subiektywnie

02.11.18, 00:00
Jestem zaskoczona wielka dyskusją „o Mieciu”.
Nie spodziewałam się.
Ale spodziewałam się , ze przeczytam pewnie różne, niewyobrażalne dla mnie spojrzenia na świat. I tak się stało.
Bardzo się starałam (poza paroma postami) podawać jedynie fakty. Jeżeli wymieniłam Bali na Seszele lub odwrotnie to nie ma znaczenia. Sens na pewno zachowałam.
Teraz pozwolę sobie być subiektywna i opowiedzieć o moim postrzeganiu Ani.
Poznałam ją za czasów młodzieńczych jako dziewczyna Mietka z nowej pracy. Po jakim czasie on zmienił firmę , dziewczyna została.
Dziewczyna jak dziewczyna. Mieliśmy grono osób znajomych ( rodzina i nie) , Ania doszła do grupy wraz ze swoja koleżanka z firmy i później jej mężem.
Była raczej lubiana. Zupełnie normalnie, uśmiechnięta, jeździła dobrze na nartach, sprawnie chodziła po górach, imprezowała jak wszyscy. Była bardzo ładna i zawsze elegancko ubrana. Wyglądali razem dokładnie tak samo jak wszystkie pozostałe pary dookoła. Nie była moja specjalna przyjaciółką, ale tez nie mogę powiedzieć , że cos mi się w niej nie podobało.
Latka lecą i powoli zaczęły się rodzic dzieci, w tym moje. No i z wypadów ( w różnych konfiguracjach ) par małolatów, zaczęły wyjeżdżać na weekendy stateczne małżeństwa z dziećmi. Mniej imprez wiadomo, mniej alkoholu. Zamiast śpiewów do rana to struganie z dziećmi kijków na ogniska, jakieś wycieczki na Słowację do Austrii i takie pierdoły.
I moim zdaniem po urodzeniu dziecka stało się COŚ. Zamiast normalnego w naszym szerokim rozumieniu życia okazało się, ze wg Ani córka Wiola jest na wszystko ”za słaba” „za delikatna” „szybko się denerwuje” itp. Oraz wymaga specjalnego traktowania – oddać jej przywleczone badyle z lasu, bo tez chce strugać jak inne dzieci, a każde dziecko deptało do lasu po patyk samodzielnie. I jak tu im wytłumaczyć, ze one musza samodzielnie, ale Wioli trzeba przynieść, bo ona jest „delikatna”.
No i tak od spotkania do spotkania i z nami ( w sensie z moja rodzina) i innymi rodzinami ( w tym koleżanki Ani z pracy) okazało się, że trochę Ania się zmieniła i robienie z córki „lelui” nie bardzo się podoba.
Wzięliśmy Mietka na stronę i grzecznie powiedzieliśmy, żeby sprawę załatwił bo to nie jest fajne i generuje problemy miedzy dziećmi. Mietek na to, ze on nie ma wpływu, bo jak tylko coś mówi, ze Wiola ma sama coś zrobić, to słyszy, ze jest beznadziejnym egoista, któremu nawet głupiego patyka się przynieść nie chce.
No a jak Wiola miała z 5- 6 lat, zaczęło się, że kurteczka na zimę do błękitnych bucików musi być taka a nie inna, a do srebrnych bucików śmaka. Sama cześć z tego słyszałam, wiec to nie tajemnica.
I jak już pisałam, zamiast na narty to poczekają w mieście i pójdą na lody. Albo na zakupy.
Albo rowerki to nie, tylko wrócą i pójdą do restauracji.
Ale jak dzieci powiedziały, ze jadły lody z grzanymi malinami, to była awantura bo ona też chce. To tłumaczymy, ze do tych lodów się jechało na rowerach, i że sama zrezygnowała.
A Mietek w tym wszystkim tylko patrzy jak unikać „ciosów" od żony i zabrać Anie z Wiola wszędzie gdzie chcą bo foch.
Oczywiście to było powoli, nie z dnia na dzień. Ale na koniec wyszło, ze nigdzie już nie chodziły tylko : do kina, do restauracji, do galerii, z koleżankami to „bawilandii” czy jak tam , z koleżankami do MacDonalda na urodziny/imprezę, na zakupy ciuchowe bo impreza, po początek roku, bo koniec roku i tyle.
No i wtedy zupełnie przestałam lubić Anie, bo uważałam, że robi wielką krzywdę dziecku. Bo, żeby coś mieć czasem to trzeba samemu zdobyć/zapracować/włożyć wysiłek – a nie „się należy”.
Ale w rodzinie byłam za czarna owce, co się czepia.
Jak już pisałam pojawiła się Basia i tyle.

i mam pytanie
Co na tym etapie powinie zrobić Mietek, żeby było inaczej?
    • bi_scotti Re: subiektywnie 02.11.18, 00:08
      Nie na darmo "stare baby" mowia, ze tak naprawde mozna czlowieka poznac dopiero gdy sie ma z nim dzieci wink
      Nie zawsze mozna "cos" zrobic. W sumie lucky sa ci, ktorzy choc czasem moga. Life.
    • kosmos_pierzasty Re: subiektywnie 02.11.18, 00:15
      Zawalczyć powinien, postawić się, pogadać z żoną, jak trzeba to z fachowcami... Szkoda dziecka.
      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 00:24
        z tego co mówiła Ania, to propozycję terapii wyśmiała.
        Powiedziała, ze nie będzie z niej Mietek wariatki robił. To akurat powiedziała a propos rozmowy w większym gronie, sama z siebie.
        Szczerze mówiąc byliśmy zdziwieni, bo a/ nie myślałam, ze Mietek to zaproponuje b/ ze Ania sama z siebie tak lekko do tego podejdzie przy tylu ludziach. To dość spory szok, to i się zapamiętało.
        • kosmos_pierzasty Re: subiektywnie 02.11.18, 00:30
          Rany, niefajnie... Przyjmując, że Mietek to ten rozsądniejszy rodzic (bo znamy jednak mimo wszystko jakiś wycinek), to na jego miejscu dowiadywałabym się, jakie mam pole manewru. Szczególnie przy rozstaniu, starałabym się, żeby dziecko było ze mną. No ale może Mietek po prostu odpuścił...? To by było niby ludzkie, ale jednak trudno pochwalać.
    • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 00:52
      Opisana sytuacja bardzo trudna dla Mietka. Najczesciej w takich sytuacjach nie da się zrobić nic na siłę. Jeśli nie próba terapii i ratowania tego co było to oczywiscie rozstanie. Myślę jednak, ze walki o dziecko nie mozna odpuscic. Nie wyobrazam sobie tego, nawet gdyby wiazalo sie to z koniecznoscia latania po sądach. Dla dobra tej relacji z dzieckiem ojciec mógł odpuscic troche ze swoich zasad, na zasadzie weekend z Basia spedzam aktywnie a weekend z Wiolą w galeriach i na tych nielubianych rozrywkach. Nawet jedzac chipsy przed telewizorem. Oczywiscie teoretyzuję, ale może jakby Mietek przetrwal ten najgorszy czas to kiedys córka, dzieki temu ze wieź była, zaczelaby bardziej dojrzale podchodzic do calej tej relacji. Ojciec obecny w zyciu mialby szanse na wplyw na zycie corki, bylby w jakims chocby niklym stopniu autorytetem. Teraz oni sie nie znaja. I jesli zamieszkaja blisko siebie w innym kraju konflikty moga zaczac przybierac na sile. A tak nawiasem mówiąc: kilkulatka nie miała ochoty biegać za dzieciakami po lesie? Bo jeżeli miała, a te jej chęci były ucinane przez matkę, to ojciec nawet kosztem konfliktu z nią powinien córkę dopingować. Sory, ale nawet dziecko słabsze się dopinguje: nie masz siły? To chodź na barana i gonimy dzieci. Nie można odpuszczać dla spokoju. Ojciec też był od wychowywania i nie powinien rezygnować ze swojego wpływu wychowawczego. Na etapie kilkulatka można wiele rzeczy zrobić podstępem, tak zeby dziecko zapragnelo jakiejs aktywności, ale w tym wypadku ojciec musialby postawic granice zonie i pokazac, ze on tez sie liczy w wychowaniu dziecka. Z tego co piszesz juz na etapie zbierania patyków w lesie odsunal sie w cien, a na etapie nastoletnim pozwolil zdecydowac córce o rozluźnieniu kontaktów. Teraz też oddaje jej inicjatywę swoją drogą.
      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 00:57
        Zgadzam się co do patyków. I moim zdaniem to jest przyczyna wszystkiego złego
        Dlatego nie można odpuszczać.
      • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:25
        Z całego serca nienawidzę takiego dopingowania, budzi we mnie odruchowy opór i chęć natychmiastowego zalegniecia na kanapie z ciężkim fochem. I to bez względu na temat dopingowania. Mam wtedy wrażenie, że ktoś realizuje swoją wizję znakomitej zabawy/nauki/pracy, a nie moją.
        • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 08:23
          Tutaj chodziło o kilkulatka, który słyszał "nie idź tam, nie dasz rady, jesteś za słaby". Uważam, że obowiązkiem rodzica jest dać mu przekaz "wierzę w ciebie, pomogę ci, spróbuj". Nie ma to nic wspólnego ze zmuszaniem. Oczywiście jest też opcja, że dziecko czegoś nie lubi, nie leży to w jego temperamencie i ok. Wtedy należy poszukać czegoś, co będzie mu odpowiadało.
      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:36
        Bez przesady, przedszkole i szkoła, i późniejsze wyjazdy z rówieśnikami znakomicie uczą samodzielności. Może dziecko nie odnajdywało się akurat w tej grupie. Może proponowane aktywności były dla niego nudne. Może chętnie by ganialo za patyk ami, ale z tatą sam na sam, a nie w gromadzie? Ciekawe, czy Mietek poświęcał jakąś część urlopu, żeby robić coś konkretnie z żoną i córką, poznawać swoje dziecko, sam na sam.
        BTW moja córka ma dobrą koleżankę, która ma wszystko, ciuchy z szafy się wysypuja i to są same podkoszulki po 200 zł, nie z sinsay, jak u mojej wink. Pod namiot czy do lasu byś dziewczyny nie zaciągnęła. A jednocześnie jest to dziecko ogromnie wytrwałe, wytrzymałe na trudności, nierozmemłane, które w pewnym momencie samo zainteresowało się pewna dyscyplina sportu i zajmuje się tym regularnie. Matka, bardzo podobna do tej z postu, wychowała owszem krolewne, ale o stalowym kregoslupie. To nie są takie proste przełożenia.
        • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:51
          Dokładnie, to nie są proste przełożenia.
          • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 08:29
            Z tym się zgadzam. Padło tu jednak pytanie, co ojciec mógł zrobić inaczej. W tym konkretnym opisie sytuacji uważam, że mógł spróbować. Gdyby jej potowarzyszył przy tych patyczkach (robić z nich później coś chciała, tak więc nie było tak, że kompletnie jej to nie interesowało), to może ta relacja między nimi jakoś by się tworzyła. Znam takie dziecko, które nie boi się podejmować pewnych aktywności, bo chyba boi się porażki, czuje się niepewne. Wsparcie rodzica w takiej sytuacji wahania bardzo pomaga- jak już się zdecyduje spróbować to później opowiada, jak było fajnie itd.
            • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 08:37
              A po wuja miał upierać się przy tych patyczkach, skoro jego żona i córka wolały robić coś innego? To ciśnienie, żeby koniecznie patyczki jest straszne.
              • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 08:58
                Te patyczki to przykład. Jeśli córka nie chciała to masz rację, że upieranie się jest głupie. Tu jednak aurorka pisze, że to matka mówiła dziecku, że jest zbyt słabe itd. Oczywiście to przekaz jednostronny i do niego się odnoszę. Skoro już byli w tym lesie to mógł spróbować pomóc dziecku. Btw jak przypomnę sobie swojego ojca w podobnych sytuacjach to podejrzewam, że sam poleciałby do lasu nazbierać tych patyczków na wypadek, gdybym się rozmyśliła i jednak je chciała. Przesada oczywiście, ale pomimo różnych wad mojego taty czułam zawsze, że jego miłość jest bezwarunkowa. Tutaj ojciec był bezwolny i unikał komunikacji.
                • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 09:17
                  "Btw jak przypomnę sobie swojego ojca w podobnych sytuacjach to podejrzewam, że sam poleciałby do lasu nazbierać tych patyczków na wypadek, gdybym się rozmyśliła i jednak je chciała."
                  Mój mąż też by tak zrobił.
                  • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:25
                    Mój też.
                    Ja bym po patyki poszła albo nie poszła w zależności od humoru i poziomu lenistwa w danym momencie, ale bez dorabiania wychowawczego ideolo. Po prostu, nie chce mi się, idź dziecko sama. To prosty i niemanipulacyjny komunikat.
                    • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 10:02
                      Mój by nie musiał, bo póki co dziecko chce wszystko robić tak jak tata😛 mój ojciec by poleciał, bo na wnukach jest jeszcze mocniej zafiskowany niż kiedyś na córce😛 ale myślę, że takie małe gesty właśnie budują w dziecku to poczucie, że jest się dla tej osoby ważnym i akceptowanym nawet, jeśli nie pasuje się do jego koncepcji "jakie dziecko powinno być".
              • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:02
                Moze dlatego, ze pozniej sie awanturowala, ze tez chce patyczka, a mamusia wymuszala ich przynoszenie na innych dzieciach?
              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:36
                triss_merigold6 napisała:
                > A po wuja miał upierać się przy tych patyczkach, skoro jego żona i córka wolały
                > robić coś innego?

                Żeby nie wychować takiego człowieka na jakim stała się Wiola.
                • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:41
                  Może gdyby skupił się na rodzinie zamiast na usportowiono-plenerowych koleżankach, lepiej by mu wyszedł proces wychowawczy.
                • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 09:58
                  Tylko, że ona wlasnie w zaden sposób nie była przez niego wychowywana. Wychowawanie ma opierac sie na relacji, więzi, a on jej nie zbudował.
    • jola-kotka Re: subiektywnie 02.11.18, 03:05
      Bardzo ciezko ocenic bo to trzeba znac to dziecko czy serio wymagalo takiego traktowania czy nie no ale totalny brak uczenia samodzielnosci jest zly i to wiadomo. Tyle tylko ze ocena z kilku wyjazdow nie jest pelna ocena. Nie widze nic zlego w dobieraniu koloru kurtki do butow i odwrotnie to chyba raczej normalne.
    • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 03:34
      W tej chwili to Mietek chyba powinien się pogodzić, że dużo inaczej nie będzie, chyba że Wiola da się namówić na terapię i przestanie ojca i jego żonę traktować jak źródło wszelkiego zła, a zacznie zachowywać się jak dorosła osoba, z którą można porozmawiać.
      Czego moim zdaniem robić nie powinien, to kupowanie uwagi córki atrakcjami i prezentami. I zdecydowanie nie powinien się zgodzić na to, żeby w razie dojścia do skutku wyjazdu Wiola pojechała z nimi i mieszkali wszyscy na kupie.
    • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 05:57
      Mietek powinien był szybciej odciąć się od stadnego spędzania czasu i nie pozwolić żeby jakieś towarzystwo od chlania i imprez dyktowało jego żonie i jego córce, w jaki sposób mają spędzać wolny czas.
      Niech mnie Bóg broni od takich zintegrowanych klimatów i męża, do którego znajomi ośmielaja się przyjść z pouczeniem. Absolutnie nie dziwię się tej biednej kobiecie, że desperacko próbowała samodzielnie organizować sobie czas z córką.
      Mietek już niech lepiej nie kombinuje, zawalił wychowawczo i opiekuńczo, przyda się do podsylania kasy i to by było na tyle.
      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 06:44
        Amen. Miałam napisać coś podobnego, ale już nie muszę.
        I na dobrą sprawę, chyba czegoś nie zalapalam w tym przekazie, ale nie rozumiem, co było złego w tych wyjściach tej matki z córką? Jeśli co weekend dziecko miało tego typu atrakcje, kino, lody, bawialnia itp., to fajnie miało wink. Najwidoczniej dzieciak wolał to niż struganie kijów do ogniska. Jako mała dziewczynka też wolałam. Różne są temperamenty. Aha, krytykowanie zakupów ubraniowych na nowy rok szkolny też jest dla mnie niezrozumiałe. To chyba normalne przecież, zazwyczaj przez wakacje dziecko wyrasta z poprzedniej odzieży, a tym bardziej że stroju galowego kupionego rok temu.
        • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 06:55
          I jeszcze jedno, wyobrażam sobie doskonale, że po urodzeniu dziecka pani mogła mieć wreszcie ochotę odkleic się od tej starej paczki, znanej z czasów młodzieńczych popijaw, i spędzać czas bardziej kameralnie z własną rodziną. Pan odkleić się nie umiał, poświęcić czasu żonie i dziecku nie chciał, no i tu chyba właśnie zaczęło się to wewnętrzne pęknięcie. Nie po to się ma rodzinę, żeby każdy urlop spędzać jak w komunie hipisow, brrr.
          • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:11
            O toto. Balowanie piękna rzecz, wspólne wyjazdy również, ale z wiekiem kobieta zasuwajaca w korpo mogła zwyczajnie chcieć odpocząć i mieć męża dla siebie i swojej rodziny + ułożony czas tak jak ona chce, a nie wedle zwyczajów obcych ludzi.
            Państwo się rozjechali kompletnie, co się zdarza.
            Modelu szczególnego rozpieszczania dziecka też nie widzę, była kasa więc w czym problem, że matka chciała pobawić się w tych fefnascie bluzek i 7 kurtek dla dziewczynki.
          • mikams75 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:50
            o wlasnie, mnie po urodzeniu dziecka tez przestaly bawic takie atrakcje;

            a co do ubran - tez zgadzam sie z tym, co powyzej, ze to zupelnie nie ma wplywu, widze tez po swoim dziecku, rozpieszczanym przez babcie i dla niej normalne bylo, ze wystroila sie w tiulowa sukienke, blyszczace balerinki i w takim stroju bez oporow wchodzila w kaluze czy tarzala sie w piaskownicy. Babcia poczatkowo byla wprawdzie w szoku, bo szkoda rzeczy ale dalo sie wytlumaczyc, ze za 3 miesiace te sliczne buciki beda za male, ze lepiej je wiec wynosic do oporu niz podziwiac w szafce. A po kilku latach corka uznaje glownie sportowe ubrania i wcale ksiezniczka nie jest, choc jej sie tak wydawalo w wieku 4 lat wink
            • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 13:57
              mikams75 napisała:
              > o wlasnie, mnie po urodzeniu dziecka tez przestaly bawic takie atrakcje;


              No i nie dziwi, że faceci żenią się z fajnymi babkami a rozwodzą z heterami smile Najpierw wersja demo a potem ril lajf smile
              • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:59
                Sugerujesz, że w wieku 35 czy 40 lat lat koniecznie trzeba uprawiać takie same rozrywki jak w liceum czy podczas studiów?
                • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 14:04
                  A co ma lepszego do roboty bezdzietna baba?
                  • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:14
                    A co ma do tego dzietnosc? Nie mam dzieci, ale kijem by mnie nie zagnali do takich "rozrywek".
                    • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 14:21
                      Do jakich "takich". Odnoszę się do wpisu triss odnośnie beztroski studenckiego życia. Człowiek, który ma dzieci i pracę, nie ma zwyczajnie czasu na takie samo życie jak przed dziećmi. Chyba, ze olewa obowiązki i rodzinę i ceduje wszystko na drugą stronę, wtedy faktycznie, może prowadzić życie kawalerskie.
                      • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 14:26
                        Dodam jeszcze, ze ja na dziecko zdecydowałam się dosyć późno, wcześniej lubiłam i wiodłam rozrywkowe życie, zresztą i z mężem wiedliśmy. Natomiast po urodzeniu dziecka priorytety mi się mocno pozmieniały, wolę sprawić dziecku radochę i zabrać go do zoo, niż iść na grilla ze znajomymi. Już pomijając okołodzieciową logistykę, typu opieka, przedszkole itp. Na szczęście mój mąż ma takie same priorytety. co nie znaczy, że z życia towarzyskiego całkowicie zrezygnowaliśmy, ale zdecydowanie zeszło ono na drugi plan.
                        • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:29
                          Ale upodobanie do licealno/studenckich rozrywek moze tez z wiekiem przejsc i
                          bezdzietnym, nie mowiac o ludziach, ktorzy nigdy tego nie lubili, nawet w liceum i na studiach.
                        • mikams75 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:38
                          badz zmienily sie te spotkania np. mnie sie urwal kontakt z osobami, ktore uznawaly wylacznie spotkania w barach, badz poznowieczorne, to byly oczywiscie osoby bezdzietne. Ok, wiem, ze istnieja nianki, ale ja nie mialam zadnej zaufanej a poza tym nie mialam sumienia, dziecko spedzalo duzo czasu w placowce i mialam i tak wyrzuty sumienia, ze za malo przebywam z dzieckiem, zadne tam drinki nie wygraly z czasem, jaki chcialam poswiecic dziecku.
                          Jak w towarzystwie pojawily sie inne dzieci, to jakos tak automatycznie zniknely poznowieczorne grile a pojawily sie lunche w ciagu dnia.
                          • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 14:44
                            O to to.
                    • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:22
                      To, że z marudzacymi, zmarznietymi czy głodnymi dziećmi długie godziny rozrywek na łonie natury bywają męczące i upierdliwe, i przestają być rozgrywkami, nawet jeśli człowiek to wcześniej lubił.
                      • mikams75 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:34
                        tu akurat zalezy - moje dziecko (ale juz takie chodzace) swietnie znosilo takie wypady i faktycznie czesto gdzies chodzilismy ale wowczas trzeba sie dostosowac do dziecka (wlasnego!), nie lubilam sie umawiac na konkretna godzine bo bywalo, ze dziecko np. mialo drzemke godzine pozniej niz ja chcialam itp. Sami to po prostu inaczej planowalismy, jak sie dziecko wyspalo, to sie ruszalo, jak bylo glodne, to sie robilo piknik, jak sie mialo dosc, to sie wracalo. Bez ogladania sie na innych. A jak nie mialam ochoty, to sie nie szlo nigdzie a nie, bo glupio odmowic, bo inni przeciez czekaja i jak to tak wystawic do wiatru, badz kazac im czekac godzine.
                    • mikams75 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:28
                      dla mnie dzietnosc miala to, ze jak sie napracowalam przez caly tydzien i zarwalam wiekszosc nocy przez placzace dziecko, to nikt by mnie na jakies spedy towarzyskie nie zagonil sila, bo po prostu musialam odpoczac.

