rozamund
05.11.18, 11:58
Moja córka ma 12 lat. Mniej więcej od roku, kiedy zaczęła dojrzewać, zmieniła się z dziecka wesołego i kontaktowego w zupełne przeciwieństwo... Ubiera się wyłącznie na czarno. Dużo siedzi w swoim pokoju, rysuje i słucha muzyki (głównie Linkin Park itp). Tu, gdzie mieszkamy, koleżanek ma mało, ale ma dwie swoje przyjaciółki, z którymi umawia się często na nocowanie, poza tym chodzi na zajęcia pozalekcyjne, więc kontakt z dziećmi ma. W grupie jest lubiana i ma mocną pozycję. Mimo wszystko niepokoi mnie jej odsuwanie się od rodziny, ostatnio prawie z nami nie rozmawia poza niezbędnymi sytuacjami. Dzisiaj powiedziała coś, co mnie bardzo zaniepokoiło... że nie ma siły psychicznie i że nic jej się nie chce, po co jej to wszystko. Zabrzmiało to jak dzwonek ostrzegawczy i muszę przyznać, że się wystraszyłam. Oceny w szkole trochę się ostatnio pogorszyły (z piątek i szóstek na czwórki) - nie mam co prawda parcia na najlepsze oceny, ale faktycznie robi to wrażenie, jakby przestało jej zależeć. Pamiętam, że ja też miałam jako nastolatka taką "czarną" fazę, ale miałam 15-16 lat, a nie 12! Nie wiem, co dalej i jak rozmawiać z córką, bo ona po tym dzisiejszym wyznaniu znowu zamknęła się w sobie. Może to przejściowe? Ale co zrobić, żeby jej pomóc? Namawiałam ją jakiś czas temu na wizytę u psychologa, ale zdecydowanie odmówiła. Mogę oczywiście taką wizytę umówić, ale co jeśli córka odmówi współpracy? Czy ktoś spotkał się z taką sytuacją u dziecka w podobnym wieku? Jak sobie z tym poradzić?