Dodaj do ulubionych

Pani Ania i pani Basia robią biznes.

04.08.18, 21:47
Proszę się nie czepiać absurdalności przykładu. Chodziło o pokazanie proporcji między biznesami Ani i Basi.

Ania zajmuje się sprzedażą nasion kwiatków. To jej hobby, nie ma wykształcenia ogrodniczego (jest weterynarzem, aktualnie na macierzyńskim). Zauważa, że coraz częściej przychodzą do niej ludzie, którym prawnik zalecił zakup nasion pod dotację z Unii. Ania ma koleżankę Basię, która ma dużą kancelarię prawniczą. Opowiada jej o tych dotacjach, pyta czy widzi tu szansę na wspólny biznes. Basi oczka się zaświeciły, dostrzegła niszę, chce się zaangażować na maxa. Basia wyceniła swoje usługi w zakresie pozyskania dotacji na 10000zł. Zestaw nasion Ania sprzedaje za 400zł. Jakby dodała do nich ładne opakowanie i porcję nawozu to mogłaby policzyć za to 1300zł. Dodatkowo ma obiecane 10% z działki Basi. Summa summarum Ania miałaby z jednego zlecenia 2300zł, a Basia 9000zł. Ania nie wie, co zrobić. Z jednej strony jeśli to wypali, to Ania zacznie dzięki Basi zarabiać więcej. Z drugiej strony czuje się trochę jak uboga krewna. 2300zł to nie są bardzo duże pieniądze (Ania obecnie zarabia na swoich nasionkach średnio 7000 miesięcznie). Ania przychodzi do Basi z gotowym pomysłem, bazą kontaktów!, nasionkowym know-how, odwala wcale nie mniej ważną robotę, bo bez nasionek o żadnej dotacji nie ma mowy. Czasowo też nie mniej czasu jej to pochłania, a warunki ma gorsze, bo w terenie. Jednak Basia ma za sobą studia prawnicze, aplikację, odpowiedzialność zawodową, daje klientowi większą gwarancję sukcesu. Czy w tej sytuacji dysproporcja zarobków między Anią i Basią jest OK? Tak naprawdę bank rozbije Basia, Ania będzie miała tylko przyzwoity zarobek.

Jest jeszcze taki niuans, że Ania ma pracownika, który dla swojej ciotki pozyskał niedawno samodzielnie taką dotację. Ania mogłaby zatem oferować klientom usługę amatorszczyzny. Np. za 2000zł pakiet nasionka+pomoc w wypełnieniu wniosku. Bez prawniczych gwarancji, być może z mniejszą szansą sukcesu, ale pewnie na ofertę za 2000zł Ania znajdzie więcej chętnych niż na ofertę za 11300zł.

Czy Ania powinna zdecydować się na współpracę z Basią? (ewentualnie na jakich warunkach)
Obserwuj wątek
    • jasnoklarowna Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 04.08.18, 22:06
      Myślę że nie powinna wchodzić w tą spółkę z Basią na takich zasadach.
      Nawet jeśli to inne proporcje. 40 do 60 lub pół na pół.
      Know nie też ma wymierną wartość. Jak Basią taką cenną to czemu sama nie wymyśliła takiej porady skoro inni prawnicy mogli?
      Poza tym jeśli to przyjaciółmi lub znajome to przy takiej proporcji zysków o jakiej piszesz to prędzej czy później się poróżnią.
      Tylko teraz już Basią ma gotowy biznes, tylko innego dostawcę nasion wystarczy jej znaleźć
    • jola-kotka Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 04.08.18, 22:38
      Kazdy biznes ktory przynosi zysk wiekszy niz do tej pory jest oplacalny. Bez Basi
      Ania niewiele moze jak widac. Bo gdyby mogla to juz by nie miala 400 zl za zestaw tylko duzo wiecej. Basia glupia nie jest i dobrze, zdaje sobie sprawe z realii. Pomimo iz Basia bedzie zarabiac wiecej dla Ani ta spolka jest oplacalna.
    • muchy_w_nosie Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 04.08.18, 22:43
      Ania wypełni jeden wniosek i będzie wiedziała jak to robić, na wuj jej Basia ktora zabiera 80% zysku? Wyspecjalizować się w jednej dziedzinie to nie kwestia lat tylko dwóch, trzech zleceń - wszak to nie oeracja na otwartym sercu tylko pozyskanie dotacji celowej.
      • lodomeria Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 04.08.18, 23:57
        dziennik-niecodziennik napisała:


