Dodaj do ulubionych

Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosztują?

13.11.18, 15:04
Pamiętam te głosy sprzed roku, że święta to niewielki wydatek, bo jedzenie proste. No to sobie myślałam, że może uda mi się w tym zrobić taki "niewielki wydatek" na Gwiazdkę. I co? I nico sad
Bakalie i orzechy i suszone owoce na kompot - 100; słodycze i miody - 120; grzyby suszone 100. I nie chce być mniej - szukałam najkorzystniejszych ofert. To już jest prawie trzysta, a jeszcze podstawowe jedzenie przecież trzeba dokupić, jak się uda zmieścić w 200, to byłby sukces, choć obstawiam raczej 300. Czyli już tu mam co najmniej 500 zł ekstra wydatków. Nie, normalnie nie przejadamy takiej kwoty przez trzy dni.
No to ja się pytam jak to jest?
Co robię źle?
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:13
      Nic nie robisz źle, może nie wszyscy wypowiadający się używają np.dużo bakalii, może mają własne orzechy albo suszone grzyby. Miód, bakalie, karp, grzyby suszone -jeśli trzeba to kupić, to są to jedne z droższych składników. Ja akurat sporo ciast i ciasteczek piekę z orzechami a miód do pierników schodzi mi jak woda i zdecydowanie moje święta BN to NIE są tanie święta. Obstawiam że orzechów wloskich potrzebuję min.0,5 kg, laskowych że 30 dkg, do tego śliwki, gruszki i jabłka suszone, migdały, kokos, żurawina, rodzynki... kasa leci
      • nowi-jka Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 10:18
        dla ilu osob ten kompot z tego suszu za 100zł?
        • thaures Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 15.11.18, 10:16
          nowi-jka napisała:

          > dla ilu osob ten kompot z tego suszu za 100zł?

          To samo pomyślałam, robię od lat wigilię dla 12 osób i nigdy mnie susz nie kosztował więcej jak 12-20 zl
          >
    • betty_bum Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:15
      Grzybów mam w domu pewnie za kilka tysięcy, a i to tylko dlatego, że w tym roku już wszystkie oddawałam, czyli odejmij 100.
      Miodu u nas schodzi słoik przez rok. My spokojne potrafimy przejeść 500 złotych w trzy dni, ale w święta akurat niekoniecznie.
    • lily_evans11 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:16
      Mam tak samo jak Tyyyy.... Jak tu żyć przed świętami, no jak wink.
      Też pamiętam te wyliczenia. I pamiętam, Jan tatuś mojej córki pouczal mnie, że jego matka robi wigilię na kilkanaście osób za 200 zł, i że jak bez wędlin, to jest to najtańsza kolacja w roku tongue_out.
      • grrru Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 19:49
        Każdy wydaje ile może. Jak ktoś nie ma 500 zł to tyle nie wyda i już.
        • lily_evans11 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 21:35
          Tu naprawdę nie chodziło o "nie może", ale o znikome jego zdaniem koszty jedzenia na bodajże 12-14 osób. to samo zresztą było z Wielkanocą, tak że ten... Było to typowe bajdurzenie mające mi zamknąć gębę. To naprawdę nie jest ubogi, niezaradny, schorowany i niewykształcony misiu, z którego chciwa harpia usiłuje jak najwięcej kasy wyrwać pod pretekstem dziecka tongue_out.
          • grrru Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 21:38
            ja raczej tak ogólnie - po prostu na ematce często się przewija, że coś tam "musi" tyle kosztować. A wcale nie "musi" tylko ludzie wydają tyle ile mogą. A sporo z nich ma do wydania mniej niż przeciętna ematka. Ze świętami jest zapewne tak samo.
          • mikams75 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:35
            a to nie tak jak w powiedzonku - jak nie masz nic na obiad to wyciagnij pieczen ze spizarni?

            Ludzie od lata gromadza zapasy i przed samymi swietami dokupuja drobiazgi. Reszta przeciez jest w spizarni wink
            • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:44
              Żarty żartami, ale ja zwykle mam "spiżarkę" (umownie big_grin) pełną. Mama bogatą wyobraźnię i czasami wymyslam "a co jak.." (będziemy mieli 40 stopni gorączki, połamiemy ręce i nogi).
              • mikams75 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 00:11
                ja tez mam niemalo i spokojnie moglabym funkcjonowac wiele dni bez wchodzenia do sklepu (staram sie robic rzadziej wieksze zakupy), stad nie bardzo rozumiem narzekania, ze sklepy zamkniete w niedziele a cos tam zabraklo.
                Ale nie zrobilabym z tego co mam swiatecznych dan, tylko dania typu spaghetti z tunczykiem z puszki, risoto z pomidorami z puszki, jakies kotlety z zamrazalnika, fasolka po bretonsku z zamrazalnika itp.
                • yuka12 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 00:43
                  Mam dom ale bez spiżarni, piwnicy czy garażu. Zapasów mam mało. Być może po planowanym remoncie uda się wygospodarować w kuchni mini schowek, bo bardzo mi tego brakuje.
                  • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 11:05
                    Też nie mam prawdziwej spiżarni jako pomieszczenia. Upycham po szafkach albo w piwnicy. Ale mam spiżarnie jako zapasy. Część zakupów robie on-line bo tylko tam mogę kupic wybrane produkty, a przecież nie będę zamawiała i płaciła za dostawę jednego słoiczka, więc zwykle wtedy kupuję zapas.
                    • yuka12 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 11:54
                      Kiedyś też tak robiłam, ale w obecnym domu nawet szafek nie mam zbyt wiele, co jest swoistym paradoksem patrząc na wielkość kuchni. Coż mam szansę rozwinąć wyobraźnię przestrzenną ☺️.
    • ichi51e Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:19
      A ile tych bakalii ci potrzeba? m.ceneo.pl/27260415 Kompot za 30 a rodzynek za 70? Bakalie w ogole to kupuje tylko na allegro - lepsze i tansze.
      • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:24
        Też na all kupuję.
        Bakalii to umiarkowanie, ale orzechów już więcej, a owoców suszonych, żeby było różnorodnie, to całkiem sporo na 15 l kompotu.
        • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:26
          A... ja nie kupuję gotowych mieszanek na kompot, bo tam są głównie jabłka najczęściej (wiadomo - najtańsze), w każdym razie proporcje nie takie, jak by mi pasowało.
        • mika_p Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 18:14
          > owoców suszonych, żeby było różnorodnie, to całkiem sporo na 15 l kompotu.

