cotton-blossom
11.10.18, 00:13
Jedna corka - starsza (11) - grzeczna, spokojna. Nie zaczepia, raczej (!) nie dogaduje siostrze. Ulegla i spolegliwa.
Druga - mlodsza (9) - jak sie zdenerwuje potrafi siostre popchnac, uszczypnac... Lubi postawic na swoim i lubi sie gniewac..
Dzis rano.
Starsza siedzi i zaklada buty. Mlodsza tez chce zalozyc buty, wiec probuje zepchnac siostre z krzesla by usiasc ("musi" koniecznie w tym wlasnie miejscu, jakby nie bylo 100 innych). Mini klotnia.
Potem jedziemy samochodem i mlodsza chce pograc w karty ze starsza, na co slyszy "nie, nie bede z toba grala, bo bylas dla mnie niemila. Nie bawie sie z toba".
Na co mlodsza zaczyna prosic "no pograj ze mna... przepraszam, ze bylam niemila, juz nie bede" - w te slowa

Starsza: "nie, zawsze mowisz, ze nie bedziesz, a potem i tak jestes".
No i placz mlodszej, ze tamta nie chce z nia grac. I obiecuje (tak, poraz setny), ze juz nie bedzie. I placze i przeprasza...
Starsza corka niewzruszona - ignoruje. Jak potanowila, ze nie zagrala, tak nie zagrala.
A ja siedze z przodu i sie przysluchuje. I w sumie starszej przyznaje racje, ale mlodszej mi zal.
Nie mowie nic, nie chce interweniowac. Chce by sie uczyly same rozwiazywac konflikty miedzy soba (chyba, ze chodzi naprawde o sprawe wagi panstwowej - wtedy wkraczam i jestem mediatorem).
Co byscie zrobily?
Przyznaly racje starszej, ze skoro zostala pare minut wczesniej popchnieta, to teraz nie dziwota, ze nie chce sie bawic? W dodatku przeprosin nie przyjmuje, bo to nie pierwszy raz?
Czy poprosilybyscie ja, by sie jednak pobawila z siostra, bo ona przeciez przeprasza i zeby dala jej szanse? (niewazne, ze juz n-ty raz)