        > Jesli cyklicznie to sorry, ale sytuscja w ktorej pomyslodawca biznesu zarabia m
        > niej od wspolpracownika jest nie halo.
        >
        Tu nawet nie chodzi o pomysł na biznes, tylko wkład w niego dwóch koleżanek. A tak naprawdę dwóch osób, jeśli już bardziej filozoficznie podchodzić do sprawy.
        Wygląda na to, że Basia żyje w świecie, w którym za samą nazwę zawodu, który wykonuje, należy jej się Xrazy tego, co pani od nasionek.
          • lodomeria Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 00:45
            SKończmy te smętne bajki, że jakiś zawód to nie wiadomo jakie wyrzeczenia i prestiż: miała uzdolnienia w tym kierunku, odpowiednie zaplecze kulturowe, poszła na takie a nie inne studia i tyle. I tak już miała lepiej niż ktoś, kto w ogóle nie miał takiej opcji, albo ktoś, kto może był równie zdolny, ale w domu i w szkole słyszał, żeby zapomniał o prawie, bo tam bez pleców się nie da.
            I o jakim prestiżu mowa, skoro chodzi o wypełnianie wniosków skonstruowanych tak, żeby każdy w miarę ogarnięty człowiek sobie z nimi poradził?

            Ania może i przy okazji hobby, ale znalazła niszę w rynku, żadne studia tego nie zagwarantują. Miała szczęście, ale też żyłkę tego czegoś, co pozwoliło jej z hobby zrobić biznes - to jest mniej ważne?


            Ania zaproponowała Basi chałturkę na boku. Basia postanowiła kasować swoje normalne stawki (albo golić klientów, bo te dopłaty to w setkach tysięcy będą dostawać), ale zapomniała wyjaśnić Ani, co Ania będzie mieć z tego, że jej kran z intratnymi zleceniami otworzyła. Jej się po prostu należało.

            Solidarność, kapitał społeczny, myślenie dalej niż czubek własnego nosa i w dłuższej perspektywie niż tylko 'bierz kasę i w nogi'.
            • jola-kotka Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 07:12
              A czyli twoim zdaniem lekarz zostaje lekarzem od tak bez wyrzeczen bo to jest to samo co technikum ogrodnicze a wogole to powinien sie cieszyc bo mial lepiej niz ten co rowy kopie. Otoz nie . Zostal lekarzem bo byl pracowity, poswiecil wiele lat na nauke z perspektywa ze bedzie musial sie doszkalac cale zycie bo medycyna nie stoi w miejscu podobnie prawnik. Co do Ani czy to co zrobila jest mniej wazne? Nie jest ale jednak nie wymagalo lat nauki, zdawania egzaminow itd. No i sama nazwa lekarz, prawnik w spoleczenstwie znaczy wiecej niz ogrodnik. Tak jest i juz. Nie widze powodu aby Basia miala inaczej kasowac za swoje uslugi klienta od Ani niz innych, tracac czas i pieniadze bo w czasie kiedy pomaga panu co kupil nasiona od Ani moglaby przyjac kogos innego
              I zarobic wedlug swoich stawek.
              • dziennik-niecodziennik Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 09:28
                A jak mi lekarz dokreci srubke to mam mu zaplacic jak za zboze tylko dlatego ze jest lekarzem??
                Pytanie brzmi na ile specjalistyczna jest usługa Basi w danym biznesie. Jesli jest specjalistyczna i zapewnia obsługę prawna pakietu ziarenek id nabycia az po sprzedaz plonów - to ok. Ale jesli po prostu jest w spółce i - nie wiem - podbija swoja pieczatka umowe sprzedazy ziarenek (zeby to powazniej wygladalo) no to bez zartow zeby zarabiala na tym cztery razy tyle co pomyslodawczyni biznesu.
                • sfornarina Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 11:21
                  > nie wiem czy doczytalas ale Ania jest lekarzem z wyksztalcenia. co prawda od zwierzat ale lekarzem. myslisz, ze dyplomy takie rozdaja za ladne oczy?

