Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic?

11.10.18, 00:13
Jedna corka - starsza (11) - grzeczna, spokojna. Nie zaczepia, raczej (!) nie dogaduje siostrze. Ulegla i spolegliwa.
Druga - mlodsza (9) - jak sie zdenerwuje potrafi siostre popchnac, uszczypnac... Lubi postawic na swoim i lubi sie gniewac..

Dzis rano.
Starsza siedzi i zaklada buty. Mlodsza tez chce zalozyc buty, wiec probuje zepchnac siostre z krzesla by usiasc ("musi" koniecznie w tym wlasnie miejscu, jakby nie bylo 100 innych). Mini klotnia.
Potem jedziemy samochodem i mlodsza chce pograc w karty ze starsza, na co slyszy "nie, nie bede z toba grala, bo bylas dla mnie niemila. Nie bawie sie z toba".
Na co mlodsza zaczyna prosic "no pograj ze mna... przepraszam, ze bylam niemila, juz nie bede" - w te slowa smile
Starsza: "nie, zawsze mowisz, ze nie bedziesz, a potem i tak jestes".
No i placz mlodszej, ze tamta nie chce z nia grac. I obiecuje (tak, poraz setny), ze juz nie bedzie. I placze i przeprasza...
Starsza corka niewzruszona - ignoruje. Jak potanowila, ze nie zagrala, tak nie zagrala.

A ja siedze z przodu i sie przysluchuje. I w sumie starszej przyznaje racje, ale mlodszej mi zal.
Nie mowie nic, nie chce interweniowac. Chce by sie uczyly same rozwiazywac konflikty miedzy soba (chyba, ze chodzi naprawde o sprawe wagi panstwowej - wtedy wkraczam i jestem mediatorem).

Co byscie zrobily?
Przyznaly racje starszej, ze skoro zostala pare minut wczesniej popchnieta, to teraz nie dziwota, ze nie chce sie bawic? W dodatku przeprosin nie przyjmuje, bo to nie pierwszy raz?
Czy poprosilybyscie ja, by sie jednak pobawila z siostra, bo ona przeciez przeprasza i zeby dala jej szanse? (niewazne, ze juz n-ty raz)
    • sortfort Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 00:32
      Powiedzieć młodszej, że widzisz córuś takie bywają konsekwencje zachowań, więc jeśli będziesz innych popychała, szczypała i źle ich traktowała to oni w końcu nie będą się z tobą chcieli bawić. Potraktuj to jako naukę, bo na pewno sama też byś nie chciała mieć w szkole koleżanki co cię bije a potem wymaga żebyś się z nią bawiła.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 00:35
        tak jej mowie... Dociera na chwile wink potem jest do rany przyloz przez jakis czas. Przez. Jakis. Czas. big_grin
        • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:25
          To może czas zacząć stosować kary za takie zachowanie, toż nie mówimy o trzylatku tylko dziewięcioletniej rozwydrzonej dziewczynie.
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 10:57
            Kary juz sa, don't worry. smile
            • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:39
              Widać mało skuteczne
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:08
                Nie sposob sie nie zgodzic. Tylko jaka wobec tego propozycja? (o psychiatrze juz bylo. tongue_out Cos jeszcze?)
                • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:26
                  Słowem nie napisałaś jakie konsekwencje wyciągasz z takiego zachowania.
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 16:02
                    A czy taki byl temat tego postu? Gdyby tematem bylo - "Jak byscie zareagowaly gdyby jedno wasze dziecko spychalo z krzesla drugie" - wtedy bym napisala. Mowa byla (miala byc) tongue_out o sytuacji juz po. W samochodzie - gdy jedna chce sie bawic, a druga odmawia.
                    • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 20:04
                      Pytasz o propozycję konsekwencji za agresywne zachowanie córki, a nie podajesz tych które stosujesz. Słabe.
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:29
                        Ale co slabe? smile
                        Czy jak pytasz o przepis na schabowe, to najpierw wyjasniasz, jak sama robisz? Ktos ustalil taka kolejnosc? tongue_out
                    • anorektycznazdzira Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 16:03
                      Jest tak:
                      dzieci mają naturalne, wrodzone, bezbłędne poczucie sprawiedliwości (oraz jej braku).
                      Jeśli starsze dziecko widzi konsekwencje jakie poniosło młodsze za atak na nią, i jeśli te konsekwencje są adekwatne, to nie ma wewnętrznej potrzeby wyciągania konsekwencji na własną rękę- bo załatwili to rodzice.
                      Ewidentnie nie załatwili, najwyżej markowali reakcję.
        • barattolina Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:44
          Przecież ona robi to po to, aby Tobą manipulować. Uczy się tego, jak osiągać cel mówiąc i robiąc to, co akurat chcesz usłyszeć. Widać, że jej się udaje niestety. Broniłabym starszej.
          Spróbuj wygasić hormony i włączyć mózg. Zyskasz nieco obiektywizmu.
    • mamtrzykoty Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 00:36
      Dlaczego nic nie powiedziałaś w momencie, jak młodsza spychała starszą z krzesła?
      • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 00:42
        No dokładnie. Ucinałabym takie zachowania w zarodku.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 00:43
        wtedy powiedzialam. smile Zawsze mowie, gdy cos takiego sie dzieje.
        Nie zareagowalam w samochodzie, gdy mlodsza chciala sie bawic, a starsza nie.
        • mamtrzykoty Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 00:47
          No i OK. To wystarczy. W końcu zrozumie, że takie zachowanie nie popłaca.
        • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 01:32
          jak się widzi spychanie, to się nie "mówi" tylko agresora odprowadza na bezpieczna odległość.
          Jak trzeba to siłą. zwykle 3-4 razy wystarcza.
        • triss_merigold6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 06:42
          To nie mów, bo z samego dziamgotu niewiele wynika, tylko weź młodszą za ramię i odsun, odprowadz, przytrzymaj. Zachowaj się jak dorosły człowiek zamiast oczekiwać, że 11-latka sobie poradzi.
        • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:27
          Widać nie wystarczająco zareagowałaś, albo masz zaburzone dziecko skoro w wieku lat dziewięciu za najlepszy sposób dotarcia do celu uznaje agresje.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 10:57
        Powiedzialam. smile Skad wniosek, ze nie?
      • 3-mamuska Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:44
        mamtrzykoty napisała:

        > Dlaczego nic nie powiedziałaś w momencie, jak młodsza spychała starszą z krzesł
        > a?
        Pewnie do tej pory albo do niedawna było zejdź jej bo wrzeszczy. A teraz zbierają plony.

        Ingerować, ale tylko po to aby bronić starszej i wspierać jęli nie chce się „kumulować „
        z młodsza. Przesadzałbym tez starsza na przednie siedzenie po każdej akcji młodszej.
        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:30
          "Pewnie do tej pory albo do niedawna było zejdź jej bo wrzeszczy."
          Owacje na stojaco za wrozenie z fusow tongue_out
    • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 01:03
      Przyznam, że młodsza mnie wkurza, nie wiem, dlaczego ci jej żal.
      • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 01:04
        I przyznałabym rację starszej. Młodsza ją wykorzystuje.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 01:08
        Zal mi jej bylo, bo przeprosila, obiecala poprawe big_grin Generalnie to dobre dziecko, bardzo pomocna, empatyczna, zawsze chetna do pomocy slabszym, wszyscy ja lubia big_grin Ale jak jej cos odwali, to potrafi pokazac pazurki tongue_out I diabel z niej wychodzi. Ale to taki kochany diabel tongue_out (jaka matka taka corka)
        • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 01:12
          A jutro robi to samo. Faktycznie super.
        • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 01:30
          obiecala poprawe smile
          ale sama w to nie wierzysz...

          jak nie chcesz starszej wychować na taka , co chłop ja będzie lal, ale przecież nie odejdzie bo on taki kochany jak nie leje i obieca poprawę - to jednak kup jej te lody, jak proponowałam.

          PS.
          Młodszej powiedz
          Kochanie, ja tam się ni dziwie ,ze Beatka się z tobą bawić nie chce. Skoro byłaś do niej niemiła to co się dziwisz tak jest świat urządzony.
          Im szybciej się tego nauczy tym lepiej dla niej i wszystkich dookoła.
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 10:58
            "PS.
            Młodszej powiedz
            Kochanie, ja tam się ni dziwie ,ze Beatka się z tobą bawić nie chce. Skoro byłaś do niej niemiła to co się dziwisz tak jest świat urządzony.
            Im szybciej się tego nauczy tym lepiej dla niej i wszystkich dookoła."

            Tak dokladnie jej mowie smile
            • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:10
              super, to czemu się pytasz, czy namówić siostrę jednak do uległości? to się wyklucza.
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:31
                Potwierdzam - tak zwykle mowie. Ale rozwazam rowniez inne opcje, dlatego pytam.
        • lily_evans11 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 04:07
          Czyli typ szatański słodziak, taki co oko wybije, a potem przytuli. I spotyka się z pobłażliwościa. Już jej nie lubię, brrr.
          • kropkacom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:38
            Sugerujesz, że matka ma jej nie lubić?
            • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:35
              matka ma wychować, a nie pobłażać i tłumaczyć agresywne i aspołeczne zachowanie. Nie mówimy o dwulatku tylko dziewięcioletnie pannie.
              • kropkacom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:32
                Mówimy o rodzeństwie. I żeby było jasne, pewnych granic nie należy przekraczać także jeśli chodzi o rodzeństwo. Jeśli to pchniecie to nie była tylko przepychanka miedzy siostrami to widząca to osoba dorosła powinna zareagować. Jednak co do zasady najzdrowiej jest jak rodzic się nie wtrąca. Młoda ma tez swoje uczucia, zachowuje się tak jak zachowuje tez nie bez przyczyny, kiedy matka będzie ją utrącała w każdym kontakcie z siostrą to tez jej się nie przysłuży i Bóg wie czym to będzie skutkowało. Starsza postawiła granicę i nie należy jej tłumaczyć, że ma ustąpić. Absolutnie. Młodej powiedzieć najwyżej, że skoro starsza jest obrażona to zapewne nie bez przyczyny.

                Widzę, że ematki same nie mają przepracowanych stosunków w temacie skoro tak ochoczo rzuciły się na na matkę i dzieciaka. Teraz pewnie będzie, ze kropka popiera bicie między rodzeństwem big_grin
                • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:36
                  Pewnie bedzie ze nie odrozniasz przepychanki od regularnej agresji jednej siostry do drugiej a potem manipulacji w celu osiagniecia celu. A z tym 11 ma prawo sobie nie radzic i od tego ma rodzicow zeby jej pomogli przynajmniej na tyle aby dobrze sie czula we wlasnym domu.
                  • kropkacom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:59
                    Nie jestem jedynaczką i mam rodzeństwo. Ona sobie poradziła.
                • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:41
                  " Jednak co do zasady najzdrowiej jest jak rodzic się nie wtrąca. Młoda ma tez swoje uczucia, zachowuje się tak jak zachowuje tez nie bez przyczyny, kiedy matka będzie ją utrącała w każdym kontakcie z siostrą to tez jej się nie przysłuży"

                  Mówimy o reakcji na agresywne i bezczelne zachowanie dziewięciolatki, a nie o wtrącaniu się w relacje miedzy rodzeństwem.
                  Uważasz, że spychanie z krzesła w wydaniu dziewięciolatki jest akceptowalne ? Między innymi za takie zachowanie u córki w klasie sześciolatka trafiła do psychologa szkolnego, a rodzice na dywanik , tu natomiast mówimy o dziewięciolatce.

                  "Widzę, że ematki same nie mają przepracowanych stosunków w temacie skoro tak ochoczo rzuciły się na na matkę i dzieciaka. "

                  Może wypowiadające się ematki nie zgodziłyby się na akty agresji wobec własnego dziecka. Skoro dziewczyna w taki sposób zachowuje się w stosunku do własnej siostry to strach pomyśleć jak zachowuje się w stosunku do obcych dzieci.
                  • lily_evans11 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 13:20
                    Mówimy dodatkowo o manipulowaniu mamusią zaopatrzoną w "uroczą łobuzicę". Przykre. I koszmarny typ dziecka, człowieka, z czasem siejący postrach w grupie rowiesniczej, a nie tylko w domu.
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:01
                    "Skoro dziewczyna w taki sposób zachowuje się w stosunku do własnej siostry to strach pomyśleć jak zachowuje się w stosunku do obcych dzieci."
                    Spekulacje i wyciaganie blednych wnioskow. smile W stosunku do obcych dzieci, jest 'najlepsza kolezanka'.
                    • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:46
                      cotton-blossom napisała:

                      > "Skoro dziewczyna w taki sposób zachowuje się w stosunku do własnej siostry to
                      > strach pomyśleć jak zachowuje się w stosunku do obcych dzieci."
                      > Spekulacje i wyciaganie blednych wnioskow. smile W stosunku do obcych dzieci, jest
                      > 'najlepsza kolezanka'.

                      Proszę, to jednak potrafi? To potwierdza to, co ktoś pisał: wie, co robić, aby być lubiana, w domu i szkole stosuje odmienne STRATEGIE.
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:50
                        To ocena, ktora... co wnosi do dyskusji i czemu ma sluzyc? smile
                        Wnioski o wlasnych dzieciach wyprowadzam z zycia z nimi, a nie z anonimowych komentarzy na forum
                        • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:55
                          cotton-blossom napisała:

                          > To ocena, ktora... co wnosi do dyskusji i czemu ma sluzyc? smile

                          Nie będę na ten temat dyskutować. Nie udawaj, że dyskusje ematek są wyłącznie dyskusjami akademickimi (hi, hi), zachowującymi wszelkie cechy poprawnej dyskusji.

                          Lepiej się zastanów, dlaczego kochana córeczka doskonale potrafi współpracować z koleżankami, a z siostrą jakoś nie. Moim zdaniem słuszna jest uwaga forumki, że córka stosuje dwie odmienne strategie: jedną w szkole, drugą w domu.


                          > Wnioski o wlasnych dzieciach wyprowadzam z zycia z nimi, a nie z anonimowych ko
                          > mentarzy na forum
                          >
                          • taki-sobie-nick Poprawka 12.10.18, 18:57
                            Poprawka, proszę post uznać za niebyły. Myślałam, że jesteśmy w innym miejscu wątku i o innej ocenie mówimy.
                        • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:56

                          > Wnioski o wlasnych dzieciach wyprowadzam z zycia z nimi, a nie z anonimowych ko
                          > mentarzy na forum

                          To właściwie po co wątasek?
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:34
                            Po to by dowiedziec sie jak postapiliby inni. Nie oznacza to, ze w te pedy lece stosowac wszystkie instrukcje (ktorych, badz co badz, tutaj malo, bo przewazaja oceny i domniemania)
                            • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:37
                              Bo sama jesteś tak zapatrzona w agresywną chuligankę, że nie jesteś w stanie obiektywnie ocenić jej zachowania ? Dziwne, że nikt w tym wątku oprócz ciebie nie miał wątpliwości jak należy się zachować w samochodzie i kogo poprzeć czy agresywną dziewięciolatkę, czy jej ofiarę.
                            • rosa-fira Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 14:25
                              Inni nie dopuszczaliby do zachowań typu zrzucanie siostry z krzesła tylko ucinaliby takie zapędy w zarodku. A jeżeli doszłoby już do takiej sytuacji to później wspieraliby starszą i tłumaczyli agresorce, że ponosi konsekwencje swojego zachowania.
                        • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:59
                          cotton-blossom napisała:

                          > To ocena, ktora... co wnosi do dyskusji i czemu ma sluzyc? smile

                          Ocena?

                          Stwierdzam, że:

                          1. skoro córka ma znakomite relacje z koleżankami (o czym piszesz TY), to widać potrafi zachowywać się właściwie przez cały czas relacji,

                          2. zgadzam się z diagnozą innej forumki.

                          Gdzie tu ocena? Nie piszę, że córka jest taka czy owaka.
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:37
                            "wie, co robić, aby być lubiana, w domu i szkole stosuje odmienne STRATEGIE."
                            To jest ocena.
                            • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:54
                              cotton-blossom napisała:

                              > "wie, co robić, aby być lubiana, w domu i szkole stosuje odmienne STRATEGIE."
                              > To jest ocena.

                              A skoro tak uważam, to jak mam to wyrazić, aby nie było to oceną?

                              Czy starszej córki również nie wolno oceniać?
                              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:20
                                Masz racje - nie powinno sie nikogo oceniac. Tym bardziej, gdy sie go W OGOLE nie zna.
                        • szarsz Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 08:03
                          > Wnioski o wlasnych dzieciach wyprowadzam
                          > z zycia z nimi, a nie z anonimowych komentarzy
                          > na forum

                          I właśnie dlatego pytam o anonimowe komentarze na forum. Btw mnie też jest szkoda starszej, nie młodszej.
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:06
                            Wciaz podtrzymuje - pytam o komentarze odnosnie SYTUACJI. Nie pytam, co anonimowa ematka sadzi o moich dzieciach. smile Wnioski na temat tego jakie sa moje dzieci, jakie posiadaja cechy, jakie wady, jakie zalety, wyciagam sama, zyjac z nimi. Nie bede o to pytac ludzi, ktorzy dzieci nie znaja. To bylby absurd.
        • tairo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 06:06
          Tak, tak, łobuz kocha najmocniej.
          Tego chcesz dla starszej?
        • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:34
          "Zal mi jej bylo, bo przeprosila, obiecala poprawe Generalnie to dobre dziecko"

          dobre dziecko, bo jeszcze nie leje. Albo jesteś zaślepiona miłością do jednego dziecka , albo jesteś zaburzona. Twoja dziewięciolatka zachowała się w twojej obecności karygodnie, a ty uznajesz że nic się nie stało bo przeprosiła. Jesteś wyrozumiała wobec zachowania rozwydrzonej dziewięciolatki , ale brak ci całkowicie wyrozumiałości i współczucia dla starszej córki która musi sama radzić sobie z zachowaniem rozwydrzonego słoneczka mamusi.

          "Ale to taki kochany diabel (jaka matka taka corka) "

          Wolę tego nie komentować, bo zablokują moją wypowiedz za nieetykietę. Nie wyobrażam sobie w tak wyraźny sposób faworyzować jedno dziecko.
        • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 20:46
          cotton-blossom napisała:

          > Zal mi jej bylo, bo przeprosila, obiecala poprawe big_grin

          To niech przestanie przepraszać, a za to przestanie spychać i szczypać. Stoi?
    • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 01:11
      Zal to ci powinno byc starszej coeki ktora mlodsza traktuje okropnie. I to starszej powinnas pomoc skoro jest ugodowa i nie umie zle traktowana sie siostrze postawic. Powinnas eliminowac te zachowania u mlodszej corki. Powiedzialam?napisalas gdy ta spychala ja z krzesla ) I jakie efekty dlugofalowe? Mlodsza corka wkurzajaca jest.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:03
        Tak, zareagowalam, gdy spychala ja z krzesla.

        "Mlodsza corka wkurzajaca jest" smile A to opinia, ktora ma sluzyc czemu? wink
        • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:07
          Wyrażeniu zdania forumki.
        • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:52
          Moze zebys przemyslala ze odbior twojej corki z boku z tego opisu nie jest slodki i swoim postepowaniem krzywdzisz starsza corke. A krzywdzone dziecko przez matke to nie jest cos co pozniej przynosi zyski zarowno tej corce jak i matce. Krzywdzenie to nie tylko dradtyczne metody postepowania ale tez wlasnie takie male niuanse regularnie powtarzane.
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:41
            "swoim postepowaniem krzywdzisz starsza corke."
            Jakim konkretnie postepowaniem?

            Slowo "slodki" wyrwalas z kontekstu. Bo rzecz jasna, nie uwazam, za 'slodkie' bylo jego zachowanie. Mowilam, ze 'slodka' jest ogolnie jako dziecko dla mnie i jako siostra rowniez. W wiekszosci przypadkow.
            • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:40
              "Jakim konkretnie postepowaniem?"
              choćby uznawaniem nieakceptowalnych agresywnych zachowań młodszej jako coś uroczego.

              " Mowilam, ze 'slodka' jest ogolnie jako dziecko dla mnie i jako siostra rowniez. W wiekszosci przypadkow. "

              Agresywna dziewięciolatka nie jest słodka jest albo zaburzona albo niewychowana, ale na pewno nie słodka.
    • lodomeria Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 01:16
      A ja widzę jeszcze coś innego: owszem, młodsza ma swoje wady, ale umie przeprosić (zakładam, że szczerze). Natomiast starsza nie umie o swoje zawalczyć, jak się sytuacja rozgrywa, za to mrozi młodszą jak czuje, że to ona ma przewagę. W ten sposób, to one do niczego nie dojdą (przemoc fizyczna kontra przemoc psychiczna). Tłumacz dziewczynom, że mają różne temperamenty, że różnie okazują złość i że obie muszą się wczuć w drugą stronę.
      • tairo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 06:09
        Młodsza umie powiedzieć "przepraszam", ale niewiele z tego wynika.

        Jaką niby przemoc stosuje starsza?
        • lodomeria Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 06:47
          Sama umiejętność zobaczenia swojego błędu a także umiejętność schowania swojego ego i przeproszenia, to już coś, na czym można pracować. Lekcja, że jak się źle postąpi, to nie warto przepraszać, bo w sumie to nic nie zmienia, to moim zdaniem najgorsze, czego można uczyć wybuchową i z mocnym charakterem osobę.

          A starsza? Moim zdaniem karanie nieodzywaniem się, nieprzebaczaniem i nierobieniem tego, o co młodsza prosi (a co normalnie by jej też sprawiło przyjemność), to jednak pod zachowania pasywno-agresywne podchodzi. I tutaj dziewczynie też trzeba pomóc nauczyć się walczyć o siebie w komunikatywny sposób, bo p-a tak samo utrudnia życie, jak wybuchowość.
          • milva24 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:10
            lodomeria napisała:

            > Sama umiejętność zobaczenia swojego błędu a także umiejętność schowania swojego
            > ego i przeproszenia, to już coś, na czym można pracować.

            Tak, to prawda. Niemniej jeśli młodsza ciągle coś nawywija, przeprasza a za tym nie idzie poprawa zachowania (choćby niewielka) to tylko takie gadanie a nie szczery żal.
            • lodomeria Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:28
              A może po prostu dziecko nie wie, jak się poprawić, może właśnie tu leży rola dorosłych, żeby pomóc dziecku, jak już emocje opadną, zadośćuczynić? Zadośćuczynić, a nie dawać sobie aplikować niewspółmierne do przewinienia kary!

              Bo inaczej co? Wredna dziewięciolatka tylko tak gada, a co innego robi więc połóżmy laskę na jej wychowywaniu? A starszą uczmy, że w roli ofiary młodej ma u mamy lepsze chody i może sobie niejedno kosztem (także emocjonalnym) siostry załatwić?

              Oczywiście należy też się przyjrzeć temu, co jest przyczyną siłowego wymuszania na siostrze. Na ile młoda ma już wdrukowane (przez rodziców, przez dziadków; może się o tym mówi, może tak się zachowują), że jak ktos pierdoła, to mu można wejść na głowę; na ile słyszy, że jej siostra to ciamajda, a ona silny charakter?
              • tairo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:36
                Jaka to jest ta niewspółmierna do przewinienia kara?

                Póki co to młodsza już jest nauczona, że w roli skruszonego agresora ma u mamy lepsze chody i może sobie niejedno kosztem (także emocjonalnym) siostry załatwić.
                • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:12
                  "Póki co to młodsza już jest nauczona, że w roli skruszonego agresora ma u mamy lepsze chody"
                  W ktorym momencie miala 'lepsze chody'? Bo nic o tym w moim poscie nie bylo. Rozumiem, ze to Twoj wniosek jedynie, oparty na domyslach a nie wiedzy, tak? wink
                  • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:54
                    Zamiast wyciagac wnioski bronisz siebie i corke czyli watek to strata czasu bo ty nic nie zmienisz.
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:43
                      Masz racje - nie bede wyciagac wnioskow z blednego oceniania i pochopnych podsumowan. smile
                      • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:36
                        Wybacz ale to nie sa bledne wnioski tylko ty jestes slepa i nic do ciebie nie trafia albo trafia ale grasz glupia.
                • 3-mamuska Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:03
                  tairo napisała:

                  > Jaka to jest ta niewspółmierna do przewinienia kara?
                  >
                  > Póki co to młodsza już jest nauczona, że w roli skruszonego agresora ma u mamy
                  > lepsze chody i może sobie niejedno kosztem (także emocjonalnym) siostry załatwi
                  > ć.
                  Dokładnie...


                  Czyli jak kobietę, facet walnie w twarz a ona go wywali z domu minio ze przeprosił to jest to zachowanie pasywno-agresywne ?
              • triss_merigold6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:38
                Jezusie, co za poppsychologiczny bełkot.
                Młodsza wymusza i prowokuje, bo może, bo nie spotyka się z odpowiednio stanowczą reakcją rodziców o tyle. Czysto zwierzęce zachowanie. Starsza reaguje w sposób dostępny dla spokojnej 11-latki czyli obraża się i odmawia zabawy czy rozmowy. To nie są wyrafinowane ciche dni, tylko 20 minut w samochodzie.
            • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:04
              Poprawa nastepuje, ale tylko na jakis czas.
            • 3-mamuska Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:59
              Dokładnie ona nie przeprasza bo żałuje tylko dlatego ze chce osiągnąć cel czyli grać z siostra.
              Nie przeprasza szczerze nie wierzy ze złe zrobiła.
              Słowo przepraszam nie ma dla niej wartości.
              Nie ma za tym nic. Nie ponosi konsekwencji nic.
              • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:06
                Matka kazała przepraszać, to przeprasza. Zwłaszcza, że do tej pory się opłacało. Czysta kalkulacja.
                • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:36
                  Dokladnie.
          • tairo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:26
            Czyli jak młodsza atakuje fizycznie starszą, to jest wszystko w porządku, przecież zobaczyła swój błąd i przeprosiła, dokładnie tak samo jak sto poprzednich razy, bo w sumie to nic nie zmienia.