          PIĘTNAŚCIE LITRÓW KOMPOTU?
          Na ile osób i ile to w porównaniu z normalnym rodzinnym posilkiem?
          Bo licząć szklankę (dużą szklankę, 250 ml) na osobę to impreza na 60 osób
          • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 18:30
            Ok. 1l dziennie na osobę x3 dni plus 2 gości na Wigilii i właściwie schodzi. Część objętości to są przecież owoce, które nie są wyjadane do końca - ich resztę mrożę, ale jak bym dała mniej, to wywar by nie był wystarczająco konkretny, że tak powiem.
          • katriel Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 18:32
            > Bo licząć szklankę (dużą szklankę, 250 ml) na osobę to impreza na 60 osób

            250 ml to jest mała szklanka, u nas nawet sześciolatek pije z większej.
            No i kto poprzestanie na jednej szklance kompotu z suszu? Przecież to się cały wieczór siedzi, minimum to 3-4 szklanki na osobę, albo i więcej, żeby na drugi dzień zostało (żeby nie łazili i nie marudzili "gdzie kompot, czemu tak mało ugotowałaś"). Jeśli na Wigilii jest 10-15 osób, to te 15 litrów to ani trochę nie jest za dużo.
            • mika_p Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 19:16
              > No i kto poprzestanie na jednej szklance kompotu z suszu?

              O. Ktoś to lubi.
              Dla mnie to taka potrawa, która jest tradycyjna i musi być, ale fanów nie ma. Dla mnie za słodkie, a i tak chyba byłam najentuzjastyczniejszą spożywaczką na wigiliach u teściów, dwie malutkie literatki wypijałam.
              • asia_i_p Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:19
                Ja też tak mam - u nas, gdybym zrobiła, to może by zeszła szklaneczka. Kisiel żurawinowy idzie lepiej, nawet wileńskie dziwo o nazwie ptasie mleczko - wywar z maku na mleku (dojrzałego maku, gdyby ktoś pytał, i pije się, a nie wstrzykuje) - idzie lepiej.
              • barbibarbi Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 22:41
                Jak ja nienawidzę kompotu z suszu. I jeszcze karpia nie cierpię, mój mąż tak samo, dziecię takoż......

                Dziwne, skoro to takie delicje, to czemu ludzie nie robią takiego kompotu chociaż kilka razy w roku? Może to taki świąteczny mus, ma być, bo tradycja? Podobnie może jak z tortem, na urodzinach i weselach ma być tort i już, a ja mam znajomą od lat dorabiającą na weselach i uroczystościach w lokalu, twierdzi, że większość społeczeństwa tortów nie lubi ( ja się zaliczam do większości) i zazwyczaj pół ciasta trafia do kosza.
                • daniela34 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 22:54
                  Yyy, może znajoma jednak nie najlepsze te torty robi? Bo serio, byłam na kilku weselach i torty schodziły aż miło, raz tylko nie został zjedzony taki typowy tort z cukierni z mnóstwem okropnej masy cukrowej na wierzchu i dosłownie mokry od alkoholu
                  • daniela34 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 22:56
                    A przepraszam, zrozumiałam że ona torty robi na wesela a nie dorabia w lokalu. Ale poza tym podtrzymuję -tort został raz, niedobry był faktycznie. Na urodzinach też np.przyjaciólka z super cukierni zamawia zwykle 2 torty i wszystko schodzi, goście biorą dokładki
                    • barbibarbi Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:04
                      Do mnie nie przemawia koncepcja biszkoptu przełożonego śmietanową masą, a jeszcze gorsza maślana masa, jakoś te konsystencje mi nie pasują. Raz w życiu jadłam smaczny tort, gruszkowy, ale on bardziej przypominał tiramisu z gruszkami. Większość znajomych mi osób za tortami nie przepada.
                • grrru Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:04
                  Uwielbiam tort, zawsze się nim zajadam, jak jest okazja. Ale jego urok polega też na tym, że nie ląduje na stole co tydzień. Poza tym naprawdę dobry tort jest drogi.
                  • daniela34 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:12
                    Oj drogi jest, piekłam kiedyś dla koleżanki na urodziny malinowo -czekoladowo-orzechowy w ramach prezentu, jak sobie wyliczylam, ile wydałam, to przestałam mieć wyrzuty sumienia, że jej nic nie kupiłam
                    • grrru Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:23
                      Ja bym nie zaryzykowała pieczenia, ale tort z dobrej cukierni też jest drogi. Więc to nie jest przyjemność na co dzień.
                      • chocolatemonster Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:27
                        Jadł ktoś tort z Lukkulusa? Bo na stronie wyglądają cudnie a ja jeszcze nie miałam przyjemności, lista składników też super duper i ciekawa jestem czy to nie kolejna cukiernicza wydmuszka. No i tanie raczej nie są.
                        • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:29
                          Jadłam, Jadłam też słynną babkę z chyba 96 żóltek !

                          Dobre są, ale czasami za słodkie.
                        • alicia033 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 00:02
                          chocolatemonster napisała:

                          > Jadł ktoś tort z Lukkulusa?

                          jadłam.
                          Jak jesteś przyzwyczajona do normalnych ciast, na maśle, uczciwej czekoladzie i uczciwych dżemach/konfiturach a nie na margarynie, wyrobach czekoladopodobnych i żelfiksach to żadnego zaskoczenia smakowego nie doznaszsmile.
                  • aandzia43 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 00:12
                    grrru napisała:

                    > Uwielbiam tort, zawsze się nim zajadam, jak jest okazja. Ale jego urok polega t
                    > eż na tym, że nie ląduje na stole co tydzień. Poza tym naprawdę dobry tort jest
                    > drogi.

                    Ja tez lubię tort. Na weselach i imprezach zjadam zazwyczaj z przyjemnością. Sama nie robię, a jak mam ochotę to kupuję kawałek i zaspokajam chuć kulinarną - nie będę kupować krowy żeby się napić mleka wink
                • daniela34 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:06
                  A co do karpia - o świeżego u mnie trudno poza okresem świąt, a do najbliższych stawów mi się nie chce jeździć. Kompot z suszu robię nie tylko w święta, także po świętach (nigdy przed -na coś trzeba czekać z utęsknieniem) nie robię to w lecie, bo na lato jest za ciężki, wtedy robię że świeżych owoców
                  • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:21
                    Dla mnie te potrawy mają urok w święta, który by straciły, gdyby je podawać częściej. Jak wszystko schodzi, to znaczy, że smakuje smile
                • aandzia43 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 00:41
                  barbibarbi napisała:

                  > Jak ja nienawidzę kompotu z suszu. I jeszcze karpia nie cierpię, mój mąż tak sa
                  > mo, dziecię takoż......
                  >
                  > Dziwne, skoro to takie delicje, to czemu ludzie nie robią takiego kompotu choci
                  > aż kilka razy w roku? Może to taki świąteczny mus, ma być, bo tradycja?

                  Czasem gotuję z rozpędu drugi po świętach. Kompotów zasadniczo nie lubie i nie gotuję. Ten z suszu to wyjątek, ale robić go często nie będę bo po pierwsze jestem leniwa, a po drugie niczym tak nie ugaszę pragnienia jak czystą wodą.
      • memphis90 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 17:18
        To chyba zależy co i ile kupujesz... Rodzynki są najtansze, żurawina trochę droższa, śliwki czy morele drogie, a taka wiśnia suszona to już w ogóle finansowy kosmos...
    • mama-ola Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:23
      Święta nic nie kosztują? Pierwsze słyszę! Krocie schodzą na prezenty, a na jedzenie dwa-trzy razy więcej niż normalnie.
      • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:25
        O prezentach już nawet nie piszę, bo to każdy ma inny zwyczaj.
        Jak Ci się chce, to poszukaj zeszłorocznych wątków - co najmniej kilka osób przekonywało, że tradycyjne wigilijne jedzenie jest tanie.
        • betty_bum Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:32
          Nie znam tych wątków, ale u nas rzeczywiście je się tylko karpia, pierogi i ewentualnie śledzie, kompot z suszu i jakieś ciasta, ale typu szarlotka, makowiec. Cała reszta jest, żeby na stole nie było pustowink
          • no-tak-ale Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:44
            i tak przez trzy dni to postne jedzenie wciągacie?
            • mikams75 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:40
              my wciagamy przez dwa dni - w wigilie i pierwszy dzien swiat. Owszem wedliny tez jakies na swieta mam ale malo co ich jemy, jak obiad jest obfity a na dodatek podjadamy ciasto, pierniczki itp. Na kolacje to juz apetytu nie miewamy wielkiego.
        • mama-ola Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:43
          > tradycyjne wigilijne jedzenie jest tanie

          Tradycyjne wigilijne jedzenie jest obfitsze niż zazwyczaj. Robię czasem pierogi na obiad, ale wtedy obiad kończy się na tych pierogach. A tutaj to jedna z wielu potraw i jeszcze desery. Ta obfitość kosztuje.
          • little_fish Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:54
            No ale to albo robisz tych potraw mniej, albo masz je na kilka dni.
            Żeby było jasne, nie twierdzę, że świąteczne produkty są tanie. Odnoszę się do stwierdzenia: "Robię czasem pierogi na obiad, ale wtedy obiad kończy się na tych pierogach. A tutaj to jedna z wielu potraw". Przecież jak ktoś na normalny obiad zjada powiedzmy 10 pierogów, to w wigilię nie zje 10 pierogów plus karpia plus zupa grzybowa plus jeszcze te ciasta na deser .
            • mama-ola Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:32
              > Przecież jak ktoś na normalny obiad zjada powiedzmy 10 pierogów, to w wigilię nie zje 10 pierogów
              > plus karpia plus zupa grzybowa plus jeszcze te ciasta na deser .

              Zje 5 pierogów plus rybę plus ciasto i plus coś tam jeszcze...
              Normalny obiad wygląda tak, że jemy, wstajemy od stołu i koniec. A wigilia jest kolacją biesiadną - 2-3 godziny przy zastawionym stole siedzimy, więc choćby odruchowo nakłada się sobie na talerz. Do tego wszystko tak ładnie podane, że kusi oko. Tak więc je się więcej.
              I więcej się na to wszystko wydaje pieniędzy.
              • little_fish Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 17:32
                Ale obiadu tego dnia nie ma (tradycyjnie) więc masz dwa posiłki w jednym 😉
    • cosmetic.wipes Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:27
      Panga, baszcz z torebki z uszkami z farszem pieczarkowym, kompot z suszonych jabłek, babka piaskowa na oleju, mielonka, sałatka jarzynowa i kurczak pieczony - tanie święta.

      Turbot, pierogi z borowikami, kutia I mocno bakaliowy makowiec, dobre wino, szynka serrano, stek z argentyńskiej polędwicy - drogie święta.
      • 35wcieniu Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:36
        Wszystko zalezy, zgodze sie. Przy czym nie zawsze tanie = z torebki i na oleju big_grin Po prostu u niektorych potrawy wigilijne rzeczywiscie sa postne, u mnie na przyklad nigdy nie bylo tradycji pieczenia ciast na swieta. W pierwszy dzien swiat byl po prostu dobry obiad i tyle. Moja mama uzywa mase grzybow ale sama je zbiera i suszy/mrozi, wiec nie kupuje. No i chyba kluczowa kwestia: Liczba osob. Wigilia na 30 osob na pewno pochlonie wiwcej srodkow niz taka na 3.
      • chocolatemonster Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 19:10
        I tu Cosmetic trafilas w 10!
      • juuuu7 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 09:46
        Serio ktos w ogole pange jada? To sam syf jest...
        • cosmetic.wipes Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 14:25
          Skoro jest w sprzedaży, to chyba ktoś jada. Tak jak parówki z momu, pseudobułki z mrożonego półsurowca czy "chińskie" zupki w proszku.
          • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 14:37
            Ja jadłam czasami - w pracy, jak mi się nie chciało zrobic niczego w domu. Przestałam jak się przestraszyłam, że jestem uczulona na konserwanty.
            • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 14:38
              tzn nie wiem czy jadłam akurat pangę, ale nie mam pewności co ja w ogóle jadłam - wolę nie wnikać big_grin
    • heca7 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:29
      Jak duży musi być ten kompot za 100zł wink ja akurat nie lubię i w domu nikt też nie. Odkąd nie muszę spędzać świąt według przepisu mojej matki kompotu nie robię. Grzyby zbieram sama- trudne to nie jest. Mam kilkadziesiąt słoików suszonych (przebrane, bez robaków) i tyleż samo albo i więcej marynowanych. Ze słodyczy robię (nie kupuję) pierniczki- tu koszt składników i polew bo dzieci lubią ozdobione. Oraz malutkie ciasteczka w powidłami z ciasta francuskiego ( z Biedronki) a powidła sama smażę- też żadna trudność. Z wywaru do barszczu czerwonego warzywa zużywam na sałatkę jarzynową (kilak razy do roku lubimy powspominać PRL wink ). Pierogi robię sama z własnych grzybów i kapusty ukiszonej przez teściową (nie mam po niej problemów z wątrobą). Uszka do barszczu również sama z grzybów suszonych i cebulki. O i jeszcze śledzie nam idą (tzn mnie i mężowi) ale ile kosztują śledzie i cebula?!
      Taniej będzie jak się część rzeczy jednak samemu zrobi/ zbierze. Inaczej się nie da.
      • memphis90 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 17:20
        Zazdroszczę grzybów - w ostatnich latach ilekroć jadę, tylekroc wracam z pustym koszem sad
        • heca7 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 17:32
          W zeszłym roku zebraliśmy pod Warszawą całe mnóstwo-był wyjątkowy urodzaj. Ale też byliśmy na Warmii pod granicą rosyjską- tam dopiero jest raj dla grzybiarzy wink Jakie piękne prawdziwki zbierałam na polu przy lesie. Krowy się mną zainteresowały i przyszły z pola zobaczyć co to za obcy człowiek się szwenda po polu a ja nie czuję się pewnie przy takich zwierzętach wink
          • thea19 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 18:22
            w tym roku bylam raz przypadkiem. jechalam do lublina i pod wawa w okolicy otwocka byly piekne lasy z cudownym , mszanym poszyciem. zatrzymalam sie poszukac grzybow i widzialam kilka muchomorow. kolo mnie tez duzo lasow ale w tych lasach wiecej domow niz drzew wiec sa tylko grzyby psiej produkcji.
          • lauren6 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:16
            Zgadza się. Nie umiem/nie chce mi się zbierać grzybów, ale gdy byliśmy niedawno w lesie widzialam mnóstwo grzybów.
            • heca7 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 10:17
              W tym roku w tych okolicach grzyby zaczęły się późno. Ja np zbierałam w listopadzie. Bardzo lubię chodzić po lesie zbierając grzyby i niesamowicie mnie to relaksuje smile Nie ufam jednak nikomu jeśli chodzi o ich przebieranie i nie ma u mnie żadnej tolerancji dla - "oj, tylko jedna dziurka, robak wyjdzie podczas suszenia".
    • nenia1 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:30
      Ale przejesz ten miód i słodycze za 120 zł. w 3 dni? Grzyby suszone za 100 zł też?
      Ja jem podobnie cenowo w święta jak i na co dzień. I podobnie ilościowo, nie cierpię czuć się przejedzona.
      Fakt, jem dość dobrze, choć akurat nie słodycze. Miodów mi stoi w schowku ponad 15 słoików, bo nie używamy wcale cukru, grzyby mam mrożone, chłop sam zbiera, suszonych nie kupuję, orzechy i bakalie - jem praktycznie przez całą zimę razem z owsianką, włoskie mi rosną na wsi na drzewie, jemy też sporo ryb z biobazaru - głównie holenderskie matiasy, dorsze, okonie, łososie, dobrych win tez u mnie dostatek, przywożę z podróży, miesiąc temu wróciłam z Węgier a lubię węgierskie wina, więc przywiozłam tokaje i wytrawną byczą krew. Nie wiem więc co aż tak nadzwyczajnie drogiego miałabym kupować na święta?
      • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:56
        nenia1 napisała:

        > Ale przejesz ten miód i słodycze za 120 zł. w 3 dni? Grzyby suszone za 100 zł t
        > eż?
        No przejemy. Miód się dodaje też do potraw, zamiast cukru. Grzyby spokojnie - do zupy, do kapusty, smażone... i to tak, żeby nie trzeba było ich z lupą szukać... No nie da się mniej.
        W tym roku i tak mam mniej wydatków, bo na Wigilii tylko 5 os, a w święta jesteśmy sami (2+1).

        Ktoś wyżej proponuje zbierać - nie mam cierpliwości. To znaczy jak grzybów jest dużo to tak, chętnie zbieram, bo widzę efekt. Rok temu miałam swoje grzyby. Ale w tym roku to u mnie ich tyle, co kot napłakał, nie ma mowy żeby zebrać na święta. Do sosu dwa razy dałam, raz do jajecznicy i to by było na tyle.
        • heca7 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:46
          Ale kupujesz suszone? Bo ja bym się obawiała co tam mi ususzono i czy na pewno jadalne. To już taniej kupić zwykłe podgrzybki świeże i ususzyć.
          • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:49
            Kupuję suszone z cerytyfikatami. Od zawsze (wyjąwszy lata, kiedy jest urodzaj i mam).

            No właśnie ciekawi mnie, czy ktoś to dokładnie przeliczył - przy kupowaniu świeżych grzybów i owoców, ile się oszczędza, bo że roboty sporo, to wiadomo, no ale ok. Jak dużo się na tym da zyskać - to jest pytanie.
      • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:24
        nenia1 napisała:

        Nie wiem więc co aż tak
        > nadzwyczajnie drogiego miałabym kupować na święta?

        Może to też tak właśnie jest. Że święta nie kosztują, albo jak ktoś robi megaskromne, albo jak na co dzień jada tak bogato, że już nic więcej specjalnie nie chce kupować... Hmmm... smile
        My nie należymy ani do pierwszej, ani do drugiej grupy, więc różnica w wydatkach jest odczuwalna.
      • mikams75 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:43
        no tak, 15 sloikow miodu, wina po prostu sa w spizarni wink
        • daniela34 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:47
          Jak to bylo: jeśli nie masz niczego w domu, a przyjdą niespodziewani goście weź pół cielęcia...
        • heca7 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 10:19
          O to tak ja mam wink Wina stoją w piwnicy a przynosi je tam ...mój ojciec wink Wino robi z moich winogron i potem stoją sobie 5-litrowe baniaki dopóki nie rozlejemy ich do butelek z własnymi etykietami.
    • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:34
      Zależy od świąt i portfela. Ekstra wydatek to jak dotąd ciasto do pierników. smile Traktuje tak, że potem te pierniki w ramach czegoś słodkiego, będę konsumować big_grin Prawda? Jeśli ktoś robi święta na kilka osób więcej niż zawsze i musi być dużo, ekstra to wiadomo, że da po portfelu. Nie ma cudów.
      • beverlyja90210 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:38
        Moja bratowa pewnie tak mówi bo będą u mnie przez trzy dni smile)))
        • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:48
          Ja u nikogo nie będę. Zawsze możesz zmienić zasady. Ba, nawet bez awantury wink
          • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:05
            Poważnie piszę, bo kojarzę, że nie pierwszy raz utyskujesz na sytuację. Tylko zamaczam, ludzie w myślach nie czytaj a jak zaczniesz atakować to będą się bronić.
          • beverlyja90210 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 19:14
            Kropka ja już wszystko mam ustalone z pozostała częścią rodziny a bratowa przyjedzie na gotowe,tylko się śmieje już smile będzie tak jak ma być.
            • chocolatemonster Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 19:18
              I bratowa zalozy watek 'ale te swieta tanie!'😁
    • katja.katja Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:41
      Nie musi być kutia - wtedy bakalie odpadają.
      Tanie grzyby suszone są za naszą wschodnią granicą (stoją baby), trzeba tylko przemycić. Duży słój w cenie małej garstki u nas.
      • heca7 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:48
        A ile dojazd do granicy? wink
        • katja.katja Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:41
          Różnie. Od 2 godzin do 4 nawet sad
          Tj. tyle sama kolejka na granicy. Dojaz w zależności od miasta oczywiście.
      • berdebul Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 17:43
        Świetna rada dla ludzi z Polski centralnej, albo zachodniej. big_grin
      • kk345 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 19:18
        Po Czarnobylu grzyby rosną podobno jak złoto, to i tanie są jak barszcz, tylko kupować i przemycać zza wschodniej granicy.
        • katja.katja Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:42
          Powietrze czystsze niż w zasyfiałej smogiem Polsce. Jedź sam/a i się przekonaj.
          • snakelilith Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 21:48
            A co ma się przekonać? Z lucznikiem Geigera ma jechać? Przecież małe dzieci już wiedzą, że promieniownia nie widać i nie czuć, ale skażenie ciągle w grzybach tego regionu jest. A tego ani siłą woli, ani modlitwą nie zmienisz.
      • no-tak-ale Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:45
        grzyby suszone od obcej osoby? To równie dobrze można w ramach dzielenia się opłatkiem zagrać w rosyjską ruletkę.
        • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:50
          Jakby Ci tu powiedzieć...większość osób zatrutych grzybami to sama te grzyby zbierała wink "Swoi" ich otruli a nie obcy.
        • heca7 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 10:26
          Aż tak źle nie jest. Owszem ktoś może ususzyć borowika szatańskiego lub goryczaka (tego z różowym spodem) ale jeden zepsuje smak potrawy a drugi doprowadzi do ciężkiego zatrucia ale nie jest śmiertelny. Poza tym sromotnik to grzyb blaszkowy a te chyba rzadko się suszy wink
    • rozwiane_marzenie Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:52
      Wszystko dobrze robisz, tradycja kosztuje smile. Święta są kosztowne i tylko ci, którzy spędzają je we własnym domu i we własnym towarzystwie nie mają ekstra wydatków. I to też nie zawsze.
      Ceny są wysokie (jak dla mnie) i przyznam się, że przez cały rok staram się trochę odkładać, żeby w grudniu mi starczyło na wszystko (mam na myśli również prezenty).
    • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 15:54
      To zależy od tego jak na to się spojrzysz. Pomijając prezenty, nie kojarzę niczego w menu czegos czego koszt przekracza zwykły budżet (nie mówię o wielkich przyjeciach, bo tu twardo jestem zwolennikiem składkowych). Ja nie widzę czegos takiego. Miody mam na co dzien. Bakalie także (do owsianki), owoców suszonych na kompot nie mam ale mam za to mrozone na kompoty, koktajle itd wcale nie tańsze niż suszone. Mięso i ryby też jadam, podobnie warzywa, owoce i słodycze. Dla mnie BN i Wigilia to przede wszystkim kompozycja takich a nie innych potraw.
      • capa_negra Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 19:53
        "Pomijając prezenty, nie kojarzę niczego w menu czegos czego koszt przekracza zwykły budżet (nie mówię o wielkich przyjeciach, bo tu twardo jestem zwolennikiem składkowych)"

        Przyznaje zakrztusiłam się, zapraszasz rodzinę w święta i jest to przyjęcie składkowe???
        Zaczynam myśleć, że żyje i zostałam wychowana w jakimś innym kodzie kulturowym bo w gronie rodzinnym nawet grilli nie uznaje składkowych. W gronie przyjaciół może być składkowy pod warunkiem, że liczba gości przekracza 20 osób.
        • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:01
          Nie - ja nie zapraszam 12 osób nigdy - ani składkowo ani bezskładkowo. a jak jestem zapraszana to sama proponuję taką formęsmile. Maksymalna liczba osób zaproszonych naraz to 4 osoby smile (i to nie byly święta)
          • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:03
            p.s. a jak ja proponuję a gospodarz odmawia, to jego decyzja. Ale uważam, że zaproponować powinnam.
            • capa_negra Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:20
              W mojej rodzinie nie ma tradycji składkowych świąt, wigilia wiadomo tradycyjna. Co do reszty to bawimy się myślą czym tym razem naszych gości kulinarnie zaskoczymy. Mamy podzielone święta: ja BN, jeden brat Wielkanoc, drugi Wszystkich Świętych. Działa - zjeżdża się cała rodzina, młodzież z narzeczonymi wszyscy zadowoleni, nikt nie ma pretensji. Każde z nas w sezonie wakacyjnym robi raz dużego grilla na który zjeżdżamy się wszyscy. Wszyscy zadowoleni.
        • grrru Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:02
          W zdecydowanie innym najwyraźniej. Wokół mnie wszędzie tam, gdzie na święta zjeżdża się rodzina to nie ma opcji, że gospodarze wszystko przygotowują. Zawsze jest tak, że ktoś przywozi makowca, inny specjalizuje się w śledziu to śledzia, jakaś ciocia zjawia się z pierogami. Właśnie dlatego, że to rodzina, a nie przyjęcie w ambasadzie.
          • yuka12 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:25
            W mojej rodzinie tez tak jest. Niemal co roku gromadzi sie u mojego brata i z 20 osob (bo brat ma maiejsce i wystarczajaco duzy stol) i kazdy przynosi ze 2-3 potrawy lub napoje czy przekáski (swoje ulubione i uzgodnione z reszta), nawet starsi czlonkowie rodziny. Dzieki temu gospodarze nie musza stac przy garach przez kilka dni po kilkanascie godzin i cale przygotowanie idzie dosc sprawnie i bez zgrzytow.
        • asia_i_p Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 20:25
          Ale to chyba normalne? Kiedy jedziemy do teściów na wigilięm zabieramy pierożki z grzybami, barszcz i jedno-dwa ciasta. Nie, żeby brakowało jedzenia - wręcz, niestety, przeciwnie - ale nie bardzo sobie wyobrażam jechać z gołymi rękami.
          • capa_negra Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 21:07
            Co kraj to obyczaj, moja rodzina obraziłaby się gdybym przyjechała z wałówką. Moje bratowe zaryzykowały przywiezienie placka 2 x. Jeden raz gdy chorowałam na raka , drugi raz gdy miałam złamaną nogę, a i tak byłam przygotowana.
            • mikams75 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 00:55
              dlatego ustala sie takie rzeczy wczesniej, zeby inni przywiezli potrzebne dania a nie ot tak zjechali sie z wlasna walowka. Ma to sens przy duzej ilosci osob. U nas to nawet przy malej ma sens, moze dlatego nie jestem szczegolnie urobiona przed swietami.
            • panna.ze.dworku Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 01:05
              Widzisz, tak tez jest fajnie. Ale u nas jest tak, że ja jestem specjalistką od kulebiaków - więc piekę zawsze kilka w wersji postnej i mięsnej, na dni świąt. Moja ciotka i chrzestna - to mistrzyni sałatek - moje zawsze wychodzą "nie takie" a jej są jak marzenie - więc robi więcej, dla wszystkich. Moja mama to królowa ciast. Teściowa - pierniczków. Szwagier - rządzi rybami. I tak dalej. I jak każdy do każdego wpadnie (Wigilię każdy urządza "u siebie", za to jest zwyczaj wizyt "przedwieczerzowych") to ja każdemu podrzucę kulebiaka, od ciotki dostanę sałatkę, szwagier przywiezie karpia i szczupaka w galarecie, od mamy ciacho... W ten sposób każdy ma dania najlepsze i w pełnym "asortymencie" a równocześnie nie urobi się po łokcie. smile
              Podkreślę: mowa o WIGILII a nie zapraszanej imprezie! Jakoś tez mi się kłóci zaprosić gości i z góry zapowiedzieć, że ja daję chatę, kawę i herbatę, a resztę we własnym zakresie... wink
    • eowen Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:01
      Da się łatwo obniżyć koszty. Ja akurat orzechy i inne oraz miód kupuje na bieżąco - najlepiej bezpośrednio od pszczelarzy, są lokalne grupy czy chociażby targi.
      Swój miód kupuję od kolegi, za 30 zł mam 1 kg.

      Bakalie najlepiej kupić w większych ilościach, przez internet. Możesz się np. podzielić z koleżanką. Ja kupowałam worek migdałów po 2kg, ale ja je jako przekąski traktuję wink
    • kota_marcowa Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:01
      Pierwsze słyszę, że nie kosztują. Pewnie, że kosztują. Chyba, że ktoś je bardzo postnie i ubogo bez żadnych ekstrasów.
    • koronka2012 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:06
      kosmos_pierzasty napisała:

      > Bakalie i orzechy i suszone owoce na kompot - 100; słodycze i miody - 120; grzy
      > by suszone 100. I nie chce być mniej - szukałam najkorzystniejszych ofert.

      Pytasz, co robisz źlesmile kup sobie suszarkę, będziesz miała własne suszone owoce wg upodobania za grosze. Grzyby też się zbiera i suszy, ot i cała filozofia. Orzechy - dostaję siatkami od znajomych, którym spadają z drzewa, trzeba połuskać. Miód - litrowy słój od rodziny wystarcza na ponad rok. Rodzynki kosztują poniżej 10 zł.

      Fakt, nie pieczemy pierników, jakoś nikt specjalnie nie przepada, to samo z kutią.

      Z twoich wyliczonych 3 stów zostaje 10 zł kosztów, a nie jestem wyjątkiem, wiele osób robi coś z tej listy we własnym zakresie.

      Od lat propaguję w rodzinie ograniczenie konsumpcji, tzn. zaprzestanie wymyślania nowych wyrafinowanych potraw, skoro podstawowych nie ma komu zjeść.

      Ta reszta oczywiście kosztuje, bo ten nadmiar wyboru jest kwintesencją polskich świąt, i w tym lezy źródło problemu. Bo by się chciało i schab ze śliwką, i boczek pieczony i pasztet i karkówkę - tylko nie da się tego przejść w 3 dni... dla zaspokojenia głodu wystarczyłaby jedna-dwie z tej listy. Cała reszta to rozpasanie kulinarnesmile
      • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:10
        No ale ja przecież piszę o tradycyjnych podstawowych daniach.
        Grzyby do zupy, kapusty i trochę ekstra.
        Owoce na kompot.
        Bakalie i miód do makiełków, ciast.

        Mam suszarkę, ale to nie jest takie proste, ususzyć sobie wszystko co potrzebne. Nie każda odmiana śliwek się nadaje, kurczę, to jest przedsięwzięcie smile I trzeba przeliczyć o ile taniej wyjdzie kupienie świeżych i wysuszenie. Jak wychodzi u ciebie? Uwzględniasz prąd?

        Ale dziękuję za pomysł - może uda mi się dokształcić i wykorzystać.
        • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:12
          A miodu u nas litr schodzi miesięcznie, na święta dodatkowo potrzebny - i niestety nie ma nam kto dać.
        • betty_bum Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:23
          To są tradycyjne dania w waszym domu, u nas na Wigilię nigdy nie było zup czy kapusty, kutię raz przyniosła kuzynka i jest to paskudne w smaku nawet zrobione od serca, a zawsze traktowałam to tylko jako folklor imprez firmowych.
          • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:36
            betty_bum napisał(a):

            > To są tradycyjne dania w waszym domu,

            No tak - to raczej oczywiste. W moim, jak i w wielu innych w Polsce.
            • betty_bum Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:46
              Wcale nie, u nas Wigilia jest na wiele osób, kilka rodzin ze swoimi tradycjami, a schodzi głównie karp i pierogi, i w zasadzie nic więcej, na deser ciasta i owoce.
              Mamy wiele potraw, ale jemy zawsze to samo, a reszta zostaje.
              • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:50
                Co wcale nie? Uważasz, że tradycja w całej Polsce jest taka jak u Ciebie w domu, a tylko u mnie jest inna? Wcale nie! smile
                • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:51
                  I u mnie nie zostaje, jeśli już przy tym jesteśmy. Najwyżej trochę kapusty, ale to tyle, że zamrożę i mam na noworoczny obiad jako dodatek... i to też nie zawsze.
                • betty_bum Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 17:11
                  Jest różna, w jednych domach jak u Ciebie, w innych jak u mnie.
      • little_fish Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:10
        To jeszcze podpowiedz skąd wziąć rodzinę z miodem i znajomych z orzechami? 🤔
        • kota_marcowa Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:21
          > To jeszcze podpowiedz skąd wziąć rodzinę z miodem i znajomych z orzechami? 🤔

          big_grin
        • heca7 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:51
          Odezwij się w przyszłym roku to Ci wyślę wink w tym mam już rozdzielone.
        • koronka2012 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 22:31
          little_fish napisała:

          > To jeszcze podpowiedz skąd wziąć rodzinę z miodem i znajomych z orzechami? 🤔

          Poszukaj, rozejrzyj się po cudzych ogrodach, w poprzedniej pracy np. zbierałam orzechy na służbowym parkingu. Połowę otrzymanych wywaliłam do kosza jak tylko przestała odchodzić skórka. Namiary na grzyby zmieniają się sezonowo tongue_out
          Miód u mnie w rodzinie niechodliwy, jak ktoś dostanie, to przekazuje dalej, schodzi parę łyżek rocznie, cóż poradzę.
          • little_fish Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 08:27
            Sugerujesz, że mam te orzechy z cudzego ogrodu ukraść? Luźno rosnących drzew z orzechami nie mam w okolicy.
      • gryzelda71 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:15
        Mój stryj ma staw rybny, wiec wydatek na ryby odpad, a krewna gęsi hoduje wiec na 1 dzień zawsze drób wodny(nie muszę dodawać,że dostaje). Drugiego dnia idziemy do szwagierki na obiad i wracamy aż po kolacji. Ja też nie rozumiem skąd te wydatki na jedzenie podczas swiąt hahah
        • katja.katja Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:31
          A dziadek pewnie pszczelarz, brat piekarz, a teść ma własną rzeźnię.
          • gryzelda71 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:33
            Skad wiesz?big_grin
      • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:16

        > Od lat propaguję w rodzinie ograniczenie konsumpcji, tzn. zaprzestanie wymyślan
        > ia nowych wyrafinowanych potraw, skoro podstawowych nie ma komu zjeść.
        >
        No właśnie w ramach tego ograniczania czekoladę zamówiłam z polskiej manufaktury (surowiec z Belgii)... Ale to raczej nie obniża kosztów...
        • koronka2012 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 22:35
          kosmos_pierzasty napisała:

          > No właśnie w ramach tego ograniczania czekoladę zamówiłam z polskiej manufaktur
          > y (surowiec z Belgii)... Ale to raczej nie obniża kosztów...

          Chodzi raczej o to, żeby nie wydziwiać, tylko zrobić parę pewniaków a nie parenaście potraw, i darować sobie pierdylion wynalazków.
          Tylko wg mojej matki - co to za święta bez fanfar kulinarnych? i tak to się kręci.
          • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:24
            koronka2012 napisała:


            >
            > Chodzi raczej o to, żeby nie wydziwiać, tylko zrobić parę pewniaków a nie paren
            > aście potraw, i darować sobie pierdylion wynalazków.

            Ej no, Twoja matka, to Twoja matka. Nie utożsamiaj z nią innych. Dziękuję smile
            Akurat w tym roku robię naprawdę minimum. Dlatego założyłam, że jak tu pisano rok temu, to będą "żadne dodatkowe wydatki", a tu się okazało, że jednak są i to niemałe.
            • chocolatemonster Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 23:29
              Mnie zupełnie nie dziwi Twoje odczucie.
          • lily_evans11 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 14.11.18, 00:52
            A ja tam lubię te fanfary kulinarne, przeważnie gotuję prosto i zwyczajnie, co nie znaczy, że parówki, raczej typowa polska kuchnia domowa. I nie wyobrażam sobie np BN spędzonego przy bigosie, zawsze chcę zrobić jakiś fajny obiad, sałatki, z czegoś, czego nie kupuję często na co dzień. Porcje nie jak dla przedszkolakow, jakieś dodatki, dobre pierniki, bakalie, ciasta itp itd, i koszty są nie czuję się przez nikogo przymuszana, po prostu lubię wtedy względną obfitość na stole, a i chętnie jest to jedzone.
    • chocolatemonster Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:08
      Wszystko robisz dobrze. Dobre jedzenie kosztuje i o ile buraki i inne warzywa nie sa drogie to juz bakalie, grzyby, dobre ryby i mieso juz tak.
      • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:23
        To wszystko je się tez w ciągu roku.
        • gryzelda71 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:27
          No ja wiem,ze sa domy w których obiad świąteczny nie rózni sie od codziennego, ale w większkości ludzie i serwują droższe dania i wiecej osób je zjada, także koszta sa zdecydowanie wyższe.
          • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:31
            Cały problem jest w tym, że ludzie robią aprowizację na trzy czy więcej dni. Przy okazji kupują za dużo. To co pojawia się na talerzu to już kwestia wyboru. A tradycyjne święta wcale drogie nie są.
            • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:33
              Uzasadnij proszę ostatnie zdanie - tak jasno i prosto, kawa na ławę.
              • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:35
                Co mam uzasadniać? Napisz co ci się w tym zdaniu nie podoba.
                • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:37
                  Podoba mi się wszystko smile Tylko się z nim nie zgadzam i ciekawi mnie Twój punkt widzenia. Jak osiągasz taki efekt, że jest tanio i tradycyjnie?
                  • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:40
                    Ja nie robię tradycyjnych świat. To po pierwsze. smile
                    • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:40
                      smile
                      • gryzelda71 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:42
                        Zasugeruję, że w te świąteczne dni można też przejść na lecznicza głodówkę hehehe
                        • kosmos_pierzasty Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:45
                          big_grin
                        • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:49
                          Można też cały rok być na diecie i jeść tylko w BN.
                          • gryzelda71 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:55
                            Zalezy jaka dieta.
                            • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:57
                              Wigilijna big_grin
                              • gryzelda71 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:59
                                No jak cały rok wigilijne dania to na bogato.
                  • maaria33 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:47
                    Nie do mnie ale odpowiem.

                    Wigilia:

                    karp smażony
                    łosos
                    śledzie na 2 sposoby
                    dwa rodzaje pierogów
                    kapusta wigilijna
                    barszcz
                    kompot z suszu
                    seromakowiec
                    piernik
                    slodycze
                    pomarancze.

                    Święto:

                    Mięso
                    warzywa (w tym ziemniaki i swieże na sałaty)
                    desery z Wigilli
                    śniadania/kolacje - potrawy wigilijne i świateczne wg uznania zainteresowanego (szwedzki stół ;0 )

                    Oprócz tego specjalny obrus i zastawa. Choinka. Dekoracje, ( poza takim czerwonym kwiatkiem) te same od lat (tzn z wieloletnicch zbiorów, "spadków", różne kompozycje - nie przypominam sobie kiedy coś ostatnio kupowałam - pewnie z 15 lat temu).

                    p.s. najwiekszym kosztem było do niedawna kupowanie słodyczy na swieta i ich wczesniejsze wyjadania - i tak kilka razy - ale pokonalismy!)

                    Czy gdzieś naraziłam tradycję na szwank?
                    • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 16:52
                      24. Łosoś, ziemniaki surówka. Barszcz na własnym zakwasie plus kupne pierożki. Ciasto lub/i pierniki. Przez resztę świąt bigos, sałatka ziemniaczana, wędlina i reszta słodyczy.
                      • gryzelda71 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 17:02
                        Czyli w święta I i II dzień nie macie obiadu?A nie bigos jecie.
                        • kropkacom Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 17:05
                          No i?
                          • gryzelda71 Re: Czemu się czasem mówi, że święta nic nie kosz 13.11.18, 17:15
                            No i faktycznie nie wydasz wiecej. Ja wydam bo bigos( to dopiero droga potrawa) to jedno z kilku dań i na obiedzie nie 4 osoby a co najmniej 12. No nie da się wydać tyle samo, co na zwykły obiad.