Dodaj do ulubionych

czy któraś żaluje ze ma dzieci

29.07.18, 18:41
ze lepiej by jednak zrobila gdyby dzieci nie miala i nie odnajduje sie w roli matki? moze ktoras sie przyzna, bo ja mam duze watpliwosci czy matka powinnam zostac. Moi rodzice pewni ze noworodka od razu im podrzuce i oni beda musieli sie wnukiem zajmowac ale w sumie nie maja jakos nic przeciwko. Ja chcialabym ale nie wiem wlasnie czy na matke sie nadaje. Lubie nadal imptrezowac. Lubie zwiedzac swiat. Chcialabym w sumie dziecko, najlepiej dziewczynke taka jak ja ale niekoniecznie. Świat bym jej pokazala, nie popelnila tych bledow co moi rodzice. Myślę, że byłaby darem na tym świecie wink. Mam faceta dobrze zarabia ale nie jestem pewna czy to napewno juz ten na cale zycie, nigdy przy nikim pewna nie jestem, by sie obrazil jakby to przeczytal smile. Ale to nie ma byc o mnie temat tylko ciekawa jestem czy któraś zdecydowała sie na dziecko i zaluje. Czasami tak jest i ja nikogo nie potepiam. Mogę miec calkiem podobnie ale mam wsparcie rodzicow, partnera.
Obserwuj wątek
          • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 21:53
            Ale z Twojego wpisu wynika, że jesteś bardzo niedojrzała i dopóki sama nie dorośniesz, nie połapiesz się w swoich chęciach, nie przestaniesz słuchać, co mówią osoby postronne - to nie poznasz odpowiedzi na swoje pytanie.

            --
            Just gonna stand there and watch me burn
            • evi-ana Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 21:11
              To może tym lepiej, że zastanawia się przed a nie po? Decyzja o posiadaniu dzieci jest poważna i nawet jeśli ton wpisu sprawia wrażenie infantylnego, to jednak sam fakt, że autorka rozważa za i przeciw, a także chce wiedziec, czy i ile jest kobiet żałujących posiadania dzieci, które będą w stanie się do tego przyznac świadczy jak najlepiej.
              • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 31.07.18, 08:32
                Ale co innego się zastanawiać, a co innego uzależniać swoje decyzje od zdania innych. Jaki ma wpływ na Ciebie, że jakaś obca kobieta ma macierzyństwo fajne albo pod górkę? To są tysiące zmiennych. Własna dojrzałość psychiczna. Sytuacja finansowa. Relacja z mężem. Dziecko zdrowe albo z problemami. Twoje własne zdrowie. Wzorce rodzinne. Itp, itd.

                --
                na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
                • evi-ana Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 31.07.18, 20:02
                  A w którym miejscu widzisz to "uzależnienie swojej decyzji od zdania innych"? Chyba coś nadintepretowałaś. Ja tu widzę zwykłe pytanie o cudze doświadczenia - to wbrew pozorom częsty temat rozmów i nie widzę w nim nic nadzwyczajnego. Sama nigdy nie pytałaś innych o ich doświadczenia w dziedzinie nieznanej Ci osobiście? Nie pytalaś jak to jest na studiach, po ślubie, w samolocie itp?
                  • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 01.08.18, 06:24
                    Może w tym, że takie rozkminy, w taki sposób, prowadziłam mając lat ze 20. To wynika z samego sposobu narracji po prostu. Co do ostatniej kwestii, o ile mogę pytać, jak to jest lecieć samolotem, o tyle już dawno rozumiem, że kwestie związkowo-rodzinne są bardzo indywidualne i nic nie da porównywanie doświadczeń, nie ma gotowych recept, jak mieć dobry związek, cieszyć się z macierzyństwa itp. To, co sprawdzi się w jednej rodzinie, może być kompletnie nieprzydatne dla innej, mającej zupełnie inne warunki wyjściowe. Człowiek 30-letni trochę już na świecie pożył i miał okazję zobaczyć, że wiele rzeczy jest relatywnych.
                    I dlatego mam wrażenie, że autorka jest jednak młodsza niż to przedstawia. Albo jednak niedojrzała. Chyba, że to po prostu kwestia braku wewnętrznej gotowości na dziecko - przyznam, że i ja jej nigdy w sumie nie miałam, i chyba nie mam do tej pory, choć osobiste dziecko coraz starsze.

                    --
                    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
                    • evi-ana Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 01.08.18, 17:33
                      Nawet jeżeli jest młodsza, czy niedojrzała (choc ludzie są różni i nie zawsze zachowują się "odpowiednio" do wieku metrykalnego, przynajmniej w ocenie innych) to nie znaczy, że zastanawianie się nawet nad takimi rzeczami, które dla innych wydają się byc poza dyskusją, jest bez sensu. To, że jakieś kwestie uznajesz, ze zbyt indywidualne, i w ogóle ośmielic się o nie pytac, by wyrobic sobie pewien osąd sytuacji o czymś przed podjęciem decyzji jest dobre. Co z tego, że sprawy damsko-męskie i posiadanie dzieci to wg Ciebie "bardzo indywidualne i nic nie da porównywanie doświadczeń" - jeśli taka wymiana doświadczeń pozwala na spojrzenie na zagadnienie z innej perspektywy i zwrócenie uwagi na problemy, o których może nawet nie myślała? Cały czas w tym wątku czytam o niedojrzałości jego autorki, a niewiele osób jakkolwiek odpowiada na jej pytania.
    • alpepe Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 19:07
      Podejście masz z gruntu fałszywe. Nie masz obowiązku terapii siebie samej tym, że na przykładzie własnego dziecka postarasz się naprawić błędy wychowawcze własnych rodziców. Dzieci chce się dla ich samych. Jak długo chcesz się wyżyć i realizować, a nie masz parcia, rób to, zważ oczywiście, że potem może być za późno, ale naprawdę nie każdy musi mieć dziecko.
      Moja córka skończy w tym roku 16 lat i mi zapowiada, że dzieci mieć nie będzie, bo chce robić karierę, a wie, że moja kariera byłaby pewnie inna, gdybym się nie zdecydowała na dzieci. I ja ją popieram. Ja chciałam mieć dzieci jako piętnastolatka. Chciałam być matką. Ona ma inne przemyślenia, niech leci w świat, nieważne jak, ma być szczęśliwa.

      --
      Tak walczę ze złem
      A zło rośnie we mnie z każdym dniem
        • alpepe Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 19:17
          Mam dwie firmy, trzy nieruchomości komercyjne, trzy mieszkania i owszem, jeden kredyt hipoteczny obecnie, na dziś 33000 e. Myślisz, że nie zrobiłam kariery, skoro przed 10 laty mój stan posiadania oscylował wokół 0?

          --
          Tak walczę ze złem
          A zło rośnie we mnie z każdym dniem
          • hanusinamama Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 20:39
            Ale kariera to nie pieniądze. Sorry. Tez mam swoja firme (ruchomosciami nieruchomosciami chwalic sie nie będę bo to nie miejsce poza tym ja nie lubie). Z moim zawodem jednak mogłabym zrobić prawdziwą karierę gdybym nie miała dzieci...albo nie - dzieci mogłabym miec bo propozycje były juz po urodzeniu peirwszego ale musiałabym je olać. Wiec ja sie karierowo nie rozwijam za to trzepię kasę. Prace mam w domu, dzieci pod okiem. NO cos za coś. Ja nie żałuje. Dzieci miec chciałam, za sobą mam 2 poronienia i panieczny stach ze dzieci sie nie dorobie. Jak juz dorobiłam to mimo ze musiałam zrezygnować z 3 swietnych propozycji, zapewne wielu wycieczek (wczesniej zwiedzalismy siwat), szyciej mi cycki opadną smile i pewnie włosy osiwieją smile- to jednak nigdy nie żałowałam
            • alpepe Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 21:25
              I co z tego?
              A ja jestem matką, która wychowała praktycznie samodzielnie dwie córki i jeszcze ma psa i co? I też pracuję w domu i moje córki były zawsze zdziwione, że pracuję, skoro zawsze jestem dla nich w domu. A jak się starsza zdziwiła, że jeszcze jestem nauczycielką z zawodu i w niejednym mogę zagiąć jej nauczycieli. I co? Prawda jest taka, zrobiłabym dużo większą karierę na będąc mężatką z dziećmi.

              --
              Tak walczę ze złem
              A zło rośnie we mnie z każdym dniem
          • blimsien Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 06.08.18, 01:13
            alpepe napisała:

            > Mam dwie firmy, trzy nieruchomości komercyjne, trzy mieszkania i owszem, jeden
            > kredyt hipoteczny obecnie, na dziś 33000 e. Myślisz, że nie zrobiłam kariery, s
            > koro przed 10 laty mój stan posiadania oscylował wokół 0?
            >
            w PL zatrduniasz ludzi na smieciowkach, z minmalną stawcka godzinowa i z monitoringiem.
        • lellapolella Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 21:39
          To zależy, co kto uważa za karierę, w obliczu dokonań naszych babek, nawet pełna samodzielność finansowa jest karierą. Nie rozumiem, dlaczego deprecjonujesz kobiety, które nie decydują się na macierzyństwo z marszu - wpadłaś? Lepiej ci, gdy pomniejszasz kogoś, kto najpierw myśli a potem robi?

          --
          Możesz wygrać wyścig szczurów, ale nadal będziesz szczurem. Banksy
    • thea19 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 19:27
      ja zaluje jak jestem w sklepie i slysze: mamoooooo, kup mi toooo, wszyscy maja a ja nie (wszyscy, czyli jedna osoba w klasie), mamooooo, kiedy mi kupisz telefon, mamoooo, nie mam sily sie ubrac/umyc/zapomnialem/co mowilas? no nie wiem gdzie jest/czy ja jestem sluzacym (kazalam posprzatac jego pokoj)?
    • kkalipso Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 19:29
      Chyba większość kobiet ma takie rozterki ale przychodzi czas że trzeba zdecydować. Ja absolutnie nie żałuję żałowałabym (mało powiedziane) gdybym dzieci nie miała. Wiadomo że trzeba się poświęcić ale warto. Piszesz o imprezach, ja też lubiłam teraz jak pomyślę ile na to czasu/pieniędzy bez sensu straciłam to się pukam w głowę. Obecnie od lat wybieram nieprzespane noce ze względu na dzieci (przyznaję że u mnie to sporadyczne bo dzieci mam spokojne, niechorowite) niż nieprzespane bo imprezka była.