            Ale jak starsza stawia granice i kulturalnie informuje, że nie ma ochoty się bawić z kimś, kto jej sprawia przykrość, to jest pasywno-agresywna i należy ją zmusić do zabawy, bo chcenie młodszej jest ważniejsze, a szloch-szantaż przecież pasywno-agresywny wcale nie jest.

            Ma sens.
          • ira_08 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:28
            Młodsza przeprosiła, bo miała miała w tym interes. Nie dlatego, ze nagle pozalowala. A starsza się pogniewala i słusznie. Młodsza to nie trzylatka.
            • lodomeria Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:41
              No ale efekt jest taki, że młodsza dostała lekcję, że nie warto przepraszać, bo to i tak nic nie daje a ponadto pewnie jedyne, co jej w emocjach wobec siostry zostało to to, że była wredna i nie chciała z nią zagrać i trzeba teraz jej jakoś dopiec.

              I co Wy wszystkie z takim obsesyjnym obieraniem stron??? To że jedna czuje się (jest) pokrzywdzona z automatu znaczy, że druga już się tak nie czuje??? Że jak jest konflikt między rodzeństwem, to jedna strona jest w 100% winna a druga w 100% pokrzywdzona i rolą rodzica jest, niczym sędziego na ringu wyłonić zwycięzcę starcia?
              • triss_merigold6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:49
                Słusznie. Nie warto przepraszać, jeśli te przeprosiny są wyczuwalna na kilometr manipulacją. Znakomita nauczka na przyszłość, przyda się małej manipulantce.
                • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:53
                  10/10
                • lily_evans11 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 13:22
                  Brawo Triss.
                  • 3-mamuska Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:06
                    lily_evans11 napisała:

                    > Brawo Triss.
                    >

                    Tak racja wielkie brawo👏🏻👏🏻👏🏻
                    Tu się zgodzę w 100%.
              • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:53
                Czyli co starsza ma nic nie robic, nie stawiac granic zeby mlodsza wiedziala ze warto przepraszac. Tylko wez pod uwage , ze to ze strony mlodszej jest tak przeprasza a za chwile robi to samo. Czyli te przeprosiny to tylko srodek do celu nieszczera gra z jej strony. Jak starsza bedzie sie na te przeprosiny nabierac i ulegac zawsze bedzie ofiara mlodszej. A od czego sa rodzice przepraszam jak nie od ogarniecia agresora ? Od patrzenia jak jedno ich dziecko konsekwentnie staje sie ofiara drugiego ? Od tlumaczenia agresora glupimi tekstami bo ona slodka jak mamusia?
                • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:55
                  I sory ale wine tu ponosi autorka bo wyraznie upatrzyla sobie swoja gwiazde z dwoch corek co moze kiedys odbic sie jej czkawka.
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:08
                    Ktora to ta gwiazda, bo to nie wynika z tego, co pisalam wink
                    Zadnej w corek nie faworyzuje. Staram sie zrozumiec zachowania. Piszac o tym, ze na ogol jest "dobra i uczynna", mialam na mysli dodanie kontekstu. Ze nie jest tak, ze jest 'okropnym, niegrzecznym dzieckiem''. Jest czesciej grzeczna niz niegrzeczna, ale ma swoje momenty. smile
                    • lily_evans11 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:39
                      Zupełnie co innego piszesz teraz, a co innego wynika z wcześniejszych wypowiedzi, gdzie zachwyt uroczą lobuzicą aż bije w oczy. Nie dziw się więc, że zebralas takie a nie inne wypowiedzi i nie dziw się, że nikt nie lubi małych, wyrachowanych dręczycieli.
                      Odpowiadając na pytanie startowe, starsza miała rację, w sumie aż dziw, że jeszcze nie używa siły w odpowiedzi na takie agresywne zagrania. Jak byłam w podobnym wieku, to kogokolwiek zwalaly z krzesła jedynie agresywne, chamskie lobuzy, zresztą głownie chłopcy.
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:47
                        Ty widzisz zachwyt, a ja widze kontekst.
                        • lily_evans11 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:53
                          Tylko, że bardzo wiele można wywnioskować o człowieku i jego podejściu do czegoś nie z tego, co pisze, ale i jak pisze. Nie zastanowisz się, dlaczego aż tyle osób wywnioskowalo coś takiego? W tym, co piszesz i JAK postrzega swoje dzieci, widać bardzo wyraźny rozkład ról w Twoim domu.
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:10
                            Tak, zastanowilam sie. I jak pisalam wczesniej - widze podrecznikowy przyklad atrybucji cech smile
                            • lily_evans11 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:16
                              Jak widać w odwracalny kota ogonem jesteś zdecydowanie lepsza niż w radzeniu sobie ze słodkim łobuziakiem...
                              • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:58
                                No w końcu po kimś to ma (uroczy diabełek oczywiście wink )
                              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 17:54
                                To nie odracanie kota ogonem. To synteza przeczytanych odpowiedzi smile
                            • zeldaf Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 15:39
                              cotton-blossom napisała:

                              > Tak, zastanowilam sie. I jak pisalam wczesniej - widze podrecznikowy przyklad a
                              > trybucji cech smile
                              >
                              Widzisz to, co chcesz widzieć. Zapamiętałam Twój opis dziewczynek w wątku o wychowaniu przez przykład. Już wtedy zrobiło mi się żal starszej, a teraz to... Ona jest wyraźnie zdominowana przez młodszą, bardziej ekspansywna i cwansza siostrę, a Ty to jeszcze wzmacniasz. Nie wiem dlaczego nie chcesz tego zobaczyć.
                      • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:56
                        Bo okazalo sie ze forum nie podziela slodkiego obrazku mamusi jej coreczki wiec zmiana frontu,
                    • ofelia1982 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 21:02
                      Cotton, ematka tego nie zrozumie. Dzieci dziś powinny mieć emocjonalnosc dorosłego, odzywać się jak dorośli, umieć skupić się na lekcjach jak dorośli, zachowywać się jak dorośli. Jak się trafi dziecko trochę mniej "grzeczne" to tutaj masz pewność, że wyzwą Cię tu od patologii i zarzuca brak wychowania. Bo przecież to niemożliwe że mimo rozmów i konsekwencji dziecko czasem jeszcze się źle zachowuje...Twoja sytuacja to nie jest jakieś niewiadomo co w realnym świecie bo rodzenstwo często ma na siebie kosę. Ale nie w świecie ematki. Wracając do tematu - ja uważam, że nie powinnaś wchodzić między siostry. Starsza dobrze reaguje.
                      • kandyzowana3x Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 21:35
                        smile. W realnym swiecie nie spotkalam rodzenstwa, z mala roznica wieku, ktore dzien by przezylo bez jednej przepychanki. Moje kochaja sie niesamowicie, ale zawsze gdzies, cos, ktoras zrobi, cos wezmie, mowi co drugiej nie pasuje. An szczescie jeszcze nie ma obrazania sie, ale tekst nie bede sie z toba bawic pada. Ja naiwna myslalam do tej pory, ze to norma, ale z emamy widze, ze patologia, musze zapisac nas wszystkich do psychologa, psychiatry i terapeuty.
                        A tekst " wspolczuje twoim dzieciom" juz padl?
                        • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:00
                          A tu się mylisz. Bo o ile w pełni normalne są regularne "przepychanki" między rodzeństwem - to w opisanym p0rzsypadku nie ma symetrii. To młodsza zaczepia, prowokuje, popycha, szczypie starszą, która zwykle ustępuje. Ciekawe dlaczego? Otóż zapewne dlatego, że x razy słyszała "ustąp jej bo jest młodsza", "pogódź się z nią, przecież przeprosiła!" itp. A mała cwaniara wie, że w uszach rozkochanej w niej mamuńci słówko "przepraszam" ma magiczną moc i zmaże winę bez żadnych realnych konsekwencji... Serio, gdyby między dziećmi doszło do konfliktu, ewidentnie wywołanego przez jedno t6o widząc, że drugie nie chce się bawić współczułabyś agresywnemu dzieciakowi i rozważała, czy nie wpłynąć na to drugie, żeby zaspokoić jego zachciankę?
                          O współczuciu coś już było. Ja nie, ale zdecydowanie nie chciałabym być dzieckiem matki - autorki wątku. Ani hołubioną młodszą, której wolno wszystko, ani starszą, która ma od mamuńci zapatrzonej w młodszą zerowe wsparcie...
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:34
                            "Otóż zapewne dlatego, że x razy słyszała "ustąp jej bo jest młodsza" smile

                            Zapewne? wink
                            Dasz se reke uciac?
                            • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:23
                              Skoro napisałam "zapewne" to dla średnio inteligentnej osoby jest oczywistym, że nie na pewno... Nie przypuszczałam, że trzeba ci tłumaczyć znaczenie słów, no, ale skoro nie rozumiesz...
                              "Zapewne" - partykuła wyrażająca przypuszczenie mówiącego, że komunikowany w zdaniu sąd jest prawdziwy. Synonim: prawdopodobnie. Uwaga dodatkowa, dla mających problemy ze zrozumieniem. Prawdopodobnie nie znaczy na pewno!
                              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:49
                                Dzieki za definicje wink Oprocz tego, ze jestem zla matka, nie jestem nawet srednio inteligentna. Niech bedzie smile
                                Dodac jedynie moge, ze na pewno, in fact, z cala pewnoscia, absolutnie, for sure i bez cienia watpliwosci moja corka nigdy nie uslyszala, ze ma ustapic bo tamta jest mlodsza.
                                • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 09:46
                                  Sorry, ale na głupie pytanie można dać tylko taką odpowiedź. Skoro udajesz durnia, który nie rozumie znaczenia słów - to i tak jesteś odbierana. smile
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:49
                        Cos w ten desen wink Dlatego biore poprawke, oddzielam ziarno od plew i zachowuje dystans do tego co czytam.
                        "Starsza dobrze reaguje." - zgadzam sie od samego poczatku smile
                        • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:41
                          Oddzielanie ziarna od plew to w twoim przypadku tylko to co pozytywne na twoj temat reszta to plewy. A to nie o to chodzi, potraktuj czesc krytyki przynajmniej jak ziarno i przestan odpisywac w taki zlewajacy rozmowczynie sposob bo to tez o tobie dobrze nie swiadczy. Skoro jestes taka super to po co ten watek?
              • tairo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:55
                Taką lekcję dostałaby, gdyby przeprosiła zaraz po zepchnięciu siostry z krzesła, a nie dopiero wtedy, kiedy tymi przeprosinami starała się wymusić zabawę.
                • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 20:52
                  tairo napisała:

                  > Taką lekcję dostałaby, gdyby przeprosiła zaraz po zepchnięciu siostry z krzesła
                  > , a nie dopiero wtedy, kiedy tymi przeprosinami starała się wymusić zabawę.

                  Reakcja będzie taka, że Cotton zasugeruje córce przepraszanie zaraz po zepchnięciu... i wszystko zacznie się na nowo.


                  Nie. Dziecię ma NIE SPYCHAĆ siostry z krzesła. Przeprosiny zdewaluowały się przez to, że były wielokrotne, a po nich następowało to samo (tak, wiem, że nie od razu).

                  Młodsza córka ma nie stosować zachowań: zepchnięcie-przeprosiny, szczypanie-przeprosiny.

                  Siostra ma prawo nie bawić się z nią tak długo, jak zechce, albo wręcz wcale.

                  Całe zaś towarzystwo mogłoby się udać do psychologa (moim zdaniem wszyscy są zdrowi psychicznie, gdyby Cotton chciała mi coś imputować).
              • bei Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:10
                Dlaczego po przepraszam oczekuje nagrody? Sprawiła siostrze przykrość i teraz siostra ma poświęcać się by sprawić jej przyjemność. Gdyby przeprosiny były szczere przeprosilaby wcześniej, teraz to jest interesowność.
                • kura17 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 10:17
                  > Dlaczego po przepraszam oczekuje nagrody?

                  i to jest clue.
                  przepraszamy, bo "zalujemy za grzechy", a nie po to, by zostac za to nagrodzeni!
                  madrze napisane.
              • aerra Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 10:03
                Nie. Młodsza dostała lekcję, że przeprosiny powinny być szczere.
                To nie tylko formułka do odklepania.
              • volta2 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:36
                i tu jest błąd wychowawczy, młodsza nie ma uczyć się czy warto czy nie warto przepraszać, tylko ma się uczyć, że warto zachowywać się tak, by nie musieć potem przepraszać.

                i tu rzeczywiście na etapie prób zepchnięcia była rola dla mamuni, ale oczywiście lepiej udawać, że problemu nie ma, a jak jest to się nie wtrącać między dzieci. co prawda mamunia powinna była za wychowywanie diabełka zabrać się circa 6 lat temu, teraz to gasi pożary.

                przypomina mi to mocno nieudolnego ojca, który swoje dziecko przystrofował gdy jego uderzyło moje w łysą główkę - ej, nie wolno bić po główce. (a w ogóle to chyba wolno, tylko może po łapach?)
                • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:12
                  "i tu rzeczywiście na etapie prób zepchnięcia była rola dla mamuni, ale oczywiście lepiej udawać, że problemu nie ma, a jak jest to się nie wtrącać między dzieci."
                  Jak juz wyzej wspomnialam (kilka razy) na zepchniecie z krzesla zareagowalam bezzwlocznie. Wiec skad wniosek, ze "udaje, ze nie ma problemu"? smile Nie zareagowalam w samochodzie, gdy chodzilo o 'przeprosiny'.
                  • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:56
                    A jak zareagowalas?
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:53
                      Zwrocilam uwage stanowczym tonem i kazalam sie przesiasc na miejsce obok. Na wiecej nie bylo czasu.
                      A Ty jak bys zareagowala?
                      • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:45
                        Nie wiem bo to zalezy od dziecka co na nie dziala , trzeba znac dziecko. Zadawalas sobie pytanie dlaczego pomimo ciaglej twojej reakcji twoja mlodsza corka swojego zachowania nie zmienia do siostry tylko je dubluje czesto?
                        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:52
                          "Zadawalas sobie pytanie dlaczego pomimo ciaglej twojej reakcji twoja mlodsza corka swojego zachowania nie zmienia do siostry tylko je dubluje czesto?"
                          Zadalam i wciaz szukam na nie odpowiedzi. smile Moj pomysl jest taki, ze moja reakcja nie jest wlasciwa. Wciaz poszukuje innych mozliwosci.
                          • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 22:56
                            A ja mysle ze to nie reakcja jest niewlasciwa. A niewerbalny twoj przekaz jaki dajesz. A on mowi ze mlodsza jest blizsza ci. Wybacz ale to wylania sie z calego twojego watku. Co za tym idzie mlodsza wie ze moze sto razy robic zle a ty i tak ja usprawiedliwisz jesli nie glosno to w sobie i w efekcie konsekwencji nie bedzie.
                            • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 22:57
                              I zeby nie bylo nie mowie tu o karach czy krzyku bo jestem totalnie na nie w tych kwestiach .
                  • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:56
                    > Wiec skąd wniosek, ze "udaje, ze nie ma problemu"?

                    stąd wniosek, ze gdybyś zareagowała skutecznie, to młodsza nie miałaby za co przepraszać.
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:03
                      Nieskuteczne reagowanie nie jest tozsame z 'udawaniem, ze nie ma problemu'.
          • grrru Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 17:19
            Czy jesli ktoś zachowa się wobec mnie nie w porządku i z tego względu nie mam potem na kontakt z tą osoba ochoty to jestem pasywno - agresywna?
          • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:27
            Nie, kochana. Młodsza "przeprosiła" z łaski, dopiero, gdy starsza odmówiła jej zabawy, argumentując to wcześniejszym zachowaniem. Nie PRZEPROSIŁA, nie poczuła się winna, nie przemyślała, że źle zrobiła. Powiedziała to, czego wiedziała że po niej oczekują, co mogło przynieść skutek. W@iadomo tez, że nie raz już tak właśnie robiła - rzucała z łaski uśmieszek, miłe słówko, wiedząc, że zaślepiona maqmuniaq powie "urocza łobuziara" czy "słodki8 diabełek" i ujmie się za nią i "przymusi" siostrzyczkę do posłuchu. Bo młodsza jest ważniejsza i "umie przeprosić".
            Znam sytuację analogiczną (choć w "mojej" to starsza siostra była "uroczą łobuzicą"). Skutek działań matuchny - dziś siostry dorosłe nie mają żadnego kontaktu. Młodsza, łagodniejsza i ustępliwa nie ma po prostu ochoty na "słodkie" żarciki starszej, nie ma ochoty kolejny raz znosić jej jazd, jej bezczelności, jej chamstwa w imię czego niby? Pseudomiłości rodzinnej? A mamunia obu nie rozumie jak to się stało, że świat nie wielbi jej słodkiego diabełka...
            Starsza nie odzywa się, nie chce się bawić itd, nie w ramach jakiejś mitycznej "kary" pasywno - agresywnej. Wyobraź sobie relację dorosłą: masz siostrę, która uwiodła ci męża, narobiła gnoju w pracy, nasłała na ciebie MOPS, doniosła do skarbówki i licho wie co jeszcze. Miałabyś ochotę usiąść z nią przy stole i świętować swoje urodziny? Albo jej? Czy raczej na zaproszenie odpowiedziałabyś chłodno, że dziękujesz, ale nie? I to nawet gdyby przeprosiła...
      • triss_merigold6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 06:43
        Gdzie Ty tu widzisz przemoc?!
        • lodomeria Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:35
          Widzę coś, co może niepokoić, jeśli dziewczynka jest w stanie zrezygnować z rozrywki (zakładam, że normalnie z przyjemnością by zagrała) tylko po to, żeby dopiec siostrze za doznane krzywdy, zamiast krótko i jasno wyjaśnić, dlaczego jej się to zachowanie nie podobało; albo wręcz że nie chce jej się grać, ale zamiast to jasno i asertywnie zakomunikować, to woli wykorzystać odmowę do rewanżu.
          • triss_merigold6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:43
            W tym momencie nie ma ochoty na rozrywkę z tą konkretną osobą. IMO 300% normy w ww. zachowaniu. Nie, ani dzieci, ani dorośli nie grają na co dzień scen z gatunku "jak wyobrażam sobie terapię rodzinną w amerykańskim serialu familijnym" więc rano, zirytowani po raz fefnasty, nie będą niczego krótko i jasno wyjaśniać.
            • milva24 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:15
              Zgadzam się z Tobą w zupełności.
            • aerra Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 10:06
              Poza tym ona jasno i krótko wyjaśniła:
              "nie, nie bede z toba grala, bo bylas dla mnie niemila. Nie bawie sie z toba".
              Na co mlodsza zaczyna prosic "no pograj ze mna... przepraszam, ze bylam niemila, juz nie bede" - w te slowa
              Starsza: "nie, zawsze mowisz, ze nie bedziesz, a potem i tak jestes".
          • milva24 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:18
            A gdyby Tobie ktoś robił na złość, po czym gdyby chciał coś od Ciebie przepraszał wybaczałabyś w leciała w te pędy spelniać życzenia agresora?
          • eowen Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:25
            Jaki rewanż? Jeśli ktoś jest dla ciebie niemiły, to spędzanie z nim czasu trudno uznać za rozrywkę.

            Dopiekłaby ci przyjaciółka, skrociłabyś spotkanie czy raczej jeszcze poszla extra do kina z nią?
          • la_mujer75 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:30
            Jak mnie mąż wqrwi, to nie "mszczę" sie na nim wieczorem i odmawiam mu wink, tylko jest mi przykro i nie mam zamiaru udawać, że nic się nie stało i radośnie się z nim bzykać. Zwłaszcza jak kolejny raz to samo zrobił.
            Ile razy można wybaczać? I słuchać przeprosin, które nie są szczere i nie niosą ze sobą poprawy?
            Starsza- jest mądra.
          • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:00
            każda osoba ma prawo do odmowy zabawy/rozmowy/czegokolwiek z osobą, która przed chwilą zrobiła jej przykrość. to nie jest żadna pasywna agresja (naczytałaś się podręczników pseudopsychologicznych??), tylko zwyczajne zdrowe stawianie granic, które w przyszłości może da szansę, ze partnerowi przemocowcowi powie dziewczę stanowcze "nie".
      • sowa.rasowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:01
        lodomeria napisała:

        > A ja widzę jeszcze coś innego: owszem, młodsza ma swoje wady, ale umie przepros
        > ić (zakładam, że szczerze). Natomiast starsza nie umie o swoje zawalczyć, jak s
        > ię sytuacja rozgrywa, za to mrozi młodszą jak czuje, że to ona ma przewagę. W t
        > en sposób, to one do niczego nie dojdą (przemoc fizyczna kontra przemoc psychic
        > zna).

        Przemoc psychiczna? Normalne, asertywne "nie" a nie żadna przemoc.
        Przytoczę konkretny opis sytuacji, pokaż mi proszę palcem gdzie ta przemoc:

        "Potem jedziemy samochodem i mlodsza chce pograc w karty ze starsza, na co slyszy "nie, nie bede z toba grala, bo bylas dla mnie niemila. Nie bawie sie z toba".
        Na co mlodsza zaczyna prosic "no pograj ze mna... przepraszam, ze bylam niemila, juz nie bede" - w te slowa smile
        Starsza: "nie, zawsze mowisz, ze nie bedziesz, a potem i tak jestes"."
      • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:57
        " W ten sposób, to one do niczego nie dojdą (przemoc fizyczna kontra przemoc psychiczna)"

        Czyli jak bita kobieta w końcu podejmuje kroki i komunikuje agresywnemu mężowi, że odchodzi to też według ciebie stosuje przemoc psychiczną ?
        • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:42
          No przecież przeprosił i powiedział, ze więcej nie będzie wink
    • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 01:27
      Co byscie zrobily?

      kupiły starszej piwo i powiedziały - podziwiam twoja dorosłość. OK, zamiast piwa mogą być lody. Ale duże.
      Pamiętaj robisz dobrze. Nie daj się po raz e-nty wodzić za nos.
    • evee1 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 02:14
      Mam dwojke dzieci z roznica wieku 20 miesiecy. Kiedys dotarlo do mnie, ze ich klotnie wybuchaja nie z konkretgo powodu, tylko dlatego, ze konkretna sytuacja moze byc swietnym pretekstem do klotni. Kazde dokladnie wiedzialo jaki guziczek nacisnac, zeby to drugie sprowokowac do histerycznej reakcji smile.
      Przestalam reagowac. Poproszona o interwencje mowie, ze niech same negocjuja ze soba, ja reaguje dopiero przy pierwszej krwi smile. Podzialalo. Dzieci przestaly sie klocic gdzies w okresie nastolectwa i sa teraz przyjaciolmi, chociaz charaktery i podejscie do zycia maja jak z przeciwleglych biegunow.
      • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:31
        Tylko klocic sie bedac na tym samym poziomie emocjonalnym a klocic sie gdy jedna strona jest wyraznie slabsza, wycofuje sie , ulega to jednak roznica i w takiej sytuacji brak wsparcia ze strony doroslego raz, ze moze zostac odebrane jako wystawienie na zer, dwa moze spowodowac, ze jednostka silniejsza bedzie dobie pozwalac na wiecej i wiecej. W konsekwencji w tym dokladnym przypadku starsza corka moze to odebrac jako faworyzowanie mlodszej jej kosztem w przyszlosci miec zal i pretensje do matki. Zreszta ja wogole uwazam, ze brak wsparcia ze strony doroslego gdy dziecko prosi wyraznie o pomoc ma negatywne konsekwencje ale napewno nie u kazdego kwestia pewnie osobowosci.
        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:49
          "W konsekwencji w tym dokladnym przypadku starsza corka moze to odebrac jako faworyzowanie mlodszej"
          Co moze odebrac jako faworyzowanie mlodszej?
          Wskaz zachowanie (opisane, nie dopowiedziane, ani nie wywnioskowane), ktore jest jawnym faworyzowaniem.
          • bellatri.x.lestrange Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 14:08
            cotton-blossom napisała:

            > "W konsekwencji w tym dokladnym przypadku starsza corka moze to odebrac jako fa
            > woryzowanie mlodszej"
            > Co moze odebrac jako faworyzowanie mlodszej?
            > Wskaz zachowanie (opisane, nie dopowiedziane, ani nie wywnioskowane), ktore jes
            > t jawnym faworyzowaniem.
            >
            Napiszę, gdzie ja widzę faworyzowanie w tej konkretnej, opisanej przez Ciebie sytuacji. W domu mlodsza odwala numer ze spychaniem starszej. Ty reagujesz, starsza jest obrazona, czuje się pokrzywdzona, jest zła na siostrę. Wsiadacie do samochodu, mlodszej się zachciewa grać w karty. Zaczyna przepraszać siostrę, żeby z nią pograla, starsza mówi "nie", młodsza zaczyna płakać, obiecywać, robi drugi tego dnia cyrk. Starsza nie zmienia zdania, musi słuchać tego płaczu i setnej próby wymuszenia przebaczenia. A mama zastanawia się nad tym, czy przekonywać starsza żeby wybaczyla, czy się nie wtrącać i współczuje mlodszej. Nie jest Ci żal starszej, że tego danego opisanego dnia musi się uzerac z zachowaniami siostry, tylko jest Ci żal mlodszej bo tak ładnie przeprasza. To jest faworyzowanie w tej konkretnej sytuacji.
            • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 14:10
              100/100
            • pade Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 14:12
              I tu się zgadzam.
            • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 15:47
              No to tak:
              cytat z Ciebie najpierw: smile
              "A mama zastanawia się nad tym, czy przekonywać starsza żeby wybaczyla, czy się nie wtrącać i współczuje mlodszej.
              I cytat ze mnie: smile
              "A ja siedze z przodu i sie przysluchuje. I w sumie starszej przyznaje racje, ale mlodszej mi zal."

