Dodaj do ulubionych

w Biedronce - kto mial rację?

29.07.18, 22:19
Nabralam w biegu rzeczy na 21 PLN, wiec niewiele, podchodzę do kasy, tam wlasnie starszy pan placi, poza nim nikogo nie ma, za to na tasmie stoi kilka produktow 9miedzy nimi a kasą jest jakies poł metra wolnej taśmy). rozgladam się, nie widze nikogo, więc stawiam moje zakupy i zaczynam szukac karty, wtedy slyszę:
- Nie stala pani przede mną, prawda?
- Nie, ale nie było pani, kiedy przyszlam.
Ponieważ kiedy placiłam i chowalam rzeczy (zajęlo to jakies trzy minuty albo i mniej) pani wciąz pomstowala, dodalam, że nieslusznie się gniewa, bo trudno oczekiwać, żeby ktoś czekał przy wolnej kasie, aż znajdzie sie wlasciciel opuszczonych produktow. sądząc po minie, absolutnie jej to nie przekonalo.
czy złamalam jakąś nie znaną mi zasadę?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: w Biedronce - kto mial rację? 29.07.18, 22:22
      Nie, nie złamałaś żadnej zasady. To pani chciała przycwaniakować i "zajęła kolejkę" - pewnie na wakacjach ona z tych, co to ręcznik na leżaku zostawiają i się awanturują, jak obsługa im go sprzątnie, gdy przez godzinę nikt się nie pojawia big_grin
    • wioskowy_glupek Re: w Biedronce - kto mial rację? 29.07.18, 22:26
      Zależy od sytuacji. Jeżel igość przed tobą już zapłacić a owej Pani jeszcze nie było, rację miałąśTy Ty. Jezeli natomiast Pan cały czas płacił a Ty zaczęłaś wkładać swoje rzeczy przed jej, to sorry ale chyba widziałaś że kolejka zajęta.
        • indeed4 Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 09:31
          O, to teraz mamy nową unowocześnioną wersję zdarzeń big_grin Jeszcze wczoraj wyglądało to tak:

          "rozgladam się, nie widze nikogo, więc stawiam moje zakupy i zaczynam szukac karty, wtedy slyszę:
          - Nie stala pani przede mną, prawda?"

          Nie ma tu nic o rozpoczęciu kasowania twoich zakupów i bardzo wątpię, żeby w opisanej sytuacji wyleciał do ciebie z pretensjami ktoś, kto nie zdążył wrócić na czas i przepadła mu kolejka.
          • brenya78 Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 13:25
            O wow. Teraz rzeczywiscie nowa wersja wydarzen. Niedlugo okaze sie, ze autorka nie tylko zdazyla wylozyc zakupy i zaplacic zanim pani wrocila do kolejki, ale w ogole juz je spakowala i wyszla ze sklepu, a zla kolejkowiczka dopadla ja jak zakupy byly pakowane do bagaznika big_grin

            Niesamowite, ze takie proste zdarzenie, w ktorym kazdy kulturalny i dorosly na umysle czlowiek po prostu by sie ustawil w kolejce i zapomnial o sprawie, stalo sie zaczetkiem watku na sto tysiecy wpisow i zajadlej dyskusji big_grin Forumowiczki tutaj chyba bardzo sie nudza big_grin big_grin
    • 3-mamuska Re: w Biedronce - kto mial rację? 29.07.18, 22:48
      A ja uważam ze skoro pani zostawiła na taśmie rzeczy to stała w kolejce za panem, a zapomniała pewnie czegoś.
      Tez tak robię tylko uprzedzam kasjerkę ze odchodzę na chwile, bo zapomniałam czegoś. I nawet jak mnie nie ma to pani żeby nie tracić czasu kasuje mój towar. Wracam dokładam dana rzecz pakuje płacę wychodzę.
        • 3-mamuska Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 00:37
          kouda napisała:

          > Pani kasuje - a jak ci zejdzie dłużej to czeka bez sensu z otwartym rachunkiem
          > i wstrzymuje kolejkę

          Nigdy mi dłużej nie schodzi bo idę po jedna rzecz.
          Zawsze mam ze sobą listę wiec sytuacje zapomniałam zdarzają się sporadycznie i do tego najczęściej jest to właśnie jedna rzecz.
          Ale mi mąż zadzwoni weź mi coś.
          Poza tym tu market i kasjerka są dla ludzi nie odwrotnie.
          Ludzie robią duże zakupy ,wiec nikt nie ma focha ze długo schodzi bo jest na to przygotowany.
          Kas jest dużo są kasy szybkie do 10 rzeczy i samoobsługowe ,wiec jak ktoś ma jedna dwie rzeczy nóż wiać gdzie indziej gdzie szybciej.