                  No dobrze, ale co ma piernik do wiatraka?
                  Czy myślisz, że mi ludzie płacą więcej za treningi fitness, bo z faktycznego "uniwersyteckiego" wykształcenia jestem fizykiem, strategiem i analitykiem biznesowym? big_grin
                  Ania sprzedaje ziarenka, to jej płacą za ziarenka. Dyplom weterynarza, choćby z wyróżnieniem, nie ma tutaj znaczenia smile
    • agonyaunt Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 01:05
      Coś mi się matematyka nie klei. O jakie dotacje chodzi i dlaczego Basia wycenia swoje usługi na 10k miesięcznie? Dlaczego Ania ma za to płacić? Po co w ogóle Ani Basia, skoro z Basią będzie zarabiać 1/3 tego co ma bez Basi?

      Jeśli Ania ma porządny know-how i niezłą listę klientów, to niech wynajmie kogoś do pomocy z dotacją, a potem kogoś od reklamy. Będzie miała jednorazowy koszt, a potem już cały zysk jej.
      • zasiedziala Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 10:51
        Też tak podejrzewam. Ponadto prawnicy się cenią, tym bardziej, im bardziej sprawa wydaje im się jednorazowa, nudna, mało prestiżowa, bez perspektyw itd. Co jest według mnie bardzo rozsądne, ale prowadzi często do sytuacji,w której za jakąś pierdołę płaci się chore pieniądze, bo nikomu nie chce się tego zrobić taniej.
      • nunu12 Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 10:45
        Wręcz przeciwnie. Basia twierdzi, że w Warszawie taka usługa kosztuje 15-20 tys (Ania nie ma jak tego zweryfikować). Chce wbić na rynek warszawski, zostawić ulotki w ministerstwie, wykupić billboardy, reklamy w gazetach. Mieć budżet reprezentacyjny, zapraszać urzędników na kolacje. Obsługiwać kilkudziesięciu klientów miesięcznie. Ani wydaje się, że jak będą miały 5 klientów miesięcznie to będzie już ogromny sukces, a raczej spodziewa się kilku rocznie.

        P..S. to znowu przenośna, nie czepiać się, że to żaden problem dla klienta dojechać do nas z Warszawy
        • sfornarina Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 10:59
          > Wręcz przeciwnie. Basia twierdzi, że w Warszawie taka usługa kosztuje 15-20 tys (Ania nie ma jak tego zweryfikować). Chce wbić na rynek warszawski, zostawić ulotki w ministerstwie, wykupić billboardy, reklamy w gazetach. Mieć budżet reprezentacyjny, zapraszać urzędników na kolacje. Obsługiwać kilkudziesięciu klientów miesięcznie.