      --
      https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
    • redheadfreaq Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 19:44
      Bardzo chciałam mieć dzieci. Najchętniej trójkę.

      Urodziłam córeczkę po latach marzeń. Bardzo ją kocham i robię co mogę, by było jej dobrze, by nie miała takich problemów, jak ja. Niestety, posiadanie dziecka jest cholernie zerojedynkowe - nie ma wersji beta, czy możliwości leasingu albo wypożyczenia. Nie będę lukrować - chwilami jest niewyobrażalnie ciężko. Nic Cię na to nie przygotuje, ani książki, ani filmy, ani opowieści znajomych. Córka jest wspaniała - przebojowa, lgnąca do ludzi, ciekawa, rozwija się świetnie, doskonale znosi szczepienia, ssała i nadal ssie jak marzenie, dobrze śpi, nie ma żadnych alergii, AZSów czy nawet płaskostopia, więc powinnam pewnie zdaniem niektórych zamknąć twarz... ale macierzyństwo jest ciężkie. To trzy miliony rzeczy, których przez jakiś czas - a być może już nigdy, z poczucia odpowiedzialności - nie zrobisz. Tak, pewnie, wszystko jest kwestią organizacji, powie ktoś. Tyle, że czasem możesz zorganizować trzy rzeczy, a czwartej już nie. Zresztą plany zwykle i tak możesz sobie schować w buty, bo jakoś tak zawsze wychodzi, że na dobę przed godziną "0" dziecko dostaje wysypki i gorączki 39 stopni. Dla wielu osób przestajesz istnieć jako istota odrębna od dziecka, dla niektórych - w ogóle przestajesz istnieć (co ma swoje plusy). Związek zostaje poddany tak ciężkiej próbie, że niektóre tego nie wytrzymują (w mojej grupie "rówieśniczej" są już co najmniej cztery samotne matki). O tym, co ciąża i poród dowolną drogą robi z ciałem nie wspominając. I pewnie, są mokre całusy, "mama", przytulanie, szokujące podobieństwo i niewiarygodna, pierwotna miłość, ale są też momenty, kiedy człowiek się zastanawia, na cholerę mu to było.

      --
      - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
      - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
        • redheadfreaq Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 00:18
          Czasem to nie są uszkodzenia z gatunku, nazwijmy to, blizn bitewnych, jak jakieś tam rozstępy, a raczej uszkodzenia co najmniej utrudniające życie, jak krwotoczne miesiączki, nietrzymanie moczu czy chroniczne bóle miednicy.

          --
          - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
          - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
            • redheadfreaq Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 14:31
              Przepraszam, nie chciałam się licytować. Niestety, zwykle głośno mówi się wyłącznie o kosmetyce, tymczasem nawet nie miałam pojęcia, jak dotkliwie ciąża potrafi pokaleczyć ciało.dobrze mieć tego świadomość.

