Dodaj do ulubionych

Poczucie wyższości "inteligencji i arystokracji"

14.09.18, 18:34
W wielu wątkach pojawia się opinia czy sugestia, że naprawdę wykształceni, reprezentujący wyższą klasę a nawet bardziej wartościowi, są ci wykształceni od pokoleń. Chłopska córka po studiach, to nie to samo co wykształcony profesorski syn. Mam zupełnie odmienne zdanie. Uważam, że znacznie trudniej wykształcić się dziecku ze wsi, czy pochodzącym z rodziny robotniczej. Mówię tu raczej o osobach w wieku 30-50 lat, szczególnie urodzonych jeszcze w PRL. Dlaczego uważacie że ktoś taki jest mniej warty? Myślę że córka czy syn lekarza, prawnika, profesora ma prostą, wytyczoną drogę, wyjścia nie ma, musi się uczyć. Jak dziecko jest słabe, to korki i nacisk z góry. Nawet jak jest mocno średnie to rodzice i korepetycje pomogą. A dziecko rodziców po podstawówce, dla których matura to już jest coś, musi być nieźle ogarnięte i inteligentne, żeby ukończyć studia. Nikt mu nie pomoże w ulamkach ani nie będzie naciskał jak mu się nie będzie chciało. Dla mnie to jest osiągnięcie i świadczy bardzo pozytywnie o takim człowieku. Przecież tak naprawdę inteligencja nie jest zależna od pochodzenia więc skąd taka opinia o wykształconych w pierwszym pokoleniu.
Obserwuj wątek