          Chyba nie myślisz ze wykladam towar i spaceruje sobie pod sklepie ,a pani czeka kilka minut ,aż się naoglądam.
          Raz się okazało ze zmieniła mi się koncepcja obiadowa i ścigałam rzeczy z taśmy i wróciłam jeszcze pochodzic po sklepie.
        • 3-mamuska Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 00:43
          minniemouse napisała:

          > Ten kto odchodzi z kolejki blokuje ja innym a to jest niegrzeczne i przeszkadza
          > - proste.
          > zapomnialo sie smietany - trudno, albo sie po nia wroci drugi raz w kolejke alb
          > o przepusci tego co juz w niej jest.
          >
          > Minnie
          >

          Ta jak już ma wypakowane zakupy większe zakupy to dłużej zejdzie spakować je do koszyka i tez blokuje to innych niż szybko skoczyć po śmietanę.
        • indeed4 Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 02:17
          > Ten kto odchodzi z kolejki blokuje ja

          Żadnej "blokady" nie było, bo pani wróciła dokładnie w momencie, kiedy nadeszła jej kolej. Autorka przekładając swoje rzeczy w chwili kiedy przy kasie płacił poprzedni klient zwyczajnie się pośpieszyła i tyle.
          • nowi-jka Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 09:28
            nie, gdyby wróciła dokładnie w momencie to kasjerka nie zdarzyłaby skasowac produktow autorce watku, blokujace kolejke wyjatkowo kłotliwa osoba bo po pierwsz enie miaąłs duzo, po drugie juz cie skasowano po tzrecie jednak odeszła wiec jzu mogła nic sie nie odzywać
            • indeed4 Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 09:37
              "rozgladam się, nie widze nikogo, więc stawiam moje zakupy i zaczynam szukac karty, wtedy slyszę:
              - Nie stala pani przede mną, prawda?"

              Powtórzę: nie ma tu NIC o rozpoczęciu kasowania zakupów i dopiero dziś pojawiła się najnowsza wersja.
                • indeed4 Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 11:18
                  Powtórzę: mnóstwo ludzi przygotowuje sobie kartę przed kasowaniem, ci bardziej niecierpliwi nawet czekają z przyszykowanym portfelem w ręce, więc to że szukała karty absolutnie o niczym nie świadczy. Autorka w poście głównym powinna podać podstawowe informacje i napisać jasno, że pani wróciła w momencie kiedy już były kasowane jej produkty.
                    • iwoniaw Nanga, po co się tłumaczysz? 30.07.18, 12:59
                      To, że "szukałam karty" jest jednoczesne z kasowaniem Twoich produktów jest jasne dla każdego, kto był kiedykolwiek w sklepie typu Biedronka i widział pracę dowolnego kasjera. Zachowałaś się normalnie i właściwie. Pani nie powinna się w ogóle odzywać, skoro wyszła z kolejki, to wyszła i niech się cieszy, że w tym czasie do kasy podeszłaś tylko Ty, a nie pięć osób z pełnymi koszami. Jak napisałam wyżej - pewnie ona z tych, co to rzucenie ręcznika traktuje jako "zajęcie leżaka". Ciekawa jestem, co by pisali ci wszyscy krytycy Twojego postępowania, gdyby przyszli do sklepu, a tam przy każdej kasie na taśmie góra produktów, a "kupujący" chodzą po sklepie i sobie co chwilę coś donoszą, żeby potem nie czekać w kolejce. No nie, nie taka jest idea sklepu samoobsługowego. Po to są kosze, żeby klient sobie NAJPIERW wybrał WSZYSTKO, co chce kupić, a dopiero POTEM podszedł do kasy. Zdawać by się mogło, że wobec mnogości dyskontów idea ta dotarła nawet do tych, co to pół życia robili zakupy wyłącznie w GS-ie.
                        • araceli Re: Nanga, po co się tłumaczysz? 30.07.18, 16:47
                          pani-noc napisał(a):
                          > W pełni się zgadzam, szczególnie z tym:
                          >
                          > "Po to są kosze, żeby klient sobie NAJPIERW wybrał WSZYSTKO, co chce kupić, a d
                          > opiero POTEM podszedł do kasy. "


                          A jeszcze przed chwilą było:
                          " Powiedziałam dziecku żeby poszło do kasy zająć kolejke. Zajęło."
                            • araceli Re: Nanga, po co się tłumaczysz? 31.07.18, 08:11
                              pani-noc napisał(a):
                              > Rozumiesz definicję kolejki? To takie miejsce gdzie ludzie stoją zanim zaczną
                              > wypakowywać na taśmę.


                              Dokładnie. Zgodnie z ty, z czym się ponoć zgadzasz powinnaś zrobić całe zakupy i POTEM zająć kolejkę. POTEM.
                              • pani-noc Re: Nanga, po co się tłumaczysz? 31.07.18, 09:52
                                Ależ ja zrobiłam zakupy tylko po prostu szłam z koszykiem za moim dzieckiem. Nikomu nie blokowałam kolejki, wyłożyłam towar na taśmę gdy nadeszła moja kolej.

                                Jak zwykle na siłę starasz się mieć opinię odrebną od mojej. Nawet jeśli to oznacza, że będziesz w opozycji do rozumu.
                      • indeed4 Re: Nanga, po co się tłumaczysz? 30.07.18, 13:46
                        > To, że "szukałam karty" jest jednoczesne z kasowaniem Twoich produktów jest jasne

                        Niekoniecznie, zwłaszcza mnóstwo kobiet nerwowo grzebie w swoich przepastnych torbach (w poszukiwaniu właśnie portfeli, kart rabatowych itp.) znajdując się w baaardzo dużej odległości od kasy - byłem świadkiem takich widoków niejeden raz.
                      • indeed4 Re: Nanga, po co się tłumaczysz? 30.07.18, 13:59
                        Sprowadzanie sprawy ad absurdum nic nie da, każdy z nas spotkał się z taką sytuacją i wie, że coś zapomnieć zdarza się każdemu. Rozumiem, że jesteś jedną z tych sympatycznych i uprzejmych pań, które słysząc grzeczne "przepraszam, ja będę za/przed panią stała, tylko jeszcze skoczę po kostkę masła" wściekle piorunują delikwentkę wzrokiem i wygłaszają okazjonalne przemówienie jak wyżej? big_grin
                        • iwoniaw Re: Nanga, po co się tłumaczysz? 30.07.18, 14:37
                          każdy z nas spotkał się z taką sytu
                          > acją i wie, że coś zapomnieć zdarza się każdemu


                          I w wątku podano już co najmniej 4 rozwiązania, jak się w takiej sytuacji można zachować, nie będąc kłótliwym burakiem-cwaniakiem.

                          Rozumiem, że

                          To źle rozumiesz. Sytuacja, jaką opisujesz, jest JEDYNYM kulturalnym sposobem "zajęcia" kolejki - prosisz o to osobę, która stoi ZA tobą. Jeśli nikt za tobą nie stoi, a ty kolejkę opuszczasz, to jest to jednoznaczne z akceptacją, iż ktoś się może w każdej chwili zjawić i skorzystać z faktu, że nikogo w kolejce NIE MA.
                          • indeed4 Re: Nanga, po co się tłumaczysz? 30.07.18, 15:12

                            > Sytuacja, jaką opisujesz, jest JEDYNYM kulturalnym sposobem "zajęcia" kolejki - prosisz o to osobę, która stoi ZA tobą

                            > Niekoniecznie, w Trójmieście można się z tym zwrócić również do osoby stojącej PRZED i nikt nie robi z tego problemu smile

                            > Jeśli nikt za tobą nie stoi, a ty kolejkę opuszczasz, to jest to jednoznaczne z akceptacją, iż ktoś się może w każdej chwili zjawić i skorzystać z faktu, że nikogo w kolejce NIE MA.

                            Owszem, ale jeśli na taśmie leżą wyłożone zakupy, to - jeśli jestem człowiekiem inteligentnym i o pewnej wrażliwości - z łatwością domyślam się, że jednak ktoś przede mną jest i na chwilę gdzieś wyskoczył smile
    • brenya78 Re: w Biedronce - kto mial rację? 29.07.18, 23:32
      Wg mnie zachowałas się jednak dosc nieładnie. Ktoś już w tej kolejce był, rozłożył zakupy, przecież było to oczywiste, że ktoś czego zapomniał i zaraz wróci. Przecież gdyby fizycznie tam był to nie wepchnelabys się przed niego, prawda? Wiec w tym przypadku mogłaś poczekać aż ten pan odejdzie od kasy i jeśli właściciel "porzuconych" artykułów nie wrócił do tego czasu to wtedy przeskoczyć kolejkę. Ale tylko wtedy. Wepchnięcie się przed leżące czyjeś rzeczy było nieładne.
      • tanebo2.0 Re: w Biedronce - kto mial rację? 29.07.18, 23:38
        Ale dlaczego oczywiste? Miała telepatycznie odczytywać że wróci? Równie dobrze ktoś mógł zostawić zakupy i iść do domu. Miała tam czekać godzinę aż księżniczka zakupy zrobi? Pan już płacił i nagle księżna się materializuje.
        • 3-mamuska Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 00:49
          tanebo2.0 napisał:

          > Ale dlaczego oczywiste? Miała telepatycznie odczytywać że wróci? Równie dobrze
          > ktoś mógł zostawić zakupy i iść do domu. Miała tam czekać godzinę aż księżniczk
          > a zakupy zrobi? Pan już płacił i nagle księżna się materializuje.

          Nie rób z siebie tępaka nikt nie zostawia i nie wychodzi do domu a nawet gdyby to po chwili oczekiwana kasjerka ściągnęłaby produkty z taśmy cały dzień by tam nie leżały.

          I tak jak miała mało zakupów ,a pan skończył płacić a ta osoba by nie wróciła to tylko wtedy można przeskoczyć przed.
        • annpierle Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 07:02
          Ale może przeczytaj uwaznie co pisze brenya:"Wiec w tym przypadku mogłaś poczekać aż ten pan odejdzie od kasy i jeśli właściciel "porzuconych" artykułów nie wrócił do tego czasu to wtedy przeskoczyć kolejkę".
          Nikt nie pisze o godzinnym oczekiwaniu na ksiezniczke. Nikt poza Toba.
            • nangaparbat3 Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 12:54
              Ja się bardzo spieszyłam. Ale absolutnie nie mialam poczucia, ze się wpycham czy wciskam. w zasięgu mojego wzroku nikogo nie było zblizajacego się do kasy, wiec kiedy pan kończyl placić, wyłozylam swoje rzeczy na wolne miejsce na tasmie, kasjer zacząl je skanować, a ja szukalam karty i wtedy uslyszałam glos tej pani. Wszystko dzialo się wlaściwie jednocześnie, trwalo bardzo krótko. W sumie dominowalo we mnie poczucie absurdu (w związku jej pretensjami).
    • ala.maciejka Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 00:28
      Dla mnie oczywiste, że ktoś odszedł na moment, bo czegoś zapomniał.
      Czekałabym spokojnie.
      Dopiero gdyby pan zapłacił i nikt by się nie pojawił wyłożyłabym swoje rzeczy.
      Tym niemniej na miejscu pani nie miałabym do Ciebie pretensji.
    • kota_marcowa Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 00:34
      Was chyba pogrzało. Jak ktoś już wyżej zauważył, kolejka jest zajęta, jak stoi w niej kolejkowicz. Nanga miała rację, a pani zachowała się jak chamica blokując kasę. Ktoś ma stać i czekać jak ten kołek bo jakaś nierozgarnięta dziumdzia zapomniała śmietany i buk wie kiedy wróci? Wolne żarty.
      • brenya78 Re: w Biedronce - kto mial rację? 30.07.18, 00:48
        Przecież gdyby nie zapomniała śmietany, to stałaby w kolejce i czekała aż pan zaplaci. I Nangaparpat przyszlaby do kasy i stanęłaby za panią. Tak czy siak by czekała, dokładnie taka sama ilość czasu, czy pani poszła po śmietanę czy nie.
        Naprawdę to taki problem stanąć spokojnie w kolejce i poczekać? Nie rozumiem naprawdę.