              Widzisz to, co chce Ci pokazac, czy wskazac palcem? tongue_out
              • lily_evans11 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 16:10
                Bo najwidoczniej nikt na forum nie pojmuje, dlaczego żal ci lobuza, który po chamsku próbuje manipulować siostrą. Tysięczne przeprosiny i dalsze krzywdzenie kogoś to g... A nie przeprosiny i nie powinno tu być miejsca na uzalanie się nad dzieciakiem, który nie chce się zmienić i najwyraźniej ma jakieś korzyści z takiego podejścia. Jako matkę takie fałszywe przeprosiny w wykonaniu dzieciaka i dalsze działania bez cienia refleksji by mnie tylko rozsierdzily, a nie budziły współczucie.
              • bellatri.x.lestrange Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 16:11
                Rany, Dziewczynosmile Pytasz tez w tym samym poscie co byście zrobily, czy poprosilybyscie jednak starsza, żeby po raz nty wybaczyla i się pobawila. Jakbyś nie faworyzowala, to byś nie miała takich rozkmin. Ja nie wiem jak jest na codzień u Was, może jesteś zazwyczaj najbardziej sprawiedliwa matka na świecie. Ja pisze, co zwróciło moja uwagę w tej konkretnej sytuacji, ta poblazliwosc dla mlodszej i to, ze starsza nie dostała wsparcia w samochodzie. Ale ok, możesz napisać, że starsza uwielbia jak jej mlodsza wyje nad uchem i przyjemność jej sprawia odmawianie zabawy siostrze.
                • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 17:58
                  Watpliwosc, czy powinno sie przyjac przeprosiny i zaufac w postanowienie poprawy - to nie faworyzowanie.
                  Sama nie wiem jak bym sie zachowala, gdyby ktos wyrzadzil mi przykrosc, ale przeprosil. Moze bym wybaczyla i dala szasne, a moze nie. Pewnie zalezy od okolicznosci i tego, jaka granica zostala przekroczona (czyt. jaka szkodliwosc czynu).
                  • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:24
                    nie wiem jak bym sie zachowala, gdyby ktos wyrzadzil mi przykrosc, ale przeprosil. Moze bym wybaczyla i dala szasne, a moze nie. Pewnie zalezy od okolicznosci i tego, jaka granica zostala przekroczona (czyt. jaka szkodliwosc czynu).

                    raczej , jaka wiarygodność przeprosin. w tym wypadku prawie zerowa.
                    Jak ktoś wiarygodnie przeprosi za przypadkowe uszkodzenie samochodu na 10 tys pln i obiecuje wiarygodnie oddawać w ratach po 500 PLN miesięcznie, to co innego, niż ktoś kos stłukł moje perfumy za 300 pln bo „musiał” postawić swoje , i baaaardzo przeprasza , bez widoków na odkupienie tychże, a w pamięci mam milion rzeczy, które pożyczył, zepsuł i nie oddał.
                    Waga szkodliwości czynu tu nie działa
                    • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:11
                      100/100
                  • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:01
                    Jaka szkodliwosc czynu to juz indywidualna ocena to co ty bys wybaczyla i uznala za malo szkodliwe dla twojej corki moze nie byc malo szkodliwe a juz napewnow sytuacji gdy jest to ktorys raz z kolei.
              • 3-mamuska Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:19
                cotton-blossom napisała:

                > No to tak:
                > cytat z Ciebie najpierw: smile
                > "A mama zastanawia się nad tym, czy przekonywać starsza żeby wybaczyla, czy się
                > nie wtrącać i współczuje mlodszej.
                > I cytat ze mnie: smile
                > "A ja siedze z przodu i sie przysluchuje. I w sumie starszej przyznaje racje, a
                > le mlodszej mi zal."
                >
                > Widzisz to, co chce Ci pokazac, czy wskazac palcem? tongue_out
                >
                >
                >
                Czyli jamajska jak córeczka słodki diabełek oj taka kochana przeprosiła i teza starsza przekonać ze powinna wyborczyc.
                Jak cię mąż walnie to tez będziemy cię przekonywać żebyś mu wybaczyła, bo tak słodko przeprosił.
      • volta2 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:39
        ja też mam 24 m-c różnicy i reagowałam zawsze, byli przyjaciółmi więc od zawsze, nie musiałam czekać nastu lat, a dom był zawsze pełen śmiechu i zabawy i nigdy, przenigdy nie było histrycznych reakcji ani prowokacji. przeraża mnie twoja duma z braku metod wychowawczych.
        • evee1 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 14:20
          No cóż, mogę Cię zapewnić, że Twoje przerażenie jest niepotrzebne, bo moje dzieci mają się (i miały) całkiem dobrze smile.
          • volta2 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 15:19
            jeśli brak reakcji wprawia cię w dumę to i nie wątpię, że jesteś przekonana o dobrostanie swoich dzieci - tylko te kłótnie do okresu nastolęctwa jakoś z tym mało współgrają. oczywiście, nie zamierzam przekonywać przekonanych.
            • evee1 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 23:16
              Jaka duma? Ale widzę, że na podstawie dwóch zdań które napisałam stworzyłaś sobie jakis obraz sytuacji, który teraz potępiasz. Kłótnie miedzy dziećmi nie muszą oznaczać dzikich awantur, tylko spory, które nawet jeżeli mają miejsce, to ważne jest żeby umieć je rozwiązywać z szacunkiem i bez krzywdy (na ile się da) dla drugiej strony. I tego moje dzieci nauczyłam. Daruj wiec sobie ocenę moich sposobów wychowawczych, bo akurat moje sposoby w przypadku moich dzieci sprawdzaja się jak narazie dobrze, a dzieci są już dorosłe.
              • volta2 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:05
                sama się wystawiłaś na ocenę tych "metod". uważasz że czekanie lat naście na efekt to dobry efekt? ok, naprawdę nie musisz się tłumaczyć. ale pozwól mieć mi inne zdanie(tym bardziej inne im bardziej mamy podobną różnicę wieku między dziećmi)
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:16
        Jakbym czytala o swoim podejsciu i o moich dzieciach - kropka w kropke. wink
    • nagako Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 05:15
      Byłam tą starszą siostrą. Moja matka zawsze reagowała tak jak Ty byś chciała: daj spokój, jesteś starsza, przecież przeprosiła.
      Dogadałyśmy się dopiero po wyprowadzce z domu rodzinnego.
      Moja młodsza siostra nadal jest ulubie
      • nagako Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 05:18
        Wysłało się..
        ... nadal jest ulubienicą mamy.
        Moja pierwsza myśl to taka, że u Ciebie młodsza też jest tą ulubioną córką.
        Dlaczego inaczej chciałabyś nakłonić starszą do zmiany postawy (słusznej i konsekwentnej) na rzecz mlodszej?
        • kornelia_sowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:58
          Ja jestem jedna, ale mieszkałam w domu z kuzynami- młodszy był taki własnie "roszczeniowy" a starsze rodzeństwo ciągle słyszało: "ustąp mu, jest malutki, bądż madrzejszy, on jeszcze nie rozumie"

          Teraz są po 30 ce - nie mają najlepszych relacji- poprawne - jak z sąsiadem raczej

          Identycznie u mojego męża- jego najmłodsza siostra wszystko wymuszała rykiem, traktowano ją jak świetą krowe- teraz ma 34 lata i jest straszną egoistką -przekonaną że jej się należy
        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:18
          "Moja matka zawsze reagowała tak jak Ty byś chciała: daj spokój, jesteś starsza, przecież przeprosiła."
          "Dlaczego inaczej chciałabyś nakłonić starszą do zmiany postawy (słusznej i konsekwentnej) na rzecz mlodszej?"

          Zacytuj fragment mojej wypowiedzi, z ktorego wynika to, o czym piszesz? wink
          • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:52
            samo pytanie w tytule wątku sugeruje, że nie raz to robiłaś, tak samo jak i twoja ocena agresywnego, aspołecznego i chuligańskiego zachowania dziewięciolatki.
            • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:15
              Moje pytanie w temacie dotyczylo godzenia dzieci, czy niegodzenia. Przypominam tylko wink
              • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:24
                Skoro jak twierdzisz, nie pozwalasz na przemoc a młoda ponosi konsekwencje stosowania przemocy wobec siostry to chyba najwyższy czas udać się z nią do psychiatry, bo jej zachowanie nie jest normalne ani akceptowalne a skoro nie wynika z zaniedbań to wynika za zaburzenia lub choroby psychicznej. Nie jest normalne aby dziewięciolatka, zachowywała się jak dwulatka.
                • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:53
                  "Skoro jak twierdzisz, nie pozwalasz na przemoc a młoda ponosi konsekwencje stosowania przemocy wobec siostry to chyba najwyższy czas udać się z nią do psychiatry, bo jej zachowanie nie jest normalne ani akceptowalne a skoro nie wynika z zaniedbań to wynika za zaburzenia lub choroby psychicznej. "

                  big_grin I tak oto corka dostala skierowanie do psychiatry. big_grin
                  • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:03
                    Gdyby w opisany przez ciebie sposób notorycznie traktowała koleżankę ze szkoły, a nie siostrę już dawno rodzice innych dzieci wymusiliby na tobie wizytę u psychologa i psychiatry. agresja u dziewięciolatki jest po prostu zachowaniem nieakceptowalnym.
              • 3-mamuska Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:28
                cotton-blossom napisała:

                > Moje pytanie w temacie dotyczylo godzenia dzieci, czy niegodzenia. Przypominam
                > tylko wink
                >
                Typowo odwracasz kota ogonem.
                Współczuje twojej stdszej corce matki która tez jest słodkim diablikiem i tak wychowuje młodsza.

                Nie nie godzić nie pozwalać na zachowania takie aby trzeba przepraszać. Nie kazać strszej wybaczać bo przecież przenosiła. Bo tka naprawdę nie przeprosiła.
                Nauczyć córkę młodsza ze agresja nie jest akceptowana.

                Jakby cię ktoś walną w twarz to chciałabyś się spotkać na kawie/piwie czy przytulać się bo przeprosił?

                Nie mówię o bliskiej osobie.
                Ingerować po to aby młodsza nie mogła bić/szczypać/popychać starszej.
                • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:56
                  "Nauczyć córkę młodsza ze agresja nie jest akceptowana."
                  Absulutnie sie zgadzam. Masz jakis konkretny pomysl jak to osiagnac?
                  • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:43
                    "Absulutnie sie zgadzam. Masz jakis konkretny pomysl jak to osiagnac?"

                    Czekaj jeszcze dłużej, to pomysł na jej wychowanie znajdą w ośrodku wychowawczym dla trudnej młodzieży.
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 11:41
                      Czyli jak zwykle wink
                      Krowa, ktora duzo ryczy, malo mleka daje.
                      Na forum, jak widac tez :p
                  • rosa-fira Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 14:41
                    Reagować natychmiast i pozwalać aby agresorka poniosła konsekwencje swoich zachować. Wesprzeć starszą i wytłumaczyć młodszej, że słodkie „przepraszam” nie wystarczy. Chce się bawić i mieć w siostrze przyjaciółkę - musi się zachowywać przyzwoicie.
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:10
                      "Reagować natychmiast i pozwalać aby agresorka poniosła konsekwencje swoich zachować. "
                      Bardzo ogolnikowa odpowiedz. Tyle to kazdy wie.
                      Reagowac natychmiast? Czyli jak? W jaki sposob? Co konkretnie robic? Przyklady.
                      Konsekwencje? Czyli co konkretnie? Przyklady.
                      Interesuja mnie KONKRETY, nie utarte slogany. smile
                      • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:10
                        tzn. że Twoja 9-letnia córka się Ciebie kompletnie nie słucha? mówisz: "natychmiast przestań to robić, mówię absolutnie serio, słyszysz?", a ona nic? o maaa.. to masz problem. i wiem, o czym mówię, bo mam ośmiolatkę+. może ten psycholog to nie jest taki zły pomysł, jeśli jesteś taka bezradna?
                        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:27
                          Moze wg Ciebie na niesluchajace sie dziecko, od razu jest psycholog. Dla mnie nie, sorry. Nie znam dziecka, ktore by w 100%, zawsze sluchalo sie rodzicow. Nie usprawiedliwiam - mowie, ze psychologowie zajmuja sie skrajnymi przypadkami, a ten taki nie jest. Psycholog pomaga zwykle w zaburzeniach rozwojowych, a niesluchanie sie rodzicow (chyba, ze ma to miejsce non stop i innych zachowan nie ma) do tego nie nalezy.
                          • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:56
                            sychologowie zajmuja sie skrajnymi przypadkami

                            taa, a depresja to fanaberia, nie choroba. co to znaczy skrajny przypadek? chcesz poczekać, kiedy Twój przypadek stanie się skrajny? psycholog może dać Ci rady, które zadziałają. Tobie, nie dziecku. Ty masz iść, nie dziecko.
                            • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:39
                              Gdyby moja rodzina funkcjonowala duzo gorzej, niz powinna.... gdyby moje dziecko przejawialo duzo bardziej razace zachowania, niz wystepujace w 'standardzie' - mozesz wierzyc - udalabym sie do specjalisty.
                      • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:23
                        Konkretnie?
                        W przedpokoju Kasia przepycha Basię, bo chce zająć jej miejsce. Mówisz krótko "Kasia, natychmiast spokój!" Kasia dalej swoje, albo chociaż jeszcze szturchnie siostrę, albo wszczyna "ale mamo, bo ona mi..." - podchodzisz, bierzesz silnie za ramię, odciągasz i sadzasz gdzie indziej. "Katarzyno! Powiedziałam raz! Czego nie zrozumiałaś?". Tak, odciągasz małolatę SIŁĄ od siostry. Tak, by pojęła, że to nie ona "rządzi stadem"!
                        W aucie Kasia jęczy. Ucinasz krótko: "Kasiu, Basia już powiedziała wyraźnie, że nie będzie się z tobą bawiła i dlaczego. Proszę, ani słowa więcej!". Jeśli marudzenie się powtarza dodajesz "Katarzyno, powtarzam po raz ostatni: jeśli nie zamkniesz buzi to po powrocie ze szkoły wyszorujesz całą łazienkę szczoteczką do zębów. Własną. A potem tą samą szczoteczką swoje zęby!". Oczywiście nie chodzi o to, ze kara ma być akurat TAKA (idiotyczna!!!). Ale karta ma być DOTKLIWA. Bolesna dla winowajcy. Pseudopsychologiczne rozmówki nie są dla twojej córki żadną karą. Zabranie jednej zabawki - też. Ale Ty najwyraźniej NIE CHCESZ wymyślić ŻADNEJ kary, która by małego agresora zabolała - bo to taka słodziutka łobuziczka jest, nieprawdaż...
                        No i najważniejsze: nie współczuć agresywnej manipulatorce! Pomyśleć przez chwilę co czuła i w jakiej sytuacji była druga dziewczynka (dodam nietaktownie - też twoja córka, chociaż nie słodka, nie urocza, i nie mająca w sumie 1/50 uznania w oczach mamuni zaślepionej młodszą). I zapamiętać, wbić sobie do pustego łba kto w tej sytuacji jest sprawcą a kto ofiarą. I nie zapominać o tym przynajmniej przez parę lat, dopóki starsza córka się nie usamodzielni.
                        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:29
                          Juz myslalam o tym, co odpisac, ale jak dotarlam do "dodam nietaktownie - też twoja córka, chociaż nie słodka, nie urocza, i nie mająca w sumie 1/50 uznania w oczach mamuni zaślepionej młodszą" - zrezygnowalam. wink Nie bede sie kopac z koniem. smile
                          • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:44
                            No to ok, biedactwo uciemiężone i obrażane. Podaj jeden konkretny komplement jaki w tym wątku napisałaś pod adresem starszej córki? JEDEN.
                            Natomiast wiemy, że młodsza, tak, ta sama, która siostrę popchnąć, uszczypnąć... LUBI postawić na swoim i LUBI się gniewać, to słodkie, dobre, miłe i empatyczne dziecko. No, nie złamało siostrze szczęki ani nie wybiło oka. I tak ładnie przeprosiła, nic to, ze w najmniejszym stopniu nie z poczucia winy, a wyłącznie z chęci dogodzenia własnemu kaprysowi... A mamusia? Mamusia "w sumie to starsza ma trochę racji", ale to młodszej jej żal (nie starszej!!!), bo ona przecież przeprosiła (nic to, że sto razy wcześniej robiła t6o samo i bez najmniejszej zmiany!), no i ona jest przecież taka urocza łobuziczka mamuni...
                            Przeczytaj wszystkie swoje wypowiedzi w tym tylko wątku (podobno inne twoje wątki to potwierdzają, ale nie mi oceniać, nie czytałam, nie pamiętam a nie chce mi się grzebać w historii forum). Przeczytaj uważnie. Ewidentnie i bez najmniejszych wątpliwości widać zaślepienie i rozkochanie w młodszej córuchnie (podobnej do mamusi), a starsza? No, jest bo jest. To niech będzie.
                            • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:42
                              "Podaj jeden konkretny komplement jaki w tym wątku napisałaś pod adresem starszej córki? JEDEN. "
                              Temat dotyczy mlodszej siostry. Temat dotyczy zachowania mlodszej siostry. Stad skupienie w moich komentarzach na niej. Powiedz, w jakim kontekscie, w ktorym miejscu watku, byla potrzeba wspomnienia o tym jaka jest starsza siostra? Pisze o mlodszej, bo o jej dotyczy temat.
                              (Nie wspominam ani razu o kocie i psie, co nie znaczy, ze ich nie mam - jesli rozumiesz co mam na mysli).
                              • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 03:15
                                Ok, przyjmuję, że nie widziałaś ani razu powodu, by np napisać, że do tej pory starsza córka była wspaniałomyślna i łatwo wybaczała siostrze wyskoki. To już byłby JAKIŚ komplement. Ale ok, nie uznałaś za potrzebne - bo to młodsza jest tematem niniejszej rozprawy.
                                Nadal ani nie odniosłaś się do mojej rady jak powinnaś się była zachować (ok, rozumiem, że dla ciebie odezwanie się w stylu "Kasiu, Basia już wyjaśniła i nie poruszaj więcej tego tematu!" jest krzywdzące dla twojego aniołka?)ani nie odpowiedziałaś mi na pytanie, stawiane kilka razy: DLACZEGO twoja córka, która świetnie wie jak się zachowywać powinna (w gronie koleżanek potrafi) uważa, że wobec siostry nie musi i dlaczego WIE, że siostra jest wobec jej agresji bezbronna?
                              • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 10:45
                                Temat dotyczy obydwóch sióstr z których jedna jest agresywną, roszczeniową i rozpuszczona dziewięciolatką, a druga ofiarą tej dziewięciolatki.

                                "Powiedz, w jakim kontekscie, w ktorym miejscu watku, byla potrzeba wspomnienia o tym jaka jest starsza siostra? Pisze o mlodszej, bo o jej dotyczy temat. "

                                Choćby po to by pokazać jak starsza córka sama radziła sobie do tej pory z agresją młodej.
                                • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 16:02
                                  Czyli po to by zaspokoic Twoją ciekawosc smile
                                  • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 19:34
                                    Ponieważ obydwie są bohaterkami sceny tak samo zresztą jak ty.
                            • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:49
                              Wybacz, ze kompletnie zmienie temat, ale moze wtedy latwiej bedzie zrozumiec ...
                              Jesli, zalozmy, rozmawialybysmy o tym, ze uwielbiamy jezdzic na wakacje w gory... wymieniamy miejsca, w ktorych bylysmy, pisze Ci o moich wyprawach, doswiadczeniach, wspomnieniach, zwiazanych z wyjazdami w gory... To czy to jest dla ciebie wniosek, ze lubie tylko gory i np. nie jezdze nigdy nad morze i nie lubie urlopu na plazy? Nie bardzo. Po prostu rozmowa jest o gorach, wiec na tym sie skupiam w postach.
                              Tak samo tutaj - temat dotyczy mlodszej siostry, wiec zdecydowana wiekszosc, albo wszystkie posty sa tylko o niej. Zapodaj temat, w ktorym bede mogla opowiedziec o starszej siostrze, to zmienisz perspektywe smile
                              • senin1 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 07:39
                                To post Co w ogole wspominalas o starszej
                                przeciez zachowavie mlodszej jest zdecydowanie skierowana name starsza, no wytlumaczmi Jak ten water more dotyczyc mlodszej a nie odnosic die do strszej. Nie dotyczylby starszej gdyby nie bylaws czescia konfliktu.

                                OK cos krecisz, albo nie uciekasz od zobaczenia problemu kompleksowo, no bother wtedy musialabys przyjrzec die wlasnemu podejsciu do starszej corki.
                                I denerwuje mine to, ze stosujesz tanie demagogiczne chwyty w tej dyskusji, byle wyszlo na twoje.
                                Nie manilpuluj juz. Jestes po prostu niewiarygodna.
                              • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 10:47
                                Twoja agresywna córka wyżywa się na drugiej córce. Problem dotyczy więc nie jednej osoby lecz co najmniej dwóch, choć prawda jest taka że dotyczy całej rodziny bo ani ty ani twój mąż nie czujecie potrzeby wychowania młodszego dziecka
                      • rosa-fira Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 11:26
                        Na to pytanie otrzymałaś już odpowiedź od Triss. Stanowcze „nie rób tak”, wzięcie za ramię i przesadzenie. Wspieranie starszej i skupienie uwagi na niej po takim incydencie będzie naturalną konsekwencją. Jeżeli starsza nie chce się bawić z młodszą po takiej akcji, wesprzeć ją, jeżeli młodsza próbuje ją zmanipulować, i w krótkich słowach uświadomić agresorkę, że ponosi konsekwencje swojego wcześniejszego zachowania.
                  • 3-mamuska Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 16:21
                    cotton-blossom napisała:

                    > "Nauczyć córkę młodsza ze agresja nie jest akceptowana."
                    > Absulutnie sie zgadzam. Masz jakis konkretny pomysl jak to osiagnac?
                    >

                    Konkretny? redakcja natychmiastowa.
                    Zabranie młodej od starszej, wejście między siostry przytrzymanie rak jeśli szczypie, klękasz i mówisz prosto w oczy. Nie rób tak nie wolno nie lubię jak się tak zachowujesz to jest złe. To boli.
                    I zostawiasz ja poświęcasz czas starszej.
                    Jeśli robi dalej zabierasz za rękę i separacja od reszty rodziny. No. W jej pokoju. Kolejny odebranie przywilejów.
                    Każde jednorazowe próby ataku.

                    Pytasz czy chciałby jej by się takie zachowanie podobało czy chciałby żeby jej tez ktoś tak robił.

                    Starszej nie zmuszaj ani się nie zastanawiaj czy powinna odpuści bo to są jej emocje jej uczucia.

                    Poza tym w chwili konfliktu pomóż znaleść rozwiązane np. Usiądź tu weź zrób tak czy tak , trzeba się dzielić ty tez nie czułabyś się dobrze gdyby ktoś cię spychał . Zrób tak zobacz możesz zrobić to czy tamto.

                    Ostatecznością jest pokazanie młodej jej zachowań.
                    Np. Ona siedzi ty przychodzisz zaczynasz ja spychać zejdź ja chce usiąść tu natychmiast, czyli Krzywe zwierciadło w twoim wykonaniu..
                    Dziecinne ale np. Przez naśladownictwo jej zachowań (pewnych) pokazujesz jej jak druga strona się czuje, bo ona będzie czuła sie samo.
                    Przynamniej naśladownictwo pomaga w autyzmie. Z terapii o tym wiem.

