Dodaj do ulubionych

Wspieranie demoralizacji w szkole

05.12.18, 16:14
Musiałam założyć ten wątek, bo aż się we mnie gotuje. III klasa gimnazjum, klasa mojej córki. Dziewczynka w zeszłym roku urodziła dziecko. Z facetem 10 lat starszym. Nie wiem, czy poszedł za kratki czy nie. Według tego, co mówi moja córka, ta dziewczyna ma teraz tylko prawa, a zero obowiązków, ze wszystkim traktowana ulgowo. Nauczyciele obchodzą się jak z przysłowiowym jajkiem, od początku ciąży nauczanie indywidualne, po porodzie jakiś czas indywidualne, teraz przychodzi do szkoły, kiedy chce, tak samo z niej wychodzi. Podczas lekcji komentuje do nauczycieli: "długo pani będzie jeszcze gadać? bo się spieszę do lekarza z małym". Na wszystko ma przyzwolenie. W ogóle nie odczuła konsekwencji błędu, który popełniła, w ogóle nie daje jej się odczuć, że zrobiła coś złego. Według mnie to karygodne. Nawet podsłyszałam kiedyś jak dziewczyny rozmawiają "może ja teraz rozłożę nogi i przez półtora roku będę miała zajęcia indywidualne". Czyli widać, że patologia i demoralizacja kwitnie całą parą. Moja córka jako najlepsza uczennica w szkole (zeszłoroczna średnia 5,7) kiedyś mi się skarżyła, że ona nie ma żadnych praw, tylko same obowiązki, natomiast tamta może wszystko. Problem przybrał na sile przed egzaminem próbnym, kiedy do ich sali weszła pani dyrektor z jakimś komunikatem do przekazania. Tamta znowu "ale streszcza się pani, bo muszę do małego". A na to moja córka "to trzeba było nóg nie rozkładać, to byś się teraz nie musiała streszczać". Zgadnijcie, kto dostał uwagę za "wulgaryzm" sad. Czyli jak mam to rozumieć, wspieranie patologii i demoralizacji? Aż się we mnie gotuje. Żadnej ignorancji dla tej pyskatej młodej latawicy, żadnego ostracyzmu, nic. Cała szkoła jej się podporządkowuje. Możecie po mnie jechać. W piątek idę na rozmowę do dyrekcji za domniemany zamach na godność osobistą tamtej. Trzymam stronę córki. Możecie po mnie jechać.
Obserwuj wątek