subiektywnie

    • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 14:58
      Odpowiedz zbiorcza:
      1/ ciągle imprezy a Ania wydoroślała:
      To może powtórzę fragment z postu założycielskiego.
      No i z wypadów ( w różnych konfiguracjach ) par małolatów, zaczęły wyjeżdżać na weekendy stateczne małżeństwa z dziećmi. Mniej imprez wiadomo, mniej alkoholu. Zamiast śpiewów do rana to struganie z dziećmi kijków na ogniska, jakieś wycieczki na Słowację do Austrii i takie pierdoły.
      2/ co weekend impreza w zgranej paczce
      Nie mamy sztywnej „paczki”: wszyscy albo nikt. Ktoś chce iść na grzyby to dzwoni albo smsuje, jadę na grzyby jedzie ktoś? Kto chce ten jedzie.
      Jak dobrze pamiętam tamte czasy, to dla mnie wypadało średnio raz na miesiąc w tzw. „towarzystwie”. w sezonie narciarskim częściej, jak padał deszcz rzadziej.
      Raz z rodzina, raz ze znajomymi i rodzina raz z ze znajomymi z pracy. Różnie.
      Nie wierze, żeby u Mietka to wyglądało jakoś inaczej.
      Jak już pisałam ze sto razy i powtórzę, Mietek „dzielił weekendy” raz „w galerii”, raz na rowery.
      Na sam koniec okazało się, , ze albo „w galerii” albo wcale.
      No nie bardzo nijak widzę jak miał by się bardziej dostosować.
      3/ jak się ma małe dzieci to się poświęca czas wyłącznie rodzinie
      Dokładnie odwrotnie.
      Kiedy moje dziecko miało 3-13 to 70 % wyjazdów na narty i i kajaki inne, było ze znajomymi rodzinami z dziećmi w korespondującym wieku. Jeździli tacy z trójka dzieci i mówili, ze te wyjazdy to dla nich jedyny oddech i wypoczynek.
      Dzieci się „znosiły” , bawiły razem i miały 100 razy więcej frajdy niż „struganie patyczków” przez tatusia który 100% czasu poświęca dziecku i je wychowuje.
      4/ nie, nie uważam, że łażenie po galeriach handlowych , szczególnie z dziećmi jest jakąkolwiek akceptowalnym stylem spędzania wolnego czasu.
      Uważam to za bardzo szkodliwe, szczególnie dla dzieci.
      Moje prywatne zdanie, co Mietek zrobił źle?
      Że w ogóle zaakceptował taka formę spędzania wolnego czasu.
      „To na dzisiejsze popołudnie pójdziemy pochodzić po sklepach”
      Do sklepu idziemy jak chcemy coś kupić, szukamy aż kupimy (obecnie nie szukamy bo najpierw znajdujemy przez net) i wychodzimy.
      5/ Uważam czas spędzony na szukaniu 5 kurtki zimowej dla dziecka za szkodliwy zarówno dla dziecka, jak i dla rodziny.
      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:00
        Ale to 4 i 5 to faktycznie jest już baaardzo subiektywne...
        • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 15:13
          pisałam, ze subiektywnie...
          i jeszcze jedno bardzo subiektywne:
          oczywiście i ja i parę osób znajomych zwracało uwagę Ani, ze może by inaczej podejść do sprawy dzieci, bo to co robi fajne nie jest. Ani dla jej dziecka ani dla innych dzieci i to generuje konflikty.
          Odpowiedź była bardzo zniechęcająca do jakiegokolwiek dialogu.
          Lubię Mietka, ale to jego rodzina ale po pierwsze: wyjeżdżając razem dbam o samopoczucie wszystkich i nie mam ani ja ani nikt inny ochoty spędzać czasu na „naparzankach” słownych z Ania.

          I Mietek został poproszony o załatwienie sprawy w gronie rodzinnym bo najwyraźniej nasze grzeczne prośby nie odniosły skutku
          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:28
            Ale dlaczego nie mogliście dać tej kobiecie żyć po swojemu i faktycznie zostać w restauracji czy gdzie tam, zamiast ciągnąć się po lesie, a potem razem gdzieś dalej iść? Co aż takiego robiło jej dziecko, że to generowało takie konflikty między dziećmi, że trzeba było zwracać jej uwagę? W stadnych spotkaniach i spędzaniu czasu na kupię z dziećmi z kilku rodzin niebezpieczeństwo zawsze jest takie, że się komuś coś w ogóle nie będzie podobać albo że jeden mały człowiek będzie marudzil o to, a inny znowu o tamto... Widać przestały jej się podobać te spotkania w szerokim gronie, wymiksowala się z tego, no to mieliście wreszcie święty spokój...
            • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:30
              I jeszcze, dla ciebie galerie i zakupy to subiektywnie kiepski sposób spędzania czasu, dla kogoś subiektywnie bardzo dobry i dostarczający mu zadowolenia. Skąd więc próby naciskania na taką osobę i oceniania jej?
              • mikams75 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:52
                a byc moze ona celowo szla do galerii, zeby tylko nikt nie dolaczyl, bo po prostu jej to towarzystwo nie pasowalo i wolala galerie bez nich niz cokolwiek innego z nimi. Tylko nie miala odwagi im powiedziec, ze nie chce z nimi spedzc weekendow.
            • beataj1 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:31
              Może dziecko wyglądało na za bardzo zadowolone jak nikt jej nie zmuszał do zdobywania chaszczy, robienia kilometrowki i innego usportawiania się. Inne dzieci widziały że można nie być przeciaganym przez las i też tak chciały. A to psuło atmosferę.
              • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 15:44
                Uprzedziłaś mniesmile
                Dokładnie to chciałam napisać, że pewnie dawała zły przykład i inne dzieci zamiast łażenia po chaszczach też wolałyby zjeść loda w cywilizowanych warunkach smile
                • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 15:50
                  kota_marcowa napisała:
                  > Dokładnie to chciałam napisać, że pewnie dawała zły przykład i inne dzieci zami
                  > ast łażenia po chaszczach też wolałyby zjeść loda w cywilizowanych warunkach smile

                  Co za czasy, że spacer po lesie to survival a zasyfione, głośne galerie handlowe to taka super cywilizacja big_grin
                  • beataj1 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:54
                    Takie, ze az trzeba było odszczepienca przywołać do porządku interwencją i sugestią terapii, by sportowa atmosfera nie siadała.
                    • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 16:01
                      beataj1 napisała:

                      > Takie, ze az trzeba było odszczepienca przywołać do porządku interwencją i suge
                      > stią terapii, by sportowa atmosfera nie siadała.
                      >

                      O takie rodzinne egzorcyzmy.
                    • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 16:02
                      Hm, ta kobieta i tak pewnie za długo z nimi wytrzymała. Mi znajoma zrobiła że 2 numery tego typu (nie chodzi o propozycję terapii, ale brak kompromisu co do wspólnego spędzania czasu z dziećmi i późniejszy brak zachwytu mojej własnej córki tym, co trzeba było robić). Więcej już się nie spotykalysmy na wspólne wypady, tylko np. bezpiecznie do kina. Choć i tam były z jej strony akcje typu no przecież nie kupujemy popcornu, bo to drogi syf. Albo dzieci do kina, a my do kawiarni, mamusia ukradkiem przed córką rąbie ciacha, żeby przyoszczędzić. I nawet mnie z konieczności dość oszczędnej to wszystko nie podchodziło, a dziecko nie miało żadnej frajdy z tych spotkań. I dość szybko drogi nam się rozeszły.
                  • sylwus34 Re: subiektywnie 04.11.18, 07:43
                    Araceli, dokladnie!
                    • lily_evans11 Re: subiektywnie 04.11.18, 08:18
                      Tysiąc pękł!!! big_grin
              • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:47
                Może big_grin. Miałam kiedyś sytuację ze znajomą, która stosuje zimny wychow i łączenie po wertepach w każdych warunkach, że córka mi po cichu marudzila, ja już nie chciałam wszczynac afery i przetrzymac (spacerek nad morzem w lodowatym wietrze, który zdzieral czapki że łba, dziewczyny miały się bawić, no nie dało się). Ale jej córka w końcu jawnie zaczęła marudzić. No to moja też. No to i ja big_grin. W końcu koleżanka musiała ulec presji i poszlysmy na herbatę do takiej gospody... Dziewczyny były zachwycone momentalnie smile.
                • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:47
                  Eee, lazenie po wertepach
            • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 16:45
              Ale dlaczego nie mogliście dać tej kobiecie żyć po swojemu

              ależ wszyscy dawali, na sam koniec dał również żyć po swojemu Mietek.
              • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 17:38
                Nawraxsnie i pouczam ie dorosłej osoby oraz "branie na stronę" męża to nie jest dawanie żyć. Zwłaszcza, że pomimo wysiłku naprawdę nie mogę dopatrzec się, co takiego szkodliwego ta Ania robiła. Też zawsze dobieralam jakieś wartościowe zajęcia dla dziecka, ale nie miałam problemu z pójściem razem po zakupy i na smakołyki, to też część życia i przyjemność. A od pewnego czasu w organizowaniu wartościowych zajęć szczęśliwie zastępuje mnie szkoła tongue_out. Dziecko nie skretynieje od paru kurtek do wyboru, pizzy czy filmu Disneya zamiast zabawy patykami, naprawdę.
              • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:46
                Daliście, ale za cenę wykluczenia.
                • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 23:47
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Daliście, ale za cenę wykluczenia.


                  Dziecko wykluczyła matka.
                  • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:55
                    Bzdura. MAtka z nimi jeździła, ale nie godziła się na udział dziecka we wszystkim. Miała do tego pełne prawo. A oni nie byli w stanie tego tolerować.
                    • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 00:37
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Bzdura. MAtka z nimi jeździła, ale nie godziła się na udział dziecka we wszystkim.

                      Czyli wykluczała dziecko.

                      > Miała do tego pełne prawo. A oni nie byli w stanie tego tolerować.

                      Miała do tego pełne prawo. A oni nie mieli obowiązku skakać wokół niej.
                      • nangaparbat3 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:00
                        Skakać nie. Ale traktować życzliwie, włączać tak jak się dało, nie osądzać, nie rozliczać. W rodzinie i wśród przyjaciół ma się różne osoby, ludzie mają w życiu różne okresy. Trochę luzu wystarczy i serdeczności.
                      • nangaparbat3 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:00
                        Skakać nie. Ale traktować życzliwie, włączać tak jak się dało, nie osądzać, nie rozliczać. W rodzinie i wśród przyjaciół ma się różne osoby, ludzie mają w życiu różne okresy. Trochę luzu wystarczy i serdeczności.
                        • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:08
                          nangaparbat3 napisała:
                          > Skakać nie. Ale traktować życzliwie, włączać tak jak się dało, nie osądzać, nie
                          > rozliczać. W rodzinie i wśród przyjaciół ma się różne osoby, ludzie mają w życ
                          > iu różne okresy. Trochę luzu wystarczy i serdeczności.


                          Twój kołczingowy bełkot jest wzruszający big_grin
                          • nangaparbat3 Re: subiektywnie 03.11.18, 12:32
                            Żyję wśród ludzi, którzy tak właśnie się zachowują. Można.
                            • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 12:34
                              nangaparbat3 napisała:
                              > Żyję wśród ludzi, którzy tak właśnie się zachowują. Można.


                              Nie wątpię, że wierzysz w swoją Nibylandię big_grin
                              • nangaparbat3 Re: subiektywnie 03.11.18, 12:47
                                Miałam w życiu dużo szczęścia. Z rozdania. Staram się pamiętać, że nie było w tym żadnej mojej zasługi, ani winy innych, że trafili inaczej.
                    • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:21
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Bzdura. MAtka z nimi jeździła, ale nie godziła się na udział dziecka we wszystk
                      > im. Miała do tego pełne prawo. A oni nie byli w stanie tego tolerować.
                      >

                      Po co jeździła na coś, skoro z góry wiedziała, że tego nie lubi, że dziecku nie pozwoli, że cała reszta robi to, na co ona się nie zgadza ?
                      To tak jak zabierać dzieci na obóz nurkowy wiedząc że boją się wody i nie będa nawet pływać
                      • triss_merigold6 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:22
                        Dla męża? Z braku asertywności?
                        • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 12:02
                          I to męża wina ? Bo ciągle wszystko jest winą Mietka
          • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 15:50
            > oczywiście i ja i parę osób znajomych zwracało uwagę Ani, ze może by inaczej po
            > dejść do sprawy dzieci, bo to co robi fajne nie jest.

            Gdyby jakaś obca baba zaczęła mnie pouczać na temat wychowania mojego dziecka, dostałaby odpowiedź nie tyle niefajną, co wręcz chamską.
            Gdyby zaczęła knować za moimi plecami i szczuć na mnie męża, to byłoby jej ostatnie z nami spotkanie.
            Tolerancja tolerancją, ale czasem terapia szokowa jest pożądana i skuteczna.
          • lauren6 Re: subiektywnie 02.11.18, 16:00
            > I Mietek został poproszony o załatwienie sprawy w gronie rodzinnym

            Borze szumiący, ale chamstwo.
          • tt-tka Re: subiektywnie 04.12.18, 17:31
            Watek przegapilam, teraz po nominacji do watku roku nadrabiam i nie zdzierze

            nanokogirl napisała:

            > oczywiście i ja i parę osób znajomych zwracało uwagę Ani, ze może by inaczej po
            > dejść do sprawy dzieci, bo to co robi fajne nie jest.
            Ani dla jej dziecka ani d
            > la innych dzieci i to generuje konflikty.
            > Odpowiedź była bardzo zniechęcająca do jakiegokolwiek dialogu.
            > Lubię Mietka, ale to jego rodzina ale po pierwsze: wyjeżdżając razem dbam o sam
            > opoczucie wszystkich i nie mam ani ja ani nikt inny ochoty spędzać czasu na „na
            > parzankach” słownych z Ania.
            >
            > I Mietek został poproszony o załatwienie sprawy w gronie rodzinnym bo najwyraźn
            > iej nasze grzeczne prośby nie odniosły skutku
            >


            Zwracanie - w formie zbiorowej presji - uwag typu "zachowujesz sie niefajnie i zle wychowujesz dziecko" = grzeczna prosba.
            No nie moge.
            Nie wiem, jak zniechecajaca byla odpowiedz Ani, ale i tak, jak widac, za malo. Ja bym za takie ustawianie mi chlopa z zadaniem, zeby on ustawil mnie zasadzila kopa takiego, ze uwagowiczom owsiki by sie pobudzily.
      • szeera Re: subiektywnie 02.11.18, 15:08
        "4/ nie, nie uważam, że łażenie po galeriach handlowych , szczególnie z dziećmi jest jakąkolwiek akceptowalnym stylem spędzania wolnego czasu.
        Uważam to za bardzo szkodliwe, szczególnie dla dzieci.
        Moje prywatne zdanie, co Mietek zrobił źle?
        Że w ogóle zaakceptował taka formę spędzania wolnego czasu.
        „To na dzisiejsze popołudnie pójdziemy pochodzić po sklepach”
        Do sklepu idziemy jak chcemy coś kupić, szukamy aż kupimy (obecnie nie szukamy bo najpierw znajdujemy przez net) i wychodzimy.
        5/ Uważam czas spędzony na szukaniu 5 kurtki zimowej dla dziecka za szkodliwy zarówno dla dziecka, jak i dla rodziny."

        No właśnie, a ogromna część ludzi uważa, że to dobry sposób spędzania czasu. Nie wyobrażam sobie, że miałabym zostawić moje dziecko dlatego, że zachowuje się bardziej jak koleżanki ze szkoły, a nie jak mama. Zresztą większość dzieci raz zachowuje się tak, raz inaczej i każdy rodzic z tym się mierzy. Dziecko-kopia rodzica to dopiero brzmi źle.
        • janja11 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:59
          No to wczuj się w sytuację Miecia i wyobraź sobie, że masz rodzinę która w radykalny sposób nie akceptuje łażenia po galeriach, widzi w tym samo zło i czuje potrzebę nawracania Ciebie przy każdej okazji.
          Tak działa sekta.

      • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 19:03
        nanokogirl napisała:


        > nie uważam, że łażenie po galeriach handlowych , szczególnie z dziećmi
        > jest jakąkolwiek akceptowalnym stylem spędzania wolnego czasu.
        > Uważam to za bardzo szkodliwe, szczególnie dla dzieci.

        No ale to Twoje zdanie. Ania miała inne, swoje i swoje dziecko, które miała prawo wychowywać zgodnie ze swoim punktem widzenia.

        oczywiście i ja i parę osób znajomych zwracało uwagę Ani, ze może by inaczej podejść do sprawy dzieci, bo to co robi fajne nie jest.
        Odpowiedź była bardzo zniechęcająca do jakiegokolwiek dialogu.

        A jakim prawem daliście sobie przyzwolenie na pouczanie Ani?

        I Mietek został poproszony o załatwienie sprawy w gronie rodzinnym bo najwyraźniej nasze grzeczne prośby nie odniosły skutku

        Włosy stają mi dęba na głowie na taką bezczelność i chamstwo. Moja odpowiedź na takie postawienie sprawy byłaby dużo ostrzejsza niż zniechęcenie do dalszego dialogu...
        • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 20:16
          aqua48 napisała:
          > No ale to Twoje zdanie. Ania miała inne, swoje i swoje dziecko, które miała pra
          > wo wychowywać zgodnie ze swoim punktem widzenia.

          Jeżeli krzywdzi tym dziecko to również? Oczywiście tak - jeżeli to matka big_grin
      • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 20:10
        Nanoko - 4 i 5 - konstytucyjne prawo rodziców decydować. Ro-dzi-ców.
        • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 20:47
          najwyraźniej Mieciowi to prawo dane nie było....
          Nic nie stało na przeszkodzie, żeby się od nas odseparował i spędzał życie w galeriach i restauracjach.
          Najwyżej napisałabym inny wątek.
          Ale może po prostu to mu się podoba? Może mu to tak samo potrzebne do życia jak Ani wypady do CH?
          • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:16
            nanokogirl napisała:

            > najwyraźniej Mieciowi to prawo dane nie było....

            Skąd wiesz? Piszesz, że grupa ustawiała Miecia by przywołał żonę do porządku. Nie piszesz nic o tym, że próbowali ustalić z żoną WSPÓLNY front wychowawczy bez wpływów z zewnątrz. Piszesz również o tym, że to Miecio porzucił żonę dla innej kobiety z która więź potrafił stworzyć na bazie wspólnych zainteresowań. Ale że z powodu braku takiej wspólnoty nie nawiązał trwałej więzi z córką.
            Stąd wniosek, że bardziej niż na bliskich osobach zależało mu na określonym stylu życia. Moim zdaniem to nie jest dojrzała postawa dorosłego człowieka, który ma obowiązki rodzicielskie i przedkłada je PONAD wypady z przyjaciółmi.




            • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 21:33
              to już po raz ostatni napisze, bo sto razy pisałam.
              Próbował ustali wspólny front, ale wspólny oznaczało: „tak jak chce zona”
              Czyli spędzamy czas wolny, tak jak chce zona, albo foch i dąsy.
              To nie jest dążenie do kompromisu i uznawanie prawa do mienia wpływu na wychowanie dziecka.
              • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:47
                To cvałkiem jesteście do siebie podobne - Ty i Ania.
                • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:49
                  pod względem nieodpuszczania istotnie.
              • kyrelime Re: subiektywnie 03.11.18, 09:51
                Napisałam wcześniej, że żal mi tego Mietka, bo sytuacja była dla niego trudna i ewidentnie sobie nie poradził. To nie zmienia jednak faktu, że zawalił strasznie i to na długo przed rozwodem. Rodzi się dziecko. Ma oboje rodziców i onoje oni mają szansę budować z nim więź. Gdybym ja sie teraz rozwiodla to nie dalabym na bank rady zniechecic dziecka do kontaktów i aktywnosci z ojcem. Bo oni juz maja swoj swiat. Zbudowali go razem przez te kilka lat dziecka na swiecie. I nawet gdybym ja okazala sie wredna pipą to na bank mąż nie pozwoliłby się odseparować od dziecka. Bo dziecko to jego zycie. Ma swoje sprawy pasje itd. Jestem jednak pewna ze zrezygnowalby dla dziecka ze wszystkiego. Tak samo ja.
          • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 21:34
            Wspólny front wychowawczy to jest wyzwanie. Ale czy Wy, jako grupa, pomagaliście w znalezieniu rozwiązania problemu czy raczej zaogniliście konflikt? Podejrzewam, że raczej to drugie. Bo oceniliście coś za dobre (Wasze życie "blisko natury"), a coś jako złe (osławione CH).
            Myślę, że nie tylko Ania postawiła sprawę na ostrzu noża - albo albo. Nawet teraz piszesz - mógł się odseparować. A mógł palić Bogu świeczkę i diabłu ogarek? Co stanęło na przeszkodzie? Na pewno Ania?
            • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 21:41
              No my nie. Z cała sympatia do Mietka, ale bez niego tez bawiliśmy się świetnie. smile
              Nikt nie wymagał jego obecności. Po prostu nie było go to nie.

              Nie było mowy o żadnych naciskach. Nie ma go - OK, jest sam- OK jest z Ania- OK
              jedyne co prosiliśmy , to nie robienie problemów miedzy innymi dziećmi, co się zdarzało.
              • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 21:46
                Jak Mietek mógł robić problemy między dziećmi? Mietka prosiliście? Anię? Wiolę?
                Dzieci to dzieci - są różne, nie wszystkie się zgrają i dogadają tak, żeby Wam pasowało.
                • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 21:48
                  Albo jak pisze aqua - dzieci same sobie ułożą stosunki w grupie jeśli rodzice za bardzo się nie będą wtrącać.
                  • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:50
                    Tam chyba wlasnie chodzilo o to, ze Ania sie wtracala.
                    • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 21:59
                      Może miała wyższy poziom lęku? W jaki sposób ją wsparliście? Czy miałaś wtedy nanoko już swoje dziecko?
                      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:03
                        miałam, jakoś nie widziałam w grupie specjalnych problemów.
      • sylwus34 Re: subiektywnie 04.11.18, 07:38
        Nano, w punkt.
    • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 15:44
      Mam kogoś bardzo bliskiego, kto trafił podobnie jak Mietek. Z pewnych rzeczy zrezygnował, do pewnych przekonał żonę. Pokazał - bardzo szerokie - granice tego, co jest w stanie zaakceptować, a czego nie. O problemy z jednym z dzieci, ewidentnie spowodowane grubymi błędami w postępowaniu żony, nigdy jej nie oskarżył. Pomagał problemy rozwiązać.
      Są razem 40 lat, kochają się. Mogę im tylko zazdrościć i cieszyć się, że to się zdarza.
      Acha. Ona ma zupełnie inne upodobania niż ja, inaczej wychowywała dzieci, ale to nie spowodowało, ze ją znielubiłam - na odwrót, lata lecą, ona nalezy do mojej rodziny, jesteśmy z sobą coraz bliżej.
      On jest bardzo atrakcyjny, wygląda 15 lat młodziej, jest uroczy - i zamożny. Myślę, że wiele Baś chętnie by się pojawiło, ale jakoś - nic z tego.
      • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 19:43
        Chyba jednak nie tak jak Mietek, którego żona przekonać się nie dała, tylko wolała postawić na swoim i iść do galerii, zamiast od czasu do czasu się wybrać na te nieszczęsne rowery, które kiedyś podobno były ją pasją.
        • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:17
          tairo napisała:

          > Chyba jednak nie tak jak Mietek, którego żona przekonać się nie dała, tylko wol
          > ała postawić na swoim i iść do galerii, zamiast od czasu do czasu się wybrać na
          > te nieszczęsne rowery, które kiedyś podobno były ją pasją.

          Może z Mietkiem by się wybrała, ale z nieakceptującą jej i niechętną grupą nie chciała?
          • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 21:35
            To akurat wiem, że wielokrotnie odmawiała wypadów w zakresie"ścisłej rodziny"
            Jedyna możliwość jakiegokolwiek aktywności Mietka to było : albo w jakimś towarzystwie albo samemu.
          • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 21:40
            A może z Mietkiem też by się nie wybrała, skoro z "nieakceptującą jej i niechętną" grupą, w której przez lata była lubiana, dopóki jej nie odpalmiło, nie chciała?
        • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:49
          Trzeba umieć przekonać żonę. Ustępując wielokrotnie, też.
    • klaramara33 Re: subiektywnie 02.11.18, 17:21
      A po co to się mieszać w czyjeś sprawy. Niech sobie wychowują jak chcą, mają prawo do tego i do własnych błędów. Mietek jak nie zgadza się ze stylem wychowania żony, to niech sobie radzi , niech zacznie mieć swoje zdanie w sposób asertywny. Osobom postronnym nic do tego.
      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 20:50
        od czasu kiedy osoby postronne przestały być narażone na konfliktogenne zachowania Ani wobec jej dziecka i innych dzieci, to już nic im do tego. Tylko można poplotkować na e-matce.
        • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 20:59
          Bo to zła kobieta była big_grin
        • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:19
          nanokogirl napisała:

          > od czasu kiedy osoby postronne przestały być narażone na konfliktogenne zachowa
          > nia Ani wobec jej dziecka i innych dzieci,

          Ja nadal nie rozumiem na czym konkretnie polegały te konfliktogenne zachowania wobec dziecka Ani oraz innych dzieci? I do jakich konfliktów prowadziły?
          • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:30
            Ządanie wyjatkowego traktowania, bo delikatna i sie szybko denerwuje?
            Cytat ze startowego: "Oraz wymaga specjalnego traktowania – oddać jej przywleczone badyle z lasu, bo tez chce strugać jak inne dzieci, a każde dziecko deptało do lasu po patyk samodzielnie. I jak tu im wytłumaczyć, ze one musza samodzielnie, ale Wioli trzeba przynieść, bo ona jest „delikatna”."

            No na miejscu dzieci tez uwazalabym, ze to niesprawiedliwe, zwlaszcza jesli caly czas tak bylo.
            • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:33
              No skoro dzieci poczuły się poszkodowane tym, że zrobiły spacer do lasu po patyki, a ktoś nie, to chyba jednak coś było nie tak z tymi eko zabawami animowanymi przez rodziców. Tamte pewnie też wolałyby iść na lody tongue_out.
              • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:38
                Przeciez jezdzily na lody. Rowerami tongue_out
                • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:03
                  Może wolałyby po prostu podjechać z rodzicami normalnie do sklepu i posiedzieć w kawiarence przy fontannie przez pół godziny spokojnie na tyłku. Co to za atrakcje, kiedy wszystko musi być samodzielnie zrobione i "zasłużone", a nie ma takich przyjemności samych w sobie, nie będących "nagrodą" za coś
                  • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:07
                    A może jednak wolały na rowerach i posiedzieć w kawiarence przez kwadrans, a potem drugi kwadrans chlapać się w fontannie. Bo wiesz, dla wielu dzieci jazda na rowerze nie jest straszną katorgą i za karę, tylko przyjemnym środkiem transportu.
              • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 21:53
                OK, to teraz sobie wyobraź sytuację w szkole: lekcja o zdrowym żywieniu, dzieci miały przynieść składniki na sałatkę i na lekcji ją przygotowują. Większość klasy odmierza składniki, ostrożnie kroi co trzeba i miesza sałatkę, a Wiola siedzi z założonymi rączkami, żeby się nie pobrudzić. Przychodzi czas na spróbowanie i Wiola leci pierwsza z talerzem, a potem domaga się piątki takiej samej jak reszta klasy.
                I co, nauczycielka powinna teraz Wioli wstawić piątkę, żeby nie czuła się poszkodowana, mimo że na własne życzenie nie uczestniczyła?
                • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:01
                  W punkt.
                • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:02
                  To nie jest to samo. Wolny czas to wolny czas. Jakby robili grilla to każdy miał rozpalać i smażyć mięcho, bo inaczej nie wolno jeść?
                  • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:07
                    No jak sie robi skladkowego grupowego grilla to raczej normalne, ze kazdy cos przynosi i potem sie dziela obowiazkami, ze kazdy cos robi. Jak ktos przyjdzie z sama geba, nic nie przyniesie, siadzie i bedzie zadal obslugi, to chyba nieteges?
                    • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:43
                      chatgris01 napisał(a):

                      > No jak sie robi skladkowego grupowego grilla to raczej normalne, ze kazdy cos p
                      > rzynosi i potem sie dziela obowiazkami, ze kazdy cos robi. Jak ktos przyjdzie z
                      > sama geba, nic nie przyniesie, siadzie i bedzie zadal obslugi, to chyba nieteg
                      > es?

                      Widziałaś składkowego grilla, na którym wszyscy jedzą, a jeden tylko patrzy i oblizuje się? To jest teges? Bo w takiej sytuacji zostało postawione przez dorosłych dziecko.
                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:45
                        aqua48 napisała:
                        > Widziałaś składkowego grilla, na którym wszyscy jedzą, a jeden tylko patrzy i o
                        > blizuje się? To jest teges? Bo w takiej sytuacji zostało postawione przez doros
                        > łych dziecko.

                        Zostało postawione przez własną matkę, która zabroniła mu zabawy. Jakoś to do zwolenniczek matek-właścicielek dziwnie nie dociera...
                      • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:56
                        Widziałaś dziesiątego składkowego grilla, na który zapraszany jest gość, który nigdy nic nie przynosi, ale zawsze chce jeść pierwszy?
                  • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:10
                    To samo.
                    Jakby twoi robili grilla, to co byś powiedziała o koleżance, która przyszła z pustymi rękoma i jeszcze marudzi, że jej szaszłyczek musi być odpowiednio wypieczony?
                    • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:19
                      A co jeśli koleżanka przyszła z pustymi rękami, bo mąż zabronił cokolwiek kupować? Tu mamy to samo - to matka zabraniała Wioli, a wszyscy grali w grę matki.
                      • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:57
                        No co?
                        Teraz dwie sytuacje:
                        a) koleżanka przyszła z pustymi rękami, bo mąż jej zabronił cokolwiek kupować, mówi ci o tym na ucho, ty odpowiadasz - nie ma problemu, mamy zapas, skocz tylko na grządkę po dwa ogórki i dosiekaj je do sałatki, bo ja tu kiełbaski kroję
                        b) koleżanka przyszła z pustymi rękami, bo mąż zabronił jej cokolwiek kupować, ale słowem o tym nie wspomina, tylko siada na najwygodniejszym fotelu i czeka, aż ją wszyscy obsłużą, wyszarpując z rąk grillującego pierwszy szaszłyk, a potem krzywi się, że z jednej strony mocniej wypieczony, a w ogóle to powinno być wino, nie piwo

                        W której sytuacji koleżankę zaprosisz na następnego grilla, a w której raczej już nie zaprosisz, skoro to był piąty raz, kiedy tak samo się zachowywała?
                        • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:01
                          nie tylko zaprosi, ale jeszcze na Bali wyśle, żeby jej nie było przykro , jak inne koleżanki opowiadają...
                        • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 23:10
                          A ten mąż, ktory zabronil jej kupic ogórka, to twoj kuzyn?
                          Nooooo coraz lepiej. Co za towarzystwo.
                • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:05
                  Życie rodzinne różni się jednak od szkoły. Pytanie, czy w rodzinie mamy nawzajem zaspokajać swoje potrzeby, czy hodować karnych uczniów i pracowników. Dzieci zazwyczaj łapią, że dom czy plac zabaw to nie szkoła i odwrotnie.
                  • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:06
                    lily_evans11 napisała:
                    > Dzieci zazwyczaj łapią, że dom czy plac zabaw to nie szkoła i odwrotnie.


                    No pacz pani a gdzie te morze jadu wylewane na rodziców dzieci agresywnych w szkole????


                    Podwójne standardy to podstawa na jematce big_grin
                    • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:11
                      Mówię o normalnych dzieciach, bez zaburzeń zachowania. Normalne dzieci łapią, wyobraź sobie, że np. więcej wolno w domu niż w szkole, a w ogóle najwięcej to u dziadków itp.
                      • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:45
                        lily_evans11 napisała:

                        > Mówię o normalnych dzieciach, bez zaburzeń zachowania. Normalne dzieci łapią, w
                        > yobraź sobie, że np. więcej wolno w domu niż w szkole, a w ogóle najwięcej to u
                        > dziadków itp.

                        I że zabawy są organizowane dla samej satysfakcji udziału w nich, a nie dla dyplomu fotki czy innej nagrody.

                        • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:48
                          aqua48 napisała:
                          > I że zabawy są organizowane dla samej satysfakcji udziału w nich, a nie dla dyp
                          > lomu fotki czy innej nagrody.


                          Więc czemu Wiola poryczała się z powodu braku fotki?
                          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:53
                            Bo taka była atmosfera...
                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:49
                        lily_evans11 napisała:
                        > Mówię o normalnych dzieciach, bez zaburzeń zachowania.


                        Czyli nie o Wioli.
                  • sko.wrona Re: subiektywnie 03.11.18, 01:58
                    Lili, ale to chyba nie o to chodzi, żeby w rodzinie zaspokajać potrzeby JEDEJ osoby. Bo ja w rodzie miałam taki tandem Ania-Wiola. Kuzynkę, której wiecznie trzeba było ustępować, pomagać i generalnie chodzić wokół niej na palcach. Jej matka nie dawała możliwości załatwić nam spraw między sobą. I jestem bardzo wdzięczna mojej mamie, że stawała w naszej obronie (co oczywiście nigdy przez matkę nie było odbierane pozytywnie).
                    No i wyrosła na bardzo roszczeniową osobę, wiecznie niezadowoloną z życia.
                    • morekac Re: subiektywnie 03.11.18, 07:00
                      sko.wrona napisała:

                      > Lili, ale to chyba nie o to chodzi, żeby w rodzinie zaspokajać potrzeby JEDEJ o
                      > soby.
                      (...)
                      > No i wyrosła na bardzo roszczeniową osobę, wiecznie niezadowoloną z życia.

                      W rodzinie, owszem, trzeba zaspokajać potrzeby wszystkich członków. Przy czym weekendowe spędy zdawały się zaspokojeniem potrzeb jednego członka tej rodziny - Miecia, li i jedynie.
                      Wystarczy być introwertykiem nie przepadającym za tego typu imprezami i jeszcze do tego nie lubić szwagierki wtrącającej się w rodzinę brata albo chociażby mieć chęć pomieszkania we własnym domu - i już takie wyjazdy nie są fajne, a po prostu upierdliwe i męczące. Dla mnie osobiście jawią się jako koszmar. 1-2 weekendy w roku byłabym w stanie poświęcić na taki spęd ogólnorodzinny, nie więcej.

                      Co do samej Wioli - dzieci rodzą się z różnym temperamentem, ale po obserwacji i wychowaniu własnych dzieci widzę, że niewiele da się na te cechy poradzić. Główne cechy i "zamiłowania", które ujawniły się we wczesnym dzieciństwie, są nadal widoczne. 😁
                      Być może Wiola zawsze była zazdrośnicą, wrzaskunem i lubiła pewien luksus (i nie dało jej się zaciągnąć w krzaki cekem szukania patyków pod żadnym pozorem) i wychowanie powinno sprowadzać się do nauczenia jej uprzejmego wykręcania się z takich imprez i artykułowania swoich potrzeb, zamiast robienia scen zazdrości. Może wtedy nieszczęsny Miecio zamiast brać córkę w środek lęgiwiska komarów (i jeszcze bez internetów) spiąłby się i pojechał z córką na rowery bardziej luksusowo i szpanersko (albo wręcz wybrał inny rodzaj wypoczynku).

                      Niestety, tak to bywa, gdy przednie koło roweru zna się lepiej niż własne dziecko.
                      • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 07:19
                        Zgodzę się. I dlatego trochę dziwię się tej żonie, Ani - tak jak pisałam, u mnie spotkania z osobami dominującymi i organizujacymi czas w sposób, który nie podoba się mi albo dziecku, nie sluchajacymi innych propozycji, przechodziły może że 2-3 razy. I jeżeli się nic nie zmieniało, umiałam się wykręcić. Córka też na szczęście umie mi powiedzieć, że czegoś nie chce albo nie ma ochoty, a ja tego słucham i jej nie uszczęśliwiam na siłę.
                        Jeśli Ania czuła się źle w tym gronie, przy tego typu rozrywkach, trzeba było się wymiksowac i uzgodnić z mężem, ile czasu poświęca swojej rodzinie i przyjemniejszym sposobom spędzania czasu, a ile tamtym relacjom.
                    • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 07:22
                      Dlatego cały czas twierdzę, że tamta para w ogóle nie umiała i nie chciała ze sobą rozmawiać, a Mietkowi zwisało i powiewało, czego chce żona. Mnie by nikt na takie spędy regularnie wołami nie zaciągnął i mój sprzeciw byłby wyraźny.
                • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:15
                  tairo napisała:

                  > OK, to teraz sobie wyobraź sytuację w szkole: lekcja o zdrowym żywieniu, dzieci
                  > miały przynieść składniki na sałatkę i na lekcji ją przygotowują. Większość kl
                  > asy odmierza składniki, ostrożnie kroi co trzeba i miesza sałatkę, a Wiola sied
                  > zi z założonymi rączkami, żeby się nie pobrudzić. Przychodzi czas na spróbowani
                  > e i Wiola leci pierwsza z talerzem, a potem domaga się piątki takiej samej jak
                  > reszta klasy.

                  ZAWSZE, ale to ZAWSZE jest tak, że ktoś nie przynosi składników na tę sałatkę, boi się kroić, brzydzi się czegoś, jest uczulony na składniki albo mamusia mu zabroniła zabaw z nożem. Rolą nauczyciela jest wciągnąć takie dziecko do współpracy na innych zasadach, przyłączyć w jakiś sposób do grupy i dać takiemu dziecku jakieś pole do popisu a potem ocenić jego chęci i zaangażowanie.
                  • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:48
                    No to dopisz, że nauczycielka próbowała Wiolę wciągnąć i dać jej pole do popisu, a potem na zebraniu Ania jej zrobiła dżihad, że jej córeczka nie może mieszać w misce, bo jest za delikatna, a nauczycielka jest tępą dzidą, która bezczelnie podważa jej kompetencje wychowawcze.
                    • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:57
                      no
                      pasuje
            • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 21:37
              usiłuje to wytłumaczyć, że właśnie takie coraz częstsze zachowania spowodowały problem "okołodzieciowy" i na to usiłowaliśmy zwrócić grzecznie uwagę.
              bez efektu.
              • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 21:43
                Wiesz, ale to nie jest tak, że jak się ludzie przyjaźnią, to ich dzieci z automatu też. Ludzie chcą podtrzymywać przyjaźnie, a tarcia między dziećmi to utrudniają. No i jak wybrnąć? Wiadomo, że każdy rodzic ma potrzebę obrony dziecka. Ania zapewne miała. A Mietek?
              • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:47
                nanokogirl napisała:

                > usiłuje to wytłumaczyć, że właśnie takie coraz częstsze zachowania spowodowały
                > problem "okołodzieciowy"

                No właśnie nie rozumiem na czym ten problem polegał?
                • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 21:55
                  opisałam na przykład tu :

                  To konfliktogenne zachowanie o patykach opisałam. Opisać jeszcze jakieś? Proszę.
                  Dzieci budowały igloo, ( przynajmniej coś na ten kształt) Były przy tym mokre, zaśnieżone, brudne i w ogóle.
                  Ania powiedziała , ze Wiola się przeziębi i w śniegu tarzać się nie będzie.
                  Dzieci zbudowały konstrukcje jak umiały i zaczęły krzyczeć na kolegę.
                  Zrób nam zdjęcie z naszym „iglem”! , bo się zawali! A jedno trzymało strop nogami od środka.
                  No to ktoś przyleciał robić to zdjęcie, dzieci się ustawiają z kciukami do góry, a ty leci Wiola i krzyczy, jak tez chce zdjęcie z „ilgem”.
                  Jedno z dzieci mówi: Już mamy zdjęcie a ty z nami nie budowałaś, to czemu chcesz mieć zdjęcie?
                  I ten chłopiec co trzymał strop igloo wylazł z niego, igloo się zwaliło oczywiście i Wiola w ryk bo ona nie ma zdjęcia z „ilgem”.
                  A na to Ania : Zostaw tą kupę, zrobisz sobie lepsze a tata Ci zrobi zdjęcie.
                  No to było niefajne do dzieci. Bardzo niefajne.
                  • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:09
                    No to ktoś przyleciał robić to zdjęcie, dzieci się ustawiają z kciukami do góry, a ty leci Wiola i krzyczy, jak tez chce zdjęcie z „ilgem”.
                    Jedno z dzieci mówi: Już mamy zdjęcie a ty z nami nie budowałaś, to czemu chcesz mieć zdjęcie?


                    To okropne zachowanie. Trudno się dziwić Ani, że się odgryzła za córkę.
                    • araceli [...] 02.11.18, 23:13
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 23:32
                      To bardzo dorosłe zachowanie, dorosły odgryzający się dzieciom.
                      • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:38
                        Nie dorosłe, ale zrozumiałe.
                        • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 00:40
                          Zrozumiałe? Dorosły do dzieci z wczesnej podstawówki? Naprawdę?
                          • nangaparbat3 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:02
                            Naprawdę. Wyobrażam sobie, że byćie świadkiem odrzucenia własnego dziecka jest skrajnym doświadczeniem , i emocje biorą górę. Jeden nic nie powie (jak tata tego chłopczyka z innego wątku), inny się odgryzie. Zależy od osoby i okoliczności.
                            • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:07
                              nangaparbat3 napisała:
                              > Naprawdę. Wyobrażam sobie, że byćie świadkiem odrzucenia własnego dziecka jest
                              > skrajnym doświadczeniem

                              To co Ania wykluczała swoją córkę z grupy? Sadystką była?
                    • janja11 Re: subiektywnie 03.11.18, 09:02
                      nangaparbat3 napisała:

                      > No to ktoś przyleciał robić to zdjęcie, dzieci się ustawiają z kciukami do góry
                      > , a ty leci Wiola i krzyczy, jak tez chce zdjęcie z „ilgem”.
                      > Jedno z dzieci mówi: Już mamy zdjęcie a ty z nami nie budowałaś, to czemu chces
                      > z mieć zdjęcie?
                      >
                      >
                      > To okropne zachowanie. Trudno się dziwić Ani, że się odgryzła za córkę.
                      >

                      Dokładnie. Powiem, że po każdym wpisie autorki, z coraz większym zdziwieniem otwieram oczy.
                      Ewidentna nagonka na Wiolę i jej matkę. Taki towarzyski bullying.
                      Przerażające, że wciągano w to ochoczo dzieci.
                      Igloo się zawaliło, bo było kiepsko zrobione- wina Wioli.

                      Matka Wioli zareagowała na grupowe chamstwo.
                      • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 09:07
                        janja11 napisał(a):
                        > Igloo się zawaliło, bo było kiepsko zrobione- wina Wioli.



                        Jematka w wymyślaniu idiotyzmów byle dowalić nie ma sobie równych big_grin big_grin big_grin
                      • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 09:09
                        > Igloo się zawaliło, bo było kiepsko zrobione- wina Wioli

                        Teraz to już Wam peron odjeżdża.
                        • hipinka Re: subiektywnie 04.11.18, 14:56
                          janja w całym wątku prezentuje podobną taktykę: wyciąga jedno zdanie z kontekstu, przekręca jego znaczenie i głupio komentuje big_grin
                • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 21:56
                  Bardzo proste big_grin
                  Dzieci wcale nie chciały zapylać po patyki i pozazdrościły Wioli, która nie musiała mknąć po lody w warunkach survivalu. Najprawdopodobniej pojawiły się nawet jakieś oznaki niezadowolenia, czy (o zgrozo) buntu tongue_out
                  Na dodatek kilkulatki zapewne odkryły, że pójście do maca na happy meala i Disneyowską bajkę do multipleksu, jest dla takiej siedmiolatki bardziej atrakcyjne, niż siedzenie z dorosłymi w głuszy i ostrzenie owych patyków przy ognisku wink
                  • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:00
                    kota_marcowa napisała:
                    > Na dodatek kilkulatki zapewne odkryły, że pójście do maca na happy meala i Disn
                    > eyowską bajkę do multipleksu, jest dla takiej siedmiolatki bardziej atrakcyjne,
                    > niż siedzenie z dorosłymi w głuszy i ostrzenie owych patyków przy ognisku wink

                    Mhm - i dlatego należy przyklasnąć matce, która postanowiła faszerować dziecko syfem z Maca zamiast wypoczywać z nim na świeżym powietrzu.


                    Oczywiście - przyklasnąć matce - gdy ojciec w ramach spędzania czasu z dzieckiem zabiera je do Maca jematki uznają go za odpad atomowy big_grin
                  • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:00
                    Przejażdżka na rowerze to "mknięcie na lody w warunkach survivalu"? Naprawdę?
                    • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:04
                      tairo napisała:
                      > Przejażdżka na rowerze to "mknięcie na lody w warunkach survivalu"? Naprawdę?


                      No przecież McDonald i Disney w multipleksie to jest cool tylko!
                  • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:00
                    teoria barwna lecz nieprawdziwa.
                    Niestety po latach jako ze nie tylko Wiola się postarzała, ale też i inne dzieci ( z czego niektóre maja już dzieci) i najwyraźniej są do dobrych kontraktach z rodzicami , jeżdżą na narty , w góry i co gorsza kajaki – razem z trzecim pokoleniem!
                    Wiec chyba takiej traumy nie było.
                    • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:07
                      nanokogirl napisała:

                      >po latach jako ze nie tylko Wiola się postarzała, ale też i inne dziec
                      > i ( z czego niektóre maja już dzieci) i najwyraźniej są do dobrych kontraktach
                      > z rodzicami , jeżdżą na narty , w góry i co gorsza kajaki – razem z trzecim pok
                      > oleniem!
                      > Wiec chyba takiej traumy nie było.

                      Bo może te inne dzieci miały w domach spójny przekaz? I szanujących się nawzajem, oraz te dzieci i ich wybory rodziców? Może nie przeżywały traumy rozwodu i śmierci jednego z nich?
                      A może po prostu mają inne charaktery i upodobania. Wiesz, ludzie są różni.
                  • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:01
                    Kota, przeczytaj jeszcze o budowaniu igloo big_grin. Prawdę mówiąc, też wolałabym siedzieć w marcu.
                    • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 22:17
                      Prawdę mówiąc, dziwię się, że ta Ania tyle wytrzymała w tak "życzliwym" towarzystwie i pękła dopiero jak zaatakowano jej dziecko.
                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:18
                        kota_marcowa napisała:
                        > Prawdę mówiąc, dziwię się, że ta Ania tyle wytrzymała w tak "życzliwym" towarzy
                        > stwie i pękła dopiero jak zaatakowano jej dziecko.


                        "Zaatakowano" ... uuuu... pewnie jeszcze zwyzywano i pobito big_grin



                        Widać odklepanych Ań na świecie i na forum jest całkiem sporo big_grin
                        • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:20
                          przynajmniej mam kolejna wiedzę, co to znaczy jak na forum, ktoś napisze, ze zaatakowano jego dziecko smile smile
                          • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 09:40
                            Wiesz co Nanoko, mój styl życia z dziećmi jeszcze kilka lat temu był bardzo bliski Twojemu. Więc to nie jest tak, że jestem osobiście uprzedzona do tego rodzaju rozrywek i dlatego staję po stronie Wioli. Wręcz przeciwnie, rower do dziś uwielbiam, a od CH staram się trzymać z daleka.
                            A mimo to czytając komentarze dzieci do Wioli mam wrażenie, ze kwestię braku jej uczestnictwa szeroko komentowano w domach Twoich przyjaciół i to przy dzieciach. A to powodowało dalsze wykluczenie. Najpierw izolowała dziecko matka i ojciec tchórząc, a potem Wy poprzez swoje dzieci dołożyliście sporą cegłę.
                            Wiola przeżyła najpierw odrzucenie grupy, potem ojca, rozwód rodziców, śmierć matki, teraz zapowiada się kolejna rejterada. Trochę dużo jak na jedną młodą osobę.
                            Może styl życia macie fajny (ja taki lubiłam), ale ludźmi jesteście nieciekawymi. Zero tolerancji. Zero. I serca i zrozumienia.
              • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:05
                Mnie się to wszystko wydaje jednak dziwaczne. Mamy w rodzinie różne matki, różne dzieci, dzieci się zachęca, matki uspokaja, ale narzuca im niczego. Dziecku sama bym przyniosła badyla, gdyby nie miało, korona by mi z głowy nie spadła. A jeśli lody nie były bardzo daleko - jakie Ty szczegóły pamiętasz po kilkunastu latach - można było je dziecku przywieźć. Mnie by się to nawet wydawało naturalne.
                Jak opowiadasz o tych historiach, mam wrażenie, że chcieliście przyłapać Anię na niewłaściwiym zachowaniu i ukarać. Zamiast łagodzić i właczać do grupy, "wychowywaliście" je. A rodzina i grupa przyjaciół to nie szkoła, a tym bardziej nie zakłąd wychowawczy.
                • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 09:41
                  Całkowicie się zgadzam. Identycznie to odbieram.
                  • nangaparbat3 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:06
                    Cieszę się, bardzo cenię Twoje opinie.
                    • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:10
                      Dziękujęsmile
            • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:45
              chatgris01 napisał(a):

              > Ządanie wyjatkowego traktowania, bo delikatna i sie szybko denerwuje?

              W dzieciństwie zawsze w grupie miałam przynajmniej jedną taką koleżankę. Często dodatkowo taka dziewczynka, czy chłopiec (tak, takie sytuacje też były) wpadał w płacz z byle powodu. I zawsze grupa dzieci dawała sobie z tym radę BEZ ingerencji rodziców.
              • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:52
                No ale tam wlasnie Ania bez przerwy ingerowala? I z tym byl problem, a nie z Wiola sama w sobie. Tak przynajmniej wyczytalam z opisow autorki watku.
              • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 21:55
                > I zawsze grupa dzieci dawała sobie z tym radę BEZ ingerencji rodziców.

                A co się działo, kiedy mamusia niuniusia ingerowała, zamiast pozwolić dzieciom dać sobie z tym radę?
                • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:02
                  tairo napisała:

                  > > I zawsze grupa dzieci dawała sobie z tym radę BEZ ingerencji rodziców.
                  >
                  > A co się działo, kiedy mamusia niuniusia ingerowała, zamiast pozwolić dzieciom
                  > dać sobie z tym radę?

                  Dzieci na ogół ustępowały na zasadzie że to niuniuś i tak go potraktujmy. Niuniusiowi to się na dłuższą metę nie opłacało i po krótszym lub dłuższym czasie sam hamował zapędy mamusi.
                  • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:07
                    Otóż to, zazwyczaj niuniusie szybko nie chcą już być niuniusiami, o ile grupa im się podoba i chcą mieć w niej jakąkolwiek pozycję.
                    • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:24
                      Dlaczego zatem Wiola nie chciała już nie być niuniusiem?
                      • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:28
                        tairo napisała:

                        > Dlaczego zatem Wiola nie chciała już nie być niuniusiem?

                        Chciała, a ponieważ nie dostała wsparcia od nikogo z tej "paczki", wymiksowała się z grupy. To było jedyne co mogla zrobić jako nieakceptowane dziecko.
                        • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:31
                          usiłowaliśmy dać wsparcie.
                          parę razy ktoś zaproponował, ze Wiola może „iść z nami przecież”
                          albo ze na pewno sobie poradzi.
                          Odpowiedz ani była grzeczna ale raczej bezdyskusyjna.
                          Nie muszę dodawać, ze zdanie Mietka raczej się specjalnie nie liczyło.
                          Tak mógł robić e-matkowy dzihad...
                          • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:35
                            nanokogirl napisała:

                            > usiłowaliśmy dać wsparcie.
                            > parę razy ktoś zaproponował, ze Wiola może „iść z nami przecież”

                            No to było wsparcie że hu hu. Że też zdecydowaliście się na takie poświęcenie.
                            • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:39
                              aqua48 napisała:
                              > No to było wsparcie że hu hu. Że też zdecydowaliście się na takie poświęcenie.

                              Kolejna zmiana retoryki. Jeszcze na początku tej dyskusji wtrącanie się było uznawane za chamstwo big_grin

                              Matka-właścicielka ma zawsze rację. Jak nie ma racji to winni są wszyscy naokoło, że nie reagują 'prawidłowo' big_grin
                            • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:42
                              Cytat z tego wątku:
                              Gdyby jakaś obca baba zaczęła mnie pouczać na temat wychowania mojego dziecka, dostałaby odpowiedź nie tyle niefajną, co wręcz chamską.

                              To jak, wtrącanie się jest chamstwem czy poświęceniem?
                              • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:50
                                tairo napisała:

                                > To jak, wtrącanie się jest chamstwem czy poświęceniem?

                                Wtrącanie i pouczanie NIE JEST WSPIERANIEM.
                                Wsparciem byłoby pokazanie Ani, że jej dziecko może brać udział w zabawach nawet jeśli na początku nie w takim samym zakresie jak inne dzieci to pomalutku do nich dołączając. Jeśli inne budują igloo, to niech ta Wiola choćby chorągiewkę zrobi i wbije w czubek i weźmie udział w fotce. Jeśli robią bałwana to niech mu nos z marchewki zrobi.
                                Jeśli inne idą po patyki na ognisko, to niech ona dostanie ten patyk od ojca i bierze udział w pieczeniu kiełbaski. Ominęło ją samodzielne wybieranie i struganie dlaczego ma ją omijać jeszcze pieczenie? Nie rozumiem tego. Dziecka się nie skreśla, bo ma przewrażliwiona matkę.
                                • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:59
                                  dzieci pomysł zabawy ustalaj same i same realizują.
                                  To jest zabawa a nie moderowana rozrywka wychowawcza przez dorosłych
                                • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:59
                                  Ale dociera do ciebie, że Ania nie przyjmowała "pokazywania, że jej dziecko może brać udział"?
                                  • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:23
                                    Do mnie dociera.
                                    Jak również to, że stanowiło to problem dla dorosłych, zaczęło więc stanowić i problem dla innych dzieci.
                          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:38
                            Nie każdy ma ochotę powierzyć 5-latkę znajomym, w dodatku zwichrowanym na punkcie zabaw w błocie i śniegu.
                            • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:40
                              Jakim znajomym, skoro miała z własnym ojcem tam być?
                              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:43
                                tairo napisała:
                                > Jakim znajomym, skoro miała z własnym ojcem tam być?

                                Ojciec się przecież nie liczy - jeszcze nie kumasz? big_grin
                            • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:45
                              A czy ojciec w czasie tych spotkań jakkolwiek aktywnie zajmował się i interesowal tym, co robi córka, czy w ogóle potrafił jej dopilnować? Z opisu na to nie wygląda.
                              • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 23:15
                                A czy matka mu dała szansę się aktywnie zająć?
                        • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:38
                          Możesz wskazać, jak się to jej chcenie objawiało?
                      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:39
                        Może grupa jej się akurat nie za bardzo podobała.
        • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 21:27
          Nanoko - czy mogłabyś się ograniczyć do podawania faktów, a nie ocen typu "konfliktogenne zachowania", "szkodliwy wpływ"? Nie jestem zwolenniczką CH, choć nie ukrywam, że nie dalej jak dziś tam wylądowałam z dzieckiem, ale, jak pisze biscotti - life. Sama pisałaś, że zachłyśnięcie Ani CH przypadło na okres, gdy te powstawały jak grzyby po deszczu - ludzie pielgrzymowali wówczas całymi rodzinami, signum temporis. Mietek wybrał sobie taką, a nie inną żonę - dlaczego tak trudno się z tym pogodzić?
          • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 21:53
            To konfliktogenne zachowanie o patykach opisałam. Opisać jeszcze jakieś? Proszę.
            Dzieci budowały igloo, ( przynajmniej coś na ten kształt) Były przy tym mokre, zaśnieżone, brudne i w ogóle.
            Ania powiedziała , ze Wiola się przeziębi i w śniegu tarzać się nie będzie.
            Dzieci zbudowały konstrukcje jak umiały i zaczęły krzyczeć na kolegę.
            Zrób nam zdjęcie z naszym „iglem”! , bo się zawali! A jedno trzymało strop nogami od środka.
            No to ktoś przyleciał robić to zdjęcie, dzieci się ustawiają z kciukami do góry, a ty leci Wiola i krzyczy, jak tez chce zdjęcie z „ilgem”.
            Jedno z dzieci mówi: Już mamy zdjęcie a ty z nami nie budowałaś, to czemu chcesz mieć zdjęcie?
            I ten chłopiec co trzymał strop igloo wylazł z niego, igloo się zwaliło oczywiście i Wiola w ryk bo ona nie ma zdjęcia z „ilgem”.
            A na to Ania : Zostaw tą kupę, zrobisz sobie lepsze a tata Ci zrobi zdjęcie.
            No to było niefajne do dzieci. Bardzo niefajne.
            • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 21:59
              nanokogirl napisała:

              > No to było niefajne do dzieci. Bardzo niefajne.

              A dla mnie bardzo niefajnie zachowali się w tej sytuacji WSZYSCY.

              • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:01
                ?? ale kto ???
                • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:03
                  nanokogirl napisała:

                  > ?? ale kto ???

                  No wszyscy po kolei.

                  • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:08
                    no to nie wiem kto
                    Wiola - słuchała matki - OK
                    dzieci - budowały igloo - ich sprawa, chciały uwiecznić się ze swoja budowlą OK
                    kolega - przyszedł i zrobił im zdjęcie OK
                    chłopiec co na plastikowym jabłuszku trzymał strop po zrobieniu zdjęcia wylazł OK
                    ten co słusznie zauważył, że na "dyplomie za budowę" czyli na zdjęciu dzieci chcą wymienionych tych co budowali - OK
                    Wiola bo ryczy, że tez chce mieć sukces - w sumie rozumiem.
                    i gdzie tu jakieś inne złe zachowania oprócz Ani i jej uwadze o "zostaw ta kupę" ?
                    • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:14
                      Poczekaj, co mi pisałaś o współpracy - tu dzieci nauczyły się współpracować, ale i że "bez pracy nie ma kołaczy", "kto nie pracuje ten nie je" (fotka to "dyplom za budowę").
                      No jeśli uważasz, że to jest ok - to ok. Nie wiem czy Wiola chciała "mieć sukces" - co złego, w tym, że małe dziecko, które nie budowało igloo chce być na fotografii?
                      Sądzisz, że to jest dylemat, który może rozwiązać małe dziecko? Jak posłuchać matki i mieć dyplom za budowę?
                      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:19
                        Ten dylemat usiłował rozwiązać Mietek, usiłowaliśmy grzecznie my. Ale jak widać się nie dało.
                        Mógł oczywiście Mietek zrobić awanturę i pozwolić się dziecku bawić w igloo, ale myślę, że ani przestraszona Wiola ani inne dzieci będące chciał nie chciał świadkami awantury by już więcej przyjemności z igloo nie miały.
                        Bo wszystkie karty w tym momencie niestety były w ręku Ani.
                        • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:26
                          Z lękami nie walczy się awanturą ani grzecznymi uwagami. Ania miała podejście lękowe - a to się leczy. Ale rozumiem, że nie chciała terapii.
                          • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:28
                            za wspomnienie o terapii zostałam zlinczowana na forum , lepiej zamilcz waść... smile
                            owszem propozycje terapii rodzinnej sama podniosła i opowiedziała, ze ona jest normalna i nie będą z niej robić wariatki
                            • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:32
                              Bo zasadniczo to nie są kwestie, które powinny być rozważane w większym gronie.
                              Znów - naście lat temu terapie też były inaczej postrzegane. Podobnie jak centra handlowewink
                    • no-tak-ale Re: subiektywnie 02.11.18, 22:20
                      Wiola chciała zdjęcie z iglem, nigdzie nie jest powiedziane, że chciała sobie przypisać sukces dzieci. Dzieci budujące już sobie zdjęcie zrobiły a to że Wiola też chciała zdjęcie z iglem to dla tych dzieci w zasadzie komplement, że fajne zbudowały. Postawa "nie możesz bo nie budowalaś" jest wredna. Ubyłoby dzieciom?
                      • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 23:17
                        Wiola chciała zdjęcie z iglem tylko dlatego, że inne dzieci zrobiły sobie takie zdjęcie po zbudowaniu tegoż igloo. Najwyraźniej te dzieci nie uznały tego za komplement. Powstawa "ja CHCĘ więc mi dajcie" jest wredna. Ubyłoby Wioli, gdyby grzecznie zapytała, czy może też sobie zrobić zdjęcie, bo fajne igloo postawili?
                        • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:22
                          Nie przybyłoby.
                          O jakieś 20-25 lat...
                          Jako dziecko nie dysponowała takim instrumentarium emocjonalno-intelektualnym.
                        • szeera Re: subiektywnie 02.11.18, 23:23
                          "Ubyłoby Wioli, gdyby grzecznie zapytała, czy może też sobie zrobić zdjęcie, bo fajne igloo postawili?"

                          W jakim wieku wtedy miała być Wiola, bo coś mi się rozjeżdża?
                          • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:26
                            W jakim wieku wtedy miała być Wiola, bo coś mi się rozjeżdża?:

                            jak chyba pamiętam po innych dzieciach to jakieś 7-8 lat
                            • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:37
                              Żeby dziecko w tym wieku jako tako radziło sobie z emocjami to po prostu musi się tego nauczyć. Najprędzej w domu, od rodziców - a Wiola miała chyba jeszcze wtedy komplet w rodzinie.
                              • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:40
                                zgadza się, mogę coś kręcić, ale mi pasuje na 1-1,5 przed rozwodem?
                                to nie był mój stad jednak słabiej kojarzę smile
                    • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:20
                      nanokogirl napisała:

                      > no to nie wiem kto

                      A co za problem był dać Wioli inne zadanie niż taplanie się w mokrym śniegu. Choćby żeby zrobiła tę fotkę ona.

                      Matka zabroniła Wioli zabawy, dzieci wykluczyły ją z jakiejkolwiek aktywności przy pełnej aprobacie dorosłych, dorośli potwierdzili, ze to dziecko jest wykluczone. Właściwie to Wiola została dwa razy ukarana - raz nie brała udziału w fajnej zabawie w śniegu, drugi raz odmówiono jej za to fotki. Czy to jest ok względem tego dziecka? Nie. Czy uczy grupę tolerancji? Nie. Czy uczy matkę Wioli, ze taka zabawa jest niegroźna i że nawet jeśli ma ona zastrzeżenia to można przy minimalnym wysiłku i dobrej woli jakoś je ominąć by jej córka zintegrowała się z grupą? Nie.
                      Wszyscy zawiedli Wiola zebrała baty za nie swoje winy. Gratuluję!
                      • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:23
                        Czyli co - lepiej całą grupę uczyć, że mają ustąpić leserowi, żeby się nie poczuł pokrzywdzony własnym postępowaniem?
                        • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:28
                          Wiola nie kierowała swoim postępowaniem - kierowała nią matka. Czy tak trudno to dostrzec?
                          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:30
                            danaide napisała:
                            > Wiola nie kierowała swoim postępowaniem - kierowała nią matka. Czy tak trudno t
                            > o dostrzec?

                            Według jematek broniących matki od początku tej dyskusji to Wiola nie chciała a matka tylko spełniała jej życzenia. Teraz mamy zwrot retoryki - matka zabraniała ale dalej to nie matka zła tylko wszyscy inni big_grin
                            • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:33
                              Teraz rozmawiamy o konkretnej sytuacji.
                              Wg mnie matka nie jest zła, ale lękowa.
                              A inni nie stanęli na wysokości zadania, przy czym - nie wiem czy musieli. Dzieci na pewno nie musiały. Szkoda, że zostały w to wplątane.
                          • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 17:54
                            danaide napisała:

                            > Wiola nie kierowała swoim postępowaniem - kierowała nią matka. Czy tak trudno t
                            > o dostrzec?

                            No i co ? Dzieci miały znosić odmienne zachowanie bo było kierowane przez jej matkę ? 7/8 latki miały być dorosłymi ??
                            • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 18:32


                              > danaide napisała:
                              >
                              > > Wiola nie kierowała swoim postępowaniem - kierowała nią matka. Czy tak tr
                              > udno t
                              > > o dostrzec?
                              >
                              a ty co, dzieckiem nie byłaś? żadnych dzieci w życiu nie spotkałaś???
                              bo ja i dzieckiem byłam i dzieci inne w życiu spotkałam. i jak rodzice mówią nie, a dziecko chce, to w najlepszym wypadku jest wrzask 'ale JA chcę". jakoś nic takiego w wypadku Violi miejsca nie miało.
                              a dlaczego? nie wiem, mogę się tylko domyślać
                              1. bo mamusia tak stłamsiła dziecko, że nie miało śmiałości się sprzeciwić
                              2. bo mamusia już nauczyła księżniczkę, że nie może się przemęczać, bo taka delikatna ale jej się należy (vide wielonickowa forumka z tego wątku krzywdząca własne dziecko nadopiekuńczością, i matczyną martyrologią /sobie nic nie kupię, bo moje dziecko musi mieć to, co najlepsze: prywatną szkołę, by z plebsem się nie zadawało, wszystko be i poniżej poziomu i ciągłe użalanie się nas sobą, że inni to tak/. nic dziwnego, że 1/4 postów w tym wątku to jej)
                              3. bo.... i jeszcze mnóstwo bo

                              któraś tu pisała o matce właścicielce i miała rację. i więcej tych matek właścicielek widać w tym wątku. te zostawione/porzucone też widać. nic dziwnego, że takie całkiem godziwych już rozmiarów piekiełko tu kwitnie.
                              • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 18:42
                                Ad 1 i ad 2 - to nie wina dziecka przecież.
                                Poza tym, ematki piszą wyraźnie: Ania dziecko odizolowała, albo matka odizolowała Wiolę. Tatuś palcem nie kiwnął by cokolwiek zmienić. Grupa kazała tatusiowi "coś z tym zrobić". No to zrobił, zmienił żonę.
                            • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 18:38
                              wapaha napisała:

                              > danaide napisała:
                              >
                              > > Wiola nie kierowała swoim postępowaniem - kierowała nią matka. Czy tak tr
                              > udno t
                              > > o dostrzec?
                              >
                              > No i co ? Dzieci miały znosić odmienne zachowanie bo było kierowane przez jej m
                              > atkę ? 7/8 latki miały być dorosłymi ??



                              gdyby viola wyrażała chęci/sprzeciw to dzieci by jej współczuły i same by jej ten kijek do kiełbasy dały. same matki, a jeszcze (część, na szczęście tylko część) nie zauważyły, że same z siebie dzieci są mądre i sprawiedliwe. a jak nie są, to znaczy, ze dorośli już zdążyli spieprzyć sprawę.

                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:23
                        aqua48 napisała:
                        > Matka zabroniła Wioli zabawy, dzieci wykluczyły ją z jakiejkolwiek aktywności

                        Teraz wina będzie zwalana na dzieci big_grin Brawo jematki! Atakujcie dzieci! big_grin
                        • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:27
                          Czy jeśli powiemy, że wina dorosłych, bo wkręcili dzieci w nagonkę na Wiolę to będziesz usatysfakcjonowana?
                      • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 06:07
                        Zasady panujące w grupie, z którą identyfikuje się autorka wydaja mi się zdrowe. Dzieci są w naturalny nagradzane za podjęty wysiłek. Chciało ci się pojechać rowerem kilka kilometrów, po drodze były lody, więc miałeś okazję zejść lody (karmić łabędzie, taplać się w fontannie i wszystko inne, co było po drodze). Chciało ci się iść po patyk = masz patyk. Chciało ci się budować igloo = masz igloo (przez 3 min.) oraz zdjęcie z budowlą i budowniczymi. Tymczasem Wiola chciała mieć nagrodę (lody, patyk, zdjęcie) bez podejmowania jakiegokolwiek wysiłku. Pozwalanie na to byłoby demoralizujące dla pozostałych dzieci. Jeśli Ania nie chciała, żeby Wiola podejmowała wysiłek powinna jej wytłumaczyć dlaczego nie dostanie nagrody (nagroda jest za podjęcie wysiłku). Naprawdę nie widzę tutaj nic złego w postępowaniu grupy, zarówno dorosłych jak i dzieci.
                        • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 09:49
                          A ja widzę. Grupa też była lękowa i kontrolująca jak Ania. W jaki sposób? Otóż: jeśli pozwolimy Wioli zjeść kiełbaskę albo lody - nasze dzieci nie będą chciały podejmować wysiłku - też będą chciały dostawać za darmo. Co możemy zrobić? Przywołać Anię poprzez Wiolę, a właściwie poprzez nasze dzieci do porządku. Niech wiedzą, że odstawać nie wolno, a czas wolny to nie jest takie pitu pitu dla przyjemności, tylko ciężka praca.
                          • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 09:53
                            pade napisała:
                            > a czas wolny to nie jest takie pitu pitu dla pr
                            > zyjemności, tylko ciężka praca.


                            Istnienie zasad czyni czas wolny 'ciężką praca'? big_grin big_grin big_grin Mundrości jematki level master big_grin
                          • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 09:57
                            Ale przecież Wiola zjadła lody w tym samym czasie co inne dzieci, i to zjadła bez wysiłku i nikt o to nie miał pretensji. To Wiola miała pretensje, że to były inne lody. I nie wierzę, że nie dali dziecku kiełbasy. Tylko, że dziecko chciało mieć własny patyk do strugania. Nie miało, bo wcześniej samo z tego zrezygnowało. Do pewnego wieku jest to normalne. Ale później już nie - od nieco starszych dzieci zaczyna się już wymagać konsekwencji i ponoszenia skutków własnych decyzji.
                            • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:28
                              z_lasu napisała:

                              > Ale przecież Wiola zjadła lody w tym samym czasie co inne dzieci, i to zjadła b
                              > ez wysiłku i nikt o to nie miał pretensji. To Wiola miała pretensje, że to były
                              > inne lody. I nie wierzę, że nie dali dziecku kiełbasy. Tylko, że dziecko chcia
                              > ło mieć własny patyk do strugania. Nie miało, bo wcześniej samo z tego zrezygno
                              > wało. Do pewnego wieku jest to normalne.

                              Ale później już nie - od nieco starszy
                              > ch dzieci zaczyna się już wymagać konsekwencji i ponoszenia skutków własnych de
                              > cyzji.
                              Ale to robią rodzice, a nie dzieci nastawione poprzez własnych rodziców. No dobra, nauczone, że nic w życiu nie ma za darmo.
                              • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 10:36
                                Rozumiem, że gdybyś Ty włożyła pewien wysiłek aby coś zdobyć, a ktoś (rówieśnik, nie Twoje osobiste dziecko) przyszedł i powiedział "Daj mi to", to oddasz bez mrugnięcia okiem?
                                • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:45
                                  I zostanę z niczym?
                                  Sugerujesz, że każde dziecko miało tylko jeden patyk? Że któreś z dzieci oddało swoje lody? Czy, że igoo zniknęło bo Wiola chciała zdjęcie?
                          • janja11 Re: subiektywnie 03.11.18, 10:07
                            pade napisała:

                            > A ja widzę. Grupa też była lękowa i kontrolująca jak Ania. W jaki sposób? Otóż:
                            > jeśli pozwolimy Wioli zjeść kiełbaskę albo lody - nasze dzieci nie będą chciał
                            > y podejmować wysiłku - też będą chciały dostawać za darmo. Co możemy zrobić? Pr
                            > zywołać Anię poprzez Wiolę, a właściwie poprzez nasze dzieci do porządku. Niech
                            > wiedzą, że odstawać nie wolno, a czas wolny to nie jest takie pitu pitu dla pr
                            > zyjemności, tylko ciężka praca.
                            >

                            Bardzo dobre podsumowanie relacji w tej toksycznej grupie.
                            Anię, jestem w stanie zrozumieć, bo chciała chronić własne dziecko, które było nieakceptowane przez grupę.
                            Autorka wątku ma obsesję kontrolowania cudzego życia , co doprowadziło do tragedii rodzinnej.
                            3 wątki dla Miecia i wszystko jasne...
                            • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:30
                              Nie przez przypadek autorka ma taką sygnaturkę jaką ma. Odcięła się od kontrolującej rodziny, tylko nie zauważyła, że zbuntowała się przeciwko temu, co sama posiada. Co z tego, że w innych aspektach. Kontrola to kontrola.
                          • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 20:02
                            Bzdura.
                            Co najmniej połową atrakcji jedzenia kiełbasek jest pieczenie ich na ognisku.
                            Co najmniej połową atrakcji jedzenia lodów (w tamtej konkretnej sytuacji) było pojechanie na nie na rowerach.
                            Przynajmniej dla prawie wszystkich dzieci z grupy, a i na początku Wioli.

                            A potem Wiola nie chciała (nie mogła, bo jej mama zabraniała, a Wiola się sprzeciwić nie umiała, a raczej jednak nie chciała często) uczestniczyć w tej części, gdzie trzeba włożyć własny wysiłek, następnie zaś strzelała focha, że ona też chce mieć to samo co reszta.
                • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 22:07
                  Nie no, nawet jeżeli ta matka była naprawdę głupia jak kłoda i nadopiekuńcza (vide zachoruje jak się zmoczy), to wcale, ale to wcale nie wykluczaliście kilkuletniej dziewczynki. A ty jeszcze masz pretensje, ze pocieszała płaczące dziecko.
                  • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:08
                    kota_marcowa napisała:
                    > Nie no, nawet jeżeli ta matka była naprawdę głupia jak kłoda i nadopiekuńcza (v
                    > ide zachoruje jak się zmoczy), to wcale, ale to wcale nie wykluczaliście kilkul
                    > etniej dziewczynki.

                    Czyli pozostali rodzice powinni zabronić swoim dzieciom budować iglo bo dziecku 'nadopiekuńczej kłody' będzie przykro???? big_grin Dobre!
                    • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 22:13
                      Nie, ale nikomu by nie ubyło jakby też zrobiła sobie zdjęcie.
                      A nie, sorry... Skoro patyk do kiełbasy można było mieć tylko przyniesiony i wystrugany osobiście, to co dopiero "mieć sukces" i "dyplom za budowę".
                      I to, mówiąc o pięciolatkach. Padłam big_grin
                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:15
                        kota_marcowa napisała:
                        > Nie, ale nikomu by nie ubyło jakby też zrobiła sobie zdjęcie.


                        Widocznie by ubyło. Dzieci bywają wrażliwe na punkcie sukcesów.
                        • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:22
                          araceli napisała:

                          > Widocznie by ubyło. Dzieci bywają wrażliwe na punkcie sukcesów.

                          Ale nie każda zabawa to rywalizacja z nagrodami za "sukces". To chore.
                          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:24
                            aqua48 napisała:
                            > Ale nie każda zabawa to rywalizacja z nagrodami za "sukces".


                            Nie - to nie była rywalizacja - to była praca grupowa. I co teraz?
                            • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:26
                              araceli napisała:

                              > Nie - to nie była rywalizacja - to była praca grupowa. I co teraz?

                              To samo.
                              • no-tak-ale Re: subiektywnie 02.11.18, 22:29
                                No, praca grupowa, a Wiola jak to dziecko, bardzo chciała być częścią tej grupy, nie pozwolono jej na etapie budowania, to chciała przynajmniej mieć pamiątkę z tego dnia. Swoją drogą, czy gdyby tam było inne dziecko, że złamaną noga, albo właśnie wychodzące z zapalenia płuc, i nie pozwolonoby mu budować mogłoby się tylko przyglądać, to czy też by mu zabroniono zrobić zdjęcie,bo nie budowało.
                                • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:38
                                  Wiola nie miała złamanej nogi, nie wychodziła z zapalenia płuc, Wiola była dokładnie taka sama jak inne dzieci.
                                  tyle że "delikatna"
                                  i Ania oczekiwała, że jej "delikatna " córka będzie miała przywileje.

                                  Jak to e-matki piszą?
                                  taki "wrażliwiec", taki "słodki diabełek" ( był niedawno taki wątek...)
                                  a tu dzieci były po pierwsze asertywne.
                                  Nie powiedziały : Nie wolno ci mieć zdjęcia ( choć było by to naturalne) tylko : ale czemu, przecież nie budowałaś?
                                  A Wiola nie powiedziała : A mogę mieć z wami zdjęcie?
                                  Tylko zażądała ( jak poprzednich 30 razy)
                                  I chłopiec któremu znudziło się trzymać igloo, sobie poszedł.

                                  jak dla mnie wszystko OK.
                                  • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:50
                                    OK - dzieci same rozwiązały sprawę. Widać tego ich nauczono - (współ)pracy.
                                    A wiesz, że każdemu wg zasług i każdemu wg potrzeb mogą się wykluczać choć i jedno i drugie jest jedną z formuł sprawiedliwości?
                                  • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:52
                                    nanokogirl napisała:

                                    > A Wiola nie powiedziała : A mogę mieć z wami zdjęcie?
                                    > Tylko zażądała ( jak poprzednich 30 razy)
                                    > I chłopiec któremu znudziło się trzymać igloo, sobie poszedł.

                                    A ktoś jej powiedział, że mogła/trzeba było normalnie poprosić? To jest rola dorosłych.
                                    • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 23:03
                                      A kto jej powinien powiedzieć, żeby nie było, że się wtrąca i poucza?
                                      • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:05
                                        Ematkabig_grin
                                        • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:20
                                          👌👌👌
                          • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:24
                            nikt nie rywalizował z nikim.
                            ktoś coś robił, zbudował i chciał za to "dyplom" i uznanie - to jest normalne.
                            Nienormalne jest wykluczanie dziecka z takiej aktywności. Co usiłuje od pinset postów przekazać.
                            • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:22
                              Moim zdaniem to w ogóle nie jest normalne, że dzieci za zabawę oczekują dyplomów. I to na tyle poważnie, by przegonić dziewczynkę, która chce się sfotografować na tle ich budowlli.
                              Sama budowałam tylko zamki z piasku, ale gdyby się ktoś chciał na ich tle fotografować, uzanłałbym to za komplement.
                              • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 23:26
                                nangaparbat3 napisała:
                                > Moim zdaniem to w ogóle nie jest normalne, że dzieci za zabawę oczekują dyplomó
                                > w. I to na tyle poważnie, by przegonić dziewczynkę, która chce się sfotografowa
                                > ć na tle ich budowlli.


                                Może przeczytaj o czym piszesz bo pleciesz bzdury.
                                • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:40
                                  Ale że co? Że razem z nimi chce mieć zdjecie?
                                  • janja11 Re: subiektywnie 03.11.18, 10:25
                                    Dokładnie.
                                    Robienie kwasów, bo dzieciak chce się sfotografować z igloo, doskonale pokazuje jakie chore relacje panowały w tej grupie towarzyskiej.
                                    Tak, to zdjęcie to był rodzaj nagrody, do której uzurpowały sobie wyłączne prawo. Te dzieci oczekiwały nagrody.
                                    A najsmutniejsze, że dorośli, jak autorka ochoczo podsycali konflikty między dziećmi.
                                    Taka szkoła nietolerancji.
                              • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 09:54
                                Dla mnie to też nie jest normalne. Nie ma zabawy jest praca. Za każdą pracę, wysiłek jest nagroda.
                                Serio tak jest w życiu???
                                A nie jest tak, że czasem człowiek robi sobie przyjemność bez wysiłku? Spędza miło czas tak, o, bez zasad?
                                Nie jest tak, że niektórzy mają fuksa i nie muszą się za bardzo wysilać i mają sukcesy a inne mróweczki są niedostrzegane?
                                Uczenie dzieci, że za każdą pracę jest nagroda, a zabawa to też praca jest baaardzo szkodliwe.
                                • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:08
                                  pade napisała:
                                  > A nie jest tak, że czasem człowiek robi sobie przyjemność bez wysiłku?
                                  > Spędza miło czas tak, o, bez zasad?

                                  SOBIE to można wszystko co się chce zawsze robić. Oczekiwanie od innych, że włożą wysiłek, żebyśmy my mogli spędzać beztrosko czas jest już nie halo.


                                  Ty dziecko wychowujesz w przekonaniu, że jak 'chce' to mamusia z tatusiem w te pędy zrywają się i lecą robić co im dziecko każe?? big_grin
                                  • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 10:24

                                    araceli napisała:

                                    > SOBIE to można wszystko co się chce zawsze robić. Oczekiwanie od innych, że wło
                                    > żą wysiłek, żebyśmy my mogli spędzać beztrosko czas jest już nie halo.


                                    No to w twoim domu musi to wyglądać mniej więcej tak:

                                    Araceli (siedząca beztrosko w fotelu i serfująca po ematce): mężu, jesteś w kuchni? To zrób mi herbatę.
                                    Mąż: Nie. Nie zasłużyłaś. To ja kupiłem herbatę, to ja wstawiłem wodę w czajniku. Ty nie dostaniesz, bo nie zapracowałaś.
                                    • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:43
                                      iwles napisała:
                                      > Araceli (siedząca beztrosko w fotelu i serfująca po ematce): mężu, jesteś w kuc
                                      > hni? To zrób mi herbatę.
                                      > Mąż: Nie. Nie zasłużyłaś. To ja kupiłem herbatę, to ja wstawiłem wodę w czajnik
                                      > u. Ty nie dostaniesz, bo nie zapracowałaś.


                                      Kolejna, której odpie.la big_grin Brawo odklepane jematki!
                                      • lauren6 Re: subiektywnie 03.11.18, 10:45
                                        Tak, wszystkie jesteśmy popi^$$^e, bo biedna araceli zakładała się w głupotach, które wypisuje na forum.
                                        • lauren6 Re: subiektywnie 03.11.18, 10:45
                                          Zaplątała
                                      • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 11:24
                                        araceli napisała:

                                        > Kolejna, której odpie.la big_grin Brawo odklepane jematki!

                                        aha - czyli ta sama miarka przyłożona do innych - OK
                                        ale już przyłożona do araceli - jest be

                                        (jak to się nazywa ? kalizm ? big_grin )
                                    • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 10:46
                                      Nie, to jest zupełnie inna sytuacja. Ja i dziecko siedzimy sobie beztrosko w fotelach pogrążeni w lekturze. Ja idę po herbatę i pytam dziecko czy też chce. Dziecko mówi, że nie. Wracam z herbatą, moszczę się ponownie na fotelu a dziecko w tym momencie "Przynieś mi herbatę/oddaj mi swoją". No nie. Pytałam - nie chciałeś.
                                      • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:50
                                        z_lasu napisała:
                                        > Wracam z herbatą, moszczę się ponownie na fotelu a dziecko
                                        > w tym momencie "Przynieś mi herbatę/oddaj mi swoją". No nie. Pytałam - nie chci
                                        > ałeś.


                                        Dokładnie tak.
                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:24
                                    Ba, ja czasem CHCĘ i ktoś mi robi uprzejmośćsmile
                                    Wymieniamy się tymi uprzejmościami, rozumiesz?

                                    Oczywiście uczę dzieci (właściwie to już tylko jedno, bo drugie dorosłe), że trzeba w domu pozamiatać, bo podłoga sama się czysta nie robi, na zakupy trzeba zarobić, potem je przynieść i coś z nich upichcić zanim trafią na stół. Takie podstawy. W szkole wiadomo jak jest, nie nauczysz się - jedynka, albo...fuksnie Ci się bo coś pamiętasz z poprzedniej lekcji i trafią Ci się odpowiednie pytania i jest zaliczenie. Tego szkoła uczy, ja się już nie mieszam.
                                    A życie...Życie NIE JEST zero jedynkowe.
                                    Czas wolny z założenia ma sprawiać przyjemność. Wszystkim a nie większości. I generalnie nie powinien kojarzyć się z pracą. Jest czas na pracę i czas na odpoczynek a nie na pracę podczas odpoczynku. Co z tego, że inną.
                                    Owszem, warto mieć świadomość, że jak się włoży wysiłek to nagrodą jest SATYSFAKCJA z uzyskanego efektu. Gorzej, jeśli uczy się własne dziecko, że nieuprawniona osoba na zdjęciu niweluje tę satysfakcję.
                                    • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:42
                                      pade napisała:
                                      > Ba, ja czasem CHCĘ i ktoś mi robi uprzejmośćsmile


                                      Jakie 'czasem'???? ODMAWIASZ DZIECKU a autorkę wątku krytykujesz??????? big_grin big_grin big_grin Hipokrytka big_grin
                                      • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:47
                                        Czy TY w ogóle rozumiesz co czytasz?
                                        JA ci umknęło.
                                        • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:49
                                          pade napisała:
                                          > Czy TY w ogóle rozumiesz co czytasz?
                                          > JA ci umknęło.

                                          Jakie ma to znaczenie - napisałaś CZASEM. CZASEM znaczy, że w większości jednak NIE. A autorkę za 'nie' krytykujesz.
                                          • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:06
                                            U autorki NIE jest ZAWSZE.
                                            • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:13
                                              pade napisała:
                                              > U autorki NIE jest ZAWSZE.


                                              No własnie - więc za co krytyka?
                                              • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:43
                                                araceli napisała:

                                                > pade napisała:
                                                > > U autorki NIE jest ZAWSZE.
                                                >
                                                >
                                                > No własnie - więc za co krytyka?
                                                >
                                                >
                                                >
                                                Araceli, odpowiadam Ci po raz ostatni. Nie mam ochoty tłumaczyć każdego swojego postu dwa razy specjalnie dla Ciebie.
                                                Autorka zawsze odmawia. Nie to nie.
                                                • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 12:28
                                                  pade napisała:
                                                  > > pade napisała:
                                                  > > > U autorki NIE jest ZAWSZE.
                                                  (...)
                                                  > Autorka zawsze odmawia. Nie to nie.


                                                  Może gdybyś nie pisała raz "nie zawsze nie" a drugi raz "zawsze odmawia" to byłby prościej big_grin
                                  • lauren6 Re: subiektywnie 03.11.18, 10:37
                                    - araceli do chłopa: chodźmy uprawiać seks.
                                    - chłop do araceli: zrób sobie dobrze prysznicem. Jeśli chcesz orgazm ode mnie to musisz zasłużyć i umyć podłogę w kuchni.
                                    • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:40
                                      lauren6 napisała:
                                      > - araceli do chłopa: chodźmy uprawiać seks.
                                      > - chłop do araceli: zrób sobie dobrze prysznicem. Jeśli chcesz orgazm ode mnie
                                      > to musisz zasłużyć i umyć podłogę w kuchni.


                                      Odpier.liło ci kompletnie? big_grin
                                      • lauren6 Re: subiektywnie 03.11.18, 10:44
                                        "SOBIE to można wszystko co się chce zawsze robić. Oczekiwanie od innych, że włożą wysiłek, żebyśmy my mogli spędzać beztrosko czas jest już nie halo."

                                        Sama napisałaś taką opinię. Czyli przyznajesz, że Ci kompletnie odpier%$$ło?
                                        • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:46
                                          lauren6 napisała:
                                          > Sama napisałaś taką opinię. Czyli przyznajesz, że Ci kompletnie odpier%$$ło?


                                          Seks to dla ciebie robienie przyjemności KOMUŚ? Rozkładasz nogi i myślisz o Anglii? big_grin
                  • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:09
                    Sądzę, że inni rodzice na tyle pogardliwie odnosili się do "niuniusi" i jej matki odszczepienca, że ich dzieciom się to udzielało. Komentarz dziecka w stylu "ale ty nie budowalas" - powiem szczerze, że zdziwił mnie, widzę w tym urabianie przez dorosłych.
                    • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:10
                      lily_evans11 napisała:
                      > Komentarz dziecka w stylu "
                      > ale ty nie budowalas" - powiem szczerze, że zdziwił mnie,


                      No to podstawom świata się dziwisz big_grin Na siłę - byle trzymać się założonej tezy.
                      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:14
                        Nie wiem, nie obcuję na codzień blisko z dziećmi zasadniczym i mającymi kij w du..., i rozliczajacymi się sztywno "każdemu według zasług"
                        • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:16
                          lily_evans11 napisała:
                          > Nie wiem, nie obcuję na codzień blisko z dziećmi zasadniczym i mającymi kij w d
                          > u..., i rozliczajacymi się sztywno "każdemu według zasług"


                          No pacz pani - tylko córce odklepanej Ani wolno być wrażliwym? big_grin
                          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:24
                            Akurat dla mnie nie ma nic paskudniejszego, niz jak grupa wyklucza jakąś osobę.
                            • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:26
                              to samo usiłowałam przekazać Ani:
                              nie wykluczaj dziecka w z grupy. To mnie spuściła po nożu...
                              • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:31
                                nanokogirl napisała:

                                > to samo usiłowałam przekazać Ani:
                                > nie wykluczaj dziecka w z grupy. To mnie spuściła po nożu...

                                A nie przekazałaś dzieciom, że Wioli mama nie pozwala jej na wszystko to na co inni rodzice i że z tego powodu nie powinni traktować dziewczynki gorzej?
                                • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:41
                                  nie widziałam żadnego gorszego traktowania. Sami widzieli, ze mama nie pozwala. To nie idioci.
                                  Tylko to nie jest ich wina, ze jej mama nie pozwala i nie uznawali , że z definicji z tego powodu musza "robić za nią"
                                  Nie wiem jak by było gdyby Wiola powiedziała np.
                                  Mama mi nie pozwala jechać na rowerze, ale chciałabym spróbować tych lodów ? Przywieziesz?
                                  Może by i ktoś przywiózł.
                                  Ale reakcja na „ja tez chce” może być tylko jedna.
                                  • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:42
                                    Ojciec powinien był jej przywieźć bez dyskusji.
                                    • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:53
                                      Nie.
                                      Gdyby moje dziecko nie powiedziało wprost:
                                      mama , zmęczony jestem , ale tych lodów bym zjadł. Przywieziesz?
                                      i nie byłoby to 10 raz z rzędu
                                      to inaczej bym nie przywiozła.
                                      • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:59
                                        nanokogirl napisała:

                                        > Gdyby moje dziecko nie powiedziało wprost:
                                        > mama , zmęczony jestem , ale tych lodów bym zjadł. Przywieziesz?
                                        > i nie byłoby to 10 raz z rzędu
                                        > to inaczej bym nie przywiozła.

                                        Ja mam już dorosłe dzieci. Ale często jeszcze robię dla nich coś bez wyrażenia wyraźnej prośby z ich strony i nawzajem też otrzymuję takie przysługi, niespodzianki i miłe gesty. Na zasadzie... oo zostawiłaś dla mnie kawałek mojego ulubionego ciasta, albo ostatnią czekoladkę. Oo przywiozłaś mi ładny drobiazg z wyjazdu. To w najbliższej rodzinie normalne. Jest to też wyraz miłości i tego że się o bliskich myśli. Tu jak widać tego ze strony dorosłych zabrakło.
                                      • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:00
                                        Kurczę, nanoko - ale w różnych domach jest różny sposób komunikacji. Jeśli Wiola tak się komunikowała to widać ten rodzaj komunikacji był zazwyczaj skuteczny. Z winy Mietka czy Ani nie nam rozstrzygać. Jeśli coś mi nie odpowiada w sposobie komunikacji mojego dziecka to nad tym nad nim pracuję - ale nie oceniam sposobów innych dzieci, bo to nie moja broszka - nie do mnie się zwracają.
                                        • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:04
                                          A jakby te dzieci sie tak zwracaly do Twojego dziecka? Co wtedy?
                                          • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:16
                                            Ale jak? Byłaś tam? Słyszałaś? Potrafisz ocenić timbre głosu, kontekst?
                                            Z moim dzieckiem rozmawiam o różnych dzieciach i tłumaczę mu, że mogą mieć trudności w wyrażaniu emocji, bo i z takimi moje dziecko miało do czynienia. Np. z chłopcem odrzucanym w klasie, którego zapamiętałam jako bardzo komunikatywnego - dużo bardziej niż średnia klasowa - ale który z czasem wycofywał się coraz bardziej. Tłumaczyłam dziecku, że trzeba mu pomóc, bo jego sytuacja po prostu jest trudna. I moje dziecko go wspierało, a nawet, wbrew stanowisku większości, lubiło i potrafiło to głośno przyznać.
                                            Ale moje dziecko ma matkę, która wie czym jest odrzucenie.
                                          • aqua48 Re: subiektywnie 03.11.18, 08:01
                                            chatgris01 napisał(a):

                                            > A jakby te dzieci sie tak zwracaly do Twojego dziecka? Co wtedy?

                                            Wtedy się mówi własnemu dziecku - ty już wiesz, umiesz, pokaż temu dziecku, daj przykład, że można poprosić, naucz je tego. Powiedz mu że niefajnie się czujesz z żądaniem z jego strony.
                                        • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:16
                                          Nieco nam się sytuacja zamgliła. Może powtórzę
                                          Siedzieliśmy na rowerach i było wiadome, ze jedziemy na lody a po drodze karmimy łabędzie.
                                          Rowery Ani i Wioli były tez. Tylko Ania powiedziała, ze jednak jest za ciepło i one z Wiola wolą iść na rynek pochodzić i na lody na miejscu. (Krótka dyskusja Mietka z Ania) i wsiadamy na rowery. I szczerze mówiąc sama nie wiem czy Mietek nimi został czy nie.
                                          Nie ma znaczenia.
                                          Przyjeżdżamy na obiad, bo lody to jednak nie obiad i dzieci mówią, ze są głodne choć lody z malinami były dobre ale dawno temu.
                                          No to płacz ze Wiola nie jadła z malinami tylko inne i chce te z malinami. A w ogóle tez chce iść do łabędzi.
                                          Pomijając lody, do łabędzi się nie da dojechać samochodem…
                                          To nie jest „kazanie dziecku po błocie dopychać bo inaczej lodów nie będzie”
                                          • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:21
                                            To ja też powtórzę: Wiola była dzieckiem. Małym dzieckiem, które wyrażało swoje emocje na swój dziecinny sposób. I miało prawo wyrazić swój żal, że jej lody nie były malinowe.
                                            Nie wiem czy w świecie Wioli rozróżniano emocje od zachowań, ale mam wrażenie, że jednak nie.
                                          • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 23:29
                                            nanokogirl napisała:

                                            > Nieco nam się sytuacja zamgliła. Może powtórzę
                                            > Siedzieliśmy na rowerach i było wiadome, ze jedziemy na lody a po drodze karmi
                                            > my łabędzie.
                                            > Rowery Ani i Wioli były tez. Tylko Ania powiedziała, ze jednak jest za ciepło i
                                            > one z Wiola wolą iść na rynek pochodzić i na lody na miejscu. (Krótka dyskusja
                                            > Mietka z Ania) i wsiadamy na rowery. I szczerze mówiąc sama nie wiem czy Miete
                                            > k nimi został czy nie.
                                            > Nie ma znaczenia.
                                            > Przyjeżdżamy na obiad, bo lody to jednak nie obiad i dzieci mówią, ze są głodne
                                            > choć lody z malinami były dobre ale dawno temu.
                                            > No to płacz ze Wiola nie jadła z malinami tylko inne i chce te z malinami. A w
                                            > ogóle tez chce iść do łabędzi.
                                            > Pomijając lody, do łabędzi się nie da dojechać samochodem…
                                            > To nie jest „kazanie dziecku po błocie dopychać bo inaczej lodów nie będzie”
                                            >
                                            >


                                            No ale co z tego, ze chciala??? Czy to WAS konkretnie do czegos zmuszalo, zobowiazywalo? Zycie WAM utrudniło?
                                            No chciala. Ale poniewaz nie pojechala, nie dostala. I tyle. Koniec tematu. Nie wasza sprawa. Gdzie tu widzisz problem, ktory dotyczy ciebie???
                                            • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:31
                                              nie lubię jak ktoś ryczy pół obiadu , który chce sobie zjeść... i nie ma 3 lat
                                              • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:31
                                                A ile ma? 5? 10? 15? 25?
                                                • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:36
                                                  7-8 cos koło tego
                                                  te wszystkie opowieści sa z jednego okresu.
                                                  • nangaparbat3 Re: subiektywnie 04.11.18, 08:56
                                                    >>>>>7-8 cos koło tego
                                                    te wszystkie opowieści sa z jednego okresu.>>>>>>>

                                                    Przeoczyłam wcześniej ten wpis, a on przecież wszystko wyjaśnia. To moment kiedy małżeństwo sie rozsypało i pojawiła się Basia. Bardzo możliwe, że mylisz przyczynę ze skutkiem - nie dlatego Mietek zostawił Anię i Wiolę, że nie współgrały z towarzystwem przyjaciół i rodziny, ale nie współgrały, bo już się działo.
                                              • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 23:54
                                                nanokogirl napisała:

                                                > nie lubię jak ktoś ryczy pół obiadu , który chce sobie zjeść... i nie ma 3 lat
                                                >
                                                >

                                                Aha. I dlatego radzilas kyzynowi, zeby kopnął corke w 4 litery. Zaklocala twoje chcenie. Ok, teraz rozumiem.
                                          • morekac Re: subiektywnie 02.11.18, 23:40
                                            >No to płacz ze Wiola nie jadła z malinami tylko inne

                                            No bo 5latki tak mają. Kiedyś moja młodsza, będąc w tym wieku, rozszlochała się na wyjeździe, że ona nie ma koszuli nocnej. A inne dziewczyny mają...
                                            • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:42
                                              No bo 5latki tak mają.
                                              nie własnie napisałam - z 7-8 lat
                                              • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:45
                                                Czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał.
                                                Nawet 7, 17sto i 77latki tak miewająwink
                                              • morekac Re: subiektywnie 03.11.18, 00:03
                                                Starszym też się zdarza. Nawet stare baby i starych dziadów żółć zalewa, gdy krewni/znajomi mają coś więcej niż oni i dupę potrafią obrobić za plecami. Fakt, z reguły nie ryczą od razu, że też muszą coś mieć i zachowują się dość poprawnie.
                                                Podsumowując: i Ania, i Wiola za bardzo się od was różniły w preferencjach dotyczących spędzania wolnego czasu i innych upodobań.
                                                Ale to nie jest zbrodnia - a z tego, co piszesz, tak właśnie to traktowaliście. Nic dziwnego, że wolały zrezygnować z towarzystwa, w którym najwidoczniej nie czuły się najlepiej i do którego nie pasowały.
                                                I szkoda, że Miecio nie zrobił od czasu do czasu ofiary ze swojego roweru i nie zabrał córki i żony (czy pierwszej, czy drugiej, to bez znaczenia) na Bali czy inne ciepłe morze, plażing, smażing etc. Nie, on musi się szlajać na rowerze i nocować pod sosną i nie będzie naginał swoich preferencji urlopowych do czyichś oczekiwań.
                                                Założę się zresztą, że gdyby Basia nie miała odskoczni w postaci swojego luksusowego urlopu, już dawno pizdnęłaby gościa pompką rowerową przez łeb z tymi jego wyjazdami pod namiot. Albo gdyby miała dzieci, które niespecjalnie gustują w urokach natury.
                                          • dziennik-niecodziennik Re: subiektywnie 03.11.18, 09:59
                                            No ale to jest normalne że dziecko chce to czego akurat nie może. Mnie tam ten placz nie dziwi. O ile cala ekipa nie została pogoniona z powrotem żeby Wioli dostarczyć malin i łabędzi - to wszystko ok.
                                            • morekac Re: subiektywnie 03.11.18, 10:03
                                              Normalne, ale widocznie nie dla osób z otoczenia Nanoko. Dla niej głupie wysłanie smsa do bliskich i uspokojenie ich , że się gdzieś dotarło szczęśliwie, jest głupie, nieuzasadnione i szkodliwe. Zerowa empatia.
                                          • nangaparbat3 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:11
                                            No? Dziewczynka zrozumiała, co ją ominęło. Wystarczy wyjaśnić, że już się nie da, dziecko uspokoić i zapomnieć.
                                      • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:26
                                        A to nie Ty nie jesteś skłonna wysłać matce smsa, że doleciałaś? Jakieś to podobne jest.
                                        • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:29
                                          Tak, na tamten temat też wyprodukowała minimum 2 wątki big_grin.
                                        • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:29
                                          ja 👍- oczywiście, ze podobne
                                          raczej staram się być autentyczna smile
                                          • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:41
                                            Ale widzisz chyba, że problem ten sam - nie ustąpisz nikomu na krok.
                                            • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:43
                                              nanga :
                                              W pewnych kwestiach istotnie nie ustępuję. Zgadza się.

                                              Mietek ustępował.
                                              Moje kontakty z dzieckiem są nieco lepsze.
                                        • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:31
                                          To do mnie? Skarbie, moja matka lata po całym świecie, nawet nie wiem gdzie, czasem się dowiaduję, jak wraca...wink
                                          • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:32
                                            danaide; to do mniesmile
                                            a watki produkuje w seriach,

                                            teraz będzie trochę spokoju.
                                            popcorn można odłożyć smile
                                          • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 23:34
                                            To chyba było do autorki. Faktycznie jakiś tam wątek o smsach po podróży mi się kojarzy.
                                  • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:53
                                    A jak ma formułować swoje potrzeby pięciolatka: Panie ojcze i wy, przyjaciele drodzy moi, czy raczycie przywieźć mi odrobinę lodów, bym i ja mogła skosztować? Pokornie proszę!
                                    • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:56
                                      wystarczy
                                      zmęczony jestem, przywieź proszę.
                                      tak wymagam tego od 5 latka. Nawet od czterolatka wymagałam
                                      • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:04
                                        Zmęczona to ja jestem. Wioli współczuję. Nie dziwię się, że zachowuje się jak zachowuje. Nie nauczyła jej matka Ania, ojciec Mietek, przyszywana ciotka Nanoko. A wszyscy chcieli dobrze...
                                      • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:05
                                        Bo jesteś nadmiernie zasadnicza, jak i cala ta Twoja paczka.
                                        • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 23:11
                                          Ciekawe, czy jakby ten 4-5 latek poprosił o lody, ale umotywował prośbę tym, że nie ma ochoty jechać, albo mu się zwyczajnie nie chce, to by dostał lody, czy nie.
                                          Czy jednak musi być przynajmniej zmęczenie.
                                        • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:17
                                          Owszem jestem. Chwale sobie. Inni nie są tacy zasadniczy ale ja akurat najbardziej.
                                          • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 23:22
                                            Nie bardzo jest się czym chwalić uncertain
                                            Ponawiam pytanie, gdyby poprosił, bo mu się nie chce jechać, to by zasłużył, czy nie?
                                            • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:27
                                              gdyby to było 5 raz z rzędu to nie.
                                              • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:28
                                                i to nie jest kwestia zasłużenia.
                                                To jest kwestia "zapracowania". A to zupełnie co innego.
                                                • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 23:34
                                                  nanokogirl napisała:

                                                  > i to nie jest kwestia zasłużenia.
                                                  > To jest kwestia "zapracowania". A to zupełnie co innego.
                                                  >

                                                  Moj boze, to jeszcze gorzej. Wyjazd rozrywkowy, a na odrobine przyjemnosci trzeba sobie zapracowac. Na mile gesty nie ma co liczyc.
                                                  Ufff jak ja sie ciesze, ze nie mam takiej rodziny, ani przyjaciol, ani nawet zwyklych znajomych.
                                                  • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 23:40
                                                    Upiorne.
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 00:55
                                                    No tak, straszna krzywda się Wioli stała, bo zjadła lody bez malin.
                                                    Taka krzywda Schroedingera zresztą, jednocześnie była przyjemnością ze zjedzenia lodów i krzywdą z braku malin, do momentu, kiedy Wiola dowiedziała się, że lody na wycieczce były z malinami.
                                                  • kulka.2 Re: subiektywnie 03.11.18, 01:08
                                                    no, przynajmniej była konsekwentna,
                                                    15 lat później pobyt w leśniczówce był ok dopóki nie dowiedziała się, że Baśka poleciała na Bali
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 01:24
                                                    big_grin
                                                  • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 06:21
                                                    Bingo!
                                                  • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 08:32
                                                    kulka.2 napisała:

                                                    > no, przynajmniej była konsekwentna,
                                                    > 15 lat później pobyt w leśniczówce był ok dopóki nie dowiedziała się, że Baśka
                                                    > poleciała na Bali

                                                    Dobrze, ze chociaz autorka troche sie zmienila. I nie przeszkadza jej, ze TA bratowa woli Bali zamiast ich rodzinnego spedu w lesie, a obiad w restauracji TAMTEJ bratowej stał jej ością w gardle.
                                                    A nie... nie zmienila sie. Po prostu Basie w rodzinie sie lubi i sie jej wszystko wybacza, a Ani i Wioli sie w rodzinie nie lubilo.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 08:48
                                                    iwles napisała:
                                                    > Dobrze, ze chociaz autorka troche sie zmienila. I nie przeszkadza jej, ze TA br
                                                    > atowa woli Bali zamiast ich rodzinnego spedu w lesie, a obiad w restauracji TAM
                                                    > TEJ bratowej stał jej ością w gardle.

                                                    Basia pojechała na Bali ze swoimi koleżankami. Ania też mogła pojechać gdzie indziej zamiast fochami psuć wyjazd całemu towarzystwu.

                                                    > A nie... nie zmienila sie. Po prostu Basie w rodzinie sie lubi i sie jej wszyst
                                                    > ko wybacza, a Ani i Wioli sie w rodzinie nie lubilo.


                                                    Odklepaną kobietę, która krzywdzi własne dziecko może lubić jedynie odklepana jematka.
                                                  • nangaparbat3 Re: subiektywnie 04.11.18, 08:58
                                                    Ania robiła fochy jak Wiola miała 7-8 lat, Mietek je zostawiła jak Wiola miała 8. To jest proste.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 09:20
                                                    nangaparbat3 napisała:
                                                    > Ania robiła fochy jak Wiola miała 7-8 lat, Mietek je zostawiła jak Wiola miała
                                                    > 8. To jest proste.

                                                    Nanga jak zwykle nie dała rady przeczytac, że fochy trwały latami a wiek 7-8 lat odnosił się do jednej z takich sytuacji.

                                                    Czytanie i rozumienie tekstu niestety nie jest twoją mocną strona co udowodniłaś wielokrotnie.
                                                  • lauren6 Re: subiektywnie 03.11.18, 08:52
                                                    Ja się zastanawiam jakim to trzeba być egoistycznym bucem by w takiej sytuacji nie wystrugać dziecku patyka.
                                                • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:03
                                                  nanokogirl napisała:

                                                  > i to nie jest kwestia zasłużenia.
                                                  > To jest kwestia "zapracowania". A to zupełnie co innego.
                                                  >

                                                  Ktoś Ci musiał straszną krzywdę zrobić.
                                          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:31
                                            Nie ma się czym chwalić... Mojej bardzo zasadniczej i wymagającej znajomej dziecko bierze Zoloft, tak że tego... sad
                                            • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:37
                                              O, Zoloft to tak po hard core...
                                        • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:02
                                          lily_evans11 napisała:

                                          > Bo jesteś nadmiernie zasadnicza, jak i cala ta Twoja paczka.
                                          >
                                          Zasadnicza, kontrolująca i bezkompromisowa.
                              • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:34
                                nanokogirl napisała:

                                > to samo usiłowałam przekazać Ani:
                                > nie wykluczaj dziecka w z grupy. To mnie spuściła po nożu...
                                >
                                Ty wykluczyłaś. Swoimi chorymi zasadami.
                                • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 10:40
                                  Jakimi "chorymi"? Cała grupa idzie po patyki, a Wiola nie (bo nie chce, nie dlatego, że nie może), to cała grupa ma patyki, a Wiola nie. Cała grupa jedzie na lody z malinami, to cała grupa zjada lody z malinami, a Wiola, która zrezygnowała z wyjazdu, nie zjada lodów z malinami (zjada inne). Przecież to są oczywiste i logiczne konsekwencje podjętych działań, a nie wymyślone przez kogoś zasady.
                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:50
                                    Tak. I jednocześnie jest to konsekwencja do bólu, bez oglądania się czy ktoś jest wykluczony, czy nie.
                                    Dzieci się UCZY ponoszenia konsekwencji. A nie zostawia z nimi na pastwę losu.
                                    • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:51
                                      pade napisała:
                                      > Tak. I jednocześnie jest to konsekwencja do bólu, bez oglądania się czy ktoś je
                                      > st wykluczony, czy nie.

                                      Wiolę wykluczyła z grupy matka.
                                      • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:02
                                        araceli napisała:

                                        > pade napisała:
                                        > > Tak. I jednocześnie jest to konsekwencja do bólu, bez oglądania się czy k
                                        > toś je
                                        > > st wykluczony, czy nie.
                                        >
                                        > Wiolę wykluczyła z grupy matka.
                                        >
                                        I ojciec i grupa.
                                        • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:10
                                          pade napisała:
                                          > I ojciec i grupa.

                                          Grupa nie mogła wykluczyć kogoś, komu matka zabroniła się z nimi bawić.


                                          Twoje rozmydlanie jest bezsensowne. Byle matkę-właścicielkę wybielić.
                                          • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:21
                                            araceli napisała:

                                            > pade napisała:
                                            > > I ojciec i grupa.
                                            >
                                            > Grupa nie mogła wykluczyć kogoś, komu matka zabroniła się z nimi bawić.
                                            >
                                            >
                                            Dla dziecka odnośnikiem jest grupa, a nie rodzice. Czy rówieśnicy rodziców.
                                            Postawę ojca konsekwentnie pomijasz, a nie jest bez znaczenia.

                                            > Twoje rozmydlanie jest bezsensowne. Byle matkę-właścicielkę wybielić.
                                            >
                                            >
                                            • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:25
                                              pade napisała:
                                              > Dla dziecka odnośnikiem jest grupa, a nie rodzice.

                                              Kolejna wolta, żeby odklepaną matkę wybielić. Pięęęęknie big_grin


                                              > Postawę ojca konsekwentnie pomijasz, a nie jest bez znaczenia.

                                              O postawie ojca wypowiadałam się - tutaj nie ma widać sporu co do winy między dyskutantami.
                                      • nangaparbat3 Re: subiektywnie 04.11.18, 09:03
                                        Nie. Wiolę i Anię wykluczyła grupa. W sumie nie dojdziemy, dlaczego i kiedy się zaczęło. Jeśli Nanoko pisze, że wszystkie opisywane zdarzenia miały miejsce kiedy Wiola miała 7-8 lat, wygląda na to, że rozpad małżeństwa Mietka i Ani był w trakcie, Ania reagowała nerwowo, lękowo właśnie, Mietek nie chciał czy nie umiał już jej wspierać, więc trzymała córkę przy sobie, no i została ukarana odrzuceniem przez grupę. Co tam się jeszcze działo - nie wiemy. Przypuszczam, że Basia już funkcjonowała wtedy w życiu Mietka i zrobiono jej miejsce.
                                        • nangaparbat3 Re: subiektywnie 04.11.18, 09:06
                                          Zrobiono niekoniecznie świadomie. Ale z jednej strony był zakochany, więc szczęśliwy Mietek, z drugiej rozdygotana Ania. NIe musiało tak być, ale to prawdopodobne, jak się weźmie pod uwagę podaną przez Nanoko chronologię.
                                        • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 09:17
                                          nangaparbat3 napisała:

                                          > Nie. Wiolę i Anię wykluczyła grupa.

                                          Nie bo Nanga napisała i już. Wyrocznia absolutna! big_grin

                                          Jakoś o latach przed dzieckiem, które Ania spędziła w tej grupie oczywiście zapomniałaś - były niewygodne dla tezy.
                                    • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 10:53
                                      Bardzo dobrze powiedziane.
                                    • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 11:04
                                      Na pastwę losu, bo została przez matkę zabrana na inne lody big_grinbig_grinbig_grin
                                      • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:20
                                        z_lasu napisała:

                                        > Na pastwę losu, bo została przez matkę zabrana na inne lody big_grinbig_grinbig_grin

                                        Nie manipuluj. Zostawianie dziecka z konsekwencjami to nic innego jak: chciałaś/nie chciałaś to masz.
                                        A dziecku najpierw daje się wybór tłumacząc konsekwencje każdego z nich, potem pozwala mu się podejmować decyzje (czasem dla niego niekorzystne), a potem, gdy ponosi te konsekwencje (a ja chciałem i to i to, albo jednak chciałem co innego) wspiera się dziecko.
                                        Przez wspieranie rozumiem: zrozumienie emocji dziecka (a nie - chciałeś to masz, nie becz), zrozumienie sytuacji w jakiej się znalazło, rozmowa na temat "czy da się jeszcze coś zrobić", jeśli nie "co mógłbym zrobić następnym razem".
                                        Brzmi skomplikowanie ale nie jest. Owszem, to rola rodzica, ale skoro Ania była lękowa, ojciec miał wszystko gdzieś, to autorka jako ciocia, albo któreś z dzieci mogło to zrobić.
                                        Ciocia mogła wziąć Wiolę na stronę, opowiedzieć co będą robić i jaka będzie nagroda, spytać czy chciałaby w tym uczestniczyć i opowiedzieć również co będzie robić, np. z mamą jeśli nie pojedzie z grupą. Jedno z dzieci mogło ją zachęcić mówiąc: jedź z nami, będzie fajnie, nakarmimy łabędzie, chodź, wsiadaj! Masz bułkę? Nie, to ja się podzielę.
                                        Z tego co autorka pisze nic takiego nie miało miejsca. Byłą jedynie rozmowa na temat metod wychowawczych matki.
                                        Palec do góry, która skrytykowana matka pokornie wysłucha reprymendy i obieca poprawę?
                                        • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 11:38
                                          > A dziecku najpierw daje się wybór tłumacząc konsekwencje każdego z nich
                                          > (...)
                                          > rozmowa na temat "czy da się jeszcze coś zrobić", jeśli nie "co mógłbym zrobić następnym
                                          > razem".

                                          W pełni się zgadzam z całym tym akapitem.

                                          > Ciocia mogła wziąć Wiolę na stronę, opowiedzieć co będą robić i jaka będzie nag
                                          > roda, (...)
                                          > Z tego co autorka pisze nic takiego nie miało miejsca.

                                          Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że mama Wioli zabraniała jej wielu aktywności. Więc ciocia i dzieci mogli sobie pogadać jak dziad do obrazu. A po fakcie Ania zamiast zrozumieć emocje WŁASNEGO dziecka i je weprzeć miała pretensje do innych, że podjęli dodatkowego wysiłku, żeby dać Wioli i Ani to, że czego wcześniej same zrezygnowały.
                                          • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:51
                                            "Tego nie wiemy."
                                            Autorka opisała sytuację ze szczegółami. Sugerujesz, że pominęłaby udział własny? Przecież do rozmowy dyscyplinującej z Mietkiem się przyznała.
                                            "Wiemy natomiast, że mama Wioli zabraniała jej wielu aktywności. Więc ciocia i dzieci mogli sobie pogadać jak dziad do obrazu."
                                            A tego nie wiemy, bo autorka z Anią nie rozmawiała. I dzieci z Wiolą też nie. To jest w tym wątku.

                                            "A po fakcie Ania zamiast zrozumieć emocje WŁASNEGO dziecka i je weprzeć miała pretensje do innych, że podjęli dodatkowego wysiłku, żeby dać Wioli i Ani to, że czego wcześniej same zrezygnowały."
                                            Pretensje o lody czy patyk mi umknęły. Możesz zacytować?
                                            Tak, matka lękową postawą albo wygodną postawą izolowała dziecko od grupy. Ojciec również. Grupa tylko wymagała.
                                            Nie szkoda Ci w takiej sytuacji dziecka?
                                            • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 12:02
                                              > Pretensje o lody czy patyk mi umknęły. Możesz zacytować?

                                              "Przez jakiś czas było OK, później zaczęły się problemy. Była żona zaczęła marudzić, ze Wiola się męczy, że nie da rady i ona z nią wraca.
                                              Wieczorem była afera , że nie przywieźliśmy jej lodów i ona jutro chce jechać samochodem karmić łabędzie. "

                                              "Pierwszy raz zobaczyłam to sto lat temu „nie chce mi się z wami jechać rowerami, ale mi macie przywieźć lody”. I prawdziwym „autorem” tych słów była Ania a nie Wiola."

                                              > Nie szkoda Ci w takiej sytuacji dziecka?

                                              Szkoda, ale naprawdę nie widzę winy grupy (ani dorosłej, ani dziecięcej).
                                              • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 12:16
                                                Ania chciała lody i karmić łabędzie?? Piszesz o pretensjach Ani, cytujesz opis zachowania Wioli.
                                                Drugi cytat to jest interpretacja autorki.
                                                • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 12:23
                                                  Ja z tego zrozumiałam, że były to słowa Ani.
                                  • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 10:57
                                    z_lasu napisała:

                                    > Jakimi "chorymi"? Cała grupa idzie po patyki, a Wiola nie (bo nie chce, nie dla
                                    > tego, że nie może), to cała grupa ma patyki, a Wiola nie. Cała grupa jedzie na
                                    > lody z malinami, to cała grupa zjada lody z malinami, a Wiola, która zrezygnowa
                                    > ła z wyjazdu, nie zjada lodów z malinami (zjada inne). Przecież to są oczywiste
                                    > i logiczne konsekwencje podjętych działań, a nie wymyślone przez kogoś zasady.


                                    Wiesz, jeżeli wszystko, co tam było robione (rowery, patyki, kiełbaski itp.) miały być lekcją wychowawczą (i w takim duchu było organizowane), pt. "relacje interpersonalne - uczymy się żyć w grupie, czyli dla kogo nagroda, a dla kogo kara", zamiast luzacką rozrywką dla zwykłej przyjemności - to nie dziwne, że Wiola się buntowała. Może to właśnie Wiola, jako jedyna była normalna ?


                                    • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:59
                                      iwles napisała:
                                      > Wiesz, jeżeli wszystko, co tam było robione (rowery, patyki, kiełbaski itp.) mi
                                      > ały być lekcją wychowawczą (i w takim duchu było organizowane),


                                      Jematka płyyynie, płyyyynie.... big_grin
                                    • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:00
                                      Tak, ja też tak samo odbieram te zajęcia i zabawy. Jako dziecko pewnie nie umiałabym się buntowac, jako dorosła uciekam od takich "pożytecznych" i planowanych działań że smrodkiem pedagogicznym, jak od ognia. Przyjemność to przyjemność, luz, a nie ciągłe sprawdzenie się i uczenie czegoś. Brrr.
                                      • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 11:11
                                        Jaka lekcja wychowawcza, z jakim smrodkiem, co wy wymyślacie? Jest sobie grupa ludzi w pięknych okolicznościach przyrody. Pada hasło: może pojedziemy rowerami tam i tam? Po drodze wstąpimy na lody, nakarmimy łabędzie i zrobimy jeszcze kilka innych fajnych rzeczy. Część osób decyduje, że jedzie, Ania i Wiola decydują, że nie jadą - mają inne plany. I luz. Po powrocie wszystkich na miejsce Wiola płacze, że zjadła inne lody niż reszta, a Ania ma pretensje, że im lodów nie przywieźli (WTF? jak mieli to zrobić na rowerach? poza tym one też przecież były na lodach, więc o co chodzi?). Tu nie ma żadnych założeń wychowawczych ani żadnego smrodku. Jest normalna sytuacja i nienormalna reakcja Ani (czy reakcja Wioli jest nienormalna to zależy od tego ile miała wtedy lat).
                                        • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:15
                                          z_lasu napisała:
                                          > Jaka lekcja wychowawcza, z jakim smrodkiem, co wy wymyślacie?


                                          Odklepane jematki = odklepane wymysły big_grin
                                        • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 11:16

                                          w którymś poście dziewczyna napisała, że te wyjazdy mają nauczyć dzieci - jak NALEŻY zachowywać się w grupie, i że nie ma nic za darmo, na wszystko trzeba samemu ZAPRACOWAĆ.
                                          Taka idea przyświeca tym zjazdom, odkąd pojawiły się na świecie dzieci.

                                          To, co ty piszesz - to w normalnych grupach, ale nie w TEJ rodzinie.

                                          • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:21
                                            iwles napisała:
                                            > w którymś poście dziewczyna napisała, że te wyjazdy mają nauczyć dzieci - jak N
                                            > ALEŻY zachowywać się w grupie, i że nie ma nic za darmo, na wszystko trzeba sa
                                            > memu ZAPRACOWAĆ.


                                            Nie napisała nic takiego. Po co kłamiesz?
                                            • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:24
                                              Napisała.
                                              • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:27
                                                pade napisała:
                                                > Napisała.

                                                Gdyby napisała to byście to po prostu zacytowały.
                                                • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 11:30
                                                  araceli napisała:

                                                  > pade napisała:
                                                  > > Napisała.
                                                  >
                                                  > Gdyby napisała to byście to po prostu zacytowały.


                                                  Nie robię notatek z wątków, a nie chce mi się od nowa przedzierać przez te kilkaset postów.
                                                  Ale tak napisała.

                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:32
                                                    iwles napisała:
                                                    > Nie robię notatek z wątków, a nie chce mi się od nowa przedzierać przez te kilk
                                                    > aset postów.
                                                    > Ale tak napisała.

                                                    Kłamiesz. Typowo kłamiesz.
                                                • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:41
                                                  Proszę:
                                                  nanokogirl 02.11.18, 23:28
                                                  i to nie jest kwestia zasłużenia.
                                                  To jest kwestia "zapracowania". A to zupełnie co innego.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 12:31
                                                    pade napisała:
                                                    > Proszę:
                                                    > nanokogirl 02.11.18, 23:28
                                                    > i to nie jest kwestia zasłużenia.
                                                    > To jest kwestia "zapracowania". A to zupełnie co innego.


                                                    I to nie jest to co napisała Iwles. Udowodniłaś właśnie jej i swoje kłamstwo - dziękuję big_grin
                                                  • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 12:44

                                                    "Jedna z najważniejszych rzeczy, które matka ojciec powinni nauczyć dziecko jest umiejętność życia i pracy w grupie."
                                                    "aby osiągnąć cel potrzeba pracy wszystkich. I cieszymy się z osiągniętego efektu"
                                                    "choćby tatuś odwalił najpiękniejsze ognisko dla swojej „małej księżniczki”, to ono jest do kitu. Bo nie ma tam siedmiorga innych dzieci,"
                                                    " trzeba uczyć dziecko być i pracować w grupie."
                                                    "Ale są zasady, chcesz sam piec kiełbaski, przynieś patyka"
                                                    "Moniczka właśnie się uczy, że są słabsi i trzeba im pomagać."
                                                    "To są ludzie, dla których wartość i znaczenie ma również działanie w grupie,"


                                                    o "zapracowywaniu" i "zdjęciu z igloo", jako nagroda za zbudowanie jest gdzieś w wątku.

                                                    Hasła, jak z podrzędnej książeczki z kindersztubą.
                                                    Nie widzę tu w ogóle rozrywki dla samego faktu rozrywki, zabawy.
                                                    Wyjazdy mają cel: EDUKACYJNY.
                                                    Każda inna forma jest beznadziejna.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 12:47
                                                    iwles napisała:
                                                    > Hasła, jak z podrzędnej książeczki z kindersztubą.
                                                    > Nie widzę tu w ogóle rozrywki dla samego faktu rozrywki, zabawy.
                                                    > Wyjazdy mają cel: EDUKACYJNY.
                                                    > Każda inna forma jest beznadziejna.


                                                    Wyrwane z kontekstu zdania polane złośliwą interpretacją. Typowa jematka big_grin
                                                  • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 13:02


                                                    Trudno, żebym cały post przepisała.
                                                    To są fragmenty, ale sens został zachowany.

                                                    A i jeszcze: "inne dzieci muszą samodzielnie iść po patyk do lasu".

                                                    Widzisz tutaj gdzieś, że chcą? Nie - one wiedzą, że MUSZĄ. Bo inaczej żadnej kiełbaski nie będzie.

                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 13:21
                                                    iwles napisała:
                                                    > ale sens został zachowany.

                                                    To nie jest sens - to jest twoja skrzywiona interpretacja. Widzisz w tych słowach to co chcesz widzieć i przypisujesz to autorce wątku.

                                                    Jest absolutnie zrozumiałe, że w czasie wspólnych wyjazdów dzieci uczą się, uspołeczniają. Nie znaczy to w żadnym stopniu, że jest to celem takich wyjazdów.
                                                  • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 13:32

                                                    araceli napisała:

                                                    >Nie znaczy to w żadnym stopniu, że jest to celem takich wyjazdów.


                                                    to jest twoje zdanie.

                                                    Moje jest takie, że z każdego postu wyziera postawa o nietolerowaniu inności i "współpraca w grupie" może odbywać się tylko według jednego schematu - autorki. I taki cel przyświeca wyjazdom.

                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 13:41
                                                    iwles napisała:
                                                    > to jest twoje zdanie.

                                                    Nie - to logika. Z faktu, że z A wynika B w żaden sposób nie można wywnioskować, że z B wynika A.


                                                    > Moje jest takie

                                                    Miło, że w końcu piszesz, że to twoje zdanie a nie 'autorka napisała' big_grin
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 13:34
                                                    Przeczytaj sobie wstępniak wątku do Danaide. Tam masz czarno na białym.
                                                  • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 12:56
                                                    > Wyjazdy mają cel: EDUKACYJNY.

                                                    Nie, po prostu takie wyjazdy są dla dzieci okazją do uspołecznienia się.

                                                    > Hasła, jak z podrzędnej książeczki z kindersztubą.

                                                    Tak, bo to są truizmy. Nanoko próbuje nieporadnie ubrać w słowa to, co wydawałoby się powinno być oczywiste dla dorosłych kobiet, matek.

                                                    Iwles, ja jestem po jeszcze innej stronie tej barykady, bo ja nie mam takiej grupy, w której mogłabym uspołeczniać dziecko. Mimo, że mamy super warunki rzadko udaje nam się zorganizować ognisko z udziałem rówieśników mojego syna (rodzina mikroskopijna, przyjaciele mają dzieci znacznie starsze, kolegom syna rzadko rodzice pozwalają na wieczorne ognisko). I mogę się podpisać pod tym, co napisała nanoko:

                                                    > "choćby tatuś odwalił najpiękniejsze ognisko dla swojej „małej księżniczki”, to
                                                    > ono jest do kitu. Bo nie ma tam siedmiorga innych dzieci,"

                                                    i pod innymi też.
                                                  • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 13:04
                                                    A to już zależy od dziecka i od tego, na ile ma potrzebę uspoleczniania się. Dziecko siedzące cały dzień w placówce i muszące podporządkować się jej zasadom może mieć wieczorem tego uspoleczniania już po dziurki w nosie.
                                                  • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 13:18
                                                    Ale jak wiele z Was tu podkreślało to jest zupełnie inne uspołecznianie niż w placówkach. Właśnie dlatego, że w swobodnej zabawie dzieci same ustalają reguły, same pilnują ich przestrzegania i same reagują na niesprawiedliwość. I w ten sposób się wzajemnie EDUKUJĄ (o zgrozo big_grin) społecznie. Ja rozumiem, że jakiemuś dziecku to może nie pasować. Ale wtedy powinni wkroczyć rodzice i albo przestać ciągać dziecko na spędy, albo pomóc mu się odnaleźć w tej sytuacji (nawet jako outsiderowi). Tymczasem wychodzi na to, że ojciec nie robił nic, a matka tylko zaogniała sytuację.
                                                  • chatgris01 Re: subiektywnie 03.11.18, 13:33
                                                    Dokladnie.
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 13:38
                                                    Nie mam wrażenia, że Nanoko ma problemy z wysłowieniem się i używa takich a nie innych sformułowań, mając na myśli coś zupełnie innego. Ona pisze dokładnie to, co myśli. Warto to przyjąć do wiadomości wypowiadając się w tym wątku.
                                                    Moje dzieci mają za sobą przeróżne doświadczenia, w mniejszych grupach, większych, z dalszą rodziną, bliższą i tylko z nami, rodzicami. I nie, ognisko zrobione przez tatę nie jest z założenia gorsze bo nie było innego towarzystwa. Jest inne. Nie lepsze czy gorsze. Czasem fajnie być z grupą, czasem samemu.
                                                    Chyba odzywa się Twoja tęsknota za grupą i pewnie dlatego ciężko Ci o względny obiektywizm.
                                                  • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 13:41
                                                    Też tak uważam i to nie na podstawie tych 3 wątków, tylko całości wypowiedzi i poglądów przedstawianych przez nanoko na forum.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 13:42
                                                    pade napisała:
                                                    > Nie mam wrażenia,
                                                    (...)
                                                    > Moje dzieci mają za sobą przeróżne doświadczenia,
                                                    (...)
                                                    > Chyba odzywa się Twoja tęsknota za grupą i pewnie dlatego ciężko Ci o względny
                                                    > obiektywizm.


                                                    A twoje doświadczenia czynią z ciebie osobę nieobiektywną.
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 13:57
                                                    Dlaczego?
                                                    Mam za sobą takie same doświadczenia jak autorka. Też wolę łono natury i wysiłek fizyczny niż CH.
                                                    W czym jestem nieobiektywna?
                                                    I czy Ty potrafisz cokolwiek napisać od siebie, masz w ogóle własne zdanie na jakikolwiek temat, czy potrafisz jedynie się czepiać?
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 13:58
                                                    pade napisała:
                                                    > Mam za sobą takie same doświadczenia jak autorka. Też wolę łono natury
                                                    > i wysiłek fizyczny niż CH.

                                                    Nie masz. Masz zupełnie inne podejście i innych ludzi w otoczeniu.

                                                    > W czym jestem nieobiektywna?

                                                    W filtrowaniu rzeczywistości przez własne doświadczenia.
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 14:02
                                                    "Nie masz. Masz zupełnie inne podejście i innych ludzi w otoczeniu."

                                                    No co TY nie powiesz? Tak, nie jestem członkinią grupy Nanoko. Ale odkrycie.

                                                    "W filtrowaniu rzeczywistości przez własne doświadczenia."

                                                    Każdy to robi. Ty też, i autorka, i wszyscy wypowiadający się na forum.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 14:54
                                                    pade napisała:
                                                    > Każdy to robi.

                                                    Oczywiście. Dlatego z góry mogłam napisać która z jematek poprze matkę-właścicielkę. Ty akurat mnie zdziwiłaś w tej grupie.
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 15:01
                                                    Ja tu jestem akurat po stronie dziecka.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 15:31
                                                    pade napisała:
                                                    > Ja tu jestem akurat po stronie dziecka.

                                                    No nie bardzo...
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 16:29
                                                    Bo czytasz z nastawieniem a nie ze zrozumieniem.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 16:55
                                                    pade napisała:
                                                    > Bo czytasz z nastawieniem a nie ze zrozumieniem.


                                                    Nie można przeczytać czegoś, czego nie ma.
                                                  • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 14:02
                                                    > Chyba odzywa się Twoja tęsknota za grupą i pewnie dlatego ciężko Ci o względny obiektywizm.

                                                    Ależ ja absolutnie nie tęsknię za grupą! Ja mogłabym być pustelnikiem. Tęskni moje dziecko. Za swobodną zabawą w grupie (bo animowaną grupę to ma w szkole). A ja widzę do czego mu ta grupa jest potrzebna, jakich kompetencji mojemu dziecku brakuje i widzę jak je powoli nabywa, gdy tę grupę udaje się zorganizować. Dlatego zgadzam się z nanoko, że ta grupa jest potrzebna. Nawet jeśli dziecko zostanie bibliotekarzem albo programistą to i tak w dorosłym życiu będą mu te umiejętności niezbędne (choćby wtedy, gdy samo zostanie rodzicem).
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 14:05
                                                    Dwie rzeczy chyba nie zostały jeszcze podniesione:

                                                    - mówi się o jakimś korpo, rodzice Wioli z korpo, Nanoko z korpo, znajomi pewnie też studia/korpo. Kilkanaście lat temu. Przed oczami stają mi dość agresywne nauki metod sprzedażowych, które nigdy nie były moim udziałem i pewnie dlatego dylematy Nanoko są mi właściwie obce. Dziś się trochę z tego można śmiać, ale widać rodzice tych dzieci według tych metod funkcjonowali i według podobnych metod postanowili wychowywać dzieci. Tak tworzy się ludzi skazanych na sukceswink Zresztą w wątku padały słowa "Sekta!", bo również sekty z podobnych technik korzystają. Czy słuszne czy niesłuszne, nie nam oceniać, bo to nie nasze dzieci. Ale na pewno konfliktogenne w sytuacji, gdy rodzic/dziecko nie chcieli się wpasować w schemat.

                                                    - Druga rzecz, która niezmiernie razi mnie w tym wątku to nakazanie Wioli poniesienia konsekwencji JEJ działań. Celowo podkreślam JEJ - o ile raczej wszyscy się zgodzą, że dzieci powinny ponosić konsekwencje swoich działań o tyle ja nie zgadzam się z tym, że te działania były działaniami Wioli. Nie wiemy jak wyglądał proces decyzyjny. Podejrzewam, że decyzje podejmowała Ania, zawsze Ania, posługując się zaimkiem "my". Wiola się nie buntowała - dziecko w wieku 5-10 lat często słucha. Niemniej kiedy okazywało się, że są jakieś konsekwencje - konsekwencje, których z racji wieku nie mogła przewidzieć - czuła się pokrzywdzona. I tutaj większość ematek wydaje się krzywdy tego dziecka nie dostrzegać. Czy Wioli ktoś zapytał: wolisz jechać tam czy zostać tu: tam po drodze są pewnie jakieś atrakcje (były łabędzie) i lody są bardzo fajne, a tu - pójdziemy na spacer do budki, na lody, które znasz? Szczerze wątpię.

                                                    Nie podoba mi się lękowo-kotrolujący model wychowywania Ani, ale dalej nie mogę usprawiedliwić Mietka czy Nanoko czy paczki - żadne z nich nie miało kompetencji, by Anię wesprzeć i Wioli pomóc. Bo co to znaczy "grzecznie" prosiliśmy/mówiliśmy? A jakie to ma znaczenie czy grzecznie czy k...y latały jak zeppeliny - Ania czuła się nieakceptowana i osaczona skoro sama podjęła wątek terapii rodzinnej i tego, że nikt z niej wariatki robić nie będzie. Nie czuła się w tej grupie ani dobrze ani bezpiecznie i w końcu się z niej wymiksowała.

                                                    Co gorsza - nikt z nich nadal nie jest w stanie pomóc Wioli dziś, bo jeśli podejście grupy jest tak pryncypialne jak Nanoko to nie ma o czym mówić.

                                                    Ciekawe co na to Mietek...
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 14:10
                                                    Podpisuję się Danaide.
                                                  • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 14:13
                                                    > ale dalej nie mogę usprawiedliwić Mietka czy Nanoko czy paczki - żadne z nich nie miało
                                                    > kompetencji, by Anię wesprzeć i Wioli pomóc

                                                    Właśnie usprawiedliwiłaś smile Tak, żadne z nich nie miało kompetencji. Trudno mieć do nich o to pretensje.
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 14:19
                                                    No ale skoro się nie ma kompetencji to nie można mieć do innych pretensji za ich braki. Wypadałoby zacząć od siebie.
                                                  • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 14:22
                                                    Kompetencje rodzicielskie mieli. Nie mieli kompetencji do leczenia stanów lękowych u Ani.
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 14:24
                                                    Akceptacja jest podstawowym narzędziem do leczenia stanów lękowych. Do tego wystarczy być empatycznym człowiekiem, nie specjalistą z zakresu psychiatrii.
                                                  • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 14:30
                                                    Moim zdaniem grupa niewiele mogła zrobić poza zachęcaniem Wioli do wspólnych aktywności, na które z kolei matka jej nie pozwalała. Dawanie Wioli nagród (każdorazowo) za friko byłoby demoralizujące zarówno dla Wioli jak i pozostałych dzieci.
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 14:44
                                                    Grupa mogła rozstrzygnąć wewnętrzną niespójność. W grupie istniały bowiem 2 sprzeczne komunikaty: 1. każdemu wg wysiłku 2. Wiola jest słabsza/delikatniejsza (nie dyskutujemy tu o zasadności tego komunikatu). W takim wypadku rozstrzygnięciem byłoby: każdemu wg potrzeb. Ale to było niezgodne z wartościami grupy. Dlatego postanowiono zaatakować komunikat 2. atakując matkę i córkę. Kurtyna.
                                                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 19:07
                                                    danaide napisała.\
                                                    Dlat
                                                    > ego postanowiono zaatakować komunikat 2. atakując matkę i córkę. Kurtyna.

                                                    a zechcesz łaskawie podać konkretne przykłady ataków na matkę i córkę
                                                  • janja11 Re: subiektywnie 03.11.18, 19:12
                                                    ganesza napisała:

                                                    > danaide napisała.\
                                                    > Dlat
                                                    > > ego postanowiono zaatakować komunikat 2. atakując matkę i córkę. Kurtyna.
                                                    >
                                                    > a zechcesz łaskawie podać konkretne przykłady ataków na matkę i córkę
                                                    >
                                                    >

                                                    Zacznij czytać wątek od początku.
                                                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 19:29
                                                    janja11 napisał(a):


                                                    > Zacznij czytać wątek od początku.


                                                    ależ przeczytałam jańciapańcia.

                                                    nadal czekam na cytaty. pełne, nie wyrwane z kontekstu słowa, bo ze to potrafisz to wiem
                                                  • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 14:20
                                                    Bo tu od samego początku nie chodziło o wsparcie, czy pomoc, tylko o wygryzienie z grupy osoby nielubianej i nieakceptowanej, co sama autorka przyznała w pierwotnym wątku o dorosłej pasierbicy.

                                                    Mietek raczej ma na to wszystko wywalone.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 14:53
                                                    kota_marcowa napisała:
                                                    > Bo tu od samego początku nie chodziło o wsparcie, czy pomoc, tylko o wygryzieni
                                                    > e z grupy osoby nielubianej

                                                    To bardzo ciekawe skoro Ania latami była normalnym członkiem tej grupy.
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 15:02
                                                    Jest wiele spraw, które Ci umyka, ale na to jedno pytanie odpowiem.

                                                    To że Ania była latami normalnym członkiem grupy to opinia Nanoko. Nie żaden fakt. Zapewne spełniała oczekiwania tej grupy. Tylko takie jest kryterium "normalności". Bo jakie inne?
                                                    Kiedy przestała spełniać - kim była? Zapewne już matką.
                                                    A macierzyństwo, jak zapewne wiesz (wiesz?) jest doświadczeniem transformacyjnym. Coś się w nas zmienia. Ania mogła być przypadkiem, w którym urodzenie dziecka uruchomiło różne lęki z przeszłości/dzieciństwa. Może odtwarzała model macierzyństwa z jakim się spotkała.
                                                    Ten model, a zatem i sama Ania, nie spotkał się z akceptacją grupy.
                                                    Za chwilę Ania poczuła, że skoro i tak jej nie akceptują, to i ona nie musi spełniać oczekiwań.
                                                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 17:19
                                                    danaide napisała:


                                                    >
                                                    > To że Ania była latami normalnym członkiem grupy to opinia Nanoko.

                                                    jakoś tam gdzie to wygodne nie ma 'to opinia Nanoko", gdzie wygodne jest. ten watek obnażył jak mało co tzw. ematkę, a tak naprawdę udzielające się w nim forumki.
                                                    bo co my tu mamy:
                                                    pańcie jańcie zaprawioną w kłamstwach i manipulacji jak mało kto. dziesięć, a jak trzeba będzie to i sto razy powtórzy kłamstwo, wyjątkowo perfidnie wyrwany kawałek tekstu, byle tylko wyszło na jej.
                                                    skrajnie nadopiekuńczą matkę-męczennicę, co i raz zmieniającą nicka, bo jej forum zbyt wyraźnie pokazało, że krzywdzi dziecko (wycieczka, impreza szkolna? po moim trupie. me dziecię zbyt delikatne na tak ekstremalne przeżycia. tylko dziecka szkoda.)
                                                    skądinąd bardzo szanowaną przeze mnie Nangę, której na samo podejrzenie WYKLUCZENIA kogokolwiek i gdziekolwiek odbiera zdolność racjonalnego myślenia
                                                    etc. etc. etc.
                                                    moje drogie panie macie nieprzepracowane zaszłości własne i przenosicie na ten wątek, bo nie uwierzę, że aż tak kuleje czytanie ze zrozumieniem. zwłaszcza, że kilka forumek przełożyło z polskiego na nasze o czym i co pisze nanoko. a wy dalej nie rozumiecie. nie rozumiecie bo? za trudne? chyba nie. no właśnie. jak się nie chce to się nie zrozumie.


                                                    Nie żaden fa
                                                    > kt. Zapewne spełniała oczekiwania tej grupy. Tylko takie jest kryterium "normal
                                                    > ności". Bo jakie inne?

                                                    a to u ciebie tak działa? jak ktoś spełnia twoje oczekiwania to jest 'normalny'? no to już rozumiem dlaczego to co pisze nanoko wywołuje taką twoją reakcję.
                                                  • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 19:33
                                                    ganesza napisała:

                                                    > danaide napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > >

                                                    > pańcie jańcie zaprawioną w kłamstwach i manipulacji jak mało kto. dziesięć, a j
                                                    > ak trzeba będzie to i sto razy powtórzy kłamstwo, wyjątkowo perfidnie wyrwany k
                                                    > awałek tekstu, byle tylko wyszło na jej.
                                                    > skrajnie nadopiekuńczą matkę-męczennicę, co i raz zmieniającą nicka, bo jej for
                                                    > um zbyt wyraźnie pokazało, że krzywdzi dziecko (wycieczka, impreza szkolna? po
                                                    > moim trupie. me dziecię zbyt delikatne na tak ekstremalne przeżycia. tylko dzie
                                                    > cka szkoda.)
                                                    > skądinąd bardzo szanowaną przeze mnie Nangę, której na samo podejrzenie WYKLUCZ
                                                    > ENIA kogokolwiek i gdziekolwiek odbiera zdolność racjonalnego myślenia
                                                    > etc. etc. etc.
                                                    > moje drogie panie macie nieprzepracowane zaszłości własne i przenosicie na ten
                                                    > wątek, bo nie uwierzę, że aż tak kuleje czytanie ze zrozumieniem. zwłaszcza, że
                                                    > kilka forumek przełożyło z polskiego na nasze o czym i co pisze nanoko. a wy d
                                                    > alej nie rozumiecie. nie rozumiecie bo? za trudne? chyba nie. no właśnie. jak s
                                                    > ię nie chce to się nie zrozumie.

                                                    widzę, że nie tylko ja to zauważyłam
                                                    dzięki za ten wpis
                                                    >


                                                    >
                                                  • hipinka Re: subiektywnie 04.11.18, 15:51
                                                    podpisuję się, wszystkimi kończynami wink
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 19:39
                                                    To ja niby ta zaprawiona w kłamstwach?
                                                    A Ty to kto, bo w sumie słabo kojarzę?

                                                    To jak, Ania była normalnym członkiem grupy, bo była ładna, miła, zadbana i jeździła na rowerze?
                                                    A co to kurna za powód, żeby być "normalnym" członkiem akurat tej grupy?
                                                    Była dziewczyną, potem żoną kolegi. NORMALNE. Też bywałam członkiem jakiejś grupy jak z kimś sypiałam. Przestawałam sypiać, wypad z grupy. Bo tak naprawdę nigdy nie byłam normalnym członkiem. Byłam na doczepkę.
                                                    Jak i Ania z jej odmiennym systemem wartości czy psychiką.
                                                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 20:04
                                                    danaide napisała:

                                                    > To ja niby ta zaprawiona w kłamstwach?

                                                    a ty co, występujesz pod nickiem jańci...ńci też, że się tak wywołana do tablicy poczułaś
                                                    ty byłaś w etc.

                                                    > A Ty to kto, bo w sumie słabo kojarzę?


                                                    a to musisz mnie kojarzyć bym mogła pisać? może zadbaj o taki punkt w regulaminie forum.
                                                    wyszukiwarka chyba nie gryzie, ale, przykro mi, ledwie 10% znajdziesz. reszta na forach zamkniętych,

                                                    > To jak, Ania była normalnym członkiem grupy, bo była ładna, miła, zadbana i jeź
                                                    > dziła na rowerze?
                                                    > A co to kurna za powód, żeby być "normalnym" członkiem akurat tej grupy?
                                                    > Była dziewczyną, potem żoną kolegi. NORMALNE. Też bywałam członkiem jakiejś gru
                                                    > py jak z kimś sypiałam. Przestawałam sypiać, wypad z grupy. Bo tak naprawdę nig
                                                    > dy nie byłam normalnym członkiem. Byłam na doczepkę.
                                                    > Jak i Ania z jej odmiennym systemem wartości czy psychiką.


                                                    bla, bla, bla. dlaczego uważasz, że Ania to ty? nie wiem, ale jakoś tak było napisane, że Ania z koleżanką były częścią grupy. one były, nie, że z Mietkiem. a jak jej palma po urodzeniu dziecka odbiła to...
                                                    grupie nie odbiło. no taki peszek. ale też nie udało mi się przeczytać, że grupa powiedziała 'won', raczej próbowała tłumaczyć, by wyluzowała z odpieluszkowym zapaleniem mózgu i święta rola matkipolkiwłaścicielki.
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 20:08
                                                    > Kiedy przestała spełniać - kim była? Zapewne już matką.

                                                    Nie - kiedy zaczęła robić z córki księżniczkę, która nie może biegać, bo się spoci.
                                                  • sko.wrona Re: subiektywnie 03.11.18, 15:05
                                                    Ja jednego nie rozumiem.
                                                    Mietek zły bo nie stawiał na pierwszym miejscu swojej córki.
                                                    Nanoko zła bo... stawiała na pierwszym miejscu swoje dzieci?
                                                    Mam w rodzinie taką Wiolę. Ona zawsze była taka biedna (bez jakiś konkretnych powodów) trzeba było się nad nią pochylać, jej ustępować, brać jej uczucia po uwagę. Bo jej mama nie czuła sie akceptowana, bo dziewczyna miała nadwagę. Były zasady, które stosowano wobec reszty dzieci i te, które stosowano wobec naszej Wioli.

                                                    Podejście nie było „pryncypialne” jak to pięknie nazwałaś. Metaforycznie ujmując: Wiola chciała patyczek, ojciec Wioli kazał Skowronie po ten patyczek zapierniczać w krzaki. A mama skowrony (taka danaide) tłumaczyła co Ci szkodzi, przecież ona taka biedna ta Wiola. Wiola za to nic nie musiała (bo taka delikatna i wrażliwa była).

                                                    I wiesz co, pomimo tych wszystkich starań m. in. mojej matki, nasza Wiola skończyła tak samo jak Wiola z wątku nanoko.

                                                    Dla niej relacja z drugim człowiekiem to jest: dajesz-biorę. Nie przyjdzie do nas na sylwestra „bo to nie dla niej, bo woli z mężem”, a potem strzela focha jak się okaże, że reszta towarzystwa się zjawi i impreza się udała.

                                                    Wioli (tej od nanoko) obecnie nikt nie będzie w stanie pomóc oprócz jej samej. To jest dorosła kobieta. Czasu się nie cofnie.

                                                    Pomijając bezsprzeczalną kwestię winy Mietka za rozpad małżeństwa (jakby nie było odszedł do innej kobiety), ten wątek jest jednym z najbardziej szokujących jakie przeczytałam na tym forum.
                                                  • riki_i Re: subiektywnie 03.11.18, 15:15
                                                    sko.wrona napisała:

                                                    > Pomijając bezsprzeczalną kwestię winy Mietka za rozpad małżeństwa (jakby nie b
                                                    > yło odszedł do innej kobiety), ten wątek jest jednym z najbardziej szokujących
                                                    > jakie przeczytałam na tym forum.

                                                    Przepraszam, ale niby w czym jest szokujący? Nie rozumiem...
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 15:16
                                                    A co to znaczy "skończyła"? Stoczyła się, ma konflikty z prawem, na zasiłkach siedzi?
                                                    Otoczenie ma prawo stawiać dorosłej osobie granice, a ta osoba winna wyciągać wnioski ze swoich doświadczeń. Czas "a bo mnie mama tak wychowała" się skończył. Nie wyciąga - ponosi konsekwencje. Żadna tragedia. Życie.
                                                    Opisywana Wiola, rok po akcji z patyczkami przeżyła odejście tatusia do innej pani. Tatuś początkowo spotykał się z córką, potem odpuścił. W najważniejszym momencie bo w okresie dojrzewania. Potem Wiola straciła matkę. To są jednak inne doświadczenia niż osoby opisywanej przez Ciebie.
                                                    Rozumiem, że jako dziecko miałaś poczucie niesprawiedliwości. Ale to nie Ty "straciłaś" na tym tylko Twoja Wiola.
                                                  • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 20:04
                                                    "Opisywana Wiola, rok po akcji z patyczkami przeżyła odejście tatusia do innej pani. Tatuś początkowo spotykał się z córką, potem odpuścił"

                                                    Ekhm. Córka odpuściła
                                                  • pade Re: subiektywnie 04.11.18, 09:28
                                                    wapaha napisała:

                                                    > "Opisywana Wiola, rok po akcji z patyczkami przeżyła odejście tatusia do innej
                                                    > pani. Tatuś początkowo spotykał się z córką, potem odpuścił"
                                                    >
                                                    > Ekhm. Córka odpuściła

                                                    Wapaha, o relacje z dzieckiem dba RODZIC.
                                                    Dzieci odsuwają się czasem od rodziców w okresie dojrzewania, to zgodne z normą. Nie jest dobrze gdy to samo robi ojciec czy matka.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 09:29
                                                    pade napisała:
                                                    > Wapaha, o relacje z dzieckiem dba RODZIC.

                                                    Tak - jak matka nastawia dziecko przeciw ojcu to jest to podwójnie trudne. Ale o tym przecież nie wspomnisz bo matce-właścicielce wolno wszystko,
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 15:17
                                                    Twoja teoria sypie się w jednym ważnym punkcie: danaide nie jest mamą Wioli. Moje dziecko samo zapiernicza w krzaki albo nie zapiernicza. Bo u mnie nie ma pryncypialności. Jednakże, jak nie zapiernicza to wie jakie będą konsekwencje, bo danaide rozmawia i pomaga jej to wyjaśnić. A jak potem ma żal, to może mieć do siebie, bo danaide pomogła objaśnić tę cholerną rzeczywistość. A żal ma rzadko.

                                                    Natomiast wiem czym są stany lękowe. Mają je dorośli, miewają dzieci. Wiem czym są ograniczenia. Te dziecku też wyjaśniam. I potem moje dziecko może w zakresie swojej empatii i przy poszanowaniu swoich granic (!) podjąć decyzję na co się godzi. Np. ma koleżankę, która słabo się komunikuje - więc owszem, może się z nią pobawić, ale u siebie, bo u siebie zawsze jest fajnie. A w takim parku to jednak potrzeba komunikatywnego dziecka, żeby zabawa się kręciła.

                                                    Tak więc nie przenoś na mnie problemów w Twojej rodzinie. Nie miałam do czynienia z matką Twojej Wioli ani tym bardziej nią nie jestem. Może próbowałabym jej pomóc, ale nic na siłę.

                                                    Co do Nanoko - nie jestem pewna czy w tym czasie Nanoko miała już dziecko, teraz chyba jakieś ma. Spytaj Nanoko. Jak się nie ma dzieci to jednak raczej się ma tylko wyobrażenia na temat bycia matką - i tym bardziej mogła nie być w stanie pomóc matce Wioli. Po prostu chciała, by fajnie się działo w paczce, bo przecież co niby ma zmienić takie macierzyństwobig_grin
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 15:20
                                                    A, teraz ja się pomyliłam - ja szanuję granice córki. Byłam w takich sytuacjach, że się z kims kolegowałam i relacje między dziećmi nie szły. Znajomości się poluźniały. Trudno. Więc to nie jest tak, że wspieram chów Wiol. Jeśli jestem blisko z taką Anią - mogą starać się pomóc. Ale nieczęsto jestem.
                                                  • sko.wrona Re: subiektywnie 03.11.18, 16:03
                                                    Dzięki Danaide za to co napisałaś. Odzyskuję wiarę w zdrowy rozsądek tego forum 😉
                                                  • sko.wrona Re: subiektywnie 03.11.18, 15:41
                                                    Nigdzie nie napisałam, że jesteś mamą Wioli 😁
                                                    Nanoko według Ciebie postępuje źle. Powtarzasz, że postąpiłabyś ineczej. Ja napisałam, że moja mama stosowała się do Twoich rad. Próbowała pomóc.

                                                    „Jak nie zapiernicza to wie jakie będą konsekwencje”, czym to się różni od sytuacji, którą opisywała nanoko? Dlaczego Twoje podejście jest Ok, a nanoko to sekta, bezduszne korpo i jest „pryncypialna”?
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 16:15
                                                    Moje dziecko a) wie jakie są konsekwencje b) samo decyduje czy chce je ponieść. Świadomość+wybór.

                                                    Wiola nie wiedziała jakie będą konsekwencje. Nikt jej tego nie wyjaśnił. Grupa Nanoko, owszem, wyciągała konsekwencje - ale dziecko nie było na to psychicznie przygotowane (brak świadomości) W dodatku, były to konsekwencje wyborów, które tak naprawdę wcale nie musiały być jej wyborami (brak wyboru).

                                                    Można oczywiście też uznać, że konsekwencje nie są najważniejsze, ale umówmy się, dla dobra tego wątku, że jednak konsekwencje trzeba ponosić - ale, ponownie - konsekwencje swoich ŚWIADOMYCH WYBORÓW, a nie lęków matki, na które trzeba przystać, bo jest się dzieckiem.
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 16:27
                                                    Dokładnie o tym pisałam parę godzin temubig_grin tylko ja to nazwałam wsparciem, objaśnianie rzeczywistości bardziej pasuje.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 16:59
                                                    pade napisała:
                                                    > objaśnianie rzeczywistości bardziej pasuje.


                                                    Objaśniasz rzeczywistość każdemu napotkanemu dziecku? big_grin
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 17:20
                                                    Nudna jesteś.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 17:35
                                                    pade napisała:
                                                    > Nudna jesteś.


                                                    W pokazywaniu ciągłego przekraczania absolutnych granic absurdu? Pewnie tak big_grin
                                                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 18:55
                                                    araceli napisała:

                                                    > pade napisała:
                                                    > > Nudna jesteś.
                                                    >
                                                    >
                                                    > W pokazywaniu ciągłego przekraczania absolutnych granic absurdu? Pewnie tak big_grin
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    Ty to masz jednak zdrowie, by tak od kilkuset co najmniej postów prostować, pokazywać wszystkie kłamstwa, przekłamania, półprawdy, złą wolę etc. nawet jakby to było z nudów to i tak szacun.
                                                  • janja11 Re: subiektywnie 03.11.18, 19:02
                                                    O troll trolla pochwalił.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 16:57
                                                    danaide napisała:
                                                    > Wiola nie wiedziała jakie będą konsekwencje. Nikt jej tego nie wyjaśnił. Grupa
                                                    > Nanoko, owszem, wyciągała konsekwencje - ale dziecko nie było na to psychicznie
                                                    > przygotowane (brak świadomości) W dodatku, były to konsekwencje wyborów, które
                                                    > tak naprawdę wcale nie musiały być jej wyborami (brak wyboru).


                                                    Szczęka opada jak się takie rzeczy pisze. Przed rozpoczęciem zabawy dzieci powinny spisać kontrakt, upewniwszy się, że wszyscy wszystko rozumieją, są świadome konsekwencji co się stanie jak czegoś nie zrobią itd. big_grin big_grin big_grin
                                                  • alicia033 Re: subiektywnie 03.11.18, 17:22
                                                    danaide napisała:

                                                    > Wiola nie wiedziała jakie będą konsekwencje.

                                                    czego nie wiedziała?
                                                    Że jak nie pojedzie karmić łabędzi i na lody to nie będzie karmić łabędzi i nie zje tam lodów?
                                                    Toż coś takiego trzylatek ogarnia, a Wiola z czasów, kiedy nanoko o tym wspomina miała wtedy 7-8 lat.
                                                    Dlaczego, danaide, robisz z Wioli dziecko głęboko upośledzone umysłowo?
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 19:44
                                                    A Ty tam alicia byłaś, kijki strugałaś, łabędzie wafelkiem od lodów karmiłaś więc na pewno wiesz jak było dokładnie...
                                                    Reakcje Wioli są nadmiarowe, ale tak reaguje dziecko, z którym się nie rozmawia.
                                                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 19:54
                                                    danaide napisała:

                                                    > A Ty tam alicia byłaś, kijki strugałaś, łabędzie wafelkiem od lodów karmiłaś wi
                                                    > ęc na pewno wiesz jak było dokładnie...

                                                    aaa, znaczy ty tam byłaś i wiesz . no tak. to wszystko wyjaśnia.
                                                    .
                                                  • danaide Re: subiektywnie 03.11.18, 19:56
                                                    Czemu wycięłaś drugie zdanie mojej wypowiedzi. I kto tu manipuluje, słonico?
                                                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 20:13
                                                    danaide napisała:

                                                    > Czemu wycięłaś drugie zdanie mojej wypowiedzi. I kto tu manipuluje, słonico?

                                                    litości, wątek ma prawie 1000 postów, cytuj do czego się odnosisz, jak chcesz odpowiedzi. bo bez tego mogę ci tylko napisać, że cytuję tylko to, co komentuję.
                                                  • szeera Re: subiektywnie 03.11.18, 15:22
                                                    "mam w rodzinie taką Wiolę. Ona zawsze była taka biedna (bez jakiś konkretnych powodów) trzeba było się nad nią pochylać, jej ustępować, brać jej uczucia po uwagę. Bo jej mama nie czuła sie akceptowana, bo dziewczyna miała nadwagę."

                                                    O właśnie, to się chyba przewija w wielu przykładach tego typu. Dzieci w tych grupach mają problem gdy ich rodzice mają problem z daną grupą. W takich przypadkach uważam, że zdrowsze jest żeby dziecko w ogóle w takiej grupie nie było. Po prostu bycie dzieckiem nieakceptowanej szwagierki, kiepskiego brata czy beznadziejnych kuzynów jest zbyt dużym obciążeniem dla dziecka.
                                                  • alicia033 Re: subiektywnie 03.11.18, 17:17
                                                    szeera napisała:

                                                    > O właśnie, to się chyba przewija w wielu przykładach tego typu. Dzieci w tych g
                                                    > rupach mają problem gdy ich rodzice mają problem z daną grupą.

                                                    bzdura.
                                                    Tak, też jestem kuzynką przypadku podobnego do Wioli.
                                                    "Moja" Wiola jest też jedynaczką, jej rodzice byli i są małżeństwem (w każdym razie ani jako dziecko, ani teraz, będąc 40+ nigdy nie słyszałam o żadnej potencjalnej "Basi"), jako rodzice byli eeeee zgodni (znaczy mąż grzecznie godził się z imo nadopiekuńczą matką), "Ania" nie ma żadnego problemu z rodziną i znajomymi męża, no, jak ma - to doskonale to od ponad 50 lat ukrywa, a "Wiola", niestety, wyrosła im baardzo podobna do córki Mietka. Z powodu walniętej matki i niestety, uległego jej, ojca, a nie problemów z grupą.
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 19:21
                                                    > Czy Wioli ktoś zapytał: wolisz jechać tam czy zostać tu: tam po drodze są pewnie
                                                    > jakieś atrakcje (były łabędzie) i lody są bardzo fajne, a tu - pójdziemy na spacer
                                                    > do budki, na lody, które znasz? Szczerze wątpię.

                                                    Litości, było, że Wiola była namawiana na te atrakcje.
                                                    Ile lat miała cała grupa wokół niej skakać?

                                                    > dalej nie mogę usprawiedliwić Mietka czy Nanoko czy paczki - żadne z nich nie miało
                                                    > kompetencji, by Anię wesprzeć i Wioli pomóc. Bo co to znaczy "grzecznie" prosiliśmy/mówiliśmy?

                                                    Nie mieli kompetencji. Poza Mietkiem - niespecjalnie mieli też powód, żeby wspierać osobę, która tę pomoc agresywnie odrzucała.

                                                    > A jakie to ma znaczenie czy grzecznie czy k...y latały jak zeppeliny - Ania czuła się nieakceptowana i osaczona skoro sama podjęła wątek terapii rodzinnej i tego, że nikt z niej wariatki robić nie będzie.

                                                    A to nie przypadkiem Mietek terapię zaproponował, na co Ania się oburzyła, że robi z niej wariatkę?
                                                  • janja11 Re: subiektywnie 03.11.18, 19:25
                                                    To nie przypadkiem opiekę nad córką, sąd powierzył matce,a nie Mieciowi.
                                                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 20:21
                                                    janja11 napisał(a):

                                                    > To nie przypadkiem opiekę nad córką, sąd powierzył matce,a nie Mieciowi.


                                                    tia, jasne, bo w Polsce to sądy ot tak przyznają opiekę nad dziećmi ojcom, a te biedne matki to tak się musza naszarpać by dziecko z nimi zostało. manipulować można subtelnie i topornie bardzo. tak topornie, że nie da się nie zauważyć. w tej drugiej kategorii podium twoje.
                                                  • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 13:06
                                                    I o lodach. Na lody też trzeba sobie zapracować. Jedynym dopuszczonym powodem, żeby rodzic przywiózł kilkulatkowi lody jest zmęczenie albo choroba. Nie daj bogu dziecko nie ma ochoty jechać, bo woli posiedzieć na leżaku albo mu się po prostu nie chce. Wtedy na loda nie zasługuje, przywiezienie mu go byłoby wysoce demoralizujące.
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 20:14
                                                    Tak, przywieź lody w upale na rowerze, jeśli trzeba jechać z pół godziny, jeżeli nie zakładałeś z góry transportu lodów i nie masz torby i wkładów mrożących.
                                                    Masz rację, wina Mietka, że źle się przygotował do wycieczki.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 20:19
                                                    tairo napisała:
                                                    > Tak, przywieź lody w upale na rowerze, jeśli trzeba jechać z pół godziny, jeżel
                                                    > i nie zakładałeś z góry transportu lodów i nie masz torby i wkładów mrożących.
                                                    > Masz rację, wina Mietka, że źle się przygotował do wycieczki.

                                                    Przecież od początku tego wątku retoryka niektórych pań jest taka, że WSZYSCY - absolutnie WSZYSCY są winny oprócz biednej "atakowanej" Ani big_grin
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 21:11
                                                    Masz rację, to w sumie Nanoko wina, że nie wzięła torby i wkładów mrożących, żeby przywieźć lody cudzej księżniczce smile
                                                  • morekac Re: subiektywnie 03.11.18, 21:30
                                                    Przecież nikt nie kazał chyba jechać po te lody - ale za to po kilkunastu latach pamięta się jakieś wtopy z czasów wczesnoszkolnych czy przedszkolnych - do tego to już trzeba mieć bardzo dużo złej woli.
                                                  • ganesza Re: subiektywnie 03.11.18, 21:35
                                                    morekac napisała:

                                                    > Przecież nikt nie kazał chyba jechać po te lody - ale za to po kilkunastu latac
                                                    > h pamięta się jakieś wtopy z czasów wczesnoszkolnych czy przedszkolnych - do te
                                                    > go to już trzeba mieć bardzo dużo złej woli.
                                                    >
                                                    nie trzeba złej woli. wystarczy, że takie sytuacje miały miejsce wciąż i wciąż i w pewnym momencie zaczęły budzić emocje. jakby to były dwa, trzy zdarzenia nikt by ich nie pamiętał. jeśli ich było kilkanaście/dzieścia/dziesiąt żaden problem.
                                                    i trzeba mieć naprawdę dużo, a nawet bardzo dużo złej woli by tego nie rozumieć.
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 21:39
                                                    Toż pół tego wątku jest o tym, że Mietek powinien był Wioli te lody przywieźć, bo dziecko chciało, ale tylko lody, a nie pojechać.

                                                    Nie mów, że nie pamiętasz jakieś spektakularnej histerii, którą ci dziecko urządziło, albo przyjaciółka z dzieciństwa. Owszem, większość się zapomina, ale jak jest coś zapadającego w pamięć (typu właśnie idiotyczna histeria przy obiedzie, że inne dzieci jadły lody z malinami, a ona teraz też chce), to zostaje na długo. No i najwyraźniej takich incydentów z Wiolą było więcej niż przeciętna i bardziej efektownych.
                                                  • morekac Re: subiektywnie 03.11.18, 22:05
                                                    Mietek jest tatuś, tatusiowie robią różne głupie rzeczy dla córeczek. 😁
                                                    Mógłby chociaż dzieciaka uspokoić.
                                                    A jako że mam dzieciątko, które w swej wczesnej młodości szkolnej ryczało z dramatycznym zacięciem, to mogę cię zapewnić, że po kilkunastu latach raczej nie jestem w stanie przypomnieć sobie okoliczności tych ryków. Okoliczności ryków czy wybryków innych dzieci też nie pamiętam.
                                                    Prawdopodobnie dlatego, że nie dyskutowałam na każdym spotkaniu towarzyskim na te tematy,plotkując o jakiejś Wioli czy Ani, to i te wstrząsające wspomnienia się zatarły.
                                                    Po prostu jakieś w sumie bzdety sprzed kilkunastu lat trzeba sobie dodatkowo utrwalić.
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 22:18
                                                    Ciężko się uspokaja dzieciaka, którego za łokieć szarpie matka i podjudza.

                                                    Jeżeli twoje dzieciątko ryczało regularnie, to się pewnie po prostu znieczuliłaś, jak miałaś to praktycznie na co dzień smile
                                                    Mam siostrzeńca późnopodstawówkowego, jego foszków się naoglądałam trochę przez lata, ale tego spektakularnego z rzutem na podłogę przy kasach samoobsługowych i zawodzeniem na pół sklepu, kiedy skrzywdziliśmy go strasznie kupując tylko jeden wybrany przez niego samochodzik, jeszcze długo nie zapomnę.

                                                    Nanoko Wiolę widywała z tego co rozumiem nie częściej niż w weekendy, a raczej co co któryś tam weekend - więc już samych okazji było mniej, to i te histerie się bardziej rzucały w oczy, a raczej uszy.

                                                  • morekac Re: subiektywnie 03.11.18, 22:27
                                                    Zawsze jakieś 5latki ryczały, a 7-8 latki strzelały fochy. Ale po tych kilkunastu latach za cholerę nie pamiętam szczegółów owych okoliczności. To naprawdę trzeba się bardzo postarać, aby pamiętać aż tak dokładnie szczegóły, jakby się to zdarzyło wczoraj.
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 22:42
                                                    Albo musi się histeryk bardzo postarać.

                                                    Oraz - ludzie mają różną pamięć, łącznie z fotograficzną - i wtedy owszem, pamięta się dużo i szczegółowo.
                                                  • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 22:13
                                                    A ty pamietalabys po 16-17 latach, ze obce dziecko plakalo, bo chcialo lody Z MALINAMI? A nie np z truskawkami, jagodami, czy mose czekoladowe. Ja pierdziu, zaprzatac sobie pamiec takimi drobiazgami, w dodatku mnie nie dotyczacymi ...
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 22:19
                                                    Jakby to dziecko zrobiło o taki drobiazg wystarczająco wielką awanturę, to jak najbardziej można zapamiętać, nawet wbrew własnej woli.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 08:38
                                                    iwles napisała:
                                                    > A ty pamietalabys po 16-17 latach, ze obce dziecko plakalo, bo chcialo lody
                                                    > Z MALINAMI?


                                                    Jak już do początku dyskusji nie ma argumentów to trzeba zaatakować autorkę, że śmie coś pamiętać!!! big_grin
                                                  • z_lasu Re: subiektywnie 04.11.18, 09:23
                                                    big_grin Przecież to nie ma żadnego znaczenia z czym były te lody. Trudno, żeby autorka w poście założycielskim rozważała "chyba chodziło o maliny, a może o jagody? nie pamiętam, ale na pewno to były jakieś owoce..." Na potrzeby wątku spokojnie można przyjąć, że maliny i że Bali, chociaż równie dobrze mogły to być Seszele. To jest doskonale nieistotne.
                                                  • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 09:25
                                                    z_lasu napisała:
                                                    > big_grin Przecież to nie ma żadnego znaczenia z czym były te lody.

                                                    Ma takie, że można się dowalić - niezależnie czy autorka napisałaby "lody z malinami", "lody z owocami" czy "lody nie pamiętam z czym". Można się w zależności od potrzeby dowalić do tego, że pamięta ta albo do tego, że nie pamięta smile
                                            • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 12:37
                                              Przecież cały pierwszy post z wątku do danaide właśnie tego dotyczy.
                                          • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 11:28
                                            Wiesz, nie znam tej rodziny, więc trudno mi z tym dyskutować. Większość postów nanoko w tych wątkach starałam się przeczytać i widziałam (już po zmasowanym ataku ematek) jej nieudolne próby ubrania w słowa tego, co dla większości ludzi jest oczywiste i podskórnie wyczuwalne (naturalne konsekwencje, poczucie sprawiedliwości), ale zazwyczaj trudno nam to nazwać. Mimo wszystko sądzę, że to wyglądało tak jak opisałam. Przecież oni nie ukarali Wioli jakoś extra. Po prostu poniosła konsekwencje swojej decyzji. Natomiast od pewnego czasu się zastanawiam czy Wiola przypadkiem nie odstawała wiekowo. Czy nie była tą młodszą, która nie nadąża nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie. I wtedy rodzice powinni ją bardzo mocno wesprzeć, a tu tego wsparcia wyraźnie zabrakło.
                                            • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 11:40
                                              z_lasu napisała:

                                              > Przecież oni nie ukarali Wioli jakoś extra. Po prostu po
                                              > niosła konsekwencje swojej decyzji.

                                              no i na tym powinna była się zakończyć cała sytuacja.
                                              Ale autorka podsumowała to tak, że wydzieranie się przez pół godziny Wioli za lodami z malinami (jakoś nie wierzę, że tak było, no ale niechby nawet) przeszkadzało się w spokojnej konsumpcji obiadu, dlatego ona NIE CHCE takich zachować (w domysle - takich osób) na zjazdach.



                                              > Natomiast od pewnego czasu się zastanawiam
                                              > czy Wiola przypadkiem nie odstawała wiekowo. Czy nie była tą młodszą, która nie
                                              > nadąża nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie. I wtedy rodzice po
                                              > winni ją bardzo mocno wesprzeć, a tu tego wsparcia wyraźnie zabrakło.


                                              Też o tym pomyślałam.
                                              Ale jeśli zanim jeszcze wsiądziesz na rower - już wiesz, że i tak przegrasz (skoro wszystko miało być rywalizacją, a zwycięstwo nagrodą), to zniechęca. Po co, skoro przyjedzie ostatnia ? A i grupa będzie miała pretensje, że opóźnia, że przez nią muszą zwalniać, czekać.
                                              Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce się podkładac dobrowolnie.





                                              • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 11:52
                                                To nawet nie jest kwestia rywalizacji, tylko właśnie tego bycia najsłabszym ogniwem, które opóźnia całą grupę, utrudnia itd. Plus do tego być może nie nadąża mentalnie: nie rozumie pewnych sytuacji, reguł panujących w grupie (takich naturalnych reguł) czy choćby zasady konsekwencji.

                                                Podsumowując: ja tu nie widzę "chorych" zasad panujących w "paczce Miecia" natomiast widzę brak kompetencji wychowawczych u obojga rodziców Wioli. Ale to przecież nie jest w żaden sposób wina autorki.
                                                • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 21:16
                                                  Bycie najsłabszym ogniwem nie jest problemem, jeżeli nie robi się z tego problemu - grupa pojedzie wolniej, poczeka, przekieruje do łatwiejszego zadania - pod warunkiem, że najsłabsze ogniwo wykazuje chęć do bycia częścią grupy, a nie żąda obsługi.
                                            • kochamruskieileniwe Re: subiektywnie 03.11.18, 13:06
                                              z_lasu napisała:

                                              > Wiesz, nie znam tej rodziny, więc trudno mi z tym dyskutować. Większość postów
                                              > nanoko w tych wątkach starałam się przeczytać i widziałam (już po zmasowanym at
                                              > aku ematek) jej nieudolne próby ubrania w słowa tego, co dla większości ludzi j
                                              > est oczywiste i podskórnie wyczuwalne (naturalne konsekwencje, poczucie sprawie
                                              > dliwości), ale zazwyczaj trudno nam to nazwać. Mimo wszystko sądzę, że to wyglą
                                              > dało tak jak opisałam. Przecież oni nie ukarali Wioli jakoś extra. Po prostu po
                                              > niosła konsekwencje swojej decyzji (...)

                                              W tej odnodze się już pogubiłam, więc cytuję wypowiedź, do której się odnoszę.

                                              Mam podobne wrażenie. Nieudolności opisu autorki wątków. Właśnie te naturalne konsekwencje wyborów oraz poczucia sprawiedliwośći przez inne dzieci. Dla dorosłych - te sprawy - to zwykłe pierdoły, dla dzieci niekoniecznie.
                                              I problem nieudolności opisu tych rzeczy oczywistych i podskórnie wyczuwalnych została zinterpretowana twardo jako że trzeba sobie zasłużyc, dyplomy itp itd.

                                              To, oczywiście moje odczucia. I wiem, że autorka takich, a nie innych słów użyła. Tylko, czy rzeczywiście tak jest naprawdę, czy to sprawa nieumiejętnego doboru słów? (no nie wiem, czy to nie jest pytanie retoryczne w tej chwili).

                                              Wdług mnie, Wiola jest sztandarowym przykładem jak jak oboje rozice potrafią skopać dziecku życie. Biernością, brakiem umiejętności kompromisów. Wiola mimo dwudziestu kilku lat nadal jest małą skrzywdzoną dziewczynką. Na marginesie - taką jak mnóstwo emam i uczestniczek np życia rodzinnego. Jedyne co jej może pomóc w ułożeniu sobie dalszego życia - to przepracowanie własnego dzieciństwa...Zapewne fachowa pomoc by się przydała. Bo na rodziców raczej nie ma co liczyć. Jednego juz nie ma, na drugiego ewentualnie, gdy ten też popracuje nad sobą.
                                        • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:23
                                          z_lasu napisała:

                                          > Jaka lekcja wychowawcza, z jakim smrodkiem, co wy wymyślacie? Jest sobie grupa
                                          > ludzi w pięknych okolicznościach przyrody. Pada hasło: może pojedziemy rowerami
                                          > tam i tam? Po drodze wstąpimy na lody, nakarmimy łabędzie i zrobimy jeszcze ki
                                          > lka innych fajnych rzeczy. Część osób decyduje, że jedzie, Ania i Wiola decyduj
                                          > ą, że nie jadą - mają inne plany. I luz. Po powrocie wszystkich na miejsce Wiol
                                          > a płacze, że zjadła inne lody niż reszta, a Ania ma pretensje, że im lodów nie
                                          > przywieźli (WTF? jak mieli to zrobić na rowerach? poza tym one też przecież był
                                          > y na lodach, więc o co chodzi?). Tu nie ma żadnych założeń wychowawczych ani ża
                                          > dnego smrodku. Jest normalna sytuacja i nienormalna reakcja Ani (czy reakcja Wi
                                          > oli jest nienormalna to zależy od tego ile miała wtedy lat).

                                          Ależ jest smrodek. Pomijasz wzrokiem posty Nanoko czy nie doczytałaś?
                                          • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 11:43
                                            Smrodek to jest teraz na forum, gdy nanoko próbuje wytłumaczyć ematkom rzeczy zdawałoby się oczywiste (moim zdaniem próbuje nieudolnie). W tamtych sytuacjach żadnego smrodku nie było. My chcemy w prawo, wy chcecie w lewo - OK, nikomu to nie przeszkadzało. A potem były pretensje, że po lewej nie było tego samego co po prawej.
                                            • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 11:51
                                              z_lasu napisała:

                                              > Smrodek to jest teraz na forum, gdy nanoko próbuje wytłumaczyć ematkom rzeczy z
                                              > dawałoby się oczywiste (moim zdaniem próbuje nieudolnie). W tamtych sytuacjach
                                              > żadnego smrodku nie było. My chcemy w prawo, wy chcecie w lewo - OK, nikomu to
                                              > nie przeszkadzało. A potem były pretensje, że po lewej nie było tego samego co
                                              > po prawej.


                                              Autorka skrzętnie pomija fakt, czy nigdy nie było odwrotnie i np. nigdy nie było pretensji że one czasami wolałyby być po lewej.
                                              To mnie zadziwia. Że 99% tamtych dzieci była zawsze taka JEDNOMYŚLNA, aktywna i nigdy nie marudząca.


                                              • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 11:55
                                                > To mnie zadziwia. Że 99% tamtych dzieci była zawsze taka JEDNOMYŚLNA, aktywna i
                                                > nigdy nie marudząca.

                                                Myślę, że część z tych dzieci tez czasami rezygnowała z pewnych aktywności, ale nie miały potem o to do nikogo pretensji. Mogło też być tak, że była to grupa jednolita wiekowo i płciowo z silnym liderem.
                                                • kota_marcowa Re: subiektywnie 03.11.18, 12:21
                                                  Jeszcze jak żyję nie widziałam dziecka, które przynajmniej raz nie urządziłoby jakiejś sceny. Tylko i myślę, że to jest klucz do całej historii, lubianym wybacza się więcej.
                                                  • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 12:25
                                                    Jak ktoś zrobi scenę raz życiu, to się go lubi i mu się to wybacza. Jak ktoś robi sceny przy prawie każdym spotkaniu to się nie lubi. To nie jest oczywiste? Można mieć do kogoś o to pretensje?
                                      • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:24
                                        lily_evans11 napisała:

                                        > Tak, ja też tak samo odbieram te zajęcia i zabawy. Jako dziecko pewnie nie umia
                                        > łabym się buntowac, jako dorosła uciekam od takich "pożytecznych" i planowanych
                                        > działań że smrodkiem pedagogicznym, jak od ognia. Przyjemność to przyjemność,
                                        > luz, a nie ciągłe sprawdzenie się i uczenie czegoś. Brrr.
                                        >
                                        A ja i jako dziecko i jako nastolatka i jako dorosła szukam takich okoliczność- bo sprawia mi to ogromną FRAJDĘ i świetnie się BAWIĘ
                                        Po raz kolejny widać, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
                                        • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:26
                                          Ale najwidoczniej Wiola nie bawiła się świetnie, co nie znaczy, że jest dziwaczka, po prostu wolała inne rozrywki niż tamta grupa. A dlaczego matka się z nimi ciagala, to pozostaje dla mnie zagadką - może po prostu nie umiała spędzać czasu bez męża.
                                          • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:45
                                            Dla grupy była więc dziwaczką-była inna i nie pasowała do nich.
                                        • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 11:27
                                          wapaha napisała:


                                          > A ja i jako dziecko i jako nastolatka i jako dorosła szukam takich okoliczność-
                                          > bo sprawia mi to ogromną FRAJDĘ i świetnie się BAWIĘ
                                          > Po raz kolejny widać, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia


                                          No widzisz, a ja dostaję gęsiej skórki, kiedy słyszę, że zabawki - to tylko EDUKACYJNE, bo muszą mieć jakiś sens, cel, czegoś nauczyć.
                                          Tak, jakby nie mogły być zabawkami tylko dla zabawy.


                                          • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:46
                                            iwles napisała:

                                            > wapaha napisała:
                                            >
                                            >
                                            > > A ja i jako dziecko i jako nastolatka i jako dorosła szukam takich okolic
                                            > zność-
                                            > > bo sprawia mi to ogromną FRAJDĘ i świetnie się BAWIĘ
                                            > > Po raz kolejny widać, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
                                            >
                                            >
                                            > No widzisz, a ja dostaję gęsiej skórki, kiedy słyszę, że zabawki - to tylko EDU
                                            > KACYJNE, bo muszą mieć jakiś sens, cel, czegoś nauczyć.
                                            > Tak, jakby nie mogły być zabawkami tylko dla zabawy.
                                            >

                                            Ale o co ci teraz chodzi ? Bo jakoś nie potrafię przypasować w kontekście tego co napisałam sformułowania "tylko edukacyjne" ?

                                            Celem zabawy jak najbardziej może być....zabawa wink
                                            >
                                            • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 11:55
                                              wapaha napisała:

                                              >
                                              > Celem zabawy jak najbardziej może być....zabawa wink
                                              > >


                                              a no to oki. Bo z wcześniejszej odpowiedzi wywnioskowałam, że dobrze się bawisz właśnie tylko przy takich zabawach, które muszą mieć jakieś drugie dno (np. czegoś nauczyć itp.)

                                              • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 12:03
                                                To właśnie jest problem forum od dawna- mało kto czyta dosłownie to, co jest napisane- a dopisuje drugie dno inne całkiem od faktycznego wink
                            • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:27
                              lily_evans11 napisała:
                              > Akurat dla mnie nie ma nic paskudniejszego, niz jak grupa wyklucza jakąś osobę.

                              Mhm - jak grupa "wyklucza" to paskudne - jak wyklucza matka - oczywiście to dla dziecka najlepsze big_grin


                              Kocham podwójne standaru jematek-właścicielek big_grin

                              Do tego nagła zmiana retoryki - teraz nie "Wiola nie chciała a matka jej nie zmuszała" tylko matka zabraniała a złe dzieci bawiły się same big_grin
                            • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 23:19
                              Dla mnie równie paskudne jest roszczeniowe wkręcanie się na gotowe.
                              • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:28
                                Nowy nick gazety? Tairo?
                              • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:28
                                Tairo - fotografowałam córkę na plaży na tle CUDZEGO zamku z piasku!
                                I żeby to jednego...
                                • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:33
                                  BTW, a Ty się nigdy Tairo nie fotografowałaś na tle CUDZYCH osiągnięć? Zamków, pałaców, wież, kościołów?...
                                  • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 23:42
                                    Wypychając z kadru autora tegoż osiągnięcia, bo ja MUSZĘ mieć zdjęcie tu, teraz, natychmiast i nieodwołalnie, w momencie cudzej sławy? Nigdy.
                                    • iwles Re: subiektywnie 02.11.18, 23:48
                                      tairo napisała:

                                      > Wypychając z kadru autora tegoż osiągnięcia, bo ja MUSZĘ mieć zdjęcie tu, teraz
                                      > , natychmiast i nieodwołalnie, w momencie cudzej sławy? Nigdy.


                                      😄 za chwile powiesz, ze to Wiola rozwaliła igloo, z zazdrosci.
                                      Nie ponosi cie za bardzo przypadkiem?
                                      • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:50
                                        I tym sposobem na whooooossshhhh rakiecie leci manipulacja Tairo...
                                      • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 00:33
                                        big_grin za chwilę powiesz, że to ja rozwaliłam, z niewiemczego.
                                        Nie ponosi cię za bardzo przypadkiem?
                                • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 23:36
                                  https://i.imgur.com/tyTc1Nl.jpg
                                  • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 23:39
                                    Nie mam takiego wrażeniasmile
                        • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 22:22
                          i rozliczajacymi się sztywno "każdemu według zasług"
                          >

                          A dziwisz się tym dzieciom? Niezła tresura, jak pięciolatka nie może mieć patyka do kiełbasy przyniesionego i wystruganego przez ojca, tylko koniecznie osobiście.
                          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:28
                            O tym właśnie mówię. Na wszystko trzeba zapracować, wykazać się, zrobić coś, żeby coś mieć, nie ma przyjemności samej w sobie, a nie jako nagroda. To faktycznie tresura.
                            Sama miałam bardzo pryncypialną matkę, na dłuższą metę ciągłe wychowywanie i formowanie , kształtowanie, narzucanie tylko "wartościowych " wyborów i zachowań powoduje bunt.
                      • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:24
                        Ja też się dziwię, nie przyszłoby mi do głowy coś podobnego.
                        Nie czytałam całego wątku, nie wiem więc, o jaką tezę chodzi.
                        Dla mnie każde dziecko, nawet zupełnie obce i nie mające nic wspólnego z budowaniem, mogłoby się sfotografować.
                        • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 06:25
                          I Wioli zapewne też by pozwolono, tyle, że... nie zdążyła, bo budowla się zawaliła. Za to Ani zdążyła obrazić dzieci wyrażając się pogardliwie o ostatecznym efekcie ich pracy.
                    • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:13
                      Jeżeli była to fafnasta sytuacja z serii, że Wiola białej rączki nie przyłożyła, ale z efektów cudzej pracy chce skorzystać, to nawet dziecko w pewnym momencie poczuje, że jest wykorzystywane.
                      • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 22:14
                        No no no, ale mi korzyść. Iglo się wyświeci od zdjęcia big_grin
                        • tairo Re: subiektywnie 02.11.18, 22:21
                          Rozumiem, że ty nie miałabyś problemów, gdyby dziubdziuś ci się poskarżył, że za projekt zespołowy wszyscy dostali piątki, włącznie z klasową Wiolą, która paluszkiem nie kiwnęła, mimo że piątka była tylko dlatego, że twój dziubdziuś odwalił jej działkę?

                          Po którym takim przypadku poleciałabyś robić dżihad?
                          • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:23
                            a... bo dziubdziś to zupełnie co innego...
                          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:31
                            Jeszcze raz, życie rodzinne i towarzyskie to nie szkoła i odwrotnie.
                      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:22
                        owszem fyfnasta...
                    • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:21
                      Prawda?
                      Sekta jak ta lala!
                • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:07
                  Ok, Ania miała lękowe zachowania i przenosiła je na Wiolę. Ale Wioli nikt nie pomógł. Dzieci grały w tę samą grę co dorośli. Wiola nie budowała, bo nie pozwoliła jej mama. Ale czemu nie mogła choć mieć głupiej fotki?
                  I tak, to było niefajne dla dzieciaków, ale najniefajniejsze - dla samej Wioli.
                  • chatgris01 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:11
                    No i chyba dlatego wlasnie, ze takie incydenty byly najniefajniejsze dla samej Wioli, autorka miala zastrzezenia do sposobu wychowywania dziecka przez Anie? Bo uwazala, ze to je krzywdzi?
                    • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:15
                      I dlatego rozmawiała o tym z Mietkiem, którego generalnie najbardziej interesowało przednie koło roweru?
                      Uhm.
                      • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:07
                        Po sposobie komunikowania się Nanoko na forum wnoszę, że rozmowa z Anią skończyłaby się ripostą wujka Staszka ze strony Ani. I wcale się nie dziwię. W życiu bym nie pozwoliła, żeby ktoś tak zasadniczy i bezkompromisowy mnie pouczał.
                  • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:15
                    nie, bo fotka to był "dyplom dla tych co budowali" i to było dla nich ważne.
                    jakby igloo ustało to sobie by i turyści mogli robić z mim zdjęcia, ale na ten jeden moment to było tylko dla nich.
                    Dla tych co budowali. To była ich nagroda. To było ich wyróżnienie.
                    I należała im się za wysiłek i prace która włożyli.

                    Na dyplomie nie pisze się wszystkich dzieci z przedszkola, tylko tych co brały udział w zawodach.
                    Nawet jakby nie wiem jak tym innym było przykro
                    Bo to byłoby STRASZNIE niesprawiedliwe dla tych co coś robili.
                    • danaide Re: subiektywnie 02.11.18, 22:17
                      Chyba mamy inne pojęcie "strasznie". Nikt dzieciom nie wytłumaczył, że Wiola nie budowała nie dlatego, że nie chciała, ale dlatego, że dorosły jej nie pozwolił? I że mogą się podzielić swoją dumą i sprawić radość innemu dziecku?
                      To ja chyba czego nie rozumiem o świecie, ludziach i dzieciach.
                      • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:21
                        danaide napisała:
                        > Chyba mamy inne pojęcie "strasznie". Nikt dzieciom nie wytłumaczył, że Wiola ni
                        > e budowała nie dlatego, że nie chciała, ale dlatego, że dorosły jej nie pozwoli
                        > ł? I że mogą się podzielić swoją dumą i sprawić radość innemu dziecku?


                        Już widzę jaki dżihad zrobiłaby Ania jakby ktoś głośno powiedział "Wiola nie budowała bo jej mama nie pozwoliła" big_grin A odklepane jematki stwierdziłyby kolejny atak na Anię, na jej sposób wychowania itd. big_grin
                    • no-tak-ale Re: subiektywnie 02.11.18, 22:23
                      No ale te fotkę dla tych co budowali to już mieli. Wiola chciała inną fotkę. Gdyby któreś z rodziców chciało sobie zrobić fotkę z igloo to też by mu nie pozwolono?
                      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 22:46
                        igloo się zj...ało i tyle, bo wylazł z niego gość co trzymał strop. Bo już mu się nie chciało trzymać . Z pewnością w ten sposób wykluczył Wiole z grupy oraz zaatakował Anie i był narzędziem w rękach krwiożerczej sekty..
                    • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:24
                      nanokogirl napisała:

                      > nie, bo fotka to był "dyplom dla tych co budowali" i to było dla nich ważne.
                      > Dla tych co budowali. To była ich nagroda. To było ich wyróżnienie.
                      > I należała im się za wysiłek i prace która włożyli.

                      A ja myślałam, że to była tylko taka fajna zabawa bez spinki...
                      • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 06:43
                        Tak. Tak było. Dopóki ktoś nie spróbował się podłączyć pod efekty tej zabawy. Razem się bawimy, razem budujemy, razem mamy satysfakcję ze wspólnego wysiłku i z efektów. Po czym przychodzi ktoś, kto nie brał w tym udziału i mówi "dajcie, bo ja chcę". Dzieci mają bardzo silne poczucie sprawiedliwości. I ta sytuacja ewidentnie w to poczucie godziła. Gdyby to była pierwsza taka sytuacja dzieci pewnie nie miałyby nic przeciwko i przyjęłyby Wiolę do grupy, żeby razem z nimi brała udział w następnej akcji. Ale to nie była pierwsza sytuacja i Wiola zawsze zgłaszała się na gotowe, żeby spijać śmietankę bez żadnego wysiłku. Ja się naprawdę dzieciom nie dziwię.
                        • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:53
                          Ale jaką śmietankę spijała ta Wiola?? Zjadła kiełbaskę mimo, ze nie miała patyka? Wywalono ją sprzed igloo, a lody zjadła bez malin?
                          Brak mi słów...
                          Jeśli cała grupa pracuje, a potem korzysta z owoców pracy, a ktoś przychodzi i też chce z tych owoców korzystać można się zachować różnorako:
                          - nie dam Ci, nic nie robiłaś, spadaj
                          - dam ci spróbować, podoba ci się? dobre? sama robiłam!
                          - chcesz? ok, ale następnym razem robisz z nami; - ale mama mi nie pozwala; - ok, zapytamy twojej mamy czy ci pozwoli
                          Jak zachowały się dzieci z grupy?
                          • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:02
                            pade napisała:
                            > Wywalono ją sprzed igloo,

                            Znikąd jej nie wywalono. Standardowa jematka - wymyśla sytuacje byle pasowały do tezy big_grin
                          • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 11:02
                            Ale to nie była pierwsza taka sytuacja. Jeśli dzieci raz, drugi, piąty zareagowały tak:

                            > - dam ci spróbować, podoba ci się? dobre? sama robiłam!
                            > - chcesz? ok, ale następnym razem robisz z nami; - ale mama mi nie pozwala; - ok, zapytamy
                            > twojej mamy czy ci pozwoli.

                            A za szóstym razem sytuacja się powtórzyła, to nie ma się co dziwić, że zareagowały tak:

                            > - nie dam Ci, nic nie robiłaś, spadaj

                            Naprawdę, dzieci mają wrodzone silne poczucie sprawiedliwości i nikt z dorosłych nie musiał ich tego uczyć.

                            > Ale jaką śmietankę spijała ta Wiola?? Zjadła kiełbaskę mimo, ze nie miała patyk
                            > a? Wywalono ją sprzed igloo, a lody zjadła bez malin?

                            Nie spijała, bo jej na to nie pozwolono. Kiełbasę na pewno zjadła, ale nie miała swojego patyka do zastrugania i o to był płacz. Lody zjadła, ale płakała, że inne niż reszta. Na zdjęcie się nie załapała, bo nie zdążyła (gdyby budowała, to by zdążyła). Dorośli i dzieci pozwalali po prostu, żeby Wiola ponosiła konsekwencje swoich decyzji i swoich działań. Bardzo zdrowe podejście. A Wiola oczekiwała, że tych konsekwencji nie będzie ponosić i że wysiłkiem innych dostanie to samo co oni.
                            • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:27
                              Jeśli. No właśnie.
                              Przeczytaj uważnie. To są wspomnienia z max dwóch wyjazdów. Sprzed 16 lat. Trzy sytuacje. Faktycznie, karygodne zachowanie.
                              • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 11:28
                                pade napisała:
                                > Przeczytaj uważnie. To są wspomnienia z max dwóch wyjazdów. Sprzed 16 lat. Trzy
                                > sytuacje. Faktycznie, karygodne zachowanie.

                                No - teraz 'max 2'. Jakby aktorka opisała 10 to byś wróciła do retoryki 'a ską ona może tyle pamiętać po 16 latach' big_grin

                                Jak nie kijem go to pałką big_grin
                              • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 11:45
                                No, tak, faktycznie, autorka powinna tu streścić całe 24 lata ze szczegółami.
                                • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 13:45
                                  Te trzy sytuacje, które streściła, włącznie z zapamiętaniem dialogów sprzed 16 lat, mają świadczyć o tym, jak okropnym rodzicem była Ania i jak rozwydrzonym dzieckiem Wiola?
                                  Z życia każdego człowieka, włącznie z Tobą i Twoim dzieckiem można wybrać sytuacje, które nie będą świadczyć na korzyść. To jest chyba oczywiste?
                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 13:47
                                    pade napisała:
                                    > Te trzy sytuacje, które streściła, włącznie z zapamiętaniem dialogów sprzed 16
                                    > lat, mają świadczyć o tym, jak okropnym rodzicem była Ania i jak rozwydrzonym d
                                    > zieckiem Wiola?

                                    To były przykłady. Wiesz co to przykład? big_grin
                                  • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 13:55
                                    Jak wobec tego opisać na forum jakikolwiek temat dotyczący czegoś więcej niż pojedynczej sytuacji tramwaju? To zawsze będzie zbiór spostrzeżeń dokonanych przez autora i przez jego poglądy przefiltrowanych.
                    • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:42
                      Straszne to są wasze zasady i sztywne metody wychowawcze. A nie może być tak coś fajnego bez wcześniejszego wysiłku i nagród, przyjemność dla samej przyjemności? We wszystko najpierw trzeba włożyć pracę?
                      • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:44
                        O, też miałam takie skojarzenie. Najpierw trzeba zapracować, zasłużyć, postarać się, udowodnić wysiłek etc. Upiorne.
                        • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:46
                          triss_merigold6 napisała:
                          > O, też miałam takie skojarzenie. Najpierw trzeba zapracować, zasłużyć, postarać
                          > się, udowodnić wysiłek etc. Upiorne.

                          Twój dziubuś to dostaje dyplomy/nagrody za samo bycie? Bo jakoś niedawno dumna byłaś z jego osiągnięć sportowych - to co - za nic dostał?
                          • kota_marcowa Re: subiektywnie 02.11.18, 22:53
                            Dyplomy? Nagrody? Porównujesz zabawę w śniegu kilkulatków do osiągnięć sportowych? Puknij się.
                          • aqua48 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:55
                            araceli napisała:

                            > Twój dziubuś to dostaje dyplomy/nagrody za samo bycie?

                            Bycie też jest ważne i nie wszystko przelicza się w życiu na dyplomy i nagrody.
                            • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:57
                              Zaraz, to chyba miały być wyjazdy wypoczynkowo-rekreacyjne, a nie motywacyjne dla 5-latków? Chyba, że coś przeoczyłam i towarzystwo Miecia miało ambicje trenować przedszkolaki do wyścigu szczurów.
                            • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:59
                              aqua48 napisała:
                              > Bycie też jest ważne i nie wszystko przelicza się w życiu na dyplomy i nagrody.


                              Błahahahahahahahahahahahahahahahaha big_grin
                              • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:03
                                Powiedziała, co wiedziała.
                          • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:55
                            Odróżniamy profesjonalny trening od zabawy w gronie rówieśników podczas lightowego wyjazdu.
                            Rozumiesz, te wspólne wyjazdy Miecia z jego paczką, teoretycznie miały służyć odpoczynkowi i rozrywce uczestników, a nie rywalizacji i zdobywaniu dyplomów.
                            • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:57
                              triss_merigold6 napisała:
                              > Odróżniamy profesjonalny trening od zabawy w gronie rówieśników podczas lightow
                              > ego wyjazdu.

                              Ale już pracy zespołowej od rywalizacji nie odróżniasz big_grin Twoje dzieci nigdy nie dostały nagrody za coś, co zrobiły poza "profesjonalnym treningiem"?
                              • triss_merigold6 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:05
                                Owszem ale nie było to efektem chorych rojeń rodziców i przedziwnego kołczowania.
                                • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 23:18
                                  triss_merigold6 napisała:
                                  > Owszem ale nie było to efektem chorych rojeń rodziców i przedziwnego kołczowani
                                  > a.

                                  Jakie kołczowanie??? Dzieci wymyśliły sobie zabawę i wymyśliły w jaki sposób uwiecznią swój sukces. Umiejętności czytania zanikły?
                          • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 22:57
                            Ale jest tez mnóstwo dzieci, które nie mają potrzeby i ochoty do tych dyplomów dążyć. I znowu, rodzina i grupa przyjaciół, to nie szkoła ani zawody sportowe, to przestrzeń, w której ludzie mają po prostu czuć się dobrze, a nie zbierać dyplomy i na wszystko się zaslugiwac. Koleżanka córki ma taki dom, w którym liczą się glownie osiągnięcia. Obecnie ma zaburzenia odżywiania, chodzi do psychiatry, matka nadal nie rozumie, ze bezustannie wywiera na nią presję.
                            • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 22:58
                              lily_evans11 napisała:
                              > Ale jest tez mnóstwo dzieci, które nie mają potrzeby i ochoty do tych dyplomów
                              > dążyć.

                              Owszem - więc ich nie dostają. Tylko dlaczego potem jest ryk?
                              • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:02
                                Bo coś, co miało byc zabawą, nagle zmienilo się w zawody. I wyroznianie lepszych, i gorszych.
                                • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 23:04
                                  lily_evans11 napisała:
                                  > Bo coś, co miało byc zabawą, nagle zmienilo się w zawody. I wyroznianie lepsz
                                  > ych, i gorszych.

                                  Bullshit. Była współpraca zwieńczona sukcesem, który współtworcy uwiecznili wspólnym zdjęciem.
                                  • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:07
                                    Całkiem jak w korpo.... a kiedys w tzw. czynie społecznym ... prawdę mówiąc, w życiu towarzyskim po 2, 3 takich akcjach zwiewalabym z tych klimatów w podskokach, ta cala Ania byla za mało asertywna.
                                    • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 23:20
                                      lily_evans11 napisała:
                                      > Całkiem jak w korpo....

                                      A to w korpo wpada się na pomysł uwiecznienia danej chwili/wydarzenia na zdjęciu? big_grin

                                      Ja mam na przykład kilka grupowych fotek uwieczniających koniec spływu kajakowego. Z oczywistych względów są na nim tylko Ci, którzy dopłynęli do końca. Okrutni my - powinniśmy dowieźć na metę tych, którzy zapili i nie chciało im się wiosłować drugiego dnia big_grin
                                      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:33
                                        no, tak by pasowało smile bo teraz są wykluczeni z grupy 🤣🤣
                                      • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 06:48
                                        > Ja mam na przykład kilka grupowych fotek uwieczniających koniec spływu kajakowe
                                        > go. Z oczywistych względów są na nim tylko Ci, którzy dopłynęli do końca.

                                        10/10
                                        • morekac Re: subiektywnie 03.11.18, 07:04
                                          z_lasu napisała:

                                          > > Ja mam na przykład kilka grupowych fotek uwieczniających koniec spływu ka
                                          > jakowe
                                          > > go. Z oczywistych względów są na nim tylko Ci, którzy dopłynęli do końca.
                                          >


                                          Raczej trudno, żeby byli na niej ci, których tam w tym momencie nie było...
                                          Wiola była obok, możnaby ją potem usunąć z tego zdjęcia, jak komu przeszkadzała.
                                          • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 07:32
                                            > Raczej trudno, żeby byli na niej ci, których tam w tym momencie nie było...

                                            Ale pewnie parę postronnych osób by się znalazło na mecie.
                                            • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 08:00
                                              z_lasu napisała:

                                              > > Raczej trudno, żeby byli na niej ci, których tam w tym momencie nie było.
                                              > ..
                                              >
                                              > Ale pewnie parę postronnych osób by się znalazło na mecie.


                                              Ciekawe, czy na zdjeciu byli tylko ci, co wioslowali, a ci, ktorzy byli "pasazerami" i dali sie wiezc zostali od zdjecia odsunieci. Wszak wysilku zadnego nie wlozyli, wiec za co nagroda 😛
                                              • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 08:50
                                                iwles napisała:
                                                > Ciekawe, czy na zdjeciu byli tylko ci, co wioslowali, a ci, ktorzy byli "pasaze
                                                > rami" i dali sie wiezc zostali od zdjecia odsunieci. Wszak wysilku zadnego nie
                                                > wlozyli, wiec za co nagroda 😛

                                                Kajaki były pojedyncze. Popisuje się odklepaniem dalej big_grin
                                                • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 10:49
                                                  araceli napisała:


                                                  > Kajaki były pojedyncze. Popisuje się odklepaniem dalej big_grin


                                                  a gdyby były podwójne, a wiosłowała cały czas tylko jedna osoba ?
                                                  • araceli Re: subiektywnie 03.11.18, 10:52
                                                    iwles napisała:
                                                    > a gdyby

                                                    A co jeszcze wczoraj pisałaś o 'gdybaniu'? Jakaś logika, konsekwencja może?
                                                  • tairo Re: subiektywnie 03.11.18, 19:27
                                                    A gdyby tam przedszkole było?
                                      • asia_i_p Re: subiektywnie 03.11.18, 09:11
                                        A gdyby czekali na mecie i ustawili się z wami do zdjęcia, kazalibyście im spadać?
                                  • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:19
                                    usiłowałam napisać, ze najpewniej nie rowery były problemem tylko brak szanowania i umiejętności pracy zespołowej, to mnie zjadły
                                    • lily_evans11 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:32
                                      Ale życie rodzinne czy spotkania z przyjaciółmi dla nieodklepanych ludzi nie opierają się na pracy zespołowej, tylko raczej na wytchnieniu od tejże!
                                      • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 10:37
                                        Lily- mało wiesz chyba o spotkaniach z przyjaciółmi wink Praca zespołowa zawsze jest w zespole - nawet jeśli wszyscy piją z gwinta Johnego Walkera , a potem jeden przytrzymuje głowę przy wymiotach a całość odprowadza się nawzajem do domu. Nie bądź sztywniara - nie dziel życia na czarno-białe, zasady-anarchię, pracę-zabawę. Życie się przenika. Dzieciaki wymyśliły sobie zabawę taką a nie inną, fajnie się bawiły pracując zespołowo przyszła Wiola i chciała spijać śmietankę. Dzieciaki zareagowały słusznie- nie pracowała , nie zasłużyła a chciała mieć w tym swój udział. Normalna reakcja dzieci, normalna reakcja LUDZKA.
                                        • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:59
                                          Spędzałam sporo weekendów w grupie, kilkunasto i więcej osobowej. Były małe dzieci i starsze i nastolatki. Zdobywaliśmy szczyty, zaliczaliśmy szlaki, robiliśmy ogniska. Nie było żadnej rywalizacji ani pracy. Nie rozumiem o czym Ty piszesz, ani o czym pisze autorka. Serio.
                                          Może dlatego, że nie pracuję w korporacji?
                                          • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:07
                                            A może dlatego pade, że pod pojęciem praca rozumiesz obowiązek wykonania czegoś w zamian za płacę ?
                                            Ja pod pojęciem praca zespołowa rozumiem wspólne działanie w jakimś celu ( wspólne zdobycie szczytów, wspólne zrobienie ogniska ( szukanie patyków, kory, układanie ogniska, podpalanie, podtrzymywanie ognia ). Czy jak dzieci są podzielone na dwie grupy i jedna ma za zadanie wymyślić przyrząd do karmienia żyraf a druga skonstruowanie wybiegu dla surykatek - to to będzie praca w kontekście rywalizacji i obowiazku czy też praca w kontekście wspólnego działania ?
                                            p.s.
                                            Ja też nie pracuję w korporacji ( od lat ) ale pracuję w firmie , w której ważne jest współdziałanie-praca zespołowa
                                            • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:20
                                              Ale takich zadań zespołowych dla dzieci jest od chu... w szkole, brzydko mówiąc, w młodszych klasach niemal bez przerwy. Nawet teraz córka ma taką glupkowata polonistke, która zamiast uczyć ich pisać, ciągle każe robić z czegoś jakieś notatki w grupach, uzgodnić końcowa wersję i to się ciągnie w nieskończoność, bo można mieć naprawdę własne interpretacje co do tekstów literackich. A jak masz akurat słaba i nie zainteresowana grupę, to już w ogóle szajs, bo te płody wspólnej myśli są niestety oceniane. I ja świetnie rozumiem, że dzieciakowi w czasie wolnym może się wreszcie czegoś nie chcieć i tyle. Ileż można grupowo pracować, człowiek jednak jest w pierwszym rzędzie odrębną istotą, a potem dopiero częścią zespołu.
                                              • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:29
                                                lily_evans11 napisała:

                                                > Ale takich zadań zespołowych dla dzieci jest od chu... w szkole, brzydko mówiąc
                                                > , w młodszych klasach niemal bez przerwy. Nawet teraz córka ma taką glupkowata
                                                > polonistke, która zamiast uczyć ich pisać, ciągle każe robić z czegoś jakieś no
                                                > tatki w grupach, uzgodnić końcowa wersję i to się ciągnie w nieskończoność, bo
                                                > można mieć naprawdę własne interpretacje co do tekstów literackich. A jak masz
                                                > akurat słaba i nie zainteresowana grupę, to już w ogóle szajs, bo te płody wsp
                                                > ólnej myśli są niestety oceniane. I ja świetnie rozumiem, że dzieciakowi w cza
                                                > sie wolnym może się wreszcie czegoś nie chcieć i tyle. Ileż można grupowo praco
                                                > wać, człowiek jednak jest w pierwszym rzędzie odrębną istotą, a potem dopiero c
                                                > zęścią zespołu.
                                                >
                                                Lily, piszesz nie na temat. Mowa jest o DOBROWOLNYCH wyjazdach w czasie wolnym , które były atrakcyjne dla dzieci. Widać te dzieci lubiły siebie na tyle, że chętnie i miło spędzały ze sobą aktywnie czas. Doskonale to rozumiem bo sama miałam kilka takich paczek - i u siebie na podwórku, u babci na wsi, na wyjazdach turystycznych ( inna paczka nad morzem a inna w górach ) na obozach sportowych.
                                                I mamy różne spojrzenia ( wynikające z osobowości przecież ). Wg mnie człowiek jest ISTOTĄ STADNĄ . I twoje życie potwierdza twoją tezę - że w pierwszym rzędzie człowiek jest odrębną istotą ( i masz słuszność ) a moje życie potwierdza moją tezę ( 90% mojego życia to grupa- taka lub inna )- i ja tez mam słuszność.
                                                Te dzieci nie miały żadnego problemu ze sobą. Problem miała WIola i ona była dla nich problemem.
                                                Tu pojawia się po raz kolejny to, co zauwazyłaś wyżej-po co ta Anka ją ciągała na te wyjazdy ?
                                                • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:37
                                                  Tu się zgadzam. Jeśli dziecku albo mnie coś nie pasuje, to się odsuwam. Może to był jakiś konflikt na linii żona /mąż i miała do wyboru spędzanie czasu bez męża na swoich warunkach, albo z nim na jego warunkach.
                                                • szeera Re: subiektywnie 03.11.18, 13:33
                                                  "Wg mnie człowiek jest ISTOTĄ STADNĄ"

                                                  No jest w jakimś stopniu, różnice osobnicze są tu bardzo duże. Ale to, że Wiola nie odnajdywała się w tej grupie nie znaczy, że nie mogłaby odnajdywać się dobrze gdzie indziej. Przecież to nic niezwykłego, że dzieci rezygnują z harcerstwa bo "koledzy byli niefajni", a odnajdują się w drużynie piłkarskiej. Rodzice przecież nawet dzieciom szkoły zmieniają z tego powodu.

                                                  Jeśli Wioli w tej grupie było tak źle, to Mietek powinien zadbać o córkę i przestać ją w tę grupę wkładać. On wybrał znajomych i kuzynów ponad córkę. Jeszcze pamiętajmy, że to wszystko się dzieje rok przed rozwodem więc pewnie zachowanie Ani i Mietka to już efekt rozpadającego się związku.
                                                  • chatgris01 Re: subiektywnie 03.11.18, 13:43
                                                    Mietek swoja droga, ale nie moge pojac, po co Ania tam jezdzila, skoro tak jej nie odpowiadalo, i jednoczesnie wykluczala corke z grupy. Mniej by ja skrzywdzila (a i siebie pewnie tez, no ale ona w przeciwienstwie do dziecka miala wybor), jakby wcale nie jezdzila. I nie rozumiem tez, dlaczego nie mogla puscic corki samej z ojcem? Ponoc na poczatku malej takie pobyty odpowiadaly (jakby przestaly odpowiadac, to inna sprawa, nie jestem za zmuszaniem). A sama w tym czasie moglaby spedzic przyjemnie czas po swojemu...
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 13:47
                                                    Może chciała mieć Basię na oku?
                                                  • chatgris01 Re: subiektywnie 03.11.18, 14:04
                                                    A Basia juz wtedy jezdzila? Bo nie pamietam.
                                                    No i nawet jesli Basia juz jezdzila, to chyba jednak dziecko powinno byc dla Ani wazniejsze, niz manie rywalki na oku? (skoro uwazala, ze jest delikatne i nie powinno uczestniczyc w zajeciach grupy, bo mu szkodza).
                                                  • szeera Re: subiektywnie 03.11.18, 14:10
                                                    "A Basia juz wtedy jezdzila? Bo nie pamietam.
                                                    No i nawet jesli Basia juz jezdzila, to chyba jednak dziecko powinno byc dla Ani wazniejsze, niz manie rywalki na oku?"

                                                    Nie wiem, ja miałam raczej na myśli, że robiła to co mąż chciał bo i tak było już kiepsko między nimi. Ale zobacz, mówisz, że Ania powinna postawić dziecko wyżej niż męża. A co z Mietkiem? On nawet nie chciał postawić dziecka przed znajomymi, kuzynami i rowerem.
                                                  • chatgris01 Re: subiektywnie 03.11.18, 14:22
                                                    Mietek tez powinien miec ustawiony priorytet na dziecko, jak kazdy ojciec (i matka) zreszta. Ale jesli Wiola (przynajmniej na poczatku) rzeczywiscie lubila te wyjazdy, to moze moglby wyjezdzac on sam z corka? Ale wyglada, ze o to nie zawalczyl, bo nie umial albo mu sie nie chcialo. Szkoda.
                                                  • szeera Re: subiektywnie 03.11.18, 14:01
                                                    "Mietek swoja droga, ale nie moge pojac, po co Ania tam jezdzila, skoro tak jej nie odpowiadalo, i jednoczesnie wykluczala corke z grupy."

                                                    Prawdopodobnie próbowała utrzymać małżeństwo (to było rok przed rozwodem). Trzeba też brać poprawkę, że autorka w swoich opowieściach wybiela Mietka, a oczernia Anię (nawet jeśli nie robi tego świadomie).
                                                • z_lasu Re: subiektywnie 04.11.18, 09:35
                                                  Wapaha, ja akurat nie jestem istotną stadną, stada unikam przez całe życie jak tylko mogę. Zawsze byłam trochę z boku grupy na własne życzenie. I prawie nigdy nie powodowało to odrzucenia przez grupę. Ale też nigdy nie dawałam grupie do zrozumienia, że jestem lepsza albo że mi się więcej należy. Dawałam grupie coś od siebie, tyle że nie koniecznie w działaniach kolektywnych, wybierałam dla siebie nisze, które pozwalały na działania indywidualne. Piszę to, żeby pokazać, że tak też się da - można nie lubić stada i żyć z nim w zgodzie.
                                              • z_lasu Re: subiektywnie 04.11.18, 09:38
                                                > I ja świetnie rozumiem, że dzieciakowi w czasie wolnym może się wreszcie czegoś nie chcieć
                                                > i tyle.

                                                Ale problem nie był w tym, że Wiola rezygnowała z działań grupowych tylko w tym, że rezygnowała z działań, ale oczekiwała udziału w owocach tych działań.
                                            • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:32
                                              wapaha napisała:

                                              > A może dlatego pade, że pod pojęciem praca rozumiesz obowiązek wykonania czegoś
                                              > w zamian za płacę ?

                                              Absolutnie nie. Znam doskonale pojęcie pracy, za którą nie dostaje się wynagrodzenia a jedynie satysfakcję.

                                              > Ja pod pojęciem praca zespołowa rozumiem wspólne działanie w jakimś celu ( wspó
                                              > lne zdobycie szczytów, wspólne zrobienie ogniska ( szukanie patyków, kory, ukła
                                              > danie ogniska, podpalanie, podtrzymywanie ognia ).

                                              No niech będzie. Podczas moich wyjazdów, część dzieci zbierała gałęzie, część rozpalała ognisko, część piekła. One SAME się podzieliły i była to zdecydowanie mniejsza grupka (ta pracująca) niż liczba nieletnich uczestników. Jedli wszyscy. Afer, że ktoś nie zbierał czy nie piekł a je, nie zarejestrowałam.
                                              Czy jak dzieci są podzielone
                                              > na dwie grupy i jedna ma za zadanie wymyślić przyrząd do karmienia żyraf a dru
                                              > ga skonstruowanie wybiegu dla surykatek - to to będzie praca w kontekście rywal
                                              > izacji i obowiazku czy też praca w kontekście wspólnego działania ?

                                              Praca w kontekście rywalizacji. To jest zadanie konkursowe. Nie obowiązek, chyba, że rodzice zmuszają i dzieci nie mają wyjścia i muszą uczestniczyć, tylko zabawa z formą rywalizacji.
                                              • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:37
                                                Dokładnie Pade, dzieci SAME się dzieliły, ewentualnie "koordynator" podpiwiadał co mają robić jeśli ktoś nie miał jeszcze obycia.

                                                JA nie opisałam rywalizacji. ( żyrafa i surykatki )KAżda grupa robi coś innego- nie ma wygrywajacego czy przegrywajacego- Duża grupa podzielona jest na dwie mniejsze bo trzeba wykonać dwa urządzenia, oba równie potrzebne
                                                • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 12:10
                                                  Pominęłaś istotny fragment. Robili to chętni! Nie było podziału na tych co zapracowali i nie zapracowali.
                                                  Gdyby był, to sama nie zjadłabym nic. Na żadnym grillu nic bym nie zjadła, bo mój mąż go obsługuje. Czyli tylko on zasłużył.
                                                  • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 12:12
                                                    No dobra, zapracował.
                                                  • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 18:04
                                                    Założę się, że miałaś inny wkład w grupę i wszyscy o tym wiedzieli. Dlatego było sprawiedliwie.
                                                    Wiola-z tego co jest napisane - nie podejmowała żadnego trudu i wkładu w życie grupy ( i już nie ma co dywagować czy to wina Ani, czy Mietka czy DuchaGór )
                                        • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:24
                                          No błagam ciebie, wiesz ja mogę dyskutować, ale nie z kimś, kto mi bezustannie przypina jakieś etykiety, a to robisz. Ze znajomymi to ja się chce wyluzowac, pośmiać, pogadać i tyle, a jak przegielam, to wracam do domu taksówka i basta. Nie oczekuję od ludzi, z którymi po prostu spędzam wolny czas i ma mi być miło, postawy typu jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.
                                          • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:29
                                            Przepraszam, jeśli poczyłaś się "etykietowana"- nie miałam takiego zamiaru
                                • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:30
                                  lily_evans11 napisała:

                                  > Bo coś, co miało byc zabawą, nagle zmienilo się w zawody. I wyroznianie lepsz
                                  > ych, i gorszych.
                                  >
                                  Lily ! Skąd Ty to wzięłaś ??
                                  Dzieciary świetnie się bawiły ! Robili coś wspólnie, podjęli wysiłek by osiągnąć pewien cel ZABAWY
                                  • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:35
                                    Matuniu! Czy każda zabawa naprawdę musi mieć cel? Takie było podejście mojej mamusi, od tych jej bezustannych zapędy pedagogicznych i formowania mnie w "wartościowa" osobę aż się coś we mnie wywracalo, a jak się w końcu zerwałam z łańcuszka, to od razu narobiłam sobie w życiu kuku.
                                    • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:40
                                      LIly -wszystko w zyciu ma jakiś cel, czy tego chcesz czy nie wink Zobacz- znowu opacznie rozumiesz, bo słyszysz w moich słowach swoją matkę . Błąd.
                                      Czytanie ma cel - poznać historię, zobaczyć co jest na końcu, wykorzystać czas
                                      Spanie ma cel- wypocząć, zregenerowac się
                                      Ćwiczenie ma cel- forma, figura, zajęcie
                                      Taniec ma cel- relaks, forma, bliskość,
                                      Seks ma cel- przyjemność, wieź, prokreacja
                                      Pisanie na forum na cel- rozmowa, relaks, poznanie innego zdania

                                      Etc etc
                                      • lily_evans11 Re: subiektywnie 03.11.18, 11:44
                                        No dobra, dla mnie celem życia towarzyskiego jest relaks, odprężenie, przyjemność, czasem nawiązanie bliższych więzi, jeśli tak to ujmiemy. W związku z czym osób zadaniowo nastawionych do spędzania wolnego czasu unikam jak ognia.
                                        • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:48
                                          Czyli też jesteś zadaniowo nastawiona - twoim zadaniem jest osiągnięcie konketnego celu : relaksu, odprężenia, przyjemności
                                          wink
                                          • nangaparbat3 Re: subiektywnie 04.11.18, 00:03
                                            Nie. czym innym jest stwierdzenie: chcę się odpreżyć, więc spotkam się z Basią i Zenkiem, czym innym spotkanie się z Basią i Zenkiem dla samego spotkania i odczucie odprężenia dzięki temu spotkaniu.
                                            Nie każdy jest zawsze zadaniowo nastawiony.
                                            • wapaha Re: subiektywnie 04.11.18, 11:16
                                              semantyka
                    • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:33
                      Jakie to smutne. Ja rozumiem, że dzieci zrobiły coś fajnego, chcą mieć z tym zdjęcie, cieszą się. Ale człowiek, który naprawdę i po prostu cieszy się z czegoś, co zrobił, i zrobił to dla zabawy, nie dla oceny, nie dla sławy i premii, otwiera się na innych, zaprasza, dzieli się.
                      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 23:34
                        pewnie by się za 5 minut podzieliły
                        tylko igloo się zawaliło
                        • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:44
                          Ale przedtem ją przegoniły sad
                          • araceli Re: subiektywnie 02.11.18, 23:46
                            nangaparbat3 napisała:
                            > Ale przedtem ją przegoniły sad


                            Nie - przedtem zrobiły zdjęcie autorów iglo.
                      • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 10:40
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Jakie to smutne. Ja rozumiem, że dzieci zrobiły coś fajnego, chcą mieć z tym zd
                        > jęcie, cieszą się. Ale człowiek, który naprawdę i po prostu cieszy się z czegoś
                        > , co zrobił, i zrobił to dla zabawy, nie dla oceny, nie dla sławy i premii, otw
                        > iera się na innych, zaprasza, dzieli się.
                        >


                        A w życiu ! To chyba jakiś czubek musiałby być.
                        Nie mam w zwyczaju wytworu pracy rąk własnych oddawać innym - to moje dzieło, moja praca, -piszę wiersz i podpisuję go swoim nazwiskiem a nie nazwiskiem Kowalskiej bo jej się bardzo podoba ! Odnoszę sukces sportowy- mam zdjęcie na szczycie góry z tymi, którzy tam wbiegli a nie ze spacerowiczem, który wyszedł 3 godziny wcześniej i doszedł na górę gdy my na nią wbiegaliśmy po 55 minutach ! Przepłynę morze i zrobię sobie zdjęcie z chłopakami, którzy płynęli obok mnie, a nie z dziewczyną która nawet nie wystartowała ale dobrze wygląda w stroju.
                        Kurde, same altruistki na tym forum.! Wątek wart zapisania i zapamiętania
                        • iwles Re: subiektywnie 03.11.18, 10:47
                          wapaha napisała:

                          > A w życiu ! To chyba jakiś czubek musiałby być.


                          No ale na tym zdjęciu miałby być i twórca i podziwiający !
                          Nikt nie mówi, że Wiola, chcąc zdjęcie, chciała jednocześnie przypisać sobie autorstwo dzieła, na Boga ! big_grin
                          Jak jesteś np. na otwarciu wystawy malarskiej, to nie chcesz zdjęcia na tle obrazów i z autorem tychże ? Zdarzyło ci się, że malarz zakazał robienia sobie zdjęć na wystawie, bo obrazy są JEGO i tylko JEGO wytworem ?


                          • z_lasu Re: subiektywnie 03.11.18, 10:53
                            Ale to nie jest ten moment. Gdyby igloo ustało to potem mógłby z nim sobie zrobić zdjęcie każdy, nawet przypadkowy przechodzień. A to był moment (akurat dosłownie moment) świętowania sukcesu przez twórców. Niefortunnie wyszło, że igloo natychmiast się zwaliło i dziecku trudno było się z tym pogodzić, że już nie będzie miało zdjęcia. Ale to akurat niczyja wina - ani dzieci, ani Wioli, ani rodziców.
                          • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 10:56
                            Proszę cię iwles, mądra babka jesteś. Naprawdę ten fragment
                            "Dzieci budowały igloo, ( przynajmniej coś na ten kształt) Były przy tym mokre, zaśnieżone, brudne i w ogóle.
                            Ania powiedziała , ze Wiola się przeziębi i w śniegu tarzać się nie będzie.
                            Dzieci zbudowały konstrukcje jak umiały i zaczęły krzyczeć na kolegę.
                            Zrób nam zdjęcie z naszym „iglem”! , bo się zawali! A jedno trzymało strop nogami od środka.
                            No to ktoś przyleciał robić to zdjęcie, dzieci się ustawiają z kciukami do góry, a ty leci Wiola i krzyczy, jak tez chce zdjęcie z „ilgem”.
                            Jedno z dzieci mówi: Już mamy zdjęcie a ty z nami nie budowałaś, to czemu chcesz mieć zdjęcie?
                            I ten chłopiec co trzymał strop igloo wylazł z niego, igloo się zwaliło oczywiście i Wiola w ryk bo ona nie ma zdjęcia z „ilgem”.'
                            odczytujesz jako chęć podziwiania przez Wiolę ??

                            I jednak chyba trochę nie po drodze przykładowi z publiczną galerią i sprzedanymi prawami autorskimi ( malarz odcina solidne kupony od wystawiania swoich prac i ma z tego solidne profity ) od sytuacji w której pięciu pracuje , szósty się opindala ale chce mieć takie same korzyści z roboty co reszta ( zdjęcie w tym wypadku )
                        • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:57
                          A tu nie jest mowa o oddawaniu tylko o dzieleniu się.
                          A gdyby spacerowicz poprosił Was o zdjęcie, bo chciałby mieć pamiątkę to byście odmówili?
                          • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:08
                            Tak, jeśli byłoby wiadome że konstrukcja ma krótki żywot i ważne jest jak najszybsze uwiecznienie jej z twórcami.
                            Potem-gdyby już twórcy mieli zdjęcie- mogliby sobie robić zdjęcia inni
                            • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 11:36
                              Jaka konstrukcja? Ja pytam o spacerowicza. O wbiegnięcie na szczyt.
                              • wapaha Re: subiektywnie 03.11.18, 11:42
                                A, sorki, odniosłam spacerowicza do igloo

                                Odmówiłabym spacerowiczowi zdjęcia z naszą grupą w momencie , gdy robimy zdjęcie tylko nasze z uwieńczeniem naszego sukcesu w danym momencie- w pierwszej kolejności My.
                                A w drugiej koleności spacerowicz
    • livia.kalina Re: subiektywnie 02.11.18, 21:34
      Czytam ten wpis, czytam poprzednie i jedyne co mi przechodzi do głowy to, to, ze mimo takiego zastrzegania się, jesteś Basią i czujesz sie okropnie zagrożona w związku z Mietkiem osobą jego byłej zony (która już przecież nie żyje!) i ich córki.
      • nanokogirl Re: subiektywnie 02.11.18, 21:57
        no niestety nie, choć niewątpliwie w zakresie kształtów chciałabym być Basia smile
        • nangaparbat3 Re: subiektywnie 02.11.18, 23:34
          Oj..... big_grin
    • morekac Re: subiektywnie 02.11.18, 23:13
      nanokogirl napisała:

      > Latka lecą i powoli zaczęły się rodzic dzieci, w tym moje. No i z wypadów ( w r
      > óżnych konfiguracjach ) par małolatów, zaczęły wyjeżdżać na weekendy stateczne
      > małżeństwa z dziećmi. Mniej imprez wiadomo, mniej alkoholu. Zamiast śpiewów do
      > rana to struganie z dziećmi kijków na ogniska, jakieś wycieczki na Słowację do
      > Austrii i takie pierdoły.
      > I moim zdaniem po urodzeniu dziecka stało się COŚ. Zamiast normalnego w naszym
      > szerokim rozumieniu życia okazało się, ze wg Ani córka Wiola jest na wszystko ”
      > za słaba” „za delikatna” „szybko się denerwuje” itp. Oraz wymaga specjalnego t
      > raktowania – oddać jej przywleczone badyle z lasu, bo tez chce strugać jak inne
      > dzieci, a każde dziecko deptało do lasu po patyk samodzielnie. I jak tu im wyt
      > łumaczyć, ze one musza samodzielnie, ale Wioli trzeba przynieść, bo ona jest „d
      > elikatna”.
      > No i tak od spotkania do spotkania i z nami ( w sensie z moja rodzina) i innymi
      > rodzinami ( w tym koleżanki Ani z pracy) okazało się, że trochę Ania się zmien
      > iła i robienie z córki „lelui” nie bardzo się podoba.
      > Wzięliśmy Mietka na stronę i grzecznie powiedzieliśmy, żeby sprawę załatwił bo
      > to nie jest fajne i generuje problemy miedzy dziećmi. Mietek na to, ze on nie m
      > a wpływu, bo jak tylko coś mówi, ze Wiola ma sama coś zrobić, to słyszy, ze jes
      > t beznadziejnym egoista, któremu nawet głupiego patyka się przynieść nie chce.
      > No a jak Wiola miała z 5- 6 lat, zaczęło się, że kurteczka na zimę do błękitnyc
      > h bucików musi być taka a nie inna, a do srebrnych bucików śmaka. Sama cześć z
      > tego słyszałam, wiec to nie tajemnica.
      > I jak już pisałam, zamiast na narty to poczekają w mieście i pójdą na lody. Alb
      > o na zakupy.
      > Albo rowerki to nie, tylko wrócą i pójdą do restauracji.
      > Ale jak dzieci powiedziały, ze jadły lody z grzanymi malinami, to była awantura
      > bo ona też chce. To tłumaczymy, ze do tych lodów się jechało na rowerach, i że
      > sama zrezygnowała.
      > A Mietek w tym wszystkim tylko patrzy jak unikać „ciosów" od żony i zabrać Anie
      > z Wiola wszędzie gdzie chcą bo foch.

      No i co z tego?
      Wiola miała od zawsze inne preferencje co do spędzania weekendów niż ta wasza perfekcyjna rodzinka. Zdarza się. Sama mam dzieci nie lubiące chodzenia po górach - chociaż chodziliśmy z nimi w dzieciństwie.
      Taki charakter po prostu - widocznie te spędy nie były dla niej atrakcyjne, pomimo, że uważaliście, że powinny być. Może dla Ani też nie były - osobiście w pewnym momencie przestały mnie bawić takie wypady na weekendy, bo potrzebuję wtedy dodatkowego czasu na nicnierobienie.i jestem po prostu zmęczona przez cały tydzień.
      A dzieci bywają różne - delikatne i wrażliwsze od innych też mają prawo do swojego wolnego czasu.
      A jak już zaczęliście obrabiać dupę Ani , to nic dziwnego, że zaczęła was unikać.
      Trochę tolerancji dla ludzi o odmiennych upodobaniach do spędzania wolnego czasu.
      • szeera Re: subiektywnie 02.11.18, 23:20
        "Wiola miała od zawsze inne preferencje co do spędzania weekendów niż ta wasza perfekcyjna rodzinka."

        A nawet jak nie i Wiola nie lubiła outdooru przez tę wstętną Anię, to i tak psim obowiązkiem Mietka było pozostać ojcem i gdy Wiola miała 5 lat i po rozwodzie.
    • mikams75 Re: subiektywnie 03.11.18, 00:06
      czytam tak troche wyrywkowo i doszlam do wniosku, ze choc blizej mi do natury niz galerii handlowych, uwielbiam wycieczki rowerowe i sposob wychowania dziecka przez Anie nie podoba mi sie, to opisywane towarzystwo jest meczace i tez bym ich unikala i tu swietnie rozumiem Anie.
      • morekac Re: subiektywnie 03.11.18, 00:26
        Też nie przepadam za galeriami handlowymi. Lubię góry, luksusowy nocleg jest mi zbędny, niemniej moje dzieci po jakimś tam czasie stwierdziły, że one - niespecjalnie lubią chodzić po górach, a do natury w postaci komarów i pająków mają stisunek wysoce negatywny, więc zaczęliśmy spędzać urlopy a to na nizinach, a to na zwiedzaniu miast. Nawet to polubiłam.
        W góry z noclegami na pryczach w zbiorówkach i innych psich budach jeżdżę w innym towarzystwie.
    • nanokogirl e-matka w igloo 03.11.18, 00:09
      E-matka może i ma wiele wad , ale e-matka głupia nie jest.
      e-matka doskonale widzi, ze mamusia Wioli, „robiła z córki księżniczkę” i od pewnego momentu Wioli się to zaczęło podobać.
      E matka świetnie wie co znaczy, ze dzieci trzymały chybotliwa konstrukcje . ICH konstrukcje do zdjęcia. I nie miały ochoty pozować z kimś „THUMBS UP” , kto tego nie budował.
      I e-matka wie, ze wymaganie od kogokolwiek żeby serdecznie zaprosił do wspólnej fotografii wieńczącej dzieło kogo spoza pracowników tego dzieła jest wbrew jakimkolwiek prawom emocjonalnym.
      Nie było kolejnych zdjęć , bo konstrukcja się wy…. Bo trzymający strop wylazł ze śniegu.
      E-matka, tylko nie może znieść, że jej lękowość jak to ładnie chyba danaide powiedziała może wpłynąć na to, że dziubdziuś nie będzie gwiazdą i będzie miał mniej wspólnych osiągnieć od innych „zaniedbanych dzieci” zasadniczych rodziców.
      Bo to nie o zdjęcie chodzi ani o lody z malinami tylko o to , ze inni maja osiągniecia a ja nie.
      A ja tez chce.
      No to e-matka zasyczy, że jej dzidzie atakują bo „co im ubędzie” i osiągniecia się należą, za sam fakt bycia e-matkowym dzieckiem, w odróżnieniu od nieempatycznych dzieci tej hołoty z survivalu.
      „Czy to nasze dziecię kwili czy bachor sąsiada drze mordę?”
      I w osobie Ani e-matka będzie do śmierci broniła swoich podwójnych standardów, lękowego podejścia do życia, i że winni są wszyscy tylko nie e-matka.
      • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 00:11
        Sorry, ale napiszę po chłopsku: lecz się, dziewczyno, bo naprawdę odplywasz.
        • danaide Re: e-matka w igloo 03.11.18, 00:20
          Jeśli ktoś teraz kwili to ematkabig_grin
          • kota_marcowa Re: e-matka w igloo 03.11.18, 00:27
            Ja nie kwilę. Psychiczni mnie jakoś nie śmieszą.
          • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 01:07
            Nie, kwili nanoko, a ematki dra mordę, w jej optyce wink.
        • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 10:43
          lily_evans11 napisała:

          > Sorry, ale napiszę po chłopsku: lecz się, dziewczyno, bo naprawdę odplywasz.
          >
          Zgadzam się z nankogirl. Znamienne jest dla mnie, że Ty Lily tak mocno bronisz Wioli. Rozumiem to- bo stawiasz siebie w tej sytuacji ciągle i porównujesz Wiolę do swojej delikatnej i chorowitej córki. Wiola-to nie jest twoja córka. Ty-to nie Ania. To kompletnie inne sytuacje.
          • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 10:47
            Akurat chodziło mi tylko o ten komentarz, skierowany do całego grona forum. Zauważ, że bardzo negatywnie o postawie tej rodziny wypowiadały się osoby, które nie są wydelikacone, nie są chorowite, nie unikają sportu i ogólnie maja bardzo zdrowe, nieneurotyczne podejście do życia, jak i wychowania dzieci. Dla mnie dziewczyna w tej wypowiedzi kompletnie pojechała i tyle.
            • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 10:59
              Zauważyłam. Ale te osoby nie pisały o byciu chorowitym ( to sformułowanie padło od ciebie ), a zarazem niechętnym aktywnościom, delikatnym, introwertycznym ( takie cechy przypisałaś Ani)
              Oczywiscie to nic złego, normalne, że każdy dopisuje jakieś swoje emocje i przekłada je na bohaterów ( dlatego też nawet czytane ksiązki czy oglądane filmy są różnie odbierane przez różnych ludzi ) - ale moim zdaniem - to poddawanie się emocjom i porównywanie do swojej własnej sytuacji jest zbyt mocne- a za mało jest obiektywizmu-w ogóle.
              • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:06
                Oj, nie tylko ja. A o zaburzeniach si to Lauren zaczęła. I tak sobie pomyślałam, że być może dziecko było słabsze sprawności owo, gorzej sobie radziło, może się częściej przeziebialo, to i matka je z lekka odsuwala od tych szaleństw w błocie wink. A może nie. Do własnej sytuacji nie porównuję, miałam okazję będąc matką młodszego dziecka mieć relacje i spotkania z ludźmi skrajnie różnymi, mającymi różne pomysły na zagospodarowanie czasu dzieci. Z tego wszystkiego wybierałem to, co mi się wydawało fajne, jak chyba każdy. I nauczyłam się odmawiać, dystansowac, jeśli widziałam, że nie jest po drodze ani mamom, ani dzieciom. Uważam, że Ani jako matce ogólny klimat miał prawo nie pasować, nieważne z jakich przyczyn. Tylko, że ja bym nie ciągnęła się za ludźmi, których sposób spędzania czasu z dziećmi w ogóle mi nie odpowiada.
                • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:11
                  Nie tylko ty, ale od ciebie padło
                  "Sorry, ale napiszę po chłopsku: lecz się, dziewczyno, bo naprawdę odplywasz. '
                  "Nie, kwili nanoko, a ematki dra mordę, w jej optyce"

                  Co do Ani się zgadzam z tym co pisałaś gdzieś wyżej- że na jej miejscu skończyłabyś tego typu wyjazdy. Z jakiegoś powodu one jednak się ciągnęły. Mimo że Mietek był takie "cielę", zdania w rodzinie nie miał wiec pewnie Ani nie przymuszal
          • kota_marcowa Re: e-matka w igloo 03.11.18, 10:54
            Ja w ogóle nie mam nic wspólnego z Wiolą i Anią, ale przerażają mnie control freaki jak autorka i generalnie nie lubię takich faszystowskich szajbusek.
            • kota_marcowa Re: e-matka w igloo 03.11.18, 10:57
              A już wpier**lania się w cudze małżeństwo, mącenia i pouczania dorosłych, obcych osób, nie toleruję.
              To ten sam typ, co w chamski i autorytarny sposób będzie pouczał ematkę na placu zabaw, bo dziecko nie ma czapki.
              • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:01
                kota_marcowa napisała:

                > A już wpier**lania się w cudze małżeństwo, mącenia i pouczania dorosłych, obcyc
                > h osób, nie toleruję.
                > To ten sam typ, co w chamski i autorytarny sposób będzie pouczał ematkę na plac
                > u zabaw, bo dziecko nie ma czapki.

                To co napisałaś- jak najbardziej się zgadzam.
                Tylko że : każdy kładzie po swoim przykładzie"- symptomatyczne może być , że odbierasz to w ten sposób akurat ( jakieś złe własne doświadczenia ) i zakładasz z góry złe intencje.
                A nie można spojrzeć w ten sposób : wszystkim było szkoda Wioli i tego, że była przez matkę wykluczana z różnych aktywności i próbowali zrobić coś, by to zmienić dla DOBRA WIOLI ?
                Przecież autorka wielokrotnie to podkreśla- że matka wykluczała WIolę z grupy
                • araceli Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:06
                  wapaha napisała:
                  > A nie można spojrzeć w ten sposób : wszystkim było szkoda Wioli i tego, że była
                  > przez matkę wykluczana z różnych aktywności i próbowali zrobić coś, by to zmie
                  > nić dla DOBRA WIOLI ?


                  Dokładnie tak. Przerażające jest, że jematki traktują dziecko jak przedmiot, który w całej sytuacji się nie liczy bo przecież matka-właścicielka z definicji ma rację i już.
                • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:09
                  Skąd wiesz, czy w innych grupach, w przedszkolu, szkole, to dziecko się nie odnajdywalo? To nie jest tak, że ktoś ma jakiś pomysł i z automatu trzeba wszystko robić tak, jak ten ktoś sobie życzy, bo to znajomi albo rodzina.
                  • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:14
                    Lily, ale nie odpływajmy. A skąd wiesz, że ? Bo można odbić piłeczkę i powiedzieć : a skąd wiesz, że w innych środowiskach było podobnie ? Bezsensu
                    Opisana jest taka sytuacja a nie inna i gdybanie odbywa się na poziomie przypisywania pewnych cech w danej sytuacji. Większość przypisuje złe intencje wszystkim jak leci a już zwłaszcza Mietkowi i jego rodzinie ( z których zrobiono notorycznych wyjeżdzajacych i zaspokajających swoje pasje ) i za wszelką cenę broniąc własną piersią biednej niewinnej Ani. A tymczasem takich Ani jest bardzo dużo wokół nas - chimerycznych, złośliwych, nadopiekuńczych, mamuś dziubdziusiów - to właśnie one są potem TYMI złymi teściowymi
                • kota_marcowa Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:27
                  Oczywiście nie wiem jak reszta grupy. Natomiast autorka jasno pisała, że jest bezkompromisowa, nie odpuszcza, nie toleruje, takie są zasady, ma być jak ona chce, nie zapracujesz/zasłużysz - nie wolno ci, a spróbuj się wyłamać z jedynego słusznego schematu, to ci za plecami będzie bruździć. I to wszystko w odniesieniu do KILKULATKI. Na miły buk, to były luźne spotkania imprezowe w celach towarzyskich, nie żresz kiełbasy, bo sobie patyka własnoręcznie nie wystrugałaś? Przecież to absurd.

                  Z ręką na sercu, jak spotyka się takiego betona z chorą potrzebą kontroli w realu, to większość ludzi sobie w duchu myśłi "co za nawiedzona, wredna dzi***ka". I automatycznie pojawia się opór, choćby z czystej przekory.
                  • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:34
                    Autorka pisała , że jest zasadnicza- cała reszta to twoja interpretacja koto wink
                    Ja też jestem zasadnicza, konsekwentna i mam poszanowanie pracy własnej i innych
                    Można z tego namalowac obraz strasznej grupy która znęca się nad biedną kilkulatką a można obrócić wszystko o 180stopni i zobaczyć może inny obraz.

                    "Z ręką na sercu, jak spotyka się takiego betona z chorą potrzebą kontroli w realu, to większość ludzi sobie w duchu myśłi "co za nawiedzona, wredna dzi***ka". I automatycznie pojawia się opór, choćby z czystej przekory."'

                    Strasznie wulgarna jesteś ( ktoś mógłby dokonać psychoanalizy twojej postawy względem włąsnego dziecka na podstawie takich słów <sarkazm> )
                    • pade Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:58
                      Wapaho, autorka wyraźnie napisała: nie zapracujesz - nie masz.
                      To nie jest żadna interpretacja.
                      W wątku "Do danaide" to potwierdza.
                      • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:05
                        Ale ja też mam takie zdanie . W życiu nie ma "nic" za darmo, na wszystko w jakiś sposób trzeba zapracować.
                        • pade Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:07
                          I tu bym polemizowała. Ale nie mam teraz czasu, muszę lecieć na zakupysmile
                          • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 18:05
                            Ej, nie polemizuj z moim zdaniem, to bezsensu wink Ja mam swoje, Ty masz swoje - kwestia podejścia do życia wink tu nie ma miejsca na polemikę wink

                            p.s. coś fajnego kupiłaś ?
                            • pade Re: e-matka w igloo 03.11.18, 18:14
                              Pyszne ciachobig_grin
                              • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 18:19
                                < z jej złaknionego ciała wydobył się głuchy jęk i odbił echem od ścian >
                        • iwles Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:25
                          wapaha napisała:

                          > Ale ja też mam takie zdanie . W życiu nie ma "nic" za darmo, na wszystko w jaki
                          > ś sposób trzeba zapracować.


                          nie raz byłam na podobnych zjazdach.
                          Była grupa, która chętnie szła do lasu po patyki do kiełbasek, czy po chrust, gałęzie, czy pieńki do palenia.
                          A była też grupa, która w tym czasie siedziała sobie na leżakach, pod kocykiem, z kubkiem gorącej herbaty.

                          Ognisko było dla wszystkich, patyków też starczyło zawsze dla wszystkich.
                          Nikt nikomu nie kazał "zapracowywać".
                          Jedni przywieźli kiełbasy dla wszystkich, inni sałatki, inni pieczywo. A zdarzało się, że ktoś nie przywiózł nic. I NIKT nie wykluczył go i nie odseparował, bo "nie zapracował, nie zasłużył".
                          Aha, i na zdjęciach zawsze był każdy kto chciał być.
                          Ot, taki luźny weekend. Każdy spędza tak, jak lubi. Nie ma przymusu, że wszyscy robią to samo w tym samym czasie.
                          Cieszę się, że mam takich znajomych, a nie takich, jak autorka wątku. Brrrrr……



                          • z_lasu Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:31
                            Ok, ale podejrzewam, że gdyby trafił się ktoś, kto nigdy nic (ani nie przyniósł, ani nie wystrugał, ani nie pokroił), nic kompletnie od siebie nie dawał (wielokrotnie), to w pewnym momencie przestałby być zapraszany i zostałby odsunięty od grupy. Dla mnie jest oczywiste, że nie wszyscy muszą iść po patyki, ale każdy coś robi dla wspólnego dobra - ten co nie idzie po patyki to np. kroi sałatkę. I chodzi o to, żeby nauczyć tego dzieci, że jeśli nic nie będziesz grupie dawał od siebie, a tylko będziesz brał to grupa Cię w końcu odrzuci.
                      • chatgris01 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:57
                        pade napisała:

                        > Wapaho, autorka wyraźnie napisała: nie zapracujesz - nie masz.
                        > To nie jest żadna interpretacja.
                        > W wątku "Do danaide" to potwierdza.
                        >
                        A autorka nie jest aby ewangeliczka? (gdybam, tzn. przypuszczam). W takim wypadku byloby to calkowicie zrozumiale, protestanci maja wlasnie takie podejscie.
                        • janja11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:01
                          Autorka jest na pewno zdeklarowaną Ślązaczką i konkretnie w tym temacie popełniła kiedyś wątek.
                          • chatgris01 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:06
                            Wiem, ale ja w przeciwienstwie do Ciebie nie dyskryminuje Slazakow (nie wiem, czym Ci oni tak dogryzli, moze masz powody do niecheci, ja nie mam).
                        • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 18:06
                          Nie wiem jak autorka ale ja nie jestem ani katoliczką ani protestantką ani ateistką wink
                          • chatgris01 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:25
                            O, to calkiem jak ja wink
                            • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:35
                              smile
                    • kota_marcowa Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:28
                      Dlatego napisałam ''w duchu''. zdecydowana większość ludzi, nawet tych najbardziej świętoyebliwych, w duchu sobie myśli bardzo brzydko i bardzo wulgarnie o bliźnich. Nie bądźmy hipokrytami smile
                      • z_lasu Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:33
                        Serio? Nie mierzysz teraz innych własną miarą?
                        • kota_marcowa Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:44
                          Tak, wszyscy mają kryształowo czyste myśli i charaktery, zawsze nadstawią drugi policzek, zwłaszcza jak ktoś ich porządnie wkurzy smile Niech ci będzie.
                          • z_lasu Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:59
                            Nie, aż tak, to nie big_grin Ale jednak niewiele jest osób, o których myślę źle. Do większości pochodzę z życzliwością, dopóki mi świni nie podłożą.
                            • chatgris01 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:07
                              O to to, mam podobne podejscie.
                • morekac Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:11
                  wapaha napisała:

                  > A nie można spojrzeć w ten sposób : wszystkim było szkoda Wioli i tego, że była
                  > przez matkę wykluczana z różnych aktywności i próbowali zrobić coś, by to zmie
                  > nić dla DOBRA WIOLI ?

                  Nie, nie można na to tak spojrzeć. Bo te przykłady, które wątkotwórczyni przytacza, dowodzą właśnie, że nikt nie dbał o to, by Wiolę chociaż częściowo wciągnąć do grupy. Nikt nie pomyślał o patyku dla niej, by mogła sobie chociaż postrugać razem ze wszystkimi, odpędzano ją od wspólnego zdjęcia. Więc słabo wygląda twierdzenie, że wsxystkim było żal Wioli i że próbowali przeciwdziałać wykluczeniu przez matkę.
                  • alicia033 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:21
                    morekac napisała:


                    > Bo te przykłady, które wątkotwórczyni przytacza, dowodzą właśnie, że nikt nie dbał o to, by Wiolę chociaż częściowo wciągnąć do grupy. Nikt nie pomyślał o patyku dla niej, by mogła sobie chociaż postrugać razem ze wszystkimi, odpędzano ją od wspólnego zdjęcia.

                    A to Wiola była ciężko chora, żeby ktoś jej patyki musiał przynieść?
                    Wioli nic, poza głupią, niestety, matką, nie dolegało.
                    I myślano i chciano pomóc Wioli, próbując przemówić jej matce do rozumu. To był jedyny właściwy sposób, by Wioli pomóc, niestety nie wina znajomych, że trafili na Anię z betonu.
                    • iwles Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:30
                      alicia033 napisała:
                      > A to Wiola była ciężko chora, żeby ktoś jej patyki musiał przynieść?


                      A komuś ręce by uschły, gdyby przyniósł dwa patyki, w tym jeden dla Wioli ?
                      A Wiola z mamą w tym czasie, kiedy tamci byli w lesie, mogły np. przygotować coś innego? Rozstawić talerze ? Kiełbaski pokroić ? Chyba praca zespołowa polega na współpracy, a nie na tym, że zawsze każdy musi robić sobie wszystko sam od A do Z ?

                    • morekac Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:41
                      Pomoc poprzez wykluczanie? Paradne.
                    • pade Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:51
                      Przemówić matce do rozumu rozmawiając z Mietkiem w stylu "zrób coś z nią"?
                      O dyplomacji w tej grupie to chyba nikt nie słyszał.
                      Gdyby komukolwiek zależało, miałby choć okruchy serdeczności w stosunku do Wioli, to sądzę, że dałoby się osiągnąć względny kompromis.
                      Ale nie, w tej grupie zasada nadrzędna: dostosowujesz się bezwględnie albo wypad.
                      • araceli Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:57
                        pade napisała:
                        > Ale nie, w tej grupie zasada nadrzędna: dostosowujesz się bezwględnie
                        > albo wypad.


                        A dlaczego grupa ma się dostosować do kobiety krzywdzącej dziecko?
                        • pade Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:59
                          Między dostosowaniem się a czynieniem drobnych odstępstw od zasad , jest spooora różnica.
                          • araceli Re: e-matka w igloo 03.11.18, 14:00
                            pade napisała:
                            > Między dostosowaniem się a czynieniem drobnych odstępstw od zasad , jest spooor
                            > a różnica.

                            Pisałaś o dostosowywaniu się - nie o 'odstępstwach'. I dlaczego zakładasz, że odstępstw nie było?
      • danaide Re: e-matka w igloo 03.11.18, 00:18
        A taki dobry film miałam zobaczyć...
        • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 00:47
          Prawda? Aż nie idzie się oderwać od tej dyskusji big_grin.
      • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 00:18
        Już Ci się wszystko pomieszało sad
      • mikams75 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 01:31
        a mnie sie wlasnie przypomniala pewna sytuacja - bylam z dzieckiem w pewnym miejscu, powiedzmy, ze to byl spcyficzny plac zabaw. Moje dziecko zbudowalo z dostepnych tam elementow pokazna budowle, ustawilo sie dumne do zdjecia. I wtedy podlecialy dwie zupelnie obce dziewczynki i zaczely pozowac i sie wyglupiac wchodzac w kadr. Moje dziecko zaprotestowalo, ze chce zdjecie bez nich. Dziewczynki zaczely prosic, ze koniecznie chca zdjecie (nie pytajcie po co). Ostatecznie zrobilam im zdjecie, na odczepnego a po chwili wlasnemu dziecku, ktore nadal podtrzymywalo budowle w pionie. Zdjecie mialam zamiar wykasowac pozniej (na co mi obce dzieci) ale jak pozniej corka ogladala zdjecia, to uznala, ze to bylo zabawne i pewnie tak im sie podobalo dzielo, ze dlatego koniecznie chcialy zdjecie. I nikomu nic nie ubylo od tego zdjecia, a zdjecie corka chciala zachowac. Nie ma co sie spinac o takie pierdoly!
        Ubyloby wam tego igloo od jednego dziecka wiecej na zdjeciu?
        • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 07:10
          Oj, na pewno im się podobało i uznały to za fajne tło do swojego zdjęcia. I też nie rozumiem, co by w tym przypadku komu ubyło...
          • kota_marcowa Re: e-matka w igloo 03.11.18, 10:52
            Coś ty. Na pewno małe wyrachowane cwaniary, chcące zdeprecjonować sukces jej dziecka i ukraść wypracowaną nagrodę.
          • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:03
            lily_evans11 napisała:

            > Oj, na pewno im się podobało i uznały to za fajne tło do swojego zdjęcia. I też
            > nie rozumiem, co by w tym przypadku komu ubyło...
            >
            Może nie rozumiesz, bo nigdy nie zaznałaś takiej sytuacji, że ktoś chciał sobie niezasłużenie przywłaszczyć/pochwalić się wytworem twojej pracy ?
            Z tego co piszesz- nie masz doświadczeń pracy w grupie, ale jakbyś się poczuła gdyby ktoś dopisał swoje nazwisko pod twoim na jakimś tłumaczonym tekście i powiedział, że on wie, że to twoja praca ale on to robi , bo podziwia twoje dzieło ?
            • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:11
              Ale ja tu nie widzę przywlaszczenia. No naprawdę nie. To tylko zdjęcie a nie np. spisanie wypracowania koleżanki. Co do podpisu pod tekstem, istotne jest, nie kto podpisany, ale na czyje konto kasa wpłynie wink.
              • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:16
                No ty nie widzisz. A dzieciaki, które włożyły w to masę wysiłku, marzły, pociły się, męczyły w tym sniegu ( zbudować igloo wcale nie jest łatwo) uznały inaczej. I wiesz co ? Jak najbardziej mogły tak uznać wink
              • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:17
                lily_evans11 napisała:
                Co do podpisu pod tekstem, istotne jest, nie
                > kto podpisany, ale na czyje konto kasa wpłynie wink.
                >


                A to zwracam honor.
                Ja mam inaczej. Mam poczucie wartości swojej pracy od A do Z.
                • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:41
                  W mojej pracy to, co robię, jest anonimowe, osób używających np.danego urządzenia nie interesuje, kto tłumaczył instrukcję i takie info w ogóle się nie pojawia. Bardzo często też mi ktoś coś podzleca i on odpowiada przed swoim zleceniodawcą. Tak więc ani trochę nie jestem przywiazana do moich prac, natomiast do wynagrodzenia bardzo wink.
                  • wapaha Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:43
                    To zrobiłam złe założenie- bo sądziłam, że firmujesz swoim imieniem i nazwiskiem. W takim wypadku wiec moje pytanie nie miało sensu.
                    • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:46
                      Imieniem i nazwiskiem? Nie, nie. Who cares smile.
                  • chatgris01 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:02
                    No dobrze, w takim razie, jakbys zareagowala, jakby ktos sie podpial (nie przylozywszy sie do pracy) i zazadal podzialu wynagrodzenia (z nim)?
                    • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:08
                      Nie ma u mnie w ogóle takiej możliwości technicznej. I poza tym, jeszcze raz, wspólne zdjęcie w moim odczuciu to nie nagroda, tylko uwiecznienie jakiegoś momentu. Nagroda to by była, jakby pracowici twórcy mieli np. dostać za to batoniki.
                    • kota_marcowa Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:31
                      To nie jest dobry przykład.
                      Ja to widzę tak. Lily znajduje obcojęzyczny przepis, niedostępny po polsku, na bardzo smaczną potrawę, w Polsce nie znaną. Tłumaczy go i potrawę przyrządza. Albo nawet sama jakiś tam przepis wynajduje i przyrządza na imprezę. Bratowej smakuje i prosi ją, czy mogłaby jej ten przepis dać, na co oburzona lily, że w życiu, jak chce to niech sobie sama przetłumaczy, a nie korzysta z efektów jej pracy, pasożyt jeden. Sens by to maiło, gdyby któraś z nich pracowała jako szef kuchni i faktycznie na tym zarabiała.
                      I IMO właśnie podobna sytuacja była z tym iglo. Dzieciom by nie ubyło, gdyby pozwoliły tej dziewczynce (podobno bliskiej im osobie) zrobić zdjęcie przy iglo, niekoniecznie z nimi. Miały prawo ją pogonić, tyle, że to była zwykła złośliwość i nic więcej, a dorabianie ideologii o dyplomach, nagrodzie, czy zapłacie ma na celu zagłuszenie sumienia.
                      • chatgris01 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:37
                        Ale przeciez po pierwszym zdjeciu z nimi samymi (jako tworcami) najprawdopodobniej by jej pozwolily, pech w tym, ze sie zawalilo i nie bylo mozliwosci.
                        No i moze po kilkudziesieciu podobnych akcjach w koncu mialy dosc, czemu bym sie specjalnie nie dziwila (mozna raz, drugi, no alez ile w koncu moozna?-i nie, nie uwazam, ze to wina Wioli, ale tych dzieci tez nie).
                        • iwles Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:44

                          chatgris01 napisał(a):

                          > Ale przeciez po pierwszym zdjeciu z nimi samymi (jako tworcami) najprawdopodobn
                          > iej by jej pozwolily, pech w tym, ze sie zawalilo i nie bylo mozliwosci.


                          z opisu wyglądało to tak:
                          dzieci nie chciały, żeby Wiola była na zdjęciu, bo ona nie uczestniczyła w budowie.
                          Igloo było podtrzymywane nogami jednego z twórców.
                          po zrobieniu zdjęcia, chłopiec wstał, wiedząc, że jednocześnie igloo się zawali.
                          To nie pech, boję się pomyśleć, że mogła to być premedytacja sad
                          (dzieciaki naśladowały swoich rodziców, którzy do Ani i Wioli nastawieni byli anty-)


                          • chatgris01 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:48
                            A to nie bylo tak, ze klotnia sie przeciagala, a chlopiec mial po prostu dosc, bo bylo mu okropnie niewygodnie, wiec w koncu wstal? I sie zawalilo (niestety).
                            • iwles Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:51
                              chatgris01 napisał(a):

                              > A to nie bylo tak, ze klotnia sie przeciagala, a chlopiec mial po prostu dosc,
                              > bo bylo mu okropnie niewygodnie, wiec w koncu wstal? I sie zawalilo (niestety).

                              kłótnia pomiędzy kim a kim?

                              • chatgris01 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 14:07
                                Klotnia pomiedzy Wiola, zadajaca, ze ona tez chce miec zdjecie, a reszta dzieci. A ten chlopiec w srodku igloo lezal w tym czasie w sniegu z nogami do gory, podtrzymujac strop. Wyglada, ze w koncu mial dosc...
                                • z_lasu Re: e-matka w igloo 03.11.18, 14:15
                                  Albo w ogóle do niego nie dotarło co się dzieje na zewnątrz. Albo wyłapał tylko, że zdjęcie już jest, więc poczuł się zwolniony z obowiązku.
                          • danaide Re: e-matka w igloo 03.11.18, 14:11
                            Władca much, wersja z patykami i igloo.
                            Ratuj się kto może...
                            • chatgris01 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 14:25
                              Ale przeciez bardzo duzo dzieci lubi zabawy grupowe, i struganie patykow, i igloo. Toz to atrakcja! Sama bardzo lubilam w tym wieku (a teraz by mnie wolami nie zaciagnieto big_grin ).
                              • danaide Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:55
                                Pominęłaś pierwszą część pierwszego zdania.
                                Wszystko zależy z kim.
                          • tairo Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:46
                            Tak, wszystko na złość Wioli robili - i to igloo, i straszny wyjazd rowerami na lody, i spacery do lasu, gdzie ciemno i brudno.
                        • kota_marcowa Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:52
                          Oczywiście, ze było. To była kwestia minuty, dwóch. Mógł interweniować ojciec i poprosić, "Kaziu mógłbyś jeszcze chwileczkę potrzymać, żeby Wiola też miała zdjęcie?" Mógł. Tylko problem w tym, że nikomu z dorosłych nie przeszkadzał lincz na tej dziewczynce. Sama jako matka pocieszałabym dziecko słowami typu "nie płacz, zbudujemy sobie lepsze i porobimy zdjęcia". Przecież to naturalna reakcja matki.
                          I zgadzam się z tym co ktoś już napisał. Niechęć do Ani i Wioli musiała być komentowana przez dorosłych i miała wpływ na zachowanie dzieci.
                          • araceli Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:55
                            kota_marcowa napisała:
                            > Tylko problem w tym, że nikomu z dorosłych nie przeszkadzał linc
                            > z na tej dziewczynce.

                            LINCZ!! Histeria odklepańców nie ma granic! big_grin
                      • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 13:40
                        Ototo.
                      • tairo Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:43
                        Nie, sytuacja z igloo była taka, że Lily znalazła obcojęzyczny przepis i przetłumaczyła go (czy tam wymyśliła), przyrządziła potrawę na imprezę. Bratowej smakuje i prosi ją, czy mogłaby ten przepis dać. Lily daje, a następnego dnia na blogu bratowej pojawia się przepis na jej najnowszą potrawę, ze zdjęciem z imprezy.
                        Za pierwszym razem to może być zaledwie trochę wkurzające, jeśli lubi bratową.
                        Po którym razie Lily przestanie dawać przepis, a zacznie się oburzać, że jak chce, to niech sama sobie przetłumaczy, pasożyt jeden?
                        • danaide Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:51
                          Właściwie nie warto na forum pisać! Jeszcze ktoś skorzysta i się pod tym podpisze!
                          • tairo Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:57
                            Zabawne, że o tym piszesz, biorąc pod uwagę, z jaką ochotą poluje się tutaj na "stażystki", które z co ciekawszych wątków robią artykuły na główną.
                            • danaide Re: e-matka w igloo 03.11.18, 20:02
                              Nie zabawne, tylko wyraźnie do tego piję. Tudzież do Waszych obaw, że ktoś sobie z czymś fotkę strzeli. To się ironia nazywa.
                              • tairo Re: e-matka w igloo 03.11.18, 20:32
                                No pacz pani, lwice tropiące "stażystki" robią problem z takiej pierdółki, jak ich pleplanie na należącym do gazety forum wykorzystane do artykułu są słusznie oburzone.
                                Ale dzieciom nie wolno czuć się pokrzywdzonymi, kiedy ktoś się podpiąć pod ich osiągnięcia.
                                • iwles Re: e-matka w igloo 03.11.18, 22:06
                                  tairo napisała:


                                  > Ale dzieciom nie wolno czuć się pokrzywdzonymi, kiedy ktoś się podpiąć pod ich
                                  > osiągnięcia.


                                  Podpiąć pod osiągnięcia? Nie przesadzasz?
                                  Rozumiem, ze zwiedzając Luwr nie zrobisz sobie zdjecia na tle Mona Lisy, bo oznaczaloby to, ze chcesz sie podpiąć pod Leonarda da Vinci i przypisac sobie wspolautorstwo? 😃
                                  • ganesza Re: e-matka w igloo 03.11.18, 22:17
                                    iwles napisała:

                                    > tairo napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > Ale dzieciom nie wolno czuć się pokrzywdzonymi, kiedy ktoś się podpiąć po
                                    > d ich
                                    > > osiągnięcia.
                                    >
                                    >
                                    > Podpiąć pod osiągnięcia? Nie przesadzasz?
                                    > Rozumiem, ze zwiedzając Luwr nie zrobisz sobie zdjecia na tle Mona Lisy, bo ozn
                                    > aczaloby to, ze chcesz sie podpiąć pod Leonarda da Vinci i przypisac sobie wspo
                                    > lautorstwo? 😃
                                    >
                                    >

                                    o następna, która udaje, że nie rozumie, bo przecież nie jest aż tak głupia by nie rozumieć. ale każdemu jego porno. by obronić swoje idiotyczne tezy można i za głupią robić. co kto lubi. ale pamiętaj, że z robieniem za idiotkę już tak jest, że jak za często, za długo, to potem zostaje. i po co mądremu takie ryzyko?
                                  • tairo Re: e-matka w igloo 03.11.18, 22:21
                                    Litości, Mona Lisa ile lat tam wisi?

                                    Serio nie widzisz różnicy między wciskaniem się na podium, gdzie właśnie dekorują maratończyków, a robieniem sobie zdjęcia setki lat później?
                  • anorektycznazdzira Re: e-matka w igloo 04.11.18, 07:38
                    O dopisywaniu się pod czyimś dziełem:
                    w mojej pracy cały sens w tym, jakie masz dzieła, pod którymi się możesz podpisać, przy czym praca jest zespołowa.
                    Notorycznie powstają sytuacje, kiedy ktoś znajduje się pod mniej lub bardziej dobitnie wyrażoną presją, aby dopisać szefa (którego "zasługa" polega na posiadaniu stanowiska akurat w komórce, w której autorski pomysł powstał i mógł się o dziele dowiedzieć, jak szło do druku), albo czy dopisać Xa, bo "X jest naszym kolegą, i wszyscy go lubimy, a poza tym Xowi przydałaby się premia bo ma dzieci i chorą matkę".

                    Kto RAZ był w tak wujowej sytuacji, żeby rozwiązywać tematy jak powyżej, nie będzie się głupio pytał dlaczego jest coś nie-ok w dopisywaniu komuś zasług na podstawie że on by chciał i jemu się przyda.
                    • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 09:12
                      No nie. Tego dzieci powinny się uczyć w szkole, co zresztą - niestety - się nie dzieje, przynajmniej nie jest powszechne.
                      Budowanie igloo miało być zabawą, nie zadaniem. W zabawie, z samej jej natury, nie ma zasług i nagród. Jeśli są, przestaje być zabawą.
                    • kochamruskieileniwe Re: e-matka w igloo 04.11.18, 09:51
                      Ależ Anorektycznazdziro - toż to pierdoła! Powinnaś machnąć ręką. Taka sama pierdoła, gdy do zdjęcia twórców budowli chce dołączyć nie-twórca. Mechanizm ten sam, tylko poziom inny (dorośli-dzieci).
                      Czym Ty się przejmujesz???? Przecież to normalna sytuacja, wielokrotnie powtarzająca się .
                      suspicious

                      Ps Efekty mojej pracy rozliczane są podobnie jak u Ciebie.I często spotykam się z takimi działaniami. W efekcie, osoby z największą liczbą publikacji i cytowań (jest takich sporo na , choć na szczęście!!!! nie wszystkie), gdy poprosi się je o wytłumaczenie niejasności w artykule - robią wielkie oczy i nie wiedzą o co chodzi tam. Bo były dopisane. Być może, a nawet wielce prawdopodobne,jestem przeczulona na tym punkcie, ale czym skorupka za młodu nasiąkinie i takie tam..
                      Sa pewne kwestie, nawet całkiem dużo ich, które umiem odpuścić - ale są kwestie w których jestem zasadnicza (patrzę pespektywicznie suspicious)
                      • danaide Re: e-matka w igloo 04.11.18, 10:49
                        Jako osoba stojąca na stanowisku, że nic by się nie stało, gdyby Wiola fotkę miała wyjaśnię - mówię o FOTCE. O sytuacji, w której ktoś strzela sobie zdjęcie na fajnym tle. Dotyczy to wszystkich - wszyscy tak robimy. Odnoszę się do słów Wioli: ja też chcę zdjęcie z igleeeeemmmm!
                        Normalna sprawa.

                        Rozumiem, że dla dzieci w tej grupie fotka NIE BYŁA fotką. Była nagrodą, dyplomem, wyróżnieniem. Pytanie: czy fotka zbiorowa czy indywidualna. O ile nie roszczę prawa Wioli do występowania na fotce zbiorowej - wyróżnieniu, o tyle nie widzę problemu w strzeleniu sobie jej potem. Ale problem ten widziały i dzieci z grupy i dorośli z grupy i część ematek. Dlaczego?

                        Cytowano tu maratończyków na podium i prace naukowe... Z zachowaniem wszelkich proporcji - jeśli rzeczywiście tak to widzicie to znaczy, że rzeczywiście uczycie dzieci od małego traktować naprawdę na serio każdą swoją pracę. Pracę. Nie zabawę. Na zabawę nie ma tu miejsca.

                        Myślałam, że budowanie igloo to zabawa. Mój błąd. Posypuję głowę kruszonym lodem.

                        I jeszcze jedno, bo i takie poglądy tu padają: nie, nie sądzę, że rodzic koniecznie musi zajwaniać po drugie lody czy budować igloo od zera. Sądzę natomiast, że rodzic powinien:
                        - uznać, żal dziecka z powodu straty odczuwanej w związku z decyzją, która nie była jego (dziecka) decyzją - i np. przytulić, pocieszyć (Ania próbowała to robić, choć mogło to urazić uczucia grupy, gdyż dezawuowało wysiłki dzieci - "zrobimy lepsze igloo" czy jakoś tak)
                        - ewentualnie również przeprosić dziecko za decyzję, skutkiem której dziecko zostało czegoś ważnego pozbawione albo wytłumaczyć swoją decyzję (bałam się o Twoje zdrowie, byłam zmęczona i nie miałam siły jechać po tamte lody) - czyli wziąć na klatę konsekwencje SWOICH działań/decyzji.
                        • sko.wrona Re: e-matka w igloo 04.11.18, 11:06
                          Super ze wszystkim się zgadzam.
                          Gdzie w tym wszystkim w związku z tym wina Nanoko? Co grupa może zrobić w takiej sytuacji kiedy rodzic nie tłumaczy, nie rozmawia i nie wspiera?
                          Dlaczego Wioli może być przykro, a innym dzieciom już nie? Dlaczego w grupie potrzeby emocjonalne jednego dziecka są ważniejsze niż pozostałych?

                          To już ponad tysiąc postów w tym wątku, a ja nadal nie rozumiem czego Wy tutaj bronicie.
                          • potworia Re: e-matka w igloo 04.11.18, 11:37
                            Ja tylko w sprawie dystynkcji praca-zabawa. Otóż to "dorosłe" rozróżnienie, zupełnie obce psychologii dziecka i samej naturze zabawy. Dzieci wszystko, co robią, robią na stówę, a zostawione same sobie byłyskawicznie kreują rywalizacje (kto wyżej, kto pierwszy, kto fajniejsze) i hierarchie. Mają przy tym wrodzone, głębokie poczucie sprawiedliwości i łamanie go, choćby powodowane najlepszymi intencjami, jest niewychowawcze i demoralizujące.
                            Ja głosuję tak:
                            Ania wariatka , Mietek łach, oboje nieudolni wychowawczo, Wiola biedna, grupa niewinna.
                        • kochamruskieileniwe Re: e-matka w igloo 04.11.18, 11:12
                          Budowanie iglo to zabawa. I dzieci budujące bawiły się. Co nie wyklucza, że mogły byc dumne z efektu zabawy. I chcialy uwiecznić budowlę jako efekt swoich starań. (Można też i tak widziec? Czy tylko w postaci pkonaną pracę?praca-nagroda za wykonaną pracę?)
                          Moim zdaniem - miały do tego prawo. Bo to one były dumne. Tak. Dzieci bywają dumne z własnoręcznie wykonanej pracy.
                          Na miejscu grupy dorosłych - wykonałabym dwie fotki. Jedną pierwszą z budowniczymi, druga ogólna. Nie traciłabym czasu na awantury, w efekcie czego budowla się zawaliła. Wiolę trzba było moment przytrzymać (rodzice) wyjaśniając, że pierwsze zdjęcie to budowniczych, a za chwilę bedzie drugie zdjęcie. Zatytułowane jako "grupowe". Tylko, do tego potrzebne było odpowiednie podejście i współpraca rodziców. Czego zabrakło.

                          Dzieci z grupy problem widziały - bo z tego co autorka pisze - nie była to pierwsza taka akcja. Bardzo prawdopodobne przy --piewszym, drugim razie by odpuściły. Myślę to, że dzieci były zmęczone już takimi akcjami. Bo Wiola miała 7-8 lat i od wielu lat spędzała czas na tych wyjazdach. Przynajmniej raz w miesiącu (o ile dobrze doczytałam o częstotliwo,ści spotkań).
                          Wiola to typowa ofiara swoich rodziców. Niestety.

                          Ps Ania dezawuowala wysiłki dzieci nazywając igloo "kupą". Nie dziwię się, że uraziło to uczucia. To też nie było w porzadku...
                        • tairo Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:11
                          > Rozumiem, że dla dzieci w tej grupie fotka NIE BYŁA fotką. Była nagrodą, dyplomem, wyróżnieniem.
                          > Pytanie: czy fotka zbiorowa czy indywidualna. O ile nie roszczę prawa Wioli do występowania na fotce
                          > zbiorowej - wyróżnieniu, o tyle nie widzę problemu w strzeleniu sobie jej potem. Ale problem ten
                          > widziały i dzieci z grupy i dorośli z grupy i część ematek. Dlaczego?

                          Nieprawda. Nikt pewnie nie widziałby problemu, gdyby Wiola chciała zrobić sobie potem zdjęcie z iglem po zrobieniu zdjęcia konstruktorom, którzy właśnie je ukończyli. Problem wygenerowała Wiola, bo z rykiem usiłowała wepchnąć się w kadr pierwszego zdjęcia budowli, bo ona CHCE, więc jej się NALEŻY TU I TERAZ, ona nie może poczekać minutę.

              • mikams75 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 18:38
                ja tez nie widze przywlaszczenia jak sie robi z czyms zdjecie; przeciez czesto robi sie setki zdjec z roznymi rzeczami w tle, bo sie nam te rzeczy podobaja. Bez przywlaszczania dziela.
                • ganesza Re: e-matka w igloo 03.11.18, 18:45
                  mikams75 napisała:

                  > ja tez nie widze przywlaszczenia jak sie robi z czyms zdjecie; przeciez czesto
                  > robi sie setki zdjec z roznymi rzeczami w tle, bo sie nam te rzeczy podobaja. B
                  > ez przywlaszczania dziela.

                  a nie widzisz różnicy między:
                  1. robię sobie zdjęcie na tle (dowolnym)
                  2. do zdjęcia stają konstruktorzy,ci co zbudowali, zaprojektowali, w tym właśnie pierwszym momencie, by uwiecznić ICH dzieło i ty, zupełnie obcy element, nie mający nic wspólnego z tym co stworzyli, pchasz się do tego zdjęcia, bo ci się należy
                  • danaide Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:25
                    Ja widzę. Podobnie jak między: 1) Zaczekaj, najpierw ci co zbudowali. 2) Nie, Ty nie, bo nie budowałaś.
                    Dla ułatwienia dodam, że to subtelna różnica, której wiele osób nie załapało. Ale ja tez z tych, którzy robią większość życia za pół darmo, za frajer i za uścisk dłoni prezesa.
                    • ganesza Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:33
                      danaide napisała:

                      > Ja widzę. Podobnie jak między: 1) Zaczekaj, najpierw ci co zbudowali. 2) Nie, T
                      > y nie, bo nie budowałaś.

                      acha, i takich subtelności od siedmiolatków oczekujesz. a podobno masz dziecko. hmm

                      Dla ułatwienia dodam, że to subtelna różnica, której wiele osób nie załapało. A
                      > le ja tez z tych, którzy robią większość życia za pół darmo, za frajer i za uśc
                      > isk dłoni prezesa.

                      bardzo nam miło (pluralis maiestatis), że zechciałaś się z nami podzielić historia swego życia zawodowego.
                      • danaide Re: e-matka w igloo 03.11.18, 19:54
                        Nie oczekuję. Oczekiwałabym od rodziców, ale przecież wiem, że wiele osób w sferze dziecięcych emocji poruszają się jak słonie w składzie porcelany.
                  • mikams75 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 20:18
                    widze roznice, nie widze nadal przywlaszczenia dziela robiac sobie z nim zdjecie;
                    i nie pcham sie, bo mi sie nalezy, tylko pcham sie, bo mi sie dzielo podoba a konstruktorow lubie i doceniam ich prace. Jak widzisz, mozna zupelnie inaczej to samo interpretowac.
                    • ganesza Re: e-matka w igloo 03.11.18, 20:35
                      mikams75 napisała:

                      > widze roznice, nie widze nadal przywlaszczenia dziela robiac sobie z nim zdjeci
                      > e;
                      > i nie pcham sie, bo mi sie nalezy, tylko pcham sie, bo mi sie dzielo podoba a k
                      > onstruktorow lubie i doceniam ich prace. Jak widzisz, mozna zupelnie inaczej to
                      > samo interpretowac.

                      nie , nie można. to znaczy jak ktoś bardzo chce to se (sic) interpretuje jak mu wygodnie. każde burackie/roszczeniowe zachowanie
                      można tak zinterpretować. w końcu 99,9% buraków interpretuje swoje zachowania jako w pełni uprawnione i bardzo kulturalne. to świat nie dorósł. w przypadku dziecka nie ma mowy o buractwie, jest roszczeniowość. chcem (!) i mam mieć. wina mamusi, ale konsekwencje ponosi dziecko.
                      • mikams75 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 22:44
                        a tekst - idz stad, nie chce z toba zdjecia - nie wydaje ci sie buracki?
                        • ganesza Re: e-matka w igloo 03.11.18, 22:57
                          mikams75 napisała:

                          > a tekst - idz stad, nie chce z toba zdjecia - nie wydaje ci sie buracki?


                          w wydaniu siedmiolatka? nie
                          • mikams75 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 23:48
                            ale juz pchanie sie do zdjecia dziecka w tym wieku jest dla ciebie burackie?
                            • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 09:22
                              JAk byłam dzieckiem, tępiliśmy inne dzieci, które "się gapiły". Teraz myślę, że były to dzieci, które chciały się do nas przyłączyć, a my - broniliśmy grupy? terytorium? trzepaka? konsolidowało nas przeganianie innych?
                              Dzieci może i są sprawiedliwe, ale na pewno bywają okrutne.
                              • ganesza Re: e-matka w igloo 04.11.18, 10:37
                                nangaparbat3 napisała:

                                > JAk byłam dzieckiem, tępiliśmy inne dzieci, które "się gapiły". Teraz myślę, że
                                > były to dzieci, które chciały się do nas przyłączyć, a my - broniliśmy grupy?
                                > terytorium? trzepaka? konsolidowało nas przeganianie innych?
                                > Dzieci może i są sprawiedliwe, ale na pewno bywają okrutne.
                                >

                                po raz kolejny wybierasz to, co Ci pasuje do tezy 'grupa wykluczyła violę". viola od początku była częścią/mogła być częścią grupy. nie pojawiła się tam nagle w wieku 7 lat i gapiła się, bo chciała się przyłączyć, ale te okrutne dzieci tępiły ją, broniły grupy, terytorium, trzepaka. te dzieci dorastały razem.
                                • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 12:03
                                  Pojęcie "dygresja" jest Ci obce?
                      • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 09:15
                        Dla mnie burackie jest zachowanie się dzieci.
                        Przyszło mi też do głowy, że Wiola mogła w ogóle nie myśleć o igloo, a wyłącznie o tym, że dzieci będą miały zdjęcie, więc ona chce na nim być ze wszystkimi. To też jest pradwodpodobne.
                        • wapaha Re: e-matka w igloo 04.11.18, 12:10
                          Zaraz burackie. Dzieci to dzieci.
                          Może nie chcialy miec z nią zdjęcia. Bywa.
                          • pade Re: e-matka w igloo 04.11.18, 12:14
                            Wiola to też dziecko.
                            • wapaha Re: e-matka w igloo 04.11.18, 17:53
                              Pade, to są dzieciaki? Nie chcą i nie muszą ustępować, zachowywać się dorośle, racjonalnie, poważnie. Zawsze w grupie znajdzie sie ktoś, kto do niej nie pasuje poprzez różne swoje cechy.
                              Wiola przez durną matkę i durnego ojca i swoje jakieś durne cechy- była takim dzieckiem
                              • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 19:23
                                >> to są dzieciaki? Nie chcą i nie muszą ustępować, zachowywać się dorośle, racjonalnie, >>>>>>poważnie. Zawsze w grupie znajdzie sie ktoś, kto do niej nie pasuje poprzez różne swoje cechy.
                                >>>Wiola przez durną matkę i durnego ojca i swoje jakieś durne cechy- była takim dzieckiem

                                O mój Boże sad
                              • pade Re: e-matka w igloo 04.11.18, 20:01
                                Zasmuciłaś mnie bardzo. To, że ktoś nie pasuje do grupy nie oznacza, że trzeba go odrzucić. A ona została odrzucona najpierw przez dorosłych a potem dzięki nim, przez dzieci. A Ty to tłumaczysz, jakby nic się nie stało. No trudno, niech te łamagi, lelije, durne dzieci zejdą z oczu nam, sportowcom, otrzepujemy ręce, sprawa załatwiona. Takie jest życie.
                                Czyli okazuje się, na sam koniec wątku, że cóż z tego, że grupa taki zdrowy, wartościowy tryb życia prowadzi, skoro o tolerancji, życzliwości czy empatii w ogóle nie słyszała.
                                • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 20:45
                                  I dlatego właśnie całym sercem nie cierpię takich grup, takich środowisk i nie mam do nich cienia zaufania. To co napisała wapaha, jest okropne i po prostu bezduszne. Dlatego lepiej trzymać się z daleka od takiego "dziarskiego towarzystwa".
                                  • wapaha Re: e-matka w igloo 04.11.18, 20:51
                                    Oczywiście, że jest bo takie jest życie i tacy są ludzie. Ameryki żadnej nie odkrywam. A dzieci w tym wszystkim są najokrutniejsze, bo przyjmują wszystko bez filtra, są do bólu szczere i nie nauczone jeszcze zachowań społecznych .
                                • wapaha Re: e-matka w igloo 04.11.18, 20:50
                                  Czym cię zasmuciłam ? Opisem, że takie jest właśnie życie ? To nie utopia i idealna bajka, w którym nie ma odrzuconych-słabszych-nielubianych ale rzeczywistość dookoła, w przedszkolach, szkołach, liceach- potem nawet w zakładach pracy.
                                  Czy ja piszę , że to popieram ? Czy ja piszę, że dzieciaki robiły właściciwie ? Nie dopisuj prosze nic między wierszami, bo to jest nie fair.Myślisz, że nie zauważając takich zjawisk sprawisz, że one znikną ?sad
                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:03
                                    Wystarczy, że usprawiedliwiasz, z brakiem zrozumienia jakichkolwiek wieloznaczności ludzkich charakterów, niuansów i subtelności typowym dla wszystkich ludzi z podejściem typu "hej do przodu" i "tylko w grupie siła".
                                    • wapaha Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:07
                                      lily_evans11 napisała:

                                      > Wystarczy, że usprawiedliwiasz, z brakiem zrozumienia jakichkolwiek wieloznaczn
                                      > ości ludzkich charakterów, niuansów i subtelności typowym dla wszystkich ludzi
                                      > z podejściem typu "hej do przodu" i "tylko w grupie siła".
                                      >

                                      Nie usprawiedliwiam.
                                      Tłumaczę.

                                      I dziwie się, że matce , która na własnej skórze ( skórze dziecka ) doświadczyła różnego rodzaju przykrości ze strony innych dzieci trzeba to tłumaczyć .
                                      Pierdylion wpisów tłumaczy i usprawiedliwia zachowanie Wioli, że to tylko dziecko, że dzieci histeryzują, płaczą, chcą coś teraz już natychmiast . To tłumaczenie dziecięcych zachowań działa tylko w jedną stronę ? Co za hipokryzja uncertain
                                      • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:19
                                        Owszem,zawsze będę po stronie tych słabszych, mniej zaradnych i wygadanych, odpychanych przez grupę, bo nie są równie "odporni", bo to grupa ma przewagę liczebną po swojej stronie, a oni nie. Zasady, które wyłożyła nanoko w początkowym poście dotyczącym roli rodziców to czysty pruski dryl, w ktorym odnajdą się głównie dzieci gruboskórne i z wysoko rozwiniętym instynktem stadnym i jedyne, co może zrobić osoba w miarę wrażliwa, to uciekać jak najdalej. Czego matka Violi nie zrobiła albo zrobiła za późno.
                                        • wapaha Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:23
                                          To tak jak ja .
                                          Co oznacza dokładnie tyle, że świadoma mechanizm rządzących grupą i mająca mocny kręgosłup moralny nie będę udawała, że nie widzę zła, które się dzieje.
                                          Na boga ! Skąd w ogóle w Was pomysł, że to co piszę to są peany pochwalne zachowań tych dzieci.
                                          DZIECI takie są. TO FAKT. A nie pochwała.
                                          • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:30
                                            Są takie, bo tak je między innymi kształtują rodzice. Wobec całej tej Ani i jej córki było bardzo negatywne nastawienie, nastawienie na nią męża, bo się w tę grupę z dzieckiem nie w pasowała. Zagrywki właśnie na poziomie 2-3 klasy podstawówki, poddajemy ją ostracyzmowi, bo ona jest jakaś dziwna.
                                            A rzecz dotyczy też pierdół, bo autorce kością w gardle stoi, że dziewczynka miała dość dużo ubrań, chodziła z matką na zakupy do CH i miała dopasowane buty do kurtek czy tam odwrotnie. Sorry, nie przepadam za ciąganiem dzieci po CH i robiłam to rzadko, ale nie okreslilabym zachowań rodzica tam zabierajacego dziecko jako SZKODLIWE. Toz ta paczka to była sekta z pier...lcem harcersko-komsomolskim.
                                          • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 22:22
                                            lily_evans11 napisała:

                                            > Owszem,zawsze będę po stronie tych słabszych, mniej zaradnych i wygadanych, odp
                                            > ychanych przez grupę, bo nie są równie "odporni", bo to grupa ma przewagę licze
                                            > bną po swojej stronie, a oni nie.
                                            wapaha napisała:
                                            >>>To tak jak ja .

                                            Jesteś mistrzynią suspensu big_grin


                                            >>>Co oznacza dokładnie tyle, że świadoma mechanizm rządzących grupą i mająca mocny kręgosłup >>>moralny nie będę udawała, że nie widzę zła, które się dzieje.

                                            Można tylko pogratulować.
                                            >>>>Na boga ! Skąd w ogóle w Was pomysł, że to co piszę to są peany pochwalne zachowań tych dzieci.

                                            Bo używasz opisu mechanizmu wykluczania przez dzieci do usprawiedliwienia wykluczenia Ani i Wioli przez dorosłych.
                                            >>>
                                          • vre-sna Re: e-matka w igloo 05.11.18, 19:56
                                            Bo tak brzmią Twoje odpowiedzi.
                                        • araceli Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:27
                                          lily_evans11 napisała:
                                          > Owszem,zawsze będę po stronie tych słabszych, mniej zaradnych i wygadanych, odp
                                          > ychanych przez grupę, bo nie są równie "odporni",

                                          Jakbyś była po ich stronie to byłabyś w pierwszej kolejności wk.wiona na zachowanie matki Wioli. Ale nie - matka krzywdząca dziecko jest cacy ale zła grupa "odrzuca" dziewczynkę, z która ma zakaz bawienia się z niemi. O borze szumiący!
                                          • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:33
                                            Czym krzywdzila dziecko? Lodami bez zapracowania sobie na nie wysiłkiem czy więcej niż 2 kurtkami na daną porę roku?
                                          • pade Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:36
                                            araceli napisała:

                                            > lily_evans11 napisała:
                                            > > Owszem,zawsze będę po stronie tych słabszych, mniej zaradnych i wygadanyc
                                            > h, odp
                                            > > ychanych przez grupę, bo nie są równie "odporni",
                                            >
                                            > Jakbyś była po ich stronie to byłabyś w pierwszej kolejności wk.wiona na zachow
                                            > anie matki Wioli. Ale nie - matka krzywdząca dziecko jest cacy ale zła grupa "o
                                            > drzuca" dziewczynkę, z która ma zakaz bawienia się z niemi. O borze szumiący!
                                            >
                                            >
                                            Ja jestem wku..wiona na ojca Wioli, który nie potrafił dogadać się z żoną dla dobra dziecka. Mogło mieć i różowe lakierki, lody, spacery w CH i zabawę z dziećmi, jazdę na rowerze itd.
                                            A tak, jechało na te zjazdy nie wiadomo po co, byle być. To jakby lizać lody przez szybkę.

                                            Moje zdanie jest takie: jeśli matka ma jazdy w stylu "nie biegaj bo się spocisz", "nie jedź bo się zmęczysz", to ojciec jest od tego, żeby tak zorganizować czas wolny dziecku, żeby jednak pobiegało czy pojeździło. I w drugą stronę to samo. A tu matka się uparła, a ojciec odpuścił sobie i żonę i dziecko.
                                            • araceli Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:39
                                              pade napisała:
                                              > Ja jestem wku..wiona na ojca Wioli,

                                              Oczywiście - facet zawsze świnia. Nie Ania nie mogła się dogadać tylko Mietek nie mógł. Facet zawsze winny. Wszystkiemu - nawet temu co robi matka big_grin
                                      • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:52
                                        Ale tam jeszcze byli dorośli. Mądrzejsi, dojrzalsi, bardziej odpowiedzialni - wydawałoby się.
                                        • araceli Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:55
                                          nangaparbat3 napisała:
                                          > Ale tam jeszcze byli dorośli. Mądrzejsi, dojrzalsi, bardziej odpowiedzialni -
                                          > wydawałoby się.


                                          Pijesz do rodziców Wioli? No nie popisali się - nie da się ukryć.
                                  • pade Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:04
                                    To ja jestem z innej bajki. Wiem, że taka jest rzeczywistość, ale ja nie muszę dokładać do niej swojego kamyczka, ani tego typu zachowań pochwalać. A Ty zabrzmiałaś jakbyś pochwalała. To mnie zasmuciło.
                                    • wapaha Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:11
                                      Nie mam wpływu na to, jak odbierasz słowo pisane. Mnie zasmuca, że tak właśnie odbierasz moje słowa. Bo ( znamienne dla forum, dla ludzi w ogóle ) góruje ciągle przypisywanie złych intencji , w pierwszej kolejności bez zastanowienia się, bez próby, że można inaczej.
                                      I nie dokładam swojego kamyczka w żaden sposób widząc co się dzieje i tłumacząc pewne zjawiska zachodzące w grupie. Napisałam wyżej Lily- dziwię się w ogóle, że trzeba to tłumaczyć. Że to co robiła Wiola było chętnie tłumaczone jej wiekiem, delikatnością, innym chatakterem,"dzieci tak mają", " to normalne zachowanie" - a zarazem nie widzi się prostych jak budowa cepa zachowań dzieciaków z igloo.
                                      • wapaha Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:15
                                        I jeszcze. Wczoraj napisałaś coś takiego .

                                        pade 03.11.18, 16:29
                                        Bo czytasz z nastawieniem a nie ze zrozumieniem.


                                        Nie mam nic więcej do dodania.
                                      • pade Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:30
                                        wapaha napisała:

                                        > Nie mam wpływu na to, jak odbierasz słowo pisane. Mnie zasmuca, że tak właśnie
                                        > odbierasz moje słowa. Bo ( znamienne dla forum, dla ludzi w ogóle ) góruje ciąg
                                        > le przypisywanie złych intencji , w pierwszej kolejności bez zastanowienia się,
                                        > bez próby, że można inaczej.

                                        Użyłaś słów o pejoratywnym wydźwięku. Trudno, żebym to odczytała inaczej.

                                        I nie dokładam swojego kamyczka w żaden sposób widząc co się dzieje i tłumacząc
                                        > pewne zjawiska zachodzące w grupie. Napisałam wyżej Lily- dziwię się w ogóle,
                                        > że trzeba to tłumaczyć. Że to co robiła Wiola było chętnie tłumaczone jej wieki
                                        > em, delikatnością, innym chatakterem,"dzieci tak mają", " to normalne zachowani
                                        > e" - a zarazem nie widzi się prostych jak budowa cepa zachowań dzieciaków z igl
                                        > oo.

                                        Ale mnie nie trzeba tłumaczyć rzeczywistości, bo ja ją wyraźnie widzę. Tylko Ty piszesz: mająca durną matkę, durnego ojca i durne cechy Wiola kontra proste zachowania dzieci z igloo.
                                        Czyli wg Ciebie zachowania dzieci są normalne (z czym się zgadzam, ale do skorygowania jednak), a Wioli durne.
                                        Czyli tu też widać nastawienie, które zauważasz u mnie.
                                        Ja tak już mam, że jeśli jest grupa kontra jednostka, to staję po stronie jednostki bo ona jest z założenia słabsza.
                                        • araceli Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:36
                                          pade napisała:
                                          > Ja tak już mam, że jeśli jest grupa kontra jednostka, to staję po stronie jedno
                                          > stki bo ona jest z założenia słabsza.

                                          W ślepej pogoni za wybielaniem matki zwalasz winę za zło na grupę DZIECI, które zachowują się jak DZIECI. To jest głupie, okrutne i dowodzi jak bardzo w d...e masz słabszych.
                                          • pade Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:40
                                            araceli napisała:

                                            > pade napisała:
                                            > > Ja tak już mam, że jeśli jest grupa kontra jednostka, to staję po stronie
                                            > jedno
                                            > > stki bo ona jest z założenia słabsza.
                                            >
                                            > W ślepej pogoni za wybielaniem matki zwalasz winę za zło na grupę DZIECI, które
                                            > zachowują się jak DZIECI. To jest głupie, okrutne i dowodzi jak bardzo w d...e
                                            > masz słabszych.
                                            >
                                            >

                                            Już ci wczoraj pisałam, że nie rozumiesz co czytasz, w skutek czego rozmowa z tobą jest zwyczajnie nudna. Odczep się wreszcie ode mnie.
                                            • araceli Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:43
                                              pade napisała:
                                              > Już ci wczoraj pisałam, że nie rozumiesz co czytasz, w skutek czego rozmowa z t
                                              > obą jest zwyczajnie nudna. Odczep się wreszcie ode mnie.


                                              Po tym co napisałaś był kolejny post - tym razem z najazdem na ojca. WSZYSCY winni krzywdy dziecka oprócz matki - ta się tylko "uparła".
                                • araceli Re: e-matka w igloo 04.11.18, 21:01
                                  pade napisała:
                                  > Zasmuciłaś mnie bardzo. To, że ktoś nie pasuje do grupy nie oznacza, że trzeba
                                  > go odrzucić.

                                  Jak można odrzucić kogoś, komu matka zabroniła się z tobą bawić?
                                  • morekac Re: e-matka w igloo 04.11.18, 23:22
                                    Matka nie zabraniała się z nikim bawić. Matka miała jakieś ale co do tarzania się w śniegu.
                                    • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 07:02
                                      A grupa miała zawsze tylko takie dydaktyczno-rozwojowe zabawy zresztą, i chyba nic innego wink.
                                      • kochamruskieileniwe Re: e-matka w igloo 05.11.18, 07:38
                                        Tak prawdę mówiąc - to każdą zabawę/czynność można nazwac-dydaktyczno rozwojową. Kwestia nazewnictwa.
                                        Budowanie z klocków - zabawa/ nauka widzenia przestrzennego,
                                        Pojście na lody do CH - rozrywka/socjalizacja
                                        gra komputerowa - lupanka/cwiczenie reflekcu, nauka jezyka obcego itp itd.
                                        zwykłe tarzanie się w śniegu - wyrażanie radości/ cwiczenia fizyczne

                                        Dla każdej czynności można znależć "edukacyjne" uzasadnienie suspicious
                                        To, jakiej użyje się nazwy zależy od nastawienia, w tym wypadku dorosłego.

                                        Stąd taki wysyp zabawek edukacyjnych. Kiedyś byłaby to zwykła lalka, zwykły samochodzic czy grzechotka.
                                        Obecnie - to zabawki edukacyjne. suspicious
                                        • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 07:43
                                          Nie, tam nastawienie było takie, że każda przyjemność i atrakcja to nagroda za zrobienie czegoś i że nie ma przyjemności za darmo, czyli nie ma np. wyjścia na lody czy do kina ot tak. Co wynika z opisu tych sytuacji przez autorkę.
                                          • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 07:44
                                            lily_evans11 napisała:

                                            > Nie, tam nastawienie było takie, że każda przyjemność i atrakcja to nagroda za
                                            > zrobienie czegoś i że nie ma przyjemności za darmo, czyli nie ma np. wyjścia na
                                            > lody czy do kina ot tak. Co wynika z opisu tych sytuacji przez autorkę.


                                            Nie - to nie wynika z opisu tylko z twojego nastawienia - forumowa Aniu.
                                            • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 07:45
                                              To przeczytaj jeszcze raz z uwagą, Basiu big_grin.
                                              • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 07:46
                                                A nie, sorry, osoba, która na każdym kroku tak daje wyraz swojej pogardę dla kobiet i matek, może być co najwyżej Mieciem tongue_out.
                                                • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 07:49
                                                  lily_evans11 napisała:
                                                  > A nie, sorry, osoba, która na każdym kroku tak daje wyraz swojej pogardę dla ko
                                                  > biet i matek, może być co najwyżej Mieciem tongue_out.

                                                  Jest różnica między pogardą a ślepą solidarnością jajników, która prowadzi do wybielania osób krzywdzących dzieci.

                                                  Ale rozumiem, że jako typowa kwoka wychowująca wydelikaconą księżniczkę widzisz w Ani siebie.
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 07:56
                                                    Ja nie mówię o tym wątku tylko, Mieci, ale o caloksztalcie twoich wypowiedzi na różne tematy.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:01
                                                    lily_evans11 napisała:

                                                    > Ja nie mówię o tym wątku tylko, Mieci, ale o caloksztalcie twoich wypowiedzi na
                                                    > różne tematy.

                                                    To, że odróżniają się od innych reprezentujących ślepą solidarność jajników to widać często. I dobrze.
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:04
                                                    No nie wiem, czy smród jest aż taki dobry...
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:07
                                                    lily_evans11 napisała:
                                                    > No nie wiem, czy smród jest aż taki dobry...


                                                    Smród krzywdzenia dziecka nigdy nie jest dobry. Tak ciężko zrozumieć?
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:08
                                                    To, że sobie robisz krzywdy, to naprawdę nie moja wina.
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:08
                                                    Roisz
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:12
                                                    lily_evans11 napisała:
                                                    > To, że sobie robisz krzywdy, to naprawdę nie moja wina.


                                                    Skoro nie ma krzywdy dziecka to nad czum płaczesz w tym wątku?
                                          • kochamruskieileniwe Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:24
                                            Ja się tylko zastanawiam, czyje to było nastawienie i jak głośno było artykułowane.
                                            O co mi chodzi. Czy rodzice traktrowali zabawę w kategoriach - praca (czyli nauka czegoś) i dzieci wiedziały o tym?
                                            Np - budujecie igloo bo to jest nauka pracy zespołowej i taki komunikat jasno wyrażony - otrzymywały dzieci? Czy też dzieci spntanicznie zbudowały igloo a rodzice (w sensie ta grupa) uznała między sobą , że to właśnie ta nauka - nic mówiąc o tym dzieciom (w danej chwili, czy póżniej)?

                                            Kwetia nastawienia rodziców.
                                            Jedni kupują np klocki by dzieci rozwijały wyobraźnię przestrzenną. W tym wypadku, klocki dla dzieciaka nie zawsze (!) SĄ DLA DZIECI FRAJDĄ.
                                            Inni kupują te same klocki dla zabawy , przy okazji nauka tejże.
                                            Jeszcze inni kupują klocki bo.... to po prostu klocki.

                                            I tak po prawdzie - nie mamy pojęcia jaki komunikat otrzymywały dzieci w zakresie zabaw. Możemy tylko sądzić co o zabawach myśleli rodzice.
                                            • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:27
                                              Ale wiemy, co sądzi autorka, po jej wielce pouczajacym expose, które otwiera poprzedni jej wątek. Powiem szczerze, że od grupy przez nią opisanej, rządzącej się właśnie takimi regułami, najlepiej się trzymać jak najdalej tongue_out
                                              • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 09:01
                                                A mnie się wydaje, że obie historie rozpoczynające te dwa wątki przedstawiane są przez pryzmat Basi, która niby nie ma nic wspolnego z wydarzeniami, a przecież wciąż jest obecna w tle i w końcu jest ważną osobą, skoro Miecio zostawia dla niej rodzinę, a teraz, kiedy WIola jest już dorosła, jest żoną jej ojca.
                                                Zauważ, ze w żadnej opowieści Basia nie pojawia się jako działająca osoba. Niby jest , a jakby jej nie było. To bardzo dziwne. Basia się nie wtrąca, ale wyjeżdżają z Mieciem do kraju,którego jest obywatelką. Jakoś tak - niechcący.
                                                W ogóle uważam, ze to co się działo kiedy Wiola miała 7-8 lat, można by rozpatrywać tylko i wyłącznie wiedząc, co sie wówczas działo między Basią a Mieciem. Bo to wpływało na zachowanie Ani i Wioli, być może też na postępowanie niektórych członków paczki.
                                                Mam na przykład taką hipotezę: Basia była jedną z matek dzieci strugających patyki, jeżdżących na lody i budujących igloo. Zostawiła męża dla Miecia, dzieci zostały z ojcem. Basia i Miecio zostali w grupie, Ania i ex Basi wypadli poza nawias.
                                                • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 09:11
                                                  Basia mogła być też kuzynka kogoś tam będzie tną i jeżdżąca na te wszystkie spędy nie dla dzieci, ale dla spędzenia czasu przy ognisku, bo podobało jej się znajomi. I tak, skoro zaraz Mietek rozstał się dla Basi, możliwe, że Ania nieudolnie odciągala męża od grupy, wybierając wyłącznie centra handlowe zamiast strugania patykow. Człowiek będąc z kimś czuje, że traci zainteresowanie partnera, czuję też zazwyczaj, dla kogo je traci, jeśli ma z tą osobą do czynienia. Bardzo smutne. A podejście autorki do tematu tendencyjne i wstrętne.
                                                  • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 09:23
                                                    Bardzo interesująca historia.
                                                    Swego czasu siedziałam często na forum rozwodników, zdarzało się, że można tam było przeczytać obie historie - i męża, i żony. Pewnie się domyślasz, że to były zupełnie różne opowieści.
                                                    Bardzo bym była ciekawa historii opowiedzianej przez Anię lub Wiolę.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 09:40
                                                    lily_evans11 napisała:
                                                    > A podejście autorki do tematu tendencyjne i wstrętne.


                                                    I kto to pisze big_grin big_grin big_grin Hipokryzja level jematka big_grin
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:00
                                                    Pani nanoko z aprobatą obserwowala, jak jej kuzyna/przyjaciela wyrywa pani bardziej dziarska niż marudna Ania z rozkapryszoną Wioką, a teraz to trzeba zracjonalizowac i dlatego naprosukowala tyle wątków tongue_out.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:19
                                                    lily_evans11 napisała:
                                                    > Pani nanoko z aprobatą obserwowala, jak jej kuzyna/przyjaciela wyrywa pani bard
                                                    > ziej dziarska niż marudna Ania


                                                    No ty byś na pewno płakała rzewnymi łzami, jakby bliska osoba była szczęśliwa big_grin
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:38
                                                    Akurat szczęście na cudzej krzywdzie ma dla mnie bardzo niską jakość. I w przypadku bliskiej osoby, która coś kręci za plecami swojego współmałżonka /życiowego partnera, z którym ma w dodatku dzieci, nie byłabym tym zachwycona i nie rzucalabym się do psiapsiółkowania z nową pania czy panem. Ale jak widać, każdy ma swoje standardy i ocenia takie sprawy po sobie.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:45
                                                    lily_evans11 napisała:
                                                    > Akurat szczęście na cudzej krzywdzie ma dla mnie bardzo niską jakość.

                                                    Ekhm - czyli uważasz, że masz zostać z drugą osobą niezależnie od tego jak bardzo jej odwali? Jakie jest naczelne hasło tego forum? "Wystaw mu walizki za drzwi"? Słowo-klucz - MU.
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:50
                                                    Można nie zostać, natomiast zdradzać kogoś za plecami i romansowac - nieładnie. I nie utożsamiaj mnie z całością forum, błagam, bo to jest kilkaset osób o bardzo różnych poglądach. Romansiku w grupie znajomych, w której regularnie spotykają się mąż, żona i kochanka bym nie zaakceptowała, nie miałabym ochoty na dalsze relacje w tej grupie. Bo jak znam życie, to cóż, wszyscy oprócz Ani dobrze wiedzieli, co jest grane.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:51
                                                    lily_evans11 napisała:
                                                    > nie miałabym ochoty na dalsze relacje w tej grupie.


                                                    Ty nie akceptujesz chyba żadnej grupy więc nie jest to dziwne big_grin
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:55
                                                    lily_evans11 napisała:
                                                    > Romansiku w grupie znajomych, w której regularnie spotyk
                                                    > ają się mąż, żona i kochanka bym nie zaakceptowała,

                                                    I jeszcze to pitolenie o złej grupie, która nie akceptuje jak odklepana Ania krzywdzi dziecko... a teraz się okazuje, że "inność" w postaci krzywdzenia dziecka powinna być akceptowana a pozamałżeński romans powinien być powodem ostracyzmu big_grin


                                                    Pięęęęęknie big_grin
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:51
                                                    Zważywszy, jak blisko ci do słynnej gołębicy, wybacz, ale po tym poście zakończę dyskusję z tobą, bo to strata czasu. Dałam się właśnie nabrać na trollującego rozwodnika-przegrywa, który nie cierpi kobiet.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 13:28
                                                    lily_evans11 napisała:
                                                    > Dałam się właśnie nabrać na trollującego
                                                    > rozwodnika-przegrywa,

                                                    Teraz jestem rozwodnikiem? Czego to się o sobie człowiek na forumie nie dowie big_grin Znów dośpiewywanie tego, co to tezy pasuje big_grin
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 13:46
                                                    Oczywiście Mieciu, przecież od dawna nie jest tu dla nikogo tajemnicą, że jesteś bezdzietnym i sfrustrowanym mizoginem, który ma nie najszczesliwsze doświadczenia w związkach.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 13:51
                                                    lily_evans11 napisała:
                                                    > Oczywiście Mieciu, przecież od dawna nie jest tu dla nikogo tajemnicą, że jeste
                                                    > ś bezdzietnym i sfrustrowanym mizoginem, który ma nie najszczesliwsze doświadcz
                                                    > enia w związkach.


                                                    Skoro twoje frustrujące życie ma być lżejsze, jeżeli tak będziesz sobie myśleć to sobie myśl. Ja nie muszę dopisywać innym historii - to o czymś świadczy w kwestii szczęścia big_grin
                                                  • janja11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 14:25
                                                    araceli napisała:
                                                    >
                                                    > Skoro twoje frustrujące życie ma być lżejsze, jeżeli tak będziesz sobie myśleć
                                                    > to sobie myśl. Ja nie muszę dopisywać innym historii - to o czymś świadczy w kw
                                                    > estii szczęścia big_grin
                                                    >

                                                    W kwestii "szczęścia" to najwięcej mówi czas Twojej obecności na forum i potrzeba ciągłego zamieszczania upierdliwych komentarzy w sprawach wszelakich.

                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 15:15
                                                    Elementarne, drogi Watsonie! wink
                                                  • iwles Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:00
                                                    araceli napisała:


                                                    > No ty byś na pewno płakała rzewnymi łzami, jakby bliska osoba była szczęśliwa :
                                                    > D


                                                    no tak, a DZIECKO tej bliskiej osoby już bliską osobą nie jest.
                                                    Jakie to znamienne w ustach bezdzietnej Araceli.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:04
                                                    iwles napisała:
                                                    > no tak, a DZIECKO tej bliskiej osoby już bliską osobą nie jest.


                                                    O - przypominałaś sobie o dziecku!
                                                  • janja11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:06
                                                    iwles napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > no tak, a DZIECKO tej bliskiej osoby już bliską osobą nie jest.
                                                    > Jakie to znamienne w ustach bezdzietnej Araceli.

                                                    No to sporo tłumaczy, skąd u Araceli tyle zrozumienia dla Basi i taka kompletna niewiedza w temacie dzieci i rodzicielstwa.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:09
                                                    janja11 napisał(a):
                                                    > > no tak, a DZIECKO tej bliskiej osoby już bliską osobą nie jest.
                                                    > > Jakie to znamienne w ustach bezdzietnej Araceli.
                                                    > No to sporo tłumaczy, skąd u Araceli tyle zrozumienia dla Basi i taka kompletna
                                                    > niewiedza w temacie dzieci i rodzicielstwa.


                                                    Piękna ilustracja dośpiewywania sobie faktów, żeby pasowały to tezy big_grin
                                                  • janja11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:14
                                                    araceli napisała:

                                                    > janja11 napisał(a):
                                                    > > > no tak, a DZIECKO tej bliskiej osoby już bliską osobą nie jest.
                                                    > > > Jakie to znamienne w ustach bezdzietnej Araceli.
                                                    > > No to sporo tłumaczy, skąd u Araceli tyle zrozumienia dla Basi i taka kom
                                                    > pletna
                                                    > > niewiedza w temacie dzieci i rodzicielstwa.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Piękna ilustracja dośpiewywania sobie faktów, żeby pasowały to tezy big_grin
                                                    >
                                                    >

                                                    araceli 04.11.18, 10:42

                                                    >Tezę się stawia a nie 'dośpiewuje'.

                                                    Analogicznie fakty się przedstawia, a nie dośpiewuje.
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:16
                                                    janja11 napisał(a):
                                                    > Analogicznie fakty się przedstawia, a nie dośpiewuje.

                                                    Przedstawić możesz fakty istniejące - jeżeli je sobie wymyślasz to je "dośpiewujesz"
                                                    dośpiewać — dośpiewywać
                                                    1. «zaśpiewać do końca»
                                                    2. pot. «domyślić się dalszego ciągu czegoś»
                                                    sjp.pwn.pl/szukaj/do%C5%9Bpiewa%C4%87.html
                                                  • janja11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:21
                                                    No tak. Zatem tu dośpiewałaś sporo faktów. Np. "matkę-wlascicielkę" .
                                                  • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:27
                                                    janja11 napisał(a):
                                                    > No tak. Zatem tu dośpiewałaś sporo faktów.


                                                    Kolejna, która nie odróżnia faktów od ocen...
                                                  • janja11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 12:37
                                                    Ale nie wiem co w temacie dośpiewania faktów?

                                                    iwles napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > no tak, a DZIECKO tej bliskiej osoby już bliską osobą nie jest.
                                                    > Jakie to znamienne w ustach bezdzietnej Araceli.

                                                    To się nie zgadza?
                                                  • janja11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 10:59
                                                    lily_evans11 napisała:

                                                    > Basia mogła być też kuzynka kogoś tam
                                                    >

                                                    A mi Basia wygląda na serdeczną psiapsiółę autorki.
                                                    Nie ma wątpliwości, że Basia nie udzielała się aktywnie w watkach "miecia".
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:04
                                                    Ktokolwiek to był, spotykał się z tym małżeństwem w ramach tych leśnych spotkań i wyjazdów. Naprawdę będąc z kimś człowiek jest w stanie wyczuć, że coś się nie klei i że mąż, żona strzela okiem do innej osoby ze wspólnego towarzystwa. Przecież od tych nie akceptowalnych w grupie zachowań Ani i jej dziecka minął gdzieś rok do rozwodu, a to akurat był czas na nawiązanie i rozwój romansu. O zdradzanou żony z koleżanką ze wspólnej paczki jakoś nic autorka nie pisze, tylko Miecio taki biedny, bo zona mu utrudniała bieganie za nową miłością i go odciagala od tej paczki.
                                                  • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:14
                                                    I nie ulega wątpliwości, że Ania ciągnęła się na to zbieranie patyczkow, choć grupa jej już kością w gardle stała, bo pilnowała męża przed Basią. Grupa natomiast nie wykluczyła z siebie cwanej baby romansujacej z cudzym mężem, tylko pokrzywdzona, prawowita żonę. Przykre.
                                                  • janja11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 11:33
                                                    lily_evans11 napisała:

                                                    > I nie ulega wątpliwości, że Ania ciągnęła się na to zbieranie patyczkow, choć g
                                                    > rupa jej już kością w gardle stała, bo pilnowała męża przed Basią. Grupa natomi
                                                    > ast nie wykluczyła z siebie cwanej baby romansujacej z cudzym mężem, tylko pokr
                                                    > zywdzona, prawowita żonę. Przykre.
                                                    >

                                                    Gdyby Wiola patyki jednak poszła zbierać, to i tak autorka uznałaby, że patyki były niewłaściwe, albo, że Wiola sprytnie podbierała najpiękniejsze okazy leśnych patyków dziubdziusiom autorki. Bo tu nie o te badyle chodziło, tylko o demonstracyjną krytykę Ani i jej córki na forum "paczki miecia".
                                                    Powód- dowolny.
                                                • tairo Re: e-matka w igloo 05.11.18, 18:25
                                                  > Mam na przykład taką hipotezę: Basia była jedną z matek dzieci strugających patyki,
                                                  > jeżdżących na lody i budujących igloo. Zostawiła męża dla Miecia, dzieci zostały z ojcem.
                                                  > Basia i Miecio zostali w grupie, Ania i ex Basi wypadli poza nawias.

                                                  Peron ci odjechał.
                                            • tairo Re: e-matka w igloo 05.11.18, 18:31
                                              > O co mi chodzi. Czy rodzice traktrowali zabawę w kategoriach - praca (czyli nauka czegoś) i dzieci wiedziały o tym?
                                              > Np - budujecie igloo bo to jest nauka pracy zespołowej i taki komunikat jasno wyrażony - otrzymywały dzieci?
                                              > Czy też dzieci spntanicznie zbudowały igloo a rodzice (w sensie ta grupa) uznała między sobą , że to właśnie
                                              > ta nauka - nic mówiąc o tym dzieciom (w danej chwili, czy póżniej)?

                                              Nanoko wyraźnie napisała, że zabawę w budowanie igloo wymyśliły sobie dzieci same, bez ingerencji dorosłych.

                                              > I tak po prawdzie - nie mamy pojęcia jaki komunikat otrzymywały dzieci w zakresie zabaw. Możemy tylko
                                              > sądzić co o zabawach myśleli rodzice.

                                              Mamy dość jasno powiedziane, że dzieci nie były tresowane, zabawy i atrakcje były organizowane spontanicznie. Komentarz o edukacyjnym walorze zabaw grupowych był ogólnym wnioskiem, a nie z góry zdefiniowanym tematem przewodnim.
                                              • pade Re: e-matka w igloo 05.11.18, 18:36
                                                Tairo, sądzę, że te wnioski są wyciągnięte na podstawie postu startowego Nanoko pt. "Do danaide - po co są rodzice" czy jakoś tak. Tylko tego wątku już chyba nie ma.
                                                • tairo Re: e-matka w igloo 05.11.18, 18:51
                                                  Czyli z postu, który był luźnym rozważaniem filozoficznym na temat ogólnego podejścia, po latach od zdarzeń.
                                                  Nie z opisu sytuacji, który był zupełnie inny - Nanoko np. podkreślała, że zabawę w igloo dzieci wymyśliły same, że wycieczka na lody została "zorganizowana" decyzją chwili, bo był upał i mieli rowery, a nie z góry wpisana w ścisły harmonogram weekendu.
                                                  • kochamruskieileniwe Re: e-matka w igloo 05.11.18, 19:06
                                                    Tairo - ja też tak to rozumiem. Ze spontaniczne pomysły, a nie z góry narzucony harmonogram.
                                                    Słowa musiały same pójść po patyki" nie jako przymus, bo ktoś stoi nad głową i grzmi "musicie, bo inaczej nie zjecie". Coś na zasadzie - muszę sobie kupić nowy płaszcz (choć mam już ich wiele) - bo mam ochotę na nowy płaszcz.
                                                    I nie wcale nie odbieram zdjęcia iglo w sensie nagrody za pracę,. Raczej coś w stylu - dziecko namalowało obrazek - rodzic wiesza je na ścianie/lodówce, czy tam gdzie indziej.. A wiesza nie każdy obrazek, tylko ten, z którego dziecko jest wyjątkowo dumne. Czy to też podpada pod kategorię praca/nagroda?
                                                    Igloo nie da się powiesić na ścianie z wiadomych względów. Ale można powiesić fotografię - a jako, że budowało kilkoro dzieci - to zdjęcie będzie z grupą dumnych budowniczych.
                                                    Ale to moje odczucia. Każdy może mieć inne, zwłaszcza jeżeli patrzy przez pryzmat swoich upodobań i wspomnien.

                                                    Co do reszty - nie będę się powtarzać - już napisałam gdzies tamw w tym wątku smile
                                                  • iwles Re: e-matka w igloo 05.11.18, 19:17
                                                    kochamruskieileniwe napisała:

                                                    > Tairo - ja też tak to rozumiem. Ze spontaniczne pomysły, a nie z góry narzucon
                                                    > y harmonogram.
                                                    > Słowa musiały same pójść po patyki" nie jako przymus, bo ktoś stoi nad głową i
                                                    > grzmi "musicie, bo inaczej nie zjecie". Coś na zasadzie - muszę sobie kupić now
                                                    > y płaszcz (choć mam już ich wiele) - bo mam ochotę na nowy płaszcz.


                                                    Dlaczego wiec autorka obawiala sie, ze inne dzieci, tak jak Wiola, nie beda chcialy chodzic po patyk do lasu, skoro podobno mialy ochote po ten patyk isc?
                                                    Na tych obawach, ze Wiola bedzie miala zly wplyw na pozostale dzieci, autorka oparla caly watek i to, ze Miecio MUSI wplynac na Anie i corke.
                                                    Nie da sie miec zlego wplywu na kogos, kto sam czegos mocno chce, tylko samym faktem, ze sie tego nie robi.
                                                  • kochamruskieileniwe Re: e-matka w igloo 05.11.18, 19:36
                                                    wielokrotnie inne forumki to napisały, ale spróbuję npaisać - jak ja to widzę.
                                                    Chodzi o poczucie sprawiedliwości u dzieci.
                                                    Jeżeli ktoś jest traktowany inaczej, ma inne prawa a i tak dostaje to samo co inni - siłą rzeczy rodzi to poczucie niesprawiedliwości. I choć dla nas, dorosłych mogą być to pierdoły -na poziomie dziecka pierdoły to nie są.
                                                    Tylko tyle. Reszta została juz rozebrana na czynniki pierwsze smile
                                                  • pade Re: e-matka w igloo 05.11.18, 19:54
                                                    Zgadza się. Tylko jest różnica między dostaje a chce dostaćsmile
                                                  • chatgris01 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 20:27
                                                    iwles napisała:

                                                    > Dlaczego wiec autorka obawiala sie, ze inne dzieci, tak jak Wiola, nie beda chc
                                                    > ialy chodzic po patyk do lasu, skoro podobno mialy ochote po ten patyk isc?
                                                    > Na tych obawach, ze Wiola bedzie miala zly wplyw na pozostale dzieci, autorka o
                                                    > parla caly watek i to, ze Miecio MUSI wplynac na Anie i corke.
                                                    > Nie da sie miec zlego wplywu na kogos, kto sam czegos mocno chce, tylko samym
                                                    > faktem, ze sie tego nie robi.
                                                    >
                                                    >
                                                    Autorka nie napisala o zlym wplywie Wioli na pozostale dzieci, najwiekszy problem byl nie z Wiola, tylko z Ania-to ona (nie Wiola) np. żądala od dzieci, zeby oddaly przyniesiony przez siebie patyk Wioli (ktora jak zobaczyla co robia, tez chciala strugac, co normalne przeciez u dziecka)
                                                    Cytat ze startowego: "I moim zdaniem po urodzeniu dziecka stało się COŚ. Zamiast normalnego w naszym szerokim rozumieniu życia okazało się, ze wg Ani córka Wiola jest na wszystko ”za słaba” „za delikatna” „szybko się denerwuje” itp. Oraz wymaga specjalnego traktowania – oddać jej przywleczone badyle z lasu, bo tez chce strugać jak inne dzieci, a każde dziecko deptało do lasu po patyk samodzielnie. I jak tu im wytłumaczyć, ze one musza samodzielnie, ale Wioli trzeba przynieść, bo ona jest „delikatna”."
                                                    I takie sytuacje sie powtarzaly przez lata, przypuszczalnie po raz pierwszy, drugi i dziesiaty oddawaly i ustepowaly, no ale ilez mozna? W koncu zaczelo to generowac konflikty, stad prosba do Mietka, zeby zainterweniowal (jak interwencje bezposrednio u Ani nie odnosily skutku).
                                                    No i jeszcze-jak Wiola sama cos chciala od dzieci, to mogly to zalatwic miedzy soba, ale czy w porzadku jest wymuszanie czegos na dzieciach przez matke tego, ktore czegos chce? Chyba nie bardzo maja jak odmowic doroslej osobie? Czy Wy byscie sie nie zdenerwowaly, jakby ktos tak ciagle wymuszal na Waszych dzieciach, zeby stale wyreczaly jego dziecko?
                                                  • tairo Re: e-matka w igloo 05.11.18, 20:33
                                                    > Dlaczego wiec autorka obawiala sie, ze inne dzieci, tak jak Wiola, nie beda chcialy chodzic
                                                    > po patyk do lasu, skoro podobno mialy ochote po ten patyk isc?

                                                    To akurat nie autorka się obawiała, tylko kilka forumek sobie taką teoryjkę wymyśliło i jej uczepiło jak rzep psiego ogona - że to przecież niemożliwe, żeby dzieci tak same z siebie chciały chodzić do brudnego lasu po ciężkie patyki, fuuuu.

                                                    > Na tych obawach, ze Wiola bedzie miala zly wplyw na pozostale dzieci, autorka oparla
                                                    > caly watek i to, ze Miecio MUSI wplynac na Anie i corke.

                                                    Nie, nie na tych obawach, że Wiola będzie miała zły wpływ.
                                                    Na smutku, że Ani niunianie, robienie z córki księżniczki i wykluczanie ze wspólnych zabaw miało zły wpływ przede wszystkim na Wiolę, a efektem tego niuniania było też psucie relacji w dotychczas zgranej dziecięcej grupie.
                                                    Próba bezpośredniego zasugerowania Ani, że to nie jest dobre, została spuszczona po brzytwie. Miecio miał zadziałać jako wyższa instancja.

                                                    > Nie da sie miec zlego wplywu na kogos, kto sam czegos mocno chce, tylko samym faktem,
                                                    > ze sie tego nie robi.

                                                    Nie samym faktem, że się tego nie robi, tylko faktem, że się nie robi, a oczekuje tych samych efektów bez przyłożenia ręki.
                                        • iwles Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:09

                                          No właśnie o to nastawienie dorosłych mi chodzi: w KAZDEJ zabawce i zabawie doszukuje się sensu i celu edukacyjnego. A gdzie beztroska? Gdzie "ja chcę", lenistwo ?
                                          Autorka sama napisała, że inne dzieci MUSIAŁY same chodzić po patyk na ognisko. Kurcze, ja myślałam, że one CHCIAŁY, bo widziały w tym radochę, a tu okazuje się, że musiały !
                                          I w dodatku jedna dziewczynka, która się z tego schematu wymiksowała - stanowiła ZAGROŻENIE dla innych, że też nie będą chciały chodzić po kijek do kiełbaski.
                                          Nosz kurcze… to na tym ma polegać rozrywka ?


                                          • araceli Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:10
                                            iwles napisała:
                                            > No właśnie o to nastawienie dorosłych mi chodzi: w KAZDEJ zabawce i zabawie dos
                                            > zukuje się sensu i celu edukacyjnego.

                                            Tak - ty się doszukujesz. Inni nie.
                                          • lily_evans11 Re: e-matka w igloo 05.11.18, 08:15
                                            Według dziarskich usportowionych emateczek - owszem big_grin
            • mikams75 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 20:21
              ale to dziecko nie chcialo przywlaszczyc pracy, chcialo zdjecie z dzielem i tworcami.
              • ganesza Re: e-matka w igloo 03.11.18, 20:42
                mikams75 napisała:

                > ale to dziecko nie chcialo przywlaszczyc pracy, chcialo zdjecie z dzielem i two
                > rcami.

                ale dzieci nie chciały i miały do tego prawo. bo to była ich praca i chciały mieć na zdjęciu tych, którzy się do powstania igloo przyczynili. ich święte prawo. i to te dzieci udzieliły V

                ioli bardzo cennej lekcji. całkowicie zmarnowanej przez nadopiekuńczą mamusię. a gdyby mamusia pozwoliła wziąć dziecku na klatę tę i kilka innych lekcji, to w tej chwili Viola nie byłaby kilkuletnią księżniczka, tylko młodą kobietą.
                • mikams75 Re: e-matka w igloo 04.11.18, 01:33
                  a no mialy prawo, takie samo jak i inne dziecko chcace sobie zrobic zdjecie z kolegami i z dzielem kolegow.
                  mozna do upadlego dyskutowac, czyje prawo jest wazniejsze.
        • nangaparbat3 Re: e-matka w igloo 03.11.18, 11:14
          No właśnie.
      • z_lasu Re: Nanokogirl 03.11.18, 06:58
        Doskonałe podsumowanie. Szczególnie pod tym się podpisuję:

        > I e-matka wie, ze wymaganie od kogokolwiek żeby serdecznie zaprosił do wspólnej fotografii
        > wieńczącej dzieło kogo spoza pracowników tego dzieła jest wbrew jakimkolwiek prawom
        > emocjonalnym.

      • pade Re: e-matka w igloo 03.11.18, 12:05
        Jak widać wszystko zależy od nazewnictwa.
        Dla jednego wypad z grupą w góry to : cel, praca, zespół, wysiłek, osiągnięcia, nagroda.
        Dla drugiego: luźne spędzanie czasu połączone z ruszeniem pupy, podziwianiem widoków, zabawą, wypiciem piwa, rozrywką dzieci.
        Pierwsza grupa słów naprawdę kojarzy mi się z korpomową i generalnie mnie odstręcza.
        Mimo, że jestem uważana za osobę zasadniczą i konsekwentną.
      • rosa-fira Re: e-matka w igloo 03.11.18, 20:57
        O kufa, powinnaś zwiększyć dawkę leków.
    • kobieta_z_polnocy Re: subiektywnie 03.11.18, 09:55
      OK, przebrnęłam przez wszystkie wątki i mam kilka komentarzy:

      1. Przyklady, które przytaczasz, są tak mikroskopijnego kalibru, że powołując się na nie, po prostu się ośmieszasz. Przecież takie sytuacje zdarzyły się pewnie większości, jak nie wszystkim, dzieciom, nawet tym najbardziej dojrzałym i najmniej rozwydrzonym. To takie całkowite nic, zwykłe humory dziecka w gorszym nastroju czy tam okresie.

      2. Powołujesz się na sytuacje drobne, nieliczne, głównie z wyjazdów (a może jednego wyjazdu?). I uważasz to za materiał dowodowy na tezę, że Wiola zawsze była "trudna" i że to (rzecz jasna) była wina jej matki. Przecież to jest wręcz żałosne, by nie powiedzieć obrzydliwe.Tak jakbyś kurczowo trzymała się tych nic nie znaczących drobiazgów sprzed ponad dekady, by usprawiedliwić swoją niechęć do Wioli i Ani.
      Aha, jest to tym bardziej obrzydliwe, że z jednej strony zdajesz się być bardzo blisko Wioli i Mietka, i znasz nawet szczegóły tego co W. powiedziała (z pogrubieniami!), a z drugiej strony jedyne, co możesz przywołać tutaj to jakieś drobiazgi z przeszłości. Co wydatnie pokazuje jak bardzo jesteś uprzedzona i nieobiektywna.

      3. I wiesz co, tak naprawdę ja ci nawet mogę z łatwością uwierzyć, że Wiola to roszczeniowa i niestabilna dziewczyna i że zawsze taka była. Tylko tak naprawdę, nie ma to większego znaczenia, czego ty zdajesz się nie zauważać i co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze. Wypadałoby, żebyś ty (Basiu, siostro, "przyjaciółko rodziny", czy kimkolwiej jesteś) i Mietek, bezwolny ojciec od siedmiu boleści, spojrzeli na siebie w lustrze i zadali sobie pytanie: "OK, Wiola to nie jest człowiek łatwy we współżyciu, ale jakim człowiekiem ja tak naprawdę jestem?".

      Nie sądzę, by udało wam się to naprawić, nie po tylu latach i nie z waszym podejściem. Jedyne więc na co liczycie to uspokojenie sumienia (stąd te wątki, jak wnioskuję), ale na to nie macie co liczyć. Nie są z was żadne niewinne i bezradne lelije, choć bardzo chcielibyście żeby tak było.
      • pade Re: subiektywnie 03.11.18, 10:14
        Opisywane sytuacje są sprzed ... 16 lat.
        Zadziwiające jest, że autorka pamięta je z takimi szczegółami. Że w ogóle kolekcjonuje je w pamięci.
      • nangaparbat3 Re: subiektywnie 03.11.18, 12:42
        Podziwiam, że przebrnęłaś przez całość, kiedy dopadam tak długiego wątku staram się przeczytać przynajmniej wszystkie wypowiedzi założycielki, ale tu udało mi się tylko jakieś 5/6.
        Ta dysproporcja między ostatecznymi wnioskami i ocenami a nieistotnością konkretnych wydarzeń (i też jestem zdumiona, że po kilkunastu latach można tak szczegółowo pamiętać sprawy w gruncie rzeczy całkiem banalne) jest dla mnie zagadką.
        Natomiast w pełni się zgadzam z Twoją tezą: Nanoko szuka u nas uspokojenia sumienia. Ja mogę tylko powiedzieć: nobody is perfect sad
        • martishia7 Re: subiektywnie 04.11.18, 00:50
          A to akurat proste. Jak się każdą z tych banalnych sytuacji wtedy, gdy miała miejsce, 50 razy przemieliło i przemaglowało z przyjaciółką, kuzynką, teściową, szwagierką oraz Zośką spod piątki (wszystko rzecz jasna żeby się naradzić i dokonać interwencji u Mietka), to detale zapadają w pamięć.
          • morekac Re: subiektywnie 04.11.18, 10:08
            W każdym razie wątkodajka ma teraz "twardy" dowód, że Wiola od zawsze była nieudanym dzieciątkiem z kijowej eksżony (eksżony zawsze są wredne). I od początku zasługiwała na swój los: wykluczenie z rodziny. Nie jest taka jak oni, zajebiści, twardzi i wysportowani. Już jako 5latka miała problemy niespotykane u innych 5latków: ryczała z byle powodu, chciała niezasłużonych przywilejów, a jako 7latka strzelała niespotykane fochy.
            Tymczasem znacząca większość dzieci w tym wieku ryczy, strzela fochy, a nawet posuwa się do mniejszych czy większych oszustw przy grach i zabawach. Tylko tego im się nie pamięta tak jak nieszczęsnej Wioli. Dzieciak nie zachowywał się wtedy zapewne ani lepiej ani gorzej niż pewnie 99% dzieciaków w jej wieku.
            Mietek stanowczo powinien był zrobić sobie lepszy model dziecka, a ten już dawno wydziedziczyć.
            • lauren6 Re: subiektywnie 04.11.18, 10:46
              > Już jako 5latka miała problemy niespotykane u innych 5latków: ryczała z byle powodu, chciała niezasłużonych przywilejów, a jako 7latka strzelała niespotykane fochy.

              Ja to wiem, Ty to wiesz. Bezdzietne panny wymądrzające się w tym wątku tego nie wiedzą.
        • anorektycznazdzira Re: subiektywnie 04.11.18, 07:22
          Nie wiem, zgaduję:
          zakładając, ze autorka wątku NIE jest wredną, stronniczą, nienawidzącą Wioli flądrą z rodziny Miecia-ciapaji,
          może ona podawać przykłady, które powtórzone po 500 razy w różnych dniach, przy różnych okazjach są esencją problemu. Nie każdy problem musi skutkować nieprawdopodobnym i niewybaczalnym przegięciem. Niektóre problemy generują własnie pierdylion irytujących sytuacji dziennie- co też potrafi wykończyć dobre relacje z kimś, nie mniej skutecznie.
          • nangaparbat3 Re: subiektywnie 04.11.18, 09:19
            Wszystkie te wydarzenia miały miejsce, kiedy rozpadało się małżeństwo Ani i Mietka. To doskonale tłumaczy lękowość Ani, nadwrażliwość i zagubienie Wioli. Jeśli Mietek związał się z BAsią kiedy Wiola miała 8 lat, wszystko, o czym opowiada Nanoko, działo się kiedy Basia była już co najmniej na horyzoncie, a potem blisko z Mietkiem.
            Dla mnie nauczka, żeby jednak czytać WSZYSTKIE wpisy autorki.
            • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 09:21
              nangaparbat3 napisała:
              > Wszystkie te wydarzenia miały miejsce, kiedy rozpadało się małżeństwo Ani i Mie
              > tka.

              Nie miały - ubzdurałaś to sobie. Przypisałaś podany wiek Wioli przy jednej z opisywanych sytuacji do wszystkich i jazda - histeria, ckliwa historyjka - płynieeeemy!
              • nangaparbat3 Re: subiektywnie 04.11.18, 09:49
                Nie. W jednym z postów pisze to explicite Nanoko. Że opowiedziane w tym wątku wydarzenia miały miejsce, kiedy Wiola miała 7-8 lat.
                • chatgris01 Re: subiektywnie 04.11.18, 09:55
                  Ale ze te wydarzenia sa przykladami tego, co dzialo sie od poczatku.
                  A wiek przytoczyla tylko dlatego, ze inaczej ocenia sie pewne zachowania u 2-3 latka, a inaczej u 7-8 latka (i dlatego pytano ja o wiek Wioli).
                • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 10:16
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Nie. W jednym z postów pisze to explicite Nanoko. Że opowiedziane w tym wątku w
                  > ydarzenia miały miejsce, kiedy Wiola miała 7-8 lat.

                  Jedno z opisanych wydarzeń.
                  • ganesza Re: subiektywnie 04.11.18, 10:25
                    araceli napisała:

                    > nangaparbat3 napisała:
                    > > Nie. W jednym z postów pisze to explicite Nanoko. Że opowiedziane w tym w
                    > ątku w
                    > > ydarzenia miały miejsce, kiedy Wiola miała 7-8 lat.
                    >
                    > Jedno z opisanych wydarzeń.
                    >

                    tutaj akurat Nanga ma rację
            • chatgris01 Re: subiektywnie 04.11.18, 09:47
              Nanga, przeciez w poscie startowym autorka wyraznie napisala, ze to sie zaczelo po urodzeniu dziecka (i trwalo az do rozwodu, z czasem narastajac), a nie dopiero jak miala 7-8 lat.
              Z czasu, jak Wiola miala 7-8 lat, tylko pochodza podane przyklady (co nie znaczy, ze takich zachowan nie bylo wczesniej, byly, i to bez przerwy, ale autorka zapamietala i przytoczyla wlasnie te, moze dlatego, ze "najnowsze", poprzednie byly dawniej).
              • nangaparbat3 Re: subiektywnie 04.11.18, 10:00
                chatgris01 napisał(a):

                > Nanga, przeciez w poscie startowym autorka wyraznie napisala, ze to sie zaczelo
                > po urodzeniu dziecka (i trwalo az do rozwodu, z czasem narastajac), a nie dopi
                > ero jak miala 7-8 lat.
                Napisała, że stało się COŚ. A chwilę potem o patykach. Więc wiesz.

                > Z czasu, jak Wiola miala 7-8 lat, tylko pochodza podane przyklady (co nie znacz
                > y, ze takich zachowan nie bylo wczesniej, byly, i to bez przerwy,

                Byłaś z nimi wtedy?

                No i mamy w tym wątku trzy historie: z patykami, z igloo oraz z łabędzami, rowerami i lodami z ciepłymi malinami.
                Jak tak spojrzeć - KAŻDY rodzic robi czasem coś głupiego czy nie do końca przemyślanego. Nie każdy jednak jest na cenzurowanym, a Ania, mając już poważne problemy w związku, była.
                • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 10:15
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Napisała, że stało się COŚ. A chwilę potem o patykach. Więc wiesz.

                  Nie wie. Dośpiewałaś sobie to co ci było pod tezę wygodnie i tyle

                  > No i mamy w tym wątku trzy historie:

                  To się nazywa przykład. Sprawdź w słowniku definicję tego słowa.
                  • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 10:41
                    > Nie wie. Dośpiewałaś sobie to co ci było pod tezę wygodnie i tyle

                    a Ty, na przyklad, dospiewalas sobie teze o "matce-wlascicielce", ktora z uporem powtarzasz, o nasza forumowa ostojo obiektywnosci i "faktologicznosci" ... przyganial kociol garnkowi ...
                    • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 10:42
                      kura17 napisała:
                      > a Ty, na przyklad, dospiewalas sobie teze o "matce-wlascicielce",

                      Tezę się stawia a nie 'dośpiewuje'.
                      • janja11 Re: subiektywnie 04.11.18, 10:49
                        araceli napisała:
                        >
                        > Tezę się stawia a nie 'dośpiewuje'.
                        >
                        >
                        Kolejna "cenna" uwaga araceli. No, rewolucyjne spostrzeżenie...
                        Jak zawsze.
                        • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 10:55
                          janja11 napisał(a):
                          > Kolejna "cenna" uwaga araceli. No, rewolucyjne spostrzeżenie...

                          Owszem - Kura pisze o dwóch różnych rzeczach, choć najwidoczniej wydaje jej się, że to to samo.
                      • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 11:22
                        > Tezę się stawia a nie 'dośpiewuje'.

                        porzadna teze - tak, Twoja byla dospiewana.
                        • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 11:24
                          kura17 napisała:
                          > porzadna teze - tak, Twoja byla dospiewana.

                          Według twojego widzenia świata mogła być i zarapowana big_grin
                          • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 11:29
                            > Według twojego widzenia świata mogła być i zarapowana big_grin

                            a jakie to ma w ogole znaczenie?
                            odpowiesz, skad - logicznie i obiektywnie - ta "matka-wlascicielka", czy nie?
                            • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 11:36
                              kura17 napisała:
                              > a jakie to ma w ogole znaczenie?

                              Takie ma znaczenie, że nadal nie rozróżniasz sytuacji oceny danej sytuacji (z którą to oceną się nie zgadzasz) od dopisywania do historii faktów, które nie miały miejsca, żeby owa ocenę uzasadnić.
                        • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 11:26
                          ... to odpowiesz skad, logicznie i obiektywnie, sie ta "matka-wlascicielka" wielokrotnie powtarzana przez Ciebie wziela?
                          czy tylko czepiac sie slowek umiesz?... (pytanie, hm, retorycznie wlasciwie...)
                          • pade Re: subiektywnie 04.11.18, 11:35
                            Zadałam to samo pytanie wczoraj i nie doczekałam się odpowiedzi.
                          • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 11:41
                            kura17 napisała:
                            > ... to odpowiesz skad, logicznie i obiektywnie, sie ta "matka-wlascicielka" wie
                            > lokrotnie powtarzana przez Ciebie wziela?

                            Z opisu nadopiekuńczej, zawłaszczającej, izolującej matki. Z wcześniejszego wątku o odcięciu córki od ojca. Z chórku Trissopodobnych matek-właścicielek, piszących jak to ojciec zawalił bo śmiał mieć inne zdanie na temat rodzinnego spędzania czasu niż matka.

                            Opisana sytuacja nie jest wyjątkowa, jak już pisałam model - matka decyduje o dziecku + wycofany ojciec to raczej smutny polski standard niż odstępstwo.
                            • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 11:44
                              czyli to jest Twoja OPINIA, a nie FAKT, tak?
                              • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 11:45
                                kura17 napisała:
                                > czyli to jest Twoja OPINIA, a nie FAKT, tak?

                                Zgadnij bystrzaku big_grin
                                • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 11:54
                                  > > czyli to jest Twoja OPINIA, a nie FAKT, tak?
                                  >
                                  > Zgadnij bystrzaku big_grin

                                  ja nie chce zgadywac, ja chce, zebys Ty odpowiedziala.
                            • pade Re: subiektywnie 04.11.18, 11:51
                              A dlaczego wybielasz ojca? Oh, on się tylko biedaczek wycofał, oh, miał inne zdanie, ale żona się nie zgodziła.
                              To nie kobiety ROBIĄ z mężczyzn pantoflarzy (czy biedne, wycofujące się sierotki), to mężczyźni POZWALAJĄ na zrobienie z siebie pantoflarzy.
                              Wkurza mnie atakowanie matek za najmniejszą pierdołę i wybaczanie ojcom wycofywania się z relacji, bo to polski standard, bo to facet.
                              • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 11:54
                                pade napisała:
                                > A dlaczego wybielasz ojca? Oh, on się tylko biedaczek wycofał, oh, miał inne zd
                                > anie, ale żona się nie zgodziła.

                                Nie wybielam - był pierdołą. Nie żal mi go w żadnym stopniu.

                                > To nie kobiety ROBIĄ z mężczyzn pantoflarzy (czy biedne, wycofujące się sierotk
                                > i), to mężczyźni POZWALAJĄ na zrobienie z siebie pantoflarzy.

                                Jeżeli jedna osoba ma osobowość dominującą a druga jest uległa to tak może się skończyć. W odwrotnym układzie, kiedy to mężczyzna jest dominujący a kobieta ulega mówi się o przemocy emocjonalnej w rodzinie a nie, że kobieta "pozwoliła na zrobienie z siebie" czegokolwiek.
                                • pade Re: subiektywnie 04.11.18, 12:07
                                  A nie nie.
                                  Po 1. Nie piszesz w każdym poście ojciec-bez jaj, tylko matka-właścicielka.
                                  Po 2. Przemoc ma miejsce wtedy, gdy ktoś używa agresywnego słownictwa, rękoczynów, generalnie ma na celu skrzywdzenie drugiej osoby.
                                  Sugerujesz, że Ania używała przemocy wobec Mietka???
                                  I co to za wybielanie znowu, no tak to jest, tak to się może skończyć. Jakoś nie piszesz, oh, tak to jest, są takie nadopiekuńcze matki, bywa. Tylko atakujesz kobietę non stop powtarzając "matka-właścicielka" i nie tylko.
                                  Ojca Ci tylko "nie żal", a matkę atakujesz? Oni są odpowiedzialni wobec dziecka po równo! A nie matka bardziej.
                                  • wapaha Re: subiektywnie 04.11.18, 12:12
                                    Pade, nie zgodzę się z Tobą.
                                    Wiesz , co to przemoc w białych rekawiczkach ? Psychiczna ? Ekonomiczna ?
                                    Zamiast podniesionego głosu-szept , zamiast rękoczynów-manipulacja, subtelne podkopywanie wartości drugiego człowieka...
                                    • pade Re: subiektywnie 04.11.18, 12:17
                                      Nie no, bez przegięć. Rozmawiamy tu szeroko o życiu i różnych zjawiskach czy jednak odnosimy się do pewnych ram opisanych przez autorkę wątku?
                                      Czy ona gdzieś sugerowała, że Ania stosowała przemoc wobec Mietka? Zdominowała go czy nie zgadzała się z jego zdaniem?
                                      • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 12:29
                                        pade napisała:
                                        > Nie no, bez przegięć. Rozmawiamy tu szeroko o życiu i różnych zjawiskach czy j
                                        > ednak odnosimy się do pewnych ram opisanych przez autorkę wątku?
                                        > Czy ona gdzieś sugerowała, że Ania stosowała przemoc wobec Mietka? Zdominowała
                                        > go czy nie zgadzała się z jego zdaniem?

                                        Sama zaczęłaś 2 posty wcześniej od stwierdzenia, że to nie kobiety robią z mężczyzn pantoflarzy tylko mężczyźni 'pozwalają' na zrobienie z siebie pantoflarzy.

                                        Może Mietek pozwolił (bo mu było wygodnie) a może po prostu poddał się przemocy żony. Tego się nie dowiemy ale tak naprawdę nie ma to znaczenia - to dorośli ludzie, mogą sobie układać życie jak chca.

                                        Podstawo sobie za to zachowanie Ani wobec dziecka na Mietka. Historia mogłaby brzmieć:
                                        "Ania z Mietkiem lubili aktywnie spędzać czas w gronie znajomych - byli normalną szczęśliwa parą aż urodził się ich syn. W tym momencie Mietek się zmienił, przestały mu się podobać wyjazdy ze znajomymi, mówił, że syn woli gry komputerowe więc wolny czas z synem spędzał przed kompem. Ania nie miała za wiele do powiedzenia - o czasie rodziny i kwestiach związanych z synem decydował Mietek. Na wspólnych wyjazdach zaczęły się kwasy - Mietek uważał, że jego synowi wszystko się należy, inni mają mu ustępować bo on jest taki "delikatny". Znajomi próbowali rozmawiać z Mietkiem (bezskutecznie) a potem z Anią ale ta rozłożyła ręce i powiedziała, że nie ma żadnego wpływu na zachowanie męża".

                                        I jak - czy teraz powiedziałabyś, że zachowanie Mietka jest ok a Ania zła?
                                        • pade Re: subiektywnie 04.11.18, 12:39
                                          araceli napisała:

                                          > pade napisała:
                                          > > Nie no, bez przegięć. Rozmawiamy tu szeroko o życiu i różnych zjawiskach
                                          > czy j
                                          > > ednak odnosimy się do pewnych ram opisanych przez autorkę wątku?
                                          > > Czy ona gdzieś sugerowała, że Ania stosowała przemoc wobec Mietka? Zdomin
                                          > owała
                                          > > go czy nie zgadzała się z jego zdaniem?
                                          >
                                          > Sama zaczęłaś 2 posty wcześniej od stwierdzenia, że to nie kobiety robią z mężc
                                          > zyzn pantoflarzy tylko mężczyźni 'pozwalają' na zrobienie z siebie pantoflarzy.

                                          Co to ma do rzeczy? Nie rozumiem.
                                          >
                                          > Może Mietek pozwolił (bo mu było wygodnie) a może po prostu poddał się przemocy
                                          > żony. Tego się nie dowiemy ale tak naprawdę nie ma to znaczenia - to dorośli l
                                          > udzie, mogą sobie układać życie jak chca.

                                          Akurat ma znaczenie, bo ma wpływ na dziecko.
                                          >
                                          > Podstawo sobie za to zachowanie Ani wobec dziecka na Mietka. Historia mogłaby b
                                          > rzmieć:
                                          > "Ania z Mietkiem lubili aktywnie spędzać czas w gronie znajomych - byli normaln
                                          > ą szczęśliwa parą aż urodził się ich syn. W tym momencie Mietek się zmienił, pr
                                          > zestały mu się podobać wyjazdy ze znajomymi, mówił, że syn woli gry komputerowe
                                          > więc wolny czas z synem spędzał przed kompem. Ania nie miała za wiele do powie
                                          > dzenia - o czasie rodziny i kwestiach związanych z synem decydował Mietek. Na w
                                          > spólnych wyjazdach zaczęły się kwasy - Mietek uważał, że jego synowi wszystko s
                                          > ię należy, inni mają mu ustępować bo on jest taki "delikatny". Znajomi próbowal
                                          > i rozmawiać z Mietkiem (bezskutecznie) a potem z Anią ale ta rozłożyła ręce i p
                                          > owiedziała, że nie ma żadnego wpływu na zachowanie męża".
                                          >
                                          > I jak - czy teraz powiedziałabyś, że zachowanie Mietka jest ok a Ania zła?
                                          >
                                          >
                                          Zachowanie czy wybór takiej a nie innej rozrywki?
                                          Bo oceniać to ja mogę ewentualnie brak porozumienia pomiędzy małżonkami i jego wpływ na dziecko.
                                          Co do rozrywek, to wyraziłam swoje zdanie na ten temat wczoraj, ja mam takie, a nie inne, inni ludzie wolą co innego i przekazują to swoim dzieciom. Wszyscy wiemy, że ruch na świeżym powietrzu jest potrzebny, zabawa (a nie praca) w grupie jest potrzebna. Ale ludzie nie są z jednej gliny, wolą żyć inaczej. I co im zrobisz? Mają prawo.
                                      • tairo Re: subiektywnie 04.11.18, 21:27
                                        > Czy ona gdzieś sugerowała, że Ania stosowała przemoc wobec Mietka? Zdominowała go czy nie zgadzała się z jego zdaniem?

                                        Cyt. z Nanoko:
                                        to już po raz ostatni napisze, bo sto razy pisałam.
                                        Próbował ustali wspólny front, ale wspólny oznaczało: „tak jak chce zona”
                                        Czyli spędzamy czas wolny, tak jak chce zona, albo foch i dąsy.
                                        To nie jest dążenie do kompromisu i uznawanie prawa do mienia wpływu na wychowanie dziecka.
                                    • iwles Re: subiektywnie 04.11.18, 12:39

                                      Gdyby Wiola poszla teraz na terapie, to rownie dobrze mogloby na wierzch wyjsc, ze niskie poczucie wartosci i skopane zycie ma nie przez matke, a przez ojca: jego brak w zyciu, a przede wszystkim, ze nigdy nie byla zbyt dobra dla ojca. Dlatego ją porzucil. To jest "przemoc w bialych rekawiczkach": dawanie dziecku odczuc, ze nie jest taka, jaką ojciec chcialby, zeby byla. Smutne, przerazajace, ale byc moze najbliższe prawdy.
                                  • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 12:15
                                    pade napisała:
                                    > A nie nie.
                                    > Po 1. Nie piszesz w każdym poście ojciec-bez jaj, tylko matka-właścicielka.

                                    Ponieważ, jak już pisałam wina ojca nie jest kwestią sporną tej dyskusji. Nie jest zatewm dyskutowana. Wina matki i owszem. Jej zachowanie ma przeciwniczki (we mnie) i obrończynie (w tobie między innymi).

                                    > Po 2. Przemoc ma miejsce wtedy, gdy ktoś używa agresywnego słownictwa, rękoczyn
                                    > ów, generalnie ma na celu skrzywdzenie drugiej osoby.

                                    Oł łał. A gwałt to jedyni jak facet pobije - jak wrzuci pigułkę gwałtu to już nie? Przemoc psychiczna też istnieje - poniżanie, izolowanie, umniejszanie. Naprawdę to tego nie potrzeba rękoczynów.

                                    > Sugerujesz, że Ania używała przemocy wobec Mietka???

                                    Sugeruję, że czasem warto odwrócić postacie sytuacji, żeby przekonać się jak bardzo płciowo skrzywiona jest nasza ocena sytuacji. Gdyby w taki sposób zachowywał się ojciec (izolował dziecko, zabraniał się bawić, ograniczał rozrywki do CH) to byłby zjechany od góry do dołu jako świr.

                                    Oceniaj zachowanie a nie płeć.
                                    • pade Re: subiektywnie 04.11.18, 12:25
                                      araceli napisała:

                                      > pade napisała:
                                      > > A nie nie.
                                      > > Po 1. Nie piszesz w każdym poście ojciec-bez jaj, tylko matka-właścicielk
                                      > a.
                                      >
                                      > Ponieważ, jak już pisałam wina ojca nie jest kwestią sporną tej dyskusji
                                      > . Nie jest zatewm dyskutowana.

                                      A to niby dlaczego? Ja będę dyskutować i o matce i o ojcu i o Wioli.
                                      Zachowanie jednego rodzica, ma wpływ na drugiego, a w dalszej kolejności na dziecko. Nie da się tego całkowicie rozdzielić i osobno rozważać.

                                      Wina matki i owszem. Jej zachowanie ma przeciwni
                                      > czki (we mnie) i obrończynie (w tobie między innymi).
                                      >
                                      > > Po 2. Przemoc ma miejsce wtedy, gdy ktoś używa agresywnego słownictwa, rę
                                      > koczyn
                                      > > ów, generalnie ma na celu skrzywdzenie drugiej osoby.
                                      >
                                      > Oł łał. A gwałt to jedyni jak facet pobije - jak wrzuci pigułkę gwałtu to już n
                                      > ie? Przemoc psychiczna też istnieje - poniżanie, izolowanie, umniejszanie. Napr
                                      > awdę to tego nie potrzeba rękoczynów.

                                      Generalnie ma na celu skrzywdzenie drugiej osoby. Rozumiem, że znowu nie doczytałaś...
                                      Brak słów....
                                      >
                                      > > Sugerujesz, że Ania używała przemocy wobec Mietka???
                                      >
                                      > Sugeruję, że czasem warto odwrócić postacie sytuacji, żeby przekonać się jak ba
                                      > rdzo płciowo skrzywiona jest nasza ocena sytuacji. Gdyby w taki sposób zachowyw
                                      > ał się ojciec (izolował dziecko, zabraniał się bawić, ograniczał rozrywki do CH
                                      > ) to byłby zjechany od góry do dołu jako świr.

                                      Gdyby ojciec zajmował się dzieckiem (wychodził gdziekolwiek) to dostałby za to medal. Wystarczy, że facet wyjdzie na spacer z wózkiem i już zostaje okrzyknięty bohaterem.
                                      Oczywiście ironizuję, ale tak mniej więcej podchodzi się do udziału ojca dziecka w wychowaniu.
                                      >
                                      > Oceniaj zachowanie a nie płeć.
                                      >
                                      Hahabig_grin Dobre, a kto pisał o smutnym polskim standardzie??
                  • iwles Re: subiektywnie 04.11.18, 11:35
                    araceli napisała:

                    > nangaparbat3 napisała:
                    > > Napisała, że stało się COŚ. A chwilę potem o patykach. Więc wiesz.
                    >
                    > Nie wie. Dośpiewałaś sobie to co ci było pod tezę wygodnie i tyle
                    >
                    > > No i mamy w tym wątku trzy historie:
                    >
                    > To się nazywa przykład. Sprawdź w słowniku definicję tego słowa.
                    >
                    >

                    Tak tak. Kolejne przyklady bycia zla matką to : Ania z Wiola w McDonaldzie, Ania z Wiola w restauracji, Ania z Wiola na zakupach ciuchowych, Wiola na kulkach w CH.

                    Nosz same niewybaczalne grzechy rodzicielskie 😠
                • janja11 Re: subiektywnie 04.11.18, 10:18
                  Ilość szczegółów podawanych przez autorkę wątku pokazuje, że "podszywana" siostra Miecia, była (i jest!) mocno zaangażowana w życie jego i jego rodziny.
                  Występuje tu jako adwokat Miecia i podaje fakty (prawdziwe, albo nie), które mają nas przekonać o tym jaką gehennę przeżył bidny Miecio z Wiolą i jej matką.
                  Historie: z patykami, z igloo oraz z łabędzami, rowerami i lodami z ciepłymi malinami, pokazują z jak błahe powody wystarczały tej "paczce" do zrobienia afery na miarę kiepskiego tabloidu.
                  • szeera Re: subiektywnie 04.11.18, 13:20
                    "Ilość szczegółów podawanych przez autorkę wątku pokazuje, że "podszywana" siostra Miecia, była (i jest!) mocno zaangażowana w życie jego i jego rodziny.
                    Występuje tu jako adwokat Miecia i podaje fakty (prawdziwe, albo nie), które mają nas przekonać o tym jaką gehennę przeżył bidny Miecio z Wiolą i jej matką."

                    To przekowywanie przez autorkę wątków jaka Ania była zła, wydaje mi się zresztą przedziwne. Bo przecież im Ania była gorszą matkę, tym w gorszym świetle stawia to Miecia, który takiej złej matce zostawił swoje własne dziecko. A przez pierwsze 9 lat z tym dzieckiem przecież mieszkał, więc miał czas żeby się zorientować, co się dzieje i podjąć funkcję ojca.
                • chatgris01 Re: subiektywnie 04.11.18, 10:21
                  Nie musialam z nikim byc, bazuje wylacznie na tym, co autorka napisala. CALOSCIOWO. I nie dospiewuje sobie wlasnych faktow, jak czegos nie jestem pewna, to albo pytam autorki, albo zaznaczam, ze to moje przypuszczenie.
                  A Ty sie zdaje sie przed chwila sama przyznalas, ze nie doczytalas wczesniej wszystkich postow autorki? No ja przepraszam, ale jak mozna brac udzial w dyskusji i zajmowac stanowisko, jak sie wczesniej nie przeczytalo wszystkiego? (ale to zdaje sie nagminne na ematce, i stad pozniej jazdy na wyobrazona przez czytajace wersje wydarzen i inne walki z chocholami).
            • lauren6 Re: subiektywnie 04.11.18, 10:48
              > Dla mnie nauczka, żeby jednak czytać WSZYSTKIE wpisy autorki.

              100/100

              Na tym etapie dyskusja z araceli nie ma żadnego sensu, bo dyskutuje się nie z faktami tylko wytworami jej wyobraźni.
              • sko.wrona Re: subiektywnie 04.11.18, 11:13
                Ale o jakich faktach my właściwie mówimy? Nanoko opowiedziała swoją wersję wydarzeń, a każdy tu sobie dopisuje interpretację, w zależności od swoich doświadczeń.
                Wszystko rozbija się o intencje jakie według nas kierowały nanoko, wiolą, Anią i
                Mieciem.
                Nanoko np. pisze że interweniowały u ani w sprawie jej zachowania wobec Miecia, bo to psuło relacje między dziećmi. A ja tu czytam, że była zazdrosna o Anię, chciała ją wyrzucić z grupy, robiła miejsce dla nowej pani i co tam jeszcze chcesz.
                Powiedz mi o czym tu dyskutować?
                • iwles Re: subiektywnie 04.11.18, 11:26
                  sko.wrona napisała:

                  > Ale o jakich faktach my właściwie mówimy? Nanoko opowiedziała swoją wersję wyda
                  > rzeń, a każdy tu sobie dopisuje interpretację, w zależności od swoich doświadcz
                  > eń.
                  > Wszystko rozbija się o intencje jakie według nas kierowały nanoko, wiolą, Anią
                  > i
                  > Mieciem.
                  > Nanoko np. pisze że interweniowały u ani w sprawie jej zachowania wobec Miecia,
                  > bo to psuło relacje między dziećmi. A ja tu czytam, że była zazdrosna o Anię,
                  > chciała ją wyrzucić z grupy, robiła miejsce dla nowej pani i co tam jeszcze chc
                  > esz.
                  > Powiedz mi o czym tu dyskutować?


                  Ano o tym, ze Nanoko interweniowala u brata, zeby zmienil zachowanie Ani, bo NIE JEST ZGODNE z oczekiwaniami grupy. Psuje scenariusz, ktory Nanoko wymyslila, JAK cala grupa ma spedzac czas. Nie ma w grupie miejsca na indywidualizm.
                  • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 11:33
                    iwles napisała:
                    > Nie ma w grupie miejsca na indywidualizm.

                    Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. W grupie siedzącej w kinie nie ma miejsca na indywidualizm w postaci głośnego gadania. W grupie jadącej na zorganizowaną wycieczkę nie ma miejsca na indywidualizm 'a ja teraz chcę zwiedzać co innego'. Itp. itd.

                    W życiu zawsze obowiązują jakieś zasady co jak widać jest dla niektórych szokujące big_grin
                    • iwles Re: subiektywnie 04.11.18, 11:38
                      araceli napisała:

                      > iwles napisała:
                      > > Nie ma w grupie miejsca na indywidualizm.
                      >
                      > Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. W
                      > grupie siedzącej w kinie nie ma miejsca na indywidualizm w postaci głośnego ga
                      > dania. W grupie jadącej na zorganizowaną wycieczkę nie ma miejsca na indywidual
                      > izm 'a ja teraz chcę zwiedzać co innego'. Itp. itd.
                      >
                      > W życiu zawsze obowiązują jakieś zasady co jak widać jest dla niektórych szokuj
                      > ące big_grin
                      >
                      >

                      To nie byla zorganizowana wycieczka a comiesieczny zjazd znajomych, luzny, relaksujacy, a nie scisly program zwiedzania.
                      • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 11:43
                        iwles napisała:
                        > To nie byla zorganizowana wycieczka a comiesieczny zjazd znajomych,
                        > luzny, relaksujacy, a nie scisly program zwiedzania.


                        A jednak wyjazd w GRUPIE. Myślisz, że jakby jeden z uczestników zabrał perkusję i naparzał dniami i nocami w ramach 'relaksu' to reszta grupy nie miałaby prawa do interwencji? big_grin
                  • potworia Re: subiektywnie 04.11.18, 11:45
                    JA to rozumiałam tak, że grupa, według swoich standardów uznała, że Ania robi krzywdę Wioli i zbiorowo zaapelowali do Miecia, żeby interweniował, póki nie jest za późno. Atmosfera wśród dzieciarni, a co za tym idzie w całej grupie, to wartość w tym wypadku drugorzędna.
                    • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 11:48
                      potworia napisał(a):
                      > JA to rozumiałam tak, że grupa, według swoich standardów uznała, że Ania robi k
                      > rzywdę Wioli i zbiorowo zaapelowali do Miecia, żeby interweniował, póki nie jes
                      > t za późno. Atmosfera wśród dzieciarni, a co za tym idzie w całej grupie, to wa
                      > rtość w tym wypadku drugorzędna.

                      Zrozumiałaś jak chciałaś mimo, że autorka wątku napisała wyraźnie coś dokładnie odwrotnego. Grupa zainterweniowała u Ani w momencie, kiedy jej zachowanie wobec córki zaczęło wpływać na relacje między dziećmi. Interwencja u Ani nie przyniosła rezultatu więc zwrócili się do Mietka.

                      Widzisz to co chcesz widzieć.
                      • potworia Re: subiektywnie 04.11.18, 11:58
                        Jak każdy, quod errat demonstrandumsmile Trochę też to, że mogłam uronić kilka z tysiąca kilku nastukanych tutaj pościków, trochę, owszem - nagonka na Nanoko, łącznie z sugerowaniem jej zaburzeń psychicznych z jednej i odpowiedzialności za małżeństwo Mieciów i dysfunkcje dorosłej Wioli z drugiej strony, uruchamia we mnie pokłady życzliwości wobec autorki wątku i jej teamu.

                      • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 12:00
                        > Zrozumiałaś jak chciałaś mimo, że autorka wątku napisała wyraźnie coś dokładnie odwrotnego.
                        > Grupa zainterweniowała u Ani w momencie, kiedy jej zachowanie wobec córki zaczęło wpływać
                        > na relacje między dziećmi. Interwencja u Ani nie przyniosła rezultatu więc zwrócili się do
                        > Mietka.

                        gdzie Autorka to napisala? cytuje ponizej AUTORKE z pierwszego postu w tym watku, bylo dokladnie odwrotnie (wedlug jej slow!) - pierwsza interwencja byla u MIETKA.

                        "I moim zdaniem po urodzeniu dziecka stało się COŚ. Zamiast normalnego w naszym szerokim rozumieniu życia okazało się, ze wg Ani córka Wiola jest na wszystko ”za słaba” „za delikatna” „szybko się denerwuje” itp. Oraz wymaga specjalnego traktowania – oddać jej przywleczone badyle z lasu, bo tez chce strugać jak inne dzieci, a każde dziecko deptało do lasu po patyk samodzielnie. I jak tu im wytłumaczyć, ze one musza samodzielnie, ale Wioli trzeba przynieść, bo ona jest „delikatna”.
                        No i tak od spotkania do spotkania i z nami ( w sensie z moja rodzina) i innymi rodzinami ( w tym koleżanki Ani z pracy) okazało się, że trochę Ania się zmieniła i robienie z córki „lelui” nie bardzo się podoba.
                        Wzięliśmy Mietka na stronę i grzecznie powiedzieliśmy, żeby sprawę załatwił bo to nie jest fajne i generuje problemy miedzy dziećmi. "

                        > Widzisz to co chcesz widzieć.

                        hm. najwyrazniej Ty tez.
                        • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 12:09
                          kura17 napisała:
                          > gdzie Autorka to napisala? cytuje ponizej AUTORKE z pierwszego postu w tym watk
                          > u, bylo dokladnie odwrotnie (wedlug jej slow!) - pierwsza interwencja byla u MI
                          > ETKA.


                          Tam nie jest napisania, że 'PIERWSZA' big_grin A tu jest:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,167073926,167073926,subiektywnie.html?s=1#p167077410
                          oczywiście i ja i parę osób znajomych zwracało uwagę Ani, ze może by inaczej podejść do sprawy dzieci, bo to co robi fajne nie jest. Ani dla jej dziecka ani dla innych dzieci i to generuje konflikty.
                          Odpowiedź była bardzo zniechęcająca do jakiegokolwiek dialogu.
                          Lubię Mietka, ale to jego rodzina ale po pierwsze: wyjeżdżając razem dbam o samopoczucie wszystkich i nie mam ani ja ani nikt inny ochoty spędzać czasu na „naparzankach” słownych z Ania.
                          I Mietek został poproszony o załatwienie sprawy w gronie rodzinnym bo najwyraźniej nasze grzeczne prośby nie odniosły skutku
                          • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 12:16
                            > Tam nie jest napisania, że 'PIERWSZA' big_grin A tu jest:

                            no ale w pierwszym poscie nie ma nic na ten temat - ze najpierw zwracaly Ani uwage (a to istotne, wedug mnie), jest tylko o wzieciu Mietka na strone. szczerze? nie dowiemy sie, jak bylo naprawde, dodanie w pozniejszych postach, ze "oczywiscie najpierw rozmawialy z Ania" moze byc zarowno prawda, jak i proba "wybielenia" siebie, gdy reakcja forum jest inna, od spodziewanej - tak tez sie czasem zdarza. mamy tylko wersje jednej osoby i sobie gdybamy. umknal mi ten fragment, tak na marginesie, ze duzo sie dzieje w tym watku.
                            • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 12:19
                              kura17 napisała:
                              > no ale w pierwszym poscie nie ma nic na ten temat

                              Bo jest w kolejnym? Teraz można skrytykować autorkę, że za mało napisała w pierwszym poście - jakby napisała dużo to możnaby zarzucić, że 'skąd ona tyle pamięta', 'tyle szczegółów pisze to pewnie była kochanką Mietka' itd. Jak nie kijem go to pałką wink


                              Bo jak się nie chce przyjąć do wiadomości opisywanych faktów to powód zawsze się znajdzie.
                              • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 12:27
                                > Bo jak się nie chce przyjąć do wiadomości opisywanych faktów to powód zawsze się znajdzie.

                                masz racje, OPISYWANYCH faktow ... dla mnie ta interwencja napierw u Ani bylaby na tyle wazna, ze bym to od razu napisala, nie mam pojecia, dlaczego Autorka, z wlasnej woli, pominela ten fakt w poczatkowym poscie - przy dosc szczegolowym opisie innych rzeczy.
                                • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 12:32
                                  kura17 napisała:
                                  > masz racje, OPISYWANYCH faktow ... dla mnie ta interwencja napierw u Ani bylaby
                                  > na tyle wazna, ze bym to od razu napisala, nie mam pojecia, dlaczego Autorka,
                                  > z wlasnej woli, pominela ten fakt w poczatkowym poscie - przy dosc szczegolowym
                                  > opisie innych rzeczy.


                                  Jak się chce uderzyć psa to kij się zawsze znajdzie...
                                  • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 12:37
                                    > Jak się chce uderzyć psa to kij się zawsze znajdzie...

                                    to dziala w obie strony ... jak sie chce uderzyc w "matke-wlascicielke" tez ...

                                    ja nie pisze, ze moje widzenie jest prawdziwe i subiektywne, TY usilujesz sie kreowac na logiczna i racjonalna (wylacznie), a fakty (tzn to, co piszesz) temu przecza, wedlug mnie.
                                    • araceli Re: subiektywnie 04.11.18, 12:42
                                      kura17 napisała:
                                      > to dziala w obie strony ... jak sie chce uderzyc w "matke-wlascicielke" tez ...

                                      Wiesz - ja ani nie dopisuję do tej historii faktów ani też nie pomijam niewygodnych 'bo nie zostały opisane w pierwszym poście' wink
                                      • kura17 Re: subiektywnie 04.11.18, 13:55
                                        > Wiesz - ja ani nie dopisuję do tej historii faktów ani też nie pomijam niewygodnych 'bo nie
                                        > zostały opisane w pierwszym poście' wink

                                        ja akurat nie zauwazylam, watek jest gigantyczny. nawet gdzies sie do rozmowy wlaczylam na temat rozmawiania na temat jakiejs osoby za jej plecami (teraz sprawdzilam - to bylo przed wpisem o tym, ze najpierw rozmawiali z Ania). i nadal uwazam, ze rozmowa z Mietkiem o Ani, bez Ani obecnej, jest nie w porzadku. powinna byc rozmowa z oojgiem, jesli juz (razem).

                                        nawet jak nie dopisujesz/zaniedbujesz faktow (a nie potrafie tego stwierdzic, bo za duzo jest wpisow, jak widac powyzej - rzeczy mi umykaja) - to Twoje interpretacje, chocby o tej matce-wlascicielce, uwazam za duzo na wyrost. mozliwe, ze tak bylo, mozliwe, ze dziecko bylo takie, jak Ania mowila (wrazliwe, chorowite), a ona je chronila. mozliwe tez, ze jej zachowania wynikaly z czegos zupelnie innego - Danaide o tym pisze. uwazam, ze przy poznaniu sprawy z jednej wylacznie strony, nie mamy szans na jakakoliwek "obiektywna prawde" - a Ty tak swoje zdanie przedstawiasz (pisze tutaj o tej matce-wlascicielce, ktora machasz co chwila). i w sumie bym sie nie czepiala, bo wszyscy w watku jakos tam interpretuja, ale Ty sie stawiasz za wzor obiektynosci, a nim nie jestes. to moja osobista opinia, oczywiscie, mozesz miec wlasna ...
                          • potworia Re: subiektywnie 04.11.18, 12:47
                            Araceli, wygrałaś. Zrób sobie zdjęcie z tym postemwink
                • morekac Re: subiektywnie 04.11.18, 12:17
                  Nanoko nie interweniowała u Ani, tylko u Miecia, chociaz to do Ani miała zastrzeżenia. Ania wypisała się z tych wyjazdów - czyli zrobiła to, czego od niej oczekiwano: zmyła się wraz ze swoim wyjącym bachorem. Mietek zaczął jeździć na wyjazdy sam, a właściwie z Basią. Winna rozpadowi małżeństwa była rzecz jasna Ania ze swoim nieudanym potomstwem. Miecio nie mógł potem mieć dobrych kontaktów z dzieckiem, bo musiał pedałować.
              • nangaparbat3 Re: subiektywnie 04.11.18, 12:08
                Ale to ja doczytałam dopiero dzisiaj, nie Araceli sad
    • z_lasu Re: Nanoko, czy Wiola 03.11.18, 10:07
      było najmłodsza z mniej więcej rówieśniczej grupy?
      • morekac Re: Nanoko, czy Wiola 03.11.18, 10:16
        z_lasu napisała:

        > było najmłodsza z mniej więcej rówieśniczej grupy?

        Też się nad tym zastanawiałam. Ostatecznie inne dzieci z tej dawnej grupy kultywują tradycję patyczkingu zecswoim potomstwem...
        • z_lasu Re: Nanoko, czy Wiola 03.11.18, 10:23
          Bo w pewnym momencie tak jakoś wyobraziłam sobie grupę dzieci w zbliżonym wieku i to młodsze, które nie nadąża. Zawsze nie nadąża, więc się zniechęca. A równocześnie jest na tyle duże, że do tej grupy aspiruje i rodzice oczekują, że będzie się bawić "ze wszystkimi".
        • lily_evans11 Re: Nanoko, czy Wiola 03.11.18, 10:50
          Patyczking big_grin.
    • anorektycznazdzira Re: subiektywnie 04.11.18, 07:15
      >Co na tym etapie powinie zrobić Mietek, żeby było inaczej?

      Kupić sobie wehikuł czasu, wrócić się te 20 lat wstecz, trochę pokrzyczeć waląc w stół a trochę ponegocjować i potłumaczyć, i wyprowadzić rodzinę na normalność jak była na to pora. A nie wymieniać na inny model.
      Skąd w ogóle pomysł, że teraz da się zrobić coś, żeby było ok???
      Ja bym mu zalecała zadbanie, żeby go córcia nie zeżarła, ale na wychowywanie jej to jakby mocno za późno.
    • kikki123 Re: subiektywnie 04.11.18, 09:54
      Wg mnie - zadbać o relacje z córką, wygospodarowac w swoim zyciu przestrzeń zarezerwowaną tylko na te relacje bez udzialu innych ludzi. I myslec o tych staraniach jako o czyms co robi nie tylko dla niej niej ale i dla siebie. Zaczac od milych gestow. Dac jej poznac ze jest dla niego wazna. To jest jego jedyne dziecko a on jest jej jedynym rodzicem. Nie traktowac jej jako balastu i nie ustawiac sie w pozycji bankomatu. Poznac lepiej te młodą wkraczajaca w zycie kobiete, dac jej lepiej poznac siebie. Uzbroic sie w cierpliwosc i wyrozumialosc ale i asertywnosc. Przestac omwiac i walkowac temat z rodziną. Po prostu uciąć ten zwyczaj. Lepiej z kims bezstronnym - moze z terapeuta. Wspierac córkę w kierunku samodzielnosci dac wsparcie psychiczne jesli bedzie tego potrzebowala. Z tego co pisalaś dziewczyna ma zawód i pracuje czyli ogarnia istotne zyciowe sprawy.
Pełna wersja