              --
              - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
              - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
              • danaide Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 15:28
                Nie chciałam, żeby to tak ostro zabrzmiało. Ale tak, waginoplastyka czy ja to się zowie bynajmniej nie jest w cenie, jak Cię źle zszyją po cięciu krocza to Twój problem, że boli w trakcie stosunku, nie chazana, a jak się okaże, że usiąść nie możesz przez hemoroidy, to niech ci rodzina przyniesie leki, jeszcze by tego brakowało, żeby na wyposażeniu szpitala były, co jest, szpital nie apteka. A kręgosłup przecież mogłaś sobie załatwić na trampolinach, więc nie przesadzajwink
                (Thank-you. Odpuść. Thank you!)
                Niemniej tak. Ciało jest tylko narzędziem natury. Jedno wytrzyma więcej, inne mniej.
      • fawiarina Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 14:41
        I pewnie, są mokre całusy, "mama", przytulanie, szok
        > ujące podobieństwo i niewiarygodna, pierwotna miłość, ale są też momenty, kiedy
        > człowiek się zastanawia, na cholerę mu to było.
        >
        Podpisuję się pod całą tą wypowiedzią obiema rękoma i trzema nogami! Serio, czekałam na to moje dziecię wiele długich lat, jest przekochane otoczenie się nim zachwyca, ale ząbkowanie, bunt dwulatka i ciągłe udupienie przy maluchu powodują, że się czasem zastanawiam dlaczego właściwie nie chciałam dalej prowadzić tego samodzielnego życia, w którym robiłam fajne rzeczy i zwiedzałam świat...
      • agoraagora Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 14.08.18, 13:31
        rękami i nogami się pod tym podpisuję. I odkąd mam dziecko, pojąć nie mogę dlaczego tak mało ludzi o tym wprost mówi, bo na pewno nie mało tak czuje. I w żadne inne bajki nie uwierzę. Pierwszym miernikiem niech będzie pytanko proste, acz oczywiście nie wszystko wyjaśniające na tej skomplikowanej drodze: dlaczego matki święte polskie przeciętne nie mają średnio po czworo dzieci, jak ich matki, bądź po siedmioro, jak ich babki, skoro takie matkujące są?? No, śmiało!
        Wiadomo, że dziecko kochasz tak bardzo, że aż boli, ale nie dlatego że jesteś jakąś tam Matką, ani bo chciałaś mieć dzieci, tylko dlatego, że to żywa istota z całą swą niesamowitością (dokładnie taka jak ty w sensie bytu!), i w tym wypadku dodatkowo całkowicie bezbronna, wymagająca do przeżycia nie tylko twej obsługi (niewolnictwo w czystej postaci), a bardziej jeszcze twojej miłości - czyli całego kompleksu postaw i odpowiedzi emocjonalnych, którymi ono będzie rozwój własnego psyche wzmacniało. Na tej samej zasadzie ludzie kochają... swoje zwierzęta i nigdy by się ich nie pozbyli, mimo że emocjonalnie są one mniej złożone niż my = mniej emocjonalnie atrakcyjne - ale empatia, którą wzbudzają, "miłość", jest dokładnie tym samym chwalebnym uczuciem, które wzbudzają w nas ludzie.
        Oczywiście, dziecko (jak i pies) odwzajemnia tęże miłość, szczególnie póki jest małe, ależ taż przecież, na litość boga jakiegokolwiek, nie zastępuje dziecko wszystkich sfer życia i aspektów, nazwijmy to, spełniania się dorosłego człowieka!
        Ten temat buzuje mi we łbie odkąd dziecko urodziłam, czyli kilka lat, bo od tegoż niesłusznie gloryfikowanego momentu dostałam po tym właśnie łbie obuchem. I w tylu już aspektach mam refleksje, tyleż niepopularne, co palące, że mogłabym ze sto felietonów w kwestii niniejszej wysmażyć! Więc się lepiej streszczę:
        Jeśli w wieku 31 lat masz takie odczucia i świadomie sobie takie pytanie zadajesz, to emocjonalnie masz lat... 31. Czyli wszystko w jak najlepszym porządku - w świecie, gdzie ewolucyjnie nie masz potencjalnie już żadnych zagrożeń, potrzeby fizjologiczne/materialne są w nadmiarze zaspokojone, a gatunek jest nadmiernie namnożony, nie odczuwasz oczywistej potrzeby natychmiastowej i intensywnej reprodukcji! Tylko skupiasz się na szeroko pojętym rozwoju własnym, w naprawdę najlepszym tego słowa znaczeniu. W wielkim uproszczeniu: człowiek nie jest amebą, "impreza" to nabywanie doświadczenia w budowaniu więzi międzyludzkich, popełnianie z pewnością wielu głupot, ale wyciąganie wniosków z nich; to również doświadczanie radości życia; o podróżowaniu nawet nie będę nic pisać, bo jego rozwojowy efekt jest dla każdego myślącego oczywistą oczywistością. Im bardziej jesteś 1. w zgodzie ze sobą, 2. doświadczony, w najogólniejszym pojęciu, tym lepszym Homo SAPIENS (a nie Neandertale) = rodzicem będziesz - no z truizmami nie da się chyba dyskutować...
        A na koniec konkrety: też najbardziej chciałam mieć dziecko jak miałam... 17 lat i pierwszego mocno i z wzajemnością zakochanego chłopaka, jest to odczucie mocno infantylne, ściśle związane z pierwszymi hormonalnymi uniesieniami (bo przecież na litość boga, nie z jakąkolwiek dojrzałością fizyczną/emocjonalną, z tym chyba nikt nie będzie dyskutował!), a potem z każdym rokiem, z każdą podróżą, każdym głębokim doświadczeniem (imprezowa nie jestem, więc imprezowania tu nie zawrę), wraz z nabywaniem świadomości, naturalnym dla Homo Sapiens, dzieci nie pragnęłam w ogóle - i to nie wiedząc czym to pachnie! A to pachnie, zapewniam Cię... Jednakowoż znalazł się mąż i, z jednej strony rozbujały się cyce, a z drugiej, podświadoma presja społeczna (KAŻDY musi mieć dzieci). Urodziłam jak miałam ponad 38 lat, po dwu i pół roku bez antykoncepcji (ale żadnego tam starania się! W OGÓLE się nad tym nie zastanawiałam, a jak zaszłam w ciążę, to nawet mimo ewidentnych objawów nie kumałam tego, to jest tak nie do wiary...), oczywiście jesteś wtedy na ciążowym haju i myślisz, że jesteś królową czaczy, bo oto się zapłodniłaś... I wszystko poszło normalnie, naturalnie, zdrowo, bo na politykę zastraszania (wiekiem, chorobami, żałowaniami, niepłodnościami itp.) jestem od dawna odporna. A jak małe przyszło na świat to było bardzo bardzo ciężko, sami, rodzina daleko, nikt ci nie pomoże fizycznie ani emocjonalnie - to było po prostu harakiri, dla organizmu, dla psychiki, dla związku. Jesteśmy, trwamy, kochamy się wszyscy troje, ale cena tego "rodzinnego" szczęścia jest bardzo wysoka, dla mnie w odczuciu subiektywnym (czyli naszym prawdziwym) w wielu momentach za wysoka. Temat jest bardzo złożony, a tego postu juz nie da się wydłużyć wink.
        Jednym słowem: są ludzie, którzy w ogóle nie chcą mieć dzieci i błogosławię im;
        są ludzie, którzy boją się tematu i słusznie, warto się do niego przygotować i zawczasu pozyskać WSPARCIE, bo odchowanie potomka ludzkiego przekracza możliwości jednej pary ludzkiej, każdy antropolog ci to powie, jest to najbardziej kosztowna i nieopłacalna inwestycja z punktu widzenia ewolucji wśród gatunków ziemskich. A z punktu widzenia osobistego: gdybym miała jeszcze raz się zdecydować na dziecko w tych samych warunkach (a nie jestem żadna biedna, ani chora, ani bardziej straumatyzowana własnym dzieciństwem niż większość z nas!), to wolałabym nie mieć w ogóle dzieci, z mężem naprawdę odczuwałam pełnię dobrostanu emocjonalnego, (w ogóle po prostu jakąś pełnię, a dziecko pożera tyle przestrzeni, że nie ma nawet śladu po tym! i wciąż na nowo coś razem rzeźbimy, jakby z obcym, trzeba się na nowo odnaleźć w związku...). Gdybym miała pomoc we wszystkich potrzebnych aspektach, to chciałabym mieć dziecko, ale... tylko to jedno. Jak widzę wózek na ulicy, to mnie ciary przechodzą i wzdycham uff, to już na szczęście za mną... A bardziej serio: nie odczuwam najmniejszej emocjonalnej potrzeby dawania jeszcze komuś tego, co daję mojemu dziecku, bo ono jest dla mnie jakąś pełnią, jesteśmy w jakimś obiegu miłości zamkniętym, doskonałym.
        A na pociechę i na w końcu koniec: mieszkam na takiej dzielni, w kraju ościennym, gdzie jest największy przyrost naturalny w starej, dobrej Europie i tu się widzi tylko dzieci i wokół nich wszystko się tu kręci, i to na poziomie, czyli żadne tam "rozmnażaństwo" - tu są dziesiątki bab, które mają pierwsze dziecko po czterdziestce i to grubo... zdrowe, całe, szczęśliwe... bądź nie, ale to już naprawdę nie od wieku zapłodnienia zależy, tylko od tak zwanej sytuacji życiowej i osobistej.
        Trzymam kciuki za Twoją macicę, jeśli będziesz chciała jej kiedyś użyć, ale jestem przekonana, że o wiele bardziej korzystne dla wszystkich dzieci świata - które przecież wszystkie nasze są! - jest używanie swojego rozumu i empatii wobec kogokolwiek z kim obcujesz, a czy się rozmnożyłaś czy nie, nie ujmuje ani nie wnosi nic do rachunku bycia dobrym człowiekiem, a w wersji luksusowej nawet spełnionym, szczęśliwym...
        • fawiarina Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 14.08.18, 23:54
          Bardzo mi się Twoja wypowiedź podoba, agoraagora smile dzięki Ci za nią, czuję się dzięki niej lepiej. Bo miałam dokładnie tak samo, i teraz nieraz odpadają mnie wyrzuty sumienia, że nie mam odpieluszkowego zapalenia mózgu i nie drżą mi jajniki na widok dzidziusiów wink
      • tais86 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 15.08.18, 13:46
        Dla wielu osób przestajesz istnieć jako istota odrębna od dziecka, dla niektórych - w ogóle przestajesz istnieć (co ma swoje plusy).

