fornita111
27.11.18, 14:50
Mąż wyjechał na trochę dłużej. Nigdy wcześnej tak za sobą nie tęskniliśmy- rozmowy, smsy, wysyłanie niegrzecznych zdjęć- gimbaza normalnie

W piątek w nocy wraca, już szykuję różne niespodzianki, jestem podekscytowana do tego stopnia, że nie mogę się na pracy skupić. Jakbym znowu miała 16 lat i przeżywała szczenięce zauroczenie. Koleżanki mówią, że to szczęście... a ja sobie myślę, że to męczące

Nie uważacie, że spokojna, stabilna, lekko nudnawa miłość jest lepsza, niż poetyckie "męki zakochania"??