to w Brandenburgii nie ma internetu?
                Bo ma go moja kolezanka mieszkajaca na wiosze liczacej 4 domy. Do najblizszego 15 tys miasteczka ma 17 km. wink
                I ma. I zaden vodafone czy cos, normalnie ze Stadtwerke.
                • zabka141 Re: Życie za granicą 22.06.18, 21:57
                  No jak twoja kolezanka ma to wszyscy maja, nie?

                  Wygogluj sobie, masa artykulow na ten temat.

                  www.sueddeutsche.de/news/wirtschaft/unternehmen---potsdam-ost-unternehmen-fordern-schnelles-internet-dpa.urn-newsml-dpa-com-20090101-180613-99-707240
                  • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 23:18
                    Taas. Takie problemy maja nie tylko w Brandenburgii. Oj Wessi Wessi
                    • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 23:21
                      I czy wierzysz czy nie, najgorszy bo najwolniejszy ( a po burzy np wcale go nie bylo) internet mialam mieszkajac w Heidelbergu Notoryczne " przeciazenia" sieci wink
    • mamusia1999 Re: Życie za granicą 21.06.18, 21:39
      Mieliśmy 20 lat temu 2000€ (4000DM wtedy) na 3 (w tym niemowlę), w wynajmowanym mieszkaniu. Bez istniejącego już wyposażenia i oszczędności sprzed porodu byłoby skromnie/z ołówkiem w ręku.
    • izabela1976 Re: Życie za granicą 21.06.18, 22:02
      My w niektóre miesiące w ostatnim roku mieliśmy 3500 i momentami było ciężko. Zawsze jakieś wydatki extra się pojawiają. No i opłaty do najniższych nie należą. Prąd - 160, gaz - 50, mieszkanie (pod Frankfurtem) - 800. Telefon + internet + TV -kolejne 50. Do tego ubezpieczenia samochodów i inne pomniejsze.... Obiady w szkole dzieci itd. 1 każdego miesiąca jakoś mało pieniędzy na koncie zostaje... A teraz jeszcze dojdzie bilet dla młodej...
      • jan.kran Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:36
        izabela1976 napisała:

        > My w niektóre miesiące w ostatnim roku mieliśmy 3500 i momentami było ciężko. Z
        > awsze jakieś wydatki extra się pojawiają. No i opłaty do najniższych nie należą
        > . Prąd - 160, gaz - 50, mieszkanie (pod Frankfurtem) - 800. Telefon + internet
        > + TV -kolejne 50. Do tego ubezpieczenia samochodów i inne pomniejsze.... Obiady
        > w szkole dzieci itd. 1 każdego miesiąca jakoś mało pieniędzy na koncie zostaje
        > ... A teraz jeszcze dojdzie bilet dla młodej...


        ----------> Pocieszylas mnie Izabela bo juz myslalam ze moja corka jest szalenei rozrzutna a mieszka w stosunkowo tanim Berlinie.Dla mnie 2000 dla czterech osob to Kosmos ,zalezy zreszta ile sie placi za miwszkanie .Ale mieszkalam w wielu miejscach w Europie i jak sie chce mieszkac w miare bezpecznie i przyzwoicie i miec dostep dp dobrych szkol trzeba za to zaplacic wynajmujac drozsze mieszkaniei.A to dochod netto?
        • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 11:40
          Autorka ma 2000 EURO na reke + Dodatki na dzieci i swoja pensje z Polski, to sa pieniadze ok na mieszkanie w malej miescinie.
          Ciekawe ile wydaje mieszkajaca w jednoosobowym gospodarstwie domowym jan kran, po tonie widze ze z 10 000 EURO na reke
        • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 12:10
          jan.kran napisała:

          Ale mieszkalam w
          > wielu miejscach w Europie i jak sie chce mieszkac w miare bezpecznie i przyzwoi
          > cie i miec dostep dp dobrych szkol trzeba za to zaplacic wynajmujac drozsze mie
          > szkaniei.A to dochod netto?

          Dzieci autorki wątku nie są jeszcze w wieku szkolnym, więc nie musi się takim rzeczami przejmować. Do tego Ulm, to nie zasyfiony, nieogarnięty przez władze samorządowe Berlin, gdzie emigranci trafiają na paskudny Marzahn dla socjalnie słabych i na podstawie tego miejsca pozwalają sobie na oceny sytuacji bezpieczeństwa w Niemczech. Co do wydatków, to zawsze było tak, że jednoosobowe gospodarstwo jest droższe od dwuosobowego, czy rodzinnego. Zupełnie inaczej planuje się bowiem wtedy zakupy. Ja osobiście jestem zdania, że akurat żywność nie jest najwyższą pozycją w domowym budżecie i za 400-600 euro na dwie osoby, czy dwie osoby u jednym małym dzieckiem da się bardzo dobrze jeść. I to bez parówek, czy najtańszych broilerów, ja gotuję tylko świeże rzeczy. Mnóstwo forsy wydaje się bowiem na gotowce, czy półgotowce, jedzenie na mieście, a tego robić nie trzeba jak ma się czas na sprawdzenie promocji w najbliższym sklepie i rozsądany plan posiłków. Nie ma w tym żadnego wstydu, ja drogie mięso jak wołowinę, czy lepsze gatunki wieprzowiny zawsze kupuję w promocji. Mój rzeźnik co tydzień ma coś innego i z tego korzystają także ludzie bogaci. Lokalne szparagi można też kupić za 10 euro za kg w Edece czy Rewe, ale można kupić też w Aldi za połowę, albo nawet 1/3 tej ceny. Różnic w jakości nie ma żadnych. Ja kupuję w promocji też irlandzkie masło, mój ulubiony francuski ser owczy, czy płyn do prania Persil, od razu większą ilość. W ten sposób niczego sobie nie odmawiam, a grosz zbiera się do grosza, od rozrzutności nikt się jeszcze bowiem nie wzbogacił.
        • izabela1976 Re: Życie za granicą 23.06.18, 11:59
          Ale my wcale nie jesteśmy rozrzutni. Po prostu wszystko kosztuje. A przy dzieciach to wydatki co chwila.
    • edelstein Re: Życie za granicą 21.06.18, 23:59
      Dla osoby doroslej z dzieckiem ok,dla kazdej innej konfiguracji za malo.
    • astrum-on-line Re: Życie za granicą 22.06.18, 00:13
      Zależy jaki macie cel.
      Jak chcecie wyemigrować na stałe (czy na dłużej) to można jechać z nastawieniem, że się zaciska zęby przez jakiś czas. Jak chcie jechać i zarobić, żeby zaoszczędzić, to nie ma szans.
      2000 euro na rodzinę 2+2 to strasznie marnie. Tak jak ci inni piszą, samo mieszkanie może kosztować 1000 euro albo i więcej. Jak trafisz na takie za 700 z ogrzewaniem i wodą to możesz mówić o szczęściu. Do tego prąd, internet, podatek telewizyjny (obowiązkowy), telefony. Komunikacja miejska potrafi być bardzo droga - u nas (północ Niemiec) miesięczny to koło 100 euro. Wyżywienie też nie jest tanie, ponoć wystarczy nawet 200 euro na osobę, ale ja sobie tego nie wyobrażam, nam idzie koło 300 euro na osobę i nie uważam, żebyśmy szaleli.
      Gdybyś ty też poszła do pracy, nawet na 2 - 3 godziny dziennie, to byłoby wam dużo lżej.
      • snakelilith Re: Życie za granicą 22.06.18, 01:07
        astrum-on-line napisała:

        Wyżywienie też nie jest
        > tanie, ponoć wystarczy nawet 200 euro na osobę, ale ja sobie tego nie wyobrażam
        > , nam idzie koło 300 euro na osobę i nie uważam, żebyśmy szaleli.

        Ja też wydaję jakieś 400-600 euro w miesiącu na życie na dwie osoby, Za to płacę jedzenie (na mieście jadamy raczej rzadko) plus wydatki na chemię gospodarczą, kosmetyki, mój bilet miesięczny na komunikację miejską i jakieś tam pierdołki do domu, które zabiera się przy okazji zakupów w supermarkecie. I jestem zdania, że potrafimy być oszczędni. Ubrania, buty, wydatki na wycieczki, podróże, wyjścia, zakupy typu lampa, mikser, czy nowa pościel, to dochodzi ekstra.
      • asmarabis Re: Życie za granicą 22.06.18, 08:30
        ona ma jescze macierzynski z polski niech to nawet bedzie 500 EUro to zawsze cos
      • mamusia1999 Re: Życie za granicą 22.06.18, 10:57
        To prawda, 300€ na osobę to taki rozsądny/zdrowy/różnorodny standard, a nie szaleństwo. Powiedzmy, że bez ołówka w ręku i rozkminiania, co akurat jest drogie. Sporo podstawowych produktów z lidla/aldi.
        Pamiętam jak opiekunka mojej lokatorki miała siebie i babcię wyżywić za 100€ tygodniowo: banany wyliczone, parówki, broilery i pieczywo z dyskontu.
    • violett9 Re: Życie za granicą 22.06.18, 05:51
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
      • astomi25 Re: Życie za granicą 22.06.18, 13:21
        Nam na jedzenie ( jedzenie plus chemia) starcza spokojnie 1000 euro na miesiac. I do tego mamy dziecko chore na celiakie, bezglutenowe zarcie drozsze jest.
        Ale uczciwie.mowiac, obiady tylko w weekendy gotuje bo w tyg.wszyscy jedza w placowkach. W kazdym razie lodowka zawsze pelna, jemy dobre sery i warzywa. Szynek i innych wedlin akurat malo. Aldi ma dobre jakosciowo warzywa i owoce, jaja kupuje na wsi od kur znanych osobiscie wink
        • annajustyna Re: Życie za granicą 22.06.18, 14:53
          A czynszu juz placic nie musicie?
Pełna wersja