        To mnie zaciekawiło, bo jako osoba bezdzietna czuję się podobnie - zauważam, że przestaję istnieć dla wielu matek.
    • no_easy_way_out Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 20:40
      >Świat bym jej pokazala, nie popelnila tych bledow co moi rodzice.

      Popelnialabys inne.I w ogole tysiace razy lapalabys sie na tym, ze owszem, trzymasz sie kilku zelaznych zasad, ale trzymajac sie tych kilku zelaznych zasad, musisz naginac, albo kompletnie olac inne zelazne zasady.
      Z reszta, jesli masz 31 lat, a myslisz zeby o dziecko moze zaczac sie starac za lat 7, to zdaje sie, ze nie spieszno Ci jeszcze?
      7 lat bym nie polecal Ci czekac, ale na mojego czuja tez musisz czuc sie duzo bardziej gotowa mentalnie i miec mniej watpliwosci.
    • maadzik3 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 20:53
      ja czasem myślę (choć dziecko swe kocham nad życie i mam z nim dobry kontakt) że moje życie bez macierzyństwa byłoby w wielu aspektach łatwiejsze dużo. Tylko u mnie to nie kwestia samego posiadania dziecka a pewnych związanych z nietypowym macierzyństwem i związkiem strat, więc nie jestem miarodajna. Niemniej gdybym mogła cofnąć czas wiedząc to co wiem to nie wiem czy bym miała dziecia a jeśli bym miała (w sumie pewnie tak) to chętnie z kim innym

      --
      Pustka w człowieku ma kształt Boga i tylko On może ją zapełnić
    • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 21:22
      Ja. Ale raczej ze względu na siebie (nie z "winy" dziecka) i na to, co sama sobą reprezentuję i czego się w życiu "dorobiłam", w połączeniu z moimi niskimi kompetencjami emocjonalnymi. W dodatku muszę być dwojgiem rodziców tak właściwie. A uważam, że każde dziecko zasługuje na szczęśliwy, dobry, poukładany dom. Odkąd urodziłam dziecko, jestem bardzo nieszczęśliwa, bo nic nie jest tak, jak chciałam i jak miało być.

