Dodaj do ulubionych

Wieczny hałas za oknem... Mam dość

03.08.18, 13:02
Apropo upałów.

Wiadomo że ciężko je wytrzymać, rano kiedy jeszcze nie jest tak gorąco otwieram okno w pokoju i tu się zaczyna moje poirytowanie.

Bo oczywiście w mieście nie może być normalnie tylko od wiosny wciąż jakieś hałasy!

Najpierw robili fasadę nowego budynku, nawet się ucieszyłam bo od kilku lat straszył niewykończony...

Ale potem do tego dołączył się remont drugiego bloku, najpierw zdejmowali starą blachę potem ocieplali, było mega głośno.

W trzecim wielkim bloku trwa od wiosny remont dachu, również głośno.

Do tego dochodzą znienawidzone przeze mnie kosy, koszące często trawę między blokami. Piły którymi przycinają żywopłoty i nie wiadomo co jeszcze...

A od tamtego tygodnia w nowym bloku w którym wykończyli tą fasadę wykładają płytki i ubijają takimi maszynami. Jezus jakie to głośne. Oczywiście start o 7 rano.

Tak się chciałam pożalić. Po co ludzie sobie tak na złość robią używając takich głośnych sprzętów??? Po co na plaży włączają głośną muzykę zamiast odpoczywać?

Ktoś mi może wytłumaczyć???

A na koniec dodam, że kocham samochody elektryczne bo tak cicho jeżdżą.
Obserwuj wątek
    • eliszka25 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 13:28
      lacze sie w bolu. w naszym bloku i bloku sasiednim (naleza do tej samej spoldzielni) od polowy kwietnia trwa remont elewacji budynkow oraz dachu. po sasiedzku mamy do tego budowe dwoch blizniakow. halas od 7 rano najpozniej i to nie tylko, jak okno otworze, bo jak wala czy wierca bezposrednio w sciane naszego budynku, zrywaja parapety czy zwalaja zewnetrzne zaluzje, to zamkniecie okna nic nie daje. do tego caly blok jest obstawiony rusztowaniem, wiec widoki mam wspaniale, przez okno zagladaja mi robotnicy, na balkonie by sie posiedzialo, bo pogoda ladna, ale ciagle ktos lazi po rusztowaniu, wiec nie posiedze. od 2 tygodni z balkonu w ogole nie mozemy korzystac, bo akurat robia elewacje na balkonach. w planach jeszcze podobno wymiana balustrad. ma to potrwac przynajmniej do konca sierpnia, czyli cale lato do d........ od jakichs 3 tygodni mamy duze upaly, wiec robotnicy zaczynaja prace o 6 i wczesniej koncza, sama radosc po prostu

      jestem wykonczona tym remontem, choc rozumiem, ze od czasu do czasu taki remont musi sie odbyc. jutro wyjezdzamy na 2 tygodnie i mam nadzieje, ze wreszcie odpoczne od halasu i pospie dluzej niz do 6 uncertain
    • wispar1 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 13:31
      Rozumiem i dołączam w bólu. Pracowałam w cichym miejscu gdzie czasem tylko słychać było przejeżdżający pociąg, a mieszkałam w oazie ciszy z widokiem na zieleń gdzie czasem ktoś skosił trawę - jak trzeba to jakoś zniosę bo nie było to codziennie. Kilka miesięcy temu w pracy zaczął się kompleksowy remont budynku i parkingu i codziennie za oknem i wokoło robotnicy się tłuką, gadają, albo pracują głośnymi maszynami i ubijakami. Dodatkowo kolej robi remont wiaduktu i huk dużych maszyn i tłuczenia w stal niesie się zza okna. A w domu za oknem ruszyła budowa osiedla mieszkaniowego i dzień w dzień co rano zamiast dalekiego śpiewu ptaków mam bliski łomot betoniarek, walenia młotów udarowych i zwykłych , rozładowywania materiałów budowlanych.. W sobotę chcę się podelektować ciszą ale wtedy ruszają kosiarki do trawy... do tego w sąsiedztwie wprowadziło się kilka osób z psami które często ujadają na przechodniów. Miałam nadzieję na chwilę ciszy w niedzielę - otwieram drzwi na taras i co? niespodzianka, najnowsi sąsiedzi mający ogródek to obcokrajowcy którzy nie uznają niedzieli za inny dzień niż reszta tygodnia - więc oni koszą ogródek w niedzielę... przez 5 godzin bo mają taką beznadziejną kosiareczkę którą ciągle trzeba czyścić, w międzyczasie pokrzykują na szczekającego psa, gdzie ich krzyki są tak samo męczące jak jego szczekanie. Wczoraj dołączyły odgłosy wiertarki i walenia w ściany... sąsiedzi mają remont łazienki.
      Ummmm......
    • zlababa35 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 13:37
      U mnie za to młodsza młodzież od rana hałasu je na niewielkim, zamkniętym patio, tak że słychać strasznie, zwłaszcza odbijanie piłek i ścianę i wrzaski. Teraz w lokalu na parterze mini żłobek, dzieciątka drą się od 7.30, że aż hej. Aż mnie serce boli z żalu, Wrzeszcza zbiorowo parę godzin, potem chyba zasypiają że zmęczenia. Do du... ze żłobkami.
    • heca7 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 13:46
      Pozostaje wyprowadzka w spokojniejsze okolice. Tylko, że zawsze możesz trafić na sąsiada właśnie ocieplającego dach. Albo kosiarkę albo nożyce do żywopłotu. U mnie o dziwo bardzo cicho. W tej chwili jak makiem zasiał. Ale kilka dni temu w okolicy jakiś pracownik wykaszał pobocza i trawniki przy chodnikach. Można było oszaleć bo chodził tak jakoś dookoła mojego domu. Cały dzień kręcił się po okolicy i bzyczał. To dodatkowo drażniło psy , które wzajemnie się nakręcały.
      Od pewnego czasu uświadomiłam sobie, że sąsiad przestał używać kosiarki spalinowej. Też była cholernie głośna- a on był wtedy bardzo zaangażowany w ogródek wink Teraz się zestarzał, przeszło mu trochę i jest ciszej.
      • ykke Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 14:39

        > Od pewnego czasu uświadomiłam sobie, że sąsiad przestał używać kosiarki spalinowej
        >Też była cholernie głośna- a on był wtedy bardzo zaangażowany w ogródek wink
        > Teraz się zestarzał, przeszło mu trochę i jest ciszej.
        O, kosiarka spalinowa, co moja zmora. Nie dość, że głośna, to jeszcze śmierdzi.
        Nienawidzę tez motorów. Nie wiem, czemu te pierdzące , jezdzace z hukiem, śmierdzące maszyny są dopuszczone do ruchu. Oszaleć można przy tym gazowaniu I zejść na zawał czasem.
        >
    • tol8 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 14:27
      Kolejny argument za tym, by zamiast kupować brać komunalne. Cisza, spokój, ptaszki od rana śpiewają. Nikt nie hałasuje, choć to ścisłe centrum miasta. Wokół biura i kancelarie, także żadnych meneli, miejsce parkingowe jest za darmo na podwórku, zamykanym smile I jeszcze chłód z grubych murów. Lepiej trafić nie mogłam.
      • kokosowy15 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 14:57
        Poczekaj do zimy. Prace remontowe sie skoncza, trawy nie bedzie, zostanie zlobek. Psy tez sie pochowaja. Bedzie za to smog, snieg na chodnikach i nie bedzie gdzie parkowac. O dziwo,przekroczenie normy czystosci powietrza wystepuje i teraz, mimo ze wg niektorych tylko piece smrodza.
    • issa-a Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 15:01
      u mnie rok bez remontów jest rokiem straconym.
      Przez kilkanascie lat, od wprowadzki, było cicho i przyjemnie.
      Potem jakby grom jakis spadł na wszystkich. Wszędzie remonty, ludzie też zaczęli sie przeprowadzać wiec ci nowi robili co? oczywiscie remonty.
      Do tego kosiarze oraz "nowobogaccy" dozorcy, dla ktorych teraz to wstyd latac z miotła wiec lataja z odkurzaczem! takim do lisci. Mam taki jeden egemplarz w bloku obok i nic do niego nie dociera, że smrodzi, nie tylko hałasuje, tym swoim urządzeniem.
      Kiedy mój syn zdawał maturę to akurat odbywał się remont dachu, "bo tym mieszkajacym na poddaszu jest za goraco", wiec wymieniali cały dach. Od 6.00 do późnego wieczora latanie po dachu (walenie w dach), przeplatane qwami ("Zenek,qwa, dawaj to wiadro"). Remont rozłozono na 3 lata wiec moj mlodszy syn, ze swoja maturą też sie załapał. Oczywiscie, remont zaczęli w maju. Własnie wtedy, kiedy zaczynaja sie matury, kończą szkoły a studenci maja sesję.
      mam nadzieje że dzieci baranów ze społdzielni też mieli przerabane przez innych podobnych bezmozgich.
      Ja kilka lat temu wróciłam do swoich stoperów. Takich samych, których uzywałam jeszcze w PRL, kiedy to pobliska elektrocieplownia miała w zwyczaju spuszczać pare o 3.00 w nocy. Bylo to 100 lat temu i ze zdziwieniem stwierdziłam, że te stopery (woskowe) ciągle sa produkowane w niezmienionej formie. Jedyne skuteczne i "przyjazne".
      Chyba im jakis list dziekczynny wyśle, że ratują mi tyłek od dziesiątek lat.
    • frey.a86 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 15:35
      Mnie denerwują hałasy spowodowane cudzą bezmyślnością. Wczoraj ktoś otworzył okno na oścież i hałasował jakąś kocią muzyką przez parę dobrych godzin wieczorem. Kawałek od mojego mieszkania, ale niosło się mocno.

      A najbardziej ostatnio drażni mnie szczekanie psów. Kurcze, mamy piękny, duży park 100m od bloku, ale nie, muszą wyprowadzać te psy na podwórko, a ich jazgot niesie się tak, że trzeba okna zamykać. Jeden pies sobie pójdzie, to z drugim ktoś przychodzi i tak w kółko. Jeszcze pół biedy jak ktoś faktycznie na te 5 minut zejdzie, ale jak widzę, że właściciel sobie siedzi na ławce z książką, a piesek radośnie drze paszczę to mnie krew zalewa.

      No i wkurza mnie młodzież przesiadująca wieczorami na ławce i pijąca piwo.
    • nammkha Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 19:45
      O ile hałasy związane z ludzkimi i zwierzęcymi odgłosami są wg mnie do zniesienia, żłobek, plac zabaw, młodzież siedząca na ławkach, czy szczekające psy (choć potrafią zmęczyć), jednak są to naturalne odgłosy, z którymi mamy kontakt i jesteśmy do nich przystosowani ewolucyjnie to te maszynowe typu remonty, budowy, samochody, warczące motocykle o którychś ktoś wspominał, są to dźwięki które są dla naszych mózgów czymś nienaturalnym, do czego nie przywykliśmy. Moim zdaniem hałas miejski męczy mózg i zastanawiam się czy nie prowadzi do depresji.

      A te wszystkie urządzenia do "dbania" o zieleń miejską to chyba ludzie sobie wymyślili na złość. Te kosy elektryczne, te dmuchawy smrodzące spalinami i piły to powinni wszystko zdelegalizować!
    • hukop Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 03.08.18, 23:20
      U mnie dzwony kościelne, odgłos pociągów i na przejeździe za każdym razem te barany muszą dawać sygnał. Nie raz kilka, głośnych na raz. Nie ważne czy to noc czy dzień. Drące japy bachory od rana do wieczora, od 6 rano śmieciarka. Pal licho jak zwykła przyjedzie ale wyobraźcie sobie, 6.30 rano a tu śmieciarka wysypuje z kontenera szkło, i to tłuczone szkło wyrywa ze snu. Trzaskanie metalowymi drzwiami od wiaty śmietnikowej ( mam w prost za oknem ) ludzie są debilami i nawet w nocy potrafią tymi drzwiami trzaskać.
      • mika_p Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 04.08.18, 00:04
        Ech, smieciarka o 6:30, pohałasuje i pojedzie*. W zeszlym roku przetarg wygrała inna firma, jeżdżą na dwie zmiany i potrafią po g. 21 przyjechać i szklo wywalać. A mnie ciężarowka pod oknem o tej porze w stres wprowadza, bo kilka lat temu mieliśmy co kilka, kilkanascie dni straż pożarną do palącego się zsypu, zsyp zaspawano, a uraz do nocnych ciężarówek pozostał.

        * charakterystyczny dźwięk śmieciarki słyszany przez sen powoduje u mnie odruch: "chronić organy wewnętrzne!" - to z czasów,kiedy mój syn, mając 2-3 lata przybiegał na ten dźwięk, wspinal się na łózko i wyglądal przez okno, trochę był za nisko, więc używal najlepszego dostępnego podestu, brzucha śpiącej matki.
    • loganberry Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 04.08.18, 05:34
      Remonty mam dookoła odkąd się wprowadziłam. Nowe osiedle. Zaciskam zęby, kiedyś w końcu wszyscy się urządzą.

      Moja top lista:

      1. Psy. Godzina 22, dziecko śpi. Ulicą osiedlową przechodzi człowiek. Nic nie robi, nie zaczepia tego psa, tylko sobie przechodzi. W ogrodzie sąsiadów dzikie ujadanie. Dziecko stwierdza, że się wyspało.

      2. Plaża. Morza szum, ptaków śpiew… maksymalnie do 8,9 rano. Potem przychodzi pierwszy z magnetofonem (czy czym tam) i na całej plaży rozbrzmiewa miłość, miłość w Zakopanem! Absolutnie najgorszy rodzaj plażowego chamstwa, nie mam pojęcia dlaczego to nie jest zabronione. Od palacza czy pańci srającej psem w ostateczności można uciec kawałek dalej, muzyczki wybranej przez jednego didżeja amatora słuchają wszyscy. W zasadzie cały wypoczynek traci sens.
      • silencia.furiosa Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 09.08.18, 01:12
        Ja też nie rozumiem co z tymi psami jest nie tak. Na osiedlach domów jednorodzinnych nie mozna przejść stu metrów, żeby przynajmniej jeden kundel nie wisiał z zębami w ogrodzeniu. Zwykle nawet nie słuchają właściciela. Pańcio czy pańcia takiego ucisza, a ten dalej się pieni.

        Na plaży rzadko się wyleguję, ale to jakaś plaga z tymi przenośnymi głośnikami. Ludzie w ogole taktu i empatii nie mają.
      • kokosowy15 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 04.08.18, 11:52
        Naprawde pokrzywdzeni halasem sa nowi mieszkancy podmiejskich wsi, ktorzy zamieszkali w nich w poszukiwaniu ciszy a budzi ich pianie kogutow, ryczenie krow, szczekanie psow warkot ciagnikow i kombajnow. To troche tak, jak zamieszkac wkuzni i zakazac kowalowi uzywania mlotka.
    • joann_80 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 09.08.18, 00:02
      U mnie też dramat.
      Na zmianę wywrotki telepiące się po płytach zmierzające ku pobliskiej budowie (a jakże) na pusto waląc tylną klapą na każdej nierówności. 6:30 rano.
      Zdebilały Cocker spaniel sąsiadki o inteligencji ameby (sąsiadka) drący japę o 5 rano na balkonie ( a jakże znowu) otwartym. Sąsiadka wpuszcza psa do domu, nastaje błoga cisza, zasypiam...i za trzy minuty pies drze mordę znowu. Sąsiadka znów otworzyła balkon.
      Sąsiad zza ściany, wielki chłop z basowym głosem codziennie rano odbiera telefon z pracy i drze japę na balkonie. Zasięgu nie ma w mieszkaniu. Orange Nie, sieci nie zmieni, bo po co?
      Jego żona też gada na balkonie. Dużo o nich wiemy .
      Sąsiedzi z drugiej strony, zza ściany. Ich 3 letnia córka budzi się codziennie o 6 rano z wrzaskiem i rykiem. Pytałam sąsiadki. Młoda tak ma. Nic jej nie dolega Po prostu lubi drzeć japę. Robi to kilkanaście razy dziennie.
      Razem z mężem bez wyrzutów sumienia oglądamy po 22 filmy z włączonym soundbarem. Cóż.
      Nie pamiętam kiedy spałam dłużej niż do 7.
      Życie.
    • kura17 Re: Wieczny hałas za oknem... Mam dość 09.08.18, 10:40
      u mnie w domu i naokolo na ogol cicho, jednak kiedys na wakacjach mielismy "fajna" przygode ...
      wynajelismy mieszkanie, duze, bardzo fajne, w starym domu, przy malej, cichej ulicy (w malym miasteczku). wszystko ok, dopoki nastepnego dnia rano nie obudzily nas grajace melodyjke dzwony koscielne ... wiez byla tuz za oknem naszej sypialni i glowny "koncert" byl o 6 rano big_grin
      nie dalo sie przespac, dzieci sie na sypialnie nie chcialy zamienic LOL

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka