thea19 Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 10:43 w zeszlym roku bylam na pogrzebie kolezanki z klasy. raka piersi wykryto u niej 2 lata wczesniej na profilaktycznym usg piersi, byl bardzo wczesny i praktycznie calkowicie uleczalny. przerzuty byly natychmiastowe, leczenie zawiodlo. zostawila 2 malenkich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 11:09 Dobrze a gdyby nas nie bylo tu i on w takiej rozsypce to co z dzieckiem jak by to mialo wygladac? Mnie to juz takie glupoty przychodza do glowy zaczelam myslec ze koles zaraz zwinie zagle serio. Ale to tylko moje urojenia miejmy nadzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
lilia.z.doliny Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 11:21 to przecież mowie- ostatnie zdrowe emocje u niego, to zaufanie do ciebie. dlatego tak. on w pewnym sensie tez jest chory. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 11:47 Jola z całym szacunkiem dla powagi sytuacji, a to w jaki sposób wyciągasz cierpienie tego mężczyzny na publicznym forum jest co najmniej niesmaczne. Pozwalasz obie na oceny, do których absolutnie nie jesteś uprawniona i nie potrafisz zrozumieć, bo nigdy nie byłaś w tak beznadziejnej sytuacji. Być może ty odreagowujesz swój strach w akcjonizmie, jak robiłaś w przypadku choroby swojego męża, ale prawdopodobnie nie byłaś skonfrontowana z sytuacją tak krytyczną, w której pewnie aż tak wiele robić się nie da. Uważam ten wątek za lekko nie na miejscu - głaskajcie mnie, bo ja przeżywam tragedię, a ten łach nie martwi się o nic. I takie insynuacje od kogoś, kto podobno sam od wieków zmaga się z psychicznymi zaburzeniami i miał problemy z normalnym życiem. Chyba sama jesteś w szoku i nie wiesz już co piszesz.... Ale w takich sytuacjach naprawdę zaczyna mierzić mnie, jak łatwo ludzie na tym forum odkrywają swoje najintymniejsze strony, albo co gorsza prezentują tych, których o zgodę na taki ekshibicjonizm w ogóle nie pytają. Gdybym przypadkowo dowiedziała się, że ktoś tak potraktował mój ból i wystawił mnie na żer anonimowej społeczności, to ten ktoś zostałby natychmiastowo wykreślony z mojego życia. Nawet dobre chęci tego nie usprawiedliwiają. Sorry... Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 12:16 Bylam w tak beznadziejnej sytuacji i nie siedzialam i nie plakalam a dzialalam wiec mnie nie oceniaj. Ale ok rozumiem ze inni moga miec inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 12:25 No brawo, raz w życiu się zmobilizowałaś i robiłaś to, co inni robią codziennie dla swoich bliskich. Ale rozumiem, że oczekujesz pochwały, dzielna mała jola.... Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 12:56 To ty jesteś podła. Nie mam dla ciebie za grosz szacunku, twoje pseudoemocjonalne upławy napawają mnie od dawna obrzydzeniem, ale tu przekraczasz samą siebie. I smutne w tym wszystkim jest, że tyle osób cię karmi, ale tylko dlatego, że są to przyzwoite osoby, które nie potrafią wyobrazić sobie, że ktoś tak podle żeruje na uczuciach innych. Wspaniała jola, szlachetna pani, która zawsze wie, co mają czuć i robić inni, ale sama potrzebuje, by tatuś wziął ją na kolanka. I nie wierzę ani słowo w to, że masz jakąkokolwiek siłę sprawczą w tym przypadku, teraz siedzisz od wielu godzin na forum, nie widać, byś działała i kimkolwiek się opiekowała. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 13:38 Trudno zeby bylo widac, mam meza . Ok siema. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 14:09 Nic nie jest ok. A ten twój mąż wie, jaki uprawiasz tu ekshibicjonizm? Odpowiedz Link Zgłoś