                    Po każdej akcji i uspokojeniu emocji rozmawiasz.
                    Nie dalego ze siostra nie chce się bawić bo ja szczypiesz. A mówisz ze tak się nie robi bo to boli nie chciałbyś ? chyba żeby ciebie ktoś bił bicie jest złe. Czy ty czujesz się dobrze ze jak cię udzerzy? Jak się wtedy czujesz rozmawiasz o emocjach zadawaj pytania żeby młoda dochodziła sama do pewnych wniosków.
                    -----------------
                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 23:08
                      Wszystko, co tu opisalas jak najbardziej popieram i tak tez robie.
              • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:30
                cotton-blossom napisała:

                > Moje pytanie w temacie dotyczylo godzenia dzieci, czy niegodzenia. Przypominam
                > tylko wink
                >

                A CO, twoim zdaniem, byloby "pogodzeniem sie" dzieci ? Jakie ich zachowanie ?
                Bo podejrzewam jednak - taki jest miedzywierszowy podtekst - ze zagranie w karty, ogolna zgoda i rodzinna idylla. Czyli - ustepstwo starszej wbrew jej doswiadczeniom i przekonaniu.
      • volta2 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:40
        u mojego męża też tak zawsze było, nie dogadali się nawet po wyprowadzce a młodszy tylko na to czekał, by zając w całości podium z nr 1.
      • jehanette Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:52
        Ja też byłam tą starszą siostrą, relacje z moim bratem mam prawie żadne i zawsze mnie boli gdy czytam lub jestem obecna przy takiej sytuacji sad
    • tairo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 05:29
      Cwaniaczek z młodszej, najpierw zaczepia, a potem robi słodkie minki do siostry, bo już wie, że jak zwykle ujdzie jej płazem i to siostra wyjdzie na tę złą, co się bawić nie chce.
    • triss_merigold6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 05:57
      Ustawić młodszą w końcu, precyzyjnie wyjaśniając, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom i tak wyglądają naturalne konsekwencje.
    • kropkacom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:06
      Najlepiej pewnie byłby się nie wtrącać. Dziewczyny się kochają i powinny mieć szansę na siebie się pozłościć i pogodzić. Same. Czy bym jednak nic nie powiedziała? Możliwe, że niekoniecznie.
      • bulzemba Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:22
        COŚ to trzeba było powiedzieć gdy mała usiłowała starszą zdominować a nie wtedy gdy starsza, będąc rozżalona broniła się przed kontaktem z osobą która jej na łeb wchodzi
        • kropkacom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:27
          Piszę jako praktyk, lepiej jak dziewczyny załatwią to same. Muszą nauczyć się stawiać sobie granice. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że rodzicowi ciężko siedzieć cicho.
          • tairo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:00
            Lepiej, żeby doprowadzić starszą do stanu, kiedy zacznie na zaczepki reagować fizycznie, skoro komunikaty ustne nie działają?
            • kropkacom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:17
              Jak ma refować biciem to pewnie, że nie lepiej.
          • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:57
            "Piszę jako praktyk, lepiej jak dziewczyny załatwią to same. Muszą nauczyć się stawiać sobie granice. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że rodzicowi ciężko siedzieć cicho"

            Problem w tym, że po zachowaniu dziewięciolatki i wypowiedzi matki widać iż dzieciak nauczony jest otrzymywać to co chce i traktować starszą siostrę jak popychadło. Samo pytanie autorki sugeruje, że wcześniej zmuszała starszą córkę do ustępowania młodszej, w efekcie starsza nie umie odpowiednio zareagować na agresywne i nieakceptowalne zachowanie siostry. Jeszcze raz podkreślę nie rozmawiamy o dwu czy trzylatku ale o dziewięciolatce.
            • kropkacom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:33
              Dlatego należy jej poradzić aby nie ingerowała i nie zmuszała starszej do przyjęcia przeprosin.
              • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:38
                Nalezy jej poradzic aby zaczela wychowywac mlodsza corke. Bo pomijajac siostre z takim zachowaniem wroci kiedys np. Ze szkoly z podbitym okiem.
                • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:47
                  I może akurat na dobre jej by to wyszło tongue_out
                  • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 13:06
                    smile
              • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:45
                Dlatego należy przede wszystkim zwrócić uwagę autorki na konieczność nauczenia dziewięciolatki komunikowania swoich oczekiwań w sposób akceptowalny, jak również przyjmowania odmowy. Bo póki co to mamy rozwydrzoną, agresywną dziewuchę.
            • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:22
              "Problem w tym, że po zachowaniu dziewięciolatki i wypowiedzi matki widać iż dzieciak nauczony jest otrzymywać to co chce" - jest dokladnie odwrotnie. Bledny wniosek. smile

              "Samo pytanie autorki sugeruje, że wcześniej zmuszała starszą córkę do ustępowania młodszej,"
              W ktorym miejscu dokladnie padla taka sugestia? smile
              Przypomne jakie bylo pytanie: "Co byscie zrobily?
              Przyznaly racje starszej, ze skoro zostala pare minut wczesniej popchnieta, to teraz nie dziwota, ze nie chce sie bawic? W dodatku przeprosin nie przyjmuje, bo to nie pierwszy raz?
              Czy poprosilybyscie ja, by sie jednak pobawila z siostra, bo ona przeciez przeprasza i zeby dala jej szanse? (niewazne, ze juz n-ty raz)"

              Pytanie nie sugeruje tego, o czym piszesz. Nie opowiedzialam sie (w nim) po zadnej ze stron.
              • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:42
                "poprosilybyscie ja, by sie jednak pobawila z siostra, bo ona przeciez przeprasza i zeby dala jej szanse? (niewazne, ze juz n-ty raz)" - czyli wcześniej x razy była sytuacja analogiczna i x razy starsza była proszona, żeby jednak wbrew sobie pobawiła się z "uroczą łobuzicą" bo ona z łaski na uciechę rzuciła "przepraszam" rechocąc w duchu, że mamuśka zaślep0iona i i tak jej będzie na wierzchu? TY to napisałaś... To ty pisałaś o swojej młodszej córeczce samymi superlatywami, nawet jeśli ma jakieś tam wady, to och, nie przesadzajmy, bo ona jest takim słodkim diabełkiem itd. Z twoich wypowiedzi to aż bije po oczach - młodsza jest "córeczką mamuni", a starsza... No... Dobre dziecko, spokojne... W sumie tyle. Przykre to strasznie. Nie chciałabym być twoją córką - ani rozwydrzaną młodsza, ani deptaną w imię "dobra młodszej" starszą.
                • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:19
                  Masz racje, napisalam o jej superlatywach, by dodac kontekst do sytuacji (jeden z kontekstow, bo jest ich setki, ktorych z wiadomych powodow, nie da sie zawrzec w jednym poscie). Jej dobre cechy wymienilam po to, by podkreslic, ze tlem tego 'karygodnego' zachowania, jest grzeczne, przyjazne, uczynne i pomocne dziecko - w 90%. Zachowania typu wymienionego - to 10%, wiec warto wziac pod uwage.
                  • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:30
                    Ale skoro z sobie tylko zrozumiałych przyczyn o jednej córce piszesz superlatywami i umniejszając jej agresywne i chuligańskie zachowania (bo ona jest "urocza", "słodka" czy co tam jeszcze) a o drugiej w sumie tylko, że spokojne, nudne dziecko i do tego dorzucasz, że x razy "przymuszałaś" starszą do ulegania kaprysom rozwydrzonej młodszej - to i nie dziw się, ze reakcje są jakie są - czyli ocena, że młodsza to twoja pupilka, a starsza w najlepszym razie "tło" dla księżniczki...
                    A to wyliczanie procentowe czemu niby ma służyć? Jeśli te 10% zachowani wrednych, paskudnych, przemocowych (a takie właśnie opisujesz w pierwszym poście - tak, przepychanie starszej to JEST przemoc!) zachowań już dziewięcioletni8ej, a więc świadomej pannicy dotyczy zacho0wań wobec siostry, przy poklasku mamuni, albo tez przynajmniej przy tym, że mamunia i tak za chwilę stanie w obronie agresorki "bo przecież przeprosiła" to co, ta starsza siostra ma młodsza za co kochać? Za to tłuczenie? Za szczypanie? Za fałszywe rozgrywanie mamusią i pseudoprzeprosinami?
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:17
                      "o drugiej w sumie tylko, że spokojne, nudne dziecko"
                      Widzisz rzeczy, ktorych nie ma. smile Jesli znajdziesz fragment, w ktorym napisalam o starszej, ze jest NUDNA, ucinam sobie reke i wrzucam stream z egzekucji na forum big_grin
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:22
                        "do tego dorzucasz, że x razy "przymuszałaś" starszą do ulegania kaprysom rozwydrzonej młodszej"
                        Cytat prosze tongue_out
                        Ewidentnie miesza Ci sie to, co czytasz, z tym, co sobie sama dopowiadasz.
                        • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:21
                          "Czy poprosilybyscie ja, by sie jednak pobawila z siostra, bo ona przeciez przeprasza i zeby dala jej szanse? (niewazne, ze juz n-ty raz)" - cytat z pierwszego posta. Czyli n razy wymuszałaś na starszej aby uległa młodszej terrorystce i tańczyła jak ona zagra. Sorry... Nie ja to napisałam a ty.
                          • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:29
                            panna.ze.dworku napisała:

                            > "Czy poprosilybyscie ja, by sie jednak pobawila z siostra, bo ona przeciez prze
                            > prasza i zeby dala jej szanse? (niewazne, ze juz n-ty raz)" - cytat z pierwszeg
                            > o posta.

                            Nie.

                            I powtarzam (powtarzam po raz pierwszy, a piszę po raz drugi): szanse można młodszej córce dawać, a jakże. Jeżeli starsza siostra CHCE.

                            Szansa ma nie polegać na tym, że szczypiemy-przepraszamy-nalegamy na zabawę-jakiś czas jesteśmy grzeczne, ale na ZAPRZESTANIU ZACHOWAŃ typu szczypanie/spychanie.
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:37
                            Widze roznice miedzy 'przymuszeniem' a 'poproszeniem'. Wbrew pozorom, ktorym ulegasz, to nie to samo smile
                            I nie ja N razy 'wymuszalam', tylko ona N razy przepraszala. Zrozumialas tak jak chcialas.
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:20
                      "do tego dorzucasz, że x razy "przymuszałaś" starszą do ulegania kaprysom rozwydrzonej młodszej"
                      Cytat prosze tongue_out
                      Ewidentnie miesza Ci sie to, co czytasz, z tym, co sobie sama dopowiadasz.
                  • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:33
                    "Jej dobre cechy wymienilam po to, by podkreslic, ze tlem tego 'karygodnego' zachowania, jest grzeczne, przyjazne, uczynne i pomocne dziecko - w 90%. Zachowania typu wymienionego - to 10%, wiec warto wziac pod uwage. "

                    Raczej cwana panna która doskonale wie gdzie i z kim jak pograć, albo zaburzona psychicznie.
                  • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:37
                    cotton-blossom napisała:
                    Jej dobre cechy wymienilam po to, by podkreslic, ze tlem t
                    > ego 'karygodnego' zachowania, jest grzeczne, przyjazne, uczynne i pomocne dziec
                    > ko - w 90%. Zachowania typu wymienionego - to 10%, wiec warto wziac pod uwage.

                    Hm, a ile z tych 10% dostaje sie starszej siostrze ? 100%, 90 czy 80 ?
                    Ile z tych 90% - czyli jaka porcje pomocnosci, uczynnosci etc - dostaje starsza od siostry ?
                    Bo wyglada na to, ze proporcje sa mocno zachwiane i ty byc moze dostajesz od corki jej slodycz, ale dla siostry zostaje glownie diabelstwo.
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:00
                      Kula w plot. wink Wlasnie o relacji z siostra mowilam (w tym podziale 90/10)
                  • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:50
                    A, i zastanawia mnie jeszcze jedno. Dlaczego w zdaniu "Jej dobre cechy wymienilam po to, by podkreslic, ze tlem tego 'karygodnego' zachowania, jest grzeczne, przyjazne, uczynne i pomocne dziecko" słowo karygodne wzięłaś w cudzysłów? To tez jest, wbrew twojej woli, znaczące. Bo pokazuje, że tak na prawdę nie uważasz, by popychanie starszej przez młodszą BYŁO karygodne, ot takie tylko żarciki. Jak to między siostrami. A starsza niepotrzebnie robi kwasy w aucie i nie chce się ładnie bawić z młodszą mimo, że młodsza wycedziła to magiczne słówko "przepraszam"...
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:07
                      Masz racje. Celowo napisalam 'karygodne' a nie po prostu karygodne, bo mimo tego, ze zachowanie nie bylo akceptowalne, (oczywiscie, ze nie), tu na forum, dostalo miano patologii, ktora nalezy skonsultowac z psychiatra big_grin
                      Z calym szacunkiem, ale nie rzucila sie na siostre z piesciami, nie spoliczkowala jej, nie wydrapala jej oczu, a usilowala wejsc na krzeslo, na ktorym siostra siedziala. Jakkolwiek nieaprobowane bylo to zachowanie - ja rozrozniam kaliber. I zeby nie bylo - nie BRONIE jej, a jedynie podkreslam, ze sporo osob komentowalo to tak, jakby dziecko polamalo siostrze szczeke.
                      • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:15
                        Co nadal nie zmienia faktu, że ów nieprzypadkowy cudzysłów umniejsza niejako winę młodszej. Oj, nie nie było tak źle, tylko popychała, nie złamała szczęki... Serio to pisze matka? Matka nie tylko "słodkiej łobuziary" atakującej spokojną siostrę, ale również tejże siostry? surprised
                        Kojarzy mi się z dowcipem...
                        "Telewizja radziecka kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć; Do Stalina podchodzi małe dziecko i mówi:
                        - Wujku, daj cukierka.
                        - Won ty s.....u! - Krzyczy Stalin i leje dziecko "na odlew" w policzek. W tym momencie kamera kieruje obiektyw na planszę z napisem: A mógł zabić!"...
                        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:26
                          Bardzo doslownie, widze, wzielas moj wpis o polamaniu szczeki.. wink No nic.. Nie zrozumialas przekazu.
                          A powtarzac sie nie lubie.
                          • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:40
                            Zrozumiałam przekaz. Twój "słodki łobuziak" w końcu nie zrobił nic złego. Tylko popchnął siostrę. No, może trochę szarpnął. Ale w ogóle nie chciała jej uderzyć, tylko wejść na krzesło na którym siedziała starsza i tak jakoś jej wyszło. No a potem w samochodzie tak słodko przeprosiła, a siostra i tak nie chciała z nią zagrać w karty! Mimo, ze przecież powiedziała magiczne słowo "przepraszam!". Ze bez sensu, bez poczucia żalu, bez skruchy, a tylko po to, żeby uzyskać reakcję - to mniejsza, grunt, że przeprosiła. No i jest taaaka urocza...
                            Owszem, BRONISZ jej. Każdym niemal słowem i w każdym niemal poście.
                            Zakładam, że gdyby jednak przywaliła siostrze łamiąc jej szczękę albo wydłubała oko - to pomimo ewidentnych zachwytów nad uroczą łobuzicą zawiozłabyś starszą do szpitala i nie roztkliwiała się, jak ci żal młodszej, bo przecież powiedziała "przepraszam"...
                            • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:52
                              Czyli jednak nie zrozumialas... Passuje wiec smile
                              • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 11:04
                                Chyba nikt w tym wątku nie zrozumiał twojego przekazu. Każdy uznał zachowanie twojej młodszej córki za karygodne, oprócz oczywiście ciebie, każdy uznał twoje rozważania czy zmusić starszą córkę do zabawy z młodszą za kompletnie niewychowawcze i nieakceptowalne, i znów oprócz ciebie, no bo przecież zachowanie młodszej nie było takie straszne wszak mogła ją kopną w twarz a przecież tego nie zrobiła.
                      • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:57
                        " tu na forum, dostalo miano patologii, ktora nalezy skonsultowac z psychiatra
                        Z calym szacunkiem, ale nie rzucila sie na siostre z piesciami, nie spoliczkowala jej, nie wydrapala jej oczu, a usilowala wejsc na krzeslo, na ktorym siostra siedziala."

                        Twoja córka ma dziewięć lat, spychać z zajętego krzesła może trzylatek, dziewięciolatka winna znać inne metody komunikacji aniżeli agresja, a skoro ich nie zna tudzież nie stosuje to albo jest rozwydrzonym bachorem albo dzieckiem zaburzonym. Największym problemem jest jednak twoje podejście.

                        "jedynie podkreslam, ze sporo osob komentowalo to tak, jakby dziecko polamalo siostrze szczeke."

                        Agresywna dziewięciolatka jest agresywną dziewięciolatką niezależnie czy popycha, szczypie czy łamie nos, stosuje przemoc która jest zwyczajnie nie akceptowalna
                  • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:14
                    ale ona nie jest grzeczna. Twoja ocena właśnie wskazuje na zaślepienie. określenie "grzeczna" dotyczy dziecka, które właśnie tak się nie zachowuje wobec swojego rodzeństwa.
              • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:55
                owszem sugeruje, tak samo jak określenie chuligańskiego zachowania dziewięciolatki jako zachowania " uroczej łobuziary" więc w woli uściślenia jej zachowanie nie jest zachowaniem uroczej łobuziary tylko zachowaniem rozwydrzonego bachora.
                • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:23
                  Troche inna mamy widocznie definicje "rozwydrzonego bachora". Jedno zachowanie, jedna sytuacja - troche malo do tak definitywnej oceny dziecka. smile
                  • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:34
                    To nie było JEDNO zachowanie! Sama piszesz, ze tak młodsza zachowuje się regularnie! Czyli docina starszej, szczypie, popycha, wszczyna zwady, a potem rzuca bezmyślnie "przepraszam", bo wie, że mamusia tego oczekuje, i ze jak to magiczne słówko padnie, to mamusia przytłamsi starszą, by uległa kaprysowi młodszej... Tego już nauczyłaś młodszą córeczkę - i starszą. Że na twoje wsparcie w konflikcie z młodsza może nie liczyć... sad
                    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:39
                      "mamusia przytlamsi starsza by ulegla kaprysowi mlodszej" - i znowu - wniosek z lewego rogu sufitu. Bo zadnej tego typu sytuacji (ani mojej reakcji) nigdzie w moim poscie nie opisalam wink
                      • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:57
                        To ty napisałaś, o x razach wcześniej... Czyli wcześniej, przy sytuacjach analogicznych x razy starsza córka była "przymuszana" do pogodzenia się z młodszą i jej agresją, bo młodsza łaskawie rzuciła "przepraszam"...
                        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:24
                          A dalszym ciagu, nie widze NIGDZIE w moim poscie bym napisala cos takiego. Nie wiem - moze ja pisze co innego, a Tobie wyswietla sie co innego wink
                  • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:43
                    agresywna dziewięciolata jak najbardziej podchodzi pod definicję rozwydrzonego bachora, i zapewne gdyby sytuacja nie dotyczyła starszej córki a koleżanki w klasie to twój " uroczy łobuzia" już siedziałby u psychologa i pedagoga szkolnego, a gdyby sytuacja się powtórzyła ( a takie sytuacje w twoim domu nie są rzadkością ), to rodzice innych uczniów naciskali by na to by twój " uroczy łobuziak" został przebadany przez psychiatrę.
                  • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:03
                    Po co zalozylas ten watek?
              • volta2 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:11
                taka sugestia pada w stwierdzeniu że to nie jest pierwszy raz - w sensie ustępowania młodszej. inaczej w ogóle tematu by nie było, bo jednorazowa przepychanka byłaby do wybaczenia i dla ciebie i dla starszej córki.
              • taki-sobie-nick To ja odpowiem ad rem 12.10.18, 19:06
                Przyznaly racje starszej, ze skoro zostala pare minut wczesniej popchnieta, to
                > teraz nie dziwota, ze nie chce sie bawic? W dodatku przeprosin nie przyjmuje, b
                > o to nie pierwszy raz?
                > Czy poprosilybyscie ja, by sie jednak pobawila z siostra, bo ona przeciez przeprasza i zeby dala jej szanse? (niewazne, ze juz n-ty raz)


                Tu jest cytat z autorki, żeby nie było, że coś zmyślam.


                TAK, PRZYZNAŁYBYŚMY RACJĘ STARSZEJ.

                NIE, NIE POPROSIŁYBYŚMY JEJ, BY SIĘ JEDNAK POBAWIŁA Z SIOSTRĄ.

                Zwróciłybyśmy uwagę na fakt, że zachowania przemocowe NIE WYSTĘPUJĄ w relacjach z koleżankami.

                Zastanowiłybyśmy się, jakimi słowami opisujemy każdą z córek.
                • kota_marcowa Re: To ja odpowiem ad rem 12.10.18, 19:09
                  Koniec świata. Pierwszy raz w życiu zgadzam się z tobą.
                  Dodałabym jeszcze, że zwróciłabym uwagę, dlaczego żal mi młodszej (agresorki), a nie starszej, która faktycznie ucierpiała i to kolejny już raz.
                • cotton-blossom Re: To ja odpowiem ad rem 12.10.18, 22:59
                  Jesli bardzo potrzebujesz, moge kolejna godzine poswiecic na opisywanie kazdej z corek. smile Tylko nie bardzo wiem co temu przyswieca i co to wniesie do tematu.
                  • taki-sobie-nick Bez przerwy się czepiasz 12.10.18, 23:14
                    cotton-blossom napisała:

                    Odpowiedziałam ad rem - co bym zrobiła, a ty znowu się czepiasz.




                    • cotton-blossom Re: Bez przerwy się czepiasz 13.10.18, 00:39
                      Nie czepiam. Odpowiedzialam na: "Zastanowiłybyśmy się, jakimi słowami opisujemy każdą z córek."
                      • taki-sobie-nick Re: Bez przerwy się czepiasz 13.10.18, 00:42
                        cotton-blossom napisała:

                        > Nie czepiam. Odpowiedzialam na: "Zastanowiłybyśmy się, jakimi słowami opisujemy
                        > każdą z córek."
                        >
                        Nieadekwatnie.

                        Ja już w tym wątku wypowiadać się nie będę, podobnie w wątku na temat relacji koleżeńskich... być może w ogóle w twoich wątkach.

                        Pa.
                        • cotton-blossom Re: Bez przerwy się czepiasz 13.10.18, 01:11
                          Mam to odebrac jako kare? wink
                          Gdybys byla moja dlugoletnia przyjaciolka i powiedzialabys, ze konczysz nasza przyjazn - byloby mi przykro... A tak, to wiesz... smile
                          Pozdrawiam i zycze udanych rozmow na forum.
                          • taki-sobie-nick Re: Bez przerwy się czepiasz 13.10.18, 01:22
                            Mam to odebrac jako kare?

                            Nie.
                            • taki-sobie-nick Re: Bez przerwy się czepiasz 13.10.18, 01:24
                              taki-sobie-nick napisała:

                              > Mam to odebrac jako kare?
                              >
                              > Nie.

                              Pomyłka, proszę traktować post jako niebyły.
      • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:59
        Pozloscic to jednak nie to samo co wylowienie ofiary w domu za przyzwoleniem mamusi ktora nie bedzie reagowac. Gdyby ciebie siostra zwalala z krzesla i manipulowala toba notorycznie , nie oczekiwalabys reakcji rodzica?
        • kropkacom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:19
          Mam dwie siostry. Nie pamiętam abym oczekiwała, że rodzic się włączy w nasze sprawy.
          • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:25
            Widocznie zadna z nich nie traktowala cie tak zle jak tu opisuje autorka. Bo ta relacja miedzy tymi konkretnymi siostrami zdecydowanie wymaga ustawienia mlodszej prze rodzica.
          • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:20
            albo miałaś złych rodziców. rodzice generalnie, jak to widać po tym wątku, nie są nieomylni.
        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:23
          Reakcja na zepchniecie z krzesla byla. smile Nie zostala opisana, bo nie o to chodzilo w temacie. wink
          • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 22:38
            Chodzi o to wlasnie jaka byla ta reakcja
    • bulzemba Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:18

      Między wierszami wyłapałam, że młodsza to to ulubione dziecko, któremu bardziej pobłażasz... Jej też robisz krzywdę: uczysz bycia łobuzem. Tylko nie zawsze w życiu będzie miała wsparcie w zaślepionej mamusi która będzie kazała podłożyć się osobie którą przed chwilą gnębiała.
      • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 20:40
        bulzemba napisała:

        >
        > Między wierszami wyłapałam, że młodsza to to ulubione dziecko, któremu bardziej
        > pobłażasz...

        Aha.

        Gołym okiem widać, że mamusia faworyzuje młodszą, "bo tak". Oczywiście wymyśli sto uzasadnień.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:25
        To co "miedzy wierszami wylapalas" - ma sie nijak do rzeczywistosci smile Wiec zle wyczytalas.
        • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:46
          Wiesz, jeśli jedna osoba mówi, że masz ogon - możesz to zignorować. Jeśli powtarza ci to dziesiąta - lepiej sprawdź w lustrze. Co najmniej KILKA osób wyczytało z twoich wypowiedzi, że młodszą faworyzujesz, że to młodsza jest "oczkiem w głowie", że młodsza może z tobą zrobić co zechce, a starsza jest traktowana "aby zbyć". Więc może zamiast zaprzeczać - przyjrzyj się uważnie, przeczytaj co i8 jak piszesz o której z córek a potem sama, na spokojnie oceń? Bo może jednak coś w tym jest...
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:35
            Jak najbardziej zgadzam sie z tym ogonem i lustrem. wink Biore jednak poprawke na to, ze percepcja osob, ktore widza u mnie ogon, opiera sie JEDYNIE na jednym poscie, jednej sytuacji. Zeby przypisywac komus cechy potrzeba wiecej danych. Tutaj, przy znikomej ilosci danych - wyciagniete zostaly pochopne wnioski. Kategoryczne, nieznoszace sprzeciwu i bez cienia watpliwosci. Tak wiec - oczywiscie - widze, ze wszyscy widza 'ogon', jednak przepuszczam to przez sito teorii atrybucji wewnetrznej. tongue_out
            • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:47
              " Zeby przypisywac komus cechy potrzeba wiecej danyc"

              Sama napisałaś, że twoja młodsza córka notorycznie zachowuje się agresywnie wobec starszej, i sama napisałaś no ale to taki uroczy łobuziak. Więc sorry ale agresywna dziewięciolatka to albo wynik zaburzeń psychicznych albo rozwydrzenia i braku wychowania.
              • pade Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:03
                Pisanie w ten sposób o małym dziecku to wynik zaburzeń psychicznych albo braku znajomości podstaw psychologii rozwojowej.
                • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:29
                  Dziewięciolatka to nie jest małe dziecko, tylko pannica na progu dojrzewania uczęszczająca do klasy 4. Zachowanie opisane przez autorkę może występować u dzieci trzy czteroletnich, ale już w wydaniu sześciolatki budzi niepokój a co tu mówić o dziewięciolatce.
            • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:22
              napisałaś tu z 50 postów, to nie jest znikoma ilość danych.
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:33
                50 postow, a pewnie i wiecej. Tylko, ze tak jak Ty ciagle o tym samym, tak ja - o tym samym. smile Nie pisalam o milionie spraw dotyczacych moich dzieci, bo sa zwyczajnie niezwiazane z tematem. Ocena dziecka (jednego, jak i drugiego +ocena mnie, jako matki) padla na podstawie rozmowy o jednej sytuacji zaledwie. Pochopne wnioski - slyszalas o czyms takim? Tu wlasnie ma to miejsce.
                • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:00
                  ocena padła na podstawie tego co i jak piszesz o tej jednej sytuacji, ale też tego, jak widzisz swoją młodszą córkę (no napisałaś kilka słów o niej poza ta sytuacją).
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:36
                    I wciaz jest to bledna ocena. Uwierzysz? smile
        • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:58
          "To co "miedzy wierszami wylapalas" - ma sie nijak do rzeczywistosci Wiec zle wyczytalas."

          Nazywanie chuligańskich zachowań córki zachowaniem " uroczej łozuziary" świadczy o tym, że jest ona twoim oczkiem w głowie albo o tym, że tworzycie rodzinę patologiczną gdzie napieprzanie się jest na porządku dziennym, dlatego uznajesz to za takie urocze.
    • turzyca Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:27
      Pomyślała z młodszą, co w niej siedzi, że ma potrzebę zepchnięcia siostry z krzesła. Mówiąc dorosłym językiem: jakie potrzeby zaspokaja. A potem poszukała innych metod zaspokojenia tych potrzeb.
      Bo to nie było, jak opisujesz w innym zadaniu, w gniewie. To było po to, żeby wywołać reakcję. Trochę poszło nie po myśli, ale fakt jest faktem. To co w niej siedzi, że ma potrzebę takiej reakcji?
      • triss_merigold6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:46
        Władzy i kontroli. Robi to, bo może, a dostaje od głupiej matki gratyfikację w postaci uwagi. Matka powinna ją wziąć za ramię i ściągnąć z tego krzesła, kazać się natychmiast uspokoić i przestać wydurniac rano, kiedy wszyscy się spieszą.
      • alpepe Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:50
        chce zająć miejsce, które jej się należy, tej zawsze faworyzowanej, po opisie matki widać, że to jej oczko w głowie, więc córka młodsza chce, by to było jednoznacznie ustalona, na bok śledzie, pickling jedzie!
        • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 07:56
          Haha super rozbawilas mnie z rana.
    • sowa.rasowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:10
      Dołączę się do chóru, przyjrzyj się jak traktujesz córki, czy to nie jest tak że mała to uroczy i kochany nicpoń a starsza... "też w sumie fajna" bo tak to trochę brzmi że jedna miłość trochę bardziej z rozsądku.

      W tym konkretnym przykładzie pozwoliłabym decydować dziecku czy chce przyjąć przeprosiny czy nie.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:28
        "Dołączę się do chóru, przyjrzyj się jak traktujesz córki, CZY TO NIE JEST TAK że mała to uroczy i kochany nicpoń a starsza... "też w sumie fajna" bo tak to trochę brzmi że jedna miłość trochę bardziej z rozsądku."

        Odpowiadajac na pytanie (tendencyjne) - nie, nie jest tak. Blednie wyciagniety wniosek i nadintepretacja smile
        • sowa.rasowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:35
          Nie wyciągam żadnych wniosków tylko pytam, w sumie retorycznie, to nie mi masz odpowiadać tylko sobie.

          A w ogóle to forum już orzekło że jesteś złą matką która maltratuje starszą córkę bo woli młodszą. Żadne tłumaczenia tego nie zmienią, szkoda nerwów wink
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:41
            Forum orzeklo, fakt tongue_out Wyrok wydany.
            • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:07
              cotton-blossom napisała:

              > Forum orzeklo, fakt tongue_out Wyrok wydany.

              Założyłaś wątek, żeby ponabijać się z forum?

              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:02
                Oczywiscie, ze nie big_grin Zalozylam po to, by zobaczyc jak zrobiliby inni. Nie ma w tym podwojnego dna, ani innego podtekstu.
                • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:30
                  cotton-blossom napisała:

                  > Oczywiscie, ze nie big_grin Zalozylam po to, by zobaczyc jak zrobiliby inni.

                  Zatem ja odpowiedziałam ad rem, unikając tego, co nazywasz ocenami.

                  W odpowiedzi na to zareagowałaś m.in. nabijaniem się.
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:42
                    Masz racje - nabijam sie z niektorych psychoanaliz. wink
                    Slowa kogos, kto zna mnie, moje dzieci, moja rodzine - wzielabym predzej do serca. Tutaj pozostaje mi zachowanie dystansu (i troche nabijania sie) tongue_out
    • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:22
      "Co byscie zrobily?"

      Po pierwsze opitoliłabym młodszą córkę w chwili gdy ta próbowała zepchnąć starszą siostrę z krzesełka. Nie wyobrażam sobie nie zareagować na takie agresywne i chamskie zachowanie. Co ty hodujesz egoistycznego bachora czy wychowujesz dziecko. Co to jest aby gó...ara mając dziewięć lat w taki sposób się zachowywała, gdzie ty byłaś do tej pory, że nie nauczyłaś dziecka poprawnego zachowania.
      • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:27
        👍
      • piataziuta Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:52
        Ona nie wychowuje.
        Ona się skłania raczej ku utrwalaniu tendencji do patologii: przymyka oko na przemoc młodszej i chce skłaniać starszą, żeby się zgadzała na poddawanie przemocy.
        • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:39
          10/10
        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:57
          Psychiatra... przemoc... patologia...
          Coraz lepiej wink
          • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:31
            "Psychiatra... przemoc... patologia... "

            Wybacz ale tylko patologia może uznać agresywne zachowanie za " urocze"
        • no_easy_way_out Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:46
          No no. Utrwalanie patologii, poddawanie przemocy.
          Cud nad cudy, ze obie mlode maja po dwie rece i nogi, jakies uzebienie.
          A w sumie moze nie maja? Autorka w startowym poscie wlasciwie nie napisala nic, ze maja suspicious
    • piataziuta Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 08:48
      "Co byscie zrobily?
      Przyznaly racje starszej, ze skoro zostala pare minut wczesniej popchnieta, to teraz nie dziwota, ze nie chce sie bawic? W dodatku przeprosin nie przyjmuje, bo to nie pierwszy raz?"

      To chyba powinno być oczywiste, że tak. Dlaczego dla ciebie nie jest?
      Lubisz bardziej młodszą córkę?

      "Czy poprosilybyscie ja, by sie jednak pobawila z siostra, bo ona przeciez przeprasza i zeby dala jej szanse? (niewazne, ze juz n-ty raz)"

      Oszalałaś? A gdzie nauka ponoszenia konsekwencji? Gdzie nauka sprawiedliwości? Młodsza stosuje przemoc wobec starszej, na początku fizyczną, potem emocjonalną. Powinnaś to zwalczać, a nie zmuszać starszą, która zachowuje się właściwie, żeby się ugięła pod wpływem przemocy.
      Co z ciebie za matka???

      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:28
        "Co z ciebie za matka???"
        Pewnie najgorsza tongue_out
        • piataziuta Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 13:23
          Abstrahując od tego, że starasz się dobrze wychowywać córki (tu odnoszę się do postu wklejonego przez moderatorkę), to jednak w podanej przez ciebie sytuacji, twoje ewentualne działania to utrwalanie przemocowych zachowań u dzieci.

          Twoją rolą jest temperowanie przemocowych zapędów u młodszej i wzbudzanie asertywności u starszej, a nie pogłębianie relacji przemocowiec-ofiara poprzez nakłanianie starszej do jeszcze większej uległości w stosunku do manipulacji młodszej.

          I wbrew temu co mówisz, faworyzujesz młodszą.
        • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:05
          to skupmy sie na pytaniu:

          "Co byscie zrobily?
          Przyznaly racje starszej, ze skoro zostala pare minut wczesniej popchnieta, to teraz nie dziwota, ze nie chce sie bawic? W dodatku przeprosin nie przyjmuje, bo to nie pierwszy raz?"

          To chyba powinno być oczywiste, że tak. Dlaczego dla ciebie nie jest?
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:05
            Gdyby bylo oczywiste, to bym sobie nie zawracala glowy zadawaniem pytania. smile Na kazda sytuacje jest wiele mozliwych rozwiazan. Lubie porownywac - szkoda tylko, ze ematki skupily sie na ocenie mnie, jako matki, zamiast zwyczajnie odpowiedziec na zadane pytanie wink
            • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 05:23
              no widze, ze to nie jest oczywiste. Jakby bylo to nie byloby dyskusji. Mnie ciekawi DLACZEGO nie jest ?
              Czy masz doswiadczenia w innym zalatwianiu sprawy? czy masz watpliwosci w slusznosci nieulegania?
            • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:25
              odpowiedz na pytanie. dlaczego dla Ciebie nie jest?
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:37
                Nie jest oczywiste, dlatego ze biore pod uwage czynniki dochodzace, (ktorych - nie wasza wina - nie znacie). To jakie obie corki sa na codzien, w innych sytuacjach. Chodzi mi rowniez o fakt przebaczania/nieprzebaczania. Przepraszania/nieprzepraszania. Przyznawania sie do bledu, lub nie. Wszystko biore pod uwage, to nie jest albo czarne albo biale. I przez to wszystko - nie jest to dla mnie takie OCZYWISTE.
                • black_halo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:48
                  cotton-blossom napisała:

                  > Nie jest oczywiste, dlatego ze biore pod uwage czynniki dochodzace, (ktorych -
                  > nie wasza wina - nie znacie). To jakie obie corki sa na codzien, w innych sytua
                  > cjach. Chodzi mi rowniez o fakt przebaczania/nieprzebaczania. Przepraszania/nie
                  > przepraszania. Przyznawania sie do bledu, lub nie. Wszystko biore pod uwage, to
                  > nie jest albo czarne albo biale. I przez to wszystko - nie jest to dla mnie ta
                  > kie OCZYWISTE.
                  >
                  To właściwie czego oczekujesz od forum? Ematki napisały dość zgodnie i wiele cennych rad dostałaś.

                  O przebaczenie należy poprosić ale najpierw należy przeprosić - szczerze. Potem, jeśli to możliwe, zadośćuczynić. I nie żadna laurką, która nie wymaga żadnego wysiłku ani zrobieniem herbaty co też jest łatwe. Zadośćuczynić to oznacza naprawić krzywdę, która się wyrządziło. Np. Morderca czasem płaci rentę dzieciom osoby, która pozbawił życia. Kiedyś taki delikwent musiał zdaje się wykuć w kamieniu krzyż dla takiej osoby, co nie było proste i szybkie. Narysowanie laurki czy zrobienie herbaty nie stwarza żadnego dyskomfortu u sprawy. A chodzi o to żeby sprawca trochę pocierpiał. I np. takim cierpieniem jest odizolowanie od siostry na jakiś czas, zakaz zabawy, odebranie przywilejów.
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:00
                    "I nie żadna laurką, która nie wymaga żadnego wysiłku"
                    Nie zgodze sie. Jesli dziecko poswieca duzo czasu, pracy, inwencji, pomyslu w zrobienie tej laurki, to uwazam, to za wysilek (bo nie mowie o odpieprzonej w minute pomietej kartce)

                    "Zadośćuczynić to oznacza naprawić krzywdę, która się wyrządziło. Np. Morderca czasem płaci rentę dzieciom osoby, która pozbawił życia."
                    Twoj przyklad jest niewspolmierny. Dziecko, 9letnie, ktore zrobilo cos zlego, daleko ma do mordercy,, dooh..
                    Jesli dziecko zepsulo siostrze zabawke - moze w ramach zadoscuczenienia oddac mu swoja, lub naprawic co zepsulo. Jesi zas ZACHOWALO sie w nieodpowiedni sposob (powiedzialo, zrobilo cos nie tak), to jak ma to - fizycznie - naprawic? W tym przypadku zadoscuczynieniem moze byc zrobienie cos dla drugiej osoby; cos, czego normalnie by sie nie zrobilo; zrobienie czegos w ramach przeprosin.

                    "A chodzi o to żeby sprawca trochę pocierpiał. I np. takim cierpieniem jest odizolowanie od siostry na jakiś czas, zakaz zabawy, odebranie przywilejów."
                    To przyklad kary, lub konsekwencji zlego zachowania, a nie zadoscuczynienie.

                    "Narysowanie laurki czy zrobienie herbaty nie stwarza żadnego dyskomfortu u sprawcy."
                    W przypadku doroslego - nie. Ale mowimy o dzieciach. Robienie laurki, czy herbaty, czy czegokolwiek, czego sie normalnie nie robi - to poswiecenie swojego czasu, wysilku - rezygnacja z robienia czego innego, przyjemniejszego w zamian. Np. dziecko w ramach przeprosin, poszlo zrobic siostrze kanapke, podczas gdy moglo sie bawic. Dla niego to JEST dyskomfort, bo robi cos, na co normalnie nie mialoby ochoty. Oczekujesz od dziecka by zadoscuczynilo drugiemu dziecku jak dorosly doroslemu?
                    • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:43
                      Ty możesz doceniać wysiłek i nawet rozczulić się do łez, zwłaszcza, że "poświęca się" twoja pupilka. Ale czy TAK SAMO laurka rozrzewni siostrę? No, niestety, na 99,9% - NIE.
                      Dziewięcioletnie dziecko, które doskonale wie i umie się zachować (bo w NIEKTÓRYCH sytuacjach, gdy JEJ się to opłaca - umie!) i które świadomie i z pełną premedytacją popycha siostrę, szczypie, dokucza - sorry, ale to JEST złe. Owszem, daleko do morderstwa, ale zdecydowanie nie są to zachowania miłego, empatycznego dziecka! I owszem, kara za takie KARYGODNE (znów - nie w cudzysłowie!) zachowania powinna być dotkliwa i bolesna dla sprawcy.
                      W tym wypadku zadośćuczynieniem mogłoby być tylko coś czego życzyłaby sobie OFIARA przemocy, a nie jej sprawca! Jeśli mąż leje żonę i uważa, ze skoro następnego dnia kupił bukiet róż - to jest ok? No, on uważa, że zadośćuczynił! A żona? Co z tego, że ma wybitą szczękę, siniaki i inne obrażenia! Wszak SPRAWCA uznał, że zadośćuczynił! I jego matka być może również. TY uważasz, że laurka jest ok zadośćuczynieniem. Czy tak samo uważa starsza z twoich córek? Czy namazgrana kartelucha ją satysfakcjonuje? Wątpię, o ile jest normalną jedenastolatką, a nie ma przepranego przez mamusię mózgu nastawionego, ze jej młodsza siostrunia jest cudem i łaską jest sam fakt, że raczyła buzię otworzyć...
                      Zrobienie Herbaty MOŻE być zadośćuczynieniem. Ale tylko MOŻE. Jeśli np starsza wrtóciła ze szkoły zmęczona po w-fie a młodsza SAMA z własnej inicjatywy, nie kopana w zad przez mamę wpadłaby na to, żeby przygotować siostrze herbatę, jej ulubioną, jaśminową/malinową/białą i gotowy kubek zaniosła siostrze na tapczan ze SZCZERYM "Przepraszam siostra, za rano, nie wiem co mnie ugryzło..." - to tak. Bo de facto przeprosin twoja starsza córka się nie doczekała.
                      Sama napisałaś, że młodszej do łba nie przyszło przeprosić siostrę, zanim ta nie stawiła oporu i nie odmówiła zabawy. A i wówczas padło lekceważące "no pograj ze mną... przepraszam, ze byłam niemiła". Otóż po pierwsze: nie była niemiła, a była wstrętna i agresywna. Po drugie: tak wyrażone przeprosiny to nie są żadne przeprosiny a czysta manipulacja, obliczona na osiągnięcie korzyści. Czego nie dostrzegasz, bo twój słodziutki łobuziak wszak rzucił słowo "przepraszam"...
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 03:00
                        "Ale czy TAK SAMO laurka rozrzewni siostrę? No, niestety, na 99,9% - NIE."
                        Skad ta pewnosc? Znasz starsza corke? smile Bo mylisz sie tak bardzo, jak mozna sie mylic.

                        "TY uważasz, że laurka jest ok zadośćuczynieniem. Czy tak samo uważa starsza z twoich córek? Czy namazgrana kartelucha ją satysfakcjonuje? Wątpię, o ile jest normalną jedenastolatką"

                        Starsza corka nie widzi laurki, jako 'namazgrana karteluche" smile I tak - ja to satysfakcjonuje. I, jak najbardziej - jest normalna jedenastolatka. To, ze TY bys uznala laurke za niesatysfakcjonujaca namazgrana karteluche - nie znaczy, ze kazdy by tak zrobil. Nie sadz innych swoja miara.
                        Choc, jak mniemam - to, ze starsza ma inne zdanie, niz Twoje, uznajesz za efekt wypranego mozgu tongue_out
                    • black_halo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 10:28
                      cotton-blossom napisała:

                      > Nie zgodze sie. Jesli dziecko poswieca duzo czasu, pracy, inwencji, pomyslu w z
                      > robienie tej laurki, to uwazam, to za wysilek (bo nie mowie o odpieprzonej w mi
                      > nute pomietej kartce)

                      Nie, to nie jest wysiłek. A przynajmniej niewspółmierny do przewinienia. O herbacie już nic nie powiem bo dzisiaj nalać wody do czajnika i zalać torebkę to zajmuje 2 minuty. Przy czym nie twierdzę, że pijacie herbatę z torebek, taki przykład tylko.


                      > "Zadośćuczynić to oznacza naprawić krzywdę, która się wyrządziło. Np. Morderca
                      > czasem płaci rentę dzieciom osoby, która pozbawił życia."
                      > Twoj przyklad jest niewspolmierny. Dziecko, 9letnie, ktore zrobilo cos zlego, d
                      > aleko ma do mordercy,, dooh..

                      Otóż to. Zadośćuczynić to oznacza uczynić wysiłek współmierny do przewinienia. Laurką i herbata oraz wybrany przez siostrę film to całe nic. Po pierwsze herbatę innym domownikom powinno się robić na porządku dziennym więc jeśli ktoś robi tylko w ramach przeprosin to ta herbata jest gó... warta. Przyznam szczerze, że wylałabym sprawcy na głowę. Laurką jako taka to świstek papieru. Można dać w ramach przeprosin raz, celem przełamania lodów. Obejrzenia bajki wybranej przez siostrę to żaden wysiłek. Gorzej, siedzenie z naburmuszoną siostrą to żadna przyjemność.

                      Z mordercą to był tylko przykład kary wspolmiernej do winy. Przecież nie mówię, że twoje dziecko ma płacić alimenty za popchnięcie siostry ani, że ma kuć krzyż w kamieniu. Nie, ma wykonać wysiłek na rzecz siostry.

                      > Jesli dziecko zepsulo siostrze zabawke - moze w ramach zadoscuczenienia oddac m
                      > u swoja, lub naprawic co zepsulo. Jesi zas ZACHOWALO sie w nieodpowiedni sposob
                      > (powiedzialo, zrobilo cos nie tak), to jak ma to - fizycznie - naprawic? W tym
                      > przypadku zadoscuczynieniem moze byc zrobienie cos dla drugiej osoby; cos, cze
                      > go normalnie by sie nie zrobilo; zrobienie czegos w ramach przeprosin.
                      >
                      > "A chodzi o to żeby sprawca trochę pocierpiał. I np. takim cierpieniem jest odi
                      > zolowanie od siostry na jakiś czas, zakaz zabawy, odebranie przywilejów."
                      > To przyklad kary, lub konsekwencji zlego zachowania, a nie zadoscuczynienie.
                      >
                      > "Narysowanie laurki czy zrobienie herbaty nie stwarza żadnego dyskomfortu u spr
                      > awcy."
                      > W przypadku doroslego - nie. Ale mowimy o dzieciach. Robienie laurki, czy herba
                      > ty, czy czegokolwiek, czego sie normalnie nie robi - to poswiecenie swojego cza
                      > su, wysilku - rezygnacja z robienia czego innego, przyjemniejszego w zamian. Np
                      > . dziecko w ramach przeprosin, poszlo zrobic siostrze kanapke, podczas gdy mogl
                      > o sie bawic. Dla niego to JEST dyskomfort, bo robi cos, na co normalnie nie mia
                      > loby ochoty. Oczekujesz od dziecka by zadoscuczynilo drugiemu dziecku jak doros
                      > ly doroslemu?
                      >

                      Pytasz jak fizycznie naprawić przykrość. Nie da się. Zadra zawsze zostanie w sercu. Jest takie powiedzenie szkolne "nigdy nie zrywaj nici przyjaźni, bo nawet jak zwiążesz ponownie to supeł zostanie na zawsze". Wyrządzone krzywdy nie znikają magicznie bo ktoś zrobił laurkę, przyniósł herbatę czy obejrzał z nami film.

                      Nie znikają nawet po przeproszeniu. Więc było twoja młodsza córka musi się zastanowić nad tym co zrobić, żeby siostra jej wybaczyła. I zaakceptować, że być może siostra nie zechce. Nie ma takiego obowiązku.
                      • chatgris01 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 10:31
                        W dodatku dla dziecka lubiacego rysowac (a wiekszosc dzieci raczej lubi) robienie laurki to nie tylko nie wysilek, a wrecz przyjemnosc wink
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 15:01
                        Dzieki za wyrazenie swoich pogladów. smile
                        „Racja jest jak d..a. Kazdy ma swoją”
                        Ale dzieki, ze napisalas, jak uwazasz.
                        Czy mnie przekonalas do swojego podejscia, czy zmienilam swoj poglad po przeczytaniu swojego?
                        Nie.
                        No hard feelings. smile
                • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:56
                  Za bardzo się zafiksowałaś na tym przepraszaniu i dlatego jest jak jest. Nauczyłaś córkę, ze po pierwsze, bardzo TOBIE na tym zależy, po drugie wystarczy się przyznać do błędu i przeprosić i to w zasadzie kończy sprawę, a tak nie jest. Tak samo jak nie jest oczywiste, że każde przeprosiny się powinno przyjmować, nawet jeżeli są szczere, bo jeżeli nie idą za nimi czyny, to tak naprawdę niewiele są warte.
                  IMO, to że córka powinna czuć respekt i wiedzieć, że pewne zachowania są niedopuszczalne i jeżeli będzie ten fakt ignorować, to spotka ją kara, to jedno, ale powinna też zrozumieć, ze te zachowania sprawiają faktyczną, namacalną przykrość siostrze i spotykają się z twoją widoczną dezaprobatą. Same przeprosiny są tu moim zdaniem drugorzędne.
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:05
                    Generalnie sie zgadzam, masz racje smile O tym, ze jesli za przeprosinami nie idzie zmiana zachowania, to przeprosiny sa niewiele warte. (Przy czym nie uwazam, ze sa NIC nie warte.)
                    Zgadzam sie rowniez z tym co piszesz dalej: "powinna też zrozumieć, ze te zachowania sprawiają faktyczną, namacalną przykrość siostrze ". Rowniez uwazam, ze powinna sobie to uswiadomic smile
        • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:08
          cotton-blossom napisała:

          > "Co z ciebie za matka???"
          > Pewnie najgorsza tongue_out

          Nie odniosłaś się do meritum. Czepiasz się słówek.
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:08
            99% komentarzy w tym poscie nie odnosi sie do meritum wink
            "co z ciebie za matka?" - ma znaczenie pejoratywne. Nie czepiam sie slowek - tylko z usmiechem zauwazam, jak latwo ludziom przychodzi dokonywanie ocen.
            • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:32
              cotton-blossom napisała:

              > 99% komentarzy w tym poscie nie odnosi sie do meritum wink

              Nie zgodziłabym się.



              > "co z ciebie za matka?" - ma znaczenie pejoratywne.

              Tak, ma. Niemniej autorka napisała nie tylko to, a do reszty posta się nie odniosłaś.
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:48
                Nie odnioslam sie do reszty, bo mi zal czasu na komentowanie postu kogos, kto mnie tak pochopnie podsumowal smile

                > 99% komentarzy w tym poscie nie odnosi sie do meritum wink

                Nie zgodziłabym się.

                Nie? 99% komentarzy nie odpowiada na zadanie w glownym poscie pytanie. Nie proponuja rowniez zadnych konkretnych rozwiazan (chocby typu "w opisanej sytuacji postapilabym tak-a-tak"). Natomiast jest caaaaaly wachlarz ocen tego, jakie jest moje dziecko, jaka jestem matka i jacy specjalisci powinni sie nami zajac. wink Przerost formy nad trescia.
                • piataziuta Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:20
                  Całe forum odpowiada ci zaskakująco zgodnie, tylko ty nie chcesz przyjąć do wiadomości tych informacji.
                  Jeśli chcesz czytać tylko to co ci pasuje, to pisz pytanie na kartce, a potem sama sobie odpowiadaj, bo na forum coś takiego się nie uda.
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:23
                    Fakt. Cale forum odpowiada zgodnie, tylko nie na pytanie zadane w poscie! big_grin Ba, ani nawet nie na pytania zadane pozniej. Jest tylko kupa pisania; zgodnego, fakt ale pozbawionego merytoryki. Nie dziala smile
                    • piataziuta Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 16:51
                      Odpowiedziałam ci, czego nie widzisz, a co wytknęły ci już osoby pod moim postem.

                      Twoje pytanie:

                      "Co byscie zrobily?
                      Przyznaly racje starszej, ze skoro zostala pare minut wczesniej popchnieta, to teraz nie dziwota, ze nie chce sie bawic? W dodatku przeprosin nie przyjmuje, bo to nie pierwszy raz?"

                      Moja odpowiedź:

                      "To chyba powinno być oczywiste, że tak."

                      Dalej zadałam tobie kolejne dwa pytania:

                      "Dlaczego dla ciebie nie jest?(oczywiste, że powinnaś przyznać rację starszej)
                      Lubisz bardziej młodszą córkę?"

                      Widzisz to co chcesz widzieć.
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:15
                        A czy przyznanie komus racji wynika z tego, ze sie go bardziej lubi? Chyba nie. Tak samo - nieprzyznanie racji, nie jest wynikiem tego, ze sie kogos nie lubi. Nie rozumiem wiec Twojego pytania "Lubisz bardziej mlodsza corke?"
                        • aerra Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:38
                          Jeśli wbrew temu co oczywiste (przyznanie racji starszej) zastanawiasz się nad tym co zupełnie sprzeczne z logiką (wsparcie agresorki), to pytanie jest na miejscu: czy rozważasz opcję 2 dlatego, że twoja sympatia stoi po stronie młodszej? Bo jeśli nie, to czemu na bogów rozważasz zrobienie czegoś tak nielogicznego i niesprawiedliwego?
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:46
                            Co ciekawe - zdaniem mlodszej siostry, to wlasnie starsza ma wieksze fory u mnie. smile Zupelnie inaczej niz zostalo to ocenione na forum.
                            Na jakiejs podstawie takie wnioski wyciagnela i biore sobie do serca jej odczucia, serio. (Ale nie o tym jest watek.... wtracam tylko, bo zauwazam znaczna roznice w tym kogo faworyzuje - jesli juz - w oczach moich dzieci a w oczach ematek.
                            • piataziuta Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 11:54
                              "Co ciekawe - zdaniem mlodszej siostry, to wlasnie starsza ma wieksze fory u mnie."

                              Młodsza najwyraźniej wie jak manipulować swoimi najbliższymi na wielu płaszczyznach.

                              A co uważa starsza?

                              I dlaczego ciągle stawiasz się "w butach" młodszej, a ani razu w starszej?
    • agrypina6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:07
      Młodszej Ci żal, a starszej, bitej i popychanej, nie?
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:30
        Jak najbardziej! I czesto o tym rozmawiamy. (Nie, nie o tym, ze mi ich zal wink tylko o tym, jak sie powinno zachowywac i jakie sa konsekwencje zlego zachowania)
        • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:50
          No i z "rozmów" (a braku jakichkolwiek innych konsekwencji) doczekasz się tego, że któregoś razu starsza popchnięta przez młodszą odwinie się i jej raz odda łamiąc jej nochala. Świetny plan wychowawczy, gratuluję...
          Albo tez doczekasz się tego, że za kilka lat starsza wyniesie się z domu, gdzie jest traktowana jak podnóżek dla księżniczki młodszej i nie będzie chciała mieć żadnych kontaktów - tez dobry plan.
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:44
            Skad pomysl o 'braku innych konsekwencji'?
            Wychodzi na to, ze jesli napisze, ze dzis mam na sobie granatowa bluzke, to wniosek bedzie taki, ze siedze gola od pasa w dol, w samej bluzce big_grin
            • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:33
              A tak... Konsekwencje. W konsekwencji tego, że dziewięciolatka zrobiła rano chryję i popychała siostrę (tak, popychanie to JEST przemoc!) rozważasz czy nie powinnaś by6ła przekonać starszej aby robiła za ścierkę do podłogi siostrzyczki. Bo młodsza to taki "słodki łobuziak", no i przecież wypluła z siebie magiczne słówko "przepraszam". Nie ważne, że sama nie przywiązuje wagi do tychże przeprosin, bo wszyscy wiedzą, ze ich wartość jest zerowa, ale mamusi8a usłyszała i zaraz jej się włączył sygnał "Mój słodki łobuziaczek PRZEPROSIŁ! Już jest cacy!"... Ciekawe, czy o mężu, który przyleje żonie, a następnego dnia przeprosi, nawet z kwiatami, tez powiesz, że to taki "słodki łobuziak"?
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:53
                Sporo napisalas, ale wciaz nie odpowiedzialas na pytanie "Skad pomysl o "braku innych konsekwencji"? smile Czyli innymi slowy - na jakiej podstawie uwazasz, ze nie wyciagam "innych konsekwencji"? Ktore konkretnie moje slowa o tym swiadcza? Skup sie.
                • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:00
                  Kilka razy pytałam jakie KONKRETNIE konsekwencje zachowań agresywnych młodsza ponosiła i na jak długo one wystarczały. I nie raczyłaś odpisać. To co, mam wróżbitę Macieja pytać? Wnioskuje o braku konsekwencji z dwóch przyczyn - po pierwsze ani razu nie wymieniłaś ani jednej konsekwencji jakie wyciągnęłaś, po drugie zaś - gdyby młodsza choć raz a dotkliwie odczuła konsekwencje - to by nie startowała do siostry z łapami. Skoro startuje - to konsekwencji albo nie było, albo były dla niej śmieszne i nie warte zapamiętania. A że nie jest głupia i POTRAFI zapamiętać, świadczy chociażby to (co kilka razy podkreślałaś), że w grupie koleżeńskiej jakoś potrafi nie startować do koleżanek z pięścią ani poszturchiwaniem.
                  Odpowiedz nie mi - SOBIE - dlaczego dorastająca pannica wie, że do siostry MOŻE sobie pozwolić na przemoc i agresję?
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:19
                    Mysle, ze jednak odpowiedzialam jakie sa konsekwencje. Sa rozmowy, tlumaczenie - rowniez jej, nie tylko moje - bo uwazam, ze nie chodzi tylko o to by ganic dziecko za cos, ale tez dowiedziec sie DLACZEGO postepuje w dany sposob. Za zle zachowanie jest odsylana do swojego pokoju, ale nie tylko celem 'przesiedzenia' w nim pol godziny, a celem zastanowienia sie, co zlego zrobila, dlaczego to zrobila i co dalej postanawia z tym zrobic. Nie jestem za karami cielesnymi, wiec bic nie bede. Za nic. O tym wszystkim juz pisalam.
                    Konsekwencja jest rowniez odebranie tego, na czym jej akurat zalezy. Raz jest to zabawka, innym razem slodycze, innym razem wyjscie gdzies. Jestem zawsze otwarta na sugestie co jeszcze mozna zrobic, jakie - konkretnie - inne konsekwencje mozna wyciagac, ale jak dotad - padly tysiace slow, a w rzeczonym temacie.... wlasciwie nic.
                    • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:32
                      cotton-blossom napisała:

                      > Mysle, ze jednak odpowiedzialam jakie sa konsekwencje. Sa rozmowy, tlumaczenie
                      > - rowniez jej, nie tylko moje - bo uwazam, ze nie chodzi tylko o to by ganic dz
                      > iecko za cos, ale tez dowiedziec sie DLACZEGO postepuje w dany sposob...


                      Itd, itd - efekt jest taki, ze corka swoje naganne zachowania WOBEC SIOSTRY stale i od dawna powtarza. . Powtarza wiedzac, ze sa to zachowania spolecznie nieakceptowalne, bo wobec kolezanek ich nie praktykuje. Czyli wie, ze skutki jej zachowan w domu, wobec siostry beda dla niej mniej dotkliwe niz takich samych zachowan poza domem i wobec innych osob.
                      Czyli - ze zrozumieniem motywow lub bez (ciekawe, swoja droga, jak ona wyjasnia "dlaczego") - konsekwencje sa nieskuteczne. A ty nie zmieniasz, nie modyfikujesz, tylko powtarzasz to, co nie dziala ?
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:36
                        Pod tym postem pozwole sobie zacytowac sama siebie:
                        "Jestem zawsze otwarta na sugestie co jeszcze mozna zrobic, jakie - konkretnie - inne konsekwencje mozna wyciagac, ale jak dotad - padly tysiace slow, a w rzeczonym temacie.... wlasciwie nic."
                        tongue_out
                        • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:53
                          cotton-blossom napisała:

                          > Pod tym postem pozwole sobie zacytowac sama siebie:
                          > "Jestem zawsze otwarta na sugestie co jeszcze mozna zrobic, jakie - konkretnie
                          > - inne konsekwencje mozna wyciagac, ale jak dotad - padly tysiace slow, a w rze
                          > czonym temacie.... wlasciwie nic."
                          > tongue_out
                          >

                          Poniewaz dopiero kilkanascie minut temu napisalas, co konkretnie robisz, wczesniej byla mowa o niesprecyzowanych "konsekwencjach".
                          I nadal nie wiemy, jak corka motywuje swoje zachowanie, jak je tlumaczy i jak ty to przyjmujesz. Oraz czy odeslanie do pokoju z nakazem przemyslenia jest dla corki kara, czy okazja do obmyslania nastepnych dokonan, a odebranie zabawki czyms, co odczuje, czy szybko lub od razu znajduje sobie inna zabawke.
                          Pewne jest jedno - cokolwiek robisz, to nie skutkuje zmiana zachowania mlodszej wobec starszej. Nadal popychanie, szczypanie i przeprosiny na odczepnego, bez poczucia winy. Oraz przekonanie, ze "przepraszam" zalatwia sprawe i siostra krzywdzi ja nie chcac sie z nia bawic.

                          Jest cos takiego jak zadoscuczynienie. Zaproponuj to. Co mlodsza zamierza zrobic dla starszej, skoro dopuscila sie wobec niej rekoczynu ? Wiedzac w dodatku, ze starsza nie odda, bo "to nie lezy w jej charakterze", a ty dziecka nigdy przenigdy nie uderzysz, bo takie masz zasady, czyli wykorzystujac swoja pozycje jedynej, ktora stosuje rozwiazania silowe.
                          I nie, nie pisze o kolejnych przeprosinach na odczepnego, tylko o ZADOSCUCZYNIENIU, czyli zrobieniu czegos dla siostry lub zrezygnowania z czegos na rzecz siostry. Aha, i musi to byc cos, co starszej bedzie potrzebne/przydatne/przyjemne, cos, co ona zechce przyjac i co rzeczywiscie sprawi jej radosc.
                          • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:00
                            Aha, uzupelnienie - jezeli starsza mowi, ze nie chce sie bawic z siostra, to zadoscuczynieniem NIE BEDZIE deklaracja, ze mozemy nie grac w karty, tylko pobawic sie w cos innego. Ani deklaracja, ze siostra moze wybrac film, ktory razem obejrza, jesli siostra uznala, ze nie chce z nia ogladac filmu.
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:10
                            Podzielam sugestie o zadoscuczynieniu i tak sie sklada, ze mlodsza sama na to wpadla. W formie przeprosin, przynosi siostrze cos do picia (nieproszona), odkurzy jej pokoj, oglada z nia bajke, ktorej nie chce ogladac, ale wie, ze siostra chce, daje wlasnorecznie zrobiony prezent lub rysuje dla niej laurke. Oczywiscie, posypac sie zaraz moga komentarze, ze o kant dupy moze sobie ta laurke i inne bzdety rozbic. Dla mnie jest to - ze strony 9go dziecka - wystarczajaca forma zadoscuczynienia. (a co by miala niby zrobic? Plecak do szkoly za nia przez rok nosic?)

                            "I nadal nie wiemy, jak corka motywuje swoje zachowanie, jak je tlumaczy i jak ty to przyjmujesz. "
                            Nie padlo ani razu o to pytanie, moze dlatego o tym 'nie wiecie'. smile Nie widze potrzeby pisania elaboratu na temat genezy, skutkow i 'wszystkich drog przynaleznych' na forum i to jednym poscie.
                            • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:18
                              A starsza jest tym zadoscuczynieniem usatysfakcjonowana ? To jest wlasnie to, co chcialaby dostac od siostry ? zapytano ja o to ?
                              Mlodsza ma zadoscuczynic nie swoim czy twoim wyobrazeniom, tylko osobie, ktora skrzywdzila.

                              Nie padlo pytanie, ale tez ty "nie widzisz potrzeby", choc powody, ktore mlodsza kieruja LUB CELE, ktore chce osiagnac sa kluczowe.
                              Ty nie chcesz rady. Ty chcesz, zeby usankcjonowac zachowanie mlodszej i twoje. A poniewaz wyglada na to, ze sie tego nie doczekasz, bedziesz dezawuowac forumki. Baj.
                              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:59
                                "Nie padlo pytanie, ale tez ty "nie widzisz potrzeby", choc powody, ktore mlodsza kieruja LUB CELE, ktore chce osiagnac sa kluczowe."
                                Przeczytaj jeszcze raz zdanie ktorym napisalam, ze 'nie widze potrzeby'. Czy bylo tam o dociekaniu powodow przeze mnie czy o pisaniu o tym na forum?
                                Pisalam o tym dociekaniu przyczyn zachowania. Nie widzialas? szkoda.
                                To, ze nie opisuje przebiegu wszystkich moich rozmow z dziecmi na forum, oznacza, ze tych rozmow nie ma?? smile Doprawdy - zabawne.
                                "Ty nie chcesz rady". - chce i chyba z 10 razy o nia poprosilam. Tyle komentarzy, a konkretne rady pojawily sie moze 3.
                                Tyle czasu jest walkowany ten temat. Zeby jeszcze to walkowanie wygladalo jak "zrobilabym tak-a-tak" "uwazam, ze powinno sie postapic tak-a-tak", "ja bym zrobila tak-a-tak". Zamiast tego jest 'jestes taka i owaka', 'twoje dziecko jest takie i owakie'... poprzeplatane 'zal mi twoich dzieci' i 'nie chcialabym byc twoja corka' wink
                                Duzo zapychaczy, malo miesa w tych schabowych tongue_out
                    • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:51
                      Rozmowy możesz sobie, jak widać z zachowania młodszej córki, wydrukować i wytapetować nimi WC. Odebranie zabawki czy słodyczy - jak widać tez nie skuteczne. Nie wiem, nie znam twojego dziecka. Może np "Jeśli uderzysz/popchniesz/uszczypniesz/JAKKOLWIEK ZACZEPISZ siostrę przez CAŁY dzień nie będziesz miała dostępu do ŻADNEJ swojej zabawki, ani telewizora ani koleżanek! Będziesz siedzieć na zadku w pokoju aż nie pojmiesz, że NIE BIJEMY!". Dziewięciolatka to już nie maleńkie dzieciątko, a twoja jest ewidentnie cwana i inteligentna - bo doskonale wie, że wśród koleżanek nie może popychać i szarpać. Czemuś równocześnie WIE, że siostrę może? Kara musi być bardzo dotkliwa. Ewentualnie po prostu powiedziałabym starszej (na osobności, w cztery oczy), że PROSZĘ ją, by w razie agresywnych zachowań siostry, przemocy - po prostu jej oddała. Wiem, wbrew sobie. Ale na tyle mocno, by smarkacz poczuł jak to fajnie nie bić, a być uderzonym.
                      Że przytoczę z literatury... Ania Shirley została nauczycielką. Miała, tak jak ty, wizję, że nigdy nie uderzy dziecka, że do każdego może trafić rozmowa i tłumaczeniem. No i trafiła w klasie na takiego "diabła". W moim tłumaczeniu - Antosia. Próbowała, tłumaczyła - jak groch o ścianę. Chłopak był złośliwy, przewrotny i wredny. Aż raz w Ani "coś" pękło i Antoś dostał od niej lanie. No i (cud) dopiero jak oberwał - to docenił Ani spokój i łagodność! I to był ostatni dzień kłopotów z tym uczniem! Nie, żebym pochwalała przemoc. Ale ty tą przemoc w wydaniu młodszej córki tolerujesz. Pozwalasz na nią. Metody, które stosujesz są nieskuteczne, a innych nie podejmujesz nie wiadomo dlaczego. Bo nie.
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:00
                        "Może np "Jeśli uderzysz/popchniesz/uszczypniesz/JAKKOLWIEK ZACZEPISZ siostrę przez CAŁY dzień nie będziesz miała dostępu do ŻADNEJ swojej zabawki, ani telewizora ani koleżanek! "
                        Tak wlasnie robie i pisalam o tym. Zniklo? wink

                        "PROSZĘ ją, by w razie agresywnych zachowań siostry, przemocy - po prostu jej oddała."
                        Nie wierze, ze to czytam, ale ostatecznie przypominam sobie, ze ludzie sa rozni. Ty bys miala taka metode - Twoja sprawa. Ja z takiej nie skorzystam, bo uczenie, by oddawac - wg mnie i nie tylko wg mnie - uczy, ze jednak mozna bic. Z jednej strony opieprzac jedno dziecko, ze bije, a z drugiej strony kazac drugiemu, by bilo? Nonsens...

                        "Metody, które stosujesz są nieskuteczne" - racja. I staram sie znalezc inne.

                        "innych nie podejmujesz nie wiadomo dlaczego"
                        Innych czyli jakich? Zadne nie padly. (O namawianiu do oddawania napisalam wyzej)

                        " Bo nie." To dodalas bardzo od siebie.. Moze sama w ten sposob argumentujesz swoje wybory?
                        • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:03
                          cotton-blossom napisała:

                          > "Może np "Jeśli uderzysz/popchniesz/uszczypniesz/JAKKOLWIEK ZACZEPISZ siostrę p
                          > rzez CAŁY dzień nie będziesz miała dostępu do ŻADNEJ swojej zabawki, ani telewi
                          > zora ani koleżanek! "
                          > Tak wlasnie robie i pisalam o tym. Zniklo? wink

                          Nie, nie pisalas. Pisalas, ze zabierasz te zabawke, ktora corka akurat chce sie bawic, a nie, ze na caly dzien ma szlaban na wszystkie zabawki. Ani ze jest pozbawiana innych przyjemnosci. "Postny dzien", w sensie rozrywek, to nie "odebralam jej zabawke".
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:15
                            Tak, zabieram jej zabawke, na ktorej najbardziej jej zalezy. Zabieranie wszystkiego jak leci uwazam za niedorzeczne. Jesli czyms sie i tak nie bawi, to jaki sens ma zabranie tego?
                            • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:30
                              A taki, żeby miała świadomość, że z powodu swojego KARYGODNEGO (nie w cudzysłowie!) zachowania nie będzie się mogła bawić ani klockami, ani lalką, ani maskotką. Ani oglądać telewizji, ani wyjść do koleżanek. Bo postąpiła źle, KARYGODNIE i ma karę. Nie, że nie może przytulić jednej maskotki, za to zająć się iną zabawką, pobawić z kimś, obejrzeć bajkę. Nie. To jest KARA. I nie chodzi o to, że "ona się tym i tak nie bawi", a o to, by uświadomić jej, że w tym czasie ze względu na SWOJĄ winę nie może się bawić NICZYM. Bo zrobiła paskudną rzecz i ma karę. Kara polega na tym, że ma być dotkliwa dla ukaranego, a nie na zasadzie "No, chciałam lakę, ale mama zabrała to poukładam klocki"...
                              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 03:10
                                Rozumiem Twoja argumentacje, ale sie z nia zgadzam.
                                Z jakiegos powodu za kradziez kaze sie wiezieniem a nie grzywna, pracami spolecznymi, wiezieniem, a na koniec kara smierci - czyli wszystkim co sie da naraz. Analogicznie, nie uwazam, ze za jakiekolwiek przewinienie dziecka, powinno sie mu sie zabierac wszystko i zabraniac wszystkiego, co nam przyjdzie do glowy. Zreszta - nie ja tak uwazam, a psychologowie, od ktorych staram sie uczyc.
                                • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 09:43
                                  Zgadnij dlaczego za pierwsze przestępstwo zwykle kara jest łagodniejsza, często w zawieszeniu, natomiast za powtórki - już surowsza? No, wysil się... Bo za pierwszym razem daje się szansę przestępcy na poprawę. I jeśli przez okres zawieszenia nie popełni przestępstwa ponownie - to społeczeństwo mu wybacza. I tak za PIERWSZE pobicie kogoś - można dostać wyrok w zawiasach. Ale drugie - to już recydywa. A trzecie? I tak dalej. Analogicznie: ostrzegając - dałaś młodszej wyrok w zawiasach. Odbierając jedną, konkretną zabawkę - dałaś odwieszenie wyroku. Zero skutku. Czyli, ponieważ nadal występuje problem przemocy i tego, że rozumna pannica uważa szczypanie i bicie za argumenty w rozmowie z siostrą - i kara powinna być zwiększana. Sukcesywnie. Aż dotrze do winowajcy. Z wcześniejszym jej uprzedzeniem, jaka będzie jeśli się nie poprawi. Bo wszak i potencjalny6 przestępca może sobie kodeks karny przeczytać. Tymczasem ty, jako sędzia, mając sprawę o pobicie (użycie przemocy) rozmawiając - dałaś karę w zawiasach. "Przestępca" na warunkowym ponownie pobił ofiarę. Dobry sędzia co zrobił? Dał kolejną karę w zawiasach (rozmowa), bo sprawca tak ładnie przeprosił... Za kolejnym razem - tak samo. A ofiara? A kogo to obchodzi? Grunt, że sprawca rechocąc w duchu powie "przepraszam", nie?
                                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:25
                                    Czy kara powinna byc zwiekszana to jest kwestia dyskusyjna.
                                    Tylko tyle.
                                    • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 11:20
                                      Tylko tyle, że twój system kar nijak nie działa, bo młodsza nadal regularnie tłucze siostrę. Atakuje. Bo jej coś nie podpasowało. No, ale tak uroczo przeprasza... A propozycję zaostrzenia kar uznajesz za "be" bo przecież twoja "słodka łobiuziczka" tak ślicznie wyrzygała magiczne słówko "przepraszam"...
                                      Czyli może jednak twoje metody w przypadku tego dziecka można o kant... nie powiem czego potłuc? Zwłaszcza, że (co sama p-odkreślałaś!) inteligentna cwaniara doskonale wie jakie zachowania są w porządku i potrafi je stosować. W klasie, w grupie. Czemu wobec siostry uważa, że te zasady nie obowiązują? Czemu uważa, że siostrę można pop0ychać, szczypać itp?
                                      • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 11:34
                                        Tym bardziej, ze juz w starterze mamy "starsza spolegliwa, ulegla, mlodsza LUBI sie gniewac i postawic na swoim". Mlodsza w sytuacjach konfliktowych czuje sie swietnie, lubi to, dla starszej taka sytuacja to dyskomfort. Ale co tam, prawda ?

                                        I dalej o mlodszej "kiedy sie zdenerwuje, potrafi siostre popchnac, uszczypnac", po czym opis sytuacji - starsza siedzi i zaklada buty, mlodsza wpyla do przedpokoju i probuje zepchnac siostre. To ja pytam - czym sie zdenerwowala ? Tym, ze starsza zaklada buty ? Czy jednak nie musi byc zdenerwowana, by dopuscic sie rekoczynu ?
                                        Matka programowo tego nie widzi. Ona ze swego "slodkiego diabelka" czerpie slodycz, diabelstwo pozostawiajac drugiej corce.
                                        • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 11:52
                                          Dokładnie. Plus porady np zaostrzenia systemu kar dla "słodkiego diabełka" kwituje, że nie, bo psychologowie nie zalecają. Nie wiem jacy psychologowie i skąd Cotton ma wiedzę, ale niech. Tylko za ileś tam lat Cotton może być wielce zdziwiona i pisać na forum sążniste "epofieje", jak to jej podła, starsza córka od pójścia na studia w innym mieście nie wiedzieć czemu ma w zadku dom, mamunię i słodką młodszą siostrzyczkę. Albo, że wyszedłszy za mąż dostaje regularnie manto od męża a nie umie odejść, i idiotycznie tłumaczy, że on to taki słodki łobuziak jest, co następnego dnia jak pobił do krwi kwiaty przyniesie i powie "przepraszam"... Albo że jej "słodka łobuzica" jakoś nie umie nawiązać żadnej normalnej relacji, bo nikt nie ma ochoty poza zwykłym koleżeństwem wielbić jej "uroczych" żarcików, a chłopak, którego miała okazał się być niedobry i po tym jak go raz w słusznej złości (spóźnił się o całe TRZY minuty na randkę) potraktowała "z liścia" wziął i zerwał zdradziecko udając się w objęcia takiej paskudnej szarej myszy co to ikry za grosz nie ma...
                                        • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 12:01
                                          No i jeszcze jedno, pytanie, które zadawałam kilka razy, a na które odpowiedzi nie ma ciągle: DLACZEGO młodsza WIE, że koleżanki musi traktować "prospołecznie" a równocześnie WIE, że siostrę może popychać, szczypać, jątrzyć? DLACZEGO w umyśle inteligentnego dzieciaka już się "zakodowało", że dla koleżanki musi być miła, a dla siostry MOŻE być wredna i agresywna?
                                          Skoro Cotton tak lubi psychoanalizę - to ciekawi mnie jak to uzasadni? No, ale odpowiedzi brak...
                                    • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 19:01
                                      Kara powinna być dotkliwa dla sprawcy i tyle w temacie.
                                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:24
                                        Czekam na propozycje 'dotkliwej kary'. Bylo juz o odebraniu wszystkich zabawek i polozeniu szlabanu na wszystko co sie da. Z tym sie nie zgadzam (nie musze, prawda?) Czekam wiec na kolejne konkretne sugestie.

                                        "Skoro Cotton tak lubi psychoanalizę" big_grin
                                        JA lubie??? Co druga (o ile nie wiecej) osob w tym poscie, pozwolila sobie ocenic jaka jestem matka i jakie mam dzieci. smile Jaka przyszlosc czeka mnie i moje obie corki. Jakie problemy ma moja rodzina i z czego one 'z pewnoscia' wynikaja wink I to niby JA lubie psychoanalize? tongue_out
                                        Zeby to jeszcze byly wnioski pochodzace od osob, ktore znaja mnie i moje dzieci. Zyja z nami - widzialy niejedno. Maja klarowne pojecie o tym co sie u nas w domu dzieje. Wtedy taka 'psychoanalize' moglabym nawet potraktowac powaznie. Tymczasem - tutejsze wnioski (na temat calego wrecz naszego zycia) maja zrodlo w jednym poscie zaledwie wink
                                        • aerra Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:42
                                          Abstrahując już od słuszności powyższych analiz, to co do ostatniego zdania: Nie, nie w jednym poście - każdym postem w tym wątku (a naprodukowałaś ich już tu sporo) w zasadzie potwierdzasz opinię (co do której, zauważ, prawie wszyscy tutaj są zgodni - a to się naprawdę rzadko zdarza).
                                        • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:04
                                          Co nadal nie jest w żaden sposób odpowiedzią na zadane pytanie. DLACZEGO twój "słodki łobuziak" (inaczej małoletni agresor) WIE, że koleżanki nie może szarpać, popychać, szczypać, a równocześnie WIE, ze siostrę może?
                                        • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:28
                                          Ale nas pytasz o dotkliwą karę? Chyba ty znasz córkę lepiej, skoro zabranie zabawki ma odwłoku , to wymyśl co innego, co jej porządnie dokuczy, nie wiem np. nie pójdzie na długo wyczekiwane urodziny do koleżanki (to jest tylko przykład).
                                          Rozmowa, którą tak tu uparcie przywołujesz, czy oglądanie niezbyt lubianej bajki z siostrą, czy nawet narysowanie tej nieszczęsnej laurki, to nie są żadne konsekwencje. Zabranie zabawki, to kara dobra dla trzylatka (prawdę mówiąc taką karę to i mój trzylatek by miał gdzieś tongue_out ). Żeby wyeliminować zachowania niepożądane, córka musi zrozumieć, że kara będzie taka, ze jej się to zwyczajnie nie opłaci. A widać kalkulować dobrze potrafi, skoro wśród koleżanek potrafi zachować się przyzwoicie (bo doskonale wie, ze grupa by ją odrzuciła). Córka wie, że moze wejść ci na głowę. Jeżeli teraz nic z tym nie zrobisz, to im będzie starsza, tym będzie ci trudniej, skończy się tak, że piętnastolatka roześmieje ci się w twarz.
                                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:40
                                            "Rozmowa, którą tak tu uparcie przywołujesz, czy oglądanie niezbyt lubianej bajki z siostrą, czy nawet narysowanie tej nieszczęsnej laurki, to nie są żadne konsekwencje."
                                            Nie czytalas uwaznie. smile to nie bylo w kontekscie konsekwencji, a w kontekscie zadoscuczynienia, ktore ktos zaproponowal (przepraszam, nie pamietam kto). W calej rozciaglosci zgadzam sie z zadosccuczynieniem i doceniam, gdy takie nastepuje.
                                            • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:55
                                              Tt-tka proponowała. I mądrze proponowała. Ale narysowanie laurki to NIE JEST zadośćuczynienie. Chyba, że jedenastolatka uwielbia laurki, ale w to nie uwierzę ani ja ani nikt inny o ile nie jest pijany w czarnoziem. Zadośćuczynienie to "oddanie" uczynionej przykrości w przyjemnościach. Z nawiązką. I nie, obejrzenie wraz z siostra wybranej przez siostrę bajki - nadal nie jest zadośćuczynieniem. No, chyba, że relacja wygląda tak, że ZAWSZE oglądane są wyłącznie bajki dyktowane przez twoją "uroczą łobuziczkę", a reszta domu ma w pokorze je wielbić i bez szemrania oglądać. Z zachwytem. I doceniając fakt, że jaśnie wielmożna pozwoliła cieszyć się swoją obecnością. Jeśli nie - to fakty, że bajkę wybrała starsza a nie młodsza to ŻADNE zadośćuczynienie - pomijając już detal, że starszej zapewne głęboko wisi czy mała ogląda nielubianą przez siebie bajkę czy w tym czasie układa klocki bądź maluje plakatówkami. Zadośćuczynieniem byłoby zrobienie czegoś co starsza LUBI (a młodsza niekoniecznie). Np kupno ze SWOICH oszczędności i WŁASNEJ inicjatywy (nie "bo mamusia kazała!") jakiegoś elementu do kolekcji siostry (jeśli coś zbiera) itp. Wyrzeczenie się czegoś SWOJEGO dla drugiej osoby.
                                              • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:01
                                                Generalnie miałam napisać to samo, ale panna mnie ubiegła. Zgadzam się, to nie jest żadne zadośćuczynienie. Zadośćuczynienie by było, gdyby młodsza musiała poświęcić swój komfort, żeby zrekompensować krzywdę starszej.
                                              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:11
                                                "I nie, obejrzenie wraz z siostra wybranej przez siostrę bajki - nadal nie jest zadośćuczynieniem."
                                                W naszym przypadku jest. smile U nas jest, ze jesli cos ogladaja, a maja inne gusta, to ogladaja na zmiane - najpierw to co lubi jedna, potem to, co woli druga. Roznia sie pod wzgledem ogladanych bajek/filmow znacznie, wiec rezygnacja z ogladania tego co by sie chcialo, jest w naszych przypadku "poswieceniem". smile

                                                "Zadośćuczynieniem byłoby zrobienie czegoś co starsza LUBI (a młodsza niekoniecznie)."
                                                No wlasnie. U nas jest to przykladowo ogladanie konkretnej rzeczy w tv. Bo lubia inne rzeczy, czyli dokladnie to co piszesz. smile Zwykle jest wojna o to, by ogladac to czy tamto. Wiec w przypadku moich corek - ugiecie sie i ogladanie tego, co akurat woli siostra - czesto jest karta przetargowa wink
                                                • mikk25 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:21
                                                  Dziwne zwyczaje, po co tracić czas na oglądanie czegoś nieciekawego. Niech one więcej czasu spędzają osobno i to im dobrze zrobi.
                                                • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:50
                                                  Skoro i tak wybierają na zmianę, no to wielka mi kara, że siostra wybierze dwa filmy... big_grin Nie bądź śmieszna, bo dla dziewięcioletniej pannicy to jest ŻADNA kara. big_grin Ot, mniej fajnie spędzony czas, niż gdyby mogła sama decydować, ale nie przesadzajmy! Zwłaszcza, że wszak nie musi siedzieć i oglądać tej nielubianej bajki - może w tym czasie sięgnąć po inne rozrywki - których jej nie podmówisz, bo wszak "karą" jest to, że to siostra wybrała film, który młodsza i tak ma w nosie...
                                                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 03:02
                                                    "Nie bądź śmieszna, bo dla dziewięcioletniej pannicy to jest ŻADNA kara."
                                                    Mowisz tak, bo nie wiesz co sie dzieje, gdy nagle trzeba ogladac to, czego sie nie chce wink Wybaczam.

                                                    "może w tym czasie sięgnąć po inne rozrywki - których jej nie odmówisz,"
                                                    Nie siega. Siedzi i poslusznie oglada tongue_out
                                                  • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 10:01
                                                    To że siedzi przed tv nie znaczy że ogląda. To raz. A dwa: może jako kara "masz siedzieć i oglądać nielubiany film z siostrą bo byłaś dla niej niemiła" jest realne, ale jakim to jest "zadośćuczynieniem" dla starszej za to, że twój "słodki łobuziaczek" ją popchnął, uszczypnął itd?
                                        • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:47
                                          to pytaj tych, co was znają mądralo. tyko niech Ci anonimowo napiszą na kartce. zdziwiłabyś się.
                    • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:38
                      >Nie jestem za karami cielesnymi, wiec bic nie bede

                      ojp. urocze. kary cielesne są zabronione prawem. to nie powinien być Twój wybór (choć widzę, ze ewidentnie jest)
                      ale swoja drogą, jeśli dla Ciebie nie jest to oczywiste, to może tłumaczyć przemocowe zachowania córki.

                      cała reszta: co to znaczy odbierasz zabawkę? odbierasz na zawsze? słodycze - no to nie jest wielka kara, chyba że dzieciak jest uzależniony od słodyczy. wyjście - zdarzyło się tak że wyszliście gdzieś bez niej? w jakieś miejsce atrakcyjne?
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:50
                        "co to znaczy odbierasz zabawkę? odbierasz na zawsze?"
                        Oczywiscie nie na zawsze. Nie slyszalam o teorii mowiacej, ze jesli za kare zabiera sie zabawke, to na zawsze.

                        "słodycze - no to nie jest wielka kara, chyba że dzieciak jest uzależniony od słodyczy."
                        Uzalezniona nie jest. Na slodycze w domu jest limit (moge rozwinac jesli chcesz).
                        Kara jest odebranie tego, na czym zalezy dziecku - dla jednego to bedzie cos slodkiego, dla innego ipad, dla jeszcze innego zakaz robienia slime jesli to jest ulubiona zabawa (z zycia wziete) wink

                        "zdarzyło się tak że wyszliście gdzieś bez niej? w jakieś miejsce atrakcyjne?"
                        Nie zdarzylo sie, bo nie ma u nas takiej mozliwosci. Gdyby byla - stosowalabym i to.
                        • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:20
                          dobra, dla mnie jest jasne, ze kary nie zadziałają. eskalowanie ich w pewnym momencie byłoby pewnie okrutne. musisz inaczej dotrzeć do córki. pierwsze: empatia. bicie powinno być tabu, ale bicie osób bliskich (które kochamy) niewyobrażalne. drugie: córka powinna być w stanie zaprzestać pewnych bezsensownych zachowań na samo Twoje stanowcze "nie". powinna wiedzieć, ze przekracza granice, i naraża się na waszą dezaprobatę i że to jest najgorszą karą, nie jakieś zabieranie zabawek. to działa, kiedy rodzic jest naturalnym autorytetem, kiedy dziecko wie, że to rodzic ostatecznie wie, co jest dobre, a co złe. rodzic wyznacza strefy tabu. "tego się nie robi nigdy". albo "to się robi tylko w wyjątkowych przypadkach", tu wyliczenie.
                          jak to osiągnąć? no nie mam pojęcia. my osiągnęliśmy, po prostu. ale ja Ci nie doradzę, jak to zrobić z Twoją córką na dość późnym etapie. ale może psycholog pomoże. Tobie, nie jej.

                          to nie oznacza, ze dziecko się zawsze podporządkowuje rodzicom. nasza córka kwestionuje mnóstwo naszych decyzji, są negocjacje, dyskusje. ale wie, które może zakwestionować. np. "koniec na dziś gry na tablecie" - tu się zaczynają negocjacje, jeszcze 5 minut itd. ale nigdy nie zakwestionuje: "nie wolno krzywdzić ani wykorzystywać osób słabszych". ona wie, co leży w kwestii niepodważalnych zasad, a co w kwestii spraw umownych. skąd wie? nie wiem, nasiąkła tym.
                        • rosa-fira Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 18:06
                          A czy jest możliwość, żebyś wyszła gdzieś wyłącznie ze starszą córką?
    • gryzelda71 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:41
      Ty nie masz dylematu czy godzić, tylko jak wymóc na starszej posłuszeństwo młodszej.
      • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:46
        A ojciec to jakis jest coby potrzasnal niesprawiedliwa matka faworyzujaca jedna core kosztem drugiej ?
        • sowa.rasowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:54
          Haha, uwielbiam to forum za eskalację.
          Najpierw delikatnie "nie ingeruj"
          Potem "twoja córka powinna się nauczyć że nie można popychać i oczekiwać wspólnej zabawy"
          Następny krok to "rozwydrzony bachor" i kultowe "co z ciebie za matka"
          Teraz jesteśmy już przy "ojcu który pozwala na takie bezeceństwa"
          Za chwilę będzie telefon "halo policja proszę przyjechać na forum"
          • zona_glusia Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 12:20
            sowa.rasowa napisała:

            > Haha, uwielbiam to forum za eskalację.
            Prawda big_grin
            Co nie znaczy, że autorka wątku nie robi błędu w wychowaniu córek (cóż, jest tylko człowiekiem) i forum ma rację mimo popadania w przesadę.
            • sowa.rasowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 13:01
              Też myślę że coś może być na rzeczy, ale to tylko autorka może wiedzieć. My tu mamy krótki opis jednej sytuacji, która jak widać obudziła jakieś uśpione demony u starszego rodzeństwa, bo niektóre teksty są po prostu agresywne.

              Przypomina mi się moja teściowa która mi tłumaczyła przez ponad godzinę że nie wolno obciążać starszego dziecka zbyt dużą odpowiedzialnością i w ogóle to dziecko ma mieć dzieciństwo, a nie opiekować się młodszym i żebym nigdy przenigdy nie kazała ustępować bo starszy.
              Problem w tym że mam jedynaka, a w czasie tej rozmowy radośnie baraszkował na plecach (bo nie umiał się na brzuch jeszcze odwrócić). Teściowa oczywiście jest starszą siostrą i tak się od wielu lat terapeutyzuje.
              • makurokurosek Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 13:10
                "My tu mamy krótki opis jednej sytuacji, która jak widać obudziła jakieś uśpione demony u starszego rodzeństwa, bo niektóre teksty są po prostu agresywne.
                "

                Ja akurat jestem tym młodszym rodzeństwem, oczkiem w głowie tatusia i owszem wiele rzeczy mi odpuszczano , co przez długi czas kładło sie cieniem na moje relacje z rodzeństwem, ale mimo to moi rodzice nie zaakceptowaliby tak agresywnego i zwyczajnie chuligańskiego zachowania. Nie wyobrażam sobie jako matka braku reakcji wobec słownej czy fizycznej agresji.
                • sowa.rasowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 13:18
                  Podałam tylko jedną możliwą przyczynę takiej eskalacji od "nie ingeruj" do "co z ciebie za matka skoro nie potrafisz bachora wychować", pewnie jest ich więcej.

                  A, i nie znam twoich postów w tym wątku więc nie musisz mi się tłumaczyć.
                  • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:52
                    ona się nie tłumaczy, ale wskazuje, że Twoja teza jest fałszywa.
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 12:44
            Tez mi sie podoba tongue_out
          • 3-mamuska Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:57
            sowa.rasowa napisała:

            > Haha, uwielbiam to forum za eskalację.
            > Najpierw delikatnie "nie ingeruj"
            > Potem "twoja córka powinna się nauczyć że nie można popychać i oczekiwać wspóln
            > ej zabawy"
            > Następny krok to "rozwydrzony bachor" i kultowe "co z ciebie za matka"
            > Teraz jesteśmy już przy "ojcu który pozwala na takie bezeceństwa"
            > Za chwilę będzie telefon "halo policja proszę przyjechać na forum"


            Forum podpada w przesadzę i dosadne słowa ,bo autorka watku zaczyna bronić młodszej niż rozumie co jej się chce forum przekazać. Samo to ze wogole przyszło jej do głowy żeby starsza przekonywać do zabawy z młodsza bo młodsza słodko przeprosiła.
            I ze takie zachowanie powtarza się, a mamusia uważa za słodkie łobuzerstwo.
            • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 20:38

              > Forum podpada

              Forum POPADA w przesadę, a dosadnych słów się używa, nie można w nie "popaść".

              Ad meritum - ja bym się skupiła na punkcie, co do którego autorka się zgadza, czyli: jak zapobiec zachowaniom agresywnym.

              Kłócić się z autorką o podejście do dzieci można do upadłego, ale to nic nie daje, jak widać.
          • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:50
            forum jak pewna zbiorowość się wkurzyło. bo wątkodajka idzie w zaparte. więc eskaluje się argumenty. co jeszcze można zrobić? dać klapsa? ;P
        • gryzelda71 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 10:21
          Nie pytaj mnie o ojca.
          • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 13:08
            Oj tam ale nic nie wiesz? Hm no nic zupelnie. Moze jednak wiesz, no wez przypomnij sobie 😀😀😀😀.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:31
        Kula w plot, ale skoro wiesz lepiej czego chce... wink
    • aerra Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 09:57
      Serio?
      Nie dość, że pozwalasz na takie zachowanie (bo przepraszam bardzo, zwrócenie uwagi (które córka najwyraźniej ma w nosie, skoro takie zachowania się powtarzają) i nie wyciągnięcie żadnych konsekwencji jest po prostu porażką wychowawczą) i JESZCZE do tego rozważasz stanięcie po stronie winnej?
      Może trzeba było jednak reagować w momencie jak młodsza popycha siostrę?
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:34
        Pisalam z 10 razy, ale napisze poraz 11. smile Zareagowalam, gdy spychala siostre i reaguje za kazdym razem. Konsekwencje sa rowniez wyciagane. Znowu wniosek zle wyciagniety
        • aerra Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 17:40
          Wnioski możemy wyciągać jedynie na postawie danych jakie dostarczyłaś - jak dostarczasz lewych danych, to masz lewe wnioski.
          Tylko zauważ, że jest tu wyjątkowa, jak na forum, zgodność w temacie (kupuj siodło wink )
          Skoro natomiast wyciągasz konsekwencje i reagujesz, to może reagujesz jednak nie do końca dobrze i konsekwencje też są zbyt słabe, skoro młodsza takie zachowania powtarza, a przeprosiny nie są szczere (bo po szczerych przeprosinach następuje poprawa, a nie powtórka z rozrywki).
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:01
            "Może reagujesz jednak nie do końca dobrze i konsekwencje też są zbyt słabe, skoro młodsza takie zachowania powtarza"
            Tu przyznaje racje - konsekwencje dzialaja krotkoterminoweo. Chetnie sie dowiem co mozna robic, by dzialaly na dluzej.
            • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:18
              cotton-blossom napisała:

              > "Może reagujesz jednak nie do końca dobrze i konsekwencje też są zbyt słabe, sk
              > oro młodsza takie zachowania powtarza"
              > Tu przyznaje racje - konsekwencje dzialaja krotkoterminoweo. Chetnie sie dowiem
              > co mozna robic, by dzialaly na dluzej.
              >
              Wspierać starszą córkę w odmawianiu młodszej.

              Zwracać uwagę młodszej córce, że jednak może usiąść gdzie indziej.


              Ewentualnie sugerować, żeby młodsza pierwsza wybrała miejsce do siedzenia i NIE PRZESIADAŁA SIĘ (nie bawiła w spychanie siostry).

              Przesadzać starszą na przednie siedzenie samochodu (rozdzielać córki).
              • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:21
                Ewentualnie sugerować, żeby młodsza pierwsza wybrała miejsce do siedzenia (WTF????)
                9 latka ma mieć przywileje WYBIERANIA miejsca siedzenia? nawet jak 11 latka weszła pierwsza do tego przedpokoju ( jak wynikało z opisu )
                Znaczy starsza siostra może zajmować miejsca łaskawie wyznaczone przez młodszą???
                Grubo pojechałaś
              • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:22
                Dodam:

                W przypadku zachowań analogicznych (np. młodsza KONIECZNIE musi się bawić akurat tym, czym bawi się starsza) spokojnie zwracać uwagę, że nie, nie musi.

                W przypadku fochów - nie ustępować.
                • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:24
                  według niej może i musi, ale nie będzie, bo akurat bawi się tym starsza.
              • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 19:22
                Zwracać uwagę młodszej córce, że jednak może usiąść gdzie indziej.

                to uprzejme, ze może usiąść. łaskawca.
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:10
                W koncu jakis konkret. Dzieki. smile
            • aerra Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 21:02
              Ciężko coś radzić, skoro nie wiemy co stosujesz, bo starannie to ukrywasz wink
              • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 21:17
                aerra napisał(a):

                > Ciężko coś radzić, skoro nie wiemy co stosujesz, bo starannie to ukrywasz wink

                Popieram.
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:56
                "Ciężko coś radzić, skoro nie wiemy co stosujesz"
                Nie wiem w czym problem. Powtorze przyklad ze schabowym. smile Jesli prosze o przepis na schabowego, to najpierw mam napisac o tym, jak sama go robie? Nie znalam tej zasady.
                • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:05
                  Otóż jeśli twój post wygląda "jak zrobić dobre schabowe, bo moje się nie udają dobre?" to tak, pytanie "A jak robisz do tej pory?" jest zasadne. Bo odpowiadający nie wie czy robisz z kością czy bez, czy obtaczasz w mące jajku i bułce, czy tylko w jajku i bułce, czy obrabiasz jakoś mięso przed smażeniem, czy smażysz na smalcu czy na oleju, na głębokiej patelni czy na płaskiej, a każdy z tych czynników może być znaczący. I milion innych.
                  Podobnie tutaj, tylko tutaj jest bardziej skomplikowane, bo każdy człowiek to inny charakter. Dopóki nie napiszesz co stosowałaś (i co wiadomo, że nie jest skuteczne w najmniejszym stopniu) to nijakich porad nikt ci udzielić nie może.
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:30
                    Ale moj post nie wygladal "jak zrobic dobre schabowe, bo moje sie nie udaja"
                    Moj post brzmial "jak zrobic schabowe?" - if you know what I mean wink
                    Do tego nie jest potrzebna wiedza o tym, jak ja to robie. Wystarczy odpowiedziec na pytanie i podac przepis (czyli w tym przypadku - "jakie konsekwencje powinno sie wyciagac z popychania siostry")
                    Niestety - wiekszosc osob jedynie krytykuje i przykleja latke (mamie, corce), a to jest dalekie od recepty na to, jak zrobic schabowe wink
                    • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:03
                      W przypadku dziecka to nie działa. Bo co ci z odpowiedzi np "Jeśli młodsza podniesie jakkolwiek rękę na starszą to ją walnij tak, żeby poczuła, że bicie nie jest fajne"? Skoro gdzieś tam deklarujesz, że ty nigdy nie uderzysz dziecka? Albo np z rady "zamknij ją na godzinę w piwnicy" jeśli nie macie piwnicy?
                      No, niestety. Wiemy już z twoich postów, że schabowe robisz kiepskie. Ale nadal szczątkowo i półgębkiem poddałaś niektóre elementy przepisu wg którego robisz...
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:24
                        Swoj przepis na schabowe przedstawilam juz conajmniej kilka razy wink
                        I jak najbardziej - rady w stylu 'kaz siostrze oddac', lub 'zamknij ja w piwnicy' sa lepsze niz zadne rady. (Mimo, ze nie ze wszystkimi bym sie zgadzala... jak z tym oddawaniem smile Z 20 dostepnych rad wybralabym te, ktore sa fizycznie mozliwe do zrobienia lub zmodifikowania (czyli np zamiast do piwnicy wyslalabym ja na strych) big_grin oraz te, ktore zgadzaja sie z moim sposobem wychowania.

                        Mowienie komus "jestes beznadziejna kucharka", "co to za kobieta, co nie umie zrobic schabowych?!", "pewnie jestes chora umyslowo, skoro nie umiesz kotletow zrobic" - nie wnosi NIC, nie pomaga w rozwiazaniu problemu, nie przynosi zadnego rezultatu (moze poza chwilowa satysfakcja i duma hejtera) wink
                        • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 02:34
                          Ok, możesz oczekiwać, że któraś z rad losowo wybranych akurat się sprawdzi. Ale jednak lepsze porady byś uzyskała, gdybyś napisała "Ja robię schabowe tak i tak, tego i tego nie mogę zrobić bo gdyż. Co mogę zrobić, żeby schabowe były lepsze, bo moje nie są dobre.". Wówczas zapewne też część odpowiedzi by była dla ciebie nie do zastosowania, ale jednak byłoby większe prawdopodobieństwo, że ktoś podda pomysł i może nie będzie to nektar z ambrozją, ale jednak całkiem niezłe schaboszczaki? Bo na razie to sama wiesz...
                        • szarsz Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 09:27
                          Oddawanie to nie bicie. Moje mają od zawsze pozwolenie na oddawanie, nie boją się tego robić i wiedzą, że matka stanie po ich stronie. Równie dobrze wiedzą, że się nie zaczyna.
                          W efekcie czego nie mają problemów z rówieśnikami, nawet tymi agresywnymi, bo tacy agresywni czują respekt przed siłą i czują, że się ich nie boją.

                          A Twoja starsza córka musi mieć jakiś sposób na młodszą. Aktualnie nie ma- bo nawet jak probuje załatwiać sprawę w sposób nad wyraz cywilizowany, to ty zastanawiasz się, jak wytrącić jej jedyną broń.
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:31
                            "Oddawanie to nie bicie."
                            To tylko poglad, opinia.
                            Mozna dywagowac.
                            Wg mnie bicie to bicie. Obojetnie czy zaczynasz bic kogos, czy bijesz w odwecie. Bicie to bicie. Obojetnie jak ladnie nie ubierzesz tego w slowa. Wiec roznimy sie pogladami co do tego. Mamy prawo. smile
                            • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:06
                              nie, to nie pogląd. to są ogólnie obowiązujące (nie tylko w Polsce) normy prawne. bić nie można, są na to przepisy karne. gdy jednak ktoś zacznie Cię bić, masz prawo się bronić. w przypadku skrajnym, możesz nawet zabić i sąd Cię uniewinni. więc to nie jest jakiś sobie pogląd z wielu.

                              u mnie jest podobnie jak u szarsz - córka wie, że absolutnie nie można bić. POZA sytuacjami, gdy ktoś ją bije. wtedy ma pełne przyzwolenie na oddanie. agresor nie zasługuje na ochronę, bo w dorosłym życiu ochrona agresora może się skończyć śmiercią ofiary.
                              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:21
                                Z tego co piszesz wynika, ze jesli jedna corka popycha druga, powinnam powiedziec "to ty tez ja popchnij". Analogicznie - jesli jedna cos drugiej zepsuje - powinnam powiedziec "to ty tez jej zepsuj"....Tudziez
                                gdy jedna powie w szkole sekret siostry (tak, takie problemy maja dzieci), to powinnam powiedziec "to ty tez powiedz wszystkim jej sekret"
                                Wybacz, ale nie uwazam tego za wychowawcze. Nie ucze dzieci zasady zab za zab.
                                Oczywiscie, jesli dochodziloby do tego, ze ktos sie nad nia zneca, oklada ja w szkole, to radzilabym jej sie bronic, ale to jest troche inna sytuacja, bo tu chodziloby o powstrzymanie napastnika od wyrzadzenia wiekszych obrazen. Widze roznice miedzy tymi sytuacjami.
                                • kura17 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 08:20
                                  cotton-blossom napisała:

                                  > Nie ucze dzieci zasady zab za zab.

                                  widzisz, a ja ucze dzieci zasady "jak bog kubie, tak kuba bog" - ze w zyciu akcja powoduje reakcje. nie, ze trzeba sie zlem za zlo odwdzieczac, ale ze MOZNA swoim zlym zachowaniem sprowokowac rownie zla reakcje (a dobrym - dobra). nie zyje sie w prozni i to, jak na nas reaguja inni ludzie, w duzej mierze zalezy od naszego zachowania.

                                  > Z tego co piszesz wynika, ze jesli jedna corka popycha druga, powinnam powiedziec "to ty tez
                                  > ja popchnij". Analogicznie - jesli jedna cos drugiej zepsuje - powinnam powiedziec "to ty tez jej
                                  > zepsuj"....Tudziez gdy jedna powie w szkole sekret siostry (tak, takie problemy maja dzieci), to
                                  > powinnam powiedziec "to ty tez powiedz wszystkim jej sekret"

                                  nie powinnas namawiac do odwetu (tez tak nie robie), JEDNAK mozesz powiedziec, ze odwet moze sie zdarzyc - bo tak wlasnie ludzie czasem reaguja na paskudne zachowanie w stosunku do siebie. mozesz powiedziec, ze wcale sie nie zdziwisz, ze ktos ja popchnie, zepsuje zabawke, powie jej sekret - "nie rob drugiemu, co tobie niemile" - powtarzam to moim dzieciom caly czas.

                                  dla mnie brakuje w Twoim zachowaniu wzmocnienia "pozycji", zachowania starszej corki - juz w trakcie porannej przepychanki bym powiedziala (po zakonczeniu popychania) - nie zdziw sie, ze pozniej siostra nie bedzie chciala z Toba rozmawiac, ja tez bym nie chciala po takim zachowaniu. a w aucie, po pierwszych prosbach mlodzej powiedzialabym to samo - starsza nie chce sie z Toba bawic, bo ma bardzo dobry powod, tez bym sie tak czula na jej miejscu, musisz sie zastanowic nad tym, jakie Twoje zachowanie prowokuje reakcje ... i tak "za kazdym razem" ...

                                  wedlug mnie powinnas wspomoc starsza, w kazdej sytuacji konfliktowej tego typu, jak rowniez poza nimi. a jak mlodsza sie obraza, ze faworyzujesz starsza, to odpowiadaj, ze nie, nie faworyzujesz, po prostu sprawiedliwie reagujesz na jej zachowanie, a z miloscia do niej nie ma to nic wspolnego, nadal ja bardzo kochasz.
                                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 15:10
                                    „widzisz, a ja ucze dzieci zasady "jak bog kubie, tak kuba bog"”
                                    To Ty uczysz tak, a ja ucze inaczej. smile
                                    Ja Ci nie mowie, ze robisz zle, bo wiem, ze masz argumenty na to czego uczysz swoje dzieci. Moja opinia nie jest wazna (mimo, ze inna niz Twoja). Mamy inny pomysl na sposob wychowywania dzieci. I niech tak pozostanie, bo ani Ty nie zaklonisz mnie, ani ja Ciebie smile
                                    • kura17 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 15:32
                                      >> „widzisz, a ja ucze dzieci zasady "jak bog kubie, tak kuba bog"”
                                      > To Ty uczysz tak, a ja ucze inaczej. smile

                                      owszem, zauwazaylam.

                                      > Mamy inny pomysl na sposob wychowywania dzieci. I niech tak pozostanie, bo ani Ty nie
                                      > zaklonisz mnie, ani ja Ciebie smile

                                      no na pewno mnie do niczego nie naklonisz, bo Ty nie piszesz, jakie masz sposoby na wychowanie dzieci - nie piszesz, jak robisz tego kotleta ... pytasz, jak inni robia, a potem - cokolwiek ludzie nie napisza - to krytykujesz, ze TY robisz INACZEJ (ale jak konkretnie, to juz nie) ... bardzo dziwny sposob prowadzenia rozmowy, z ktorej chce sie czegos nauczyc ...
                                      ... ah wait, Ty pewnie nie chcesz sie wcale nic od nas uczyc ...
                                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 15:59
                                        Pisalam wiele razy jak robie moje kotlety. wink Nie zauwazylas, nie doczytalas, nie chcialo Ci sie czytac wszystkich postow, lub zwyczajnie je zignorowalas, ale TAK - pisalam co konkretnie robie w tych konkretnych sytuacjach. Powtorke uznaje za zbedną.
                                        • kura17 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 16:14
                                          ja nie pisalam o tych konkretnych sytuacjach, tylko o "pomysle na wychowanie dzieci" - to Twoje slowa. o tych kotletach trudno wywnioskowac z dwoch opisanych sytuacji (poza faktem, ze nie uznajesz bicia dzieci, ja zreszta tez nie). zreszta, gdy forumki rzucily sie Ciebie krytykowac, sama pisalas, ze po opisie jednej/dwoch sytuacji trudno miec obraz calosci, a teraz zmieniasz zdanie?...
                                          ... ah wait, nie mozna wyciagnac negatywnego zdania o Tobie z kilku sytuacji, ale juz o Twoim super pomysle na wychowanie dzieci tak, co?

                                          i wyobraz sobie, ze czytalam wszystkie posty, nic nie ignorowalam - zwyczajnie za malo napisalas, a teraz w dziecinny sposob stosujesz "argumenty" personalne ... brzydki sposob prowadzenia rozmowy - znowu ...
                                • szarsz Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 09:37
                                  > jesli jedna cos drugiej zepsuje - powinnam
                                  > powiedziec "to ty tez jej zepsuj"....

                                  Tak, ja też zaczynam myśleć, że jesteś trollem. To niemożliwe, żeby dorosła kobieta, matka dzieciom... W oddawaniu nie chodzi o odwet, ale o ochronę siebie. Gdy ci ktoś coś zepsuje, to naprawia bądź odkupuje. Gdy cie ktoś bije, to nie oddajesz mu dwa razy tyle samo ciosów, wystarczy raz,żeby agresor się uspokoił i przestał.
                                • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 15.10.18, 19:19
                                  a ja nie powiedziałam, że uczę zasady ząb za ząb jako reguły moralnej, nadinterpretowujesz. tylko, że jeśli ktoś bije moją córkę a ona mu odda, to zawieszamy zasadę "nigdy się nie bije" i nie dostanie za to bury. to jest wyłącznie teoretyczne, bo moja córka nie uderzyła jeszcze nigdy żadnego dziecka, również po to, żeby oddać. więc ja o biciu przez moją córkę kogokolwiek mogę sobie porozmawiać wyłącznie teoretycznie. ewidentnie jednak moje metody lepiej zadziałały.
                    • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:59
                      >Ale moj post nie wygladal "jak zrobic dobre schabowe, bo moje sie nie udaja"
                      Moj post brzmial "jak zrobic schabowe?" - if you know what I mean wink

                      no dobrze, chcesz przepis bez kontekstu, to ja Ci go dam. ja mówię podniesionym głosem: "natychmiast przestań się tak zachowywać", albo jak sie wkurzę to i krzyknę i dodam: "do cholery" i moja natychmiast przestaje. i co, u Twojej córki zadziała? czemu nie zdziwi mnie, że nie?
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:24
                        No nareszcie smile (polowicznie)
                        "ja mówię podniesionym głosem: "natychmiast przestań się tak zachowywać", albo jak sie wkurzę to i krzyknę i dodam: "do cholery"

                        "i co, u Twojej córki zadziała? czemu nie zdziwi mnie, że nie?"
                        to juz nie bylo potrzebne, bo merytorycznie nic nie wnosi smile
                        • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 15.10.18, 19:21
                          prezentujesz dość teflonową postawę, wiec prowokujesz złośliwości.
                          no ale mam rację - ta moja rada nic Ci nie da, bo u Ciebie nie zadziała?
            • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:54
              zbudować autorytet. żeby na Twoje: "natychmiast przestań", dziecko reagowało, zanim starsza odczuje dyskomfort.
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:27
                "zbudować autorytet. żeby na Twoje: "natychmiast przestań", dziecko reagowało"
                W 8 przypadkach na 10 reaguje. W 2 - nie.
                Czy to oznacza brak autorytetu? Serio sie zastanawiam. Czy autorytet ma sie TYLKO wtedy gdy jest 10/10? Jak najbardziej powaznie mowie, ze sama sie zastanawiam.
                • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:54
                  No to co robisz w sytuacji: młodsza popycha starszą, mówisz "Nie wolno" a ona akurat ma widzimisię, że ma cię w nosie? Albo pozornie odsuwając się - jeszcze szarpnie za włosy, uszczypnie. Albo nie przestając szamotaniny zaczyna ględzić na zasadzie "Ale mamo, bop ona mi...". Co konkretnie robisz?
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 03:06
                    Nie ma takich sytuacji.
                    W tych 2 przypadkach na 10 - gdy nie reaguje, to znaczy, ze nie przestaje popychac. Na pewno nie mialam a mysli, ze "jeszcze szarpnie za włosy, uszczypnie." Czegos takiego nie ma. To co opisalas, to nie "nieprzestawanie", a robienie dodatkowo innych, gorszych rzeczy. Not the case.
                    • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 10:06
                      Blebleble... No to ok, mówisz, że ma przestać a ona akurat nie reaguje. Co robisz? Powtarzasz swoje? Każesz jej przestać i iść do swojego pokoju? A co jeśli za 15 minut musicie iść do szkoły? Sama napisałaś w pierwszym poście, że twoja młodsza często siostrę a to popchnie, a to uszczypnie... Więc odpowiedz mi konkretnie, nie co ona robi jak zareaguje, tylko co i jak TY robisz, gdy w chwili agresji wobec siostry nie reaguje?
    • de.nicol Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 10:22
      O Jezusie... Jak żal mi starszej siostry. A najbardziej tego, że ona już doskonale wie jak "jest kochana" przez matkę. Pozostaje nadziej, że ma jakieś oparcie w ojcu.
    • bellatri.x.lestrange Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 10:49

      > Co byscie zrobily?
      Starszą pochwaliłabym za asertywność i słuszna decyzję odnośnie nie grania w karty.
      Młodszą poprosilabym stanowczym głosem, żeby przestała ryczec w samochodzie, bo mnie to drażni i siostrę też.
    • jehanette Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:31
      Nie wtrącać się, bić w duchu brawa za asertywność starszej, młodszej zwrócić uwagę że właśnie ponosi konsekwencje (jakże książkowe, prawdziwe, naturalne!) swojego niefajnego zachowania. Jako starsza siostra bardzo źle wspominam oczekiwanie wobec mnie, że będę tolerować, wybaczać i puszczać w niepamięć różne wybryki młodszego brata.
    • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:39
      Zgadzam się z większością (apropos, ta zgodność forumek powinna dać ci do myślenia).
      Młodsza to wredna manipulantka dokuczająca siostrze przy aprobacie matki. Tak naprawdę gdybyś chciała ukrócić te zachowania, to dawno byś to zrobiła.
    • piekna_remedios4 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:50
      młodsza musi wyraźnie odczuć, że jej zachowania są naganne. Gadać sobie mozesz, już to słyszę "Zuziu, no nie spychaj Ani z krzesła, to brzydko"
      akcja - reakcja i bierz starszą w obronę. Inaczej mała myśli, że ona jest górą i ma twoje poparcie.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:35
        "Gadać sobie mozesz, już to słyszę "Zuziu, no nie spychaj Ani z krzesła, to brzydko"
        Obawiam sie, ze zle slyszysz wink Oj i to jak
        • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 20:39
          cotton-blossom napisała:

          > "Gadać sobie mozesz, już to słyszę "Zuziu, no nie spychaj Ani z krzesła, to brz
          > ydko"
          > Obawiam sie, ze zle slyszysz wink Oj i to jak

          To się chętnie dowiemy, co naprawdę było słychać. I owszem, to należy do omawianego tematu.
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:12
            Odpowiadajac na Twoje pytanie: zwrocilam stanowczym tonem uwage, poczym kazalam jej sie przesiasc na miejsce obok. Na dyskutowanie ani nic wiecej nie bylo czasu, bo lecialysmy do szkoly.
            (Nadstawiam plecow - mozesz skakac) wink
            • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:16

              > (Nadstawiam plecow - mozesz skakac) wink

              Słuchaj, 100% twoich odpowiedzi zawiera czepianie się forumek, nawet wtedy, kiedy odpowiadają ad meritum i niczego sobie, jak twierdzisz, nie odpowiadają.


            • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:34
              \
              > (Nadstawiam plecow - mozesz skakac) wink

              No właśnie, post był merytoryczny, a tu nagle taka uwaga, po co?
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:42
                Po co ta uwaga? smile
                Po to, ze czytajac to forum (jak i kazde inne zreszta) widac czarno na bialym, ze cokolwiek by sie nie napisalo - zawsze znajda sie osoby (glownie te, od poczatku uprzedzone), ktore podadza taka intepretacje tego co piszesz, ze i tak wyjdzie, ze robisz cos zle wink

                Jak tu, na tym obrazku (na podst madrej bajki)
                https://img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201403/1394059491_8qp6yr_600.jpg
                • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:49
                  cotton-blossom napisała:

                  > Po co ta uwaga? smile
                  > Po to, ze czytajac to forum (jak i kazde inne zreszta) widac czarno na bialym,
                  > ze cokolwiek by sie nie napisalo - zawsze znajda sie osoby (glownie te, od pocz
                  > atku uprzedzone), ktore podadza taka intepretacje tego co piszesz, ze i tak wyj
                  > dzie, ze robisz cos zle wink

                  A to ja jestem tymi osobami czy stosujesz odpowiedzialność zbiorową?
                  >
                  > Jak tu, na tym obrazku (na podst madrej bajki)

                  Historyjka jest mi od dawna znana i nie pasuje do Twojego przypadku.
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:02
                    pasuje jak najbardziej smile Napisalam jak zareagowalam podczas spychania z krzesla i czekam na komentarze ile bledow wychowawczych popelnilam. tongue_out (na podstawie tendencji rozmow forumowych)
                    • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:04
                      cotton-blossom napisała:

                      > pasuje jak najbardziej smile

                      Zastosowałaś wobec córek kilka reakcji i każda z tych reakcji została skrytykowana?
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:58
                        Nie to mialam na mysli. Na podstawie obserwacji rozmow forumowych, wnioskuje, ze cokolwiek sie nie powie, to zawsze sie ktos przyczepi.
                    • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:09
                      >czekam na komentarze ile bledow wychowawczych popelnilam.

                      popełniłaś je wcześniej. córka się Ciebie nie słucha. no rozumiem 15-latka, bunt nastolatki, ale 9-latka?
                      • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:11
                        plus nie jest nauczona empatii. oczywiście, że komentarze o psychopatii są przesadzone, ale ie pojawiły się nie bez powodu - córka zachowuje się poprawnie, tylko tam, gdzie jej się to opłaca. nie zachowuje się poprawnie wobec najbliższej sobie osoby. nie ma wobec niej za grosz empatii. czemu?
                        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:31
                          O empatii bylo tu juz dosc sporo, we wczesniejszych postach. Nie ma sensu powtarzac smile
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 02:30
                        "no rozumiem 15-latka, bunt nastolatki, ale 9-latka?"
                        Czyli niesluchanie sie 15latki jest calkowicie usprawiedliwione wiekiem. Moze, no bo przeciez przechodzi bunt, tak? smile A taka 9-latka to powinna chodzic jak w zegarku pewnie, bo jeszcze za mloda na bunt. smile Ciekawa teoria
                        • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 15.10.18, 19:33
                          nie, w tym wieku rodzice jeszcze maja naturalny autorytet, w wieku nastolęctwa zostaje on nadwerężony, bo nastolatkom się wydaje, że wszystko wiedzą lepiej, jak również powiększa się ich prywatny świat, którym nie dzielą się z rodzicami i autorytet wtedy zyskują np. koledzy.
                          generalnie im człowiek starszy, tym mniejszy jest autorytet rodzica (z gatunku: "rodzic zawsze wie lepiej"). bo człowiek się naocznie przekonuje, że nie zawsze.

                          jak Cię traktować poważnie, jak rżniesz głupa i prowokujesz do pisania kompletnych truizmów.
                • chatgris01 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 23:58
                  Tutaj bardziej pasuje ten obrazek...
                  https://img8.demotywatoryfb.pl//uploads/201504/1428415946_bqrjw6_600.jpg
                  • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:07
                    A wiesz? To wlasciwie swietny przyklad z tym zdjeciem u gory. big_grin
                    Koles zalozyl sobie maske konia, wiec teraz wszyscy twierdza ze jest koniem. Czyli pewnie jest. big_grin I nic, ze cale zycie byl czlowiekiem - od dzis powinien czuc sie koniem - w koncu tak wszyscy twierdza tongue_out
                    Zdjecie mimo to, ze mialo byc smiesznym memem, tak naprawde ma rowniez inny przekaz, jak widze wink
                    • ira_08 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 08:28
                      Liczba emotek, jakie wrzucasz w każdą wypowiedź, może być odbierana jako oznaka puszczanie nerwów.
                      • lily_evans11 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:37
                        Typowo pasywno-agresywny sposób prowadzenia dyskusji.
                        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:35
                          Co lepsze? Pasywno-agresywny, czy zwyczajnie "pure" agresywny? wink
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:33
                        "Liczba emotek, jakie wrzucasz w każdą wypowiedź, może być odbierana jako oznaka puszczanie nerwów."
                        Jesli jest tak odbierana - trudno. Kazdy intepretuje po swojemu.
                        Ja w emotkach nie widze tego, co Ty widzisz, ale mamy prawo wyciagac inne wnioski wink
                        • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:14
                          to jest poważny i osobisty dla Ciebie temat, a Ty masz jakieś emotkowe rozwolnienie. tak, wygląda to jakby Ci puszczały nerwy i w ten sposób je maskujesz.
                          myślisz, ze pierwszy raz widzimy takie zachowanie tu na forum? fefnasty jak by napisała triss.
                          • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 11:17
                            No tu się akurat specjalnie nie dziwię. Żadna matka nie przyjęłaby spokojnie na klatę, gdyby ktoś źle pisał o jej dziecku, choćby to była najprawdziwsza prawda. Od razu włącza się tryb obrony przez atak.
                      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 23:37
                        "Liczba emotek, jakie wrzucasz w każdą wypowiedź, może być odbierana jako oznaka puszczanie nerwów."
                        zapomnialam dodac, ze dopieprzanie sie do liczby emotek, moze byc odbierane, jako kolo ratunkowe w sytuacji, gdy wykonczyly sie argumenty tongue_out
                        • black_halo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:03
                          cotton-blossom napisała:

                          > "Liczba emotek, jakie wrzucasz w każdą wypowiedź, może być odbierana jako oznak
                          > a puszczanie nerwów."
                          > zapomnialam dodac, ze dopieprzanie sie do liczby emotek, moze byc odbierane, ja
                          > ko kolo ratunkowe w sytuacji, gdy wykonczyly sie argumenty tongue_out
                          >
                          Mam ochotę przyłożyć Ci po przeczytaniu każdej Twojej wypowiedzi. Masz irytująca manierę używania argumentów ad absurdum tylko po to, żeby wyszło na twoje. Twoja młodsza córka przejęła tą fatalną cechę od Ciebie, inaczej nie uwazałabyś jej za słodkiego łobuziaka.
                          I dlatego siedząc w samochodzie było ci szkoda młodszej, bo przecież tak ładnie przepraszała. Dlatego twoje metody wychowawcze są nieskuteczne.

                          Jeśli w domu z dziećmi dyskutujesz tak jak na forum to nie dziwne, że nie masz efektów. Starsze dziecko nie mam jak się przed tym pieprzeniem od rzeczy bronić. Młodsze zaś przejęło ten irytujący sposób interakcji. I masz co masz.

                          Rady? Skończyć z pieprzeniem.
                          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 00:42
                            "Jeśli w domu z dziećmi dyskutujesz tak jak na forum to nie dziwne, że nie masz efektów."
                            Nie. W domu rozmawiam inaczej. Bo moje dzieci nie maja wnioskow z dupy wink

                            "Mam ochotę przyłożyć Ci po przeczytaniu każdej Twojej wypowiedzi."
                            Czy to Ty pisalas o puszczaniu nerwow? wink Calm down.
                            • black_halo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 10:34
                              cotton-blossom napisała:

                              > "Jeśli w domu z dziećmi dyskutujesz tak jak na forum to nie dziwne, że nie masz
                              > efektów."
                              > Nie. W domu rozmawiam inaczej. Bo moje dzieci nie maja wnioskow z dupy wink
                              >
                              > "Mam ochotę przyłożyć Ci po przeczytaniu każdej Twojej wypowiedzi."
                              > Czy to Ty pisalas o puszczaniu nerwow? wink Calm down.
                              >

                              Jaaasne. Jedno z twoich dzieci wyciągnęło wniosek, że może popychać i szczypać drugie i oczekiwać, że to drugie będzie nadal się z nim bawić. Oraz, że laurka, która ma wartość papieru toaletowego, to zadośćuczynienie za poranne sceny w domu i samochodzie. Jeśli to nie są wnioski z dupy to nie wiem co nimi jest.

                              Ogarnij się kobieto bo nie wiem jak funkcjonujesz w społeczeństwie. Chyba, że męża też szczypiesz i popychacz a potem przepraszasz dając laurki i robiąc herbatę bo jesteś slodką łobuzicą...
                              • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 10:39
                                No, SKĄDŚ się jej córuchna zachowań nauczyła...
                                • black_halo Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 10:55
                                  No właśnie. Opiszę coś z własnego doświadczenia. Mam siostrę młodszą o siedem lat i jak była młodsza to była oczkiem w głowie całej rodziny bo najmłodsza. Na wiele jej pozwalano i zawsze musiałam ustępować bo jestem starsza i mądrzejsza oraz przecież jak młoda mnie szczypała czy kopała to nie mogło boleć.

                                  Rodzice nie reagowali a jeśli już wina była ewidentna to kazali jej przeprosić, co było nieszczere bo młoda nie widziała żadnej winy i gó... warte w sumie są takie przeprosiny.

                                  Doprowadziło to do sytuacji w której nienawidziłam siostry do szpiku kości. I finalnie kiedyś jej wykrzyczałam, jak młoda przechodziła nastoletnie kryzysy osobowości i była nie do zniesienia (nawet dla rodziców), cos bardzo przykrego.

                                  Kilka lat później ona uważała, że to najgorsze co można było zrobić. Przy okazji kolejnej kłótni więc autentycznie wykrzyczalam jej każda przykrość jaką mi robiła przez wiele lat. Nie dosłownie bo przecież drobne rzeczy idą w niepamięć. I dopiero jak miała jakieś 25 lat to do niej dotarło jakim paskudnym i wstrętnym bachorem była. I dopiero wtedy nasze stosunki się poprawiły.
Pełna wersja