      --
      Just gonna stand there and watch me burn
      • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 29.07.18, 22:15
        zlababa35 napisała:

        > Ja. Ale raczej ze względu na siebie (nie z "winy" dziecka) i na to, co sama sob
        > ą reprezentuję i czego się w życiu "dorobiłam", w połączeniu z moimi niskimi ko
        > mpetencjami emocjonalnymi. W dodatku muszę być dwojgiem rodziców tak właściwie.
        > A uważam, że każde dziecko zasługuje na szczęśliwy, dobry, poukładany dom. Odk
        > ąd urodziłam dziecko, jestem bardzo nieszczęśliwa, bo nic nie jest tak, jak chc
        > iałam i jak miało być.
        >

        Bardzo smutne to ostatnie zdanie babo. Tym bardziej, że czuje dokladnie odwrotnie. Dzieci to najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Są mądre, otwarte, zdolne, zabawne, ale i ułożone. Sa i wzywania - patrz problemy zdrowotne bo krotsza noga starszego, alergie u obu, laryngitis starszego, wypadki i wizyty na SOR młodego... Ale moje życie bez dzieci? Nie wyobrażam sobie. Ale miałam szczęśliwe dzieciństwo, dostalam dużo miłości i byłam gotowa na dziecko już mając ok.22 lat. Plusy? Czuje się kochana mocno przez 3 mężczyzn i wiem, ze zawsze beda mnie wspierac a ja kocham ich nad życie.


        --
        "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
        • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 07:31
          No i rozumiem, że lepiej Ci, bo znowu mogłaś się pochwalić. Bergamotko, gdzie możesz i wobec kogo możesz, uprawiasz politykę kopania leżącego, a potem dziwisz się, że Ci coś na forum wywlekają, nawet, kiedy raz na ruski rok napiszesz coś zupełnie niewinnego i bez ukrytych intencji sad.

          --
          Just gonna stand there and watch me burn
          • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 11:02
            danaide napisała:

            > Och, berga, jakie to wspaniałomyślne i hojne z Twojej strony, że pocieszyłaś zł
            > ąbabę słowami, że akurat TY masz odwrotniewink

            Nie mam tylko czuję. Myślę, że tobie sola w oku nie jest moj partner i tym podobne ale fakt że ja się odnalazlam w byciu matką i mam z tego dużo radosci. A nie miałam wcale lajtowo mąż dużo wyjeżdżał kończył doktorat i zwłaszcza przy pierwszym dziecku często byłam z nim sama. Nigdy nie wstawało w nocy do syna, miałam problemy z no, dziecko z AZS zke spalo i pol roku spalam po 5h na dobe z przerwa co godzina. Ale mam fantastycznego syna - a raczej dwóch tylko mlody był egz. promocyjnym - i warto bylo sie przemeczyc. Nie lubie tylko uzalania sie nad soba bez prob zmiany. Gdy miałam kryzys z mezem jego siostra, gdy zalilam się na to powiedziala mi dosc brutalnie ale szczerze "Widzialy galy co brały". I to prawda. Wybrałam go sobie sama, czymś mnie zdobył i spojrzałam jeszcze raz na nas i na niego dawnymi oczami. Zobaczyłam tez swoja wine w tym wszystkim, wszystko się poukładalo...To my wybieramy naszych partnerów i nikt nas nie zmusza do ślubu więc opowieści w stylu "bo trafił mi się nieudany facet" do mnie nie przemawiają. No chyba że się zmienił po latach bo wszyscy ewoluujemy Ale tu mowa o raczej krótkich związkach. Widziały gały co brały.


            --
            "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
            • danaide Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 12:04
              Berga, ja Cię bardzo przepraszam, ale znów pudło.

              Ty odnalazłaś się w bycia matką, bo w Twoim domu rodzinnym było inaczej niż w moim. W moim bycie matką nigdy nie było wartością samą w sobie. Bycie z drugim człowiekiem - również nie. Cała reszta była tego pokłosiem.
              Ale o tym nie pogadamy.
              Nigdy nie przyjmiesz do wiadomości, że dla mnie próba odnalezienia się w tym wszystkim, próba, w której wspiera mnie własne dziecko, bo zabrakło osób dorosłych, jest clue macierzyństwa. Wygodniej Ci uznać, że mam jakieś sole w oku.

              Twoja martyrologia macierzyńska również mnie nie rusza. Różne szczegóły swojej pomijam. No i nie słyszałaś historii mojej matkibig_grin

              Również opowieści o "ojcu mojego dziecka" w moim wypadku to klasyczny small talk, przecież nie będę z Tobą i Tobie podobnym gadać o związkach z żonatymi i o tym, jak przed taką miłością próbowałam uciec do przodu i wpadłam, gdzie wpadłam.

              Fakt, trochę się z Tobą drażnię - nie ukrywam, że jesteś łatwym celem.
              Może przystopuję jeśli Ty przemyślisz co czasem piszesz do innych kobiet.
              Pozdrawiam
              • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 12:19
                Danaide jestesmy dorosle i czas przestac obwiniać rodziców, szczegolnie matki i caly wszechswiat za to ze nie czujemy się dobrze w roli rodzica czy w ogóle w swoim zyciu. Naprawdę. Moim zdaniem osoby narcystyczne (a na taką wyglądasz) mają z rodzicielstwem największy problem. Mnie rodzice bardzo kochali ale nie rozpieszczali jakoś szczególnie, w domu byly zasady i dyscyplina, nauczyli nas z bratem niezależności, pracy i odpowiedzialności. Oboje mamy udane rodziny i b.dobre kontakty z rodzicami i ze sobą. W moim domu rodzinnym działało się a nie uzalalo nad sobą bezproduktywnie.

                --
                "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
                • danaide Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 12:30
                  A my obie z siostrą jesteśmy samotnymi, jak to ujęłaby triss - nieogarniętymi - matkami. Czy ja wspominałam o naszych kontaktach? Wait. Czy ja wspominałam o siostrze?

                  Winą mogę sobie obarczyć nawet Hitlera. Gdyby nie wojna może matka mojej matki nie zeszłaby po dwóch latach od porodu. Nie zmienia to faktu, że nad moim macierzyństwem pracuję - więc co Ci do tego jak zaczął się cały ten syf? Trauma przechodzi nawet na czwarte pokolenie. Próbuję przerwać ten bieg, więc trochę wsparcia, jeśli nie proszę o zbyt wiele.

                  Oczywiście co do Ciebie, syty głodnego i na tym możemy zakończyć. No i ja rodziłam jako 35- a nie 22-latka. To też coś niecoś zmienia. A nie, czekaj. To narcyzm.
                  • danaide Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 12:46
                    Na moje macierzyństwo nałożyła się rozwalająca samotność, a to jest coś, berga, czego w swoich najczarniejszych snach nigdy nie doświadczyłaś, że o realu nie wspomnę.

                    Więc, odnosząc się do głównego wątku - jeśli jesteś bardzo samotną kobietą rodzenie choćby jednego dziecka jest wyzwaniem.
                    Ale zapewne nie dotyczy to autorki wątku.
                • karen_ann Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 06.08.18, 15:17
                  Bergamotka jesteś sama osobą narcystyczną. Nie czujesz co napisała złababa a wbijasz się w jej wypowiedz i piszesz a ja to..
                  nie skupiasz się na wypowiedzi przedmówcy tylko nawijasz o sobie, ze masz lepiej..po takiej rozmowie osoba w depresji mogłaby się poczuć tylko gorzej. Skoro nie możesz pomóc to się nie wcinaj ze swoim szcześciem, nie oceniaj tylko napisz w oddzielnej gałęzi. Masz deficyty empatii i szczerze nie wiem jak możesz tworzyć szczęsliwe związki. Wymagasz ciagle uwagi a ja to coś tam: jestem młoda piękna i zajebista/*niepotrzebne skreslic/ jakże to ubogie życie z taką osobą, jak z robotem co wiadomo co za chwilę powie (patrz wyżej).
                  • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 06.08.18, 22:02
                    A ty karen hipokrytko się nie wypowiadaj. SAMA obrabialas tyłek danaide na forum a teraz zgrywasz święta.

                    --
                    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
            • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 12:07
              No widzisz bergamotka, różnica jest taka, że przetrwałaś to wstawanie i kwitniesz, a ja z dzieckiem śpiącym po 15 minut przez pierwsze 1,5 roku dorobiłam się migotania przedsionków (tętno 220, kilka takich napadów w ciągu dnia), a w końcu miałam kardiowersję, zdychałam potem i byłam zdana na pomoc-mendzenie mojej matki. Jestem ciągle zmęczona, za gruba mimo braku apetytu, cały czas na maxa zestresowana, wyglądam starzej o minimum 10 lat niż powinnam, życie mnie po prostu zniszczyło.

              --
              Just gonna stand there and watch me burn
              • rosapulchra-0 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 18:12
                Zlababo, nie pisz bergamocie takich rzeczy, bo przy najbliższej okazji ci wszystko wyrzyga, jak to ma w zwyczaju. W ogóle (osobiście ci radzę) nie wdawaj się z nią w jakąkolwiek dyskusję, bo, jak wiesz, to wredna, złośliwa w najgorszym wydaniu baba, która tylko szuka okazji by w najbardziej podły i głupi sposób dokopać, szczególnie przysłowiowo leżącemu interlokutorowi.

                --
                Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
                • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 18:36
                  Lecz się rosa pulchna ! Skoro jestem taka zła to dlaczego jeszcze kilka miesięcy temu chciałaś mnie mieć w znajomych i wysłałaś zaproszenie, które zignorowała i pisałaś jakieś wiadomości do mnie? Co, odrzucenie boli i uruchamia najniższe instynkty? Podła wredna manipulatorka to jesteś raczej ty.

                  --
                  "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
                  • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 18:47
                    Tak, gdy miałam kryzys małżeński też byłam nieszczesliwa. Chicarica ciągle mendzi o Polkach i Polsce. Szczęśliwi ludzie nie narzekają non stop.

                    --
                    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
                    • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 18:54
                      Szczęśliwi ludzie nie dowalają innym do pieca, bo nie mają potrzeby.

                      --
                      na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
                      • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 19:00
                        Nie dowalam to wy probujecie mi dowalic dwie ikony samotnego macierzynstwa na ematce. Ja pisze to, co myślę choć czasem to dla was niewygodne.

                        --
                        "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
                        • danaide Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 19:21
                          Ale - trudno słowo - pomyśl tylko berga: dlaczego w dyskusję - a niech tam, dyskusję - z nami dwiema weszłaś tylko Ty? Twoje - znów trudne słowo - przemyślenia są jedynie emanacją popularnego w Polsce poglądu "trzeba było patrzeć przed kim nogi rozkładasz". Dziękuję, myślę że do nas obu dotarło to już w ubiegłej dekadzie. Spóźniłaś się, ale dziękuję za zaangażowanie.
                          • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 20:55
                            Bo obie panie mają żal do kobiet, które czują sie szczesliwe, mają zaplecze rodzinne, ogarnietego męża i synów (patrz my takie sierotki z corkami a ona ma trzech mężczyzn, którzy się o nią zatrroszcza sorry pieciu bo jeszcze ojciec i brat) i rozpaczliwie im zazdroszczą bo nie mialy trochę oleju w glowie by nie robic sobie dziecka z odpadem atomowym. I to chyba nawet z facetami zajętymi. Trudno nie uważałas jak robisz, to rob jak uważasz. Jestem uosobieniem wszystkich waszych pragnień i aspiracji więc nic dziwnego, że mnie nie znosicie, pouczacie i atakujecie. Mam to, o czym skrycie marzycie i nie są to pieniądze.

                            --
                            "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
                            • danaide Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 21:27
                              big_grin big_grin big_grin a nie, dajcie tę emotkę co płacze!!!

                              Berga, teraz na serio - wiesz, ja zaczynam się o Ciebie na serio niepokoić. Ty przecież CZYTASZ to piszemy, ale te historie układają Ci się w coś zupełnie nietentego. Kompletnie chybione, mijające się z prawdą... Miałam tak złą relację z ojcem, że za Chiny Postludowe nie dałabym rady wychować go na sensownego faceta - ale skąd Ty to wzięłaś, że zazdrościmy Ci chłopów x 3???

                              Odpowiedź jest tylko jedna - pomijając oczywiście naleciałości patriarchatu + przedawkowanie internetów (typu: "nie uważałaś jak robiłaś..." - klasyk, naprawdę) - wzięłaś to z zakamarków głowy, z którą chyba nie wszystko jest dobrze. Miejmy nadzieję, że to tylko przez upały...
                            • pade Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 21:27
                              bergamotka77 napisała:

                              > Bo obie panie mają żal do kobiet, które czują sie szczesliwe, mają zaplecze ro
                              > dzinne, ogarnietego męża i synów (patrz my takie sierotki z corkami a ona ma tr
                              > zech mężczyzn, którzy się o nią zatrroszcza sorry pieciu bo jeszcze ojciec i br
                              > at) i rozpaczliwie im zazdroszczą bo nie mialy trochę oleju w glowie by nie rob
                              > ic sobie dziecka z odpadem atomowym. I to chyba nawet z facetami zajętymi. Trud
                              > no nie uważałas jak robisz, to rob jak uważasz. Jestem uosobieniem wszystkich w
                              > aszych pragnień i aspiracji więc nic dziwnego, że mnie nie znosicie, pouczacie
                              > i atakujecie. Mam to, o czym skrycie marzycie i nie są to pieniądze.
                              >
                              Brak mi słów na tę podłość.
                              Brak słów.

                              "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
                                  • pade Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 21:59
                                    A ja się dziwię twojemu mężowi. Widać musi być tobie podobny skoro z tobą wytrzymuje.

                                    --
                                    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
                              • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 22:11
                                Nie, Pade, to jest raczej zabawne, jak bergamotka miota się i jaka wylazi z niej prosta kobieta, ledwo ktoś się do niej skrzywi. Nie da się traktować na serio.

                                --
                                na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
                                • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 22:14
                                  I powiem tyle, że wniosła dużo niezamierzonego humoru w tę odnoge wątku, co mi bardzo poprawiło nastrój. Przecież to wszystko paradne jest.

                                  --
                                  na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
                                • pade Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 22:18
                                  Nie zgodzę się. Podłość nie jest zabawna.


                                  --
                                  "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
                                  • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 22:20
                                    Masz rację, nie zabawna. Śmieszna i groteskowa.

                                    --
                                    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
                                      • zlababa35 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 22:30
                                        I znowu to samo. Nie zrozumiesz, choć chyba 3/4 forum już Ci to sygnalizowalo. Trudno.

                                        --
                                        na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
                                  • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 22:25
                                    Spójrz na siebie pade i swoja wredote. Sama pisałas, że masz problemy z dziećmi i sobie z nimi nie radzisz. Lekarzu lecz się sam! A majac 19 lat twoj synek nie umie znalezc bramki do samolotu. Naucz ich życia a nie teoretyzuj na ematce.

                                    --
                                    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
                                    • pade Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 22:29
                                      Że co?
                                      Nie pomyliłaś mnie z kimś?
                                      Nie dość, że podła to jeszcze mitomanka.

                                      --
                                      "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
                                      • bergamotka77 Re: czy któraś żaluje ze ma dzieci 30.07.18, 23:03
                                        pade napisała:

                                        > Że co?
                                        > Nie pomyliłaś mnie z kimś?
                                        > Nie dość, że podła to jeszcze mitomanka.
                                        >
                                        Następna klamczucha 😅
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,567,164063654,164063654,Pierwszy_raz_samolotem_potrzebuje_rad.html


                                        --
                                        "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile