po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych?

20.07.18, 17:17
Spotykam się z chłopakiem a wyszło tak, ze przed tym jak go poznałam przeszłam wstrzas psychiczny, pod wpływem traumy towww.poradnikzdrowie.pl/psychologia/choroby-psychiczne/psychoza-reaktywna-przyczyny-objawy-leczenie_43912.html leki tak czy inaczej leki mam brac przez jakis rok zeby dojsc do siebie i zeby sie nie powtorzylo. Pani doktor powiedziala, ze nie powinnam o tym mowic dopiero przed slubem- o kryzysie w zyciu. Ja jestem straszna gaduła i pewnie tak czy inaczej wygadam się ale nie chce też być odbierana jako "chora psychicznie" bo gdyby jednak nie wyszło nam to roznie bywa ufam, ze by nie powiedzial ale zycie jest zyciem. Mówiłybyscie o czyms takim?
    • muchy_w_nosie Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 17:25
      To nie zachowuj się tak jakby była to tajemnica, choroba. Jak bedziesz opowiadać o tym co przeżyłaś to mowisz że wyladowałaś na lekach i tyle.
      A już odstawiłaś leki, bo po możesz mieć jazdy i wówczas się dowiesz czy tylko ro czy całe życie.
      • taki-sobie-nick Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 00:46
        muchy_w_nosie napisał(a):

        > To nie zachowuj się tak jakby była to tajemnica, choroba. Jak bedziesz opowiada
        > ć o tym co przeżyłaś to mowisz że wyladowałaś na lekach i tyle.
        > A już odstawiłaś leki, bo po możesz mieć jazdy

        Co?

        Leków się nie odstawia, bo "po nich można mieć jazdy", tylko dlatego, że nie ma podstaw do ich stosowania. Simple Polish: dlatego, że chory może nie brać leków, a dobrze się czuć.
    • agonyaunt Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 17:26
      A gdybyś była po drugiej stronie, to kiedy chciałabyś się dowiedzieć?
    • snakelilith Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 17:29
      Nie pomogę ci w temacie, bo to zależy od ciebie i twojej potrzeby. Jedni chcą powiedzieć partnerowi już pierwszej nocy wszystko o sobie, inni zachowują tajemnice ze swego życia do grobowej deski. Ale akurat wczoraj byłam przypadkowo świadkiem zwierzenia podobnej kategorii. Na spacerze minęliśmy (ja i mój mąż) młodą parę, oboje najwyżej trochę po 20-tce. I dziewczyna w pewnym momencie " A teraz hard core z mojego życia, przeszłam zawał serca". Mnie zmroziło, bo tak młodej osoby o coś takiego się nie podejrzewa, ale jej chłopak pozostał całkowicie niewzruszony, tak jakby dziewczna opowiadała o imprezie z zeszłego tygodnia. Więc myślę, że często przeceniamy siłę rażenia naszych tajemnic i druga strona przyjmie taką wiadomość mniej tragicznie niż myślimy.
      • azsiezaloguje Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 17:39
        Mojej znajomej w zeszłym tygodniu dwudziestoparoletni facet z którym była od dwóch lat zmarł znienacka na zawał. Przy pierwszych objawach chciała wzywać pogotowie ale on się uparł że mu nic nie jest i rano sobie pójdzie do lekarza, no ale rana nie dożył. Już po jego śmierci się dowiedziała, że w zasadzie cała jego rodzina, siostra, matka, ciotki, wujkowie, mają taką urodę, że od wczesnej młodości są pod opieką kardiologa i padają na serce jak muchy. Gdyby facet to powiedział w ciągu tych dwóch lat, pewnie by żył.
    • azsiezaloguje Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 17:36
      Ale że planujesz ślub? Z tego co pamiętam ukrycie choroby/zaburzeń psychicznych przed ślubem to jest podstawa do unieważnienia ślubu, taka zupełnie legalna, bez ściemy i dawania łapówek w Watykanie, więc w nieskończoność nie możesz tego przeciągać.
    • dziennik-niecodziennik Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 17:50
      A Ty nie masz borderline?
    • jeziorowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 17:52
      Jeśli tylko randkujecie to nie musisz z niczego się zwierzać. Jeśli jednak związek jest poważny to powinnaś czym prędzej. Piszesz o ślubie, czyli rozumiem, że zaręczyny już były lub za moment będą, więc najwyższy czas na ujawnienie danych, które mogą wpłynąć na to, czy do ślubu dojdzie.
    • ida_listopadowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 18:04
      Ja uwazam, ze istotne kwestie z zycia porusza sie, kiedy zwiazek robi sie powazny, a na etapie randkowania chcialabym sie dowiedziec, czy dana osoba do mnie pasuje, po to, by sie wycofac bezbolesnie gdyby sie okazalo ze nie. Te kwestie to posiadanie dzieci, wiek, stan cywilny, oraz - ile czasu uplynelo od ostatniego zwiazku i dlaczego ten sie zakonczyl. To ostatnie mowi bardzo wiele o czlowieku. Jak slysze "miesiac minal odkad sie wyprowadzila i nie chce o tym rozmawiac" to zaczynam slyszec alarm. Choroby, rodzina dalsza, rodzice itp to etap kiedy czlowiek decyduje sie na staly zwiazek i na cis sie umawia, np. ze spotykamy sie tylko ze soba, likwidujemy profile na randkach (jak ktos ma) i jakie plany mamy wobec siebie. Nie wczesniej, bo to bez sensu. Czlowiek ma sie cieszyc randkami, a nie myslec zanadto.
      • kota_marcowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:48
        W przypadku kurtuazyjnych wyjść na kawę, czy do kina może nie, ale w przypadku poważniejszego randkowania już jak najbardziej powinno mówić się o rzeczach, które mogą mieć duży wpływ na to, czy w ogóle zechcemy się z taką osobą spotykać i w dalszym etapie rzutują też na nas. jednak choroba psychiczna jest jedną z tych rzeczy, które dla sporej ilości osób związek już na wstępie wykluczają, jak i np brak rozwodu, czy posiadanie dzieci.
        • triss_merigold6 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:53
          Dokładnie. Dla mnie choroba psychiczna jest czymś skreślającym pana nawet w charakterze czasoumilacza, atawistycznie boję się czubkow.
          • bergamotka77 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 21:28
            triss_merigold6 napisała:

            > Dokładnie. Dla mnie choroba psychiczna jest czymś skreślającym pana nawet w cha
            > rakterze czasoumilacza, atawistycznie boję się czubkow.

            Mam tak samo. Poznałam kiedyś laskę, która miala atak psychozy z urojeniami i serio omijalam ja szerokim łukiem. Straszna choroba i musisz powiedzieć o niej facetom, o których myślisz poważnie, zwłaszcza, ze masz dwa zaburzenia i mozesz być nieobliczalna. Musi wiedzieć na co się pisze.
    • black-cat Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 18:39
      Jesteś tą borderką w nudnym związku? Zdecydowanie powiedz.
    • triss_merigold6 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 19:21
      Nie mów, jeśli z panem tylko się bzykasz.

      Jeśli to coś poważniejszego, mów od razu. Albo lepiej - daj człowiekowi spokój.

      Jako matka, rozniosłabym na strzępy pindę czy typa, którzy zatailiby przed moim dzieckiem swoje ześwirowanie i nie przyznali się aż do momentu ślubu.
      • barbra25 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 21:55
        triss_merigold6 napisała:


        > Jako matka, rozniosłabym na strzępy pindę czy typa, którzy zatailiby przed moim
        > dzieckiem swoje ześwirowanie i nie przyznali się aż do momentu ślubu.

        A gdyby Twojemu dziecku zdarzył się kryzys, z którego wyszłoby na lekach z zaleceniem: "na stałe"w celu uniknięcia nawrotu choroby życzyłbyś temu dziecku aby nie zawracało zdrowym ludziom głowy? Choroba psychiczna jak każda inna - nie wyklucza prawa do szczęścia...
        • kota_marcowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 22:30
          Choroba psychiczna jest jednym z największych nieszczęść, jakie mogą spotkać człowieka i jego rodzinę. Finalnie robi piekło z życia choremu i osobom najbliższym. Leki przeciwpsychotyczne mają liczne skutki uboczne finalnie wyniszczające fizycznie. Taki człowiek to tykająca bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć i niestety docelowo będzie wymagać stałej opieki. Matka to matka, kocha bezgranicznie, cierpi i stara się jakoś pomóc. Natomiast nie kazałabym dziecku zatajać, bo kłamstwo ma krótkie nogi. Natomiast jako potencjalna teściowa takiej osoby, wiadomo, że będzie stawiać dobro dziecka wyżej niż jakiejś obcej baby. Zresztą tak samo jako potencjalna partnerka, ma prawo nie chcieć się wiązać z takim człowiekiem z powodu jego choroby.
          • bergamotka77 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 22:35
            Podpisuje się pod tym kota!
    • scarlett74 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:21
      No chwila moment.Jesteś w związku, planujecie ślub , a ty facetowi nic nie mówisz o swoim stanie zdrowia. Pomijając kwestie uczciwości w związku, to choroba psychiczna jest przesłanką do unieważnienia małżeństwa (zarówno kościelnego jak i cywilnego).
      No, chyba że niedobitki gimbazy nudzą się na wakacjach...
      • fuzja-jadrowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 21:21
        Gdzie ona napisala, ze planuje slub?
        • lodomeria Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 00:29
          Śmieszne i przerażające zarazem ile ematek nie potrafi czytać ze zrozumieniem...
          • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:51
            W pierwszym poście słowo ślub występuje w kontekście tego co mówi lekarka.


            Nie każdy robi szeroko zakrojone przygotowania na x lat naprzod a la zia86, ale lepiej się rozstać zanim wtopi się kasę na sztafaz-srafaż
    • kota_marcowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:44
      OJP! Powiedzcie, ze to troll.
      Czyli ten twój nudny facet, od nudnego związku nie wie, że jesteś psycholką?

      Mam nadzieję, że instynkt samozachowawczy u chłopaka zadziała i zwieje w podskokach jak najszybciej.
      I ja z psychicznym bym się w życiu nie związała, zwiałabym gdzie pieprz rośnie, ale jakby jakaś psychiczna pinda oszukała mojego syna, to urządziłabym jej z życia piekło.
      • 1madame2 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:46
        nie mam zamiaru nikogo oszukiwac poki co nie jest to powazny zwiazek
        • triss_merigold6 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:51
          Skąd więc ta rada wyżej o mówieniu przed ślubem? Inny kit wciskasz terapeucie, inny typowi, a jeszcze inny na forum?
          • 1madame2 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:52
            mialam na mysli to, ze jak bedzie to az tak powazne, ze doprowadzic moze do slubu to wystarczy wtedy powiedziec
            • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:47
              1madame2 napisał(a):

              > mialam na mysli to, ze jak bedzie to az tak powazne, ze doprowadzic moze do slu
              > bu to wystarczy wtedy powiedziec
              Na pewno jednak lepiej przed zareczynami.

              Na razie ten ślub to chyba tylko pobozne zyczenie.
      • 1madame2 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:51
        i nawet nie wiesz jak wiele młodych kobiet leczy sie psychiatrycznie ale wiudac Polska jest Polską- pinda, ześwirowana, psycholka.
        Tak sie sklada, ze powiedzialam jednej osobie przyjacielowi ktory Polakiem nie jest bo byl mnie w szpitalu odwiedzic i dla niego to wszystko jest calkowicie normalne, pocieszyl w traumie i powiedzial, ze wiecej osob niz mi sie wydaje jest zaburzonych tylko sa niezdiagnozowani i jak to czytam te zlosc o pindach to potwierdzam smile idzcie gdzies na karate albo jakis boks sie rozladowac
        • triss_merigold6 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:56
          Czym innym jest leczyć chwilowa depresję, a czym innym wrodzone popapranie, borderzy zresztą są nieuleczalni.
          • 1madame2 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:59
            to mija z wiekiem mi przez 15lat bardzo osłabło chociaz wciaz jest mysle ze do 40 zniknie calkowicie
            • 1matka-polka Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 21:03
              "jest mysle ze do 40 zniknie calkowicie"
              Czytalas to samo opracowanie, co ja🤣?
              • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:52
                Wyniki jakichś miarodajnych badan na ten temat są?
        • kota_marcowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 20:58
          Och wiem, mam bliską koleżankę pracującą w psychiatryku, a w najbliższym otoczeniu psychiatrę, plus w rodzinie kobietę z dwubiegunówką, dlatego wiem jak to wygląda i choroba psychiczna dyskredytuje potencjalnego partnera na starcie.
          • 1madame2 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 21:03
            tylko ze ja nie jestem chora psychicznie przeszlam kryzys zyciowy widze ze nie ma sensu nikomu o tym mowic smile
            • kota_marcowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 21:44
              Tak tak, skoro tak twierdzisz tongue_out
            • barbra25 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 22:07
              1madame2 napisał(a):

              > tylko ze ja nie jestem chora psychicznie przeszlam kryzys zyciowy widze ze nie
              > ma sensu nikomu o tym mowic smile

              Nie szukaj wsparcia tutaj. My "psychiczni" mamy gorszą chorobę niż chorzy na serce, czy na nowotwór - tak jest to postrzegane wciąż jakbyśmy sami sobie winni byli że na nas trafiła akurat taka diagnoza. Ciekawa jestem czy optyka by się zmieniła tym wszystkim którzy nie dają Tobie prawa do szczęścia gdyby ich dzieciom trafiła się diagnoza psychiatryczna.
              • taki-sobie-nick Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 23:16
                barbra25 napisała:

                > 1madame2 napisał(a):
                > Ciekawa jestem czy optyka by się z
                > mieniła tym wszystkim którzy nie dają Tobie prawa do szczęścia gdyby ich dzieci
                > om trafiła się diagnoza psychiatryczna.

                Natychmiast. A ile by wrzasków było, że dziecię zostało potraktowane NIE TAK przez tę czy ową wredną babę, która oczywiście ma wiedzieć skądinąd, że dziecię jest chore, jak wyglądają jego objawy i jak reagować.
            • taki-sobie-nick Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 00:34
              1madame2 napisał(a):

              > tylko ze ja nie jestem chora psychicznie przeszlam kryzys zyciowy widze ze nie
              > ma sensu nikomu o tym mowic smile

              Na pewno nie kocie marcowej.


        • nangaparbat3 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 21:13
          >>wiecej osob niz mi sie wydaje jest zaburzonych tylko sa niezdiagnozowani

          Potwierdzam.

          >>>i jak to czytam te zlosc o pindach to >>potwierdzam idzcie gdzies na karate albo jakis boks sie rozladowac

          Ja bym jeszcze zawazyla, ze kobieta i mężczyzna grzeszący tak samo to "pinda" i - tylko - "typek".
          • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:56
            nangaparbat3 napisała:



            > Ja bym jeszcze zawazyla, ze kobieta i mężczyzna grzeszący tak samo to "pinda" i
            > - tylko - "typek".
            grzeszacy? - niefortunne słowo, chyba że ktoś sobie na wlasne życzenie zachorował.

            Taka sama narracja jak "lafirynda ur.wa szmata puszczalska" i "np przeciez facet musi się wyszumiec" w kontekście rozwiazlosci.
        • arwena_11 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 00:07
          Różnica taka - że przyjaciel nie musi z tobą żyć pod jednym dachem. Bałabym się zostawić dzieci z osobą chorą psychicznie - jeżeli w ogóle jakimś cudem i przez zaćmienie umysłu, miałabym z taką osobą dzieci.
          Co innego spotkanie się na godzinę czy dwie, odwiedzenie w domu czy szpitalu - a co innego życie z taką osobą 24/7. To jak spacer po linie bez asekuracji.
          • taki-sobie-nick Arwena, ale ty piszesz 22.07.18, 00:15
            arwena_11 napisała:

            > Różnica taka - że przyjaciel nie musi z tobą żyć pod jednym dachem. Bałabym się
            > zostawić dzieci z osobą chorą psychicznie

            o osobie naprawdę chorej psychicznie w obecnym medycznym rozumieniu tego słowa, czy tak sobie, o każdym, kto ma jakiekolwiek zaburzenia?

            Znam osobę, która leczyła się na nerwicę. Dziećmi zajmuje się zawodowo. tongue_out No i teraz się bulwersujcie. tongue_out
            • arwena_11 Re: Arwena, ale ty piszesz 22.07.18, 12:37
              Osoba z zaburzeniami - to osoba, po której nie wiesz czego się spodziewać. Raz jest super - a raz koszmar. Są ludzie, którzy lubią takie życie. Potrzebują adrenaliny, żeby funkcjonować. Ja potrzebuję stabilizacji i tego, żebym mogła ufać partnerowi. Osobie z zaburzeniami nie zaufam. A życie z kimś, przy kim mam się zastanawiać co będzie następnego dnia - to nie dla mnie.
              • karmelowa_bombonierka Re: Arwena, ale ty piszesz 22.07.18, 18:11
                Nie chciałabym Cię pozbawiać złudzeń... Nigdy nie wiesz co będzie następnego dnia sad
                • blimsien Re: Arwena, ale ty piszesz 22.07.18, 18:58
                  karmelowa_bombonierka napisała:

                  > Nie chciałabym Cię pozbawiać złudzeń... Nigdy nie wiesz co będzie następnego dn
                  > ia sad
                  No i musiałaby przeswietlic np nauczycieli swoich dzieci na kilka pokoleń wstecz żeby mieć absolutna pewność.
                • taki-sobie-nick Re: Arwena, ale ty piszesz 22.07.18, 21:56
                  karmelowa_bombonierka napisała:

                  > Nie chciałabym Cię pozbawiać złudzeń...

                  Ja natomiast chętnie ją pozbawię.

                  Spotkałam na terapii nerwic mnóstwo osób, które na dzień dobry oznajmiały: Nigdy bym nie sądziła, że to WŁAŚNIE JA zachoruję!
              • taki-sobie-nick Arwena, ale bredzisz 22.07.18, 21:52
                arwena_11 napisała:

                > Osoba z zaburzeniami - to osoba, po której nie wiesz czego się spodziewać.

                Zaburzenia psychiczne to TO, CO NIE JEST PSYCHOZĄ.

                Nerwica to zaburzenia psychiczne. Depresja to zaburzenia psychiczne. Anoreksja to zaburzenia psychiczne.

                Schizofrenia NIE JEST ZABURZENIEM PSYCHICZNYM, a chorobą psychiczną.

                Naprawdę tak trudno to pojąć?
          • karmelowa_bombonierka Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:10
            Arwena - powiedz mi, proszę: kogo masz na myśli mówiąc o osobie chorej psychicznie?
            Bo ja cały czas mam wrażenie że ludzie wypowiadając się o osobach z chorobami psychicznymi mają przed oczami wizję zaślinionego furiata, ogarniętego urojeniami i omamami, bez kontaktu z rzeczywistością.

            I co byś zrobiła gdyby Twój mąż, partner, ojciec Twoich dzieci zachorował na depresję?
            Albo pod wpływem stresu w pracy, jakiejś traumy - zachorował na zaburzenia lękowe? Lub nabawił sie jakiegoś natręctwa?
            Wykopałabyś go z domu?
            Zabroniłabyś być z dziećmi sam na sam?
            Traktowałabyś jak powietrze morowe?
            • kota_marcowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:27
              Ale akurat autorka tego wątku miała na tyle poważny atak psychotyczny, że zamknęli ją w psychiatryku. Na stałe musi brać neuroleptyki.
              tak więc, jak najbardziej mówimy o tym:

              "Bo ja cały czas mam wrażenie że ludzie wypowiadając się o osobach z chorobami psychicznymi mają przed oczami wizję zaślinionego furiata, ogarniętego urojeniami i omamami, bez kontaktu z rzeczywistością."
            • taki-sobie-nick Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 21:54
              karmelowa_bombonierka napisała:

              > Arwena - powiedz mi, proszę: kogo masz na myśli mówiąc o osobie chorej psychicz
              > nie?
              > Bo ja cały czas mam wrażenie że ludzie wypowiadając się o osobach z chorobami p
              > sychicznymi mają przed oczami wizję zaślinionego furiata, ogarniętego urojeniam
              > i i omamami, bez kontaktu z rzeczywistością.
              >
              > I co byś zrobiła gdyby Twój mąż, partner, ojciec Twoich dzieci zachorował na de
              > presję?
              > Albo pod wpływem stresu w pracy, jakiejś traumy - zachorował na zaburzenia lęko
              > we? Lub nabawił sie jakiegoś natręctwa?
              > Wykopałabyś go z domu?
              > Zabroniłabyś być z dziećmi sam na sam?
              > Traktowałabyś jak powietrze morowe?

              Przypuszczalnie wreszcie by załapała...
              • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 22:00
                Gdyby chciała w ogóle pogadać z ich/jego lekarzem i psychoterapeuta. A to mocno watpliwe.
      • barbra25 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 22:01

        kota_marcowa napisała:

        > ale jakby jakaś psychiczna pinda oszukała mojego syna, to urządziłabym jej z
        > życia piekło.

        Mam taką teściową - zrobiła mi piekło z życia. Moja choroba wynikła po 10-ciu latach zwiazku i sadzę, że nastawienie mojej teściowej mogło przyczynić się do mojego stanu. Współczuję Twojej przyszłej synowej jeśli okaże się że psychicznie nie wyrabia z Tobą jako teściową...
      • topinambur1310 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 14:58
        I po co takie słownictwo? "Psycholka"? Osobie z jedna krótszą nogą rzucilabys na forum "kuternoga"?
        • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 22:08
          topinambur1310 napisała:

          > I po co takie słownictwo? "Psycholka"? Osobie z jedna krótszą nogą rzucilabys
          > na forum "kuternoga"?
          Jest mnostro mocniejszych określeń i na chorego psychicznie i na osobę z nierówna długością kończyn.

          Nie wiem czemu kota-marcowa kojarzy mi się z kotomamą, ten sam stopien radykalizmu big_grin
    • tanebo2.0 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 20.07.18, 21:55
      https://www.blasty.pl/upload/images/large/2017/04/szukam-faceta-ktory-pasowalby-do_2017-04-25_12-51-17.jpg
    • karmelowa_bombonierka Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 10:21
      Smutno czyta się taki wątek...
      Pracuję z osobami chorymi psychicznie od lat kilkunastu. Znam głownie osoby chore od dawna, o ciężkim przebiegu choroby. To nadal są ludzie. Teksty o czubach, świrach, wariatach - są przykre.
      Pamiętajcie że nikt nie wie co go w życiu spotka, nie wie co spotka jego bliskich, dzieci, partnerów. Bardzo niewiele trzeba, nawet nie wiecie jak niewiele. Mamy pacjentów których świat się odmienił po jednorazowym spróbowaniu narkotyku, dopalacza, jednym urazie głowy, jednej infekcji.
      Statystyki odnośnie prawdopodobieństwa zaliczenia choroby psychicznej w ciągu życia Polaków są zatrważające. A mowa o przypadkach zdiagnozowanych, cała masa ludzi radzi sobie i żyje bez pomocy lekarza.

      Takie wątki jak ten to kamyczek do ogródka tego by się do choroby nie przyznać.
      I z tego dopiero są nieszczęścia.

      Zaburzenia psychiczne to ogromne spektrum objawów, ich nasilenia, wpływu na życie.
      Wrzucanie do jednego wora wszystkich, zawiązanie go z metką: świry! i wrzucenie do głębokiej studni - to średnia metoda jak na XXI wiek. Jak się okazuje - w naszym światłym kraju ma się świetnie.

      Powiedzieć o chorobie, epizodzie psychotycznym etc. przy wchodzeniu w poważniejszy związek trzeba zawsze. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.
      Ale teksty o rozszarpaniu przyszłej synowej gdyby miała chorobę psychiczną...
      I weź tu człowieku przyznaj się przyszłemu mężowi że zaliczyłaś kiedyś epizod depresyjny czy załamanie...

      Moja koleżanka nie może znieść faktu że dziewczyna jej syna ma cukrzycę typu 1.
      Sączy swojemu potomkowi taki jad że mi serce pęka.
      W swoim zaślepieniu nie widzi że za chwilę go straci. Bo nic nie ugra, za to sprawi że syn i synowa ją znienawidzą.
      I słusznie.

      Inna - już straciła kontakt z synem i jego rodziną bo histerycznie kazała się synowi rozstać z żoną która miała guza mózgu i groziło jej że po operacji będzie niepełnosprawna w stopniu znacznym lub operacja się nie powiedzie i będzie umierała z powodu nowotworu.
      Odstawiała taki cyrk że nie wiem jakim cudem zniósł to chłopak - z jednej strony ciężko chora żona a z drugiej mamusia szalejąca z tekstami że musi żonę zostawić i nachodząca synową z tekstami że niszczy życie jej syneczka.
      Kobitka operację zniosła dobrze, wyzdrowiała, właśnie urodziło im się dzieciątko fajne.
      A moja znajoma nieszczęśliwa wielce - bo nie chcą mieć z nią nic do czynienia, przecież ona chciała dobrze.
      T tym dobrze "zrobiła piekło".



      • bergamotka77 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 10:31
        Bombonierka z całym szacunkiem przyklady jakie podalas to co innego. Ja się bym obawiala o bezpieczeństwo prprzebywania z taką osoba moich bliskich. Chora psychicznie dziewczyna zajmowała się spradycznie moim malym wtedy synem. Na mysl, ze mogly jej urojenia dotyczyc jego (dotyczyly mojej mamy malo jej krzywdy nie zrobila) zimno mi do dzis. Wiele zabojstw dokonano pod wplywem choroby psychicznej. Trudno się dziwić, że ludzie się boją i mają do tego prawo.
        • karmelowa_bombonierka Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 12:02
          Oczywiście że można się bać.
          Ale to nie powód do tego by takie osoby odrzucać, określać z marszu "świr" czy "czubek" co w założeniu ma znaczenie bardzo negatywne, pozbawione szacunku, sprowadza człowieka do poziomu gleby w najlepszym razie.

          Gdy człowiek dowiaduje się że jego partner ma za sobą epizod taki czy owaki lub jest chory na przewlekłą chorobę psychiczną - ma wszelkie prawo uznać że go to przerasta i po być może (zapewne) trudnej rozmowie - ich drogi mogą się rozejść.

          Ale choroba psychiczna nigdy nie powinna być powodem by człowieka z marszu mieszkać z błotem, traktować jako niepoczytalnego, odmawiać wszelkich praw.

          Ogromna większość objawów psychicznych uderza w samych chorych.
          Jeśli są urojenia - to w większości krzywdzące ich samych.
          Urojenia i omamy to dodatkowo nieznaczny promil przyczyn morderstw czy ich prób.
          Gdyby na to tak patrzeć to ja osobiście wolałabym zamieszkać na wyspie z samymi chorymi psychicznie (oczywiście leczonymi w razie potrzeby) niż z przypadkową zbieraniną osób "zdrowych psychicznie" (w cudzysłowiu specjalnie - bo tak naprawdę każdy człowiek ma czasem objawy zaburzeń psychicznych - wszystko jest kwestią nasilenia i długotrwałości) - miałabym większą szansę na przeżycie wink

          Przez to odrzucenie społeczne wiele osób chorych opóźnia wizytę u lekarza, podjęcie leczenia, podzielenie się informacją o chorobie z bliskimi.
          I to właśnie jest główną przyczyną tragedii!!!
          Samobójstw, zaostrzenia się objawów.

          Mamy straszną skłonność do demonizowania zagrożenia tam gdzie go nie ma - by nie widzieć tego które faktycznie istnieje a na które mamy niewielki wpływ.
          Odtrącenie chorych psychicznie daje nam złudne poczucie bezpieczeństwa - ufff... Psychol niech sie trzyma z dala od mojej rodziny a będzie bezpieczna.

          Dla mnie osobiście - bo dla mnie chorzy psychicznie to codzienność i miałam okazję poznać sprawę z wielu stron - o wiele większym potencjalnym zagrożeniem są kierowcy samochodów - czasem idioci z urodzenia lub nabycia, czasem po prostu zmęczeni ludzie, czasem chorzy, czasem poddający sie chwili rozproszenia (bo telefon zadzwonił a dziecko na wycieczce lub żona w ciąży) czy z gorszym refleksem. Każdy mijający Cię samochód to potencjalne śmiertelne zagrożenie, nie wiesz kto w nim siedzi i czy np. nie ma akurat potwornej migreny i wścieku bo go szef wkurzył lub nie ma cukrzycy i mu na chwilę cukier nie spadnie. Jeden nieuważny ruch kierownicą i nie żyjesz Ty czy Twoi bliscy.

          Tak sobie myślę.
          • taki-sobie-nick Karmelowa, ja ci chyba 21.07.18, 21:13
            bombonierkę wyślę. tongue_out

            Czy mogłabyś jeszcze wygłaszać podobne wykłady w szkołach, zakładach pracy?
            • blimsien Re: Karmelowa, ja ci chyba 22.07.18, 18:16
              Jak ci się nudzi to załóż fundacje zajmujaca sie takimi kampaniami albo porob za goscia-prelegenta w żywej bibliotece. To upierdliwa pracja u podstaw na kilka pokoleń do przodu.
              • karmelowa_bombonierka Re: Karmelowa, ja ci chyba 22.07.18, 19:35
                No właśnie że mi się nie nudzi.
                W tym problem. A wielka skłonność do stygmatyzacji (oraz odtrącania) wszelkich odmienności tak głęboko w Polakach siedzi (uogólniając, bo nie we wszystkich na szczęście) że nie wiem kiedy to w nas minie.
                Zachowujemy się jako te kury. Wystarczy z bardzo zgranego stadka kur wybrać jedną i w jakikolwiek sposób uczynić ją "dziwną", odmienną. Wystarczy kolorowa wstążka przywiązana do szyi czy nogi. Resztą ją zadziobie w dzikiej furii bez dania cienia szansy, przy ogromie szczęścia zdąży uciec ale nie będzie miała prawa powrotu na podwórko.

                Przekora losu polega na tym że akurat jeśli chodzi o zaburzenia psychiczne - to są one obecnie tak powszechne tyle że w różnych nasileniach - że człowiek zdrowy (cokolwiek to znaczy) staje się dziwowiskiem obecnie. O ile w ogóle nie czymś w rodzaju Yeti, wszyscy o nim słyszeli, nikt wiarygodny nie widział.
                Żyjemy w społeczeństwie gdzie jeden zadziobie drugiego choć niby taki społeczny gatunek jesteśmy, co drugi z nerwicą mniej lub bardziej uświadomioną - tudzież z zaburzeniami depresyjnymi, lękami, zaburzeniami snu, gdzie jeden dzień bez prądu powoduje walenie sie w gruzy niemalże cywilizacji, gdzie każdy patrzy na drugiego wilkiem, więzy rodzinne leżą. Zrównoważenie, stabilność emocjonalna i równowaga psychiczna w naszym społeczeństwie to normalnie takie że hej wink

                No ale jak można rozszarpać kogoś bo ma diagnozę choroby psychicznej to to z radością się zbierzemy do kupy i go na strzępy rozniesiemy. Bo poszedł do lekarza, bo się leczy, bo takie coś mu się przyplątało, bo się przyznał.
                • blimsien Re: Karmelowa, ja ci chyba 22.07.18, 20:29
                  karmelowa_bombonierka napisała:

                  > No właśnie że mi się nie nudzi.

                  To było do forumki taki-sobie-nick, nie do Ciebie.

                  w swiatlym USA tez jest stygmatyzacja, kojarzysz chyba Lady Gage i "it's ok not to be OK"


                  W PL ogólny poziom frustracji sięga zenitu i wypowiedzi w sensie "rozszarpania kogoś na strzepy"to raczej metafora, nie doslownosc. W kazdym razie dobitnie świadczy to o pokładach agresji jakie ma w sobie autor takich słów.
                • bergamotka77 Re: Karmelowa, ja ci chyba 22.07.18, 20:51
                  Chyba przesadzasz. Ja w otoczeniu nie mam osób z nerwicą depresja anoreksja czy innymi poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Sama też jestem dość stabilna psychicznie i odporna na wahania nastroju. Nieprawdą jest, że osób zdrowych psychicznie nie ma.
      • ida_listopadowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 10:31
        Karmelowa_bombonierka masz ode mnie "lajka". Dobrze mowisz. Czlowiek nie jest swoja choroba.
        Co do raka, klimat powoli sie zmienia i super. Ale jeszcze do niedawna ludzie traktowali chorych jak pariasow, od ktorych sie mozna zarazic. Warto wiedziec, ze 30% populacji zachoruje w ciagu zycia. Zaburzenia psychiczne sa rownie powszechne, a leczenie (psychiatryczne i psychologiczne) to nadal tabu, wiec czesc sie ukrywa i nie leczy, bo samo leczenie, a nawet chodzenie na terapie jest stygmatyzujace.
        • taki-sobie-nick Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 00:17
          wiec czesc si
          > e ukrywa i nie leczy

          Chyba w mniejszych miejscowościach, gdzie jest kiepski dostęp do lekarza i jeśli ktoś jedzie, powiedzmy, do lekarza do Wólki Dolnej, to wiadomo, że do pediatry, a jeśli do Górnej, to wiadomo, że do psychiatry?

          • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:19
            taki-sobie-nick napisała:

            > wiec czesc si
            > > e ukrywa i nie leczy
            >
            > Chyba w mniejszych miejscowościach, gdzie jest kiepski dostęp do lekarza i jeśl
            > i ktoś jedzie, powiedzmy, do lekarza do Wólki Dolnej, to wiadomo, że do pediatr
            > y, a jeśli do Górnej, to wiadomo, że do psychiatry?
            >
            Peron odjechał o lata swietlne. Z dostępnością dziecieco-młodzieżowych na nfz nawet w Warszawie kiepsciutko, o głębokiej prowincji nie wspominając.

            Może nie masz pojęcia, ale stygmatyzacja występuje raczej wszędzie, może w różnym nasileniu ale wszędzie.
      • snakelilith Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 12:19
        Brawo bombonierka. Sama pracowałam przez jakiś czas w klinice psychiatrycznej, co skłoniło mnie zresztą do zmiany ukierunkowania mojej pracy, bo to była bardzo obciążająca emocjonalnie praca, losy tych chorych ludzi brało się po pracy do domu. I tak jak ty wiem, jak u zdrowych pozornie ludziach nagle odzywa się choroba i jak bardzo oni sami przez to cierpią, aż do udanych prób samobójczych, by nie być obciążeniem dla bliskich, a tu zewsząd jeszcze wiatr w oczy i kompletny brak zrozumienia. I większość psychotyków nie sięga po siekierę, by mordować niewinnych ludzi, więc te histeryczne głosy niektórych tu są tylko godne pożałowania. Pokazują, że ludzie w XXI wieku uważający się niby za oświeconych, empatycznie są w epoce kamienia łupanego. Straszne. O wiele więcej aktów przemocy, gwałtów i zabójstw wykonują ludzie uchodzący za zdrowych, jednak stymatyzowanie chorób psychicznych ciągle się utrzymuje. Na miejscu autorki wątki mocno bym się zastanowiła komu mówię o swojej chorobie, bo ludzie mogą zrobić jej piekło, a to akurat ostatnie co człowiek z chorobą psychiczną potrzebuje.
        • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:24
          Czyli Ty na jej miejscu partnerowi przy np zareczynach byś nie powiedziała? Przecież wyraznie mowa o sytuacji dużego, obustronnego zaangażowania w związku.

          Fakt ze pewnie ten ślub i zakładanie rodziny to na razie dopiero kielkuje w wyobraźni watkodajki jako wyjatkowo pobozne zyczenie. W sąsiednim wątku pisze o tej samej sytuacji jako o monotonnym związku bez przyszłości.
      • majenkir Re: 21.07.18, 14:13
        > Moja koleżanka nie może znieść faktu że dziewczyna jej syna ma cukrzycę typu 1.
        > Sączy swojemu potomkowi taki jad że mi serce pęka.


        Serio?? Co za babus uncertain. Jednak to co innego, niz choroba psychiczna.... tez bym nie chciala synowej/ziecia chorej psychicznie. Za to z cukrzyca - bardzo chetnie tongue_out.
    • barbra25 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 12:31
      kota_marcowe napisała:

      > choroba psychiczna dyskredytuje potencjalnego partnera na starcie.


      A epilepsja na przykład? Nie dyskredytuje na starcie? Ja mam chorobę psychiczną - mój małżonek epilepsję. Czyli teoretycznie nie powinniśmy tworzyć związku bo oboje jesteśmy od początku "popaprani"?
      Moja teściowa robiła mi piekło z życia przez wiele lat. Mówiła do swojego syna (mojego męża): "Taką dziadówę, rudą małpę i gnidę przyprowadziłeś mi..., taką mednę, ku**ę", aż w końcu i na nią padł wyrok: nowotwór piersi oraz na jej męża: zawał a na drugiego jej syna: próba samobójcza i pobyt na zamkniętym oddziale obserwacyjno psychiatrycznym. Wtedy uspokoiła niepohamowany język zorientowała się, że może tak się zadziać, że to ona będzie docelowo wymagać naszej stałej opieki po operacjach i chemioterapiach jeśli zostanie sama. Teraz nie utrzymujemy kontaktu z nią w ogóle bo jak zdrowie jej się poprawiło to i jej wulgarne zachowanie powróciło.

      kota_marcowa napisała:

      > Choroba psychiczna jest jednym z największych nieszczęść, jakie mogą spotkać człowieka i jego rodzinę. Finalnie robi piekło z życia choremu i osobom najbliższym.
      Leki przeciwpsychotyczne mają liczne skutki uboczne finalnie wyniszczające fizycznie. Taki człowiek to tykająca bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć i niestety docelowo będzie wymagać stałej opieki. Matka to matka, kocha bezgranicznie, cierpi i stara się jakoś pomóc. Natomiast nie kazałabym dziecku zatajać, bo kłamstwo ma krótkie nogi. Natomiast jako potencjalna teściowa takiej osoby, wiadomo, że będzie stawiać dobro dziecka wyżej niż jakiejś obcej baby.
      Zresztą tak samo jako potencjalna partnerka, ma prawo nie chcieć się wiązać z takim człowiekiem z powodu jego choroby.


      Dobro dziecka - czyli "żeń się tylko z kimś lepszym od siebie bo taki jesteś idealny mój synu"? Moja teściowa gdy mnie poznała wiedziała o mnie wiecej niż powinna więc powitała mnie pogardliwym stwierdzeniem: "w naszej rodzinie nie było nigdy żadnych rozwodów"... Niektórzy uważają, że nie tylko choroba dyskredytuje potencjalnego zięcia czy synową ale i wszelkie zaszłosci, na które nie miało się większego wpływu w odległej przeszłosci. Znam sytuację, w której matka nie była w stanie ścierpieć, że córka związała się z człowiekiem który miał przeszłość kryminalną - córka nia utrzymuje z tą matką kontaktu, wnuki babci nie znają...
      • taki-sobie-nick Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 21:14
        barbra25 napisała:

        > kota_marcowe napisała:
        >
        > > choroba psychiczna dyskredytuje potencjalnego partnera na starcie.
        >
        >
        > A epilepsja na przykład? Nie dyskredytuje na starcie? Ja mam chorobę psychiczną
        > - mój małżonek epilepsję. Czyli teoretycznie nie powinniśmy tworzyć związku bo
        > oboje jesteśmy od początku "popaprani"?
        > Moja teściowa robiła mi piekło z życia przez wiele lat. Mówiła do swojego syna
        > (mojego męża): "Taką dziadówę, rudą małpę i gnidę przyprowadziłeś mi..., taką m
        > ednę, ku**ę", aż w końcu i na nią padł wyrok

        Ja w kwestii formalnej. Sugerujesz, że ten wyrok był jakąś odpłatą czy po prostu użyłaś tego określenia?


        Ps. Nie "zadziać się ", tylko "stać się". Noooo!
        • barbra25 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 24.07.18, 11:12
          taki-sobie-nick napisała:

          >
          > Ja w kwestii formalnej. Sugerujesz, że ten wyrok był jakąś odpłatą czy po prostu użyłaś tego określenia?
          >
          Sugeruję, że sprawiedliwości stało się za dość. Zło wróciło do źródła. Ja poczułam ulgę, że skończyło się to ciagłe sączenie jadu i zajmie się wreszcie sobą. Ten kto ma zamiar urządzać piekło z życia innej osobie sam nie wie co go spotka a w czasie tego urządzania piekła dzieci już dorosłe mogą dojść do wniosku, że nie chcą mieć nic wspólnego z taką matką pełną frustracji, że sobie syn/córka wybrał/ na partnera kogoś kto nie spełnia standardów rodzinnych.
      • bergamotka77 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 23:56
        Nic dziwnego - kryminalista to kolejny z opcji "po moim trupie" kandydat na partnera życiowego dla moich dzieci.
        • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:27
          Zapomniałaś o byłych alkoholikach, narkomanach i hazardzistach. Kryminalista (oczywiście cos powazniejszego niz kradziez batonika w wieku 16lat) czasem nawet najgorszy z tej całej listy.
      • kota_marcowa Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:39
        >
        > A epilepsja na przykład?

        Też.

        Ja mam chorobę psychiczną
        > - mój małżonek epilepsję.

        Cóż oboje macie dosyć "drażliwe" schorzenia, w sumie dobrze, ze nie zawracacie głowy komuś zdrowemu.

        Znam sytuację, w której matka nie
        > była w stanie ścierpieć, że córka związała się z człowiekiem który miał przeszł
        > ość kryminalną

        No raczej. Mam nadzieję, ze wychowam tak dzieci, że będą się trzymać z daleka od takiego patolstwa. Swoją drogą w ciekawym towarzystwie się obracasz, ja osobiście żadnego kryminalisty nie znam.
        • blimsien Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 22.07.18, 18:43
          kota_marcowa napisała:

          > >
          > > A epilepsja na przykład?
          >
          > Też.
          >
          > Ja mam chorobę psychiczną
          > > - mój małżonek epilepsję.
          >
          > Cóż oboje macie dosyć "drażliwe" schorzenia, w sumie dobrze, ze nie zawracacie
          > głowy komuś zdrowemu.
          >

          Sąsiadów pewnie mają, znajomych w pracy itp ale to już luzniejsze relacje


          Gorzej ze świadomie i z premedytacją się porozmnazali.
          • barbra25 Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 24.07.18, 11:08
            blimsien napisała:


            > Gorzej ze świadomie i z premedytacją się porozmnazali.

            Sugerujesz autorce watku żeby nie planowała dzieci w zwiazku z zaburzeniami psychicznymi? Czy raczej szerzej: aby ludzie chorzy wszelako nie przekazywali dalej wadliwych genów?
    • boo-boo Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 13:36
      Najlepiej na łożu śmierci.A tak serio- postaw się w jego sytuacji - kiedy ty chciałabyś być poinformowana ?
      • taki-sobie-nick Re: po jakim czasie powiedziec o zaburzeniu psych 21.07.18, 21:15
        boo-boo napisała:

        > Najlepiej na łożu śmierci.A tak serio- postaw się w jego sytuacji - kiedy ty ch
        > ciałabyś być poinformowana ?

        To ja się postawię, bom sama nerwicowa. Możliwie szybko.
Pełna wersja