Bicie dzieci, model wychowania, nastepne pokolenia

30.12.18, 19:14
Jestem po lekturze wątku o biciu i zastanawia mnie jedno. Ktoś, kto był bity w dzieciństwie bije swoje dzieci bo się nauczyć, że tak się "wychowuje" dzieci albo właśnie nie bije bo pamięta swoją krzywdę. A jak jest z modelem wychowawczym u dorosłych, którzy nie byli bici w dzieciństwie. Czy zdarza się, ze ktoś taki bije swoje dzieci bo sam nie był bity i uważa to za błąd?

Mogę zacząć od siebie- mnie nigdy nikt nie bił, co na moim podwórku uchodziło za wielką ekstrawagancję, bo wszyscy inni byli bici. Sama swoich dzieci nie biję, w ogóle nie pojawia się w mojej głowie pomysł uderzenia żadnego z moich dzieci. To nie jest tak, że się muszę powstrzymywać, panować nad sobą etc.
    • janja11 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 19:25
      livia.kalina napisała:

      >
      > Mogę zacząć od siebie- mnie nigdy nikt nie bił, co na moim podwórku uchodziło z
      > a wielką ekstrawagancję, bo wszyscy inni byli bici.

      I tobie właśnie się wszyscy zwierzali. Ubawiłaś mnie konkretnie.
      Czego to ematka nie wymyśli...
      • iwoniaw Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 19:38
        Nie musieli jej się od razu "zwierzać" - te 30-40 lat temu normą było, że ktoś bez żadnego "zwierzania się" mówił kumplom z podwórka, że nie może czegoś tam, bo "ojciec go zleje", albo że właśnie "go zlał", bo coś tam innego. I nie było to żadne dziwo, nawet w powieściach młodzieżowych i czytankach w podręcznikach wątek się przewijał jako "normalne tło obyczajowe".
        • katriel Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:55
          > 30-40 lat temu normą było, że ktoś bez żadnego "zwierzania się" mówił kumplom z podwórka, że nie może czegoś tam, bo "ojciec go zleje",

          No ale właśnie dlatego, że to było normą kulturową, to mówiły tak zarówno dzieci regularnie bite, te które okazjonalnie dostawały lekkiego klapsa, te których rodzice traktowali lanie jako środek ostateczny do wykorzystania raz-dwa razy w życiu, jak i te których nikt nigdy nawet nie próbował uderzyć. Więc z samego gadania "ojciec mnie zleje" nijak nie da się poznać, czy była to realna groźba. Dokładnie tak samo, jak z tekstu "ojciec mnie zabije" nie da się wywnioskować, że życie mówiącego jest w realnym niebezpieczeństwie.
        • 3-mamuska Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:03
          iwoniaw napisała:

          > Nie musieli jej się od razu "zwierzać" - te 30-40 lat temu normą było, że ktoś
          > bez żadnego "zwierzania się" mówił kumplom z podwórka, że nie może czegoś tam,
          > bo "ojciec go zleje", albo że właśnie "go zlał", bo coś tam innego. I nie było
          > to żadne dziwo, nawet w powieściach młodzieżowych i czytankach w podręcznikach
          > wątek się przewijał jako "normalne tło obyczajowe".
          >
          >


          Bzdura nikt nikomu nie mówił takich rzeczy.
          Dzieciaki raczej się wstydziły.
          Ja nie byłam bita może jako bardzo male dziecko,czego nie pamietam miałam Ukochanego ojca który mi dużo tłumaczył /uczył.
          Raczej pamietam ze strsze dużo rodzeństwo miało mniej cierpliwości kończyli się szyurchanicem.

          Ja np. Nie wiem które z dzieci w moim otoczeniu było bite.
      • smiechupara Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 19:43
        Jakoś nie wydaje mi się,aby ktoś niebity (jakie słowo) w dzieciństwie uważał,że coś go ominęło i fundował swoim dzieciom taką atrakcję.Chyba,że inną formą agresji jaka go spotkała było np.odrzucenie. Bicie dzieci to dorosłych niepanowanie nad emocjami,a potem przypisywanie temu teorii wychowawczych.
        • black_halo Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 19:53
          smiechupara napisała:

          > Jakoś nie wydaje mi się,aby ktoś niebity (jakie słowo) w dzieciństwie uważał,że
          > coś go ominęło i fundował swoim dzieciom taką atrakcję.Chyba,że inną formą agr
          > esji jaka go spotkała było np.odrzucenie. Bicie dzieci to dorosłych niepanowani
          > e nad emocjami,a potem przypisywanie temu teorii wychowawczych.

          No wiec ja nie bylam bita ale moja matka miala caly repertuar kar niefizycznych, zaczynajac od wielogodzinnych wykladow polaczonych z wypominaniem a konczac na obazaniu sie na mnie i siostre raz cichych dniach. Naprawde w tamtym momencie wolalabym dostac w tylek niz godzinami sluchac jak to jestem okropnym dzieckiem bo przynioslam czworke z klasowki i wpedza ja do grobu, bo w tymi ocenami to nic tylko zamiatanie ulic mnie czeka. Jak mi sie zdarzylo dostac dwoje czy nie daj boze jedynke to w domu byla wielogodzinna awantura. Oczywiscie nikt nawet palca na mnie nie podniosl.

          Naprawde wiele lat mi zajela praca nad wlasnymi emocjami bo bardzo szybko zauwazylam, ze wkurzam sie o byle pierdole i zaczynam gledzic jak wlasna matka.

          Jedyne lanie w zyciu dostalam od babci za wsadzenie rak do sieczkarki. Nawet nie lanie, pare solidnych klapsow. Raz dwa pojelam, ze tak sie nie robi chociaz babcia wczesniej zakazala sie zblizac do maszyny. Nie mam traumy z tego powodu. W doroslym zyciu rozumiem, gdybym dzisiaj zobaczylo dziecko wsadzajace lapy do tej maszyny to chyba bym na zawal zeszla, jeszcze chwila i sama dzisiaj nie mialabym rak. Zalu do babci tez nie mam.
          • asfiksja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:11
            > No wiec ja nie bylam bita ale moja matka miala caly repertuar kar niefizycznych
            Nie wyciągajmy jednak nieuprawnionego wniosku, jakoby stosujący kary fizyczne nie stosowali przemocy psychicznej. Wręcz obstawiałabym, że twoja matka była wyjątkiem, a regułą był pełny zestaw.

            > Jedyne lanie w zyciu dostalam od babci za wsadzenie rak do sieczkarki.
            Mój mąż dostał raz za prawie zrzucenie niebezpiecznego urządzenia na młodszego brata. Nie uważa się za bitego, uważa że to było słuszne.
            • black_halo Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:21
              asfiksja napisał:

              > Nie wyciągajmy jednak nieuprawnionego wniosku, jakoby stosujący kary fizyczne n
              > ie stosowali przemocy psychicznej. Wręcz obstawiałabym, że twoja matka była wyj
              > ątkiem, a regułą był pełny zestaw.

              Nie wiem. Moi dziadkowie mieszkali na wsi, spedzalam tam mnostwo czasu zanim poszlam do szkoly oraz wakacje jak bylam mlodsza i tamtejsi rodzice mieli raczej sklonnosc do wlepienia kilku szybkich klapsow, swoim i nieswoim dzieciom. Nikt nie mial czasu na wielogodzinne pogadanki na temat niestosownosci przyniesienia trojki z klasowki, polaczonych z nieodzywaniem sie do dziecka przez tydzien.

              > > Jedyne lanie w zyciu dostalam od babci za wsadzenie rak do sieczkarki.
              > Mój mąż dostał raz za prawie zrzucenie niebezpiecznego urządzenia na młodszego
              > brata. Nie uważa się za bitego, uważa że to było słuszne.

              Nie uwazam, ze slusznie dostalam klapsy od babci ale mam zrozumienie dla jej reakcji i calkiem mozliwe, ze sama zaregaowalabym podobnie.
            • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:06
              Otóż to. U mnie był pełen repertuar: klapsy i pas, straszenie, nieodzywanie się. Oczywiście z czasem się trochę zmieniało, w sumie jak miałam więcej niż te 8-9 lat to już kar fizycznych nie było.
          • koza_w_rajtuzach Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:20
            Czyli byłaś ofiarą przemocy psychicznej. Często jest to faktycznie znacznie gorsze niż kary cielesne, co oczywiście nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla tego drugiego.
            Też mam problem z emocjami. Zazwyczaj jestem zbyt spokojna. Jeśli coś mnie przerasta to obojętnieję, jestem jak ktoś stojący z boku, którego nic nie dotyczy, bo gdybym chciała zareagować to... naprawdę nie wiem czego mogłabym się po sobie spodziewać i do czego jestem zdolna. Zdarzyło się ze kilka razy, że miałam mroczki przed oczami, nie kontrolowałam niczego i wiem, że mogłabym zrobić coś naprawdę złego, czego bym żałowała. Miałam na tyle rozumu, żeby wyjść i zamknąć się w łazience dopóki emocje nie miną, ale zrobiłam to ostatkiem sił, bo jeszcze chwila i wiem, że żadna siła by mnie nie powstrzymała.
            Również doświadczyłam znęcania się psychicznego, ale u mnie dotyczyło to kompletnie innych sytuacji. Odrzucenie, odczuwalny brak miłości (mama udawała, że mnie kocha tylko przy innych), wyzwiska, codzienne wrzaski, ciągłe podkreślanie, że jestem głupia, nic nie osiągnę, jestem pasożytem, buntowanie na mnie i na brata ojca, mówienie o nas rzeczy, których nigdy nie zrobiliśmy (codziennie słyszałam jak z nienawiścią o nas opowiadała), jego ciągła złość na nas, dokuczanie, zachęcanie młodszej siostry, aby mnie biła i wyzywała.
            Efekt? Depresja, próby samobójcze już w wieku 12 lat i nadal tylko szykany, dokuczanie, wyzywanie, bo jestem upośledzona, bo płaczę, bo siedzę w swoim pokoju, bo jestem dzikusem, bo inni mają normalne dzieci.
            Też nie byłam bita. Chuj z takim dzieciństwem. Nigdy już nie będę normalna, ale zrobię wszystko by moje dzieci tego nie doświadczyły.
            • cosmetic.wipes Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:43
              Mam nadzieję, że zdolalas odciąć się od matki. A właściwie "matki".
              • koza_w_rajtuzach Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 07:33
                Prawie...
            • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:00
              Z tym większym spokojem też tak mam. To nawet nie chodzi o to, że ja np. boję się zareagować tylko czuję takie otępienie, taki bezwład. Jakbym miała obniżony afekt.
              Z trudem pogodziłam się, że terapia nie pomoże naprawdę (pomoże ewentualnie złagodzić co niektóre objawy), że dla większości osób (z tzw. normalnym dzieciństwem) będę i tak niezrozumiana, ale otoczenie będzie ode mnie wymagać tego samego co od reszty, bez taryfy ulgowej. Czuję się okradziona.
              Matka też uważała mnie za dzikusa i "samoluda", może mnie i kochała, ale zwyczajnie nie lubiła, porównywała do rodzeństwa. Nie chodzę na jej grób. Nie potrafię. Obca kobieta (już gdy byłam dorosła) okazała mi więcej serca niż ona. Czuję zapiekły żal.
            • fifiriffi Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 21:32
              koza_w_rajtuzach napisała:


              > Też nie byłam bita. Chuj z takim dzieciństwem. Nigdy już nie będę normalna, ale
              > zrobię wszystko by moje dzieci tego nie doświadczyły.

              I dlatego po takich słowach jestem w stanie bardziej uwierzyć w teorie iż bici i psychicznie maltretowani dzisiaj dorośli , to będą ci, którzy swoich dzieci tak traktować nie będą, bo wiedzą jak to wpływa na człowieka.
          • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:02
            Współczuję.
            Ja nie byłam bita (może matka ze 2 razy dała mi mitycznego klapsa), ale moi rodzice to była patologia która nie interesowała się specjalnie dziećmi poza daniem jeść, odprowadzeniem do szkoły w młodszym wieku itp.
            Pamiętam jak kiedyś polonistka na coś wkurzyła się na klasę i z zemsty zaczęła prawie wszystkich odpytywać z nowego tematu, oczywiście "jedynki" się posypały. Pamiętam jak kilka koleżanek i ja (wtedy chwilowo dopuściły mnie do grupy) siedziałyśmy w kiblu i one przeżywały te jedynki, że np. będzie lanie czy inna kara. Ja jedna byłam tu "na luzie" (rodziców nie interesowały specjalnie oceny, wystaczyło, że przechodziłam z klasy do klasy) i starałam się jakoś je pocieszyć. Wtedy jedna z nich powiedziała coś w stylu "Dobrze Ci mówić bo Tobie w domu nikt nic nie powie na jedynkę, a ja będę mieć karę".
            Zdecydowanie wolałabym mieć normalnych rodziców, nawet czasem stosującym jako karę klapsy czy inne zakazy niż mieć takich patoli. Fakt - nie klapsowali.
            • koza_w_rajtuzach Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 07:32
              A ja uważam, że źle myślisz... Moi mieli dokładnie taki sam stosunek do moich osiągnięć szkolnych, ale naprawdę jest jeszcze coś pomiędzy jednym a drugim... Ale fakt, najgorsze jest jak dziecko pozostaje samo sobie i czuje, że nie ma żadnego wsparcia, nikt się nie interesuje i że nawet dla rodziców nie jest nikim ważnym. To z kolei przyczyniło się pewnie do tego, że w szkole nie układało ci się najlepiej z dziećmi, pewnie miałaś duży poziom lęku w kontaktach z innymi. U mnie tak było, tzn. miałam koleżankę, czasem nawet dwie, choć to były trudne znajomości, które zaczęły się od tego, że jedna z nich mnie najpierw biła, a potem postanowiła poznać, a druga od tego, że koleżanka mnie wyzywała i też potem postanowiła poznać. Ale dla pozostałych dzieci byłam kompletnym dziwadłem, niewartym uwagi. Chyba bycie w roli ofiary to było najlepsze co mi kiedykolwiek wychodziło w kontaktach z innymi wink.
              • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:44
                To skomplikowana sprawa, miałam rodzeństwo i to rodzeństwo mimo tych samych problemów w domu (nawet większych bo np. ojciec dużo bardziej prześladował siostrę niż mnie) nigdy nie miało problemów z rówieśnikami. Zawsze otoczone koleżankami, później chłopcami wink I zostało do tej pory, mają wiele znajomych, koleżanek itp. Ja od początku miałam problem z rówieśnikami, myślę że wpływ na to miał ZA. Dopiero w drugiej szkole średniej zyskałam koleżanki i to też raczej na zasadzie kontaktów niemal wyłącznie w szkole (choć kilka razy odwiedzałyśmy się w domach).
                Generalnie pamiętam Twoje problemy i podziwiam Cię, że mimo nich udało Ci się założyć rodzinę. Jednym (choć uczciwie przyznam, że nie głównym i nie jedynym) z powodów z rezygnacji z macierzyństwa było to, że bałam się, że dziecko też będzie prześladowane w szkole.
                • koza_w_rajtuzach Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:42
                  Hmm... Może być tak, że faktycznie u Ciebie głównym problemem jest ZA.
                  Podziwiam osoby, które otrzepia się pomimo krzywdy jakiej doświadczają, jeszcze powiedzą, że zasłużyli sobie na złe traktowanie i na dobre im to wyszło. No ja niestety zawsze miałam duże poczucie krzywdy, dużo myślałam i analizowałam. Moze w tym tkwi właśnie problem? Niektórzy nawet złą sytuację w domu przyjmują naturalnie, wypierają krzywdę i pomimo tego potrafią cieszyć się życiem, a inni wiedzą, że coś nie gra, próbują sobie to jakoś wytłumaczyć, chcą poprzez swoje zachowanie zmienić sytuację w domu (ja np. byłam aż do przesady grzeczna) co oczywiście nie jest osiągalne, więc zaczynają bać się kontaktów z innymi, bo podświadomie widza problem w sobie.
                  Rodzinę założyłam szybko... Nie ma czego podziwiać, wiele osób, które nie czuły się kochane tak robi. Bałam się, ale wiedziałam, że jeśli niczego nie spieprzę to przynajmniej dzieci będą mnie kochać i będę miała w końcu rodzinę wink. Egoistyczne to, jakby nie patrzeć.

                  Moje rodzeństwo chyba dobrze na wychowaniu też nie wyszło. Nawet mój mąż na podstawie swoich doświadczeń stwierdził, że to psychopaci (oklejanie mu samochodu penisami, oskarżenie o pedofilię - oczywiście wyssaną z palca itp. ale mama zawsze kochała sensację. To taki troll tylko w życiu codziennym), żona mojego brata ostatni raz widziała ich 14 czy 15 lat temu, bo ma za dużą traumę, czuje się zbyt upokorzona, też niesprawiedliwie oskarżana o różne rzeczy. A ja w tym wszystkim jeszcze czasem zastanawiam się czy to ja wszystkiego nie demonizuję, nadal biorę winę na siebie, nadal myślę, że to ze mną jest coś nie tak.
                  • koza_w_rajtuzach Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:44
                    Tzn. miałam na myśli, że moi rodzice to wg męża psychopaci wink. Źle napisałam.
                  • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 13:31
                    Też mam duże poczucie krzywdy, byłam też spokojnym dzieckiem, starającym się zejść wszystkim z oczu, ale i tak słyszałam, że jestem problemowa bo dostałam ze szkoły skierowanie do psychologa i matka musiała ze mną chodzić (niedaleko - to samo osiedle) albo, że nie mam koleżanek i jestem cielęciem. A gdy starsza siostra miała chłopaka (ja już byłam wczesną nastolatką) matka zastanawiała się co by było gdybym i ja miała chłopaka i ten dałby mi np. kwiaty (fakt jako ZA nie wiedziałam jak w wielu towarzyskich sytuacjach się zachować) to pewnie nawet nie wiedziałabym co z nimi zrobić i zaczęła się ze mnie wyśmiewać. Nie czułam się kochana ani lubiana przez nikogo. Moja matka nieraz powtarzała, że "mnie nie można lubić". Nie była wtedy np. zła czy wściekła o coś, nie mówiła o tym w emocjach. Nie wiem po co mnie rodziła, aborcja wtedy była darmowa, a miała już dwójkę udanych dzieci. Po tym co przeszłam jestem gorącą zwolenniczką prawa do aborcji.
                    Współczuję sytuacji z bratem, mam nadzieję, że na codzień mieszkacie wystaczająco daleko.
                    Z rodzeństwem mam w sumie dobry kontakt. Niestety jednej z nich nie wyszło życie rodzinne, za to w życiu zawodowym świetnie sobie radzi. Druga, jak i Ty szybko założyła rodzinę.
                    • koza_w_rajtuzach Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 15:27
                      Mój brat jest w porządku i za numery o których pisałam są odpowiedzialni moi rodzice. Sama zauważyłam, że napisałam to jakoś bardzo niezgrabnie. Brat mieszka na drugim końcu Polski i praktycznie zerwał kontakty z całą rodziną. Myślę, że ma duży uraz.

                      Rozumiem Cię gazetka doskonale. O wiele łatwiej oswoić się z myślą, że ktoś chlapnął coś w emocjach, czy w emocjach dal nawet tego klapsa, a co innego jeśli ktoś mówi spokojnie i bez agresji o tobie naprawdę niemiłe rzeczy, po prostu jakby to było stwierdzenie faktu i w dodatku robi to ktoś tak bliski jak rodzic. Jeśli słyszalaś, że nie można ciebie lubić to pewnie myślałaś, że faktycznie z tobą jest coś nie tak przez co jeszcze trudniej było ci nawiązać znajomości, a to nakręcało całą tę spiralę i zamiast wychodzić na prostą coraz bardziej się w tym pogłębiałaś. Mi rodzice mówili, że nikt mnie nie zechce, będą musieli płacić za mnie posag to może ktoś się skusi itd.
                      Mnie kiedyś ojciec zapomniał w mieście, mialam chyba ze 3 lata. Kazał czekać pod sklepem. Po dłuższym czasie zaczęłam się niepokoić i weszlam do środka, a wtedy zobaczyłam, że go nie ma (sklep był nieduży). Rozpłakałam się, ale postanowiłam sama pójść do domu. Nie było to daleko, dwie ulice do przejścia i wydawało mi się, że wiem jak tam trafić. Na oślep przebiegłam przez jezdnię, bo uznałam, że jak będę biec, to może nic się nie stanie. Potem jakaś kobieta pomogła mi przez następną ulicę przejść. Weszłam do domu, matka kłóciła się z ojcem, że zapomniał dziecka. A teraz najlepsze: oni nawet nie poszli mnie szukać, ojciec z kolei zwalił winę na mnie. Jako matka nie jestem w stanie sobie wyobrazić takiej sytuacji.
                      • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:05
                        Mam nadzieję, że nie masz już kontaktu z rodzicami. Tacy rodzice nie zasługują na kontakt ani z dorosłymi dziećmi ani z wnukami.
                        Moi o posagu nie mówili, ale może dlatego, że była taka bida z nędzą, że nawet bezdomny by się nie skusił big_grin
                        Rodzeństwo moje bagatelizuje to co było. Sojusznika mam w osobie siostrzenicy, młoda koza, ale samodzielnie myśli. Mam z nią ten rodzaj kontaktu i porozumienia (jest podobna do mnie w myśleniu, nieraz sekundę później piszę do niej to samo co ona wcześniej wysłała big_grin), który trudno opisać słowami. Na szczęście wyrastała w normalnej rodzinie i jest neurotypowa smile
      • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:11
        Dlaczego zwierzali? Rozmawialiśmy jak to dzieci, o tym co w domu. Jak kiedyś wszyscy wpadliśmy do rowu z wodą, próbują się nawzajem ratować, to kiedy biegliśmy do domu to mówiliśmy sobie nawzajem, co nas w domu czeka.
      • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:18
        Przecież to była norma, żadne tabu, więc nie trzeba się było zwierzać. Normalnie się mówiło o tym, że się dostało w tyłek za coś.
        • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:23
          Może janja1 na podwórku z dzieciakami to tylko Schopenhauerze i Bauhausie?wink
        • asfiksja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:34
          Nie wiem, w jakim jesteście wieku, ale w latach 80. to już nie była taka norma. Być może wiele dzieciaków dostawało lanie, ale nie rozmawiało się o tym, na pewno nie było "wspólnoty lanych dzieci". Znajoma dziewczynka raz tak podobno dostała w twarz od matki, że widać było ślad palców. Wiem to z podsłuchanych plotek, ta matka bardzo się tego wstydziła i córka nie chodziła do szkoły aż do zejścia siniaka.
          Klimat otwartych rozmów dzieci nt. "ojciec mnie na pewno zleje" znam z książki "Tajemnica zielonej pieczęci", to się działo dużo wcześniej.
          • tsaria Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 21:08
            No nie wiem, moje dzieciństwo było w latach lat 80 i początek 90 u nas nie był to temat tabu, tylko normalnie mówiliśmy o tym, że ktoś tam dostał od rodziców za oceny czy jakieś przewinienia, tak jakbyśmy rozmawiali o pogodzie.
            • black_halo Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 21:38
              tsaria napisała:

              > No nie wiem, moje dzieciństwo było w latach lat 80 i początek 90 u nas nie był
              > to temat tabu, tylko normalnie mówiliśmy o tym, że ktoś tam dostał od rodziców
              > za oceny czy jakieś przewinienia, tak jakbyśmy rozmawiali o pogodzie.

              Liceum zaczynalam w 1998 i pamietam zarty nauczycieli przed zebraniem, ze niektorzy powinni przyjsc do szkoly jutro z poduszka do siedzenia. Klasa dosc elitarna, wiekszosc dostala sie na studia na akademii medycznej.
              • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:05
                Ja też pamiętam tekst o poduszce, z tym, że w szkole podstawowej.
                Po wywiadówce wiadomo było, że kilkoro problemowych uczniów i uczennic (tych ostatnich mniej) dostawało pasem. Normalna sprawa. Jakaś kara musiała być. Nie była to żadna patologia.
                • nutella_fan Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 09:54
                  W sąsiednim watku specjalistki "psycholożki" twierdzą inaczej.
                  • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:36
                    Którym?
                    • nutella_fan Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 12:59
                      Klapsy dawane dzieciom.
          • magia Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 21:32
            To była norma, przynajmniej na wsi.
            O potencjalnym laniu ciągle ktoś mówił. Byłam świadkiem klapsów w tyłek.
            I to był standard. Sama dostałam w tyłek kilka razy.
            Traumy nie mam, ale miałam dług żal do ojca o to. Byłam najstarszym dzieckiem bardzo młodych ludzi i nie radzili sobie z wychowywaniem trójki małych dzieci.
          • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:02
            Lata 80. i 90. nikogo lanie nie dziwiło i nie gorszyło. Zresztą dorośli też się nie kryli specjalnie, publiczne "jak wrócimy do domu to dostaniesz pasem" też były normalne. Klaps na placu zabaw też.
          • asia_i_p Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:22
            Pamiętam, jak w roku 1985 albo 1986 wracaliśmy z wycieczki, była mgła, autobus miał opóźnienie, a koleżanka narzekała, że dostanie lanie, bo się spóźni. Ja nie byłam bita w domu, ale jednak pamiętam nie oburzenie "Jak to tak, nie można bić dzieci" tylko totalne zdziwienie, że przecież to spóźnienie nie zależy od niej.
      • stephanie.plum Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:33
        w podstawówce miałam dwie przyjaciółki, których na pewno nikt nie bił.
        mojego męża rodzice nie bili (wróć... dotąd opowiada ze wzruszeniem, że raz w przypływie bezradnej wściekłości mama na nim jakiś drewniany mieczyk połamała..!), jego siostry nie bili, naszego dobrego przyjaciela rodzice też nie bili.

        to nie było w każdym domu.
        • fifiriffi Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 21:42
          stephanie.plum napisała:

          > w podstawówce miałam dwie przyjaciółki, których na pewno nikt nie bił.
          > mojego męża rodzice nie bili (wróć... dotąd opowiada ze wzruszeniem, że raz w p
          > rzypływie bezradnej wściekłości mama na nim jakiś drewniany mieczyk połamała..!

          > ), jego siostry nie bili, naszego dobrego przyjaciela rodzice też nie bili.
          >
          no i zdarza sie... i traumy chłop nie ma. I pewnie wielu rodzicom sie to zdarzyło.
          Przy czym bicie kablem czy smycza czy czym tam jeszcze to...niewyobrażalna masakra



          >
          • stephanie.plum Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 01:27
            jego rodzice genialnie wybrnęli z zadania.
            ideałami nie będąc, wszczepili dzieciom życzliwość do świata i pewność siebie, oraz pełną czułości wyrozumiałość dla ich rodzicielskich błędów.
            (w tym - połamania mieczyka na krnąbrnym młodzieńcu..)

            nie mowię, że moj mąż jest idealny, ale miał fajne dziecinstwo i to procentuje.
      • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:32
        A niektórzy to i słyszeli z okien na podwórku...
      • mrs.solis Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:29
        Czasem w szkole rozmawialam z kolezankami o tym czym nas tluka rodzice. Kolezanki byle bite kablem od zelazka, smycza od psa badz kapciem, wiec faktem jest,ze dzieci o takich rzeczach rozmawialy miedzy soba.
      • milamala Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 15:08
        janja11 napisał(a):

        > I tobie właśnie się wszyscy zwierzali. Ubawiłaś mnie konkretnie.
        > Czego to ematka nie wymyśli...

        Janja naiwna jestes jak niemowle, i nieco niemadra. Dzieci sobie opowiadaja rozne rzeczy, nie wiesz o tym? taka glupia naiwnosc jak twoja nie jest zabawna.
    • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 19:35
      Fajny wątek.
      • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 19:44
        Ps. Dodatkowym wnioskiem z mojego wątku jest to, że przy sporadycznym biciu (klapsy, tudzież lanie raz na ruski rok) nie chodzi o sam fakt fizycznej kary, chodzi o podejście rodzic-beton: "zrobisz to co chcę, albo ci przyłożę/zabronię wszytkiego/zmuszę innymi sposobami". Rodzic nie słucha, rodzic z dzieckiem się nie liczy, rodzic zrobi wszystko, żeby osiągnąć to co chce i będzie korzystał ze swojej przewagi fizycznej/ekonomicznej/wiekowej.
        • berdebul Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:16
          Czyli rodzic-przemocowiec. Każda przemoc zostawia ślady i odbija się na następnych pokoleniach.
        • stephanie.plum Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:22
          nie wiem, czy to takie proste.
          w niektórych sprawach jestem betonem.
          jeśli moje dziecko przejawia skłonności do znęcania się nad słabszymi, to owszem, "zmuszę go innymi sposobami", żeby zaprzestał.
          no rozpalonym żelazem wyruguję.

          są takie sprawy, w których nie można ustąpić i powiedzieć "moim zdaniem to słabe, ale jeśli bardzo chcesz, cóż, nie zabronię ci, bo byłaby to przemoc".
          • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:30
            Ja też mam sytuacje z dziećmi, w których nie ustępuję - tam gdzie np chodzi o ich bezpieczeństwo.
            >jeśli moje dziecko przejawia skłonności do znęcania się nad słabszymi, to owszem, "zmuszę go innymi sposobami", żeby >zaprzestał.

            to jest sytuacja, do której w ogóle trudno mi się odnieść, bo jest to tak dalekie od postawy, charakteru i sposobu bycia moich dzieci, ze nawet nie umiem sobie wyobrazić, co bym w takiej sytuacji zrobiła. Oczywiście, jest spora różnica między naszymi dziećmi. Mam nadzieję, ze cię nie urazi, to co napiszę (bardzo podziwiam, to co zrobiłaś dla swoich dzieci) ale może dzieci po przejściach, faktycznie wymagają szczególnego traktowania, które mi nawet trudno sobie wyobrazić.
            • stephanie.plum Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:38
              nie uraziło mnie to, a rozczuliło.

              troszkę tak piszesz, jak gdyby na świecie były "twoje dzieci" o łagodnym charakterze i "dzieci po przejściach".

              ja mam tylko jednego synka i nic szczególnego dla niego nie zrobiłam. nie jest też po specjalnych "przejściach", na szczęście, choć nie mówię, że jego życie nie zawiera czegoś, z czym ciężko się mu będzie pogodzić. bywa jednak dużo gorzej.

              w kwestii szczególnego traktowania... na wszelki wypadek szykuję już salę tortur...

              :~)
              • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:45
                >troszkę tak piszesz, jak gdyby na świecie były "twoje dzieci" o łagodnym charakterze i "dzieci po przejściach".
                nie, nie- zupełnie nie.

                ja z racji wolontariatu w stowarzyszeniu, o którym już tu wielokrotnie pisałam, poznałam bardzo dużo mam adopcyjnych. I to są bliskie mi osoby, mogę napisać- przyjaciółki. Towarzyszymy sobie ponad 10 lat więc naprawdę sporo od nich słyszałam albo nawet widziałam bo spotykamy się też normalnie, jak koleżanki, towarzysko, poza-stowarzyszeniowo. I widzę, że ich rodziny, oględnie mówiąc, wymagają ponadstandardowych rozwiązań. Ważne w tym wszystkim jest to, że ja znam mamy, które szukają pomocy bo jej potrzebują. Mamy, które pomocy nie potrzebują, a przecież tez takie są - do nas nie trafiają. Więc statystyki mam zachwiane wink

                • stephanie.plum Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:48
                  rozumiem co chcesz powiedzieć, aczkolwiek wciąż widzę podział na "dzieci" i "dzieci adoptowane".

                  gdyby był prawdziwy, to biorąc pod uwagę, jak mały jest procent "dzieci adoptowanych", problemy, wymagające "ponadstandardowych rozwiązań" byłyby kwestią kompletnie marginalną. nie sądzisz?

                  ja w ogóle nie chciałam tu poruszać tematu adopcji, tylko napisać, że są sytuacje, gdy trzeba dziecko do pewnych zachowań - lub do porzucenia pewnych zachowań - cóż, zmusić.
                  i nie, nie twierdzę, że biciem.

                  ale jeśli moje dziecko robi coś złego, obiektywnie złego, mam obowiązek mu na to nie pozwolić. tak samo, jak mam obowiązek tłumaczyć, dlaczego to nieakceptowalne i pokazywać, co jest dobre.
                  • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:59
                    >rozumiem co chcesz powiedzieć, aczkolwiek wciąż widzę podział na "dzieci" i "dzieci adoptowane".

                    Bardzo bym nie chciała, żeby taki przekaz płynął z tego, co piszę. Może się mało zgrabnie wyrażam, pewnie tak jest ale nie podzielam poglądu, że taki podział istnieje. Tzn znam dzieci z problemami, które nie są dziećmi adopcyjnymi i znam dzieci bez problemów, które rodzice adoptowali. Te dzieci z problemami, które znam to dzieci w mojej rodzinie- mogłabym dokładnie wskazać czas i rodzaj błędu, który rodzice popełniali. Nikt mnie o zdanie nie pytał. Nic nie mówiłam. I pewnie nigdy nie powiem.

                    Znam tez bardzo dobrze rodziny adopcyjne, w których nikt takich błędów nie popełniał. Jeśli jakiekolwiek błędy były to małe i nieistotne. I się nie udało. Więc jeśli jakiś podział widzę to podział, że w przypadku dzieci, na które nie mieliśmy od zawsze wpływu- również w życiu prenatalnym, to nasze największe starania, mogą nie przynieść pożądanego skutku. Co w cale nie znaczy, ze dzieci w biologicznej rodzinie nie mogą okazać się klęską albo dzieci adopcyjne w pełni sukcesem.
                    • stephanie.plum Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:21
                      no dobra, już nie będę udawać, że się z Tobą kłócę...

                      :~)

                      pełna zgoda!
                      • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:24
                        To już nie pora. Nawet na udawaniesmile Dobrej nocy, jutro tez jest dzieńsmile
                    • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:09
                      livio-kalino,
                      twój wtręt na temat adopcji, w kontekście oduczania dzieci przemocy, jest analogiczny do określanie wszystkich złodziei Polakami
          • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:50
            "są takie sprawy, w których nie można ustąpić i powiedzieć "moim zdaniem to słabe, ale jeśli bardzo chcesz, cóż, nie zabronię ci, bo byłaby to przemoc"."

            to oczywiste
            ale antytezą przemocy nie jest "ustępowanie"
            egzekwowanie od dziecka, żeby nie krzywdziło innych, czy nie krzywdziło siebie, jest obowiązkiem rodzica, a nie "przemocą", choć przemoc oczywiście można wplątać wszędzie

            • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:58
              A co do znęcania się przez dzieci nad słabszymi.
              Miałam dwa-trzy latka, jak chwyciłam babci drut (ten do robienia na drutach) i potraktowałam nim kota babci.
              Kot się rzucił na mnie i mnie mocno podrapał, ja w ryk i w ramiona do babci, a babcia zamiast przytulić, we wściekły krzyk: "I dobrze ci tak!".
              Mój bezbrzeżny szok, który wywołała reakcja babci, pamiętam do dziś, choć z tego okresu nie pamiętam chyba nic więcej.
              Dzieci po prostu nie mają rozwiniętej empatii, trzeba je tego uczyć.
              • truscaveczka Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 15:27
                Dzieci generalnie najlepiej przyswajają normy przez doświadczenie. U mnie - w duchu rodzicielstwa bliskości, a jakże - reakcja byłaby podobna. Sprawdzić szkody, opatrzyć, opieprzyć w tonie wskazania szkód u poszkodowanego, zachęta do zadośćuczynienia/postanowienia/plan na przyszłość.
                Byłam bita, nie biję. Wszystko jestem w stanie załatwić ze swoimi dziećmi, niezależnie od wieku, bez bicia. Ba, jak głos podniosę, to zgroza, bo ja przecież nigdy nie krzyczę (mam na myśli gniew, nie porykiwanie do zatkanych słuchawkami ofkoz).
                • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:02
                  Lubię to!

                  a coś takiego:
                  "Ba, jak głos podniosę, to zgroza, bo ja przecież nigdy nie krzyczę", działa na wszystkich, również na dorosłych.
    • lilia-anna Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:27
      Mnie i brata nigdy rodzice ani dziadkowie nie bili. Swoich dzieci (3 l i 6 l) też nie biję, choć zdarza mi się na nie krzyknąć i bywa, że naprawdę mnie denerwują (jak to małe, psotne i wyjątkowo ruchliwe dzieci).
    • stephanie.plum Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:29
      ja nie byłam bita
      mama nie biła, bo była za łagodna, a tato, bo był za gwałtowny, i w chwilach furii bał się sam siebie.

      kilka klapsów od mamy i babci wszakże pamiętam, ale jakoś bez wrażenia przeszły.

      za to kazania słyszałam i darli się na mnie, czego nie znosiłam serdecznie.

      wnioski?

      do doskonałości mi bardzo daleko. sądzę, że jestem średnio dobrą mamą. bywa, że się drę. bywa, że jestem niesprawiedliwa. uderzyć mi trudno, ale i to ma na koncie. dałam po łapie.
      jestem furiatką jak mój tata, ale bardziej histeryczną.

      mam nadzieję, że nie zrobię synkowi żadnej dużej emocjonalnej krzywdy.
      bardzo, bardzo, bardzo go kocham.
      • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:51
        Ja bym się tam o Twojego synka nie martwiła.
        Jak przyjdzie Ci to do głowy robić coś złego, syn będzie się śmiał. wink


        Właśnie przypomniała mi się rzecz zgoła totalnie odwrotna.
        Otóż, jako nie-matka, a wcześniej dziewczęcie totalnie nie interesujące się macierzyństwem, od wczesnego wieku, z uporem maniaka zgłębiałam łańcuch przyczynowo-skutkowy pomiędzy osobowością ludzi których znam, a sposobem jak byli wychowywani.
        Przemoc jest absolutnie zła - razem z moim facetem, będąc ofiarami mniejszej lub większej przemocy, nie mamy co do tego wątpliwości. Ale też doszliśmy do wniosku, że wychowywanie dzieci w totalnym miodzie i mleku, też do końca dobre nie jest.

        Mam nieskończone ilości znajomych wychowywanych z mniejszą lub większą dawką przemocy - w dorosłym wieku ci ludzie mają problemy z samoakceptacją, kompleksy, skłonności do depresji, tendencje do wikłania się w kiepskie związki.
        Mam też może ze trójkę znajomych wychowywanych w atmosferze stuprocentowej akceptacji, miłości i poparcia.
        Dla unaocznienia skali akceptacji opowiem: koleżanka, która mając 15 lat, wróciła do domu zalewając się łzami, na uporczywe pytania matki "co się stało", opowiedziała tejże w końcu, że jej chłopak zerwał z nią, albowiem nie odpowiadało mu, że uprawiają seks tylko w jednej pozycji. Matka tej koleżanki, po tym jak w ciągu minuty udało jej się opanować szok, pocieszała ją, przytulała.
        Dałabym tej matce nobla za zdolności w dziedzinie samokontroli.
        No ale sedno: koleżanka owa, świeci pewnością siebie, odnosi sukcesy, jest oazą miłości dla wszystkich ludzi - zupełnie odwrotnie niż reszta "poprzemocowych" znajomych i jest to wspaniałe. Ma jednak jedną wadę - nie jest przyzwyczajona do przyjmowania najdrobniejszej krytyki, a skrytykowana, nie wie co robić, wpada w histerię, co czasami cieniem się kładzie na jej związku i uniemożliwia jakikolwiek emocjonalny rozwój.
        No więc - jako ofiary przemocy, emocjonalnie rozwinięte ;p, doszliśmy do wniosku, że rozwój pojawia się najbardziej wtedy, kiedy w danej dziedzinie pojawiają się chociaż trochę jakieś trudności.
        Ale może to tylko racjonalizacja. big_grin



        • stephanie.plum Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 01:36
          co tu dużo mówić - opis traktowania cię przez protoplastów mnie zmroził.
          mało, że współczuję; mam wrażenie, że to ja dostała tego kopniaka.

          co zaś do konsekwencji w dorosłym życiu... dobrze, jak ktoś umie spojrzeć z dystansu, wyciągnąć wnioski.
          i wiele zależy od charakteru.

          i jeszcze jest taki moment, kiedy trzeba zostawić przeszłość za sobą, świadomie, i powiedzieć sobie, że nieważne, jak sprawę zabagnili rodzice, teraz JA zaczynam się sobą opiekować.

          ...nie wiem, czy to potrafię. wciąż słyszę w głowie, że wszystko robię źle, i wątpię w siebie. i wciąż słyszę w głowie, jak mi mówią, że jestem taaaka zdolna, i mam poczucie, że jak nie dam z siebie 100 procent, to ich zawiodę.

          a potem patrzę na tych moich rodziców - po prostu zwykli ludzie, których kocham. czas zostawić tę "psychoanalizę" za sobą.
        • hanusinamama Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:31
          MIedzy biciem ( ale tez klapsami) a miodem i mlekiem jest bardzo szeroki asortyment metod wychowawczych....
      • hanusinamama Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:29
        Ale klapsy to bicie....
    • tsaria Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:43
      Mnie bili, tzn ojciec bardziej groził, czasem w klapsy w tyłek poleciały, darłam się niesamowicie i on wtedy odpuszczał, bo bał się zrobić krzywdę. Mama już biła konkretnie, sporadycznie, ale nie patrzyła gdzie bije, biła na oślep, w furii. Potem następowały ciche dni i wypominania do jakiego stanu ją doprowadziłam i że przeze mnie zawał dostanie. Ojcu nigdy tych klapsów nie miałam za złe, bo po pierwsze nie bolały, po drugie były w sytuacjach kiedy faktycznie coś nawywijałam, a po trzecie tata nigdy potem nie miał focha, uznał że ukarał i finito.
      Mamie mam, bo nie raz po głowie dostałam, czasem jak chwyciła kabel to tym kablem przez grzbiet, jak był ojciec to on jej tą rękę wyłapywał, gorzej jak jego nie było i póżniej ta nieznośna cisza i wypominanie.
      Mój syn ode mnie raz dostał po tyłku, w sytuacji zagrażającej życiu, w emocjach, w strachu. Później bardzo tego żałowałam i go przeprosiłam.
      • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:13
        "Mama już biła konkretnie, sporadycznie, ale nie patrzyła gdzie bije, biła na oślep, w furii. Potem następowały ciche dni i wypominania do jakiego stanu ją doprowadziłam i że przeze mnie zawał dostanie. (...) Mój syn ode mnie raz dostał po tyłku, w sytuacji zagrażającej życiu, w emocjach, w strachu. Później bardzo tego żałowałam i go przeprosiłam."

        To jest właśnie rozwój. Od ofiary podwójnej przemocy (ze strony matki), do bycia matką na medal. Podziwiam, szanuję.
    • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:44
      Ja mam taką optymistyczną teorię, że wielu bijących rodziców po prostu nie wie, co zamiast. Jak zachować się, gdy dziecko doprowadza Cię do szewskiej pasji, bo np. po raz trzeci rozebrało się do naga lub w ogóle dostaje histerii na widok majtek, a w robocie trzeba być punktualnie. Niebici mają z domu posąg w postaci kilku metod na rozwiązanie problemu od wybierania wieczór ubrania przez układanie ubrania w postaci człowieka, niesienie dziecka do góry pupą jak dzika na polowaniu, zawody w zdobywanie sofy po sprawdzenie czy np poranna gimnastyka w piżamach nie rozczmucha złego nastroju. A nawet jak sami wypstrykają się z pomysłów, to ich rodzice podpowiedzą kilka kolejnych metod, zamiast radzić, żeby dać w tyłek. Któreś rozwiązanie w końcu zaskoczy.
      • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 20:51
        Gorzej jak maja posag z domu w postaci obrazania sie wrzaskow badz cichych dni.
        • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:09
          Gorzej. Ale oprócz posagu dostaje się jeszcze wiano. Oraz można inwestować w nowe przedsięwzięcia.

          Można kupić literaturę. Można pójść na warsztaty. Można pójść na psychoterapię. Można grać w RPGi. Można angażować się w wolontariaty z młodzieżą. Można jeździć jako opieka na kolonie. Można niańczyć na godziny. A przede wszystkim można się zastanowić, jaki jest cel mojego wychowania i jakie metody wspierają ten cel.
          • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:45
            Przepraszam, nie zrozumiałam - skoro doświadczyło się przemocy w rodzinie należy brać się za wolontariat z młodzieżą, opiekę kolonijną i robić za niańkę na godziny? W sensie - na cudzych dzieciach ćwiczyć???

            BTW, ja byłam au pair przed własnym dzieckiem. Chyba fajną dla dzieci, bo na luzie. W sensie: chcesz chodzić cały dzień w stroju Batmana? - proszę bardzo. Mam cię ciągać po piachu w super bluzie? - nie ma sprawy. Bawicie się kupą psa w ogródku? - no, skoro wolicie to od swoich wypasionych zabawek.
            • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:57
              Nie, to było o stosowaniu cichych dni. Nie da się stosować cichych dni wobec grupy kolonijnej. Naprawdę nie da. big_grin
            • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:57
              Nie, to było o stosowaniu cichych dni. Nie da się stosować cichych dni wobec grupy kolonijnej. Naprawdę nie da. big_grin
              • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:20
                Tym niemniej dalej nie bardzo widzę miejsce dla ludzi z przemocowych domów na koloniach co nie znaczy, że takie rzeczy nie mają miejsca. Z dwojga złego wolę już taką sympatyczną niemotkę jaką sama byłam - miałam taką 18letnią miłą wychowawczynię na koloniach, jak poszliśmy do lasu na jagody to połowę grupy zgubiła.
                • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:14
                  >Tym niemniej dalej nie bardzo widzę miejsce dla ludzi z przemocowych domów na koloniach

                  Nierealne. Nie w Polsce AD 2018. Dobrze, jak nie byli bici.
                  A z drugiej strony ja przez lata jeździłam z dwiema grupami, z różnym systemem rekrutacji opieki, z bardzo różnych środowisk, na jakość opieki to się nie przekładało tak prosto.
                  Z trzeciej część tych ludzi potem zawodowo zajmowała się dziećmi lub młodzieżą. Części z nich doświadczenia wyjazdowe dały bardzo dużo, a lepiej mieć kiepskiego wychowawcę przez dwa tygodnie wyjazdu niż przez całą podstawówkę.
                  Z czwartej dla mnie jednak podstawą jest zakwestionowanie przemocowego dziedzictwa i chęć nowego podejścia.
                  Z piątej jeśli nie można takiej osobie powierzyć na dwa tygodnie 16-latka, to na jakiej podstawie chcemy jej powierzyć niemowlę na co dzień? Bo ma macicę do wyprodukowania tegoż?
                  • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:21
                    Co do z piątej - co my tu mamy do powierzania? Nie mamy wpływu na to kto ma ile dzieci przy jakich doświadczeniach. Stąd codzienne dramaty.
                    • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:44
                      Mniej więcej to co pisałam do Grrru - że jako społeczeństwo jesteśmy (?) - powinniśmy być (?) odpowiedzialni za najsłabszych, którzy sami się nie mogą obronić.
                      Ale granice tej odpowiedzialności i formy jej realizacji, to temat, który chyba muszę od nowa przeanalizować i przemyśleć. I teoretyczne zaplecze też.
                      • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:53
                        Weź przede wszystkim pod uwagę, że państwo jako organizacja też działa na zasadach w jakimś sensie przemocowych a nie dobrowolnych - celem zapewnienia temu państwu ciągłości, bezpieczeństwa i takie tam. W tym sensie owszem - państwo (np. gmina) zorganizuje dla rodziców zajęcia z NVC, ale już system edukacji nie będzie się w takie dyrdymały bawił - tylko leci prostym systemem kar/nagród - zaczynającym się niby to przyjemnie od kropeczek czy buziaczków.
                        • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:56
                          Nie każdy przymus jest przemocą. Liczy się też forma egzekwowania. A co do ocen w szkole to nie są one nagrodami ani karami, to rodzice nadają im taki sens i uczą tego dzieci. Sama w sobie informacja, że napisało się test np. na 78 procent to ani kara ani nagroda.
                          • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 02:02
                            Co do szkoły - może tak. Co do państwa - hmm. Nie podejmuję się rozważań. Państwo stosuje przymus i ma prawo używać wobec nas przemocy - dla dobra państwa. Nie przypomina Ci to czegoś?
                            • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 02:07
                              Państwo raczej nie stosuje przemocy. Wyobrażasz sobie, żeby ktoś na serio zaproponował np. przywrócenie kary chłosty? A tu przecież można użyć wszystkich argumentów zwolenników kar cielesnych.
                              • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 02:14
                                Serio. Policjanci tylko lizaki noszą?
                            • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 02:14
                              >Państwo stosuje przymus i ma prawo używać wobec nas przemocy - dla dobra państwa

                              Ale też dla naszego dobra.
                              Państwo ma prawo używać przymusu tylko w ściśle określonych przypadkach. I zarazem gwarantuje, że nikt inny tego przymusu nie użyje.
                              (Teoretycznie, ofc.)
                              • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 02:15
                                Ofc Ofc big_grin big_grin big_grin
                            • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:57
                              Wyobrażasz sobie państwo bez przymusu? (np podatków?)

                              I tak naprawdę rodzicielstwo też polega na tym, że czasami do czegoś przymuszamy i jest to dobre (nie każde dziecko lubi np kłócie strzykawką przy szczepieniu)

                              Nie chodzi więc chyba o to, żeby przymusu w ogóle nie było, tylko, żeby go nie było tam gdzie jest zbędny i przede wszystkim, żeby odbywał się z poszanowaniem godności.
                              • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:16
                                >tak naprawdę rodzicielstwo też polega na tym, że czasami do czegoś przymuszamy i jest to dobre (nie każde dziecko lubi np kłócie strzykawką przy szczepieniu)

                                Kto lubi być kłuty? Większość nie.
                                A z różnych wizji rodzicielstwa wynika, czy raczej zawleczemy dziecko do przychodni siłą i tam z pomocą trzech pielęgniarek załatwimy sprawę, czy raczej będziemy cudować z emlą, technikami medytacyjnymi, metodami behawioralnymi i innym psychoszitem. Czy będziemy dziecko mamić, że to nic nie będzie bolało, czy mówić, że będzie.
                                • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:46
                                  O tym właśnie piszę - od przymusu (państwowego, rodzicielskiego) nie da sie (i nie powinno) uciec. Ale trzeba w tym wszystki szanować godność człowieka, małego też. I niestety poszanowanie godności w domu rodzinnym jest słabiej chronione niż w systemie państwowym, chociaż te też mocno niedoskonałe.
                        • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 02:09
                          Polski system edukacji nie. Szczególnie po deformie. Ale czy każdy system edukacji? Są systemy nastawione nie na naukę wiedzy - bo ta obecnie jest łatwo dostępna - a na naukę umiejętności, np. właśnie współpracy w grupie, wyszukiwania informacji, ich oceny, czy też np. zarządzania czasem.

                          A państwo jako system opresyjny to właśnie ten kawałek, który muszę też w tym kontekście przemyśleć. I cieszę się że nie ma tu dyńki, bo wtedy nici z konstruktywnej rozmowy. Bo jest koncepcja Lewiatana, nie? I koncepcja że oddajemy państwu monopol na przemoc, żeby samemu tej przemocy nie musieć przeprowadzać/organizować. Jak państwo gwarantuje, że mi towar przejedzie z punktu a do b, to nie muszę płacić ochronie, robić konwoju, koncentruję się na jakości towaru, mam jedną specjalizację, zamiast dodatkowej z organizacji ochrony. No ale pytanie gdzie przebiega granica oddawania monopolu na przemoc. 8 lat temu oddaliśmy monopol na przemoc fizyczną w obrębie rodziny. Ale jak daleko powinna przebiegać ta granica? Jakie argumenty za jej pogłębieniem, a jakie przeciw?
      • araceli Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 21:15
        turzyca napisała:
        > Niebici mają z domu posąg

        A ja myślę, że są po prostu ludzie, którzy pewnych rzeczy nie doświadczyli i nie potrafią sobie ich wyobrazić. Na każde problemy pada nieśmiertelna "rozmowa". Ty i tobie podobni pyszni ludzie po prostu nie są w stanie wyobrazić sobie sytuacji, gdzie ich cudowne supernianiowe sposoby po prostu nie zadziałają. Bo przecież "na moje dziecko działa = jestem super rodzicem".
        • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 21:38
          10/10
        • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:01
          >Na każde problemy pada nieśmiertelna "rozmowa".

          I podsumowujesz w ten sposób post, w którym wymieniłam pięć metod, jak skłonić powiedzmy dwulatka do ubrania się w jakimś sensownym czasie? Z których to metod żadna nie była rozmową, bo zdaję sobie sprawę z tego, że dwulatek w fazie "nie" pogłębionej o poranny wściek nie rozmawia ani nie bierze zakładników. Nic nie pisałam o rozmowie, a o tym że jest mnóstwo metod wyjścia innych niż walnąć w siedzenie.
          I zawsze w takiej sytuacji mam ochotę odpowiedzieć, że jeśli tak rozmawiasz z dziećmi, to nic dziwnego, że u Ciebie rozmowa nie działa.
          Doświadczyłam kiedyś tego na żywo, jakieś tam warsztaty psychologiczne, robiłam za erzac dziecka facetowi, którego dzieci podczas weekendowych wizyt odmawiały jedzenia czegokolwiek oprócz klusek i pizzy z pizzerii. Jak on ze mną rozmawiał, to cieszyłam się, że talerz jest wyimaginowany, bo inaczej bym mu go na łbie rozbiła, a żarcie wtarła wszędzie. Frustrujący był strasznie. Ja lubię jeść, a przy nim wzbierało mi się w gardle. Na plus że zdecydował się na warsztaty.
          Bo w sumie są całe społeczeństwa, gdzie bicie dzieci nie wchodzi w grę. I co? Oni wszyscy idealni genetycznie? Czy może mają wyćwiczone, co można zrobić, zanim rodzicowi gula skoczy i ręka poleci?
          • araceli Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:14
            turzyca napisała:
            > I podsumowujesz w ten sposób post, w którym wymieniłam pięć metod, jak skłonić
            > powiedzmy dwulatka do ubrania się w jakimś sensownym czasie?

            Tak ponieważ twierdzisz, że "niebici mają z domu posąg w postaci kilku metod na rozwiązanie problemu". Jakoś dziwnie w KONKRETNYCH wątkach o dzieciach z problemami nie potrafią się nimi podzielić.

            Ale wiem, że miło żyć w banieczce, gdzie wszystko da się wytłumaczyć złym podejściem, zachowaniem, sposobem mówienia rodzica. To taaaakie proste.
            • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:40
              Bo wychowanie to wieloletni proces? Bo mamy odmienne cele wychowawcze? Bo nie da się przełożyć jednego elementu z systemu do systemu? Bo szczególnie w przypadku nastolatków zbiera się, to co się siało przez lata? Oraz bo najważniejsze - na piśmie opisujemy co naszym zdaniem jest problemem. A on może leżeć zupełnie gdzie indziej.

              Moja przyjaciółka była niańką na pełen etat i jak trafiła do rodziny, to matka szukała rozwiązania złego zachowania dzieci przy stole. Było wszystko, zakazy, nakazy, kary, nagrody, przekupstwo. Niańka zmieniła jedną rzecz - przesunęła odrobinę plan dnia, żeby lepiej wycyrklować ze zmęczeniem i pobudzeniem dzieci. I problem ustał, bez dodatkowych starań.
              • araceli Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:48
                turzyca napisała:
                > Bo wychowanie to wieloletni proces? Bo mamy odmienne cele wychowawcze? Bo nie d
                > a się przełożyć jednego elementu z systemu do systemu? Bo szczególnie w przypad
                > ku nastolatków zbiera się, to co się siało przez lata?

                Oczywiście - zawsze da się zwalić na to, że Jasia mama odstawiła od cycka za szybko a tata spojrzał krzywo jak siedział na nocniku smile I już. Proste!

                > Niańka zmieniła jedną rzecz - przesunęła od
                > robinę plan dnia, żeby lepiej wycyrklować ze zmęczeniem i pobudzeniem dzieci. I
                > problem ustał, bez dodatkowych starań.

                Niańka przecież nie musiała wyjść do pracy big_grin
                • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:08
                  Niańka przejmowała rodzinę od matki, która miała siedmioletnią przerwę w pracy i przygotowywała się do powrotu do życia zawodowego. Tak, też bym chciała mieć taki dochód pasywny i uprawiać zawód hobbystycznie.

                  A z tą całością wychowania to niestety jest serio - spytaj się, dlaczego dziecko np. ma nie włazić na stół. I uzyskasz zupełnie różne odpowiedzi, bo każdy rodzic ma inny system wartości. Spytaj się tegoż rodzica, co zrobi, jak dziecko wlezie i uzyskasz też zupełnie inne odpowiedzi.
          • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:25
            Tylko co robi sie jak to nie dziala? Wybrane ubranko ma w d? na samo slowo zawody dziecko dostaje histerii? A podniesc go nie dajesz rady bo wazy 30kg i walczy jak dzik?
            • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:43
              Jak dwulatek waży 30 kilo, to mam poważniejszy problem niż jego niechęć do ubrania.
            • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:46
              30 kg to raczej 4-5 lat, a nie 2. Z takim dzieckiem można się zupełnie inaczej komunikować/negocjować.

              W sytuacji o której mówisz przede wszystkim warto się dowiedzieć, dlaczego dziecko się tak zachowuje. Może ubranie je gryzie a nie potrafi tego wyartykuować? Może ktoś w przedszkolu wyśmiał to, jak się ubiera albo jak wygląda albo jak pachnie? Może po prostu źle się czuje/czegoś boi/coś przeżywa i nie potrafi inaczej tego pokazać. Albo poprzedniego dnia widziało, jak rodzice się żrą i w ten sposób to przeżywa i odreagowuje? Albo po prostu ma problemy z emocjami, bo... jest bite?

              Swoją drogą - co dałby Ci w tej sytuacji klaps? Czy dziecko magicznie stwierdziłoby, że należy się ubrać, bo mama spieszy się do pracy (totalna abstrakcja dla dziecka w tym wieku tak BTW), czy może raczej zaczęłoby płakać jeszcze bardziej i w efekcie dostałabyś co prawda dziecko ubrane, ale zasmarkane i (słusznie) obrażone?
              • tsaria Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:48
                30 kg to raczej 9-10 lat
                • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:59
                  6 wink
              • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:58
                Dowiedzialas ze nie chce isc do szkoly bo nie lubi. Woli zostac z toba w domu. Co dalej?
                • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:18
                  Czyli mówimy o dziecku szkolnym, które rano wierzga i bije podczas ubierania na siłę, a nie o dwulatku, który ma fazę na "niebonie"? I jak temu konkretnemu dziecku dasz klapsa, to natychmiast sie uspokoi, ubierze i w doskonałym humorze pojdzie do szkoły, tak?

                  Odpowiedz proszę.

                  Bo moim zdaniem jednak warto się zainteresować, CO takiego dzieje się w tej szkole? Bo przyczyn może być masa - od generalnego przemeczenia obowiązkami, przez prześladowanie aż do błahej kwestii typu dziecko się zle wysypia. A może po prostu chcialoby wiecej czasu spedzac z mama i tak to komunikuje? A czasami wystarczy po prostu powiedziec: "widzę, że nie masz ochoty isc do szkoły ani się ubierać. Pewnie wolałbyś spać do południa a potem iść do kina, prawda? Na szczescie sobota jest za dwa dni i wtedy zrobimy sobie taki leniwy dzień. A teraz - wolisz zalozyć zieloną czy zołtą bluzkę?"
                  • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:30
                    Serio, są jeszcze dzieci szkolne, które wierzgają rano podczas ubierania? Może za krótko wdrażały się do systemu w ramach przedszkola? Te szkolne to chyba już wstępnie złamane zostały i poranne ubieranie nie stanowi jakiegoś problemu.
                    • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:36
                      W wielu przypadkach okazuje się, że dziecko które się tak zachowuje, ma po prostu problemy w domu (a nie "jest niegrzeczne" czy "robi na złość". A może wierzga własnie dlatego, że jest to jedyna dostępna forma sprzeciwu/kontrolowania sytuacji? Szkoda, że ichi51e konsekwentnie nie odpowiada, co w tej sytuacji (jej zdaniem) dobrego dałby klaps...
                      • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 09:44
                        dziecko nie chce do szkoly bo nie lubi nauki a pani zmusza do jedzenia surowki (pani slowiczym glosem raz powiedziala ze ma zjadac i sie na nia obrazil bo poczul sie zmuszany). Podczas ubierania nie wierzga ale mowi ze sie nie ubierze bo zostaje w domu. No i co z takim zrobic jak juz omowiliscie ty powiedzialas ze dzieci musza do szkoly a on dalej mowi ze nie pojdzie? Nie cierpi szkoly nie chce tamchodzi chce byc w domu i miec swiety spokoj. Codziennie. Co sie z takim robi?
                        Nie twierdze ze jakby dostal lanie to by poszedl ale wkurza mnie gledzenie ludzi ktorzy nie musieli sie z dzieciakami uzerac bo im sie trafily ugodowe dzieci w sprzyjajacych okolicznosciach. To jest trudna sprawa 3 psychologow sie zastanawia jak z nim gadac ale ematka by zalatwila...0
                        • nutella_fan Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:19
                          Bobto puste pindusie się wypowiadają, aż śmiech bierze jak się te rady czyta. Te slowa: "A dlaczego nie chcesz się ubierać? Widzę, że nie masz ochoty iść do szkoły. Rozumiem..." Dzizes, ktoś naprawdę w taki sztuczny sposób z dziećmi rozmawia? Znam mnóstwo rodzin z dziećmi, ale takiej sztuczności (brzmi jak pseudo bełkot psycholożki) w życiu nie słyszałam.
                        • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 15:53
                          Ichi, czy on ma w szkole przyjaciół? Jakie ma relacje z innymi dziećmi? Bo wszyscy chodziliśmy do szkoły, szkoła miała różne gooofniane aspekty, ale spełniała też funkcję społeczną - która łagodzi jej gooofnianość. Albo pogłębia.
                          • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 20:46
                            Trudno powiedziec na pewno to jest czesc problemu. On jest wysokofunkcjonujacy reszta ma autyzm. Ale on NIGDY nie lubil chodzic do przedszkola nawet jak nic nie wymagali za to zapewniali cuda wianki sowy alpaki i wycieczki w kosmos. On po prostu nie lubi sie podporzadkowywac innym ludziom a cos mu kaze to robic w 110% jesli nie ma mnie w poblizu. W instytucji jest idealnie dzialajaca mala maszynka (albo tego od siebie wymaga) chociaz nikt tego od niego nie chce.
                            On chce byc w ed i z kumplami dowolnie eksplorowac przestrzen.
                            • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 01:52
                              Ichi, jeśli on ma autyzm - sorry, naprawdę słabo śledzę co tam mają dzieci poszczególnych forumek - to pewnie tradycyjne metody wychowawcze po prostu nie wchodzą tu 1:1 na zasadzie: weź, wybierz coś z katalogu. Tam pewnie mocno trzeba podążać za dzieckiem, tylko to podążanie nie zawsze idzie w parze z wymogami życia codziennego.
                              • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 07:08
                                Ale ty przeciez nie wiesz co maja dzieci obcych ludzi ktore widzisz w sklepie. A zaczelo sie wlasnie od takiego przykladu. A osadzac kazdy gotowy.
                    • berdebul Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:53
                      Dziecko ichi nie jest NT. Wychowanie nie oznacza łamania.
                      • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:58
                        Wdrażanie do systemu - lepsze od łamaniawink
                        • berdebul Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 02:01
                          My Jestesmy normalni, a nie z Martixa. wink
                          • berdebul Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 02:01
                            Matrixa oczywiście.
                      • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:29
                        Co to jest "NT"?
                        • berdebul Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:58
                          Neurotypowy.
                • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:18
                  I jak dostanie klapsa to stwierdzi, że jednak lubi i chce iść?
              • araceli Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:19
                fragile_f napisała:
                > W sytuacji o której mówisz przede wszystkim warto się dowiedzieć, dlaczego dzie
                > cko się tak zachowuje. Może ubranie je gryzie a nie potrafi tego wyartykuować?
                > Może ktoś w przedszkolu wyśmiał to, jak się ubiera albo jak wygląda albo jak pa
                > chnie? Może po prostu źle się czuje/czegoś boi/coś przeżywa i nie potrafi inacz
                > ej tego pokazać. Albo poprzedniego dnia widziało, jak rodzice się żrą i w ten s
                > posób to przeżywa i odreagowuje? Albo po prostu ma problemy z emocjami, bo... j
                > est bite?

                Na pewno 7 rano kiedy śpieszysz się do pracy to cudowny czas na godzinną sesję terapeutyczną i biczowanie się, że poprzedniego dnia "pożarło" się z mężem!
                • nutella_fan Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:22
                  To samo pomyślałam smile Z rana jal ludzie do pracy pędzą takim psycho szitem ktoś normalny z dzieckiem rozmawia? To jakaś wirtualna rzeczywistość, a nie normalne życie. Coraz mocniej przekonuję się, że wszystkie te porady z tego i sąsiednich wątków to teoretyczny quasi naukowy bełkot.
                  • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:24
                    >Z rana jal ludzie do pracy pędzą takim psycho szitem ktoś normalny z dzieckiem rozmawia?

                    Większość tego psychoszitu trwa tyle samo, co trzydzieści popędzeń dziecka, żeby się w końcu ubrało, a zdecydowanie szybciej niż awantura, która doprowadza do wlepienia klapsa. Za to jest mniej męcząca emocjonalnie. Fajniej jest wejść do pracy nie jak po dzikiej orce na ugorze tylko z miłym wspomnieniem poranka. I dlatego właśnie ludzie inwestują w ten psychoszit. Żeby sprawnie i bez nerwów wyjść z domu.
                  • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:25
                    >Z rana jal ludzie do pracy pędzą takim psycho szitem ktoś normalny z dzieckiem rozmawia?

                    Większość tego psychoszitu trwa tyle samo, co trzydzieści popędzeń dziecka, żeby się w końcu ubrało, a zdecydowanie szybciej niż awantura, która doprowadza do wlepienia klapsa. Za to jest mniej męcząca emocjonalnie. Fajniej jest wejść do pracy nie jak po dzikiej orce na ugorze tylko z miłym wspomnieniem poranka. I dlatego właśnie ludzie inwestują w ten psychoszit. Żeby sprawnie i bez nerwów wyjść z domu.
                    • araceli Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 18:06
                      turzyca napisała:
                      > Większość tego psychoszitu trwa tyle samo, co trzydzieści popędzeń dziecka, żeb
                      > y się w końcu ubrało, a zdecydowanie szybciej niż awantura, która doprowadza do
                      > wlepienia klapsa. Za to jest mniej męcząca emocjonalnie. Fajniej jest wejść do
                      > pracy nie jak po dzikiej orce na ugorze tylko z miłym wspomnieniem poranka. I
                      > dlatego właśnie ludzie inwestują w ten psychoszit. Żeby sprawnie i bez nerwów w
                      > yjść z domu.


                      Bo ciągle wychodzisz z założenia, że twój psychoszit jest skuteczny. Z definicji zawsze i wszędzie. A życie swoje.
                  • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 15:49
                    Normalne życie może też wyglądać tak, że wymyślasz zabawę, podczas której sama zaspane/sowie dziecko ubierasz do przedszkola - a gadanie o tym, że się nie nauczy ubierać wkładasz między bajki, bo dziecko nauczy się ubierania w weekendy i wakacje, jak się wyśpi - albo nie odstawiasz ryczącego dziecka za drzwi sali przedszkolnej tylko poświęcisz dodatkowe 5 minut na przytulanie i rytuał, by weszło na salę spokojne - a gadanie przedszkolanek (jest chyba jakaś inna nazwa na ten zawód, ale to rzeczywiście poziom umysłowy sięgający o koczek ponad głowę przedszkolaka), że trzeba szybko dziecko odstawić wkładasz między horrory i nie zaglądasz tam nawet.

                    Nie, nutella, Ciebie nie zamierzam przekonywać. Współczuję normalności.
                • iwles Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:58
                  araceli napisała:


                  > Na pewno 7 rano kiedy śpieszysz się do pracy to cudowny czas na godzinną sesję
                  > terapeutyczną i biczowanie się, że poprzedniego dnia "pożarło" się z mężem!


                  najważniejsze, to jest trafić do dziecka. Przecież każdy rodzic dziecko swoje zna na tyle, że wie, w jaki sposób do niego dotrzeć, jak zadziałać, żeby osiągnąć cel. Pewnie, że na początku może to być metoda prob i błędów, ale mysle, że szybko da się jako-tako wypracować metodę BEZ BICIA (w tym BEZ klapsów).

                  Ja przedszkolakowi włączałam rano bajki. Oglądając - rozbudzał się, jadł kanapkę, albo kaszę, dał się ubrać. Nie twierdzę, że dla wszystkich to dobra metoda, ale akurat na MOJEGO syna działała.



                  • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:15
                    otoz to. trzeba probowac czasem szukajac przyczyny w najdziwniejszych rzeczach - czy dziecko jest wyspane np i przegonic je dzien zawczasu zeby polozylo sie wczesniej i rano sie obudzilo zadowolone. z tym ze nie kazdy jest swiety i czasem moze wyjsc z siebie. nie wiemy jaka jest sytuacja - w tym watku padly pelne satysfakcji glosy ze jak ktos dal klapsa to zapewne sa tluczony albo po przejsciach - i mogl pojsc na kursy! cos jak gadanie - no tak czego przy nim tyle siedziala jak ja walil i gwalcil - mogla sie wyprowadzic. zero empatii.
            • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:46
              Jestem daleka od stawiania się w roli autorytetu- zawsze mówię, ze moje mądrości życiowej starcza akurat na tyle, żebym sama wiedziała jak żyć, a innym nie jestem w stanie doradzić ale do sytuacji, które opisujesz mam sposób: odpuszczać. Trudno- nie wszystko musi się udać. Zdarza się nie zdążyć do pracy, do przedszkola, na rehabilitację. My się z mężem spóźniliśmy na ślub mojego teścia. I naprawdę tego żałuję. Szczególnie ze względu na mojego męża. Ale się po prostu nie udało. W życiu nie wszystko musi się udawać. Szczególnie za każdą cenę.
              • araceli Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:51
                livia.kalina napisała:
                > My się z mężem spóźniliśmy na ślub mojego teścia. I nap
                > rawdę tego żałuję. Szczególnie ze względu na mojego męża. Ale się po prostu nie
                > udało. W życiu nie wszystko musi się udawać. Szczególnie za każdą cenę.

                A dziecko pięknie uczy to braku szacunku dla innych. Jak nie spojrzysz d..a zawsze z tyłu.
                • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:14
                  Mój syn miał wtedy około 1,5 roku. W ogóle nie pamięta tej sytuacji. Mój teść nie zyje więc tez nie pamięta. zresztą pewnie w ogóle nie zauważył. Ja pamiętam. I w sumie to bez sensu, ze się tym katuję bo nikogo już to nie rusza. Trzeba odpuszczać.
                  • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:00
                    O to to. Wg niektórych Twój 1,5roczny syn "walczył o władzę" big_grin
                  • araceli Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:16
                    livia.kalina napisała:
                    > Mój syn miał wtedy około 1,5 roku.

                    A ty jako "niebite" dziecko wg. Turzycy powinnaś mieć arsenał środków, żeby wyegzekwować odpowiednie zachowanie. Nie dało się? Jak to!?!? Mogłaś wstać pół godziny wcześniej, zrobić kurs, pójść na studia pedagogiczne albo psychologię dziecięcą. Nie zrobiłaś tego? Jesteś złą matką i już.
                    • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:27
                      Niezależnie od tego, jak bym postępowała, zawsze się znajdzie ktoś, kto to skrytykuje. Nie dokonuję więc wyborów życiowych w oparciu o kryterium podobania się innym. Nie biję dzieci dlatego, żeby komuś się to podobało. Nie biję bo uważam to za złe, szkodliwe, całkowicie zbędne. A co inni na ten temat myślą, to już ich sprawa. Może tez powinnaś się mniej przejmować opiniami innych?
                    • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 17:12
                      >wg. Turzycy [...] powinnaś mieć arsenał środków, żeby wyegzekwować odpowiednie zachowanie [...] pójść na studia pedagogiczne albo psychologię dziecięcą. Nie zrobiłaś tego? Jesteś zła matką i już.

                      Nie przypisuj mi opinii, których nigdy nie wygłaszałam.
                      • araceli Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 18:03
                        turzyca napisała:
                        > >wg. Turzycy [...] powinnaś mieć arsenał środków, żeby wyegzekwować odpowie
                        > dnie zachowanie [...] pójść na studia pedagogiczne albo psychologię dziecięcą.
                        > Nie zrobiłaś tego? Jesteś zła matką i już.
                        >
                        > Nie przypisuj mi opinii, których nigdy nie wygłaszałam.


                        Czego zacytowanego fragmentu nie wygłosiłaś? Tego o złej matce? Wprost nie - pośrednio bardzo wyraźnie.
                        • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 21:40
                          Jeśli ktoś gotował w domu z rodzicami, to łatwiej mu ugotować posiłek od zera niż osobie, która żywiona była wyłącznie w placówkach. Może jej nie zawsze wyjść, może czasem nie mieć ochoty, może sięgnąć po gotowiec, może uznać, że cznia ideę, ale jednak wie, jak to się robi, zna triki i rozwiązania.
                          Co nie znaczy, że człowiek "stołówkowy" nie ma szans prowadzić kuchni domowej. Są książki kucharskie, kursy, metoda prób i błędów. Ale będzie mu trudniej dojść do wprawy niż temu, co ciasto na naleśniki mieszał jako dwulatek, a jako dwunastolatek miał w repertuarze pięć ciast i kilka menu obiadowych wykonywanych pod nadzorem ale samodzielnie.
                          Możemy się na to zgodzić? Łatwiej jest, gdy ktoś nas codziennie przez kilkanaście lat uczy niż gdy musimy nauczyć się w kilka miesięcy?
                          A teraz podstawmy pod to cokolwiek, drobne remonty, punktualność czy niebicie dzieci.


                          A odmienną kwestią jest to kogo uważam za złego rodzica. I za tego uważam takiego, który uznaje bicie za równorzędną lub zgoła nadrzędną metodę wychowawczą w stosunku do innych metod szczególnie jeśli nie uwzględnia rozwoju psychicznego i fizycznego dziecka.
                          Ale oczywiście Ty możesz uważać matkę, która bije pokrzywami dwulatka za świetną, wręcz wzorcową matkę. Ja pozostanę przy swoim zdaniu. Na szczęście mamy wolność.
                          • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 22:34
                            angdotycznie - cale dziecinstwo i nastolectwo gotowalam (dzieci wciagane w robienie kolacji sniadania obiadu i dan swiatecznych - mazurki salatka bigos wszystko trzaskalam z zamknietymi oczami) obecnie nawet nie wiem gdzie jest patelnia.
                          • kochamruskieileniwe Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 23:17
                            Turzyco, a ja zadam pytanie - masz okazję realizować swoje poglądy w praktyce?Jak to wygląda i jak się sprawdza? Realizować proces wychowawczy od urodzenia dziecka, 24/24h, 7/7 dni, rok, po roku? Z jedynymi przerwami na wakacje - gdy dziecko jedzie na kolonie, czy dziadkowie zabierają (o ile są lub są chętni do takiej pomocy?)
                            Bo to co piszesz - wygląda mi na teorię. Bardzo piękną, ale... trudną do zrealizowania gdy jest się pracującą zawodowo matką, mającą często więcej niż jedno dziecko. A jeżeli jest to matka samotna w dodatku?
                            I nie - nie piszę o biciu, Piszę o całości tego co napisałaś.
                            Oczywiście, gdyby ludzie postępowali tak, jak to opisujeśz - świat byłby idealny. Ale to czysta utopia.
                            Według mnie, każdy jest inny. Każdy ma inne uwarunkowania, zarówno wyniesione z domu, jak i realia obecnego życia.
                            Oczywiście - należy dążyc do zmian na lepsze, ale zastosowanie wszystkiego ? No nie zawsze się da. Rodzic jest też tylko człowiekiem. I choć jest dorosłym, a dorosłość zobowiązuje - to jednak człowiekiem pozostaje. Niedoskonałym wciąż. I nigdy doskonałości nie osiągnie....
                            • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 01:08
                              Drogie ruskie i leniwe, nicku który zawsze wprawia mnie w dobry humor! Nieważne co tu napiszę, okaże się, że mam dzieci za mało, za dużo, za małe, za duże, w za małych odstępach, w za dużych, niewłaściwych płci, a na pewno głupie, bo dają się sterować takimi metodami, a w ogóle jak wiadomo inteligencję dziedziczy się po matce. big_grin
                              Ale tak naprawdę nieważne jest co napiszę, bo liczba mnoga od anegdota to nie jest dane. A że teorie nie są moje tylko to kompilacja różnych to można sprawdzać porządnie, jest piśmiennictwo, są badania.

                              Pod tym że człowiek jest niedoskonały to się podpisuję każdą łapką.
                              A że brzmię idealistycznie? Wolę tak niż być Józkiem. big_grin
                              "Czy dziś się już wkurzałeś, czy już było wszystko źle? Czy już się dziś pytałeś, czemu nikt nic z tym nie zrobi? Nie musisz akceptować, co Ci wcale nie pasuje, jeśli tylko Twoja głowa służy do więcej niż noszenia czapki. [...] To nie Twoja wina, że świat jest jaki jest, będzie Twoją jeśli taki pozostanie."
                              m.youtube.com/watch?vshockJnc7pg0bCA z którymś eksem strasznie się pożarłam o tę piosenkę. Po czym znalazłam sobie towarzystwo, które pasuje do tej piosenki. Przy czym lekarstwo na raka wymyśla tylko Sylwiastka. Ale małe zmiany to też zmiany, lawina składa się z płatków śniegu.
                            • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 01:08
                              Drogie ruskie i leniwe, nicku który zawsze wprawia mnie w dobry humor! Nieważne co tu napiszę, okaże się, że mam dzieci za mało, za dużo, za małe, za duże, w za małych odstępach, w za dużych, niewłaściwych płci, a na pewno głupie, bo dają się sterować takimi metodami, a w ogóle jak wiadomo inteligencję dziedziczy się po matce. big_grin
                              Ale tak naprawdę nieważne jest co napiszę, bo liczba mnoga od anegdota to nie jest dane. A że teorie nie są moje tylko to kompilacja różnych to można sprawdzać porządnie, jest piśmiennictwo, są badania.

                              Pod tym że człowiek jest niedoskonały to się podpisuję każdą łapką.
                              A że brzmię idealistycznie? Wolę tak niż być Józkiem. big_grin
                              "Czy dziś się już wkurzałeś, czy już było wszystko źle? Czy już się dziś pytałeś, czemu nikt nic z tym nie zrobi? Nie musisz akceptować, co Ci wcale nie pasuje, jeśli tylko Twoja głowa służy do więcej niż noszenia czapki. [...] To nie Twoja wina, że świat jest jaki jest, będzie Twoją jeśli taki pozostanie."
                              m.youtube.com/watch?vshockJnc7pg0bCA z którymś eksem strasznie się pożarłam o tę piosenkę. Po czym znalazłam sobie towarzystwo, które pasuje do tej piosenki. Przy czym lekarstwo na raka wymyśla tylko Sylwiastka. Ale małe zmiany to też zmiany, lawina składa się z płatków śniegu.
                              • kochamruskieileniwe Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 06:53
                                Turzyco, widzisz - ja mam doskonałą pamięć. I ten oprzedni ost jest w zasadzie sumą moich spotrzeżen po lekturze Twoich różnych wypowiedzi na temat wychowywania.
                                I to właśnie skloniło mnie do stwierdzenia Twojego idealizmu w kwestii wychowywania. Stąd też moje pytanie, jak u Ciebie wygląda to od strony praktycznej.
                                Badania i iśmiennictwo to jedno. Oczywiście - trzeba brać je pod uwagę w procesie samodoskonalenia się. O ile człowiek ma taką chęć (bo nie wszyscy ją mają). Być może, z czasem, coraz więcej ludzi zacznie to robić - oby. Jednak praktyka pokazuje, że zeby być idealną matką - trzeba byłoby być cyborgiem. Bez własnych uczuć niemal.
                                O to mi chodzi.

                                Ps. Nie jestem idealną matką.Chociaż nie biję, tłumaczę, rozmawiam itp itd. Ale ... jestem tylko człowiekiem. I czasami brak mi cierpliwości. I choć pracuję na tym to jednak....
                                Moim marzeniem, jest mieć cierliwość Niedzwiedzia z bajki Masza i Niedzwiedź.....
                                • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 03.01.19, 10:21
                                  O, tak, Niedźwiedziem być!
                                  I ta śliczna nauka przez konsekwencje, gdy Masza chce zjeść coś oprócz kaszy. big_grin

                                  A jeśli chodzi o idealizm, to mój pradziadek postanowił, że nie będzie bić dzieci. Tzn. ścierą od matki obrywały, ale ojciec pasa nie używał, tłumaczył, rozmawiał. A mówimy o małej galicyjskiej wsi tuż po pierwszej wojnie światowej. To był idealista!
                                  I wszystkie jego dzieci zgodnie twierdziły, że faktycznie nie bił. A dzieci udały mu się nadzwyczajnie, wszystkie i zaszły wysoko i stworzyły szczęśliwe związki. I przejęły filozofię wychowania.

                                  A były w rodzinie takie ziółka, jak dwulatka, która zostawiona na czas toalety matki wchodziła po półkach regału pod sufit, gdzie starszy brat odkładał poza jej zasięgiem podręczniki. Skoro nie znalazła odpowiednio wysokiego taboretu, to dała radę inaczej. Rok wcześniej uciekała z wysokiego stołka, który przy ośmiorgu dzieci spełniał rolę bezpiecznego parkingu, bo po zablokowaniu nie dało się z niego wyjść samodzielnie, metodą rozhuśtywania stołka, upadania ze stołkiem i wyswabadzania się z niego. Żelazne obstawanie przy swoim, niesamowita odwaga i bardzo wysoka odporność na ból. I jak takie wychowywać? Przecież ją trzeba byłoby skatować, żeby coś ją ruszyło.
                                  Ale jej rodzice woleli ją niż brata, który wyłapał każdą niezgodność stanowisk i tak kombinował, aż okazywało się, że wszyscy mu sami z siebie oferowali, co chciał, facet umiałby kolumnę Zygmunta sprzedać samemu Zygmuntowi. Kombinacji charakterologicznych w rodzinie było sporo, a sposobów jeszcze więcej. Mogę więc zadzwonić do ciotki, wujka czy innego pociotka i spytać się, czy mają jakiś pomysł. Zazwyczaj ktoś ma. A wzięcie dziecka sposobem zamiast przymusem jest w większości przypadków mniej obciążające dla wszystkich zainteresowanych.

                                  Przy czym żeby nie było, że tylko jednorożce to moja rodzina jest beznadziejna, jeśli chodzi o planowanie czasu, i kiepska, jeśli chodzi o umiejętność akceptowania uczuć ("o taką głupotę jest Ci przykro?!") To dostałam od rodziny chłopa.
                                  • pade Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 03.01.19, 10:57
                                    Ha, moja córka była taka sama jak ta dwulatkabig_grin
                          • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 18:49
                            Jest jeszcze trzecia opcja - dziecko wykorzystywane jest wyłącznie do "czarnych" czynności typu "obierz ziemniaki", ale nie może od A do Z samo ugotować obiadu bo rodzic boi się, że obiad nie wyjdzie i nie pozwala.
              • asia_i_p Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:30
                Tyle, że ja nie mogę nie zdążyć do pracy.

                Bo moja praca to są zajęcia z kilkunastoosobową grupą ludzi. Spóźnienie nie wchodzi w grę. Więc niestety, jeśli mój syn przy przejściu bez świateł się blokuje i proponuje czekanie "na zielonego", to w tyłek nie dam, ale krzyknąć potrafię konkretnie.
                • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:47
                  I często masz taką akcję z zielonym? Wyjmujesz z kieszeni kawałek zielonej kartki i mówisz: zielone. Idziemy.

                  Ale chyba rozmawiasz z dzieckiem? Sama córce tłumaczyłam, że tak działa system. Że są rzeczy na godzinę (praca, lekarz, kino) i rzeczy na luzie (plac zabaw). Że do tych pierwszych jak się spóźnisz to przepadnie albo są problemy. Że ludzie muszą na tę i tę do pracy i dlatego dzieci muszą na tę i tę do szkoły, bo do pracy iść nie mogą. Co jakiś czas córka zgłasza, że ona zamiast do szkoły to by wolała do pracy chodzić, bo w szkole bywa nudno, ale wtedy mówię, że nie bardzo mnie stać na wypstrykanie się z systemu. Tak sobie rozmawiamywink
                  • asia_i_p Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:15
                    Danaide, mój syn nie jest głupi. To zielone to zazwyczaj wypatrzone na horyzoncie konkretne światło, niestety niekoniecznie funkcjonujące w rytmie, czasem wzbudzane ręcznie.

                    Rozmawiam, rozumie o tyle, o ile. Ma afazję, więc długotrwałe tłumaczenia raczej go frustrują.
                    • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:24
                      Nie twierdziłąm, że jest głupi! Nie wiem co ma Twój syn, wybacz, ale nie śledzę co tam mają dzieci forumek, zakładam, że są dziećmi, które mogą wymyślić WSZYSTKO, ale wiem, że na moje dziecko działały różne kreatywne i czasem od czapki akcje. A jakbyś miała zieloną latarkę i sama mu mignęła? Zielone, idziemy to nie jest długie tłumaczenie.
                      • asia_i_p Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:35
                        Ale on wie, że to nie jest to zielone! Nie mówiąc już o takim drobiazgu, że za pięć minut on mi mignie latarką -Zielone! i wpakuje się na ulicę, to raczej kiepski temat do kreatywnych rozwiązań tego typu.

                        Ani na niego, ani na jego siostrę nie działały ersatze, nigdy. Prędzej całkowite odwrócenie sytuacji - na przykład liczymy do dziesięciu i pada hasło "Gotowi czy nie - szukam!" (Królik Bing).

                        Zrozum, ja nie postuluję krzyku jako przepisu na sukces. Tym niemniej, z pięcioma kilogramami książek na plecach nie zawsze jestem modelem cierpliwości i nie uważam, żebym musiała być. Może i dobrze, że dziecko się zorientuje, że opóźnianie osoby, która się gdzieś spieszy, to nie zabawa. Syn po kilku tygodniach przeciągania zakumał, że tempo jest dla mnie ważne, odpuścił i idziemy sprawnie.
                        • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 17:01
                          Ok, moje też by wiedziało, ale my czasem poruszamy się w obszarze abstrakcji. Tyle, że Twoje to Twoje, a moje to moje, metody mogą być różne. No i zgodzę się, że ulica to trochę inny ciężar gatunkowy reakcji, tu nie zawsze jest czas na savoir vivre i bon ton. Zresztą sama uważam, że pokazanie emocji jeszcze nikogo nie zabiło. Większym problemem IMHO jest niespójność przekazu i inne komunikaty z kategorii podwójnego wiązania. Typu matka mówi: jestem szczęśliwa, a oczy ma martwe albo uciekające. Pamiętam też matkę, która huśtała jakieś dziecko na huśtawce i spokojnym, monotonnym wręcz głosem mówiła, jak to coś w zachowaniu jej dziecka jej się nie spodobało. Była dla mnie taka niewiarygodna w swojej opowieści...
                        • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 17:11
                          Asiu - nie znam całej Twojej historii, ale oczywiscie kojarzę Ciebie z forum i z wypowiedzi o innych, m.in o swoich uczniach. I nie sądzę, żebyś kiedyś przekroczyła granicę przywoitości, granicę godności Twojego dziecka, a nawet gdybyś się zbliżyła to myślę, że sama to zauważysz.
                          • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 17:13
                            Maario, pozwól, że się pod Tobą podpiszę.
                          • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 17:17
                            A co..pochwalę się... oczywiście jak każdy popełniłam wiele błędów itd, ale do tej pory pamiętam komplement od bardzo dalekiej znajomej , którą przypadkiem spotkałam w barze szybkiej obsługi i razem stałyśmy w kolejce (ja z moim wtedy około 8 letnim dzieckiem). W zasadzie nic się specjalnego nie działo, ot wybór dań itd. A ona przy pożegnaniu mi powiedziała nagle "gdyby wszyscy tak traktowali dzieci jak Ty to nie byloby wojen" . Zamurowało mnie, bo skąd wojna (pani jak najbardziej pokolenie dobrze pamiętające wojne itp, ale co z tego) , bo przecież nic się nie wydarzyło (nie bylo nawet dyskusji "a ja nie chcę tego...itp) ...ale coś jej się skojarzyło.

                            Chwalę się, bo z perspektywy czasu to chyba największy komplement jaki w życiu dostałam.
                            • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 18:14
                              Pani była miła, ale niestety nie ma to żadnego przełożenia na brak/nie brak wojen. To sprawa zbyt skomplikowana.
                              • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 18:20
                                Oczywiście, że nie ma - nie mam 5 lat. Ale chodzi o tok myślenia.
                                • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 18:41
                                  Tok myślenia chyba też jak u 5-latki.
                                  • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 19:53
                                    Wygrałeś wink
                                • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 20:52
                                  Ciekawostka, że statystyki są zgodne z tokiem rozumowania starszej pani.
                                  Niemcy prowadzą od lat projekt na dużej populacji, który sprawdza wpływ różnego rodzaju wychowania na aspekty funkcjonowania. I okazuje się, że młodzież z rodzin mocno przemocowych są 4,5 raza bardziej skłonni do używania przemocy oraz 6,5 raza częściej próbują popełnić samobójstwo (czy ktoś pamięta jak wygląda odsetek samobójstw w Polsce?). Przy czym ci z rodzin pełnych czułości po prostu są te 6 razy bardziej zadowoleni ze swojego życia.
                                  Między innymi te badania przyczyniły się do zakazu bicia dzieci wprowadzonego w roku 2000. Po paru latach obowiązywania zakazu o 40% spadła liczba przestępstw popełnianych przez młodocianych, a zredukowały się też problemy z alkoholem.
                                  No ale w sumie za niemieckim zakazem stała inna starsza pani, bo Astrid Lindgren. Spisek starszych pań.
                                  • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 20:53
                                    PS Link
                                    www.sueddeutsche.de/leben/gewaltfreie-erziehung-astrid-lindgrens-grosse-provokation-1.4179081
                • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:52
                  >Bo moja praca to są zajęcia z kilkunastoosobową grupą ludzi. Spóźnienie nie wchodzi w grę.

                  A dołożenie kwadransa na drogę jest niemożliwe, bo?
                  • asia_i_p Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:27
                    Nie jest niemożliwe. Jest trudne, bo ja i tak jeśli w tygodniu dociągnę do sześciu godzin snu, to to jest dobra doba. Syn też rano ciężko wstaje i w zasadzie jedyną metodą wyciągnięcia go z łóżka jest głośne wyśpiewywanie "Gol, gol, gol! Psiaki!". Więc wychodzenie 7:05, a nie 7:20 tak na wszelki wypadek, jeśliby akurat tego dnia wynikł problem zielonego, jest mało ekonomiczne.

                    Poza tym ja uważam, że docelowe nie jest, żeby ośmiusetmetrowa droga do przedszkola zajmowała pół godziny, obrastając kolejnymi rytuałami, a ja żebym dodawała kolejne kwadransiki, po to tylko, żeby nie dochodziło do konfrontacji. Dostosowujemy się wzajemnie, nie tylko w jedną stronę.
                    • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 17:02
                      Aaaale! To nie o to chodzi, żebyś przedłużała drogę, tylko żebyś była mniej zestresowana. To znaczy pędzisz tak jak normalnie, naciskasz jak normalnie, nie pozwalasz na wprowadzanie dodatkowych rytuałów, ale jeśli wychodzisz o 7.05 zamiast o 7.20, to masz potem 15 minut dla siebie, jeśli się wszystko uda gładko. Które potem możesz poświęcić zgoła na drzemkę typu power nap (isochronic sleep tones polecam w tym zakresie). A jak nie idzie gładko, to nie dorabiasz się wrzodów. Jak rytuał okrzepnie, to możesz zredukować margines bezpieczeństwa. Albo utrzymać go i poświęcać na drzemkę, bo świetnie rozumiem ból z brakiem snu, bo ja też bardzo źle znoszę skracanie godzin snu. Ale 12-minutowe drzemki ratują świat.

                      A co on poza tym lubi? Wśród moich niemieckich przyjaciół właśnie trwa giełda pomysłów, bo kalendarze adwentowe ułatwiają grudzień (nawet jak są bez słodyczy to niespodzianki są fajne, dzieci wylatują z łóżka), ale potem przychodzi dramatyczny styczeń. W zeszłym roku królowało karmienie ptaszków i mieszanie zakwasu (karmienie wieczorem jako początek rytuału wieczornego), wszyscy jedli na zakwasie wszystko, łącznie z goframi. Pod dwiema choinkami były stacje meteo, ciekawe, czy to zadziała.
                      • asia_i_p Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 17:23
                        Problem jest już raczej przeszły - ostatni tydzień - dwa przed świętami szło już gładko.

                        Mój syn tak naprawdę lubi jedną rzecz - być zrozumiany. Wszystkie inne sympatie są wobec tego wtórne, bo tego mu brakuje najbardziej. W związku z tym, jeśli opanuje nową frazę, a już zwłaszcza, jeśli pierwsze jej użycie wywoła nasz entuzjazm, to potem będzie jej używał z zapałem i mnożył sytuacje, w których może jej użyć. No i są okresy, kiedy jest sfrustrowany, bo przyrasta mu zrozumienie, a nie mowa - już wie, co by chciał, a jeszcze nie może - i wtedy rzeczywiście robi się bardzo uparty na parę tygodni i nerwowy, dopóki umiejętności nie dogonią choć kawałek ambicji. I tak to idzie skokami.
                        • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 17:49
                          > Mój syn tak naprawdę lubi jedną rzecz - być zrozumiany.

                          To w sumie każdy lubi, nie? Rozumiany, akceptowany. Choć domyślam się, że w jego przypadku to znacznie ważniejsze niż w przypadku dzieci bez ograniczeń. Pamiętam, jaka sfrustrowana byłam na początku emigracji, gdy miałam tyle myśli w głowie, a nie mogłam ich sformułować, żeby otoczenie mnie rozumiało. A przecież miałam przynajmniej jeden język, w którym mogłam je wyrazić, mogłam zadzwonić do rodziny czy przyjaciół, pogadać.

                          Pytanie o ulubione rzeczy było w kontekście wyciągania z łóżka. Żeby miał coś na myśl czego będzie musiał wręcz wyskoczyć z łóżka, bo tak będzie chciał to robić, zobaczyć, dotknąć. To mogą być zmienne rzeczy, oczywiście. Stąd ta giełda pomysłów u nas.
        • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:16
          Sposoby super niani nie są wcale cudowne.
          Ja właśnie jako osoba, która pewnych rzeczy doświadczyła wiem, że to bicie nie działa. Nie zdarzyło się, żeby wizja lania mnie przed czymkolwiek powstrzymała.
        • nutella_fan Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 10:06
          100/100 smile
      • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 21:32
        Sytuacja z mojej dalszej rodziny:

        Jest córka w wieku 7 lat i syn - 4 lata. Córka dostaje przed obiadem telefon od ojca "zeby sie czyms zajela", odpala jakas wybitnie kretynska gre (ubieranie ksiezniczek czy cos w tym stylu), młody chce jej od razu telefon zabrać, więc zaczyna się przepychanka. Siadamy do obiadu, córka dalej przyklejona do telefonu, nie chce go odłozyć, ojciec zaczyna jej grozić klapsem, młody słyszac podniesiony głos ojca zaczyna sie nakrecać (moim zdaniem - chcial "obronić" siostrę i odwrocic uwagę ojca) i wygłupiać. Buja się na krześle, biega, wywala język, dziewczynka twardo wgapia się w telefon (oczywiście dorosli tez co chwila zagladaja w swoje...), atmosfera robi sie coraz bardziej kwaśna. W koncu synek wlazi ojcu na plecy i wali głową w stół, dostaje kilka klapsów, corka wybucha płaczem, telefon zostaje jej wyrwany. Efekt? Dwójka ryczacych dzieci, ja siedzę i nie wiem co powiedziec, dorośli wybuchaja perlistym śmiechem "haahahahaha ach z tymi dzieciakami, są taaakie niegrzeczne" i kontynuuja rozmowę o pogodzie, udajac że nie widzą łez indifferent

        Czy naprawdę nie dało się tej sytuacji rozwiązać w inny sposob? Moim zdaniem - tak, bez problemu, trzeba było tylko pomyśleć i np. nie dawać 7mio latce telefonu na odczepnego na starcie, zwrócić uwagę na bieganie młodszego i wyjść z nim na podwórko na moment, żeby ochłonął. Dorośli w takiej sytuacji karzą dzieci za własne złe pomysły, oczekujac od dzieci rozsądku i dojrzałości dorosłego człowieka. A czasami dzieci po prostu nie potrafią się uspokoić, bo ich układ nerwowy po prostu nie jest wystarczająco dojrzały.

        I jasne, są dzieci uparte jak wół albo takie które reagują momentalnie płaczem, ale z moich doświadczeń wynika, że z każdym dzieckiem da się albo dogadać, albo _zapobiec_ eskalacji konfliktu. Nie trzeba mieć doktoratu z psychologii dzieciecej, zeby wiedziec ze jeśli damy 7mio latce na 5 minut przed obiadem smartfona z wciągającą grą, to będą problemy z jego odebraniem. Rodzic powinien być mądrzejszy od dziecka i być w stanie przewidziec reakcje na pewne sytuacje (np. że zmęczone albo głodne dziecko będzie łatwo wyprowadzić z równowagi).
        • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:02
          Masz rację, fragile, krótkowzroczność rządzi. A takich sytuacji w przypadkach dzieci jest na pęczki. U mnie np. był problem lustra: mała wchodziła do mieszkania i leciała na lustro, żeby się ze sobą przywitać. Co by dało krzyczenie czy klapsowanie? Zdjęłam lustro ze ściany i po problemie. Tylko przez kolejne 2 lata zdarzało mi się wyglądać jak ofiara.
          • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:05
            Dodam, że w moim rodzinnym mieszkaniu był problem szyb w drzwiach. Myśmy z siostrą latały po chałupie, trzaskały, wpadały na nie, szarpały nimi - więc były o to wrzaski czy inne akcje. A wystarczyło wystawić szyby i wstawić dyktę czy zawiesić szmatę na kolejne ileś lat. Ale nie. To przecież miał być porządny dom z porządnymi drzwiami.
            • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:33
              Ano własnie. Inna sytuacja: nocowali u nas znajomi, dzieciaki po cały dniu w podrózy były zmeczone/znudzone ale jednoczesnie nie chciały isc spac, przeszkadzały w rozmowie, biegały itp. Mama juz-juz miala zaczac grozic, ale wtedy powiedzialam po prostu - "ej, zobaczcie na te poduchy na kanapie, moze sprawdzimy czy da sie z nich zbudowac fort?". Dzieciaki dalej gadały, ale mielismy spokoj, bo tylko miedzy sobą. Po 30 minutach odpadły. A mama była w ciezkim szoku, no bo jak to, poduchy z łozka zdjać PRZY GOSCIACH zeby sie BAWIC, jezusmaryja, sodoma i gomora.
      • lilia.z.doliny Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 21:40
        ja mam taką pesymistyczna teorie, ze wiedza, co zamiast, ale po prostu lubia tluc sad
        • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:14
          No mój optymizm zakłada, że takich jest mniejszość. Bo że są, to niestety pewnik. A wolałabym, żeby ich nie było. sad
      • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:10
        Daj spokój, jak ktoś się wychowywał na melinie w w wieku lat 10 nie umie się posługiwać sztućcami to można to jeszcze zwalić na dom. Jak ma 20 lat i nadal się nie nauczył to sorry, można to nadrobić we własnym zakresie, choć ma się trudniej niż ci, co wynieśli to z domu.
        Człowiek jest na tyle inteligentny, że może poszukać innych rozwiązań niż bicie, czy inne dziwne rzeczy, jakie funkcjonowały w domu. Dzisiaj jest mnóstwo miejsc, gdzie można skorzystać z porad.
        • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:22
          Przez lata podzielałam Twoje zdanie, aż do mnie dotarło, że jednak umiejętność dotarcia do informacji, a potem przełożenia sytuacji na inną to nie dla wszystkich rzecz dostępna.
          A z drugiej strony czy nie jesteśmy zobowiązani moralnie do wspierania najsłabszych?
          • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:23
            Najsłabszych czyli dzieci?
            • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:28
              Oczywiście że dzieci.
              • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:35
                Właśnie dotarło do mnie, że muszę sobie poczytać, żeby doszlifować teorię. Bo ogólnie to tak w tonie Lindgrenowskim - dzieci nie powinny być bite / podlegać przemocy, więc powinniśmy jako społeczeństwo dbać o to, żeby ich rodzice umieli tak ich wychowywać. Czyli kursy, szkolenia, treningi, grupy wsparcia, włączenie edukacji do działań niebieskiej karty. Nie oczekiwać, że ludzie sami będą szukać wiedzy, tylko wtłaczać im ją wręcz do lodówki.
                Ale ja to czuję tak intuicyjnie, nie umiem uargumentować.
        • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 02:00
          Miałam koleżankę, która też wyszła z przemocowego domu i wiedziała, że dziecka nie można bić więc latała po porady. I chyba w fundacji dzieci niczyje powiedzieli jej, że ona nie mapo co przychodzić, bo sama wszystko wie i do wszystkiego doszła, a tacy co powinni do nich przychodzić nawet o istnieniu tej fundacji nie wiedzą, bo i po co.
    • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:44
      Nie czytałam wątku, więc nie wiem czy ten problem już się pojawił. Mnie zawsze ciekawi dlaczego niektóre dzieci powielają złe schematy, a niektóre się od nich odcinają. Co jest tym czynnikiem, który powoduje taką a nie inną reakcję.
      • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:28
        Świadomość? Poczucie krzywdy? (Wiele osób z całym przekonaniem mówi, że byli lani i "wyszli na ludzi" - czyli nijakiej krzywdy nie odczuwają).
        • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:37
          Ale skąd ta świadomość. Dlaczego niektórzy maja poczucie krzywdy, a inni nie. Czy jest coś co uruchamia taką a nie inną reakcję. Dlaczego Jaś mówi "ojciec mnie bił i wyszedłem na ludzi, to swoje dziecko też będę bił" a Staś mówi "ojciec mnie bił , nigdy nie zapomnę tego bólu i upokorzenia , nigdy tego nie zrobię swojemu dziecku"
          • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:39
            Jest to dla mnie ciekawe, bo ja świadomie odcięłam się od pewnych zachowań matki, ale nie potrafię powiedziec dlaczego - bo jest to dla mnie oczywiste. I nie jestem w stanie zrozumieć co się dzieje w głowach ludzi, którzy świadomie (to ważne, że świadomie, a nie odruchowo, jak w przykłądzie, który podałam) powielają zły schemat.
            • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:54
              Mario, przede wszystkim mam wrażenie, że nie ma czegoś takiego jak dzieci i ludzie. Są dziewczynki/chłopcy/kobiety/mężczyźni. Każdy miał zapewne ojca i matkę więc mamy 4 podstawowe konfiguracje. Ja wiem, że to brzmi niesłychanie antigenderowo, ale sądzę, że przemoc stosowana w każdej z tych konfiguracji inaczej jest odbierana. Jak często słyszysz z ust mężczyzn: byłem bity i wyszedłem na ludzi, a z ust kobiety: byłam bita i wyszłam na ludzi. Są też sytuacje, w których jeden rodzic był złym policjantem, drugi dobrym - to zawsze jakoś pomaga.
              Szczegółowych badań nie prowadziłam, jedynie prywatne badania terenowe i codzienne obserwacje.
              • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:57
                Ale masz rację - mężczyźni też różnie odbierają przemoc fizyczną - jedni mają poczucie że wyrośli na twardzieli, inni, że próbowano zrobić z nich kogoś, kim być nie chcieli; kobiety w różny sposób podchodzą do toksycznych zachowań rodziców - jedne się odcinają, inne przerastają mistrza.

                Predyspozycje indywidualne / cechy osobowościowe?
                • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:02
                  Predyspozycje indywidualne / cechy osobowościowe?

                  Może.
              • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:59
                Fakt, od kobiety chyba tego nie słyszałam dosłownie. Ale znam kobietę bitą, która jako dorosła potrafi uderzyć dziecko w twarz (cudze!) i uważa, że miała prawo bo dziecko było bezczelne (nie pozmywało po sobie).

                Wiem, że ta kobieta była bita przez matkę, a miała wspierającego ojca.
                • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:10
                  Nie wiem. Nie potrafię Ci odpowiedzieć.
                  • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:11
                    Gdyby ktoś robił badania i analizę, może by to komuś w przyszłości pomogło?
                    • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:16
                      Czytałam jakiś czas temu rozmowę Eichelbergera z Jastrunem - w pierwszym rozdziale porównywali swoje domy rodzinne. Bardzo ciekawa sprawa. Inne modele - u Jastruna zimny chów, u Eichelbergera dużo miłości od samotnej matki, ale też ściera szła w ruch nie raz. Akurat WE do matki pretensji nijakich nie miał.
            • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:05
              Wydaje mi się, że to wynika czesciowo z kultu rodzica. Nie można zle mówic o własnej matce - to jest jednak mocno wdrukowane, szczegolnie w naszej kulturze, z mitem matki-polki, urobionej po pachy, zajechanej, ktora wyszykuje wigilię na 15 osob jednoczesnie płaczac, jak sie strasznie poswieca i jak tego nie lubi a jej nikt nie docenia. Połowa wątkow swiatecznych była wlasnie o tym.

              Ja mam jeszcze taką teorię historyczną - pokolenie naszych rodziców wychowane było przez ludzi, ktorzy przezyli traumę wojny. Jakim cudem wszyscy maja byc normalni, cierpiliwi i kochajacy? Jesli widzi sie rodzenstwo umierajace z głodu, to ciezko jest potem sluchac sytego i "zaopiekowanego" dziecka, ktore ma pretensje, ze dostało klapsa uncertain Tak naprawde jestesmy pierwszym pokoleniem, ktore ma szanse przerwac ten cykl.
              • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:09
                To na pewno wiele tłumaczy. Tylko dlaczego ja i moja koleżanka, w tym samym wieku reagujemy zupelnie inaczej na moze nie identyczne ale podobne sytuacje?
                • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:18
                  A podasz jakiś przykład? Możliwe, że np. Ty miałaś wspierającą babcię/tatę, a ona nie miała nikogo i vice versa (zakładając, że mamy były podobne).

                  Moja koleżanka w podobnym wieku reaguje wściekłością w sytuacjach, kiedy ja zaciskam zęby, mruczę pod nosem "k*" i uśmiecham się miło do postronnych. Ma o wiele większy tupet, tak generalnie. Z drugiej strony - ona uważa, że dzieci powinny być "grzeczne" i "siedzieć cicho", ja uważam że to tacy sami ludzie, jak ja i mają te same prawa - tylko brakuje im doświadczenia i różnią się fizjologicznie.
                  • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:28
                    Nasze matki były toksyczne w inny sposób, nasi ojcowie byli trochę wycofani ale wspierający. Jedyną podstawową róznicą miedzy ojcami było to, że mój biologicznie lubił wszytskich ludzi, tak bez sztandarów, tak codziennie. I nawet jak obiecywał sobie nie lubic X, bo cos tam, to mu to nie wychodziło. No i mój żył dłuzej.
                • kochamruskieileniwe Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 15:20
                  Miałam bardzo trudnego ojca. Dopiero po jego śmierci, w ramach katharsis - zaczęłam słuchać co o nim mówiła rodzina (jego), która znała jego dzieciństwo i młodość. (Na marginesie - moi rodzice, to pokolenie wojenne. Ojciec - młodość, matka wczesne dzieciństwo).
                  Faktem jest, że rodzina też inaczej mówiła - bo po śmierci, faktem jest, że dopiero wtedy zaczęłam słuchać. Wcześniej - słyszałam, ale nie słuchałam - jeżeli się tak wyrażę. Bo jego trudny charakter i mójból spowodowny tymże, nie pozwolił mi słyszec - wszystko tylko "przelatywało" między uszami.

                  I wtedy, ze straszliwą siłą dotarło do mnie - co wojna spowodowała. Jakie zmiany w psychice...
                  Rozmawiałam potem z kuzynami, których ojciec - niełatwy - przeżył, jako wczesny nastolatek, rzeź wołynską.
                  Ten czynnik dosyć rzadko bierze się pod uwagę. A wpływ tak traumatycznych przeżyc, rzutuje na następne pokolenia uncertain
              • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:14
                Moja matka np. była wedle jej słów, katowana. Jej macocha (ciotka) również. Jej ojczym (wuj czy stryj) swojej żonie potrafił złamać rękę. Więc dla niej to, co działo się w naszym domu było... lightowe.
                • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:25
                  sad(( strasznie mi przykro to czytać...

                  Moja mama była łamana psychicznie i fizycznie, babcia potrafiła nie odzywać się do niej za karę przez miesiąc. Więc tak, jej "fochy" polegające na ignorowaniu mnie przez dzień-dwa, uznawała za delikatne skarcenie. A ja tak naprawdę dopiero na terapii odkryłam, ile jej zachowań nieświadomie stosuje, bo też byłam przekonana że jestem super. Walka z tym jest koszmarnie ciężka i bolesna, ale są efekty. Tylko niestety - pierwszy krok to zdjecie rodzica z piedestału, a nie wszyscy są na to gotowi.
                  • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:00
                    E tam, mój ojciec nie gadał ze mną kilka lat. Nie wiem już ile, więc zaokrągliłam do całego liceumbig_grin
                    • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:09
                      indifferent

                      Jak sobie z tym poradziłaś?
                      • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:13
                        Nie wiem jak odpowiedzieć na to pytaniewink Chyba nie poradziłam, kontakt z ojcem mam sporadyczny, relacje z facetami przez wiele lat na, delikatnie rzecz ujmując, niewłaściwych podstawach.
                    • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:21
                      Moja matka potrafiła np. przez 3 tygodnie zwracać się do mnie wyłącznie przez ojca, w stylu: powiedz jej, niech ona..
                      • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:23
                        Miałam taką szefową. 2 miesiące, do mojego wyjazduwink
                        Serdecznie pozdrawiam panią i pana pośrednika!
                        • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:27
                          A najciekawsze jest w tym wszystkim, że w sumie i takie ignorowanie i klapsy i inne akcje jakoś przetrawiałam, było jak było i tyle. Za to czymś co mnie bolało naprawdę mocno było stawanie w razie jakiegokolwiek konfliktu, problemu czy rozbieżności po stronie drugiej osoby. Zakładanie, że jak ktoś kłamie to na pewno ja, na pewno to moja wina, bo wiadomo jaka jestem.
                      • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:28
                        Siostro!

                        Moja jak próbowalam się dowiedziec, o co chodzi i skąd foch, nieodmiennie odpowiadała "domysl się", co doprowadzało mnie do totalnego pier*olca. I tego zachowania świadomie nie przejełam - po prostu postanowilam sobie, ze zeby nie wiem co, to nie bede stosowac cichych dni (oj, a było ciezko, po prostu nie chciało mi przejsc przez usta "jestem zła o to i tamto"). Co nie zmienia faktu, ze przejełam inne krzywe akcje, co dopiero jakis czas temu odkryłam.
                        • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:31
                          U mnie doprowadziło do decyzji o terapii, żeby swoją depresją i problemami nie zatruwać życia otoczeniu. Inna sprawa, że ja akurat zwykle doskonale wiedziałam o co chodzi, bo to nie był foch do domyślania tylko kara za konkretne przewinienie. Zresztą nigdy nie było wiadomo, co się okaże dramatem. Na przykład zrobiłam matce herbatę, postawiłam na stole, sprobowała i z rozmachem cisnęła szklanką do zlewu. Bo gdybym była normalnym kochającym dzieckiem to bym pamiętała, ze jak z cytryną to trzeba posłodzić, a mam ja w dupie jak wszyscy.
                        • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:35
                          Dla mnie dramatem jest to, że urodzenie własnego dziecka powoduje, że w pewnym sensie wraca się do domu, z którego się wyszło - a który z Ciebie nie wyszedł. Że historia zatacza koło, pewne rzeczy się powtarzają (np. robiłaś lekcje z siostrą - teraz robisz z dzieckiem) i trzeba być bardzo czujnym. Czasem myślę, że nie, tego nie zrobię, a potem łapię się, że jednak robię coś innego - i tak też jest źle.
                          • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:39
                            Może mam za male dziecko, ale jeszcze się na tym nie złapałam. Zresztą ja mam inny typ osobowości niż moja matka, a do tego jestem już po terapii, poukładana, nie mam depresji. Zupełnie inna sytuacja.
                            • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:56
                              No dobra, nie chcę Cię straszyć, będziesz miała dwójkę dzieci rok po roku i może się zdarzyć, że jakieś deja vu Cię dopadnie. Obyś wtedy wiedziała jak z tego wybrnąć.
                          • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:48
                            Dla mnie momentem przełomowym było urodzenie się dziecka w najbliższej rodzinie i patrzenie, jak jest traktowane. Pamiętam, że na początku moje pomysły wychowacze były podobne do wzorców, ktore wyniosłam z domu, na szczescie rodzice dziecka dali radę je przełamać i mnie tez tego nauczyli. Nie ukrywam, że pomogło mi też posiadanie głupiutkich zwierzakow - doszłam do wniosku, ze nie mozna byc wkurzonym na kota, ze cos przewrocił - bo jak mozna takiej abstrakcji wymagac od stworzonka, ktore ma mozg jak orzeszek? Jesli cos zwaliły, zniszczyły czy zrobiły sobie krzywdę, to ja ponosze odpowiedzialnosc, nie one. No a ze kot ma rozum dwuletniego dziecka, to jasne staje sie, ze nie mozna tez winic dziecka, za to ze np. rozwalilo lustro, tylko co najwyzej siebie ze je tam postawilismy i nie bylo zabezpieczone.

                            A niektore mamy uwazaja, ze klaps jest swietnym rozwiazaniem, jesli dziecko sciagnie obrus i poleje wszystko zupą. Nie, to rodzic powinien byl pomyslec, ze ta smieszna, wiszaca szmata na wysokosci łapek dwulatka kusi do pociagniecia i zrobienia eksperymentu pt. "co to jest grawitacja" oraz "fizyka ciał płynnych" wink
        • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 00:23
          Ja nie mam specjalnego poczucia krzywdy, w sumie nie wiem, czy samo bicie miało jakiś decydujący wpływ na moje życie, nie sądzę. Za to po pierwsze pamiętam nieskuteczność tego rozwiązania. a po drugie pamiętam pogardę, jaką wtedy czułam do rodziców. Bawiło mnie, jak dostawałam pasem, po czym z uśmiechem mówiłam: wcale nie bolało, może jeszcze. Oczywiście doprowadzając ich do szału.
          • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:10
            Podejrzewam predyspozycje osobowościowewink
            • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:19
              I do tego wysoki próg odczuwania bólu. Np. ostatnio latem szłam w szortach, zawadziłam o zardzewiały metalowy kawałek ławki. Poczułam coś w rodzaju zadrapania, poszłam dalej, przyjrzałam się dopiero jak poczułam, że mam mokrą stopę, bo mi krew tak cieknie. Wiec dla mnie klapsy czy nawet pas były wiadomo, niezbyt przyjemne ale niekoniecznie bolesne.
              • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:29
                No dobra, napiszę. U mnie kwestie były dwie. Nawet nie ból. 1) upokorzenie. bo w dupę. 2) niesprawiedliwość. bo często byłyśmy bite z siostrą. Najpierw ja, potem ona. Ona dostawała mniej, bo ojciec był już zmęczony. Ja wtedy krzyczałam, że to niesprawiedliwe, że dostałam więcej i dostawałam znów.
                • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:35
                  A wiesz, że ja w ogóle nie czułam upokorzenia? Fakt, pewnie kwestia osobowości. Nauczyłam się robić sobie z tego show. Jak miałam zapowiedziane lanie po powrocie do domu, to sama szłam po pasek i kładłam się na kanapie. Raz zwiałam do łazienki i zamknęłam się, a potem prowadziłam negocjacje jak wytrawny terrorysta smile Wyszłam po otrzymaniu gwarancji bezpieczeństwa. Ojciec chciał drzwi wyjmować, babcia wrzeszczała, że nie będzie jej domu demolował, cyrk. Najbardziejm nie zastanawia, jak to możliwe, ze inteligentni ludzie nie widzieli, że to nie działa i nei zmieniali metody.
                  • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:39
                    Powiem Ci jak to możliwe: oni po prostu nie byli tak inteligentni jak nam się wtedy wydawało. Co do swojego ojca nie miałam złudzeń, ale przez lata myślałam, że mam inteligentną matkę. Mając 35+ uznałam, że się myliłam. Wiem, że u niej też idealnie działało wyparcie. Jakoś musiała sobie poukładać świat po dzieciństwie jakie miała.
                    Żeby nie było: matka po uczelni pedagogicznej (nauczycielka).
                    • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:41
                      Moja też pedagog, cudowna przedszkolanka, ciocia uwielbiana przez kolejne grupy smile Jest inteligentna, tylko mocno zaburzona, zresztą bardzo się zmieniła z czasem, terapia jej sporo dała i mamy całkiem ok relacje.
                  • fragile_f Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:52
                    Moze nie czułas upokorzenia, bo przez to że robiłas show byłas tak naprawdę panią sytuacji i Ty miałaś faktyczną władzę? Tak sobie teoretyzuję smile
                  • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:55
                    >Najbardziejm nie zastanawia, jak to możliwe, ze inteligentni ludzie nie widzieli, że to nie działa i nei zmieniali metody.

                    I to jeszcze z dostępem do literatury fachowej!

                    I nie stoi Ci to w sprzeczności z tym postem o sztućcach?
                    • grrru Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 01:58
                      Nie, dokładnie o tym mówię. Jak masz możliwości, ale z nich nie korzystasz to nie ma wytłumaczenia. Chociaż w przypadku mojej matki to potrzeba była nie literatura tylko terapia, na którą wtedy nie było szansy.
      • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:35
        "Nie czytałam wątku, więc nie wiem czy ten problem już się pojawił. Mnie zawsze ciekawi dlaczego niektóre dzieci powielają złe schematy, a niektóre się od nich odcinają. Co jest tym czynnikiem, który powoduje taką a nie inną reakcję. "

        Myślę, że chodzi tylko i wyłącznie o świadomość, tudzież umysłowe lenistwo.

        Ja np. nie mam pretensji do moich rodziców o przemoc - to przeszłość, jestem dorosła i mamy obecnie dobre kontakty.
        Ale widzę, jak wielki ta przemoc miała wpływ na moje ukształtowanie jako człowieka i jak zdeterminowała część moich zachowań, względem relacji z innymi ludźmi.
        Już dawno temu zrozumiałam, że jeśli chcę być szczęśliwszą osobą niż reszta mojej rodziny, to absolutnym priorytetem jest zaprzestanie powielania ich schematów. Okazało się jednak, że nie jest to takie proste i z tego wynika mój wstręt do wszelkich przejawów przemocy w moim środowisku.

        Duża część mojej rodziny jednak, pomimo wychowywania się w tych samych warunkach co ja, powieliło dokładnie schematy z dzieciństwa, w relacjach z obecnymi swoimi najbliższymi. I twierdzą oni, że WSZYSTKIE relacje na świecie są trudne i my w dzieciństwie mieliśmy bardzo dobrze, bo inni miewają gorzej. Zaklinanie rzeczywistości jest dla nich najwyraźniej prostsze, niż przyznanie, że było coś źle i trzeba się nauczyć wielu rzeczy od nowa.
        • maaria33 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:49
          A skąd ta świadomość przychodzi? Daje ją świat zewnętrzny? Jeżeli tak, to niekórzy są oporni.
          Może to faktycznie chodzi o jakieś predyspozycje osobowosciowe.
          • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 12:35
            Myślę, że rozwijanie takiej świadomości przychodzi po prostu z potrzeby.

            Osobom z predyspozycjami łatwiej, ale te bez predyspozycji, w dobie internetu, też by sobie poradziły - gdyby miały taką potrzebę.
    • rb_111222333 Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:47
      Kurcze, jak czytam ten wątek, to widzę jak wielka odpowiedzialność ciąży na rodzicach. Mam 3-letnią córkę, nie uderzyłam jej, sama byłam bita, też obrażana. Mam jednak to szczęście, że żyję w czasach, kiedy mamy łatwy dostęp do wiedzy, kto chce to sobie znajdzie informację o szkodliwości bicia. Nasi rodzice mieli dostęp do 2 książek na krzyż, żyli w czasach kiedy było przyzwolenie na bicie. Nie wiem czy ja na ich miejscu umiałabym zachować się przyzwoicie.
      • ichi51e Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 22:57
        Dokladnie. Fzisiaj tez jest wieksza presja na rodzicu - od razu jestes porazka wychowawcza co mogla sie na kursy zapisac
        • berdebul Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:30
          Dla mnie są to czasy, w których mniej dzieci doświadcza katowania i wiele udało sie uratować ponieważ ktoś zwrócił uwagę na płacz za ścianą, czy awantury.
    • bei Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:25
      Moi rodzice nie byli bici i nas nie bili, ja swoich dzieci nie biłam i mój wnuczek nie jest bity.
    • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:26
      Jako dziecko, które w dzieciństwie - a i w dorosłości - otrzymywało cały komplet (w różnym natężeniu oczywiście) mam się wypowiadać czy raczej wszystko jasne?

      Powiem jedną, istotną rzecz: to nie jest takie proste, że bite/krytykowane/obrażane/zakrzykiwane w dzieciństwie dziecko w dorosłości postanowi, że nie bije, bo pamięta swoją krzywdę i voila! Postanowić można, ale w sytuacjach stresowych wciskają się różne mechanizmy. Więc tak naprawdę, jak w moim przypadku, to jest ciągła praca nad sobą, tak by zachowania, które się w człowieku zdążyły utrwalić - u mnie na przykład również w ten sposób, że miałam młodszą siostrę, którą, ku zadowoleniu matki, "wychowywałam" - i dziś mogę z powodzeniem stosować z automatu zablokować na czas. I wprowadzić w to miejsce nowe, własne schematy.
      I unikanie stresorów - też pomaga. Choćby, przez czas jakiś, porannych wyjść do pracy tongue_out BTW, pamiętam moją wściekłość jak w jednej z książek Jespera Juula przeczytałam, że jak masz problem z ubieraniem dziecka, aby na czas zdążyć do pracy to po prostu musisz wcześniej wstawaćwink
      • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:40
        >Jako dziecko, które w dzieciństwie - a i w dorosłości - otrzymywało cały komplet (w różnym natężeniu oczywiście) mam się >wypowiadać czy raczej wszystko jasne?

        Myślę, że masz bardzo dużo ważnych rzeczy do powiedzenia. Pisz jak najwięcej.
      • aerra Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 14:13
        O, ja książki nie czytałam, ale jak rano był problem z młodym, który jest typową sową i do 9-10 jest zwyczajnie półprzytomny, to sama na to wpadłam, że JA muszę wcześniej wstawać i młody też musi wcześniej wstawać, żeby mieć ten margines czasowy i żeby się nie stresować jak coś się przeciąga. Aha - też jestem sową wink
    • dramatika Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 30.12.18, 23:52
      Akurat bicie, np. pasem to jest lekki repertuar wychowawczy rodziców z pokolenia 1950. Bywało gorzej.
    • sylwadomowa Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 06:56
      Nie biję, sama byłam bita. Efekty? Pogardzam bijącymi i przemocowcami. Czyli być może traktuję ich gorzej, niż oni mnie, odcinając się od nich, czyli "uśmiercając" jako obiekty relacji (nawet powierzchownej, jeśli ta nie jest konieczna).
      Było kiedyś takie usprawiedliwienie bicia: "Bije, bo kocha!". Czyli jest nośnikiem chorych odpałów emocjonalnych, które ćwiczy w bezpiecznym miejscu, w domu, na najbliższych. Ja na to odpowiadam skromnie: "Nie wymagam potężnych uczuć, wymagam tylko szacunku. Nie kochajcie mnie, obejdę się. Natomiast szanujcie mnie, bo braku szacunku - nie daruję!"
      I wiecie co?
      Ludziom łatwiej jest kochać niż szanować. Kochać, czyli dać się nosić zmiennym i skrajnym emocjom, co jest bardziej malownicze i szybciej krew krąży, a ponadto nie wymaga to myslenia, niż szanować, czyli zejść z karuzeli własnego ego i uwzglednić innego człowieka, chroniąc jego ego. Nie lubię głupoty, a postawa kochająco-bijących jest świadectwem ograniczenia intelektualnego.
      Przemocowcy to głupki. Nazbieraja, głupki, frustracji po całym świecie, a potem wyładowują się na dziecku czy żonie... Niszczą w ten sposób najważniejszą relację. I wreszcie zniszczą, zbrzydzą do siebie swoją ofiarę - i ona potem nie chce z nimi być, nie da im nic, zostaja sami.
      A ten szef, który tak denerwował, ale któremu się złego słowa nie powiedziało, za to podbiło się oko żonie albo zbiło dziecko - ten szef szklanki wody na starość nie poda i nie odwiedzi w święta.
      Ci, którzy chronili ego obcych ludzi i "folgowali sobie" kosztem osób od siebie zależnych - niech gniją w samotnosci, a w kłopotach niech prosza o pomoc tych, dla których byli uważni i mili. Karma wraca.
      • asia.sthm Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 11:15
        Piekny post, Sylwa.
        Jesli to zatwardzielcom nie dotrze, to nic nie dotrze.
      • asfiksja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 14:17
        > Ci, którzy chronili ego obcych ludzi i "folgowali sobie" kosztem osób od siebie
        > zależnych - niech gniją w samotnosci, a w kłopotach niech prosza o pomoc tych,
        > dla których byli uważni i mili.
        To sobie możesz prywatnie uważać, prawo państwowe każe alimentować rodziców w niedostatku dzieciom, a nie osobom, dla których ci rodzice byli mili.
        • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 14:48
          Czasem sądy biorą pod uwagę tzw. dobro społeczne i uwalniają takie dzieci od alimentacji rodzica lub zasądzają symboliczne alimenty w wysokości 50 zł.
        • sylwadomowa Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 18:09
          Jak sadzisz, czy w sporze prawnym większą szansę na postawienie na swoim lub wywinięcie się małym kosztem mają niezamożni 70-latkowie, czy ich zamożne 40-letnie potomstwo?
      • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 15:57
        Sylwa, brawo!
        Zauważę tylko, że ten "szacunek" bywa specyficznie postrzegany. Szacunek wielu przemocowcom kojarzy z bezwzględnym posłuszeństwem i pompowaniem ego. A ja wiem, że dziecko, które mi mówi "nie" nie okazuje mi braku szacunku i nie jest nieposłuszne - może po prostu ma powód i może się nawet z nim zgodzę.
    • milamala Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 15:02
      Trudno bedzie przeprowadzic taka ekspertyze, z powodu prostego faktu - malo kto nie byl bity. Jak sama zauwazylas, u was byla to wowczas ekstrawagancja. I nie tylko u ciebie. Po prostu bito dzieci, bo uwazana, ze to jedyna sluszna droga wychowawcza.
      Ja dziecka nie bije, wlasnie dlatego, ze pamietam swoja krzywde. Nie musze sie powstrzymywac zeby nie bic. Ale pamiec pozostaje i czasem taka mysl "jak to jest byc dzieckiem , ktore nie wie co to znaczy byc bite". Moja corka pyta "co to dostac w dupe". Albo ostatnio kazala sie tacie uderzyc w reke, bo byla ciekawa czy to boli. Moaj corka jest dla mnie nieco egzotyczna z tym swoim naiwnym brakiem wiedzy, ze dorosly moze zbic dziecko i to nie jest fajne.
      • piataziuta Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 16:08
        W wątku wypowiedziały się już osoby, które nie były bite i wszystkie, jak jeden mąż nie biją.
        Ktoś tu dobrze podsumował, że bicie, to jest metoda ludzi, którzy nie wiedzą jak można inaczej.
        Prymitywizm po prostu.
        • aerra Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 19:51
          Dobra, to ja, z przykrością co prawda, ale zepsuję twoją statystykę. Znam parę osób - chociaż przyznaję, że sytuacje były wyłącznie teoretycznie, w rozmowie, a nie rzeczywiste (i to na dodatek trochę lat temu) i nic mi nie wiadomo o tym, żeby te osoby faktycznie używały tego rodzaju przemocy w stosunku do swoich dzieci - które, mimo tego, że niebite w dzieciństwie uznają klapsy w pewnych sytuacjach za dopuszczalne. Możliwe, że mają (miały) jakieś deficyty empatii i w związku z tym, że same tego nie doświadczyły, nie umieją się postawić w sytuacji takiego dziecka.
    • anoreska Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 18:30
      Mnie i mojego brata bito. Nie wyobrażam sobie , że mogłabym uderzyć moje dzieci. Chociaż czasem mam ochotę sprzedać solidnego klapsa wink
    • ppo Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 20:58
      Ja nie byłem bity, bo nikt się mną aż tak nie interesował. Na ludzi wyszedłem głownie dzięki żonie, pracy, kolegom. Pofarciło mi się, bo start miałem naprawdę ch...y.
      Swoim czasem wtłukę, ale to ostateczność. Mam dwóch chłopaków i jak ich teraz nie utemperuję, to za parę lat sam od nich wpieprz dostanę.
      • cosmetic.wipes Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 23:23
        ppo napisał:

        > Swoim czasem wtłukę, [...] za parę lat sam od nich wpieprz dostanę.
        >
        • eukaliptusy Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 16:58
          cosmetic.wipes napisała:

          > ppo napisał:
          >
          > > Swoim czasem wtłukę, [...] za parę lat sam od nich wpieprz dostanę.
          > >
          >

          Ha. W takiej sytuacji można to nazwać wpieprzem zasłużonym proszę pana. Było pierwszemu nie bić.
          • ppo Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 21:02
            Manipulacja wypowiedzią godna tvpis. Gratuluję szanownej pani!
            • hanusinamama Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:37
              Ale tu o to chodzi. Jak pisałam ponizej znam tatkiego, ktory był temperowany do 15 roku zycia...jak sam obił ojcu ryj. I sorry ale jak rodzic biciem chce wychowywać to nie ma twarzy a ryj, a bicie to nie wychowywanie. Masz pecha...masz chlopaków. Od córki trudniej oberwać, synek ci moze oddać i niestety bedzie sie należeć.
      • hanusinamama Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:36
        MOj kuzyn własnie był tak temperowany. Ostatni raz ojciec chciał go "temperować" jak miał 15 lat...ojcu gębe obił równo. I skonczyło sie temperowanie. Węź to sie skonczyła długo wczesniej.
        • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 23:35
          O, a ja dopiero jak miałam 22 lata to się wzięłam za ojcawink
    • muchy_w_nosie Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 21:30
      Twój pra pra dziadek zapewne dostawał w tyłek a jednak gdzieś po drodze to zanikło, może być i tak, że twoje niebite dziecko będzie biło swoje dzieci a twoje wnuki, wszystko zależy od człowieka.
      • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 21:45
        >Twój pra pra dziadek zapewne dostawał w tyłek a jednak gdzieś po drodze to zanikło, może być i tak, że twoje niebite dziecko będzie biło swoje dzieci a twoje wnuki, wszystko zależy od człowieka.

        Trochę tak. Ale ogólne wzorce też się liczą. A przemoc w społeczeństwach zanika.
        Z różnych przyczyn, ale trend jest wyraźny.
        • ppo Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 22:43
          Nie zanika tylko przybiera inne formy. Dziś wszędzie są kamery, komórki i trudno bezkarnie komuś przywalić. Mobbing, wyzysk, intrygi, wyścig szczurów, szyderstwo... to też przemoc i wcale nie maleje. Pomijając nawet terroryzm- rzecz całkiem niszową w Europie jeszcze 20 lat temu
          • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 23:05
            Pomijając nawet terroryzm- rzecz całkiem niszową w Europie jeszcze 20 lat temu

            20 lat temu to akurat zawarto porozumienie wielkopiątkowe.
            IRA, RAF, ETA?
            • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 31.12.18, 23:16
              Też mnie ujęła niszowość terroryzmu orzed kilkudziesięciu laty wink
              • ppo Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 21:07
                RAF to lata 70. IRA i ETA to niszowe grupki na obrzeżach Europy. Ilu ludzi zginęło z rąk terrorystów w Europie przez ostanie 15 lat a ilu przez poprzednie 50?
                • aerra Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:06
                  Mylisz się i to bardzo.

                  https://bi.gazeta.pl/im/01/e4/12/z19812097Q,Ofiary-terroryzmu-w-Europie-Zachodniej.jpg
        • nutella_fan Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 21:25
          Przemoc raczej nie zanika, a narasta.
          • fabbian Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 01:37
            "Świat jeszcze nigdy nie był tak bezpieczny! Z każdą kolejną dekadą przemoc spychana jest coraz skuteczniej na margines rzeczywistości, wypierana z kolejnych domen naszego życia. Szansa, że zginiesz gwałtowną śmiercią w wyniku aktu przemocy, jest dziś mniejsza niż kiedykolwiek w dziejach". Polecam np: "Zmierzch przemocy" Stevena Pinkera.

            https://mitologiawspolczesna.pl/wp-content/uploads/2016/10/Zrzut-ekranu-2016-10-25-o-11.01.29.png
            https://mitologiawspolczesna.pl/wp-content/uploads/2016/10/Wojny.png

            • danaide Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 01:54
              No tak, jeśli porównamy dzisiejsze czasy z wiekami ciemnymi to fakt, możemy być z siebie dumni...
              • fabbian Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 02:08
                pokazałem stałą tendencję na przestrzeni wieków, nigdy nie było tak bezpiecznie, tak mało przemocy... i tak dużo mediów, które każde minimalne zagrożenie rozdrapią i wyolbrzymią
                • turzyca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 03:42
                  >pokazałem stałą tendencję

                  Wiesz, jeśli fakty nie pasują... wink

                  >każde minimalne zagrożenie rozdrapią i wyolbrzymią

                  Spiegel ma taką serię "kiedyś wszystko było gorsze" i pokazując podobne dane zwrócił uwagę, że najkrwawsze kryminały pisane są tam, gdzie jest spokojnie, a tam gdzie trup się ściele gęsto, nie ma popytu na taką literaturę.
    • fifiriffi Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 21:26
      o jaaaaa. kolejna nawiedzona... Jak napisze,że klaps to nie bicie, to zaraz sie zleci stado i mnie zadziobie.
      Kolejna teoria,że bije , tylko bity... Yhm..
      • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 22:38
        Gazeciarz napisał, ze bije tylko bity? bo tylko jego wpisów nie widzę. Nie widziałam, żeby kto inny tak napisał.
      • hanusinamama Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:38
        Tak z ciekawosci czydorosły (maz, szef, nie wiem pan w taksówce) moze ci sprzedać klapsa? Nie bo to przemoc. Dorosły dorosłemu nie moze, a znacznie wiekszy i silniejszy dziecku moze?
        • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 03.01.19, 08:02
          To nie jest układ rodzic-dziecko.
    • anorektycznazdzira Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 22:13
      Nie wiem, czy pasuję, bo niby dostałam sporadycznie jakieś klapsy (czyli technicznie rzecz biorąc byłam bita?), ale wg wszelkich obowiązujących wówczas prawideł w wieeele za lekko, w wieeeele, wieeeeeele za rzadko i również podpadałam pod wielką ekstrawagancję, a moja matka była regularnie pouczana (przy mnie też), że będzie jeszcze płakać, że jest taka głupia i nie robi tego jak należy.

      I co? I niewiele. Nie miałam zdania. Na początku moje dzieci nawet dostawały klapsa, ale potem zmądrzałam, przemyślałam sprawę i całkowicie przestałam stosować tę "technikę", nawet w tak lajtowej wersji, jak ta w moim dzieciństwie.
      Nie miałam traumy, nie miałam wniosków ani na tak ani na nie, proces dojścia do mojej decyzji był jakby niezbyt zależny od mojej sytuacji...
      Chociaż- po zastanowieniu, podejście mojej mamy ("za rzadka i za lekko") uważałam i nadal uważam za dobre smile
    • 1matka-polka Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 22:26
      Ten wątek byłby zabawny,gdyby nie był taki tragiczny. Toksyczne manipulantki, patologiczne kłamczuchy i agresywne chamki zapewniają, jakie są empatyczne i wrażliwe, jaką to przeszły przemianę i jak bardzo są świadome swojego zachowania. LOL
      • taniarada Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 22:59
        1matka-polka napisała:

        > Ten wątek byłby zabawny,gdyby nie był taki tragiczny. Toksyczne manipulantki, p
        > atologiczne kłamczuchy i agresywne chamki zapewniają, jakie są empatyczne i wra
        > żliwe, jaką to przeszły przemianę i jak bardzo są świadome swojego zachowania.
        > LOL
        > Też tak myślę.Ale trzeba nauczać godności.
      • hanusinamama Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:41
        POczułas sie dotknieta bo bijesz swoje dzieci? No skoro ejstes przekonana o:
        1) doskonałosci tej metody
        2) swojej doskonałosci jako rodzica
        powinno to po tobie spłynąc jak woda po kaczce, a tyś się zagotowała...czyżby kryształowa postać dosonałej matki miała skaze?...
        • 1matka-polka Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 03.01.19, 13:50
          Ja nie bije dzieci a ty jak zwykle wypisujesz te swoje losowe farmazony 🙄
    • taniarada Dzieci się nie bije 01.01.19, 22:58
      Dzieci się wychowuje.Pomaga dobra szkoła i nauczanie religii w dobrej wierze. Odpłacą się póžniej dobrem i opieką na stare lata.
      • hanusinamama Re: Dzieci się nie bije 02.01.19, 22:42
        NO moją mamę dziedek zgodnie z zaleceniami KK tłukł równo...w dobrej wierze oczywiscie. Ona go tez w dobrej wierze szczerze nienawidzi....na stare lata dziadek mam nadzieje ze sobie odłozył cos na opiekunke.
        • katja.katja Re: Dzieci się nie bije 03.01.19, 08:06
          Nie ma żadnego przełożenia.
          Są okropni rodzice o których na stare lata dorosłe dziecko dba, są rodzice przeciętny (idealnych nie ma), których dzieci np. "wyjechane" za granicę średnio się interesują.
          Wystarczy tak naprawdę mieć syna i trafić na synową e-matkę by widywać wnuki raz w roku bo "synowa sobie nie życzy" umawiając się z wyprzedzeniem, a Wigilii z rodziną nie zjeść nawet od 10 lat bo liczy się synowa i jej rodzina. Mało to wątków, że starzy niepatologiczni rodzice zostają na Wigilię sami bo synowa chce spędzić święta tylko z mężusiem i dzieciusiem, ewentualnie własną matką?
    • misterni Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 01.01.19, 23:30
      Nie byłam bita, zwłaszcza dla mojego taty to było nie do pomyślenia. Mam czasem trzepnęła mnie ścierką kuchenną, ale to tak raczej żartobliwie. wink
      Samo swoich dzieci też nie biję, nigdy nawet o tym nie pomyślałam, żeby stosować taką karę. Zresztą nie stosuje żadnych kar, uważam, że są nie tylko niepotrzebne, ale też szkodliwe. Dziecko jest wstanie samo nauczyć na własnych błędach, jak nie należy postępować. Poza tym rozmawiamy i zawsze rozmawialiśmy dużo z córkami.
      • ppo Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 21:10
        Chyba masz jeszcze niemowlaki, skoro gadasz takie głupoty. Pod samochód też pozwolisz im wbiec, żeby uczyły się na własnych błędach? Wychowanie bez kar to oksymoron.
        • hanusinamama Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:43
          Napisał ten co tłucze synów zeby ich utemperować i zeby...uwaga!!!! nie bili go ja dorosną.
    • fabbian Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 01:22
      Kiedyś pewna książka, bardzo święta, przez wieki wskazywała jak należy żyć. Wolno, bo wolno ale odrzucamy (my społeczeństwo) te mądrości z epoki brązu. Pamiętam jak mój ojciec (ale i dziadkowie) cytowali te prawdy jak z poradnika dla rodziców:

      1. Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go - w porę go karci. (Prz 13,24)
      2. W sercu chłopięcym głupota się mieści, rózga karności wypędzi ją stamtąd. (Prz 22,15)
      3. Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz - nie umrze. Ty go uderzysz rózgą, a od Szeolu zachowasz mu duszę. (Prz 23,13-14)
      4. Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, i powiedzą starszym miasta: „Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu”. Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze. (Pwt 21, 18-21)
      itd....
      • umi Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 03.01.19, 16:36
        Ale Ty wiesz, że jest coś takiego jak czytanie ze zrozumieniem???
        • fabbian Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 04.01.19, 00:30
          Okeeej, to jak rozumiesz przytoczone przeze mnie wersy?
          • livia.kalina Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 04.01.19, 22:05
            pewnie , że są anachroniczne.
            • umi Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 17.01.19, 16:09
              100/100
    • vinca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 06:51
      Dodawałam klasy od ojca (nienawidziłam tego bo było to upokarzajace) ale nie, nie bije dziecka. Nigdy nie przyszło mi to do głowy i nie muszę z sobą walczycsmile
      • ppo Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 21:12
        Santo subito normalnie! Dziecko to ty masz, ale u sąsiadów.
        • aerra Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:10
          To, że ty nie umiesz sobie poradzić bez przemocy fizycznej w stosunku do dzieci, nie znaczy, że inni też są tak upośledzeni.
          Takie hasło ładne było jakiś czas temu: Kocham - nie biję.
        • hanusinamama Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 02.01.19, 22:44
          BO nie bije? A wyobraź sobie ze ludzie maja dzieci i to nawet charakterne ale umieja je wychować bez bicia...zone tez bijesz? Zeby nauczyc jak ma sprzatac, gotować i papucie Panu przynosić w zębach?
          • katja.katja Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 03.01.19, 08:00
            No właśnie nie zawsze umieją wychować. Niektórym bachorom niestety przydałaby się twardsza ręka.
    • maly_fiolek Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 03.01.19, 10:35
      Moja teściowa powiedziała: jeśli uważasz się za dobrze wychowanego to tak samo wychowuj swoje dzieci. Uważam że klapsy są skutecznym środkiem wychowawczym i powinny być dopuszczalne. Zakaz klapsów pokazuje hipokryzję prawodawców i państwa wogóle. Z jednej stony zabrania ono klapsów, z drugiej dopuszcza lanie przez policję np. w przypadku przełamania biernego oporu.
      • vinca Re: Bicie dzieci, model wychowania, nastepne poko 03.01.19, 14:38
        Nie, nie są. Klaps to nic więcej jak oznaka słabości i bezradności.
Pełna wersja