                      Osoba bezdzietna po pracy moze nic nie robic i zbierac sily na super aktywny weekend.
                • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 14:43
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Sugerujesz, że w wieku 35 czy 40 lat lat koniecznie trzeba uprawiać takie same
                  > rozrywki jak w liceum czy podczas studiów?

                  Z posta startowego:
                  "Latka lecą i powoli zaczęły się rodzic dzieci, w tym moje. No i z wypadów ( w różnych konfiguracjach ) par małolatów, zaczęły wyjeżdżać na weekendy stateczne małżeństwa z dziećmi. Mniej imprez wiadomo, mniej alkoholu. Zamiast śpiewów do rana to struganie z dziećmi kijków na ogniska, jakieś wycieczki na Słowację do Austrii i takie pierdoły. "

                  No ale to za mało. Faceta po ślubie/urodzeniu dziecka trzeba ustawić do pionu - odciąć od rodziny, znajomych. Jak chce hobby to niech wstanie o 4 rano i urwie 2-3 godzinki. Za mordę i krótko! big_grin
                  • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 14:55
                    A zdajesz sobie sprawę, że są faceci, których nie trzeba trzymać "krótko za mordę", bo sami z siebie dbają o zaspokojenie potrzeb żony? Współczuję, ze ty takiego nie masz.
                    • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 15:05
                      kota_marcowa napisała:
                      > A zdajesz sobie sprawę, że są faceci, których nie trzeba trzymać "krótko za mor
                      > dę", bo sami z siebie dbają o zaspokojenie potrzeb żony? Współczuję, ze ty taki
                      > ego nie masz.

                      Nie jest moją potrzebą, żeby facet warował przy mnie 24/7 rezygnując z rodziny, przyjaciół czy własnych rozrywek wiec takiej "potrzeby" nie musi zaspokajać smile
              • mikams75 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:15
                na szczescie moj maz wczesniej ode mnie nie widzial sensu w takich atrakcjach.
        • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:06
          Ten cały opis aktywności weekendowych nie brzmi źle pozornie, przypuszczam że sedno tkwi w skali i częstotliwości. Wizja dostosowywania się do grona znajomych i rodziny faceta w wersji stadnej jest dla mnie upiorna, nawet jeśli zasadniczo czasem bym mogła i chciała te patyki na ognisko i rowery.
          Za tekst, że po lody trzeba było pojechać i jak nie pojechałaś to nie masz do małego dziecka, rozniosłabym towarzycho w try miga.
          I tak, jako dziewczynka nie lubiłam jakoś specjalnie wypadów pod namiot, jak byłam nastolatką przeszkadzał mi syf (igły, robaki, muchy, komary, zimno na Mazurach) i organicznie wkurzalo mnie zachęcanie do wysiłku fizycznego, który uważałam za nudny. Coś jak z bieganiem i siłownią - teraz prawie wszyscy biegają albo/i chodzą na siłownię, dla mnie to śmiertelnie nudne, a z drugiej strony lubię treningi wysiłkowe do granicy rzygania.
          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:15
            Tak, co innego od czasu do czasu, co innego brak własnego życia rodzinnego, brak spędzania czasu z własną córką li i jedynie na tym etapie, kiedy rodzice jeszcze byli razem. I łykał krytykę żony, i córki, jak gęś kluski, zamiast po prostu zająć się własną rodziną, a nie zabawianiem tamtego towarzystwa. A tak szczerze, to nie znam ludzi wyjeżdżających stadnie, właśnie z dziećmi, żeby nie było jakichś kwasów, nawet jeśli to są tylko 2 koleżanki z przychówkiem. I nie rozumiem krytyki tego, że dziecko było ładnie ubrane. Widocznie rodziców stać na to było, i tyle.
            • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:20
              Ja znam, dzieci są w tym samym wieku i zaprzyjaźnione, rodzice się lubią, ale wszyscy nie są ze sobą aż tak zrosnieci.
              Inne układy ze wspólnymi od lat wyjazdami w gronie rodzinno-towarzyskim też znam, bardziej z opowiadań niż osobiście i mam powody, żeby przypuszczać, że panie nie są pytane o zdanie.
          • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:16
            Jeszcze jedno.
            Przypuszczam, że zachowanie pani i roztaczanie takiego parasola ochronnego nad córką w obecności owego towarzystwa, było formą biernego oporu. Im bardziej była namawiana i przekonywana, tym bardziej miała serdecznie dosyć i chciała odciągnąć męża od grupy, w której przestała się dobrze czuć.
            • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:27
              Też tak pomyślałam, chyba miała nadzieję, że mąż zostawi towarzystwo i pójdzie wreszcie z nimi na ten obiad, czy kawę, czy lody. Osobiście czułabym się wkurzona na partnera, gdyby tak nie zrobił i zamiast spędzać czas ze mną i dzieckiem, wisiałby na znajomych.
              • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:30
                Albo gdyby spędzał ten czas razem i jednocześnie wiedziałabym, że tęskni za innym towarzystwem, za innymi aktywnościami, a dla mnie i dziecka się poświęca pod presją. To jest odczuwalne.
                • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 07:39
                  Najwidoczniej po prostu rozjechały im się oczekiwania w pewnym momencie. Niemniej dla mnie w takich przypadkach dojrzała osoba wybiera budowanie swojej rodziny i relacji z nią, skoro ktoś chce żyć studenckim, gromadnym życiem, nie powinien może zakładać rodziny wink.
                  • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:21
                    lily_evans11 napisała:

                    > Najwidoczniej po prostu rozjechały im się oczekiwania w pewnym momencie. Niemni
                    > ej dla mnie w takich przypadkach dojrzała osoba wybiera budowanie swojej rodzin
                    > y i relacji z nią, skoro ktoś chce żyć studenckim, gromadnym życiem, nie powini
                    > en może zakładać rodziny wink.
                    >
                    Dobrze napisane .
                    Aczkolwiek tak sobie myślę- jestem ja-jestem on. Mamy pasję, te same zainteresowania. Pojawia się dziecko. Drogi się rozbiegają. Mi ciężko się zmusić do dawnego życia- no zmieniłam się. Jemu- ciężko zrezygnowac z tego co lubi, co go uspokaja i daje frajdę. Ileż jest na forum wypowiedzi, "żona zakazała", "rezygnowac z siebie" "mieć coś tylko swojego" itd. A tu nagle- namawianie by rzucić "swój kawałek podłogi " i przyjąć postawę żony, z którą jest nie po drodze. Bo wydaje mi się, że rozbieżności było więcej niż tylko owo "sportowe otoczenie". Że być może mama Wioli była faktycznie nadopiekuńczą kwoką, nadmiernie chuchająca i ograniczającą aktywność dziecka do wizyt w ch i mc donald. Ze być może nastawiała dziecko przeciwko ojcu, temu co robi, jaki jest..
                    • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 11:43
                      wapaha napisała:




                      > że być może mama Wioli była faktycznie nadopiekuńczą kwoką, nadmiernie chuchająca i
                      > ograniczającą aktywność dziecka do wizyt w ch i mc donald. Ze być może nastawia
                      > ła dziecko przeciwko ojcu, temu co robi, jaki jest..


                      Ale tutaj już gdybasz. Mogło być zupełnie odwrotnie: może to ojciec nie chciał uznać innego sposobu spędzania czasu z córką, poza tym, który on stosuje od lat.
                      A córka to przecież odrębny człowiek, inny niż tatuś charakter, temperament, a co za tym idzie może mieć swoje, zupełnie inne, zainteresowania.


                      • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:49
                        Tak, gdybam. Tak naprawdę to oba wątki są gdybaniem bo żadna z nas nie zna wszystkich faktów a fakty podane przez autorkę odbiera czysto subiektywnie i dopisuje własne emocje
                        • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:25
                          I nawet z tych subiektywnie wybranych przez autorkę faktów widać, że, łagodnie mówiąc, rodzina Miecia nie przepadała za Anią i miała sporo uwag do dziewczyny i sposobu wychowania przez nią córki.
                          Sama autorka wprost deklaruje, że Ani nie lubiła tak po , jak i przed rozwodem.
                          Mała księżniczka nie pasowała im do rodziny o czym ochoczo informowali Miecia, sugerując, aby coś z tym zrobił.
                          że zacytuję:
                          "Wzięliśmy Mietka na stronę i grzecznie powiedzieliśmy, żeby sprawę załatwił bo to nie jest fajne i generuje problemy miedzy dziećmi."



                          • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 15:19
                            Nieprawda. Lubiła ją, spędzali WSPÓLNIE fajny czas. Coś nie pykło, gdy urodziła się córka
                            • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:33
                              wapaha napisała:

                              > Nieprawda. Lubiła ją, spędzali WSPÓLNIE fajny czas. Coś nie pykło, gdy urodziła
                              > się córka

                              nanokogirl 01.11.18, 17:12
                              Starałam się podawać fakty. Niestety nie ma żadnych dodatkowych faktów potwierdzających, ze Mietek i Basia to jakieś egoistyczne szuje.
                              Jeżeli mowa o uczuciach, to istotnie nie lubiłam matki Wioli - Ani.
                              Uważałam, że jej sposób wychowania dzieci jest niezwykle szkodliwy – i z tego powodu byłam uważana za czarna owce w rodzinie. Przed rozwodem i po rozwodzie.
                              • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 17:36
                                A tego nie widziałaś ?
                                nanokogirl 02.11.18, 00:00

                                "Dziewczyna jak dziewczyna. Mieliśmy grono osób znajomych ( rodzina i nie) , Ania doszła do grupy wraz ze swoja koleżanka z firmy i później jej mężem.
                                Była raczej lubiana. Zupełnie normalnie, uśmiechnięta, jeździła dobrze na nartach, sprawnie chodziła po górach, imprezowała jak wszyscy. Była bardzo ładna i zawsze elegancko ubrana. Wyglądali razem dokładnie tak samo jak wszystkie pozostałe pary dookoła. Nie była moja specjalna przyjaciółką, ale tez nie mogę powiedzieć , że cos mi się w niej nie podobało."
                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 12:04
                        iwles napisała:
                        > Ale tutaj już gdybasz.

                        A ty to co? big_grin
                        • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 12:12
                          araceli napisała:

                          > iwles napisała:
                          > > Ale tutaj już gdybasz.
                          >
                          > A ty to co? big_grin

                          ot - z tobą to jak rozmowa ze ślepym o kolorach.

                          No ja właśnie pokazałam jej, jaki jest sens "gdybania". Żaden.
                          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 12:20
                            iwles napisała:
                            > No ja właśnie pokazałam jej, jaki jest sens "gdybania". Żaden.

                            To po co w ogóle się wypowiadasz?
                      • berdebul Re: subiektywnie 02.11.18, 13:36
                        Milion wątków był na ten temat. Jeżeli kobieta nie lubiła kolonii/obozów/ognisk/namiotów, to jej dziecko nawet nie ma szansy spróbować i (suprajs, suprajs) samo komunikuje, że woli pojechać na AI.
                        Jeżeli Ania nagle(!) i bez komunikowania przyczy (!!!) stwierdza, że teraz tylko ch i McD, to jakoś się nie dziwię, że mąż stwierdzi, że potrzeba specjalisty.
                        • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 14:43
                          berdebul napisała:

                          > Milion wątków był na ten temat. Jeżeli kobieta nie lubiła kolonii/obozów/ognisk
                          > /namiotów, to jej dziecko nawet nie ma szansy spróbować i (suprajs, suprajs) sa
                          > mo komunikuje, że woli pojechać na AI.
                          > Jeżeli Ania nagle(!) i bez komunikowania przyczy (!!!) stwierdza, że teraz tylk
                          > o ch i McD, to jakoś się nie dziwię, że mąż stwierdzi, że potrzeba specjalisty.
                          >

                          A kto mowi, ze nagle?
                          Sama autorka watku napisala, ze rozmijanie sie Ani z grupa, to byl powolny proces. Ania z corka i mezem jezdzila na zjazdy.
                          Tyle ze corce nie za bardzo te klimaty pasowaly.
                          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 14:50
                            iwles napisała:
                            > Tyle ze corce nie za bardzo te klimaty pasowaly.

                            A skąd wiesz co pasowało córce??? A! Bo "matka powiedziała" big_grin
                          • berdebul Re: subiektywnie 02.11.18, 16:58
                            Skąd wiesz, że było to zdanie córki, a nie przekaz wbijany przez matkę? „Nie idąc bo tam ciemno/niebezpiecznie/robale”, nie służy to ani budowaniu pewności siebie, ani radości z wyjazdu w plener.
                            • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 17:07
                              berdebul napisała:

                              > Skąd wiesz, że było to zdanie córki, a nie przekaz wbijany przez matkę? „Nie id
                              > ąc bo tam ciemno/niebezpiecznie/robale”, nie służy to ani budowaniu pewności si
                              > ebie, ani radości z wyjazdu w plener.

                              A bardzo możliwe, że 5 latka bała się biegać po lesie bez rodziców. Nic w tym dziwnego.
                              I tu była rola Miecia,członka rodziny leśnych bywalców, aby przekonać córkę, że nie ma się czego bać.
                              A wygląda, że oprócz krytykowania leśni bywalcy niewiele więcej zrobili.
                    • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 12:48
                      Jest coś takiego jak złoty środek i zdecydowana większość par tę zasadę stosuje. Bo przecież całkiem często zdarza się, że jeden małżonek nie podziela hobby drugiego. Wystarczyłoby, żeby Mietek część czasu poświęcał rodzinie idąc na lody w galerii albo plażing, a jakąś tam część poświęcił na struganie patyków ze znajomymi, niekoniecznie strugając przy tym Basię tongue_out
                      • riki_i Re: subiektywnie 02.11.18, 12:54
                        Najciekawsze jest to, jakby zachowywała się Basia, gdyby urodziła Mieciowi dziecko. Trzeba uczciwie przyznać, że na ten styl życia, który prezentuje dziś Mieciowi Basia, więcej miejsca by nie było.
                        • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:59
                          Może dlatego Wiola jest jedynym dzieckiem Miecia.
                          Co tu dużo mówić, raczej kiepskie doświadczenia ma Miecio z byciem ojcem.
                          • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:08
                            Prędzej pani Basia była pod tym względem felerna i nie udało jej się zaciążyć albo uznała, że nie będzie ryzykować ciąży, bo ją też Mietek zostawi dla aktywnej koleżanki.
                            • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:16
                              A to chyba fakt, że Mietek z tego wątku raczej długo wnioski wyciąga i do tej pory nie ogarnia co z Wiolą poszło nie tak.
                              Zorganizowanie zadeklarowanej wielbicielce CH wyjazdu w leśną głuszę jest tego najlepszym przykładem.
                      • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:58
                        Bez dawania odczuć żonie, że wolałby robić coś innego, bo to IMO jest kluczowe.
                        A w ogóle to rywalizowanie o czas, emocje i zaangażowanie męża z jakimiś koleżankami, kolegami, kuzynkami etc.uwazam za uwłaczające i poniżej godności. Miałam 2 mężów, którzy w pewnym momencie uznawali, że każdy może organizować sobie czas na własną rękę. Trzeci tego błędu nie popełnia.
                        • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 14:47
                          triss_merigold6 napisała:
                          > Miałam 2 mężów, którzy w pewnym momencie uznawali,
                          > że każdy może organizować sobie czas
                          > na własną rękę. Trzeci tego błędu nie popełnia.

                          Serdeczne dzięki Triss za takie teksty. Zawsze pokazuję chłopu, coby wiedział w jakie guano może wdepnąć jakby mu kiedyś przyszła myśl o szukaniu innej kobiety big_grin
                          • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 17:37
                            triss_merigold6 napisała:
                            > Miałam 2 mężów, którzy w pewnym momencie uznawali,
                            > że każdy może organizować sobie czas
                            > na własną rękę. Trzeci tego błędu nie popełnia.


                            o rany jaki dramat uncertain
                            • alicia033 Re: subiektywnie 02.11.18, 19:15
                              wapaha napisała:

                              > triss_merigold6 napisała:
                              > > Miałam 2 mężów, którzy w pewnym momencie uznawali,
                              > > że każdy może organizować sobie czas
                              > > na własną rękę. Trzeci tego błędu nie popełnia.
                              >
                              >
                              > o rany jaki dramat uncertain

                              ale dlatego właśnie wieszanie przez triss psów na Mietku jest tak przezabawne.
          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:14
            triss_merigold6 napisała:
            > Ten cały opis aktywności weekendowych nie brzmi źle pozornie, przypuszczam że s
            > edno tkwi w skali i częstotliwości. Wizja dostosowywania się do grona znajomych
            > i rodziny faceta w wersji stadnej jest dla mnie upiorna, nawet jeśli zasadnicz
            > o czasem bym mogła i chciała te patyki na ognisko i rowery.

            Bo zawsze musi być tak jak chce matka - ojciec dawaj kasę i morda w kubeł! Normalnie w d..e się facetowi poprzestawiało, żeby decydować jak spędzać czas z dzieckiem!

            Cała Triss big_grin
            • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:21
              Nie histeryzuj, z łaski swojej. Wyraźnie napisałam, że sedno tkwi w skali i częstotliwości tych aktywności plenerowych. Natomiast pomysł, że jakaś grupa czy koleżanki/kuzynki udzielają mojemu facetowi rad, czy decydują o wolnym czasie jest z gruntu absurdalny.
              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:29
                triss_merigold6 napisała:
                > Wyraźnie napisałam, że sedno tkwi w skali i czę
                > stotliwości tych aktywności plenerowych.

                Zarówno skali jak i częstotliwości nie ma opisanej w poście. Jako typowa obrończyni matek-właścicielek założyłaś, że naaa peeewno było tego za dużo bo przecież matka zawsze ma rację, że ma focha smile

                Ania na co drugi wyjazd mogła słać Mietka z córką samych zamiast rozwalać innym zabawę. Zdaje się, że przed narodzinami dziecka towarzystwo jej odpowiadało.

                > Natomiast pomysł, że jakaś grupa czy k
                > oleżanki/kuzynki udzielają mojemu facetowi rad, czy decydują o wolnym czasie je
                > st z gruntu absurdalny.

                No jako osobie, która zawsze podejmuje wszystkie decyzje za swojego pantoflarza to rozumiem, że nie mieści ci się to w głowie big_grin
                • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:56
                  Rywalizację z koleżankami, kolegami czy jakimiś kuzynkami faceta uważam za uwłaczajaca co do zasady. Ania była za mało asertywna, a Miecio nie miał jaj i w gruncie rzeczy bardziej odpowiadało mu towarzystwo niż rodzina.
                  • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:58
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Rywalizację z koleżankami, kolegami czy jakimiś kuzynkami faceta uważam za uwła
                    > czajaca co do zasady.


                    Rywalizacja = kiedy pantofel śmie chcieć zrobić coś innego niż mu Triss każe big_grin
                    • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 10:11
                      Mój pantofel, jak go nieuprzejmie określasz, ma swoją niezależną ode mnie zabawkę w postaci motocykla i wystarczająco dużo wolności i nie przyszłoby mu do głowy, żeby stawiać towarzystwo ponad mnie i dzieci.
                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 10:14
                        triss_merigold6 napisała:
                        > i nie przyszłoby mu do głowy,
                        > żeby stawiać towarzystwo ponad mnie i dzieci.

                        Może gdybyś miała mnie właścicielski stosunek do ludzi potrafiłabyś zrozumieć, że spędzanie czasu z innymi ludźmi nie jest "stawianiem ponad rodziną".
                        • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 10:41
                          Jest, jeśli nie są zachowane odpowiednie proporcje.
                        • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 10:42
                          araceli napisała:

                          > Może gdybyś miała mnie właścicielski stosunek do ludzi potrafiłabyś zrozumieć,
                          > że spędzanie czasu z innymi ludźmi nie jest "stawianiem ponad rodziną".


                          jeżeli dzieje się to kosztem rodziny - to JEST "stawianiem ponad rodziną".

                          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 11:03
                            iwles napisała:
                            > jeżeli dzieje się to kosztem rodziny - to JEST "stawianiem ponad rodziną".


                            Napisał no-life? big_grin
                            • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 11:12
                              araceli napisała:

                              > > Napisał no-life? big_grin


                              to o mnie ? Serio ???? big_grin

                              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 11:20
                                iwles napisała:
                                > to o mnie ? Serio ???? big_grin

                                No albo nie masz własnego życia albo 'stawiasz je ponad rodziną' big_grin
                                • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 11:48
                                  araceli napisała:

                                  > iwles napisała:
                                  > > to o mnie ? Serio ???? big_grin
                                  >
                                  > No albo nie masz własnego życia albo 'stawiasz je ponad rodziną' big_grin
                                  >

                                  słowo KOMOPROMIS, jak rozumiem, jest ci całkowicie obce ? big_grin

                                  I, owszem, jeżeli mój własny czas bez rodziny, zaczyna mieć zły wpływ na rodzinne relacje, to jak najbardziej trzeba coś zmienić. W tym - i z mojej strony musi być jakiś kompromis, a nie otoczenie ma przyjąć do wiadomości, że moje JA jest najważniejsze, a wszyscy muszą się dostosować.
                                  Taka postawa nazywa się EGOIZM. I to słowo pewnie jest ci już dobrze znane, prawda Araceli ?
                                  • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 11:50
                                    iwles napisała:
                                    > słowo KOMOPROMIS, jak rozumiem, jest ci całkowicie obce ?

                                    Może racz uważać na co odpisujesz?
                                    • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 11:58
                                      araceli napisała:

                                      > iwles napisała:
                                      > > słowo KOMOPROMIS, jak rozumiem, jest ci całkowicie obce ?
                                      >
                                      > Może racz uważać na co odpisujesz?
                                      >
                                      >

                                      bardzo dobrze wiem, na co odpisuję.

                                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 12:01
                                        iwles napisała:
                                        > bardzo dobrze wiem, na co odpisuję.

                                        Z tego co piszesz wynika, że nie.
                                        • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 12:05
                                          araceli napisała:

                                          > iwles napisała:
                                          > > bardzo dobrze wiem, na co odpisuję.
                                          >
                                          > Z tego co piszesz wynika, że nie.


                                          big_grin chciałabyś.

                      • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:22
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Mój pantofel, jak go nieuprzejmie określasz, ma swoją niezależną ode mnie zabaw
                        > kę w postaci motocykla i wystarczająco dużo wolności i nie przyszłoby mu do gło
                        > wy, żeby stawiać towarzystwo ponad mnie i dzieci.
                        MOże dlatego, że podzielasz jego pasję ?
                        • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:49
                          Może dlatego, że ma właściwie ustawione priorytety.
                          • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:52
                            Nie triss. Jesteś w super sytuacji, bo podzielasz jego pasję, rozumiesz ją być moze nawet mu kibicujesz - jeździsz na zjady, wkładasz kask i wiatr we włosach
                            Gdybyś bała się motocykli, szybkiej jazdy i robiłabyś jazdy za zakupienie kolejnych ochraniaczy -z pewnością nie mówiłabyś o priorytetach, nawet gdyby partner wyciągał moto z garażu tylko raz na pół roku.
                            To nie jego priorytety są właściwie ustawione- ale twoja akceptowalność ich
                            • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:07
                              Nie akceptowalabym, gdybym uznała że robi coś moim kosztem (czasu, emocji, obecności, kasy), bez względu na przedmiot aktywności.

                              Coś w guście, oczywiście że może pojechać ze znajomymi panami z klubu na dwudniowy rajd, ale ja nawet nie muszę mówić, że chcę coś w zamian (nie chodzi o kwestie materialne), bo utrzymujemy subtelną równowagę sił.
                              Gdyby natomiast mu z nagła odpieprzylo i zechciałby bawić się pełnoetatowo w MC, to zostałby spuszczony po brzytwie, bo nie widzę siebie podporządkowanej jakiejś strukturze klubowej, mimo że żony jego znajomych są. Tyle, że nie jestem jedną z nich i guano mnie obchodzi na co się głupie kwoki zgadzają.
                              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 12:11
                                triss_merigold6 napisała:
                                > bo utrzymujemy subtelną równowagę sił.

                                Czytaj: trzymam go krótko za pysk big_grin
                                • obrus_w_paski Re: subiektywnie 02.11.18, 13:04
                                  araceli napisała:

                                  > triss_merigold6 napisała:
                                  > > bo utrzymujemy subtelną równowagę sił.
                                  >
                                  > Czytaj: trzymam go krótko za pysk big_grin
                                  >
                                  >
                                  >

                                  Weź nie przesadzaj. Mnie od samego opisu z postu startowego jak to rodzina Mietka spędza wolny cZas z horda „obcych” ludzi, zrobiło się słabo. Jakieś baby próbują wychowywać cudze dziecko, biorą Mietka na strona „bo tak nie moze być”, dajcie spokój.
                                  A może córka się zwierzała mamie ze nie lubi z tymi ludźmi się bawić i matka próbowała dziecki organizować czas wg jego potrzeb?
                                • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 13:28
                                  > Czytaj: trzymam go krótko za pysk big_grin

                                  Za to najwidoczniej twój robi co chce mając w zadku twoje zdanie i musisz sobie jakoś racjonalizować własną porażkę tongue_out
                              • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 12:20
                                No i dokładnie o tym piszę, Triss. To nie są właściwie ustawione priorytety, ale twoja tolerancja na nie.
                            • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 12:56
                              > Gdybyś bała się motocykli, szybkiej jazdy i

                              A to piszesz o mojej koleżance smile
                              Ona panicznie motocykli się boi, nigdy nie wsiadła i nigdy nie wsiądzie. Jej mąż to pasjonat motocykli, jeździ na te ich zloty i co tam oni jeszcze robią, ale, tu słowo klucz, nie nadużywa tego i nie robi kosztem rodziny. Nie ma w ogóle takiej opcji, ze by pojechał na zlot ze znajomymi kosztem wakacji z żoną. A żona jest miłośniczką drinków w basenie na AI i pan jakoś potrafi to pogodzić.
                              • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:00
                                Bo to jest do pogodzenia. Subtelna równowaga sił.
                              • beataj1 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:06
                                No więc właśnie. Organizowanie zabaw w podgrupach jest w rodzinie czymś normalnym i jak najbardziej sensownym. Cały bajer polega na tym by zabaw w podgrupach było mniej niż tych całą rodziną.
                                Ja np urządzam z kumpelami co parę tygodni szyciowe zloty. I jakoś nie przeszło mi przez myśl by mój chłop i dzieci brali w nich udział. Jego zadaniem w tej kwestii jest nie marudzić i zająć się dziećmi.
                                Jak on jedzie na żagle, ja nie marudzę i zajmuje się dziećmi. A 80 % czasu spędzamy wspólnie na aktywnościach, które nam obojgu pasują (mniej lub bardziej) i pasują dzieciom.
                              • obrus_w_paski Re: subiektywnie 02.11.18, 13:08
                                Mój maz uprawia konkretny sport, chodzi na zawody, swego czasu był w krajowej selekcji. Ja tego sportu nie znoszę, nieo interesije mnie i zapewniam ze z mezem bardzo dokładnej przedyskutowaliśmy ile zjazdów jest akceptowalnych a ile nie. Kiedyś oboje pracowaliśmy w soboty i jednym wspólnym dniem wolnym była niedziela. Maz sam z siebie wymyślił, ze będzie trenował o 4 rano(!) zeby wrócić zanim wstanę i tym samym żebyśmy nasZ jedyny wspólny wolny dzień nie był zależny od jego pasji. Zaznaczam- mężowi samiutkiemu to przyszło do głowy, tym samym pokazał jakie są jego proryrety
                                • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:21
                                  Z tą 4 rano rozumiem, bo mojemu w sezonie zdarzało się wstawać w weekend bardzo wcześnie, żeby o 6 jechać, pokrążyć sobie 2-4 godziny i wrócić przed południem, żeby zająć się młodszą albo żebyśmy gdzieś razem poszli.
                          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 11:55
                            triss_merigold6 napisała:
                            > Może dlatego, że ma właściwie ustawione priorytety.

                            Właściwe priorytety = to co chce Triss big_grin
            • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:24
              Ale Mieciowi wygodnie było żyć tak jakby po założeniu rodziny i narodzinach dziecka nic się nie zmieniło.
              Nie dorósł do roli ojca.
              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:30
                janja11 napisał(a):
                > Ale Mieciowi wygodnie było żyć tak jakby po założeniu rodziny i narodzinach dzi
                > ecka nic się nie zmieniło.


                A co miało się zmienić? Nie każdy ma żonę-właścicielkę big_grin
                • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 09:55
                  araceli napisała:

                  > A co miało się zmienić? Nie każdy ma żonę-właścicielkę big_grin

                  ano widzisz Araceli, zmienia się to, że dochodzi jeszcze umiejętność brania pod uwagę zdania dziecka i jego chęć spędzania wolnego czasu.
                  • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:59
                    iwles napisała:
                    > ano widzisz Araceli, zmienia się to, że dochodzi jeszcze umiejętność brania pod
                    > uwagę zdania dziecka i jego chęć spędzania wolnego czasu.

                    I jakoś ta grupa to potrafiła smile
                  • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:23
                    iwles napisała:

                    > araceli napisała:
                    >
                    > > A co miało się zmienić? Nie każdy ma żonę-właścicielkę big_grin
                    >
                    > ano widzisz Araceli, zmienia się to, że dochodzi jeszcze umiejętność brania pod
                    > uwagę zdania dziecka i jego chęć spędzania wolnego czasu.

                    To działa w dwie strony. Mama Wioli nie brała pod uwagę jej zdania ( co córka później sama przyznała że mama ją ZNIECHĘCAŁA)
                    • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 11:52
                      wapaha napisała:
                      > To działa w dwie strony. Mama Wioli nie brała pod uwagę jej zdania ( co córka p
                      > óźniej sama przyznała że mama ją ZNIECHĘCAŁA)


                      No ale jak to, że niby zdanie matki nie jest zdaniem dziecka??? big_grin
      • lauren6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:12
        Amen. Dodam od siebie: co to za mężczyzna, który pozwala obcym kwokom wejść sobie na głowę i krytykować metody wychowawcze swojej żony?

        Mietek to typowy mężczyzna mebel, kompletnie bezsilny, poddający się innym kobietom. Córka od początku go nie interesowała (pewnie dlatego, że nie była synem) i przekazał jej wychowanie żonie. Jak koleżanki z paczki (nienawidzę takich klimatów) zaczęły mu dyktować jak ma się zachowywać jego dziecko to chciał zabrać żonę na terapię, zamiast się zastanowić czy może przypadkiem żona nie ma racji. A potem dał się wyjąć ze związku i ograniczył kontakty z córką. Teraz w dorosłym życiu też idzie po najmniejszej linii oporu.
        • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:16
          Również nienawidzę klimatów w stylu "koleżanki z paczki/mój przyjaciel z piaskownicy", to dobre do etapu studenckiego życia, a nie dla dorosłych ludzi z własną rodziną.
        • berdebul Re: subiektywnie 03.11.18, 08:09
          Żona ma rację? Serio? Dziecko nie pójdzie po patyk, ale chce smażyć kiełbaski. Nie pojedzie rowerem, ale domaga sie przywiezienia lodów. To nie jest wychowanie, tylko hodowanie rozszczeniowej księżniczki, z zapędami do ustawiania wszystkich wokół. Bardzo dobrze, że paczka była przytomna i próbowała działać. Nie udało się, jak widać. Nie nazwałabym tego pójściem po linii najmniejszego oporu.
          • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 08:28
            No widzisz, w świecie większości dyskutantek można mieć lody bez jeżdżenia po nie, a patyk na kiełbaski wyszukany i wystrugany przez tatę... z postów autorki, nie tylko dla mnie, przebija podtekst, ze na każda przyjemność trzeba sobie zasłużyć, zapracować, ze jest to nagroda. A to nie do końca tak. W życiu nie wpadłoby mi do głowy robić dziecku przyjemności za coś, chcialysmy loda, to po prostu kupowało się loda.
            • berdebul Re: subiektywnie 03.11.18, 09:05
              Miała lody, ale chciała lody z grzanym malinami. Lody z grzanym malinami były daleko, trzeba było pojechać rowerem. W czym problem?
              • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 09:28
                A w tym, że można było kiedy indziej wybrać się samochodem, skoro nie chciała na rowerze. Albo na rowerach z rodzicami, a nie z całą banda. A tu jest podejście, że jak nie robisz tak jak wszyscy, to nie masz tego czy śmego.
                • berdebul Re: subiektywnie 03.11.18, 10:34
                  Nie wszędzie wjedziesz samochodem. I dostanie się w niektóre miejsca wymaga wysiłku. Chcesz obejrzeć piękny widok z wieży - trzeba wejść po schodach. Chcesz karmić łabędzie w miejscu X - musisz dojechać rowerem.
                  Nie, IMHO kluczowe jest podejscie matki, która w bardzo zły sposob ustawia Wiolę w opozycji do grupy. I nie pozwala Wioli brać udziału w aktywnościach. Po kilku latach faktycznie Wiola powie „nie będę tego robić”, ale to raczej na zasadzie „mama mówiła, że to jest niesmaczne, więc nie zjem”.
          • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 08:41
            berdebul napisała:

            > Żona ma rację? Serio? Dziecko nie pójdzie po patyk, ale chce smażyć kiełbaski.
            > Nie pojedzie rowerem, ale domaga sie przywiezienia lodów. To nie jest wychowani
            > e, tylko hodowanie rozszczeniowej księżniczki, z zapędami do ustawiania wszystk
            > ich wokół. Bardzo dobrze, że paczka była przytomna i próbowała działać. Nie uda
            > ło się, jak widać. Nie nazwałabym tego pójściem po linii najmniejszego oporu.

            Ciekawe, czy Miecio poszedl do lasu po patyk dla siebie. Jesli tak, to spokojnie na jeden patyk mozna nadziac dwie kielbaski: jedna dla Wioli druga dla Miecia. W czym problem?

            W jaki sposob domagala sie przywiezienia lodow? Od kogo sie domagala? Od tych, co byli rowerami? Chyba nie...
            Od rodzicow?
            Twoje dziecko nigdy niczego nie chce, nie domaga sie tego, na co ty zgody nie wyrazasz? Jest takie super ulozone, ze nawet nigdy nie stwarza sytuacji do odmowy doroslych?
            • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 09:36
              W ogóle ta awantura z patykami (co lepsze pamiętana i wypominana po tylu latach) jest tak absurdalna, że nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.
              Jako pokolenie urodzone przedgrillowo, doskonale pamiętam z dzieciństwa ogniska. Patyki były strugane grupowo, w sensie kto miał ochotę, ten zbierał i strugał, z reguły kilka osób - dla wszystkich. Gdyby któreś z dzieci się poryczało, że nie ma patyka, to pierwszy z brzegu dorosły oddał by mu swój i wystrugał sobie nowy.
              Jedli wszyscy, NAWET ci co nie piekli, bo nadziewano zwykle więcej kiełbasek. I te sptkania dla wszystkich były miłe.
              To co opisuje autorka, to nie jakieś ogniska for fun, tylko obóz karny.
              • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 13:43
                Ale ja myślę, że to dlatego, że autorka ma taki sposób formułowania zdań, a nie dlatego, że jej ogniska wyglądały jakoś istotnie inaczej niż Twoje.
                • chatgris01 Re: subiektywnie 03.11.18, 13:45
                  Tez mam takie wrazenie.
                • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 13:58
                  A ja nie.

                  Ale są zasady, chcesz sam piec kiełbaski, przynieś patyka jak inne dzieci. Nie tata. Ty.
                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 16:33
                    kota_marcowa napisała:

                    > A ja nie.
                    >
                    > Ale są zasady, chcesz sam piec kiełbaski, przynieś patyka jak inne dz
                    > ieci. Nie tata. Ty.


                    chcesz sam piec kiełbaski (piec!)
                    kiełbaskę upieczona i tak dostaniesz.
                    • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 17:10
                      A piec na patyku od taty albo mamy nie mogę? To jakaś farsa tongue_out
          • lauren6 Re: subiektywnie 03.11.18, 08:50
            Wiesz tyle co niechętna Ani autorka napisała. Już wiemy, że zgrana paczka znajomych szczuła męża na żonę, co w końcu doszło do rozwodu, a Ania przedwcześnie skończyła w grobie. Autorka napisze wszystko byle zabić w sobie wyrzuty sumienia.

            Mała Wiola mogła np mieć problemy z integracją sensoryczną i słabo jeździć na rowerze. Na tyle dobrze by pojechać wokół domu, na tyle słabo, że i ona i jej mama baly się żeby jechała przy ulicy do sklepu. To Anna odpowiadała za bezpieczeństwo corki, nie jakieś cioty-kloty. Bez żadnego powodu oczerniasz biedne dziecko, które w tym wypadku jest ofiarą knowania wrednych bab. Niczym się nie różnisz od autorki wątku.
            • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 08:52
              lauren6 napisała:
              > Mała Wiola mogła np mieć problemy z integracją sensoryczną i słabo jeździć na r
              > owerze.

              Czyli wracamy do retoryki, że jednak odklepana mamuśka nie zabraniała?

              Zdecydujcie się w końcu big_grin
              • lauren6 Re: subiektywnie 03.11.18, 08:54
                Co to znaczy "zdecydujcie"? Jesteś upośledzona i posty 10 ematek zlewają ci się w 1?
                • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 08:57
                  lauren6 napisała:
                  > Co to znaczy "zdecydujcie"? Jesteś upośledzona i posty 10 ematek zlewają ci się
                  > w 1?

                  Wpisujesz się w konkretne miejsce drzewka, w którym dyskusja już przyjęła formę "mama Wioli była zjebana a źli ludzie dookoła Wioli nie pomogli" big_grin
                  • lauren6 Re: subiektywnie 03.11.18, 10:41
                    Po 150 postach przestałam czytać ten wątek jako drzewo. Ogarnij się i naucz odpowiadać konkretnemu rozmówcy, bo tłumaczenie o drzewie to żal.peel.
              • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 08:55
                Mogła mieć powody. Dziecko faktycznie mogło być Chorzowie, mało skoordynowane, z trudem dotrzymuje kroku wysportowanym kuzynom. I wrzucanie takiego dziecka na żywioł w gromade dzieci bardziej ogarniętych kończy się najczęściej zniechęceniem i niska samoocena.
                • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 08:56
                  Inna sprawa, że na miejscu Ani wymiksowalabym się z tych leśnych rozrywek gdzieś po 2 rażąco i nie byłoby problemu...
                • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 09:02
                  Chorowite.
                • berdebul Re: subiektywnie 03.11.18, 09:07
                  Taaak, gromada harpii z wysportowanym dziubdziusiami dręczyła małoletnią Wiolę. Wlasnie dlatego robi awanturę o Bali. big_grin big_grin big_grin
                  • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 09:30
                    Nie, nie harpi. Po prostu dziecko mogło czuć się nie najlepiej w tej grupie z miliona przyczyn, niekoniecznie z czyjejś winy. Albo uznawać zabawy i rozrywki w tej grupie za nieciekawe, uciążliwe. Niemniej jest na to rozwiązanie, życie na swój sposób, szukanie podobnych znajomych, zamiast wleczenia się z grupą, która nam nie odpowiada.
                    • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 09:34
                      lily_evans11 napisała:
                      > Nie, nie harpi. Po prostu dziecko mogło czuć się nie najlepiej w tej grupie z m
                      > iliona przyczyn, niekoniecznie z czyjejś winy.