anberte1 Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 12:26 Kazdy przyjmuje inaczej takie sytuacje (jezeli dobrze pamietam, sama kiedys pisalas, ze gdyby nie tesciowa, to nie wiadomo jak, bo bylas bardzo zalamana..) Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 12:30 Jola to ty tak czujesz on ma prawo do własnych uczuć. Poczytaj o osłabieniu naturalnej ochrony mózgu przed leczeniem. walce z tym guzami lekarze byli dotąd na straconej pozycji. Medycyna była bezsilna. Jeśli nowotwór układu nerwowego był złośliwy, lekarze stosowali terapie objawowe, doraźne, a w końcowej fazie choroby jedynie uśmierzali ból. Największy problem był z mózgiem, a ściślej z pokonaniem - jak nazywają ją specjaliści - bariery krew-mózg. Nie przepuszcza ona bowiem 98 proc. leków, które mogłyby walczyć z guzami, ukrytymi pod ową barierą. Ale teraz to się może zmienić. Lekarzom ze szpitala Sunnybrook w Toronto udało się niechirurgicznie przekroczyć warstwę ochronną ludzkiego mózgu. Zastosowali w tym celu specjalne pęcherzyki z gazem. To one dostarczą leki stosowane w chemioterapii raka mózgu. Takiemu leczeniu poddano już pierwszego pacjenta. Nie znane są jeszcze skutki uboczne tej terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
jematkajakichmalo Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 15:27 jola-kotka napisała: > Bylam w tak beznadziejnej sytuacji i nie siedzialam i nie plakalam a dzialalam > wiec mnie nie oceniaj. Ale ok rozumiem ze inni moga miec inaczej. No widzisz, to teraz Ty nie oceniaj jego. A może on wcale nie chce się tym z Toba dzielić? Może tak to właśnie przeżywa i na odczepne mówi, że nie pamięta? Nie wiesz co naprawdę usłyszał. Albo Twoja siostra sobie tego nie życzy? No jej to raczej udzielają informacji prawda? I na pewno wie jaki jest stan. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 03:16 snakelilith napisała: > Jola z całym szacunkiem dla powagi sytuacji, a to w jaki sposób wyciągasz cierpienie tego mężczyzny na publicznym forum jest co najmniej niesmaczne. Pozwalasz obie na oceny, do których absolutnie nie jesteś uprawniona i nie potrafisz zrozumieć, bo nigdy nie byłaś w tak beznadziejnej sytuacji. LOLOL - a ty kim jesteś? nie cierpisz czasem na grandiosity??? Nie jesteś Snake żadną wyrocznia tego forum, ani żadną wyrocznia w ogóle, by pouczać kogokolwiek jak się ma zachować w jakiego typu sytuacji lub czy co moze/nie moze kiedy/gdzie pisac. Skoro czytanie Joli "idiotycznych, niesmacznych wypocin" przyprawia cie o skręt kiszek a niestety nie umiesz wyrazić tego w normalny, taktowny i ludzki sposób - to prosta rada - NIE CZYTAJ WCALE. Nie wchodź w ten watek, najlepiej. a Jole bądź łaskawa zostawić w spokoju. No to ADIEU. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 08:01 A ty pouczasz, minnie. Skąd te podwójne standardy?... Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 11:56 minniemouse napisała: > Skoro czytanie Joli "idiotycznych, niesmacznych wypocin" przyprawia cie o > skręt kiszek a niestety nie umiesz wyrazić tego w normalny, taktowny i > ludzki sposób - to prosta rada - NIE CZYTAJ WCALE. > Nie wchodź w ten watek, najlepiej. a Jole bądź łaskawa zostawić w spokoju. > No to ADIEU. Forum jest publiczne i każdy może wyrażać swoje zdanie. Także wywlekać najintymniejsze sprawy swoich bliskich, których nie pytano o zgodę. Ale to nie musi się każdemu podobać i nie każdy musi być zdania, że jest to "normalne, taktowne i ludzkie". Więc nie możesz zabronić mi tego, na co pozwoliłaś w całe krasie joli. Ja przynajmniej nie wciągam w moje opinie osób postronnych, a piszę tylko o tych, którzy dobrowolnie rozbierają się na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 12:44 jola-kotka napisała: > Dobrze a gdyby nas nie bylo tu i on w takiej rozsypce to co z dzieckiem jak by > to mialo wygladac? Mnie to juz takie glupoty przychodza do glowy zaczelam mysle > c ze koles zaraz zwinie zagle serio. Ale to tylko moje urojenia miejmy nadzieje Gdyby Was nie było to pewnie wróciłby z dzieckiem do domu i płakał po kątach, żeby nie widziało. Nie oceniaj co by było, bo nie wiesz. Facet reaguje w obliczu tego co ma, co jest teraz. Ludzie różnie reagują, ja się spinam w sobie i działam, a potem opadam i rycze i rycze i rycze. Daj spokój z domysłami i pomóżcie teraz chorej. Przede wszystkim psychicznie, żeby ona chciała żyć. Jak zobaczy wasza troskę, nadzieję, wiarę i walkę o nią to może zawalczy też sama. Rak dzisiaj to nie wyrok, a wola życia chorego jest tu na pierwszym miejscu. I to wam powie każdy lekarz, wymuszajcie też na szpitalu pomoc psychologa i psychiatry dla chorej. > . Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 14:17 Jolu, może to banał, ale prawdziwy, więc i tak to napiszę: ludzie są różni, naprawdę. Nie pisz proszę i nie myśl w ten sposób o swoim szwagrze. Tak naprawdę nie wiesz, co się u niego w głowie dzieje. Facet przeżywa ogromną tragedię i radzi sobie jak umie, albo czasem zwyczajnie nie radzi - to wszystko jest ludzkie. Po wypadku męża stres też działał na mnie mobilizująco, ale działałam kompletnie jak automat. Nie było żadnych emocji, nie popłynęła mi ani jedna łza, a kiedy wracałam ze szpitala do domu, to już kompletnie nie miałam siły ani nawet chęci zająć się chłopakami. Całe szczęście, że są już duzi i w dużym stopniu samodzielni, bo naprawdę nie wiem, jak by to wyglądało z maluchami. W takim stanie, w jakim wtedy byłam, nie byłabym w stanie zajmować się 3-4-latkiem. Twój szwagier zachował się moim zdaniem wcale nie najgorzej, bo przyprowadził córeczkę do was. Może potrzebował zwyczajnie powyć w samotności, poszaleć z rozpaczy, albo nawet zwyczajnie raz a porządnie się upić. Nie znaczy to wcale, że jest złym człowiekiem i tylko patrzy, jak się z tego wywinąć. Moim zdaniem pewnie też potrzebuje pomocy i najlepiej byłoby, gdyby dał się namówić na spotkanie z psychologiem. Z całej siły trzymam za was wszystkich kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
anberte1 Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 11:30 Dzisiaj w "pytaniu na sniadanie", mowila dziewczyna 31l., ktora choruje na raka piersi (od 10mscy) z przerzutami wielonarzadowymi, o leku Kisqali... koszt podobno 10tys zl na miesiac leczenia. Ta dziewczyna byla konsultowana w Niemczech..dwoje dzieci ma : 8lat i 10miesiecy... Odpowiedz Link Zgłoś
pasquda77 Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 12:38 Przerzuty do mózgu do poważna sprawa , z dobrego serca radzę Ci spędzać z siostrą jak najwięcej czasu... Pewnie mnie zaraz ematki zjadą za to zdanie powyżej. Niedawno przerabiałam w rodzinie przerzut do mózgu z takimi objawami 😕 Jola trzymaj się . Odpowiedz Link Zgłoś
asfiksja Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 13:13 Bardzo ci współczuję, pochowałam bardzo bliską osobę z rakiem piersi. Nie znam historii, która by cię pocieszyła (tzn. dobrego zakończenia po przerzutach do mózgu), więc nie będę pisać więcej. Jedno jest pewne - możecie zrobić kolosalnie dużo, jeśli chodzi o jakość życia siostry i jej małego dziecka, więc płakanie i załamywanie rąk nie jest wskazane. Odpowiedz Link Zgłoś
nuta15 Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 13:41 Jola, bardzo ci współczuję. Trzymaj się, życzę ci dużo siły, jesteś teraz bardzo potrzebna siostrze i jej rodzinie. Nie doczytałam, czy siostra jest już dokładnie zdiagnozowana, jeżeli nie, to załatwiajcie szybko badanie PET, konsultujcie się z innymi lekarzami, klinikami. Znam osoby, które wyszły z raka , albo są w trakcie nowatorskiego leczenia, które dobrze rokuje. Nie traćcie nadziei. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 13:46 Trzymajcie się. Dobrze, że Twoja siostra ma taką siostrę jako Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 14:07 Jasne, ciekawe tylko, czy ta siostra i jej mąż wiedzą, że jola robi z ich osobistych tragedii forumowy melodramat. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 23:51 Po co udzielasz się w tym wątku? Za dużo jadu i musisz sobie znowu ulać? Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 14:13 Cała Twoja rodzina jest w trudnej sytuacji a w szczególności mąż siostry. Pewnie chłop ledwie ogarnia chorobę żony, na tym się teraz skupia. On wcale nie jest w łatwej sytuacji, ma przed sobą widmo śmierci żony i samotnego rodzicielstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
hummorek Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 17:28 Jola, o ile dobrze kojarzę, to jest kuzynka, nie siostra. Wiesz, to trochę zmienia... W sensie i emocjonalnym i dla nas, czytających i komentujacych. Ooo, chocby to, że ojciec dziecka nie jest Twoim szwagrem. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 17:51 hummorek napisał(a): > Jola, o ile dobrze kojarzę, to jest kuzynka, nie siostra. Wiesz, to trochę zmie > nia... W sensie i emocjonalnym i dla nas, czytających i komentujacych. W sensie emocjonalnym to nic nie zmienia, bo w życiu bywa też tak, że niespokrewniona z nami przyjaciółka jest nam bliższa od rodzonej siostry. Ale jak kogoś nazywamy już siostrą i chcemy w ten sposób podkreślić intymność naszej relacji, to wypadałoby nie robić z tej osoby siostry całego forum. Kiedyś królowe musiały rodzić przed całym dworem, by udowodnić, że dziecko pochodzi z ich łona, teraz niepytane o przyzwolenie osoby muszą nawidoczniej umierać publicznie i w odcinkach, bo co niektórzy mają ekshibicjonistyczną sraczkę i forum pomyliło im się z Big Brother. Odpowiedz Link Zgłoś
hummorek Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 18:10 Dla mnie to jest nadużycie jednak, kuzynka to nie siostra. We mnie, jako odbiorcy posta włącza się inny stopień współczucia, po prostu (siostra to jednak nie siostra, siostrzenica to nie siostrzenica, a szwagier to nie szwagier). Nie chcę jechać po Jolce, to i więcej nie napiszę. Stopień bliskości a więzy krwi z Twojego punktu widzenia - pełna zgoda. Też tak uważam. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 22:01 hummorek napisał(a): > Dla mnie to jest nadużycie jednak, kuzynka to nie siostra. Gwoli językowej ścisłości, to w wieku regionach Polski egzystuje pojęcie siostry ciotecznej, czy wujecznej, nie każdy używa pojęcia kuzynka. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 23:52 A po co zmieniłaś nicka? Na potrzeby tego wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
hummorek Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 14:18 Kto, ja? Drzewko na komórce mam dziwne i nie wiem, czy mnie pytasz. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 23:22 snakelilith napisała: > hummorek napisał(a): > > > Dla mnie to jest nadużycie jednak, kuzynka to nie siostra. > > Gwoli językowej ścisłości, to w wieku regionach Polski egzystuje pojęcie siostr > y ciotecznej, czy wujecznej, nie każdy używa pojęcia kuzynka. > > Jednak siostra cioteczna/wujeczny to co innego niż siostra rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
schiraz Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 18:14 Zależy, moja siostra cioteczna (tak dokładnie nazywamy najbliższe kuzynostwo w mojej rodzinie, siostry i bracia) jest bliższa mi niż rodzona. Piszę tylko o mojej sytuacji, nie odnosząc się do całego wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
taniarada Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 18:24 hummorek napisał(a): > Dla mnie to jest nadużycie jednak, kuzynka to nie siostra. We mnie, jako odbior > cy posta włącza się inny stopień współczucia, po prostu (siostra to jednak nie > siostra, siostrzenica to nie siostrzenica, a szwagier to nie szwagier). Nie ch > cę jechać po Jolce, to i więcej nie napiszę. > > Stopień bliskości a więzy krwi z Twojego punktu widzenia - pełna zgoda. Też tak > uważam. Też tak to odbieram .Jako nadużycie.Wystarczyło tylko napisać prawdę.Dużo to nie zmienia .Bo choroba okrutna.Sporo moich znajomych umarło na raka.Ale jednak pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: Jestem zalamana. 18.10.18, 17:47 A to zwykły rak, czy wynikający z mutacji bcra1? Te drugie są właśnie takie głosujące. Znam z najbliższej rodziny... Odpowiedz Link Zgłoś
magazynka Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 03:45 Nie wierzę w tę historię Joli. Niby siostra, a ponoć kuzynka. Też chorowałam na raka piersi, przeszłam operację, chemioterapię i 5 lat hormonoterapii. Żyję już 10 lat po tym, ale w takiej sytuacji przerażona 'siostra' nie siedzi na forum godzinami, tylko zajmuje się chorą lub jej dzieckiem, konsultacjami z lekarzami, a nie produkuje się na forum, które i tak chorej nie pomoże. To jakaś fantasmagoria i chęć podtrzymania ego na forum. Wymyślony problem. Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 07:17 W ogóle to hit. Jola bezdzietna bogata dama z anereksją i po zabiegach medycyny estetycznej. Problemy z matką, dwa małżeństwa. A tu los jej zsyła chorą kuzynke z małym dzieckiem, której mąż nie daje rady. I tak powoli, znienacka, Kuzynka odchodzi, a Jola dostaje dzieciątko na wychowanie. Gotowe odrośnięte. I teraz Jola też będzie miała dziecko, jak inne ematki, a co! Teraz tylko czekać, aż Jola pojedzie do Australii, a tam rekin porwie dzieciątko... No, jak już trolowiczce znudzi się mamowanie. Jola już miała wyjeżdżać z Polski, sprzedawać dony, firmy i bar na Hawajach otwierać. A tu nowy pomysł wpadł do glowy Magazynka, współczuję Ci nowotworu i tego, co przeszłaś. Zdrowia życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 07:20 A jeszcze - to kuzynka, nie siostra. Koniecznie kuzynka, bo jakby była siostra, to by trol musiał wiedzieć jak przebiega leczenie raka piersi, bo wiadomo - najbliższa osoba. A kuzynka, to już prościej stworzyć kreację. Ale nie może być koleżanka, bo od kuzynki łatwiej przejąć dziecko na wychowanie Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 07:48 Nie mogła być znienacka wprowadzona siostra, bo wcześniej pojawiał się tylko brat, narkoman zresztą. Potem zjawiła się siostra cioteczna, która w ostatnim wątku delikatnie i subtelnie, przez pominięcie jednego słowa, zaczęła być przeobrażana w siostrę. Nie do końca wyszło Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 08:06 Ha! No widzisz, też pomyślałam o tym, że może Jolanta wcześniej się na jedynaczke kreowała, bo o bracie zapomniałam. 😂 Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 08:11 Ja bym poszła w kierunku uśmiercenia ćpuna złotym strzałem, zrobienia z bratowej podłej baby i płynnego przejęcia opieki nad potomstwem brata. Byłoby bardziej wiarygodnie niż wprowadzanie onkoakcji z jakąś kuzynka - siostrą. Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 09:01 Nie przemyślała Jola sprawy za dobrze... 😳 Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 12:06 Serio rosa wierzysz w istnienie Joli w całej jej okazałości forumowej? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 16:07 Serio wierzę i uważam, że wasze popisy w tym wątku są ohydne. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 16:23 Też uważam, że to ohydne robić sobie jaja z takiego tematu i zarzucać nas jolo-wersją nowotworu. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Jestem zalamana. 20.10.18, 01:14 triss_merigold6 napisała: > Ja bym poszła w kierunku uśmiercenia ćpuna złotym strzałem, 🖕 Odpowiedz Link Zgłoś
magazynka Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 20:03 Dziękuję lot_w_kosmos No, silna byłam, nie poddawałam się, choć były problemy. Jak napisała mi niedawno koleżanka - "Jeśli pacjent chce żyć, to czasem medycyna jest bezsilna" Coś w tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś
hummorek Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 20:14 Wszystkiego, co najlepsze dla Ciebie <3 Odpowiedz Link Zgłoś
magazynka Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 20:31 hummorek Dziękuję. Są jeszcze mili i empatyczni ludzie na tym forum Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 20:15 > I tak powoli, znienacka, Kuzynka odchodzi, a Jola dostaje dzieciątko na wychowanie. Gotowe odrośnięte. Nie wpisuję się w onkologicznych wątkach Joli, bo obstawiam dokładnie taki scenariusz. Widzę, że nie tylko ja. Odpowiedz Link Zgłoś
barbibarbi Re: Jestem zalamana. 20.10.18, 23:26 Ja też tak to widzę, kolejna zmyślanka. Smutne jest jednak co innego, że jakaś osoba, ta niby jola, nieważne kim jest, jest uzależniona od forum, tu się budzi i tu zasypia. Nie ma życia własnego tylko ekran komputera, bo przy takiej ilości postów trudno znaleźć czas na poskrobanie się tipsem po tyłku, taka prawda. Moim zdaniem to tragedia życiowa, na równi z ciężką jakąś chorobą, bo niektórzy są przykuci do wózka inwalidzkiego, a ta nibyjola jest przykuta do forum i uzależniona od atencji i głasków nieznanych osób. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Jestem zalamana. 21.10.18, 00:40 barbibarbi napisała: > Ja też tak to widzę, kolejna zmyślanka. Smutne jest jednak co innego, że jakaś > osoba, ta niby jola, nieważne kim jest, jest uzależniona od forum, tu się budzi > i tu zasypia. Nie ma życia własnego tylko ekran komputera, bo przy takiej iloś > ci postów trudno znaleźć czas na poskrobanie się tipsem po tyłku, taka prawda. > Moim zdaniem to tragedia życiowa, na równi z ciężką jakąś chorobą, bo niektórz > y są przykuci do wózka inwalidzkiego, a ta nibyjola jest przykuta do forum i uz > ależniona od atencji i głasków nieznanych osób. A wy do Joli przykute. gorzej macie, bo Jola chociaz własne życie ma. wy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Jestem zalamana. 21.10.18, 01:16 Na pania barbi czy jak jej tam nie zwracamy uwagi bo to jest osoba bardzo sfrustrowana, przemeczona zyciem laska dla ktorej pisanie na forum to tylko siedzenie w domu przed kompem a jedyna jej rozrywka jest wlazenie w watki Joli i udawadnianie samej sobie ze inni maja gorzej od niej. Wiec klepie te bzdury nie omijajac zadnej okazji. Odpowiedz Link Zgłoś
anberte1 Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 10:51 Problem moze byc realny. Ale w dalszej rodzinie, w kuzynostwie na przyklad. We wczesniejszym watku bylo oficjalnie napisane, ze to kuzynka (a nie siostra). Odpowiedz Link Zgłoś
faustine Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 16:19 Ja też mam kuzynkę , ale bardzo mi bliską i na ogół mówię o niej per siostra. Odpowiedz Link Zgłoś
hosta_73 Re: Jestem zalamana. 19.10.18, 18:31 Do mnie to bardzo mylące (na szczęście spotykam się z tym w zasadzie tylko w necie) Odpowiedz Link Zgłoś
szalona-matematyczka Re: Jestem zalamana. 20.10.18, 18:07 Jolu, wyrazy wspolczucia. Postaraj sie zadbac o dziecko. Mysle, ze twojej siostrze bedzie lzej, jesli bedzie widziec, ze dziecko jest zaopiekowane. Odpowiedz Link Zgłoś