          Jeżeli tak jest, to sprawa wygląda zupełnie inaczej.
          Bo to nie Basia "kupuje" bazę klientów od Ani, tylko Basia ma pomysł na duży biznes, zupełnie inny niż Ania, i potrzebuje Ani jako dostawcy ziarenek. Wówczas proporcja zarobków jest okej, bo Ania zarobi i tak dużo więcej, niż zarabiała wcześniej i będzie miała więcej klientów niż wcześniej.
          Z tego co piszesz, pomysł na DUŻY biznes nie jest Ani. Nie jest to też innowacyjny biznes, skoro inni też tak robią i do tego drożej, więc Basia nie "kupuje" pomysłu od niej, tylko pomysł Ani wzbogaciła.
          Skoro więc pomysł jest Basi, propozycja reklamy usług jest też Basi, nowa baza klientów będzie pochodziła z reklamy Basi, obsługa prawna jest Basi, a Ani są jedynie nasionka - Ania może spokojnie w biznes wchodzić. A jeśli jej cena nie odpowiada - może dalej sprzedawać nasionka po 400 złotych wink
          • sfornarina Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 11:17
            I jeszcze po dalszym przemyśleniu i (może błędnym) wczytywaniu się między linijki: lepiej, żeby Ania w biznes jednak nie wchodziła.
            Nie dlatego, że jej się nie opłaca, tylko dlatego, że taki układ między Anią i Basią nie sprawdzi się na dłuższą metę.

            Już abstrahując od tego, kto ma rację. Jeśli Ania czuje się wydymana finansowo jeszcze zanim biznes się rozkręcił, to nawet jeśli na nim sporo zarobi, nadal będzie czuła się wydymana. Przecież Basia zawsze zarobi proporcjonalnie dużo więcej.

            Tak się nie układa wspólniczej relacji. Ani jest psychicznie dobrze, bo ma swój własny najwłaśniejszy biznes, który przynosi jej zadowalające zyski. Jeśli wejdzie w spółkę z Basią, biznes nie będzie już jej, ona będzie tylko mniej znaczącym partnerem i wydaje mi się, że nawet większe pieniądze jej tego psychicznie nie wynagrodzą.
            To się nie może udać.
      • sfornarina Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 10:52
        Dokładnie tak.

        Ania ma bazę klientów, owszem. Ale to baza, która kupuje ziarenka po 400 zł.

        Jeśli nagle Ania zacznie sprzedawać ziarenka po 1300 plus 10000 czyli = 11300, bo w ładniejszym opakowaniu, z nawozem i wypełnionym wniosku, co calutką bazę szlag trafi, bo klienci kupowali ziarenka, bo są oszczędni, a 400 zł to tanio. Jak ich ktoś spróbuje dymać z ponad 200% podwyżką za ten sam produkt, to po prostu znajdą inną Anię z ziarenkami po kilkaset złotych.

        Jeśli od lat kupuję krem Nivea za 2 zł w niebieskim opakowaniu, to jak ktoś spróbuje mi sprzedać Niveę w srebrnym opakowaniu za 6 zł, znajdę sobię inny sklep lub inny krem big_grin
        • nunu12 Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 16:26
          Trochę tak, a trochę nie.

          Ania ma kilku klientów, o których wie, że są bogaci. Biorą każde nowe nasionka i nie patrzą, czy kosztują 300, 500 czy 700zł. Ania zna też ludzi ze środowiska, które kupuje nasionka, ze stowarzyszeń ogrodniczych, doświadczonych ogrodników, ma też klientów, z którymi ma długofalowe doskonałe relacje, a którzy działają w lokalnych społecznościach i polecają Anię innym z samego własnego zadowolenia.

          Basia potrzebuje tych kontaktów, żeby zacząć. Na pewno jak uda się to rozhulać, to będzie już działało siłą rozpędu. W naszym województwie nikt nie specjalizuje się w tym typie dotacji, a oferta, która obejmowała by od razu prawnika i ogrodnika byłaby unikalna na skalę kraju. Basia widzi też na horyzoncie pewne zmiany w prawie, ktore sprawią, że za kilka lat zainteresowanie właśnie tym typem dotacji może być wg niej bardzo duże.

          Na razie jednak Ania ma wrażenie, że ciągnie Basię za rękę za sobą. W pierwszej chwili Basia zupełnie pomyliła dotacje. Nie ma też rozeznania w środowisku ogrodników.