                      Tak - wybielamy mamusię za wszelką cenę. Dziecko po latach mega skrzywdzone ale co tam - dobrostan mamusi najważniejszy uncertain
                      • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 09:41
                        Nooo bo tatuś wcale się do tego nie przyczynił uncertain
                        • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 09:42
                          kota_marcowa napisała:
                          > Nooo bo tatuś wcale się do tego nie przyczynił uncertain

                          Oczywiście, że się przyczynił ustępując Ani i zostawiając odklepanej kobiecie wychowanie dziecka. Niestety - to dość klasyczny polski układ.
      • amsterdama Re: subiektywnie 02.11.18, 09:56
        Myślę to samo, co Triss. A kiedy czytam:"Wzięliśmy Miecia na stronę..." robi mi się gorąco. Szwagierka i teściowie obrobili Ani dupę przed własnym mężem i nie widzą w tym nic złego. Autorko- wzięłaś czynny udział w rozwaleniu małżeństwa brata. Mieciu beznadziejny do zrzygania- dał Wam się nakręcać przeciw najbliższej rodzinie.
        • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:24
          Dziewczyny, a tak serio i abstrahując od tego konkretnego wątku. Naprawdę nie macie w swoim otoczeniu rodzin, w których jednemu z rodziców kompletnie odjeżdza peron i podejmujecie próbę zwrócenia uwagi, że coś jest nie halo ?
          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:01
            Pytanie, czy pani faktycznie odjeżdżał peron, czy po prostu miała dość życia w stadzie.
          • kura17 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:05
            > Dziewczyny, a tak serio i abstrahując od tego konkretnego wątku. Naprawdę nie m
            > acie w swoim otoczeniu rodzin, w których jednemu z rodziców kompletnie odjeżdza
            > peron i podejmujecie próbę zwrócenia uwagi, że coś jest nie halo ?

            to sie rozmawia z osoba, ktorej odjezdza peron (wedlug nas) i wysluchuje tez tej osoby, a nie mowi do jej meza/zony: zrob cos z tym ...
            • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 12:08
              Właśnie Lily- to dobre pytanie
              Kura- serio ? rozmawiałabyś z osobą, która "doszła" do rodziny i nie jest ci tak bliska jak jej partner ? Bo ja zdecydowanie nie.
              • kura17 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:14
                > Kura- serio ? rozmawiałabyś z osobą, która "doszła" do rodziny i nie jest ci tak bliska jak jej
                > partner ? Bo ja zdecydowanie nie.

                a czemu nie? jesli bylabym naprawde zatroskana, to rozwazalabym taka rozmowe. pewnie rozmawialabym z obojgiem. naprawde uwazasz, ze mozna interweniowac w powaznych kwestiach "przez posrednikow", nie dajac tej konkretnej osobie zadnej szansy, zeby wypowiedziala swoje zdanie?? to lepiej nic nie robic, a nie nastawiac partnera przeciwko. bo do tego to sie sprowadza - on/ona nie jest "nasz", z nim/nia nie da sie pogadac, NAM sie on/ona nie podoba ... a musi?
                • kura17 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:16
                  na marginesie - widze (a raczej ja, moja mama i siostra), ze naszym kuzynom (i ich matce, siostrze mojej mamy) "zupelnie odklepalo". jest nam ciezko to zaakceptowac, ale na razie nikt interwencji nie planuje (co najwyzej wyrazenie swojego zdanie, jesli sie o nie zapyta). nie wyobrazam sobie rozmowy z partnerkami kuzynow, "zeby cos z tym zrobily"...

                  wiem, ze pisalas o innym ukladzie - ze to partnerkom kuzynow by odklepalo - ale dla mnie az takiej roznicy nie ma. nie uwazam za sluszne interwencje "za plecami"
                  • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 12:19
                    "nie wyobrazam sobie rozmowy z partnerkami kuzynow"

                    Ano właśnie
                    Dlatego autorka porozmawiała ze swoim bratem a nie jego partnerką
                    • kura17 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:26
                      > "nie wyobrazam sobie rozmowy z partnerkami kuzynow"
                      >
                      > Ano właśnie

                      ale dlatego, ze to nie partnerkom odklepalo, ale kuzynkom! nie dlatego, ze z nimi mnie "mniej laczy".

                      > Dlatego autorka porozmawiała ze swoim bratem a nie jego partnerką

                      powinna (wedlug mnie) porozmawiac z obojgiem. albo w ogole nie rozmawiac.
                    • no-tak-ale Re: subiektywnie 02.11.18, 13:17
                      Tylko ze porozmawiała na temat tego co żona brata robi źle a nie tego, co beat robi źle. A z pierwszego postu wynika, że brat po prostu zrobił to co było dla niego wygodne, czyli całkowicie odpuścił. No jednak dziecko ma matkę i ojca i skoro ich wizja jest rozbieżna a dziecko robi wyłącznie to co chce matka to przepraszam gdzie był w tym czasie Mietek, że jakoś nie był stanie dziecka zainteresować rowerami i patykami oraz nie był w stanie uzgodnić z żoną że no ok, to kino i lody co drugi tydzień a rowery co drugi? No ale dla niego było wygodnie odpuścić i mieć powód do narzekania a paczka go jeszcze utwierdziła w słuszności tego, że on nic nie musi, to żona jest zła.
                      • obrus_w_paski Re: subiektywnie 02.11.18, 13:19
                        Mam alergie na „paczki” u ludzi powyżej 20 r.z.

                        no-tak-ale napisał:


                        No ale dla niego było wygodnie od
                        > puścić i mieć powód do narzekania a paczka go jeszcze utwierdziła w słuszności
                        > tego, że on nic nie musi, to żona jest zła.
                • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 12:18
                  Dlaczego przez pośredników ? Przecież on jak najbardziej gra główną rolę, jak najbardziej jego to dotyczy. Zakładam, że to jego znam lepiej ( na pewno dłużej ), wiem że mogę mu w żołnierskich prostych słowach powiedzieć co myslę i nawet jak sie obrazi to się odbrazi. Nie byłabym tego taka pewna wobec osoby, którą znam dużo krócej . A już na pewno nie miałabym chyba "odwagi" zwracać uwagi matce na sposób wychowywania córki..to mogłoby sie skończyć bardzo źle
                  • kura17 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:25
                    > Dlaczego przez pośredników ?

                    bo to tej osobie cos zarzucasz, a jej przy rozmowie nie ma.

                    > Przecież on jak najbardziej gra główną rolę, jak najbardziej jego to dotyczy.

                    ale chcesz rozmawiac o tym, ze KOMUS INNEMU odklepalo. bez udzialy tej osoby, bez mozliwosci poznania jej stanowiska. moze nie odklepalo, a jest konkretna przyczyna?


                    > Zakładam, że to jego znam lepiej ( na pewno dłużej ), wiem że mogę mu w żołnierskich
                    > prostych słowach powiedzieć co myslę i nawet jak sie obrazi to się odbrazi.

                    to porozmawiaj z OBOJGIEM, bez zolnierskich slow, jesli trzeba.


                    > A już na pewno nie miałabym chyba "odwagi" zwracać uwagi matce na sposób wychowywania
                    > córki..to mogłoby sie skończyć bardzo źle

                    ale masz odwage powiedzenie jej mezowi, ze zonie "zupelnie odklepalo"???
                    • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 15:29
                      Nie wiem na ile to co piszemy jest z Twojej strony hipotetyczne a na ile rzeczywiste ale osobiście byłam stroną w tej sytuacji. Mojej mamie "odklepało". I w pierwszej kolejności rozmawiałam z jej siostrą, potem z resztą rodziny , dopiero na samym końcu podjęłam próby ( marne ) porozmawiania z samą odklepaną


                      • kura17 Re: subiektywnie 02.11.18, 16:04
                        > Nie wiem na ile to co piszemy jest z Twojej strony hipotetyczne a na ile rzeczywiste ale
                        > osobiście byłam stroną w tej sytuacji. Mojej mamie "odklepało". I w pierwszej kolejności
                        > rozmawiałam z jej siostrą, potem z resztą rodziny , dopiero na samym końcu podjęłam próby
                        > ( marne ) porozmawiania z samą odklepaną

                        ale dlaczego nie chcialas porozmawiac najpierw z mama?
                        jakbys sie czula, gdyby do Twego meza przyszla jego siostra/brat (jesli ma) i kazala mu ustawic Cie do pionu, bo za duzo biegasz, za duzo plywasz i w ogole Ci odklepalo na punkcie sportow przeroznych? no chyba niefajnie, co?

                        bylam w podobnej sytuacji - odklepalo narzeczonemu siostry i jego rodzinie (z wplywem na siostre) - i rozmawialam z nimi wszystkimi razem.
                        • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 17:43
                          Bo najpierw chciałam się upewnić co do własnych odczuć i spostrzeżeń- że to nie ja sobie coś wmawiam i wkręcam, że/czy inni tez to widzą. Poza tym. Miałaś kiedyś kuro okazję rozmawiać z osobą "odklepaną" ? Jesli nie, to powiem Ci tak-pola do dialogu nie ma. ( jakiś czas temu na tvn w Uwadze było o Balbinie ze Szczecina- może oglądałaś ? ZERO dialogu )

                          Jeśli mnie pytasz o moje zdanie to źle trafiłaś wink - bo generalnie ja mam mocno wyyyy...ane na to, co sądzą o moim stylu życia inni ludzie. I przykład ciut nietrafiony bo w sytuacji "mietkowej" chodzi o zachowania względem dziecka a nie o styl życia dorosłej osoby.

                          "bylam w podobnej sytuacji - odklepalo narzeczonemu siostry i jego rodzinie (z wplywem na siostre) - i rozmawialam z nimi wszystkimi razem."

                          Ty przyjełaś taką formę "ingerowania" w problem. Ja wybrałam inną. "Mietkowi" wybrali jeszcze inną. Chyba nie chcesz-a może chcesz - zaryzykowac stwierdzenie, że sposób, który wybrałam był niewłaściwy i powinnam zrobić tak jak ty >?
                          • kura17 Re: subiektywnie 02.11.18, 19:42
                            > Jeśli mnie pytasz o moje zdanie to źle trafiłaś wink - bo generalnie ja mam mocno
                            > wyyyy...ane na to, co sądzą o moim stylu życia inni ludzie. I przykład ciut ni
                            > etrafiony bo w sytuacji "mietkowej" chodzi o zachowania względem dziecka a nie
                            > o styl życia dorosłej osoby.

                            1. no ale nie wszystkim jest obojetne, ze "obca" osoba obrabia im tylek za plecami wink umiejetnosc nieprzejmowania jest cenna, jednak nie kazdemu dana.
                            2. no ale "zachowanie wzgledem dziecka" jest powiazane ze stylem zycia doroslej osoby (rodzica), nie sadzisz?

                            > Ty przyjełaś taką formę "ingerowania" w problem. Ja wybrałam inną. "Mietkowi" w
                            > ybrali jeszcze inną. Chyba nie chcesz-a może chcesz - zaryzykowac stwierdzenie,
                            > że sposób, który wybrałam był niewłaściwy i powinnam zrobić tak jak ty >?

                            przypominam, ze to TY zadalas pytanie, czy bysmy nie interweniowaly w sprawie osoby odklepanej NIE u osoby odklepanej, za jej plecami - to odpowiedzialam, wyrazajac wlasne zdanie. wczesniej sie w rozmowie nie narzucalam. swojego zdania nie narzucam nikomu, jedynie je wyrazam.
                            i nie, nie uwazam, ze zawsze i wszedzie "moja" metoda jest dobra/lepsza, sytuacje sa rozne (i moze i ja wybralam w jakiejs inna metode). jednak to, co sie odbylo "u Mietka" uwazam za niewlasciwe. i generalnie takie wtracanie sie "za plecami" uwazam _generalnie_ za niewlasciwe. wspolna rozmowa - juz lepiej.
                            • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 20:23
                              1. Oczywiście, ale spytałaś mnie konkretnie o zdanie więc odpowiedziałam wink
                              2. Nie w przypadku o który zapytałaś

                              • kura17 Re: subiektywnie 02.11.18, 20:33
                                > 2. Nie w przypadku o który zapytałaś

                                chyba nieporozumienie? moj komentarz dotyczyl sprawy z forum, a nie opisanej przez Ciebie. w Twojej sprawie nie mam zadnego komentarza, bo nic o niej nie wiem; ufam, ze postapilas wlasciwie smile
                                • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:19
                                  pozajączkowane wink
      • ruscello Re: subiektywnie 02.11.18, 10:00
        Idealnie napisane.
    • zetkaad Re: subiektywnie 02.11.18, 07:51
      Biedny Miecio. Nie umiał się wyzwolić z pod wpływu grupy. Bał się żony. Nie umiał zająć się wlasnym dzieckiem. Biedny Miecio 😢
      • zetkaad Re: subiektywnie 02.11.18, 07:53
        I nie jesteś subiektywna
        • kochamruskieileniwe Re: subiektywnie 02.11.18, 10:12
          eee - subiektywna to właśnie jest.
          Pytanie, czy w tej sytuacji jest ktokolwiek o obiektywnej opinii...
    • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 08:08
      No niesamowita jest desperacja autorki, która zakłada kolejny wątek w tym samym temacie, bo w poprzednim większość wypowiadających się oceniła, że Wiola została skrzywdzona przez ojca, brata autorki.
      Wygląda na to, że autorka nie odpuści i będzie się naprzykrzać kolejnymi wątkami, w których będzie przekonywać, że jej rodzinne kwasy , to wyłączna wina Wioli i jej matki.

      O tym jak "fajnie" miały w rodzinie Mietka , Wiola i jej matka , świadczą wypowiedzi autorki.
      "Jeżeli mowa o uczuciach, to istotnie nie lubiłam matki Wioli - Ani.
      Uważałam, że jej sposób wychowania dzieci jest niezwykle szkodliwy"
      "Wzięliśmy Mietka na stronę i grzecznie powiedzieliśmy, żeby sprawę załatwił bo to nie jest fajne i generuje problemy miedzy dziećmi."
      • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 08:12
        I Miecio miał wpłynąć na żonę, żeby dostosowała kilkuletnia córkę do modelu spędzania czasu i aktywności, jakie x lat wcześniej upodobała sobie grupa znajomych i część rodziny Miecia.
        Paradne.
        • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 08:25
          triss_merigold6 napisała:

          > I Miecio miał wpłynąć na żonę, żeby dostosowała kilkuletnia córkę do modelu spę
          > dzania czasu i aktywności, jakie x lat wcześniej upodobała sobie grupa znajomyc
          > h i część rodziny Miecia.
          > Paradne.

          No wygląda, że Mietkiem nieźle manipulowano i autorka wątku miała w tym swój udział.

          • amsterdama Re: subiektywnie 02.11.18, 09:59
            A teraz zżerają ją wyrzuty sumienia( choć nie powie tego nawet sama przed sobą) i szuka rozgrzeszenia na forum.
      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 08:25
        I Miecio powinien w tym momencie jednak zacząć spędzać czas indywidualnie że swoją żoną i dzieckiem, współczuję żonie, która była zmuszana do wpasowywania się w model spędzania czasu rodziny męża, oczywiście jedynie słuszny i obowiązujący.
        • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 08:32
          No, ale wygląda, że Miecio, to typ, który nie ma swojego zdania i tylko teoretycznie został mężem i ojcem, bo faktycznie miał wielkie problemy z odcięciem pępowiny.
        • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:27
          lily_evans11 napisała:

          > I Miecio powinien w tym momencie jednak zacząć spędzać czas indywidualnie że sw
          > oją żoną i dzieckiem, współczuję żonie, która była zmuszana do wpasowywania się
          > w model spędzania czasu rodziny męża, oczywiście jedynie słuszny i obowiązując
          > y.
          >
          Lily ale ona właśnie dlatego zakochała się w Mieciu..i podzielała jego pasję i razem tak samo spędzali do pewnego momentu czas.

          Coś nie pykło po urodzeniu dziecku. Wiele matek ma odpieluszkowe zapalenie mózgu trwajace latami - a przykłady z tymi patyczkami i lodami doskonale mi do tego pasują
          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:43
            Ale też dla wielu matek zaczyna się liczyć czas spędzany we własnym gronie, z własnym mężem i dzieckiem, bo jest to po prostu mniej męczące i bardziej korzystne emocjonalnie dla wszystkich. I wiesz co, bardzo miło wspominam czasy studenckie czy moment, kiedy zaczęłam pracować, miałam odrobinę kasy dla siebie i wolny czas, który mogłam przeznaczyć na życie towarzyskie. W tej chwili jakoś się z częścią tych osób cały czas kontaktuję. Ale powrotu do tamtych układów nie ma, wszyscy mają ciut inne albo nawet i całkiem inne priorytety i potrzeby,. Po prostu dorośli, podążają różnymi ścieżkami życiowymi, obrośli w rodzinę, a także w zobowiązania. I tak jak kiedyś myślałam, że jako kobieta niesparowana znajdę porozumienie z singielkami - to niekoniecznie. Dzieci narzucają inne spojrzenie na wiele rzeczy, co innego się dla mnie liczy.
            • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:55
              Tu mogę odbić piłeczkę, że dla wielu matek urodzenie dziecka sprawia, że jeszcze bardziej interesują się tym co jest poza dzieckiem-bo potrzebują jak kania dżdżu "swojego kawałka podłogi" , odpoczynku i czasu bez dziecka, takiej formy relaksu. I spędzanie wolnego czasu w formie -tylko ja-on-i dziecko jest właśnie męczące i dołuje emocjonalnie. Wiec bezsensu jest gadanie dla wielu to-a dla wielu to.
              Po prostu jak wyzej napisałaś-drogi im się rozjechały. I może nie ma w tym ani winy Mietka ani winy Ani.
              • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 12:02
                Rozjechaly to fakt niezaprzeczalny. I to, że zarówno matka jak i ojciec potrzebuje czasu dla siebie też. Jest jedno ale: jak się zakłada swoją rodzinę to ona powinna być nr 1. Nie mogę zrozumieć, jak spędzanie czas tylko w gronie mama tata i dzieci może być nieprzyjemne. Mam taką przyjaciółkę- zawsze na wczasy wyjeżdżali w kilka par z dziećmi. I ona uważała, że my wyjeżdżając sami z dzieckiem musimy się strasznie nudzić. Do czasu aż ich znakomi wystawili i pojechali sami. Wróciła zachwycona, bo dzieci były takie szczęśliwe jak się nimi rodzice zajmowali. Wcześniej dzieci bawily się wspólnie a dorośli na boku popijali kawkę. Teraz zobaczyła, jaką radość można mieć z robienia czegoś razem.
                • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 12:10
                  "Jest jedno ale: jak się zakłada swoją rodzinę to ona powinna być nr 1."

                  Dokładnie. I dla jednego przejawi się to w zamknięciu się tylko w swoim towarzystwie w domu a dla innych aktywne spędzanie czasu z tą rodziną właśnie.

                  ". Nie mogę zrozumieć, jak spędzanie czas tylko w gronie mama tata i dzieci może być nieprzyjemne"

                  Jeśli tak stawiasz problem- to ja też nie rozumiem. Bo ja nie napisałam, że takie spędzanie czasu jest nieprzyjemne., Tylko , że mniej męczące i odciążające emocjonalnie jest spędzanie czasu poza - strzelam : samotnie w lesie, na siłowni, na basenie,na zumbie itp
                  • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 13:36
                    No jasne, czas dla siebie jest bardzo ważny. Chodzi o równowagę- tutaj Mietek notorycznie wybierał czas ze znajomymi- rowery, grille itd, tymczasem z córką nie znalazł sposoby na wspólne spędzenie czasu. Miał pewnie nadzieję, że przekona ją do tych wyjazdów stawiając sprawę na zasadzie: bylismy na pysznych lodach a tobie nie chciało się pedałować więc się obeszłaś smakiem. Tymczasem córka zaczęła się oddalać. Ja też potrzebuję czasu dla siebie, ale gdybym jechała na pizzę z koleżankami i mąż nie miałby ochoty na ich towarzystwo, ale poprosiłby mnie, żebym przywiozła też pizze dla niego i dzieci to w normalnym układzie nie powinien być to problem, a już tym bardziej nie dalabym prawa znajomym oceniać: nie chciał z tobą przyjechać to mu się nie należy, leniwiec jeden😛
                    • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 15:32
                      Skąd wzięłaś to "notorycznie" ? Skoro notorycznie to dlaczego córka po jakimś czasie nie chciała "ciągle" jeść obiadów w ojca domu ? To w końcu notorycznie pan wybywał czy też weekendy spędzał w domu i chciał je spędzić z córką ?


                      W napisanym przez ciebie przykładzie z pizzą-zrobiłabym tak samo.
                      W przypadku gdyby pizza była uwieńczeniem całdziennej wędrówki-zadań-swoistą nagrodą za jakiś wysiłek- to już nie
                      • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 17:11
                        Być może przegięłam z notorycznością. Nanokogirl pisze jednak, że przyszedł taki czas, że żona zaczęla odmawiać tych wyjazdów i Mietek jeździł sam. Gdy córka zaczęła odmawiać rowerów z ojcem podobnie- przeszedł do porządku dziennego nad zredukowaniem kontaktów. Odniosłam wrażenie, że to jedyny sposob w jaki chcial spedzac czas.
                        Co do przykladu z pizza- moje dziecko zbiera pieczątki ze schronisk górskich. Kiedyś z mężem sporo chodziliśmy, teraz z dzieciakami głównie wyciągi i dolinki, starszy załapał bakcyla, choć w tej dolince nieraz trzeba go ponieść. No i gdybym ja ze znajomymi szła na szlak, a dziecko wybrałoby dajmy na to basen z tatą. Pieczątki bym mu nie przyniosła, bo to ma być dowód jego obecności tam. Bez problemu za to kupiłabym mu tam ulubiony smakołyk czy coś co tam lubi kupować. Wymienione przez autorkę lody to właśnie ta druga kategoria. I po powrocie nie opowiadałabym mu jak tam było fajnie z dziećmi znajomych i że oni mają te upragnione pieczątki, bo moim zdaniem takie motywowanie powoduje raczej niechęć do towarzystwa niż motywację.
                        • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 17:47
                          No widzisz. Porównujesz swoją sytuację to sytuacji opisanej w kilku zdaniach w wątkach. Z góry zakłada się negatywne intencje autorki i na tej podstawie dopisuje swoje scenariusze zamiast oprzeć się po prostu na słowach , a nie emocjach. Ja widzę sytuację trochę inaczej, bo nie jako scenkę z dwóch wątków ale jako 24 lata życia jakiejś rodziny- z milionami różnych sytuacji ( których nie znamy ) które mogły wpłynąć na efekt końcowy. Mną wstrząsnęło tak naprawdę jedno. A mianowicie sytuacja w której córka wygarnia ojcowi , że jest beznajdziejny, wpada w szał i go wyzywa. Dramat uncertain NIC tego nie usprawiedliwa wg mnie,
                          • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 18:00
                            Przecież to czysty real. Dokładnie tak kiedyś zrobiła moja koleżanka, jak po kilku latach praktycznie bez kontaktów pojechała do ojca za granicę <tatuś był uprzejmy się stlenić na emigrację jak miała naście lat>.
                            • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 18:05
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Przecież to czysty real. Dokładnie tak kiedyś zrobiła moja koleżanka, jak po ki
                              > lku latach praktycznie bez kontaktów pojechała do ojca za granicę <tatuś by
                              > ł uprzejmy się stlenić na emigrację jak miała naście lat>.
                              WIdzisz różnice między : kilka lat praktycznie bez kontaktu , "stlenił się" a sytuacją opisaną w wątku - nieudolny bo nieudolny ale rodzic będący stale obecny w życiu dziecka ? Tak jak twój ex jest obecny w życiu twojego syna ? Normalne i zdrowe byłoby dla ciebie gdyby twój syn mający cykliczny i regularny kontakt ze swoim ojcem wyzwał go od najgorszych, bo nie spodobał mu się wspólny wyjazd ?
                              • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 18:13
                                Wyjechał do pracy, kontakt mieli telefoniczny, potem wrócił - na rozwód i odmówił płacenia alimentów na pełnoletnią studiującą dziennie dziewczynę, robiąc z siebie bezrobotnego dziada w jednym garniturze.

                                Mój ex jest obecny w życiu syna, aczkolwiek syn jest przeze mnie na bieżąco i przy różnych okazjach <kontrola u ortodonty, wyjazd na święta, obóz w ferie, korepetycje pod kątem egzaminów itp.> informowany za co tatuś nie płaci i jak bardzo w związku z tym nie ma nic do powiedzenia, jeśli chodzi o mnóstwo rzeczy.
                                • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 18:33
                                  To jakby sytuacja skrajnie inna niż ta opisywana w wątku więc bezsensu w ogóle było jej przytaczanie

                                  I wyobrażasz sobie, by twój syn zrobił taką jazdę swojemu ojcu ???
                                  • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 18:40
                                    Teraz nie, za 10 lat nie wiem, ale spokojnie sobie wyobrażam.
                                    • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 18:47
                                      Przykre...
                                      • rosapulchra-0 Re: subiektywnie 04.11.18, 08:46
                                        Przecież ona wszystko robi, żeby do tego doszło: syn jest przeze mnie na bieżąco i przy różnych okazjach <kontrola u ortodonty, wyjazd na święta, obóz w ferie, korepetycje pod kątem egzaminów itp.> informowany za co tatuś nie płaci i jak bardzo w związku z tym nie ma nic do powiedzenia, jeśli chodzi o mnóstwo rzeczy.
                                        • triss_merigold6 Re: subiektywnie 04.11.18, 08:51
                                          Hm... a ktoś mu broni płacić? Bo o wydatkach jest informowany.
                          • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 18:19
                            No jasne, że każdy porównuje do swoich doświadczeń. Mnie żal się zrobiło tej dziewczyny, z opisu widać, że się miota. Autorka zadała pytanie o to, co konkretnie ten ojciec mógł zrobić jak córka była mała- wiem, że czasu się nie cofnie, ale w odpowiedziach odnosiłam się głównie do tego.
    • afro.ninja Re: subiektywnie 02.11.18, 08:20
      Hmmm dzieci, które znam to w większości Wiole. Czasami że względu na kasę, brak czasu, ale i charakter dziecka. Tak, są dzieci, którym NIC się nie chce, a rodzice ich wyreczaja, albo i nie. Dadzą do ręki tablet, komórkę i wszyscy zadowoleni. Albo próbują łamać charakter, zmuszać do uprawiania sportu, muzyki, dzieci owszem chodzą na te zajęcia, robią na odwal i dalej do komórek, albo do tivi, jak nie ma kasy. Rozumiem, że takie dzień mogą irytować i to na maksa, ale nie za bardzo rozumiem, co ma piernik do wiatraka?! Mietek na całej linii zawalił kontakty z córką i chyba nigdy jej nie zapytał, co ty chcesz, tylko sobie planuje na co on ma ochotę. Skoro córka jako dziecko nie była puszcxanapo kijki do lasu, to on jej weekend w lesniczowce zamówił?! Młodej dziewczynie ciekawej świata?! Też w tym wieku co Wiola wolałabym na jakąś plaże pojechać, a nie do lasu wdomu siedzieć.
      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 08:27
        Ototo, też w tym wieku wolałabym jakiś tętniacy życiem kurort, a nie lesniczowke big_grin.
    • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 08:33
      Właściwie triss i lily napisały już wszystko, co było do powiedzenia w tym temacie. Zgadzam się całkowicie.
      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:07
        Yay, kota się że mną zgadzaaaa!!! wink
        • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 09:17
          A z czym tu się nie zgadzać. Gdyby mi ktoś co weekend kazał strugać patyki, to wbiłabym mu ten patyk z premedytacją prosto w oko.
          Gdyby "życzliwi" znajomi poszli po kryjomu nastawiać chłopa przeciwko mnie, to wykrzesałabym wszystkie pokłady mojej sukowatości i postarała się, żeby pozostali "byłymi" znajomymi.
          Choć z obu wątków wyłania się obraz tak totalnej denności i beznadziejności Mietka, że lepiej by go było pogonić w diabłu.
          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:22
            Tak, też wzięłabym ten patyk i wetknelabym chyba Panu Mężu w du... big_grin
    • przystanek_tramwajowy Re: subiektywnie 02.11.18, 08:36
      Ach, ach ach! Znowu ta wredna pijaczka Ania i ten biedny sportsmen Mietek. Tak go zmęczyło to unikanie ciosów, że w końcu padł wyczerpany akurat pomiędzy nogami Basi. No tak się złożyło. Jak w pewnym wątku o żonie, co się samozapłodniła potykając się i wpadając w nocy na penisa męża. Zadziwiające, że każdy knur, co zdradzi, to potem w pojęciu swoim jest biednym misiem, co miał żonę sukę. Jak w piosence: "Żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią:. Przekroczyłaś tymi swoimi wątkami poziom żenady typowy dla tego forum.
      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:08
        Exactly.
    • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 08:43
      "Co na tym etapie powinie zrobić Mietek, żeby było inaczej?"
      Na tym etapie Mietkowi powinny wyrosnąć jaja.
      Zamiast uległości, uników, wycofywania się i dystansu powinna być rozmowa i ustalenia: raz spędzamy weekend tak, jak Ty chcesz, raz ja biorę Wiolę i robimy "po mojemu".
      Z tego co przedstawiasz wynika, że między Anią a Mietkiem narosła wielka góra pretensji, którą zamieciono pod dywan. I zamiast rozwiązywać problemy, wyjaśniać pretensje, pójść na wspólną terapię jeśli już, a nie wysyłać żonę, Mieciu zrejterował, udał się na emigrację wewnętrzną, a potem się ewakuował.
      Straszny tchórz z tego Miecia wyłania się z Twoich opisów.
      Teraz też nie próbuje z Wiolą rozmawiać, pytać ją o jej oczekiwania (co nie jest równoznaczne z ich spełnianiem) tylko zwiewa od córki za granicę. Tak, wiem, tak się złożyło. Co za szczęście dla Mietkauncertain
      • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 08:49
        Trafne podsumowanie. Pisałam to już w tamtym wątku- Mietek tak bardzo chciał mieć po swojemu, że zaprzepaścił szanse na wypracowanie więzi z córką.
        • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:09
          Ja tam nie jestem pewna, czy Mietek chciał żyć po swojemu, czy raczej Mietek był przyzwyczajony, że ktoś za niego podejmuje decyzje ( te ważne i mniej ważne).
          Sprawy wychowania własnego dziecka też pozostawił innym i poddał się presji grupy (rodziny), która konsekwentnie manipulowała nim , sugerując, że jeśli Wiola i jej mama nie zachwycają się ich pomysłami ( ze zbieraniem patyków np.) to ewidentnie coś z nimi nie tak.
          Najlepszym podsumowaniem jest wypowiedź autorki:
          "Wzięliśmy Mietka na stronę i grzecznie powiedzieliśmy, żeby sprawę załatwił bo to nie jest fajne i generuje problemy miedzy dziećmi"
          Krótko mówiąc, albo Wiola zbiera badyle, albo won.
          Mietek wybrał won.
          • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 09:15
            Też tak to widzę.
            • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 09:22
              A ja widzę Mietka jako buca i egoistę. Mietek poddał się presji grupy, bo akurat tak mu było wygodnie, jednocześnie czując się wybielonym, bo przecież wszyscy twierdzą, że to wina Ani.
              Gdyby Mietek nie lubił strugać patyków, to by się przed grupą zasłonił tym, ze Ania mu nie pozwala.
              Taki typ.
              • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 09:26
                Powody poddawania się presji grupy są różne. Może być wygodnictwo, egoizm, może być "bezjajeczność" czyli sam nie wiem czego chcę, zróbmy to, co oni. Albo to, co mi każą.
                • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:35
                  pade napisała:
                  > Powody poddawania się presji grupy są różne. Może być wygodnictwo, egoizm, może
                  > być "bezjajeczność" czyli sam nie wiem czego chcę, zróbmy to, co oni. Albo to,
                  > co mi każą.

                  A może pan po prostu lubił tak spędzać czas? Normalnie szokujżcym dla niektórych jest fakt, że można lubić swoich znajomych i lubić spędzać z nimi czas big_grin No jak można nie robić tego co każe żona-właścicielka :d
                  • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 09:40
                    Ależ miał prawo! Mógł od razu, gdy zorientował się, że woli spędzać czas z rodziną czy znajomymi a nie z żoną i córką, rozwieść się zamiast wysyłać żonę na terapię.
                    Sorry, gdy się ma własną rodzinę, założoną z własnej woli, nie pod przymusem, warto brać pod uwagę potrzeby i oczekiwania drugiej strony. I tak żonglować wolnym czasem by obie strony były zadowolone. A nie wymuszać na jednej, by dostosowała się do drugiej.
                    • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:44
                      pade napisała:
                      > Ależ miał prawo! Mógł od razu, gdy zorientował się, że woli spędzać czas z rodz
                      > iną czy znajomymi a nie z żoną i córką, rozwieść się zamiast wysyłać żonę na te
                      > rapię.

                      No tak bo przecież mężczyzna nie może spędzać czasu z dzieckiem tak jak chce - ma wybór albo robi tak jak każe żona albo won! Pięęęęęknie big_grin
                      • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 09:52
                        Może, chociaż od czasu do czasu, warto wziąć zdanie dziecka pod uwagę?
                        • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:54
                          kota_marcowa napisała:
                          > Może, chociaż od czasu do czasu, warto wziąć zdanie dziecka pod uwagę?

                          A znasz tutaj zdanie dziecka? Czy jako typowa właścicielka uważasz, że zawsze jest takie jak zdanie matki suspicious
                          • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 09:58

                            a ty znasz tutaj zdanie kogokolwiek innego niż "serdecznych przyjaciół Mietka od strugania patyków"? big_grin
                            No chyba że autorka się nie przyznaje, a jest Basią.
                            • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 10:00
                              iwles napisała:
                              > a ty znasz tutaj zdanie kogokolwiek innego niż "serdecznych przyjaciół Mietka o
                              > d strugania patyków"? big_grin

                              Nie - dlatego doskonale widać jakie kto ma życie po tym co sobie dopowiada big_grin
                              • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 10:03
                                araceli napisała:

                                > Nie - dlatego doskonale widać jakie kto ma życie po tym co sobie dopowiada big_grin


                                aha, to my już nie rozmawiamy o Ani i Wioli, tylko o zyciu ematek ? big_grin Cudne !


                            • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 10:13
                              iwles napisała:

                              >
                              > a ty znasz tutaj zdanie kogokolwiek innego niż "serdecznych przyjaciół Mietka o
                              > d strugania patyków"? big_grin
                              > No chyba że autorka się nie przyznaje, a jest Basią.

                              Z tego co autorka napisała, to jest przyszywaną siostrą Miecia.
                              Cokolwiek by to "przyszywaną" miało znaczyć, ewidentnie bardzo się poczuwa do przekonania wszystkich, że Miecio to bidulek, który latami się męczył z pierwszą żoną i córką, która patyków w dzieciństwie strugać nie chciała i niechętnie w wyprawach rowerowych uczestniczyła.
                              Autorka nie ukrywa też, że pierwszej żony Mietka nie lubiła już przed rozwodem.

                              • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 10:18
                                Strugac patyki wlasnie chciala, tylko przynosic ich jej nie bylo wolno.
                                Tak dla scislosci.
                          • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 09:59
                            Przecież już w tamtym wątku autorka wyraźnie napisała, że wizja spędzania wspólnego czasu przez Wiolę i ojca była całkowicie odmienna. problem w tym, że Mietek wolał całkowicie wygasić kontakty, niż się ugiąć i córkę do tego maca na obiad zabrać.
                      • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 10:13
                        araceli napisała:

                        > pade napisała:
                        > > Ależ miał prawo! Mógł od razu, gdy zorientował się, że woli spędzać czas
                        > z rodz
                        > > iną czy znajomymi a nie z żoną i córką, rozwieść się zamiast wysyłać żonę
                        > na te
                        > > rapię.
                        >
                        > No tak bo przecież mężczyzna nie może spędzać czasu z dzieckiem tak jak chce -
                        > ma wybór albo robi tak jak każe żona albo won! Pięęęęęknie big_grin
                        >
                        Jak zwykle problem z czytaniem ze zrozumieniem? Nic takiego nie napisałam.
                • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 09:37
                  Ja stawiam na wygodnictwo dlatego, że już w czasie późniejszym, po rozwodzie, gdy przypadał jego czas z córką, nigdy nie dostosował się do tego jak ona by chciała spędzić czas. Zawsze było po Mietkowemu. Nawet w kwestii wyjazdu po zacieśnienie więzi nie spytał, na co by córka tak naprawdę miała ochotę, tylko wybrał leśniczówkę w dziczy, mimo, że widać, że córka dziczy nigdy nie lubiła.
          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:20
            janja11 napisał(a):
            > Krótko mówiąc, albo Wiola zbiera badyle, albo won.
            > Mietek wybrał won.

            Generalnie tak - jeżeli grupa się bawi to zasady są ustalone. Nie Mietek wybrał tylko Ania - jak pokazał czas totalnie pier.ląc życie córce.
            • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:24
              Generalnie dziecku może dana grupa nie do końca odpowiadać i wtedy warto znaleźć inną. A bawić się patykami i rowerem tatuś mógł sam na sam z córką i poświęcić jej czas indywidualnie, skoro były zgrzyty.
              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:32
                lily_evans11 napisała:
                > Generalnie dziecku może dana grupa nie do końca odpowiadać

                Dopowiadasz sobie do historii to co jest ci wygodne. Weź po uwagę finał i wychodzi szydło z worka.
          • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 09:31
            Obojetnie czy to byly jego własne poglądy czy przejmowane przez grupę, gdy Wiola wchodziła w wiek dojrzewania wykazał się totalnym brakiem elastycznosci (do galerii to możesz iść z mamą, ze mną spędzasz czas w domu albo na rowerach). Co do sytuacji z patyczkami: zrozumiałam, że rozmowa mogła mieć miejsce z powodu konfliktu między dziećmi (chciała patyczki od nich) i tutaj gdyby była afera to jak najbardziej porozmawiałabym ze swoim dzieckiem, a rodzica tego drugiego poprosila o rozmowę ze swoim. Niewyobrazalna jest dla mnie sytuacja, że mój mąż jedzie z rodziną i ich dziećmi rowerem na pyszne lody z malinami, a naszego dziecka tam nie zabierze choćby samochodem...
            • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:40
              No i ważną rzecz zauważyłaś. Z Anią się tam nie rozmawiało.
              Brało się Mietka na stronę i kazało cóś z tym zrobić, bo w rodzinie autorki wszyscy mają lubić zbierać badyle.
    • cauliflowerpl Re: subiektywnie 02.11.18, 09:19
      Trzeba by pozna jeszcze zdanie Violi na temat spędzania czasu z ojcem. Zdanie z tamtego czasu, a nie dzisiejsze, sentymentalne "bo na rowerach to było fajnie".

      Generalnie nie spędzałam czasu z moim ojcem, on jeździł z bratem na lotnisko, ja zostawałam z mamą i spędzałyśmy sobie czas "po naszemu". Gdyby tatuś zabierał mnie na to lotnisko i kazał tam siedzieć cały dzień albo - nie daj buk - latać szybowcami, to szybko stałabym się delikatna, chora i w ogóle z alergią na słońce.
      I nie mam do niego o to żalu absolutnie, o to niespędzanie czasu.
      Może bym miała, gdyby zostawił matkę i mnie, kto wie...

      Natomiast co do stad ingerujących w życie rodzinne i sposób spędzania czasu PRZEZE MNIE, zgadzam się z Triss i wiem, co mówię suspicious
      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:23
        cauliflowerpl napisała:
        > Natomiast co do stad ingerujących w życie rodzinne i sposób spędzania czasu PRZ
        > EZE MNIE, zgadzam się z Triss i wiem, co mówię suspicious


        Jak wyobrażacie sobie spędzanie czasu w grupie bez wzajemnego dostosowywania się?

        Grupowe spędzanie wolnego czasu nie jest obowiązkowe, jak się nie podoba to się po prostu nie jedzie a nie strzela fochy i oczekuje od innych tego przykładowego przyniesienia badyla.
        • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:26
          Jak napisała już triss wcześniej, Mietek nie umiał bez rodziny, a pani czuła presję i się dostosowywala, potrafiąc jedynie stawiać bierny opór wobec kolejnych siermieznych rozrywek. Nie potrafili się dogadać co do swoich potrzeb.
        • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 09:29
          Wyobrażam sobie tak, że mam alternatywę, czyli nie jestem skazana na spędzanie każdej wolnej chwili pod czyjeś dyktando, tylko np.raz spędzamy weekend razem z dziećmi, raz z grupą. W grupie z kolei jest czas na wspólne, grupowe aktywności i czas dla każdego.
          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:31
            pade napisała:
            > Wyobrażam sobie tak, że mam alternatywę, czyli nie jestem skazana na spędzanie
            > każdej wolnej chwili pod czyjeś dyktando, tylko np.raz spędzamy weekend razem z
            > dziećmi, raz z grupą. W grupie z kolei jest czas na wspólne, grupowe aktywnośc
            > i i czas dla każdego.

            Ale pani miała wybór - mogła nie jechać.
            • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 09:36
              Pan też miał wybór: nie poddawać się presji grupy i zaproponować żonie i córce wspólne spędzenie czasu.
              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:37
                pade napisała:
                > Pan też miał wybór: nie poddawać się presji grupy i zaproponować żonie i córce
                > wspólne spędzenie czasu.

                Jasne - lody w galerii handlowej big_grin Brawo!
                • pade Re: subiektywnie 02.11.18, 09:43
                  Za co brawo? Żona miała upodobania jakie miała. Będziesz teraz udowadniać, czyje były "lepsze"?
                  • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:45
                    pade napisała:
                    > Za co brawo? Żona miała upodobania jakie miała. Będziesz teraz udowadniać, czyj
                    > e były "lepsze"?


                    Patrząc na efekt to widać.
                    • cauliflowerpl Re: subiektywnie 02.11.18, 09:52
                      LOL.
                      A jakby zamiast na lody wolała na kajaki a Miecio nie chce bo nie umie pływać i się boi o siebie, żonę i córkę, to by było fajnie big_grin
                      Albo chodziłaby do kina na ambitne, niszowe filmy nudzące Miecia śmiertelnie...
                      Boć wiadomo, czas trzeba spędzać ambitnie. Nie tam - lody.
                      O, takie struganie patyków to jest dopiero big_grin

                      Odpadłam.
                      • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 09:55
                        Bo jedzenie lodów z maca jest miałkie i płytkie, głębię mają dopiero lody, po które należy przedrzeć się przez dzicz, własnoręcznie skuwając na nie lód z lodowca wink
                        • lauren6 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:31
                          Kota, w samo sedno big_grin
                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:56
                        cauliflowerpl napisała:
                        > Boć wiadomo, czas trzeba spędzać ambitnie. Nie tam - lody.

                        No cóż - zastanówmy się nad wszystkimi tymi wątkami, gdzie jematki skarzą się na ojców swoich dzieci, że po powrocie do domu wali się na kanapę przed TV, że z dzieckiem nawet się nie pobawi, że na spacer nie wyjdzie, że matka musi wszystko dziecku organizować...

                        Wychodzi na to, że to nie sposób spędzania czasu ale kto go proponuje jest zły big_grin
                        • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 10:01
                          araceli napisała:
                          > No cóż - zastanówmy się nad wszystkimi tymi wątkami, gdzie jematki skarzą się n
                          > a ojców swoich dzieci,

                          Żeby nie być gołosłowny - obecna tu Triss wielokrotnie podkreślała, jakim to ona synowi organizuje rozwojowe rozrywki a jej nędzny eksio nic nie potrafi big_grin
                          • alicia033 Re: subiektywnie 02.11.18, 10:42
                            araceli napisała:

                            wypowiedzi triss, która sama dziecku rozwaliła rodzinę, bo poleciała za nowym (choć starym) penis.em i w tym i w poprzednim wątku o Mietku uważam za szczególnie smakowite.
                            Hipokryzja i wyparcie level hard.
                            • alicia033 Re: subiektywnie 02.11.18, 10:43
                              sorry za niewykasowanie "araceli napisała"
                            • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:17
                              alicia033 napisała:

                              > araceli napisała:
                              >
                              > wypowiedzi triss, która sama dziecku rozwaliła rodzinę, bo poleciała za nowym (
                              > choć starym) penis.em i w tym i w poprzednim wątku o Mietku uważam za szczególn
                              > ie smakowite.
                              > Hipokryzja i wyparcie level hard.
                              >
                              A to jest akurat wątek o Mieciu, bo to o ocenę historii Miecia poprosiła autorka.


                            • lauren6 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:35
                              Jest jednak różnica pomiędzy wybraniem sobie penisa, a szczuciem znajomych, że wygr jasny przez Ciebie penis jest głupi i trzeba coś z nim zrobić.
                  • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 19:17
                    Żona wcześniej miała zupełnie inne upodobania (zbieżne z mietkowymi), a potem znikąd jej się zmieniły.
                    • cauliflowerpl Re: subiektywnie 02.11.18, 19:35
                      Mnie tez sie znikad zmienily. Nagle mi sie odechcialo chodzic po barach a zachcialo kezdzic na rowerze. Skonczylo sie jak u Mietka.
                      Tylko ten watek nie jest o rozwodzie tylko o relacji Mietek - Viola.
                    • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 19:49
                      tairo napisała:

                      > Żona wcześniej miała zupełnie inne upodobania (zbieżne z mietkowymi), a potem z
                      > nikąd jej się zmieniły.


                      Tak jak zmienily sie CALEJ grupie. Przeczytaj jeszcze raz post startowy, jak po urodzeniu dzieci ich wypady staly sie inne.
                      Dlaczego "innosc" grupy jest taka super, a "innosc" Ani i jej corki byla dla nich solą w oku?
                      • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 20:00
                        >Tak jak zmienily sie CALEJ grupie. Przeczytaj jeszcze raz post startowy, jak po urodzeniu dzieci
                        > ich wypady staly sie inne.

                        Ich wypady zostały dostosowane do obecności dzieci, a nie wywrócone do góry nogami.

                        > Dlaczego "innosc" grupy jest taka super, a "innosc" Ani i jej corki byla dla nich solą w oku?

                        Dlatego, że to nie była "inność", tylko obniżenie poziomu trudności, aby WYJAZDY BYŁY ATRAKCYJNE DLA DZIECI, a "inność" Ani (i niunianej przez nią córki) poszła w kompletnie innym kierunku.
                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 20:20
                        iwles napisała:
                        > Tak jak zmienily sie CALEJ grupie. Przeczytaj jeszcze raz post startowy, jak po
                        > urodzeniu dzieci ich wypady staly sie inne.
                        > Dlaczego "innosc" grupy jest taka super, a "innosc" Ani i jej corki byla dla ni
                        > ch solą w oku?


                        Bo oni po prostu dostosowali aktywny wypoczynek do dzieci a Ania z aktywnego wypoczynku zrezygnowała.

                        Gdyby po urodzeniu dziecka aktywny mąż zaległ na kanapie a żona miała pretensje to jematki zjadłyby żywcem faceta. Widać kobiecie wolno wszystko - nawet ograniczać dziecko swoim 'po dziecku mi się zmieniło'.
            • esme83 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:43

              >
              > Ale pani miała wybór - mogła nie jechać.
              >

              No i tak zaczęła robić (jak wynika z sąsiedniego wątka), w efekcie autorka obrobiła jej tyłek i obarczyła winą za rozpad małżeństwa.
              • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 10:01
                esme83 napisała:

                >
                > >
                > > Ale pani miała wybór - mogła nie jechać.
                > >
                >
                > No i tak zaczęła robić (jak wynika z sąsiedniego wątka), w efekcie autorka obro
                > biła jej tyłek i obarczyła winą za rozpad małżeństwa.

                No i raczej po to jest to męczenie na forum, aby autorka mogła siebie przekonać, że słusznie się Wioli i jej matki pozbyła z rodziny.
          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:08
            A ja uważam, pade, że w takim przypadku co drugi weekend to jednak jest też za dużo. Może raz w miesiącu. Mówimy o ludziach pracujących w jakichś firmach, w godzinach od do, z konkretnym czasem do przeznaczenia na urlopy. Świetnie rozumiem, że taka osoba może czekać na weekend jak na zbawienie i chcieć go spędzić w gronie wyłącznie najbliższych, bo jest zmęczona albo nie może poświęcić rodzinie tyle czasu, ile by chciała w tygodniu.
            Nawet ja, gdybym miała się integrować co drugi weekend, chyba bym oszalała.
            • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:30
              lily_evans11 napisała:

              > A ja uważam, pade, że w takim przypadku co drugi weekend to jednak jest też za
              > dużo. Może raz w miesiącu. Mówimy o ludziach pracujących w jakichś firmach, w g
              > odzinach od do, z konkretnym czasem do przeznaczenia na urlopy. Świetnie rozumi
              > em, że taka osoba może czekać na weekend jak na zbawienie i chcieć go spędzić w
              > gronie wyłącznie najbliższych, bo jest zmęczona albo nie może poświęcić rodzin
              > ie tyle czasu, ile by chciała w tygodniu.
              > Nawet ja, gdybym miała się integrować co drugi weekend, chyba bym oszalała


              Ty uważasz tak i masz taki model odpoczywania- taką męczliwość organizmu i odpoczywania. Różni ludzie mają różnie. Ja w ramach odpoczynku lecę półmaraton...
              • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:06
                No i możemy sobie gdybac, że pani Ania po urodzeniu dziecka i jechaniu zapewne na 2 etatach wolała sobie pójść z córką na lody plus zakupy zamiast kolejny raz do lasu czy na wycieczkę rowerową wink. Mnie dodatkowo jeszcze cudze dzieci przeważnie męczą, więc jak napisałam, chyba oszalalabym z ciągłą integracją (polubiłam wizyty dzieci samodzielnych i potrzebujących ode mnie jedynie wystawienia obiadu na stół, na jakieś spędy z meczacymi mnie dziećmi znajomych raczej się nie pisałam z młodszym dzieckiem).
                • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 12:12
                  No dokładnie, dlatego wyżej napisałam, że oba wątki są tak naprawdę gdybaniem- bo każdy dopisuje swoje emocje i doświadczenia wink
            • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 09:14
              Nie chodziło mi o co drugi weekend, tylko o płodozmiansmile Raz po mojemu, raz po twojemu.
        • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:35
          Nie jest, jasne. I jeśli żona raz, drugi, piąty komunikuje, że coś jej nie odpowiada to mąż weryfikuje częstotliwość i jakość relacji grupowych.
          • cauliflowerpl Re: subiektywnie 02.11.18, 09:37
            Ewentualnie, jeśli jedna osoba nie ma nic przeciwko, jedzie na spotkanie grupowe sam.
            A nie kulson wysyła drugą osobę na terapię, na miłość boską.
          • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:36
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie jest, jasne. I jeśli żona raz, drugi, piąty komunikuje, że coś jej nie odpo
            > wiada to mąż weryfikuje częstotliwość i jakość relacji grupowych.
            JEŚLI komunikuje

            Tu chyba komunikacja kulała
          • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 19:19
            Aha, już cię widzę, jak weryfikujesz częstotliwość i jakość relacji grupowych, jak mąż ci strzela fochem raz po raz, zamiast wytłumaczyć jak człowiek, o co mu właściwie chodzi.
        • cauliflowerpl Re: subiektywnie 02.11.18, 09:36
          "Grupowe spędzanie wolnego czasu nie jest obowiązkowe, jak się nie podoba to się po prostu nie jedzie"
          Są ludzie, którzy z trudem akceptują fakt, że ich druga połówka "nie jedzie" (przerobiłam) bo są przyzwyczajeni, że przez ostatnie X lat spędzali czas właśnie w grupie i myślą, że tak będzie zawsze.
          Ba, są tacy, którzy będą Ci wmawiać, że to dla Ciebie dobre, bo przecież Ty tu nie masz żadnych przyjaciół. I nie wierzą, że chętniej posiedzisz z książką, niż z ludźmi, z którymi nie masz o czym gadać.
          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:39
            cauliflowerpl napisała:
            > Są ludzie, którzy z trudem akceptują fakt, że ich druga połówka "nie jedzie" (p
            > rzerobiłam) bo są przyzwyczajeni, że przez ostatnie X lat spędzali czas właśnie
            > w grupie i myślą, że tak będzie zawsze.

            Skoro Ani latami grupa odpowiadała to chyba logiczny wniosek - nie sądzisz?

            > Ba, są tacy, którzy będą Ci wmawiać, że to dla Ciebie dobre, bo przecież Ty tu
            > nie masz żadnych przyjaciół. I nie wierzą, że chętniej posiedzisz z książką, ni
            > ż z ludźmi, z którymi nie masz o czym gadać.

            Trudno - czasem trzeba wykazać się jajami i powiedzieć nie. Zamiast swoim fochem psuć wyjazd innym.
            • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 09:43

              Skąd wiesz, że Ani odpowiadała? Może zawsze tolerowała grupę tylko ze względu na męża ?


            • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:44
              Fakt, że coś odpowiadało latami, nie oznacza że będzie odpowiadało zawsze. Dobre 10 lat odpowiadało mi balowanie i wyjazdy grupowe, po dzieciach przestało odpowiadać w takiej formie i zakresie.
              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:46
                triss_merigold6 napisała:
                > Fakt, że coś odpowiadało latami, nie oznacza że będzie odpowiadało zawsze.

                Mhm - słynne kobiece "po ślubie się zmieni" big_grin
                • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:51
                  To normalne, że ludzie się zmieniają wraz z okolicznościami, warunkami, możliwościami czasowymi i finansowymi, nie sądzisz? Zostanie rodzicem powinno zasadniczo wpłynąć na wiele zmian.
                • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 09:51
                  Po dzieciach się zmieni. Dorośli ludzie zdają sobie z tego sprawę. I znana mi większość naturalnie przyjęła ten etap życia, z etapu Piotrusia pana nie potrafią wyjść jednostki mocno niedojrzałe.
                  • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 09:57
                    kota_marcowa napisała:
                    > Po dzieciach się zmieni. Dorośli ludzie zdają sobie z tego sprawę.

                    No pacz pani - tu mamy grupę ludzi, którzy jak najbardziej się po dzieciach zmienili. Cuda?
                    • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 10:01
                      araceli napisała:


                      > No pacz pani - tu mamy grupę ludzi, którzy jak najbardziej się po dzieciach zmi
                      > enili. Cuda?


                      i każdy każdziutki musi się zmieniać w identyczny sposób, jak po linijeczkę ? big_grin

                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 10:03
                        iwles napisała:
                        > i każdy każdziutki musi się zmieniać w identyczny sposób, jak po linijeczkę ? :
                        > D

                        Ależ oczywiście, że nie - podkreślam jedynie, że nie jest jedyną alternatywą zamiana aktywnego spędzania wolnego czasu na lody w galerii handlowej.
                        • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 10:07
                          araceli napisała:


                          > nie jest jedyną alternatywą zamiana aktywnego spędzania wolnego czasu na lody w galerii
                          > handlowej.


                          tak jak nie jest jedyną alternatywą rozwód i Basia.
                          Bo to się tak jakby NIE łączy nijak z dzieckiem. Zawsze się podkreśla, że rozwodzą się RODZICE i nie ma to absolutnie wpływu na relacje: rodzic-dziecko.
                          A tutaj wyszło tak, że głównym powodem pojawienia się Basi jest "cos nie tak z córką".
                          • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 10:30
                            iwles napisała:

                            > A tutaj wyszło tak, że głównym powodem pojawienia się Basi jest "cos nie tak z
                            > córką".

                            Raczej fakt, że żona i córka przestały pasować do paczki zgranych przyjaciół wspólnie grupowo spędzających wolny czas...i że nie poddały się próbom przywołania ich do porządku przez grupę.
                        • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:09
                          A co jest do diaska złego w tych lodach, hm?
                          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 11:24
                            lily_evans11 napisała:
                            > A co jest do diaska złego w tych lodach, hm?

                            Nic. Tak samo jak nie ma nic złego w grach komputerowych a jednak gdyby odwrócić role w tej historii i mielibyśmy aktywnie spędzającą czas matkę i ojca, który dziecku proponuję tylko naparzanie na kompie to dopiero jematki podniosłyby jazgot jaki to zły ojciec big_grin
                            • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:46
                              Ale pierd... wyjście na te lody wymaga jednak wyjścia między ludzi, więc rozwijania interakcji społecznych i nauki zachowania w miejscu publicznym, potrzebnej dziecku. Po drugie, jest rozmowa z rodzicami/rodzicem, jest interakcja. Nie porównuj tego do grania na kompie przez cały dzień, bo to 2 różne sprawy.
                              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 11:48
                                lily_evans11 napisała:
                                > Ale pierd... wyjście na te lody wymaga jednak wyjścia między ludzi, więc rozwij
                                > ania interakcji społecznych i nauki zachowania w miejscu publicznym

                                Dobre! big_grin
                                • triismegistos Re: subiektywnie 03.11.18, 18:53
                                  Jakkolwiek DLA MNIE granie w gry stanowi lepszą rozrywkę niż chodzenie na lody nie przyszłoby mi do głowy, żeby coś takiego nazwać godnym spędzaniem czasu z dzieckiem.
    • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 09:37

      rzekoma Basia pojawiła się, bo córkę nie bawi struganie patyków i jazda na rowerze ?
      Ja pierdzielę.

      • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 09:41
        Jak ta rycerka na białym koniu, wyzwoliła pana z okowów zniewolenia.
      • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:43
        Prawda? Argument: bo nie chciała strugać badyli...
        I autorka się zastanawia dlaczego nie przekonała do wersji o bidnym Mieciu.
        Co poszło nie tak?...
    • rosa-fira Re: subiektywnie 02.11.18, 09:42
      Dlaczego braliście Mietka na stronę i oczekiwaliście, że coś z tym zrobi a sami obawialiście się konfrontacji z Anią? Sytuacja jest złożona. Ja widzę Mietka, który w imię własnego spokoju woli odejść od rodziny niż zawalczyć o dziecko, znajomych, którzy, zamiast wyłożyć koleżance kawę na ławę buntują przeciwko niej jej męża i Anię, której nieco odklepało po urodzeniu dziecka i w związku z tym znajomi zaczęli jej obrabiać tyłek za jej plecami i nastawiać męża przeciwko niej. Skutek był taki, że Ania zaczęła się alienować. Kupowanie kolejnych ubrań i butów córce być może były formą rywalizacji z dziećmi znajomych (tamte takie dzielne i same noszą patyki z lasu ale za to moja jest najładniejsza)- to tylko moje domysły.
      • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:47
        rosa-fira napisał(a):

        > Dlaczego braliście Mietka na stronę i oczekiwaliście, że coś z tym zrobi a sami
        > obawialiście się konfrontacji z Anią?

        Bo ze zdaniem Ani nikt się nie liczył?
        Bo Ania nie byłą "z tej" rodziny?
        W innym wątku autorka przedstawiła swoją rodzinę, jako bardzo tradycyjną i to chyba nie jest bez znaczenia w opisanej sytuacji.
      • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 09:47
        zamiast wyłożyć koleżance

        Raczej włożyć innej koleżance tongue_out
        • rosa-fira Re: subiektywnie 02.11.18, 10:09
          Też prawda. Poza tym zgadzam się ze wszystkim, co w tym wątku napisała Triss.
    • gryzelda71 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:55
      A Mietek po rozwodzie z nową żona dalej jeździł na te ogniska i rowery z cała zajefajna paczka na zawsze przyjaciół?
      • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 09:57
        Tak wynika z długiego wątku obok.
        • gryzelda71 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:23
          To miał juz luz. I na zawsze przyjaciele też.
          Po prostu nie dopasował pierwszej żony do wymagań grupy z której absolutnie nie chciał zrezygnować.
          Poprzedni wątek przeczytałam tylko kilka pierwszych wpisów.
          I tak se myślę, czy znów grupa na zawsze przyjaciół weźmie na stronę ojca i zacznie mu kulturalnie tłumaczyć, ze źle postępuje z córka.I wymusi kolejne jej odstawienie.
          • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:39
            gryzelda71 napisała:

            > I tak se myślę, czy znów grupa na zawsze przyjaciół weźmie na stronę ojca i zac
            > znie mu kulturalnie tłumaczyć, ze źle postępuje z córka.I wymusi kolejne jej od
            > stawienie.

            I właśnie po to autorka wrzuciła tu ten wątek, aby dostać zbiorowy dowód słuszności, że jej teza o bidnym Mieciu, wykorzystywanym przez pierwszą żonę i ich wspólną córkę , jest jedyną prawdziwą.
    • ruscello Re: subiektywnie 02.11.18, 09:56
      Dobrze, że Mietek uwolnił Anię od tak perfidnych ludzi. Szkoda Wioli, ale niestety nie każdy ojciec ma jaja. W zasadzie próbuje zrobić z nim to, co rodzina, znajomi, kochanka/żona - wziąć na stronę i wymusić.
    • hipinka Re: subiektywnie 02.11.18, 09:58
      tak się czepiłyście tych wyjazdów grupowych, jakby to było sedno sprawy
      a ja bardziej widzę, że matka zrobiła z dziecka wydelikaconą mimozę pod kloszem, której sie po prostu należy, bo wmówiono jej, że ona tka biedna i słaba. Dodatkowo wzmocnione to zostało opuszczeniem rodziny przez ojca. Mnie np. uderzył przede wszystkim fakt W JAKI SPOSÓB Wiola zareagowała na wycieczkę Basi. Była zawiedziona - ok, ale żeby zaraz teksty o moczeniu dupy, albo o dziadostwie, które ojciec dla niej zorganizował? Sorry, ale dla mnie to jest roszczeniowa postawa.
      czy Mietek mógł się SKUTECZNIE przeciwstawić, czy nie tego nie wiemy bo nie byłyśmy na miejscu zdarzeń, w każdym razie widzę, że z matki została zdjęta wszelka odpowiedzialność, a z ojca zrobiono buca i bezjajecznego faceta. A prawda jak zwykle leży gdzieś bardziej po środku
      A jeszcze a propos zachowania Mietka, ktory - jak twierdzicie - nie przejął inicjatywy. Naprawdę nie znacie takich związków, gdzie jedna strona reprezentuje postawę typu " my way or no way"? Może było tak, może Mietek rzeczywiście chciał mieć święty spokój, tego nie wiemy.
      Aha, i zaraz się pewnie na mnie rzucicie, ale taką sytuację, że ja nie chcę zbierać patyków a mój ojciec się rzuca i je za mnie zbiera, bo może królewna zechce się jednak pobawić, uważam za chorą.
      Dziękuję za uwagę
      • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 10:26
        hipinka napisała:

        >matka zrobiła z dziecka wydelikaconą mimozę pod kloszem

        To prawda, że OBOJE rodzice zrobili dziecku krzywdę (każde w nieco inny sposób), oraz rozminęli się w swoich zainteresowaniach i oczekiwaniach.

        > taką sytuację, że ja nie chcę zbierać patyków a mój ojciec się rzuca i je za mnie zbiera, bo może królewna zechce się jednak pobawić, uważam za chorą.

        A ja byłam taka właśnie królewną tatusia i jakoś mi to szczególnie nie zaszkodziło, z tego się wyrasta. Natomiast czułam zawsze miłość i oparcie.
        Tu chodzi raczej o to, że ten brak patyka eliminował Violę z mocno zintegrowanej grupy której częścią był jej ojciec...
        • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 10:44
          > taką sytuację, że ja nie chcę zbierać patyków a mój ojciec się rzuca i je za mnie zbiera, bo może królewna zechce się jednak pobawić, uważam za chorą.

          To akurat napisalam ja i zaznaczylam, że ojciec miał skłonność do przesadzania. Z bycia królewną tatusia również wyrosłam, natomiast do dziś wiem, że tato jest osobą,na którą mogę liczyć. A on na mnie i też staram się mu to pokazywać. Możemy się kłócić i nie zgadzać w różnych kwestiach, ale wiem, że mnie kocha, nawet jeśli pokazywał to w nieporadny sposób typu zrobię coś za nią, żeby nie było jej smutno. Tutaj ten Mietek nie zrobił nic. Uznał, że córka nie pasuje do jego wyobrażenia tego, jakie powinno być jego dziecko i ok, tak bywa, że nie pasuje, ale rodzic powinien akceptować i kochać bezwarunkowo. Inaczej taka mała dziewczynka, o którą kiedyś tatuś nie zawalczył będzie miotała się w walce o zaspokojenie tych potrzeb z dzieciństwa jako dorosła kobieta.


          > Tu chodzi raczej o to, że ten brak patyka eliminował Violę z mocno zintegrowanej grupy której częścią był jej ojciec...

          Z tym argumentem też się zgadzam.
          • hipinka Re: subiektywnie 02.11.18, 11:19
            no ok, Wy akurat wyrosłyście i fajnie, ale są dzieci, i wszyscy takie znamy, które nie wyrastają i oczekują, że tatuś z mamusią całe życie będą za nich te patyki zbierać i pod nos podstawiać

            Aha, i tak naprawdę nie wiemy, czy Mietek nie zrobił nic. Może nic, może za mało, a może wszystko, co w jego mocy. Wiadomo tylko jaki jest efekt
            • kyrelime Re: subiektywnie 02.11.18, 12:11
              Tak wynikało z opowieści nanokogirl- chciał coś zrobić, ale nie czuł się na siłach i odpuścił. W dużym skrócie oczywiście. Masz rację, że "rozpuszczanie" na ogół wpływa źle. Chodziło mi raczej o pojedyńczą sytuację, w której dziecko nie mogło się odnaleźć- wsparcie ojca mogłoby przynieść coś dobrego (córcia nazbierałem ci tyych patyków, możesz wybudować coś fajnego, a jeśli będziesz chciała wiecej to pojdziemy razem po wiecej).
              • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:31
                No ale Miecio wolał słuchać dobrych rad autorki, która uważała, że 5latka, która prosi własnego ojca o pomoc w nazbieraniu patyków, jest rozpuszczoną pannicą, buntowaną przez matkę.
                • sko.wrona Re: subiektywnie 03.11.18, 01:12
                  No ja tą sytuację zrozumiałam inaczej: to nie ojciec miał po krzakach biegać, tylko pozostałe dzieci miały dla Wioli zorganizować patyka.
                  Interwencja koleżanek była związana z tym, że zachowanie Ani wobec Wioli psuło relacje z innymi dziećmi. Ja takie atrakcje znam z autopsji.
                  Mam w rodzinie taką Wiolę. Jak była dzieckiem to trzeba było jej ciągle ustępować, mamusia twierdziła, że tego, czy tamtego zrobić nie może, więc musieliśmy robić za nią, nie można było jej zwrócić uwagi. No i trudno do dziś nawiązać z nią jakąś relację. Ona jest wiecznie nieszczęśliwa, ciągle ma pod górkę.
              • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 01:20
                Z opowieści wynika raczej, że chodziło o sytuację, w której oczekiwanym wsparciem przez ojca byłoby zabranie patyków Kasi, Zosi i Pawełkowi, którzy nie są "delikatni" i sami po te patyki potuptali do lasu.
                • kyrelime Re: subiektywnie 03.11.18, 11:13
                  Autorka pyta jednak, co ojciec na tamtym etapie mogl zrobic inaczej. Odpowiedz: mógl sprobiwac wlaczac corke. Oczywiscie sam, nie kosztem innych dzieci.
                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 20:34
                    No i według autorki próbował, tylko mało stanowczo, a matka to torpedowała.
      • rosa-fira Re: subiektywnie 02.11.18, 10:33
        Od wychowania są oboje rodzice. Miecio, w opisanym przypadku, dla swojego świętego spokoju, pozwolił żonie wychowywać córkę na ową mimozę.
      • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:47
        A co niby w tym dziwnego, że 5 latka woli być księżniczką, niż biegać z badylem po krzakach?
        Prawda jest taka, że Miecio od początku nie potrafił zbudować właściwych relacji z dzieciakiem i jeszcze ochoczo przytakiwał swojej siostrze, która ochoczo krytykowała Wiolę i jej mamę.
        Dzieciak wyczuwał taki brak akceptacji ze strony ojca i jego rodziny i szukał wsparcia u mamy, która broniła swojej księżniczki jak umiała.
        • hipinka Re: subiektywnie 02.11.18, 11:55
          widzę, że doskonale wiesz jak to wszystko wyglądało, dodatkowo w ogóle wypaczasz sens mojej wypowiedzi
        • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 01:22
          Dziwne jest, jeśli woli być księżniczką, niż biegać z badylem po krzakach z resztą dzieciaków.
          • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 07:23
            Dla mnie to też jest dziwne. I dla Korczaka też by było. Nie mogę tego znaleźć w necie, ale w "Jak kochać dziecko" pisał, że małe dziewczynki tak samo jak mali chłopcy chcą być rycerzami. Dopiero dorośli stopniowo wtłaczają je w role księżniczek.
            • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 09:45
              To ja ci zdradzę sekret, który już zupełnie przyprawi cię o palpitacje smile
              Nie każdy mały chłopiec lubi przedzierać się przez krzaki i taplać w błocie tongue_out
              • katja.katja Re: subiektywnie 03.11.18, 09:46
                No nie mów, że Twój to szykuje się na bycie chłopcem w rurkach? sad
                • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 10:31
                  Mój akurat lubi, ale on póki co lubi wszystko tongue_out Aczkolwiek znam takich co nie lubią/nie lubili.
              • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 12:14
                Ale "bycie rycerzem" w rozumieniu Korczaka nie oznaczało konkretnie przedzierania się przez chaszcze tylko jakiekolwiek aktywne działanie, w odróżnieniu od wyglądania i bycia podziwianym. Działać można na różne sposoby, również (przykładowo) poza grupą, ale dla jej dobra. A można w ogóle być samotnym rycerzem, a nawet Don Kichotem. Ale to wciąż co innego niż bycie księżniczką.
    • kochamruskieileniwe Bardzo , ale to bardzo zastanawia mnie... 02.11.18, 10:09
      Czytałam poprzedni wątek do pewnego momentu. I nie wiem, czy ta kwestia się pojawiła.
      Tu w tym wątku rozpatrywana jest tylko postawa Miecia. Nic o Ani. Byc może dlatego można odnieść wrażęnie ż cała wina za rozpad więzi jets wyłącznie winą Miecia.
      Czy odnoszę mylne wrazenie? Ania to biedna, poszkodowana (porzucona) żona, która poczatkowo była aktywna w grupie (wbrew sobie?po to by zadowolić męza?), po urodzeniu dziecka jej się odmieniło. Zmieniły się priorytety.
      O ile zgadzam się z dziewczynami w sprawie wpólnoty w grupie, takiej niejako komunie (choć prawdę mówiąc nie doczytałam nic o częstotliwości spotkań w grupie) i przyznaję prawo do zmiany priorytetów, to jednak.....
      Zawsze wydawało mi się , że małżeństwo i wychowywanie dziecka to trudna sztuka kompromisu i ustępstw na rzecz drugiej strony. Bo nigdy nie jest tak, ze dobierają się osoby w 100 procentach zgodne we wszystkich kwestiach...
      Jakoś mi tu ciąge braknie tego. Wina tylko Miecia? Nie, nie bronię go, wiele tu padło zdań z którymi się zgadzam, ale wydaje mi się, że winę ponoszą zarówno Ania, jak i Miecio...
      Oboje skopali dzieciakowi życie. Brakiem umiejętności pójścia na kompromis, bo mohje musi być na wierzchu.
      • araceli Re: Bardzo , ale to bardzo zastanawia mnie... 02.11.18, 10:19
        kochamruskieileniwe napisała:
        > Oboje skopali dzieciakowi życie. Brakiem umiejętności pójścia na kompromis, bo
        > mohje musi być na wierzchu.

        100/100.
      • amsterdama Re: Bardzo , ale to bardzo zastanawia mnie... 02.11.18, 10:19
        W wątku podkreślana jest wina Miecia, ponieważ autorka założyła wątek po to, by e-matkę nastawić przeciwko Ani. Ania nie żyje, nie może się bronić, nie ma swojego adwokata w tej rozprawie. Nawet jeśli nie była idealną żoną i matką, nie jest już w stanie tego naprawić. Niemniej jednak Autorka wątku chce sobie ulżyć i poczytać, jak e- matka bluzga Anię. A to nie jest fajne i sensu nie ma. Rzuca też złe światło na charakter i intencje Autorki.
      • kyrelime Re: Bardzo , ale to bardzo zastanawia mnie... 02.11.18, 10:51
        Oczywiście. Też nie zgadzam się z zero-jedynkowym ocenianiem, kto ponosi winę za rozpad małżeństwa. Mam wrażenie, że niektóre forumki uważają, że to facet powinien się dostosowac we wszystkim, a tak naprawdę zabrakło tutaj kompromisu. Nie zmienia to faktu, że relacje z córką Mietek zawalił.
        • kochamruskieileniwe Re: Bardzo , ale to bardzo zastanawia mnie... 02.11.18, 10:57
          no właśnie...
          I fakt, Miecio zawalił. Tylko mam takie samo wrażenie oceny zero-jedynkowej oraz tego, że tylko facet powinien się dostosować. To mi jakoś "przeszkadza".
    • barattolina Re: subiektywnie 02.11.18, 10:42
      Przyznam, że nie czytałam wszystkich wypowiedzi.

      Jestem córką rodziców, którzy rozwiedli się gdy miałam 6 lat. Mój tata po rozwodzie wyprowadził się 400km dalej, wrócił do swoich rodzinnych stron. Po kilku latach znalazł nową miłość. Moja mama do tej pory jest sama.

      O ile pamiętam od czasu rozwodu byłam zazdrosna o tatę na każdym kroku, o kuzynki, o jego nową babkę - o wszystko. Chciałam mieć go tylko dla siebie, a najlepiej by było, gdyby wrócił do domu i żeby było jak dawniej. Starałam się działać tak, żeby wrócił - nie znosiłam jego nowej miłości, bo uważałam, że jeśli jej by nie było - mój tata wróciłby do domu. Miałam 10-12 lat.
      Bezsens całej sytuacji widzę dopiero teraz. Mam 38lat. Musiałam przejść terapię, aby po 10latach (!!!) wznowić kontakt z moim tatą, który po prostu się urwał samoistnie. Poziom niechęci mojej do taty i odwrotnie osiągnął taki poziom, że oboje nie mieliśmy ochoty na kontakty.

      Co mógł zrobić Mietek?
      Nawet małe dzieci wyczuwają słabości rodziców i bezlitośnie to wykorzystują. W moim przekonaniu Mietek dał się zdominować przez córkę (i jej matkę). Nie ustanowił granic. Zabrakło komunikatu - kocham Cię, ale teraz żyjemy wg nowych zasad. Nie postawił się, ustępował tylko z poszczególnych obszarów. Dla świętego spokoju chyba.
      Ta cała szopka z wyjazdem na Bali/leśniczówki to jest scena zazdrości Wioli. Ma 20lat i zachowuje się jak ja, gdy byłam nastolatką. Jeśli ona nie jest gotowa na terapię, niech idzie na nią Mietek, niech specjalista powie mu co ON na robić. Bez tego sytuacja będzie się zapętlać. I tak dziwie się, ze małżeństwo z Basią jest udane w tej sytuacji.

    • riki_i Re: subiektywnie 02.11.18, 11:08
      W gronie znajomych miałem bardzo podobną sytuację. Toczka w toczke to samo. Usportowiony Pan biznesmen, takaz żona, zabawowe towarzystwo, a po dwójce dzieci radykalna zmiana zachowań żony. Pan, nazwijmy go Janek, miał wielkie pretensje do żony, która zaczęła zalegac przed telewizorem z chipsami, tyc i wykazywać wyłącznie roszczeniowa postawę. Pan prowadził biznesy i nie miał czasu angażować się w pełnowymiarowe wychowanie dzieci. Żona stosowała metody wychowawcze Ani.

      No to teraz efekty. Janek odplynal do 20 lat młodszej pani, rozwodki, z którą zrobił sobie kolejne dziecko (po pięćdziesiątce). Eks żona ćwiczy kolejnych dobiegaczy z internetu, jest sfrustrowana, nadużywa alkoholu, często zmienia prace w kolejnych korpo. Starsza córka ma kompletnie zryty beret, ćwiczyła seks grupowy, związki lesbijskie, wyjechała teraz gdzieś w Polske z jakimś facetem. Młodsza jeszcze jest niepelnoletnia, ponoć najbardziej normalna z tego towarzystwa.

      Czy można było naprawić sytuację, gdy zaczęło się chrzanic? Ja jestem z tej paczki znajomych i obserwowalem sytuację na żywo. IMO nic nie dało się zrobić. Żona się zmieniła diametralnie (być może po prostu ujawniła swoją prawdziwą naturę, którą wcześniej skrzętnie ukrywała), a Janek naprawdę nie mógł wiele zrobić. On miał spore biznesy na głowie. To nie jest tak, że można to rzucić i 12h dziennie zająć się wychowywaniem starszej córki w kontrze do metod wychowawczych mamusi. Dawał kasę bez oporów, a za skutki IMO odpowiada mamusia. To ze ją rzucił (tracąc przy okazji lwia część majątku), wydaje mi się że było sensownym wyjściem. Ich kłótnie przy ludziach stawały się żenujące. A pani naprawdę robiła się odpychajaca np. zrobiła sobie za jego kasę sztuczne cycki, ale schudnąć nie chciała, więc wylazl jej brzuchol, który zniszczył efekt operacji. Dodam jeszcze, że zanim pani się posypała po dzieciach, z luboscia przyprawiala Jankowi rogi, i czym on nie wiedział. Prula się na potęgę w pracy na wyjazdach służbowych, w zasadzie z kim popadnie.
      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:16
        No tak, najważniejsze, że pani utyła i przez to małżeństwo się posypało,
        Czasami, jak czytam te Twoje anegdotki, to szczerze współczuje Ci towarzystwa i poziomu mentalnego ludzi, wśród których się obracasz, serio (to jeszcze gorsze niż znajomi Arweny tongue_out).
        • lauren6 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:22
          Też uwielbiam te anegdoty. Przyprawianie rogów na integracja jej wybaczał, ale za utycie po ciażach ją zostawił big_grin Przynajmniej wiadomo czemu córki miał w dudzie, skoro pewnie nie były jego.
          • katja.katja Re: subiektywnie 02.11.18, 11:39
            Ciekawe czy sam by wierny na tych swoich delegacjach etc.
          • jolie Re: subiektywnie 02.11.18, 14:45
            Najlepszy jest moment o zniweczeniu efektów operacji powiększenia piersi- kobieta bezczelnie się roztyła i pojawił się......."brzuchol", o jejku, jejku. Co za dramtyzm!
        • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 11:34
          lily_evans11 napisała:

          > No tak, najważniejsze, że pani utyła i przez to małżeństwo się posypało,
          > Czasami, jak czytam te Twoje anegdotki, to szczerze współczuje Ci towarzystwa i
          > poziomu mentalnego ludzi, wśród których się obracasz, serio (to jeszcze gorsze
          > niż znajomi Arweny tongue_out).
          >
          nie dalej jak 2 tyg rozmawiałam ze znajomym, który zaczął się żalić ( alkohol robi swoje tongue_out ), że przed ślubem żona wiedziała jaką ma pracę, z czym ona się wiążę, prowadzili aktywny tryb życia. Potem żona urodziła dzieci ( dwoje ) , nie wróciła do pracy ( młodsze ma 6lat ), utyła, bo jest chora ( tarczyca ) NIC poza domem i zajmowaniem się dziećmi nie robi . Do niego ma pretensje i nie pozwala na "własne zdanie" -bo za dużo nie ma go w domu i się nie zna .
          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:12
            Jest chora. I to jest w tym kluczowe. Nie wszystkie choroby tarczycy poddają się cudownie leczeniu. Ja mam jazdę bez trzymanki. Równiez ograniczam to, co mnie męczy, staram się wygospodarować dużo czasu na to, co dla mnie przyjemne, bo chyba bym była w głębokiej depresji już dawno. I równo leję na to, jak kto ocenia mój model życia czy poziom aktywności. Po to zresztą dziecko ma znajomych i wybrane przez siebie zajęcia, żeby poznawać też inne modele aktywności i życia niż mój.
            • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 12:15
              Zakładając, że jest chora ( fizycznie ). Bo psychicznie podejrzewam może jakaś lekka depresja. Jakby nie było- drogi małżeństwa się rozjeżdzają i to mocno
              • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:34
                Wystarczy nieprawidłowy poziom hormonów tarczycy, który nie podda się na 100% regulacji. Ja mam dni, kiedy ciężko mi wstać rano i bułkę masłem posmarować, bolą mnie stawy, palce, czuję się non stop zmęczona. Ratuje mnie mój tryb pracy. Ale generalnie wcześniej było zdecydowanie fajniej.
                • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 15:35
                  Rozumiem, choroba nie jest niczym przyjemnym. Współczuję.
              • katja.katja Re: subiektywnie 02.11.18, 17:58
                Facet powinien ją wspierać. Jak to było? "W zdrowiu i chorobie".
                Facet, która narzeka na żonę do przypadkowych znajomych to odpad genetyczny. Na żonę z powodu jej choroby to odpad atomowy dodatkowo.
            • katja.katja Re: subiektywnie 02.11.18, 17:56
              Jaka to dokładnie choroba tarczycy? Hashimoto?
              • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:36
                U mnie tak.
                • katja.katja Re: subiektywnie 03.11.18, 09:32
                  Oj, ta choroba to bagienko mimo, że niby taka niewinna bo przecież nie skraca życia i ciągle podają przykład gwiazd co to mają Hashimoto, a urodziły trójkę dzieci i biegają maratony.
                  Komuś z rodziny na stawy pomaga Litozin Forte, oczywiście nie od pierwszego tygodnia jest efekt, ale jest. Nie ma stwierdzonych skutków ubocznych.
      • katja.katja Re: subiektywnie 02.11.18, 11:17
        Hi hi..
      • riki_i Re: subiektywnie 02.11.18, 11:21
        Odnośnie ostatniego zdania. Poszła kiedyś z kolegą z tej naszej paczki, na jednym z wyjazdów, w nocy do sauny i tam zrobiła 'spowiedź życia'. Także info o pruciu się z kim popadnie jest potwierdzone i z pierwszej ręki.
        • gryzelda71 Re: subiektywnie 02.11.18, 11:29
          Ach te zwierzenia z kazdym i na kazdym kroku.
        • katja.katja Re: subiektywnie 02.11.18, 11:38
          Nie pomyślałeś o karierze męskiego odpowiednika Katarzyny Michaliki?
          P.s. Ciekawe czy jej mąż pod względem zdrady był czysty jak łza, zapewne tak jak Ty. I jedno mnie dziwi, niektórzy Panowie wybierają na żony i matki laski jak z okładki smile (i to nawet rozumiem), ale jednocześnie (to mnie bawi) wymagają by taka była im wierna smile, nie miała żadnych pokus, poświęciła się wychowywaniu dzieci i sprzątaniu. Obejrzałam właśnie wywiad z tym czubkie - mężem instagramerki (czy jak to się nazywa) Oliwii, która ponoć krzyczała na córkę. Narzekał na syf w domy, że niby nie sprzątała. Facet wybrał dziewczynę o urodzie miss globu i chciał by sprzątała, zabawne.
          • zosia_1 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:32
            A to tylko brzydule sprzątają, a ładne się prują? Hmmm, coś złego się w twoim życiu zadziało
            • katja.katja Re: subiektywnie 02.11.18, 18:00
              Do ładnej nie pasuje miotła, zwykle takie kobiety ( i słusznie ) szukają określonego poziomu życia. Po co mają się męczyć sprzątaniem?
      • z_lasu Re: subiektywnie 02.11.18, 11:44
        > Usportowiony Pan biznesmen, takaz żona, zabawowe towarzystwo, a po dwójce dzieci
        > radykalna zmiana zachowań żony.

        > On miał spore biznesy na głowie.

        Tak, tak, bo po pojawieniu się dzieci wszystko może przecież zostać po staremu, tylko babom nie wiedzieć czemu odklepuje. Podejrzewam, że dla pani było oczywiste, że wychowywać dzieci będą wspólnie. Jak pan się z zajmowania dziećmi wymiksował, to pani poczuła się zwolniona z obowiązków wobec pana. W ogóle mnie to nie dziwi. Ale oczywiście to matka spieprzyła wychowanie, a nie ojciec, który dzieci porzucił (jak tylko się urodziły).
        • riki_i Re: subiektywnie 03.11.18, 22:50
          z_lasu napisała:

          > > Usportowiony Pan biznesmen, takaz żona, zabawowe towarzystwo, a po dwójce
          > dzieci
          > > radykalna zmiana zachowań żony.
          >
          > > On miał spore biznesy na głowie.
          >
          > Tak, tak, bo po pojawieniu się dzieci wszystko może przecież zostać po staremu,
          > tylko babom nie wiedzieć czemu odklepuje. Podejrzewam, że dla pani było oczywi
          > ste, że wychowywać dzieci będą wspólnie. Jak pan się z zajmowania dziećmi wymik
          > sował, to pani poczuła się zwolniona z obowiązków wobec pana. W ogóle mnie to n
          > ie dziwi. Ale oczywiście to matka spieprzyła wychowanie, a nie ojciec, który dz
          > ieci porzucił (jak tylko się urodziły).

          Weź Ty chwilkę ochłoń i pomyśl. Doba ma 24 godziny. Jeśli jesteś top menadżerem w korpo, a na dokładkę prowadzisz jeszcze na boku swoje biznesy (po to, aby w odpowiednim momencie z tej korpo wysiąść, co ów Pan uczynił), to naprawdę nie da się jeszcze biegać codziennie 5h za dzieckiem. Wiele ludzi godzi się na taki czy inny podział ról w małżeństwie. Tutaj facet zapewniał gruby cash, żona pracowała , ale bardziej lightowo. Taki układ to nie jest porzucenie dzieci przez ojca.
      • alpepe Re: subiektywnie 02.11.18, 12:16
        Bo to zła kobieta była, ale Janek na nią poleciał...
    • beataj1 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:10
      To napiszę z drugiej strony medalu. Sądzę że przy sprzyjających okolicznościach miałabym szansę zachowywać się tak jak Ania. Niespecjalnie jarają nie aktywności z plenerze. Znaczy się owszem lubię ale nie co chwila. Dodatkowo jeżeli te aktywności miałyby się odbywać zawsze w towarzystwie rodziny faceta - ludzi którzy niespecjalnie mnie lubią (i pewnie vice versa) i którzy mają robale w tyłkach to takie aktywności miały by dla mnie atrakcyjność biegunki. I pewnie robiłabym co mogła by się z tego wyślizgać. Tekst o przywiezieniu lodów pewnie też jest bardzo prawdopodobny - to znaczy jak oni się lubią umordować to droga wolna, korona im z głowy nie spadnie jak przywiozą i nam taki lody a my sobie spokojnie poczekamy na miejscu.
      Ja akurat wspieram aktywności fizyczne córki ale nie ukrywam że staje sie wściekle uparta jak ktoś próbuje zarządzać moim czasem i próbuje mną animować "bo wszyscy tak robimy". I tak, moja osobista córka i syn mają po 20 rożnych kurtek tym że - chłop mi jest umiarkowanie do tego potrzebny - nie muszę go ciągać. Jak ktoś woli by jego dzieci miały minimum - spoko - droga wolna. Ja akurat lubię mieć wystrojone dzieci.

      I z własnej perspektywy - jako towarzystwo byliście dla niej zupełnie nieatrakcyjni, lekko wkurzający i pewine trochę zwariowani. Taka mała sekta od taplania się w błocie. I podejrzewam że o ile dopuki nie pojawiły się dzieci laska to jakoś znosiła, może miała w tym trochę rozrywki, może szła na kompromisy albo po prostu dała na przetrzymanie licząc że jak urodzi dziecko, chłop zrozumie gdzie jest jego rodzina. Dla niego prawdziwa rodzina została tam gdzie była wcześniej a Ania była już w innym miejscu. Pojawiła się Basia zamachała kijkami i innymi częściami ciała i poszłoooo. Tak bywa zyciu.

      Czy musiało tak być - pewnie nie. Tu potrzeba kompromisu - ale z obu stron. Nie tylko ona powinna się zgadzać na kolejny wypad w las, góry, krzaki czy interwał bo bezdrożach ale on też powinien przenieść większość uwagi na ich rodzinę a nie na dawne towarzystwo. czyli taplamy się w błocie raz w miesiącu (może bez Ani - ona w tym czasie robi sobie paznokcie czy idzie do teatru) a trzy weekendy spędzamy razem - bez narośli w postaci dawnej paczki. I tu pewnie z czasem wypracowali by jakieś razem które niekoniecznie byłoby szlifowaniem chodników w CH a mogłoby byc np zwiedzaniem atrakcji turystycznych połączonym z jedzeniem w dobrych knajpkach. Bez przewracającego oczami towarzystwa za plecami.
      A scena z "rozmową na stronie" to już koszmar. Jak nie jestem chętna do takich akcji stanęłabym na uszach by sanitarnie się pozbyć towarzystwa z mojego życia po czymś takim.
      • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 12:13
        " z własnej perspektywy - jako towarzystwo byliście dla niej zupełnie nieatrakcyjni, lekko wkurzający i pewine trochę zwariowani. Taka mała sekta od taplania się w błocie. I podejrzewam że o ile dopuki nie pojawiły się dzieci laska to jakoś znosiła, może miała w tym trochę rozrywki, może szła na kompromisy albo po prostu dała na przetrzymanie licząc że jak urodzi dziecko, chłop zrozumie gdzie jest jego rodzina."

        Wyraźnie jest napisane, że to były jej pasje i zainteresowania i że wszystko było w jak najlepszym porządku.
        • alpepe Re: subiektywnie 02.11.18, 12:24
          Ja tam wychwyciłam, że była bardzo ładna i zadbana i mnie nie dziwi ta rzekoma zmiana. Facet poleciał na pindrzącą się księżniczkę, która przez jakiś czas znosiła życie żebraczki, ale po urodzeniu następczyni tronu przypomniała sobie, że jednak jest księżniczką i tyle.
          A dziecko ma zepsuty charakter, głównie przez matkę, ale jeśli matka była księżniczką, to córka nie może być inna.
          • sylwus34 Re: subiektywnie 04.11.18, 07:32
            Nic dodac, nic ujac. Alpepe.
        • beataj1 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:39
          Pasje się zmieniają. Mało tego często dzieci sprawiają, że pasje się zmieniają. Mogę sobie lubić spacery po lesie ale ciąganie po tym lesie kilkumiesięczniaka czy kilkulatka to dla mnie wizja piekła. A może z czasem znalazła fajniejszą pasję - nawet jakby to miało być szlifowanie chodników w CH. To się nazywa dorastanie. Niektórzy dorastają i pasje zostają a niektórzy dorastają i się zmieniają. Nie ma nic złego w obu scenariuszach. Tylko jak ma się dzieci trzeba spróbować znaleźć kompromis a nie nową panią.
          • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 15:39
            Beata- jasne, niektórym się zmieniają, a innym nie. Takiej Martynie Wojciechowskiej np. dziecko nie przeszkodziło w realizowaniu pasji. Powiedziałabym nawet, że dało jej wiatru w żagle ( pozytywnie )

            "Tylko jak ma się dzieci trzeba spróbować znaleźć kompromis a nie nową panią. "

            Piszesz tak jakby Mietkowi nie ukłądało się z Anią więc ją kopnął w tyłek i zajął się Basią. Piszesz tyle o kompromisie a jakoś w tym scenariuszu brak kompromisu w tobie. Nie wiesz, czy tak było. Może to Ania miała dość Mietka i wszystkiego co z nim związane. Nie jest o tym napisane-ale gdyby Basia stała się powodem rozwodu, Ania mogłaby dostawać alimenty tez na siebie. Nie ma słowa o "winie" Mietka
            Małżeństwa się rozpadają. Serio.
            • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 16:03
              nanokogirl 01.11.18, 01:33

              Pan Mietek rozstał się z żoną z powodu Pani Basi, z która to ożenił się

              To pierwsze zdanie, rozpoczynające w ogóle całą dyskusję big_grin
              • wapaha Re: subiektywnie 02.11.18, 17:50
                Point for you wink

                czyli wszystkiemu winna jest Basia !
        • lauren6 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:19
          Jezu, jak miałam 20 lat to też lubiłam pojechać do chatynki do lasu i pomieszkać na łonie natury. Dziś to dla mnie opcja: po moim trupie. Okrągły rok za%#%^$am pracując na etacie i po pracy wychowując dzieci. Jak mam urlop to chcę się czuć jak księżniczka, która ma wszystko podane na tacy: wtedy wypoczywam.

          Na prawdę tak trudno ogarnąć umyslem, że z wiekiem ludzie się zmieniają i zmieniają się ich potrzeby spędzenia wolnego czasu?
          • mikams75 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:11
            wlasnie, ja tez spalam na biwakach, mylam sie w rzece i szorowalam garnki piachem w jeziorze. I podobalo mi sie, milo wspominam, ale jakby miala teraz robc to samo, w tym samym towarzystwie i dzieckiem u boku to bym sie zalamala big_grin
      • esme83 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:24
        @beataj1 ja się wręcz utożsamiam z Anią, bo opisana paczka to wypisz wymaluj rodzina mojego męża. Ja się w końcu wymiksowalam z rodzinnych rozrywek w plenerze, mąż to akceptuję, ale nie mam złudzeń, wiem, że dla jego rodziny jestem mimozą, nudną i bez ikry, ot, właśnie taką Anią.
        • beataj1 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:44
          musisz z tym żyć że ci na starość nie zastrugają patyczka.
          • esme83 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:06
            big_grin
      • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 12:51
        Podoba mi się fraza z porównaniem do atrakcyjności biegunki.
      • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 13:21
        Prawdę mówiąc, ja bym wypleniła takie towarzystwo zanim by doszło do takich sytuacji. Błędem Ani było to, że nie postawiła się na początku.
        • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:39
          Na poczatku to zdaje sie sama to lubila, potem sie jej odmienilo.
          • beataj1 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:51
            Jak byłam młodsza bardzo lubiłam całonocne imprezy suto zakrapiane drinkami. Chcesz powiedzieć że mam ustawowy obowiązek lubić je wciąż. I że znajomi mogą urządzać chłopowi interwencje bym się wzięła za siebie bo im zabawę psuje i się robi mniej miło?
            • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:16
              A nie nie, chcialam tylko powiedziec, ze to moze byc mylace, bo niektorym sie z czasem odmienia, a niektorym nie (jak wlasnie w opisywanym przypadku), no i jest problem.
              • beataj1 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:22
                No jest takie ryzyko.
                I dlatego szuka się kompromisów a nie nowej pani która "jedyna mnie rozumie".
                • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:33
                  Pelna zgoda, gorzej tylko, jak druga strona sie nie zgadza na kompromis, to wtedy tylko albo sie podporzadkowac, albo rozstac, tertium non datur...
                  ...
          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:14
            Dziwne by było, gdyby przez x lat, że zmienionym stanem rodzinnym, miała wciąż identyczne zainteresowania i chęć spędzania wolnego czasu. Ludzie dorastają i się zmieniają.
        • lauren6 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:47
          Zgadza się. Trzeba było pogonić "paczkę" już na początku. Ostatni dzwonek był juz gdy autorka wzięła męża Ani na bok i zaczęła mu doradzać jak powinien ustawić żonę. W tym momencie Ania i Mietek powinni zerwać wszelkie kontakty z autorką i ich toksyczną "paczką". W momencie gdy tego nie zrobili małżeństwo było skazane na rownię pochyłą.

          Teraz Ania nie żyje, a "dobre przyjaciółki" z paczki szczują ojca na dorosłą córkę. Widać schrzanienie życia jednej osobie to dla nich za mało. Oczywiście wszystko w trosce o biednego żuczka i jego pieniądze, które należy chronić przed pazerną córką.
      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:36
        Bardzo dobrze napisane. Też tak to widzę.
      • mikams75 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:12
        beataj1 - idealnie opisane!
    • hrabina_niczyja Re: subiektywnie 02.11.18, 13:47
      Pytanie co na tym etapie powinna zrobić Ania. Otóż Ania powinna ustawić Mietka do pionu, odciąć od bandy rodziny i znajomków i zacząć spędzać czas rodzinnie tak jak tej rodzinie pasuje. Gdyby mi koleżanusie, kuzyneczki czy siostrunie brały chłopa na stronę i mówiły jak ma wychowywać nasze dzieci to ja bym taka kuruazyjna jak Ania nie była. I gdyby moje dziecko chciało strugać patyki, ale żeby ojciec te patyki przyniósł to ojciec by je przyniósł, bo nie musi moje dziecko być takie jak wszystkie wokoło i żadna banda znajomków nie będzie go naginać pod siebie. I to jest błąd Ani. Gdyby zamiast unikać spotkań z ludźmi, ktor zy jej się czkawka odbijali postawiła sprawę jasno i wymagała od Mietka zaangażowania w nią i dziecko to by dzisiaj żyła, Wiola miałaby ojca, a ty nie miałabyś o czym pisać na forum.
      • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 13:58
        No i Ania tak zrobiła. Mówiła jasno, że wycieczką rowerową nie są z Wiolą zainteresowane, a Wiola badyli szukać po lesie nie ma ochoty, co przez autorkę zostało ocenione jako dziwactwo, chęć alienowania się od rodziny i dowód złego wychowania dziecka..
        Miecio przez rodzinę został przywołany i pouczony, że sprawę ma załatwić, bo Ania generuje problemy rodzinne.
        Ich rodzina uwielbia zbierać badyle i Wiola też ma polubić, albo won.
        • hrabina_niczyja Re: subiektywnie 02.11.18, 14:29
          Właśnie kluczowe jest Ania z Wiola. A to trzebabylo też Mietka z tych wycieczek zabrać, a reszcie towarzystwa dobitnie uświadomić gdzie się kończy granica i dalej nie włazić. Typowa rodzinka z horroru, która Mietka trzyma na smyczy i instruuje jak ma żyć. A Mietek jak ciele spelnia ich zyczenia, stad wymiana Ani na Basie, ktora nota bene dzieci nie ma, bo moze jakby miala to by sie juz w schemat nie wpisala. Współczuję Ani, że weszła w taka rodzinę.
          • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 14:45
            Instruowała rodzinka swojego Miecia i uważali, że Anię i jej córkę też automatycznie mają prawo dyscyplinować.
            Z innego wątku wiadomo, że rodzina autorki jest bardzo tradycyjna, co sporo wyjaśnia w temacie.
            Nie było tam miejsca dla Ani i jej córki.
            A przywołany przez autorkę wątku argument "bo patyków nie chciała z innymi dziećmi zbierać" pokazuje jakie "ważne" sprawy rodzince przeszkadzały.

            • szeera Re: subiektywnie 02.11.18, 15:02
              "Instruowała rodzinka swojego Miecia i uważali, że Anię i jej córkę też automatycznie mają prawo dyscyplinować."

              A znam jedno małżeństwo które wydaje mi się podobne, a udało się je uratować. Co było potrzebne? Pani postawiła się bardzo ostro, od samego początku, jeszcze przed dziećmi. Do tego wieloletnia terapia pana. Do tego dużo cierpliwości ze strony żony. Do tego oni rzeczywiście mieli ze sobą bardzo dużo wspólnego.
      • alicia033 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:19
        hrabina_niczyja napisała:

        > Otóż Ania powinna ustawić Mietka do pionu, odciąć od bandy rodziny i znajomków

        wprawdzie mamy w wątku patyki, które Mietek powinien przynosić, ale jednak mąż, to nie pies, którego można wziąć na smycz, odciągnąć od pozostałych i w kojcu zamknąć, co by odizolować od innych.
        Gdyby mnie mąż (a u nas to ja mam zdecydowanie większą potrzebę życia towarzyskiego) postanowił potraktować tak, jak tobie się roi postępowanie Ani z Mietkiem, to zrobiłabym dokładnie to samo, co Mietek z Ania: zostawiłabym go.
        Bo style życia nam się rozjechały, do zadowalającego kompromisu dojść się nam nie udało to życia marnować kiepskim związkiem.
        • szeera Re: subiektywnie 02.11.18, 15:26
          "Gdyby mnie mąż (a u nas to ja mam zdecydowanie większą potrzebę życia towarzyskiego) postanowił potraktować tak, jak tobie się roi postępowanie Ani z Mietkiem, to zrobiłabym dokładnie to samo, co Mietek z Ania: zostawiłabym go."

          No ale główne pytanie jest co z córką. Czyli co byś zrobiła, gdyby okazało się, że masz wybitnie nietowarzyskie dziecko?
        • hrabina_niczyja Re: subiektywnie 02.11.18, 15:58
          Tylko tego męża i ojca na smycz już wzięła rodzina i znajomi. Rozumiem, ze oni mog? Odciąć męża i ojca od żony j córki również mogą? No to tobie też gratuluję takich powalonych relacji.
    • szeera Re: subiektywnie 02.11.18, 14:46
      To ja się jeszcze wypowiem, bo tak się składa, że częściej bywam pod namiotem niż w CH, a dzieci mam. Nie widzę też żadnego problemu w spartańskim podróżowaniu z dziećmi. Wszystko to bardzo lubię.

      Mimo to, nie wyobrażam sobie, że wzięłabym rozwód z moim dzieckiem dlatego, że nie podzielają moich pasji. Zresztą moje dzieci nie lubią wszystkiego co ja lubię robić, bardzo zmieniało to się z ich wiekiem - raz chciały, raz nie. I ok, sama im organizowałam w stosownym wieku wyjazdy do najlepszych parków rozrywki, mimo że ja nie cierpię. Tak samo z towarzyskością - różnice w tym zakresie nie są niczym niezwykłym (za to wrodzonym) i trzeba jakoś się porozumieć, a nie usiłować zmieniać drugą osobę, bo to nie zadziała.

      Jak już zauważono w tym wątku, Mietek gdy dorobił się dziecka nie był zbyt dojrzały, samodzielny ani odpępowinowany od rodziny pochodzenia. W praktyce rodzina pochodzenia i znajomi byli ważniejsi niż własne dziecko. No to teraz ma, to co ma.

      A z księżniczek to bardzo często wyrastają kobiety mające udane kariery w korporacjach - połącznie małego nonkonformizmu i wysokiego poczucia własnej wartości.
      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 15:07
        Mimo to, nie wyobrażam sobie, że wzięłabym rozwód z moim dzieckiem dlatego, że nie podzielają moich pasji.


        oczywiście się z tobą zgadzam
        na skutek czytania e-matki zawsze coś sobie nowego uświadamiam.
        Dopisze, tylko pomyśle dokładnie co mi chodzi po głowie.
      • obrus_w_paski Re: subiektywnie 02.11.18, 16:01
        Moja pasja na chwile obecna jest szycie. Wg postu startowego powinnam rozwieść się z mezem, bo nie potrafi szyćsmile)

        Mam taka 45 letnia znajoma singielke. Często się z kimś spotka i równie często zrywa „a bo on nie lubi chodzić po gorach”, „bo ja lubię siłownie a jemu jest ona obojętna”. Itp. Skąd ludzie biorą to przekonanie ze w parze trzeba lubić i robić to samo?! Czasem wystarczy szacunek dla pasji drugiej osoby, wsparcie (jak miałam otwierać DG szyciowa to maz sam z siebie zaczął prowadzić mi stronę i portale społecznościowe + szukać klientów, a ja go dopinguje na zawodach i np dostosowuje gotowanie dl jego aktualnej diety). Ale naprawdę nie trzeba dzielić wszystkich pasji.

        szeera napisała:


        >
        > Mimo to, nie wyobrażam sobie, że wzięłabym rozwód z moim dzieckiem dlatego, że
        > nie podzielają moich pasji.
        >
        >
Pełna wersja