          Z drugiej strony faktycznie koszty szerokiej promocji ponioslaby Basia. Ania nie ma węża w kieszeni i jest otwarta na inwestycje, ale akurat kupiła dom i jest spłukana. Poza tym nie jest przekonana, że uda się osiągnąć taką skalę biznesu.
          • snakelilith Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 16:52
            nunu12 napisał(a):

            > Ania ma kilku klientów, o których wie, że są bogaci. Biorą każde nowe nasionka
            > i nie patrzą, czy kosztują 300, 500 czy 700zł.

            A Ania to sprawdzała i wie na pewno, że klienci pozostaną jej wierni po tym, jak podwyższy ceny? Bo wiesz, sam fakt, że klient jest bogaty, więc stać go na zapłacenie dużo większej sumy niż do tej pory, nie oznacza, że stały klient będzie chciał te pieniądze wydać, gdy nasionka nie będę kosztowały już 300, 500 czy 700zł, a trzy, albo cztery razy tyle.
    • nunu12 Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 16:42
      Ania dziękuje za wszystkie odpowiedzi.

      Przeczytała formularz wniosku. Będzie z wypełnieniem sporo roboty, ale pewnie z każdym kolejnym wnioskiem będzie coraz łatwiej. Główną częścią wniosku jest dokładne opisanie gospodarstwa klienta i uprawianych nasionek. To zajmie sporo czasu, a jak Ania policzy swoje godziny pracy nad tym, to rachunek dla klienta wyjdzie jej większy. Prawdopodobnie w okolicach 3000zł. Ania nie wie jeszcze jak rozwiązać kwestię tego, że klient może nie podać jej prawdziwych danych. Musi sprawdzić, kto ponosi odpowiedzialność za złożenie wniosku niezgodnego z prawdą.

      Skłania się jednak ku temu, żeby oferować klientom samodzielne usługi "amatorszczyzny". Basia podpowiedziała jej bardzo dobry pomysł, żeby zareklamować się szerzej przed konkretną grupą klientów i w określonym czasie.
      • peonka Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 05.08.18, 23:55
        Odpowiedzialność za wniosek ponosi wnioskodawca. Analogicznie - jeśli składasz PIT, to ty odpowiadasz za jego prawidłowość, i to ciebie będzie ścigał US, nawet jeśli wypełniało go za ciebie biuro rachunkowe.
        Niech Ania udokumentuje to, co mówią jej klienci przy wypełnianiu wniosku.
        • muchy_w_nosie Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 06.08.18, 21:42
          Jak rolnicy biorą dotację to mają już wnioski wypełnione do dopłat dotyczacych całego gospodarstwa. Poza tym to nie głupie chłopy, wypełniają wnioski co roku od 14 lat a kary za podanie nieprawdy są wysokie, trafisz na kilku rolników to zobaczysz jacy są biegli w wiedzy dot. gospodarstwa i upraw.
    • anorektycznazdzira Re: Pani Ania i pani Basia robią biznes. 06.08.18, 22:01
      Ja bym się nie zgodziła.
      Po pierwsze dlatego, że Ania jest pomysłodawcą, a Basia nie jest jedynym prawnikiem na świecie- hipotetycznie, bo jeszcze tego nie weryfikowała, może Ania znaleźć innego prawnika za pół tej ceny. Do wniosku tego typu nie potrzeba ą-ę kancelarii, bo i gwarancja ze strony kancelarii prawnej jest żadna. To już raczej powinna pozyskać osobę po szkoleniu z unijnych dotacji, jakiegoś urzędnika choćby.
      Uważam, że maksymalne dysproporcje to 40% do 60%.
      Poza tym, nie mam pojęcia kto niby miałby się skusić na taką usługę za tę kwotę?! Basia zarżnie biznes Ani swoimi oczekiwaniami finansowymi. Klient też nie idiota, a osób i biznesików świadczących usługi wsparcia przy składaniu wniosków unijnych trochę jest.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka